Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Wielka Sala
|
|
Padida |
Dodany dnia 13.10.2013 18:58
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: GryffindorPunkty: 7287 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 13.07.13 |
- Yyy... To ja pójdę - Alice nie lubiła spotykać się z chłopakami gdy czuć było od niej "trochę" alkoholu. Rozejrzała się. Podeszła do jednego ze stołów i podkradła trzy miętówki. Szukała dalej wzrokiem kogoś z Gryffindoru, gdy zobaczyła wchodzącą do sali Jessicę. Podbiegła do niej potykając się o własną czarną balerinę. Wstała i otrząsnęła się. - Hej Jess. - przywitała ją. Psina obejrzała ze wszystkich stron jej spodnie ze skórzanymi naszywkami, białą bluzkę z jednej strony dłuższą, waląco różowy sweterek i bransoletki. - Okej, jesteś ładnie ubrana więc mogę z Tobą gadać. Mo pan pikny kraj! - Kończę rozmowę i idę tańczyć! - przekrzyknęła wariujący tłum Jessica. Padi uśmiechnęła się do siebie, usiadła i wypiła łyk kremowego piwa. Edytowane przez Padida dnia 13.10.2013 20:05
![]() hej |
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 13.10.2013 19:32
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Xeri stała przy jednym ze stołów i uśmiechała się delikatnie. Miała w ręce kieliszek szampana, ale myśli miała zaskakująco klarowne. Postanowiła przedtem, że tego wieczoru się nie upije aż tak bardzo przynajmniej na początku. Impreza zaczęła po mału się rozkręcać i wciąż dochodzili nowi goście. Markus Flint stał smotnie przy drzwiach i pilnował, aby każdy z gości dał wpisowe. Xeri sama go o to poprosiła. Wiedziała, że takie zadanie go satysfakcjonuje, bo mógł się nachlać i nikt nie wymagał od niego tańczenia. W pewnym momencie podeszła do niej MoMo. - Jak się bawisz? - spytała Ślizgonka. Kolorowe światełka oświetliły jej zielone warkoczyki. - Nieźle - odpowiedziała Victoria, biorąc ze stołu szklankę z drinkiem. - A ty? - Dobrze, dzięki. - Uśmiechnęła się. - Nie mogę się doczekać północy, kiedy przyniosą niespodziankę - wypaliła. O mój borze, pomyślała, to miała być tajemnica. - Jaką niespodziankę? - zaciekawiła się MoMo. Żono moja, serce moje, nie ma takich, jak my dwoje. - Żadną... - Xeri uśmiechnęła się niefrasobliwie. - Zatańczysz? Edytowane przez Xeri dnia 13.10.2013 20:23
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Lapa15 |
Dodany dnia 13.10.2013 20:13
|
![]() Pochwały: 19 Postów: 2670 Dom: GryffindorPunkty: 20150 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 01.12.12 |
Victoria zatańczyła się z Xeri. Łapa miała dość tańczenia, bo... się zmęczyła ( ). Teraz dopiero zobaczyła stoisko alkoholowe.- Uuu... - szepnęła. - Będzie się działo! Obeszła stoliki dokoła. Wreszcie znalazła kieliszek. Zaczęła wlewać każdego alkoholu po trochu. W końcu spróbowała swojej mikstury. - Bleeee!!! - wrzasnęła opluwając niechcący Portugasa. - Och Przepraszam, Szarcusiu... haha! Wiem! Patryk stał kolo niej. Psinka podniosła różdżkę wołając: "Accio cukier!". Dodała 3 łyżeczki do swojego wynalazku,, wsadziła tam różdżkę (o Boże, co się ze mną dzieje ). Trysnęły iskry. KABOOM! Collet i Patryk byli w mieszańce od bioder po sam czubek głowy. - Och... Przepraszam... Szarcusiu... - wybełkotała winowajczyni. - mogę dać ci moją bluzkę... jak chcesz, oczywiście, nie zmuszam... Patryk mruknąć coś w stylu "Grrr!", natomiast Jessca zlizała to coś z twarzy. - Hej, to jest słodkie! Od dzisiaj zacznę to sprzedawać na allegro! Zapadła cisza, bo nikt nie wiedział co to takiego. Jessy podeszła do Jordana. - Puść to, a się zacznie! Nic nie rusza ludzików tak, ja mugolskie hity! - szepnęła podając mu swoją płytę. Sama poszła zmienić bluzkę. Zajęło jej to 3 minuty. W drugim końcu sali Glanek za namową innych postanowiła ruszyć swój tyłek. W samą porę, bo Lee puścił właśnie piosenkę "Bałkanica". - Odbijamy! - usłyszała Xeri. W te właśnie chwili łapa "zabrała' Xeri zaMoMotaną MoMo i obie zaczęły tańcować. Padida również wlazła na parkiet. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 16:36
![]() *** Moje wewnętrzne oko tu cierpi *** |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 13.10.2013 20:52
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
- Będzie! Będzie zabawa! - krzyczał cały tłum skacząc i dziko wymachując rękami. A pomyślałby kto, że to taka porządna szkoła... - Będzie się działo! I znowu nocy będzie mało! - Xeri strasznie chciała wydrzeć się najgłośniej. Widać było, że promile dały znać o sobie. - Łapko, daj mi jeszcze tego wynalazku! - krzyknęła Vicki. - Masz - powiedziała Gryfonka i jakoś podała MoMo szklankę. - Ech, żałuję, że nie mam przy sobie swojego kija. - odrzekła Victoria. - A po co Ci ten kij. - zapytał, a raczej wykrzyczał Patryk. - Och, ja,już bym wiedziała co z nim zrobić. - odrzekła MoMo z chytrym uśmieszkiem. Piosenka dobiegała końca, a tłum darł się jeszcze głośniej. - Malfoy dalej się za tobą ugania? - zapytała Xeri. Edytowane przez YourSmile dnia 13.10.2013 21:55
|
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 13.10.2013 21:12
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
- Daj spokój - MoMo przewróciła oczami. - To kretyn. Obie spojrzały na Draco, który właśnie rzygał w kącie. Wyglądał na totalnie schlanego. - Faktycznie, niezbyt dobry materiał na chłopaka - przyznała Xeri, po czym rozejrzała się po sali. Ludzie byli coraz bardziej pijani. Jej wzrok przyciągnął Roger Davies, który wpatrywał się w MoMo i nią intensywnie. Dziewczyna uniosła brwi i szturchnęła Victorię. - Widzisz? - Wskazała Daviesa. - Co? - Gapi się. - No to co? Ładne jesteśmy - MoMo zaśmiała się, a potem odeszła do Łapy. Xeri wykorzystała okazję, aby odszukać Angelę, Lossi i Cyzię. Po drodze przywitała się jeszcze z Riveen, która trajkotała zawzięcie z jakąś Gryfonką. - Hej! Tu jesteśmy - usłyszała. Odwróciła się. Na parkiecie tańczyły wszystkie trzy i wyglądały, jakby naprawdę dobrze się bawiły. Lee puścił właśnie "Gangam Style" i każdy tańczył charakterystyczną choreografię do tego utworu. - Zostaw ją! - krzyknął ktoś, a dziewczyny odwróciły się, aby zobaczyć kto się tak wydziera. - Nie, to ty ją zostaw! Nie jesteś jej wart! To Draco Malfoy i Roger Davies kłócili się o Victorię. Obaj chcieli z nią zatańczyć. - To ostatnie ostrzeżenie - wysyczał Roger, a na sali cichły po mału rozgadane głosy i coraz więcej ludzi przyglądało się scenie. Zapowiadało się na pojedynek. Chłopacy wyciągnęli różdżki, mierząc się bezlitosnymi spojrzeniami. Edytowane przez Xeri dnia 13.10.2013 22:22
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 13.10.2013 22:58
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina podrygiwała przy dj-ejce, obserwując tłum ludzi. To już było jej zboczenie zawodowe, przy organizacji musiała kontrolować sytuację. Była niezwykle zadowolona z pomysłu Ślizgonów. Taka impreza, pod nosem całej kadry nauczycielskiej i Dyrektora, w samej Wielkiej Sali, niedziela, aktualnie północ. Ciekawe, czy kiedykolwiek wcześniej ktoś zorganizował coś tak niesamowitego. A zresztą, kogo to obchodzi. Ta biba przejdzie do historii. - Angie, dawaj się napić! - zawołała (a w sumie już zabełkotała) Loss, idąc chwiejnym krokiem z kieliszkiem w kierunku Ślizgonki. Johnson uśmiechnęła się do siebie. A co tam. Należy się im wszystkim ta zabawa. Szybko wypiła całą szklankę whisky, krzywiąc się. Za tak wypity szlachetny trunek dostałaby po łapach od ojca. Co tam od ojca, dostałaby po łapach od własnej siostry! - Chodź, idziemy na parkiet! - zawołała do Argel, mknąc ku tańczącym Xer i Momo. Jednak zaraz potem znieruchomiała. Dopiero teraz zauważyła małą awanturę między Draco a Rogerem. Nie wiedziała o co chodzi, ale takie akcje nie były w planach tej imprezy. Wyciągnęła różdżkę i stanęła między chłopakami. - Schowaj różdżkę, Draco - syknęła, posyłając mu spojrzenie mówiące lepiejtozróbbocięzabije. Malfoy odwrócił wzrok, ale nadal miał rękę wzniesioną. - Proszę, przestańcie! - zawołała Victoria. Lee przerwał puszczanie muzyki. - Albo schowacie różdżki, albo koniec imprezy. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 13.10.2013 23:21
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Roger patrzył ze złością na Draco, a ten patrzył ze złością na Rogera. Słowa Victorii miały większą moc niż mogłoby się zdawać, ponieważ chłopacy powoli opuszczali różdżki, ale mieli napięte mięśnie, jakby gotowali się do skoku. Angela złapała Dracona za łokieć i spróbowała go odsunąć, ten jednak się nie poruszył. - Chodź, idioto - syknęła. - Dosyć już namieszałeś. Ślizgon wyprostował się, strząsnął dłoń Ang i wyszedł dumnym krokiem z sali, nie oglądając się za siebie. Xeri wypuściła ze świstem powietrze. Mało brakowało. - No, koniec widowiska - usłyszała głos Lossi, odganiającej gapiów. - Nie ma już czego oglądać. - Chwila - odparła Xeri, po czym podeszła do niej i wyszeptała coś do ucha. Argel pokiwała głową, przypominając sobie ich plan. Młodsza Ślizgonka klasnęła kilkakrotnie w dłonie, próbując zwrócić na siebie uwagę. - Panie i panowie - zaczęła - pragnę oznajmić wam, że na dzisiejszy wieczór przygotowałyśmy niespodziankę. Crabbe, Goyle, Flint! - zawołała. Drzwi do Wielkiej Sali się otworzyły. Imprezowiczom ukazał się ogromny tort na desce z kółkami, który pchali trzej Ślizgoni. Dowlekli go na środek sali, po czym ukradkiem uciekli pod ścianę. Po sali rozległy się szepty. Niektórzy zastanawiali się po co tort na imprezie, przecież to nie jest żadne wesele, inni martwili się, że nie poradzą ciasta. - Przed wami oto... - Lampa dyskotekowa zgasła, jedynym źródłem światła był teraz reflektor skierowany na tort. Lee włączył werble. - Mrużka! Edytowane przez Xeri dnia 13.10.2013 23:52
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Padida |
Dodany dnia 14.10.2013 11:32
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: GryffindorPunkty: 7287 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 13.07.13 |
Co? Mrużka? Na sali zrobiło się głośno. - O co chodzi? Po co tu Mrużka? - rozmawiali ze sobą uczniowie. Z tortu wychyliła się główka skrzata, która zaraz zniknęła. - Ee... no... - zaczęła jąkać się Xeri, ale Mrużka już wyskoczyła na podłogę w... dżinsach i skórzanej kurtce! Ślizgonka szepnęła jej coś do ucha, a skrzatka... zaczęła tańczyć. Skakała, kręciła pupą krzycząc "U-aaa, u-aaa, tańcuje zgrabna pu-paaa" i machała rękami. Tłum oszalał. Alice zaśmiała się i podeszła do stołu. Chwyciła kieliszek i przechyliła go. Padi czuła, że leży na czymś twardym. Otworzyła oczy, podniosła się i rozejrzała. Wielka Sala nie przypominała Wielkiej Sali. Jeden stół miał wyłamane nogi, na podłodze walały się kawałki szkła i lały alkohole. Wiele osób leżała na podłodze, stołach, krzesłach, tylko kilku stało i próbowało coś zrobić. - Cco... O co ch... - zaczęła Gryfonka. Ale nagle wszedł Dumbledore. ![]() hej |
|
|
|
Portugas |
Dodany dnia 17.10.2013 16:04
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
Wczorajszy wieczór minął niczym dobry film akcji - bardzo szybko, Patryk nie brał udziału w imprezie, bo był zbyt zmęczony. Tylko ją udekorował i poleciał do dormitorium się położyć zmożony wydarzeniami z poprzedniego dnia. Patryk wszedł do dormitorium po dobrze spędzonej nocy, ale to co zobaczył zwaliło go z nóg. - Jezus Maria! Co tu się stało? - Patryk przeszedł powoli całą Wielką Salę, żeby zobaczyć wszystko co pozostało z jego dekoracji. Zobaczył leżących na stołach i podłodze śpiących uczniów, połamane, latające świece, podarte dekoracje, porozrzucane jedzenia, potłuczone butelki po whisky i jeden przewrócony stół. Pod jednym ze stołów zobaczył dobrze mu znaną ślizgonkę podbiegł do niej z nadzieją, że ta wytłumaczy mu co się stało. - Xeri! Xeri wstawaj! Już rano! - C-co? AŁ! - Xeri walnęła głową w stół, obejrzała się i dopiero zorientowała się gdzie jest. Po wyjściu z pod stołu zwróciła się do Patryka. - Sorry. Ale wczoraj była jazda! O jeezuus, co tu się stało?! I czemu jest was sześciu!? - Jesteś pijana? Masz szczęście, że dziś sobota... - Xeri zataczając się zaczęła budzić swoich znajomych, a Patryk jeszcze raz obejrzał salę. - Może lepiej pójdę po Filcha... - Powiedział Patryk po czym wyszedł w poszukiwaniu woźnego. Edytowane przez Portugas dnia 17.10.2013 16:34
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Lossiril |
Dodany dnia 17.10.2013 17:01
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1040 Dom: SlytherinPunkty: 9322 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 30.04.13 |
Patryk skierował swoje kroki ku wyjściu z Wielkiej Sali, gdy nagle usłyszał "STÓÓÓÓJ". Argel podbiegła do niego omijając leżących na podłodze uczniów przytulonych do misek z jedzeniem i pustych butelek po alkoholu. Nogi odmawiały jej posłuszeństwa, a ból głowy nie pozwalał skupić jej wzroku należycie, toteż w połowie drogi do puchona przewróciła się. - Cholera... - jęknęła z twarzą zwróconą ku ziemi. - Nie idź po tego starego frędzla - wydukała w podłogę. - Tobie też się dostanie. Patryk patrzył na Lossi z wyrzutem, ale dzięki ślizgonce uświadomił sobie, że rzeczywiście i jego w tym wypadku kara nie ominie. Podszedł do dziewczyny i wyciągnął rękę, by pomóc jej wstać, ale ona tylko machnęła na niego mówiąc "Ja sobie tu poleżę". Gdy tak leżała i w myślach przeklinała niewygodną, twardą i brudną posadzkę zaczęła sobie przypominać co też się działo. Wjechał tort. Wyskoczył z niego skrzat (przez co stał się dla niej niejadalny) i Lee włączył Thriller Michaela Jacksona, a Mróżka zaczęła tańczyć. To niesamowicie rozruszało towarzystwo, które spiło się w tempie nieludzko szybkim. Jakiś pijany gryfon schował się pod stołem, by zasnąć, ale jego koledzy z domu lwa nie chcieli mu na to pozwolić i nie mogąc namówić go do dalszego udziału w imprezie wywrócili mebel. Ślizgoni z kolei lewitowali do siebie butelki alkoholu. Oburzeni krukoni chcieli im przeszkodzić twierdząc, że zaraz je potłuką i próbowali czarami ściągnąć je na ziemię. I ściągnęli. Potłukły się, a szkło lśniło w kałuży whisky. Puchoni zabierali miski z jedzeniem. Ba, nawet z nimi tańczyli, aż zmęczeni usnęli na środku Wielkiej Sali. Póżniej drzwi otworzyły się i pojawił się w nich Dyrektor. Pijane towarzystwo albo nie zwróciło na to uwagi, albo spało, ewentualnie machnęło ręką, że im to już wszystko jedno. Dumblerdore podszedł do Flinta, który spał smacznie skulony na stole i poklepał go uśmiechając się pod nosem i wspominając coś o eliksiru na kaca. Ang podniosła głowę i nieprzytomnym wzrokiem spojrzała na starca, po czym położyła głowę na Łapie chrapiącej obok. Ona z Xeri siedziały kawałek dalej. Młodsza ślizgonka narzekała, że ma tzw. helikopter i gdy zamyka oczy, to jej niedobrze. Niewzruszony dyrektor wyszedł. A może jej się to śniło? Wstała i zaczęła budzić towarzystwo. Gdy podeszła do Marcusa zauważyła przy nim małą notkę. Nie sądze, by profesor Snape uraczył was eliksirem na kaca, ale mimo wszystko macie dzisiaj pojawić się na zajęciach. Ci, którzy tego nie zrobią dostaną specjalne zaproszenie do mojego gabinetu. PS Macie może listę piosenek? Niektóre były całkiem zabawne. Dyrektor Edytowane przez Lossiril dnia 17.10.2013 17:38
"You could be great, you know, and Slytherin will help you on the way to greatness, no doubt about that." ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() tumblr klik 'We must take a hard road, a road unforeseen. There lies our hope, if hope it be.' 'The world is indeed full of peril, and in it there are many dark places; but still there is much that is fair, and though in all lands love is now mingled with grief, it grows perhaps the greater.' ![]() 'Deserves it! I daresay he does. Many that live deserve death. And some that die deserve life. Can you give it to them? Then do not be too eager to deal out death in judgment. For even the very wise cannot see all ends.' ![]() It is not our part here to take thought only for a season, or for a few lives of Men, or for a passing age of the world. We should seek a final end of this menace, even if we do not hope to make one. ![]() |
|
|
|
kurczak |
Dodany dnia 25.10.2013 15:57
|
![]() Postów: 2 Dom: GryffindorPunkty: 21 Ranga: Mugol Data rejestracji: 07.08.13 |
Kurczak wyszedł z dormitorium. Wczoraj wieczorem rozmawiał z duchem Gryffndoru. Szedł do Wielkiej Sali, a gdy zobaczył co się stało, zaniemówił. Wszędzie było jedzenie i alkohole. Ciekawe co się stało?, pomyślał. -_Co się tam stało, panie dyrektorze? - zapytał Dumbledore'a który właśnie wyszedł z sali. -_Była tam impreza, nie wchodzić tam. Troszkę dłuższe posty nie zaszkodzą. To naprawdę nie jest trudne ;] Xeri Edytowane przez Xeri dnia 12.12.2013 20:42
|
|
|
|
Emille _Tonks |
Dodany dnia 12.12.2013 19:18
|
![]() Postów: 10 Dom: SlytherinPunkty: 72 Ranga: Uczeń Hogwartu Data rejestracji: 10.12.13 |
Emilly siedziała przy długim stole Slytherinu obok Draco Malfoy'a i Pansy Parkinson. - Co teraz mamy? - zagadnęła ich - Teraz? Opiekę nad tym czymś co Hagrid nazywa zwierzętami - odpowiedziała Pansy - Słyszałam że znów są sklątki - mruknęła Emilly załamującym się tonem - Spoko, po tej bajce którą wymyśliłaś wczoraj jeszcze nam podziękuje - rzekł Draco - Pewnie tak, ale nam nie odpuści. Ej, co się tam dzieje? - zapytała spoglądając na stół nauczycielski. Jakaś dziewczynka prawdopodobnie z drugiej klasy rozmawiała z McGonagall. - Przypomina ci kogoś? - spytała cicho - Zmywajcie się stąd. Szybko! - szepnęła Pansy - Czyli jest z Gryffindoru! - zauważył Draco - Idzie tu! - rzekła łamiącym się tonem Emilly - Twoje zaklęcie było niedokładne - Wiem! Działałem za szybko - usprawiedliwiał się Malfoy - Tonks! Malfoy! - zagrzmiała Pani Profesor - Słuchamy, co ma nam Pani do powiedzenia - rzekła Emilly - Co robiliście w Zakazanym Lesie? - zapytała - Nic, pewnie miała zwidy - mruknął Malfoy - Nie życzę sobie takich odpowiedzi. Grzeczniej, proszę bo inaczej odejmę wam punkty - powiedziała McGonagall - Do gabinetu! - dodała, a ślizgoni poszli za nią |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 24.12.2013 00:37
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Ho ho ho, Wesołych Świąt! ![]() Drzwi do Wielkiej Sali stały otworem. Już z najbliższych pięter pachniało ciasteczkami korzennymi i kompotem z suszu. Zaciekawi uczniowie sunęli poubierani w piękne, odświętne szaty po schodach, mijając się wzajemnie i pokrzykując entuzjastycznie. A Wielka Sala, ach! Wyglądała przepięknie. Ogromne okna schowane w żeliwnych ramach przystrojone zostały lodowymi soplami, załamując promienie zimowego słońca i tworząc tęczowe refleksy. Oświetlały one stół, na którym biały obrus łączył elementy wszystkich Domów Hogwartu. Czerwone gryfy zdobiły go na cześć Gryffindoru, żółte, brykające borsuki tańczyły dla Hufflepuffu, latające, niebieskie orły okrążały misy oddając szacunek Ravenclawu, a szmaragdowe węże syczały, składając uszanowanie Slytherinowi. Stół został również udekorowany ślicznym wieńcem ze świecą, którego autorem jest uczennica Gryffindoru, Padida. Na samym środku przypięty został herb szkoły, dumnie kołysząc się wśród delikatnie prószącego śniegu, który nigdy nie opadał na posadzkę. Prefekci wchodzili jako pierwsi do Wielkiej Sali, by móc spokojnie i szybko usadowić uczniów swojego Domu. Nad ich głowami powiewały jemioły, przeplatane z czerwonymi owocami ostrokrzewu. Jednak ich wzrok przykuło zgoła co innego. Hagrid w tym roku przeszedł sam siebie. Pod dwoma dłuższymi ścianami Wielkiej Sali stały, ustawione w szeregu, największe jakie dotąd było dane zobaczyć uczniom, choinki. Ich gałęzie zajmowały tyle miejsca, że odstępy między stołami trzeba było znacząco zmniejszyć. Udekorowane zostały nie tylko typowymi ozdobami wziętymi przez profesora Flitwicka z magazynów hogwarckich, ale również robocizną uczniów. I tak można było zobaczyć świecące dzwoneczki cekinowe KubeNa, zawieszone za czerwoną kokardkę, czy brązowe bombki Anciola, oraz, również wychodzące spod jej różdżki, udekorowane świątecznie serduszka. Na samym czubku była oczywiście złota, świecąca Gwiazda Betlejemska. Lapa jako pierwsza miała możliwość wprowadzenia swoich Gryfonów. Rozpierała ją duma, gdy wskazywała każdemu z uczniów ich miejsce przy świątecznym stole. Gdy przyszła kolej na Ulkę, wkroczyła ona na czele swych Puchonów w lodowej koronie, śmiejąc się do latających po Wielkiej Sali zaczarowanych ptaszków. Anciol ze skupieniem próbowała ogarnąć zamieszanie wśród Krukonów, by móc ich rozsadzić możliwe jak najlepiej. W końcu pochód zamykali Ślizgoni, których wprowadzała Lossiril, starając się zachować werwę. Jednak każdemu z uczniów Hogwartu oczy latały po Wielkiej Sali, obserwując niezwykłe ozdoby (a pewnemu Puchonowi latały na widok zapełnionych wyśmienitym jedzeniem półmisków). Gwar w końcu ucichł i zza specjalnych drzwi zaczęli wychodzić pomocnicy nauczycieli. Angelina starała się nie słyszeć chichotów uczniów, skupiając się na chodzeniu w tych dziwnych butach. MoMo miała istne problemy z za dużym nieco kapeluszem. Alette, idąc pod rękę z Dyrektorem modliła się, by nie odpadła jej przyklejona na czarodziejski klej broda, a Seferyn obciągał po raz kolejny opadające, paskowane podkolanówki. Sann z Gne niosły wielki wór, starając się nic nie wysypać, a cukierki które im wypadły zbierała idąca za nimi Xeri. Dumbledore wkroczył do Wielkiej Sali przebrany za Świętego Mikołaja. Nawet brzuch mu wyczarowano. Wokół niego zbierały się jego elfy - znani Wam "niebiescy" admini. Za ich plecami do stali wkraczała trzęsąca się ze śmiechu Kadra Nauczycielska. Gdy Albus Dumbledore wyjął różdżkę, by zaklęciem wzmocnić swój głos, chichoty uczniów momentalnie ustały. - Witam Was wszystkich bardzo serdecznie na Balu Bożonarodzeniowym! Obiecaliśmy Wam iście świąteczną zabawę i słowa dotrzymamy! W dniach 24-26 grudnia będziecie mogli korzystać ze specjalnie udekorowanej Wielkiej Sali, tańczyć z naszym Hogwarckim Bałwanem , prosić Świętego Mikołaja, który właśnie do Was przemawia - puścił oczko do uczniów znajdujących się najbliżej jego mównicy - o prezenty, tańczyć do fenomenalnego zespołu piosenek świątecznych Skarpety na Kominku, jeść wspaniałe dania przygotowane przez nasze skrzaty i bawić się, bawić i bawić! Bal Bożonarodzeniowy uważam za otwarty! Gdy tylko Skarpety na Kominku weszły na specjalnie przygotowaną scenę, na środek Sali wyszedł nie kto inny a Hagrid, przebrany za wielkiego bałwana. Na głowie miał największy garnek, jaki udało się znaleźć w hogwarckiej Kuchni, w ręku trzymał miotłę ze swojej chatki, a profesor McGonagall przetransmutowała mu nos w ogromną marchewkę. Uczniowie natychmiast ruszyli do niego na parkiet. Między nimi uwijały się elfy, rozdając cukierki i brykając wokół Bałwana. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
monciakund |
Dodany dnia 24.12.2013 11:10
|
![]() Pochwały: 31 Postów: 2334 Dom: GryffindorPunkty: 43236 Ranga: halo, regulamin! Data rejestracji: 11.03.13 |
Amanda weszła do wspaniale udekorowanej Wielkiej Sali. Tylko na to czekała. Obeszła pomieszczenie, jednocześnie zachwycając się pięknem dekoracji. Usiadła przy jednym z pustych stołów i skosztowała czegoś do jedzenia. Po chwili stwierdziła, że było wyśmienite. - No tak... - powiedziała sobie pod nosem dziewczyna- są święta Bożego Narodzenia, więc wszystko musi być idealne. Uśmiech wstąpił na jej twarz. Czuła, że do końca dnia będzie naprawdę szczęśliwa. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 16:36
![]() - - - The human life is made up of choices. Yes or no. In or out. Up or down. And then there are the choices that matter. Love or hate. To be a hero or to be a coward. To fight or to give in. Live or die. - - - ![]() - - - Don't let what he wants eclipse what you need. He's very dreamy but he's not the sun, you are. - - - ![]() --- Nad przepaścią, tegoż roku Żyraf masa się w amoku Rodzi. Pamięć ludzka jest Zawodna, mimo tego fiest Tysiące, z tej okazji, Ku jej chwale od Abchazji Aż po Nordkapp wspominacie. "Czyjej chwale?", się spytacie. Jak to czyjej? Monci* naszej. Gryfa córce, redakcyjnej Na tym świecie ambitniejszej Od niej nie ma. Tu rysunek, Tam malunek i do tego Social media. Wizerunek Hp-neta tam kreuje, ego Strony reperuje. Szczerze, Bardzo, bardzo szczerze mówiąc Człek orkiestra, żywa gwiazda. Żyj nam wiecznie, twórz i kreuj. Koniec, basta - taki mus i Żyraf pasta. --- ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 24.12.2013 11:23
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
Ana weszła na salę. Widok świątecznych dekoracji zawsze wprawiał ją zachwyt, ale w tym roku były jeszcze bardziej cudowne. Usiadła przy stole i całą siłą woli próbując nie parsknąć śmiechem na widok Hagrida z marchewkowym nosem czy Dumbledore'a z mikołajowym brzuchem. Czuła, że to będą jej najlepsze święta Bożego Narodzenia w Hogwarcie. Prosiłabym oo trochę dłuższe posty. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 16:37
![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
Bad wolf |
Dodany dnia 24.12.2013 11:28
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1666 Dom: SlytherinPunkty: 12316 Ranga: Wielki Mag Data rejestracji: 20.09.13 |
Wraz z tłumem ruszającym w stronę Mikołaja i Bałwana wstali poszczególni Ślizgoni. Claire uczyniła dokładnie to samo, mimo, iż nie słuchała Dyrektora w każdej części jego przemówienia. Podbiegła do Lossiril, wzięła ją pod rękę i zaczęła dopytywać o szczegóły. Pani Prefekt ze swoim zatrudnieniem nie mogła nie pomóc podopiecznemu, i tracąc pierwszy taniec z Mikołajem, zrobiła jej reprymendę za brak szacunku do rady nauczycielskiej, po czym opowiedziała każdy szczegół mowy Dumbledore'a. - Och - Collins zrobiła poważną minę i przez chwilę nad czymś się zastanawiała. - No to tańcujemy! - krzyknęła z największym uśmiechem, i jak niegdyś Luna, zaczęła machać rękami i obracać się wokół własnej osi. Przykuła tym nieco uwagi wszystkich zebranych. Niektórzy po głębszym zastanowieniu zaczęli powielać jej działania. Grupa składająca się z Monci, Padidy, Any i Bad wolf tańczyły najdłużej. W pewnym momencie bez porozumienia wszystkie zmieniły repertuar, przez co zaplątały się w siebie nawzajem i niebezpiecznie (z krzykiem!) przechyliły się na jedną z większych choinek, która wraz z latającymi ptaszkami poleciała w stronę uciekających w popłochu uczniów. Profesor McGonagall szybko wyłączyła muzykę i podbiegła do miejsce wypadku sprawdzając, czy nic nikomu się nie stało. Edytowane przez Bad wolf dnia 24.12.2013 11:39
DIMASH ![]() ![]() |
|
|
|
monciakund |
Dodany dnia 24.12.2013 11:44
|
![]() Pochwały: 31 Postów: 2334 Dom: GryffindorPunkty: 43236 Ranga: halo, regulamin! Data rejestracji: 11.03.13 |
Amanda, siedząc nadal przy stole, spojrzała dookoła. Ludzi przybywało. W tłumie zauważyła Lossiril oraz Clarie. Podbiegła do nich przedzierając się przez grupkę tańczących uczniów. - Hej, hej - zagadnęła do dziewczyn. - Mogę się przyłączyć do zabawy? Nie usłyszała odpowiedzi, bo nagle zrobiło się zamieszanie. Muzyka ucichła. Amanda usłyszała głos McGonagall i ucichła, chociaż nie miała ku temu powodu. Spojrzała na koleżanki. Prosiłabym o nieco dłuższe posty i robienie spacji przed i po myślniku. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 16:38
![]() - - - The human life is made up of choices. Yes or no. In or out. Up or down. And then there are the choices that matter. Love or hate. To be a hero or to be a coward. To fight or to give in. Live or die. - - - ![]() - - - Don't let what he wants eclipse what you need. He's very dreamy but he's not the sun, you are. - - - ![]() --- Nad przepaścią, tegoż roku Żyraf masa się w amoku Rodzi. Pamięć ludzka jest Zawodna, mimo tego fiest Tysiące, z tej okazji, Ku jej chwale od Abchazji Aż po Nordkapp wspominacie. "Czyjej chwale?", się spytacie. Jak to czyjej? Monci* naszej. Gryfa córce, redakcyjnej Na tym świecie ambitniejszej Od niej nie ma. Tu rysunek, Tam malunek i do tego Social media. Wizerunek Hp-neta tam kreuje, ego Strony reperuje. Szczerze, Bardzo, bardzo szczerze mówiąc Człek orkiestra, żywa gwiazda. Żyj nam wiecznie, twórz i kreuj. Koniec, basta - taki mus i Żyraf pasta. --- ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Padida |
Dodany dnia 24.12.2013 11:45
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: GryffindorPunkty: 7287 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 13.07.13 |
Alice przewróciła się na choinkę razem z Bad, Mon i Aną. Upadła pupą na zimną podłogę, a igły drzewka powbijały jej się w odkryte ramiona. Podbiegła do nich McGonagall z przerażeniem w oczach. - Nic Wam się nie stało? - Mi nie, pani profesor. - powiedziała spokojnie Padi. - Tylko boli mnie du... tyłek. Nauczycielka spojrzała na resztę dziewczyn, które zapewniły, że im także nic nie jest i poszła z powrotem do stołu. Wtedy DJ (Fred) oszalał i włączył mugolską piosenkę Cleo i Donatana - My Słowianie. My Słowianie wiemy jak nasze na nas działa, lubimy jak poruszasz tym, co mama w genach dała! To jest taa gorąca krew! To jest naasz słowiański zew! Tłum uczniów wtargnął na parkiet i zaczął dziko tańczyć. Nauczyciele spojrzeli niepewnie po sobie. Tylko Dumbledore zachował spokój. - Minerwo, Filiusie, dajcie im się wyszaleć. Musieli tyle czasu spędzić w ławkach... Chociaż ta ich zabawa... - zachichotał dyrektor. Edytowane przez Padida dnia 24.12.2013 12:00
![]() hej |
|
|
|
Bad wolf |
Dodany dnia 24.12.2013 12:02
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1666 Dom: SlytherinPunkty: 12316 Ranga: Wielki Mag Data rejestracji: 20.09.13 |
- Nie mogę, Albusie - dało się usłyszeć głos profesor McGonagall. - Są już duże powinny się jakoś pilnować. Za pomocą różdżki wyłączyła muzykę i podeszła do uczniów swojego domu, które spowodowały te stratę. Patrząc na nie gniewnie naprawiła różdżką choinkę i szepnęła: - Macie szlaban, Ty również, Collins. Claire spojrzała na nią w osłupieniu, po czym zerknęła na profesora Dumbledore'a, który puszczając oczko chyba chciał powiedzieć "Nie martwcie się, bawcie się, ja to załatwię" Bad wolf wyraziła bladym uśmiechem porozumienie z Dyrektorem, co też dało znak nauczycielce transmutacji na zgodę. Muzyka ponownie zabrzmiała po sali i wszyscy nieco zmieszani wrócili do tańca. Dziewczyny pod pretekstem, że szukają dobrego miejsca na pogaduszki zbliżyły się do stołu podsłuchując rozmowę dyrektorów. - Zatańczy pani? - zapytał Dumbledore z uśmiechem. - Niech będzie - odpowiedziała wyniośle i chwyciła wcześniej wystawioną dłoń. - Minerwo, dziś jest Wigilia Bożego Narodzenia, nie bądź tak brutalna dla uczniów - uśmiechnął się niewinnie. - Całą salę zniszczą! - odpowiedziała zrozpaczona, acz z rumieńcem, bo tak działał na nią niewinny uśmiech Albusa. Edytowane przez Bad wolf dnia 24.12.2013 12:10
DIMASH ![]() ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 24.12.2013 12:59
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Ann rozejrzała się niepewnie po najmłodszych krukonach. Wyglądali tak niewinnie, że bała się ich zostawić chociaż na chwilkę. W oddali zobaczyła jednak osobę,której szukała. Kat, w ładnej, błękitnej, zwiewnej szacie machała do niech spod ogromnej choinki. Ann wzruszyła ramionami i poszła szeleszcząc swoją czarną sukienką ozdobioną licznymi migocącymi cekinami. Kat uśmiechnęła się szeroko. - A gdzie Roger? - zapytała niewinnie. - A gdzie Ab ? - Odpowiedziała Ann szybko. Koleżanka parsknęła. -Nie trudno go odszukać. O tam siedzi.- Powiedziała i wskazała jeden ze stołów. Akarin siedział rozparty wygodnie i wcinał kolejno ciastka i kurczaka. Ann roześmiała się tak głośno, że jakaś para ślizgonów posłała jej złowieszcze spojrzenie. - No to co z tym Rogerem? - wróciła do tematu szukająca krukonów. Ann wskazała głową w bok. Kapitan ich drużyny zabawiał jakąś blondynkę z Gryffindoru. Tańczyli dość żywiołowo. Kiedy Ann odwróciła wzrok Kat wyciągnęła szybko różdżkę, mruknęła coś pod nosem a blondynka runęła na podłogę. Roger chciał pomóc jej wstać ale ona tylko pisnęła, zatkała usta dłonią i wybiegła z Wielkiej Sali. - Ojej. Popatrz już jest wolny! - Zaśmiała się szyderczo Kat. - Jesteś potworem - szepnęła Ann. Pocałowała przyjaciółkę w policzek i dodała - idz, zanieś Akarinowi trochę tego budyniu. Powinien spróbować. Koleżanka zarumieniła się, ale wzięła półmisek z przysmakiem i poszła do stolika. Ann ,,zupełnie przypadkiem" wracając do swoich krukonów wpadła wprost na Rogera. Kapitan drużyny uśmiechnął się i po chwili już tańczyli przy jakiejś wyjątkowo kiepskiej piosence o kocie, który zdemolował choinkę. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 16:40
Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Gryffindor

Slytherin




























Hufflepuff
















































































































































Ravenclaw
