Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Biblioteka
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 21.06.2013 17:33
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
Ana i Julie śpiesznym krokiem weszły do biblioteki. - Cały Dumbledore. "Nie możesz pozwalać, żeby Voldemort przenikał do twojego umysłu. Zapomnij o tamtej wizji.". Ta jasne, mam zapomnieć o tym, że jeden gostek bez nosa chce mnie ukatrupić.-powiedziała oburzona Ana Przed chwilą były w gabinecie dyrektora. - Co my tu właściwie robimy?-zapytała Julie Ana podeszła do biurka pani Pince, a przyjaciółka podążyła za nią. - Ee... dzień dobry. - przywitała się grzecznie Gryfonka Wciąż miała w głowie obraz Pince całującej się z Filchem. Julie jak każdy w szkole wiedziała o tym co zaszło między tą dwójką, więc byli jeszcze bardziej nieprzyjemni. Oczywiście o ile Filch mógł być jeszcze bardziej nieprzyjemny. - O co chodzi?-zapytała bibliotekarka - Szukam jakiejś książki o bliznach po zaklęciach czarno-magicznych.-odpowiedziała Ana Pince podrapała się po podbródku. - Hm... mamy taką jedną książkę... -To świetnie. Mogłabym ją wypożyczyć? -... w dziale Ksiąg Zakazanych. Jeśli chcesz ją wypożyczyć musisz mieć zgodę nauczyciela. - McGonagall w życiu mi jej nie da. - Bez zgody nie mogę ci jej dać. Gryfonka odeszła zrezygnowana. - Hej! Czy to nie Hagrid?_-zapytała Julie Hagrid z uwagą przyglądał się książkom w dziale "Smoki". - Cześć Hagridze! - przywitały się dziewczyny - Oo... witajcie! - powiedział Hagrid - Czego tu szukasz? Chyba nie zacząłeś znowu hodować smoka? - zapytała podejrzliwie Ana - Nie, nie! Przyszedłem sobie poczytać coś lekkiego. - zaprzeczył półolbrzym - No dobra, słuchaj, jest taka sprawa. Mógłbyś wypisać mi zgodę na wypożyczenie książki z działu Ksiąg Zakazanych? - zapytała Ana - Idź z tym do nauczyciela.-odpowiedział Hagrid - Przecież ty jesteś nauczycielem. - Przestałaś chodzić na moje lekcje. - I ty też._-_Hagrid spojrzał z ukosa na Julie - Dalej się o to gniewasz? Dobrze wiesz, że mamy tyle zajęć, że nie mamy czasu chodzić na twoje lekcje. Tak to jest jak się chce zostać aurorem. - powiedziała Ana Było to oczywiście kłamstwo. Ana i Julie tak jak i wszyscy z ich roku i z siódmej klasy zrezygnowali z opieki nad magicznymi stworzeniami, bo Hagrid uwielbiał niebezpieczne stworzenia i takie też pokazywał na lekcji. Wyjątek stanowiły jednorożce, ale to było tylko dokończenie lekcji profesor Grubbly-Plank i gumochłony oraz niuchacze, które pokazał, bo bał się, że Umbridge go wyleje. Ana wciąż miała w pamięci sklątki tylnowybuchowe. - Idź z tym do profesor McGonagall. Jest opiekunką twojego domu. - Nie znasz McGonagall? W życiu mi jej nie da. Proszę cię, Hagridzie. To tylko jedna książka. Wykradnięcie jej w nocy pod peleryną niewidką nie wchodziło w grę. Pani Pince od razu domyśliłaby się kto ją ukradł, a wtedy dowiedziałaby się kto stoi za kradzieżą pozostałych ksiąg. - No dobrze._-_zgodził się Hagrid Półolbrzym napisał na skrawku pergaminu: Ja profesor Rubeus Hagrid niniejszym udzielam Anie Black zgody na wypożyczenie książki z działu Ksiąg Zakazanych. Wręczył Gryfonce kartkę. - Tylko nie mów, że oglądałem książki o smokach._-_powiedział - Jasne._-_odparła Ana - A co jeśli on naprawdę znowu zaczął hodować smoka?_-_zapytała Julie, gdy oddaliły się na tyle, że Hagrid nie mógł ich usłyszeć. - To teraz najmniej istotnie. - odpowiedziała Ana Podeszły do biurka Pince. - Mam zgodę.-powiedziała Ana, kładąc na biurku skrawek pergaminu - Od Hagrida? - zapytała z niezadowoleniem bibliotekarka - Coś nie tak? Hagrid to też nauczyciel. - odpowiedziała Gryfonka - No dobrze, za mną. Ana i Julie podążyły za panią Pince. Bibliotekarka uniosła sznur oddzielający dział Ksiąg Zakazanych od reszty i Ana przez niego przelazła. Julie chciała też to zrobić, ale Pince obdarzyła ją groźnym spojrzeniem. - Ty nie masz zgody. - powiedziała - Ale ja przecież nie chcę nic stąd wypożyczać! - zaoponowała Julie - Więc nie masz potrzeby tu wchodzić.-zawyrokowała Pince, po czym weszła do działu Bibliotekarka machnęła różdżką i przyciągnęła księgę z najwyższej półki. Na czarnej okładce krwistymi literami napisany był tytuł "Magiczne blizny". - Tylko ją nie pobrudź i uszkodź! - powiedziała wręczając księgę Anie - Oczywiście! - odparła Ana Bibliotekarka zaczęła wykład na temat w jaki sposób ma obchodzić się z książką, ale Ana już jej nie słuchała. Wyszła z działu i razem z Julie podążyła do wolnego stolika. Edytowane przez Christina dnia 02.07.2013 22:30
![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
Xena |
Dodany dnia 26.06.2013 15:13
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 14 Dom: SlytherinPunkty: 101 Ranga: Postrach pierwszaków Data rejestracji: 22.06.13 |
Xena leniwym krokiem weszła do biblioteki. - Tylko bądź cicho! - usłyszała głos Pani Pince. No tak w sumie to bibliotekarka miała się o co bać bo Xena nie jest święta. Zabrała książkę pod tytułem "Dzieje Hogwartu". Usiadła przy stoliku gdzie siedziały dwie dziewczyny. Prawdopodobnie gryfonki. Dziewczyna spojrzała na książkę którą czytały. Nigdy nie widziała tej książki czyli musiała być z Działu Ksiąg Zakazanych. Wzruszyła ramionami i wyjęła z torby potrzebne rzeczy i zaczęła odrabiać lekcje. Gdy spojrzała na swoje notatki stwierdziła że to wszystko. Natychmiast się spakowała i ku uciesze Pani Pince, wyszła. |
|
|
|
Hipogryf |
Dodany dnia 29.06.2013 00:22
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 919 Dom: GryffindorPunkty: 1403 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 26.08.07 |
-_Nie za późno na wizytę w bibliotece młody człowieku?! Usłyszał znienacka Hipogryf w sekundę po tym jak jego stopa przekroczyła próg biblioteki. -_Dobry wieczór Pani Pince - odpowiedział nieco zdezorientowany po czym spojrzał na zegarek. -_Rzeczywiście jest już nieco późno. -_Nieco późno?! Zakrzyknęła się z oburzeniem bibliotekarka. - Jest za kwadrans 12! Kto pozwolił ci się błąkać po szkole o tej porze?! Gdyby nie to że robię porządki w spisach ksiąg... Tak wiem wiem... ale ja naprawdę tylko na sekundę. Może pani uznać że mnie tu nawet nie było. Powiedziawszy to pościł oczko w stronę bibliotekarki po czym wyciągnął zwitek papieru z kieszeni i pospieszył w stronę regału z księgami. -_Jak to uznać, że cię tutaj nie było?! A kto wypełni karty czytelników? I odnotuje, że wypożyczasz te księgi? Nie nie nie ... Powiedziała kręcąc nerwowo głową. Hipo wydawał się nie zwracać uwagi na narzekania starszej Pani. Był już przy kolejnym regale wyszukując wzrokiem kolejnej pozycji z listy. -_A jak bym jutro po transmutacji wpadł pomóc Pani przy tej papierkowej robocie? Widzę że faktycznie trochę się tu tego nazbierało. Napomknął, przechodząc obok biurka przy którym kobieta grzebała się w startach kartek. -_Oh naprawdę był byś tak miły? - odpowiedziała teraz już łagodnym głosem. -_Oczywiście! Odpowiedział ochoczo wiedząc ze udobruchał już starszą panią i prefekt naczelny nie dowie się o jego chwilowej nieobecności w dormitorium. -_Taki miły i uczynny z ciebie chłopak. Powiedziała uśmiechnięta wychyliwszy nos zza kupki pergaminów. Hipogryf w tym czasie chwycił ostatnią księgę z listy i kierując się w stronę wyjścia kiwnął głowa w stronę bibliotekarki uśmiechając się. -_W takim razie jesteśmy umówieni. Życzę spokojnej nocy Pani Pince. -_Jutro po transmutacji. Ach tak przyda mi się pomoc.. Do widzenia chłopcze. Usłyszał jej głoś będąc już prawie na korytarzu. Edytowane przez Christina dnia 02.07.2013 22:32
![]() Gryffindor Górą Patronus - Skrzydlaty smok Animag - Złoty Skorpion "Żeby mieć szczęście trzeba na nie zasłużyć." Samotny jeździec... |
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 29.06.2013 13:02
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
Karina weszła do biblioteki szybki krokiem w stukocie swoich nowych zielonych szpilek. Wiedziała ,że regulamin szkolny zabrania ubierania takich butów, ale chyba nikt nie umrze jeśli trochę je tylko rozchodzi. Na_szczęście nikogo nie było. Usiadła przy stoliku i wyjęła z torby książkę o wampirach XIX wieku i zaczeła czytać. Później rozłożyła przed sobą rolkę pergaminu i zaczęła pisać. Jutro musi oddać wypracowanie o atakach wampirów na czarodziejów dla profesora Binsa. Nagle usłyszała za sobą groźne sapanie i obejrzała się gwałtownie. Za nią stała we własnej osobie profesor McGonagall. Była czerwona na twarzy, a jej usta zaciśnięte w wąska kreskę. Karina przymknęła oczy wyczekując najgorszego. Nie musiała długo czekać, bo McGonagall wykrzyknęła: - Panno Medows! Co mają oznaczać te buty! Chyba regulamin jasno mówi, że jest ono niedozwolone! Gryfiondor traci 20 punktów i jeszcze raz zobaczę u ciebie takie obuwie pójdziemy do dyrektora! A teraz idź do dormitorium zmienić obuwie!_- po tych słowach odeszła szybkim krokiem. Karina uśmiechnęła się blado. Spodziewała się szlabanu, utraty 50 punktów....itd. Chyba McGonagall ją lubi. To trochę dziwne, ale przydatne. Zwinęła swoje wypracowanie i poszła do dormitorium. Edytowane przez Christina dnia 02.07.2013 22:36
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
gne |
Dodany dnia 29.06.2013 13:52
|
![]() Pochwały: 24 Postów: 3001 Dom: RavenclawPunkty: 23582 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 29.08.07 |
Pogoda była tego dnia nieznośna. Strugi deszczu nie oszczędzały nikogo, kto wystawił choć nos na zewnątrz. Wszystkie zajęcia odbywające się na błoniach zostały odwołane po tym jak Pani Pomfrey zrobiła w Wielkiej Sali awanturę o to, że nie nadąża już z podawaniem uczniom eliksiru pieprzowego Gne była bardzo zadowolona z braku zajęć z ONMS . Nigdy nie lubiła lekcji z Hagridem, a przy okazji miała więcej czasu na zajęcie się wypracowaniem z eliksirów. Z zamyślenia wyrwał ją stukot obcasów. Podniosła głowę i zobaczyła nieznaną jej Gryffonkę maszerującą w ZIELONYCH szpilach. - No chyba zwariowała. - Pomyślała gnebi obserwując ją zza półki z książkami. - Musi jej się podobać jakiś Ślizgon, nie ma innej opcji. Dziewczyny są takie głupie. Wróciła do swojego stolika i ze zdziwieniem stwierdziła, że ktoś już tam siedzi... Weny brak ;x ![]() |
|
|
|
Hipogryf |
Dodany dnia 01.07.2013 09:31
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 919 Dom: GryffindorPunkty: 1403 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 26.08.07 |
Hipo szybkim krokiem wszedł do biblioteki. Pojawił się zaraz po transmutacji tak jak obiecał poprzedniego dnia. -_Dzień dobry Pani Pince. Przepraszam za spóźnienie, ale musiałem zostać na chwile po lekcji transmutacji stad ten poślizg. - Powiedział chłopak na wejściu tłumacząc swoje 15 minutowe opóźnienie. -_Witaj chłopcze. Odpowiedziała Pani Pince -_Nawet nie zauważyłam że jest już 15 po drugiej. Ta papierkowa robota pochłania mnie do reszty. - Dodała -_W takim razie trzeba się raz na zawsze z nią uporać. - Powiedział ochoczo Hector - Dobrze w takim razie siadaj tam - wskazała miejsce przy sporej stercie ksiąg - I zabieraj się za przypisywanie kart bibliotecznych nowym pozycja literackim jakie się tu ostatnio pojawiły oraz przepiszesz stare karty które nie maja już miejsca bądź są zniszczone. Ja zaś zajmę się resztą. - Powiedziała i oboje zajęli pozycje i od razu wzięli się do pracy. Jakiś czas później bibliotekarka uniosła znad biurka głowę i poprzez swoje wielkie okulary spojrzała na chłopaka. -_Hectorze, jakie książki wczoraj wypożyczyłeś? - Zapytała. Dopiero teraz chłopak przypomniał sobie, iż wczoraj zapomniał wpisać do karty książki które wypożycza. -_Noo... "Wszystko o żywiołach - ogień" oraz "Materia magiczna" i "Niezwykłe właściwości zwierząt". Ale dziś tę ostatnią pozycja chciał bym zwrócić gdyż nie znalazłem tam interesujących mnie informacji. - Oznajmił Hipogryf. - Ach, tak. Dobrze. Powiedziała Pani Pince. - No i jeszcze chciałbym zapytać Panią czy posiadamy w naszej bibliotece taką pozycje jak " Historia stworzeń starożytnych" - Hmm - zamyśliła się przez chwilę - obawiam się, że nie. Jakiś czas temu między innymi właśnie tę książkę oddałam do renowacji, i raczej nie spodziewam się, że prędko obaczę ją z powrotem. Ale z tego co wiem w Durmstrangu posiadają co najmniej dwa egzemplarze tej właśnie książki. Mogła bym dziś wysłać do nich sowę z prośbą aby nam użyczyli jedną. - Rzekła z satysfakcją, iż mogła pomoc chłopakowi. -_Było by wspaniale. Dziękuję. - Powiedział Hector uśmiechnięty z dobrej wiadomości, po czym wrócił do uzupełniania kart. Kilka kwadransów później powoli zbliżał się do końca swego zajęcie, gdy to do sali wpadł Tomasz - Jego kolega gryfon i rówieśnik z klasy. -_Hipo! Wszędzie cie szukam! Po coś ty się tu zaszył chłopie?! - Powiedział niemalże krzycząc, na co Pani Pince zmarszczyła groźnie brwi spoglądając na niego. - O przepraszam Panią, to znaczy dzień dobry. - Wypalił nagle Tomek z zakłopotaniem. Pani Pince odpowiedziała "dzień dobry" i wróciła do zajęć. Tomek natychmiast podszedł do Hectora po cichu i zaczął mówić: - Stary przecież byliśmy dziś umówieni na partyjkę pokera. Nie pamiętasz? Szukam cię już z dobre pół godziny. Rzeczywiście Hectorowi musiało to wypaść z głowy przez to całe zamieszanie z książkami. -_Kurcze, kompletnie zapomniałem. Przekaż pozostałym, że zaczniemy z lekkim opóźnieniem. Tomek przytaknął i szybko opuścił sale. Hipogryf natomiast ze zdwojonym wysiłkiem zabrał się z powrotem do pracy. Dwadzieścia minut później w pocie czoła i ze zdrętwiałą od pióra ręką zameldował koniec pracy. Pani Pince przejrzała jeszcze czy wszystko się zgadza po czym dziękując chłopakowi za pomoc zapewniła go, iż jeszcze dziś wyśle do Durmstrangu sowę z zapytanie o księgę. W chwile po tym Hipo już znikał w drzwiach biblioteki gnając co tchu do wielkiej sali. -_Musze jeszcze zahaczyć o dormitorium - pomyślał po czym skierował się właśnie tam. Edytowane przez Christina dnia 02.07.2013 22:37
![]() Gryffindor Górą Patronus - Skrzydlaty smok Animag - Złoty Skorpion "Żeby mieć szczęście trzeba na nie zasłużyć." Samotny jeździec... |
|
|
|
Portugas |
Dodany dnia 01.07.2013 09:58
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
Patryk wyszedł z małej dziury w ścianie i zaczął szukać, nie miał za dużo czasu dochodziła już pierwsza w nocy, a miał ochotę jeszcze pospać tym bardziej, że dziś miał lekcję eliksirów a jakby na niej zasnął w stu procentach dostałby szlaban. Szukanie księgi zajęło mu dwie godziny i jej nie znalazł wziął obojętnie jaką książkę i wrócił się do dziury z której wyszedł. Kiedy zrobił w tunel kilka kroków przejście się zamknęło, a Patryk dopiero zauważył, że wziął książkę o zaklęciach których używają wyłącznie czarnoksiężnicy. Patryk wrócił do Wielkiej Sali wyszedł z niej i poszedł do dormitorium był tak zmęczony czy ktoś go zobaczy czy znajdzie. Edytowane przez Christina dnia 02.07.2013 22:38
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 01.07.2013 11:26
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Fuerte siedziała już drugą godzinę przy pracy domowej z Numerologii. Mimo że biblioteka była prawie pusta, pani Pince i tak chodziła między stolikami, łypiąc groźnie na czytających uczniów. Krukonka miała już serdecznie dość wertowania grubych i śmierdzących starymi ludźmi książek, ale sprawa z Voldemortem zupełnie wytrąciła ją z równowagi i zapomniała odwalić wypracowanie dla Vector wcześniej. - Co ty tu robisz! - wrzasnęła pani Pince do kogoś za regałem stojącym niedaleko. - JEDZENIE W MOJEJ BIBLIOTECE?! Zza regału wyszedł nie kto inny, jak Harry Potter. Fuerte od razu zobaczyła w tym swoją szansę. Wstała więc i chwyciła najgrubszą księgę w dłonie i z pędem ruszyła w stronę chłopaka. BUM! - Zwariowałaś... - BIEGANIE... - ... au, moje okulary... - ... WYNOCHA! Fuerte zakręciło się w głowie od upadku i wrzasków pani Pince, przerywanych jękami bólu Harry'ego Pottera. Pozbierała się szybko z podłogi, zabrała ze stolika swoje niedokończone wypracowanie i wybiegła na korytarz, gdzie stał Potter. - Zaraz to naprawię - powiedziała do niego przepraszająco i wskazała na połamane okulary, które trzymał na otwartej dłoni. - Reparo! - Okulary natychmiast wróciły do swojego pierwotnego stanu. - Dzięki - mruknął chłopak. - Ale następnym razem mogłabyś bardziej uważać - dodał z wyrzutem. Fuerte uśmiechnęła się nieznacznie i zaczęła gorączkowo myśleć. Co teraz? Wypalić od razu, że chodzi o Snape'a, czy bawić się w jakiś bardziej rozbudowany plan? - W takim razie uznajmy, że jestem ci winna kremowe piwo - odparła Fuerte i starała się uśmiechnąć najszczerzej, jak mogła, co było trudne zważając na to, że Potter nie był jej wymarzonym kompanem do picia piwa. - Ee... tak, no jasne - burknął chłopak i zaczerwienił się nieznacznie. - To do zobaczenia - dodał i pospiesznie odszedł. - Boże, jakie to wstydliwe - mruknęła pod nosem Fuerte i ruszyła w bliżej nie znanym kierunku. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 01.07.2013 12:44
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
Ana i Julie ledwo weszły do biblioteki, a już natknęły się na Harry'ego Pottera. - Harry, muszę powiedzieć ci coś ważnego._-_powiedziała Ana. -_Pójdę tylko oddać książkę i zaraz wracam. Gryfonka podeszła do biurka pani Pince, która łypała groźnie na Harry'ego. - Chciałam oddać książkę. - powiedziała Ana Bibliotekarka wzięła księgę o bliznach i obejrzała ją dokładnie, jakby była to sztabka złota. - Co to za plamy?! Kartki są pobrudzone sosem! - zagrzmiała - Ee... to ja już sobie pójdę... Ana szybko uciekła w stronę Harry'ego i Julie, z którymi byli także Ron i Hermiona. Musieli przyjść przed chwilą. -_Chodźmy na błonia. - powiedziała Piątka Gryfonów wyszła z biblioteki. Edytowane przez Christina dnia 02.07.2013 22:39
![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 02.07.2013 16:26
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
Ledwo biblioteka zostaje otwarta to Karina od_razu do niej idzie. Weszła i powiedziała cicho: - Dzień dobry pani Pince. - Och, spodziewałam się ciebie! No bo kto o tej godzinie by ,,nas" odwiedzał?_- odpowiedziała pani Pince. Karina zrobiła zdziwiona minę. - Nas? O kogo pani chodzi?_- spytała niepewnie. - Nas czyli mnie i kochane księgi. One są jak ludzie. Darzę je dużym sentymentem i zżyłam się z nimi. Miałam nadzieję , że ty też to w końcu dostrzeżesz. - Ychmy....._- mruknęła i jej wzrok powędrował do działu numerologii. Pani Pince poszła dalej,_a Karina zanurkowała w książki. Lubiła to miejsce. Gdy nikogo nie było to czuła się taka wyciszona i spokojna. Wzięła do ręki opasły tom pod tytułem "Tajniki numerologiczne" autora Marthina Daresa. Otworzyła go i zaczęła przeglądać pożółkłe stronice. Później odłożyła go i wzięła inną cieniutką książeczkę. Miała ciemno zielony kolor okładki, a w środku poszarpane kartki. Na brzegach miała ślady wypalenia. Szybko odłożyła ją i poszła dalej. Szukała cały czas, ale nie mogła zapomnieć wyglądu tej małej książeczki. Postanowiła jak najszybciej opuścić bibliotekę i porozmawiać o tym z kimś innym. Edytowane przez Christina dnia 02.07.2013 22:41
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
Portugas |
Dodany dnia 06.07.2013 19:41
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
Patryk wszedł na przerwie do biblioteki obmyślając już chytry plan zemsty na dziewczynach. Wiedział, że musi się zemścić na Jessice Collet za to co mu zrobiła na lekcji transmutacji. Teraz zapomniał o tym, że jest zwykle opanowany i spokojny teraz liczyła się tylko zemsta. Patryk wiedział, że sam sobie nie poradzi, ktoś w kim będzie płynęła żądza mordu i zniszczenia. Patryk miał na myśli Barry'ego, którego na tej samej lekcji Xerissa Silncio zaklęciem zamieniającym we fretkę. Nie udało jej się to zaklęcie co spowodowało więcej śmiechu klasie i wstydu Barry'emu. Wiedział już kto mu pomoże, teraz musi wymyślić jak się zemścić. Patryk wpadł na pomysł, że może mu w tym pomóc nowo nabyta książka o zaklęciach obronnych. Nie chciał otwierać jej tu w bibliotece, ponieważ ukradł ją z działu ksiąg zakazanych i gdyby pani Pince, która była bibliotekarką z bzikiem na punkcie książek, odkryła to, że jeden z uczniów ukradł jej książkę sprawiła by, żeby wyrzucono go ze szkoły zanim powiedziałby "galeon". Tak więc Patryk wyjął kartkę pergaminu i zaczął spisywać swoje pomysły, a gdy to skończył poszedł szukać Barry'ego. Edytowane przez Portugas dnia 06.07.2013 20:11
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 06.07.2013 20:48
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
Karina wchodząc do biblioteki natknęła się na Violettę. - Wszędzie cie szukam!_- wykrzyknęła Karina, ale została natychmiast uciszona przez panią Pince. - A ja ciebie.-- szepnęła Viola. Karina uśmiechnęła i wskazała pusty stolik. Nagle zza regałów wyskoczył Patryk. Karina wydała z siebie zduszony pisk i fuknęła na chłopaka: - Kretynie! Na ludzi się tak nie naskakuje i to jeszcze w bibliotece! Nudzi ci się? - Nie. Po prostu się potknąłem i gdybym nie skoczył to bym się przewrócił! I nie nazywaj mnie kretynem!-- odwarknął. Karina wyszczerzyła zęby w życzliwym uśmiechu. Patryk zmieszał się i spojrzał na nią ze zdumieniem. - No co się tak patrzysz? Obliczasz jaka piękna jestem?_- zaśmiała się Karina. - Nie wyobrażam sobie jak byś wyglądałą jako ropucha, ale nie mogę bo już nią jesteś!_- odgryzł się. Karina spojrzała na niego wyniośle, skinąwszy na Violettę z godnością wyszła z biblioteki. Edytowane przez Christina dnia 18.07.2013 21:40
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
Lapa15 |
Dodany dnia 06.07.2013 21:16
|
![]() Pochwały: 19 Postów: 2670 Dom: GryffindorPunkty: 20150 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 01.12.12 |
Jessica tuż przed wejściem do biblioteki natknęła się na Karinę z jakąś dziewczyną. Wzruszyła ramionami i weszła do biblioteki. Od razu odwróciła głowę ku Pani bibliotekarce i kiwnęła głową. Przez to nie chcący wpadła na Patryka Szarca. - Och... Przepraszam. - bąknęła Jessy. Patryk mruknął coś pod nosem. - A... i przepraszam... Za zamienienie cię w świnkę morską... - Ehe, uważaj bo wybaczę. - odwarknął jej Szarc. - Na prawdę... Patryk potrącił ją tak, że się przewróciła i wyszedł z biblioteki. Dziewczyna była zła. - Niech tylko nadejdzie szlaban u McGonagall... - mruknęła złowieszczo i poszła do najbliżej stojącego stolika. Edytowane przez Christina dnia 18.07.2013 21:41
|
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 07.07.2013 23:55
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Xeri była umówiona z Jessicą w Bibliotece po kolacji. Gryfonka miała jej coś ważnego do powiedzenia. Na temat szlabanu. Zielonooka Ślizgonka zastanawiała się jakim cudem kumpluje się z tyloma Gryfonami: Jessy, Riveen i Victorią. Jako uczennica Slytherinu powinna zachowywać pewien dystans w stosunku do tego domu, tak dla zasady. No cóż... Różnie to bywa. W każdym razie na ostatniej lekcji transmutacji uknuła z Jessy spisek przeciwko pewnemu Puchonowi imieniem Patryk. Miała zamienić go w świnkę morską, a przez przypadek zamieniła Barry'ego, którego darzyła dużą sympatią i z którym uwielbiała spędzać czas, bo zawsze ją rozśmieszał, w... tchórzofretkę. Kiedy nie ma się talentu w określonej dziedzinie, lepiej nie eksperymentować... Będzie musiała go przeprosić. I to mocno. Rozejrzała się po bibliotece. Jessy siedziała przy jednym ze stolików z zadziorną miną. Dosiadła się rzucając krótkie "cześć". Łapa nachyliła się konspiracyjnie i bez zbędnych wstępów zaczęła: - Mam plan. - Xer również się nachyliła i słuchała. - Okłamiemy profesor McGanagall - Że co? - chciała krzyknąć Ślizgonka, ale zdrowy rozsądek w porę podpowiedział jej, aby wyraziła swoje zdumienie szeptem. - Dobrze słyszałaś. Okłamiemy McGonagall żeby ratować własne tyłki. Powiemy, że Portugas nas sprowokował. - Jak? - Powiemy, że obraził nas nazywając szlamami. - odpowiedziała po krótkim namyśle - Ale co to nam da? - Być może dostaniemy mniejszą karę, a poza tym, liczy się przygoda. Xeri ożywiła się na dźwięk słowa "przygoda". Uwielbiała przygody i wszystko co z nimi związane. Wątpliwości j opuściły. Zapomniała nawet wyrazić swoje wyrzuty sumienia w stosunku do wrobienia niewinnego Patryka. Wyrzuty sumienia nie leżały w ślizgońskiej naturze. Upewniwszy się, że to wszystko opuściła koleżankę życząc jej dobrej nocy. Edytowane przez Christina dnia 18.07.2013 21:41
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 11.07.2013 20:13
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
Zza regałów wyszła Karina z oburzoną miną. Bardzo dobrze słyszała rozmowę jej koleżanek Jess i Xeri. Była lekko oburzona faktem, że mają zamiar oszukać profesor McGonagall i wplątać Patryka. Pozostała tylko decyzja: czy powiedzieć McGonagall o ich planie czy puścić to mimo uszu? Cechy każdego Gryfona to odwaga, męstwo i prawość./. Może lepiej powiadomić Patryka? Przecież nie musi wiedzieć skąd ma takie informacje. Tak to chyba będzie najlepsze rozwiązanie. Ale przecież co pomyśli sobie o niej Jess? Przecież się lubiły. Nie, nie może jej tego zrobić! Nawet Patrykowi o tym nie powie, ale powiadomi dziewczyny, że ona wie co i jak. Tak. To jest na_pewno najlepsze rozwiązanie. Rozmyślając tak nawet nie zauważyła jak pani Pince trąca ją w ramie i wyrzuca z biblioteki. edit. istnieje edycja postów, dzięki której można łączyć posty Karina weszła do biblioteki i od razu powędrowała do działu Ksiąg Zakazanych. Nagle drogę zagrodziła jej Pani Pince. - Czy mogę zobaczyć twoje pozwolenie?_- zapytała. - Och, tak oczywiście. Proszę._- Karina podała jej kartkę. Kobieta przyglądała się jej przez parę minut w milczeniu i wreszcie powiedziała: - Dobrze. Zaraz ci ją podam._- powiedziawszy to przeszła przez szklane drzwi dzielące dział Zakazany od pozostałych. Po chwili wyszła i podała Karinie wskazaną książkę. - Dziękuję._- mruknęła i wyszła. Edytowane przez Christina dnia 18.07.2013 21:36
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
Portugas |
Dodany dnia 21.08.2013 11:40
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
Patryk wszedł do biblioteki i zobaczył, że pani Pince właśnie czegoś szuka. - Pomóc pani? - Zapytał nieśmiało Patryk podchodząc do wysokiej i szczupłej kobiety. - Co? Ach, nie, nie trzeba. Czego ci potrzeba? - Odpowiedziała od niechcenia pani Pince. - Szukam czegoś co mi pomoże przygotować się do SUM z zaklęć. - Zaklęć taaak? - Powtórzyła bibliotekarka. - Ta książka powinna się nadać. - Pani Pince podała Patrykowi książkę i pokazała mu ręką stolik, co pewnie było gestem mówiącym, aby Patryk usiadł. Usiadł przy wskazanym mu stoliku i zaczął czytać. Nie mógł się skupić, bo ciągle zerkał na panią Pince grzebiącą i szukającą czegoś co było najwidoczniej dla niej bardzo ważne. Kiedy zniknęła z zasięgu wzroku Patryk poszedł za nią. - Gdzie jest ta książka?! - Szept pani Pince był nerwowy i bardzo niepokojący. - Cóż chyba będę musiała zgłosić to Dumbledore'owi, że ktoś ukradł kolejną książkę. - Patryk już wiedział o jaką książkę chodzi, wycofał się do stolika wziął książkę od pani Pince i uciekł do dormitorium Hufflepuffu. Edytowane przez Portugas dnia 21.08.2013 12:10
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Diana12384 |
Dodany dnia 15.10.2013 22:05
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 86 Dom: HufflepuffPunkty: 808 Ranga: Wzór do naśladowania Data rejestracji: 14.06.13 |
Na następny dzień po odwiedzeniu działu ksiąg zakazanych Diana poszła do biblioteki poszukać spokoju i przemyśleć to wszystko. Znalazła tam jednak kogoś innego. KHZP przechadzał się między regałami szepcząc coś nerwowo pod nosem. Di podeszła do niego i położyła mu rękę na ramieniu. Chłopak odskoczył sięgając pod szatę w poszukiwaniu różdżki. Nie znalazł jej. Diana podniosła rękę z jego różdżką w górę i rozbawieniem zapytała: - Tego szukasz? - Moja różdżka! Oddaj! - Ha, nie. - Zaśmiała się Di - Nie teraz. - Czego chcesz?! - Po pierwsze, żebyś był ciszej, a po drugie... chodźmy do tamtego stolika. - Powiedziała podchodząc do krzesła przy małym, okrągłym stoliku w odległym kącie biblioteki. - tu nikt nas nie podsłucha. Kiedy KHZP usiadł Diana podała mu różdżkę, którą schował pod szatę i zaczęła mówić. - Pamiętasz to przedwczorajsze? - Jak mógłbym zapomnieć... - To nie byłam ja. - Żeś wymyśliła! Lepiej się przyznaj i.... - TO NIE BYŁAM JA. Ktoś mną sterował. Rozumiesz? - Nie. - Eh... - westchnęła Di ukrywając na chwilę twarz w dłoniach - OK, posłuchaj uważnie. Kiedy się "obudziłam" była dziewiętnasta, ty sobie szedłeś gdzieś, a ja siedziałam cała obolała na trawie. Nie miałam pojęcia co się stało. - Naprawdę? - KHZP zaciekawiony przechylił głowę. - Nie zorientowałeś się? - Nie... - Przecież jakbym to była ja, to już dawno leżałbyś na oddziale przypadków ciężkich w św. Mungu. - Grrr - warknął KHZP, ale ciekawość zwyciężyła złość. - Masz jakieś podejrzenia co do tego, kto mógłby się włamać do umysłu ucznia? Przecież u ciebie to znalazłby same formułki, zaklęcia i przepisy... Diana chrząknęła z zakłopotaniem i podjęła na nowo temat: - Mój umysł jest jak twierdza - nie do zdobycia. Nikt, ale to nikt nie umie włamać się do mojego umysłu. Nawet ktoś bardzo wyspecjalizowany. Do mojego umysłu włamać się może ktoś, kto ma takie same IQ jak ja. Nie wiem czemu ale przeczuwam, że ten ktoś chodzi, lub chodził, do Slytherinu. - Hm, to ciekawe... - Dobra, może pogadamy jutro? Spotkajmy się na Polanie Smoka o 21, w porządku? - Widzę, że nadałaś wreszcie nazwe tej polance? A skąd "Polana Smoka"? - Tak jakoś wczoraj wpadło... Do zobaczenia jutro! - pożegnała się z zakłopotaniem. - O 21 tak? OK, cześć! Kiedy KHZP już odszedł Diana sięgnęła na półkę po książkę i wygodniej rozsiadła się na krześle. - Polana Smoka... Polana Smoka...eh, że też... - Szepnęła do siebie i pogrążyła się w lekturze. (P.S.: gdyby były jakieś literówki to przepraszam lecz piszę na tablecie z dziwną klawiaturą ) Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 17:39
HARRY POTTER
Mamusiu kochana , Weź mnie na kolana, Książkę mi poczytaj, W świat magii zawitaj. Harry Potter, to czarodziej, co ma wielką moc. A rodziców stracił dawno, w halloweenu noc. Od tej pory, mieszkał z ciotką, co magii nie umie, Wernon i ich syn Dudziaczek, też jej nie rozumie. Harry uczy się w Hogwarcie, szkole czarodziejów. Transmutacji, eliksirów oraz magii dziejów, Już na miotle latać umie, w Gryffindoru jest drużynie Szukającym, od lat wielu najmłodszym, bo trzyma Bardzo dobrze się na miotle, no więc gra w Quidditha, A gra wtedy się zakończy, kiedy złapie znicza. W czasie wolnym, u Hagrida herbatkę wypije. I przyjaźni się z Hermioną i Ronem Wesleyem Lecz morderca jego bliskich, na niego też czycha. Lord Voldemort, tak się zowie, to jest wielka szycha W świecie magii bardzo znany, choć zły i okrutny. Ma swych zwolenników dużo, bogatych i butnych Już w Hogwarcie się pojawił w turbanie Quirrella Bo usłyszał o kamieniu i już go chęć zżera Żeby kamień dostać, kamień zalet licznych To bogactwa no i życia, bo filozoficzny Harry też się zorientował, ktoś kamienia pragnie Wie, że kamień jest w Hogwarcie, pod podłogą, na dnie No więc trzeba mu przeszkodzić, w planach niecnych bardzo A Ron oraz panna Granger przygodą nie wzgardzą Idą więc tam pod podłogę, choć jej Puszek strzeże Harry zagrał na fujarce, psisko śpi, nie wierzę Dalej również droga trudna, strzeżona przez czary Jest diabelskie ziele, klucze, szachy, eliksiry Dotarł wreszcie na sam koniec tam gdzie lustro stoi Quirrell trzęsie się ze strachu, bo się pana boi Już odzyskał kamień Harry czuje go w kieszeni I nie dostał go Voldemort, lecz czy coś to zmieni? Dziś w noc duchów, ktoś zapisał ścianę krwią koguta Przy łazience dla dziewczynek rOTWARTA KOMNATAr1; I powiesił kota Filtcha na haku za ogon Żeby zwiększyć efekt grozy? No tak chyba po to Strach padł na społeczność uczniów w całym już Hogwarcie Kilku już zamienił w kamień bazyliszek co zażarcie Usiłuje komuś z uczniów wzrokiem zabrać życie lecz nie może, no bo wszyscy widzieli odbicie Tylko Lockhart się nie boi gra wielkiego zucha Chodzi ciągle uśmiechnięty od ucha, do ucha Lecz gdy przyszło do komnaty zejść już, mu samemu Stchórzył i już chciał uciekać, nie uciekł Harremu Ron i Harry go zabrali w Tajemnic Komnatę Lockhart już chciał użyć, swego OBLIVATE Lecz w tym celu użył różdżki, złamanej przez Rona Zadziałała, lecz na odwrót i pamięć skończona Nie u Rona i Harrego, ale u Lockharta Czy użycie starej różdżki było tego warte? Gdy huknęło rozdzieliło, chłopców to zaklęcie, Harry poszedł dalej, a Ron został przy Lockharcie, Kiedy dotarł do Komnaty leżała tam Ginny Stał tam również rosły chłopak, ale trochę dziwny Jestem Tom Riddle się przedstawił, tak się nazywałem Ale teraz inne imię, lepsze sobie dałem Lord Voldemort, to jest imię, które mówi o mnie Czy słyszałeś już to imię? Spytał niby skromnie Wtedy wezwał Bazyliszka, ogromnego węża Lecz i jego Harry również wkrótce już zwycięża Węża zabił wielkim mieczem, Mieczem Gryffindora Bo na pomoc mu przyleciał Feniks Dumbledorer17;a Feniks przyniósł w dziobie, mu Tiarę Przydziału Z Tiary Miecz wyciągnął sobie, chociaż nie pomału No i zabił węża mieczem, co go Tiara dała Ale Ginny coraz słabsza, jakby sobie spała Riddle się wkurzył na Harrego, o to co ten zrobił Bazyliszka mu wiernego, przecież Harry zabił A gdy dziennik Toma Riddler17;a kłem już przedziurawił Tej namiastki swego życia, szybko go pozbawił I wrócili bardzo szybko, do Hogwartu w górę Feniks wszystkich ich tam zaniósł, trzymali za pióra Oj, nie lubi Lucjusz Malfoy, swego skrzata Zgredka. Ale Harry mu pomoże, przyda się skarpetka. Lucjusz dał Zgredkowi dziennik, dziennik Riddler17;a Toma, A w dzienniku dał skarpetkę i służba skończona. Zwolnił Malfoy niewolnika, całkiem nieświadomy, Dał Zgredkowi część ubrania, uczynił go wolnym. Zgredek cieszy się z wolności i chwali Pottera. Teraz mieszka tu, w Hogwarcie, tu u Dumbledorer17;a Ale wieść się straszna taka, przez świat cały niesie Z Azkabanu zwiał morderca, najgroźniejszy w świecie Ten morderca się nazywa również bardzo groźnie Syriusz Black już samo imię, brzmi aż tak poważnie Wszyscy wiedzą już dlaczego, ten morderca uciekł On Harrego też chce zabić, nim Voldemort wróci Lecz się później okazało, że nie o to chodzi Syriusz chce Harrego chronić, a nie jego zabić Syriusz chrzestnym jest Harrego, znał rodziców jego Wytłumaczył także wszystko, jak doszło do tego, Że Voldemort znał kryjówkę, Harrego i bliskich I dlaczego lord Voldemort pozabijał wszystkich I wyjawił tajemnicę szczura, już bardzo starego To Glizdogon ich przyjaciel i zdrajca do tego. Już chciał zabić Glizdogona prawdziwego zdrajcę, Ale Harry jest przeciwny bezsensownej walce Choć po drodze do Hogwartu Peter uciec zdołał Jednak Harry jest szczęśliwy i chrzestnego woła Harry jednak ma też kogoś, kogoś tak bliskiego Kto jak Harry zna też czary i rozumie jego A w Hogwarcie trwa już turniej, Turniej Trójmagiczny Biorą udział w nim uczniowie, trzech szkół, a więc śliczna Fleur i Cedrik, walczy również Wiktor sławny, No i Harry (wybór czary był tu niepoprawny), Tutaj mają trzy zadania, wykonać samemu, A zwycięży tylko jeden, uda się jednemu. Już po labiryncie chodzą, szukając pucharu. Cedrik z Harrym go znaleźli, lecz nie znają czaru. Puchar szybko ich przenosi, na cmentarz daleko, A Voldemort ze swym sługą ,czeka na Harrego, To Glizdogon, ta fajtłapa no i mało męski. Wierny sługa Voldemorta, teraz w czasach ciężkich. Ale warzy już eliksir, dla swojego pana, Kości ojca, ciało sługi i krew wroga dana I odrodził się Voldemort, ma duszę i ciało. I chce zabić znów Harrego, lecz się nie udało. W związku z tym się aktywował już Zakon Feniksa W nim zrzeszeni są od dawna, czarodzieje wszyscy Którzy walczą z czarną magią i sługami czarta Cicha wojna się zaczęła z światem Voldemorta Ministerstwo jednak głuche jest, na znaki wszelkie Że Voldemort znowu wrócił i jest znowu wielki Więc do szkoły już wysłali, okrutną Dolores W szkole ma być teraz spokój, ta wprowadzi mores Lecz Voldemort na Harrego szykuje zasadzkę Ściągnie jego tutaj na dół, ściągnął całą paczkę Tu w podziemiach ministerstwa taki departament Gdzie są wszystkie tajemnice. No i wielki zamęt Się wprowadził gdy zaczęła się zażarta walka Co powodem tego było? Przepowiedni kulka Dzieciom już na pomoc spieszy teraz Zakon cały Zaklęciami walą wszyscy i duży i mały W walce Syriusz dzielny zginął gdy bronił Harrego Więc Harry sam został, nie ma już chrzestnego I znów spotkał Voldemorta, który chce go zabić Znów nie zdołał i minister tutaj się pojawił. Więc Dumbledore już, Harrego uczy po zajęciach O horkruksach, ale także co jest owych częścią. I dlaczego musi zniszczyć, wszystkie te przedmioty. Gdzie ich szukać, nie powiedział, zginął.. Harry potem, Wraz z Hermioną, no i Ronem horkruksów szukają, Chociaż miejsca ich ukrycia, jak dotąd nie znają. Lecz znaleźli wszystkie części, duszy Voldemorta. Trudna misja, ale dla nich dużo była warta. I zniszczyli już horkruksy, nie ma części duszy, Ten Voldemort, który teraz, umrzeć przecież musi, Zginął w końcu, właśnie teraz, upadł już na ziemię, Sam się zabił, od zaklęcia odbitym promieniem. "wszystko dobre, co sie dobrze konczy" ... nie dotyczy Harrego! chcemy 8 czesc! ( 9, 10, 11 .... ewentualnie 40 tez chcemy)Moja postac to Diana Wolf, ktora chodzi do 2 klasy. Jest to wysoka brunetka o niebieskich oczach, ktore zdobia ciemno-bordowe okulary. Uwielbia ona zaklecia i obrone przed czarna magia. Wieksza czesc swojego wolnego czasu spedza w bibliotece, gdzie lubi czytac ksiazki do jej ulubionych przedmiotow, lub odsypia noce, ktore zerwala zawziecie uczac sie eliksirow. Ze wszystkich przedmiotow ma albo W albo; PO, jedynie z eliksirow ma ledwo Z. Nie cierpi ona tego przedmiotu, poniewaz wydaje jej sie, ze Snape sie na nia szczegolnie uwzial. Zarywa noce uczac sie, ale na niewiele sie to zdaje, bo profesor zawsze znajdsie jakis blad w jej wywarze. Bardzo lubi ona rowniez przesiadywac na bloniach, gdzie albo marzy pod rozlozystym debem, albo chlodzi stopy w jeziorze. Czasem odwiedza Hagrida, zeby pomoc mu przy "zupelnie niegroznych stworzonkach" lub po prostu wypic z nim herbatke i milo porozmawiac, lubi ona tez niepostrzezenie zamienic sie w psa imieniem Dark i bez potrzeby narazania sie na szlaban poprzechadzac sie po zakazanym lesie. Jest ona raczej samotniczka, moze dlateg, ze nie jest najadniejsza i caly czas chodzi w "niemodnych ciuchach", oraz w jednej fryzurze, tak zwanym kucyku, a moze dlatego, ze sama unika tlumow i nie za bardzo lubi imprezy. Jej samej samotnosc nie przeszkadza, bo ma wtedy duzo czasu na cwiczenie eliksirow, oraz zaklec i na jej ulubione zajecie, czyli zupelne pograzanie sie w marzeniach. A teraz troche pospiewamy: Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Ciesza sie Puchoni! Ciesza sie Puchoni! Bo tu u nas wszyscy kibicuja swemu domowi! Bo tu u nas wszyscy Kibicuja swemu domowi! HEJ! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Nasi dzielni gracze to sa czarno-zloci, wygrac im sie uda! tu nie grozi nuda! Wygrac im sie uda! tu nie grozi nuda! HEJ! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy!!!! Dalej Puchoni!!! Mam tez pare fajnych cytatow: "Może jest, a może go nie ma, ale pozostaje faktem, że potrafi poruszać się szybciej niż Severus Snape, gdy mu się zagrozi szamponem, więc nie liczcie na to, że zabawi gdzieś dłużej, gdy wy planujecie coś ryzykownego." Nie wiem kto to powiedzial, bo znalazlam ten cytat przypadkiem patrzac po internecie, ale usmialam sie jak nigdy ![]() Udało się, dostali w kość, niech żyje Potter nam! A Voldek gnije w piekle, za którym tęsknił sam! r11; Irytek Wielkie szczęście, że jest ciemno. Nie zarumieniłem się tak od czasu, kiedy pani Pomfrey powiedziała, że podobają się jej moje nauszniki. r11; Albus Dumbledore Blizny mogą się przydać. Sam mam jedną nad lewym kolanem, jest doskonałym planem londyńskiego metra. r11; Albus Dumbledore r11; Czy pamiętasz, jak mówiłem, że ćwiczymy zaklęcia NIEWERBALNE, Potter? r11; Tak. r11; Tak, proszę pana. r11; Nie ma potrzeby zwracania się do mnie per pan, profesorze. - Severus Snape i Harry Potter r11; Jestem nauczycielem! r11; ryknął. r11; Nauczycielem, Potter! Jak śmiesz grozić, że wywalisz mi drzwi?! r11; Przepraszam, panie profesorze r11; powiedział Harry, wymawiając z naciskiem dwa ostatnie słowa, po czym schował różdżkę za pazuchę. Hagrid wytrzeszczył oczy. r11; A od kiedy to mówisz do mnie rpanie profesorzer1;? r11; A od kiedy mówisz do mnie rPotterr1;? r11; Hagrid i Harry Potter Harry, zabiję cię, jeśli przez nich zginiemy! r11; Ron Weasley Różdżka nadal w dżinsach? Oba pośladki jeszcze całe? W porządku, idziemy. Locomotor kufer. r11; Nimfadora Tonks Wiesz co, gdybyś jeszcze trochę wolniej myślał, to zacząłbyś się cofać. r11; Draco Malfoy Trzeba być bardzo dzielnym, by stawić czoło wrogom, ale tyle samo męstwa wymaga wierność przyjaciołom. r11; Albus Dumbledore [color=#996600]Wmawiali mi, że Hogwart nie istnieje..... No niestety nie przeżyli Avady Kedavry... Czy wiesz czemu wilk wyje do księżyca? On na prawde nie wyje, on woła. Woła swoich braci. Woła cały świat. Lecz nie wszyscy rozumieją tą tajemniczą mowę. Dla niektórych to tylko przeciągłe jęczenie wróżące coś niedobrego. Tylko niektórzy wiedzą, że w ten sposób wilk wyraża swoje wszystkie przeżycia, emocje. Tylko raz w miesiącu może się ze wszystkiego zwierzyć księżycowi w pełni. Ma tylko jedną szanse na miesiąc. Tak samo ludzie mają niewiele szans, aby wyrzucić z siebie wszystko co w sobie duszą. Księżyc jest jak brat. Starszy, opiekuńczy brat pilnujący każdego w potrzebie. Księżyc jest, tak jak wszystko, tworem Największego Boga, ale jest on tworem, którego zrozumią tylko wilki i ludzie, którzy mają czas, by raz w miesiącu usiąść, tak po prostu i zapatrzeć się w tę srebrną tarczę. Wilki są w większości zwierzyną łowną, więc nigdy nie wiedzą kiedy kłusownicy zabiorą im życie. Dlatego korzystają z każdej chwili. Wilki są mocno powiązane z księżycem. Dlatego wyją, aby dać znać innym, by jak one cieszyli się z pięknej księżycowej nocy i żyli prawdziwym życiem. By Diana12384, czyli Joanna. Fikcja Moje życie to fikcja, nie istnieje w nim nikt. Tylko świat magii, pozwala mi odetchnąć. Dla mnie real nie istnieje, mój świat należy do czarodziei. Jestem Wybrańcem losu, zmierzę się z każdym przciwnikiem. Moje serce bije bardzo mocno, zemsty zew się budzi. Jestem panem świata, moja moc jest potęgą całego świata[/color] Hymn na cześć bohaterów książki Harry Potter który konkuruje z Malofyem, Ginny która zmienia chlopaków jak rękawiczki I znów Harry co otwiera w snach dzwiczki Hermiona co zakuwa dzień w dzień Zgredek, co nie myśli o czymś takim jak sen Tylko pracuje jak Pan Weasley, który mugoli kocha Lavender, co tylko strzela focha I ten wielki Dumbledore, co magii zna rzecz Zwierzęta Hagrida, potrafi pogonić precz Cóż za dziwy, Pan Malfoy co łapówki rozdaje Jego syn, co z zazdrosci o bliznę szaleje I Ron, co zawsze o oceny walczył Jak rycerz na balu tańczył Krzywołap, kot Syriusza, co do niego, wciąz, i wciąż wyrusza Gilderoy Lochart, niezapomniany zbir co kopiował i wklejał swoje zdjęcia w Fotoshopie Nie zapomniając o ucięciu milimetra swojej stopie I McGonagall, we wszystkim kamienna we wszystkim sumienna, ostra jak brzytwa Że nawet ten Neville, mały Ze strachu wciąż pozieleniał Jak Szalonooki zabił pająka Szukając choć dymku jego bąka Wciąż nie znalazł, bo spotkał Tonks Tonks, ta która włosy miała wciąż inne co nie powinno być dziwne I pani Weasley, ciągle uparta a jednak dobroduszna i otwarta Fleur, pięknośc narodu, swoim łyżeczkom zawdzięcza życie O Potterze można wiele jednak nie usłyszysz tego w kościele Więc pamiętaj Harry Potter, rządzi a nie szkodzi W każdym z nas jest magiczna moc. Tylko u jednych jest ona ledwo widoczna, gdyż jest przytłumiona codziennymi obowiązkami, sprawami zmartwieniami. Tylko u mniejszości ta moc jest tak silnie widoczna, że aż społeczeństwo ich odrzuca, wyśmiewa i odpycha. Tacy ludzie nie mogą się zaprzyjaźnić ani dogadać z nikim innym, jak tylko z osobami, które mają równie wielką moc. Owa moc w takich ludziach nie może znaleźć ujścia w zwykłym szarym świecie, więc przeobraża się w prymitywnie nazywane "marzenia". W Marzeniach owa moc wykonuje niesamowite rzeczy - dzięki niej możemy zostać super bohaterami, możemy zmieniać się w zwierzęta albo być wspaniałymi czarodziejami w niezwykłym magicznym świecie. Marzenia zawsze mogą stać się rzeczywistością, lecz czekają one na odpowiedni moment, gdy ta szara i bezbarwna, a jednocześnie bardzo silnie przygnębiająca pozbawiona Marzeń rzeczywistość będzie trochę słabsza i przestanie "czuwać" aby moc się nie wydostała z magicznych umysłów, aby właśnie wyrwać się z tego małego więzienia i zacząć działać: pokolorować tą rzeczywistość i wsączyć się w małe umysły szarych ludzi, aby pokolorować również i ich myśli. Więc pamiętajcie: każde wielkie marzenie, każda mocna wiara w ich spełnienie osłabia Szarość, a wzmacnia Marzenie. Nie bójcie się marzyć i udowadniać tego, że Marzenia mogą się spełnić! Kiedy będziemy w nie wierzyć, to rzeczywiście się spełnią! Napisała: Diana12384 Jak mnie ktoś wkurzy, to wpi***** w gąbkę i nogi za pas zanim ktoś się zorientuje, że to ja. Jakby co, to jestem "bardzo nieśmiała", a złamany nos to przypadek! "Oda do Księżyca" Do Ciebie pieśń wznoszę o piękny księżycu Tyś przy mnie zawsze czym rad czy w trudach Ty za dnia leniwie spoczywasz w ukryciu by nocą zawstydzić wszystkie ziemskie cuda Gdy się wyłaniasz zza nocnej kurtyny na czas określony, pozornie krótki ubrany w lśniące odzienie z satyny w mroku ciemnościach ukrywasz me smutki Gdy ziemskie plony zbiore już wszystkie spichlerze życia zapełnie dostatnio na niebie spocznę w twym towarzystwie Twa bliskość uwieńczy mą podróż ostatnią Ja na ogół jestem miła, pogodna, przyjacielska, nieśmiała ale są takie dni, że bez kija to człowieku nie podchodź. Cicha, cichutka noc, Ktoś twarz wtula w koc, A wilcze srebrne oczy Lśnią jak gwiazdy tej nocy. Zmierzch zapada znów, Zza drzew wychyla się księżyca nów. Jak srebro księżyc lśni By upiększyć wilcze sny. Wataha na łowy wyrusza, A wokół niej zupełna cisza. Co jakiś czas jedynie świerszcz zagra coś, By umilić te łowy i przenieść czasu oś, O pare minut chociaż, Dla wilków to wieczność będzie aż. Srebrny księżyc pilnuje snów, Choć uchyla się już jego nów. Wilki zmęczone do groty swej gnają, I zdobycz swą z chęcią pożerają. Teraz byle do pełni, A każde marzenie się spełni. Dowodem odwagi nie jest umrzeć, lecz żyć. A na koniec: ![]() Mniam, mniam ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 13.11.2013 16:49
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Listopad nadszedł niespodziewanie, nawet dla nauczycieli. Jesienna chandra nie ominęła niemal nikogo. Deszcz zza okien lał już czwarty dzień bez przerwy, a spod ciemnych chmur ledwo było widać promyki słońca. Jednak najbardziej za pogodę obrywało się uczniom. Przynajmniej takie wrażenie odniosła Angelina Johnson. Wchodząc wraz z Xeri do ogromnej biblioteki, skrzywiła się na widok masy innych uczniów, siedzących przy stolikach zawalonymi woluminami, bądź krążących między regałami. - Snape nas już nie kocha - jęknęła po raz kolejny, starając się nie zwracać uwagi na czerwoną na twarzy panią Prince. Pani Prince bardzo nie podobała się ta nagła zgraja uczniów w jej osobistej świątyni. Byli za głośno, za brudni, za mało delikatni. W sumie też nie jestem zadowolona z mojej obecności tutaj, pomyślała w duchu Johnson. - Bo zadał nam super-hiper-diper ciężkie zadanie domowe? Czasem nawet on musi nas pomęczyć - stwierdziła Xeri, uśmiechając się półgłębkiem. Szczerze mówiąc, miała zamiar zrobić to zadanie na odwal i modlić się potem, by Snape był łaskawszy przy ocenianiu Ślizgonów. - To gwóźdź do trumny, mała, ot co. Umrę w tej bibliotece przy wyjątkowo nudnej książce na temat eliksiru małej stopy. Do czego on ma w ogóle służyć?! - wrzasnęła i zaraz z przerażeniem zatkała twarz. Okoliczni uczniowie spojrzeli na nią z naganą. Miała szczęście, że Prince ulotniła się gdzieś w kierunku działu ziołolecznictwa. - Pssyt, psssyt! Ślizgonki odwróciły się w kierunku najbliższego regału książek. Pomiędzy jednym opasłym tomiskiem a drugim zobaczyły... ludzkie palce. - Aaa, weź to! Zdziel to czymś! - zawołała Angelina, wytrzeszczając oczy na poruszającą się rękę. Xeri z miną dzielnego rycerza na białym rumaku wyciągnęła różdżkę, gdy nagle książki poruszyły się, robiąc miejsce na czyjąś twarz. - Hej wam! Twarzą tą, była twarz Krukonki z ich roku, Ann. - Schowaj różdżkę, bo się trochę boję. Wy, Ślizgoni jesteście tacy nieobliczalni - stwierdziła z nutą irytacji w głosie, lecz naraz jej twarz pojaśniała - pewnie przyszłyście tu odrobić tą dziwaczną pracę od Snape! - Hm... no tak - stwierdziła niepewnie Xeri. - Świetnie, zrobimy ją razem. - A dlaczego niby to robić z Tobą? - prychnęła Angelina, która mimo, iż starała się puścić uwagę Krukonku na temat ich nieobliczalności mimo uszu, nie mogła o tym zapomnieć. - Bo ja mam jedyny egzemplarz książki Lissandry Beckolw. Wszystkie inne zostały już wypożyczone. - zamachała księgą. Ślizgonki spojrzały po sobie. No cóż, Ann Mia jeszcze nie była taka straszna, jak na ucznia innego Domu. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 13.11.2013 18:33
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Jedyny wolny stolik znajdował się tak blisko pani Pince, jak się tylko dało. Dziewczyny usiadły, a Ann zaczęła kartkować wolumin. - O, tutaj. - Dziewczęta nachyliły się nad książką. - Eliksir małej stopy był szczególnie popularny wśród osiemnastowiecznych czarownic, które to żyły pod presją, by ich stopy mieściły się w niesamowicie małych pantofelkach. Został wynaleziony przez Fionę Charpentier, znaną francuską czarodziejkę. Wieść o nim szybko rozeszła się drogą pantoflową. Wszyskie damy o nim wiedziały i w duszy go pragnęły, ale niewiele przyznawało się do jego spożywania. Znany jest przypadek... - Ugh, starczy - jęknęła Angelina. - Mamy napisać o znaczeniu ingrediencji użytych w eliksirze i ich zamiennikach. Nie mam ochoty słuchać o jakichś panienkach, które miały za duże stopy... Xeri ochoczo przytaknęła. Ann przewróciła kartkę na następną stronę. - O patrzcie - zachichotała Xer. - Tutaj pisze, że po kilkakrotnym stosowaniu zaczynają rosnąć wąsy. Wyobrażam sobie miny tych kobiet. - Dobra, tu są wypisane ingrediencie potrzebne do uważenia eliksiru, ale nic nie pisze o ich znaczeniu i zamiennikach - zauważyła z trwogą Ang. - To chyba jakieś jaja - jęknęła Xeri. - Będziemy musiały przejrzeć chyba wszyskie książki o eliksirach... - No co wy? Widziałam na jednej z półek książkę 'Znaczenie składników eliksirów i ich zamienniki'. Zaraz przyniosę. Wstała i zniknęła za regałem. Ślizgonki usłyszały jak wciąga ze świstem powietrze i natychmiat pobiegły sprawdzić co się stało. Edytowane przez Xeri dnia 13.11.2013 18:46
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 13.11.2013 22:56
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Ann powstrzymała się od wydania innych odgłosów poza głośnym wciągnięciem, sykiem i prychnięciem. Ślizgonki szybko podeszły do niej, ale nawet ich nie zauważyła. Wpatrywała się z obrzydzeniem w coś co działo się pod ścianą. W zasadzie trudno było odróżnić osoby za półkami ponieważ ich twarze wydały się ze sobą zlane. - Eee myślałam, że coś się stało - Burknęła Xeri rozczarowana. I odwróciła wzrok od całującej się namiętnie pary. Była to jedna ze znanych im gryfonek i chłopak, którego również znała, ale za żadne skarby nie mogła sobie przypomnieć czy jest puchonem czy krukonem. Nie zaprzątała sobie głowy takimi drobnostkami jeśli nie musiała - Wracamy, żadna sensacja tylko coś obrzydliwego. Angelina również wróciła zniechęcona do stolika. Ann wróciła do nich z poszukiwaną książką. Minę miała taką, że nie wiedziały czy rozpłacze się, czy też zwymiotuje. - Ech, nie bądź niemądra. - Mruknęła Angelina do Ann. Machnęła od niechcenia ręką i ogromny wolumin zwalił się na podłogę. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zjawiła się obok nich bibliotekarka, zanim jednak zdążyła się odezwać, Angelina przywołała książkę z ziemi i szepnęła - Proszę Pani, tam za regałem dzieje się coś nielegalnego. Irma Pince zniknęła im z pola widzenia. Po chwili do ich uszu dotarły przeciągłe syki i tłumione wrzaski - Jaaak śmiecieeee! To jest biblioteka! Wynocha! Wynocha! Wynochaaaaa... !!!! Para zza półki wypadła z prędkością światła na korytarz. Dziewczyna chichotała. - Nienawidzę jej. - wycedziła Ann przez zęby. - Wredna, wstrętna, szmata. Myślałam, że się lubimy a onaaa... - Nudzisz - Fuknęła Xeri - Pomóż nam lepiej w tej pracy. Zresztą nie są przecież para prawda? Mogą robić co im się podoba. Ann z niechęcią przewracała strony książki. Myślami była ciągle gdzie indziej, ale szybko wynajdywała potrzebne im do pracy informacje. Szło im sprawnie. - No no jak tak dalej pójdzie to zdążymy sporządzić dziś ten eliksir i podać go naszej koleżance-miłośniczce chłopców i regału 296 - zaśmiała się złośliwie Xeri - Chyba nie mówisz poważnie ? - Zapytała Ann z wyczuwalną nadzieją w głosie Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 17:48
Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



spędziłam tu trochę czasu i wspominam bardzo dobrze, tęsknię 




Gryffindor
Christina



















































































































Slytherin


Ravenclaw
Hufflepuff












































