Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Biblioteka
|
|
MonteQiu |
Dodany dnia 10.06.2013 19:24
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 2 Postów: 5 Dom: GryffindorPunkty: 235 Ranga: Pogromca chochlików Data rejestracji: 27.10.12 |
Spunky wszedł do biblioteki w poszukiwaniu swojej koleżanki MoMo. Często przesiadywała w tym miejscu, więc nie zdziwił się, kiedy ją zobaczył w dziale smoków. Spunky podszedł do niej i się przywitał, a ona gwałtownie się odwróciła. - Och, to tylko ty... Cześć! Jak się masz? - spytała z dziwnym wyrazem na twarzy. - Dobrze. Co robisz w dziale smoków? - spytał Spunky wciąż przyglądając się jej twarzy. - Chyba Hagrid nie postanowił znowu wyhodować smoka? - Co? Nie. Ja tylko szukałam jakiś informacji i walijskich zielonych. - odpowiedziała szybko MoMo, lecz wyraz twarzy dalej pozostawał taki sam. - To dobrze. Nie zniósł bym drugiego Norberta - Odpowiedziałem, a ona parsknęła śmiechem, lecz był to śmiech wymuszony. MoMo zdawała się myślami być całkowicie gdzie indziej. Chwilę później Spunky odgadł co kryła w sobie ta dziwna mina. Było to zainteresowanie i uwielbienie, lecz nie nim ani rozmową, którą teraz toczyła, lecz czymś ponad jego ramieniem. Spunk odwrócił się na pięcie do tyłu i zobaczył tam Seferyna i Akkarin, a w ręku trzymali wielką księgę z działu ksiąg zakazanych. Spunk wiedział, że MoMo pociągały wielkie i grube księgi, a zwłaszcza te z Działu Ksiąg Zakazanych, lecz w tej chwili nie wiedział, w co wpatrywała się jego koleżanka. W wielką księgę, czy dwóch popularnych, lubianych i przystojnych młodzieńców. Móc, to chcieć, lecz nie zawsze chcieć znaczy móc..
![]() |
|
|
|
riveen |
Dodany dnia 10.06.2013 21:08
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 318 Dom: GryffindorPunkty: 6596 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 30.05.13 |
Riveen powoli otwiera oczy.. Czuje się odrętwiała. O nie! Znowu zasnęła w bibliotece.. Gdzieś niedaleko słyszy znajome głosy. Wstaje i cicho sprawdza do kogo one należą. Widząc, że to Spunky i Victoria postanawia im nie przeszkadzać. Odwróciła się, by odłożyć na swoje miejsce książkę porzuconą przed chwilą na podłodze, gdy upadła na podłogę, potykając się o własne stopy. "Ciamajda" - musiała dodać sobie w myślach. Niestety jej ślamazarność nie unikała uwagi dwójki Gryfonów. Zarumieniona szybko wstała, włożyła na miejsce książkę i pomachała im na pożegnanie ręką. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 16:02
![]() Niektóre stare rany nigdy się nie zabliźniają i krwawią przy najmniejszym nawet zadrapaniu. |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 10.06.2013 22:36
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Wcześnie rano, Akkarin wyciągnął Seferyna z Dormitorium i udali się razem do Biblioteki. Dumny Akkarin wręczył zrzędliwej pani Pince pozwolenie od Flitwicka i zabrał się za poszukiwanie księgi poleconej mu przez profesora. - WoW! Zobacz Sef jakie tu są zaklęcia! - zapiał z zachwytu Ab. - Nie jestem zainteresowany - odparł Sef. - W sumie to nie wiem, czy powinienem przy tym być... - Daj spokój, przecież mi nie pomagasz! - Niby nie, ale ktoś może coś powiedzieć... - Słuchaj i tak wszyscy wiedzą, że się ze mną przyjaźnisz, i będą gadać, ale to normalne. Zresztą, zawsze możemy pozamykać im buźki... - Chyba Ty możesz. - Oj tam, no spójrz tutaj - powiedział Akkarin wskazując na opis jednego z zaklęć. Chłopcy pochylili się nad książką, ale po chwili Akkarin odniósł wrażenie, że ktoś im się przygląda. Napotkał spojrzenie dwójki Gryfonów, wyszczerzył do nich zęby. - Cześć, w czymś Wam pomóc? - zapytał Akkarin. ![]() Always ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 10.06.2013 23:32
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Owszem - odezwała się wyłaniająca zza regału Angelina Johson. - Mam małe pytania do Was. Ab spojrzał na nią ze zdziwieniem. - O co chodzi? - Czy dozwolone jest, by osoba która będzie odpowiedzialna za nasze różdżki i powinna być obiektywna pomagała Ci przy przygotowaniach do zadania? Seferyn cofnął się o krok, patrząc na wycelowany w niego palec Ślizgonki. - Nie zapędzaj się Johnson. Po prostu przyszedł mi tu towarzyszyć. - Nie uważasz, że to trochę niesprawiedliwe, Abhorsen? Nie dość, że to akurat z Waszego Domu wybrano taką osobę, to jeszcze kręci się on koło Ciebie, gdy się przygotowujesz... Powinniśmy mieć równe szanse. - I kto to mówi? Ślizgon! - przysłuchujący się wszystkiego jeden z Gryfonów prawie wypluł ostatnie słowo. Johnson odwróciła się na pięcie, podstawiając różdżkę do jego gardła. - Poznałam ostatnimi czasy kilka ciekawych zaklęć, Gryfonie. Lepiej mnie nie denerwuj. Nim Kurkoni zdążyli zareagować, poklepała go po policzku i schowała różdżkę. Spojrzała ponuro na Akkarina. - Nie tylko Tobie zależy na wygranej, Krukonie. Nie wiem jaki udział ma w tym Twój kolega, ale lepiej by było by nie miał żadnego. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 11.06.2013 00:58
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
- Wiesz gdzie mam Twoje wszelkie "zastrzeżenia" - zaśmiał się głośno Akkarin. - Jeśli chcesz to możemy się zmierzyć, przy walce na różdżki płeć nie ma znaczenia. Może dołączysz do swojego kolegi Malfoya w skrzydle szpitalnym... - Jeśli bardzo chcesz, to zaraz ci pokażę na co mnie stać - warknęła Ślizgonka. - Chyba jednak nie skorzystam, mam teraz zbyt wiele do stracenia. I tak nie miałabyś żadnych szans... - Co, tchórzysz? Masz cykora, Abhorsen? - Ależ skąd, po prostu myślę, że jeszcze będzie inny czas i pora, żeby to załatwić jak trzeba. Do zobaczenia, moja droga koleżanko - rzucił z mściwym uśmiechem Ab. Zebrał książki ze stolika i ruszył do Pokoju Wspólnego z Seferynem. Zanim wyszedł, odwrócił się jeszcze i posłał dziewczynie buziaka. - Bum! - głośny huk wypełnił bibliotekę. Książki, które niósł Akkarin poleciały we wszystkich kierunkach. - TY...! - wrzasnął, wyciągając różdżkę i odwracając się Ab. - CO TU SIĘ WYRABIA?! KSIĄŻKI! MOJE DROGOCENNE KSIĄŻKI! ZAKLĘCIA! W BIBLIOTECE!!! - znikąd pojawiła się bibliotekarka, pani Pince, która dostała ataku istnej furii. - JOHNSON, CO TY WYRABIASZ?! ![]() Always ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 11.06.2013 13:39
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
- Ależ nic proszę pani. To był wypadek. Angelina uśmiechnęła się uroczo do bibliotekarki. Spojrzała z wyższością na wyciągniętą różdżkę Krukona, który momentalnie ją schował. Wzrok Pani Pince iskrzył między Angeliną a Abem. Nie widziała kto zaczął tą burdę. Usłyszała tylko huk książek i mało sympatyczny śmiech Ślizgonki. - Proszę mi to w tej chwili posprzątać, Johnson! Albo napiszę notkę do profesora Snape'a! Abhorsen uśmiechnął się mściwie, stojąc w lekkim rozkroku w bałaganie. - Dlaczego ja mam je sprzątać? To jego książki, nie moja wina, że nie umie o nie dbać. I jeszcze chciał się ze mną pojedynkować. W bibliotece - prychnęła dziewczyna, odwracając się na pięcie. - Johnson, coś powiedziałam! Ale Angelina już snuła się między kolejnymi regałami Działu Ksiąg Zakazanych. Była z siebie zadowolona. Co prawda zaklęcie rzuciła wyłącznie ze złości na Krukona, ale udało jej się to wykorzystać na swoją korzyć. Widziała niektóre tytuły pozycji, jakie wybrał. Wiedziała dzięki temu nad czym każe mu się skupiać Flitwick. To była całkiem cenna informacja. Swoją drogą trochę się zdziwiła postawą tego całego Abhrosena. Krukoni zawsze wydawali się być zamknięci w swoim świecie, rzadko zdarzał się tam człowiek opryskliwy, czy nieuprzejmy. To raczej była domena jej Domu. Ścisnęła ręce w piąstki. Abhorsen czy nie, jest już przegrany. A podniesiony głos pani Pince niósł się po bibliotece. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 11.06.2013 14:03
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
Victoria przyglądała się tej całej sytuacji. MoMo miała pewien dar. Widziała i słyszała więcej niż inni. Angelina i Ab popełnili bardzo poważny błąd. Znała teraz ich słabości. Ona również zauważyła co wypożyczył Ab, ale nadal zajmowała się wertowaniem ksiąg o smokach. Jej różdżka była bardzo nietypowa. Miała coś w rodzaju podwójnego rdzenia. Włókno ze smoczego serca i łzy feniksa. Potężna i bardzo ognista mieszanka. Miała nadzieję, że może mieć jakieś pomocne właściwości. Spunky, przyglądał jej się już dobra chwilę. Wiedziała, że najlepiej pomógłby jej Seferyn, ale on był teraz jurorem w Turnieju... "I tak będzie oglądał moją różdżkę, zobaczymy co powie" - pomyślała. - Spunky, mam już serdecznie dość biblioteki. Wracam do Wieży. Idziesz..? - zapytała. - Dobra, chodź. - odrzekł i uśmiechnął się do Vicki. Wyszli z biblioteki i skierowali się ku Królestwu Gryfonów. |
|
|
|
losiovsky |
Dodany dnia 13.06.2013 19:36
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 539 Dom: GryffindorPunkty: 1800 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 21.05.13 |
David siedział z nosem w książce gdy pojawił się Christian. -_Cześc łosiu_-_powiedział wesoło Chris. -_Cześć_-_odpowiedział David zamykając książkę którą schował do torby. -_Podobno chciałeś mi coś powiedzieć._-_powiedział z ciekawością Christian. - Mam dwie wiadomości dobrą i złą, ta dobra może być tylko dla ciebie dobra._-_powiedział David. -_Pierwsza zerwałem z Romildą. -_Jesssttt_-_powiedział Chris ale zamilkł gdy David spojrzał na niego zabójczo. -_Druga zła.... jestem wilkołakiem... Christian otworzył szeroko oczy i krzyknął: ŻE CO?!! Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 16:06
" z tobą nie da się nudzić łosiu"
Łapa15 Sir Łosiu David I - Przydomek który nadała mi Sir Łapa Szlachetna "Nic nie daję zapatrzenie się w marzenia i zapominanie o życiu" - A.Dumbledore ![]() Dziekuję Łapsonie ![]() ![]() |
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 13.06.2013 20:38
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
Karina siedziała w bibliotece nudząc się potwornie. Nie miała dziś głowy do nauki co zdarzało się rzadko. Oczekiwała,_że może jej siostra lub Violetta do niej zajrzy, ale nikt się nie pojawiał. Od czasu do czasu kręciła się tu pani Pince odkurzają ogromne tomiska w dziale Ksiąg o Transmutacji. Karina jęknęła. Co za dzień! Nikt nawet nie raczy się odezwać ani przywitać. Podeszła do działu Ksiąg Zakazanych, lecz ledwo dotknęła klamki rozległ się krzyk: - Czyś ty dziewczyno do końca rozum postradała?! Wynoś się stąd! Już, już!!_- krzyknęła pani Pince wyganiając dziewczynę. Karina wypuściła powietrze ze świtem. Musi wykombinować jak wejść tam niezauważona. Zadowolona ze swojego nowego pomysłu poszła do dormitorium. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 16:08
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
Sheeby |
Dodany dnia 14.06.2013 17:12
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 512 Dom: HufflepuffPunkty: 5239 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.13 |
Po lekcjach, Julie z Pauline poszły do biblioteki. Szły w ciszy, ponieważ wiecznie gadająca Sheeby, była na tyle zamyślona, że nie potrafiła nawet zacząć rozmowy. Od kilku dni, czuła się monotonnie znużona. Jej plan dnia wyglądał zawsze tak samo, przez co miała mało czasu dla siebie. A wyglądał on tak; śniadanie, poranne lekcje, lunch, lekcje, biblioteka, odrabianie lekcji, biblioteka i spanie. I tak codziennie chyba, że był trening quidditcha. Najbardziej dręczyło ją to, że traci czas w bibliotece, bo nie może znaleźć odpowiedniej informacji, albo to, że zbliżał się mecz z Gryfonami. Niczego tak nie pragnęła jak wygrać i znaleźć odpowiednią książkę. Puchonki dotarły do biblioteki, wypożyczyły pokaźny stos książek i znów schowały nosy w lekturach. Pani Pince, patrzyła na nie podejrzliwie. Po przeczytaniu kilku ksiąg Julie, podniosła wzrok i rozejrzała się po bibliotece. Nic się nie działo, jak to w bibliotece, ale przykuła jej wzrok krukonka, Cho Chang. Płakała. Matko, a ta znowu za tym Cedric'iem płacze? Już mogłaby przestać. - pomyślała, westchnęła i znów zaczęła wertować kartki. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 16:09
![]() Julia part smart ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 14.06.2013 18:29
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina, plując sobie w brodę, stanęła w drzwiach wejściowych do biblioteki. Dopiero w połowie drogi z Lochów zorientowała się, że zapomniała przebrać upaćkaną zupą mleczną białą koszulę. Próbowała opatulić się czarną szatą, lecz nie na wiele się to zdało. Największą plamę miała tuż przy kołnierzyku. Westchnęła zrezygnowana, wchodząc do środka. Po kolacji wiele osób udawało się do biblioteki. Szukali niezbędnych wiadomości do swoich prac domowych, uczyli się na drobne sprawdziany, sprawdzali ingerencje do odpowiednich eliksirów. Angelina lekko zarumieniona ruszyła w kierunku biurka pani Pince. Miała szczęście, zastając ją siedzącą na krześle. Przeważnie ta stara wiedźma włóczyła się między regałami podglądając uczniów korzystających z jej świętych ksiąg. - Dobry wieczór, chciałabym skorzystać z Działu Ksiąg Zakazanych - mówiąc to, podała bibliotekarce karteczkę zapisaną drobnym pismem Snape'a. Pani Pince wpatrywała się w nią przez dłuższą chwilę, po czym spojrzała z niechęcią na Angelinę. - Niech będzie. Ale przypominam, że z tymi księgami trzeba się obchodzić niezwykle delikatnie! To są unikatowe zbiory! Ruszyła w kierunku odpowiednio działu, prowadząc Ślizgonkę za sobą. Angelina rozglądała się wokół, starając się ukryć swoją plamę ręką. Musiała wyglądać dziwacznie. Zauważyła przy stole Granger obładowaną stosami książek. Prawdopodobnie kończyła swój esej na jutrzejszą transmutację. Johnson cichym zaklęciem zrzuciła jej trzy księgi z buirka i przyśpieszyła kroku. - Masz czas do dwudziestej drugiej - rzuciła pani Pince, oddalając się pośpiesznie w kierunku hałasu przy boksie Qudditch'owe smaczki. Angelina szybkim krokiem podeszła do półki z silnymi zaklęciami kosmetycznymi. Była ciekawa, czy uda jej się znaleźć odpowiednią formułę. Idąc obładowana książkami do wolnego stolika zauważyła swoją rywalkę, Julie. Usiadła naprzeciwko niej. - Też się przygotowujesz? - uśmiechnęła się. W przeciwieństwie do Abhorsena, Sheeby nigdy jej nie denerwowała. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 15.06.2013 09:58
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Bart uznał że dobrze by było zacząć swoje przygotowania do turnieju. Słyszał że inni wybrani przez tiarę zaczęli ostre przygotowania już w pierwszych godzinach po spotkaniu z dyrektorem. Nie przejmował się tym jednak zbytnio. Po spotkaniu z prof. Sprout w jego umyśle zapanował dziwny spokój. Nie potrafił tego wytłumaczyć, ale stres który dosłownie pożerał go od środka, wyparował. Energicznym krokiem wszedł do biblioteki. Już na początku przywitał go zabójczy wzrok pani Pince. "Księgi zakazane mogą chwilę poczekać" mruknął do siebie i udał się na pospiesznie do działu poświęconego magicznym zwierzętom. Rzadko tu bywał. Zwykle podstawowy podręcznik, który zalecał Hagrid wystarczał by przygotować się do zajęć. Z lekkim westchnięciem zaczął przeglądać tytuły ksiąg. Pominął chwilowo te opisujące smoki. "Nie no chyba nie wsadzą ponownie Rogogona do lasu, już raz to zrobili." Bart ciągle gadał do siebie. Wkrótce usiadł przy stoliku z kilkoma wybranymi księgami. Nieopodal siedziała Julie, która tylko na chwilę spojrzała znad książek przywitała się z Bartem. - Hej będę mieć do ciebie sprawę w związku z Quidditchem. Porozmawiamy o tym w pokoju wspólnym. Gryfoni są silni w tym roku. - powiedziała szeptem Julie. - Oh, no dobrze. Zatem miłej nauki. Julie popatrzyła się zmęczonym wzrokiem na Barta po czym bez słowa wróciła do wertowania ksiąg. Bart poszedł za jej przykładem i także usiadł i zaczął czytać przyniesione właśnie księgi. Dopiero po chwili zauważył że w bibliotece przez ten cały czas była także Angelina, reprezentantka ślizgonów. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 16:09
|
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 15.06.2013 13:07
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
Transmutacja żółwia w doniczkę, transmutacja żółwia w doniczkę, transmutacja żółwia w doniczkę, transmutacja żółwia w doniczkę... myślała Lily chcą pomóc przyjaciółce w zajęciach szkolnych. Weszła do biblioteki ciepło uśmiechając się do bibliotekarki. Ta oszołomiona zmieniła minę mówiącą "zjem i matkę i kota" i z lekkim oporem odwzajemniła uśmiech. Mason to widząc ruszyła spokojnie w stronę ksiąg poświęconych transmutacji. Zauważyła Barta siedzącego przy stoliku. Podeszła szybko do niego i z zaskoczenia zasłoniła mu oczy. - Kto to?! - zapytał zdezorientowany. Lily zaczęła pękać ze śmiechu. - Hej, wiem, że masz teraz to zadanie. Znalazłeś jakiś termin kiedy będziesz miał wolne? Na... wiesz co... - zapytała ukradkiem zerkając na Julie. Bart kiwnął głową, po czym powiedział: - Mam jeden, nie do końca jestem pewny czy się uda to wszystko ale warto spróbować. Musiałabyś przyjść po zakończeniu zadania do kibla - Cordiale przegryzła dolną wargę, oczy skierowała ku górze po czym o zaledwie cal poruszyła głową na znak "zgadzam się". Wstała i odeszła lekkim krokiem poszukując odpowiedniej księgi. Edytowane przez Cordiale dnia 15.06.2013 13:14
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 16.06.2013 13:08
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
W bibliotece było dosyć tłoczno. Paru Ślizgonów, grupka Puchonów ,trochę Krukonów i Gryfonów. Taka sobie mieszanka. Karinie trudno było znaleźć wolny stolik, ale udało się jej usiąść przy Krukonkach. Wyjęła ze swojej torby potrzebne rzeczy i zaczęła odrabiać lekcje. Karina sama nie wiedziała ile ślęczała nad książkami , ale biblioteka powoli pustoszała. Gdy podniosła wzrok znad wypracowań zauważyła ,że została tylko ona i jakiś Puchon. Przetarła oczy i mruknęła w stronę Puchona: - Która godzina? Chłopak odwrócił się do niej i powiedział sennym głosem: - Gdzieś chyba.... dwudziesta pierwsza.... Karina ziewnęła, spakowała się i wyszła. Nic dzisiaj ciekawego się nie zdarzyło..... Szkoda! Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 16:10
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
Lossiril |
Dodany dnia 18.06.2013 09:20
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1040 Dom: SlytherinPunkty: 9322 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 30.04.13 |
Ledwie Argel zdołała postawić nogę w bibliotece, a już powitał ją w progu skrzekliwy głos pani Pince. Dziewczyna wzdrygnęła się na donośne "PANNO LOSSIRIL!' i momentalnie znieruchomiała. Bibliotekarka podniosła się znad swojego biurka, a do nozdrzy dziewczyny dotarł niemiły zamach naftaliny. Kobieta zbliżyła się do Arg na odległość metra i skrzyżowała ręce na piersi. Mimo niewielkiego wzrostu 'bibliotecznej kostuchy' jak Arl zwykła nazywać Pince w myślach, z zaciętą miną wyglądała groźnie. - Już od dwóch tygodni przetrzymuje Pani książki z działu eliksirów. Można wiedzieć, co jest tego powodem? Użyła Pani na nich może zaklęcia trwałego przylepca i przykleiła je do siebie, czy może transmutowała im Pani nóżki i ów księgi wybiegły zwiedzać zamek? - Wie Pani jaki wymagający jest profesor Snape. Wciąż i wciąż nowe wypracowania. Dosłownie jedno po drugim! Słowo daję! Nie daje nam chwili wytchnienia! - I wszystkie, jak rozumiem, z zakresu tych niebezpiecznych? - Pince przerwała na chwilę i sięgnęła po spis książek wypożyczonych przez Agel. - "Mikstury Zaawansowane i Nieprzyjemne", "Alchemia Dla Odważnych". To zdaje się niekoniecznie należy do programu nauczania w Hogwarcie... - spojrzała podejrzliwie na ślizgonkę znad grubych szkieł okularów. - A jednak się przydają - odparła zdawkowo i ruszyła w stronę regałów. Lepiej żeby nikt nie wiedział co kombinuje. Jeszcze nie. Ukryła się między działami o zielarstwie, usiadła i zaczęła wertować wypożyczone książki o eliksirach. "You could be great, you know, and Slytherin will help you on the way to greatness, no doubt about that." ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() tumblr klik 'We must take a hard road, a road unforeseen. There lies our hope, if hope it be.' 'The world is indeed full of peril, and in it there are many dark places; but still there is much that is fair, and though in all lands love is now mingled with grief, it grows perhaps the greater.' ![]() 'Deserves it! I daresay he does. Many that live deserve death. And some that die deserve life. Can you give it to them? Then do not be too eager to deal out death in judgment. For even the very wise cannot see all ends.' ![]() It is not our part here to take thought only for a season, or for a few lives of Men, or for a passing age of the world. We should seek a final end of this menace, even if we do not hope to make one. ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 18.06.2013 20:11
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Fuerte snuła się po korytarzu prowadzącym do biblioteki, z każdym krokiem czując się coraz bardziej zmęczona i wściekła. Ten cholerny zmieniacz czasu wykańczał ją psychicznie, a szczerze mówiąc nie miała już żadnego pomysłu jak poradzić sobie z tym niezwykle irytującym rozdwojeniem jaźni. Przez kilka dobrych dni nie widziała swoich znajomych, bo albo oni trenowali na stadionie, albo ona była zbyt zajęta odwalaniem prac domowych do Snape'a i McGonagall. Biblioteka, która wszystkim kojarzy się z azylem, miejscem cichym i spokojnym, za sprawą Pani Pince była najmniej odpowiednim terytorium do zgłębiania wiedzy i swoich fascynacji. Tym razem również pierwszym widokiem, jaki ujrzała Fuertianiakis była rozdarta i niezbyt urodziwa paszcza bibliotekarki, która dawała właśnie wykład znudzonej Ślizgonce. - Stara wiedźma - mruknęła dziewczyna z Domu Węża, kiedy kilka chwil później mijała Fuerte obok regału z książkami. Krukonka zaśmiała się krótko i powędrowała do stolika po drugiej stronie działu: Zielarstwo. Próba pisania kolejnego nudnego wypracowania zakończyła się niepowodzeniem, co Fuer przyjęła do siebie już po 5 minutach skrobania piórem po pergaminie. Dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu w poszukiwaniu znajomej twarzy, ale jej zmęczone twarzy nie zanotowały nikogo godnego uwagi. Tylko naprzeciwko niej, ta sama dziewczyna, która dostała opieprz od Pince, czytała namiętnie grubą księgę do eliksirów, rozglądając się co jakiś czas na boki, żeby sprawdzić, czy bibliotekarka przypadkiem się nie zbliża. Fuerte westchnęła cicho i wyciągnęła ze swojej książki opasły tom Jak zamienić wodę w whisky i przestała odbierać jakiekolwiek bodźcie docierające do niej ze świata zewnętrznego. - Już był taki jeden, co zamieniał wodę w wino. - Po kilkunastu minutach do Fuerte dotarł znajomy głos. - Ale to było jakieś dwa tysiące lat temu, więc w sumie patentu na to nie masz. Krukonka podniosła głowę znad książki i wyszczerzyła zęby do Ulki. - Co jak co, ale ciebie się tutaj nie spodziewałam - zażartowała. - Dzięki - zaśmiała się Ulka. - A tak serio, myślałam, że Bart tu siedzi, ale chyba przestał się już uczyć. - A, był tu gdzieś, ale zaczytałam się, więc nie zwróciłam uwagi - odpowiedziała Fuer, rozglądając się po bibliotece. - W ogóle, muszę z tobą porozmawiać, dostałam pewien list i... ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 18.06.2013 20:21
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
- W ogóle, muszę z tobą porozmawiać, dostałam pewien list i nie wiem co mam robić. - Jak dostaję list to go zazwyczaj otwieram... - odrzekła Ulka udając powagę. - Och, otworzyłam go przecież... - odparła zniecierpliwiona Fuer. - Nie uwierzysz kto mi go przysłał! - Tylko nie mów, że ten koleś, którego spotkałyśmy w zeszłe wakacje! Miałyśmy z nim nie korespondować, skoro podobał się nam obydwu! Wiesz co... - Ulka zrobiła obrażoną minę i spojrzała w stronę Działu Ksiąg Zakazanych. - Ulka! Oszalałaś? Już dawno o nim zapomniałam. - Akurat! Nic ci nie mówiłam, ale ostatnio - tu Ulka nachyliła się ku Krukonce - wypadło ci z jakiejś książki, to. Puchonka wyciągnęła z torby zdjęcie wysokiego, rudowłosego chłopaka, który machał zawzięcie do fotografa i co rusz oblewał się piwem kremowym. Nad jego głową dorysowanych było kilka serduszek i inicjały " F. + D.= W. S. M. D. G. D.". Fuerte zaczerwieniła się lekko na ten widok, jednak po chwili rzekła. - Trzeba było mi oddać od_razu to zdjęcie... Nawet nie wiem kiedy je zgubiłam. Poza tym, ty masz takie same. Alette wspominała Julie Sheeby, przy kolacji tydzień temu, że co noc przed snem, całujesz zdjęcie jakiegoś rudego chłopaka. - Pfff! Dobra, dajmy temu spokój. - powiedziała Ulka ugodowo by nie drążyć już tego tematu. - Jesteś ostatnio jakaś dziwna. Ja do Ciebie mówię, a ty stoisz jak kołek i patrzysz się w okno. - Fuerte spojrzała na nią pytająco. - Tak. Chciałam Ci oddać to zdjęcie odrazu jak je znalazłam. Spotkałam cię przy Sowiarni, ale ty w ogóle nie zareagowałaś na moją zaczepkę. - Ursi chciała odciągnąć Fuer jak najdalej od tematu rudego chłopaka - Dana - skoro ta wiedziała o jej wieczornym rytuale. Fuerte zamyśliła się na chwilę i spojrzała na książkę, która przed nią leżała. Była dziwnie rozkojarzona. Po minucie ciszy powiedziała. - Chcesz wiedzieć o co chodzi z tym listem? Ulka bardzo chciała wiedzieć. Ciekawość ją zżerała kto napisał ten tajemniczy list. - Chcę, ale potem masz mi powiedzieć co tam za bałagan zrobił się w twojej głowie, ok? - Ok... Edytowane przez Christina dnia 18.06.2013 22:47
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 18.06.2013 21:29
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
Ana ukryta pod Peleryną Niewidka weszła najciszej jak umiała do biblioteki. Miała zamiar wykraść z działu ksiąg zakazanych kolejną książkę zgłębiającą tajniki obrony przed czarną magią. Ostrożnie przelazła przez sznur oddzielający ten dział od reszty. Podniosła lampę, żeby móc przeczytać tytuły, co nie było łatwe, bo większość z nich była zamazana lub zakryta krwawą plamą. Ręka dziewczyny zatrzymała się na opasłym woluminie, na grzbiecie którego malutkimi, złotymi literami wygrawerowano tytuł Pradawne zaklęcia czarnomagiczne i przeciwzaklęcia. To może być ciekawe. - pomyślała Gryfonka. Postawiła lampkę na stoliku i ostrożnie wyjęła ciężką księgę. Musiała oprzeć ją na kolanie, żeby jej nie upuścić. Schowała ją pod pelerynę. Następnie odłożyła na miejsce cienką książeczkę o horkruksach. (Nie, nie! Nie miała zamiaru tworzyć takowego!). Miała już wychodzić z biblioteki, gdy usłyszała za plecami donośny głos: - Kto tu jest?! Była tu pani Pince, bibliotekarka o wyglądzie wychudzonego sępa, która książki otaczała czcią jakby każda z nich była bóstwem. Ana spojrzała w dół, żeby upewnić się czy peleryna zakrywa jej stopy. Zakrywała. Skąd więc pani Pince wiedziała, że ktoś tu jest? A może nie chodziło o Gryfonkę? Dziewczyna wiedziała, że powinna w tej chwili uciekać z biblioteki, ale ciekawość wzięła górę. Z działu zaklęć wyłonił się woźny Argus Filch. - Filch! Co ty robisz w świątyni wiedzy o tej porze?! Jest druga w nocy! - powiedziała pani Pince - Wybacz mi to najście, ale chcę ci coś wyznać. - wyjaśnił Filch - Nie mogłeś zrobić tego w dzień? - Nie, bo wtedy te wstrętne bachory zaczęłyby się naśmiewać. -_Dobra, mów szybo. Filch wziął tak głęboki oddech jakby chciał wessać całe powietrze z biblioteki. - Kocham cię, Irmo. Bibliotekarka przez chwilę patrzyła na niego jakby woźny właśnie zaczął tańczyć taniec hula. Po chwili jednak rzuciła mu się na szyję. - Och, Argusie! Od dawna marzyłam, że mi to powiesz! Ja też cię kocham! Pince i Filch zaczęli całować się w taki sposób, jakby chcieli się nawzajem zjeść. Ana musiała wybiec z biblioteki, żeby nie zwymiotować. Obiecała sobie, że powie o tym, co zobaczyła w bibliotece kolegom i koleżankom. O tak! Gryfoni będę mieli polewkę. I nie tylko oni. Edytowane przez Christina dnia 02.07.2013 22:22
![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 18.06.2013 22:19
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
- Mam nadzieję, że zapamiętałaś, że oprócz Dana w wakacje spotkałyśmy kogoś jeszcze - wyszeptała Fuerte i nachyliła się w stronę Ulki. - Swoją drogą jak mógł mi się spodobać rudy facet. - Krukonka spojrzała w bok krzywiąc się lekko. - Serio, będziesz teraz to rozkminiać? - zapytała Ulka unosząc brwi. - A tak, już - Fuer potrząsnęła głową i znów spojrzała na koleżankę. - Pamiętasz jak leżałyśmy na tej mugolskiej plaży i za krzakami czaił się jakiś dziwny koleś w czarnej pelerynie? - No jasne, że pamiętam - Ulka wzdrygnęła się na samo wspomnienie. - Czasami do tej pory czuję to jego spojrzenie kiedy jestem pod pry... - Dobra, stop, zanim powiesz mi, jakiego żelu używasz - mruknęła Fuerte i przewróciła oczami. - To, że był czarodziejem było widoczne na pierwszy rzut oka, ale skoro nic się wtedy nie stało, to nie sądziłam, że jeszcze kiedyś o nim usłyszę. Ulka słuchała uważnie słów swojej koleżanki, robiąc przy tym niewyobrażalnie zabawne miny. - Zaraz pokażę ci ten list, ale uprzedzam, że nie należy do przyjemnych - powiedziała Fuerte i zaczęła grzebać w torbie. - Napisałam już do Steliosa, mojego kuzyna, żeby poszukał informacji na temat tego dziwadła. Puchonka wyciągnęła ręce w stronę listu, który Fuerte w końcu znalazła. Greckie wyspy największy urok mają wtedy, gdy nie ma na nich ciebie ani twojej rodziny. - Jak to tak bez dużych liter? - Ulka zrobiła minę. - Co za kompletny brak szacunku... Zabawa dopiero się zaczyna, ale na twoje nieszczęście nie będzie dotyczyć tylko ciebie. Pozdrowienia dla Abhorsena, Black-Potter i Collotye'ów. Ulka spojrzała na Fuerte, a później jeszcze raz na kartkę. - Może powinnaś powiadomić Dumbledore'a - zaproponowała wyraźnie zaniepokojona. - Szczerze mówiąc nie sądzę, żeby to były wiarygodne groźby - powiedziała Krukonka. - Facet widział nas raz na oczy, poza tym po co miałby fatygować się z Grecji aż tutaj, skoro tam siedzi cała moja rodzina? Po prostu chciałam ci to pokazać, bo wspomniał też o tobie. - To chyba poważna sprawa, w końcu dotyczy turnieju - powiedziała Ulka. - Poza tym, co twoja rodzina mogła mu zrobić? - Nie mam zielonego pojęcia - odparła Fuer wzruszając ramionami. - Zostańmy przy wersji, że nie spodobał mu się mój strój kąpielowy. Fuerte próbowała obrócić wszystko w żart, ale była trochę zaniepokojona. W Hogwarcie czuła się zupełnie bezpieczna i nie do końca sądziła, że cokolwiek mogłoby się stać jej albo jej przyjaciołom. Z drugiej strony, skąd ten facet wiedział o istnieniu Aba i Sefa? - Chodź ze mną. - Fuerte wstała gwałtownie od stołu i ruszyła w stronę wyjścia, ciągnąc zdezorientowaną Ulkę za rękę. - Muszę porozmawiać z chłopakami, Dumbledore musi poczekać. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 21.06.2013 16:13
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
W bibliotece było dziś głośno, chociaż pani Pince próbowała wszelkich sposobów by ich uciszyć. Karina i Violetta usiadły przy wolnym stoliku i przysłuchiwały się rozmowie dwóch Puchonek. - Słyszałaś, że dyrektor ma zamiar urz adzić tutaj jakiś konkurs? - szeptała jedna do drugiej, która kiwnęła głową. Karina zmarszczyła czoło i słuchała dalej. - No, ciekawe. Rzadko tutaj odbywają się jakieś konkursy. Może znowu Turniej Trójmagiczny?_- powiedziała druga Puchonka. - E, tam. Dyrektor by na to nie pozwolił! Po tym co się ostatnio wydarzyło, rzadko się teraz o tym słyszy w Hogwarcie. Może to będzie konkurs na jakiś eliksir , albo może trzeba będzie napisać o jakimś znanym czarodzieju, lub stworzyć jakieś nowe zaklęcie?_- szeptała pierwsza. Rozmowa na chwilę się urwała, a później można było usłyszeć tylko: - Pogadamy o tym przy kolacji, dobra? Dziewczęta wstały i wyszły z biblioteki. Karina spojrzała się na Violettę , która najwyraźniej nie słuchała tej interesującej rozmowy, bo patrzyła się w innym kierunku. Przyjaciółka spojrzała w tamta stronę i westchnęła. Violetta gapiła się na Percy'ego. Karina pociągnęła ją za ramię i wskazała drugi stolik gdzie siedziały dwie Krukonki. Dziewczyny przysiadły się do nich i też przysłuchiwały się ich rozmowie. - Jak myślisz? Kiedy odbędzie się ten konkurs? Mówię ci! To będzie wydarzenie tysiąclecia! Taki konkurs tutaj w Hogwarcie! To rzadkość!_- mówiła jedna Krukonka o blond włosach. Ruda słuchała jej z poważna miną i rzekła: - Uważam, że nie powinnaś się tak podniecać Pan. To nie leży naszej naturze. My Krukoni jesteśmy spokojni i opanowani, a ty zachowujesz się jak Gryfonka! Im tylko zabawa w głowie i...._- nagle urwała, bo napotkała wściekłe spojrzenie Kariny_-_....są bardzo odważni....._- dokończyła szybko. Dziewczyna nazwana Pan uśmiechnęła się życzliwie. Karina wstała, skinęła na Violę i wyszły z godnością. Edytowane przez Christina dnia 02.07.2013 22:27
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



spędziłam tu trochę czasu i wspominam bardzo dobrze, tęsknię 




Gryffindor

Christina

Ravenclaw


Slytherin


























Hufflepuff










































































































































