Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Kuchnia Hogwartu
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 14.08.2013 22:04
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
![]() Witaj, czym mogę służyć? Właśnie połaskotałeś gruszkę widniejącą na obrazie w korytarzu pod Wielką Salą i niepewnym krokiem wszedłeś do wspaniałej, ogromnej kuchni Hogwartu! Już od progu przywitał Cię sztab skrzatów, które ochoczo rzuciły się do przyszykowania posiłków. Możesz spokojnie spocząć na drewnianym stołku i objadać się dyniowymi pasztecikami, smażonymi kiełbaskami czy puddigiem. Do tego możesz wypić szklankę soku dyniowego. Jednak niektórzy uczniowie, zwłaszcza ci starsi, wiedzą, że w kuchni można znaleźć o wiele ciekawsze dania i napoje... Wierz mi, na pewno nie wrócisz stąd z pustymi rękami! Edytowane przez Angelina Johnson dnia 14.08.2013 22:30 Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 14.08.2013 22:04
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Loss spojrzała niepewnie na Angelinę. Stały razem z Lily pod obrazem przedstawiającym miskę owoców i zastanawiały się, czy na pewno dobrze czynią. Uwielbiały imprezy, szczególnie gdy było na nich dużo ludzi (choć te elitarne również je zadowalały), lecz... no cóż... nie były przyzwyczajone do bawienia się z uczniami innych Domów. Ślizgonki, jak to Ślizgonki, raczej traktowały wszystkich innych nieco chłodno. Teraz miały zebrać tego plon. - No dobra... łaskocz? - zapytała Angelina, przerywając niewygodną ciszę. - Czemu ja?! - oburzyła się Argel. - Boże, zachowujemy się jak małolaty przed spotkaniem z liderem Wyjących Kociołków - zripostowała atmosferę Lily i połaskotała gruszkę, widniejącą na obrazie. Owoc zachichotał figlarnie i przemienił się w mosiężną klamkę. - No to siup - odparła wesoło lekko zestresowana Johnson, nabrała powietrza do płuc i otworzyła drzwi. Oo tak, oo właśnie taaak! Mały kociołek skakał sobie, skakał! Mały kociołek, maaaały! Tak. Kuchnia nie brzmiała już odgłosami zmywania, sprzątania, gotowania czy pieczenia... cała była wypełniona czarodziejskim disco polo. Na samym środku, na stole imitującym stół dla nauczycieli, tańczyła wywijasy Ula wraz z Alette. Pod stołem Ab próbował postawić kubek z zapewne ognistą, lecz dziewczyny tak trzęsły meblem, że się nie dało. Sann parsknęła śmiechem i rzuciła zaklęcie. Kubek zawisł w powietrzu. - Oo, Ślizgonki! - zdziwił się jakiś Puchon, przechodząc z butelką alkoholu pod pachą. Angelina kojarzyła go z zajęć. Miał na imię chyba Bartek (nie pamiętam jaką masz postać, potem sprawdzę^^), lecz nie pamięta by zamieniła z nim jakiekolwiek zdanie w czasie całej nauki w Hogwarcie. No cóż, wypada to nadrobić, skoro już jest. - Ej, ej, Slyyytherin! - zawołała Ula, zauważając zielone krawaty. Skoczyła zwinnie ze stołu i lekko już podpita podbiegła do dziewczyn - gdzie alkohol dla organizatorów? Raz szła sobie mała wiedźma, hej ha kochaj ją! Angelina podniosła oczy ku niebu, jednak wyciągnęła zza pleców butelkę ognistej. Loss i Lily zrobiły to samo. - No, to możecie wbijać - odburknęła Puchonka, zachłannie biorąc butelki. Naraz popędziła do Sheeby, która próbowała ogarniać muzykę, zajadając się przy okazji dyniowym pasztecikiem. Edytowane przez Angelina Johnson dnia 14.08.2013 22:18 Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 14.08.2013 22:42
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Ulka spojrzała na alkohol, który przynieśli Ślizgoni i stwierdziła, że to wino skrzatów za 6 galeonów butelka! Nieźle pomyślała i rozejrzała się po kuchni. Alette ciągle tańczyła na stole. Nie zauważyła, że Ulka już dawno z niego zeszła. Serkins żyła ostatnio jakby w innym świecie. Angelina wdała się w rozmowę z Bartem, Który miała ręce pełne pasztecików. Ab leżał pod stołem rozmawiając z butelką, a Sheeby próbowała sobie poradzić z radiem. Xeri ruszyła jej z pomocą, ale tez nie potrafiła go ogarnąć. - Dziewczyny. - zagadnęła Ulka podchodząc do Puchonki i Ślizgonki. Te w ogóle nie zareagowały rzucając coraz to nowe zaklęcia w stronę radia - DZIEWCZYNY! Pozwólcie, że wam pomogę. Julie i Xeri spojrzały na Ulkę, na której twarzy błąkał się dziwny uśmiech. - Działtus radiatus! - Z radia zaczął wydobywać się głos jakiegoż mężczyzny. Rapują dzieciaki z Gryffindora, Że na obiad nie mieli kalafiora. Kupują w supermarketach I wciąż myśla o kotletach! Joł, joł, joł, joł. - Haha, to może lecieć. - powiedziała do siebie Ulka i odwróciła się do reszty. Wszyscy patrzyli na nią jak na głupka, a ktoś pociągnął ja za nogę, że się przewróciła. Sheeby, któa nie cierpiała rapu, szybko przywróciła disco, a impreza trwała dalej. ![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Sheeby |
Dodany dnia 14.08.2013 22:45
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 512 Dom: HufflepuffPunkty: 5239 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.13 |
Sheeby jeszcze chwilkę wsłuchała się w śmieszny rap jaki przekręciła Ulka, parsknęła śmiechem i znowu zaczęła przywracać disco polo. - W moim mniemaniu ta i ta muzyka jest warta siebie. Dajmy jakieś remixy czy coś, Xer. - powiedziała Julie, po czym szturchnęła ślizgonkę różdżką. Obie zajęły się majstrowaniem przy radiu, a impreza tętniła życiem. Kilka ślizgonek wbiło się w grupkę i głośno śmiało najprawdopodobniej obgadując innych. Angelina starała zwrócić uwagę Barta, lecz on był bardziej zajęty jedzeniem wokół niego. Manson tańczyła z kilkoma skrzatami jak potłuczona. Ulka rzucała jakieś zaklęcie na Abhorsena. BUM, czarny dym wypełnił całą kuchnię. Ze wszystkich stron zaczęły biec skrzaty, co wyglądało na wielką armię. Wszyscy jakby oszołomieni nie wiedzieli co się dzieje. Victoria de Vries starając się pomóc Sheeby i Xer, spaliła radio. Przed szereg wystąpiła Ulka mówiąc; - Tak to się kończy, gdy ktoś nie ma gustu do muzyki. Ja to naprawię! - skomentowała. Wszyscy wybuchli śmiechem. Julie cichaczem uciekła od dymiącego radia zabrała komuś Whisky i usiadła na kanapie. Black Potter naprawiła radio, puściła swój pijany rap i wszyscy bawili się dalej. Zrobiło się tłoczniej, bo przybyło nowych uczniów. mój brak weny wyszedł na wierzch, wybaczcie. Edytowane przez Sheeby dnia 14.08.2013 23:04
![]() Julia part smart ![]() |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 14.08.2013 23:31
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
- Znowu coś zepsułam. - mruknęła Vicki. - Przecież nic się nie stało. - powiedziała uśmiechnięta Julia i machnęła rekom. - Jeśli ten mój pech objawi się na eliksirach... - Ej, przestań! - krzyknęła Xeri i pociągnęła za rękę MoMo. - To... - mówiła dalej Gryfonka. - Ktoś tu ma dzisiaj czarne myśli. - bąknęła Sheeby. - I nie kończ tego zdania! - odrzekła Xer uśmiechając się szerzej do Victorii. - Ja już mam tego dosyć.. - mruknęła MoMo. Dziewczyny popatrzyły najpierw na siebie potem na Vicki. - Nieco ostrzejszy brzmienie chyba nikomu by nie zaszkodziło. - MoMo machnęła różdżką, a z radia zagrzmiały gitary, bębny i jakiś mocny męski wokal. Uśmiechnęła się z satysfakcją i z podejrzaną szklaneczką w ręku, która nie wiadomo jakim cudem znalazła się w jej ręce, pognała z dziewczynami do bawiącego się tłumu. - |
|
|
|
Lossiril |
Dodany dnia 14.08.2013 23:33
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1040 Dom: SlytherinPunkty: 9322 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 30.04.13 |
- Brawo, MoMo! I to ja rozumiem - krzyknęła Loss upijając łyk ognistej prosto z butelki i czkając głośno. W kuchni pojawiło się kilka nowych twarzy, w tym kilku ślizgonów. Nott, Zabini Flint zręcznie omijali pozostałych uczniów, aż dopchali się do grupy ślizgonek. - Też mi impreza... - prychną Teodor z pogardą. - Nasza była nieziemska, a tutaj odnoszę wrażenie, że z mugolami lepiej bym się ubawił. - Nie marudź, Nott - Angela szturchnęła go w żebro i podsunęła pod nos butelkę skrzaciego wina. Mimo nietęgiej miny pociągną spory łyk. Po 15 minutach towarzystwo nieco się rozkręciło. Ulka wywijała hołubce na stole, MoMo szalała z Xeri i Julią przy radiu, ślizgoni wznosili kolejne toasty, a chłopaki z Gryffindoru i Huffa próbowali odciągnąć Barta od sterty jedzenia i zaprosić do wspólnego picia. Nagle Ulka zachwiała się i kopnęła Marcusa Flinta w czoło z taką siłą, że ten zwalił się z ławki i z hukiem uderzył głową o ziemię. Przestraszona puchonka z wrażenia wdepnęła w makaron z sosem pomidorowym, który wcześniej jadła i zakryła usta w przerażeniu. - Ale jaja - wyrwało się Julce. Lily z Zabinim podeszli do, jak się okazało, nieprzytomnego ślizgona i odciągnęli go nieco na bok. - Renervate! - krzyknął Blaise, a znokautowany Flint obudził się. Wszyscy patrzyli na niego w wyczekiwaniu. - Co się, co się, co się stało? -wyjąkał. Edytowane przez Lossiril dnia 14.08.2013 23:51
"You could be great, you know, and Slytherin will help you on the way to greatness, no doubt about that." ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() tumblr klik 'We must take a hard road, a road unforeseen. There lies our hope, if hope it be.' 'The world is indeed full of peril, and in it there are many dark places; but still there is much that is fair, and though in all lands love is now mingled with grief, it grows perhaps the greater.' ![]() 'Deserves it! I daresay he does. Many that live deserve death. And some that die deserve life. Can you give it to them? Then do not be too eager to deal out death in judgment. For even the very wise cannot see all ends.' ![]() It is not our part here to take thought only for a season, or for a few lives of Men, or for a passing age of the world. We should seek a final end of this menace, even if we do not hope to make one. ![]() |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 14.08.2013 23:54
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Akkarin dosyć nieprzytomnym wzrokiem wpatrywał się nagłe zbiegowisko tuż obok. Mało zaintrygowany jakimiś okrzykami i jękami opadł na stołek obok Fuer, która raczyła się samotnie rumem. - Ej, czemu mnie nie zawołałaś?! - zapytał obrażony. - Wiesz jak ja uwielbiam rum z colą! - Te, mały, przynieś nam Colę - rzuciła Fuer w stronę drobnego skrzata. - Tak jest, madame - pisnął skrzat i już po sekundzie wrócił z butlą zimnego napoju. Fuer zrobiła im po drinku i raczyli się napojem obserwując dzikie pląsy. Po chwili jednak, ktoś zakłócił spokój... Edytowane przez losiek13 dnia 15.08.2013 00:06
![]() Always ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 15.08.2013 08:04
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Bart, próbował za wszelką cenę zostać przy stole z jedzeniem, lecz grupka uczniów co chwilę próbowała odciągnąć go od pożarcia chyba już setnego dyniowego pasztecika, by w końcu wypił kilka szklaneczek ognistej whisky. Po chwili przepychanek wpadł mu do głowy szatański plan. Odwrócił się do "napastników" i ukrywając gotową do rzucenia zaklęcia różdżkę, krzyknął do nich: - Hej, jest impreza, powinniście tańczyć! Popatrzcie i bierzcie przykład z Ulki! Kiedy grupka uczniów spojrzała z zaciekawieniem na szaloną puchonkę, która w tej chwili wywijała podwójny piruet, Bart skupił się i machnął różdżką. Po chwili nogi kilku uczniów zaczęły tańczyć same z siebie. Bart z uśmiechem wziął do ust kociołkowego pieguska, myśląc że w sumie godziny ćwiczeń do turnieju, który swoją drogą został zawieszony, się przydały. Niewerbalne "tarantallegra" okazało się przydatnym narzędziem do pozbycia się natrętów. Zerknął na grupę ślizgonek i zauważył wśród nich Lily. Skierował swoje kroki w stronę dziewczyny. Chciał pogadać o pewnej obietnicy, którą złożył już dawno temu. Niestety nie dane mu było ją znaleźć. W połowie drogi został przykryty czarnym dymem. Jak się później okazało, była to sprawka dziewczyn, które majstrowały przy radiu. Edytowane przez Barlom dnia 15.08.2013 08:14
|
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 15.08.2013 12:26
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina spojrzała z rozbawieniem na Flinta. Biedny, zawsze odnosił największe straty na imprezach. Czy to przegrywał wszystkie pijackie zakłady, czy to musiał się rozebrać do rosołu przez pokera, czy dostawał po prostu w mordę. - Byłeś bardzo niegrzeczny wobec Ulki i zasłużyłeś na kopa - zażartowała sobie z niego Argel, mrugając łobuzersko do przerażonej Puchonki. Marcus spojrzał nieprzytomnie na Ulkę. Żadna siła świata nie zmusiłaby go do powiedzenia słowa przepraszam, więc tylko skinął głową, krzywiąc się niezadowolony. Angelina parsknęła śmiechem. W międzyczasie Vicki wraz z Julią i Xer usiadły na posadzce i postanowiły zagrać w karty. Na środku, pomiędzy nimi, stała butelka brandy oraz jeden, spory kieliszek. Gdy któraś traciła punkt, musiała się napić. A obecnie były na takim etapie imprezy, że specjalnie starały się przegrać. - Ciekawe kto zaniesie Xer do dormitorium jak tak dobrze jej idzie to przegrywanie - zaśmiała się Argel, idąc obok Angeliny w kierunku dyniowych pasztecików. Trzask, prask, buuum! Angelina, która nie miała w zwyczaju patrzeć pod nogi, wpadła prosto w Abhorsena i Fluer, a dokładniej mówiąc, w ich butelki z rumem, stojące na podłodze. Alkohol rozlał się po posadzce, szkło rozpierzchło się na boki. Johnson spojrzała ze zdziwieniem na zakrwawioną stopę, a potem na zdziwione miny Krukonów. - Hmm, wybaczcie. Możecie w zamian wziąć naszą whisky - odezwała się niepewnie. Loss wyciągnęła różdżkę i starała się naprawić nogę Ślizgonki, jednak zachwiała się. Zaklęcie odbiło się od sufitu i uderzyło w pokaźny talerz kociołkowych piegusków Barta. - Ej, moje żarcie! - krzyknął z oburzeniem. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 15.08.2013 20:34
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
- Dziewczyny co to za gra, jak ja znowu wygrałam - powiedziała smutno Vicki kiedy Julka po raz kolejny sięgała po flaszkę. - Bo Ty nie umiesz przegrywać.. - mówiła odkładając ognistą na miejsce Sheeby. - Koniec tej zabawy. Aż mnie tyłek od siedzenia boli. - odrzekła Xeri i starała się się jakoś wstać. - I znowu ktoś włączył ten jazgot. - mruknęła Victoria i krzyknęła. - Loss, błagam, weź to wyłącz. - Robi się. - powiedziała Ślizgonka z uśmiechem. - To jest za dobry kawałek by go sobie odpuścić. - powiedziała Sheeby i cudem podniosła się z podłogi. Ruszyły na parkiet pełen drącego się tłumu. <Loss błagam napisz coś z sensem mi mózg ktoś dzisiaj zjadł> Edytowane przez YourSmile dnia 17.08.2013 00:01
|
|
|
|
Narcissa |
Dodany dnia 17.08.2013 20:27
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 647 Dom: SlytherinPunkty: 8673 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 29.06.13 |
- Gdzie są te leniwe babska - pomyślała Narcyza - Nawet mnie nie obudziły na imprezę. Zdyszana brunetka stanęła przed wielki obrazem z owocami, połaskotała gruszkę a ta się zaśmiała i zamieniła się w mosiężną klamkę. Weszła do kuchni, widok który zobaczyła ją przeraził. Wszyscy bawili się w najlepsze, zmrużyła oczy niezadowolona, że ją ominęła część imprezy. Puchonii słuchali muzyki, Krukoni zawzięcie rozmawiali. MoMo tańczyła jak opętana. A kochani ślizgoni pili w najlepsze. - Cześć - powiedziała patrząc na towarzystwo - Zostało coś dla mnie? Spojrzała na rozbawione miny uczniów. - Jane Cyźka - odpowiedziała Lossirli podając jej butelkę z alkoholem. Niska brunetka wypiła duży łyk i usiadła obok koleżanki.Poprawiając swoje długie włosy i spoglądając na jednego chłopaka. - Flint co masz taką minę jakby cię troll przeleciał? - Spytała uśmiechając się a wszyscy wybuchneli śmiechem. - Nic mi nie jest - odburknął niezadowolony lecz po chwili uśmiechnął się do koleżanki. - Co się działo jak mnie nie było? Edytowane przez Narcissa dnia 17.08.2013 20:41
Od cnót Gryfonów kretynizmu Puchonów i wiedzy-o-własnej-wszechwiedzy Krukonów chroń nas Slytherinie
**** ![]() |
|
|
|
Lossiril |
Dodany dnia 17.08.2013 20:30
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1040 Dom: SlytherinPunkty: 9322 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 30.04.13 |
- Co się działo?- Angela udała zamyślenie pocierając teatralnie brodę. - W zasadzie to nic. No, może z wyjątkiem tego, że puchonka powaliła Marcusa na ziemię, a ten stracił przytomność. No i trochę piliśmy. - Jak to, powaliła na ziemię? - mina Narcissy wskazywała na zbereźne myśli kłębiące się pod jej ciemną czupryną. Loss spojrzała z politowaniem na koleżankę i rozwiała jej wątpliwości. - Z kopa dostał. W czoło. Flint obrażony skrzyżował ręce na piersi i zmarszczył brwi, ale nic się już nie odezwał. Wszyscy bawili się w najlepsze. Pili, tańczyli lub jedli. Niektórzy pijąc chcieli również jeść... - Bart, zostaw nam trochę jedzenia, człowieku! - krzyknęła Argel do puchona, który miał podejrzanie wypchane kieszenie i multum okruszków na koszuli i włosach. - Ae pszeszesz ya ne yem nyc... - odpowiedział sypiąc z ust ciasteczkowe confetti. Tłumaczenia Barta przerwała Vicki, która stanęła na środku kuchni trzymając w ręku długi drążek i susząc zęby w uśmiechu. - LIMBO! - wrzasnęła. Edytowane przez Lossiril dnia 17.08.2013 20:57
"You could be great, you know, and Slytherin will help you on the way to greatness, no doubt about that." ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() tumblr klik 'We must take a hard road, a road unforeseen. There lies our hope, if hope it be.' 'The world is indeed full of peril, and in it there are many dark places; but still there is much that is fair, and though in all lands love is now mingled with grief, it grows perhaps the greater.' ![]() 'Deserves it! I daresay he does. Many that live deserve death. And some that die deserve life. Can you give it to them? Then do not be too eager to deal out death in judgment. For even the very wise cannot see all ends.' ![]() It is not our part here to take thought only for a season, or for a few lives of Men, or for a passing age of the world. We should seek a final end of this menace, even if we do not hope to make one. ![]() |
|
|
|
Narcissa |
Dodany dnia 17.08.2013 21:11
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 647 Dom: SlytherinPunkty: 8673 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 29.06.13 |
- To co bawimy się "jak zejdziesz nisko" - wrzasnęła Cyźka. A Victoria uśmiechnęła się jeszcze bardziej podając kij Bartowi i jednemu ślizgonów by go trzymali . W tle zagrała muzyka "I'm Sexy And I Know It" Upiła duży łyk z butelki. - No to zaczynam - stwierdziła MoMo lekko podchmielona i przetoczyła się pod kijem, kuchnia zawrzała od braw - Łyga, Łyga jeee - wrzasnęła wymachując rękami - Kto następny? - Ja - powiedział Nott wstając ze swojego miejsca i poprawiając kołnierzy, uśmiechnął się zalotnie do dziewczyny. Wyjął z tylniej kieszeni grzebyk i przeczesał swoje włosy. Wygiął się do tyłu i przeszedł pod kijem. - Teraz moja kolej - ogłosiła Narcyza zdejmując sweterek, i zostając w samej bluzce.Podeszła, kij był coraz niżej nie wiedziała czy da radę. - Zdejmij jeszcze coś - rzekł Flint - No laseczki może striptiz? Brunetka spiorunował go spojrzeniem. - Nie dla trolla kiełbasa. - Loss to może ty coś zdejmiesz, no pokaż co tam masz? - Marcus odwrócił się do koleżanki a ta rąbnęła go w ramię - Śnisz chyba. MoMo a ty? - uśmiechnął się do gryfonki, a ta pokazała mu środkowy palec. Narcyza wygięła się najniżej jak mogła i przeszła pod patykiem, wyprostowała się i odsunęła by ktoś inny mógł spróbować. Nagle drzwi kuchni się otworzyły a oczom zebranych ukazali się Gregory Goyle i Vincent Crabbe. Edytowane przez Narcissa dnia 17.08.2013 21:52
Od cnót Gryfonów kretynizmu Puchonów i wiedzy-o-własnej-wszechwiedzy Krukonów chroń nas Slytherinie
**** ![]() |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 17.08.2013 21:23
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
MoMo słysząc, że ktoś nadchodzi z uśmiechem odwróciła się, ale gdy ujżałą dwóch Ślizgonów na jej twarzy zagościł grymas. Spodziewała się kogoś zupełnie innego. - No gdzie oni do jasnej cholery się podziali? - Ale kto? - zapytała Cyzia. - Fred i George, a któż by inny? Przecież nie opuściliby takiej imprezy. - powiedziała MoMiasta. - Twoja kolej Vicki! - wrzasnął ktoś z tłumu. - Zaraz, zaraz! - krzyknęła Gryfonka i wzięła kolejnego łyka ognistej. - MoMooooo! - krzyczała Sheeby. Drążek był już bardzo nisko. Cudem, dosłownie cudem Vikci udało się pod nim przejść. Tłum zaczął wiwatować. - Twoja kolej Loss. - powiedziała Vicki i uśmiechnęła się jeszcze szerzej, jeśli to w ogóle możliwe. Ślizgonce jak zwykle udało się to znakomicie. - Wow! - krzyknął Bart. Kolejny osoby przechodziły pod drążkiem. Nagle rozległ się huk. Wszyscy odwrócili się w kierunku drzwi. Edytowane przez YourSmile dnia 17.08.2013 21:53
|
|
|
|
Lossiril |
Dodany dnia 17.08.2013 21:56
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1040 Dom: SlytherinPunkty: 9322 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 30.04.13 |
Crabbe i Goyle wtoczyli się do kuchni i tępo rozejrzeli po pomieszczeniu. - Ale tutaj dużo durniów, co nie, Goyle? Hy, hyhyhy - Vincent zaśmiał się głupkowato z niemniej głupkowatą miną. - Durnych durniów, hehehe - dodał swoje trzy grosze Gergory. - Na brodę Merlina - szepnęła załamana Julia. - Że też im się teraz żreć zachciało. Tamci jedynie rzucili pogardliwe spojrzenia na członków imprezy. Ślizgoni, którzy byli na nią zaproszeni, bądź sami wprosili się wcześniej, schowali się za stołem, by tylko tamci ich nie zauważyli i przypadkiem nie chcieli zostać. Ci dwaj nawet w domu węża nie cieszyli się sympatią. Goyle i Crabbe zbliżyli się do szafek z jedzeniem, jednak spotkało ich niemiłe rozczarowanie - pozostały jedynie resztki, gdyż Bart i reszta towarzystwa zadbali o to, by nic w nich nie zostało. - Gdzie jedzenie? - zapytał łamiącym się głosem Greg. - Wyszło. Transmutowaliśmy ciasteczkom nóżki dla zabawy i wybiegły przez drzwi. Biegnijcie, może jeszcze je dogonicie - odezwała się Black-Potter, a reszta potakiwała energicznie głowami. - Hmm... Nie lubię biegać... Ale jestem głodny... Wtem... - CHOLERA JASNA, FLINT! - Na litość boską, Cyźka, ciszej! - Mógł mnie nie ciągnąć za włosy, debil jeden... Zza stołu wyłoniła się Narcissa, czerwona na twarzy ze złości. - Ooo...Patrz, Crabbe. Nasze ślizgony! Hy, hyhyhy. Edytowane przez Lossiril dnia 17.08.2013 22:15
"You could be great, you know, and Slytherin will help you on the way to greatness, no doubt about that." ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() tumblr klik 'We must take a hard road, a road unforeseen. There lies our hope, if hope it be.' 'The world is indeed full of peril, and in it there are many dark places; but still there is much that is fair, and though in all lands love is now mingled with grief, it grows perhaps the greater.' ![]() 'Deserves it! I daresay he does. Many that live deserve death. And some that die deserve life. Can you give it to them? Then do not be too eager to deal out death in judgment. For even the very wise cannot see all ends.' ![]() It is not our part here to take thought only for a season, or for a few lives of Men, or for a passing age of the world. We should seek a final end of this menace, even if we do not hope to make one. ![]() |
|
|
|
Narcissa |
Dodany dnia 17.08.2013 22:01
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 647 Dom: SlytherinPunkty: 8673 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 29.06.13 |
Narcyza zrobiła duże oczy i w jednej chwili znów schowała się pod stołem, cała czerwona na twarzy. - Zobaczyli mnie - szepnęła do reszty - Co robimy, nie chce ich tu to debile. - I usłyszeli nie musiałaś się tak drzeć - skwitowała Argel uśmiechając się złośliwie, szturchając Notta bo ten bawił się rozporkiem - Zostaw to nic tam nie ma. Nott uniósł brwi i szepnął coś Loss na ucho.A ta poczerwieniała jak cukrowy burak. - Malfoy to twoi kumple zrób coś - powiedziała Victoria która również dołączyła do ślizgonów. Draco pogładził gryfonkę po twarzy, a ta otworzyła usta ze zdziwienia.- Emmm - wydukała. - Już się robi, Nox - szepnął a świecie w kuchni zgasły. Zrobiło się zupełnie cicho. Crabbe i Goyle rozglądali się w ciemności. - Hej co się dzieje hy,hy - mruknął Goyle dlaczego ciemno jest hy,hy. Nagle okno w kuchni się otworzyło, a dwaj ślizgoni podskoczyli ze strachu. Ktoś zrzucił wazon z szafki który rozbił się na małe kawałeki, a Crabbe przytulił się do kolegi.. Edytowane przez Narcissa dnia 17.08.2013 22:35
Od cnót Gryfonów kretynizmu Puchonów i wiedzy-o-własnej-wszechwiedzy Krukonów chroń nas Slytherinie
**** ![]() |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 17.08.2013 22:04
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
Ktoś wszedł do kuchni, a dokładniej dwie osoby. Światło znów się zapaliło. - Nie, no... - powiedział Fred. - Nie może być... -odrzekł George. - Myśleliście, że McGonagall nadchodzi...? - Albo Snape? Muzyka znowu zaczęła płynąć, a impreza zaczęła się od nowa. - To Wy! - wrzasnęła MoMo. - Ale nam stracha narobiliście. - krzyknęła Xeri. - Wiecie ile na Was czekałam? - powiedziała Vicki i uśmiechnęła się do Gryfonów. - No to się doczekałaś... - odrzekł George. - I mamy co nieco. - Edytowane przez YourSmile dnia 17.08.2013 22:50
|
|
|
|
Lossiril |
Dodany dnia 17.08.2013 22:58
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1040 Dom: SlytherinPunkty: 9322 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 30.04.13 |
- I mamy co nieco... - George zamilknął na chwilę i z rozbawioną miną dodał. - O mój... - Boże, Fred! Widzisz to, co ja widzę? - Widzę przytulonych do siebie głąbów. - Szkoda, że nie ma tutaj Colina. Miałybyście ładne zdjęcie, panienki. Przez kuchnię przetoczyła się fala śmiechu, a dwoje osiłków odkleiło się od siebie w obrzydzeniu i rumieńce zakłopotania zabarwiły ich nalane twarze na różowo. - To co tam macie? - Victoria podeszła bliżej do bliźniaków i wskazała na wypchane plecaki, które ze sobą przynieśli. Chłopcy zdjęli je z pleców i gdy położyli je na podłodze dało się słyszeć brzęk szkła. Wszystkim momentalnie zaświeciły się oczy, a ślizgoni wypełznęli zza stołu zachęceni znajomym dźwiękiem. Chwilę później na stole znów królował alkohol, jednak zauważono, że plecaki rudzielców nie są zupełnie puste. Zapytani co tam jest odpowiedzieli: - Tego nie ruszajcie. To nasz nowy wynalazek, kokoski popędzające. Spodziewacie się, czym grozi ich spożycie. Ja tam bym nie chciał spędzić tygodnia w toalecie... Nim wypełniono kolejne kieliszki [matko, ile tego alkoholu już poszło], do kuchni wpadła Jessica Collet. - Hej! Mam nadzieję, że nic ciekawego mnie nie ominęło - zagadnęła wesoło. Wszyscy spojrzeli po sobie i uśmiechnęli się pod nosem. - W sumie, to niewiele - rzuciła Xeri i, ponieważ była już lekko wstawiona, nalała gryfonce ognistej i zaprosiła na miejsce obok siebie. Edytowane przez Lossiril dnia 17.08.2013 23:17
"You could be great, you know, and Slytherin will help you on the way to greatness, no doubt about that." ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() tumblr klik 'We must take a hard road, a road unforeseen. There lies our hope, if hope it be.' 'The world is indeed full of peril, and in it there are many dark places; but still there is much that is fair, and though in all lands love is now mingled with grief, it grows perhaps the greater.' ![]() 'Deserves it! I daresay he does. Many that live deserve death. And some that die deserve life. Can you give it to them? Then do not be too eager to deal out death in judgment. For even the very wise cannot see all ends.' ![]() It is not our part here to take thought only for a season, or for a few lives of Men, or for a passing age of the world. We should seek a final end of this menace, even if we do not hope to make one. ![]() |
|
|
|
Lapa15 |
Dodany dnia 17.08.2013 23:17
|
![]() Pochwały: 19 Postów: 2670 Dom: GryffindorPunkty: 20150 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 01.12.12 |
Jess usiadła obok Ślizgonki i zaczęła ją dręczyć pytaniami, co się tutaj wcześniej działo. Xeri starała się odpowiedzieć na te wprost pomału wkurzające pytania. - A temu to co się działo... - zapytała Łapa spoglądając na Marcusa Flinta. - A, był złym chłopczykiem i dostał kopa od Ulki... - odpowiedziała Xer. Psina oblała się ognistą, ponieważ parsknęła śmiechem. Zaczęła się rozglądać; spora grupka Puchonów tańczyła, część innych uczniów siedziało... Natomiast Goyle i jego towarzysz nadal byli w lekkim szoku. - Hmm... zapoznasz mnie z większością Ślizgonów...? Z tego domu znam się dobrze tylko z tobą... - Jess po raz setny zadała jakieś pytanie. - No... ok, ale uprzedzam, że mogą się naśmiewać z Twoich różowych włosów... - Oj tam... Planuję je zmy... O libo! Lece, może jeszcze się załapię! - krzyknęła Lapa, która była już po 8 kieliszkach ognistej. Edytowane przez Lapa15 dnia 17.08.2013 23:30
![]() *** Moje wewnętrzne oko tu cierpi *** |
|
|
|
Narcissa |
Dodany dnia 17.08.2013 23:19
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 647 Dom: SlytherinPunkty: 8673 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 29.06.13 |
Crabble i Goyle widocznie nie byli zadowolenie z takiego obrotu sprawy, wszyscy się z nich śmiali a na dodatek byli głodni. Spojrzeli po wnętrzu, nigdzie nie było jedzenia, ani odrobinki. - Hehe, może by tak zawołać skrzaty - zawołał Crabbe - Ugotowały by coś, zjadłbym golonkę z cebulką hy,hy. - Skrzaty śpią, jest już późno a jak się obudzą to nas wygonią, wiec na dziś koniec chlania -odpowiedziała nowo przybyła gryfona w różowych włosach. Crabble'owi nie spodobała się ta odpowiedź i sięgnął do kieszeni gdzie znajdowała się różdżka. Jego kolega szturchnął go w ramię i pokazał placem na otwarty plecak bliźniaków. - Patrz cukierki, weźmy trochę. Ślizgoni rzucili się na plecak i zaczęli odpakowywać słodycze i wkładać sobie je do ust. - Ej patrzcie na nich! - krzyknęła Xeri pokazując palcem na Crabblea i Goyla - Oni to jedzą! - Przez kuchnie po raz który przetoczyła się fala śmiechu. - Smaczne - spytał Fred uśmiechając się złośliwe. - Na pewno - dodał George - Sam je ulepszałem. - Mógłby by być większe - odpowiedział Vincent wpychając sobie kolejnego kokoska. - Oj nie będzie dobrze - mruknęła Cyźka do Argel - Zobaczysz. Dziewczyny stuknęły się kieliszkami. Nagle Crabble złapał się za brzuch i zrobił zielony na twarzy jego kolega również. - Zaczyna się - rzucił uradowany Flint - Zaraz wybiegną. I stało się tak jak powiedział przystojny ślizgon. - To co znowu zaczynamy? " Jak zejdziesz nisko , jak zejdziesz nisko " - śpiewał Draco Malfoy Edytowane przez Narcissa dnia 17.08.2013 23:55
Od cnót Gryfonów kretynizmu Puchonów i wiedzy-o-własnej-wszechwiedzy Krukonów chroń nas Slytherinie
**** ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Slytherin






















Hufflepuff







Gryffindor









Ravenclaw



