Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Wieża Gryffindoru
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 11.06.2013 22:15
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
Królestwo męstwa i odwagi - GRYFFINDOR ![]() Jestem niezmiernie zaszczycona mogąc powitać Was w Królestwie Gryfonów. Nasze barwy to szkarłat i złoto. Czerwień, to kolor gorący, który wzbudza intensywne emocje - od miłości, aż po złość. W niektórych kulturach oznacza radość, odświętność i czystość. Złoto natomiast kojarzy się z bogactwem. Nie chodzi tu jednak o sprawy materialne. "Bogaty Gryfon", to ten, który posiada wielu wiernych, prawdziwych i gotowych poświęcić za niego życie przyjaciół. Na herbie Gryffindoru widnieje lew. Jest on symbolem odwagi i męstwa. Lwy są bardzo potężnymi zwierzętami, które żyją w stadach. My, Gryfoni, jesteśmy jak one, jedną, wielką rodziną, której członkowie zawsze wzajemnie się wspierają. Nasz Dom posiada również insygnium, jakim jest miecz, jednego z założycieli Hogwartu, Godryka Gryffindora. Tylko prawdziwy Gryfon może wyjąć go z Tiary Przydziału. Rezydent - duch Domu Lwa to sir Nicholas de Mimsy - Porpington, który jest bardzo pomocny i towarzyskim. Prawie bezgłowy Nick uwielbia wszelkiego rodzaju imprezy i hulanki. Opiekunem mieszkańców Gryffindoru jest nasza kochana profesor McGonagall, która naucza trudnej sztuki jaką, jest transmutacja. Nie liczcie na możliwość leniuchowania na jej lekcjach! Jest bardzo surowa i sprawiedliwa, posiada swoje żelazne zasady, których radzę Wam nie łamać. Nawet Gryfoni, jeśli coś u niej przeskrobią, nie mogą liczyć na taryfę ulgowa, a pani profesor z bólem serca odejmuje punkty swemu drogiemu Domowi. McGonagall zawsze stara się jak najlepiej dbać o swoje lwiątka. ![]() Nasze lokum znajduje się na szczycie jednej z wież Hogwartu. Wejście do Pokoju Wspólnego jest na siódmym piętrze. Jego strażnikiem jest olbrzymi portret Grubej Damy. Aby dostać się do środka należy wypowiedzieć poprawne i aktualne hasło. Obraz wtedy odchyla się, ukazując otwór w ścianie. ![]() Pokój Wspólny Gryfiindoru to bardzo przytulne miejsce. Pomieszczenie to jest okrągłe oraz odziane w szkarłat i złoto. Na środku ściany znajduje się kominek. Tańczą w nim płomienie, ogrzewając Gryfonów w chłodne noce w Wieży. Siedziba pełna jest wygodnych foteli, na których rozsiadają się uczniowie, pochłaniając rozmaite lektury. Przy stołach Gryfoni piszą eseje i ćwiczą zaklęcia. W kącie słychać rozmowy o Quiddichu i najnowszych miotłach. Czwartoklasiści grają w eksplodującego durnia, a prefekt Domu głośno krzyczy na pierwszaków, którzy nieustannie ganiają w te i we wte. Grupka dziewczyn chichocze, patrząc na wygłupy chłopców. Radosne okrzyki, śmiechy i rozmowy nie mają końca. ![]() Na szczycie spiralnych schodów znajdują się dormitoria. W komnatach sypialnych są łoża z kolumienkami w rogach, między którymi wiszą aksamitne, ciemnoczerwone zasłony. Kiedy chłopcy próbują się dostać do sypialni dziewcząt, schody zamieniają się w zjeżdżalnię. Nie dzieje się tak w odwrotnym przypadku. ![]() Gryffindor jest najbardziej rozrywkowym Domem w Hogwarcie. Odbywają się tu najlepsze imprezy oblewane piwem kremowym. Tańce trwają do białego rana. Gryfoni są również mistrzami psikusów. Mamy pokolenia kawalarzy! Nie zapominajmy także o naszych świetnych graczach Quiddicha. Niejeden, po nauce w zamku, dostał propozycję dołączenia do jakieś popularnej drużyny. Z Domu Lwa wywodzą się również potężni magowie, słynący z inteligencji i siły. Jednym z nich jest Albus Dumbledore. Gryfoni posiadają wiele wspaniałych cech. W ich szlachetnych sercach od zawsze gości męstwo i niezwykła siła jaką, jest odwaga. Każdy mieszkaniec naszego domu ma talent. Czasem jest on ukryty, głęboko wewnątrz nas i potrzebuje czasu, by się ujawnić, dojrzeć. Właśnie jego posiadanie cenił sobie w swych uczniach Godryk Gryffindor. Sprawiedliwość i uczciwość to kolejne sztandarowe cechy Gryfonów. Prowadzą one lwy Gryffindoru, ku zwycięstwu. Szczerość i prawość nigdy nie zawodzą. "Lepsza gorzka prawda, niż słodkie kłamstwo". Mając w posiadaniu tak piękne zalety, musimy kierować się mądrością i zawsze słuchać naszego serca. Nigdy nie zapominajcie do jakiego domu należycie. Bycie Gryfonem zobowiązuje. Skład naszej drużyny Quiddicha*: Jessica Kate Collet (Lapa15) - Kapitan Drużyny - obrońca Victoria de Vries - Speranza (YourSmile) - ścigająca Karina Bella Medows (Ginny133) - ścigająca David Persival Moose (losiovsky) - ścigający - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Ana Black (Ana_Black) - szukający Alice Ashley Padias (Padida) - pałkarz Amanda Moon (monciakund) - pałkarz Nasze aktualne hasło brzmi: Fac et spera - co oznacza: działaj i miej nadzieję. REGULAMIN: 1. Zamieszczać swoje posty mogą jedynie Gryfoni. 2. Aby coś tutaj napisać, musisz mieć stworzoną postać w temacie Karty Postaci. 3. Twoje postu powinny być dłuższe niż 5 linijek. 4. Jeśli chcesz coś napisać, najpierw dokonaj rezerwacji. 5. Szanuj innych użytkowników. 6. Dbaj o język jakim się posługujesz. Zachowaj zasady interpunkcji i ortografii. *Skład drużyny może ulegać zmianom. Sef, dzięki za małą, ale bardzo przydatną pomoc. ; ) Edytowane przez Lapa15 dnia 27.04.2014 14:32
|
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 12.06.2013 23:12
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
Victoria i Spunky zbliżali się już do Pokoju Wspólnego. Była trochę zmęczona, ale również bardzo podekscytowana tym całym Turniejem. Wiedziała, że eliksiry teraz dopiero staną się koszmarem. - Hasło? - zapytała Gruba Dama. - Fac et spera. - westchnęła Victoria. Po chwili ukazał się otwór przez, który weszła dwójka Gryfonów. W Pokoju Wspólnym było bardzo ciemno. "Co się tutaj dziej?" - pomyślała Vicki. Jakieś iskry zaczęły latać po pomieszczeniu. - Fred, no to co zaczynamy..? - szepnął George. Nagle wyłonił się wielki ognisty lew. Światło zaświeciło się w pomieszczeniu, a do Vicki zaczęli wszyscy podbiegać. Pierwsi byli oczywiście bliźniacy. Cały pokój był pełen krzyków i wiwatów. W Pokoju zaczęła grać strasznie głośna muzyka. - Co Gred, pokażemy naszej pani prefekt, ile dzisiaj złamaliśmy szkodnych przypisów? - Ależ oczywiście, Forge! Do Vicki podchodziło coraz więcej osób życząc powodzenia. Był straszny szum i hałas. - Przejście dla pani prefekt! - krzyczał Fred. Widziała, że wszyscy się oddalają, i idą tańczyć. Muzyka była coraz głośniejsza, co się Vicki strasznie podobało. Nie lubiła jak na imprezie jest za cicho.. A tu bynajmniej nie było. Nagle MoMo zauważyła wielki stół. Zwróciła swój wzrok ku bliźniakom i uśmiechnęła się.. - Jak Wam się to udało tutaj przemycić..? - zapytała. - Kiedyś Ci wyjawimy nasze tajne techniki.. - mrukną George. Na stole oprócz pysznego piwa kremowego, leżały nieco mocniejsze trunki.. "Nieco" to było bardzo delikatne słowo.. "Chłopcy się postarali" - pomyślała i ruszyła w stronę szalejących Gryfonów.. Edytowane przez YourSmile dnia 13.06.2013 01:05
|
|
|
|
Lapa15 |
Dodany dnia 14.06.2013 14:42
|
![]() Pochwały: 19 Postów: 2670 Dom: GryffindorPunkty: 20150 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 01.12.12 |
Tym czasem w wejściu do dormitorium stanęła Jessy. Była bardzo zmęczona. Lubiła imprezy, ale czasem miała zła dni. Była w tedy zła na cały świat. To właśnie był jeden z tych dni. Gdy zobaczyła, co urządzili bliźniacy, westchnęła z miną, wyrażającą to, co myśli. - Ech, czasem żałuje, że jestem w Gryffindorze. - powiedziała dość cichym głosem. Jednak usłyszał to George. Trochę się zmartwił, tym, co usłyszał. - Przecież Gryffindor to najlepszy dom w Hogwarcie. - szepnął sam do siebie lekko urażony. Postanowił powiedzieć o tym bratu. Po wysłuchaniu wszystkiego, Fred uśmiechnął się. - Udowodnimy jej, że nasz dom jest najlepszy. - powiedziała, po czym uśmiech zszedł mu z twarzy. Spoglądała na niego Victoria. Bardzo dobrze znała Jessice, i ją lubiła. - Fred, ani mi się waż. - zaczęła dość ostro. - Ona czasem miewa dni, w których nic jej nie pasuje. Zobaczysz jutro. Naprawdę, nie warto. - zakończyła z uśmiechem i poszła się bawić dalej. Edytowane przez Christina dnia 30.01.2014 16:55
![]() *** Moje wewnętrzne oko tu cierpi *** |
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 14.06.2013 15:19
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
Karina usiadła ciężko na fotelu. Wczorajsza balanga ją kompletnie wykończyła. Nawet nie zdążyła odrobić wszystkich lekcji do końca. Niezadowolona powlokła się do sypialni i rzuciła się na łóżko. Zamknęła na chwile oczy, ale w porę przypomniała sobie, że musi odrobić lekcje. Wzięła książki i zeszła na dół, gdzie była już grupka Gryfonów równie zmęczonych jak ona. Rozłożyła się w kącie i zaczęła odrabiać lekcje. Po chwili przysiadła się do niej Violett. Dziewczyny uśmiechnęły się do siebie i rozmawiały szeptem: - Widziałaś jak Fred tańczył z Victorią? - powiedział Violett. - Tak widziałam i co z tego?- odpowiedziała Karina. - Byłaś zazdrosna, że ciebie nie poprosił do tańca? - uśmiechnęła się Violett. Karina spojrzała na przyjaciółkę jak na Deana Thomasa, którego nie lubiła i powiedziała: - Taaak. Po prostu pozieleniałam z zazdrości, bo Fred tańczył z inną dziewczyną , a nie ze mną chociaż to ze mną się ożenił. - powiedziała ironicznie Karina. Violett zachichotała głupkowato i nagle odwróciła się gwałtownie. Karina ledwo spojrzała tam gdzie Violetta i tak już wiedziała, że to Percy Weasley. Violeta od dawna czuła do niego miętę i jak tylko go zobaczyła próbowała zwrócić na siebie jego uwagę. Karina westchnęła z politowaniem. Nie miał już siły by drążyć temat , więc udała się do biblioteki. Edytowane przez Christina dnia 30.01.2014 16:56
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 14.06.2013 15:21
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
Teraz zostały już tylko 6 i 7 klasy.. Co oznaczało, że Piwo kremowe już dawno temu się skończyło, a do gry weszły mocniejsze trunki. Victoria wiedziała, że jako prefekt powinna w tym momencie zareagować, ale nie miała zamiaru psuć tak dobre zabawy. Widziała, że pozostali prefekci doskonale się bawią i ani myślą zakończyć imprezę. Muzyka była genialna.. "Bliźniacy się postarali" - pomyślała. - Vicki, może jeszcze jeden? - zapytał David starając się przekrzyczeć muzykę David. W ręce trzymał kieliszki. - A wiesz, że się skuszę.. - mruknęła i wzięłam kieliszek. "Nie, no nie wierzę" - pomyślała widząc jak kilka wariatek wspina się na stoły. A chłopcy tylko je do tego zachęcali. Zauważyła, że jakaś inna grupka urządziła sobie coś w stylu karaoke i śpiewała w niebo głosy. Kilka osób miało już dość tańczenia, a Lee wyciągnął karty. "Jak ja kocham te nasze gryfońskie imprezy" - pomyślała i wytrzeszczyła oczy na Lavender, która całowała się z jakimś starszym Gryfonem.. |
|
|
|
Lapa15 |
Dodany dnia 14.06.2013 15:45
|
![]() Pochwały: 19 Postów: 2670 Dom: GryffindorPunkty: 20150 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 01.12.12 |
Lilka mając już dosyć leżenia na łóżku zeszła na dół. Impreza jeszcze trwała, ale wzięła sobie książkę do poczytania. W końcu zasnęła i położyła się w swoim kącie. Śniło jej się, jak obrania gole podczas meczu z Puchonami. Lecz potem sen się zmienił... Była w wielkiej Sali, na śniadaniu. Nagle poczuła lodowate zimno - dementorzy... Wszyscy zaczęli krzyczeć... - Ej, Jess, co Ci jest? Wróciła do rzeczywistości. Victoria pochylała się nad nią. Całe szczęście nikt tego nie widział. - I-idę do łóżka.... Rano Ci powiem... MoMo uznała, że już czas zagonić towarzystwo. - Hej! Wim, że wszyscy bawicie się świetnie, ale już czas pójść do łóżek. No, już nikogo nie wiedzę! Raz-Dwa! Wokół rozległy się okrzyki oburzenia. Victorii zrobiło się żal tych smutnych i trochę złych twarzyczek. - No dobra, bawimy się dalej. ZADOWOLENI!? - wrzasnęła nie potrafiąc się powstrzymać. Wszyscy oczywiście odpowiedzieli "TAK", a Jessy znikła w drzwiach prowadzących do sypialni. Edytowane przez Lapa15 dnia 14.06.2013 16:05
|
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 14.06.2013 16:29
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
Zabawa trwała dalej w najlepsze. Za chwilę miała dochodzić 4.. MoMo dosiadła się do grupki hazardzistów i zauważyła, że Lee i reszta nie grali w czarodziejskie karty, a w mugolskie. Partyjka pokera trwała w najlepsze. Zagrała z nimi dwie rundki i wróciła do tej resztki, która jeszcze tańczyła. Bliźniacy wzięli swój "arsenał" i otworzyli największe okno. - To co do dzieła bracie! - krzyknął Geaorge. Zaczęli wystrzeliwać ogromne fajerwerki. Po niebie tańczyły smoki, lwy, feniksy i inne stworzenia. huk był straszliwy, ale zabawa jeszcze lepsza. Nagle drzwi do Pokoju Wspólnego Gryfonów otworzyły się z wielkim trzaskiem. Oczy wszystkich Gryfonów skierowały się ku stojącej z założonymi rekami profesor McGonagall. - O nie.. - mruknęła Alicja. - Co wy, tu do jasnej cholery wyprawiacie! - wrzasnęła nauczycielka transmutacji. - I co to jest? - krzyknęła wskazując różdżką na alkohol. - nie ujdzie wam to na sucho, oj nie! Teraz wszyscy sprzątają, a potem marsz do łóżek! I gdzie są prefekci? Victoria chwiejnym krokiem wyszła z tłumu wraz z pozostałymi prefektami. - No nie! Po kim jak po kim, ale po Tobie, panno de Vries - Speranza bym się nie spodziewała! - Ja bardzo przepraszam.. - mruknęła MoMo starając się mówić jak najwyraźniej. - A panów Weasle'ów po proszę na moment. - powiedziała już nieco spokojniejszym tonem, wskazując na bliźniaków. Podeszli do pani profesor. - Oj dawno, nie było takiej imprezy w Gryffindorze. - powiedziała szeptem i uśmiechnęła się do chłopców. - Oczywiście, że zarobiliście szlaban, ale dzięki Wam wygrałam pewien zakład, za co jestem wam ogromnie wdzięczna. Nie interweniowałam wcześniej... - zawahała się przez chwilę. Do póki profesor Snape nie przyszedł się na Was poskarżyć.. Bliźniacy byli zdumienie i uśmiechnęli się do opiekunki ich domu. A teraz sprzątać mi ten bajzel! - krzyknęła. - Tak jest, pani profesor! - krzyknęli razem i zaczęli pomagać reszcie imprezowiczów ten "bałaganik". - Victorio, a my spotykamy się jutro po Twoich zajęciach. - odrzekła do MoMo. Vicki już chciała coś powiedzieć, ale przeszkodziła jej nauczycielka transmutacji. - Nie, nie zwolnię Cię z eliksirów. I tak, jutro będziecie mieć dosłownie piekło na eliksirach.. Dobranoc. - Dobranoc pani profesor. - odrzekła Vicki. Kiedy obudziła się z samego rana. Nie mogła doprowadzić się do porządku. Wyglądała jak straszydło., a głowa bolała ją nie miłosiernie. "No trudno, trzeba jakoś iść" - westchnęła i gotowa wyszła z Dormitorium. Wszyscy wyglądali nieciekawie. - Vicki masz. - powiedział Spunky i dał jej do reki jakiś eliksir. - To Ci pomoże, zobaczysz.. - Dzięki. - powiedziała i wyszła z Dormitorium na lekcje. Wiedziała, że nie zdąży na śniadanie. Edytowane przez YourSmile dnia 14.06.2013 21:42
|
|
|
|
leaove |
Dodany dnia 14.06.2013 21:37
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 10 Dom: GryffindorPunkty: 172 Ranga: Pogromca chochlików Data rejestracji: 21.05.13 |
***Po lekcjach*** -O mój boże...- jęknęła Lena - ta głowa nigdy nie przestanie boleć, prawda Fred? -Może jak ładnie poprosisz to znajdzie się jakiś eliksir...- rzekł z uśmiechem na twarzy Fred. -... który pomoże Ci się wyleczyć z tego jakże zbolałego stanu Leniuś - bliźniacy zaczęli się z niej nabijać. Znowu. - A nie moglibyście po prostu powiedzieć co to było? I który z was mi podał pierwszą szklankę, co?- powiedziała ze śmiechem- Nawet nie widziałam Vicki na śniadaniu. Czyli ta impreza była mocna... - Tak L, najmocniejsza. - Odpowiedział jej Fred. Rozmawiali chwile o imprezie a w kątach i z pokoi rozlegały się miłe pogawędki. Nagle George wstał. - Fred ja idę po sok dyniowy, przynieść wam coś? - spytał się uprzejmie. - Nie dzięki, my wychodzimy na błonia sami sobie coś zorganizujemy. - Freddy muszę Cię uprzedzić, że trafiła Ci się wieszczka - George wychodził już z dormitorium, w którym powoli zaczęło pojawiać się coraz więcej osób... - Ej George ja ją idę tyko odprowadzić do Hagrida! - krzyknął Fred i zarumienił się, a z korytarza słychać było ironiczny śmiech jego brata. Lena wstała z podłogi i otrzepała się. Po chwili również wyszła wraz z Fredem mijając kilka znajomych osób... w tym Vicki, Jessickę i Karinę - Hej dziewczyny! - powiedziała i pozdrowiła ich miłym uśmiechem. Edytowane przez Christina dnia 30.01.2014 16:57
|
|
|
|
Lapa15 |
Dodany dnia 14.06.2013 21:41
|
![]() Pochwały: 19 Postów: 2670 Dom: GryffindorPunkty: 20150 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 01.12.12 |
Lapa również obdarzyła ją uśmiechem - Idziemy gdzieś? Na błonia? Do biblioteki? - zapytała swoje towarzyszki. - A po co? Zostańmy w Pokoju - odpowiedziała Vicki. - Zresztą... I tak muszę lecieć teraz do McGonagall. To na razie! - Na razie. Ciekawe, o której wróci. - powiedziała Jess. - Nie wiem, jak ty, ale ja będę odrabiać eliksiry. - Ja raczej też. - powiedziała Karina idąc razem z Jessicą do stołu. - Pani profesor miała rację, mieliśmy piekło na eliksirach. Większe, niż zazwyczaj. - Ech, nie mogę tu zaprzeczyć. I zaczęły odrabiać eliksiry. Po 2,5 godziny przyszła do nich MoMo. - No i jak było? - zapytała ją lilka. Edytowane przez Lapa15 dnia 22.06.2013 19:38
|
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 29.06.2013 01:01
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
Vicki, była z jednej strony bardzo szczęśliwa, a z drugiej nie miała już kompletnie siły. Usłyszała jak któraś Gryfonka o coś ją zapytała, ale MoMo była bardzo zmęczona i nie dotarło do niej co powiedziała dziewczyna.. - Że, co..? - mruknęła Victoria. - No, opowiadaj! Jak było?! - krzyknęła Jess. - Super, ale jak widzicie wyglądam jak siedem nieszczęść. Jutro Wam wszystko opowiem. I nie wiem czy dożyję następnych eliksirów.. - Nie jak siedem.. Mniej więcej jak z dziesięć.. - powiedziała Łapa i uśmiechnęła się do Vicki. - Dzięki, a teraz ja idę spać. Wam też to radzę. Ach, wstrętny nietoperz z lochów! - powiedziała bardzo poirytowana MoMo. - Znowu masz szlaban? - zapytała Łapa. - A to niby jakaś nowość.. Znowu, zresztą jak zwykle! - Nie łam się.. Tym razem nie tylko Ty masz przerąbane. - odrzekła Karina. - Dziewczyny wybaczcie. Branoc.. - Dobranoc. - powiedziała Jess. Vicki cudem dotarła do swojego dormitorium i poszła spać. |
|
|
|
Hipogryf |
Dodany dnia 29.06.2013 01:23
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 919 Dom: GryffindorPunkty: 1403 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 26.08.07 |
Przechodząc przez sale zauważył grupkę dziewcząt rozmawiających ze sobą. Spojrzał na nie ale chyba go nie zauważyły. Rozpoznał wśród nich dziewczynę średniego wzrostu o brązowych oczach. - To chyba "MoMo". Pomyślał. Gdzieś już się spotkali dlatego wydała mu się znajoma. Nie mógł tylko skojarzyć gdzie.. Wyglądała na okropnie zmęczona. Po chwili faktycznie pożegnała się z resztą dziewcząt i powędrowała do sypialni dziewcząt. Chłopak poszedł dalej w stronę kominka niosąc pod pacha jakaś księgę. Po drodze jeszcze tylko zahaczył o barek w którym zawsze można było się zaopatrzyć w kubek czegoś do picia. Hipo wybrał ulubioną gorącą czekoladę i już po chwili siedział przy kominku w odległości pozwalającej na swobodne czytanie lektury. - To będzie długa noc... Wymamrotał pod nosem. Pociągnął długi łyk czekolady i zanurzył się w książce. Siedział długo czytając i nie wiedząc nawet kiedy zasnął w fotelu przy trzaskających iskierkach ognia. Edytowane przez Christina dnia 30.01.2014 16:57
![]() Gryffindor Górą Patronus - Skrzydlaty smok Animag - Złoty Skorpion "Żeby mieć szczęście trzeba na nie zasłużyć." Samotny jeździec... |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 29.06.2013 01:55
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
Następnego ranka Victoria obudziła się rześka i wypoczęta. Wiedziała, że czeka ją jeszcze wiele wyczerpujących treningów przed turniejem. McGonagall była cwana, chociaż nie można było o niej tego powiedzieć na pierwszy rzut oka. MoMo zwlekła się z łóżka i popędziła do łazienki. Zwarta i gotowa dziarskim krokiem weszła do Pokoju Wspólnego. Na fotelu zauważyła śpiącego Hectora. Smacznie spał z wielką księgą na twarzy. MoMo odłożyła książkę na stolik i szturchnęła Hipo w ramię. - Wstawaj. - powiedziała i uśmiechnęła się do chłopaka. Hipogryf ocknął się i przeciągnął w fotelu. - Cześć, dzięki, że mnie obudziłaś. - odpowiedział. |
|
|
|
Hipogryf |
Dodany dnia 29.06.2013 02:06
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 919 Dom: GryffindorPunkty: 1403 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 26.08.07 |
- Troszkę mi się chyba przysnęło... powiedział z uśmiechem spoglądając na zegarek. I tak właściwie dokąd się wybierasz tak wcześnie rano? Ziewał jeszcze wypowiadając te słowa. Oczy miał lekko podpuchnięte z braku wystarczającej ilości snu. - Ranny z ciebie ptaszek. Dodał po chwili nie czekając na odpowiedz i szybko podszedł do dzbanków z napojami i nalał sobie świeżej kawy. - Chcesz też coś do picia? To jak dokąd się wybierasz z samego rana? Ponowił pytanie spoglądając na dziewczynę. Włosy miał potargane.. pewnie od książki która leżała na nim pół nocy. Wychylił łyk kawy. Edytowane przez Christina dnia 30.01.2014 16:57
![]() Gryffindor Górą Patronus - Skrzydlaty smok Animag - Złoty Skorpion "Żeby mieć szczęście trzeba na nie zasłużyć." Samotny jeździec... |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 29.06.2013 02:16
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
- Lubię patrzeć jak słońce wyłania się zza horyzontu. Inni zachwycają się zachodami, ja jednak wolę wschody.. - odrzekła Victoria patrząc przez szybę. Hipogryf nic nie odpowiedział tylko wraz z MoMo wpatrywał się w niebo. - Dzisiaj mecz quiddicha.. - mruknęła Vicki. - Denerwujesz się..? - zapytał Hector. Vicki popatrzyła na chłopaka i delikatnie kiwnęła głową. Nie lubiła okazywać słabości. Wiedziała, że cała drużyna dużo trenowała, ale to nie gwarantowało zwycięstwa. Vicki nie chciała znowu wylądować w skrzydle szpitalnym jak w tamtym roku. |
|
|
|
Hipogryf |
Dodany dnia 29.06.2013 02:29
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 919 Dom: GryffindorPunkty: 1403 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 26.08.07 |
- Będzie dobrze. Co prawda nie jestem wielkim miłośnikiem Quiddich ale z tego co wiem to mamy bardzo mocny skład na ten mecz. No i ty będziesz na swojej zmiotce latała. Także nie ma opcji żebyśmy przegrali. Próbował jakoś dodać otuchy dziewczynie, chociaż czuł że nie jest jej tak naprawdę potrzebna. Rozejrzał się po sali. Jakiś cień mignął w drugim końcu. - Kolejny ranny ptaszek. - Pomyślał, po czym znowu spojrzał na MoMo. - Jak chcesz to mogę ci pożyczyć mój szczęśliwy medalion. - Wyskoczył znienacka. - Co prawda nigdy się z nim nie rozstaje. Ale tym razem mogę zrobić malutki wyjątek. Uśmiechnął się serdecznie i wyciągnął spod koszulki błyszczący ciemny medalion z dziwnymi runami. Edytowane przez Christina dnia 30.01.2014 16:58
![]() Gryffindor Górą Patronus - Skrzydlaty smok Animag - Złoty Skorpion "Żeby mieć szczęście trzeba na nie zasłużyć." Samotny jeździec... |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 29.06.2013 02:39
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
- O, dziękuje, ale czy na pewno mogę go pożyczyć? - zapytała niepewnie Vicki. - Tak, bierz. Ale proszę, nie zgub go. - uśmiechnął się i podał MoMo medalion. - Będę go pilnować jak oka w głowie. - Szczerze, to jestem strasznie głodny! Chodźmy na śniadanie. Słońce było już dosyć wysoko na niebie. - odrzekł Hector. - No to idziemy! - powiedziała Vicki. Razem ruszyli do wyjścia z "Królestwa Gryfonów" i popędzili na śniadanie. |
|
|
|
Lapa15 |
Dodany dnia 30.06.2013 21:12
|
![]() Pochwały: 19 Postów: 2670 Dom: GryffindorPunkty: 20150 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 01.12.12 |
Tymczasem Jessicę obudził dźwięk zamykania się wejścia do dormitorium. Zaspana dziewczyna, nie chcąc obudzić nikogo, ubrała się po cichu i wyszła z dormitorium. - Ale cicho... Która godzina? - zapytała sama siebie, po czym spojrzała na zegarek. Było dość wcześnie. - Co?! Dzisiaj jest dzisiaj!? - wykrzyknęła spoglądając na kalendarz. - Mecz! Lapa zaczęła obgryzać paznokcie. Co będzie jeśli Puchoni strzelą dużo goli? Przecież jest obrońcą - wszystko będzie na nią. W końcu postanowiła wysłać list do rodziców - żeby życzyli powodzenia. - Z resztą... Mieciu dzisiaj nie doleci... Odpowiedź bym otrzymała jutro... Ale co tam, odstresować się trzeba. - powiedziała i zaczęła pisać list. Gdy skończyła, postanowiła go jeszcze raz przeczytać, by sprawdzić, czy wszystko jest z nim w porządku. List brzmiał tak: Drodzy Rodzice Może Wam mówiłam, może nie, ale mam dzisiaj mecz quidditcha. Gramy z Puchonami. List bardzo krótki, może nawet pozbawiony sensu, ale proszę - życzcie powodzenia (wiem, że Mietek nie doleci na czas, ale chciałam się jakoś odstresować...) Pozdrawiam Wasza Jess Po chwili zamyślenia dopisała postscriptum: [i]PS. Pozdrówcie też Ewcię, a Gwiazdkę pogłaszczcie po mordce.[/i] W końcu uznała, że list nadaje się do wysłania. Wstała, wyszła z dormitorium i udała się do Sowiarni, a zaraz potem do Wielkiej Sali. Następnie na pierwszą lekcję. Stres znów zaczął ją "dręczyć". Edytowane przez Lapa15 dnia 30.06.2013 21:35
![]() *** Moje wewnętrzne oko tu cierpi *** |
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 08.07.2013 21:04
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
Wcześnie rano nikt się nie spodziewał, że o tak wczesnej porze ktoś będzie zamierzał wstać. Karina ziewnęła potężnie i spojrzała lekko zapuchniętymi oczami na łóżko swojej przyjaciółki Violetty, która spała w najlepsze. Dziewczyna mruknęła i po cichu ubrała się. Schodząc na dół potknęła się i runęła z głośnym łoskotem. - Auuu.... - mruknęła masując sobie bolące miejsca. Wstała i usiadła na miękkim fotelu przy kominku. Jednak nagle spostrzegła, że siedzi na ulubionym fotelu Victorii. Poderwała się gwałtownie z miejsca i usiadła na pobliskiej pufie ciężko dysząc. Po jej ciele przebiegł dreszcz. Uśmiechnęła się i wzięła książkę. Czytając nie zauważyła , że ktoś zszedł na dół. Jednak gdy usłyszała skrzypienie podłogi poderwała głowę znad książki i ujrzała Neville'a Longbottona. - Cześć, co tak wcześnie? - spytała Karina. - A... nic... ja tak po prostu....- mruknął i spojrzał na nią ze strachem. Karina widząc jedno spojrzenie zaśmiała się życzliwie i powiedziała: - No co jest? Zapomniałeś wypracowania dla Snape'a? Czy nie przećwiczyłeś jakiegoś zaklęcia? - Jakie wypracowanie?! Jakie zaklęcie?! - zawołał lekko poddenerwowany. Karina zmarszczyła czoło. - No to czemu tak wcześnie wstałeś? - zapytała po raz któryś. - Bo Malfoy powiedział, że jeśli rano o siódmej nie pokażę się w bibliotece to będę miał przechlapane. - Co?! Malfoy ci rozkazuje?! Nie wierzę , że ty się mu jeszcze dajesz! Przecież on cie zadręczy! Tak nie wolno! - krzyczał nie zważając na to, że wszystkich pobudziła. - Co jest....?- mruknał Fred ziewając. - No co się pali? - zawołał George. - W porządku, ale Malfoy rozkazuje Neville'owi. To niewiarygodne! - powiedziała Karina. - Co?! - krzyknęli bliźniacy jednocześnie. - Co się tutaj dzieje?! - zawołał Percy ze swoją odznaką na piersi. - Czemu wszyscy krzyczą i budzą innych? Proszę mi to wytłumaczyć! - Och, przymknij się Percy. - zawołał George dając tajemnicze znaki bratu, który stał za Percym. - Gryffindor traciii.... - urwał, bo Fred zakneblował go poduszką i zaprowadził do jego sypialni. - Wow. To było niezłe. - zawołała Karina. - Wiesz, że z takim bratem to trzeba sobie radzić. - powiedział Fred. - Więc, jak już mówiłam trzeba dać Malfoyowi nauczkę - powiedziała stanowczo Karina. Bliźniacy się z nią zgodzili i wspólnie zaczęli omawiać plan nauczki dla Malfoya, gdy nagle w drzwiach od sypialni dziewczyn stanęła Victoria. Trójka Gryfonów zamarła wpatrując się w nią. - Co się tutaj dzieje? - spytała z groźną miną. Jednak nikt nie palił się do odpowiedzi, ale Victoria przysiadła się do nich uśmiechając się do każdego. Uradowani zaczęli tłumaczyć jej wszystko i razem powrócili do rozmowy. Edytowane przez Christina dnia 30.01.2014 17:02
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 09.07.2013 12:32
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
- Splamiłaś honor świata czarodziejów żeniąc się z mugolem! - powiedział chłodno Voldemort - Ja... nie uważam, żebym... splamiła czyjkolwiek honor... - odparła kobieta słabym głosem - Nie pozwoliłem ci się odzywać, Finnigan! Crucio! Kobieta krzyknęła i zwinęła się z bólu. Ana zrozumiała kim ona jest. To matka Seamusa. Wykorzystując całą siłę woli opuściła umysł Voldemorta. Czując jak serce bije jej jak oszalałe rozejrzała się po Pokoju Wspólnym w poszukiwaniu Seamusa. Siedział w jednym z foteli czytając Proroka Codziennego. Ana podeszła do niego szybkim krokiem. - Seamus, twoja matka... - zaczęła - Co z nią? - zapytał chłopak unosząc głowę z nad gazety - Voldemort... porwał ją... i torturuje... za to, że ożeniła się mugolem... - odpowiedziała Gryfonka Seamus rzucił z impetem Proroka na stół i wstał czerwony na twarzy. - Ty też wierzysz w te bzdury, które wygadują Potter i Dumbledore?! - zapytał - Wierzę! Cedrik Diggory sam się nie zabił! - odpowiedziała Ana - Oczywiście, że sam się nie zabił! To był wypadek! - Wypadek? Przez wypadek został trafiony Avadą? Zresztą co ty możesz o tym wiedzieć? Nie było cię tam! Nie widziałeś jak Voldemort odzyskuje moc! - Ty też nie! - Ale podobnie jak Harry mogę wnikać w jego umysł. Przed chwilą widziałam jak torturuje twoją matkę. Jeśli nie chcesz jej stracić powinieneś natychmiast iść do Dumbledore'a. Mogę pójść z tobą. - Już ci wierzę! Chcesz mnie nastraszyć i tyle! - Wcale nie chcę cię nastraszyć! Może pora byś otworzył oczy? - Może pora byś przestała wierzyć wszystko co powie Potter i ten szurnięty staruch? Tego było już za wiele. Ana zamachnęła się i z całej siły walnęła Seamusa z otwartej dłoni. Na jego zaczerwienionym policzku zaczął nabrzmiewać siniak. - Jeszcze raz nazwiesz Dumbledore'a "szurniętym staruchem" to przysięgam, że walnę cię Cruciatusem! - powiedziała Ana ze złością - Uderzyłaś mnie! - powiedział Seamus - Co? Doniesiesz na mnie Umbridge? Zachowasz się jak tchórzliwy, śmierdzący Ślizgon, a nie jek Gryfon? - Nie jestem donosicielem. A teraz wybacz. ale chciałbym spokojnie dokończyć gazetę. - W porządku, czytaj sobie tego kłamliwego szmatławca, ale gdy znajdą twoją matkę martwą nie przychodź do mnie z płaczem! Ana wróciła do swojego stolika, żeby dokończyć esej na eliksiry, jednak to co zobaczyła nie pozwoliło jej się skupić. Ku jej zadowoleniu dziura w portrecie otworzyła się i weszła profesor McGonagall, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku. Ana natychmiast do niej podeszła. - Pani profesor! - powiedziała - Słucham, panno Black. - odparła McGonagall Ana opowiedziała jej o swojej wizji. Opiekunka domu pobladła. - Powiadomię Zakon Feniksa. Udadzą się na miejsce, żeby sprawdzić czy rzeczywiście Voldemort porwał panią Finnigan. Jak Seamus przyjął wiadomość? - zapytała pani profesor - Niech pani sama spojrzy. Dalej czyta Proroka! - odpowiedziała Ana - Myślę, że wkrótce będzie musiał uwierzyć. - stwierdziła McGonagall Nauczycielka wyszła z Pokoju Wspólnego, a Ana w końcu mogła w spokoju zabrać się za esej dla Snape'a. ![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 09.07.2013 14:24
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
Gdy Karina weszła do pokoju wspólnego wpadła na opiekunkę Gryfindoru - Minerwę McGonagall, która miała bladą twarz i dysząc podążyła ku gabinetowi dyrektora. Dziewczyna wzruszyła ramionami i opadła ciężko na fotel. Jej wzrok przykuła Ana, która też była blada. Karina próbowała nawiązać rozmowę. - Hej, co tam? - zapytała Karina. Ana odwróciła się gwałtownie i spojrzała ze strachem na Karinę. Obok niej siedział Seamus z twarzą ukrytą w dłoniach. - Co się tutaj dzieje? - powiedziała stanowczo Karina podnosząc głos. - Nic... - mruknęła Ana. Karina prychnęła. Jej nie da się zamydlić oczu. Spróbowała zaatakować. - Na pewno? Czemu McGonagall była taka zdenerwowana jak wychodziła? - Już ci mówiłam, że nic się nie stało! - prawie krzyknęła Ana. - Tiaaa.... Mi oczu nie zamydlisz! Powiedz mi proszę co się stało. - powiedziała Karina już spokojniejszym tonem. Ana spojrzała na Seamusa, który wciąż miał twarz ukrytą w dłoniach. - No dobrze. - zgodziła się i opowiedziała Karinie wszystko co zaszło. Dziewczyna zmrużyła swoje kocie oczy, gdy Ana doszła do sceny z Voldemortem, ale nic nie powiedziała. Gdy Ana skończyła opowiadać Karina mruknęła: - I ja mam w to wszystko uwierzyć? Bez obrazy, ale zachowujesz się trochę jak nawiedzona. Ana na te słowa aż posiniała ze złości. - Jak śmiesz! Chciałaś bym opowiedziała ci prawdę, więc ja mówię, a ty wyzywasz mnie od nawiedzonych!? - No dobra, dobra! Wierzę ci! - krzyknęła Karina przestraszona, bo Ana machnęła jej pięścią przed nosem. Ana ciężko dysząc opadła na fotel i bez słowa zaczęła odrabiać lekcje. Karina ze zdziwieniem poszła do sypialni. Zarówno przed, jak i po "-" należy wstawić spację. Natomiast nie stawiamy jej przed przecinkiem. Prosiłabym również o czytanie ponownie swoich postów w celu wyeliminowania jak największej liczby literówek. Edytowane przez Christina dnia 30.01.2014 17:09
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Gryffindor




























































































































