Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Wielki mag
21.06.2021 18:22
Anastazja Schubert, jak podliczę punkty to ci odpiszę ;)

Wielki mag
21.06.2021 18:06
Nie no, poleciała dalej od razu, więc chyba dobrze to zniosła

Praktykant w Ministerstwie Magii
21.06.2021 17:58
Biedna :(

Wielki mag
21.06.2021 17:54
Jaskółka przywaliła mi w moskitierę xD

Praktykant w Ministerstwie Magii
21.06.2021 17:07
No to powodzenia!

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59632 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56651 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 45883 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 43900 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38336 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36669 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34114 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Losowe zdjęcie
Zobacz temat
Drukuj temat
Przydziały do domów
Prefix użytkownikaAlette
to akurat prawda - gdyby Harry nie spotkał Rona i Weasley nie zdążyłby mu naopowiadać jak to okropnie jest w Slytherinie, Potter by trafił do Slytherinu od razu jak Tiara dotknęłaby czubek jego głowy


Nie sądzę. Harry przecież poznał Draco jeszcze zanim poznał Rona i od razu ocenił go jako dupka. Gdyby Ron nawet nic mu nie powiedział o tym domu, Harry pewnie wolałby tam nie trafić.
Tym bardziej, że uważam, że Harry to Gryfon z krwi i kości :D

No i generalnie mogłabym się podpisać ręcoma i nogoma pod tym, co napisała Fuer.
Uważam, że taką wspólnotę domową można było stworzyć też w postaci normalnego podziału (losowo, według zainteresowań czy cośtam cośtam), przy czym przynajmniej raz dałabym im szanse się przemieszać.
No i dla mnie te punkty to właśnie była najgorsza strona podziału na domy. W moje ocenie to byłoby ok, gdyby punkty zbierali na przykład przez tydzień w roku albo po prostu mieli dzień zbierania plusów co jakiś czas. Wtedy to byłyby jak szkolne zawody i spoko. Jeśli jednak to trwało cały czas, to prowadziło właśnie do separacji i wykluczenia.
web.archive.org/web/20170527063436im_/http://i61.tinypic.com/n1qk3n.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najfanfick2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najffalette.jpgwww.harry-potter.net.pl/images/articles/fanfick.jpg
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/autor_najlepszego_fanficka.png
www.harry-potter.net.pl/images/najsympatyczniejszy_uytkownik.png
www.harry-potter.net.pl/images/articles/2016awards_ff.png


66.media.tumblr.com/df7ff26a042721958add2f4d66811db3/tumblr_oc3zx5Nkcc1toyrsho3_1280.jpg

Kazui <3



78.media.tumblr.com/67e397cafbea681870d2cef222f21aa0/tumblr_os4igq7Fwu1s8gfjqo1_500.gif

W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój.

Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3



Za siedmioma górami, za siedmioma lasami
Żył sobie Racław z rycerzykami.
Wielu ich tam było, innej maści każdy,
Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny,
Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie,
Rozpalający serce niemal każdej kobiecie,
Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary,
Którą owładnęły miłości jego czary
I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą...
Ale koniec historii! Nie za to mi płacą.
Wracając do Lagary, żyła tam Liliana,
Która, chociaż nieporadnością owiana
I znana w otoczeniu z niechęci do koni,
Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni.
Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia.
Mając u swego boku Gaję, Aarona,
Fomę i Milana, a przed sobą zadanie,
Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie.
Jednak Racława niestety przy nich nie było,
A szkoda, bo to by się lepiej skończyło.
Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie
I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie,
Doprowadził ich całych do kapitana,
Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana,
Który miał przy sobie ogiera wspaniałego,
Nawet dla stajennych nieprzyjemnego,
Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało
Jedynie zgrabne, Racławowe ciało...

Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni?
I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni?
Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem?
Potwornym ogierem wraz z jego panem?
Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany?
Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy?

Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie.
Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie,
Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie
O Racławie i jego kochanej niewieście.


Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this...


33.media.tumblr.com/1c33d4f027d1b0dfece36f03d8cab05f/tumblr_inline_nnkxxyKWKP1sr52q2_500.gif

31.media.tumblr.com/c5f304c7b0c89ee52e80a0a90f79fd7e/tumblr_inline_nnkxz1zV0v1sr52q2_500.gif

33.media.tumblr.com/9c3599c6a8d5caa85da97df2b4273732/tumblr_inline_nnkxz3S5OW1sr52q2_500.gif

Lista ficków, które przeczytałam i polecam

Miniaturki
"Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter
"Czterdzieści pięć" Barloma
"Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce
"Przemyślenia" Wileny Romus
Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte
"Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest
"Glizdogon" Nieoryginalnej
"Las mnie wzywa" Klaudek884
"***" Zirael

Serie
"Trudny wybór" Penelope
"Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny
"Proszę, powiedz moje imię" Only Dream
"Między wierszami" Fuerte

Drabble
"Znalezisko" Ann
"Miłość" Wioletty
"Bogini" ulki_black_potter

Poezja
"Feniks" Wileny Romus
"Na chwałę! Na honor!" Ann
"Zwariował!" Wileny Romus
"Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann



38.media.tumblr.com/e7acb5a8e16d00b85b5d13f0579b1044/tumblr_inline_n8vl57qwvD1r1mylc.png


"Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon



49.media.tumblr.com/06faed4d6c3be0fab9fbd74bd1023201/tumblr_mxeds7ekEv1ru0os8o4_500.gif



Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki.

Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine
... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love


68.media.tumblr.com/f0cb94d96489a7af17c663e1007e68fd/tumblr_ornxp7GtDG1sccmwvo1_1280.jpg
 
Prefix użytkownikaValeriea
ania potter napisał(a):

[quote]I myślę jednak, że brała pod uwagę czystość krwi w jakimś stopniu, bo wątpię, że przypadkowo w Slytherinie było większość czarodziejów czystej krwi.


wszyscy znamy upodobania salazara, ale myślę że tiara traktowała czystość krwi w sytuacjach, gdy nie była pewna czy uczeń trafi do slytherinu czy np do ravenclawu i służyła jej tylko jako potwierdzenie, że uczeń pasuje do slytherinu, gdy miała jakieś wątpliwości. jakoś nie sądzę, że ta czystość ma istotny wpływ na przydział do domow.


Tak, dokładnie o to mi chodziło, że w takim przypadku, jakby miała jakieś wątpliwości. Powiedzmy, że to taka ostateczność oceniania przez status krwi, gdy nie mogła się zdecydować, bądź miała jakieś wątpliwości co do cech charakteru. :) Chociaż wiadomo to była taka luźna myśl, nie do końca przeanalizowana. :)
 
Prefix użytkownikaania potter
losowo, według zainteresowań


podbijam totalnie! wtedy obeszłoby się bez krzywdzących stereotypowych cechach np. każdego ślizgona. szczerze mówiąc, gdy ktoś trafia do Slytherinu, od razu narażony jest na nienawiść Gryfonów - nawet bez wcześniejszego poznania tej osoby. Na maksa niesprawiedliwe. Też byłoby fajnie dobieranie według zainteresowań - nie wiem jakby to wypaliło w praktyce, ale mogłoby to być super alternatywa.

Harry to Gryfon z krwi i kości

tu też się zgodzę całym sercem - pasował do Slytherinu jedynie przez kawałek Voldemorta, który był potomkiem Salazara.

Chciałabym też wrócić do tematu rywalizacji między domami względem punktów. Moim zdaniem super inicjatywa, jednak z czasem może się bardzo kiepsko rozwinąć. A to ma być tylko luźna zabawa, zachęcająca uczniów do udzielania się i pomagania sobie nawzajem. Też słabo to wychodzi, jesli uczniowie za bardzo się wkręcą ;(
lights will guide you home
and ignite your bones
and i will try
to fix you


w Hogwarcie możecie mnie znaleźć jako Anne Leishale Dino

www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_4z0q9RZEhNShaM6Ej35HuAWrDVZ4TyaU.gif
 
Prefix użytkownikaNquus
Harry to Gryfon z krwi i kości


tu też się zgodzę całym sercem - pasował do Slytherinu jedynie przez kawałek Voldemorta, który był potomkiem Salazara.


A jak dla mnie Harry nie pasował nigdzie, a jeśli już to właśnie do Slythu, bo był nadmiernie ambitny, a przy tym podstępny bardziej niż chociażby Malfoy. Tak samo dla mnie Ron jak już to pasowałby też bardziej właśnie do Slythu, bo od razu wykorzystał swój spryt zaprzyjaźniając się z Harrym, wiedział, że będzie mieć z tego korzyści.

Też byłoby fajnie dobieranie według zainteresowań - nie wiem jakby to wypaliło w praktyce, ale mogłoby to być super alternatywa.


To też fatalny pomysł, bo po pierwsze: można się interesować różnie skrajnymi rzeczami jednocześnie i gdzie wtedy mielibyśmy trafić?
A po drugie hejt ze względu na zainteresowania też może się pojawić, a nawet wydaje mi się, że w wieku tych jedenastu lat jest on jeszcze większy.

Nie sądzę. Harry przecież poznał Draco jeszcze zanim poznał Rona i od razu ocenił go jako dupka.


Fakt, poznał Malfoya już wcześniej i może faktycznie miał go za dupka, ale niekoniecznie od razu połączył to z tym w jakim Draco był domu. Dopiero Ron mu nagadał jaki to Slyth jest zły i jeszcze podkręcił to właśnie tym co Harry już wtedy sądził o Malfoyu.

Po za tym wiedząc potem jaki James był dla Severusa i jaki ogólnie James bywał arogancki, Harry wiedząc to wcześniej mógłby też uznać, że to Gryff taki jest i tylko przez właśnie trafienie do Gryffindoru jego ojciec się taki stał.i gdzie wtedy trafiłby.. do Huffu? Pewnie też nie, bo usłyszałby od kogoś, że tam trafiają zrzuty( a wcale nie, to strasznie zły sposób myślenia) do Ravu? Też nie, za mądry też nie był.. stwierdziłby, że ta magia to jednak nie dla niego?
"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie."


"Czym byś wilka nie karmił, zawsze na las spogląda."


"Wilk nie winien temu, że Pan Bóg stworzył go wilkiem."


"Wilki są chyba szlachetniejsze od owiec, z trudem wyobrażają sobie istnienie bez tych ostatnich, zaś owce? Szkoda mówić. "
 
Prefix użytkownikablad logiczny
Ale dyskusja o Harrym i tym gdzie pasował. Zgadzam się w pełni i z Alette. Harry to typowy Gryffon. Najpierw działa potem myśli o konsekwencjach, nie wyciąga wniosków z wydarzeń i wyjaśnień jakie otrzymał od Quirrella. O Slytherinie dowiedział się jeszcze, przecież od Hagrida. "Lepszy Hufflepuff niż Slytherin..." Hermiona jednak miała cechy zarówno Gryffindoru jak i Raveclaw. Ktoś napisał też, że gdyby nie taka metoda przydziału byłoby nieciekawie i wręcz nudno i z tym też się zgadzam. Podziały byłyby tak czy inaczej. Być może inaczej byłby specjalny dom dla mugolaków i drugi dla "czystokrwistych", a trzeci dla tych co są półkrwi, czystej krwi, ale się nie zgadzają z poglądami tych "rasistów". Chyba lepszy taki przydział jaki wymyśliła Rowling, niż ten, który mnie przyszedł do głowy.
Błąd mam zawsze przed sobą.
Wszelkie błędy, gramatyczne, stylistyczne, ortograficzne, interpunkcyjne, to moi kuzyni.
Nie lubię kuzynów.
Uważam, że należy wypędzić błendy z pustymi do puszczy.
 
Prefix użytkownikafuerte
A jak dla mnie Harry nie pasował nigdzie, a jeśli już to właśnie do Slythu, bo był nadmiernie ambitny, a przy tym podstępny bardziej niż chociażby Malfoy. Tak samo dla mnie Ron jak już to pasowałby też bardziej właśnie do Slythu, bo od razu wykorzystał swój spryt zaprzyjaźniając się z Harrym, wiedział, że będzie mieć z tego korzyści.


W ogóle się z tym nie zgadzam. Nie uważam, żeby Harry był nadmiernie ambitny i nie znajduję na to przykładu. Harry chciał być najlepszy tylko w Quidditchu, ale chęć rywalizacji dotyczy każdego sportu. A chęć bycia najlepszym przejawiała się w tym sensie we wszystkich domach, bo każdy zawzięcie kibicował swojemu domowi.

Z tą podstępnością to też tego nie widzę. Harry nie był szczególnie rozgarnięty. Nie był też może kompletnym kretynem, ale na mało rozwiązań wpadał sam. Najbardziej podstępne rzeczy podpowiadał mu chyba Syriusz, np. przygotowując go do pierwszego zadania w Turnieju Trójmagicznym. W reszcie działań Harry'ego trudno dostrzec mi jakikolwiek podstęp. A na pewno nie wpadał na niego bez czyjejś pomocy.

Tekst o Ronie też jest krzywdzący. Mówimy o jedenastoletnich dzieciach; kalkulujący już wtedy Malfoy był raczej wyjątkiem niż zasadą. Nie wiem też, jak miałaby się Ronowi opłacić przyjaźń z Harrym, bo raczej wpadał przez niego ciągle w kłopoty niż miał z tego jakieś benefity. Chyba, że nazwiemy nimi przyznawanie przez Dumbledore'a punktów na koniec roku szkolnego za ratowanie szkoły, to okej. Ale nie sądzę, żeby jedenastoletni Ron mógł przewidzieć taki obrót spraw. No i mimo że Harry i Ron mieli trochę wzlotów i upadków; Harry był niesamowicie uparty, a nad Ronem często kontrolę przejmowała zazdrość, to jednak na pewno była to prawdziwa przyjaźń. Gdyby Ron był tylko i wyłącznie interesowny, to na pewno nie przetrwałaby próby czasu.

media.giphy.com/media/WS6ABEVwTwWew89CHo/giphy.gif



www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzab2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najart2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladrym2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najnewsfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladcarymowfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzabawniejfuer.jpg
 
http://lastfm.pl/user/justyskag
Prefix użytkownikablad logiczny
Temat się przyjął i nawet jest wesoło skoro znalazłem "teorię spiskową" w jednej z wypowiedzi Nquus:D Chodzi o to przypuszczenie, że to rodzice po cichu decydowali, gdzie trafi ich pociecha, a Tiara odgrywała tylko przedstawienie. Dobre! I wcale nie takie całkiem od czap... przepraszam tiary Czarodziej W sumie to byłoby dość naturalne, iż rodzice chcą aby ich dzieci trafiły do wybranego przez nich domu. Przypuszczam, że w 90% przypadków tak było. Malfoy, Snape, cała rodzina Black w tym odszczepieniec Syriusz. Nawet Ron żartobliwie straszył córkę wydziedziczeniem. Taki sposób przydziału byłby dość dobry, tylko co z uczniami pochodzącymi z rodzin mugolskich? Nie każdy przecież jest Hermioną, która zaraz jak się dowiedziała to przeczytała wszystko i robiła naukowe podsumowania,która ze szkół i który z domów jest najlepszy.
Błąd mam zawsze przed sobą.
Wszelkie błędy, gramatyczne, stylistyczne, ortograficzne, interpunkcyjne, to moi kuzyni.
Nie lubię kuzynów.
Uważam, że należy wypędzić błendy z pustymi do puszczy.
 
Prefix użytkownikaNquus
tylko co z uczniami pochodzącymi z rodzin mugolskich?


Nagród powiedział Harry'emu że już od urodzenia był zapisany do Hogwartu, podejrzewam, że z Mugolakamk było tak samo, więc pewnie dyrektor Hogwartu wybierał się do rodziców takiego przyszłego ucznia mówił im, że ich dziecko ma czarodziejskie zdolności i pomagał im się do tej myśli przyzwyczaić. Może zostawiał jakąś broszurkę w której były też informacje o domach i zapewne o znanych czarodziejach wywodzących się z danego domu i ich dokonaniach.. i na tej podstawie rodzice wybierali dzieciakowi dom. A Syriusz może nie trafił do domu wybranego przez rodziców właśnie tylko dlatego, że na dany moment było tam zbyt wielu pierwszaków. A może już wcześniej sprawiał rodzicom problemy j tylko chcieli mieć pretekst do wykluczenia go z rodziny i sami zdecydowali o tym, że trafi do Gryffu. A tiara to tylko czapka i podejrzewam, że rzucali na nią odpowiednie zaklęcie, które sprawiało, że mówiła co chcieli. Bo jeśli faktycznie mogliby dać jej jakoś rodzaj rozumu to czemu nie mogliby ożywiać ciała? Przecież wystarczyłoby dać ciału właśnie taki rozum, kilka wspomnień danej osoby z myślodsiewnej i mamy żywą osobę..może nie do końca pełno sprawną, ale jednak żywą i rozumną, a nie jakieś inferiusy czy inne zombie podobne twory.

Harry chciał zostać autorem i była to dla niego tak ważna kwestią, że nie miał problemu z wykorzystaniem starego podręcznika Snape'a tylko po to, żeby sobie to ułatwić, mimo że Hermiona mu to odradzała. Nie patrzył na to, że jest to jakiś rodzaj oszustwa i liczyła się dla niego tylko ta ambicją. Chociażby to jest przykładem na jego podstępność, a drugim przykładem jest to jak użył płynnego szczęścia, żeby dodać pewności siebie Ronowi podczas eliminacji do drużyny Gryffindoru. Nie patrzył też przy tym co może być faktycznie dobre dla drużyny, a jedynie na to żeby to jego przyjaciel się dostał.

A co do Rona to pewnie jako dzieciak założył, że skoro Harry jest taki sławny to on w tym jego blasku sławy też będzie opływał. I będzie mu przy Harrym łatwiej osiągnąć wiele. Po za tym wiedział na pewno, że skoro Harry jest znany w świecie czarodziejów to przez większość będzie lubiany, a on jako przyjaciel "Tego Harry'ego" będzie mieć szacunek i mimo wszystko też będzie w jakimś stopniu za to lubiany. I nie mów mi, że 11 natek nie myśli w taki sposób, bo już w pierwszych klasach podstawówki dzieci wolą bawić się z "tym fajnym" niż z innymi.
"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie."


"Czym byś wilka nie karmił, zawsze na las spogląda."


"Wilk nie winien temu, że Pan Bóg stworzył go wilkiem."


"Wilki są chyba szlachetniejsze od owiec, z trudem wyobrażają sobie istnienie bez tych ostatnich, zaś owce? Szkoda mówić. "
 
Prefix użytkownikablad logiczny
Książki nie pozostawiają wątpliwości, z historii Harry'ego i tego co mówiła Hermiona, oraz chyba Tomas Dean, jasno wynika, że osoby wychowywane w rodzinach niemagicznych o przyjęciu do Hogwartu dowiadywaly się dość późno. Niektóre już nawet zdążyły znaleźć sobie mugolskie szkoły. Syriusz renegatem był zapewne już wcześniej, a spotkanie Jamesa Pottera, którego styl bycia wybitnie przypadł mu do gustu w pociągu, tylko go w tej postawie utwierdziło. Więc Tiara poprawnie odczytała jego pragnienia.
Błąd mam zawsze przed sobą.
Wszelkie błędy, gramatyczne, stylistyczne, ortograficzne, interpunkcyjne, to moi kuzyni.
Nie lubię kuzynów.
Uważam, że należy wypędzić błendy z pustymi do puszczy.
 
Prefix użytkownikafuerte
I nie mów mi, że 11 natek nie myśli w taki sposób, bo już w pierwszych klasach podstawówki dzieci wolą bawić się z "tym fajnym" niż z innymi.


Okej, tu masz rację. Tylko to nie jest tak, że jedenastolatek kalkuluje, jakie korzyści będzie miał z zadawania się z kimś fajnym. Poza tym, skąd miał wiedzieć czy Harry rzeczywiście będzie fajny? Był po prostu sławny; każdy wiedział, kim jest Harry Potter, ale moc tej sławy znali tak naprawdę tylko dorośli. Dzieci znały to nazwisko, bo rodzice rozmawiali o nim w domu. A co do efektów, jaki miałaby mieć ta chłodna kalkulacja jedenastoletniego Rona, to chyba coś mocno nie wyszło. Bo zauważ, że trójca raczej trzymała się razem. Jasne, mieli tam jakichś znajomych, ale raczej tłumy się za nimi nie uganiały. Nie wspominając o sytuacji w "Komnacie Tajemnic" czy "Czarze Ognia" gdzie wszyscy się od Harry'ego odwracali. Ron jednak - poza krótkim momentem po wyborze Harry'ego na reprezentanta Hogwartu - był przy nim i go wspierał. Myślę, że moment, w którym Potter został wybrany byłby idealnym momentem dla Rona, żeby pobyć w blasku chwały. A jednak to właśnie wtedy rzucił focha, bo był przekonany, że Harry zataił przed nim sposób na oszukanie czary.

A co do Harry'ego - jeśli nie patrzył na to, co może być dobre dla drużyny, to słabo w takim razie z tą ambicją. Co do książki Księcia Półkrwi - nie wiem czy to był przejaw ambicji czy nie próba skrócenia sobie drogi do celu. Harry wcale nie chciał nauczyć się eliksirów i myślę sobie, że gdyby nie znalazł tej książki, to zwyczajnie by się poddał. Bez podręcznika - nawet przy zmianie nauczyciela na Slughorna - Harry nie miał większych szans na uzyskanie dobrych ocen z eliksirów. Chyba, że Slughorn podwyższyłby mu ocenę z powodu sławy.

Nagród powiedział Harry'emu że już od urodzenia był zapisany do Hogwartu, podejrzewam, że z Mugolakamk było tak samo, więc pewnie dyrektor Hogwartu wybierał się do rodziców takiego przyszłego ucznia mówił im, że ich dziecko ma czarodziejskie zdolności i pomagał im się do tej myśli przyzwyczaić. Może zostawiał jakąś broszurkę w której były też informacje o domach i zapewne o znanych czarodziejach wywodzących się z danego domu i ich dokonaniach.. i na tej podstawie rodzice wybierali dzieciakowi dom. A Syriusz może nie trafił do domu wybranego przez rodziców właśnie tylko dlatego, że na dany moment było tam zbyt wielu pierwszaków. A może już wcześniej sprawiał rodzicom problemy j tylko chcieli mieć pretekst do wykluczenia go z rodziny i sami zdecydowali o tym, że trafi do Gryffu. A tiara to tylko czapka i podejrzewam, że rzucali na nią odpowiednie zaklęcie, które sprawiało, że mówiła co chcieli. Bo jeśli faktycznie mogliby dać jej jakoś rodzaj rozumu to czemu nie mogliby ożywiać ciała? Przecież wystarczyłoby dać ciału właśnie taki rozum, kilka wspomnień danej osoby z myślodsiewnej i mamy żywą osobę..może nie do końca pełno sprawną, ale jednak żywą i rozumną, a nie jakieś inferiusy czy inne zombie podobne twory.


Moim zdaniem tego rodzaju rzeczy mogły się dziać ewentualnie wtedy, gdy Dumbledore nie był dyrektorem. Nie sądzę, żeby zgodził się na to, żeby manipulować Tiarą i rzucać na nią zaklęcia, bo np. ktoś pochodził z bogatej rodziny, która ofiarowała na rzecz szkoły jakiś datek i w zamian oczekiwała, że dziecko trafi do konkretnego domu. W świecie, w którym my żyjemy takie rzeczy są prawdopodobne i dzieją się, np. płacenie za to, żeby dziecko dostało się do konkretnej szkoły. Ale jak mówię, wydaje mi się to niemożliwe za kadencji Dumbledore'a i McGonagall. Wydaje mi się zresztą, że nawet Snape nie poszedłby na taki układ. Dlatego też te broszury... nie wiem, nie kupuję tego do końca. Tiara nie wiedziała jakie cechy ma dziecko stojące przed nią, dopóki nie została założona na jego głowę. To dopiero tam ożywała i "spływały" na nią cechy dziecka.

media.giphy.com/media/WS6ABEVwTwWew89CHo/giphy.gif



www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzab2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najart2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladrym2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najnewsfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladcarymowfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzabawniejfuer.jpg
 
http://lastfm.pl/user/justyskag
Prefix użytkownikaNquus
Moim zdaniem tego rodzaju rzeczy mogły się dziać ewentualnie wtedy, gdy Dumbledore nie był dyrektorem. Nie sądzę, żeby zgodził się na to, żeby manipulować Tiarą i rzucać na nią zaklęcia


Ale my w całej tej teorii zakładamy, że tiara tak po prostu działała. Miałaby wcale nie przydzielać dzieciaków biorąc pod uwagę ich cechy, a od zawsze po prostu odstawiać szopkę przedstawiając tak naprawdę przygotowaną już wcześniej listę uczniów. W całej teorii chodzi właśnie o to, że tiara była zwykłą czapką, która ożywała pod wpływem zaklęcia, które rzucał na nią dyrektor Hogwartu jakby kodując w niej całą tę listę uczniów i to do jakiego domu mają trafić. Zakładamy przy tym, że tiara nie miała kompletnie żadnych zdolności w rozpoznawaniu cech uczniów. Więc Dumbledore nie miałby nic do gadania, musiałby tak działać, bo poprostu tak to wyglądało i tyle. Nie chodziło i żadną manipulacje tylko o stałe działanie tiary właśnie w taki sposób. Myśleć że tak samo mogło być, kiedy Harry rozmawiał z nią potem w gabinecie dyrektora. Dumbledore już dawno domyślał się jakie Harry ma wątpliwości i co łączy go z sami-wiecie-kim.. więc rzucił na tę szmatę.. znaczy tiarę.. to samo zaklęcie co zwykle tyle, że skłaniając ją do zadania Harry'emu takich a nie innych pytań. Więc teoria mówi, że cała ta historia tiary i to, że ona wyznacza dzieciakom dom od początku do końca bajka dla dzieciaków, żeby było fajniej. A tak naprawdę ona ok mistrzowsku, wręcz aktorsko odczytuje listę uczniów i to w jakim domu są.

Jedenastoletnie dzieciaki też patrzą na to jak ktoś jest sławny i jest u nich zawsze takie wow. Mój brat tak ma.. jak nauczyciele zaczęli go pytać czy on to jest z tych Kołaczy.. czy jest bratem Krystiana i Kacpra.. a jedna z nauczycielek powiedziała mu, że była wychowawczynią jego taty.. inną znowu, że z jego tata była w klasie.. to też zaraz było do niego, że on to sławny jest i nagle mu się więcej kolegów zrobiło.. a Ron.. właśnie oddalił się, bo wiedział, że Harry już wystarczającą sławę ma i byk wściekły, se jemu tej sławy nie chciał chociaż trochę dać.. że nie mógł do tego Harry'ego wykorzystać.
"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie."


"Czym byś wilka nie karmił, zawsze na las spogląda."


"Wilk nie winien temu, że Pan Bóg stworzył go wilkiem."


"Wilki są chyba szlachetniejsze od owiec, z trudem wyobrażają sobie istnienie bez tych ostatnich, zaś owce? Szkoda mówić. "
 
Prefix użytkownikaania potter
A jak dla mnie Harry nie pasował nigdzie, a jeśli już to właśnie do Slythu, bo był nadmiernie ambitny, a przy tym podstępny bardziej niż chociażby Malfoy. Tak samo dla mnie Ron jak już to pasowałby też bardziej właśnie do Slythu, bo od razu wykorzystał swój spryt zaprzyjaźniając się z Harrym, wiedział, że będzie mieć z tego korzyści
.

nie widzę w Harrym zadnych cech SLytherinu, oprócz tego, że miał w sobie część potomka założyciela. Nie był 'za bardzo' ambitny - niby gdzie? Nawet na lekcjach starał się tylko wtedy, gdy lubił je lub wiedział, że będą mu potrzebne. Za to typowy Gryffindor - był bardzo odważny, śmiały, nie myślał o konsekwencjach zanim czegoś nie zrobił.

Za to nie sądzę, że Ron w jakimkolwiek calu nadawał się do Slytherinu. Mogę się założyć, że nie zaprzyjaźnił się z Harrym jedynie dla korzyści. Nie chciał Harry'ego wykorzystać, nie chciał wcale czerpać z tego korzyści jeśli chodzi o sławę, moim zdaniem.
lights will guide you home
and ignite your bones
and i will try
to fix you


w Hogwarcie możecie mnie znaleźć jako Anne Leishale Dino

www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_4z0q9RZEhNShaM6Ej35HuAWrDVZ4TyaU.gif
 
Prefix użytkownikafuerte
Ale my w całej tej teorii zakładamy, że tiara tak po prostu działała. Miałaby wcale nie przydzielać dzieciaków biorąc pod uwagę ich cechy, a od zawsze po prostu odstawiać szopkę przedstawiając tak naprawdę przygotowaną już wcześniej listę uczniów. W całej teorii chodzi właśnie o to, że tiara była zwykłą czapką, która ożywała pod wpływem zaklęcia, które rzucał na nią dyrektor Hogwartu jakby kodując w niej całą tę listę uczniów i to do jakiego domu mają trafić. Zakładamy przy tym, że tiara nie miała kompletnie żadnych zdolności w rozpoznawaniu cech uczniów. Więc Dumbledore nie miałby nic do gadania, musiałby tak działać, bo poprostu tak to wyglądało i tyle. Nie chodziło i żadną manipulacje tylko o stałe działanie tiary właśnie w taki sposób. Myśleć że tak samo mogło być, kiedy Harry rozmawiał z nią potem w gabinecie dyrektora. Dumbledore już dawno domyślał się jakie Harry ma wątpliwości i co łączy go z sami-wiecie-kim.. więc rzucił na tę szmatę.. znaczy tiarę.. to samo zaklęcie co zwykle tyle, że skłaniając ją do zadania Harry'emu takich a nie innych pytań. Więc teoria mówi, że cała ta historia tiary i to, że ona wyznacza dzieciakom dom od początku do końca bajka dla dzieciaków, żeby było fajniej. A tak naprawdę ona ok mistrzowsku, wręcz aktorsko odczytuje listę uczniów i to w jakim domu są.


No dobrze, tylko, że ta teoria ma dość poważne dziury. Wystarczy sobie przypomnieć wydarzenia z "Komnaty Tajemnic", kiedy Harry przychodzi do gabinetu Dumbledore'a i rozmawia z Tiarą. Nie naciągajmy już fabuły i nie wymyślajmy tylko, że Dumbledore to przewidział i wcześniej zaczarował tiarę. Tiara szczegółowo wyjaśnia Harry'emu, dlaczego zastanawiała się nad przydzieleniem go do Slytherinu. Harry zresztą nie jest jedynym uczniem, co do którego tiara miała wątpliwości. I to też wiemy z książek albo z wywiadów z samą Rowling. Gdyby Tiara miała jakąś listę z wytycznymi i zwyczajnie odczytywała ją w trakcie ceremonii, to nie mogłoby po prostu dojść do jej wahania. To, o czym piszesz, po prostu nie składa się w kontekście informacji, które mamy z serii.

Zamysłem Rowling było stworzenie Tiary, której zadaniem jest wydobycie z ucznia wszystkich jego cech i na tej podstawie przypasować go do konkretnego domu. To, że domy się od siebie różniły wiemy z samej historii o założycielach i piosenek tiary. Tworzenie teorii, na podstawie której ta forma przydziału miałaby być odarta z magii jest mocno naciągana i nie ma właściwie w niczym uzasadnienia. Bo na przełomie wszystkich książek nie ma nawet wzmianki o tym, że mogło to wyglądać w sposób, o którym mówisz. Ba, nie ma nawet żadnych poszlak, które by na to wskazywały.

Podobnie jest dla mnie naciągana historia z Ronem. Wiemy wszyscy, że Ron bywał zazdrosny o Harry'ego i jego sławę. Natomiast nigdy nie było to tak silne uczucie, żeby się od Harry'ego odwrócić na dobre. W "Czarze Ognia" Ron wyjaśnia, że był przekonany, że Harry zataił przed nim sposób oszukania Linii Wieku. Nie chodziło tu tylko o to, że w głębi duszy Ron chciałby być reprezentantem. Nie dopisujmy znowu bohaterowi rzeczy, które są sprzeczne z fabułą książki. Gdyby Ronowi chodziło tylko i wyłącznie o korzyści w tej przyjaźni, to myślę, że byłby pierwszym, który by zwiał, jak przyszło do walki z Voldemortem. Nigdy jednak tego nie zrobił. Jego zachowanie w siódmym tomie było spowodowane działaniem medalionu i jak wiemy Ron i tak wrócił do Harry'ego i Hermiony.

Także spoko, fajnie jest sobie pogdybać. Tylko, że te teorie się nie trzymają w ogóle tego, co wiemy z książek.

media.giphy.com/media/WS6ABEVwTwWew89CHo/giphy.gif



www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzab2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najart2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladrym2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najnewsfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladcarymowfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzabawniejfuer.jpg
 
http://lastfm.pl/user/justyskag
Prefix użytkownikaCoSieDzieje
Tiara zdecydowanie nie była zwykłą czapką, na którą raz do roku dyrektor rzucał zaklęcie. Pierwszy mój dowód na to, to jest słowo w słowo to co napisała fuerte - nie wierzę, żeby Dumbledore przewidział, że Harry przyjdzie porozmawiać z tiarą. Druga kwestia jest nieco mniej skomplikowana - ze zwykłych czapek(nawet tych zaczarowanych) nie da się wyciągnąć miecza.
Na Pottermore pojawiła się swego czasu informacja o tzw. Hatstalls, czyli uczniach, nad którymi tiara zastanawiała się dłużej niż 5 minut. Jako przykłady podano Petera czy McGonagall. Odgrywanie tak długiej szopki przez czapką siedzącą na stoliku nie miałoby sensu, gdyby wiedziała ona, gdzie kto ma trafić.


Za to typowy Gryffindor - był bardzo odważny, śmiały, nie myślał o konsekwencjach zanim czegoś nie zrobił.

Ta ostatnia cecha jest może i negatywna, ale przy tym też bardzo pasuje do Harry'ego. Nie wiem, czy część jego działań nie była bardziej spowodowana brakiem namysłu niż odwagą niż śmiałością. I chyba podobnie było ze sporą częścią Gryfonów. Cechy tego domu kojarzą mi się najbardziej z takim mężnym, walecznym rycerzem, który nie należy do demonów inteligencji, ale wie o co walczy i chce to wywalczyć.

No i wiecie. Nadal uważam, że tiara brała pod uwagę to, co myślała "badana" w danym momencie osoba. Nawet jeżeli nie z każdym wchodziła w otwarty dialog jak z Potterem, to jednak interesowała się rodziną i tym, co ktoś sądzi o poszczególnych domach. Jak zachowałby się ktoś mający cechy pasujące do Gryffinforu, ale pochodzący z rodziny czystej krwi, która gardziła innymi domami poza Slytherinem, gdyby trafiła do domu Godryka? Taka postawa tiary nie była idealna i budowała barykady między uczniami, ale zmiana tego wymagałaby poważnej reformy. A mam wrażenie, że na to nikt by się nie zgodził.
www.harry-potter.net.pl/images/articles/redniec20201.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/najnick20201.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/najmar20201.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/redaktor.jpg




Wcześniejszych nie mogę znaleźć i dobrze


"Życie jak tandetny jarmark" - złota kryją się nawet w szkolnych notatkach
 
Prefix użytkownikaania potter
A Syriusz może nie trafił do domu wybranego przez rodziców właśnie tylko dlatego, że na dany moment było tam zbyt wielu pierwszaków. A może już wcześniej sprawiał rodzicom problemy j tylko chcieli mieć pretekst do wykluczenia go z rodziny i sami zdecydowali o tym, że trafi do Gryffu.


Moim zdaniem nie ma sensu to, że dyrektor wbija czapce do głowy liczbę uczniów z wybranymi domami. Tiara by wtedy na pewno nie rozmawiała z uczniami (jak z Harrym). Gdyby była zaczarowana tak, że od razu wie kto do jakiego domu trafi, nie byłoby sytuacji w których Tiara zastanawia się, tylko u każdej osoby wyglądałoby to tak samo jak u Draco, gdzie Tiara dotyka jedynie jego głowy i już ogłasza dom.

Zacytowałam akurat dany fragment, ponieważ ta cała teoria ma wiele dziur, a to właśnie jest jedna z tych dziur. Wątpie, że specjalnie posłaliby go do Gryffindoru - to był dla nich wstyd i hańba mieć kogoś takiego w rodzinie czystej krwi. Gdyby chcieli go wydziedziczyć, nie czekaliby tak długo i nie szukaliby pretekstu tylko po prostu by to zrobili.

Poza tym, co z Harrym? Myślicie, że Veron i Petunia wybraliby mu któryś z domów? Oni by zgnietli tą broszurę i formularz do odesłania i na tym by się skończyło.
lights will guide you home
and ignite your bones
and i will try
to fix you


w Hogwarcie możecie mnie znaleźć jako Anne Leishale Dino

www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_4z0q9RZEhNShaM6Ej35HuAWrDVZ4TyaU.gif
 
Prefix użytkownikaNquus
Jako przykłady podano Petera czy McGonagall. Odgrywanie tak długiej szopki przez czapką siedzącą na stoliku nie miałoby sensu, gdyby wiedziała ona, gdzie kto ma trafić.
Może to rodzice byli sprzeczni co do tego, gdzie dziecko ma trafić i w rozmowie z dyrektorem powiedzieli, że albo jeden albo drugi dom. Może te dłuższe rozmowy to stąd, że rodzice po prostu wpisali "byle nie Slytherin" lub jakikolwiek inny dom. Więc tiara wtedy faktycznie rozmawiała z uczniem, żeby sam sobie wybrał?

Poza tym, co z Harrym? Myślicie, że Veron i Petunia wybraliby mu któryś z domów?

W chwili, gdy Voldemort zabił Potterów, Harry miał już piętnaście miesięcy, a jego rodzice dobrze wiedzieli, że w każdej chwili mogą umrzeć, znali też Dyrektora Hogwartu, więc przez ten czas na pewno zdążyliby mu powiedzieć, gdzie chcieliby, żeby trafił ich dzieciak. I wydaje mi się, że tworząc takie teorie patrzy się na całą historię jako na coś prawdziwego, co naprawdę miało miejsce, a nie zostało przez kogoś wymyślone, więc patrzenie na to tylko od strony książki jest nie do końca wskazane. Przy teoretyzowaniu zakładamy, że Rowling była tylko obserwatorką całej historii, więc tak naprawdę nie wiedziałaby jak to wszystko wygląda z bliska i jak to naprawdę działa. Po z tym ja tylko rzuciłem luźno, że mogło coś takiego mieć miejsce, nie zakładałem przy tym, ze zrobimy z tego oddzielną teorię, ale ktoś wyżej stwierdził, że odnalazł w mojej wcześniejszej wypowiedzi teorię spiskową, więc ją omawiamy i tylko rzucam pomysłami jak to mogło być, nie jestem jej zwolennikiem w żadnym stopniu.

Ja tylko uważam, że tiara nie za każdym razem brała pod uwagę cechy ucznia, a czasem jej chodziło tylko o to, żeby każdy z domów dostał odpowiednią ilość świeżaków. Chociaż jednocześnie podejrzewam, że skoro już Harry mógł w jakiś sposób zdecydować dokąd trafi, to faktycznie mogły zdarzać się sytuację w których w danym roku do jakiegoś domu nie trafiał żaden dzieciak.

I nie jedźcie tak po Huffie tam trafiają dzieciaki z jednymi z najlepszych możliwych cech! A nie jak to ktoś napisał odpadki, a już na pewno to nie jest om do którego każdy nadawałby się.

Cechy puchona według fandom wiki:

Wierność
Sprawiedliwość
Pracowitość
Lojalność
Uprzejmość
Uczciwość
Koleżeńskość
Cierpliwość
Schludność
Dokładność
Pokojowe nastawienie
Kreatywność
Pomocność

Myślicie, że taki Malfoy nadałby się tam, bo ja niebardzo.. gdzie on uczciwy czy koleżeński, pokojowo nastawiony też nie był, więc nie mówić mi tu więcej, że Huff to dom dla odpadków czy taki do którego każdy może.

Ku chwale Hufflepuffu!!!!
"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie."


"Czym byś wilka nie karmił, zawsze na las spogląda."


"Wilk nie winien temu, że Pan Bóg stworzył go wilkiem."


"Wilki są chyba szlachetniejsze od owiec, z trudem wyobrażają sobie istnienie bez tych ostatnich, zaś owce? Szkoda mówić. "
 
Prefix użytkownikablad logiczny
Nquus, to jest dobra uwaga, że mogło się tak zdarzyć, iż do jednego z domów nie trafił żaden dzieciak. Przy ok. 20 osobach na rocznik i dużej różnorodności to mało prawdopodobne, zwłaszcza, gdy Slytherin nie przyjmował mugolaków. Ale załóżmy, że do jakiegoś domu trafia tylko jedna osoba. "Przechlapane" np. jeśli trzeba odrabiać trudne prace domowe, albo akurat leżeć w skrzydle szpitalnym. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby zawiązały się przyjaźnie między domowe. Ginny i Luna jakoś się zaprzyjaźniły. Tylko zwykle zajmuje to trochę czasu o ile takie osoby nie znały się przed przyjazdem do Hogwartu. Mimo to uważam to za minus, a przydziały i między domowa rywalizacja, oraz brak legalnej możliwości odwiedzania się w pokojach wspólnych jeszcze to utwierdzały. Severus Snape musiał np. prosić koleżankę Lily aby ta ją wywołała z pokoju wspólnego. Niby nie jest to przeszkoda absolutna, ale w książkach zwykle widzimy grupy towarzyskie i bliskich przyjaciół złożone tylko z uczniów przydzielonych do jednego domu.
Błąd mam zawsze przed sobą.
Wszelkie błędy, gramatyczne, stylistyczne, ortograficzne, interpunkcyjne, to moi kuzyni.
Nie lubię kuzynów.
Uważam, że należy wypędzić błendy z pustymi do puszczy.
 
Prefix użytkownikaania potter
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby zawiązały się przyjaźnie między domowe


o tak! szczególnie, że nie ma zajęć, gdzie na lekcji jest na przykład sam Slytherin. Zawsze zajęcia są łączone, więc nie ma problemu, żeby usiąść z kimś i zawiązać znajomość.

brak legalnej możliwości odwiedzania się w pokojach wspólnych jeszcze to utwierdzały


to akurat prawda. nie widzę sensu ustawiania haseł do pokoju wspólnego. w sensie fajna sprawa, że do pokoju wspólnego mają dostęp jedynie osoby z danego domu, ale w sumie to jest STRASZNIE niepraktyczne. Czy nauczyciele w ogóle znali te hasła? np Snape do wspólnego Gryffindoru? myślę, że nie - a powinni w razie co. Masz przyjaciółkę w Slytherinie, ale sama jesteś z Ravenclawu? masz problem, nie dostaniesz się do jej dormitorium ani nie poczekasz na nią w pokoju wspólnym. Szkoda.
lights will guide you home
and ignite your bones
and i will try
to fix you


w Hogwarcie możecie mnie znaleźć jako Anne Leishale Dino

www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_4z0q9RZEhNShaM6Ej35HuAWrDVZ4TyaU.gif
 
Prefix użytkownikaLiliana2194
To pomysł tymczasem, że to jest tylko fanowska stronka. Natomiast jak musiałbyś się czuć, gdybyś jako uczeń został wyrzucony do jednego worka z osobami, z którymi się całkowicie nie identyfikujesz... W dodatku całe to narzucanie zachowania...


Myślę, że większości uczniów to nie dotyczyło, każdy trafiał do swoich, wyznawali podobne wartości i tak dalej. W mugolskich szkołach nie bierze się pod uwagę naszych cech charakteru ani tego, co najbardziej cenimy sobie u ludzi, więc tutaj sytuacja wygląda - pod tym jednym względem - mniej korzystnie, dużo łatwiej trafić do grupy, z którą się nie identyfikuje. Gryfoni wydawali się zgrani, Ślizgoni i Puchoni także, Krukoni - prawdę mówiąc, nie pamiętam, poza tym to rzekomo dom indywidualistów, sądzę jednak, że też się dogadywali (wyobrażam już sobie rozmowy filozoficzne w dormitorium, dyskusje o książkach czy wspólną naukę). Tiara przypinała łatkę, pośrednio skłócała ze sobą uczniów i miała przesadnie duży wpływ na życie czarodziejów, ale czy skazywała na spędzanie czasu z ludźmi, z którymi źle byśmy się czuli? Nie powiedziałabym.

Harry to Gryfon z krwi i kości


Jak najbardziej się zgadzam Tak Odwaga to pierwsza cecha, która przychodzi mi do głowy, gdy myślę o Harrym, ma on też większość pozostałych z przypisanych do Gryffa (jeśli nie wszystkie).

No i dla mnie te punkty to właśnie była najgorsza strona podziału na domy. W moje ocenie to byłoby ok, gdyby punkty zbierali na przykład przez tydzień w roku albo po prostu mieli dzień zbierania plusów co jakiś czas. Wtedy to byłyby jak szkolne zawody i spoko. Jeśli jednak to trwało cały czas, to prowadziło właśnie do separacji i wykluczenia.


W sumie takie rozwiązanie by mnie zadowoliło. Jednocześnie byłoby ciekawie i panowałaby mniejsza rywalizacja.

Tak samo dla mnie Ron jak już to pasowałby też bardziej właśnie do Slythu, bo od razu wykorzystał swój spryt zaprzyjaźniając się z Harrym, wiedział, że będzie mieć z tego korzyści.


To tylko teoria, bo w książkach i nawet w filmach ich przyjaźń była przedstawiona jako zupełnie prawdziwa.

Myślicie, że taki Malfoy nadałby się tam, bo ja niebardzo.. gdzie on uczciwy czy koleżeński, pokojowo nastawiony też nie był, więc nie mówić mi tu więcej, że Huff to dom dla odpadków czy taki do którego każdy może.


No właśnie :D Huff nie może być domem dla wyrzutków, skoro do niego też przypisuje się konkretne cechy. I na pewno nie pasują do niego wszyscy, nawet powiedziałabym, że

Uczciwość i życzliwość to cechy naprawdę niewielkiej części społeczeństwa...

www.harry-potter.net.pl/images/articles/maniakhogliliana.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/hogwart.jpg

- - W Hogwarcie: - -

2) Valerie Adams
2.06.2019 -


1.bp.blogspot.com/-f6fn3825Rzg/XYoz2x_dXHI/AAAAAAAAAR4/U1Y3euTkpT43y5p-PzE3sOQUfVacTTDSgCLcBGAsYHQ/s1600/Ostatni%2B4.png1.bp.blogspot.com/-Zt_p7ufiG7Y/XYpLUrPHdYI/AAAAAAAAASE/nWcAY3gPZdsKeHF_BgLud7iBasVSvJ96ACLcBGAsYHQ/s1600/Ostatni%2B2.png1.bp.blogspot.com/-HKWCp81dwBg/XYpLY6y0M3I/AAAAAAAAASI/Fq-O29kpGyY-why2RTfwu4MiQoKaXz0LwCLcBGAsYHQ/s1600/Ostatni%2B3.png

www.harry-potter.net.pl/images/smiley/it_s_all_about_magic_by_leogomes91.gif Karta postaci: tutaj

1) Liliana Williams
18.06.2014 - 31.05.2019

~ moja ulubienica spośród tej dwójki ~

1.bp.blogspot.com/-q33F5-l7z8g/XYotFEOYb9I/AAAAAAAAARQ/VUrs-_XIhyoKJu9-MM_2dZ_CPYx0_qQ8wCLcBGAsYHQ/s1600/Ostatni%2B5.png1.bp.blogspot.com/-mBVG84cJUbY/XYowhPqZ9XI/AAAAAAAAARk/B5LZeE8-XIoPOaPZl2s8ZZtF5wRiD1rngCLcBGAsYHQ/s1600/Ostatni%2B7.png1.bp.blogspot.com/-t25RlOp8RvQ/XYow9oCKVCI/AAAAAAAAARs/4wgSpZgFBM40x3mCffKZE0UIHujdlr4cQCLcBGAsYHQ/s1600/Ostatni%2B8.png

www.harry-potter.net.pl/images/smiley/it_s_all_about_magic_by_leogomes91.gif Karta postaci: 1. Lijka
2. Poboczne

- - Za 2017/2018: - -

www.harry-potter.net.pl/images/articles/humor.png

- - INBJN - -

Ten little Indian Boys went out to dine
One choked his little self and then there were nine.


68.media.tumblr.com/37a766bdee65f9dd103179e474f9a484/tumblr_o12brp9Qyv1qcffyto9_540.gif

Nine little Indian Boys sat up very late
One overslept himself and then there were eight.


Eight little Indian Boys travelling in Devon
One said he'd stay there and then there were seven.


Seven little Indian Boys chopping up sticks
One chopped himself in halves and then there were six.


49.media.tumblr.com/1ba28d7561830ce3ca69cf6dc1fefd68/tumblr_o1h4vyoU8Q1rpfvalo2_540.gif

Six little Indian Boys playing with a hive
A bumblebee stung one and then there were five.


Five little Indian Boys going in for law
One got in Chancery and then there were four.


Four little Indian Boys going out to sea
A red herring swallowed one and then there were three.


Three little Indian Boys walking in the zoo
A big bear hugged one and then there were two.


Two little Indian Boys sitting in the sun
One got frizzled up and then there was one.


One little Indian Boy left all alone
He went out and hanged himself and then there were none.


68.media.tumblr.com/bc978621ce1b3c07e887fb332616a035/tumblr_o15s27VgQV1unz0ero4_r1_500.gif

orig14.deviantart.net/3cce/f/2007/344/b/6/_raincloud__rvmp_by_bad_blood.gif

- - Huff - -

66.media.tumblr.com/3c390d626aef57a973918bf2e130b093/tumblr_put2dopQgR1rm48goo1_500.png
 
Prefix użytkownikaania potter
To tylko teoria, bo w książkach i nawet w filmach ich przyjaźń była przedstawiona jako zupełnie prawdziwa.


odniosę się do tego raz kolejny, ale zgadzam się totalnie - wątpię, żeby 11-latek zawarł z kimś przyjaźń i przyjaźnił się z kimś tak długo jedynie dla korzyści. Szczególnie, że takie znajomości zwykle 'umierają' przy pierwszej kłótni lub potknięciu Harry'ego. Ja tą przyjaźń widziałam szczerą aż do bólu - Ron nawet ryzykował życiem dla Pottera. Racja - był trochę zazdrosny, ale kto by nie był zazdrosny w sytuacjach, w których wszyscy zwracają uwagę jedynie na twojego przyjaciela, a nie na ciebie? Ale to naprawdę sporadyczne sytuacje.

I na pewno nie pasują do niego wszyscy


powiedzmy to głośno - do żadnego domu nie pasują wszyscy. Każdy dom odznacza się innymi cechami, których wszyscy po prostu nie mają.

Natomiast jak musiałbyś się czuć, gdybyś jako uczeń został wyrzucony do jednego worka z osobami, z którymi się całkowicie nie identyfikujesz.


moim zdaniem Tiara dokonywała wyborów, które były o tyle słuszne, że duża większość uczniów czuła się dobrze w swoim domu. Wątpie, zeby taka 'calkowita nie identyfikacja' z resztą dotyczyła jakiegoś dużego procenta uczniów, ale wiadomo, że na pewno się zdarzała - jak wszędzie
lights will guide you home
and ignite your bones
and i will try
to fix you


w Hogwarcie możecie mnie znaleźć jako Anne Leishale Dino

www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_4z0q9RZEhNShaM6Ej35HuAWrDVZ4TyaU.gif
 

Podziel się z innymi: Delicious Facebook Google Live Tweet This Yahoo

Przejdź do forum:
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.39