Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Wielka Sala
|
|
Christina |
Dodany dnia 02.02.2014 16:13
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
- Marcus, do cholery jasnej! Chłopak mechanicznie wkładał do ust łyżkę ze sałatką. W sumie nawet nie wiedział dokładnie co sobie nałożył. Bardziej był zainteresowany kartką, która leżała przed nim. - Spal mu ją. Wtedy nas pewnie zauważy - podrzucił Zabini. - Merlinie, ale wy macie problemy. - stwierdził Malfoy i walnął z całej siły w plecy przyjaciela. - Co ty kur... co? - Czy mógłbyś mi podać pieczone ziemniaczki? - zapytała przymilnie Christina. - Proszę o nie dobre trzy minuty. Wziął w rękę gorący półmisek i podał dziewczynie. Reszta korzystając z okazji próbowała zagadnąć Flinta. - Ej, co ty tak właściwie studiujesz. Bo raczej nie uczysz się do egzaminu z transmutacji. - stwierdził ironicznie Zabini. - Nie wasz zasrany interes. Zanim ktokolwiek zdołał coś wykrztusić, wstał i odszedł pozostawiając niedojedzoną sałatkę. Właśnie ta sałatka zaskoczyła ich najbardziej. - Przecież on zawsze dojada po mnie - stwierdziła Christina. - Kurde, to chyba jakaś grubsza sprawa, nie uważacie? - Grubszy to on się zrobił po feriach. - zażartował Malfoy. ~*~ - Dobra, ja uciekam. Wstała z ławki i z gracją wyszła z rzędu stołów. W drzwiach zobaczyła rude włosy i od razu pognała w ich kierunku. - Cześć kocha.... Uważaj jak łazisz kretynko. Przez przypadek wpadła na Annieli van Morta. Oczywiście nie mogło być, że to ona kogoś nie zauważyła i spowodowała wypadek. To ona musiała być biedną ofiarą. A to, że książki krukonki rozsypały się w okół nie miało nic do rzeczy. - To ty na mnie wleciałaś. - zoponowała Ann - Jesteś pewna, że chciałaś to powiedzieć? Christina podeszła niebezpiecznie blisko dziewczyny. Przy okazji stąpała po zawartości pękniętej torby. Kątem oka zauważyła, że właśnie nadepnęła na pamiętnik. Uśmiechneła się pod nosem. - Tak, jestem pewna. - dziewczyna pewnie spoglądała w oczy ślizgonce. Gdzieś obok jakiś purchon, chyba Ernie potknął się o jedną z książek i wywinął malowniczego orła. Nikt się nim nie przejął, woleli oglądać starcie dziewczyn. - Kochana, ty chyba nie masz pojęcia z kim właśnie zadarłaś. - Christina wsączyła cały swój jad w to stwierdzenie. - Owszem, wie. Z dziewczyną, która grzecznie idzie ze swoim chłopakiem i nie stawia oporu. Poczuła na nadgarstku ucisk silnych dłoni, które pociągnęły ją przez tłum. Zdążyła jeszcze się schylić i podnieść coś z ziemi. - Jeszcze się spotkamy, ptaszku! - zawołała. - Co ty wyprawiasz? - zapytał George patrząc jej prosto w oczy. - Nic. - Ty to nazywasz nic? Wszyscy się na ciebie gapią. Rozejrzała się i wzruszyła ramionami. - Żadna mi nowość. Westchnął głośno. - Dobra, idziemy do Miodowego Królestwa. Wisisz mi cały karton Kociołków za uratowanie ci tyłeczka. - Chyba ona ci wisi - mruknęła pod nosem. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 02.02.2014 22:14
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Ann zaklęła pod nosem patrząc na znikającą ślizgonkę. Ręce drżały jej z wściekłości. Ciągle pamiętała jednak ostatni szlaban za rzucenie zaklęcia na jednego z puchonów i nie bardzo miała ochotę na powtórkę. Uklękła żeby pozbierać książki. Wszędzie było pełno uczniów, którzy co chwila na nią wpadali i deptali zawartość jej torby. Łzy wściekłości napłynęły jej do oczu. Wyciągnęła różdżkę i zaczęła kolejno przywoływać swoje przybory szkolne. - Nie masz gdzie tego spakować. Weź moją torbę. - Powiedział ktoś cicho klękając obok niej. Odrzuciła włosy, które zasłoniły jej widoczność i posłała wdzięczny uśmiech Rogerowi. - Nie musisz... - Zaczęła. - Drobiazg - Powiedział szczerząc swoje olśniewające zęby - I tak nic w niej prawie nie mam. Oddasz mi wieczorem w salonie. Ann wrzuciła do torby ostatni podręcznik i rozejrzała się. Na podłodze nie zauważyła już nic co mogło do niej należeć. Roger pomógł jej wstać z podłogi. - Robimy trening jakoś na dniach. - Powiedział - Musimy się wziąć do roboty przed meczem. Liczę na Ciebie. Posłał jej szybki uśmiech po czym pobiegł do grupy kolegów, którzy czekali na niego od dobrych kilku minut. Anneli zaklęła pod nosem i poprawiła torbę Rogera na ramieniu. Ciągle rozdrażniona skierowała się w stronę pokoju wspólnego krukonów. Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 03.02.2014 14:58
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Witaj, nowy semestrze! ![]() Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Portugas |
Dodany dnia 04.02.2014 15:41
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
Patry wszedł rześkim krokiem do Wielkiej Sali wspominając nieudane ferie. Pierwszego złamał sobie nogę co go uziemiło w łóżku przez prawie całe ferie dopiero gdy został mu jeden dzień do rozpoczęcia nowego semestru zdjęto mu gips, ale nie miał za bardzo pomysłów co robić tego ostatniego dnia więc go też przeleżał w łóżku. Teraz był w Hogwarcie, magii i coraz to ciekawszych intryg między uczniami i nauczycielami, w końcu raz sam widział jak profesor McGonagall i Snape całowali się ze sobą po kątach lochów. Teraz gdy w szkole jest tajemnicza HogwartGirl jest jeszcze ciekawiej podobno nic się przed nią nie ukryje więc lepiej stać na baczności. Trzeba przyznać, że to dosyć trudne i wymagające zdanie, bo akurat Patryk jest w małym konflikcie z Jessicą Collet i Xerissą Silencio - jego dawną miłością. Teraz gdy go widzą od razu wyjmują różdżki i zamieniają go w świnki morskie, albo inne zwierzęta. Gdy skończył rozmyślanie usiadł przy stole i zabrał się za czerwony barszcz. Gdy wstał by wyjść do dormitorium, wpadł na jakąś dziewczynę. Tylko podniósł torbę i wyszedł nie wiedział tylko, że to co w niej zobaczy bardzo go zaskoczy... Edytowane przez Portugas dnia 04.02.2014 15:57
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 04.02.2014 15:59
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
- Kurcze czemu wszyscy muszą się o mnie obijać? - Narzekała Penelope do Mirandy, tuż po tym jak wpadł na nią jakiś Puchon. - Dobra szukamy Ulki - powiedziała Gne nie zwracając uwagi na to co mówi koleżanka. Pene tylko wywróciła oczami i spojrzała na stół Puchonów. - Tu jej nie ma - oznajmiła po chwili. - Gdzie ona może być? Szukałyśmy już chyba wszędzie. - Była wyraźnie załamana. - Kogo szukacie? - Obie dziewczyny podskoczyły przestraszone i obróciły się do tyłu. - Ulka wszędzie cię szukamy! - Wykrzyknęła Miranda. - No to już mnie znalazłyście, coś się stało? - Odpowiedziała zdziwiona Black Potter. - Gdzie się ukrywałaś? Znów robiłaś coś głupiego, jak z tą kałamarnicą? - Spytała podejrzliwie Miranda. - Nie robiła nic głupiego skoro ja jestem tutaj - zaśmiała się Pene. - Boże jaka ja jestem głodna. Może coś zjemy i pogadamy? - Zapachy wydobywające się z Wielkiej Sali nie dawały Krukonce spokoju. - Nie wiem czy pamiętasz, ale mamy coś do zrobienia - upomniała ją cicho gne. - Wiem, ale to wszystko tak pięknie pachnie, a ja jestem taka głodna - odpowiedziała również szeptem Penelope. Ulka nachyliła się do nich próbując podsłuchać co mówią, ale usłyszała tylko ostatnie słowa Pene: - ...później. - To dowiem się wreszcie czemu mnie szukałyście? - Spytała wyraźnie już znudzona Ulka. Edytowane przez Penelope dnia 04.02.2014 16:10
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 04.02.2014 16:29
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
- No tak, bo my chciałyśmy cię o coś spytać... - powiedziała Miranda patrząc na ścianę. Ulka pomyślała, że dziewczyny zachowują się dość dziwnie, więc ruszyła w stronę stołu. Usiadła przy swoim stałym miejscu, a zdezorientowane przez chwile dziewczyny pognały za nią. - Siedzimy, jemy... Teraz możecie mi już powiedzieć dlaczego mnie szukałyście? - Ulka zerknęła najpierw na Mirandę potem na Pene, po czym wzięła do ręki udko z kurczaka i wgryzła się w nie ze smakiem. - Hmm, podobno jesteś w posiadaniu czyjegoś pamiętnika i zastanawiamy się... - Hahahaha, wiedziałam, że o to wam chodzi. - Ulka odłożyła swoje udko i spojrzała z zaciekawieniem na Krukonki. - Nie patrzcie tak na mnie. Już go nie mam. Znalazłam go koło biblioteki i poszłam z nim do Kibla. Zagłębiłam się trochę w lekturkę, ale... - Miranda otworzyła szeroko oczy. - ale było to przeraźliwie nudne, więc odpuściłam sobie po drugiej stronie. - Uff... Nie ładnie czytać cudze pamietniki! - zgromiła Ulkę Penelope. - Tja, zwłaszcza takie usypiające. - Black Potter chciała nałożyć sobie pieczonych ziemniaczków , ale dziewczyny patrzyły na nią wyczekująco. - Aaa, chcecie wiedzieć co z nim zrobiłam? Dałam go Argel... No wiecie, Lossi ze Ślizgów. Potrzebowała szybko jakiegoś papieru do rozpałki to jej pożyczyłam ten notatnik... ![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 04.02.2014 16:33
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
- Ja ją zabije - powiedziała Gne do Pene. - Poczekaj jeszcze nie wiemy czyj był ten pamiętnik - szybko odpowiedziała dziewczyna. - Ulka, ale skoro czytałaś ten nudny dziennik to na pewno wiesz czyj był, prawda? - Zapytała z nadzieją w głosie Miranda. Black Potter miała pełne usta jedzenia. - Niwimbotnutybikor - wyszło z jej ust. Krukonki popatrzyły na siebie z niesmakiem. Ulka zauważyła, że jej nie zrozumiały i powtórzyła już z pustymi ustami. - Nie wiem czyj, bo był tak nudny, że nawet nie sprawdzała. - Penelope uderzyła dłonią w czoło. - Nie mogę w to uwierzyć! Choć Miranda nic tu po nas - wzięła koleżankę za rękę i pociągnęła w stronę wyjścia. - Smacznego Ulka, pa - I co teraz robimy? - Spytała przy wyjściu. - Nie mam pojęcia, ale chyba najlepiej będzie poszukać Loss, zapytamy ją czy go spaliła. Edytowane przez Penelope dnia 04.02.2014 16:44
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 05.02.2014 15:26
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
- Jak mam się nie martwić?! Nie mam pojęcia gdzie jest moja siostra. - Na pewno jest bezpieczna. Nie denerwuj się. - Widziałeś to? - podetknęła pergamin pod sam nos Georga - Widziałeś? - Tak, widziałem. U nas też takie wisi. - zabrał kartkę i przyjrzał jej się dokładnie. Najnowsza plotka HogwartGirl. O tym, że Angelina Johnson jest przetrzymywana jako zakładniczka. Oczywiście wiadomym było, kogo oprawcy podejrzewają o kradzież. JĄ. - Ukradłaś to? - zapytał - Serio, martwisz się tym? - Nic jej nie jest. - Super - odparła sarkastycznie - Idę szukać jej sama. Dzięki wielkie za pomoc. I zniknęła za ciężkimi drzwiami. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 05.02.2014 15:47
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Penelope i Miranda postanowiły zacząć poszukiwania Loss od Wielkiej Sali, tu zawsze było najwięcej uczniów. Tuż przy wejściu natknęły się jednak na inną osobę, którą też chciały znaleźć. Obie krukonki jednocześnie wyciągnęły różdżki na jej widok. - Oddawaj pamiętnik Christino! - Zawołała Pene, a jej włosy zrobiły się czerwone. Jonhson wybuchnęła śmiechem na ich widok, ale jak zobaczyła różdżki skierowane w jej stronę spoważniała. - Nie mam tego chole***** pamiętnika! Odczepcie się ode mnie. - Nie masz? Uważaj bo ci uwierzymy! - Odkrzyknęła Miranda. Spora grupa uczniów zgromadziła się dookoła. Cudem żadnego nauczyciela nie było akurat w Wielkiej Sali. - Lepiej mi powiedzcie gdzie jest moja siostra! - Powiedziała groźnie Christina również wyciągając różdżkę. - A co zgubiłaś ją? - Zakpiła Pene. - Nie igraj ze mną. - Powiedziała przez zęby Christina i już miała rzucić na nie jakieś zaklęcie, kiedy w sali wejściowej wybuchła wielka wrzawa. Edytowane przez Penelope dnia 05.02.2014 15:56
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 05.02.2014 15:57
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Wszystkie trzy (jak i uczniowie, którzy przystanęli zafascynowani kłótnią) odwróciły się w kierunku Sali. Czarne peleryny z kolorowymi lamówkami i tarczami domów przelewały się na środek sali. Niektórzy stawali na ławkach, inni na stołach. Słychać było odgłosy przepychania, kłótnie o lepsze miejsca i chichoty. Co jakiś czas w górę wylatywało kilka pojedynczych kartek. Christina nie patrząc na swoje (niechciane) towarzystwo ruszyła w kierunku tłumu. Podświadomie czuła, że idą za nią. - Co się dzieje? - zagadnęła Georga, który wciąż stał blisko wyjścia. - Nie mam pojęcia. Coś małego nagle zmaterializowało się pośrodku sali i wszyscy do tego doskoczyli. Wyglądało jak jakaś książka. Usłyszała jak dziewczyny za nią klną głośno, by chwilę później pobiec, próbując się przepchać przez tłum. - Amatorki - mruknęła widząc ich nieporadne próby. Uniosła swoją różdżkę i wystrzeliła kilka pocisków w górę. Spojrzeli na nią. - Chciałabym przejść. - oznajmiła słodko i bez problemu weszła w środek zamieszania. Dziewczyny skorzystały z okazji i wślizgnęły się za nią. Na środku stały dwie dziewczyny, gryfonki, i ściskały w rękach książeczki, próbując uchronić je przed atakiem innych. Johnson dostojnym ruchem wyciągnęła dłoń i czekała, aż któraś raczy podać jej cienki tomik. Przestraszona gryfonka posłusznie go oddała. Otworzyła go i czuła, jak cała gawiedź napiera na jej plecy. Zaśmiała się cicho. Odwróciła do Penelope i Mirandy. - No cóż, to chyba mamy wystarczający dowód na to, że to nie ja ukradłam pamiętnik. Wcisnęła im książeczkę z dużą siłą i wyszła z tłumu, zostawiając zdziwione dziewczyny. Edytowane przez Christina dnia 05.02.2014 16:08
![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 05.02.2014 16:12
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Penelope popatrzyła za lecącym pamiętnikiem i zaczęła się przepychać przez tłum w stronę, w którą poleciał. Miranda natomiast próbowała zatrzymać Christinę, niestety tłum jej w tym przeszkodził. Dołączyła do Pene, mówiąc: - Nie możemy znowu go zgubić! - Chyba właśnie go zgubiłyśmy - jęknęła Penelope. - Nie wierze, co za niefart! Nie odpuszczę tak łatwo! - Krzyknęła Gne i wyciągnęła rękę do góry, próbując rzucić zaklęcia, by odstraszyć tłum, podobnie jak Christina. Już miała wypowiedzieć formułę zaklęcia, gdy ktoś chwycił ją za rękę. Obruciła sie powoli i spojrzała prosto w brzydkie oczy Snape'a. - Co pani tu robi, panno Gnebi? - Zapytał z radością w głosie. - Ja eee... w sumie nic takiego - próbowała się jakoś tłumaczyć Miranda. - Dziesięc punktów traci Ravenclaw,a panie pójdą za mną. Proszę nie uciekać panno Black. Penelope spojrzała z niesmakiem na nauczyciela eliksirów i obie ruszyły za nim do jego gabinetu. Edytowane przez Penelope dnia 05.02.2014 16:21
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 05.02.2014 23:36
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Ann weszła do Wielkiej Sali sama. Czuła się jak zbity pies i tak pewnie wyglądała. Co i raz ktoś wybuchał na jej widok głośnym śmiechem lub cytował wymownie fragmenty jej pamiętnika. Zbliżyła się do stołu krukonów rozglądając się za znajomymi twarzami. Po chwili zauważyła kapitana drużyny, Rogera i podeszła do niego szybko. - Roger widziałeś gdzieś Pen albo Mirande? - Nie. - Odpowiedział szorstko kapitan nie patrząc na nią. - O co Ci chodzi? - Zapytała nie rozumiejąc kompletnie jego zachowania. - Może to on wolałby łapać z tobą śmierciożerców van Morta - Zakpił jeden z przyjaciół kapitana. Roger posłał mu wrogie spojrzenie. Ann odwróciła się i ruszyła w stronę drugiego końca stołu czując jak się czerwieni. Nie miała już nawet siły płakać. Po dłuższej chwili do sali wbiegła Penelope - Gdzie byłaś? - zainteresowała sie Anneli - Snape dał mi szlaban, mam czyścić szkolne blaty fuj! - Powiedziała krzywiąc się. - Dowiedziałyście się czego ? - Tak! - Ucieszyła się Penelope - Słuchaj, Christina nie ma Twojego pamiętnika. Nie miała. - A Ty jej w to wierzysz? - Zapytała z niedowierzeniem Ann - Tak... No ona faktycznie pewnie użyłaby go troche inaczej niż rozwieszając te głupie kartki. No i znalazłyśmy Ulkę... - Ulka! Mogłam się domyślić! To taki świetny żart w jej stylu! - jęknęła Ann - Niee... Ona... No wiesz, bywa czasem roztrzepana, miała ten pamiętnik... - kontynuowała Pen. - Co?! - Krzyknęła Ann zrywając się z miejsca. - Tak... Ale nikomu nic nie powiedziała. Przeczytała kilka stron, znudziło ją, dała go Lossi, a ona miała go spalić. No wiesz nawet miłe z ich strony... - Powinna go była oddać mnie! - Wrzasnęła Ann - No wiesz, przynajmniej nie publikowała Twoich wpisów... - Odpowiedziała krukonka patrząc w podłogę. - Tak twierdzi - Prychnęła Ann i ponownie usiadła. - No i... och powiem to szybko i będzie z głowy. Ann my go miałyśmy! Prawie miałyśmy! ale znowu przepadł! Ktoś niezle miesza koło tego pamiętnika... - Co ja im zrobiłam?! - Jęknęła van Morta zakrywając twarz rękoma. - Może komuś podpadłaś? A może... - Może co? - Zapytała Ann szybko, przyglądając jej się uważnie. - Może to nie Ty podpadłaś... Może ktoś inny... - Niby kto? - No sama się zastanów - Zaczęła Kate ożywionym głosem - Te wpisy są głównie o trzech osobach. Aba można raczej wykluczyć bo głównie grasz z nim w jakieś głupie gry. Zostają... - de Collotye!!! Seferyn i Kat... - Pisnęła Ann i zakryła usta dłonią - Właśnie... Poza Tobą im się najbardziej dostaje no nie? - Dodała Pen z miną detektywa. - Gdzie oni w ogole są? - Jęknęła Ann - Kat miała iść poszukać chłopaków i przepadła. Sefa nie widziałam od początku całej afery. A teraz trochę się boje go spotkać... - W sumie to serio interesujące - Zamyśliła się Kate - Gdzie jest Seferyn? Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 06.02.2014 11:29
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
- W sumie to serio interesujące - Zamyśliła się Kate - Gdzie jest Seferyn? - Wątpię żeby to była jego sprawka, nie zrobiłby mi tego - powiedziała cicho Ann. Penelope wyraźnie się nad czymś zastanawiała. - W takim razie trzeba zacząć śledztwo. A na tą okazję trzeba zmienić fryzurę. - Oznajmiła Pene i jej włosy zrobiły się niebieskie. - Niebieskie? Serio? - Zapytała niedowierzając Ann. - No niebieski to taki ładny kolor - uśmiechnęła się Penelope. - Pierwsze co musimy zrobić to iść i uwolnić Angeline, skoro to nie jej sprawka. Później zaciągniemy resztę osób z kuchni do pomocy w poszukiwaniach Sefa... - Nie czkając na odpowiedz koleżanki ruszyła do wyjścia. Ann tylko westchnęła i ruszyła za nią. Edytowane przez Penelope dnia 06.02.2014 11:36
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 06.02.2014 18:27
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
*** Akkarin wkroczył do Wielkiej Sali i od razu pomaszerował w kierunku stołu Ravenclawu. Szybko wypatrzył przy nim Parkera. - O! Zjawiłeś się wcześniej... - zaczął kolega. - Tak, muszę pogadać z Victorią z Gryffindoru... Nie patrz tak na mnie, ona jest drugą przewodniczącą Klubu Pojedynków. Flitwick po ostatnim roku stwierdził, że jestem za mało sumienny, spotkania się nie odbywają, bla, bla, bla. No i dlatego ją mianował, ktoś musi ogarniać takie rzeczy. - No tak, w końcu z Zaklęć i pojedynków jesteś najlepszy... - Bez ironii proszę - oburzył się Ab. - To nie była ironia - powiedział jakiś głos za jego plecami. Akkarin odwrócił się i ujrzał za sobą Vicotrię. - Twój kolega... yyy, Parker, tak? Więc Parker ma rację - dodała z uśmiechem. - Dzięki, więc kiedy robimy to spotkanie? - Myślę, że przed waszym meczem z Hufflepuffem nikomu nie przyjdą do głowy pojedynki, więc może w tygodniu po meczu? - Masz rację, szczegóły ustalimy jak dostaniemy plany zajęć, ok? - Nie ma problemu. A tak właściwie, to czy wy nie macie teraz treningu? - Cooo?! - Widziałam jak część waszej drużyny wychodzi z miotłami z zamku. - Czemu ja nic nie wiem? Przepraszam! - Akkarin rzucił nóż i widelec na talerz z niedojedzoną pieczenią i puścił się biegiem przez Wielką Salę. Edytowane przez losiek13 dnia 06.02.2014 20:19
![]() Always ![]() |
|
|
|
|
Dodany dnia 12.02.2014 15:52
|
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Postów: 42 Dom: Brak przydziału Punkty: 200 Ranga: Duch Gryffindoru Data rejestracji: 08.05.10 |
- Ho, ho, ho! Spod stołu Gryfonów wyłonił się przezroczysty kontur człowieka. Część pierwszoroczniaków pisnęła, jednak Ci starsi jedynie uśmiechnęli się życzliwe. Znali już swojego ducha - rezydenta, Prawie Bezgłowego Nicka. - Nick, Nick! Duch uśmiechnął się, obracając w talerzu pełnym grzanek z masłem. Wiedział, kto zawsze go witał, zadając od lat to samo pytanie. Na innych Nick by się obraził, jednak ten dzieciak zawsze tak uroczo się z tego cieszył... - Co tam, Thomas? - Czemu jesteś prawie bezgłowy? - zapiszczał zachwycony trzecioroczniak, klaszcząc w ręce i czekając ze zniecierpliwieniem. Nick udał, że się oburza, wyskoczył z miski i zawisł nad talerzem Gryfona. Prawą ręką chwycił za swoje przezroczyste włosy i mocno szarpnął. Jego głowa opadła mu na prawe ramię, ukazując ranę z nie do końca udanego machnięcia siekierą. - Czy teraz już wiesz, Thomas?! - zagrzmiał tubalnie duch, poprawiając głowę. - Och tak, tak! - krzyknął chłopiec, spoglądając oczami pełnymi zachwycenia na Nicka. Nick uśmiechnął się zadowolony, wypiął pierś i postanowił odwiedzić pozostałych uczniów. Naraz jednak, jak tylko zobaczył Krwawego Mnicha płynącego powolnie do stołu Ślizgonów, spochmurniał. Na śmierć zapomniał! - Fred, George, widzieliście może Irytka ostatnio? - zapytał, podlatując do bliźniaków Weasley. - Nie widzieliśmy go od kiedy rzucił łajnobombą w Panią Norris! - odpowiedzieli jednocześnie, napychając się kiełbaskami. - A Ty widziałeś Irytka? - zapytał kolejnego ucznia. - A Ty? A Wy widzieliście? A może Wy? Nikt nie widział Irytka? - Nick był zrozpaczony. Co prawda nie darzył poltergeista sympatią, ale jednak zgubiony Irytek może się okazać dużo większym problemem, niż obecny. - Kto znajdzie Irytka? - krzyknął na całą Wielką Salę. Edytowane przez |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 12.02.2014 16:04
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
- Kto znajdzie Irytka? "Kto tak krzyczy?" Pomyślała Pene, dla której nawet najmniejszy dźwięk był zbyt głośny. "Chyba zbyt dużo wczoraj wypiłam." Dziewczyna spojrzała w stronę stołu Gryfonów i zobaczyła Prawie Bezgłowego Nicka, rozglądającego się po sali. - Czemu tak głośno krzyczysz? - Zapytała Krukonka z nad talerza pełnego tostów. - Poza tym to Irytek zawsze sam się znajduje, nie trzeba go szukać. - A kiedy ostatnio go widziałaś? - Zapytała jakaś Gryfonka. - Yyy no nie wiem... w sumie to... nie pamiętam. - Odpowiedziała nieskładnie Pene. - No właśnie, może mu się coś stało? - Dodał Nick - To Filch się ucieszy - powiedziała cicho Pene, ale po chwili zrobiło jej się żal poltergeista.- W takim razie chodźmy go poszukać! Kto idzie ze mną? - Ryknęła Krukonka, dziwnie czując się lepiej. Edytowane przez Penelope dnia 12.02.2014 16:12
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
monciakund |
Dodany dnia 12.02.2014 16:13
|
![]() Pochwały: 31 Postów: 2334 Dom: GryffindorPunkty: 43236 Ranga: halo, regulamin! Data rejestracji: 11.03.13 |
-Ja mogę go poszukać.- poderwała się ze swojego miejsca Amanda- Nie mam specjalnie nic do roboty, więc... Wybiegła z Wielkiej Sali potrącając uczniów na około siebie. Niechcący przebiegła nawet przez Prawie Bezgłowego Nicka. -Przepraszam.- jęknęła tylko i już jej nie było. Po króciutkiej chwili wbiegła jednak z powrotem. Pochwyciła pasztecika z dynią i zapytała: - To idzie ktoś w końcu? Edytowane przez monciakund dnia 12.02.2014 16:19
![]() - - - The human life is made up of choices. Yes or no. In or out. Up or down. And then there are the choices that matter. Love or hate. To be a hero or to be a coward. To fight or to give in. Live or die. - - - ![]() - - - Don't let what he wants eclipse what you need. He's very dreamy but he's not the sun, you are. - - - ![]() --- Nad przepaścią, tegoż roku Żyraf masa się w amoku Rodzi. Pamięć ludzka jest Zawodna, mimo tego fiest Tysiące, z tej okazji, Ku jej chwale od Abchazji Aż po Nordkapp wspominacie. "Czyjej chwale?", się spytacie. Jak to czyjej? Monci* naszej. Gryfa córce, redakcyjnej Na tym świecie ambitniejszej Od niej nie ma. Tu rysunek, Tam malunek i do tego Social media. Wizerunek Hp-neta tam kreuje, ego Strony reperuje. Szczerze, Bardzo, bardzo szczerze mówiąc Człek orkiestra, żywa gwiazda. Żyj nam wiecznie, twórz i kreuj. Koniec, basta - taki mus i Żyraf pasta. --- ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 12.02.2014 16:26
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
- Ja mogę pomóc - Ana podniosła się z krzesła, zostawiając niedojedzonego tosta - Dzięki, to gdzie najpierw sprawdzimy? - zapytała Amanda - Wiesz, Irytek może być wszędzie. Nie lepiej będzie jak się rozdzielimy? - zaproponowała Mon - Tylko że nas jest dwie... - To znaczy trzy, ale i tak za mało - dodała widząc groźne spojrzenie Pene - To może zbierzmy więcej chętnych, co? - zapytała Krukonka - Ok, ty zapytaj swoich czy pomogą, ja zapytam Gryfonów, a Ana niech popyta Puchonów. - A Ślizgoni? - zapytała Pene - Chcesz żeby Irytkowi coś się stało? - odpowiedziała pytaniem Ana - Nie, ale... - No właśnie, Ślizgoni raczej nie będą zbyt pomocni w poszukiwaniach. Ana podeszła do stołu Puchonów, a Pene do stołu Krukonów. Amanda rozejrzała się po Gryfonach i zapytała: - Kto nam pomoże szukać Irytka? Edytowane przez Ana_Black dnia 12.02.2014 16:34
![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 12.02.2014 17:08
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Pene podbiegła do stołu Krukonów. - Kto idzie poszukać Irytka? - Zawołała głośno, tak aby wszyscy ją usłyszeli. - Pewnie porwały go nargle - odpowiedziała poważnie Luna Lovegood. - Taaaaaaak, na pewno - odparła Pene i spojrzała na resztę uczniów. Kilka osób podniosło ręce. - Ok, podzielcie się na grupy i zacznijcie szukać, a ja pójdę jeszcze do Pokoju Wspólnego i popytam innych uczniów. Powodzenia! - Skończywszy mówić wybiegła z Wielkiej Sali w stronę wierzy Ravenclaw'u. Edytowane przez Penelope dnia 12.02.2014 17:14
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 12.02.2014 17:14
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Fuerte weszła chwiejnym krokiem do Wielkiej Sali, gdzie panowało spore zamieszanie. Nad stołami, przy których uczniowie zapychali się jedzeniem, szybował Prawie Bezgłowy Nick, drąc się w niebogłosy: - Czy ktoś widział Irytka?! Potrzebna pomoc! Krukonka skrzywiła się na te wrzaski, bo po ostatniej imprezie w Pokoju Wspólnym wciąż bolała ją głowa. Zaczęła szukać wzrokiem znajomych twarzy, ale nie dostrzegła nikogo, oprócz Luny, która układała z warzyw głowę jakiegoś stwora na swoim talerzu. - Hej, Luna, nie widziałaś Akkarina, Penelope albo Ann? - zagadnęła Fuertianiakis. - Niee, ale pewnie wszyscy szukają tego zabawnego Irytka - odparła, nie odrywając oczu od talerza. - Pamiętam, jak kiedyś uciekałam przed nim do Pokoju Wspólnego, bo rzucał we mnie łajnobombami... - Nie tylko ty - mruknęła Fuer, podziękowała grzecznie i wstała od stołu. Kierując się do wyjścia podsłuchała, że za znalezienie tego wrednego małpiszona przewidziana jest jakaś nagroda, postanowiła więc, że też go poszuka. - Nick będzie musiał załatwić mi morze rumu... - powiedziała pod nosem i wyszła z Wielkiej Sali. Edytowane przez fuerte dnia 12.02.2014 17:24
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Krnabrny



Slytherin










Ravenclaw
























Hufflepuff

























Gryffindor

































































































































