Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Kibel
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 03.06.2013 16:10
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
Do Kibla wpadła Karina. Zobaczyła jakąś dziewczynę siedzacą pod ścianą. Podeszła do niej i usiadła obok. Od_razu rozpoznała,_że to Julie z Hufflepuffu. Próbował nawiązać rozmowę. - Cześć. Co tam? - Ok. Siedzę tutaj i pogrążam się w marzeniach. - Aha. Ja chowam się tutaj przed pewnym Gryfonem. Nie lubię typa. - Może tutaj wejść. To chyba nie najlepsza kryjówka. - Och! Byle tylko odsapnąć. Później mu umknę. Po tych słowach wyszła i było już słychać w oddali,_że ucieka. Edytowane przez Christina dnia 10.06.2013 23:03
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 05.06.2013 16:04
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
Bez wiedzy i bez pozwolenia Lily wymknęła się dwójce Ślizgonów. Głębiej myśląc nad imprezą w toalecie zastanawiała się coraz bardziej czy aby przypadkiem się na nią nie wybrać, skoro Angelina wręcz o tym marzy. Po cichu zbiegła po schodach nie przejmując się, że profesor Binns zaraz zacznie śmiertelnie nudne wykłady. Korytarzem, na którym znajdowała się rzeczony kibel. Uchyliła drzwi i wręcz podskoczyła na widok dziewczyny, którą tam zobaczyła. - Co tu robisz?! - krzyknęła nie patrząc na twarz uczennicy. - Jestem prefektem i marsz na lekcje! - Cordi, daj spokój - powiedziała. - Jeszcze nie mam lekcji. - O,Xer! Przepraszam, nie wiedziałam, że to ty - spuściła zawstydzony wzrok. - Co tu robisz? - Ja? - zapytała szybko szukając w myślach kłamstwa. - Przyszłam do... do toalety. - Taak? - Lily zmierzyła ją wzrokiem pełnym wyczucia. - No dobra... przyszłam szukać tej Black Potter - dopowiedziała westchnąwszy. Edytowane przez Cordiale dnia 05.06.2013 16:11
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 05.06.2013 16:07
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
- A po co? - zdziwiła się szczerze Lily. Xeri zastanowiła się chwilę nad odpowiedzią. - Hm... Wiesz o dzisiejszej imprezie w kiblu? - zaczęła - Tak. Zostałam poinformowana. - uśmiechnęła się zachęcająco. - A więc przyszłam się o nią zapytać. Czekałam na tą Black Potter, żeby się wprosić. - spojrzała na przyjaciółkę z delikatnym zażenowaniem, zeskoczyła z parapetu i podeszła do lustra. - I Christi Cię tak po prostu puściła? Nie, w to nigdy nie uwierzę! - Nie, najpierw na mnie nakrzyczała, ale potem sama wyszłam. Uznałam, że takie przychodzenie na imprę bez zaproszenia jest strasznie nachalne i godne pożałowania. Nawet gdy w grę wchodzi elita. - powiedziała przeczesując palcami włosy. Westchnęła i ciągnęła dalej: - No, ale nie przyszła, a mnie nie chce się już tu siedzieć samej. Może mi potowarzyszysz? Całe szczęście, że nie mamy teraz lekcji... Hej! Co ty tu jeszcze robisz? Przecież masz historię magii! Lily Mason, jesteś prefektem! Edytowane przez Christina dnia 10.06.2013 23:06
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 05.06.2013 16:38
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
Lily wielkimi oczami spojrzała na Xeri. - Wow, ktoś na mnie krzyczy, że na lekcje nie chodzę... To zazwyczaj była moja robota - ze zdziwieniem nadal się wpatrywała w Ślizgonkę. - Skąd wiesz, że mam lekcje? - zapytała z chytrym uśmieszkiem. - Myślisz, że nie potrafię zapamiętać kiedy mam się z ciebie śmiać, że masz lekcje a ja wolne? - odpowiedziała z szerokim uśmiechem pokazując rząd zębów. - Śmiać, pewnie.. Czekaj, czy ty naprawdę uważasz, że proszenie o zgodę na imprezę jest nam potrzebne? Honor nie honor ale jesteśmy z Domu Węża! Ze Slytherinu! Możemy się wkręcać gdzie chcemy i kiedy chcemy bez zgody organizatora. - To po co tu przyszłaś? - zapytała ciekawie opierając się ręką o jeden ze zlewów. - Ja? - Cordi speszona zaczęła wzrokiem obejmować wszystkie kafelki w podłodze. - Ja.. Chciałam się zapytać o zgodę Uli na wejście... - dodała ze zgryźliwą, smutną miną. Nie chcąc non stop trzymać wzroku na podłodze, Lily podeszła do okna i usiadła na parapecie. - Ej! Czy to nie jest przypadkiem Ula? - zapytała wskazując palcem na prawdopodobnie Puchonkę siedzącą na błoniach. - To raczej na pewno ona... - dodała cicho mówiąc do siebie. Edytowane przez Cordiale dnia 05.06.2013 16:46
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 09.06.2013 12:18
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
Karina weszła do Kibla i zastała tam grupkę Śligonek. Przywitała się z nimi i podeszła do lustra by poprawić włosy. Usłyszała fragment rozmowy: - .....Ula.....jest okropne.....nie lubię....jej..... - Tak, ale.....nie jest tak...... jakiś urok lub..... pamiętasz....? -.......nie wierzę....naprawdę?....okrpność.....lepiej coś innego.....ona zasługuje na...... - ..... za słabe.....wolę.......zaklęcie.................dobra..... to zaczynamy od jutra.... Karina zmarszczyła czoło. Nagle pojęła,_że zapewne chcą jej zrobić krzywdę. Musi jak najszybciej ostrzec Ulkę. Edytowane przez Christina dnia 10.06.2013 23:07
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 23.06.2013 11:28
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
Ana weszła do kibla z pilną potrzebą. Siedząc w kabinie usłyszała rozmowę grupki pierwszorocznych Krukonów, wśród których dostrzegła także Puchonów i Gryfonów. Nie było jedynie żadnego Ślizgona, ale to jej wcale nie zdziwiło. - Słyszeliście co mówią o tej Gryfonce? Jak jest tam było... Ana Black?-zapytał jakiś tęgi Puchon - Jest z szóstego roku._-_odpowiedział pierwszoroczniak z Gryffindoru - Co takiego o niej mówią?_-_zapytał Krukon w okularach - Że jest dziedziczką Godryka Gryffindora._-_odpowiedział tęgi chłopiec - Coś w tym złego?-zapytał Gryfon - Nie.-odpowiedział Puchon. -_Czy ja mówiłem, że to coś złego? Zastanawiam się czy rozmawiała kiedyś z kałamarnicą. - Rozmawiać z kałamarnicą? Czy oni są normalni?_-_pomyślała Ana Ciekawość dowiedzenia się dlaczego zastanawiają się czy rozmawiała z kałamarnicą żyjącą w jeziorze na terenie Hogwartu. Pierwszoroczniacy aż podskoczyli na jej widok. - Cześć, mam do was jedno pytanie..._-_zaczęła Ana - Jeśli chcesz poznać taktykę Puchonów to zły adres. Po pierwsze jej nie znam po drugie i tak bym ci jej nie zdradził!_-_przerwał jej Puchon o piaskowych włosach - I tak was rozgromimy. Nie potrzebujemy znać waszej taktyki. Chodzi mi o to dlaczego zastanawialiście się czy rozmawiałam już kałamarnicą._-_wyjaśniła Ana - To ty nie wiesz?-zapytał z niedowierzaniem Gryfon - O czym? - odpowiedziała pytaniem Ana - Legenda głosi, że Godryk Gryffindor był animagiem. Ponoć do teraz zamieszkuje jezioro pod postacią wielkiej kałamarnicy._-_wyjaśnił okularnik - Jakim cudem Gryffindor miałby przeżyć tyle lat? To pewnie tylko legenda nie mająca nic z prawdy. - Ale kałamarnica uratowała Dennisa Creeveya. - To jeszcze o niczym nie świadczy. Może po prostu to najzwyklejsza kałamarnica, która po prostu postanowiła pomóc Dennisowi. - Fakt, ta historia nie jest bardzo wiarygodna, ale może jednak prawdziwa. Ana wyszła z kibla wciąż mając w głowie słowa pierwszoroczniaków. Zastanawiała się jak to w ogóle możliwe, że nigdy nie słyszała o legendzie związanej z kałamarnicą, chociaż wiedziała, że takowa żyje w jeziorze. Edytowane przez Christina dnia 02.07.2013 23:23
![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
Portugas |
Dodany dnia 25.06.2013 18:15
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
Patryk biegł z pilną potrzebą skorzystania z toalety. Sekundy uciekały nieubłaganie, a Patryk nie mógł znaleźć łazienki. Zgubił się. Puchon po czym wpadł wręcz na genialny pomysł. Tym Pomysłem była Mapa Huncwotów. Patryk wyciągnął mapę i powiedział. - Przysięgam uroczyście, że knuję coś nie dobrego. - Na mapie zaczęło się pojawiać mnóstwo kropek i nazwisk. - Najbliższa łazienka jest tu za rogiem!? - powiedział ze zdziwieniem Patryk i poszedł w stronę toalety. W łazience pokazanej mu przez Mapę Hunctwotów była mokra podłoga i woda cieknąca z kranów. Zakręcił je wszystkie, żeby nie zmoczyć szaty i zrobił to po co tu przyszedł. Kiedy skierował się do drzwi one otworzyły się z łoskotem i do środka wpadł jak oszalały Zachariasz Smith. - Tu cię mam. - Powiedział Zachariasz niespokojnym tonem. - Coś się stało? - Zapytał niepewnie Patryk widząc, że Zachariasz trzyma różdżkę w dłoni on postanowił zrobić to samo. - Podobno dołączasz do naszej drużyny Quiddicha co? - T-tak. - wybąkał Patryk - Posłuchaj, bo nie powtórzę masz grać jak najlepiej, bo jak przegramy to będzie z tobą źle, a jak komuś powiesz o naszych "pogaduchach" - tu głos mu się zniżył do szeptu - to ja i moi koledzy się z tobą rozliczymy. - Po tych słowach Zachariasz wyszedł, a Patryk stał w miejscu jak wryty. Patryk bał się jak nigdy dotąd Zachariasz osiągnął najwyraźniej to czego chciał. Edytowane przez Portugas dnia 25.06.2013 18:59
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 30.06.2013 15:56
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
Karina ciężko dysząc wpadła jak strzała do Kibla. Z głośnym trzaskiem zamknęła za sobą drzwi i oparła się o nie łapiąc oddech. Zobaczyła przed sobą Patryka z Hufflepuffu. - Cześć..._- mruknęła i podeszła do niego. Chłopak spojrzał w jej stronę i też odpowiedział: - Siemka. Czemu jesteś taka zmęczona i spocona? - Bo biegłam. A raczej uciekałam._- odparła. - Aha, a przed kim? Kto się gonił? - A taki jeden z mojej klasy._- odpowiedziała wymijająco. Patryk uśmiechnął się do niej, a ona to odwzajemniła. - A ty co tak tutaj sterczysz?_- spytała niespodziewanie Karina. - Zamyśliłem się i tyle. Chyba już pójdę..._- powiedział i już chciał wyjść gdy nagle Karina złapała go za ramię. - Poczekaj! Najpierw sprawdź czy ktoś tam jest._- poprosiła. Patryk popatrzył na nią zdumiony, ale wykonał polecenie. - Czysto!_- zawołał. - Och, to dobrze! Dzięki i cześć!_- powiedziała Karina. - Cześć._- po tym wyszedł. Karina usiadła pod ścianą i przymknęła oczy. Siedziała tak parę minut gdy nagle rozległ się tupot i dziewczyna gwałtownie poderwała się z ziemi i wybiegła z Kibla. W oddali było słychać krzyki i wyzwiska. Edytowane przez Christina dnia 02.07.2013 23:25
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 07.07.2013 02:13
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
Cordiale nadal ze smętną miną opuściła Pokój Wspólny Slytherinu i udała się do łazienki aby zimną wodą przemyć dłonie i kark, aby wypocząć, pomyśleć i po wyżalać się nad swoim idiotycznym zachowaniem. Zgodnie z myślą pchnęła drzwi, które pośpiesznie zamknęła. Rozglądnęła się po łazience i przypomniała sobie, że wszyscy siedzą albo w Wielkiej Sali, albo w Dormitoriach. Odetchnęła z ulgą i podeszła do kranu odkręcając zimną wodę. Nabrała trochę takowej w dłonie i obmyła sobie nią twarz. Skrzywiła się lekko z powodu odczuwanych igiełek ale to nie zniechęciło Lily aby powtórzyć sytuacje włączając w to kark i ręce do łokci. Zakręciła kurek i ręce oparła na białym, lodowatym czymś. Pochyliła głowę i mocno zamknęła oczy. - Raz... dwa... trzy... cztery... - i tak po kolei dopóki nie doszła do osiemdziesięciu sześciu. Wtedy Mason usłyszała ciche kroki na korytarzu. Serce zabiło jej mocniej w przyspieszonym tempie - bała się, że ktoś zapragnął jej jednak wygarnąć. Pośpiesznie się odwróciła a mokre jeszcze od wody końcówki włosów przykleiły się do policzków i czoła. Edytowane przez Cordiale dnia 07.07.2013 16:45
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
Portugas |
Dodany dnia 07.07.2013 22:46
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
Patryk wszedł do kibla z Barrym, kiedy on zadał mu pytanie. - No dobra Szarc, po co mnie tu przytargałeś? Jest już późno i zaraz po Hogwarcie zaczną łazić prefekci. - Patryka nie zdziwił ton jego głosu, ponieważ Patryk czatował na niego przy pokoju wspólnym Slytherin'u a kiedy Barry wyszedł Patryk złapał go za kołnierz i zaciągnął tu do kibla. - Chodzi mi o to co zrobiły nam dziewczyny na transmutacji. Chcę się na nich zemścić. - W tym momencie Patryk zdał sobie sprawę, że Barry cały dygocze, bo był w piżamie. - No dobrze, ale nie mogłeś z tym poczekać do jutra? - Spytał ironicznie ślizgon. - Nie, nie mogłem. To chcesz zemścić się na dziewczynach czy nie? - A chcesz dostać szlaban czy nie? - Barry już zaczynał grać Patrykowi na nerwach. - Nie chcę, ale mam już pomysł jak się na nich zemścić i teraz pytanie: Wchodzisz w to czy tchórzysz? - Dobra, ale jak ktoś na przyłapie to powiem, że to ty mnie zmusiłeś. - Mi to nie przeszkadza mam czyste konto u wszystkich nauczycieli. - Opowiedział wesoło Patryk najwyraźniej z siebie dumny. I tak Patryk opowiadał Barry'emu przez następne pół godziny swój plan po czym rozeszli się do swoich dormitoriów. Edytowane przez Portugas dnia 07.07.2013 23:04
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Lapa15 |
Dodany dnia 10.07.2013 21:44
|
![]() Pochwały: 19 Postów: 2670 Dom: GryffindorPunkty: 20150 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 01.12.12 |
To był wczesny ranek. Jessica Collet ubrana w szaty Hogwartu wyszła z dormitorium Gryffindoru i udała się do łazienki. wiedziała, że nikogo tam nie zastanie. I nie myliła się. Łazienka była całkiem pusta. Jessy załatwiła swoją poranną potrzebę, i podeszła do okna (jeżeli w łazience nie ma okna, to przepraszam). Popatrzyła chwilę przez nie, lecz chwilę potem szybko się odwróciła. Usłyszała szelest. - Czy jest tu kto...? - zapytała, lecz nie uzyskała odpowiedzi. Lapa wzruszyła ramionami i odwróciła się z powrotem do okna. Miała wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Edytowane przez Lapa15 dnia 10.07.2013 21:54
![]() *** Moje wewnętrzne oko tu cierpi *** |
|
|
|
Portugas |
Dodany dnia 10.07.2013 23:25
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
Łapa podeszła do jednej z kabin i otworzyła drzwi. Nikogo nie było w kabinie, ale gdy się odwróciła za nią stał Patryk Szarc. - Och, to ty. Co tutaj robisz? - zapytała wścipsko Jessica. - A co ja takiego mogę robić w toalecie? - zapytał sarkastycznym tonem Patryk, po czym zza pleców wyciągnął pudełko czekoladek. - To dla ciebie. Profesor McGonagall mnie dopadła i wlepiła mi szlaban. Mam być u niej jutro o 19 i dziś mnie wysłała do Sprout. - Nieźle ci dowaliła - powiedziała Jessica po czym zjadła cztery czekoladki. Patryk spojrzał na jej włosy. Zaczynały powoli zmieniać barwę na różowe. - Proszę weź jeszcze jedną, albo trzy. - Patryk wcisnął jej do ust trzy czekoladki. Włosy gryfonki już były całe różowe na szczęście Jessica miała włosy związane w kitkę i nie zauważyła tego co się stało. Patryk spojrzał w stronę okna i powiedział. - Już późno, a miałem pomóc Bartowi w lekcjach - skłamał szybko Patryk po czym wybiegł z łazienki upuszczając pudełko w, którym były czekoladki. Edytowane przez Christina dnia 18.07.2013 21:22
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 12.07.2013 20:43
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Ulka weszła do Kibla i przysiadła na parapecie. Dookoła niej krążyło pełno ludzi, lecz nie zwracała na nich uwagi. Zapatrzyła się w pękniętą płytkę podłogową, która w tym momencie była dla niej całym światem. Ulka czuła się dziwnie ospale. Bolała ją głowa i wszystko ją drażniło. Drzwi do kibla otworzyły się po raz n - ty i stanęli w nich Bart i Julie. - Hej Ulka! - krzyknęła na wstępie Sheeby, a Black Potter poczuła, że zbiera jej się na mdłości. - Bart opowiedział mi o wszystkim. No wiesz, o tej twojej misji ze Snape'em i w ogóle. Tez mogę Ci jakoś pomóc. - Wszystko, ok? - zapytał Bart patrząc na dziewczynę. Ulka ześlizgnęła się z parapetu wciąż się o niego opierając. Wstążka, którą miała związane włosy* ześlizgnęła się z jej kity i upadła na podłogę. Wszyscy podążali wzrokiem za tym długim paseczkiem czerwonego materiału, jakby było to najciekawsze zajęcie w ich życiu. Ursi wychyliła się by ją złapać i wtedy wszystko potoczyło się bardzo szybko. Całe śniadanie zjedzone przez dziewczynę wylądowało na podłodze. Ulka zachwiała się lekko, wytarła twarz i padła na podłogę. Nie kojarzyła co się z nią później stało. *Zawsze chciałam nosić wstążki. Edytowane przez Christina dnia 18.07.2013 21:22
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 12.07.2013 21:24
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Widząc jak Ulka wypuszcza na wolność kolorowego pawia instynktownie cofnął się, równocześnie odciągając Julie z pola rażenia. - Ulka! Nic ci nie jest? - krzyknęła Julie po czym podbiegła do osuwającej się na podłogę Ulki. - Terego - mruknął Bart oczyszczając podłogę. - Coś ty zjadła dziś na śniadanie? - Uhhh, w sumie to nie wiem co jadłam. Wszystko co było na stole. Nie zjadłam wczoraj kolacji i byłam naprawdę głodna. - Ulka, w tej szkole jedynie ja... no i Hagrid jesteśmy w stanie zjeść wszystko co znajduje się w zasięgu naszych rąk bez poważniejszych konsekwencji. Jesteś pewna, że nie kręcił się obok ciebie jakiś ślizgon, albo któryś z braci żartownisiów? - Bart, daj mi spokój, nie mam pojęcia, nie jestem w stanie skupić się na utrzymaniu równowagi, a co dopiero na przypomnieniu sobie ostatnich kilku godzin. Och, chyba zaraz zobaczycie dalszy ciąg mojego śniadania. Z przerażeniem w oczach Julie wpakowała Ulkę do najbliższej kabiny i podtrzymując ją za włosy krzyknęła do Barta. - Musimy zanieść ją do skrzydła szpitalnego. Ignorując niezbyt przyjemne dźwięki Bart machnął różdżką, przywołując proste, drewniane nosze. - OK. Musimy położyć ją ostrożnie na noszach. - Dwójka puchonów wzięła swoją koleżankę pod ramiona i powoli położyli na noszach. - Wingardium leviosa Bart wyszedł z dziwnie pustego kibla. Dałby głowę, że jak tu wchodził, było całkiem tłoczno. Czerwona wstążka leżała spokojnie pod parapetem, nikt o niej nie pamiętał. Edytowane przez Barlom dnia 12.07.2013 21:42
|
|
|
|
losiovsky |
Dodany dnia 14.07.2013 14:22
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 539 Dom: GryffindorPunkty: 1800 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 21.05.13 |
David,_Christian oraz Micheal udali się do toalety Jęczącej Marty. -_Po co my tu idziemy?_-_zapytał Micheal_- Marta znowu będzie jęczeć. -_Ty choć raz nie możesz zamknąć jadaczki?_-_zapytał Christian brata. -_Widocznie nie._-_odpowiedział David i zaśmiał się. Trójka przyjaciół weszła do łazienki, ale czekał tam już na nich Malfoy ze swoimi gorylami, Crabbem i Goylem. - Ho ho kogo my tu mamy?_-_zapytał Malfoy_- bałwany Helfley'owie_- powiedział Malfoy i zaśmiał się, a razem z nim Crabbe i Goyle. -_Jeszcze słowo Malfoy, a pożałujesz!!_-_krzyknął Micheal i wyciągnął różdżkę, a razem z nim jego brat i trzej ślizgoni, lecz nie zrobił tego David co bardzo zdziwiło Malfoy'a. -_Nie wyciągniesz różdżki Moose?_-_zapytał Crabbe. -_Nie nie mam zamiaru tu walczyć z takimi bałwanami jak wy._-_odpowiedział David spoglądając na Micheala oraz Christiana. -_Drętwota_- krzyknął Crabbe w stronę Micheala, który odleciał na ścianę w tym momencie David wyciągnął rożdżkę i krzyknął Expelliarmus a różdżka Goyla wyskoczyła w górę i wpadła do klozetu._Temu zdarzeniu przyglądała się Marta lecz nikt nie zwracał na nią uwagi. -_Idziemy!_-_krzyknął Malfoy i razem z Crabbem i Goylem, który wyciągnął różdżkę z klozetu wyszli. -_Co z Michealem?_-_zapytał Chris. -_Zabierzemy go do skrzydła szpitalnego_-_opowiedział David i w tym momencie Puchon obudził się. Edytowane przez Christina dnia 18.07.2013 21:32
" z tobą nie da się nudzić łosiu"
Łapa15 Sir Łosiu David I - Przydomek który nadała mi Sir Łapa Szlachetna "Nic nie daję zapatrzenie się w marzenia i zapominanie o życiu" - A.Dumbledore ![]() Dziekuję Łapsonie ![]() ![]() |
|
|
|
Seferyn Collotye |
Dodany dnia 05.08.2013 22:54
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 7 Postów: 1060 Dom: RavenclawPunkty: 19293 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 20.04.10 |
Grupka Krukonów i Ulka siedzieli oparci o wyłożoną boazerią ścianę łazienki. - No więc... to jest w ogóle brudna sprawa... - opowiadał Seferyn. - Z tego, co wiem, Prorok ją przemilczał... - Do sedna, Sefciu, do sedna! - Katja pospieszyła brata, bo - mimo złego nastroju - zaczynał zrzędzić. - Dobra, dobra... - kontynuował de Collotye. - Chodzi tutaj o zazdrość... Jak wiecie, dziadek był uznanym różdżkarzem... i prawdopodobnie sława przyczyniła się do jego 'śmierci'... Mimo, że reszta czekała na coś więcej, Seferyn zamilkł i myślał... |
|
|
|
Sann |
Dodany dnia 05.08.2013 22:59
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 843 Dom: RavenclawPunkty: 16701 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 12.11.10 |
Skoro Seferyn nie kwapił się do wyjaśnienia sprawy przyjaciołom, Katerina, lekko onieśmielona - jak gdyby uderzyła ją obecność Abhorsena - zaczęła mówić. - Wiecie, to nie jest tak, że ja się prosiłam, czy coś... - rzuciła przepraszająco. - Ale...ale...ja po prostu wiem, że Fuer i Ulka widziały jakiegoś faceta...na czarno...czy coś w tym stylu... Bo my z Sefem rozmawiamy...dużo...i po śmierci dziadka on mi powiedział... Katerina spuściła wzrok, jakby oczekiwała wybuchu złości u któregoś z zebranych w tym dziwnym miejscu, ale żadne z nich nie wyglądało, jakby mieli ochotę ją zabić. - I co dalej, Kat? - zapytał Akkarin, odpalając papierosa. Katerina oblała się rumieńcem, ale po chwili zastanowienia odpowiedziała: - Sef twierdzi, że te dwie sprawy...ten czarny facet i śmierć dziadka...mogą się łączyć. - Ktoś go zamordował, jestem pewien - mruknął Seferyn. - Był znakomitym różdżkarzem, jednym z najlepszych na świecie, jeśli nie najlepszym. Znał wiele tajemnic. Mógł być przydatnym informatorem... - No cóż, wygląda na to, że nie tylko jednego dziadka zamordowali - skwitował Ab, a de Collotye'owie wytrzeszczyli oczy. - Ab! - syknęła Fuerte. - Mojego dziadka nikt nie zamordował. Ale to prawda, chcieli wyciągnąć z niego informacje...głównie chodziło im o księgi. Rodzeństwo wpatrywało się to w Fuerte, to w Akkarina, zupełnie nic nie rozumiejąc. Edytowane przez Sann dnia 05.08.2013 23:30
British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3 "All that is gold does not glitter, Not all those who wander are lost; The old that is strong does not wither, Deep roots are not reached by the frost. From the ashes fire shall be woken, A light from the shadows shall spring; Renewed shall be blade that was broken, The crownless again shall be king." ~ J.R.R. Tolkien "All we have to decide is what to do with the time that is given to us..." ![]() "Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne." "Moja Mistrzyni Tłumaczeń" ~ Łoś :* "Moja Guru angielskiego" ~ Sef :* ![]() ![]() "Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy. ~ Alette :* Do Heleny "Przebiegasz palcami po stronach, Co niosą oświaty kaganek. Spoczynek Ci obcy jest nocą, Twój wieczór to dla innych ranek. Boleśnie odrywasz głowę, Znad ksiąg w pozłacanych ramach. I wiesz, że jest jedna odpowiedz, Na wszystko co masz dziś w planach. I chociaż chcesz się zatrzymać, Nie możesz, gdy już go posiadasz, I chociaż stroisz nim głowę, Na nic nie odpowiadasz. Czy możesz być lepsza od innych? Jak dorównać ideałowi? Dlaczego nikt nie dostrzega, Tego rodzaju niedoli? Jak masz się czuć dumna, Gdy czujesz się gorsza lub inna. Jak dusza Twa dużo słabsza, Ma zostać ciągle niewinna? Czy można Ci wybaczyć Że kochasz to co nie Twoje? Choć masz ogromną urodę Nie nią chcesz czynić podboje. Słabość do przedmiotów, Tak dobrze wszystkim jest znana. Lecz ciągle nosi piętno, Dla wielu jest zakazana. Porzuć więc swoje marzenia, Gdy jeszcze nie jest za późno. Kochaj to co masz od losu, Nikt nie dał Ci nic na próżno." ~ Anciol z dedykacją dla mnie <3 ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 14.08.2013 21:06
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
BUM! Nagle drzwi kibla otworzyły się z hukiem. Na początku nie było wdać kto wszedł, ponieważ dookoła tych osób unosił się jakiś dziwny, ciemny pył, który powoli zaczął opadać. Coraz niżej i niżej, aż w końcu opadł całkowicie. W wejściu stały trzy osoby - trzy Ślizgonki z którymi Ulka Black Potter miała już okazję się spotkać. Angelina Johnson stała po środku i trzymała ręce na biodrach. Głowę miała zadartą wysoko i patrzyła na wszystkich z niechęcią. Po jej lewej stronie stała Lily mason,a po prawej Lossi, jedyna Ślizgonka, z która Ulka miała jakiś bliższy kontakt. Wejście dziewczyn skojarzyło się Puchonce z pewno mugolską bajką - Salior Moon. Już miała ochotę parsknąć śmiechem kiedy popatrzyła na Sann (nie pamiętam jak się nazywasz misiu, później poprawię ). Było widać, że Krukonka jest zła, że przerwano jej w tak ważnym momencie. - Ach, to wy. - rzuciła Lily i popatrzyła gdzieś w bok. Ulka nie wytrzymała i jednak się zaśmiała. - Co to za wejście w ogóle? Hahaha. - Wejście jak wejście, ale przejdźmy do rzeczy. Podobno organizujecie jakąś VIPowską wixę. Chcemy na niej być. - powiedziała Angelina tonem nie znoszącym sprzeciwu. Sann spojrzała na Seferyna, a ten na Abba. Ulka i Fuer wyszczerzyły do siebie zęby i Puchonka mogłaby przysiąc, że pomyślały o tym samym. Miały w torbach po butelce Ognistej Whisky, którą kupiły dziś rano od Tedda Audrina. - Taaaak, robimy imprezę - rzuciła nagle Ulka i popatrzyła znaczącym wzrokiem po Krukonach. Ważne tematy mogą zostawić na jutro, w końcu dziś piątek. - Ale wiecie, każdy gość przynosi swoje alko i alko dla gospdarzy. Ślizgonki popatrzyły na siebie. ie mogły przegapić okazji do pójścia na imprezę. Angelina kiwnęła głową zgadzając sie na taki warunek. - Świetnie, bądźcie zaraz przed wejściem do Pokoju Wspólnego Puchonów. - powiedziała z usmiechem Ulka, a Ślizgonki wyszły z Kibla i z nów wzbił się za nimi ten sam ciemny pył, który pojawił się gdy dziewczyny weszły do łazienki. - Impreza ze Ślizgonami? Świetnie, dajcie mi dużo Ognistej Whisky. - powiedział smętnie Abb. - Nie ma sprawy! - krzyknęły w tym samym momencie Ulka i Fuerte. Wszyscy wybuchli śmiechem i ruszyli pod Dormitrium Puchonów. Edytowane przez ulka_black_potter dnia 14.08.2013 21:40
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
ArianaDumbledore |
Dodany dnia 14.08.2013 21:59
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 9 Dom: SlytherinPunkty: 725 Ranga: Prefekt Slytherinu Data rejestracji: 06.01.09 |
Ariana cichaczem zakradła się do łazienki. Już szósty rok uczyła się w Hogwarcie, ale nadal była samotniczką. Wszystko przez to, że Dumbledore trafiła do Slytherinu. W kiblu było tłoczno jak zwykle. Jej to odpowiadało. Mogła lepiej się ukryć, a jednocześnie podsłuchać jakieś rozmowy. Szczególnie ją zainteresowały wywody Seferyn i Sann. Naprawdę była ciekawa o czym one mówią. No i oczywiście jak przystało na nią wzięła się za podsłuchiwanie dokładne z nadzieją, że owe informacje uda się jej wykorzystać. Może w "Proroku Codziennym" się tym zainteresują, ale zanim się na coś zdecyduje pogada z Malfoy'em. On zawsze wie czy jakaś plotka jest przydatna. To pomyślawszy opuściła łazienkę i poszła szukać "blond-arystokraty" jak go zwykła nazywać ku jego irytacji. Ale Ariana już taka była. Im więcej ludzi się na nią denerwowało tym ona była bardziej zadowolona. Jednak w ostatniej chwili się wróciła. Dokładniej to wpadła za Ulką i resztą. Czuła, że się coś szykuje. Jak zwykle zebrała informacje, ale, że nie było to nic naprawdę godnego uwagi to się zmyła jak najszybciej. Z postanowieniem, że cokolwiek się wydarzy ona do tej bandy nie dołączy. Edytowane przez Christina dnia 30.01.2014 17:57
|
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 08.10.2013 23:13
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina rześkim krokiem wkroczyła do Kibla. To osobliwe pomieszczenie przyciągało uczniów w każdym wolnym czasie. Szczególnie - nie wiadomo dlaczego - rankiem. Zaspani studenci wszystkich czterech Domów kotłowali się na parapetach, umywalkach a nawet sedesach, plotkując, spisując zadania domowe i stresująco nadgryzając pióra. Ślizgonka usiadła na ostatniej, nieczynnej już od dawna umywalce i wyniosłym wzrokiem obserwowała zgromadzenie. Jednak tak naprawdę w duchu, śmiała się do łez. - Jaaaa, jeszcze jedna stopa? Więcej już nie mogłeś napisać? To tylko pieprzone gnomy! - krzyczał jeden z Puchonów, gorączkowo próbując zdążyć z przepisywaniem zadania jeszcze przed śniadaniem. - Potrzebuję W by zwolnił mnie z egzaminu. Spisuj może co trzecie słowo... - Gnomy mało ponieważ... Jezu, jesteś taki głupi! Jak co trzecie słowo, zobacz co tu wychodzi! Obok lustra za to rządziły Krukonki, które nie mogły przegapić okazji, by poprawić sobie to i owo. Przy okazji trzeba było wymienić się zasadniczo ważną przecież wiedzą na temat społecznego aspektu Hogwartu. - McCorny ostatnio zaczepiał tą rudą Ślizgonkę. Wyobrażasz sobie? Dopiero co z Jenny zerwali! - Biedna Jenny... nie może się dowiedzieć. Załamie się przecież. Bidulka, całą noc płakała w poduszkę, aż spać nie mogłam. Mam wory pod oczami, zobacz! O tutaj... - Płakała? Naprawdę? Ona jest tak mało odporna psychicznie. Wszystkim się załamuje. Czasami mam jej dość. - Mówisz? W sumie... dobrze że McCorny ją rzucił. Takie ciacho zasługuje na kogoś lepszego. - Chyba nie myślisz o sobie? Pamiętasz nasz układ?! Przyjaźń ponad związkami! - A tobie też on się podoba? Angelina miała już łzy w oczach. Postanowiła więc swoją uwagę przenieść na grupkę Gryfonów, którzy grali w Eksplodującego Durnia. Jedno wiedziała na pewno. Warto tu przychodzić! Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |


Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 





Gryffindor

Slytherin
























































































































Hufflepuff
















Ravenclaw
























