Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi się sb dziś śniło xD

Harrych świąt!
26.07.2026 17:35
Żyjecie jeszcze? Pytanie

Harrych świąt!
22.07.2026 21:51
Od ponad miesiąca nikt nic nie napisał na sb ;(

Pracownik departamentu
12.06.2026 18:36
Padł dziś Facebook i nikt nie pamiętał, żeby tu wejść (*)

Pracownik departamentu
07.06.2026 20:58
Moje ma niecałe 12 lat

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix użytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjęcie
Zobacz temat
Drukuj temat
Konkursy z okazji Urodzin
Prefix użytkownikaKatherine_Pierce
I miejsce:
fuerte


Gdyby pod koniec życia ktoś zapytał go o najbardziej stresujący dzień w życiu, z pewnością odpowiedziałby, że to pierwszy dzień szkoły. Dziękował Merlinowi, że uczynił go czarodziejem i nie musiał przeżywać bycia pierwszorocznym dwa razy, jak dzieci z mugolskich rodzin.

Odwoływanie się w myślach do Merlina miało tę wadę, że ten słynny czarodziej nie miał możliwości zaopiekowania się nim podczas pierwszej wizyty na peronie 9 i ¾. Było to bez wątpienia zadanie rodziców, którzy, musiał przyznać, nieszczególnie przejmowali się jego losem. Lubił o sobie myśleć, że jest z tego powodu prawie tak samo wyjątkowy jak Harry Potter; obydwaj przecież zostali pozostawieni samym sobie. Nie przyszło mu jednak do głowy, że rodzice słynnego Harryr17;ego Pottera nie opiekowali się nim nie dlatego, że nie chcieli, ale dlatego, że zwyczajnie byli martwi.

Kiedy myślał o swoich rodzicach... Cóż, nie był to do końca tradycyjny model rodziny, ale nie miało to dla niego większego znaczenia. Prawdziwe piętno nosił z powodu porzucenia najpierw przez jednego, później poniekąd przez drugiego ojca, co powodowało, że teraz nie za bardzo umiał odnaleźć się na świecie. Drugim powodem najpewniej było to, że miał dopiero jedenaście lat.

Stał więc teraz zupełnie sam, trzymając się kurczowo większego od niego wózka z kufrem, w najdalszym kącie magicznego peronu i obserwował żegnające się z rodzinami dzieci. Nie trudno było zauważyć, że bardzo się od nich różnił i nie chodziło tylko o to, że był sam jak palec. Inne dzieci miały pyzate, zarumienione z emocji buzie, czyste ubrania i włosy w normalnych kolorach. On natomiast był nieco kanciasty i odkąd pamiętał, zawsze chodził w granatowych ubraniach. Najgorsze było jednak to, że nie mógł ich zmienić, więc nie miał pojęcia, jak zastosuje się do wymogu noszenia czarnych szat. Jakby tego było mało, jego włosy miały płomienny niebieski kolor i gdzieniegdzie poprzeplatane były białymi pasmami. Mówiąc krótko: wyglądał jak dziwoląg.

Czuł, że ludzie na peronie rzucają mu dziwne spojrzenia, ale chciał jak najdłużej odwlec moment, w którym będzie musiał wsiąść do pociągu i zająć miejsce w przedziale. Strasznie się bał, że będą mu towarzyszyć jacyś ludzie. Krytyczna chwila jednak nadeszła, gdyż Express Londyn-Hogwart wydał z siebie trzy głośne dźwięki, buchnął parą i wszyscy uczniowie zaczęli wskakiwać do wagonów.
Pospiesznie wziął więc przykład z innych - nie chciał zresztą jeszcze bardziej odstawać od całego tego towarzystwa - i wtargał swój kufer przez wąskie drzwi. Nieco zasmucony tym, że wszystkie dzieci energicznie machają swoim rodzinom przez okna, zerknął z nadzieją, czy może jednak tata Krico nie stoi gdzieś za łukiem i nie ociera łez wzruszenia chusteczką. Nigdzie go jednak nie zauważył i wyszeptał pod nosem słowa, które zawsze powtarzał mu ojciec.

- To, że mnie nie widać, nie znaczy, że mnie tu nie ma.

Poprawił swoją intensywnie niebieską grzywkę i ciągnąc za sobą kufer, ruszył wąskim korytarzem wzdłuż przedziałów. Unikał spojrzeń innych dzieci, które szturchały się na jego widok i szeptały sobie coś na ucho. Mimo wszystko bardzo cieszył się, że nikt go nie zaczepia. Postanowił, że zajmie przedział najbliżej lokomotywy, bo na pewno nikomu innemu nie będzie się chciało tak daleko chodzić.

- Ej ty - usłyszał głos za swoimi plecami - Wpadłeś do kałamarza?

Westchnął. Wiedział, że dzień dobroci musiał się w końcu skończyć. Powoli odwrócił się w stronę agresora i ujrzał przed sobą wysokiego i, jak mu się zdawało, starszego chłopca ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy.
- Głuchy jesteś? Zadałem ci pytanie! r11; warknął chłopak i zrobił kilka kroków w jego stronę.
Ale on już wiedział jak radzić sobie z takimi zaczepkami. Nie musiał nawet wyciągać różdżki z kieszeni granatowej kurtki. Zamknął tylko oczy i skupił się na postaci dryblasa. Kiedy z powrotem je otworzył, zobaczył, że usta chłopaka pokryte są grubą warstwą skóry, przez co nie mógł nic powiedzieć.

Nagle w przedziale obok uchyliły się drzwi i stanęła w nich niesamowita postać. Był pewien, że na jej widok jego niebieskie włosy zapłonęły żywym ogniem. Wreszcie znalazł kogoś, kto wygląda dokładnie tak jak on!

- Jak to zrobiłeś? - zapytała, wskazując na miejsce, w którym przed chwilą stał wysoki chłopak.

- Nie wiem, po prostu dałem mu bana - odpowiedział zgodnie z prawdą. Nie wiedział jeszcze jak posługiwać się prawdziwymi czarami.

Postać z przedziału rozpromieniła się tak bardzo, jak gdyby powiedział jej, że właśnie odwołali wyjazd do Hogwartu.

- Wchodź - powiedziała, robiąc mu miejsce w drzwiach. - Przecież wiesz, że i tak nikt z nami nie usiądzie.

I tak właśnie zaczęła się przyjaźń, która miała niestety potrwać jedynie do Uczty Powitalnej. O wiele większym podziałem od odmiennego wyglądu okazał się być przydział do hogwarckich domów. On trafił bowiem do szlachetnego Ravenclawu, a koleżanka, która nosiła imię będące również nazwą wioski nieopodal Hogwartu, wylądowała w Slytherinie. Musiał jednak przyznać, że jej intensywnie brązowe włosy całkiem nieźle komponowały się z chłodną zielenią Domu Węża.

- Nigdy nie będziecie bardziej popularni od nas - powiedziała mu na ucho, kiedy tuż po zdjęciu Tiary Przydziału szła do stołu Ślizgonów.

Szybko jednak miała przekonać się, że była w błędzie.

THE END




II miejsce:
losiek13

Mały chłopiec nadal nie mógł uwierzyć, że jest w Hogwarcie. Marzył o tym dniu, odkąd tylko po raz pierwszy usłyszał o szkole, w której nauczy się czarować. Co prawda czasami udało mu się magicznie na coś wpłynąć, gdy targały nim silne emocje, ale perspektywa wykorzystania pełni mocy wprawiała go w ciągłe podniecenie.
Siedział przy stole Hufflepuffu, do którego przydzieliła go Tiara Przydziału. Przed chwilą Prefekt Naczelna, która przedstawiła się jako Ulka Black Potter, wytłumaczyła mu, dlaczego tak długo siedział na stołku. Tiara miała Hatstall, nie mogła się zdecydować, w którym z czterech Domów go umieścić. Po długim namyśle, zdecydowała się na Hufflepuff, chociaż stwierdziła, że mógłby trafić do każdego innego, a i tak zostałby na pewno wielkim czarodziejem.
Chłopiec obserwował jak kolejka pierwszorocznych, oczekujących na przydział się zmniejsza. W końcu nie został już nikt i profesor Angelina Johnson zabrała stołek i Tiarę ze środka podwyższenia. Wtedy ze swego ozdobnego fotela wstał dyrektor ubrany w czerwoną szatę. Z prawej strony, gdzie siedziała spora grupka dziewcząt rozległy się głośnie westchnienia.
- On jest taki przystojny... Majestatyczny... Boskiiii... - wzdychały jedna przez drugą.
- Ale zajęty r11; powiedział z powagą starszy Puchon w okularach. Na jego piersi pobłyskiwała odznaka Prefekta. - Niech się tylko za mocno nie rozwleka. Jestem głodny... nie jadłem nic od ostatniego posił...
Wtem rozległ się głos dyrektora, który sprawił, że wszyscy zamilkli.
- Witajcie, moi drodzy uczniowie, którzy jesteście mi tak drodzy...
Od stołu Krukonów dało się słyszeć szybko stłumiony chichot. Ktoś szepnął:
- Drodzy. Jasne. Wiecznie jeździ na jakieś zagraniczne wyprawy, a wszystkim zajmuje się biedna profesor Johnson...
Chłopiec oderwał na chwilę wzrok od postaci dyrektora, by zobaczyć kto tak na niego narzeka.
- Sann, ale spójrz tylko na jego twarz. Ja mu wybaczam. - powiedział jakiś chłopak, który siedział odwrócony plecami do Chłopca.
Dyrektor tymczasem mówił, że w najbliższym czasie zamierza wyjechać na wycieczkę do Szczecina, gdyż musi pomóc Polskiemu Ministerstwu Magii w zapewnieniu temu miastu dostępu do morza. Chłopiec nie miał zielonego pojęcia, co to za egzotyczny kraj. Następnie profesor Krico przedstawił kolejno członków ciała pedagogicznego. A znajdowali się w nim: czarująco uśmiechnięta profesor Elisabeth, która nauczała warzenia Eliksirów; profesor Penelope zajmująca się Opieką Nad Magicznymi Stworzeniami; profesor Pierce nauczająca Obrony Przed Czarną Magią; profesor Quest od Starożytnych Runów; profesor Christina od Zaklęć; zastępca dyrektora i nauczycielka Transmutacji Angelina Johnson; profesor Śmierciojadek zgłębiająca Historię Magii; profesor Neterin zajmujący się Wróżbiarstwem; profesor Alette nauczająca Astronomii, która była także jednocześnie szefową Departamentu Przestrzegania Praw Czarodziejów w Ministerstwie Magii. Obok niej, przy ostatnim zajętym miejscu siedział Seferyn, naczelny gajowy Hogwartu.
Kiedy ten ostatni skłonił się już wszystkim z gracją, dyrektor klasną w dłonie, a stoły ugięły się od ciężaru potraw.
- Nareszcie! - krzyknął, Prefekt w okularach, który za chwilę, z ustami pełnymi wszelkiego rodzaju dań, przedstawił się jako Barlom.
Mały Chłopiec zajadał sobie w najlepsze i słuchał przeróżnych opowieści o dawnych dziejach Hogwartu. Ktoś wspomniał pamiętne Walentynki, kiedy cały zamek został udekorowany na różowo, włącznie z szatami uczniów... Ktoś inny opowiadał o skandalu obyczajowym jakim był romans jednego z uczniów z nauczycielem...
- Akcja ze Snarry! Pamiętacie? - zapytał. Na co starsi uczniowie pokiwali potakująco głowami.
Chłopiec usłyszał, jak przy stole Gryfonów ich duch opiekun opowiadał o poltergeiście Irytku, który w zeszłym roku rozstrzelał cały batalion zbroi za pomocą CKMu. Inni wspominali święta Bożego Narodzenia, inni ceremonie wręczenia jakichś Awardsów. Co chwilę Chłopiec słyszał nową, zaskakującą opowieść i zastanawiał się, co jego spotka w tym wspaniałym miejscu.



Gdy uczta dobiegła końca, dyrektor nie miał już wiele do powiedzenia. Zniknął już w jej trakcie, podobnie jak Krukon, który wcześniej rozgrzeszał jego winy przed swoją koleżanką. Profesor Johnson pożegnała w jego imieniu wszystkich uczniów i życzyła im dobrej nocy.
Teraz mieli udać się do Pokoi Wspólnych. Jak wytłumaczył im Prefekt Barlom znajduje się on blisko kuchni, co jest niezwykle pożyteczne, szczególnie w nocy. Dlczego? Tego już nie wyjawił, ale podążali za nim schodami, do czasu gdy natknęli się na niecodzienne zjawisko. Jakiś mężczyzna w potarganej szacie i ze szczurem na ramieniu, szorował ścianę pomazaną nieznaną Chłopcu substancją, która formowała niecenzuralne napisy.
- Eee, dobry wieczór, panie Anczeju r11; powiedział niepewnym tonem Barlom.
Woźny nie odpowiedział na to powitanie. Omiótł jedynie pierwszorocznych nienawistnym spojrzeniem, splunął na szmatę i wrócił do swojego zajęcia.
- Trochę kultury, panie Anczeju! - powiedziała kobieta ubrana w eleganckie, granatowe szaty, która właśnie jakby wyrosła spod ziemi albo spadła z sufitu. Woźny nie zareagował. Nie licząc równie obelżywego, szybkiego spojrzenia. Kobieta pokręciła głową, przeprosiła uczniów i ruszyła schodami w stronę Sali Wejściowej.
Barlom machnął ręką by uczniowie podążali za nim wzdłuż korytarza, pełnego obrazów. Na widok pytań cisnących się na twarzach pierwszorocznych westchnął:
- To profesor Fuerte, będzie uczyła was Zielarstwa. Nie przepadają za sobą z naszym woźnym... A jeśli chodzi o jej nagłe pojawienie się, to jest animagiem.
Wow! - pomyślał w duchu Chłopiec. - Jak tu jest fajnie! - powiedział na głos, chociaż wcale tego nie zamierzał. Ktoś w górze, tuż za nim odezwał się:
- Nie chwal dnia przed zachodem słońca i koniecznie umyj stopy dziś wieczorem, Chłopcze!
Chłopiec odwrócił się z przerażeniem i ujrzał przed sobą gigantyczny portret, którego ramy miały dosyć nietypowe proporcje. Rama była szersza na wysokości bioder kobiety, która spoglądała na niego z obrazu uśmiechając się pod nosem. Mrugnęła do niego porozumiewawczo i zniknęła.
Chłopiec nawet nie zauważył kiedy oddzielił się od reszty grupy, której nie widział teraz nigdzie na horyzoncie. Nie wiedział co ma począć, gdy usłyszał stukot butów. Chciał się schować, ale nie miał gdzie. Na szczęście okazało się, że to tylko Prefekt Naczelna Ulka Black Potter.
- Co Ty tutaj robisz smarku? - zapytała. - Czyżby zaczepiła cię jedna z najlepszych dyrektorek Hogwartu w historii r11; Gne?
- Ja, ja... nie wiem kto to był r11; bąknął Chłopiec.
- To na pewno Gne, od zawsze słynęła ze swoich żarcików, ale mam zamiar kiedyś skraść jej ten tytuł... Wszystkie tytuły...
Dziewczyna miała jakby nieobecny wzrok. Mruczała coś do siebie pod nosem i Chłopiec nie wiedział co ma ze sobą począć. W końcu opamiętała się jednak, uśmiechnęła się i rzekła:
- Chodź, pokaże ci jak trafić do naszego Pokoju Wspólnego... Zobaczysz, w całym Hogwarcie nie ma lepszego. To najcudowniejszy Dom...

Koniec.


III miejsce:
Margaret Black

Pierwszy dzień, rasistowski profesor, plama na pierwszym piętrze i listy do rodziny

(Bardzo drastyczne fanfiction. Ostrzegam o śmierci postaci pobocznych, kłamstwach i rasizmie)





rCzasami musimy po prostu ruszyć naprzód. Nie zwracać uwagi na hejty, lagi i przeglądarki r11; nie możemy się zatrzymywać. Wielu na nas liczy. Jesteśmy tymi, do których można wracać po miesiącach, latach. Tymi, którzy zawsze będą czekać r11; aż do dnia usunięcia. Dlatego działajmy, póki możemy.r1;





Przygładził włosy, upewnił się, że podręczniki na biurku leżą w równym stosiku i podwinął rękawy szaty. Naprawdę nie był gotowy na to co miało go spotkać w ciągu najbliższych miesięcy.



Oczywiście od powstania wiedział, że w końcu nadejdzie ten czas r11; ukończy jedenaście lat i pójdzie do Hogwartu, ruszy w świat r11; ale szczerze powiedziawszy obawiał się, że to wszystko to jeden wielki żart. Czasami dochodzi przecież do wielu okrutnych i niespodziewanych sytuacji r11; zmiana opiekuna prawnego, chwilowe zawieszenie czy, najgorsze ze wszystkich, śniące się po nocach r11; całkowite usunięcie.



On naprawdę wierzył, że to się stanie. Znał wiele Forum i Portali, które, pomimo początkowej świetności, szybko zostały zapomniane i usunięte na drugi plan. Nie chciał być jednym z nich. Nie wyobrażał sobie opuszczenia swoich przyjaciół. No dobra r11; znajomych. Ludzie czasami wpadali na jedną chwilkę, czasami zostawali na kilka lat, niewielu jest z nim od urodzenia, ale podsumowując, w swoim jedenastoletnim, pełnym wzruszeń i uniesień życiu, poznał blisko jedenaście tysięcy osób! Prawie tysiąc rocznie. To chyba był dobry znak. Znak, że jednak ktoś go potrzebuje.



Nie czuł się pewnie w Hogwarcie. Zewsząd otaczali go starsi niż on uczniowie. Ubierając się na granatowo, pragnął wtopić się w tłum. Nie chciał przyciągać też uwagi nauczycieli r11; szczerze powiedziawszy nie przygotował się na pierwsze zajęcia. Wczorajsza gra w urodzinową butelkęr30; no cóż. Nauczył się pisać wierszyki. Wątpił, czy ktoś doceni jego talent.



- No dobrze, drodzy uczniowie r11; Profesor w podeszłym wieku, przechadzał się pomiędzy ławkami r11; To wasz pierwszy rok w Hogwarcie. Niektórych z was znam r11; mrugnął do okularnika w pierwszej ławce r11; a niektórych mam nadzieję poznać.



- Jeżeli będziecie starać się ze wszystkich swoich sił być może będziecie kiedyś tak zdolni jak Snitch Seeker, lub Muggle Net, czego wam serdecznie życzę r11; Stanął przed ławką naszego przyjaciela r11; Teraz jesteście tylko młodymi, niepewnymi, miernotami r11; cedził słowa, pochylając się nad nim coraz bardziej. Klasa zachichotała.



Zastanawiał się, dlaczego profesor uwziął się akurat na niego. Jego książki były równiutko ułożone! Być może koszulka z ruchomym wizerunkiem Newta Scamandera zdenerwowała profesora? Naprawdę nie mógł sobie podarować?



Przeszli do zajęć, ale on nie mógł się skupić. Rzadko kiedy opuszczał dom r11; zazwyczaj bez zgody protegowanych, a teraz znalazł się rna zewnątrzr1; całkiem sam. I, jakby tego było mało, jako jedyny uczeń Hogwartu był Polakiem. Większość uczniów pochodziła z Anglii, kilku z Ameryki, a innych można było policzyć na palcach jednej ręki.



Nie widział o czym mówił teraz profesor, ale miał ochotę komentować każde jego słowo. Chciał powiedzieć swoim rówieśnikom o newsie zasłyszanym od starszych uczniów. Chciał dyskutować! Nie miał z kim.



Na szczęście lekcja zakończyła się wyjątkowo szybko. Wybiegł z klasy jako pierwszy i nie obracając się za siebie biegł korytarzem, byle jak najdalej od nowopoznanego profesora.



Zatrzymał się dopiero gdy napotkał dużą grupę uczniów pochylających się nad mokrą plamą na podłodze. Wszyscy wyglądali na smutnych i zaniepokojonych. Jedna uczennica wyrywała się w ramionach woźnego. Krzyczała przeraźliwie, a po jej twarzy spływały łzy.



- Użytkowniczka r11; szepnął do niego, stojący obok uczeń r11; Chyba należała nawet do redakcji. Znasz ten typ r11; najwięcej postów, pochwał i komentarzy. Biedaczka. Starała się dać temu Forum wszystko, a ono zostało tak po prostu usunięte.



Dopiero teraz zrozumiał dlaczego na podłodze znajdowała się plama. To było kiedyś Forumr30; to mógł być on! Zrozumiał, że nie jest panem swojego życia. Zrozumiał, że w każdej chwili może zostać usunięty, zawieszony. Zrozumiał, że może stać się jedynie mokrą plamą na podłodze.



Przecież tą użytkowniczką mogłaby być każda z jego przyjaciółek. Ktoś z jego rodziny.



Musiał podzielić się z kimś swoim smutkiem. Pragnął wykrzyczeć swój ból. Ale nie mógł. Musiał być silny. Jak powiedział jego ulubiony autor: rCzasami musimy po prostu ruszyć naprzód. Nie zwracać uwagi na hejty, lagi i przeglądarki r11; nie możemy się zatrzymywać. Wielu na nas liczy. Jesteśmy tymi, do których można wracać po miesiącach, latach. Tymi, którzy zawsze będą czekać r11; aż do dnia usunięcia. Dlatego działajmy, póki możemy.r1;.



Udał się do sowiarni i wysłał list do swojej rodziny. Po prostu musiał to zrobić. Musiał o sobie przypomnieć.



rMamo Angelino, tato Krico.

Ciociu Alette, ciociu Christino, ciociu Elizabeth, ciociu Katherine, ciociu Penelope, ciociu Sam, ciociu Śmierciojadku.

Wujku Seferynie.



W Hogwarcie jest wspaniale. Mam nadzieję, że wytrzymam dłużej, niż następny rok. Proszę, nigdy o mnie nie zapominajcie.



Kocham was.r1;


Marcus Clinton

Hogwart był spełnieniem moich marzeń. Od zawsze chciałem się tam znaleźć. Kiedy tylko mi o nim opowiedziano, już wiedziałem, że chcę do niego dołączyć. Miałem pewne obawy, czy zostanę przyjęty, czy aby na pewno nadaję się na czarodzieja. Gdy dostałem list, nie posiadałem się z radości. Skakałem, tańczyłem, krzyczałem ze szczęścia. Na zakupy poszedłem sam, podobnie jak i na dworzec. Dopiero w pociągu, kiedy po jakiejś godzinie podróży przysiadł się do mnie jakiś chłopiec, poczułem, że przygoda z Hogwartem będzie czymś niesamowitym. Mój współtowarzysz powiedział, że ma na imię Pitik. Zdawał się być przestraszony zbliżającą nową rzeczywistością. Starałem się sprawić, by nie myślał o tym, jak o czymś przerażającym. Chciałem przekonać go, że Hogwart to miejsce magiczne, a nie straszne. W końcu tyle mi o nim opowiadano. Trzymaliśmy się razem podczas całej podróży a następnie gdy płynęliśmy przez jezioro do zamku. Hagrid, stary gajowy, którego włosy już posiwiały, posłał nam krzepiący uśmiech. To mnie podbudowało. Również byłem zdenerwowany, choć starałem się tego po sobie nie pokazywać. Gdy przekroczyliśmy próg Hogwartu, urzekł mnie ten zamek. Wyglądał imponująco od zewnątrz, jednak to, co było w środku wyglądało jak z bajki. Ściany, na których wisiały obrazy z poruszającymi się i witającymi nas postaciami, pochodnie rozświetlające mroczne kąty, zbroje rycerskie machające nam, jakby chciały nas powitać. Wszystko było takie piękne.
r11; Boję się - rzekł Pitik, jednak wydawało mi się, że i tak już trochę oswoił się z nowym miejscem.
r11; - Nie ma się czego bać - odrzekłem radośnie, rozglądając się wokoło. - Popatrz tylko, ten zamek jest piękny. Spędzimy w nim wspaniałe siedem lat.
Nie dokończyłem swojej wypowiedzi, gdyż usłyszałem za sobą chrząknięcie. Odwróciłem się i zobaczyłem dziewczynkę z dwoma warkoczykami na głowie ubraną w trochę za dużą szatę. Uśmiechała się do nas przyjaźnie, choć również trochę niepewnie.
- Cześć - wyciągnęła do nas dłoń. - Jestem Marta. Widziałam was już wcześniej i pomyślałam, że podejdę. Wszyscy stresują się ceremonią przydziału, mam nadzieję, że chociaż wy nie jesteście tacy - zaśmiała się.
Moje myśli pogalopowały gdzie indziej. Zacząłem zastanawiać się do jakiego domu trafię. Spojrzałem na pozostałą dwójkę.
- Mam nadzieję, że Tiara wybierze dobrze - uśmiechnął się Pitik. - Nie chciałbym być w innym domu niż ty - zwrócił się do mnie.
- A może we trójkę będziemy razem - odparła Marta z nutką nadziei w głosie. - Byłoby fajnie mieć kogoś znajomego w domu. Chociaż zobaczymy...
- Zgadzam się - przytaknąłem.
Rozmawialiśmy tak przez chwilę, rozprawiając o hogwarckich domach i tym, który z nich byłby najlepszy dla nas, gdy zostaliśmy poinformowani, iż czas na przygotowanie się skończył. Podążyliśmy wzdłuż Wielkiej Sali, pomiędzy stołami, przy których siedzieli gapiący się na nas uczniowie. Rozglądałem się z zapartym tchem. Świece unosiły się w powietrzu, a zaczarowany sufit ukazywał rozgwieżdżone niebo i księżyc niemal w pełni. Ustawiliśmy się rzędem twarzą do pozostałych uczniów. Profesor McGonagall rozpoczęła wyczytywać nazwiska z listy. Patrzyłem, jak moi towarzysze wychodzą, siadają na stołku, a następnie zmierzają w stronę stołu domu, którego nazwę wykrzyknęła Tiara Przydziału. Starałem pohamować swoje nerwy. Niezależnie od tego, gdzie trafię będzie dobrze. W końcu padło moje imię i nazwisko. W gardle pojawiła się gula, a ręce zaczęły się pocić. Podszedłem do stołka na drżących nogach, a gdy usiadłem, profesor włożyła mi Tiarę na głowę. W tej samej chwili usłyszałem cichy głosik przy uchu.
- Bardzo inteligentny, ale to nic dziwnego. Sprytny i uczciwy. Odważny... - Tiara zamilkła na chwilę, chyba się zastanawiała. - Wiem, w jakim domu najlepiej będzie cię umieścić. RAVENCLAW!
Ostatnie słowo wykrzyknęła na całą salę, a uczniowie tego domu zaczęlibić brawo. Z uśmiechem tam podszedłem i usiadłem na pierwszym wolnym miejscu. Po chwili dołączył do mnie Pitik. Marta trafiła do Gryffindoru. Bardzo dobrze wspominam ceremonię przydziału, jak i ucztę, a potem całą moją naukę w Hogwarcie. Mimo, że z Pitikiem i Martą nie mam już kontaktu, to poznałem mnóstwo ludzi, których wprost uwielbiam. Pozdrawiam jednak wszystkich o mniej lub bardziej oryginalnych imionach. Wszystkich, którzy kiedykolwiek mnie poznali.


AdersYooo - brak polskich znaków

Byl chlodny poranek 15 lutego. Nasz bohater wygramolil sie z lozka. Dzis byl wielki dzien, dzien jego urodzin. Szybko wiec wyszedl ze swojego pokoju i zszedl na dol po schodach, byl jeszcze wczesny poranek, a on juz wypatrywal poczty w drzwiach. Niestety jeszcze nic nie przyszlo. Na coz mogl oczekiwac nasz bohater? Czy czekal na cos waznego? Lekko poddenerwowany udal sie do kuchni, gdzie czekala na niego juz jego mama, przygotowujaca sniadanie. Kuchnia ta byla ladna i schludna, bohater naszej opowiesci po cichu zajal swoje ulubione miejsce przy stole.
- Dzien dobry skarbie. - powiedziala mama, gdy tylko sie odwrocila i zobaczyla, ze jej syn jest w kuchni.
- Dzien dobry, mamo. - odpowiedzial syn.
- Jak Ci sie dzis spalo?
- Tak sobie. - odparl z niechecia.
- Wciaz martwisz sie tym listem? - zapytala mama z troska w oczach.
- Tak. - odparl krotko.
- Co nasz krolewicz, zyczy sobie na sniadanie?
- Nie jestem krolewiczem, mamo, ale mozesz mi przygotowac jajecznice.
- Dla mnie zawsze nim bedziesz - odparla z usmiechem matka i zabrala sie do pracy.
Pottermaniak(bo tak tez nazywano naszego bohatera - byl on bowiem zafascynowany Wybrancem) zjadl sniadanie ze smakiem, gdy tylko jego ulubiona kucharka polozyla mu je na talerzu. Korzystajac z okazji ze syn je, mama wyszla na chwile z kuchni, by szybko do niej wrocic z egzemplarzem autobiografii Harry'ego Pottera.
- Prosze. Wszystkiego najlepszego, z okazji Twoich jedenastych urodzin.
- Jejku, nie trzeba bylo, ale bardzo dziekuje, mamo. - odparl solenizant.

W tym momencie cos uderzylo w drzwi wejsciowe, robrzmial huk sowy, a przez szpare w drzwiach do srodka wpadl list. Syn szybko wstal od stolu, wybiegl z kuchnii i dopadl list. To bylo to, spelnienie jego marzen, list z Hogwartu - od Minervy McGonagall, obecnej dyrektorki szkoly.

***

Minelo kilka miesiecy i nadszedl pierwszy wrzesnia, czas pojscia do szkoly. Nasz bohater udal sie dzien wczesniej na ulice Pokatna, na ktora dotarl przez tyly pubu Dziurawy Kociol, aby zakupic magiczne rzeczy, jak i te zwykle, ktore byly mu potrzebne w nadchodzacym roku szkolnym. Byla to dla niego naprawde fascynujaca przygoda, jako, ze nie posiadal rodzenstwa, byl na tej ulicy pierwszy raz w zyciu, i zobaczyl mnostwo niesamowitych rzeczy. Wstapil do ksiegarni Esy i Floresy, aby zakupic potrzbnee podreczniki, pozniej zajrzal do sklepu Madame Malkin, byl w sklepie z sprzetem do Quidditcha, jednak najbardziej podobalo mu sie w pewnym malym sklepie, nad ktorym wisial zlotoliterowy napis. Sklep był maly, pełno w nim było regalow z rozdzkami, ktore trzymane byly w pudeleczkach. Cale to miejsce pokrywala cienka warstwa kurzu. W rogu stalo krzeslo, a po srodku sklepiku r11; biurko sprzedawcy. Tak, byl to sklep Garricka Olivandera.
- Dzien dobry.- powiedzial wchodzac nasz mlody zuch.
- Witam, mlodzienca. - odpowiedzial Garrick.
- Przyszedlem do pana, kupic rozdzke.
- To bardzo dobrze trafiles, mam tutaj rozdzki wszelkiego rodzaju, rozdzki z ostrokrzewu, wisni, orzecha wloskiego, wierzby, jesionu, winorosli, debu, czeresni, glogu, wiazu, grabu, kasztanowca i wielu, wielu innych drzew. - opowiadal - Mamy tez rozne rdzenie rozdzek, poczawszy od wlokna ze smoczego serca, wlosia z ogonu jednorozca, a konczac na piorze feniksa. Masz, wyprobuj te rozdzke. - powiedzial Garrick, podajac tym samym rozdze 11 calowa, wykonana z jesionu, z piorem feniksa, swojemu klientowi.
Jednak nie byla to ta rozdzka, gdy tylko nasz bohater nia machnal, kilka pudelek rozdzek spadlo na ziemie.
- Sprobuj kolejna. - powiedzial Olivander, podajac nastepna rozdzke mlodziencowi.
Minuty mijaly,trwaly kolejne proby, a rozdzka dalej sie nie odnalazla, az wreszcie trafila sie jedna wyjatkowa, 12 calowa, z ostrokrzewu, z rdeniem piora feniksa. Nasz bohater wzial ja do reki, wyprobowal i okazalo sie, ze ta zadzialal jak trzeba. Byl bardzo zadowolony z tego, ze ma podobna rozdzke jak Wybraniec, roznily sie tylko o cal.
- Dzis czas do szkoly. - oznajmila mama, budzac naszego bohatera.
Ten wstal z lozka, ubral sie, i razem z mama szybko udal sie na stacje King's Cross, zeby zdazyc na odjezdzajacy Hogwarts Express. Ostatnie pozegnanie, ostatni buziak, przytulenie, i juz wsiadl do pociagu, machajac czule swojej rodzicielce. W pociagu panowal tlok, chyba jeszcze nigdy tylu uczniow nie jechalo pociagiem do Hogwartu, Pottermaniak szukal wiec wolnego przedzialu, po drodze spotykal swoich przyjaciol: Angeline, Krico, Alette, Andrzeja, Penelope, Christine, Katherine, Sam, Seferyna, Smierciojadka, Elizabeth i wielu innych, postanowil wiec wejsc do jednego przedzialu wlasnie, w ktorym bylo pare jego znajomych. Podroz przebiegala swobodnie, bez wiekszych utrudnien, wszak byly to koleje magiczne. Jechali tak prawie caly dzien, az dotarli do Hogsmeade. Stamtad gajowy Hogwartu - Hagrid, zabral pierwszakow, by zaraz ich przetransportowac lodkami do zamku. Zamek byl piekny, z kilkoma wiezami, z mnostwem okien, a obok widnialo boisko do gry w quidditcha. Po dotarciu do zamku, pierwszaki razem z naszym bohaterem, zostaly odprowadzone do Wielkiej Sali, jak nazwa wskazuje byla to ogromna sala, w ktorej bylo piec stolow, po jednym dla kazdego domu i jeden dla nauczycieli, a u gory bylo magiczne sklepienie, ktore przedstawialo obecna pogode na zewnatrz. Po wejsciu do sali, powstala dyrektor, aby przywitac nowych uczniow,po czym wszyscy powstali aby odspiewac hymn szkoly:

Hogwart, Hogwart, Pieprzo-Wieprzy Hogwart,
Naucz nas choć trochę czegoś!
Czy kto mlody z swierzbem ostrym,
Czy kto stary z lbem lysego,
Mozesz wypchac nasze glowy
Farszem czegos ciekawego,
Bo powietrze je wypełnia,
Muchy zdechłe, kurzu welna.
Naucz nas, co pozyteczne,
Pamiec wzrusz, co ledwie zipie,
My zas bedziemy wkuwac wiecznie,
Az sie w prochno mozg rozsypie!

Byla to zabawna sytuacja, bowiem kazdy moze spiewac ten hymn w innym tempie i do swojej melodii. Bardzo to rozbawilo naszego bohatera. Nadczedl wreszscie czas na przydzial do odpowiednich hogwarckich domow. Przed stolem nauczycieli na srodku stalo juz z krzeszlo z magiczna Tiara Przydzialu. Jeden z nauczycieli wyszedl na srodek, z gotowa lista i zaczal odczytywac nazwiska.
- Angelina Johnson. - zawolal donosnie aby wszyscy slyszeli.
Ta wyszla przed wszystkich i usiadla na stolku, po nalozeniu Tiary, ta od razu zawolala:
- Slytherin!
Ze stolu Slizgonow rozeszly sie na cala sale gromkie brawa. Przydzial do domow trwal nadal.
- Katherine Pierce.
- Gryffindor!
Tym razem brawa rozlegly sie wsrod Gryffonow.
- Sam Quest.
- Ravenclaw!
Znow brawa. Przydzial szedl bardzo szybko, coraz mniej uczniow zostalo do przydzielenia, minuty mijaly i nasz bohater zostal wywolany jako ostatni. Podszedl wiec do krzesla, nerwowo na nim usiadl i poczul jak Tiara jest mu nakladana na glowe. Z pozycji stolka widzial on swoich przyjaciol usmiechajacych sie do niego serdecznie i na pewno liczacych, ze trafi do ich domu. Tiara mowila cos do siebie i zastanawiala sie kilka chwil do jakiego domu go przydzielic, az wreszcie, po namysle, zawolala... Coz, tego moze dowiecie sie przy nastepnym naszym spotkaniu.


PaulaSmith


Zatrzymała się na progu domu. Obserwowała krople deszczu, które spadały z nieba. Zastanawiała się czy zrobić następny krok. Obejrzała się za siebie. Dom kusił swoim ciepłem, był taki znajomy. Spojrzała jak Ona pakuje jej rzeczy do auta. Zaczyna drżeć, nie chce się stąd ruszać. Nie zna tego świata, do którego ją wysyłają. A przecież była grzeczna, tak bardzo się starała. Tupnęła nogą. Ona uśmiechnęła się do niej z miłością i zaprowadziła do auta. Nie wyrywała się. Tylko jej wzrok zdradzał, że walczy ze sobą.
- Kochanie, będzie dobrze, spodoba Ci się tam r11; dziewczynka lubiła ten ciepły głos, wiedziała, że Ona zawsze daje jej dobre rzeczy. Z tą myślą zasnęła. Obudził ją Jej dotyk i głos.
- Jesteśmy na miejscu, chodź r11; wzięła do rączki klatkę z przepiękną szarą sową, która miała przypominać jej dom.
Dworzec King`s Cross był ogromny. Nigdy wcześniej tu nie była. Wszędzie było pełno ludzi, którzy biegli w różnych kierunkach, czasem wpadając w pośpiechu na siebie. Dziewczynka zatrzymuje się. Obiecała, że będzie grzeczna, ale nie jest pewna, czy sobie poradzi. A jeśli nikt jej nie polubi?
Ona spogląda na nią z troską. Kuca naprzeciw niej i patrzy jej w oczy.
- Jesteś już dużą dziewczynką, gotową na to, by poznać inny świat. Pamiętasz? Rozmawiałyśmy o tym.
Pamięta. Ale i tak się boi.
Złapała Ją za rękę i razem ruszyły w poszukiwaniu peronu 9 i ¾.
Kiedy wbiegły na peron dziewczynka poczuła się jakby ktoś otworzył przed nią księgę bajek. Pełno ludzi w dziwnych szatach, niektórzy w wysokich kapeluszach. Ale największe wrażenie zrobiła na niej lokomotywa. W porównaniu z dziewczynką była ogromna. Czerwono- czarna ze złotym napisem HOGWARTS EXPRESS. Wszędzie było pełno pary, która wydobywała się z kominów. Oczy jej zabłysły. Chciała zobaczyć jak jest w środku. Ruszyła przed siebie zapominając o Niej.
- Kochanie, weź swoje rzeczy r11; powiedziała Ona ze śmiechem r11; pamiętaj pisać do nas o wszystkim. Kochamy cię mocno, córeczko.
Wtuliła się w Jej bezpieczne ramiona, ale nowy świat już ją wzywał.
- Napiszę mamo r11; powiedziała i pobiegła za rudym chłopcem, który już pakował swój kufer do pociągu.

Moja chrisowa TOP5 Love
1. Always&Forever Chris Wood
i.imgur.com/y6jpCsU.gif

2. Chris Hemsworth
i.imgur.com/8WsQeui.gif

3. Chris Evans
i.imgur.com/j1wiwO2.gif

4. Chris Pratt
i.imgur.com/HnITXik.gif

5. Chris Pine
i.imgur.com/hq2Slb8.gif


Maybe, you don't know Katherine at all.
Did it ever occur to you that you have no idea who I really am?

i.imgur.com/VgiX9PY.gif i.imgur.com/qBg6eY4.gif

florenceandthemachine.pl/wordpress/wp-content/uploads/2014/06/separator.png[/center]

i.imgur.com/jKG5o7X.jpg

Mam talenty różne, lecz nie należy do nich poezja
staram się klecić słowa aby była w tym finezja.
Obietnice złożyłam, więc spełnić ją należy
admin co nie dotrzymuje słowa? Kto mu uwierzy?
Z przeprosinami do Ciebie Kath pędze
aby nie popaść w wieczna nędzę.
Kiedy Mafia się z wielką pompą rozpoczęłą,
nie chciałam aby osoba z miasta zginęła.
Choć początkowo w mych oczach byłaś podejrzana,
wymówka z brakiem czasu, zdawała się odgrzewana.
Gdy zaś ufać zaczęłam w twe piękne słowa,
mafia nie pozwoliła, by lekka stała się ma głowa.
Rozkazali głosować wbrew mojej woli,
musiałam się pilnować aby nie wyjść z roli.
Swojego słowa bronić miałam zacięcie,
najlepiej tak aby wśród innych miało ono wzięcie.
Przepraszam najszczerzej, lecz nie cała moja jest wina,
głosu bym na Ciebie nie oddała, gdyby nie mafii kpina.
Grałaś zacnie, choć nie każdy to potrafił docenić,
szkoda, że losów miasta nie udało nam się zmienić.

Z najszerszymi przeprosinami, Tako.


Cóż to tak echem pijackich krzyków rozbrzmiewa
I z dupy łzy śmiechu rozlewając rzęsiste
Wciąż sunie w dół siłą tyłków rozpędzone
Ciemność nagłą powitać co się jej nie spodziewa

To z trzech części całość misternie złożona
Co czerwieni blaskiem ciekawskie oczy razi
I bucha wciąż gdy w dół tak pokracznie złazi
Zielonym długim poddupcem połączona

A każdy człon tego przedziwnego bytu
Nie przez Boga do życia powołanego
Lecz przez wyobraźnie chore i łyki płynu czystego
Zdaje się niczym wobec wspaniałości swego odbytu

Bo piękny on niczym moszna na nieboskłonie
Mądry jak żadna ze stóp co na świat zrodzona
A zabawna tak, że aż strach
Oto jest Kath


Gne - Twoje przedtyłcze <3

Ołtarzyk uwielbienia Chrisa

i.imgur.com/BaZgQJY.jpg
Autorstwa pięknej i utalentowanej Gne <3

i.imgur.com/FYC58AY.gif i.imgur.com/ItxKXYK.gif


Chris to dupa jakich wiele,
Męski facet w fajnym ciele,
Serial o nim Kath ogląda,
Lecz na tyłek wciąż spogląda.
Na nic próby oderwania
Wzroku od słodkiego drania,
Uśmiech jego mówi wiele
Aż mam ciarki na całym ciele!

By Sam Quest


i.imgur.com/oRNUlDF.gif

i.imgur.com/yYIWd7f.gif

i.imgur.com/nZLkFvK.gif

i.imgur.com/bkpMkhj.gif


i.imgur.com/bNMFy91.gif

i.imgur.com/zjAUjeo.gif i.imgur.com/RxeMExN.gif


The wasted years, the wasted youth
The pretty lies, the ugly truth
And the day has come where I have died
Only to find, I've come alive

~Teen idle


i.imgur.com/1jQBv6y.png

I was angry with my friend;
I told my wrath, my wrath did end.
I was angry with my foe:
I told it not, my wrath did grow.

And I waterd it in fears,
Night & morning with my tears:
And I sunned it with smiles,
And with soft deceitful wiles.

And it grew both day and night.
Till it bore an apple bright.
And my foe beheld it shine,
And he knew that it was mine.

And into my garden stole,
When the night had veild the pole;
In the morning glad I see;
My foe outstretched beneath the tree.


Do hymnu!
Katherine jak ten kwiat wykwitła na stronie,
Katherine zostanie z nami po wsze czas.
Skromniutka i gadatliwa, wielka jej chwała,
bo serce jej ogromne niczym głowa Andrzeja.

Refren:
Chwała Ci nasza, Katherino!
Filmowcu najlepszy, kochana userko!
Znajomość TVD największą masz!
Chwała Ci, nasz pierniczku!

Twa sława się ciągnie za Tobą niczym smród.
Lecz nie martw się tym, bo oznacza on Twój trud.
Każdy go do docenia, bo robisz cuda od niechcenia.
Trzymaj tak dalej, a nagrodzi Cię ktoś!

Refren.

Upijałaś się w Karczmie, szalałaś w Hogwarcie,
lecz byłaś w stanie pokonać Parchatego Trolla.
Dzielnie walczyłaś w konkursie literackim,
w redakcji Proroka zasiadłaś niczym król.


Refren x2
~ Pszemek - łosiek <3


www.harry-potter.net.pl/images/articles/najmar20202.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/wydarzenieroku1.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/najmarudakath.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/admin_gadula.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/2016awards_gadua.png

i.imgur.com/MMUs8xt.png

i.imgur.com/wSAFrPI.png

i.imgur.com/wcX950I.png

i.imgur.com/ahcM1ve.png

www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najsympatyczniejszy_uzytkownik.png

www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najwiekszy_gawedziarz.png

i.imgur.com/ZWQLEsq.jpg
 
https://www.youtube.com/channel/UClbnb5X3J_Gh8r-AT
Prefix użytkownikaKatherine_Pierce
LIST Z HOGWARTU DO HP.netu


I miejsce:

monciakund
www.harry-potter.net.pl/images/articles/kp0m92l.jpg

II miejsce:
Klaudek884
www.harry-potter.net.pl/images/articles/klaudek88_awwwhxa.jpg

III miejsce:
Fameria WindForest
www.harry-potter.net.pl/images/articles/hk03umo.jpg

Marcus Clinton
www.harry-potter.net.pl/images/articles/sigbted.jpg


Wioletta
www.harry-potter.net.pl/images/articles/1g9t5up.jpg
Edytowane przez Prefix użytkownikaPenelope dnia 02.03.2017 21:18
Moja chrisowa TOP5 Love
1. Always&Forever Chris Wood
i.imgur.com/y6jpCsU.gif

2. Chris Hemsworth
i.imgur.com/8WsQeui.gif

3. Chris Evans
i.imgur.com/j1wiwO2.gif

4. Chris Pratt
i.imgur.com/HnITXik.gif

5. Chris Pine
i.imgur.com/hq2Slb8.gif


Maybe, you don't know Katherine at all.
Did it ever occur to you that you have no idea who I really am?

i.imgur.com/VgiX9PY.gif i.imgur.com/qBg6eY4.gif

florenceandthemachine.pl/wordpress/wp-content/uploads/2014/06/separator.png[/center]

i.imgur.com/jKG5o7X.jpg

Mam talenty różne, lecz nie należy do nich poezja
staram się klecić słowa aby była w tym finezja.
Obietnice złożyłam, więc spełnić ją należy
admin co nie dotrzymuje słowa? Kto mu uwierzy?
Z przeprosinami do Ciebie Kath pędze
aby nie popaść w wieczna nędzę.
Kiedy Mafia się z wielką pompą rozpoczęłą,
nie chciałam aby osoba z miasta zginęła.
Choć początkowo w mych oczach byłaś podejrzana,
wymówka z brakiem czasu, zdawała się odgrzewana.
Gdy zaś ufać zaczęłam w twe piękne słowa,
mafia nie pozwoliła, by lekka stała się ma głowa.
Rozkazali głosować wbrew mojej woli,
musiałam się pilnować aby nie wyjść z roli.
Swojego słowa bronić miałam zacięcie,
najlepiej tak aby wśród innych miało ono wzięcie.
Przepraszam najszczerzej, lecz nie cała moja jest wina,
głosu bym na Ciebie nie oddała, gdyby nie mafii kpina.
Grałaś zacnie, choć nie każdy to potrafił docenić,
szkoda, że losów miasta nie udało nam się zmienić.

Z najszerszymi przeprosinami, Tako.


Cóż to tak echem pijackich krzyków rozbrzmiewa
I z dupy łzy śmiechu rozlewając rzęsiste
Wciąż sunie w dół siłą tyłków rozpędzone
Ciemność nagłą powitać co się jej nie spodziewa

To z trzech części całość misternie złożona
Co czerwieni blaskiem ciekawskie oczy razi
I bucha wciąż gdy w dół tak pokracznie złazi
Zielonym długim poddupcem połączona

A każdy człon tego przedziwnego bytu
Nie przez Boga do życia powołanego
Lecz przez wyobraźnie chore i łyki płynu czystego
Zdaje się niczym wobec wspaniałości swego odbytu

Bo piękny on niczym moszna na nieboskłonie
Mądry jak żadna ze stóp co na świat zrodzona
A zabawna tak, że aż strach
Oto jest Kath


Gne - Twoje przedtyłcze <3

Ołtarzyk uwielbienia Chrisa

i.imgur.com/BaZgQJY.jpg
Autorstwa pięknej i utalentowanej Gne <3

i.imgur.com/FYC58AY.gif i.imgur.com/ItxKXYK.gif


Chris to dupa jakich wiele,
Męski facet w fajnym ciele,
Serial o nim Kath ogląda,
Lecz na tyłek wciąż spogląda.
Na nic próby oderwania
Wzroku od słodkiego drania,
Uśmiech jego mówi wiele
Aż mam ciarki na całym ciele!

By Sam Quest


i.imgur.com/oRNUlDF.gif

i.imgur.com/yYIWd7f.gif

i.imgur.com/nZLkFvK.gif

i.imgur.com/bkpMkhj.gif


i.imgur.com/bNMFy91.gif

i.imgur.com/zjAUjeo.gif i.imgur.com/RxeMExN.gif


The wasted years, the wasted youth
The pretty lies, the ugly truth
And the day has come where I have died
Only to find, I've come alive

~Teen idle


i.imgur.com/1jQBv6y.png

I was angry with my friend;
I told my wrath, my wrath did end.
I was angry with my foe:
I told it not, my wrath did grow.

And I waterd it in fears,
Night & morning with my tears:
And I sunned it with smiles,
And with soft deceitful wiles.

And it grew both day and night.
Till it bore an apple bright.
And my foe beheld it shine,
And he knew that it was mine.

And into my garden stole,
When the night had veild the pole;
In the morning glad I see;
My foe outstretched beneath the tree.


Do hymnu!
Katherine jak ten kwiat wykwitła na stronie,
Katherine zostanie z nami po wsze czas.
Skromniutka i gadatliwa, wielka jej chwała,
bo serce jej ogromne niczym głowa Andrzeja.

Refren:
Chwała Ci nasza, Katherino!
Filmowcu najlepszy, kochana userko!
Znajomość TVD największą masz!
Chwała Ci, nasz pierniczku!

Twa sława się ciągnie za Tobą niczym smród.
Lecz nie martw się tym, bo oznacza on Twój trud.
Każdy go do docenia, bo robisz cuda od niechcenia.
Trzymaj tak dalej, a nagrodzi Cię ktoś!

Refren.

Upijałaś się w Karczmie, szalałaś w Hogwarcie,
lecz byłaś w stanie pokonać Parchatego Trolla.
Dzielnie walczyłaś w konkursie literackim,
w redakcji Proroka zasiadłaś niczym król.


Refren x2
~ Pszemek - łosiek <3


www.harry-potter.net.pl/images/articles/najmar20202.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/wydarzenieroku1.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/najmarudakath.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/admin_gadula.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/2016awards_gadua.png

i.imgur.com/MMUs8xt.png

i.imgur.com/wSAFrPI.png

i.imgur.com/wcX950I.png

i.imgur.com/ahcM1ve.png

www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najsympatyczniejszy_uzytkownik.png

www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najwiekszy_gawedziarz.png

i.imgur.com/ZWQLEsq.jpg
 
https://www.youtube.com/channel/UClbnb5X3J_Gh8r-AT
Prefix użytkownikalosiek13
Hahaha, Fuer, wiesz, że spełniłaś po części wyobrażenie Gne o sytuacji rodzinnej HPnetu? ;D Szkoda, że ona tego sama nie opisała, bo to miał być prawdziwy dramat. Tobie też fajnie poszło, bardzo płynnie się czyta, więc nagroda w pełni zasłużona!

Co do listów, to sam nie wiem, który bym wybrał. Chyba Klaudek884, bo wspaniałe pismo...
zapodaj.net/images/edba268d6e942.png


Always


zapodaj.net/images/c4ff56e394964.jpg
 

Podziel się z innymi: Delicious Facebook Google Live Tweet This Yahoo

Przejdź do forum:
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.16