Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Kuchnia Hogwartu
|
|
Anciol |
Dodany dnia 20.11.2013 00:34
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Xeri pomogła wstać lekko skołowanej Ann z podłogi. - Coo z eliksirem? - zapytała krukonka szybko przytomniejąc. - Spokojnie. Patryk go właśnie przelewa. - A gdzie Potter? - zapytała Ann otrzepując szatę. Niepotrzebnie. Potter stał ze swoim niemądrym wyrazem twarzy na wprost Angeliny. Obydwoje mierzyli się wzrokiem z które niemal sypały się iskry. Różdżki mieli uniesione. - Byliście w kuchni! Tutaj jest kuchnia! Lepiej stąd zjeżdżajcie. - Fukną Potter. - Och bo kogo zwołasz Potter co? Kto cię na tyle lubi żeby uwierzyć, ze to nie ty coś knujesz? Wynos się. Ale już. Alice podeszła do Potter'a i szepnęła mu coś do ucha. On uśmiechnął się do niej, kiwną głowa i odwrócił aby odejść. Nad jego głową zaklęcie ułamało potężny kawałek sufitu. Chłopak ledwo zdąży odskoczyć przed zwalającym się gruzem, po czym puścił się biegiem. - To za ten oszołamiacz szmato! - Wrzasnęła za nim Xeri opuszczając różdżkę. Ann obdarzyła ją wdzięcznym uśmiechem. Patryk zakończył przelewanie. Wszyscy wgramolili się do kuchni po raz kolejny. Skrzaty nie były tym specjalnie rozczarowane. Patryk natychmiast rozpoczął wpychanie w siebie ślicznych, różowiutkich bezików. - Mamy fiolkę i skarpetki. jest za 10 dwudziesta. Zróbmy to wreszcie. Trzy ślizgonki, puchon, krukonka i dwie gryfonki pochyliły się nad malutki stolikiem. Xeri lekko drżały ręce gdy przekręcała skarpetki na drugą stronę. Patryk odkorkował fiolkę. - Bleeee . ledwo chwile w tym pobyło i już śmierdzi jak zgniłe jaja. Skąd wiecie, że to założy? - Kiedy nasączymy nim materiał stanie się bezwonne i niemal niewykrywalne - Powiedziała Ang. - Niemal? - Spytała sceptycznie Momo. - Owszem, na tyle, że głupia gryfonka się nie zorientuje. - syknęła Xeri - A teraz dajcie mi się skupić. Rozprowadziła łyżką sporą zawartość na obydwu skarpetkach. Kiedy skończyła, fiolka była całkiem pusta. Nieco zaniepokojonej tą ilością wywaru w materiale Alice odpowiedziała, że ,,Musi koniecznie zobaczyć te wąsy". - Proszę - powiedziała wrzucając puszyste podkolanówki do papierowej torebki. - teraz już wasza w tym głowa, aby się udało. Wręczył pakunek Alice, która ukryła go w fałdach szaty. Wszyscy popatrzyli po sobie. Nikt się nie śmiał ale w ich oczach błyskały szelmowskie światełka. - Spotkamy się jutro o 10 na drugim śniadaniu w Wielkiej Sali. - Oznajmiła Angelina, przeskakując przez dziurę, która ukrywał malunek kosza z owocami. Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
monciakund |
Dodany dnia 20.11.2013 12:45
|
![]() Pochwały: 31 Postów: 2334 Dom: GryffindorPunkty: 43236 Ranga: halo, regulamin! Data rejestracji: 11.03.13 |
Amanda od kilku dni, a właściwie prawie od tygodnia, była chora. Z tego powodu nie uczestniczyła w zajęciach lekcyjnych. Teraz szła po korytarzu w narzuconym na pidżamę szlafroku. Czuła się już lepiej, gorączka już była niższa. Podbiegła kawałek, ale nie za duży. Pogłaskała gruszę i weszła do kuchni wypełnionej skrzatami domowymi. - Czy mogłabym dostać coś do jedzenie?- zapytała, a po chwili już stał przy niej skrzat z tacą. -Dziękuję mój drogi.- Uśmiechnęła się do stworzenia i usiadła pod ścianą na zimniej podłodze. W powoli zaczęła spożywać swój posiłek. ![]() - - - The human life is made up of choices. Yes or no. In or out. Up or down. And then there are the choices that matter. Love or hate. To be a hero or to be a coward. To fight or to give in. Live or die. - - - ![]() - - - Don't let what he wants eclipse what you need. He's very dreamy but he's not the sun, you are. - - - ![]() --- Nad przepaścią, tegoż roku Żyraf masa się w amoku Rodzi. Pamięć ludzka jest Zawodna, mimo tego fiest Tysiące, z tej okazji, Ku jej chwale od Abchazji Aż po Nordkapp wspominacie. "Czyjej chwale?", się spytacie. Jak to czyjej? Monci* naszej. Gryfa córce, redakcyjnej Na tym świecie ambitniejszej Od niej nie ma. Tu rysunek, Tam malunek i do tego Social media. Wizerunek Hp-neta tam kreuje, ego Strony reperuje. Szczerze, Bardzo, bardzo szczerze mówiąc Człek orkiestra, żywa gwiazda. Żyj nam wiecznie, twórz i kreuj. Koniec, basta - taki mus i Żyraf pasta. --- ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 03.02.2014 14:58
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Witaj, nowy semestrze! ![]() Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Padida |
Dodany dnia 03.02.2014 16:18
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: GryffindorPunkty: 7287 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 13.07.13 |
Alice weszła zziębnięta do kuchni. Nie otworzyła nawet ust a oblazły ją skrzaty. - Nie, nie. Proszę, żebyście naszykowali jakiś... poczęstunek. Przyjdzie jeszcze kilka osób. Prosimy o kakao, herbatę, kawę i może... jakieś ciasteczka czy coś. Da radę? - Oczywiście panienko. - powiedziała jeden skrzat i poleciał do jakiegoś stołu. Padi zadowolona z siebie podeszła do piecyka i ogrzewała sobie ręce czekając na resztę. Edytowane przez Padida dnia 03.02.2014 16:30
![]() hej |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 03.02.2014 16:48
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
Pierwsza przyszła Ana już przebrana w suche ubrania. Usiadła przed kominkiem i wyciągnęła ręce ku płomieniom. - Amanda jeszcze się przebiera? - zapytała Padi - Chyba tak. Pobiegła do łazienki. Mówiła że chce się wykąpać - odpowiedziała Ana - Wykąpać? Ach ta Amanda. Jakbyśmy się błotem a nie śniegiem rzucały. Amanda pojawiła się kilka minut później. Skrzaty przyniosły ciepłe ciasteczka i dzbanki z gorącą herbatą, kawą i kakao - Ej, a gdzie podział się ten Puchon? Jak mu tam... Kamil? - zapytała Mon - To dziwne, mówił że idzie się tylko ogarnąć do swojego dormitorium i zaraz dołączy. - odpowiedziała Alice. - Może się zgubił? - zasugerowała - Kuchnia jest blisko Pokoju Wspólnego Puchonów, więc logicznie myśląc powinien przyjść tu przede mną. - powiedziała Ana W tej chwili do kuchni wszedł Kamyk - Co tak długo? - zapytała Padi - Nie wiedziałem jak wejść do kuchni. Musiałem spytać jakiegoś Gryfona z siódmego roku. - [Face palm] Kamyku, Alice przecież powiedziała ci jak się tu dostać. - zauważyła Ana - Ach, ty zapominalski. - westchnęła Padi i nalała do czterech kubków kakao Edytowane przez Ana_Black dnia 03.02.2014 17:01
![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
Sixth Gun |
Dodany dnia 03.02.2014 17:12
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 1071 Dom: RavenclawPunkty: 15461 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 24.07.13 |
Andrea dalej nie mogła wyjść z podziwu, jak Black Potter i Pene mogły wszamać skrzeloziele i wskoczyć do jeziora. Sama nie chciała umarznąć, więc nie poszła w ich ślady. Poza tym była okropnie głodna, więc postanowiła rozstać się z ekipą od Kałamarnicy i skoczyć do Kuchni. O tak, była nieziemsko głodna. Gdy tylko przekroczyła próg kuchni i zobaczyła, jakie cudeńka leżą na stole, zrobiła oczy jak pięć złotych. - O Merlinie! Powiedzcie, że mogę chociaż trochę zjeść - powiedziała błagalnym tonem do Alice i An Gryfonki zrobiły zdziwione miny, po czym posłały sobie porozumiewawcze spojrzenia. Andrea pochłonęła jak odkurzacz połowę jedzenia, a skrzaty uwijały się jak jeszcze nigdy, aby tylko za nią nadążyć. -Ahhhh... - westchnęła masując się po brzuchu - chyba starczy. Wtem zjawił się dosyć nietypowy, na swój sposób, skrzacik i nieśmiałym gestem podarował Alice małe zawiniątko - A cóż to? - zdziwiła sie dziewczyna - to moje? skrzat tylko odsunął sie szybko i tyle go było widać - Pokaz no mi to - powiedziała And dosłownie wyrywając koleżance zawiniątko - Ha! List Miłosny! Edytowane przez Sixth Gun dnia 03.02.2014 17:23
Glanek, jopro - jak zwał, tak zawał ![]() Jeżeli jesteś amatorem (lub amatorką) twórczości Borszewicza, to możemy się ożenić |
|
|
|
_Kamyk_ |
Dodany dnia 03.02.2014 20:08
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Postów: 314 Dom: HufflepuffPunkty: 4043 Ranga: Fascynat Czarnej Magii Data rejestracji: 23.07.13 |
- A jutro co robimy? - Zapytała Padi. - Jak to co? Lenimy się. - Odpowiedziała Amanda. - Co to znaczy lenić? - Zapytał Kamyk. - Ech.... Kamyk leżymy całe dnie w łóżku i obżeramy się słodyczami z miodowego królestwa.- Odpowiedziała zażenowana Padi. - Wybacz, ale Puchoni to pracowite osoby- odpowiedział Kamyk. - Jak wy możecie coś robić? Ja mam takiego lenia, że szok...- powiedziała zamieszona Ana. W tym czasie przyszła Pomona Sprout i zszokowana zabrała ze sobą Kamyka i wyzywa Gryfonów, że przez nich on nie pracuje a wtedy... OTO NAJPRZYSTOJNIEJSZY HPNETOWICZ ![]() CUD! Toph? ![]() ![]() ![]() W Hufflepuffie możesz być kim chcesz, A nie kim musisz być. ![]() jestem Puchonem, więc jestem tylko sobą. Tyle w temacie. Czy to złe? Że jestem sobą? Że nikogo nie udaję? Jestem sobą, a to sztuka. ![]() ![]() "I got my feet kicked up and it's a quarter to four Nothin' to do so I just stare at the floor Well maybe I will try to sneak into the Ravenclaws' place for once 'Cause it seems like such fun and they're just so uptight and I could make excuses But the truth is they'd all probably just blow 'Cause after all I'm just a Hufflepuff, Just a Hufflepuff I try to keep a low profile during the war I'll leave the fighting up to the Gryffindors 'Cause man they sure like to be heroes But not me, you see 'Cause it don't seem like fun and it just seems crazy man, I could make excuses But the truth is they'd all probably just blow 'Cause after all I'm just a Hufflepuff Just a Hufflepuff It's hard to be the outside lookin' in through glass When everyone is praisin somebody else, some other class. And even though I may not have the brains or the brawn I'm loyal to the ones that matter to me, 'cause it's just the right thing and, it's just how I am and I won't make excuses, 'cause the truth is that I'll do just enough, 'cause after all I'm just a Hufflepuff. I am just a Hufflepuff" I nie mówcie jakiej jesteście płci kiedy nie chcecie pokazać swojej mordy ~ ulka_black_potterKurde...No coś na pewno umiesz UMIESZ NIC NIE UMIEĆ! ~ Mist_Kamyk_, chyba Ci zakosze zdjęcie z podpisu (do własnego podpisu :3)~ Syriusz32BLANCO, CHCĘ BYĆ MINISTRANTEM, ciul z tego, że jestem niewierząca. ~ Cookie Wykorzystywanie chłopca w łazience jest nie na miejscu ;< ~Alette [center]Kamyk = Amber Hufflepuff(żółć w godle)=Gold ~ Blanco _Kamyk_, szkoda mi Cię Przepraszam Mam podobno serce z kamienia, ale mi tak smutno :< Ale może to dlatego, że z kamienia^^~ gne Jestem dumny, że jestem Puchonem. You might belong in Hufflepuff, where they are just and loyal, those patient Hufflepuffs are true and unafraid of toil. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Ziemia, Ogień, Powietrze, Woda ![]() "Każdy ma jakąś fobie." Hufflepuff <3 ![]() |
|
|
|
monciakund |
Dodany dnia 03.02.2014 20:12
|
![]() Pochwały: 31 Postów: 2334 Dom: GryffindorPunkty: 43236 Ranga: halo, regulamin! Data rejestracji: 11.03.13 |
- Ja chyba wolę jednak leniuchować.- uśmiechnęła się Mon, spoglądając znacząco na swoje koleżanki.- Chce ktoś jeszcze ciastek? -Co? Ciastek? Ja raczej już niczego nie wcisnę.- odpowiedziała natychmiast Padi. - To ja kończę.- Amanda przygarnęła do siebie talerz, na którym znajdowało się jeszcze kilka słodkości.- Nie wiecie, co tracicie.- dopowiedziała jeszcze, wpychając ciasteczko do buzi. -Mon, ty obżartuchu.- westchnęła Ana. -Gdzie tobie się to wszystko mieści? Nie doczekała się jednak odpowiedzi. - A soku pomarańczowego ktoś chce?- zapytała znowu Mon.- Jak nie, ja z chęcią wypiję. -Ogarnij się dziewczyno.- szybko zaprotestował kamyk, wlewając sobie resztę napoju do szklanki. -Nie chce mi się pić, ale robię to dla twojego dobra. -Mon, nie dobrze Ci będzie. - Mi nigdy nie jest nie dobrze- znów uśmiechnęła się Amanda. Widocznie miała dobry humor.- A może zrobimy małą imprezkę w Wieży?- zwróciła się do Gryfońskich dziewczyn. -Ej, a ja? - Kamyk, przykro mi. Chyba, że zrobimy melanż na korytarzu... Edytowane przez monciakund dnia 03.02.2014 20:20
![]() - - - The human life is made up of choices. Yes or no. In or out. Up or down. And then there are the choices that matter. Love or hate. To be a hero or to be a coward. To fight or to give in. Live or die. - - - ![]() - - - Don't let what he wants eclipse what you need. He's very dreamy but he's not the sun, you are. - - - ![]() --- Nad przepaścią, tegoż roku Żyraf masa się w amoku Rodzi. Pamięć ludzka jest Zawodna, mimo tego fiest Tysiące, z tej okazji, Ku jej chwale od Abchazji Aż po Nordkapp wspominacie. "Czyjej chwale?", się spytacie. Jak to czyjej? Monci* naszej. Gryfa córce, redakcyjnej Na tym świecie ambitniejszej Od niej nie ma. Tu rysunek, Tam malunek i do tego Social media. Wizerunek Hp-neta tam kreuje, ego Strony reperuje. Szczerze, Bardzo, bardzo szczerze mówiąc Człek orkiestra, żywa gwiazda. Żyj nam wiecznie, twórz i kreuj. Koniec, basta - taki mus i Żyraf pasta. --- ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 03.02.2014 22:16
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Ann wpadła do kuchni po prostu wściekła. Wiedziała, że musi coś zjeść. Kiedy wgramoliła się już przez wejście z niesmakiem zauważyła, że wewnątrz trwa impreza. - Cześć - Mruknęła do wszystkich zgromadzonych w kuchni. Powitali ją uśmiechami, własnie byli zajęci omawianiem planu kolejnej imprezy. Jej uwagę zwróciła jedna ze znajomych osób. - Andrea! Miranda Cię szukała - Powiedziała kierując się w stronę krukonki. - Jezu - jęknęła koleżanka - Na śmierć zapomniałam... No ale i tak już za późno... Alice przyglądała się nowo przybyłej z zainteresowaniem. - Co się stało? - zapytała w końcu zaciekawiona. - Ten pomiot szatana, ten wstrętny kur... no ta żmij ślizgońska się stała! - wybuchnęła Annieli. - A która? - Zapytała sarkastycznie Mon - Christina Johnson! - Co Ci zrobiła? - kontynuowała pytania Andrea. - Ona ma mój pamiętnik! - wrzasnęła Ann tak, że domowe skrzaty rozpierzchły się w popłochu. - Mówisz o tym prawda? - Zapytała Ana podając kawałek pergaminu Ann i wlepiając wzrok w podłogę. - Znalazłam to... No nie ważne, ale tak pomyślałam, że to może być Twoje jak przeczytałam, że Seferyn... - Ana! - Krzyknęła z przerażeniem Ann ściskając kawałek pergaminu - Co Seferyn? - Żywo zainteresowała się Andrea - Nic do cholery! Ja ją zabije!!!! - Wrzasnęła Anneli i rozpłakała się. Jeden ze skrzatów podsuną jej pufkę. Dziewczyna usiadła, a Alice położyła rękę na jej ramieniu. - Możemy Ci jakoś pomoc? - Zapytała cicho. - Macie impreze. Nie przeszkadzajcie sobie... - Mruknęła Ann - No wiesz - Zaczęła Andrea rozglądając się po zgromadzonych i podając Ann pączka. - Zanim się zorganizujemy to chwilkę potrwa... Chyba znajdziemy czas żeby pomóc biednej krukonce w potrzebie co? Drzwi do kuchni otworzyły się ponownie i stanęła w nich zdyszana Kat. Po chwili dołączyły Pen, Majka i Miranda. - Impreza! - ucieszyła się Majka - To był świetny pomysł żeby iść za nimi! Edytowane przez Anciol dnia 03.02.2014 22:30
Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 03.02.2014 22:29
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Penelope rozglądnęła się po kuchni. Tylu uczniów to jeszcze w niej nie widziała. Po środku nich siedziała załamana Ann ze zmięta kartką w ręce. Kat od razu podeszła do przyjaciółki i zaczęła ją pocieszać. - To co robimy? - Spytała Andrea - w sensie jak wyrwiemy pamiętnik z rąk Christiny i jak jej później dokopiemy? Penelope podeszła do Ann podając jej jeszcze jedną kartkę z pamiętnika, którą dostała od Fuerte. - Wiesz nie czytałyśmy tego. Fuer znalazła ją na szóstym pietrze, może powinniśmy się rozdzielić i poszukać reszty? One mogą byc porozklejane w całym Hogwarcie! Jak ktoś znajdzie Christinę to odzyskamy całość, później ją obezwładnimy i przyprowadzimy do ciebie, będziesz mogła się zemścić. - O tak to dobry pomysł rozdzielmy się! To kto chce pomóc? - Zapytała Miranda. Wszyscy jednogłośnie wykazali chęć do pomocy w znalezieniu pamiętnika. - Dobrze w takim razie dobierzmy się w trójki. Ja idę z Penelopą i Majką. W kuchni wybuchł gwar, ale po jakimś czasie wszystkim udało dobrać się w trójki. - Dobra teraz się rozdzielimy, a za godzinę spotykamy się w tym samym miejscu. - Rozkazała Penelope - nasza trójka zacznie od góry, czyli siódme piętro. Będziemy schodzić w dół aż natkniemy się na inną grupę poszukiwawczą. To do roboty! Powodzenia wszystkim. Po jej słowach wszyscy rozeszli się w różnych kierunkach ładując do kieszeni prowiant na drogę. Edytowane przez Penelope dnia 03.02.2014 22:45
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 03.02.2014 23:21
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Po godzinie pierwsza trójka weszła do kuchni. Ana, Ann i Alice usiadły przy małym skrzacim kominku i poprosiły o herbatę. Anneli wyglądała jakby oszalała. Jej piękne, długie włosy były w kompletnym nieładzie. Szata zsuwała się z różowej sukienki. Dziewczyna miała też łzy w oczach. Po chwili pojawiła się druga z trójek - Penelope, Majka i Miranda. - Źle to wygląda- Jęknęła Pen podając Ann spory stos karteczek. - Niektóre się powtarzają... Ann trzęsły się ręce. Nie zdarzyła jednak nic powiedzieć bo weszły pozostałe grupy poszukiwawcze. - Nie ma jej! - Krzyknęła Andrea - Nikt jej nie znalazł! Musi być w pokoju ślizgonów, albo gdzieś na błoniach. Kat poleciała do swojego brata. Ma też poszukać Aba i Fuer. Mają być czujni. Zobaczymy czy ktoś ją znajdzie. W końcu się musi pojawić! - A znaleźliście coś? - Zapytała Ann łamiącym się głosem. - Noo... coś tam tak... - Andrea wyciągnęła w stronę koleżanki spory plik pergaminów. Ann rozszlochała się całkiem, biorąc wszystko i bez namysłu wrzucając do ognia. Strony zawirowały w płomieniach.... a po chwili wystrzeliły z nich i rozleciały się po całej kuchni. Anneli wpadła w prawdziwą histerię. - Jezu - Jęknęła Pen, która rzuciła się zbierać zaczarowane kartki - Co za straszna krowa! Miranda popatrzyła na Ann i pokręciła głową. - Nic nie możemy więcej zrobić Ann - Powiedziała siadając obok. - Proponuję usiąść i kontynuować imprezę. Christina nie zapadła się pod ziemię. W końcu ją znajdziemy. A jak nie Sef to zrobi... - Sef! - Prychnęła Ann - Jak on to przeczyta to... to... - Rozpłakała się ponownie i nie zrozumieli nic z tego co chciała powiedzieć. - Tak czy inaczej - ciągnęła Miranda - Czekamy teraz na rozwój wypadków. Zjedz sobie ciasteczko Ann... Alice pogrzebała chwilę w torbie i wyjęła z niej trzy wielkie butelki wina skrzatów. - Noooo tak to ja moge czekać! - Ucieszyła się Andrea. - Ann? Anneli wzięła jedną z butelek od gryfonki i napiła się prosto z gwinta. A wypiła tyle, że wzbudziła ogólny podziw i zachwyt wśród zgromadzonych. Edytowane przez Anciol dnia 03.02.2014 23:35
Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 04.02.2014 00:20
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
Nowy semestr się zaczął. MoMo rozpakowała się już w swoim kochanym gryfońskim dormitorium i pognała do kuchni. Miała nadzieję, że zastanie tam jedynie Bartolomea i skrzaty, jednak w pomieszczeniu było bardzo dużo osób. Nie widziała takiego zbiegowiska tutaj od ostatniej imprezy, która miała tu miejsce. Po cichu zbliżała się do zbiegowiska, zazwyczaj weszła by tu z hukiem i wrzasnęła "Siema, ludzie!", jednak zauważyła, że coś jest nie tak i stwierdziła, że "wejście smoka" to nienajlepszy pomysł. - O, MoMo nie zauważyłam Cię. - powiedziała cicho płacząc Annieli. I całe zbiegowisko w dużej mierze składające się z Krukonek odwróciło się ku Gryfonce. - YYyyy.. Hej.. - odrzekła Victoria nie wiedząc co ma powiedzieć. - To ja może lepiej pójdę. Tylko przeszkadzam... - kontynuowała. Wiedziała co się stało. Wyczytała z tych głupich plotek co się stało... |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 04.02.2014 00:31
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina, przemęczona pisaniem eseju zapomniała, o kolacji, wobec czego dopiero gdy zaburczało jej w brzuchu, odkryła, że czas już jeść. Postawiła przysłowiową kropkę na i, będąc dumną ze swojego wypracowania i postanowiła ruszyć do Kuchni. Skrzaty zawsze są chętne do dokarmiania przecież. Łaskocząc gruszkę nie wyczuwała jeszcze zbliżającej się katastrofy. - Mhm... a może jednak zmienić na wspaniały? Potężny niby lepiej oddaje charakter, ale wspaniały to ulubione słowo profesora... Ach! - zawołała przestraszona Angelina, stając na środku Kuchni. Dopiero teraz zauważyła zgraję uczniów, jedzących i pocieszających jakąś Krukonkę. Johnson wytężyła mózg, starając się sobie ją przypomnieć. Pacnęła się w czoło. Anneli van Morta. Szybkim wzrokiem ogarnęła pomieszczenie, zauważając porozrzucane kartki. Naraz przypomniała sobie sprawę pamiętnika, którym obecnie żył Hogwart, oraz pewne podejrzenia tej nieszczęsnej HogwartGirl... O mamuniu, czas spieprzać! - pomyślała. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 04.02.2014 01:11
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Ann spojrzała w twarz dziewczyny, która dopiero weszła i zrozumiała szybko kogo ma przed oczami. Ślizgonka też w lot pojęła na kogo wpadła i zaczęła niby od niechcenia, ale bardzo szybko iść w stronę wyjścia. - Przytrzymajcie ją! - Wrzasnęła nagle Ann. Wszyscy obecni, aż podskoczyli. Alice i Penelope popatrzyły po sobie po czym rzuciły się w stronę Angeliny. Dziewczyna gwałtownie przyśpieszyła i wyciągnęła różdżkę. Andrea i Gne zastąpiły jej drogę. - Przecież to nie ja! - Krzyknęła Angelina mierząc różdżką kolejno we wszystkich. - Cholera ja nic nie zrobiłam! Odwalcie się! Ann wstała i popatrzyła na nią w sposób, który sprawił, że opuściła różdżkę. Krukonka wyglądała na taką, która zwariowała i zrobi jej krzywdę bez zastanowienia. - Ja nic nie wiem! - Powiedziała buntowniczo Angelina. - Wierze Ci - powiedziała Ann spokojnie i pociągnęła z butelki. Angelinę tak zdziwiła jej odpowiedz, że przez dłuższą chwilę wpatrywała się w van Mortę z otwartymi ustami. - To po cholerę ta nagonka?! -odpysknęła gdy się otrząsnęła. - Chce wiedzieć gdzie jest Twoja siostra. - Odpowiedziała Ann, a w jej głosie można było wyczuć groźbę. - Skąd mam wiedzieć? - Odfuknęła ślizgonka - Idź i jej sobie poszukaj. Na pewno nie z tym de Collotye... Ann cisnęła w jej stronę filiżanką. Zgraja skrzatów rzuciła się do sprzątania, gdy Angelina wrzasnęła: - Nie rzucaj we mnie wariatko! Edytowane przez Anciol dnia 04.02.2014 01:24
Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 04.02.2014 10:04
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Ann już chciała rzucić w Angeline kolejną filiżanką, ale powstrzymała ją Penelope. - Rzucanie filiżankami tutaj nic nie da. Prędzej zadziałało by crucio, ale tego zrobić nie możesz. - Ann spojrzała na nią oszalałym wzrokiem. "Jest gorzej niż myślałam, dobrze że ja nie pisze pamiętnika." Pomyślała Pene i starała się wymyślić co zrobić z tą trudną sytuacją. Na ratunek przyszła jej ostatnia grupa poszukiwawcza. Padi, Ana i Mon weszły do kuchni żywo dyskutując. - Wiecie czego się dowiedziałyśmy? - Krzyknęła Mon i zamilkła spostrzegając Angeline. - Co się tu dzieje? - Spytała gdy już udało jej się otrząsnąć z pierwszego szoku. - Nie ważne mów czego się dowiedziałaś - ponagliła Penelope, mając nadzieję, że to pomoże rozwiązać jakoś tę sytuację. - Nowa plotka HogwartGirl głosi, że Ulka Black Potter znalazła jakiś pamiętnik, może to twój Ann? - Niemożliwe mój ma Christina! Jestem tego pewna! - Krzyknęła Ann tak głośno i niespodziewanie, że połowa osób w kuchni aż podskoczyła. - A może chciała się pozbyć dowodu zbrodni? Mogła go gdzieś zostawić, a Ulka go znalazła? - Powiedziała cichym głosikiem Miranda. - A może Ulka współpracuje ze ślizgonką? Zabije je obie! - Krzyknęła Ann i ruszyła do wyjścia. Angelina odetchnęła z ulga, mając nadzieje że teraz dadzą jej spokój. Kat jednak powstrzymała Ann nim zdążyła wyjść z kuchni. - Ulka może i jest szalona, ale nie współpracuje ze ślizgonami, nie jest aż taka okrutna. - Zgadzam się - dodała Penelope. - Mam pomysł. Ann może ty idź z Kat do łazienki, weź prysznic i spróbuj się zrelaksować. Zaczynasz wariować. Ja pójdę z Mirandą i poszukam Ulki, dowiemy się, czy plotki mówią prawdę. Reszta zostaje tutaj z Angeliną i jej pilnuje. Jeśli to Christina ma pamiętnik to przynajmniej mamy zakładnika. Co wy na to? - Zgoda - powiedziała już spokojniejsza Ann. Edytowane przez Penelope dnia 04.02.2014 10:24
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 04.02.2014 12:20
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Fuerte weszła do kuchni i stanęła twarzą w twarz z Ann i Kat. - Siema - powiedziała, szczerząc zęby. - Mam kolejną kartkę, wisiała na... - Dawaj - warknęła Ann, a na jej policzkach znowu pojawił się rumieniec, a oczy zaszkliły się od łez. - Mam tego już serdecznie dosyć, Kat, błagam, chodźmy stąd już! - krzyknęła na odchodne i wybiegła z kuchni, trącając Fuer w ramię. Krukonka zaśmiała się pod nosem i spojrzała w stronę stołu, stojącego po środku kuchni, przy którym siedziała wyraźnie rozbawiona Angelina Johnson w towarzystwie Gryfonek, które Fuer widziała pierwszy raz na oczy. - Okej, o co biega? - zapytała, siadając na jednym z krzeseł i sięgnęła po piersiówkę do kieszeni szaty. - Gryffindor i Slytherin to trochę dziwne połączenie. - Jestem, eee..., zakładnikiem - odparła Angelina, patrząc wymownie w sufit. Fuerte wybuchnęła śmiechem, po czym rozejrzała się po kuchni i przywołała gestem ręki jednego ze skrzatów. - Mam ochotę na ziemniaczki zapiekane z serem, da się zrobić? - zwróciła się do skrzata, który pokiwał tylko głową i ukłonił się głęboko. - Zrób więcej, skoro mamy tu tyle siedzieć, to trzeba się nażreć. Po chwili skrzat przyniósł półmiski z jedzeniem dla każdego, a Fuer jedząc łapczywie, zaczęła się przyglądać swoim towarzyszkom. - Zastanawia mnie - zaczęła, zwracając się do Angeliny - Dlaczego tak właściwie stąd nie uciekasz, przecież masz różdżkę i w ogóle. - Mam sobie iść i pozwolić, żeby ominęła mnie cała zabawa? - odparła Ślizgonka i uśmiechnęła się złośliwie. - Racja, Ann wypisuje takie śmieszne rzeczy... - Ty coś wiesz? - odezwała się jedna z Gryfonek, której imienia Fuer nie znała. Fuerte uśmiechnęła się szeroko i zrozumiała, że nawet, jeżeli wszyscy pomagają Ann znaleźć jej pamiętnik, to wszyscy są bardzo ciekawi jego treści. Jednak zanim dziewczyna zdążyła powiedzieć cokolwiek, drzwi do Kuchni ponownie się otworzyły. Edytowane przez fuerte dnia 04.02.2014 12:44
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Sixth Gun |
Dodany dnia 04.02.2014 16:16
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 1071 Dom: RavenclawPunkty: 15461 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 24.07.13 |
To weszła Andrea, która chwilę wczesniej wyszła niepostrzeżenie w celu załatwienia potrzeby fizjologicznej. Nie dała Fuerte odpowiedzieć na pytanie, gdyż zdyszanym głosem wydukała: - Ann...mam...kolejną...kartkę... Krukonka opadła na krzesło i chwyciła garść ziemniaczków. - Wisiała w łazience - dodała brunetka ze smutną miną. Ann z wypiekami na twarzy chwyciła kawałek pergaminu i już chciała rzucić go na pożarcie płomieniom, gdy Fuer złapała ją za rękę - Czekaj! Tu jest... Tak! tu jest ślad po szmince. Ann, przecież ty takiej nie używasz? Ann tylko pokręciła przecząco głową przez łzy. - Zaraz - powiedziała Andrea z buzią wypchaną ziemniakami - przecież Angelina zawsze używa takiej szminki - dopowiedziała z przekonaniem. Gryfonki i Krukonki spojrzały na przerażoną twarz Angeliny. Edytowane przez Sixth Gun dnia 04.02.2014 16:30
Glanek, jopro - jak zwał, tak zawał ![]() Jeżeli jesteś amatorem (lub amatorką) twórczości Borszewicza, to możemy się ożenić |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 04.02.2014 18:39
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
- Że JAK?! - wrzasnęła Angelina, łypiąc przestraszonymi oczami na każdą z obecnych twarzy - to nie JA! To... to... to niedorzeczność wręcz! - Niedorzeczność? - mruknęła Andrea, drapiąc się po podbródku - a Ty czasem nie jesteś Ślizgonką? - O, o właśnie! - krzyknęła Ann, wydmu****ąc nos w jedną z kartek pamiętnika. Jej oczy iskrzyły niebezpiecznie, widać w nich było zalążki obłędu. - No wiecie co? Ładnie tak generalizować? - uśmiechnęła się Johnson, próbując jednocześnie uruchomić w głowie wszystkie trybiki. Była w potrzasku. I tak nigdy by jej nie uwierzył. Swoją drogą, kto mógłby być tak bezczelny, by użyć JEJ, jako przynęty? Przecież na pewno nie Christina. - No wiesz Jonhson, Slytherin is Slytherin, że tak to ujmę - rzuciła mimochodem Fuerte, zajadając się ziemniaczkami. - A poszlaka jest poważna - dodała Mon, przyjmując postawę bojową. - Wręcz niezbita... - I co wy myślicie? Że nie mam co robić tylko kraść pamiętnik i całować jego strony? - żachnęła się Ślizgonka, kierując rękę w kierunku różdżki. Mogłaby szybko zwiać, nikt nie stał jej na drodze do drzwi wyjściowych. Jednak, mimo wszystko, była bardzo ciekawa historii z pamiętnikiem... - Swoją drogą ta moja szminka całowała jakąś ciekawszą stronę, czy tak o, byle co? - dodała. Ann spojrzała z lękiem na obgadywaną kartkę, zgniotła ją i schowała głęboko do kieszeni szaty. Czubki jej uszu płonęły czerwienią. - Nie twoja sprawa - burknęła jedynie. - Może w takim razie pomogę Wam poszukać sprawcy? - zapytała przymilnie Angelina, mając już pewność, że to nie jej siostra zrobiła taki psikus. - Jeszcze czego! - zawołała Andrea, przygryzając wargę. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 04.02.2014 18:46
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Penelope i Miranda postanowiły wpaść do kuchni, by przekazać to czego dowiedziały się od Ulki. Pierwsza zauważyła je Ann, od razu rzucając się na nie z pytaniami. - I jak znalazłyście Ulkę, macie mój pamiętnik? - Tak znalazłyśmy Ulkę - zaczęła Miranda - ale... - Ale co? - Ann chwyciła ją za szaty i przybliżyła do siebie. - Ann uspokój się - powiedziała Pene odciągając ją od koleżanki. - Faktycznie Ulka znalazła jakiś pamiętnik, ale oddała go Loss na rozpałkę. - Jakiś pamiętnik? Co to znaczy? Czy to był mój pamiętnik? - Ann wyraźnie popadała w histerię. - Nie wiadomo, znaczy Ulka nie wie czyj to był pamiętnik. - Och ja zaraz oszaleje! - Bynajmniej to jednak sprawka ślizgonów - powiedziała Fuerte, patrząc wymownie na Angeline. - Dobra idziemy szukać Loss - powiedziała Pene i razem z Miranda wyszły z kuchni. Edytowane przez Penelope dnia 05.02.2014 15:33
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 05.02.2014 17:17
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
- No a ja?! - pisnęła Angelina, chcąc być w centrum pamiętnikowych wydarzeń. Wychodząca z Kuchni Gne tylko popukała się w czoło i zamknęła drzwi. - Cóż, chyba zostałaś skazana na nas, Johnson - mruknęła Fuerte, prosząc usłużnego skrzata o herbatę owocową. Angelina, jakby powietrze z niej uszło, usiadła na podstawionej szybko przez nogę Mon pufce i spojrzała ze złością w swoje stopy. - Nie na to się pisałam - mruknęła. Starała się nie zwracać uwagi na zrozpaczoną Ann. Szybko przeleciała w myśli wszystkie miejsca, w których to ona chowała swój sekretny pamiętnik. Uśmiechnęła się pod nosem. Ona nigdy by go nie zabrała ze sobą na zajęcia. A Krukoni są niby tacy mądrzy, taacy mądrzy... - Może coś porobimy przez ten czas? Nigdy nie miałam zakładniczki - rzuciła Andrea, patrząc wymownie w stronę Ślizgonki. - Żebym ja z tobą zaraz czegoś nie porobiła - syknęła Johnson, odsuwając się jak najdalej reszty dziewczyn. - Słuchy chodzą, że twoja siostra cię szuka - mruknęła Fuerte, siorbiąc gorącą herbatę. - No to po was - stwierdziła autentycznie się uśmiechając Angelina. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |


Krnabrny




Ravenclaw


Gryffindor








Slytherin












































































































































Hufflepuff





~ 
































