Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Niezaplanowana ...

Tytuł: Niezaplanowana randka
Gatunek: Humor
Autor: Prefix użytkownikaIsadoraDeWitch

Bal Bożonarodzeniowy z punktu widzenia profesora Snape'a.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 20

Tytuł: Rozdział 20
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Nie wiem, czy ktoś to jeszcze czyta, ale nie poddając się i brnę dalej w tą historię, tak nie wie...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Szaman, drzwi i...

Tytuł: Szaman, drzwi i komnata
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Villemo, Neville i Minerva dotarli do komnaty, w której czaił się Tengel Zły...ale czy zdążyli?
>> Czytaj Więcej

[NZ]Nieoczekiwana p...

Tytuł: Nieoczekiwana pomoc
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Dalsze losy bohaterów podążających śladem Tengela Złego...
>> Czytaj Więcej

Dziękuję.

Tytuł: Dziękuję.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Lupin szczerze w biegu
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział siódmy

Tytuł: Rozdział siódmy
Seria: Magiczna chwila
Gatunek: Romans
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith

Gdy zdarza się to, co wydarzyć się musi.
>> Czytaj Więcej

Giętka pamięć

Tytuł: Giętka pamięć
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAnimag37

Czasem trzeba się przebranżowić, by zostać w końcu docenionym.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 40
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,443 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 300
Było: 22.09.2022 08:42:31
Napisanych artykułów: 1,094
Dodanych newsów: 10,540
Zdjęć w galerii: 21,477
Tematów na forum: 3,915
Postów na forum: 319,831
Komentarzy do materiałów: 222,477
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,167
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 663
uczniów: 4180
Hufflepuff
Punktów: 577
uczniów: 3825
Ravenclaw
Punktów: 590
uczniów: 4488
Slytherin
Punktów: 209
uczniów: 4125

Ankieta
Nareszcie wakacje! Egzaminy końcowe za Tobą, możesz nareszcie porządnie wypocząć. Co robisz latem?

Przygotowuję się do poprawek egzaminów. Po co komu w ogóle ten OPCM, przecież Voldemorta już nie ma...
6% [2 głosy]

Wyleguję się na plaży. Niczego więcej mi nie trzeba, skoro mogę machnąć różdżką i w mgnieniu oka przywołać do siebie piwo kremowe, a woda w morzu jest przyjemnie ciepła.
25% [8 głosów]

Będę przenosić góry! Albo wdrapywać się na nie. No, chyba że na drodze stanie mi jakaś sklątka tylnowybuchowa. Ją trzeba będzie przenieść.
3% [1 głos]

Zostaję w Hogwarcie. Nigdzie nie jest mi tak dobrze jak w zamku, a latem puste korytarze są najbardziej urokliwe.
16% [5 głosów]

Większość czasu spędzam na Pokątnej. Może i pokoje w Dziurawym Kotle nie są w najwyższym standardzie, ale za to Magiczne Dowcipy Weasleyów są pod ręką.
6% [2 głosy]

Spędzam czas na polu namiotowym. Na leśnej polanie urządziliśmy sobie z drużyną boisko do Quidditcha i szykujemy się do zawodów w kolejnym sezonie.
13% [4 głosy]

Nie ma to jak w domu. Nie robię nic konkretnego - czasem gonię gnomy po ogródku, innym razem tylko czytam książki.
31% [10 głosów]

Ogółem głosów: 32
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 12.07.22

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 31.10.2022 o godzinie 22:23 w Wielka Sala
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 30.10.2022 o godzinie 18:22 w Wielka Sala
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 07.07.2022 o godzinie 10:43 w Pub pod Trzema Miotłami
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2022 o godzinie 23:57 w Hogwart Express
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 30.06.2022 o godzinie 16:10 w V piętro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 26.06.2022 o godzinie 17:37 w Jezioro
[NZ] Dziki pyłek
Hogwart i Ludzie Lodu, dzieli je historia, ale łączy magia. Od dawna chciałam ich ze sobą połączyć i wreszcie się stało. Historia dziewczyny, która stawia czoło swojemu przeznaczeniu. Tak po prostu:)
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 51071 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20], [21].
świstoklik, Hogsmeade i lot
Egzaminy do Hogwartu zapowiadają się nieco inaczej niż Villemo zakładała...
Słońce zaczęło chylić ku horyzontowi swoją stygnącą tarczę, kiedy dziewczyny wróciły do domu obładowane zakupami. Villemo dumna ze swojej różdżki oglądała ją z każdej strony, a Klara nie mogła pojąć, jak to możliwe, że wydała niemal wszystkie pieniądze.
- Chyba za bardzo poszalałaś w tym sklepie z dowcipami – zauważyła Norweżka widząc, jak jej kuzynka wyciąga z kociołka dziesiątki kolorowych paczek.
- Chyba masz rację. Nic nie poradzę, że uwielbiam ten sklep, czego oni tam nie mają!
- A mi się wydaje, że to nie zakupy cię tam ciągną.
Klara zarumieniła się. Prawda była taka, że spędziła tam ponad godzinę, śledząc wzrokiem Rona Weasleya.
- Ron i George są wspaniali – zaczęła z entuzjazmem, nie mogąc już wytrzymać - zawsze uśmiechnięci i skorzy do pomocy, chociaż przeszli przez tyle cierpień. Podobno odkąd ich brat Fred zginął na wojnie, nigdy do końca się nie pozbierali, co jest zrozumiałe. Dobrze, że nie zamknęli sklepu, bo wnoszą wiele radości do świata magii.

Villemo posmutniała na wspomnienie starcia czarodziejów z Voldemortem. Tylu magicznych i niemagicznych ludzi wtedy zginęło, że trudno zliczyć. Wielu utraciło swoich bliskich. Jak bardzo ta historia podobna jest do walki Ludzi Lodu z Tengelem Złym. Oby dwaj wielcy czarownicy chcieli zdobyć władzę nad światem, poświęcając niewinnych i siejąc spustoszenie na świecie. Wojna się skończyła, ale ile czasu minie, zanim zjawi się kolejny nikczemnik? Zadrżała na myśl o tym, że coś może już teraz wisieć w powietrzu i tylko czeka na przebudzenie.

Wyciągnęła z szafy swój podróżny kufer, a z niego mniejszą drewnianą skrzynkę. Znajdowała się w niej najistotniejsza część skarbu Ludzi Lodu. Nie zabrała ze sobą wszystkiego, bo i tak połowę jego zawartości nie rozumiała. Teraz w skład wchodziły najważniejsze zioła wraz z instrukcjami, podstawowe ingrediencje, oraz szczególny element zbioru, korzeń mandragory.
Przedmiot ten był talizmanem, który znajdował się w jej rodzinie od stuleci. Według historii Ludzi Lodu przynosił on zgubę tym, którzy chcieli wykorzystać go w służbie zła, a pomagał dobrym. Podobno korzeń sam wybierał sobie osobę, której chciał służyć, jednak to nie było do końca takie pewne. Natomiast wiadomo było, że jego kawałki, jako składnik do mikstur, nadawały im potężną magiczną moc.

Wyjęła go ze szkatułki. Był dosyć spory, a kształtem przypominał człowieka. W niektórych miejscach widniały ślady po cięciu i Villemo zastanawiała się, do jakich celów został użyty. Miłosny napój? A może śmiertelna trucizna? Przeszedł ją przyjemny dreszcz podniecenia.
Przymocowano do niego rzemień, więc zawiesiła go sobie na szyi. Okazało się, że nie jest taki ciężki i niewygodny jak myślała, idealnie leżał na jej klatce piersiowej. Postanowiła, że będzie go nosić, tak jak kiedyś robiła to jedna z najbardziej cenionych czarownic wśród Ludzi Lodu – Sol Angelika.
Villemo zamknęła oczy.

Tyś jest Kwiatem Wisielców, wyrośnięty pod szubienicą z nasienia złoczyńcy. Okaż mi swoją przychylność. Jesteś wart tyle, co moja dusza, nie mam niczego więcej za zapłatę, oto ci ją daruję. Jestem dziedziczką mocy Ludzi Lodu, ale nie ma we mnie zła. Jednak gdybym poczęła schodzić na złą drogę, zawróć mnie, Chroń mnie przed wrogiem, pomóż utorować drogę do zwycięstwa.

Otworzyła oczy i zerknęła na Klarę, ale ta była całkiem pochłonięta jakimś kolorowym gadżetem i nie zwracała na nią uwagi. To dobrze – pomyślała. Miała przeczucie, że młoda czarownica nie zrozumiałaby tej magicznej formuły, która wypłynęła wprost z serca Norweżki. Nie miała pojęcia, skąd znała słowa, nigdy wcześniej nie słyszała, by ktoś tak mówił, ale była pewna, że podziałały niczym zaklęcie. Musiała przyznać, że jej zdolności się wyostrzają i to ona, ta prastara zdolność do czarów, w sposób naturalny daje o sobie znać. Mandragora została teraz zaklęta jako jej talizman i nie odczuła przy tym sprzeciwu. To był dobry znak.

Nazajutrz Villemo wstała bardzo wcześnie i bez wytchnienia powtarzała najważniejszy materiał. Klara pokazała jej, które informacje są bezwzględnie najistotniejsze.
O godzinie ósmej Fryderyk wezwał do siebie Villemo i pokazał jej poszarpany, kowbojski kapelusz.
- To jest świstoklik. Zabierze nas do Hogsmeade, wioski niedaleko szkoły, gdzie znajduje się miejsce zbiórki, a stamtąd nauczyciele zaprowadzą wszystkich do Hogwartu. Wyruszymy za… - spojrzał na ogromny zegarek na swoim nadgarstku – pięć minut.
Klara wykorzystała te ostatnie minuty na pocieszaniu kuzynki i zapewnianiu, że na pewno sobie poradzi. Villemo natomiast próbowała uspokoić oddech, myśląc na przemian o egzaminach, zakupach na Pokątnej, świstokliku i mandragorze.

Fryderyk zawołał dziewczyny, położył kapelusz na stoliku w salonie i zaprosił gestem Villemo.
- To jest bardzo proste – zaczął tłumaczyć życzliwym tonem – kiedy dam ci znać, dotkniesz kapelusza i razem się przeniesiemy. Nie ma w tym nic niebezpiecznego ani trudnego. Gotowa?
Villemo przytaknęła i usiadła przy stole, a jej ciało napięło się do granic możliwości. Fryderyk wpatrywał się bez mrugania w swój masywny zegar. Cisza jaka zapadła w salonie dzwoniła Norweżce w uszach, przez co wyraźnie słyszała bicie swojego serca.
- Teraz!
Chwycili kapelusz i w jednej sekundzie Villemo poczuła dziwne szarpnięcie, jak gdyby ktoś pociągnął ją mocno za koszulkę, potem salon zawirował i zniknął. Sekundę później oślepiło ją ostre słońce, a wiatr zachwiał jej zdezorientowanym ciałem. Upadła ciężko na brukowany chodnik.
- Witaj w Hogsmeade – oznajmił Fryderyk, zgrabnie lądując koło niej i zataczając dłonią szeroki łuk.

Znajdowali się na niewielkim placu, pośrodku którego wznosiła się śliczna fontanna, ozdobiona figurami syren. Kilkadziesiąt metrów od centrum ustawiono rzędy ławek, oddzielonych od siebie misternie wygiętymi latarniami. Za nimi znajdował się pas zieleni, a jeszcze dalej pierwsze domy i ogródki. Na pierwszy rzut oka widać było, że teren pnie się w górę drążony alejkami i budynkami o powiewających szyldach. Na obrzeżach fontanny oraz na ławkach siedzieli ludzie w przeróżnym wieku. Villemo szybko ustaliła, że prócz niej jest kilkanaścioro uczniów wraz z osobami towarzyszącymi. Niektórzy ze sobą żywo rozmawiali, inni trzymali się na uboczu wyraźnie zestresowani.
Zauważyła jakąś dziewczynę, która za drzewem zanosiła się szlochem i kobietę, która ją pocieszała.

- Radziłabym się stąd odsunąć – powiedziała do Villemo jedna z dziewczyn siedzących przy fontannie i zanim Norweżka zdążyła zareagować ktoś na nią upadł.
Fryderyk pomógł się podnieść dwóm dziewczynom, ale ta, która dopiero co się pojawiła wyrwała się z oburzeniem.
- Nie masz gdzie stać głupio krowo? - warknęła na Villemo odrzucając do tyłu długie, czarne włosy – zamiast blokować miejsce aportacji znajdź sobie jakieś pole na wypas.
- Co ty powiedziałaś?
Villemo mimo szoku zrobiła krok w stronę dziewczyny, a ta wykonała ruch, jakby chciała wyciągnąć coś zza pleców. Powstrzymał ją żelazny uścisk dłoni kobiety, która pojawiła się chwilę potem. Była to matka czarnowłosej.
- Kochanie, nie teraz.
Zapanowała cisza. Wszyscy zebrani spoglądali na jedną z alejek biegnących poza wioskę. Szły nią dwie ciemne sylwetki, których peleryny powiewały na wietrze tak, że słychać było ich trzepotanie nawet ze znacznej odległości.
Villemo nadal wzburzona zobaczyła, jak czarnowłosa dziewczyna odchodzi ze swoją matką, aby stanąć jak najbardziej z przodu pochodu, który zaczął się formować na placu.

Wreszcie przybysze stanęli na tyle blisko, by mogła się im przyjrzeć. Pierwszym z nich była dosyć stara kobieta o krótkich sterczących włosach koloru śniegu. Jej oczy i ruchy przywodziły na myśl jastrzębia, który przygląda się swoim marnym ofiarom. Drugą osobą był młody chłopak, a Villemo przyszło na myśl określenie „dziecko nocy”, bo począwszy od włosów, poprzez oczy, a skończywszy na butach, był cały czarny. Tylko twarz jaśniała wśród tego otaczającego go mroku i wyglądała podejrzanie znajomo.
Tak, to był ten palant z Pokątnej.

Westchnęła i przymknęła oczy, aby uspokoić nerwy, a gdy je otworzyła stwierdziła z zaskoczeniem, że obydwoje trzymają w ręku miotły.
- Witam drogą młodzież i ich towarzyszy, nazywam się Rolanda Hooch a to mój asystent Patric Bayers – zagrzmiał donośny głos siwej kobiety – Pójdziecie teraz za nami do miejsca, skąd pożegnacie się z opiekunami i przeniesiecie się do Hogwartu. Nie mamy zbyt wiele czasu, więc wszelkie pytania potem, ruszamy.

Tłum sunął szybko alejką oddalając się od pięknego placyku i w ciągu kilku minut stanęli na rozległej łące, z której rozciągał się widok na las, jezioro i zamek.
Villemo zaparło dech w piersiach. Hogwart wyglądał jak wyjęty wprost ze świata baśni. Lśnił w blasku słońca niczym zamek z bajek Disneya, fascynujący i nierzeczywisty, a szczyty jego wież odbijały się w roziskrzonej tafli jeziora.
- Oto wasze miotły – powiedziała pani Hooch, pokazując na przedmioty rozłożone na trawie i tym samym wyrywając Villemo z marzeń.
Wśród uczniów zapanowało poruszenie, widać nie spodziewali się takiej drogi do szkoły, chociaż na niektórych nie zrobiło to wrażenia. Wszyscy zaczęli ustawiać się koło mioteł, a na przód wyszedł Patric. Villemo stanęła możliwie jak najdalej, szukając wzrokiem sił w oczach jej wuja. Fryderyk pokazał jej, że trzyma kciuki i uśmiechał się wesoło.
- Teraz róbcie dokładnie to, co wam powiem – zaczął Patric – stańcie obok miotły, wyciągnijcie rękę i przywołajcie ją w ten sposób: „Do mnie!”.
Rozległa się mieszanina komend, zawodów i zachwytów, ale po krótkiej chwili wszyscy trzymali w dłoniach swoje miotły. Villemo z ulgą stwierdziła, że nie była ostatnia, chociaż czuła jak drążek w jej dłoni drży niepewnie. Przełknęła ślinę.
- Teraz unieście do góry prawą dłoń i zróbcie tak – to mówiąc, pomachał do zgromadzonych na uboczu opiekunów, a tłum ze śmiechem zrobił to samo, przez co atmosfera się nieco rozluźniła.
- A teraz odepchnijcie się nogami i za mną! - krzyknął i wystartował jak pocisk, zostawiając za sobą zdziwionych uczniów.
Villemo zobaczyła jak inni ruszają nerwowo za Patriciem bojąc się, że stracą go z oczu. Odepchnęła się mocno nogami od ziemi i wzbiła w powietrze obserwując, jak wujek Fryderyk zmienia się w małą plamę.

Lot okazał się wspaniały, musiała to przyznać. Chociaż miotła mocno wibrowała jej w palcach, a kolana drżały, czuła się wolna niczym ptak. Słońce grzało ją w plecy, a ciepły wiatr smagał delikatnie twarz szumiąc w uszach. Widziała przed sobą, w dosyć bezpiecznej odległości kilkanaście osób, za nią była garstka, która powoli ją wyprzedzała.
Nie chce być ostatnia – pomyślała, ale bała się przyspieszyć, bo rączka niebezpiecznie drgała pod jej dłońmi.
Przelatywali nad jakimś rozległym, ciemnym lasem. Mimo że wiatr hulał w najlepsze, korony drzew zdawały się martwe, niepoddające się prądom powietrza. Villemo wpatrywała się w czarne skupisko liści i przeszedł ją dreszcz na myśl, że mogłaby spać prosto w ich plątaninę.
Nagle w miejscu, gdzie drzewa nieco się przerzedzały, zobaczyła jakiś ruch. Serce zaczęło walić jak na alarm, a dłonie niebezpiecznie się spociły. W dole, wśród krzaków i konarów coś długiego posuwało się wolno w tę samą stronę, w którą lecieli młodzi czarodzieje. Dziewczyna pomyślała o ogromnym zmutowanym wężu, który czai się od setek lat w tym potwornym lesie. Może jednak to było tylko złudzenie? Tylko czemu mandragora niespokojnie poruszyła się pod jej koszulką, jak gdyby ostrzegając?

Villemo obejrzała się za siebie, by sprawdzić, czy ktoś jeszcze to widział, ale okazało się, że nikogo już za nią nie ma prócz zamykającej korowód pani Hooch. Kiedy odwróciła się ponownie do przodu przed jej twarzą wyrosły nagle czyjeś plecy, więc gwałtownym ruchem rąk skręciła miotłą w bok. Zrobiła to tak nagle, że ześlizgnęła się z drążka i zawisła na nim trzymając się kurczowo dwoma rękami. Z przerażeniem odkryła, że nadal leci do przodu, z tą różnicą, że dynda w powietrzu niczym małpa na gałęzi.

Minęła już kilka osób, które na jej widok wydały okrzyki przerażenia. Wstyd, jaki palił dziewczynę był dużo gorszy niż strach przed upadkiem, więc trzymała się jeszcze mocniej i gorączkowo myślała co zrobić.
Usłyszała jak zza jej pleców pani Hooch woła do innych by się odsunęli, a z przodu Patrik zaczął się odwracać zainteresowany zamieszaniem z tyłu. Wszyscy patrzyli teraz na Villemo, jak stara się utrzymać na drążku, dyndając nogami w powietrzu.

Tego było za wiele, musiała spróbować, upokorzenie dodało jej potrzebnej odwagi. Wciąż lecąc do przodu wzmocniła uścisk na drążku, złączyła równo nogi i zaczęła się kołysać do przodu i do tyłu. Kiedy poczuła, że osiągnęła odpowiednią moc, ostatni raz machnęła nogami, wywinęła się o sto osiemdziesiąt stopni do przodu i stanęła na rękach na miotle. Wkoło usłyszała salwy zachwytu, kiedy przełożyła dłonie i zgrabnie, powoli usiadła na miotle niczym na drążku lekkoatletycznym.

Czując, że siedzi pupą w bezpiecznym miejscu odetchnęła z ulgą i zaśmiała się na głos. Zanim wylądowali na miękkiej trawie przed wejściem do Hogwartu zobaczyła minę Patryka, która wyrażała jedynie dezaprobatę.

A niech go szlag!
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 25.05.2018 06:46
Ta część jest już wręcz nasycona akcją i jak zwykle bardzo ładnie napisana. Choć czytając natknąłem się na kilka drobnych niezręczności. Przykładowo, ile stron może mieć różdżka, aby ją oglądać ze wszystkich stron? Chyba, że jest sześciokątna i są na niej wypisane jakieś runy lub inne tajemnicze wzorki, jak to pokazano w filmach. Dziwny wydał mi się pomysł, aby do Hogwartu lecieć na miotłach, biorąc pod uwagę, iż chyba byli tam uczniowie, którzy nigdy wcześniej nie latali.
Ogólnie jednak jest bardzo ciekawa i zawiera bardzo oryginalne pomysły, jak np. ten z mandragorą.
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 25.05.2018 22:37
Dziękuję za komentarz, dzięki tobie chciało mi się napisać kolejny rozdział, bo wcześniej zwątpiłam w swoją opowieść^^
Co do stron różdżki, chodziło mi oczywiście o przód, tył i długość dookoła.
Lot na miotle miał być niezapowiedzianym sprawdzianem z latamia, gdyż uczniowie powinni mieć już, mniej więcej, taką umiejętność, kiedy pójdą do Hogwartu;)
Jeszcze raz dziękuję Serce
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 27.05.2018 23:05
Spodobał mi się ten rozdział. Był tak pozytywny, że aż poprawił mi humor jezyk Wiem, wiem. Jakim cudem to, że Villemo niemal spadła z miotły, może zmienić nastrój na pogodny? No ale przecież się nie zabiła ;)
Również troszkę zgrzytało mi to, że środkiem transportu była miotła, ale skoro mówisz, że miał być to test - brawo za pomysłowość.
Nie mogę się doczekać, kiedy akcja będzie się rozgrywać typowo w Hogwarcie. Czy Villemo będzie dobrą czarodziejką? A może nie będzie sobie radzić... Chcę przeczytać kolejny rozdział! :D
avatar
Prefix użytkownikaKrnabrny  dnia 18.07.2018 11:42
Bardzo dobry rozdział, te opisy są świetne, naprawdę działają na wyobraźnie, aż chce się je czytać, no - co do samej fabuły, duży plus za nawiązania do serii, wzmianka o sklepie Weasley'ów i tym, że sobie radzą, przypomnienie o Voldemorcie, pani Hooch. Fajnie się o nich czytało :D Zaciekawiła mnie ta dziewczyna, która wpadła na Villemo - czy to będzie "tylko" jej wróg w Hogwarcie (do którego jak zakładam trafi) żeby nie miała za różowo czy ktoś ważniejszy. Co do popisu Villemo - tutaj akurat mnie to nie irytowało, ale błagam nie zrób z niej takiej Mary Sue, która będzie najlepsza w klasie, czarach, quidditchu i co rusz ujawnią się jej nowe zdolności. Proszę :D Generalnie część świetna, wad musiałbym szukać na siłę, ale nie będę już taki.
avatar
Alette  dnia 23.07.2018 11:24
To był przyjemny rozdział, fajny pomysł z tymi miotłami. To jest nieco niebezpieczne, bo nie każdy potrafi latać, ale przecież Hogwart nigdy jakoś się bezpieczeństwem uczniów nie przejmował haha. No i Villemo dyndająca w powietrzu - zacny widok hahaha.

Ciekawa jestem tej relacji z brunetem. Może będą z tego dzieci (oby nie w szkole).
Chcę też więcej informacji o mocy głównej bohaterki. Na razie mam tylko ochłapy :D
avatar
Angelina Johnson  dnia 29.07.2018 22:01
Świetny rozdział, uwielbiam go. Przestał polegać tylko na opisywaniu, są tutaj emocje, są śmieszne sytuacje (tak, to ten palant z Pokątnej, hahaha), wszystko tak jak lubię. Mamy też pierwszą negatywną postać. Wyleciała z tą krową grubo, ale dobrze, że Villemo nie daje sobie w kaszę dmuchać. Jestem bardzo ciekawa tego, co poruszało się w Zakazanym Lesie, z pewnością będzie z tego jakaś tajemnica do rozwiązania. Bałam się, że Villemo będzie spadać z miotły, a palant-brunet ją uratuje i rzygnę jak na komedii romantycznej, ale całe szczęście nie poleciałaś banałem, za co ci serdecznie dziękuję Czarodziej
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Świetny czarodziej
26.11.2022 22:22
Zresztą, w tym roku DWA razy w maku i RAZ (!!!!) w Hashtagu jak chodzi o burgery. LOL xD

Świetny czarodziej
26.11.2022 22:20
Cenowo to Drwal w tym roku to taki paździerz że się nie opłaca. Wszędzie drogo to i się nie opyla, jak już szukam promocji na kawę czekoladową to jest źle xD

Sprzedawca prac domowych
26.11.2022 16:24
eeeee, czy może mi ktoś powiedzieć czemu ilość moich komentarzy pod newsem wzrosła z 1 do 3? xD

Sprzedawca prac domowych
26.11.2022 16:13
....ja mam teraz tydzień wolnego xD więc dokończę arta, a może nawet pogryzmolę na stronie :)

halo, regulamin
26.11.2022 16:11
(kupiłam bilet na pociąg, już nie macie wyjścia)

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Alette

Avatar

Posiada 59641 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56965 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47239 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44578 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 42671 punktów.

7) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38406 punktów.

8) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36651 punktów.

9) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34141 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 33748 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2022 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.88