Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Najlepszy wśród szkolonych
17.05.2021 20:56
To jest dopiero wyczerpująca gra Śmiech

monciakund, na jakiej przeglądarce jesteś?

Najlepszy wśród szkolonych
17.05.2021 20:55
*osoba, jaką porą roku, naczyniem, książką, alkoholem, częścią garderoby
I człowiek musi jeszcze odpowiadać z sensem, bo potem osoba może spytać, dlaczego akurat to się o niej powiedziało

Najlepszy wśród szkolonych
17.05.2021 20:54
Takoizu, na terapiach i różnych integracjach popularna jest gra, w której wybiera się jedną osobę, o której jest mowa, a druga niewtajemniczona zadaje grupie pytania typu: jaką potrawą jest ta*

Niezwyciężony mag
17.05.2021 18:31
Mi ostatnio działała szybko z rok temu :(

Niezwyciężony mag
17.05.2021 18:30
Aneta high five

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59630 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56601 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 45883 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 43359 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38327 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36663 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34114 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Losowe zdjęcie
Zobacz temat
Drukuj temat
Podsumowujemy rok - ogólnie
Prefix użytkownikablad logiczny
Ten rok jest trudny do podsumowania, bo jak zauważyła Mikasa i wszyscy inni "to był dziwny rok". Niby nic niezwykłego się nie działo po za "Tym" oczywiście, a czas i tak zleciał jak szalony.
Niewiele w tym roku planowałem, a jeszcze mniej udało się zrealizować. Praca w choć dużej części zdalna, a mimo to wystarczyła, aby się "tym" zarazić. Jednak w sumie dobrze "było minęło" i tylko minimalne skutki jeszcze się wloką. Zmieniło nam też się kierownictwo i teraz jest "zasuwanie" z robotą, ale całkiem w granicach rozsądku i bez niepotrzebnych nerwów. Zupełnie jednak nie czekam na koniec roku, bo to nic nie zmieni, a przynajmniej nie będzie to żadna zmiana radykalna. Nawet o dziwo nie drażni mnie zbytnio, kompletny brak dnia i ta zimna i mokra "nibyjesień". Mam pewne plany z podjęciem bardziej na serio dodatkowej pracy "na swoim" ( tymczasowo tylko "po godzinach";). zgodnej z moimi zainteresowaniami, "ale się zobaczy". Bo trzeba by w to jeszcze dużo zainwestować, a późniejszy zwrot wyłożonych środków może się okazać bardzo problematyczny. Tymczasem to tyle.
Błąd mam zawsze przed sobą.
Wszelkie błędy, gramatyczne, stylistyczne, ortograficzne, interpunkcyjne, to moi kuzyni.
Nie lubię kuzynów.
Uważam, że należy wypędzić błendy z pustymi do puszczy.
 
Prefix użytkownikafuerte
U mnie dzisiaj wjedzie ciężka filozofia. To był bardzo trudny rok, a pandemia to chyba tylko spotęgowała. Natomiast pomimo wielu trudnych rzeczy, które się wydarzyły, żaden rok nie nauczył mnie tyle co ten. I jeszcze nigdy moje życie nie zmieniło się tak bardzo i to co mogę napisać, to to, że zmiana zawsze jest dobra. Nawet, jeśli jest trudna, jeżeli wydaje się końcem świata, to koniec końców zawsze wychodzi na plus. Dlatego myślę sobie, że wcale nie jest źle. I oczywiście mogłoby być lepiej, a przez pandemię nadal jesteśmy uziemieni i niewiele zajęć możemy uskuteczniać, ale tak czy siak - nie narzekam. Żyję w zgodzie ze sobą, robię wszystko na co mam ochotę (no prawie, bo covid), jestem otwarta na nowe rzeczy, a jednocześnie nie mam zupełnie żadnych oczekiwań ani na nic się nie nastawiam. Poznałam w tym roku nowych, ciekawych ludzi i nawet, jeśli to był tylko przelot, to też mnie czegoś nauczył. Jestem świadoma siebie, tego czego chcę, siebie stawiam na pierwszym miejscu i to jest w s p a n i a ł e. Wydaje mi się, że pod względem tego, jak ten rok się rozpoczął, szczególnie w kontekście pandemii i tego, że byliśmy wszyscy dość mocno przerażeni, to chyba i tak mogło być gorzej. I może jeszcze będzie, a może nie. Cokolwiek się nie wydarzy, ja to przyjmuję.

media.giphy.com/media/WS6ABEVwTwWew89CHo/giphy.gif



www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzab2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najart2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladrym2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najnewsfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladcarymowfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzabawniejfuer.jpg
 
http://lastfm.pl/user/justyskag
Prefix użytkownikaSam Quest
Ja myślę, że pod wieloma względami jest to rok, który będziemy dosyć mocno pamiętać. A jakie wydarzenie 2020 byście uznali za najważniejsze? W kontekście świata i w kontekście Polski?

Wiem, że na całym świecie dzieją się teraz cyrki, ale my żyjemy i gnijemy w Polsce, więc ten cyrk w tym kraju dotyka nas szczególnie mocno. Wydaje mi się, że pomimo wielu ważnych wydarzeń, poruszenie wywołane decyzją TK będzie dla mnie szczególnie ważną rzeczą tego roku. To poczucie wspólnoty i wkurzenia tysięcy ludzi, a co najważniejsze to, że trwa to nadal i nie ustaje.
www.harry-potter.net.pl/images/articles/snow-flakehp2020.png


i.imgur.com/W5nsRsW.jpg


i.imgur.com/T8lLRQU.png


Ściana uznania i miłości


www.harry-potter.net.pl/images/photoalbum/album_59/d5.png


Daniel Radclffe to mój crush
Nie kłam, że go nie znasz
Harry'ego Pottera zagrał
niektórych nawet nabrał,
że ma oczy koloru zielonego
a tak naprawdę są niebieskiego
"Tak jak Ron" - woła Ulica
dziewczyna pięknego lica.
Potteromaniak z niej na schwał
i nie jest to żaden wał.

Daniel Radcliffe to mój crush
Wiesz dlaczego jeżeli oczy masz
Z zarostem mu do twarzy
O takim Danie każda Samica marzy.


www.harry-potter.net.pl/images/photoalbum/album_59/3_t2_2.jpg

Oj nana, oj nana
Bardzo kocham Dana

Czy to słońce, czy to deszcz
W moich myślach on wciąż jest
Myślę o nim nieustannie
Nawet gdy się kąpię w wannie

Oj nana, oj nana
Bardzo kocham Dana

Nie wiem jak się to zaczęło
Lecz gdy serce moje drgnęło
Cała byłam zakochana
I tak kocham tego Dana

Oj nana, oj nana
Bardzo kocham Dana

Nigdy o nim nie zapomnę
Nawet jeśli spotkam bombę
Jest to miłość jednostronna
Ale źle to nie wygląda

Oj nana, oj nana
Bardzo kocham Dana

wiersz by Elizabeth_



i.gifer.com/5lP2.gif

media1.giphy.com/media/Cw4JIAsQHweeQ/source.gif


Ściana chwały

www.harry-potter.net.pl/images/articles/2021-redaktor.png
www.harry-potter.net.pl/images/articles/2021-materialy.png
www.harry-potter.net.pl/images/articles/2021-prorok.png
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najkom20202.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/admlen20201.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wydpro2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/adminlenkrico.jpgwww.harry-potter.net.pl/images/articles/wydanieprorokaroku.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/2016awards_najzabawniejszy.png
www.harry-potter.net.pl/images/articles/auor_najlepszego_artykulu.png
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najlepszy_newsman.png
zapodaj.net/images/5e3ae3d9098f9.jpg
 
Angelina Johnson
Trochę Wam zazdroszczę, bo dla mnie ten rok to jedno wielkie pasmo porażek. Ciężko mi nawet opisać jak wiele rzeczy poszło nie tak, ale to aż niesamowite, że wszystko poszło jak jakiś domek z kart. We mnie sam covid sporo uderzył, bo mieliśmy wziąć kredyt, kupić mieszkanie, ale obecnie banki mają takie wymagania, że nawet naprawdę duża suma zgromadzonych przez nas pieniędzy ich nie zadowala. Nie mówiąc już o cenach mieszkań, choć tego się spodziewaliśmy, bo co roku drożeją. Także w tym roku jeszcze przed pandemią było nas stać na w miarę duże 3-pokojowe, na co nas będzie stać w następnym roku? Albo za dwa lata, jak dalej będą takie problemy? Na szopę?

Byłam też w trakcie zmiany pracy, bo moja obecna to jest dno i wodorosty, po prostu nienawidzę jej, mam dosyć pracy na zmiany w piątek, świątek, każdy weekend i święta plus jeszcze muszę się wykłócać jak chcę wolne na niedziele, by spędzić ją z mężem. No ale nagle przy pandemii firmy wycofały się z zatrudnienia i nie wiem jak u Was w miastach, ale w moim były jedne wielkie redukcje etatów. Mnóstwo moich znajomych potraciło prace przez umowy na czas określony, bo wiadomo, że zwalnia się pracowników z mniejszym stażem pracy. A ja nawet nie miałam szansy podpisać żadnej nowej umowy, choć może to i lepiej, bo nie wiem jak poradzilibyśmy sobie na bezrobociu obydwoje (mój mąż miał pracę, ale wyjazdową do Niemiec i na czas zamknięcia granic w praktyce pracy nie miał, nikt mu nie płacił, więc moja wypłata i oszczędności na dom musiały nam wystarczyć).

Potem nadeszło prawo, by matki, których dzieci uczą się zdalnie, mogły brać wolne. Tym sposobem ja nie mogłam mieć wolnego, bo przecież ktoś musiał pracować. Po wakacjach u mnie w pracy zaczęły się masowe chorowania na covid - dużo kobiet bardzo źle to przeszło, jedna jest już ponad miesiąc na zwolnieniu. Ja nie chorowałam, wolnego nadal brać nie mogłam, bo ktoś musi harować. Harowałam tak niemal cały rok z przerwą wakacyjną, z którą i tak był problem, by ją wziąć i obecnie nasz prezes, mimo że spółka wyszła w tym roku na plus (mimo pandemii!) chce zabrać nam wszystkie dodatki, dzięki którym moja pensja wystarcza mi na życie (goła pensja to śmiech na sali).

Mogę jeszcze wymieniać mnóstwo rzeczy jak to, że mój brat nie przyjedzie na święta z Anglii, jak to że czekałam 3 lata żeby móc wziąć urlop na święta (mamy kolejki), a nie wiadomo czy go dostanę, bo ciągle ktoś u nas choruje, jak to, że moja mama pracuje w szpitalu i ciągle jest przeziębiona i się o nią boję... dla mnie ten rok to jest po prostu pasmo porażek i masakra. Moje życie wygląda tak, że haruje jak wół, wracam do domu, gotuje obiad, wychodzę z psem, idę spać, bo nie mam na NIC siły i tak w kółko przez praktycznie cały ten rok. No, czasem jeszcze sobie popłacze, bo nic innego mi nie zostało.

W sumie dobrze jest się wyżalić chociaż tutaj, dzięki ;D


Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody
made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r.

image.spreadshirtmedia.net/image-server/v1/mp/designs/143618396,width=178,height=178,version=1077033415/chemia-milosci.png


s5.ifotos.pl/img/batpng_aewxhsq.png


img.joemonster.org/i/2018/01/mowiace_02.jpg


img.joemonster.org/i/2014/05/slodkiezdjecia_19.jpg


Slytherin! Sss..

Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji.
Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć.



Krew na twoich rękach, Falka,
Krew na twej sukience
Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie
Spłoń i skonaj w męce!

Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D
www.harry-potter.net.pl/images/articles/admlen20202.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/najadminang.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/redaktorang.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/autorartang.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wydanieprorokaroku.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/admin_naj.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/2016awards_naj_pomocny_adm.png
www.harry-potter.net.pl/images/articles/2016awards_admin_naj.png

www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najbardziej_pomocny_administrator.png
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najlepszy_administrator.png
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najlepszy_komentator.png
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najmilszy_administrator.png

www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najbardziej_pomocny_administrator.png
www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najlepszy_administrator.png
www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najmilszy_administrator.png
www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/autor_najlepszego_artykulu.png
www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najlepszy_komentator.png
 
Prefix użytkownikaMikasa
Chciałam najpierw powiedzieć, że przeczytałam wszystkie wasze wpisy i podsumowania. Angelina, wiem co czujesz, byłam w podobnej sytuacji 2-3 lata temu i wiem, że to jest koszmarne :( Trzymam kciuki za odwrócenie kart.

Piszę, bo wpis fuerte, i w sumie was wszystkich, dał mi do myślenia. W rozmowach z wami i z ludźmi z innych środowisk, przy podsumowaniu roku przewija się dość uporczywie jeden motyw - jakieś mentalne przemiany, objawienia, zmiany w myśleniu. I tak się zastanawiam, czy to tylko kwestia tego, że mózg przechodzi takie zmiany po 25 roku życia (kończy się wtedy rozwój kory mózgowej), czy może właśnie bezprecedensowy za naszego życia kryzys covidowy i przeoranie dotychczasowych realiów społecznych tak na nas wpłynęło? Że może taki pierwszy trudny rok - jednocześnie globalnie i osobiście - skłonił nas do jakichś refleksji, poukładania priorytetów, itd.? Co myślicie?
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najgaw2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/guruforummikasa.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najgawedziarzmikasa.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/maruda.jpg
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/autor_najlepszego_artykulu.png
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najpowazniejszy_uzytkownik.png
 
Prefix użytkownikafuerte
Jeżeli mam napisać za siebie - mniej mnie zmieniła pandemia niż to co się po prostu wydarzyło w moim życiu w tym roku. Pandemia zmieniła jedynie moje podejście do ludzi - więc nie wiem, może to dużo - bo uświadomiłam sobie, że wcale nie jestem samotnikiem i że ja się naprawdę lubię spotykać z ludźmi i co więcej - lubię poznawać nowych ludzi. A to już było dla mnie wielkim szokiem, bo nagle okazało się, że nie mam zupełnie problemu z nawiązywaniem znajomości, a zawsze uważałam się za kogoś wycofanego.

Natomiast wydaje mi się, że faktycznie u wielu osób - widzę to nawet po swoich znajomych - ten rok pod względem osobistym był po prostu ciężki. Więc nie przerzucałabym całego ciężaru na pandemię, bo o ile ona nam znacznie utrudnia życie i powoduje dużo stresu o siebie, o pracę czy o bliskich, to jednak nie jest żadnym końcem świata. Tak na dobrą sprawę myślę sobie, że nic nie jest, ale jednak osobiste niepowodzenia czy ciężkie rzeczy dotykają nas bardziej. Natomiast ja się staram na to nie patrzeć jak na porażki, tylko jak na coś, co mnie czegoś uczy na przyszłość. I naprawdę, czuję się o jakieś 10 lat mądrzejsza po tym co przeszłam w tym roku; zakończenie pewnych etapów, utrata bliskich, nowa praca niż mogłabym się kiedykolwiek spodziewać. Ale wszystko przeżyłam, poradziłam sobie i hej, jest dobrze.

media.giphy.com/media/WS6ABEVwTwWew89CHo/giphy.gif



www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzab2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najart2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladrym2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najnewsfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladcarymowfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzabawniejfuer.jpg
 
http://lastfm.pl/user/justyskag
monciakund
Dla mnie również ten rok był (jest) po prostu ciężki, ale może zacznijmy od pozytywów.

Najważniejszym z nich (i chyba najbardziej wyczekiwanym) było skończenie szkoły. Co prawda ostatnie kilka miesięcy nauczania przebiegało trochę inaczej, no ale życie. Zdałam także maturę (jeeej), dostałam się na studia. Byłam na pierwszym w życiu weselu, a nawet dwóch, co było jeszcze bardziej dla mnie specjalne, bo wesele było mojego brata. Mogłam puszczać bańki, być DJem, fachowcą od grilla - no i zyskałam super bratową!
Pomimo sytuacji epidemiologicznej udało mi się odwiedzić kilkoro moich znajomych w wakacje. Byłam w lesie, kąpałam się w jeziorze, paliłam ogniska do 4 nad ranem. Wygrałam w dobble z Nior oraz później z innymi hpnetowiczami w Łodzi. I to w sumie tyle dobrego.

Z tych negatywnych wydarzeń to przede wszystkim dobiły mnie matury. Ta jedna wielka niewiadoma terminu mnie dobijała, zupełnie nie mogłam ogarnąć wtedy życia. No i było mi niesamowicie przykro, że najdłuższe wakacje wszechczasów wypadają mi akurat w takiej rzeczywistości. Miałam na nie wielkie plany, nic z nich nie wyszło. Miałam się wynieść z domu na studia, również nie wyszło. Zdalna nauka mnie dobija i pozbawia motywacji do wszystkiego.

I teraz stwierdzenie, które nie wiem do jakiej kategorii wrzucić. W tym roku przez zaistniałe sytuacja zaczęłam robić na potęgę na drutach. Wydaje mi się, że jestem w tym coraz lepsza i co najważniejsze, niesamowicie mnie to odstresowuje. Polecam każdemu, tylko przygotujcie się na bankructwo spowodowane zakupem miliona włóczek xD
confessionsofasomedaysomebody.files.wordpress.com/2015/01/ga-mer-and-christina-dancing.gif

- - -
The human life is made up of choices. Yes or no. In or out. Up or down. And then there are the choices that matter. Love or hate. To be a hero or to be a coward. To fight or to give in. Live or die.
- - -

31.media.tumblr.com/1ca838daf1b7baf7bf54202eafbe7917/tumblr_mr7lzbBN7k1rv3froo1_500.gif

- - -
Don't let what he wants eclipse what you need. He's very dreamy but he's not the sun, you are.
- - -

66.media.tumblr.com/tumblr_l9mktjSej61qaao9mo1_500.gif

---
Nad przepaścią, tegoż roku
Żyraf masa się w amoku
Rodzi. Pamięć ludzka jest
Zawodna, mimo tego fiest
Tysiące, z tej okazji,
Ku jej chwale od Abchazji
Aż po Nordkapp wspominacie.
"Czyjej chwale?", się spytacie.
Jak to czyjej? Monci* naszej.
Gryfa córce, redakcyjnej
Na tym świecie ambitniejszej
Od niej nie ma. Tu rysunek,
Tam malunek i do tego
Social media. Wizerunek
Hp-neta tam kreuje, ego
Strony reperuje. Szczerze,
Bardzo, bardzo szczerze mówiąc
Człek orkiestra, żywa gwiazda.
Żyj nam wiecznie, twórz i kreuj.
Koniec, basta - taki mus i
Żyraf pasta.

---

www.harry-potter.net.pl/images/articles/2016awards_pedzel.png

www.harry-potter.net.pl/images/articles/2021adminnaj.png

www.harry-potter.net.pl/images/articles/2021-adminpieklo.png

www.harry-potter.net.pl/images/articles/2021wydarzenie2.png

www.harry-potter.net.pl/images/articles/moncia.jpg


 
Prefix użytkownikagordian119
Muszę wam powiedzieć, że te podsumowania roku na HPnecie zawsze bardzo lubiłem. Od czterech lat, czyli od kiedy jestem na tej stronie, zawsze tu pisałem, trochę dla siebie, trochę dla was, bo jednak pisząc z Wami na sb, na sówkach, w Hogwarcie (hehe), bawiąc się razem zbierając punkty dla domu w pucharze (drugie hehe) mogłem was poznać i polubić, więc to trochę tak, jak dzielenie się swoim życiem z przyjacielem. Tak było w roku 2016, 2017, 2018 i 2019. Wtedy, jakkolwiek nie bywałyby to trudne lata, a przynajmniej trudne w nich momenty, tak zawsze starałem się patrzeć na wszystko z wrodzonym sobie optymizmem, z nadzieją. W tym roku jednak, chociaż wiedziałem, że taki temat się tu pojawi i zaczniecie się tu dzielić swoimi przeżyciami, obawiałem się go. Bo w tym roku po prostu działo się na świecie dużo. Aż za dużo. I źle. To, co się działo wokół nas, wpływało na nasze życie tak, jak nigdy wcześniej. Pewnie mało kto z nas kiedykolwiek przeżył tyle, co w tym dość niezwykłym, a nawet bardzo niezwykłym, roku 2020. Ja też. W większości są to, niestety, przeżycia nieprzyjemne, z których jednak staram się wyciągać dobre wnioski, coś dobrego z tego roku wynieść, choć jest to naprawdę trudne... Ale ten rok podsumuję inaczej. Już nie takim dość krótkim wpisem, jak przed rokiem, dwoma, trzema czy czterema. Teraz napiszę tu elaborat. Skoro wy się dzielicie wszystkim, to ja też...

Rok zaczął się naprawdę świetnie, to był chyba najciekawszy i najfajniejszy początek roku, jaki kiedykolwiek miałem w życiu. Byłem w górach ze znajomymi, podobnie, jak rok wcześniej. Mieliśmy wtedy "trochę lata w środku zimy", bo w Sylwestra zrobiliśmy sobie imprezę tematyczną pod tytułem "plaża" i powiem wam, że niektórzy mieli naprawdę ciekawe pomysły na przebrania, jak np. owinięcie się w parawan xD Było jak w PRLu - trochę śmieszno, trochę straszno, bo po raz kolejny w moim życiu jeszcze bardziej zdałem sobie sprawę z tego, że kobiety i mężczyźni w życiu nie będą się rozumieć i że nie przepadam za idealistami. Sprawa była błaha, ale wywołała u mnie dość sporego facepalma: otóż bal sylwestrowy zaczął się od poloneza, tak dla beki. Jakoś tak się złożyło, że facetów było tam więcej, niż dziewczyn, więc nie bardzo mieli z kim poloneza tańczyć. Wpadli więc na świetny pomysł - wyciągnęli z łazienek w pensjonacie mopy i zaczęli tańczyć poloneza z mopami xD Ja tam z tego miałem polewkę i uznałem za bardzo zabawne i kreatywne, ale nie wszyscy moje zdanie podzielali. Otóż znalazła się pewna grupa dziewczyn, która poczuła się tym faktem zniesmaczona i sprzysięgły się, że na całej imprezie żadna nie będzie tańczyć z żadnym chłopakiem. Tańczyły tylko ze sobą nawzajem, żeby udowodnić facetom, że taniec z osobą tej samej płci nie jest niczym złym i wstydliwym. Osobiście byłem tym nieco zażenowany, popełniłem, niestety, ten błąd, że wdałem się z nimi w dyskusję, więc ostatecznie tylko się złapałem za głowę i machnąłem na to ręką. Ja chyba jednak totalnie nie pasuję do współczesności, a moje ideały są zupełnie inne od tych dominujących w moim pokoleniu, więc czuję się trochę osamotniony (cóż, wy mówiliście tu otwarcie o swoich poglądach, więc ja też to zrobię).

Ale mimo tego dziwactwa, i tak wszystko się bardzo fajnie udało, razem z czwórką innych osób wdrapaliśmy się na Śnieżkę w nocy (było wesoło...), żeby obserwować pierwszy w roku 2020 wschód Słońca w górach - wrażenie było bardzo ciekawe. Mam z tamtej wyprawy zdjęcie, w którym stoję jedną nogą po stronie polskiej, drugą po stronie czeskiej, fajnie to wygląda xD Pogoda była dość niesprzyjająca takim wyprawom, bo w dniach poprzednich spadło trochę śniegu, a w Sylwestra i Nowy Rok nie było mrozu, więc śnieg się roztapiał i było potwornie ślisko, skutkiem czego bardzo często zdarzały nam się upadki. Wróciłem więc do domu z kilkoma dodatkowymi siniakami, zadrapaniami i totalnie rozwaloną czapką, która nadawała się już tylko do śmieci xD

Generalnie początek roku był dobry, był po prostu kontynuacja bardzo udanej dla mnie drugiej połowy roku 2019, czułem, że jestem we właściwym miejscu, że po tylu latach permanentnego zmęczenia życiem wreszcie znalazłem coś, w czym czuję się dobrze. Miałem bliskie sobie osoby, miałem przyjaciół, miałem nawet perspektywę, że uda mi się wejść w udany związek, po raz pierwszy tak w miarę świadomie, aż tu nagle pojawił się koronawirus i wszystko się spie...przyło. Szczerze mówiąc, nie było mnie wśród osób panikujących z powodu epidemii. Na początku wydawało mi się to jakieś dziwne i odległe, oderwane od rzeczywistości wręcz, że ludzie panikują, bo na drugim końcu świata szaleje jakiś tam wirus. Nie potraktowałem tego zbyt poważnie, bo chorób na świecie w różnych jego częściach jest mnóstwo, w ogóle to do mnie nie trafiało. Ale kiedy ten mały skurczybyk pojawił się w naszym kraju i zaczął się cały ten cyrk na kółkach, byłem tym coraz bardziej przygnieciony. Samej choroby aż tak bardzo się nie bałem, podchodziłem do tego w sposób "jak Bóg da, to nie zachoruję, a jak zachoruję, to mówi się trudno, jakoś przez to przejdę". Ani na chwilę nie wpadłem w panikę z powodu samej choroby, bardziej mnie dobił lockdown. Wiecie, jak się żyło normalnie, czasami wszystko by się dało, żeby móc trochę odpocząć, nie wychylać nosa z domu, tak, żeby nikt nic od nas nie chciał, ale jednak musieć siedzieć w zamknięciu tyle czasu, nie móc się z nikim zobaczyć, to naprawdę potrafi być ciężkie... Zwłaszcza wtedy, kiedy czuje się, że zaczęło się wychodzić w życiu na prostą, że dzieje się coraz lepiej. Ten wiosenny lockdown totalnie zrujnował moje plany na związek, o których pisałem wcześniej, co mnie szczególnie mocno zabolało, bo na serio pokładałem w tym nadzieję. Do tego w zasadzie całkowita niemożność wyjścia z domu choćby na jakiś spacer czy na rower strasznie mnie dobijała, towarzystwo mojej rodziny stało się w pewnym momencie dla mnie strasznie irytujące, bo nie mogłem zobaczyć nikogo innego, wszyscy się sobą zmęczyliśmy, zwłaszcza, że pół marca i cały kwiecień wszyscy w zasadzie cały czas siedzieliśmy w domu w ogóle się z niego nie ruszając. No i jest jeszcze piekło zdalnego nauczania, które na uniwersytetach trwa nieprzerwanie od marca i pewnie potrwa przynajmniej do czerwca. Cała radość ze studiowania, jaką miałem wcześniej, całkowicie ze mnie uszła, nie zostało jej już ani krzty. I nie tylko radość, ale i cała moja motywacja do nauki drastycznie spadła. Studiów rzucić nie zamierzam, ale bardzo mi się nie uśmiecha zdalne studiowanie. Po prostu... nie. I serio oddałbym wiele, żeby wrócić do stacjonarnych studiów, przynajmniej na italianistyce, bo historię i tak w tym roku kończę.

Późna wiosna, kiedy w maju świat trochę odetchnął, i lato przeszły mi całkiem normalnie. Już nie było takich restrykcji, przynajmniej w Warszawie, no bo był ten cały podział na strefy, wiadomo. W czerwcu zacząłem znowu ponownie spotykać się z ludźmi, w wakacje mieliśmy dwie duże imprezy rodzinne, ogólnie wszystko wyglądało bardzo normalnie. Nigdzie, co prawda, nie wyjechałem, ale u mnie to absolutnie normalne, rzadko wyjeżdżam na wakacje, a jak już wyjeżdżam, to na ogół żałuję xD Więc wakacje były całkiem normalne. Jeździłem na rowerze, jeździłem do Warszawy do znajomych, mogę się też pochwalić, że wziąłem udział w podcaście historycznym, byłem na przeglądzie kina włoskiego, ogólnie o wakacjach mogę powiedzieć, że były całkiem okej.

Jesienią znowu zaczął się pandemiczny cyrk. We wrześniu wpadłem w deprechę, kiedy dowiedziałem się, że kolejny semestr na studiach (a pewnie i rok, choć nikt nic jeszcze o drugim semestrze nie mówi) będzie zdalny. Znowu wszystko zaczęło się zamykać, znowu zaczęła się panika przed wirusem, choć tym razem, w przeciwieństwie do wiosny, wszystko obrasta już absurdem. Czuję się z tym źle, bo jako student dwukierunkowy cały czas siedzę w domu, bo nawet, gdybym na siłę mógł gdzieś wyjść i zobaczyć inne twarze, niż te, które widzę na co dzień, móc pogadać na żywo z innymi ludźmi, a nie tylko przez messengera, czuję tylko, że marnuję czas, że marnuję życie siedząc na tyłku w domu przed ekranem i udając, że cokolwiek robię, bo studiowanie zdalne jest jakimś mało śmiesznym żartem. Nie jest więc rewelacyjnie, jest wręcz kiepsko...

Pytacie, co uważam o wyroku TK, który podzielił nasze społeczeństwo? Cóż, nigdy nie byłem, nie jestem i nie będę zwolennikiem aborcji i gdyby sprawa toczyła się wokół aborcji na żądanie, w życiu bym się pod tym nie podpisał. Uważam jednak, że to nie jest sprawa, którą da się załatwić aktem prawnym. Bardzo bym chciał, żeby świat był lepszym miejscem, żeby ludzie byli lepsi, żeby się kochali, żeby byli mądrzejsi, żeby z rozwagą podchodzili do różnych rzeczy, w tym przypadku tych, które prowadzą do zapłodnienia... A że tak nie jest, to musimy się dostosować do sytuacji takiej, jaką mamy, a nie marzyć o idealnym świecie, którego nigdy nie będzie. Więc poparłem tę mniej radykalną i mniej lewicową część protestów, która miała na celu zachowanie istniejącego porządku (bo nasze prawo aborcyjne było, moim skromnym zdaniem, najlepsze na świecie), a nie wykrzyczenie wulgarnych haseł obrażających wszystkich, którzy nie myślą w podobny sposób, co oni, czy też zwrócenie Polski gwałtownie w lewą stronę, mówiąc przy tym, że to "demokratyczna rewolucja". Na demonstracjach nie byłem, nigdy nie chodzę, w życiu byłem na jednej i to malutkiej. Takie wydarzenia bywają nieprzyjemne, wręcz niebezpieczne, organizatorzy często nie radzą sobie z opanowaniem tłumu, pojawiają się tam nieco bardziej "atencyjne" typy, które pokojową demonstrację zamieniają w zamieszki, a ja nie mam ochotę dostać kamieniem albo gazem pieprzowym od jednej albo drugiej strony.

Żeby nie kończyć tak mega depresyjnie, ten rok miał, mimo wszystko, swoje dobre strony. Wzrosła moja samoocena, nawet nie potrafię powiedzieć dlaczego konkretnie. Powiedziałbym, że po prostu zmądrzałem. Zmienił się nieco (na lepsze oczywiście) mój stosunek do ludzi, zrozumiałem, jak bardzo ważna jest rozmowa z drugim człowiekiem. Przestałem uzależniać swoje szczęście od tego, czy jestem w związku, czy nie, zrozumiałem w tej kwestii dużo rzeczy, których wcześniej zrozumieć nie byłem w stanie. Znalazłem sobie nowe zainteresowania, odkryłem na nowo, że jestem w czymś naprawdę dobry, że mam swoje pole, że mam coś do zrobienia, że mogę znowu robić coś, co lubię. Pod względem zdobywania życiowego doświadczenia był to więc rok bardzo bogaty, ostatecznie dobry.
Witam was, moi drodzy,
w krainie czarów!


www.harry-potter.net.pl/images/articles/gordian.png


www.harry-potter.net.pl/images/articles/najpow2020.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/2021-powazny.png


i.imgur.com/Jy8q3a1.jpg


s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/12/d8/e5/12d8e53b202c07dd261102bf53ad10c5.jpg


A jeśli chcecie zdobyć
Druhów gotowych na wiele,
To czeka was Slytherin,
Gdzie cenią sobie fortele.


Posycz sobie, mała żmijko
Wij się, żmijko, wij
Bądź milutka dla Gordiana
Bo cię przybije do drzwi!


pobierak.jeja.pl/images/3/5/8/235806_coachingowe-brednie.jpg


Od Hermionki78 na Halloweeeeeeeeeen

i.imgur.com/Ki6Z5wP.jpg


Order Dobrego Ucznia za 3. miejsce w konkursie na najaktywniejszego ucznia Hogwartu (2017/2018) :D
i.imgur.com/GnXvW0r.png


W Hogwarcie:

Gordian Stella (4.07-2016-8.07.2018)
Prefekt Slytherinu 2017/2018


Bruno Boccanegra (od 8.07.2018)
 
Prefix użytkownikaSam Quest
I tak się zastanawiam, czy to tylko kwestia tego, że mózg przechodzi takie zmiany po 25 roku życia (kończy się wtedy rozwój kory mózgowej), czy może właśnie bezprecedensowy za naszego życia kryzys covidowy i przeoranie dotychczasowych realiów społecznych tak na nas wpłynęło? Że może taki pierwszy trudny rok - jednocześnie globalnie i osobiście - skłonił nas do jakichś refleksji, poukładania priorytetów, itd.? Co myślicie?


Mi się wydaje, że obecna sytuacja w Polsce i na świecie, lockdowny mogła niektórym pomóc w uświadomieniu sobie pewnych kwestii.
MI osobiście przy pracy zdalnej i wiosennym lockdownie, ale także teraz, gdy miałam kwarantannę mocno dało się we znaki mieszkanie w bloku. Od kiedy wyprowadziłam się ze wsi myślałam, że nie chcę tam wracać, ale w tym roku poczułam się w tych czterech ścianach jak w klatce. Do tego najmniejszy szmer od sąsiadki piętro wyżej jest u mnie słyszany jakby nie dzielił nas beton i nagle miałam dosyć. Zaczęłam całkiem poważnie rozważać powrót na wieś, ale jednak problem z pracą mnie powstrzymuje.
Do tego uświadomiłam sobie jak ważne jest dla mnie spotykanie się na żywo z rodziną i odkryłam, że w lesie jest fajnie. :D

I wiem, że gdyby nie pandemia i praca zdalna nie dowiedziałabym się tego wszystkiego o sobie. Więc na pewno koniec świata miał na mnie wpływ w tym roku, ale z drugiej strony największe zmiany mentalne przeżyłam po obejrzeniu "Nasza Planeta" na Netflixie, a to nie zasługa pandemii, a zamiłowania siostrzenicy do zwierząt. :D
Edytowane przez Prefix użytkownikaSam Quest dnia 11.12.2020 09:39
www.harry-potter.net.pl/images/articles/snow-flakehp2020.png


i.imgur.com/W5nsRsW.jpg


i.imgur.com/T8lLRQU.png


Ściana uznania i miłości


www.harry-potter.net.pl/images/photoalbum/album_59/d5.png


Daniel Radclffe to mój crush
Nie kłam, że go nie znasz
Harry'ego Pottera zagrał
niektórych nawet nabrał,
że ma oczy koloru zielonego
a tak naprawdę są niebieskiego
"Tak jak Ron" - woła Ulica
dziewczyna pięknego lica.
Potteromaniak z niej na schwał
i nie jest to żaden wał.

Daniel Radcliffe to mój crush
Wiesz dlaczego jeżeli oczy masz
Z zarostem mu do twarzy
O takim Danie każda Samica marzy.


www.harry-potter.net.pl/images/photoalbum/album_59/3_t2_2.jpg

Oj nana, oj nana
Bardzo kocham Dana

Czy to słońce, czy to deszcz
W moich myślach on wciąż jest
Myślę o nim nieustannie
Nawet gdy się kąpię w wannie

Oj nana, oj nana
Bardzo kocham Dana

Nie wiem jak się to zaczęło
Lecz gdy serce moje drgnęło
Cała byłam zakochana
I tak kocham tego Dana

Oj nana, oj nana
Bardzo kocham Dana

Nigdy o nim nie zapomnę
Nawet jeśli spotkam bombę
Jest to miłość jednostronna
Ale źle to nie wygląda

Oj nana, oj nana
Bardzo kocham Dana

wiersz by Elizabeth_



i.gifer.com/5lP2.gif

media1.giphy.com/media/Cw4JIAsQHweeQ/source.gif


Ściana chwały

www.harry-potter.net.pl/images/articles/2021-redaktor.png
www.harry-potter.net.pl/images/articles/2021-materialy.png
www.harry-potter.net.pl/images/articles/2021-prorok.png
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najkom20202.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/admlen20201.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wydpro2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/adminlenkrico.jpgwww.harry-potter.net.pl/images/articles/wydanieprorokaroku.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/2016awards_najzabawniejszy.png
www.harry-potter.net.pl/images/articles/auor_najlepszego_artykulu.png
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najlepszy_newsman.png
zapodaj.net/images/5e3ae3d9098f9.jpg
 
Prefix użytkownikaKrnabrny
Tak, to był zdecydowanie dziwny rok. Na pewno ważnym wydarzeniem dla mnie było to, że skończyłem pisać pracę licencjacką, obroniłem licencjat i wyleczyłem sobie bark - nie będę już musiał trzy razy w miesiącu latać na sor. Co do pandemii początkowo zacząłem się bardzo bać słysząc doniesienia z Hiszpanii, gdzie sytuacja była tragiczna, starałem się trzymać obostrzeń, ale...zaczął istnieć moment, gdy zwątpiłem w pandemię nie w wirusa. Wpłynęło na to i nagłe zdjęcie obostrzeń i tryb prowadzenia kampanii przez pana Dudę i może moja podświadomość która miała tego dość. Teraz na oddziale, gdzie się leczyłem były osoby z koroną (plus jakiś oddział dla nich na górze szpitala), więc znowu się wystraszyłem i stało się to nie wiem realniejsze. Ważną sprawą jest też, że zacząłem znacznie więcej czytać i może mam wrażenie, nie wykluczam że mylne, że jakoś trochę dojrzałem przez ten rok. A teraz mam doła, bo zanim zacząłem leczyć tą rękę wysłałem kilka cv do jakichś sklepów itd... i nigdzie nawet nie odpisali. Z jednej strony to dobrze, bo wysłałem te cv i krótko potem był telefon, że się termin na operację zwolnił + rehabilitacja i nie byłbym w stanie pracować, z drugiej coś mnie wzięło, że nie znajdę nigdzie pracy i beznadzieja. I wiem, że to irracjonalne, bo szukałem jej tylko dosłownie chwilę, ale nie zaradzę, jutro pewnie będzie lepiej. Na razi to tyle.


www.harry-potter.net.pl/images/articles/2021-rymy.png

www.harry-potter.net.pl/images/articles/krnabrny.pngs2.ifotos.pl/img/Zaznaczen_aehwnqq.pngs2.ifotos.pl/img/Zaznaczen_aenawhs.png

s2.ifotos.pl/img/Screensho_awsqanq.png
 
Prefix użytkownikaLiliana2194
No cóż, jak wszystkim innym, mi życie utrudniała pandemia koronawirusa, nawet jeśli nie była największym źródłem mojej frustracji. Właściwie to mam wrażenie, że znoszę ją lepiej niż większość osób - nie przypominam sobie, by choć raz dopadła mnie nuda i nie czułam się bardzo uwięziona, ograniczona może już tak, wciąż jednak nie na tyle, by łamać jakiekolwiek zakazy albo narzekać na ich istnienie (kilka z nich to lekka przesada, wiem przecież, proszę odłożyć tę broń).

W 2020 zakończyłam sześcioletnią znajomość. Zdawałoby się, że po tak długim czasie, którego większość rozmawiało się prawie codziennie, uważa się drugą osobę za wystarczająco istotną, by rzucić szybkie "sorry, ale żegnaj na zawsze, informuję, bo pewnie skompromitowałabyś się nadal do mnie pisząc". Najwidoczniej moja koleżanka (nie nazwę jej przyjaciółką, jeszcze czego) pomyślała "będzie zabawniej, jeśli poczekam, aż złoży mi życzenia urodzinowe, a potem sobie zniknę, niczego nie wyjaśnię i po paru miesiącach usunę ją ze znajomych na portalach społecznościowych".
W sumie jakkolwiek by tej operacji nie przeprowadziła, ani ja, ani moja samoocena nie wyszłybyśmy z niej cało, ale chyba dało się to uczciwiej rozegrać...

Wolałabym nie wdawać się w szczegóły co do całej reszty. Generalnie to byłam mocno niezadowolona ze swojej sytuacji życiowej, często popadałam w stany większego przygnębienia i dopiero w październiku, o ile dobrze pamiętam, wreszcie się ogarnęłam i zaczęłam poświęcać więcej uwagi codziennym sprawom niż temu, jak ogólnie to wszystko wygląda albo co się wydarzy w przyszłości. Nie rozwiązałam żadnego ze swoich problemów, więc trudno być dobrej myśli, ale, hmm, pozostaje cieszyć się póki można.
www.harry-potter.net.pl/images/articles/maniakhogliliana.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/hogwart.jpg

- - W Hogwarcie: - -

2) Valerie Adams
2.06.2019 -


1.bp.blogspot.com/-f6fn3825Rzg/XYoz2x_dXHI/AAAAAAAAAR4/U1Y3euTkpT43y5p-PzE3sOQUfVacTTDSgCLcBGAsYHQ/s1600/Ostatni%2B4.png1.bp.blogspot.com/-Zt_p7ufiG7Y/XYpLUrPHdYI/AAAAAAAAASE/nWcAY3gPZdsKeHF_BgLud7iBasVSvJ96ACLcBGAsYHQ/s1600/Ostatni%2B2.png1.bp.blogspot.com/-HKWCp81dwBg/XYpLY6y0M3I/AAAAAAAAASI/Fq-O29kpGyY-why2RTfwu4MiQoKaXz0LwCLcBGAsYHQ/s1600/Ostatni%2B3.png

www.harry-potter.net.pl/images/smiley/it_s_all_about_magic_by_leogomes91.gif Karta postaci: tutaj

1) Liliana Williams
18.06.2014 - 31.05.2019

~ moja ulubienica spośród tej dwójki ~

1.bp.blogspot.com/-q33F5-l7z8g/XYotFEOYb9I/AAAAAAAAARQ/VUrs-_XIhyoKJu9-MM_2dZ_CPYx0_qQ8wCLcBGAsYHQ/s1600/Ostatni%2B5.png1.bp.blogspot.com/-mBVG84cJUbY/XYowhPqZ9XI/AAAAAAAAARk/B5LZeE8-XIoPOaPZl2s8ZZtF5wRiD1rngCLcBGAsYHQ/s1600/Ostatni%2B7.png1.bp.blogspot.com/-t25RlOp8RvQ/XYow9oCKVCI/AAAAAAAAARs/4wgSpZgFBM40x3mCffKZE0UIHujdlr4cQCLcBGAsYHQ/s1600/Ostatni%2B8.png

www.harry-potter.net.pl/images/smiley/it_s_all_about_magic_by_leogomes91.gif Karta postaci: 1. Lijka
2. Poboczne

- - Za 2017/2018: - -

www.harry-potter.net.pl/images/articles/humor.png

- - INBJN - -

Ten little Indian Boys went out to dine
One choked his little self and then there were nine.


68.media.tumblr.com/37a766bdee65f9dd103179e474f9a484/tumblr_o12brp9Qyv1qcffyto9_540.gif

Nine little Indian Boys sat up very late
One overslept himself and then there were eight.


Eight little Indian Boys travelling in Devon
One said he'd stay there and then there were seven.


Seven little Indian Boys chopping up sticks
One chopped himself in halves and then there were six.


49.media.tumblr.com/1ba28d7561830ce3ca69cf6dc1fefd68/tumblr_o1h4vyoU8Q1rpfvalo2_540.gif

Six little Indian Boys playing with a hive
A bumblebee stung one and then there were five.


Five little Indian Boys going in for law
One got in Chancery and then there were four.


Four little Indian Boys going out to sea
A red herring swallowed one and then there were three.


Three little Indian Boys walking in the zoo
A big bear hugged one and then there were two.


Two little Indian Boys sitting in the sun
One got frizzled up and then there was one.


One little Indian Boy left all alone
He went out and hanged himself and then there were none.


68.media.tumblr.com/bc978621ce1b3c07e887fb332616a035/tumblr_o15s27VgQV1unz0ero4_r1_500.gif

orig14.deviantart.net/3cce/f/2007/344/b/6/_raincloud__rvmp_by_bad_blood.gif

- - Huff - -

66.media.tumblr.com/3c390d626aef57a973918bf2e130b093/tumblr_put2dopQgR1rm48goo1_500.png
 
Prefix użytkownikaAnastazja Schubert
Zastanawiam się czy aż tak wiele się zmieniło w tym roku w moim życiu. Zmienił się na pewno mój nastrój i się mentalnie postarzałam, ale w gruncie rzeczy uważam, że mam szczęście.

Nikt ode mnie z rodziny nie zachorował na covid (i oby tak zostało!), nikt nie stracił pracy, mnie przerzucili na zdalną i dowiedziałam się, że od nowego roku dostanę podwyżkę (cieszę się z tego niesamowicie!). Generalnie nie przepadam za tą pracą i myślałam, że może na koniec roku akademickiego ją rzucę, ale nie mam nic lepszego do roboty, siedzę w domu, więc w sumie to czemu nie? I tak
teraz nie znajdę nic innego.

Pierwszy raz od początku studiów spędziłam tyle czasu z rodzicami. Siedziałam z nimi od początku pandemii do października i przeżyliśmy razem dwie kwarantanny (nikt się nie pozabijał, więc jest dobrze!). Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę to mam szczęście, że ich mam i że zawsze mogę wrócić do domu rodzinnego. Mój chłopak jest z tej samej miejscowości, jego rodzice mieszkają ulicę dalej, więc też nie mieliśmy problemu z widywaniem się, no i nie wiem nawet ile kilometrów wykręciliśmy na rowerach przez ten czas.

Obroniłam się zdalnie z drugiego licencjatu, zaczęłam zdalnie magisterkę. Nawet udało mi się dwa razy umówić na żywo z ludźmi z mojego kierunku, więc nie jest źle.
Zrobiłam się trochę kurą domową, o co bym się nie podejrzewała. Nauczyłam się gotować wiele nowych rzeczy, hoduję kwiaty i zioła, od niedawna uczę się robić na drutach. Moncia, szykuj się, że będę pytać o porady!

Jedyne w czym mi pandemia przeszkodziła to podróże. Zawsze było ich w moim życiu sporo, ten rok zaczęłam od wyjazdu do Tbilisi w styczniu i do Oslo w lutym, a potem się skończyło. Mimo wszystko, kiedy myślę o tym jak się niektórym życie przewróciło do góry do nogami, to wstyd byłoby mi stwierdzić, że to problem. Po prostu niedogodność.
 
Prefix użytkownikaRachel Otterly
A więc pora na moje wypociny dotyczące tego roku.
Ogółem, nie narzekam, nie był tragiczny. Pomimo, że pandemia zamknęła nas wszystkich w domach, rząd zirytował większość ludzi mieszkających w Polsce, a memiarze mieli mnóstwo okazji do ironizowania rzeczywistości, mi się bardzo podobało. Dużo się działo, dużo udało się osiągnąć.
Początek roku był gorący - działania na Bliskim Wschodzie, początek pandemii nie nastrajał optymistycznie. Takie chwile jak tamte pomimo lekkiego strachu i zainteresowania odkryły wiele nowych rozrywek. Wraz z normalną częścią klasy typowaliśmy codziennie wydarzenia dnia, tygodnia, miesiąca. Jakbym miała teraz przyznać komuś nagrodę za najlepsze przewidzenie przyszłości, musiałabym ją dać sobie. Serio.
Pierwsze dwa miesiące to była ciężka praca - moja nauczycielka od biologii przygotowała grupę nastawioną na sukces w konkursie kuratoryjnym. Większość lekcji spędzałam z tamtą czwórką w małym pomieszczeniu zwanym izolatką, a czas wolny zamienił się w odrabianie zaległości. Jednak kto jak nie ja? W marcu, już podczas zdalnego, mogłam celebrować zdobycie laureata (najwyższa nagroda) z najwyższym wynikiem wśród naszej czwórki (oni - klasa 8, ja - 6). Opłaciło się tamte siedzenie.
Potem... przyszła pandemia do Polski. O ile na początku, jak problem nas nie dotyczył, byłam neutralnie do tego nastawiona. Jednak potem zmieniłam zdanie - okazało się, że moi rodzice są w grupie ryzyka. Na szczęście tata już wcześniej miał zdalną, a mama przeszła na rotacyjną. Niby mogłam się cieszyć, lecz w pewnym momencie moi rodziciele stracili węch i smak. Nie pojechali na testy - czemu? Tego jeszcze nie wiem. Koniec końców, po tygodniu wszystko im przeszło i mogłam cieszyć się zdalnymi. A właśnie, zdalne:
Ze zdalnymi była taka sprawa, że szkoła średnio się do tego przygotowała i zamiast 2 tygodni na początku wyszedł tydzień, zanim uczniowie ogarnęli, że to obowiązkowe i że coś takiego jak Teamsy istnieje. Nie rozumiem ludzi, którzy wtedy ze zdalnego się tak cieszyli, że podciągną sobie oceny. No niby tak, ale mieli ciężej nawet na początku września. Mi zdalne ocen nie podciągnęło, głównie przez wewnętrznego leniuszka. Ale i tak skończyłam ze średnią 6.0.
Wakacje spędziłam głównie w domu, poza epizodem na obozie Taekwondo. Nie było źle.
Potem przyszedł wrzesień wraz z klasą 7 i nowymi przedmiotami. Potterowskim akcentem została nauczycielka od fizyki, która przypominała Umbridge w 101%. Reszta była w miarę normalna, aż przyszło zdalne. Tu było większe nieogarnięcie niż przy pierwszej fali - uwaga, to było możliwe. Do teraz jest tradycja na muzyce i plastyce, że ktoś z uczniów rozwala lekcję igrzyskami śmierci. Schemat wciąż taki sam - zaczyna się wyciszeniem nauczyciela, a kończy czterema spotkaniami, smutnymi konfidentami i brakiem prac. Szczęście w nieszczęściu.
Większym pechem były dla mnie treningi. Kiedy rozpoczął się jesienny deszcz problemów, złapałam paciorkowce na migdałkach - nadal leczę. No niby wszystko w porządku, ale Olimpiada Młodzieży w plecy. Potem, gdy zaczęło się zdalne, wszystko zamknięte (jesień), to klub nadal działa. Korzystamy w większości z tego samego sprzętu, niewiele dezynfekowane, ale nadal się bijemy. Co gorsza - zawody z ludźmi z całej Polski również się odbywały. Treningi i zawody w plecy, nie chciałam narażać rodziny i oni sami tez się nie zgodzili.
Koniec końców, na razie nie ma tragedii, choć sytuacja z treningami mnie smuci, zwłaszcza, że trenerka wyznała mnóstwo pretensji mojej mamie pomiędzy sztucznymi pochwałami. Myślę nad częściową rezygnacją, ale czy 7 lat warto ot tak skończyć?
Siemka wszystkim, tu Rachel!
Uwielbiam Pottera, mangi i inne takie sprawy.
Jak ktoś ma jakies pytania, pytajcie. Nie gryzę.
jestem cholernym czytaczem
Mam mnóstwo pomysłów, których nie kończę.
Ulubione anime i mangi:
1. My Hero Academia/Danganronpa
2. Noragami
3. Code Geass
4. Naruto
5. Mob Psycho 100

Super postaci i ich
Tapety, utworzone przez marmar9903 z reddita:
i.redd.it/8zpi8mduhin51.png
:midoriya - deku:
i.redd.it/06ti166hxvq51.png
:uraraka:
i.redd.it/kgzurwwkkpo51.png
:iida:
i.redd.it/d2vgcyawfbo51.png
:bakugo:
i.redd.it/nuj7lfd6mio51.png
:todoroki:
i.redd.it/qaxh7ucvywn51.png
:kirishima:
i.redd.it/csspfrgm54o51.png
:kaminari:
i.redd.it/uqzzk9h1g3r51.png
:asui:
i.redd.it/cvyl82o1spn51.png
:tokoyami:
i.redd.it/n72cqx625bp51.png
:sero:
i.redd.it/br6xu951wnq51.png
:jiro:
i.redd.it/e2jhe9i14wr51.png
:yaomomo:
i.redd.it/lpclznxr6pr51.png
:mina:
i.redd.it/ox1q6aycygt51.png
:kendo: - najlepsza
i.redd.it/x94gpbognmz51.png
:monoma:
i.redd.it/fg65n0hbez661.png
:tetsutetsu:
i.redd.it/9464d4gehbb61.png
:hatsume:
 
Prefix użytkownikaulka_black_potter
Cześć! Zacznę od tego, że strona w ogóle już nie zachęca do wchodzenia na nią. Reklamy syropów na serce oraz mulenie i zacinanie, powodują u mnie smutek i żal, bo to chyba pierwszy taki rok, kiedy tygodniami się tu nie loguję ( i raczej się to już nie zmieni).

Myślę, że ten rok dla wszystkich był w dobrym czy złym znaczeniu wyjątkowy. Z dobrych rzeczy to obroniłam magistra i wzięłam ślub, oraz moje kwiaty w ogrodzie rosną jak szalone. Ze złych - covid, a nawet byle wzmianka o nim w pewnym momencie sprawiała, że odechciewało mi się wszystkiego. To samo mam z polityką.

I to tyle, są trzy linijki? :D


p.s. Paula, cieszę się, że Ci się układa w życiu i dziękuję za kartkę świąteczną!

p.p.s. czy złożycie w końcu proroka z moim wywiadem?

Wesołych świąt! ~ Wasza UBP


i.imgur.com/AyR1kd7.png

Christian.
i.pinimg.com/originals/02/0b/07/020b0757879bbd8cc21454799bff6f55.gif

Bo liczy się to, co masz w środku.
cdn.junglecreations.com/wp/junglecms/2017/12/Christian-Bale-Resized.jpg

Ale czasami warto założyć maskę.
pa1.narvii.com/6412/37cb60531dd1e8002b7ec87c8da0ba734a67f9f3_hq.gif


"ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB"
"zmiennokanoniczne"
"piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma"
"po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu"

by Cantaris


Ula urzędniczka
Zarejestruje ci chomiczka
Da mu zielona kartę
I marchewki starte
<muza>

by fuer
 
Prefix użytkownikaAnastazja Schubert
No to ja jeszcze podsumuję wydarzenia polskie i światowe i jaki to miało na mnie wpływ.

No więc zacznę od stycznia i zabójstwie generała Solejmaniego, o czym pisał już Spike. Stało się to jakieś półtora tygodnia przed moim wylotem do Tbilisi i pamiętam, że mama zaczęła świrować, żebym nie leciała (miało też na to wpływ przypadkowe strącenie samolotu pasażerskiego przez Iran). Koniec końców poleciałam, bo uznałam, że wprawdzie z Tbilisi do Teheranu jest bliżej niż z Polski, ale wciąż to podobna odległość jak ta, która dzieli Kraków i Paryż. Nic mi się nie stało, wojna amerykańsko - irańska nie wybuchła i spędziłam miły czas na wyjeździe.

O tym, jaki wpływ miała na mnie pandemia, już pisałam, więc pominę. Siedzenie w domu, dwie kwarantanny, poza tym spoko. Jeszcze tylko z wyjazdem do Oslo miałam farta, bo wróciłam 1 marca do Polski, a Norwegia od 3 marca wprowadziła kwarantannę dwutygodniową dla wszystkich przyjeżdżających. Nie wyobrażam sobie swoich finansów po załatwieniu na własną rękę lokum i jedzenia w tym kraju przez dwa tygodnie xD

No i w końcu to nieszczęsne TK. Moje zdanie jest dość ostre, nie ma w nim ani jednego miłego słowa dla rządu ani ludzi antichoice (nie, nigdy nie nazwę ich "prolife", bo życie to oni potrafią tylko zniszczyć). Na początku chodziłam na protesty. Wywiesiłam parasolkę na balkonie. Byłam nawet w lokalnej parafii i wywiesiłam na tablicy ogłoszeń i bramie przed kościołem (ale nie chciałam niczego dewastować, dlatego przykleiłam to taśmą klejącą. Przekaz był, ludzie widzieli, ale nie zostało na stałe). Ale potem policja zaczęła bić ludzi, gazować, zrobiło się nieprzyjemnie. Dla jasności - nie czułam się ani razu zagrożona ze strony innych osób będących na protestach, nie byłam świadkinią żadnych problemów, ale potem rozlała się fala przemocy ze strony policji i niestety odpuściłam dalsze chodzenie.
Nie odpuściłam za to nienawiści do naszego rządu. ***** ***. Całym sercem.
 

Podziel się z innymi: Delicious Facebook Google Live Tweet This Yahoo

Przejdź do forum:
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 9.66