Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Harry Potter and the...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Subiektywna recenzja i przemyślenia po obejrzeniu filmu o Harrym z pistoletem.
>> Czytaj Więcej

Ranking momentów z E...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem rankingu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Q&A z J&O Phelps

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

O&A z Jamesem i Oliverem Phelpsami przeprowadzone przez serwis Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Evanna Lynch

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Krótka biografia, opis kariery i ciekawostki o filmowej Lunie
>> Czytaj Więcej

Uzupełnij cytaty - Z...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizów zamieszczonych w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Quiz o Tajnych Przej...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.<br />
>> Czytaj Więcej

Quiz - Mniej znani b...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Jak dobrze zapamiętałeś wspomnianych bohaterów w serii?<br /> Tłumaczenie quizu z Pottermore.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Złośliwość rzec...

Tytuł: Złośliwość rzeczy niepotrzebnych
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikafleja

to moje pierwsze takie dziwne coś
>> Czytaj Więcej

[NZ]Prolog - Ciemne...

Tytuł: Prolog - Ciemne chmury
Seria: Inne dziedziny magii
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Prolog akcji. Dzieje się miesiąc przed rozpoczęciem właściwej akcji.
>> Czytaj Więcej

Lacock

Tytuł: Lacock
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNedelle

Praca na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fan Fiction, która zawiera w sobie krótką przygodę Lockhart...
>> Czytaj Więcej

Kot007 przeprow...

Tytuł: Kot007 przeprowadza obserwację.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny

Praca wysłana na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fanfickowej.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Zapomniane Wątk...

Tytuł: Zapomniane Wątki - Rose I
Seria: Zapomniane wątki
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Krótki wstęp do przygód Rose.
>> Czytaj Więcej

Tylko trochę po...

Tytuł: Tylko trochę poświęcenia
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Praca finałowa na WWFF, bez edycji, oryginał konkursowy. Znowu. Kto wie ten wie.
>> Czytaj Więcej

Dajcie mi spać

Tytuł: Dajcie mi spać
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Praca finałowa Wielkiej Wojny Fan Fiction, z lekkimi poprawkami
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 37
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 3 osoby
Prefix użytkownikaLiliana2194 (Kandydat na aurora)
Prefix użytkownikaremusmistrz (Prefekt Ravenclawu)
Prefix użytkownikakkinga123 (Żywa legenda)
Łącznie na portalu jest
46,128 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,082
Dodanych newsów: 10,338
Zdjęć w galerii: 21,369
Tematów na forum: 3,783
Postów na forum: 317,137
Komentarzy do materiałów: 221,091
Rozdanych pochwał: 3,263
Wlepionych ostrzeżeń: 4,159
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 1349
uczniów: 3579
Hufflepuff
Punktów: 470
uczniów: 3584
Ravenclaw
Punktów: 1372
uczniów: 4284
Slytherin
Punktów: 386
uczniów: 3765

Ankieta
Dumbledore zakazał opuszczania Hogwartu z powodu zarazy. Jak sobie radzisz?

idę do biblioteki i wertuję wszystkie książki. Muszę wiedzieć wszystko o tej zarazie!
18% [76 głosów]

nic sobie nie robię z kwarantanny i tajnym przejściem wymykam się do Trzech Mioteł. Kremowe piwo to świetne antidotum!
16% [67 głosów]

zamykam się w lochach i próbuję uwarzyć Eliksir Odpornościowy, zanim wszyscy padniemy jak bahanki
24% [100 głosów]

szwendam się po korytarzach, liczę obrazy i segreguję je na te w złotych i srebrnych ramach. Ta wiedza na pewno mi się przyda
7% [28 głosów]

kradnę zapas mydła i papieru toaletowego z Łazienki Prefektów. Żaden wirus mi niestraszny, kiedy mogę wytapetować dormitorium papierem!
4% [17 głosów]

ustawiam się w kolejce pod kuchnią, żeby zrobić zapasy. Wpuszczają po jednej osobie
8% [36 głosów]

proszę opiekuna domu, żeby przydzielił mi jednoosobowy pokój. Jakoś niewyraźnie się czuję
2% [9 głosów]

zastanawiam się, kogo w szkole nie lubię najbardziej, żeby móc na niego nakaszleć. O, idzie Malfoy
21% [91 głosów]

Ogółem głosów: 424
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.03.20

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 26.10.2020 o godzinie 16:59 w Klasa Eliksirów
HufflepuffLouise Lainey ostatnio widziano 25.10.2020 o godzinie 16:09 w Sala OPCM
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 25.10.2020 o godzinie 15:00 w Sala OPCM
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 24.10.2020 o godzinie 16:45 w Klasa Starożytnych Run
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 24.10.2020 o godzinie 15:52 w Klasa Starożytnych Run
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.10.2020 o godzinie 18:49 w Sala transmutacji
Niebo pośrodku piekła
Podstawowe informacje:
Autor: Prefix użytkownikaChristina
Gatunek: Miniaturka
Ograniczenie wiekowe: +16
Parring: własna postać/własna postać
Przeczytano 5157 razy.
Gdyby Bitwę o Hogwart wygrała ta zła strona, wszystko mogłoby się potoczyć zupełnie inaczej.
Bohaterowie: własna postać.

Ostatnie, co pamiętam, to przerażone oczy Eryka, gdy próbował nie doprowadzić do rozłączenia naszych dłoni. Walczył tak dzielnie i mężnie, aż myślałam, że może mu się uda. Niestety, czerwony promień pomknął w jego kierunku o wiele za szybko, by mógł coś zrobić. Te zielone oczy to jedyna rzecz, która pozwoliła mi przetrwać piekło.
Jakieś silne ręce szarpnięciem postawiły mnie na nogi. Właściwie przez chwilę wydawało mi się nawet, że lecę. Bolesne spotkanie stóp i betonowej wylewki uświadomiło mnie, że się myliłam. Ktoś mnie popchnął i stanęłam twarzą w twarz z brunetką. Pomyślałam, że miała była kilka lat młodsza ode mnie. Miała podbite oko, a z nosa sączyła się krew. Musiała jeszcze walczyć. Nawet po tylu latach pamiętam jej determinacje i silną wolę. Nie załamała się do samego końca.
Ustawili nas w rządku, pod ścianą. Nigdzie nie było widać Eryka. Wolałam nie myśleć nawet gdzie jest i czy wszystko z nim w porządku. Chociaż jednocześnie tak bardzo chciałam, żeby był tu ze mną. Jakiś głosik z tyłu głowy szeptał mi, że już go nie zobaczę.
Przed nami stanęło dwóch mężczyzn. Pomiędzy siebie postawili dużą skrzynię z wielkimi, żelaznymi okuciami. Żartowali między sobą, doskonale wiedzieliśmy, że mówią o nas. Po dłuższej chwili otworzyli wieko. Naszym oczom ukazały się różdżki. Nie trzeba było być geniuszem, żeby domyślić się do kogo należą. Stojący po prawej sięgnął po jedną i z nieskrywaną radością złamał ją na pół. Krzyk mężczyzny rozniósł się po całym obozie. Potem upadł na twarz. Byliśmy skrepowani linami, nie miał szans na złagodzenie upadku.
Gdy byłam w drugiej klasie, przez przypadek złamałam swoją różdżkę. Wygłupiałyśmy się z Annabell, która dotknie sufitu. Wygrałam, ale moja różdżka pękła na trzy części i nadawała się tylko do śmieci. Wtedy nic nie poczułam. Nic prócz palącego wstydu, gdy dostałam wyjca od matki.
Moja kolej nadeszła jakoś w połowie. Psychicznie byłam przygotowana na ból, którego miałam doświadczyć. Po latach dowiedziałam się, że gdy ktoś siłą zabiera ci różdżkę i ją łamie, to tak, jakby łamał ci część duszy. Tak się właśnie czułam. Jakby ktoś wyrywał mi duszę z całego ciała. Bolało tylko chwilę. Nie upadłam. Udało mi się ustać na nogach. Sama nie wiem jak tego dokonałam. Gorsze było uczucie pustki, która nagle mnie ogarnęła. Byłam jak szmaciana laleczka.
Gdy było już po wszystkim, podszedł do nas jakiś inny mężczyzna i zaczął oglądać. Silnych mężczyzn odsyłano do prac fizycznych, tych mniej umięśnionych wysyłano od razu do "krwiopijców". Tak nazywano tych, którzy spuszczali krew, a wraz z nią magiczną moc. Co potem z nią robili... miałam się nigdy nie dowiedzieć. Kobiety trafiały tam dopiero, gdy były już na skraju wyczerpania. Dzielono nas na te ładne i na te, które nadawały się tylko do sprzątania latryn. Z tych dwóch opcji wolałabym być tą do sprzątania.
Wybrano nas pięć, w wieku wahającym się między czternaście, a dwadzieścia dwa lata. Najmłodsza nie miała pojęcia, co ją czeka. My wiedziałyśmy, ale wolałyśmy jej nie uświadamiać. Osobiście chciałam ją zabić, ale nie miałam pod ręką nic, co skróciłoby jej mękę. Nagle usłyszałyśmy śmiech. Ku nam podążało sześciu mężczyzn. Jeden z nich miał zawiązane oczy i błądził po omacku. Jednak na jego ustach gościł wielki uśmiech.
- Dobra Nath, wybraliśmy ci pięć perełeczek z tego syfu. Najgorszą robotę odwaliliśmy za ciebie. Teraz wybierz sobie swój prezent urodzinowy - zarechotał jeden z nich i uśmiechnął się obleśnie w naszym kierunku. Ktoś inny ściągnął jubilatowi opaskę z oczu.
Nawet tak przerażona potrafiłam zobaczyć, że jest przystojny. Nawet bardzo. Niebieskie oczy przesłonięte były ciemnymi kosmykami, które musiał odgarnąć, żeby cokolwiek widzieć. Przede wszystkim nas. Jego wzrok od razu spoczął na mnie, Trudno się dziwić. Nawet zakurzone, moje włosy miały ognisty kolor. Jednak szybko przesunął go na inne dziewczyny. W pewnej chwili dotarło do mnie, że chcę aby to mnie wybrał. Zawsze lepiej jest mieć do czynienia z jednym oprawcą, a nie z całą ich gromadą. Zwłaszcza, że nie należeli do najdelikatniejszych. Moje serce zrobiło mały piruet, gdy po kilku minutach wreszcie wybrał mnie .
- Cholera, zabrałeś nam najlepszą niunię. Oczami wyobraźni widziałem jak łapię te rude kłaki i...
Wykonał kilka szybkich ruchów biodrami. W przód i w tył. W przód i w tył. Tak bardzo dziękowałam, że to nie on obchodził urodziny.
- Chciałem zabrać też cztery pozostałe, ale mam przypływ miłosierdzia. Jared, ty lubisz takie młodziutkie, nie?
Blondwłosy mężczyzna o wyglądzie seryjnego mordercy uśmiechnął się półgębkiem, ale nic nie powiedział. Wpatrywał się w twarzyczkę czternastolatki.
Jubilat wyciągnął różdżkę i oswobodził mnie z więzów. Upadłam na kolana, ale on zaraz szarpnął mnie w górę. Zabrał od kolegi coś, co później, okazało się być moją złamaną różdżką.

Wprowadził mnie do swojego mieszkanka, które stało na skraju obozu. Znajdowało się w dwupiętrowym, niewielkim bloku. Posiadało łazienkę, sypialnię i salon połączony z kuchnią.
- No więc śpisz na kanapie w salonie. Do twoich obowiązków zalicza się utrzymywanie w czystości mieszkania i gotowanie. Chyba, że nie potrafisz gotować, wtedy skorzystam ze zwykłej stołówki. Generalnie powiem ci, że opłaca się być grzeczną dziewczynką i mnie słuchać. Naprawdę jesteś ładna. - Przejechał palcem po moim policzku. - Szkoda by było, gdybym musiał odesłać cię do burdelu albo krwiopijców. Bądź przydatna, to nie wyjdziesz na tym źle.
Odszedł kawałek w kierunku łazienki i myślałam, że na tym koniec. Wtedy mnie zawołał.
- No chodźże tu. Nie będę się z tobą pieprzył, jak jesteś taka brudna. Umyj się.

Gdy wyszedł dalej świętować urodziny, zwinęłam się na łóżku w kulkę i płakałam przez godzinę. Nie potrafiłam nie myśleć o tym co się przed chwilą stało. Czułam się taka brudna. Krew na plecach powoli zasychała. Otarcia szczypały. Mięśnie odmawiały mi posłuszeństwa. Mogłam tylko leżeć i płakać. Płakać nad tym, że miałam nieszczęście urodzić się mugolakiem.

Wrócił nad ranem. Udało mi się zdrzemnąć, ale na odgłos szczękania klucza w zamku zbudziłam się natychmiast. Wyskoczyłam z łóżka jak oparzona i stanęłam pod oknem, mając nadzieję, że mnie nie zauważy. Zauważył.
- Co tak stoisz? Chodź tu.
Łzy same pociekły mi po policzkach, ale nie wydałam z siebie żadnego dźwięku. Posłusznie wślizgnęłam się ponownie na łóżko i czekałam na jego ruch. Rozebrał się powoli i ku mojemu zaskoczeniu wszedł pod kołdrę. Odgiął część i spojrzał wyczekująco na mnie. Położyłam się obok niego i od razu poczułam smród Ognistej Whiskey. Nie przeszkadzało mi to jednak, bo poczułam jak jego ramię oplata mnie i z sekundy na sekundę się luzuje. Zasnął w ciągu kilku chwil.
Czy nie myślałam wtedy o ucieczce? Oczywiście, że tak. Jednak doskonale zdawałam sobie sprawę, że zerwie się i zabije, gdy tylko poczuje, że próbuję się wydostać. Zasnęłam, mając nadzieję zebrać siły na kolejny dzień.

Kilka następnych dni wyglądało właściwie tak samo. Wstawałam, szykowałam mu śniadanie, potem zazwyczaj się do mnie dobierał i wychodził na prawie cały dzień. Wracał jedynie na obiad, a potem na kolację. Wieczorem przed pójściem spać znów musiałam być panienką do towarzystwa. Jednak te cielesne spotkania nie były już takie jak to pierwsze. Był spokojniejszy, ostrożniejszy. Nie zranił mnie już nigdy więcej. Czasami nawet był po prostu delikatny.
Gdy znikał na całe dnie, czytałam. Jak na mordercę miał pokaźny stos książek. Zaczytywał się głównie w kryminałach. Niespecjalnie lubiłam ten gatunek, ale moich ukochanych romansów tu nie było. Zresztą życie miało mi przygotować romans lepszy niż w książkach.

Po około tygodniu zobaczyłam Eryka. Pracował z innymi przy budowie ogromnego kotła, który miał posłużyć do warzenia jakiegoś niezwykle ważnego eliksiru. On też mnie zobaczył. Próbował do mnie podbiec, ale strażnicy od razu go zaatakowali. Słyszałam jego krzyki i moje imię. Chociaż serce mi pękało, nie spojrzałam w jego kierunku. Pozwoliłam się objąć Nathanielowi i szłam dalej. Wtedy jeszcze nie wiedział, że uratowałam mu tym życie.

Nasze wspólne pożycie powoli zaczynało przypominać rodzinną sielankę. Od czasu do czasu przynosił mi smakołyki ze stołówki i niewielkie prezenty, takie jak bukiecik stokrotek czy porcelanową laleczkę, która tańczyła na stole. Byłoby wręcz idealnie, gdyby nie fakt, że nadal pozostawałam jego niewolnicą i dookoła ginęli ludzie.

Któregoś wieczoru, gdy siedziałam na kanapie i czytałam książkę, przysiadł po drugiej stronie mebla i zaczął mi się przyglądać. Odłożyłam tom i przekrzywiłam głowę.
- Co? - zapytałam śmiało, bo już od jakiegoś czasu miałam więcej swobody w naszych relacjach.
- Jak właściwie masz na imię?
Nie potrafiłam powstrzymać śmiechu.
- Alice. Miło, że pytasz.
- Alice - szepnął i przysunął się do mnie. - Ładnie.
A potem złapał za brodę i pocałował. Z początku siedziałam oniemiała, nie wiedząc co robić. Wkrótce jednak dałam się ponieść i zaczęłam oddawać pocałunek. Wtedy właśnie po raz pierwszy się kochaliśmy.

Od tamtego wieczora wszystko się zmieniło. Nie musiałam już sprzątać. Przysłano nam do tego nową dziewczynę. Miała na imię Isabella i miała piętnaście lat. Pomagałam jej przemycać nieco jedzenia do mieszkań dla niewolników. Co jakiś czas nawet udawało mi się ukraść środki medyczne. Obie wiedziałyśmy, że możemy za to zginąć. Ona i tak nie miała życia, a ja byłam pewna, że w razie czego Nathaniel mnie z tego wyciągnie. Zresztą nie byłam już kimś takim jak Isabell. Byłam kimś więcej.
W dniu, w którym Nathaniel mnie wybrał dostałam na ramię opaskę w kolorze czerwonym. Oznaczało to, że byłam "osobistą niewolnicą". Później czerwień zmieniła się na zieleń i byłam "kochanką dowódcy". Nigdy nie dowiedziałam się jaki stopień tak właściwe nosił Nathaniel i czy w ogóle mieli tam jakieś stopnie. Ważne było to, że mogłam chodzić po obozie bez żadnych ograniczeń i nikt nie mógł mnie nagabywać.
Z początku inni niewolnicy patrzyli na mnie z nienawiścią, ale Isabella zadbała o to, żeby dowiedzieli się, kto im pomaga. Pomoc może i nie była znacząca, ale chociaż w niewielkim stopniu pozwalała im przetrwać i czekać na dzień, w którym ich los się odmieni.

Zawsze zastanawiało mnie dlaczego po złamaniu różdżek ich nie wyrzucali. Pewnego dnia miałam nieszczęście się tego dowiedzieć. Jeden ze strażników wybrał sobie jedną, z leżącego na ziemi kociołka i szybko rozerwał na dwie części. Gdzieś w obozie rozbrzmiał krzyk. Damski krzyk pełen cierpienia. A wtórował mu rechot strażnika. Wydzieranie magiczngo rdzenia to kolejna dawka paraliżującego bólu.

Gdy układałam ubrania Nathaniela, z górnej półki szafy spadła srebrna maska. Nie było to dla mnie zaskoczeniem. Domyślałam się kim są ci, którzy nas więzili. Harry Potter przegrał, więc Lord Voldemort przejął władzę nad Wielką Brytanią. Szykował atak na resztę Europy. A do tego potrzebna była mu nasza krew.
Śmierciożercy pracujący w obozie byli tak pewni swego, że nie nosili masek. Sądzili, że i tak nikt się nie wydostanie, więc po co chodzić w niewygodnym metalu na twarzy. Szkoda by było, żeby oblicze Nathaniela schowało się za maską.

Eryka poznałam na pierwszej lekcji zielarstwa. Był urodzonym fajtłapą, więc ciężka donica spadła mu na nogę. Najpierw pomogłam mu się pozbierać, a potem odprowadziłam do Skrzydła Szpitalnego. Później jakoś poszło. Wspólne gry i zabawy, odrabianie lekcji, pocałunki. Kończąc szkołę byliśmy nierozłączni. Byliśmy zaręczeni. Nie planowaliśmy jednak ślubu. Było nam dobrze tak jak było. Do czasu tego felernego wyjścia do wesołego miasteczka.
Drugi raz zobaczyłam go po prawie miesiącu. Wyglądał jak wrak człowieka. Miał zmierzwioną brodę, brudną cerę i przekrwione oczy. Wyrobione przez ten czas mięśnie wcale nie wyglądały zdrowo. Odwróciłam wzrok. Nie mogłam na niego patrzeć. Ruszyłam dalej w kierunku łaźni.

Pewnego popołudnia Nathaniel wrócił na obiad z naręczem toreb i torebeczek. Był w znakomitym humorze. Cmoknął mnie tylko w czubek głowy i pognał do sypialni. Zaciekawiona wstałam i nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby pomarudzić na stygnący posiłek. Rozkładał pakunki na łóżku. Gdy skończył, stanął obok.
- I jak?
- Ale co jak? Co to jest?
Spojrzał na mnie jakbym dopiero dziś się urodziła. Prawie do mnie podbiegł, złapał i wygiął do tyłu niczym w tańcu.
- Nie słyszysz jak wszyscy mówią o dorocznym balu na cześć Czarnego Pana?
- Coś tam słyszałam, ale... postaw mnie, krew mi spływa do mózgu.
Zrobił to co mu kazałam. Zdążył mnie jeszcze pocałować.
- Ale co?
- Ale nie sądziłam, że się na niego wybieramy. Znaczy ty tak, ale ja... co miałabym tam robić.
- Towarzyszyć mi jako partnerka, to jasne.
Spojrzałam na pakunki. Z jednego z nich wystawała butelkowozielona satyna.
- Kupiłeś mi sukienkę?
- Sukienki - prawie wykrzyknął podekscytowany. - Nie wiedziałem, która ci się spodoba.
Kilka godzin upłynęło mi na ubieraniu się, fryzowaniu i malowaniu. Nathaniel zadbał o wszystko. Mogłabym otworzyć gabinet kosmetyczny, gdybym tylko chciała. Gdybym tylko nie znajdowała się w niebie pośrodku piekła.
- Wyglądasz olśniewająco!
- Ty również.
Naprawdę tak wyglądał. Czerń szaty wyjściowej wcale nie kojarzyła mi się z jego mroczną naturą. Było mu w niej dobrze. Jego uśmiech zmalał, gdy przewiązywał mi ramię zieloną opaską.
- Słuchaj... to, że nie do końca jesteś moją niewolnicą, nie może wyjść poza ten dom. Dlatego nie denerwuj się, gdy będę trochę tobą pomiatał. Nie skrzywdzę cię, nie obawiaj się. I nikomu na to nie pozwolę.
Chyba musiałam mieć dość niewyraźną minę, bo złapał mnie za rękę i pocałował w satynową rękawiczkę.
- Sama wiesz, że ktoś taki jak ja nie może być z taką jak ty. Nie oficjalnie.
- Rozumiem.
Nie rozumiałam. Widać było po nim, że się zakochał. Czułam to w każdym geście i dotyku. Nie rozumiałam, jak Voldemort i jego plan mordu może być silniejszy niż miłość.

Oczywiście Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać nie przybył. Nikt tego po prawdzie nie oczekiwał. Przyjęcie było nad wyraz wystawne, zważywszy na miejsce, w którym się odbywało. Młodzi niewolnicy i niewolnice usługiwali do stołu bardzo skąpo odziani, co wywoływało ogólną radość zebranych. Nie mogłam patrzyć jak obleśne, grube palce obmacują ich młode ciała. Co jakiś czas przymykałam powieki. Brunetka, którą widziałam na samym początku, położyła przede mną talerz z parującą zupą z raków. Zauważyłam wtedy, że nie ma małego palca u prawej dłoni. Nadal walczyła. Uśmiechnęłam się mimowolnie.
Przyjęcie trwało i Nathaniel mimo swoich zapowiedzi ani razu mnie nie upokorzył. Tańczył ze mną całą noc, dolewał mi alkoholu i ściskał moje udo pod stołem w pocieszycielskim geście.
- Mogę iść się przewietrzyć? - zapytałam, gdy usiedliśmy po wyjątkowo szybkim tańcu.
- Jasne, po co pytasz. Też pój... O, witam Alastorze. Idź sama. Dołączę do ciebie później.
Ucieszyłam się, że nie zmusił mnie do rozmowy z tym człowiekiem. Miał paskudną twarz. Brakowało mu kawałka nosa. Też miał swoją kochankę. Ona jednak pozostawała tylko niewolnicą. Do gustownej obroży na szyi przypięta była smycz, której koniec spoczywał w ręku jej pana.
Chłód powietrza trochę mnie otrzeźwił. Wdychałam powietrze i właśnie wtedy do mnie dotarło, że wszyscy Śmierciożercy są w środku. Nikt, dosłownie nikt nie pilnował obozu. Ich buta była tak przeogromna, że nie wystawili straży.
Działałam instynktownie. Pobiegłam prosto do męskiego bloku i znalazłam salę, na której spali. Przed wejściem wyprostowałam suknię i przybrałam władczy wyraz twarzy.
- Proszą na salę Eryka Wooda. Jeden z tragarzy... nie jest w stanie już pracować.
Mimo iż wygłodniały wzrok tabunu mężczyzn mnie przeraził, nie pokazałam tego. Uważnie przyglądałam się mojemu chłopakowi, który ociężale wstawał z materaca i szedł w moją stronę.
- Co, czyżby twój pan używał zabaweczki na posyłki? - zapytał, gdy znalazł się wystarczająco blisko.
Zabolało mnie to bardziej niż byłam w stanie powiedzieć.
- Jak widać.
W milczeniu przeszliśmy kilka kroków i wtedy dotarł do nas dźwięk wymiotującego człowieka. Wyjrzałam zza róg i dostrzegłam jednego z przyjaciół Nathaniela. Miał nieco zielonkawą cerę, a strużki cieknące po brodzie śmierdziały. Odwróciłam się w stronę Eryka.
- Na co czekasz? Atakuj!
Nie trzeba mu było tego dwa razy powtarzać. Nie wiem skąd w nim była taka siła, ale przewrócił Śmierciożercę. Ja doskoczyłam do niego, wypinając w między czasie szpilę z włosów. Wbiłam ją prosto w szyję. Mężczyzna zacharczał, wypluł nieco krwi i zamarł. Eryk przyglądał mi się podejrzliwie.
- Co ty robisz?
- Uciekam razem z tobą.
Wyszarpałam różdżkę ze spodni trupa i spojrzałam na niego wojowniczo.
- Chyba, że masz zamiar tu zostać.
Złapał moją twarz w dłonie i pocałował z namiętnością, której się po nim nie spodziewałam.
- Ty nie? Przez cały ten czas nie...
- Oczywiście, że nie. Chodź.
Pociągnęłam go za rękę i pobiegliśmy do bramy. Chciało mi się śmiać w głos, gdy zobaczyłam, że wieże strażnicze są puste. To byli jednak idioci, zapatrzeni w siebie idioci.
- Alice.
Z cienia jednej z wież wyszedł Nathaniel. Stanął prosto na drodze do naszej wolności. Spojrzał na nasze splecione dłonie. W swoich rękach trzymał moją złamaną różdżkę. Mimo tego całego uczucia, jakim mnie darzył, cały czas miał ją w pogotowiu. Specjalnie na taką właśnie okazję.
I wtedy ją upuścił. Moją różdżkę. Upuścił i odszedł na bok. Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek. Wprost do ucha wyszeptałam, że dziękuję. A potem go zabiłam.
Pytana po wielu latach dlaczego to zrobiłam, z całą pewnością mogę powiedzieć, że uratowałam go od cierpienia, jakie czekało by na niego z rąk innych Śmierciożerców. Odbierając mu życie, dałam mu łaskę, o której pewnie nawet nie zamarzył.

- Czy Pani go kiedykolwiek kochała?
- Nie, nigdy.



Dla Bartusia, że próbował nie doprowadzić do śmierci N.

Komentarze
avatar
Lilyatte  dnia 06.09.2015 12:38
i64.tinypic.com/11l0kma.jpg
Ma ktokolwiek chusteczki? Ktokolwiek? Przepraszam Opowiadanie jest cudowne, opisy mnie powaliły, tak jak samo opowiadanie i raczej szybko nie wstanę. Jeszcze nie spotkałam się z takim tematem. Idę do emo kącika popłakać sobie. W kazdym razie czudo.
avatar
Prefix użytkownikaKatherine_Pierce  dnia 06.09.2015 12:44
O matuchno, to było cudowne <3
Choć nie bardzo kupuję taką rzeczywistość bo śmierciożercy za bardzo gardzili mugolakami to i tak to było piękne. Zakończenie też przecudowne. Uwielbiam każde słowo tej miniaturki <3
avatar
Prefix użytkownikaZireael  dnia 06.09.2015 12:48
Powiem ci, że oficjalnie jestem twoją największą fanką Przepraszam
Łzy same cisnęły mi się do oczu, a ja nie miałam siły ich powstrzymywać, kiedy czytałam końcówkę. Nathaniel to od teraz jedna z moich fikcyjnych milosci. Dlaczego zawsze musisz ich zabijać?! ;(
Strasznie podobało mi się, z jaką lekkością przechodziło się w kolejne części tego ficka. Nie zawiodłam się. Gdy tylko zobaczyłam, kto jest autorką, rzuciłam wszystko i zaczęłam czytać.
Czekam z niecierpliwoscią na twojego następnego fan ficka, a w szczególności na kolejną serię.
No i widzisz? Przez ciebie znow rycze Hug
avatar
Prefix użytkownikaCookie  dnia 06.09.2015 12:53
Na początek... aua. Dałaś mi kopa...
Pierwszy komentarz, czy tam drugi, jeżeli ktoś mnie ubiegnie, nie będzie za bardzo długi i wyczerpujący, ponieważ nie wiem co napisać. Zwyczajnie odebrało mi mowę.

Spodobało mi się, nawet bardzo. Nawet nie mam czego zbytnio wypominać.

Wydaje mi się, że nie mogła go pokochać, w sensie Nathaniela, przez to jaki był z początku, a dokładniej przez to jak ją posiadł. No, na pewno nie jest to miniaturka dla młodszych, moim skromnym zdaniem.
Kawał dobrej roboty. Tak
avatar
Prefix użytkownikaEmilyWright  dnia 06.09.2015 13:23
O jeju Duże oczy Powiem szczerze, iż nigdy nie myślałam o ty, o by było, gdyby wygrała zła strona. A to mi się bardzo podoba, choć na ogóle nie lubię opowiadań podchodzących pod romanse. I nie specjalnie przepadałam za Nathanielem, ale żeby do razu go zabijać? :o Nie wiem... Może rzeczywiście go uratowała, ale nie mogę tego zrozumieć. Nie wiem, co więcej dodać... Czekam na kolejne twoje prace! :D
avatar
Only Dream  dnia 06.09.2015 13:26
Z reguły nie czytam FF, w których nie ma bohaterów z Pottera. Jednak skusiłam się na przeczytanie tego opowiadania i nie żałuję.
Dobrze napisane. Pomysł również świetny. Lubię smutne opowiadania, więc te również trafiło w mój gust. Nie popłakałam się, ale naprawdę warto przeczytać ten tekst ;)
avatar
Angelina Johnson  dnia 06.09.2015 13:40
Powiem ci, że oficjalnie jestem twoją największą fanką

To miejsce już dawno jest zajęte ;>

Ogólnie mogę Cię zrugać ponownie za przecinki. Tym razem też w niektórych miejscach miałaś dziwny szyk zdania. Tam gdzie mogłam, to to poprzestawiałam. Ale to tylko takie czepianie się, tak naprawdę w ogóle mi nie przeszkadzały te błędy ;D

Bardzo podoba mi się przedstawiona przez Ciebie wizja obozu i żałuję, że nie opisałaś nam tego obszernie. Jestem ogromną fanką czytania o takich hierarchiach w obozach jenieckich, gdzie ludzie są dzieleni ze względu na umiejętności i zadania, jak się w tym odnajdują i że nawet w tak okropnych miejscach potrafią stworzyć własne prawa i zasady, i się do nich stosować.

Ja polubiłam Nathaniela. Zawsze zastanawiało mnie co skłania ludzi do przystania "na stronę Zła". Zastanawiało mnie czemu było tak dużo SSmanów, to przecież niemożliwe by każdy z nich był degeneratem. Tak samo jeżeli Śmierciożerców było wielu, to przecież niemożliwe by każdy pochodził z czystej niczym łza rodziny. Dlatego na moje Nathaniel nie musiał być tak przeżarty złem jak inni przedstawieni tu Śmierciożercy (jak np. ten co miał na smyczy swoją niewolnicę). A przynajmniej chcę w to wierzyć ;D

Mnie jedynie zastanawia co oni zrobili po ucieczce. W końcu Lord Voldemort wygrał, chciał zagarnąć całą Anglię. Gdzie oni się skryli? Jak szybko bawiący się poplecznicy Czarnego Pana odkryli martwych kolegów i ucieczkę tamtych dwojga? Zapewne wielu mugolaków za tę ucieczkę przypłaciło życiem... Dlatego dla mnie ta miniaturka kończy się tragicznie. I mimo że z narracji wynika, jakby Alice przeżyła i wspominała te straszne czasy, to dla mnie nie było szans, by im się udało. Nie umiem sobie wyobrazić realnej opcji, która by ich uratowała. Nie mieli w końcu dokąd uciekać.
avatar
Prefix użytkownikaPenelope  dnia 06.09.2015 14:49
Poza tym, że wszystko dzieje się bardzo szybko, to wszystko ma tu ręce i nogi ;]

Podoba mi się Twoje podejście do różdżek, w końcu czarodzieje się w jakiś sposób do nich przywiązywali, widać była w tym magia ;]

Ciekawa relacja wywiązała się między Nathanielem, a Alice. Brakuje mi tu tylko jakiegoś głębszego opisu jej emocji.

Końcówka wpasowała się idealnie, niby tylko dwa zdania, a wyszło ekstra ;]

Mnie to może jakoś tak super ekstra nie wzruszyło, ale na pewno wywołało emocje. Może po prostu za mało zżyłam się z bohaterami? Nie to, co z Christiną xD
avatar
Prefix użytkownikaBarlom  dnia 06.09.2015 18:06
Sporo już jest komentarzy xD i w sumie to dobrze, bo napisałaś kawał dobrego opowiadania. Zagrałaś na moich emocjach po mistrzowsku. Bohaterowie wykreowani przez ciebie są przede wszystkim autentyczni. Mają własne osobowości, przez co trudno przejść tutaj obok kogokolwiek bez mrugnięcia okiem.
Uwielbiam przedstawioną tutaj przez ciebie relację pana i niewolnicy, bo mimo pięknej iluzji normalnego życia, to jednak główna bohaterka cały czas pozostawała jako więzień.
W sumie to już wcześniej osobiście pisałem tobie jak bardzo podoba mi się to dzieło, ale nie zaszkodzi ponowić gratulacje.
Moje emocje zostały wzięte, wymemłane i wyrzucone w bogatszej o nowe doznania formie. Opisy są w odpowiedniej ilości, nie narzucają się, wręcz są bardzo zgrabnie wszyte pomiędzy zdania przedstawiające akcję. Przez to całkiem nieświadomie zaznajamiamy się z najważniejszymi szczegółami otoczenia w którym dzieje się akcja.
Mam nadzieję że wkrótce napiszesz coś jeszcze, bo po tej miniaturce nabrałem apetytu na więcej prac napisanych przez ciebie. ;)
No i dziękuję za dedykację na końcu :D
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 06.09.2015 18:52
To ja też skomentuję. Tematyka podobna do tej, z którą już miałam do czynienia w ramach mojej miniaturki, ale ty poszłaś w zupełnie innym kierunku. Trochę taki wątek z "Listy Schindlera", gdzie Amon nie jest psychopatą, a Helen ma narzeczonego. To oczywiście są wolne skojarzenia, ale nie jestem w stanie ich uniknąć, bo temat tego hm... niewolnictwa jest dosyć popularny wśród autorów ff i chyba autorów ogólnie - to ten poziom dramatu, który zawsze ciekawi, jest bliski naszemu sercu. Tylko właśnie tutaj łatwo coś sknocić, a tobie wyszło wszystko zgrabnie. Byłam bardzo ciekawa zakończenia, bo obstawiałam, że ten Nathaniel ją zabije albo że ona z nim zostanie. Albo że ona go zabije i ucieknie, ale nie tak, nie w ten sposób. Bo śmierć mu się należy, ale nie w ramach jakiejś pokrętnej łaski, o czym już ci pisałam na fejsie, więc nie będę się powtarzać :D

Podoba mi się sposób, w jaki budujesz napięcie, po prostu zżera mnie zazdrość. Ja tak nie umiem, a bardzo bardzo bardzo bym chciała. Pisać tak, żeby czytelnik koniecznie chciał znać zakończenie bez względu na okoliczności. To jest talent, więc gratuluję i pisz nam częściej ;)
avatar
Prefix użytkownikaShanti Black  dnia 06.09.2015 20:38
Ojejku, to jest piękne. Czułam się, jakbym czytała "profesjonalną" książkę, a nie ff w internetach. Zazdroszczę Ci umiejętności cudownego opisywania i budowania napięcia.
Ja również sądziłam, że Nathaniel zrobi coś, nie wiem, zada jej ból, tak jak wcześniej jeden ze Śmierciożerców, ale on się chyba naprawdę zakochał, skoro pozwolił jej odejść. Był zdecydowany na tortury, jakimi niewątpliwie by go potraktowali, gdyby go Alice nie zabiła.
Nie lubię tematyki obozowej, czy to tutaj w świecie Harry'ego Pottera, czy też takiej z czasów II WŚ, ale urzekło mnie to opowiadanie, naprawdę.
Krysiu, wielkie propsy Love
avatar
Prefix użytkownikaKrnabrny  dnia 07.09.2015 18:38
Prawdziwie wybitny - motyw wydał mi się powtarzalny, ale naprawdę dobrze wykonany. Zastanawia mnie główna bohaterka. Jest młoda - czy ten "związek" z Nathanielem od początku był wyrazem bezradności i strachem o życie czy jej się wydawało, że coś do niego czuje, bo w tym piekle potrzebowałą choć odrobiny uczucia? Nie chcąc oceniać jego przeszłego życia nie osądzałbym go tak surowo jak Al - tylko tak mógł chronić siebie i Alice, zwłaszcza, że on naprawdę ją kochał. Taki dziwaczny sposób ochrony. Również podoba mi się pomysł z bólem przy łamaniu różdżki, ogólnie mugolskie getto. Bardzo fajnie.
avatar
Smierciojadek  dnia 08.09.2015 15:45
Bardzo dobry kawał tekstu. W sumie nawet mogłoby być z tego coś więcej - widoczny wyżej prolog, a następne rozdziały jako wspomnienia (wiadomo, wtedy tutaj nie można by dawać zbyt dużo szczegółów co do życia codziennego, ale tak tylko sobie gdybam). Fajnie, że nie boisz opisywać się okrucieństwa, zła, dewiacji, to w pewnym sensie też jest sztuka - aby opis nie był suchy, pozbawiony realizmu. Co do zakończenia także nie mam zarzutów - niby happy end, ale jednak nie do końca, kolejna niespodzianka. Jedyne co, to nie lubię imienia "Eryk". Przepraszam
avatar
Prefix użytkownikafuerte  dnia 08.09.2015 22:28
Bardzo mi się podobał początek i opis obozu. Naprawdę kawał dobrej roboty, opisałaś wszystko realistycznie, obrazowo, wszystko można było sobie z łatwością wyobrazić. Trochę szkoda, że opisu, jak wyglądało życie tych ludzi, nie było więcej, bo szczerze się zaciekawiłam taką wizją.

Podobało mi się, że każda postać miała faktycznie "swój" charakter, nie wszyscy byli na jedno kopyto. Natomiast głównej bohaterki nie polubiłam. To znaczy, nie przekonało mnie do końca to, że ona tak od początku chciała tylko uratować tego Eryka. No i jak dla mnie, to ta Alice jest po prostu jakąś walniętą psychopatką, sorry xD. Angelina pisała, że nie wyobraża sobie, jak Alice i Eryk przeżyli po ucieczce, ale ja sobie to bez problemu wyobrażam, laska po prostu zabijała wrogów bez mrugnięcia okiem.

Ogólnie tekst na bardzo wysokim poziomie, propsy :D
avatar
Prefix użytkownikaulka_black_potter  dnia 09.09.2015 11:03
Wczułam się w tekst, a to już coś znaczy. Widziałam ten obóz i ludzi w nim przebywających. To chyba znaczy, że Twoje opisy są nie najgorsze. Cała sceneria kojarzy mi się z obozami opisanymi przez Stanisława Grzesiuka w książce "Pięć lat kacetu". Btw. polecam ten tytuł.

Nie podoba mi się, że Alice zabiła Nathaniela. To było trochę nie na miejscu. Jej miłość do Eryka również nie wydawała się prawdziwa. Prędzej bym pomyślała, że ona się zakocha w swoim panie, a tu klops. Nie podobało mi się to. Jednak postać Nathaniela jest mistrzowska. Chociaż był okrutnikiem i Śmierciożercą, miał w sobie coś ujmującego. Zapamiętam tę postać na długo.

Co do ogółu niewolników to nie wiem dlaczego nikt nie wpadł na to, że ich przetrzymywanie przypomina to z Planety Małp, haha. Tam też małpeczki na smyczach ludzi trzymali i traktowali ich jak psy. Fakt, nie próbowali się z nimi... Nie próbowali z nimi przedłużać gatunku, ale jednak.

Bardzo ładnie Christinko, daję O.
avatar
Prefix użytkownikaChristina  dnia 17.09.2015 12:21
Zawsze zastanawiało mnie co skłania ludzi do przystania "na stronę Zła". Zastanawiało mnie czemu było tak dużo SSmanów, to przecież niemożliwe by każdy z nich był degeneratem. Tak samo jeżeli Śmierciożerców było wielu, to przecież niemożliwe by każdy pochodził z czystej niczym łza rodziny. Dlatego na moje Nathaniel nie musiał być tak przeżarty złem

No też tak uważam, nawet nie apropo tego tekstu, tylko tak ogólnie. Jeżeli dziecko było wychowane w rodzinie Śmierciożerców, to koniec końców musiało nim zostać. Innych do tego po prostu zmuszano.

Mnie jedynie zastanawia co oni zrobili po ucieczce.

A to juz inna opowieść ^^

Ciekawa relacja wywiązała się między Nathanielem, a Alice. Brakuje mi tu tylko jakiegoś głębszego opisu jej emocji.

Opisu nie ma, bo tych emocji nie było. Ona go nigdy nie pokochała.

Trochę taki wątek z "Listy Schindlera", gdzie Amon nie jest psychopatą, a Helen ma narzeczonego.

Eeeee... nadal nie zaznajomiłam się z tym dziełem xD

ja sobie to bez problemu wyobrażam, laska po prostu zabijała wrogów bez mrugnięcia okiem.

Ej, wcale nie ;D

Dziękuję za wszystkie komentarze ;) Może jeszcze kiedyś wrócę do tej tematyki. Z początku nieco się obawiałam waszej reakcji, ale chyba jest pozytywna ;)
avatar
Prefix użytkownikaErudieth  dnia 30.09.2015 20:13
Olałam ograniczenie wiekowe (ale to taki malutki szczegół).
Ciociu Krysiu, jak mogłaś mi to zrobić? :( Nie przychodzi mi do głowy nic innego jak tylko siedzenie w kącie i płakanie... ;(
Nie wiem, jak to robisz, ale świetnie wczułam się w ten tekst. Ten obóz, cała sytuacja... wydawała się taka realna...
Dlaczegooo Aliceeee goooo zabiłaaa? Zły Marudzi
avatar
Prefix użytkownikalosiek13  dnia 20.10.2015 23:36
Na początek napiszę, że jestem w niezłym szokie... No, nie tego się spodziewałem się po opisie xD Liczyłem na Hogwart i ciąg dalszy. W ogóle myślałem, że ten wstęp dzieje się w zamku, ale z każdym kolejnym zdaniem pojawiały się zgrzyty, aż okazało się, że to ten obóz. W zaznajomieniu się z historią przeszkadzała mi narracja, wolałbym tutaj inny rodzaj, ale udźwignęłaś to. Dobra historia zrekompensowała mi to w jakimś stopniu, ale mocno musiałem walczyć. Ciągle miałem w głowie myśl, że chętnie przeczytałbym coś innego spod Twojej ręki, może mniej dramatycznego. Bo co by tu nie mówić, to jest to ciężka historia. I w sumie to wymagająca od czytelniku wielu rzeczy. Przede wszystkim wyzbycia się powiązania z HP, bo motyw z różdżkami, już sporo wykroczył poza to co nam znane. Druga rzecz, to stałe zaprzeczenie skojarzeniom z obozami koncentracyjnymi. Zapewne to było zamierzone, ale jakoś nie chciałem łączyć tych dwóch historii.
Stylistycznie było świetnie i cacuśne dialogi, ale łyżka dziegciu też musi być, a to za sprawą paru naiwnych - jak dla mnie motywów. Myślę jednak, że nie mogłaś tego załatwić inaczej, no i składa się to w bardzo spójną całość. Dlatego też nie bierz tego za jakiś straszny zarzut.
Początek jeśli chodzi o opisy był super, bo nieźle dałaś się wczuć w ten klimat, a zakończenie mega, bo się tego nie spodziewałem.
I prawie bym zapomniał, ale Alice zachowała się jak Ślizgonka(?), Śmierciożerczyni(?)... To było tak zimne i wyrachowane z jej strony, że ja tam nie dostrzegłem żadnego miłosierdzia. Bardziej zemstę ;d

Tyle ode mnie. Czekam na lżejszą miniaturkę ;D
avatar
Prefix użytkownikaLiliana2194  dnia 31.10.2015 19:43
Bardzo mi się ta miniaturka spodobała, podobnie jak Shanti, czułam się, jakbym czytała jakąś profesjonalną książkę, a nie hapenetowe ff. :D Szkoda, że Alice zabiła Nathaniela. Nie wiem dlaczego, ale jakoś go polubiłam. jezyk

Jestem pod wielkim wrażeniem, przeszkadza mi tylko skojarzenie z obozami koncentracyjnymi, bo strasznie mnie przygnębiają. W ten negatywny sposób, nie pozytywny, o jakim pisałam pod inną twoją miniaturką. :D
Zabieram dynię.
avatar
Prefix użytkownikabatalion_88  dnia 12.12.2015 09:50
Z początku byłem nieźle przerażony długością Fanficku. Jednak z każdym przeczytanym zdaniem byłem zdumiony, że można tak interesująco i ciekawie pisać. Praca wciągnęła mnie w kilkadziesiąt sekund. Sama treść też była na wysokim poziomie, chociaż muszę przyznać, że trochę przeraziła mnie perspektywa czytania po raz czwarty z rzędu o czymś smutnym, tragicznym, strasznym... A tak było. No i trochę ta perwersja mnie zbiła z tropu Wstydniś Te niewolnice, Alastor ze smyczą na szyi jakiejś dziewczyny. No, ale jak się mawia: Finis coronat opus (koniec wieńczy dzieło). Wypadło po prostu rewelacyjnie. Nie wiem tylko dlaczego Alice zamordowała bądź co bądź człowieka, który w końcu okazał jej jakąś troskę, i nawet nie chciał zranić za pomocą zerwania rdzenia z różdżki... Śmierć wybawieniem? No nie wiem. Jednak Wybitny się należy jak koniowi owies ;p
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 20.02.2016 21:28
Jestem bardzo poruszona. Uwielbiam te klimaty i to jak piszesz, a tutaj w przeciwieństwie do Twojej serii, polubiłam bohaterów, chociaż ciężko się w miniaturce wczuć w bohaterów jeśli to własne postacie. Mi się udało ich polubić. Byłam ciekawa jak to skończysz i w sumie to zakończenie jest dobre. Nawet bardzo dobre. Pokazałaś, że cały czas kochała Eryka i chciała z nim uciec. Nie omamilo jej to co dawał jej Nataniel. Przez to że ja kochał jeszcze bardziej mi się podoba.
Ba nie ma tu nic co by mi się nie spodobało chyba. Motyw nawiązania do obozów koncentracyjnych świetny.
Chociaż minusem można nazwac to, że to miniaturka i no można to o wiele bardziej rozwinąć na co liczę. Bo temat jest swietny. Więc pisz te serie bo w tej minuaturce jestem zakochana i gdy będę edytowala podpis to trafi na listę ulubionych :D
avatar
Prefix użytkownikaMaria Snape  dnia 20.07.2016 09:59
Dla mnie tylko trochę od czapy dodanie opisu początku znajomości z Erykiem w tym właśnie miejscu, ale to chyba mój jedyny zarzut ;)

Ogólnie-padłam!

Angelina-dla mnie ta końcówka zabrzmiała jak zeznanie w sądzie. Trzymając się analogii do IIWŚ-może "ruch oporu" ostatecznie jednak wygrał, wspomagany przez "aliantów" z kontynentu?
A to był proces samej Alice, jako kolaborantki?...
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [5 głosów]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Praktykant w Ministerstwie Magii
26.10.2020 23:09
robiła znowu sama, bo jak zobaczyła, że ręcznie wszystko wypisywałam to powiedziała, że da mi drukowane jezyk Także nie składam jeszcze broni.

Praktykant w Ministerstwie Magii
26.10.2020 23:08
pół godzinie i wyszłam chwilę przed końcem. Było nas duużo, ale z czasem się trochę rozeszło, jak szłam do domu to było może z 2000 osób już "tylko". Jutro koleżanka ma mi przywieźć plakaty, żebym nie

Praktykant w Ministerstwie Magii
26.10.2020 23:06
Nie spodziewałam się, że jak tu wejdę to będę miała aż tyle do nadrabiania :O Ja w temacie powiem, że dziś znowu byłam cicho online, bo działam na żywo. 3,5 godziny na proteście, przyszłam po jakiejś*

Członek Rady Magii
26.10.2020 21:33
piorun teraz to symbol strajków obecnych xD

Pracownik Miodowego Królestwa
26.10.2020 21:31
i nawet jak ciskacie we mnie w myślach (albo na Messengerze) piorunami, to nic, haha

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59578 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56229 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 44549 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43147 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 38346 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 37194 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36433 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 33345 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 6.79