Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Pan Śmierci
18.04.2026 13:02
Aż mi się przypomniało ożywienie na początku covidu. Kiedy to było w ogóle xD

Sprzedawca prac domowych
16.04.2026 19:29
szkoda... spędziłam tutaj świetny czas :/

Mugol
15.04.2026 22:26
Cześć :) wracam po paru latach, a tu fandom umarł ;(

Specjalista ds. sprzedaży
12.04.2026 11:40
ja wczoraj napisałam pół posta w hogwarcie po czym stwierdziłam, że mi się nie chce i usunęłam xD

O choinka!
11.04.2026 17:22
Mnie się parę razy śniło, że Hogwart ożył

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix użytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjęcie
Zobacz temat
Out of range value for column 'thread_views' at row 1
Drukuj temat
Błonia i Zakazany Las
Prefix użytkownikaBarlom
Widząc zbliżającą się Ulkę, Bart pośpiesznie zatrzasnął opasłe tomiszcze i zaczął wciskać je do i tak pełnej już torby. Szepnął do Lily, że muszą się zwijać i to prędko. Na szczęście dla niego, na Ulkę wpadła jakaś krukonka, wywracając ją. Dało mu to więcej czasu na schowanie księgi. Dosłownie w momencie kiedy dopiął ostatni pasek, nadeszła wzburzona puchonka.
- Gdzie moja Romana?
- Przepraszam, kto???
- Romana, moja sowa. Wysłałeś ją gdzieś, a potrzebuję jej i to natychmiast.
- Sowa? Ojej. Myślałem że użyłem którejś ze szkolnych sów. Och. To by w sumie tłumaczyło czemu nie chciała bym przypiął jej list do nóżki.
Ostatnie zdanie powiedział już bardziej do siebie, jednak wystarczająco głośno by Ula je usłyszała.
- Strasznie cię przepraszam, wysłałem ją z listem do moich dziadków na drugi koniec Europy. Myślę że o ile nic jej się nie stanie to powinna wrócić za dwa dni.
Bart czuł że bez względu na wyjaśnienia, ta rozmowa nie skończy się dla niego dobrze. W głębi myśli błagał o to by Ula rzuciła na niego jakąś klątwę. Wolał już to, niż gdyby puchonka miała być na niego obrażona przez dłuższy czas.
 
Prefix użytkownikaulka_black_potter
Ulka powoli wychodziła z siebie. Nie mogła pojąć jak można pomylić sowę bez oka przypominającą wyleniałego kurczaka z piękną szkolną sową.
- Na drugi koniec Europy? Oszalałeś? Przecież ona tam nie doleci! Nie jestem pewna czy ona w ogóle potrafi latać![_/color]- Ulka miała łzy w oczach. Kochała Romanę jak własna matkę.
- Oj, przepraszam.[color=#0099ff]_
- odpowiedział Bart ze skruszoną miną.
- Och! Jeśli coś jej się stanie to będzie to Twoja wina!
Ursula zapłakana i nie spojrzawszy więcej na kolegę ruszyła do lochów, by tam czekać na Eliksiry. Bardzo chciała szukać Romany, ale Snape zabiłby ją pewnie gdyby nie przyszła na lekcje. Stwierdziła, że zrobi to w nocy. Kiedy już odwiedzi dyrektora i odbębni szlaban u McGonagall. Wierzyła, że Romana jakoś sobie poradziła i czeka na nią w Dormitorium.
Edytowane przez Prefix użytkownikaChristina dnia 16.06.2013 14:52


i.imgur.com/AyR1kd7.png

Christian.
i.pinimg.com/originals/02/0b/07/020b0757879bbd8cc21454799bff6f55.gif

Bo liczy się to, co masz w środku.
cdn.junglecreations.com/wp/junglecms/2017/12/Christian-Bale-Resized.jpg

Ale czasami warto założyć maskę.
pa1.narvii.com/6412/37cb60531dd1e8002b7ec87c8da0ba734a67f9f3_hq.gif


"ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB"
"zmiennokanoniczne"
"piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma"
"po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu"

by Cantaris


Ula urzędniczka
Zarejestruje ci chomiczka
Da mu zielona kartę
I marchewki starte
<muza>

by fuer
 
Prefix użytkownikalosiek13
Akkarin już chyba wiedział, co jest tajnikiem sukcesów w nauce Fuertianiakis, ale jego wątpliwości całkowicie rozwiał Collotye, który wyszedł zza drzew i wypalił - Domyślam się, że chodzi o to samo narzędzie, z którego w trzeciej klasie korzystała Granger?
- Co?! Masz zmieniacz czasu? - wykrzyknął podniecony Ab.
- Ciszej, durniu! Wzmocnij sobie jeszcze głos zaklęciem i niech każdy w szkole usłyszy! - powiedziała wzburzona Fuer - Seferyn, może i jesteś bardzo spostrzegawczy, ale nie musiałeś dzielić się z Abhorsenem tą informacją. Najlepiej gdybyś zachował ją dla siebie! McGonagall i Flitwick mnie zabiją, jak dowiedzą się, że komuś o tym powiedziałam...
- Ale przecież Ty nam tego nie powiedziałaś - rzucił przepraszająco Sef - Ja wiem już od dłuższego czasu, zastanawiało mnie jak zaliczasz tyle przedmiotów jednocześnie, no i pomyślałem, że skoro Ministerstwo znów jest w posiadaniu zmieniaczy...
- Twoja spostrzegawczość, to żadne usprawiedliwienie. Ani słowa o tym komukolwiek, bo przysięgam, rzucę na was taką klątwę, że się nie pozbieracie - wyrzuciła z siebie Fuer. Wstała, otrzepała swoją szatę i ruszyła w stronę zamku.
- Ale, Fuer, czekaj, nie powiedziałaś... - zaczął Akkarin, ale Fuertianiakis rzuciła mu tylko przez ramię mordercze spojrzenie i dalej odprowadził ją wzrokiem aż do wejścia do Zamku.

- Kurczę, ale się zdenerwowała. Ten zmieniacz chyba ją wykańcza psychicznie - powiedział Ab do Seferyna robiąc głupią minę.
- Może faktycznie coś w tym jest. Widocznie wzięła na siebie za dużo i nie daje rady - zauważył Sef - Idziesz na Wróżbiarstwo?
- Co? Nie. Zostanę tutaj. Muszę przemyśleć jedną sprawę... - odparł Akkarin.
- Jak chcesz, ale pamiętaj, że opuściłeś już dzisiaj opiekę nad magicznymi stworzeniami. Jak Flitwick się dowie...
- Dobra, nie martw się. Idź już, bo się spóźnisz - odburknął Ab, którzy pogrążył się w rozmyślaniach.
Seferyn spojrzał na niego zaskoczony, nie wiedząc co powiedzieć i powędrował do Zamku. Tymczasem Akkarin już zastanawiał się nad tym jak skłonić Fuer do pożyczenia mu magicznego przedmiotu.
- Przydałaby mi się taka zabawka... - mruknął do siebie Abhorsen wyciągając papierosy z wewnętrznej kieszeni szaty i odpalając jednego.
Edytowane przez Prefix użytkownikalosiek13 dnia 19.05.2013 01:04
zapodaj.net/images/edba268d6e942.png


Always


zapodaj.net/images/c4ff56e394964.jpg
 
Prefix użytkownikaBarlom
Bart stał oniemiały patrząc na biegnącą w stronę zamku zapłakaną Ursulę. Wiedział że zapewne cała szkoła wie już o tym zdarzeniu. W końcu plotki roznoszą się w Hogwarcie szybciej niż smocza ospa. Zerknął za siebie. Lily nadal stała tam gdzie jeszcze chwilę temu omawiali tajniki zostania animagiem. Uznał że bezmyślne stanie w miejscu tylko pogarsza jego sytuację. Rzucił przepraszające spojrzenie ślizgonce i ruszył przed siebie.
Parę chwil później zorientował się że zmierza w stronę boiska do quidditcha, które wyjątkowo było opustoszałe. Nadal nie mogąc zebrać myśli usiadł pod bramą boiska i otworzył księgę, którą tak niedawno zdobyła Lily. Wydawało mu się jednak że od tego momentu minęły co najmniej lata świetlne. Zagłębił się w kolejne pożółkłe strony mówiące o przygotowaniu specjalnego eliksiru, który miał podobno ułatwić pierwszą przemianę. Zgodnie z zawartymi tam informacjami kluczowy składnik różnił się w zależności od wybranego zwierzęcia. Dla wilka tą ingrediencją był sproszkowany kamień księżycowy.
Kiedy zaczęło się ściemniać, Bart zdał sobie sprawę z tego ile czasu spędził nad księgą. W tym samym momencie jego żołądek przypomniał mu że nie jadł nic od śniadania. Nie mogąc zbyt długo walczyć z uczuciem głodu, Bart spakował się i pośpiesznie udał się do wielkiej sali. Miał też nadzieję że przy stole puchonów nie będzie poruszany temat jego gapiostwa, lub nawet bestialstwa. W końcu wysłał niepełnosprawną sowę na drugi koniec kontynentu.
Edytowane przez Prefix użytkownikaBarlom dnia 20.05.2013 09:58
 
Prefix użytkownikaSann
Po opuszczeniu skrzydła szpitalnego, gdzie pani Pomfrey w mig uporała się z zadrapaniami i ranami zadanymi Katerinie przez szaloną sowę jej brata, dziewczyna skierowała się do wyjścia z zamku, by udać się na błonia.
Była tak wściekła, że nie zastanowiło jej to, że przy wyjściu ze skrzydła szpitalnego wpadła na Abhorsena. Zignorowała go - słyszała, jak wcześniej śmiał się z niej razem z Seferynem. Poza tym przez całą tą akcję z sową opuściła zaklęcia i teraz będzie musiała tłumaczyć się Flitwickowi... Co za dzień!

Kat wyszła na błonia i schroniła się w swoim ulubionym miejscu - pomiędzy korzeniami wielkiego dębu, gdzie czytała książkę dziś rano. Gdy usiadła, na jej kolana wskoczył biało-rudy kocur, Vlad. Zwierzę spojrzało na nią swoimi zielonymi oczyma, tak podobnymi do jej własnych.

- I co? - zapytała kota Katerina. - Powinieneś zagryźć to ptaszydło...Seferyn bardziej przejął się nim, niż tym, że Ervin prawie wydziobał mi oko. Co się z nim dzieje ostatnio, co, Vlad? - kocur wpatrywał się w nią i mruczał, gdy głaskała go po grzbiecie.

- Popisuje się przed tym całym Akkarinem czy jak? - kontynuowała Kat. - Nie przesiaduje w dormitorium, jak zwykle, mnie traktuje jakbym była obca i tylko mu przeszkadzała... Coś go gryzie, Vlad. Tak to właśnie widzę. Albo coś knuje. To byłoby do niego podobne, przecież męska część rodu de Collotye'ów wiecznie coś kombinuje...

Kat była tak zajęta swoją rozmową z kocurem, że nie zauważyła, że od dłuższego czasu ktoś jej się przygląda...
Edytowane przez Prefix użytkownikaSann dnia 21.05.2013 16:37

British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3

"All that is gold does not glitter,
Not all those who wander are lost;
The old that is strong does not wither,
Deep roots are not reached by the frost.

From the ashes fire shall be woken,
A light from the shadows shall spring;
Renewed shall be blade that was broken,
The crownless again shall be king."

~ J.R.R. Tolkien



"All we have to decide is what to do with the time that is given to us..."

3.bp.blogspot.com/-ynB9BQxOzH4/UatMRezYTkI/AAAAAAAACVc/slDAqbAfQ90/s640/w%C5%82adca5.jpg


"Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne."

"Moja Mistrzyni Tłumaczeń"
~ Łoś :*


"Moja Guru angielskiego"
~ Sef :*

www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najlepszy_tlumacz.png
www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najlepszy_newsman.png


"Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy.
~ Alette :*



Do Heleny

"Przebiegasz palcami po stronach,
Co niosą oświaty kaganek.
Spoczynek Ci obcy jest nocą,
Twój wieczór to dla innych ranek.

Boleśnie odrywasz głowę,
Znad ksiąg w pozłacanych ramach.
I wiesz, że jest jedna odpowiedz,
Na wszystko co masz dziś w planach.

I chociaż chcesz się zatrzymać,
Nie możesz, gdy już go posiadasz,
I chociaż stroisz nim głowę,
Na nic nie odpowiadasz.

Czy możesz być lepsza od innych?
Jak dorównać ideałowi?
Dlaczego nikt nie dostrzega,
Tego rodzaju niedoli?

Jak masz się czuć dumna,
Gdy czujesz się gorsza lub inna.
Jak dusza Twa dużo słabsza,
Ma zostać ciągle niewinna?

Czy można Ci wybaczyć
Że kochasz to co nie Twoje?
Choć masz ogromną urodę
Nie nią chcesz czynić podboje.

Słabość do przedmiotów,
Tak dobrze wszystkim jest znana.
Lecz ciągle nosi piętno,
Dla wielu jest zakazana.

Porzuć więc swoje marzenia,
Gdy jeszcze nie jest za późno.
Kochaj to co masz od losu,
Nikt nie dał Ci nic na próżno."

~ Anciol z dedykacją dla mnie <3


media2.giphy.com/media/NTY1kHmcLsCsg/giphy.gif
 
Prefix użytkownikagne
Miranda po raz pierwszy od tygodnia opuściła posępne mury zamku. Ostatnich kilka dni spędziła w Skrzydle Szpitalnym w towarzystwie Pani Pomfrey i kilku pierwszoroczniaków, którzy pospadali z mioteł podczas lekcji latania.
Sama nie była lepsza - eliksir, który robiła potajemnie w jednej z opustoszałych klas wybuchł jej prosto w twarz. Zdarzyło jej się to już nie pierwszy raz, jednak tym razem mikstura okazała się żrąca i nie obyło się bez pomocy niezastąpionej Pani Pomfrey.
- Dobrze, że Snape tego nie widział. - Pomyślała gnebi przechodząc właśnie koło skrzywionego Mistrza Eliksirów. - Jeszcze tego by brakowało, żeby uznał mnie za nieudacznicę i odebrał ciężko zdobyte punkty.

Z zamyślenia wyrwała ją gwar panujący na błoniach. Dopiero teraz uświadomiła sobie jak wiele ją ominęło przez ten tydzień. Ruszyła wolno wzdłuż jeziora przyglądając się Gryfonom rzucającym kamieniami w kałamarnicę.
- Szczeniaki - pomyślała i skręciła aby ich ominąć.
W oddali zobaczyła rok starszą Krukonkę, którą widziała dziś w Skrzydle Szpitalnym. Wiedziała o niej tylko tyle, że ma na imię Kat i że ma starszego brata Seferyna.
- Dobrze, że go tutaj nie ma. - Burknęła pod nosem Gne. Koleś od dość dawna działał jej na nerwy. Miał dziwną skłonność do udawania bohatera i jeszcze te jego koszmarne szaty...

Na ziemię sprowadziła ją para wpatrujących się w nią oczu. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że ona również od dobrej minuty gapi się na siedzącą pod drzewem koleżankę. Nie zatrzymując się skinęła jej głową na przywitanie, zastanawiając się jak wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji.
Edytowane przez Prefix użytkownikagne dnia 21.05.2013 21:12
www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_C9HW0VT8HWB4j5ioQty4pa6Ex9wMeLs6.jpg
 
Prefix użytkownikaSann
Gdy w końcu podniosła głowę, okazało się, że wpatruje się w nią dziewczyna, którą spotkała dzisiaj w Skrzydle Szpitalnym. Nie znała jej z imienia. Wiedziała tylko, że też jest w Ravenclawie.

Dziewczyna skinęła Katerinie głową, mijając ją i rozciągniętego na jej kolanach Vlada. Kat uśmiechnęła się.
- Cześć! - zagadnęła.

- Cześć - odpowiedziała dziewczyna, najwyraźniej zdziwiona tą otwartością.

- Siadaj, jeśli chcesz. Nie gryzę, Vlad też nie - zaśmiała się Kat. - Jestem Katerina de Collotye.

- Wiem. To znaczy, słyszałam...to znaczy, kojarzę twojego brata. Seferyn, tak? - zaplątała się.

- Taaak, starszy brat, Seferyn - Katerina wykrzywiła się na myśl o nim. - A ty?

- Ach, przepraszam. Miranda Gnebi. - Gne spojrzała na mruczącego kocura. - Vlad?

- Tak. Przydomek Palownik - Kat po raz kolejny roześmiała się dźwięcznie. Dobrze było nie myśleć o tym, co się dzisiaj stało i pogadać z kimś, kto nie był jej dziwnym bratem, ani Akkarinem (z którym nigdy nie rozmawiała), ani nawet jej przyjaciółką Alice Deveraux.

- Palownik?! - Miranda wytrzeszczyła oczy. - Dlaczego?

- Jestem fanką wampirów, a pierwowzorem Draculi...wiesz, tego najsłynniejszego...mugole za nim szaleją, podobno...był hospodar wołoski, Vlad Țepeș. Więc pomyślałam, że Vlad to niezłe imię dla kota - wyjaśniła spokojnie Katerina, po czym zmieniła temat. - Co cię sprowadziło do Pomfrey? Jeśli można wiedzieć, rzecz jasna.

- Hmm...wypadek przy pracy - powiedziała Gnebi, a widząc nierozumiejący wzrok koleżanki, dodała: - Eliksir wybuchł mi w twarz...a ciebie?

- Zaatakowała mnie sowa Seferyna - mruknęła Katerina, drapiąc Vlada za uchem. - Ocho, właśnie idzie, książę de Collotye. Zbieram się, nie chcę z nim gadać - dodała i wstała, zabierając ze sobą kota.
Edytowane przez Prefix użytkownikaSann dnia 21.05.2013 21:39

British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3

"All that is gold does not glitter,
Not all those who wander are lost;
The old that is strong does not wither,
Deep roots are not reached by the frost.

From the ashes fire shall be woken,
A light from the shadows shall spring;
Renewed shall be blade that was broken,
The crownless again shall be king."

~ J.R.R. Tolkien



"All we have to decide is what to do with the time that is given to us..."

3.bp.blogspot.com/-ynB9BQxOzH4/UatMRezYTkI/AAAAAAAACVc/slDAqbAfQ90/s640/w%C5%82adca5.jpg


"Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne."

"Moja Mistrzyni Tłumaczeń"
~ Łoś :*


"Moja Guru angielskiego"
~ Sef :*

www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najlepszy_tlumacz.png
www.harry-potter.net.pl/images/awards2013/najlepszy_newsman.png


"Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy.
~ Alette :*



Do Heleny

"Przebiegasz palcami po stronach,
Co niosą oświaty kaganek.
Spoczynek Ci obcy jest nocą,
Twój wieczór to dla innych ranek.

Boleśnie odrywasz głowę,
Znad ksiąg w pozłacanych ramach.
I wiesz, że jest jedna odpowiedz,
Na wszystko co masz dziś w planach.

I chociaż chcesz się zatrzymać,
Nie możesz, gdy już go posiadasz,
I chociaż stroisz nim głowę,
Na nic nie odpowiadasz.

Czy możesz być lepsza od innych?
Jak dorównać ideałowi?
Dlaczego nikt nie dostrzega,
Tego rodzaju niedoli?

Jak masz się czuć dumna,
Gdy czujesz się gorsza lub inna.
Jak dusza Twa dużo słabsza,
Ma zostać ciągle niewinna?

Czy można Ci wybaczyć
Że kochasz to co nie Twoje?
Choć masz ogromną urodę
Nie nią chcesz czynić podboje.

Słabość do przedmiotów,
Tak dobrze wszystkim jest znana.
Lecz ciągle nosi piętno,
Dla wielu jest zakazana.

Porzuć więc swoje marzenia,
Gdy jeszcze nie jest za późno.
Kochaj to co masz od losu,
Nikt nie dał Ci nic na próżno."

~ Anciol z dedykacją dla mnie <3


media2.giphy.com/media/NTY1kHmcLsCsg/giphy.gif
 
Prefix użytkownikafuerte
Fuerte po raz kolejny postanowiła pójść do Hagrida, żeby sprawdzić jak się miewa. Poza tym, gajowy Hogwartu był jedyną osobą, z którą mogła sobie naprawdę szczerze porozmawiać. W drodze do chatki na skraju Zakazanego Lasu spotkała Seferyna.
- Fuer - skinął na nią głową, wyraźnie czymś zaabsorbowany.
- Dokąd idziesz? - zapytała nieco podejrzliwie.
- Do sowiarni, a później do Hagrida - odparł spokojnie. - Miałem iść z Abem, ale on...
- ... znowu załatwia sprawy, o których nikt nie może wiedzieć? - dokończyła za niego dziewczyna.
Seferyn rzucił jej przepraszające spojrzenie, chociaż było widać, że jest nieco rozczarowany.

Chociaż było już późne popołudnie, na błoniach wylegiwało się mnóstwo uczniów. Wielki dąb przy jeziorze był zajęty, tym razem przez trochę młodszą Krukonkę i siostrę Seferyna - Kat, na widok której chłopak syknął pod nosem.
- Słyszałam o akcji z sową - zagadnęła niby od niechcenia Fuerte. - Zachowaliście się jak idioci, obaj. Naprawdę, Sef, to twoja siostra, mógłbyś się czasem nie zachowywać wobec niej jak ostatni kretyn.
- Przecież nie wiedziałem, że Ervin nie da się dotknąć... - odparł niewinnie Collotye.
- A ja dzisiaj rano piekłam babeczki z Sam-Wiesz-Kim - zadrwiła Fuertianiakis. - Serio, daj na wstrzymanie.
Seferyn nic już na ten temat nie powiedział, tylko podążył wzrokiem za odchodzącą szybko Kateriną.
- Pójdę z tobą do sowiarni, a później razem możemy zajść do Hagrida, co? - zaproponowała dziewczyna. - Razem pewnie łatwiej będzie nam go przekonać, żeby się już tak nie gniewał.
Krukon zgodził się z uśmiechem i obydwoje przyspieszyli kroku.
- To jak, powiesz mi, co knuje Akkarin? - zapytała Fuerte, a widząc zdziwioną minę Seferyna dodała: - Przecież wiem, że go śledzisz, na pewno masz jakieś poszlaki.

Edytowane przez Prefix użytkownikafuerte dnia 21.05.2013 22:26
zapodaj.net/images/d147bde5b4314.png


media.giphy.com/media/WS6ABEVwTwWew89CHo/giphy.gif



www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzab2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najart2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladrym2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najnewsfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladcarymowfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzabawniejfuer.jpg
 
http://lastfm.pl/user/justyskag
Prefix użytkownikaSeferyn Collotye
- Ja? Śledzę? - Seferyn zrobił bardzo niewinna minę i Fuer już prawie mu uwierzyła... niepotrzebnie uniósł brew. - Nie tyle śledzę, co dyskretnie obserwuje!

- Taa, rzeczywiście... Wielka różnica! - odpowiedziała złośliwie Fuer.

- Nie wiesz, o co chodzi... - Sef opuścił brwi, a jego blond włosy przypominały odcieniem fioletowa szatę Krukona.

- To może mnie oświecisz! - Fuertianiakis nie dawała za wygrana.

- Wiesz, chodzi o to, o to, że - Collotye się zawahał. - O to, ze podejrzewam... wiesz, no... mogę się mylić, ale oni chyba maja się ku sobie!

- Oni? - tym razem to Fuer uniosła brew, nieco zdziwiona słowami kolegi.

- No wiesz, Ab i Katija... - odezwał się cicho, jego włosy były już intensywnie zielone, jakby mówiły 'nie ruszaj mnie!',

- Ha, ha - Fuertianiakis nie mogła opanować śmiechu. - Sef jest zazdrosny, ZAZDROSNY!

- Nie, po prostu chcę wiedzieć, co się święci...! - Krukon przybrał swoja naturalna, ponura minę, a w jego tęczówkach zagościł niebieski płomień.
Edytowane przez Prefix użytkownikaSann dnia 22.05.2013 00:16



Witaj, przybyszu, w przedsionku mojego umysłu, lecz strzeż się!
Dla tych, którzy zagubią się w jego zakamarkach, nie ma ratunku.
Przekraczaj więc jego bramy na własną odpowiedzialność.


1.bp.blogspot.com/-I-AOEb1P7xU/UmWbpd9htHI/AAAAAAAADMQ/w2J__zkAapo/s1600/linia.png

Happiness can be found even in the darkest of times,
if one only remembers to turn on the light...


s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/ac/46/e4/ac46e426cfadcc78c52cb287e9e79638.jpg

Of course it is happening inside your head, Harry,
but why on earth should that mean that it is not real?


1.bp.blogspot.com/-I-AOEb1P7xU/UmWbpd9htHI/AAAAAAAADMQ/w2J__zkAapo/s1600/linia.png


Praca na rzecz HPnetu:

listopad - grudzień 2011 - moderator

grudzień 2011 - listopad 2014 - administrator

lipiec 2016 - luty 2017 - administrator techniczny


1.bp.blogspot.com/-I-AOEb1P7xU/UmWbpd9htHI/AAAAAAAADMQ/w2J__zkAapo/s1600/linia.png

Studnia przeznaczenia

W studni przeznaczenia
Na wysokim szczycie
Pośród bezistocia
Błyszczą gwiezdne oczy

www.thesevenminutestar.com/wordpress/wp-content/uploads/2011/12/asterism.jpg

W studni przeznaczenia
Dźwięczą bezustannie
Echa próśb i modlitw
Smętne treny wiatru

witchnovelresearch.files.wordpress.com/2009/10/crow2.jpg

W studni przeznaczenia
Świecą wraz z księżycem
Srebrnych monet stosy
Puste zabobony


W studni przeznaczenia
Woda krwawi złotem
Diament krzesi ogień
Srebrem tętnią żyły

i.ytimg.com/vi/aiAmAcaDQrM/maxresdefault.jpg

W studni przeznaczenia
Iskrzą się marzenia
Myśli jak kryształy
Krzyczą z bezsilności

jmlysun.files.wordpress.com/2014/07/froglookingupfromwell.jpg

W studni przeznaczenia
Plączą się warkocze
Zdobne pantofelki
Słychać jęk cierpienia


s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/02/07/5f/02075f72d1d7de29465a82b5831014da.jpg

1.bp.blogspot.com/-I-AOEb1P7xU/UmWbpd9htHI/AAAAAAAADMQ/w2J__zkAapo/s1600/linia.png

Hall of Fame

theredlist.com/media/database/muses/icon/iconic_men/1970/yves-saint-laurent/001-yves-saint-laurent-theredlist.jpg

"I'd really like to be in closer contact with life. I'm a little too distant, I guess. I like to place myself outside." Yves Saint Laurent

modo.dm/webpage/wp-content/uploads/2015/10/Karl-Lagerfeld_2.jpeg

"I don't care if people I admire criticize me because their opinion is valuable to me."
Karl Lagerfeld

1.bp.blogspot.com/-I-AOEb1P7xU/UmWbpd9htHI/AAAAAAAADMQ/w2J__zkAapo/s1600/linia.png

 
Prefix użytkownikagne
Gnebi była zdziwiona, że Krukonka mówi o swoim bracie z taką niechęcią. Zawsze wydawało jej się, że rodzeństwo jest nierozłączne. Była ciekawa co ich tak poróżniło - nie mogło przecież chodzić o głupią sowę.
- Jak to moż... - zaczęła Gnebi, ale Kat jej przerwała.
- Ocho, właśnie idzie, książę de Collotye. Zbieram się, nie chcę z nim gadać - odparła Kati ładując kota pod pachę.
- Do zobaczenia - krzyknęła za nią, mając nadzieję, że nadarzy się jeszcze okazja by ponownie z nią porozmawiać.

Znowu została sama. Rozsiadła się pod dębem i przyglądała jak w oddali Seferyn rozmawia z jakąś dziewczyną.
- Co oni wszyscy w nim widzą - przeszło jej przez myśl. Jego ekscentryczny styl bycia skutecznie ją zniechęcał, tymczasem inni zdawali się go lubić.

Po krótkiej chwili wstała. Jej przyjaciel skończył właśnie lekcję Zaklęć i miała nadzieję zastać go w Wielkiej Sali. Jednego w swoim życiu mogła być pewna - James nie opuściłby nigdy żadnego obiadu.

Ruszyła w stronę zamku. Była już prawie na miejscu gdy usłyszała, że ktoś ją woła...

www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_C9HW0VT8HWB4j5ioQty4pa6Ex9wMeLs6.jpg
 
Prefix użytkownikafuerte
- Hej, zaczekaj! - krzyknęła Fuerte do dziewczyny, która przed chwilą siedziała z Kat.
Krukonka odwróciła się do niej i rzuciła nieco zdezorientowane spojrzenie.
- Zapomniałaś książki. - Po jej słowach Seferyn machnął różdżką w stronę grubego tomiszcza leżącego na trawie, a ten powędrował prosto do rąk dziewczyny.
- Tak, dzięki - odparła, rzucając niezbyt przychylne spojrzenia Seferynowi, który w odpowiedzi uniósł nieznacznie brew z nieco zdziwioną miną.
- Nie ma sprawy - powiedziała Fuerte i już chciała zapytać o imię dziewczyny, ale nagle obok nich zjawił się Akkarin.

W ręce trzymał miotłę, a twarz miał czerwoną od wiatru.
- Szukałem cię, Fuertianiakis - rzucił. - Musisz mi pomóc.
- Najpierw Hagrid, bo naprawdę, nigdy do niego nie dotrzemy - odpowiedziała dziewczyna i westchnęła bezradnie. - A, no i niczego nie muszę - dodała po chwili i odwróciła się w stronę nowo poznanej Krukonki, która najwyraźniej rozpłynęła się w powietrzu.

Hagrid nadal był obrażony, gdy przyszli, jednak widząc naprawdę skruszoną minę Seferyna trochę się rozchmurzył.
- Żeby mie to było ostatni raz! - zagrzmiał. - Niech no ja się tylko rozprawię z Ulko, cholibka...

Cała trójka posłusznie wypiła herbatkę i zjadła po kawałku obrzydliwej krajanki, po czym ruszyła w stronę stadionu Quidditcha. Chociaż zaczynało się ściemniać, Akkarin i Seferyn śmigali na zmianę na miotłach w poszukiwaniu złotego znicza. Kiedy przyszła kolej na Collotye'a, Ab w końcu powiedział co to za sprawa, w której Fuer tak pilnie miała mu pomóc.
- Nie wiem, jak możesz mnie prosić o coś takiego - powiedziała z wściekłością dziewczyna, wysłuchawszy opowieści kolegi. - Jesteś niepoważny.
- Ale dlaczego?
- Chcesz, żebym pomogła tobie, a raczej grupie, którą prowadzisz... Tak, wiem o niej - syknęła na widok miny Abhorsena. - Mimo że nawet nie zaproponowałeś mi, żebym do was dołączyła.
- Dołączyła? - zdziwił się Ab. - Byłem pewien, że uznasz to za idiotyzm i zrobisz wszystko, żebyśmy się nie pojedynkowali!
Fuer spojrzała na niego z politowaniem.
- Po pierwsze, jesteś kretynem - powiedziała już spokojniej. - Po drugie do głowy przychodzą mi tylko zaczarowane monety, a po trzecie, mój zmieniacz czasu dostaniesz tylko wtedy, jak umrę, a moje prochy będą wpieprzać rybki nad Morzem Śródziemnym, jasne?
- Jasne - mruknął wyraźnie rozczarowany Akkarin.
- Pomogę ci, ale przyjdę na następne spotkanie - powiedziała stanowczo Fuerte. - No i chyba musisz porozmawiać ze swoim kumplem - dodała, wskazując ręką na latającego nad nimi Seferyna. - Martwi go jedna sprawa.

Edytowane przez Prefix użytkownikafuerte dnia 22.05.2013 19:16
zapodaj.net/images/d147bde5b4314.png


media.giphy.com/media/WS6ABEVwTwWew89CHo/giphy.gif



www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzab2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najart2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladrym2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najnewsfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladcarymowfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzabawniejfuer.jpg
 
http://lastfm.pl/user/justyskag
Prefix użytkownikalosiek13
Po udobruchaniu Hagrida, Ab, Fuer i Sef poszli na stadion Quidditcha. Kiedy Ab skończył latać na swojej miotle, przyszła kolej na Collotye'a, wtedy też Akkarin zaczął nagabywać Fuer, która ogromnie go zaskoczyła.
- Ok, pogadam z Seferynem, ale Fuer, ja nie do końca jestem pewien, czy Ty wiesz na co się piszesz...
- Tak, Akkarinie, wiem, że Klub Pojedynków i ta Twoja druga, tajemnicza grupa, to dwie różne sprawy. - odparła bez pardonu Fuertianiakis.
- Eee, serio? - odparł zaskoczony Abhorsen. - A jak się domyśliłaś?
- Pfff, przecież żaden normalny klub nie będzie się spotykał trzy razy w tygodniu, o różnej porze i w dodatku nie będzie się kończył po 21, kiedy to nie wolno nam wystawiać nosa poza próg Domu. - odpowiedziała Fuerte. - Naprawdę nie trudno było to rozgryźć, w końcu trochę Cię znam...
- Trochę?! Ty mnie znasz lepiej niż Seferyn! - zaśmiał się nerwowo Ab. - Dobra, możesz przyjść na kolejne spotkanie, ale ostrzegam Cię, że to będzie oznaczało złamanie regulaminu szkoły i to nie jednego jego punktu.
- Tak, tak, wiem o tym. Chcę zobaczyć czym wy się tak tam podniecacie. - rzuciła Fuer. Akkarin spojrzał na nią krzywo i siedzieli w milczeniu obserwując Seferyna śmigającego na miotle to tu, to tam. - Ta dziewczyna ma naprawdę głowę na karku. - pomyślał Abhorsen. - Nie dziwię się, że zawsze dostaje najwyższe oceny, a i na pewno na tegorocznych sumach zgarnie maksa...
Kiedy ściemniło się na tyle, że nie było już widać znicza, postanowili wrócić do Zamku.

- Sef, powinieneś pomyśleć o startowaniu do drużyny. - powiedział z powagą Akkarin, uśmiechając się do Seferyna. - Byłbyś bardzo dobrym szukającym!
- Wiesz co, nigdy o tym nie myślałem. - odparł Seferyn.
- Ja również uważam, że latasz dobrze. - rzuciła Fuer.
Abhorsen i Collotye spojrzeli na nią zaskoczeni. Fuertianiakis nigdy nie przejawiała większego zainteresowania Quidditchem.
- Co się tak gapicie. Potrafię latać na miotle. To że się nie pcham do drużyny o niczym nie świadczy.
- Dziewczyno, czym Ty nas jeszcze zaskoczysz? - zapytał Ab.
- Dowiesz się w swoim czasie. - odparła tajemniczo, kiedy dotarli do kołatki z orłem na drzwiach, prowadzących do wieży Ravenclawu. Fuer zastukała nią, a kołatka zadała pytanie. - Kto wymyślił proszek Fiuu?
- Ignatia Wildsmith. - odparła Fuer bez zawahania. Drzwi otworzyły się, a oni weszli do pokoju wspólnego. Sef i Fuerte rozsiedli się na fotelach przed kominkiem, a Akkarin powędrował do Dormitorium odnieść swoją miotłę.
Edytowane przez Prefix użytkownikalosiek13 dnia 22.05.2013 23:19
zapodaj.net/images/edba268d6e942.png


Always


zapodaj.net/images/c4ff56e394964.jpg
 
Prefix użytkownikaKubeN
Gdy Christian wyszedł na błonia od razu zauważył grupę ślizgonów śmiejących się z czegoś. W końcu podszedł do nich David, wierny przyjaciel Christiana, który zaczął na nich krzyczeć. W końcu jeden ze ślizgonów wyją różdżkę, rzucił zaklęcie przez które David zaczął lewitować w powietrzu, po czym latał w różne strony i wylądował na koronie drzewa zakazanego lasu.
- O nie! - powiedział Chris biegnąc w stronę ślizgonów - co wy tu robicie! - krzyknął.
- A co cie to obchodzi! - odpowiedział - tylko sobie opowiadamy kawały.
- Tak, tak, a ten chłopak który jest na drzewie? - zapytał Christian.
- Zasłużył sobie - odpowiedział - lepiej już idź, bo też tam wylądujesz!
- Chyba śnisz - Zakpił Christian - myślisz że mnie pokonasz? - zapytał.
- O tak... Petrificus tota...
- Drętwota! - krzykną jako pierwszy Christian - BU! - powiedział, a reszta ślizgonów uciekła. - Accio Błyskawica! - Zawołał Chris.
Po chwili miotła przyleciała już do niego. Wsiadł na nią, a potem poleciał po kolegę.
- Dobrze się czujesz? - zapytał, a potem powiedział - wsiadaj!
Zlecieli razem na dół.
- Gdzie twoja różdżka?
- Gdzieś tu - odpowiedział David.
- Poczekaj, spróbujemy ją odnaleźć.
- Zaraz jest nasz mecz, dokładnie za 10 minut!
- Czekaj - powiedział Chris i wypowiedział zaklęcie -Accio różdżka Davida.
- To chyba nie dzia...
- Auu! Moja głowa... o jest twoja różdżka, patrz!
- O faktycznie! Dobra chodź na mecz.
- A twoja miotła?
- O nie! Nie zdąże po nią pójść!
- Przywołaj ją.
- O tak... Accio miotła!
- Poczekamy.
- O jest!
I razem poszli na stadion.
Edytowane przez Prefix użytkownikaChristina dnia 16.06.2013 14:53
 
Prefix użytkownikaSharingan
Karina była bardzo zdenerwowana. Była okropnie spóźniona, bo mecz ma się zacząć za jakieś 5 minut. Nie zdążę!, pomyślała w panice. Amelia na pewno będzie zła. Jej siostra-bliźniaczka jest w drużynie Hufflepuffu na pozycji ścigającego. Ma bardzo dobrej klasy miotłę Tsunami 600. Karina zawsze zazdrościła siostrze talentu do quidicha. Ona i Amelia to dwa różne żywioły jak woda i ogień. Ona, Karina woli czytać książki, uczyć się lub siedzieć cicho w kącie, ale Amelia jest porywcza, śmiała, towarzyska itp. No i nienawidzi się uczyć.
Wreszcie dotarła na stadion. Za parę sekund rozpocznie się mecz. Ledwo usiadła na miejscu , a już zawodnicy wkroczyli na boisko. Mecz zaczął się golem Ślizgonów z którymi rywalizowali dzisiaj. Z trybun rozległ się jęk zawodu i okrzyki radości.
- Dawaj! Strzelaj!!!!- krzyczała Karina ile sił w płucach.
Za jej przykładem poszli inni kibice. Puchoni byli bardzo zdenerwowani, ponieważ ten mecz może zaprzepaścić ich szansę na zdobycie Pucharu Quidicha i Domów. Karina mocno zacisnęła powieki i w duchu modliła się by drużyna jej siostry wygrała.
Edytowane przez Prefix użytkownikaChristina dnia 16.06.2013 14:54
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =)

i43.tinypic.com/j0ijx0.jpg

▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬­­­▬▬▬▬▬▬▬▬­­­­­­­­­▬▬▬b35; ­
Niech żyje Gryfindor~!!!

b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬­­­▬▬▬▬▬▬▬▬­­­­­­­­­▬▬▬b35;
 
Prefix użytkownikalosiovsky
- Ale to był mecz! - powiedział Christian wracając razem z Davidem do zamku.
- Tak, oczywiście - powiedział David -_ale jak wam się
udało utrzymać taki wynik?!
-_Wiedziałeś, że jestem dobrym pałkarzem, a dzisiaj był to jeden z moich najlepszych meczów - powiedział Christian.
- Pamiętasz tych ślizgonów którzy mnie zaatakowali_-_powiedział nagle David.
- Tak i co?_-_odpowiedział Chris.
-_Zabrali mój dziennik._-_powiedział David.
- Orzeszku włoski,_ale jest chroniony zaklęciami?-powiedział Chris
-_Tak..._ale są na to przeciw zaklęcia_-_odpowiedział David.
Gdy szli przez błonia zauważyli dwóch ślizgonów jeden trzymał dziennik Davida.
-_Ej to twój dziennik mają go ci ślizgoni._-_powiedział Chris.
-_Spostrzegawczy jesteś Christianie_-_zaśmiał się David.
-_Dobra,_oddawać mój dziennik albo zrobię wam krzywdę!_-_krzyknął do ślizgonów David.
-_Haha a co taki śmieć jak ty Moose, może nam zrobić hę?_-_zapytał jeden ślizgon.
-_Właśnie to._-_uśmiechnął się David i powiedział_-_Confringo!
Ślizgon walnął o mur Hogwartu.
-_Expelliarmus_-_krzyknął Chris i rozbroił ślizgona.
David wziął swój dziennik podszedł do ślizgona, który wciąż leżał na ziemi jęcząc z bólu.
- Nie jestem śmieciem zapamiętaj to._-_powiedział David i mruknął z uśmiechem._-_Furnunculus.
Na twarzy ślizgona pojawiły się białe bąble, a on sam zasłonił twarz rękami i uciekł w stronę Wielkiej Sali.
- Punkty dla Gryffindoru._-_zaśmiał się Chris.
-_Tak,_ale ten ślizgon pewnie pójdzie do Snape'a.
I razem odeszli w stronę chatki Hagrida.

nie rozumiem po co przerzucasz część zdania do następnej linijki.
Edytowane przez Prefix użytkownikaChristina dnia 16.06.2013 15:02
 
Prefix użytkownikaBarlom
Wracając z sowiarni Bart zauważył tłum uczniów zmierzających ze stadionu quidditcha do zamku. Nieco rozgoryczony, że nie zobaczył meczu, wtopił się w tłum. Tak naprawdę bardzo lubił sport czarodziejów i całkiem nieźle latał na miotle, jednak nigdy nawet nie próbował dołączyć do drużyny puchonów. Wiedział że jego skłonność do uciekania myślami daleko od świata rzeczywistego miałaby opłakane skutki na boisku. W najlepszym wypadku pewnie oberwałby tłuczkiem i spędził kilka dni w skrzydle szpitalnym.
Przystanął na chwilę przerywając swoje rozmyślania by zorientować się gdzie jest. Znów wlazł w jakiś opustoszały korytarz pozwalając by nogi same decydowały o tym gdzie iść. Wyjrzał przez okno. W oddali zobaczył wioskę Hogsmeade. Był w takim razie w południowej części zamku. Korzystając z czasu jaki pozostał mu jeszcze do lekcji zaklęć, udał się w stronę kibla.
 
Prefix użytkownikaSharingan
Na korytarzy rozległ się stukot. Korytarzem szła Karina Medows w swoich nowych szpilkach. Oczywiście regulamin szkolny zabrania noszenia takiego obuwia, lecz nikogo na razie nie ma. Przechadzając się tak w nowiutkich butach wpadła na profesor McGonagall. No nie! Wszystko, ale nie ona! Nauczycielka spojrzała groźnie na buty Kariny i warknęła:
- Panno Medows chyba zna pani regulamin szkoły? Za takie obuwie odejmuję pani 20 punktów i ma pani szlaban. Szczegóły wyjaśnię później, a teraz proszę zmienić buty.
- Tak pani profesor._- odrzekła pokornie dziewczyna w duchu zwymyślając
nauczycielkę. Szybki krokiem się oddaliła i poszła do dormitorium by zmienić buty.
W pokoju wspólnym Gryfonów był tylko Dean. Karina skrzywiła się zniesmaczona. Nie przepadała zbytnio za Deanem. Bez słowa go minęła i poszła do sypialni dziewcząt. W sypialni nikogo nie było. Zdziwiona zmieniła szpile na trampki i wyszła z dormitorium.
Edytowane przez Prefix użytkownikaChristina dnia 16.06.2013 15:04
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =)

i43.tinypic.com/j0ijx0.jpg

▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬­­­▬▬▬▬▬▬▬▬­­­­­­­­­▬▬▬b35; ­
Niech żyje Gryfindor~!!!

b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬­­­▬▬▬▬▬▬▬▬­­­­­­­­­▬▬▬b35;
 
Prefix użytkownikaulka_black_potter
Ulka szła przez korytarze Hogwartu ramię w ramię z Bartem. Był to niecodzienny widok, mając na uwadze ich ostatnie kłótnie. Dziewczyna była jednak zadowolona, że w znowu może rozmawiać z Puchonem. Mimo wszystko bardzo go lubiła.
- Widziałaś kto wychodzi z Wielkiej Sali?_- Bart wskazał palcem na dwie Ślizgonki przeciskające się przez tłum uczniów spieszących coś zjeść.
- Nie kumam jak można się tak sobą obnosić... No zobacz jak one zadzierają głowy...-- Ulka popatrzyła na Ślizgonki z wyrazem zrezygnowania w oczach.
- Zaprosisz je na imprezę_- Ulka spojrzała na nie jeszcze raz. Nie chciała by ktoś psuł wszystkim humor swoim ostentacyjnym zachowaniem wskazującym na poczucie wyższości. Po chwili stwierdziła jednak, że może być ciekawie.
- Wszystko do nich dojdzie... Nie muszę ich zapraszać, same przyjdą.
Bart wyciągnął z torby jakąś kartkę i wpatrywał się w nią z co najmniej dziwnym wzrokiem.
- Co jest?
- Jeśli zaraz nie będziemy na Błoniach Hagrid cię zabiję. Teraz mamy opiekę, a nie zaklęcia!
- O fuck!_- Ulka nie czekając na Barta rzuciła się biegiem by jak najszybciej znaleźć się na Błoniach. Z ponurą satysfakcją uzmysłowiła sobie, że to spóźnienie nie pomoże jej przy przepraszaniu Hagrida.
Edytowane przez Prefix użytkownikaChristina dnia 16.06.2013 15:07


i.imgur.com/AyR1kd7.png

Christian.
i.pinimg.com/originals/02/0b/07/020b0757879bbd8cc21454799bff6f55.gif

Bo liczy się to, co masz w środku.
cdn.junglecreations.com/wp/junglecms/2017/12/Christian-Bale-Resized.jpg

Ale czasami warto założyć maskę.
pa1.narvii.com/6412/37cb60531dd1e8002b7ec87c8da0ba734a67f9f3_hq.gif


"ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB"
"zmiennokanoniczne"
"piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma"
"po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu"

by Cantaris


Ula urzędniczka
Zarejestruje ci chomiczka
Da mu zielona kartę
I marchewki starte
<muza>

by fuer
 
Prefix użytkownikaBarlom
- Hej! A ja?! - Bart zawołał do znikającej już za rogiem Ulki. - Też spóźnię się na zajęcia z Hagridem. - dodał już bardziej do siebie, po czym również puścił się biegiem w stronę błoń.
W zawrotnym tempie mijał kolejne zakręty aż dotarł do schodów. Oczywiście w pośpiechu zapomniał o znikającym stopniu, w skutek czego po widowiskowym locie spowodowanym utratą równowagi niebyt zgrabnie wylądował twarzą na podłodze.
- Na gacie Merlina! - zakrzyknął poirytowany Bart, zanim zauważył koniec czarnej jak noc szaty znajdującej się w tej chwili niedaleko jego nosa. Powoli spojrzał w górę. Stał tam nie kto inny tylko sam Snape.
- No no no, wie pan chyba że w Hogwarcie nie tolerujemy tak wulgarnego języka. Pana dom traci za to pięć punktów. Dodatkowo biegał pan po schodach co również jest zakazane. Dziesięć punktów od Hufflepuffu. - po chwili zastanowienia dodał - Czy nie powinien pan być w tej chwili na zajęciach? Za wagarowanie odejmuję dwadzieścia punktów puchonom i zarobił sobie pan u mnie szlaban w piątek wieczorem.
Po tych słowach nauczyciel eliksirów spokojnie minął leżącego ucznia i skierował się w stronę lochów. Bart podniósł się z zimnej posadzki, wyobrażając sobie że rzuca na opiekuna ślizgonów najgorszą klątwę. Chcąc nie chcąc wybiegł z zamku. Musiał zdążyć przynajmniej na zakończenie lekcji, wiedział że będzie musiał zostać po zajęciach i pomóc Hagridowi by ten nie był na niego obrażony.
Edytowane przez Prefix użytkownikaBarlom dnia 03.06.2013 07:47
 
Prefix użytkownikaSharingan
Po lekcjach Karina poszła odwiedzić Hagrida. Na skraju Zakazanego Lasu zobaczyła Puchona Barta. Zaciekawiona podeszła bliżej. Weszła na niższe gałęzie drzewa by lepiej zobaczyć co on robi. Stwierdziła, że nic ciekawego i postanowiła wrócić do zamku. Nagle gałąź na której siedziała załamała się z głośnym trzaskiem. Upadła na ziemię ciężko poobijana. Bart gwałtownie się odwrócił. Zmarszczył czoło i podszedł bliżej do Kariny.
- Nic ci nie jest? Co ty tutaj robisz?_- spytał.
- Ja.... eeee... weszłam na drzewo bo...... bo utknęła mi tam róźdżka....- zadowolona ze swojej świetnej wymówki uśmiechnęła się delikatnie.
- Co twoja różdżka robiła na drzewie?_- chłopak był strasznie dociekliwy.
- Koleżanka wrzuciła mi ją dla żartu._- odparła beztrosko.
- Aha. Bardzo fajna koleżanka.
- Tiaaa....
- Jestem Bart. A ty?
- Karina. Miło mi._- wyciągnęła rękę, którą Bart uścisnął.
- Może pójdziemy do zamku?- zaproponowała Karina. Dziwnie się czuła sam na sam z Bartem i to na skraju Zakazanego Lasu.
- Dobrze. Juz chyba zrobiłem dosyć.
Razem weszli do zamku co wywołało niemałą aferę. Ślizgoni też nie żałowali złośliwych uwag. Karina nie przejmując się tym pożegnała się z Bartem i poszła do dormitorium.
Edytowane przez Prefix użytkownikaChristina dnia 16.06.2013 15:59
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =)

i43.tinypic.com/j0ijx0.jpg

▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬­­­▬▬▬▬▬▬▬▬­­­­­­­­­▬▬▬b35; ­
Niech żyje Gryfindor~!!!

b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬­­­▬▬▬▬▬▬▬▬­­­­­­­­­▬▬▬b35;
 

Podziel się z innymi: Delicious Facebook Google Live Tweet This Yahoo

Przejdź do forum:
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.17