Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Harrych świąt!
18.05.2026 22:28
Zastanawiam się, jak ożywić naszego trupa, skoro wszyscy tęsknią... to w ogóle możliwe? Whistle

Shanti Black, tyle lat w błędnym przekonaniu xD

O choinka!
17.05.2026 13:21
Moje skończy 12 w czerwcu :D

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
14.05.2026 12:27
Jejku to moje ma prawie 11 lat, ponad pół życia xD

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
13.05.2026 11:32
niesamowite, nie? a dopiero tu życie tętniło i spędzało się tu naprawdę dużo czasu.

Nedelle, poważnie? ja zawsze myślałam, że to Ty jesteś ode mnie dużo starsza HPnetowo

Potęga Krwistego Steka!
08.05.2026 20:03
Konta na HPnecie starsze od dorosłych ludzi

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix użytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjęcie
Harry
Dodał: Prefix użytkownikaCordiale
Zobacz temat
Out of range value for column 'thread_views' at row 1
Drukuj temat
Wielka Sala
Prefix użytkownikagne
Była tak pochłonięta lekturą, że nawet nie zauważyła, że ktoś przysiadł się do niej podczas śniadania.
- Cześć, Gnębi, jak leci? - zapytała Kate. - Hej! Słyszysz mnie? - zawołała ponownie i szturchnęła dziewczynę lekko skonsternowana.
- Hmm? - wymruczała doczytując ostatnie zdanie. - Ach, to ty! Miło Cię widzieć.
Miranda spojrzała niepewnie na dziewczynę, która również się do nich przysiadła. Kate musiała to zauważyć.
- Poznaj Alice, to moja przyjaciółka. - Przedstawiła Gnębi nieznajomą.
- Cześć, jestem Miranda, ale możesz mówić mi Gnębi albo Gne. - Powiedziała z najżyczliwszym uśmiechem na jaki ją było stać i uścisnęły dłoń Alice. - A to jest... - przerwała patrząc z niesmakiem na swojego kolegę, który pochłaniał śniadanie jak dementor ludzka duszę. - To jest James. - Skończyła czekając na najgorsze.

Ku jej zdziwieniu James wcale nie zrobił wcale z siebie idioty. Co więcej zrobił chyba dobre wrażenie na nowych znajomych Mirandy. James był bardzo sympatyczną osobą, ale potrafił zmęczyć i mało kto traktował go poważnie. Lubił gadać na tematy, które niewiele osób były w stanie zainteresować, ale Gnębi to nie przeszkadzało. Z kimś trzeba było się trzymać, a na tej znajomości jeszcze nigdy źle nie wyszła.

Śniadanie minęło im w miłej atmosferze. W czwórkę naśmiewali się z jakiejś Puchonki, która postanowiła przyjść na posiłek w kapciach przypominających różowe, tłuściutkie świnki. Najlepszym podsumowaniem tego stroju była zniesmaczona mina profesor McGonagall, która rozbawiła ich do tego stopnia, że od dobrych kilku minut nie mogli opanować śmiechu.

Kończyły już jeść , kiedy Gne coś się przypomniało.
- Ej, Katerina, widziałam cię chyba na ostatnim spotkaniu Klubu Pojedynków. - Zawołała. - Od dawna na nie chodzisz? Ja byłam pierwszy raz - wyjaśniła.



Wena mnie opuściła, koniec
www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_C9HW0VT8HWB4j5ioQty4pa6Ex9wMeLs6.jpg
 
Prefix użytkownikaSann
- Ej, Katerina, widziałam cię chyba na ostatnim spotkaniu Klubu Pojedynków. - Powiedziała Gne. - Od dawna na nie chodzisz? Ja byłam pierwszy raz - wyjaśniła.

Kat zastanowiła się przez chwilę, po czym odpowiedziała: - W zasadzie chyba od początku drugiego roku. Zawsze lubiłam zaklęcia. A tobie jak się podobało?

- Było naprawdę super. Chyba sporo się nauczę - powiedziała entuzjastycznie Miranda.

- O tak, na pewno - potwierdziła blondynka. - Szczególnie dużo potrafią ludzie ze starszych lat, jak na przykład Jerry O'Connell z Gryffindoru, taki chudy blondyn, który wygląda, jakby hipogryf stylizował mu włosy, albo... - Kat urwała.

- Albo kto?

- No, Abhorsen. Krukon. Jest na roku z moim durnym bratem. To ten wysoki brunet z blizną.

- Ten, który rozwalił ostatnio tego O'Connella? - upewniła się Gne.

- Akurat Akkarin rozwala wszystkich - mruknęła Katerina.

Ich rozmowę przerwała sowia poczta. Jedna ze szkolnych płomykówek, wyraźnie zmęczona podróżą, wręcz spadła na głowę Kateriny, a następnie z głuchym pacnięciem wylądowała w jej talerzu. Dziewczyna wydawała się zdziwiona widokiem sowy, ale odwiązała liścik od jej nóżki, a ptak podniósł się i odleciał.

Kat rozwinęła pergamin i zakrztusiła się kawałkiem tosta, który akurat miała w ustach. Miranda posłużyła jej pomocą, klepiąc intensywnie po plecach.
- Co jest? - zapytała.

- Jesteś najpiękniejszą istotą, jaką kiedykolwiek widziały moje oczy... - przeczytała na głos. - Nie, kto, u diabła...kto wysyła takie rzeczy!?

Gne wzruszyła ramionami. Katerina nawet nie zauważyła, kiedy za jej plecami pojawił się Seferyn, zerkając jej niby przypadkiem przez ramię...
Edytowane przez Prefix użytkownikaSann dnia 31.05.2013 00:33

British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3

"All that is gold does not glitter,
Not all those who wander are lost;
The old that is strong does not wither,
Deep roots are not reached by the frost.

From the ashes fire shall be woken,
A light from the shadows shall spring;
Renewed shall be blade that was broken,
The crownless again shall be king."

~ J.R.R. Tolkien



"All we have to decide is what to do with the time that is given to us..."

3.bp.blogspot.com/-ynB9BQxOzH4/UatMRezYTkI/AAAAAAAACVc/slDAqbAfQ90/s640/w%C5%82adca5.jpg


"Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne."

"Moja Mistrzyni Tłumaczeń"
~ Łoś :*


"Moja Guru angielskiego"
~ Sef :*

www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najlepszy_tlumacz.png
www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najlepszy_newsman.png


"Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy.
~ Alette :*



Do Heleny

"Przebiegasz palcami po stronach,
Co niosą oświaty kaganek.
Spoczynek Ci obcy jest nocą,
Twój wieczór to dla innych ranek.

Boleśnie odrywasz głowę,
Znad ksiąg w pozłacanych ramach.
I wiesz, że jest jedna odpowiedz,
Na wszystko co masz dziś w planach.

I chociaż chcesz się zatrzymać,
Nie możesz, gdy już go posiadasz,
I chociaż stroisz nim głowę,
Na nic nie odpowiadasz.

Czy możesz być lepsza od innych?
Jak dorównać ideałowi?
Dlaczego nikt nie dostrzega,
Tego rodzaju niedoli?

Jak masz się czuć dumna,
Gdy czujesz się gorsza lub inna.
Jak dusza Twa dużo słabsza,
Ma zostać ciągle niewinna?

Czy można Ci wybaczyć
Że kochasz to co nie Twoje?
Choć masz ogromną urodę
Nie nią chcesz czynić podboje.

Słabość do przedmiotów,
Tak dobrze wszystkim jest znana.
Lecz ciągle nosi piętno,
Dla wielu jest zakazana.

Porzuć więc swoje marzenia,
Gdy jeszcze nie jest za późno.
Kochaj to co masz od losu,
Nikt nie dał Ci nic na próżno."

~ Anciol z dedykacją dla mnie <3


media2.giphy.com/media/NTY1kHmcLsCsg/giphy.gif
 
Prefix użytkownikaSeferyn Collotye
- Jesteś najpiękniejszą istotą, jaką kiedykolwiek widziały moje oczy... - przeczytała na głos Kat. - Nie, kto, u diabła...kto wysyła takie rzeczy!?

Sef, stojący za dziewczynami od kilku sekund, o mało się nie ujawnił, bo sam zaczął dziwnie nienaturalnie pokasływać. Katerina odwróciła się nerwowo, ale Sef na szczęście zdążył rzucić na siebie Kameleona i skoczyć za jakiegoś pierwszoroczniaka. Był zły...

- Nie wiem, no... może komuś się podobasz... - odpowiedziała Gne.

- Och, co ty nie powiesz?!

- Ej, a masz jakieś podejrzenia? - Gne nie mogła powstrzymać pytania. - Albo... albo może TOBIE się ktoś podoba, co?

- No wiesz? - oburzyła się Kat, a po chwili dodała: - Chociaż... wiesz, no... może i jest taki.... takich DWÓCH!

- Coś ty?! - Miranda była już niezwykle zaciekawiona, nie mogła usiedzieć na miejscu. - Mów!

- No, eee... to wiesz... - jąkała się Katerina. - To... ten cały McMillan... ten Ernie... jest nawet całkiem słodki... ale lubię też Aba...

- O! - Gnebi miała powiedzieć coś więcej, ale w tej chwili rozbrzmiały słowa profesora Dumbledore'a:

- Cisza, moi drodzy, CISZA! - głos dyrektora niósł się po zamku. - Pragnę coś zaanonsować...

Coo?
Co się dzieje?
Ej, jak myślicie?


- CISZA! - zagrzmiał Dumbledore. - Pragnę ogłosić, że w tym roku w naszej szkole odbędzie się coś niezwykłego!

Co takiego?
Ej, patrzcie?
Może Turniej Trójmagiczny?


- Turniej, zgadza się, panno Abernott! - odrzekł dyrektor, a rudowłosa Puchonka spłonęła rumieńcem. - Ale nie Trójmagiczny, tylko nasz własny, Szkolny Turniej Domowy! Nie będę wam teraz o tym opowiadał, zrobią to wasi opiekunowie w dormitoriach, dzisiaj wieczorem.

Buuu...

- Cisza! - przerwał dyrektor. - A teraz jedzcie! Proszę, żeby podszedł do mnie Sir Seferyn de Collotye.

Seferyn, leżący właśnie pod stołem Puchonów, pod który wpełzł przed momentem, podniósł się i zarył (tak, ZARYŁ!) głową w twarde drewno.

-Auuuu..... - zawył jak ranny wilkołak i zanim zdążył połapać się, czemu zrobiło się cicho, zauważył setki par oczu wpatrujących się w miejsce, w którym leżał.

Uff, pomyślał Sef, błogosławiony bądź Kameleonie!

//O matulu, beznadziejne, ale wyjątkowo brak mi dzisiaj inwencji. xD//
Sef, zamorduję Cię za tego Ernie'ego! ~Sann
Też Cię kocham! :* ~Sef

Edytowane przez Prefix użytkownikaSeferyn Collotye dnia 31.05.2013 23:03
 
Prefix użytkownikalosiek13
- Matko, co się ostatnio wyrabia w tym Hogwarcie... - pomyślał Ab, zmierzając do Wielkiej Sali. Jednak kiedy przekroczył jej próg, wmurowało go na widok dyrektora przemawiającego do uczniów. - Co, do jasnej cholery?! Przecież to nie uczta powitalna...
- Naprawdę nie ogarniam tej szkoły. Przemowa w trakcie śniadania, kiedy połowa uczniów zwyczajnie jeszcze śpi? Brawa, Dumbledore!

Akkarin śmiejąc się w duchu z tego, czego był świadkiem, ruszył do stołu Krukonów, zajął swoje ulubione miejsce przy brzegu i zabrał się za jedzenie. W końcu gdyby ta mowa była ważna, na pewno wcześniej zwołano by wszystkich. Jednak gdy usłyszał, padające z ust dyrektora, nazwisko Seferyna, porzucił zajadanie swojej porcji jajecznicy i nadstawił ucha.
- Proszę, żeby podszedł do mnie Sir Seferyn de Collotye.

Ale Dumbledore nie powiedział już nic więcej, widocznie skończył swoją przemowę. Ab wzruszył ramionami, wrócił do wsuwania śniadania, ale po chwili musiał przerwać ponownie, gdy wylądował przed nim jego puchacz Sol, który przyniósł mu z domu list. Akkarin rozwinął go szybko i zaczął czytać. Z treści dowiedział się, że jego rodzice udają się w podróż za granicę w odwiedziny do jego najstarszej siostry.
- Dzięki, Sol. - zwrócił się do puchacza. - Masz tu trochę mięska. Następnym razem czeka cię długa podróż. - pogłaskał go po łebku, a ten napiwszy się soku z jego kielicha, za chwilę wyleciał z Wielkiej Sali.
- Fuuuuj! - usłyszał czyjś głos.
- Nie martw się, nie zamierzam z niego pić. - zaśmiał się do Fuer, która patrzyła na niego z odrazą. - Chłoszczyść!
- No, teraz lepiej. Co tam? - zapytała siadając obok.
- Hmm, dyrektor walnął jakąś przemowę, ale nie mam pojęcia o czym... Nie patrz tak na mnie! Wszedłem dopiero pod koniec. Kto normalny urządziłby jakieś ważne ogłoszenie w porze śniadania?!
- Tak, w sumie masz rację - zgodziła się Fuerte. - Zapytam później kogoś o co mu chodziło...
- Mnie to raczej średnio interesuje. Wiem tylko, że na koniec chciał pogadać z Seferynem, ale chyba go nie było.
- Z Seferynem? Może to ma coś wspólnego z tym świstkiem, który Ulka miała zanieść do Dumbledore'a...
- Możliwe. Idę pod cieplarnie. Do zobaczenia! - powiedział Abhorsen. Po czym wyszedł z Wielkiej Sali.
Edytowane przez Prefix użytkownikalosiek13 dnia 31.05.2013 23:46
zapodaj.net/images/edba268d6e942.png


Always


zapodaj.net/images/c4ff56e394964.jpg
 
Prefix użytkownikaSann
- No, eee... to wiesz... - jąkała się Katerina. - To... ten cały McMillan... ten Ernie... jest nawet całkiem spoko... ale Ab... - Kat urwała, rumieniąc się.

- O! - Gnebi miała powiedzieć coś więcej, ale w tej chwili rozbrzmiały słowa profesora Dumbledore'a:

- Cisza, moi drodzy, CISZA! - głos dyrektora niósł się po zamku. - Pragnę coś zaanonsować...

Gdy dyrektor ogłosił Szkolny Turniej Domowy, w Wielkiej Sali rozległy się szepty, jak zwykle przy ogłoszeniu jakiejś nowiny. Samo to, że Dumbledore pojawił się w trakcie śniadania, było już wystarczająco dziwne. Po chwili dyrektor wezwał do siebie Seferyna, a gdy ten się nie pojawił, Dumbledore opuścił Wielką Salę.

W tym samym momencie rozległ się huk i ogłuszające wycie od strony stołu Puchonów. Katerina doskonale znała ten głos. Seferyn. Wstała od stołu, ściskając w dłoni grubą księgę, i przecisnęła się przez tłum gapiów. Wszyscy jak jeden mąż wpatrywali się w to samo miejsce, w którym...nie było widać nic. Kat usiadła na ławce, po czym mocno kopnęła powietrze przed nią. Rozległ się kolejny jęk bólu i dziewczyna uśmiechnęła się krzywo.

- Ściągaj tego Kameleona, Sef. I tak wszyscy wiedzą, że tu jesteś.

Spod stołu wynurzyła się zmaltretowana sylwetka Seferyna. Jedną ręką trzymał się za głowę, którą uderzył o stół, a drugą przyciskał do boku, w który kopnęła go siostra.

- Doigrasz się - wysyczał przez zęby.

- Sam jesteś sobie winien! - warknęła na niego Katerina. - Najpierw nasyłasz na mnie swoją wściekłą sowę, a potem podglądasz i podsłuchujesz! - lekki rumieniec na twarzy Sefa powiedział jej, że trafiła z oskarżeniami. - Co słyszałeś?

Kat, nie zwracając uwagi na zbiegowisko, odciągnęła brata do stołu Krukonów i pchnęła na ławkę.

- Nic - odburknął, unosząc brew.

- Nic? - Katerina powtórzyła jego gest.

- Lecisz na McMillana. To usłyszałem. Że jest...słodki.

Katerinę na moment zatkało. Lecisz na McMillana. Świetnie, po prostu genialnie. Spojrzała na Seferyna, a jej zielone oczy ciskały błyskawice. Nie wytrzymała i wydarła się na niego:

- Ty nieudolny kretynie! Nawet podsłuchiwać nie potrafisz! Może następnym razem przeczyść sobie uszy, co? Powiedziałam SPOKO, a nie SŁODKI! Jesteś jeszcze gorszy niż ten cały McMillan! Wścibski i... - Katerinie najwyraźniej zabrakło słów, więc cisnęła w i tak już pokiereszowanego Seferyna ciężką książką, trafiając go w twarz, po czym obróciła się na pięcie, chlasnęła go włosami i wybiegła z Wielkiej Sali.

- Miała rację - powiedziała Fuerte, kręcąc głową.
Edytowane przez Prefix użytkownikaSann dnia 01.06.2013 11:54

British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3

"All that is gold does not glitter,
Not all those who wander are lost;
The old that is strong does not wither,
Deep roots are not reached by the frost.

From the ashes fire shall be woken,
A light from the shadows shall spring;
Renewed shall be blade that was broken,
The crownless again shall be king."

~ J.R.R. Tolkien



"All we have to decide is what to do with the time that is given to us..."

3.bp.blogspot.com/-ynB9BQxOzH4/UatMRezYTkI/AAAAAAAACVc/slDAqbAfQ90/s640/w%C5%82adca5.jpg


"Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne."

"Moja Mistrzyni Tłumaczeń"
~ Łoś :*


"Moja Guru angielskiego"
~ Sef :*

www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najlepszy_tlumacz.png
www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najlepszy_newsman.png


"Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy.
~ Alette :*



Do Heleny

"Przebiegasz palcami po stronach,
Co niosą oświaty kaganek.
Spoczynek Ci obcy jest nocą,
Twój wieczór to dla innych ranek.

Boleśnie odrywasz głowę,
Znad ksiąg w pozłacanych ramach.
I wiesz, że jest jedna odpowiedz,
Na wszystko co masz dziś w planach.

I chociaż chcesz się zatrzymać,
Nie możesz, gdy już go posiadasz,
I chociaż stroisz nim głowę,
Na nic nie odpowiadasz.

Czy możesz być lepsza od innych?
Jak dorównać ideałowi?
Dlaczego nikt nie dostrzega,
Tego rodzaju niedoli?

Jak masz się czuć dumna,
Gdy czujesz się gorsza lub inna.
Jak dusza Twa dużo słabsza,
Ma zostać ciągle niewinna?

Czy można Ci wybaczyć
Że kochasz to co nie Twoje?
Choć masz ogromną urodę
Nie nią chcesz czynić podboje.

Słabość do przedmiotów,
Tak dobrze wszystkim jest znana.
Lecz ciągle nosi piętno,
Dla wielu jest zakazana.

Porzuć więc swoje marzenia,
Gdy jeszcze nie jest za późno.
Kochaj to co masz od losu,
Nikt nie dał Ci nic na próżno."

~ Anciol z dedykacją dla mnie <3


media2.giphy.com/media/NTY1kHmcLsCsg/giphy.gif
 
Prefix użytkownikaSeferyn Collotye
- Ty nieudolny kretynie! Nawet podsłuchiwać nie potrafisz! Może następnym razem przeczyść sobie uszy, co? Powiedziałam SPOKO, a nie SŁODKI! Jesteś jeszcze gorszy niż ten cały McMillan! Wścibski i... - Katerina zawahała się, po czym rzuciła w twarz Seferyna ciężkim tomem i wyszła z Sali.

De Collotye'owi zrobiło się słabo, zzieleniał i opadł na kolana. Na samym środku czoła miał już wielkiego, purpurowego siniaka i rozcięty wargę. Stracił przytomność na kilka sekund. W tym czasie zdążyła się wokół niego zgromadzić grupka ciekawskich uczniów Hogwartu.

- Prrrr.... - Seferyn wydał z siebie niekontrolowany odgłos, przypominający troszkę parsknięcie konia, otworzył oczy i podniósł się do pozycji siedzącej. Następnie zgromił wzrokiem wciąż powiększające się stadko (niektórzy natychmiast odwrócili się i pierzchnęli do swoich stołów), podniósł się i ze złości zmienił swój wygląd: oczy zrobiły mu się czerwone, jak zdrowe pomidory, włosy stanęły mu dęba, a twarz przypominała rozjuszonego Ogniomiota. Na ten widok tylko nieliczni, bardziej odważni lub bardziej głupi, pozostali jeszcze na swoich miejscach.

- Idioty, debily! - krzyknął i odwrócił się na pięcie. Rozjuszony, pognał w stronę wejścia do Sali, wyciągnął różdżkę i rzucił zaklęcie.

BUM!

Kilkoro pierwszaków, stojących przy wejściu, przewróciło się z wrażenia, a w drzwiach ziała ogromna dziura. Po podłodze walały się setki kawałeczków drewna.

- Sef, czekaj! - De Collotye usłyszał za sobą znajomy głos, ale wciąż parł w stronę gabinetu dyrektora. - SEF!!

- Czego?! - Seferyn odwrócił się i zauważył Abhorsena biegnącego w jego stronę.

- Ej, zaczekaj! - krzyczał do niego Krukon. - Czekaj... żałuj, że nie widziałeś miny Malfoya... myślałem, że zrobi w gacie! - Ab nie mógł opanować śmiechu.

Sef uniósł brew.

- O co chodziło Dumbledore'owi? - dopytywał się Akkarin.

Sef uniósł drugą brew.

- Chyba czegoś ode mnie chce... - odpowiedział w końcu Seferyn.

- Wiesz, czego? - zagadnął Ab.

- Właśnie zamierzam się tego dowiedzieć - urwał Sef i poszedł dalej. - Widzimy się później - dodał po chwili i odszedł.

***


Puk, puk, puk.

- Proszę wejść - odezwał się głos dyrektora. - Och, Seferyn! Świetnie. - uśmiechnął się do Krukona... do Krukona z czerwonymi oczyma, stojącymi włosami i twarzą... twarzą rozjuszonego Ogniomiota. - Co zniszczyłeś, mój drogi? - zapytał bez ogródek.

- Zrobiłem takę eee... wielką dziurę w drzwiach do Sali, panie profesorze. - odpowiedział Sef z nikłą skruchą.

- Ach, tak myślałem... - Dumblefore pogładził się po brodzie i dodał: - Usiądź, proszę i weź sobie karmelka.

- Dziękuję.

***


- Rozumiem... - ciągnął de Collotye. - Mam zająć się ich różdżkami i... i zostać sędzią?!

- Tak, sędzią niezależnym. Będziesz musiał oceniać ich zupełnie neutralnie, nie patrząc na ich dom... - odpowiedział spokojnie dyrektor. - I pamiętaj, musisz być nieprzekupny!

- Skoro tego pan ode mnie wymaga, profesorze... - Seferyn uśmiechnął się i dodał: - Zgoda.

- Świetnie. Losowanie kandydatów odbędzie się za tydzień.

***


Seferyn wyszedł z gabinetu dyrektora i skierował się do biblioteki.
Edytowane przez Prefix użytkownikaSeferyn Collotye dnia 01.06.2013 12:41
 
Angelina Johnson
Angelina powolnym krokiem weszła do Wielkiej Sali, zaciągając się zapachem świeżych tostów. Położyła rękę na burczącym brzuchu, prawie dobiegając do stołu Ślizgonów. Nie rozglądając się nawet w poszukiwaniu przyjaciół, usiadła byle gdzie nakładając pośpiesznie kilka kanapek na talerz. Zjadła w pośpiechu jedną, napiła się kawy zbożowej i wzdychając spojrzała na stertę tostów. Policzyła je. Pięć. Plus jedna zjedzona. Pokręciła głową. Za dużo. Odłożyła trzy, zostawiając sobie te najsmaczniej wyglądające po czym zaczęła pałaszować. Nieco się spóźniła, więc nie zdążyła zobaczyć jak rozjuszony Seferyn rozwala drzwi wejściowe a szkoda. Zawsze lubiła oglądać dobry pokaz zaklęć.
- Nie za dużo jesz? - zaśmiała się wrednie Xeri, siadając koło przyjaciółki. Ta spojrzała na nią gniewnie.
- Widziałaś dziurę w drzwiach?
- Obstawiałam już z Parkinson kto mógł to zrobić. Stawiała na tego Akkarina.
- Błąd, to był ponoć Seferyn. Choć nie mam pojęcia dlaczego. Krukoni przeważnie są grzecznymi uczniami.
Angelina uśmiechnęła się pod nosem. Z chęcią pokazałaby mu kilka niegrzecznych zaklęć.
- Podaj mi tosta.
- Angelina!


Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody
made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r.

image.spreadshirtmedia.net/image-server/v1/mp/designs/143618396,width=178,height=178,version=1077033415/chemia-milosci.png


s5.ifotos.pl/img/batpng_aewxhsq.png


img.joemonster.org/i/2018/01/mowiace_02.jpg


img.joemonster.org/i/2014/05/slodkiezdjecia_19.jpg


Slytherin! Sss..

Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji.
Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć.



Krew na twoich rękach, Falka,
Krew na twej sukience
Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie
Spłoń i skonaj w męce!

Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D
www.harry-potter.net.pl/images/articles/admlen20202.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/najadminang.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/redaktorang.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/autorartang.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wydanieprorokaroku.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/admin_naj.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/2016awards_naj_pomocny_adm.png
www.harry-potter.net.pl/images/articles/2016awards_admin_naj.png

www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najbardziej_pomocny_administrator.png
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najlepszy_administrator.png
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najlepszy_komentator.png
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najmilszy_administrator.png

www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najbardziej_pomocny_administrator.png
www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najlepszy_administrator.png
www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najmilszy_administrator.png
www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/autor_najlepszego_artykulu.png
www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najlepszy_komentator.png
 
Prefix użytkownikaXeri
Xeri sięgnęła po jogurt naturalny, wrzuciła do niego garść rodzynek i zajadała się ze smakiem obserwując wydarzenia na sali, chociaż nie działo się nic ciekawego. Po prostu lubiła obserwować. W pewnym momencie spojrzała na Angelinę.
- Słyszałaś, że Dumbledore organizuje jakiś turniej? - spytała
- Trójmagiczny? - zdziwiła się przyjaciółka
- Nie, nie. Bądźmy logiczni. Jakiś wewnątrzszkolny.
- A ty skąd o tym wiesz, co?
- Pansy mi powiedziała - odpowiedziała Xeri zeskrobując resztki jogurtu ze ścianek kubka. Nalała sobie szklankę soku i kontynuowała:
- Na początku śniadania zarządził ciszę... Wyobrażasz to sobie? Potem. powiedział, że się odbędzie ten turniej, a na koniec zawołał do siebie Seferyna. Ciekawa jestem co to będzie. - zamyśliła się chwilę jakby odpływając w inną rzeczywistość.
- No, ale teraz proszę Pani Oczy i Uszy Szkoły. Zarządzam natychmiastowo stąd zwiać, bo musimy obudzić dziewczyny. - powiedziała Angelina wstając. Zaraz potem w jej ślady poszła Xeri i razem wyszły z sali swym zwykłym, dostojnym krokiem godnym piękniejszej płci elity Slytherinu.
Edytowane przez Prefix użytkownikaXeri dnia 03.06.2013 02:45
i60.tinypic.com/11jyots.gif

Czy chcesz, czy chcesz
pod drzewem skryć się?
Tu zawisł ten,
co troje zginęło z jego mocy.
Dziwnie już tutaj bywało,
nie dziwniej więc by się stało,
gdybyśmy się spotkali
pod wisielców drzewem o północy.

Czy chcesz, czy chcesz
pod drzewem skryć się?
Choć trup ze mnie już,
uwolnię cię od przemocy.
Dziwnie już tutaj bywało,
nie dziwniej więc by się stało,
gdybyśmy się spotkali
pod wisielców drzewem o północy.

Czy chcesz, czy chcesz
pod drzewem skryć się?
Tu do mnie miałaś zbiec,
żeby uniknąć przemocy.
Dziwnie już tutaj bywało,
nie dziwniej więc by się stało,
gdybyśmy się spotkali
pod wisielców drzewem o północy.

Czy chcesz, czy chcesz
pod drzewem skryć się też?
W naszyjniku ze sznura
u boku mego nie czekaj pomocy.
Dziwnie już tutaj bywało,
nie dziwniej więc by się stało,
gdybyśmy się spotkali
pod wisielców drzewem o północy.



24.media.tumblr.com/5e7ea95eb3a66610a04f2ef69c96a95f/tumblr_mzoa4w9n8J1qfx172o5_250.gif

40.media.tumblr.com/db4b3542ad14dcd274e696dc3a7ee172/tumblr_nhs5ru1eXc1s9t61qo1_500.jpg

38.media.tumblr.com/ceac3d6d60bf1a7f26ac63d1c11c6466/tumblr_njkptkSyOh1un5mawo1_250.gif
 
Prefix użytkownikaSharingan
Do Wielkiej Sali weszła Karina.Znudzonym wzrokiem po Sali. Nagle w oddali zobaczyła Freda Weasleya. Obojętnie spojrzała na to co trzymał w ręku. Była to jakaś paczuszka. Karina spoglądała podejrzliwie na pakunek. Bliźniacy Weasley są znani z różnych niemiłych przygód i żartów. Powolnym krokiem podeszła do Freda. Chłopak uśmiechnął się łobuzersko i zagadnął:
- Cześc Karina. Co tam?_- mrugnął porozumiewawczo do kolegi.
- Dobrze. Co tam masz?
- A nic... Taka tam paczka od.... mamy...
Karina zjadła by prędzej swoje szpilki niż uwierzyła mu.
- Aha... od mamy._- mruknęła.
Fred uśmiechnął się. Schował pakunek i wyciagnął różdżkę, którą wycelował w Karinę. Dziewczyna żachnęła się i prychnęła.
- Mam nadzieję, że nie masz zamiaru jej użyć?
- Mam, ale nie w tym celu o którym myślisz._- po tych słowach narysował różdżką serce i dmuchnął Karinie w twarz.
- Co ty sobie wyobrażasz!_- wykrzyknęła oburzona.
- Lubię patrzeć jak reagujesz na takie rzeczy.
- Aleś sobie zajęcie znalazł!_- powiedziała wzburzona.
- Szkoda, że cię nie było wcześniej. Doumbledore miał przemowę w której mówił, że jest jakiś turniej i trzeba mieć partnera. Może chciałabyś....?
- A gdzie masz brata?
- Dyrektor mówił,_że bliźniacy się do tego nie zaliczają, więc muszę mieć kogoś innego. Więc?
- Zastanowię się nad twoją propozycją._- po czym usiadła przy stole i zabrała się do śniadania.
Edytowane przez Prefix użytkownikaChristina dnia 10.06.2013 18:58
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =)

i43.tinypic.com/j0ijx0.jpg

▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬­­­▬▬▬▬▬▬▬▬­­­­­­­­­▬▬▬b35; ­
Niech żyje Gryfindor~!!!

b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬­­­▬▬▬▬▬▬▬▬­­­­­­­­­▬▬▬b35;
 
Prefix użytkownikaPortugas
Patryk wszedł do sali, usiadł przy stole puchonów i rozejrzał się po Wielkiej Sali. Czegoś brakowało, a raczej kogoś. Już wiedział kogo nie było w porze śniadaniowej przy stole dla ślizgonów. Nie było Xerissy i jej kasztanowych włosów gładkich jak jego poduszka w sypialni i jej zielonych jak trawa oblana rosą z samego rana oczu. Kochał ją. Niestety to było nie możliwe, bo ona była piękna i lubiana, a on był piegowaty, cichy i nielubiany. Ten związek byłby jak próba sprawienia, żeby smok pokochał mrówkę to było niemożliwe. Już wiele razy to sobie mówił, ale zawsze coś do niej czuł.
-_Cześć Patryk! Jak noc?_- spytała go puchonka. To była Julie.
-_Pełna koszmarów. Jak się masz?_- odpowiedział ze zdziwieniem, ponieważ zwykle nikt się do niego nie odzywał.
-_Dobrze właśnie skczyłam jeść i idę na lekcję. Idziesz ze mną?_- Julie zadała kolejne pytanie.
-_Tak._- powiedział krótko i poszli razem na lekcję.
Edytowane przez Prefix użytkownikaChristina dnia 10.06.2013 19:04
kocham juliettę115


Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie.


oi62.tinypic.com/35lvi50.jpg
Ach, ta Łapka Love


i58.tinypic.com/24dr61t.png

fc03.deviantart.net/fs71/i/2013/051/6/3/clementine_from_the_walking_dead_the_game_by_dorimacus-d5luis8.jpg


Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico Cwaniak
Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa:
~ Nior ^^




fc01.deviantart.net/fs70/f/2012/247/5/a/the_walking_dead_video_game___facebook_cover_by_enveedesigns-d5dm6t3.png


i.imgur.com/SYhANSm.png
 
GotujJajkaZPortem.com
Prefix użytkownikaTheWarsaw1920
Byłem już bardzo spóźniony, a biegłem jak by mnie stado dzikich akromantul goniło.
Wpadłem do Wielkiej Sali, Patryk już tam czekał.
- Cześć! - powitałem się.
- No witaj! Troszkę się spóźniłeś, myślałem, że już nie przyjdziesz. - odparł
- Miałem jeszcze kilka ważnych spraw.
- To jak? Partyjka Szachów? - zaproponował
- Chętnie - Odparłem
Patryk wyciągnął szachy, kiedy nagle stała się rzecz straszna...
Patrykowi... zgubił... się... KOŃ!!!
- O kurczę! Gdzie morze być mój koń! - lamentował.
- O Boże... Najpierw różdżka, potem figura szachowa. Co następne może klatka z sową?!
Pomyślałem logicznie i spytałem:
- Ach... Nie wierze, że to robię! Gdzie ostatnio grałeś?!
- Więc. Chyba na 7 piętrze przy oknie obok drzwi. - odparł.
Zebrałem się z ławy i pewnym krokiem zmierzyłem na 7 piętro.
Gdy dotarłem na 7 piętro, przeszukałem dokładnie teren wokół drzwi.
Nagle miedzy oknem, a ramą była wciśnięta mała figurka.
Bez namysłu rzuciłem Accio i w mojej ręce wylądował mały konik.
Wróciłem do Wielkiej Sali, ale... nie zastałem tam Patryka.
Od razy wyszedłem na dziedziniec gdzie ujrzałem jak grupka Ślizgonów męczy
mojego puchońskiego przyjaciela. Od razu dobyłem różdżki gotów bronić przyjaciela...
- Zostawcie go!!! - wrzasnąłem i wbiłem się między nich a Patryka niczym lew broniący stada.
- Bo co nam zrobisz łajzo? - odparł ze wstrętem.
- Taaak? LEVICORPUS! - wykrzyknąłem inkantację po czym łobuz zawisł
w powietrzu niczym mięso na haku.
- Co który następny?! Zmierzcie się z kimś równym sobie!!! - rzucałem obelgami
Grupka od razu czmychnęła a ja poszedłem z Patrykiem z powrotem do WS.
- Więc co się stało, kiedy mnie nie było? - pytałem
- Wy-Wyszedłem się przewietrzyć kody napadli mnie. - odparł.
- Dobra już nie będę zbyt dociekliwy, ale co ty różdżki nie masz?
- Ma-Mam. - oświadczył
- To jej używaj!
Następnie dobyłem z kieszeni mały przedmiot.
- Mój koń! Gdzie go znalazłeś?! - pytał.
- Między oknem a ramą... - odrzekłem.
- Dzięki! Dzięki! Dzięki!
- Już dobrze dobrze!
- To co gramy? - zaproponował.
- NO BA!
I tak zleciał nam cały dzionek.

edit. posty się skleja, NIE DUBLUJE!!

Zmierzałem właśnie w stronę Wielkiej Sali, i nagle zaczepił mnie Patryk:
- Cześć! Dokąd idziesz? - spytał.
- Do Wielkiej Sali. - odrzekłem.
- A ja stamtąd wracam.
- I?
- Eeeee...I nic. - odparł.
- Może partyjkę szachów? - zaproponowałem.
- Poczekaj tylko skocze po szachy.
- Jakby co to ja czekam w Wielkiej Sali. - oznajmiłem.
Chłopak poszedł do dormitorium gdzie trzymał grę.
Ja usiadłem w ławie i oparłem się rękom o stół popijając sok z dyni. Obserwowałem ludzi siedzących w ławkach, tak jak to miałem w zwyczaju, kiedy nagle moją uwagę przykuła puchonka o szatynowych włosach i piwnych oczach.
Coś we mnie Zadrżało, coś puknęło i stuknęło. Nie mogłem oderwać oczu od tego widoku, lecz nagle otrząsnąłem się z tego stanu dziwnej euforii.
Do pomieszczenia wpadł Patryk z pudełkiem szachów i przyuważyłem
,że ma pudełko fasolek Bertiego Botta (ale mniejsza z tym).
- Co tak długo? - spytałem.
- Aaaa tam małe problemy natury technicznej. - odrzekł
Podczas gry ciągle spoglądałem na ten cud natury siedzący w ostatniej ławie. Miałem nadzieję, że Patryk nie zauważy tego, ale jednak...
- Na co ty się tak cały czas zerkasz? - spytał i odwrócił się w stronę dziewczyny.
- Ooooo ho ho ho! Toż to Ulka, nasz prefekt. - odparł z dziwną drwiną w głosie
Graliśmy sobie w najlepsze do późnego popołudnia. W nocy nie mogłem spać obracałem się z boku na bok, nie wiedząc co o tym myśleć.
Edytowane przez Prefix użytkownikaChristina dnia 10.06.2013 19:05
 
Prefix użytkownikaSharingan
Do Wielkiej Sali weszła grupka dziewczyn z różnych domów. Wśród nich była Karina Medows, przeciętna Gryfonka. Usiadła obok bliźniaków Weasley i ich brata Rona. Uśmiechnęła się do nich i napiła się soku z dyni. Fred mrugnął do dziewczyny porozumiewawczo i brodą wskazał wyjście. Zażenowana Karina skinęła teatralnie głową i wyszła za Fredem.
- Naprawdę nie wiem po co ja się w to pakuję. Zobaczysz przez ciebie oboje wylecimy ze szkoły.
- Az tak ci na jej zależy? Ja to bym zrobił wszystko by tutaj nie wracać co roku._- wyszczerzył zęby w drwiącym uśmiechu. Karina prychnęła i zapytała:
- No to czego chcesz? Mam nadzieję,_że to ważne.
- Spokojnie Karusiu to sprawa najwyższej wagi!
- Nie.... nazywaj...mnie....Karusią!!!!!- krzyknęła rozwścieczona.
- Ach, jak ja lubię gdy ty się tak wściekasz. Jest wtedy bardzo ładna._- zaśmiał się Fred. Dziewczyna ledwo powstrzymała się by go nie chlasnąć w twarz. Zawarczała tylko:
- No to gadaj! Nie mam całego dnia.
- Dobra. Więc mamy nowy towarek. Jest cudowny do Bombonierek Lesera i jeszcze czegoś, ale to jest na razie top secret.
- A co to za towar?
- Jad Czarnej Meduzy. Cholernie rzadki.
Karina wytrzeszczyła oczy. Czarna Meduza była uważana za mit. Nikt o niej nie słyszał od stuleci.
- Skąd pewność,_że to jest jad Czarnej Meduzy?
- Po prostu wiem i tyle. Obiecałaś się nie czepiać.
- Ok, tylko żeby nie było później jakiejś awantury.
- Bądź spokojna. Nic nie będzie.
- Już w to wierzę. A co to za top secret?_- spytała zaciekawiona.
- Skoro secret to secret. Ani mru-mru. Zobaczysz później._- po tych słowach Fred wszedł do Wielkiej Sali. Karina lekko zaniepokojona weszła za nim. Chciała dalej drążyc temat, ale Fred gdzieś się zmył. Dziewczyna westchnęła. Będzie miała o czym myśleć na lekcjach.
Edytowane przez Prefix użytkownikaChristina dnia 10.06.2013 19:08
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =)

i43.tinypic.com/j0ijx0.jpg

▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬­­­▬▬▬▬▬▬▬▬­­­­­­­­­▬▬▬b35; ­
Niech żyje Gryfindor~!!!

b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬­­­▬▬▬▬▬▬▬▬­­­­­­­­­▬▬▬b35;
 
Prefix użytkownikaSeferyn Collotye
Na Wieży Zegarowej wybiła właśnie siódma, gdy Seferyn przeszedł przez naprawione już drzwi do Wielkiej Sali. Wykorzystując fakt, iż wszyscy uczniowie zajęci byli smakowicie pachnącą kolacją, podszedł szybko do stołu Krukonów.

- Dobry wieczór, Sef - odezwał się Abhorsen, pałaszujący tosty z bekonem. - Coś się święci? - zapytał, wskazując głową na stół nauczycielski.

- Cześć, cześć... - de Collotye usiadł przy stole, nałożył sobie sporo puddingu i odpowiedział na pytanie: - Emm, z tego, co wiem, to tak - coś się święci.

- A może powiesz coś więcej? - zachęcił Ab.

- Emm... dobrze wiesz, że nie mogę - odrzekł Sef, dolewając sobie soku dyniowego. - Sam się...

Bladolicy Krukon urwał w pół zdania, bo na podium wszedł dyrektor i zaczął swoją przemowę:

- Moi drodzy! - zagrzmiał Dumbledore, a sala ucichła. - Nadeszła odpowiednia pora, abym wyjaśnił wam, o co tak właściwie chodzi z tym naszym turniejem.

Co? Co on powiedział? Słuchajcie!

- Tak więc, postanowiliśmy, że w tym roku odbędzie się w Hogwarcie nietypowe wydarzenie... - Dumbledore mówił i mówił, a chodziło w tym wszystkim zasadniczo o to, że odbędzie się wewnątrzszkolny turniej, w którym udział weźmie czwórka uczniów - po jednym z każdego Domu.

Zadania będą cztery, wszystkie odbędą się na terenie szkoły. Sprawdzą one, na ile odważni, sprytni i uzdolnieni są uczniowie. Oceniani będą przez jury składające się z nauczycieli i...

- [...] będą do profesorowie i jeden z uczniów - kontynuował dyrektor. - Po moich namowach zgodził się na to uczeń Ravenclawu, Sir Seferyn de Collotye, który zajmie się również różdżkami zawodników. Brawa!

Sala zaczęła bić brawo, a Seferyn, skonsternowany, próbował zapaść się pod ziemię.

- Seferynie, może zechcesz do nas podejść? - Albus Dumbledore zerkał na de Collotye'a i zapraszał go do siebie gestem dłoni.

- Emm, eee... - Sef nie wiedział, co zrobić, ale w tej samej chwili został wypchnięty z ławki przez chichoczących Fuer i Abhorsena. - Szlag! - zaklął pod nosem, pozbierał się i podszedł do podium dyrektora.

- Świetnie, doskonale... - Dumbledore uśmiechnął się do Seferyna i zawołał: - Panie Filch, proszę to wnieść!

Drzwi do Sali otworzyły się, a w progu stanął stary, przygarbiony woźny z dziwnym pudłem pod pachą.

- Proszę do nas, zapraszam! - Dumbledore postąpił kilka kroków w stronę woźnego, a Seferyn, nie do końca wiedząc, co robić, stał w miejscu, marząc o Kameleonie. - Teraz nasz najwyższy sędzia wybierze uczestników!

Co?! Jak to? Teraz?!

Filch ustawił przed stołem nauczycielskim pudło, otworzył je i wyjął... Tiarę Przydziału!
Edytowane przez Prefix użytkownikaSeferyn Collotye dnia 09.06.2013 19:15
 
Prefix użytkownikalosiek13
Abhorsen z rozdziawionymi ustami wpatrywał się w Tiarę, którą Dumbledore umieścił właśnie na stołku. - To ona ma wybrać uczestników? - Ona w ogóle to potrafi? - Jak ona to zrobi? - zewsząd rozległy się głośne pytania.

- Tak, moi drodzy! To właśnie Tiara dokona wyboru uczestników i może przejdźmy teraz do tej czynności - dyrektor machnął krótko swoją różdżką, a blask świec nieco przygasł, tylko te znajdujące się w pobliżu Tiary zdawały się świecić jaśniej.
- Muszę jednak zaznaczyć, że wybrany uczestnik z Domu, musi być przynajmniej uczniem klasy 5 - na te słowa rozległy się głośne protesty uczniów młodszych klas, jednak Dumbledore uciszył ich podniesioną dłonią i mówił dalej - zdecydowaliśmy tak, żeby nie narażać was na niebezpieczeństwa. Uważamy, że młodsi studenci nie będą w stanie sprostać wszystkim zadaniom.
- Tak więc teraz, proszę Tiarę o dokonanie wyboru...

Wyboru trudnego dokonać mi kazano,
jednak mądrą jestem Tiarą
i sprostam tym wymaganiom.

Z Domu Godryka Gryfindora,
zadaniom zmuszona będzie podołać
Victoria Cecylia de Vries - Speranza,
godna tego osoba.

Niestraszne będą zadania
dla ucznia z Domu Salazara Slytherina,
Angela Johnson bystra dziewczyna,
zmagania dziś rozpoczyna.

Obrony honoru Domu dumnej Helgi Hufflepuff
podejmie się Bartolomero de la Luna Roja,
który sprawi wszystkim niejednego psikusa,
bowiem wygrać Turniej to nieopisana pokusa.

W końcu z Domu wybitnej Roweny Ravenclaw,
do walki stanie Akkarin Abhorsen,
gotów do zmagań z odmiennym losem.

Swoje zadanie właśnie spełniłam,
żadnej pomyłki nie popełniłam.
Do walki dzielnie stawajcie,
o honor Domu zadbajcie!


Gdy Tiara skończyła swoją wyjątkowo nieudaną piosenkę, z ważnym przekazem, zewsząd rozległy się głośne oklaski. Uczniowie z poszczególnych Domów podnosili się z miejsc, by pogratulować swoim reprezentantom.

Akkarin siedział osłupiały, gdy usłyszał z ust Tiary swoje imię. Kompletnie się tego nie spodziewał.
- Myślałem, że Tiara musi wskazać Ciebie - rzucił w stronę Fuer. Ta uśmiechała się do niego promiennie.
- Oj, pewnie, że chciałabym wziąć udział, ale cieszę się, że padło na Ciebie! Moje gratulacje! - i wyściskała Abhorsena, do którego już podchodzili koledzy z gratulacjami.

- Zapraszam wybranych przez Tiarę Przydziału uczestników do komnaty obok Wielkiej Sali, a reszcie uczniów, życzę dobrej nocy! - zawołał uśmiechnięty Dumbledore, przekrzykując panujący w sali tumult.

- No, idź - powiedziała Fuerte, popychając Akkarina w stronę podium, gdzie już gromadzili się uczestnicy. Ab ruszył nieco pewniejszym krokiem w stronę wzniesienia, myśląc o tym jak bardzo niewielu czasu wolnego będzie miał w tym roku. - Oby ten Turniej nie wymagał jakichś olbrzymich przygotowań - przemknęło mu przez głowę, gdy zatrzymał się przed dyrektorem.
Edytowane przez Prefix użytkownikalosiek13 dnia 09.06.2013 20:32
zapodaj.net/images/edba268d6e942.png


Always


zapodaj.net/images/c4ff56e394964.jpg
 
Prefix użytkownikaBarlom
Zdyszany Bart dotarł wreszcie pod gabinet mistrza eliksirów. Z kołatającym sercem podiósł rękę i w momencie, kiedy miał zapukać, drzwi się otworzyły.
- Spóźnił się pan na szlaban panie Luna Roja. Niestety dyrektor bardzo chciałby się z panem zobaczyć w Wielkiej Sali, więc radziłbym udać się właśnie w tamtym kierunku. Szlaban odbędzie się za tydzień i tym razem radziłbym pilnować czasu.
Po tych słowach Snape zatrzasnął drzwi. Bart ruszył w kierunku Wielkiej Sali nie będąc pewnym co tak ważnego chce od niego sam dyrektor, że tymczasowo uszedł mu płazem szlaban. Wkrótce dotarł do niewielkiej sali, gdzie stał już Dumbledore i czterech innych uczniów.
- Witamy, widzę że w końcu pan dotarł. - powiedział dyrektor uśmiechając się lekko do Barta. - Mam nadzieję że profesor Snape nie przytrzymał pana zbyt długo.
Edytowane przez Prefix użytkownikaChristina dnia 10.06.2013 19:09
 
Angelina Johnson
Po wystąpieniu Tiary zapadła na moment cisza. Angelina wpatrywała się w coraz szerszy uśmiech Dumbledora. Naraz potem wybuchł gwar, ludzie wyrażali swoje niezadowolenie bądź dumę z wyboru swojego przedstawiciela. Panna Johnson miała szum w uszach, praktycznie nie słyszała pisku Xeri, nie czuła poklepywania po plecach, nie widziała grymasu niezadowolenia na twarzy Malfoy'a. Miała przed sobą tylko dwa paciorkowate oczy, wpatrujące się w nią intensywnie. Profesor Snape pokręcił znacząco głową. Wiedziała co to znaczy. Musi za wszelką cenę wygrać.
Tylko, czy była do tego zdolna?
- Ej, siostra, sioooostra! - wołała Christina, klepiąc dziewczynę po policzkach. Ta odtrąciła jej rękę, przytomniejąc.
- Ciekawe jak sobie poradzisz, Johnson - mruknął Draco, krzywiąc się nieznacznie. Mimo jego sympatii do Angeliny zawsze chciał się sprawdzać i walczyć, być najlepszym. I zawsze był niezadowolony, gdy nie miał do tego okazji.
- Nie martw się, Malfoy. Tiara wie co robi - warknęła Lily, nie zaszczycając go nawet spojrzeniem.
- Właśnie skarbie, nie martw się. Poradzę sobie lepiej od Ciebie - dodała sama zainteresowana, przywołując na swoją twarz uśmiech pełen wyższości. Po niemałym szoku znów wróciła do siebie. Obudziło się w niej zainteresowanie zadaniami, które przed nimi postawią. Już miała ochotę na rywalizację z Victorią, Bartolomerem i Abhorsenem. Nie znała swoich przeciwników, jedynie kojarzyła ich. To mogło okazać się jej zgubą.
- Musisz już iść - szepnęła Xeri, spoglądając z przerażeniem na Snape'a, którego mina wyrażała olbrzymie niezadowolenie z ociągania się Angeliny.
Ślizgonka wstała i nie żegnając się powolnym krokiem ruszyła w kierunku komnaty za oddalającym się z daleka ostatnim uczestnikiem Turnieju. Zdołała tylko usłyszeć głos Malfoy'a:
- Całe szczęście, że Potter też nie rywalizuje!
Edytowane przez Angelina Johnson dnia 09.06.2013 22:14


Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody
made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r.

image.spreadshirtmedia.net/image-server/v1/mp/designs/143618396,width=178,height=178,version=1077033415/chemia-milosci.png


s5.ifotos.pl/img/batpng_aewxhsq.png


img.joemonster.org/i/2018/01/mowiace_02.jpg


img.joemonster.org/i/2014/05/slodkiezdjecia_19.jpg


Slytherin! Sss..

Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji.
Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć.



Krew na twoich rękach, Falka,
Krew na twej sukience
Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie
Spłoń i skonaj w męce!

Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D
www.harry-potter.net.pl/images/articles/admlen20202.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/najadminang.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/redaktorang.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/autorartang.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wydanieprorokaroku.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/admin_naj.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/2016awards_naj_pomocny_adm.png
www.harry-potter.net.pl/images/articles/2016awards_admin_naj.png

www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najbardziej_pomocny_administrator.png
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najlepszy_administrator.png
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najlepszy_komentator.png
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najmilszy_administrator.png

www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najbardziej_pomocny_administrator.png
www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najlepszy_administrator.png
www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najmilszy_administrator.png
www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/autor_najlepszego_artykulu.png
www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najlepszy_komentator.png
 
Prefix użytkownikaYourSmile
Victoria wbiegła do Wielkiej Sali. Zdążyła w ostatniej chwili. Usiadła na swoim miejscu i wpatrywała się nieco znużonym wzrokiem na profesora Dumbledore'a. Tiara zaczęła śpiewać. Kiedy Vicki usłyszała swoje nazwisko wytrzeszczyła oczy i popatrzyła na wszystkich Gryfonów. Nie wiedziała co ma robić. Była zbyt wytrząśnięta tym co usłyszała. "Godna" to słowo wciąż brzmiało w jej głowie. Gryfoni zaczęli krzyczeć i wiwatować. Słyszała jedynie ich krzyki i piski. "MoMo, MoMo" wołali, a to dodało jej skrzydeł.
- No, idź już! - popchnął ją obok niej siedzący David, z którym była w drużynie Quiddicha. - Dasz radę! - dodał.
- Skopiesz im tyłki! - słyszała jak krzyczał, któryś z Weasley'ów.
Wstała i spojrzała na profesor McGonagall, która machnęła na nią, aby ruszyła się z miejsca. Nauczycielka transmutacji uśmiechnęła się zachęcająco do dziewczyny. MoMo z podniesioną głową, dziarskim krokiem pomknęła w stronę podium. Wydawało jej się, że idzie już dobre parę minut. Czas dłużył się niemiłosiernie. Spojrzała na stół Gryfonów i pomyślała: "Nie mogę was zawieźć".
Po chwili wszyscy zawodnicy znaleźli się już przy stole nauczycielskim. W Wielkiej Sali panował straszliwy hałas. Każdy dom wspierał swojego zawodnika. Gryfoni oczywiście starali się przekrzyczeć pozostałe Domy.
- Kochani, chodźmy do sąsiedniej komnaty - odrzekł albus Dumbledore do czwórki uczniów.
Reprezentanci Domów i garstka nauczycieli ruszyli za dyrektorem. Weszli do niewielkiego pomieszczenia. W kominku tańczyły płomienie, a na ścianach wisiały portrety, które zawzięcie o czymś dyskutowały.
Opiekunowie domów podeszli do swoich wychowanków. Profesor Snape przeszywał swoim wzrokiem Angelinę, która trochę bała się na niego spojrzeć. Flitwick rozmawiał z Abem, a profesor Sprout popędzała Barta. Minerwa McGonagall położyła rękę na ramieniu Victorii. Ta czuła, że pani profesor denerwuje się tak sama jak ona.
- Moi drodzy! W tym roku szkolnym czeka was dużo pracy! - skierował się do uczniów profesor Dumbledore. - Wasi opiekunowie będą służyć wam radą, ale pamiętajcie, że to wy będziecie musieli samemu czoło wyzwaniu! Nie możecie się wycofać. Tiara Przydziału nie bez powodu wybrała właśnie was. Godnie reprezentujcie swoje Domy!
Nastała chwila niezręcznej ciszy. Czwórka uczniów popatrzyła po sobie. Victoria przyjrzała im się dokładnie. Wiedziała, że nie będzie łatwo. Jej najgroźniejszym przeciwnikiem był Ab. Wiedziała, że macza palce w czarnej magii i jest świetny w pojedynkach.. Angelinę znała jedynie z widzenia, a Barta nigdy nie widziała w akcji. Profesor Snape mruknął coś do Ślizgonki, a ta uśmiechnęła się i spojrzała w stronę Barta.
- Pierwsze zadanie odbędzie się już za dwa tygodnie! - powiedział dyrektor.
- Albusie, nie uważasz, że to trochę za mało czasu? - zapytała niepewnie profesor Sprout.
- Co Pomono, boimy się przegranej? - syknął Mistrz Eliksirów.
Nauczycielka zielarstwa jedynie fuknęła na profesora Snape'a i zwróciła swój wzrok ku Dumbledore'owi.
- Myślę, że wystarczy. - powiedział mężczyzna z długą siwą brodą. - Pamiętajcie, że na terenie Hogwartu jest mnóstwo magicznych i cudownych miejsc: tajemniczych komnat, wiele przejść i zakamarków... Jednak zawsze uważałem, że najciekawszy jest Zakazany Las. - dodał i uważnie przyjrzał się uczniom. Zobaczył, że Vicki stara się ukryć uśmiech. Bardzo dobrze znała ten las, ale nie wiedziała na ile może jej się to przydać.
- A teraz proponuję, abyśmy się już rozeszli. Do zobaczenia! - rzekł profesor Dumbledore.
Edytowane przez Prefix użytkownikaYourSmile dnia 11.06.2013 09:44
 
Prefix użytkownikaulka_black_potter
Ulka wybiegła za Bartem z Pokoju Wspólnego, wciągając po drodze buty na nogi. Zmierzała w kierunku gabinetu dyrektora. Miała nadzieję, że nie dostanie kolejnego szlabanu za spóźnienie. Przechodząc obok Wielkiej Sali, zobaczyła że Dumbledore zmierza do przylegającej komnaty razem z czwórką uczniów.
- Abhorsen? Bartolomero? Johnson i ta Vicky z Gryffingoru? O co chodzi?- Ulka nie miała pojęcia co jest grane. W Wielkiej Sali panowało zamieszanie. Wszyscy rozmawiali o czymś z podnieceniem.
Dziewczyna weszła do środka by się dowiedzieć, o co to całe zamieszanie.
- Hej! Fuer!- Black Potter zobaczyła siedzącą przy stole Krukonów Fuerte i podeszła do niej sadowiąc się przy stole.- Powiesz mi co przeskrobała ta zacna czwórka zmierzająca do tamtej komnaty z Dumbledore'm?
Fuerte opowiedziała Ulce o turnieju i o wyborze Tiary Przydziału. Puchonka słuchała tego z otwartą buzią.
- Tiara wybrała Barta? Przecież on myśli tylko o jedzeniu...
Edytowane przez Prefix użytkownikaulka_black_potter dnia 09.06.2013 23:41


i.imgur.com/AyR1kd7.png

Christian.
i.pinimg.com/originals/02/0b/07/020b0757879bbd8cc21454799bff6f55.gif

Bo liczy się to, co masz w środku.
cdn.junglecreations.com/wp/junglecms/2017/12/Christian-Bale-Resized.jpg

Ale czasami warto założyć maskę.
pa1.narvii.com/6412/37cb60531dd1e8002b7ec87c8da0ba734a67f9f3_hq.gif


"ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB"
"zmiennokanoniczne"
"piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma"
"po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu"

by Cantaris


Ula urzędniczka
Zarejestruje ci chomiczka
Da mu zielona kartę
I marchewki starte
<muza>

by fuer
 
Prefix użytkownikaYourSmile
Wszyscy wyszli z komnaty. każdy udał się w swoją stronę. Profesor Flitwick nadal o czymś zawzięcie dyskutował z Abem, a profesor Snape pokazywał coś Angelinie, która była troszkę w szoku, ale słuchała swojego opiekuna. Bart jak najszybciej zwiewał przed profesor Sprout. Wyglądało to dość zabawnie. Vicki uśmiechnęła się w duchu. Już miała iść w swoją stronę, gdy nagle zaskoczyła ją profesor McGonagall.
- Victorio, oni już coś planują. - wskazała ręką na Flitwicka i Snape'a. - Profesor Flitwick jest mistrzem pojedynków, a profesor Snape ma zbyt wiele potężnych klątw w zanadrzu. Radziłabym także nie zapominać o profesor Sprout, która koniecznie chce się na kimś odegrać. - w tym momencie profesor McGonagall się uśmiechnęła. Doskonale pamiętała ostatnią sprzeczkę przy stole nauczycielskim.
- Pani profesor, wie pani cokolwiek o naszym zadaniu. - zapytała MoMo.
- Dyrektor nie che nikomu prócz Seferynowi nic wyjawić. Niedługo wasze różdżki trafią w ręce tego zdolnego Krukona, ale spokojnie tylko na nie spojrzy. Zbyt dobrze znam nasze grono pedagogiczne, żeby nie wiedzieć co planują. Podejrzewam, że będę musiała Cię trochę przygotować. Tak, wiem, że jesteś bardzo zdolną czarownicą, co mnie ogromnie ciesz, ale musimy mieć jakiegoś haka na pozostałych zawodników. - odrzekła.
- Dobrze. Kiedy miałabym się z panią spotkać?
- Skontaktuję się z tobą. Radzę ci, trzymać się na baczności na eliksirach. - powiedziała nauczycielka transmutacji i obróciła się na pięcie.
Victoria nadal była trochę w szoku postanowiła wrócić do biblioteki. Wiedziała, że tam na pewno znajdzie jakieś porządne wsparcie.

*****************************************************************************

Tak na marginesie. Wieża się buduję i jest w fazie końcowej..
Edytowane przez Prefix użytkownikaYourSmile dnia 11.06.2013 09:44
 
Prefix użytkownikaBarlom
Bart uznał, że nie czuje się dziś na siłach by rozmyślać o tym, co zrobi za dwa tygodnie. Był zbyt przerażony, żeby myśleć. Próbował jak najszybciej opuścić salę, ale niestety prof. Sprout zagrodziła mu drogę.
- Bart, mam nadzieję, że nie planujesz się wycofać? Musimy być lepsi od Snap..., eee to znaczy, od Slytherinu. Co sądzisz o wskazówce?
- Wskazówce, tak? - ledwo wydukał Bart.
Nie był w stanie wypowiedzieć choćby słowa. Przełknął więc ślinę i postarał się odpowiedzieć na pytanie opiekunki jego domu.
- A, więc... Zakazany las.... Tak, zawsze mogło być gorzej. Wiem co nieco, o tym co żyje w lesie, w końcu parę razy pomagałem Hagridowi, poza tym raczej będę wiedział co robić gdy natrafię na jakąś niebezpieczną roślinę, więc chyba nie ma się czym martwić, prawda? .... Pani profesor?
Na twarzy opiekunki puchonów widać było niewielki uśmiech, który jednak po chwili zniknął.
- Dobrze, już dobrze, ale nie lekceważ innych zawodników. Na pewno coś knują. A teraz idź do dormitorium, porządna dawka snu na pewno dobrze ci zrobi. Tylko uważaj na siebie.
Mając słowne pozwolenie Sprout na opuszczenie sali, Bart zbyt długo nie zwlekając pośpiesznie udał się w stronę pokoju wspólnego. "Wyspać się, ha! Przy tak dużym stresie nie będę mógł chyba zasnąć przez co najmniej kilka dni. Oj, brzuch mnie boli, muszę jeszcze zahaczyć o kuchnię. Mam nadzieję, że skrzaty mają duży zapas czekolady." Pogrążając się w myślach wyszedł z wielkiej sali, prawie wpadając po drodze na Ulkę i mijając kilku ślizgonów, którzy szyderczo uśmiechali się w jego kierunku.
Edytowane przez Prefix użytkownikaChristina dnia 10.06.2013 19:12
 

Podziel się z innymi: Delicious Facebook Google Live Tweet This Yahoo

Przejdź do forum:
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.22