Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Pokój Wspólny Ravenclawu
|
|
gne |
Dodany dnia 17.01.2014 17:05
|
![]() Pochwały: 24 Postów: 3001 Dom: RavenclawPunkty: 23582 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 29.08.07 |
W drugim krańcu pokoju, schowana za jednym z pustych foteli, leżała na podłodze Gnebi. Krukonka już dawno upodobała sobie to dziwne miejsce niedaleko kominka, odgrodzone nieco od ciekawskich spojrzeń mieszkańców domu. Wyciągnięta na dywanie powtarzała materiał do egzaminów, ciesząc się jednocześnie przyjemnym ciepłem dogasającego już ognia. Dochodziła pierwsza w nocy i Gne zdała sobie sprawę, że w Pokoju Wspólnym zostało tylko kilka osób. Reszta poszła już dawno spać, dlatego postanowiła zamknąć książki i pójść w ich ślady. Już miała wstać kiedy usłyszała, jak drzwi do Pokoju Wspólnego otwierają się. Sądząc po okrzyku wydanym przez Kat, do pokoju wszedł właśnie jej brat. Nie widziała chłopaka już od kilku tygodni, a po Hogwarcie chodziły różne pogłoski na temat jego zniknięcia. Zaciekawiona wyjrzała zza fotela, by zobaczyć co się dzieje, a gdy zdała sobie sprawę, że w tym zamieszaniu nikt nie zwrócił na nią uwagi, wróciła do swojej poprzedniej pozycji. Grupa znajomych zalała właśnie Seferyna masą pytań, a Miranda była zbyt ciekawa odpowiedzi by iść spać. Edytowane przez gne dnia 17.01.2014 17:10
![]() |
|
|
|
Seferyn Collotye |
Dodany dnia 17.01.2014 17:40
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 7 Postów: 1060 Dom: RavenclawPunkty: 19293 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 20.04.10 |
- No cóż, to nie było łatwe... - kontynuował Seferyn. Machinalnie dotknął dłonią szyi, na której widać było w świetle przygasającego ognia ciemną bordową smugę i dodał: - Miałem kilka nieprzyjemnych spotkań... Ale to nieważne. De Collotye przeciągnął się, owinął ciaśniej fioletową szatą i zerknął na Aba i Ann, która - jak skonstatował, lekko zdziwiony - szybko odwróciła wzrok. Abhorsen wyglądał na co najmniej zdziwionego. Potem zerknął w stronę kominka i stwierdził: - Zimno tu jak na Kaukazie! - uśmiechnął się pod nosem i wstał. Skierował się w stronę kominka, rzucając za siebie: - Dołoże drewna, bo ledwo się tli... Przeszedł tak jeszcze kilka kroków, skręcił pomiędzy fotelami i runął na podłogę. Najwyraźniej zahaczył nogą o jakiś przedmiot... Ale ten przedmiot zaczął się ruszać! - Kakij czort?! - wykrzyknął zdezorientowany Seferyn. Podniósł się i spojrzał w dół. Zdziwiony, wymamrotał coś pod nosem i rozpoznał jedną z młodszych Krukonek. - Eee... Cześć... Minerva... nie, Milena... tak? - Miranda - odpowiedziała mu dziewczyna. - Miranda Gnebi. - Ach, racja. Ja jestem Seferyn... Seferyn de Collotye - odparł białowłosy Seferyn i podał Mirandzie dłoń. Gnebi, zdziwiona, popatrzyła na dłoń de Collotye'a i chyba dopiero po chwili zrozumiała, ze błękitnooki chce pomóc jej wstać. - Dzięki - Miranda uśmiechnęła się nieznacznie i pozbierała z ziemi swoje notatki. - Chyba przysnęłam... - mruknęła. Seferyn, może nie do końca przekonany jej tłumaczeniem, nie miał siły na zagłębianie się w szczegóły. Kiwnął tylko głową i zawołał przyjaciół: - Poznajcie Mi... - zawahał się. - Mirandę! Ab, Ann i obudzona upadkiem brata Katja podeszli i przedstawili się, a w tym czasie de Collotye schylił się do kominka i dołożył do niego drewna. - Pozwolicie, że skoczę na chwilę na gorę... - uśmiechnął się i zerknął na drzwi do pokoju chłopców. - Zaraz przyjdę. Poczekajcie tu, nie pożałujecie... Seferyn chwycił swoją torbę i pognał po schodach do dormitorium chłopców. Witaj, przybyszu, w przedsionku mojego umysłu, lecz strzeż się! Dla tych, którzy zagubią się w jego zakamarkach, nie ma ratunku. Przekraczaj więc jego bramy na własną odpowiedzialność. ![]() Happiness can be found even in the darkest of times, if one only remembers to turn on the light... ![]() Of course it is happening inside your head, Harry, but why on earth should that mean that it is not real? ![]() Praca na rzecz HPnetu: listopad - grudzień 2011 - moderator grudzień 2011 - listopad 2014 - administrator lipiec 2016 - luty 2017 - administrator techniczny ![]() Studnia przeznaczenia W studni przeznaczenia Na wysokim szczycie Pośród bezistocia Błyszczą gwiezdne oczy ![]() W studni przeznaczenia Dźwięczą bezustannie Echa próśb i modlitw Smętne treny wiatru ![]() W studni przeznaczenia Świecą wraz z księżycem Srebrnych monet stosy Puste zabobony W studni przeznaczenia Woda krwawi złotem Diament krzesi ogień Srebrem tętnią żyły ![]() W studni przeznaczenia Iskrzą się marzenia Myśli jak kryształy Krzyczą z bezsilności ![]() W studni przeznaczenia Plączą się warkocze Zdobne pantofelki Słychać jęk cierpienia ![]() ![]() Hall of Fame "I'd really like to be in closer contact with life. I'm a little too distant, I guess. I like to place myself outside." Yves Saint Laurent ![]() "I don't care if people I admire criticize me because their opinion is valuable to me." Karl Lagerfeld ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 17.01.2014 18:03
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Ann niechętnie zrobiła miejsce na kanapie dla Mirandy . Zdecydowanie wolałaby żeby usiadł znowu koło niej ten przystojny brat jej przyjaciółki. Odprowadziła Seferyna zaciekawionym wzrokiem, aż do schodów na, których zniknął. Kat cisnęła w nią kulką zwiniętą z kawałka pergaminu. Niespodziewająca się niczego krukonka, aż podskoczyła. Szukająca zachichotała. - Nie patrz tak na niego bo mi niedobrze - Powiedziała szczerząc zęby. Ann zmieliła pod nosem przekleństwo i posłała jej ironiczny uśmiech. Ab, który jak zawsze nie interesował się tego typu sprawami i w ogóle nie zwracał uwagi na ich dziwne kontakty (już dawno wszyscy krukoni zauważyli, że dziewczyny w swoim towarzystwie nabierają zwyczaju mówienia półsłówkami i częstego chichotania) schował do torby talię kart eksplodującego durnia. - 10 do 5. Ale odegrasz się już jutro. - Powiedział ziewając. - Jutro gramy w szachy! - Roześmiała się Ann - A kiedy będziecie się uczyli? - Zainteresowała się Kat. - A po co? ja już wiem wszystko co powinienem na daną chwilę. - Odpowiedział jej Akkarin. Ann pomyślała, że Ab chyba nie wie czegoś bardzo ważnego, ale wtrącanie tego w tej chwili byłoby bardzo nietaktowne. Czekali dość długo na Sefa w milczeniu. Miranda rzucała przelotne spojrzenia po ścianach, a Kat znowu zaczęła usypiać. Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
gne |
Dodany dnia 17.01.2014 20:38
|
![]() Pochwały: 24 Postów: 3001 Dom: RavenclawPunkty: 23582 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 29.08.07 |
- Cholera, niech on się pospieszy. Chce mi się spać! - Przerwała milczenie Kat. - Mam nadzieję, że nie przyszło mu do głowy, żeby się w między czasie umyć. Ma obsesje na punkcie czystości, a pod prysznicem może stać godzinami. Nie wiem co on tam zawsze robi. Mówiąc to Kat ziewnęła i przymknęła oczy. Ann, która w tym momencie zrobiła się cała czerwona była jej bardzo wdzięczna za ten nagły atak zmęczenia. Miała już dosyć docinek koleżanki, a purpurowy odcień jej policzków nie działał w tym momencie na jej korzyść. Nie uniknęła jednak badawczego spojrzenia nowo poznanej dziewczyny, której wydawała się być rozbawiona reakcją Ann na słowa swojej koleżanki. Kilka minut później, gdy policzki Ann wróciły już do normalnego odcienia, a pochrapywanie Kat zaczęło zagłuszać odgłosy trzaskającego w kominku ognia, usłyszeli jak ktoś wchodzi do pokoju. Gnębi spojrzała w stronę drzwi i zamarła z wyjątkowo głupkowatą miną. Seferyn stał przed nimi, przebrany w nową, błękitną szatę ze srebrnymi zapięciami. Przez swoją nieobecność zdążył też zrobić coś ze swoimi włosami, które były teraz ułożone wyjątkowo starannie. - Mam nadzieję, że to nie to chciał nam pokazać. - Mruknęła pod nosem zniesmaczona Miranda, mając jednocześnie nadzieję, że nikt tego nie dosłyszał. //edit. Chciałam generalnie przypomnieć, że jak coś to moja postać jest bardzo sceptycznie nastawiona do Sefa i nie darzyła go do tej pory zbytnią sympatią. ;p Edytowane przez gne dnia 17.01.2014 22:21
![]() |
|
|
|
Seferyn Collotye |
Dodany dnia 17.01.2014 20:49
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 7 Postów: 1060 Dom: RavenclawPunkty: 19293 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 20.04.10 |
Seferyn podszedł do siedzących przy kominku Krukonów, uśmiechnął się lekko - co i tak było już dużym osiągnięciem. Z pewną irytacją stwierdził, że ostatnio coraz częściej się uśmiecha. Zagryzł wargi i usiadł w fotelu naprzeciwko przyjaciół. Jego poprzednie miejsce zajmowała teraz Miranda. Zdawało mi się, że doszło go stamtąd ciche syknięcie. Zaraz potem zauważył skrzywioną minę Ann i uśmiechnął się w myślach. - Czy to wiatr tak zawodzi? - zapytał, bo rzeczywiście słyszał coś dziwnego. - Nie, to twoja siostra - wyszczerzył się do niego Abhorsen, po czym dotknął ramienia Kateriny - wyjątkowo lekko, jak zauważył Seferyn - i potrząsnął nią lekko. De Collotye po raz kolejny uśmiechnął się w myślach, wyjątkowo szeroko. "O zgrozo, źle ze mną", pomyślał. Katja obudziła się, wymamrotała coś i usiadła w miarę prosto. - No dobra... - odezwał się Seferyn i wyciągnął spod szaty, którą zresztą dostał od gruzińskich przyjaciół, jakieś zawiniątko. - Nie byłem może w Laponii, więc nie spotkałem Świętego Mikołaja... Ale udało mi się poznać Dziada Mroza i jego Śnieżynkę. Zerknął na zainteresowane twarze Krukonów i uniósł lekko kąciki ust. - Na brodę Merlina! - mruknął i zerknął na pakunek spoczywający teraz na jego kolanach. Kontynuował: - No więc mam dla was małe upominki... Katju... coś dla ciebie - wiem, że kochasz książki, więc... hmm... mam tu śliczne wydanie Echa Kaukazu, jednej z najpiękniejszych i - niestety - tragicznych historii miłosnych w świecie czarów. Przyznam, że sam zdążyłem się z nią zapoznać w czasie podróży... Seferyn podał książkę siostrze, a ta zerknęła na okładkę i zaczęła czytać pierwszą stronę. De Collotye odwrócił głowę i spojrzał na resztę prezentów. - Hmm... Teraz coś dla Ann... - zaczął, ale uścisk siostry - niedźwiedzi, możnaby rzec - zaparł mu dech w piersiach. - Dziękuje, Sefciu! To jest przepiękne! - zakrzyknęła Katerina. - C-cieszę się... - wychrypiał Seferyn, gdy siostra zwolniła uścisk i wróciła na swoje miejsce. - O czym to ja... Ach, Ann! Rzeczywiście, mam coś dla ciebie, Ann - mam nadzieję, że ci się to spodoba. De Collotye wyciągnął z zawiniątka wisior - a właściwie piękny kryształek zawieszony na plecionyn w warkocz rzemieniu - i podał go zachwyconej Krukonce. Zaczerwieniła się i szeroko uśmiechnęła. - Śliczne! - krzyknęła i zerwała się, żeby go przytulić, na co nie był przygotowany, więc prawie zrzuciła go z fotela. Szybko zreflektował się i odwzajemnił uścisk z dosyć szerokim uśmiechen na ustach. "Opanuj się, pacanie!", zganił się w myślach. Po chwili Ann puściła de Collotyego i zadowolona wróciła na miejsce. - Hmmm... Mirando, cóż, przyznam szczerze, że nie mam dla ciebie prezentu, ale mam coś dobrego - podał Krukonce tajemniczą torbę. - To świetne słodycze, spróbuj! Miranda z wdzięcznością skinęła głową i zajrzała do torebki. Zerknął na zaciekawionego Abhorsena i zwrócił się do kolegi: - Ekhm... Dla ciebie mam coś... hmm... w dormitorium - uśmiechnął się lekko i zerknął na zamglone niebo za oknem. - Późno już, więc chyba pójdziemy już z Abem na górę... - Hmm, chodźmy - odpowiedział szybko Abhorsen. - Dobranoc! - Sef uśmiechnął się do siostry, Ann i Mirandy i razem z kolegą skierowali się w stronę pokoju chłopców. Edytowane przez Seferyn Collotye dnia 17.01.2014 22:14
Witaj, przybyszu, w przedsionku mojego umysłu, lecz strzeż się! Dla tych, którzy zagubią się w jego zakamarkach, nie ma ratunku. Przekraczaj więc jego bramy na własną odpowiedzialność. ![]() Happiness can be found even in the darkest of times, if one only remembers to turn on the light... ![]() Of course it is happening inside your head, Harry, but why on earth should that mean that it is not real? ![]() Praca na rzecz HPnetu: listopad - grudzień 2011 - moderator grudzień 2011 - listopad 2014 - administrator lipiec 2016 - luty 2017 - administrator techniczny ![]() Studnia przeznaczenia W studni przeznaczenia Na wysokim szczycie Pośród bezistocia Błyszczą gwiezdne oczy ![]() W studni przeznaczenia Dźwięczą bezustannie Echa próśb i modlitw Smętne treny wiatru ![]() W studni przeznaczenia Świecą wraz z księżycem Srebrnych monet stosy Puste zabobony W studni przeznaczenia Woda krwawi złotem Diament krzesi ogień Srebrem tętnią żyły ![]() W studni przeznaczenia Iskrzą się marzenia Myśli jak kryształy Krzyczą z bezsilności ![]() W studni przeznaczenia Plączą się warkocze Zdobne pantofelki Słychać jęk cierpienia ![]() ![]() Hall of Fame "I'd really like to be in closer contact with life. I'm a little too distant, I guess. I like to place myself outside." Yves Saint Laurent ![]() "I don't care if people I admire criticize me because their opinion is valuable to me." Karl Lagerfeld ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 18.01.2014 01:01
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
- Dobranoc - powiedziała Ann do znikających na schodach kolegów. Sef odwrócił się i posłał jej krótki ale sympatyczny uśmiech. Po chwili całkiem zniknął z jej pola widzenia. - Ciekawe co on mu przywiózł. Mugolską kurtyzanę? - Rzuciła Miranda nieco zgryźliwie. Krukonki wybuchnęły głośnym śmiechem. - Wyszłam na kretynkę? - Zapytała Ann zawieszając sobie podarunek od Seferyna. Wisiorek miał nie tylko idealną długość ale tez wyglądał bardzo ładnie w połączeniu z jej niezbyt skromną sukienką i czarną szatą. - Brak mi do Ciebie słów - Odpowiedziała Kat szczerząc zęby. - Następnym razem powiedz mu, że ma piękne włosy, pewnie się oświadczy - Rzuciła złośliwie Miranda. Kat zganiała ją spojrzeniem, ale kąciki ust jej zadrgały. Miranda podsunęła każdej z dziewcząt torebkę ze słodyczami. Kat i Ann wylosowały sobie po łakociu i równocześnie ziewnęły. - Chyba nie ma sensu tu siedzieć. Idę do łóżka - powiedziała szukająca i wstała przeciągając się lekko. Gne przetarła oczy i pierwsza ruszyła w stronę dormitoriów dziewcząt. Kat poszła tuż za nią. - Idziesz Ann? - Zapytała odwracając się u podnóża schodów. - Tak. Za chwilkę - odpowiedziała dziewczyna podrywając się z sofy. Ponieważ i tak nie były na tym samym roku Kat pomachała przyjaciółce i zniknęła za zakrętem. Ann w roztargnieniu zaczęła zbierać swoje rzeczy po pokoju i wrzucać je do torby. Co i raz sprawdzała czy na szyi ma podarek od Seferyna. - Kretynka - wymamrotała zaglądając pod fotel w którym wcześniej siedział Ab w poszukiwaniu swojego podręcznika. Kiedy już odnalazła praktycznie wszystkie swoje rzeczy (podręcznik przepadł więc prawdopodobnie Akkarin go sobie trochę przywłaszczył) z uśmiechem skierowała się w stronę schodów do sypialni. Pierwszy raz od dłuższego czasu czuła się wyjątkowo szczęśliwa. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:13
Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 18.01.2014 12:53
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Fuerte weszła po cichu do Pokoju Wspólnego Krukonów, mając nadzieję, że nikogo już w nim nie zastanie. I rzeczywiście, pomieszczenie było puste, a jedynym źródłem światła i ciepła był ogień dogasający powoli w kominku. Dziewczyna podeszła do najbliższego stolika i postawiła na nim torbę, wypełnioną książkami. W tym samym czasie coś głośno skrzypnęło i stół poskładał się na podłogę, a opasły tom Transmutacji stopień V spadł Fuer na stopę, miażdżąc wszystkie palce. - Ożesz kur... - wrzasnęła dziewczyna i bezgłośnie dokończyła resztę wyrazu. Po chwili usłyszała, że ktoś zbiega ze schodów, które prowadziły do dormitoriów. Obróciła się powoli, masując sobie stopę i krzywiąc się z bólu i w progu zobaczyła Akkarina. - Siemasz - rzuciła krótko i gdyby tak piekielnie nie bolała ją noga, pewnie wybuchnęła by śmiechem na widok miny chłopaka. - Zdurniałaś? - jęknął, przecierając oczy. - Co tu się stało? Gdzie ty w ogóle byłaś? Fuerte kiwnęła głową, żeby pomógł jej wstać. - Nie wiesz, że najlepiej wiedza wchodzi do głowy jak siedzisz pod palemkami z butelką rumu pod pachą? - zapytała, opierając się na jego ramieniu. - Rozumiem, że się wszyscy strasznie stęskniliście. - Wiadomo - odparł Ab, próbując powstrzymać się od ziewnięcia. - Szczerze mówiąc, trochę się wydarzyło przez cały ten czas. - Tak? - Fuerte zmarszczyła brwi i patrzyła na Aba wyczekująco. - No to na co czekasz, opowiadaj! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 18.01.2014 16:39
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Było późno, Penelope nie spodziewała się nikogo zastać w Pokoju Wspólnym. Pani Pomfrey na reszcie wypuściła ją ze skrzydła szpitalnego, po tym jak dostała tłuczkiem na ostatnim treningu. Zdziwił ją widok siedzących na fotelu Aba i Fuerte. Pochłonięci byli rozmową tak bardzo, że nawet jej nie zauważyli. Penelope nie chcąc im przeszkadzać, cichutko przemknęła do swojego dormitorium. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:13
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
gne |
Dodany dnia 18.01.2014 17:34
|
![]() Pochwały: 24 Postów: 3001 Dom: RavenclawPunkty: 23582 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 29.08.07 |
Kiedy Gne weszła wczesnym rankiem do Pokoju Wspólnego, żeby zabrać swoje książki, zastała w nim dwoje śpiących w fotelach Krukonów. W jednym z nich rozpoznała Abhorsena. Towarzyszyła mu jakaś dziewczyna, której nie mogła rozpoznać, ponieważ jej twarz przysłonięta była potarganymi włosami. Miranda zaśmiała się bezgłośnie, przypominając sobie sytuację, która miała wczoraj miejsce. Przeszła ostrożnie przez pokój aby zabrać swoją własność. Choć starała się nie hałasować, śpiąca dziewczyna musiała jakoś wyczuć jej obecność, ponieważ chwile później obudziła się. Wyglądała znajomo. - Całe szczęście to nie była mugolska kurtyzana. - Pomyślała Gnebi wychodząc z Pokoju Wspólnego. ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 18.01.2014 18:28
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Ann zjechała po śliskiej powierzchni, która utworzyła się na miejsce schodów. Ktoś musiał znowu próbować dostać się do sypialni dziewcząt. Rozejrzała się po pokoju i od razu zauważyła siedzącą w fotelach uśpioną parę. Delikatnie dotknęła ramienia Fuer, dziewczyna jednak i tak podskoczyła z cichym ,,oj!". - Spokojnie, to ja - Uśmiechnęła się. - Miło Cię widzieć. Musieliście wczoraj zasnąć. Akkarin otworzył oczy, ziewnął i rozejrzał się po pokoju. Zaklął głośno kiedy zobaczył, widoczek za oknem przez, które wpadały zimne słoneczne promienie. - Jejku znowu zasnęła! Już się dziś budziłam! Pamiętam, że widziałam Mirandę! - Fuer rzuciła spojrzenie w stronę Akkarina i wyszczerzyła zęby - Chyba się zagadaliśmy co? - Mieliśmy co omawiać - Powiedziała krukon przeciągając się. - Co takiego? - Zainteresowała się Ann - Starałem się jej przedstawić co tam ostatnio się wydarzyło. - Odpowiedział Ab. - Super - uśmiechnęła się promiennie Anneli i zapytała szybko - Może chcecie żebym przyniosła wam śniadanie ? Zanim się ogarniecie to będzie już dość późno. - Brałaś coś? - Zdziwiła się Fuer. Nie przypominała sobie żeby Ann była tak niezwykle troskliwa. - Po prostu jestem ciekawa co on Ci naopowiadał - wyszczerzyła zęby Ann do koleżanki. - A na to tez musisz odszukać chyba chwilkę czasu. Po schodach, które wróciły na swoje miejsce zbiegła na dół Katerina. - ojojoj - zaszczebiotała Kat - A kogóż to sen zastał tak niespodziewanie w czasie rozmowy? Komentarzem Aba na tę zaczepkę było tylko głośne ziewnięcie. - Co was tak wciągnęło, że nie wpadliście na pomysł by spać we własnych łóżkach? - Zapytała Kat kładąc nacisk na słowo ,,własnych" Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:14
Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 18.01.2014 18:44
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Do pokoju weszła Penelope. - Penelope! Jak dobrze, że nie jesteś już w skrzydle szpitalnym. - Z radością powitała ją Ann. - O tak ja też się cieszę. Mają tam strasznie twarde łóżka. Fuer masz strasznie podpuchnięte oczy, wyglądasz jakbyś nie spała całą noc. - Odpowiedziała. - Bo nie spala, przynajmniej większość nocy. - Wtrąciła z uśmieszkiem Kat. - Nie dziwie się. Wczoraj byli tak zagadani, że nawet nie zauważyli jak wchodzę do pokoju wspólnego. - Zaśmiała się Penelope. Ann i Kat zrobiły wielkie oczy. - Idzie ktoś na śniadanie? Umieram z głodu. - Zmieniła temat Pen, widząc że powiedziała coś nie tak. ![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 20.01.2014 02:06
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Ann wgramoliła się ponownie przez drzwiczki. Była tak rozkojarzona, że przestała pod wejściem do pokoju strasznie długą chwile za nic nie mogąc wpaść na odpowiednią odpowiedz na zamykające dostęp pytanie. Na szczęście z pomocą przyszła jej Kate. Penelope miała tę cudowną cechę, że nigdy nie zadawała za wielu pytań. - Śniadanko! - Zawołała podchodząc do miejsca gdzie siedział już wykąpany i ubrany Akkarin, szybko pisząc odpowiedzi na jakieś zapomniane zadanie domowe. Chwilkę później dołączyła Fuer. Dziewczyna usiadła i wyciągnęła rękę po tosta. Ab z pełnymi ustami wymamrotał coś co brzmiało jak ,,dziękuję", ale Ann nie dałaby sobie uciąć ręki. Rozejrzała się po pokoju, który ciągle był jeszcze pełny. Przy kominku siedział Sef ze swoją zwykłą, poważną i skupioną miną. Na kolanach leżał jego podręczny zestaw różdżkarski, któremu poświęcał pełną uwagę. Anneli posłała mu powłóczyste spojrzenie. Nie napotkała jednak jego wzroku więc z rozczarowaniem rozglądała się dalej. Miranda siedziała na swoim stałym miejscu z książką w rękach. Tuż przy oknie stała Andrea omawiając coś z koleżankami ze swojego roku z ogromnym zapałem. Ann dosłyszała urywek rozmowy i szybko zrozumiała, że chodzi o ostatni mecz Quidditcha. - Fuer tak w ogóle co się z Tobą ostatnio działo? - Zapytała Ann siadając na błękitnej pufce. - I czy teraz dowiem się co was tak pochłonęło tej nocy? Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:15
Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 21.01.2014 22:03
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Penelope weszła do Pokoju wspólnego zła jak osa. Zły humor sprawił, że jej włosy zrobiły się czerwone, wyglądała jak płonąca pochodnia. Wszyscy schodzili jej z drogi. Usiadła (a raczej rzuciła się) na kanapie tuż obok Ann, Fuer i Akkarina. Chłopak widząc w jakim jest stanie, odszedł niepostrzeżenie i dołączył do Sefa. Dziewczyny wyglądały na przestraszone furią, jaka ogarnęła Penelope. - Coś się stało? - Nieśmiało zapytała Ann. - Nawet nie pytaj! - Odpowiedziała zdenerwowana Penelope, a jej włosy zrobiły się jeszcze bardziej czerwone (o ile to w ogóle możliwe). - Może tosta? - Zaproponowała jej Fuer, mając nadzieje, że to poprawi choć odrobinę jej humor. Wymieniały razem z Ann porozumiewawcze spojrzenia, zastanawiając się czy uciekać, czy to jeszcze bardziej zdenerwuje Pene. - Tak dziękuje. - Odpowiedziała dziewczyna biorąc tosta do ręki. - Przez tego kretyna nie zjadłam śniadania! - Zjadła jednego, a potem całą resztę, jaką przyniosła Ann. Po chwili jej włosy były już koloru brązowego, czyli takiego który najbardziej lubiła. Ann i Fuer odetchnęły z ulgą. - Dzięki dziewczyny za śniadanie. Muszę iść poszukać jednej książki. Do zobaczenia później. - I z uśmiechem na ustach poszła do swojego dormitorium. - Prawda jednak, że jak człowiek głodny to zły. - Powiedziała zszokowana zachowaniem koleżanki Ann. - Do tego zjadła nam całe śniadanie. - Dodała Fuer. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:16
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 21.01.2014 23:19
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
- Ale serio dziwnie się zachowywała... - Westchnęła Ann. Fuer wzruszyła ramionami. - Mówiła o jakimś kretynie. Skoro Sef i Ab siedzą tutaj to pewnie chodzi o Rogera... Albo jakiegoś puchona. Ann zaśmiała się cicho. Po chwili do stolika wrócił Ab. Wyciągnął z torby talię kart i popatrzył na dziewczyny. - Partyjkę ? - uśmiechnął się złośliwie. - Jeśli proponujesz mi grę to pewnie wymyśliłeś jak mnie oszukać - Odpowiedziała bystro Fuer. - Nieee skąd! - Obruszył się Akkarin rozdając karty - Sef, grasz w eksplodującego durnia? Seferyn, podniósł głowę i popatrzył na nich przez chwilę zamyślony. - Nie, chyba sobie odpuszczę. Dziękuje za propozycję - Odpowiedział. Rzucił przelotne spojrzenie na Ann, która puściła do niego oko i z bardzo lekkim uśmiechem powrócił do przerwanej czynności. Nie mieli pojęcia co wyprawiał ze swoim zestawem różdżkarskim. I w zasadzie wcale ich to nie interesowało. Po dwudziestu minutach Fuer miała na swoim koncie dwie wygrane partię. Akkarin znowu się wściekał, a rozbawiona Ann zdecydowała się opuścić towarzystwo. Wstała i przerzuciła swoje długie włosy przez ramię, jednocześnie poprawiając krwistoczerwoną, krótką sukienkę i szatę. - Idę do biblioteki - Odpowiedziała na pytające spojrzenia znajomych. - Nie zgub się jak ostatnio - Powiedział Ab z udawaną troskliwością w głosie. Ann zrobiła do niego złośliwą minę i odwróciła się krocząc w stronę wyjścia. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:17
Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 22.01.2014 09:30
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Penelope wybiegła z dormitorium z grubą książką pod pachą. Podeszła do grupki grającej w eksplodującego durnia. Uśmiechnęła się szeroko. Ab zrobił dość przestraszona minę, nie wiedząc do końca w jakim jest humorze. - Jak tam humorek Pene? - Zapytała Fuer, patrząc na śmieszną minę Akkarina. - Teraz już dobrze, dziękuje. Nie wiecie może gdzie jest Ann? Mam do niej sprawę. - Poszła do biblioteki, ale już jakąś chwile temu. A co to za sprawa? - Zapytał zaciekawiony chłopak. - Tajemnica. Idę jej poszukać. To do zobaczenia później. - Machając im wyszła z pokoju. - Nienawidzę tych jej złych humorów, a te czerwone włosy dzisiaj były po prostu straszne. - Powiedział Akkarin, gdy już Penelope nie mogła go usłyszeć. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:17
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 22.01.2014 12:13
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Ann wpadła d pokoju wściekła. Trzasnęła drzwiami i ściągnęła szatę rzucając ją na oparcie krzesła. Na nikim scena nie zrobiła wrażenia. - Kate Cię szukała - powiedział Fuer odrywając się na chwilkę od partyjki eksplodującego durnia. - Super - warknęła Ann i usiadła na pustej sofie. Na jej przedramieniu pojawił się ogromny fioletowy siniak. - Widzę, że nauka intensywna? - zapytał Ab przyglądając się ręce dziewczyny. - Pewien kretyn pozwolił sobie na za dużo. Nienawidzę puchonów. - warknęła Anneli dotykając siniaka. Skrzywiła się i syknęła z bólu. Cisze przerwało stukanie w okno. - Jeszcze lepiej - mruknęła podchodząc do parapetu. Szarpnęła za klamkę okna i po chwili do pokoju wleciała ogromna sowa płomykówka. Ab i Fuer automatycznie zasłonili głowy rękoma. Ciri przeleciała jak burza przez pokój i zanurkowała w stronę pierwszaków zebranych kolo tablicy ogłoszeń. Dzieciaki rozbiegły się z wrzaskiem. Zadowolona płomykówka wróciła do Ann i usiadła jej na kolanach. Była niesamowicie ciężka. Dziewczyna odczepiła liścik od jej nóżki i wyjęła z dzioba kilka rudych włosów po czym wrzuciła je z obrzydzeniem do ognia. - Dostałam szlaban - westchnęła po przeczytaniu listu i wypuściła ogromnego ptaka przez okno. Prosiłabym o częstsze używanie polskich znaków. Ch Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:26
Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
Sann |
Dodany dnia 22.01.2014 16:10
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 843 Dom: RavenclawPunkty: 16701 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 12.11.10 |
Chwilę później do pokoju wspólnego weszła Katerina - najwyraźniej jeszcze bardziej wściekła niż Ann. Rzuciła się na fotel, który zazwyczaj zajmowała, ciskając torbę i książki w kąt. Fuer popatrzyła na nią, a potem na Ann. - Widzę, że wszyscy mają dzisiaj nerwowy dzień - mruknęła. W tym samym momencie Ab przeklął siarczyście, bo po raz kolejny przegrał partię eksplodującego durnia. Seferyn podszedł do nich, odkładając zestaw różdżkarski bezpiecznie na stolik. Zaniepokoił go wygląd siostry - część włosów powyłaziła jej z warkocza i Kat właśnie nerwowo próbowała zapleść je z powrotem, a jej szmaragdowe oczy ciskały gromy. - Co wam się stało? - zapytał obie dziewczyny. - McMillan - odpowiedziały jednocześnie, choć Kat wcale nie wiedziała, że przyjaciółka jest zła z powodu tego samego Puchona. - Ten kretyn znów się do mnie ślini - warknęła de Collotye. - A myślałam, że środki przeczyszczające po tym, jak dostałam tę durną różową walentynkową kartkę dały mu do zrozumienia, że nie życzę sobie jego żałosnych zalotów. - Nie bój się, więcej tego nie zrobi. Oberwał - powiedziała van Morta. - Co?! - najwyraźniej nie tylko Kat była wstrząśnięta, bo do jej głosu dołączył zdumiony okrzyk Akkarina. Sef spojrzał na Ann z podziwem - sam już dawno planował pokazać prefektowi Puchonów, gdzie jego miejsce, ale dziewczyna zrobiła to pierwsza. - Słyszałam, jak się na niego wydzierasz w bibliotece, więc podeszłam, ale ciebie już nie było. Był za to ten idiota. Powiedział o dwa słowa za dużo i oberwał. - Mam nadzieję, że mocno - wyszczerzył się Ab. - Koleś strasznie cwaniaczy. - Na tyle mocno, że dostałam szlaban - skrzywiła się Ann. - Wow, Ann, dzięki - Katerina wciąż była w szoku. - McMillan to kretyn, zasłużył. W tym momencie podszedł do nich biało-rudy kot Kateriny, Vlad, ale zamiast wskoczyć na kolana swojej właścicielki, podszedł do Akkarina i zaczął ocierać się o jego nogi. De Collotye wytrzeszczyła oczy - Vlad do tej pory cenił tylko jej towarzystwo, choć ostatnio zaczął też tolerować Ann. Ale Ab?! - Co się dzieje z tym kotem? - mruknęła Kat, a van Morta posłała jej porozumiewawcze spojrzenie. British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3 "All that is gold does not glitter, Not all those who wander are lost; The old that is strong does not wither, Deep roots are not reached by the frost. From the ashes fire shall be woken, A light from the shadows shall spring; Renewed shall be blade that was broken, The crownless again shall be king." ~ J.R.R. Tolkien "All we have to decide is what to do with the time that is given to us..." ![]() "Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne." "Moja Mistrzyni Tłumaczeń" ~ Łoś :* "Moja Guru angielskiego" ~ Sef :* ![]() ![]() "Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy. ~ Alette :* Do Heleny "Przebiegasz palcami po stronach, Co niosą oświaty kaganek. Spoczynek Ci obcy jest nocą, Twój wieczór to dla innych ranek. Boleśnie odrywasz głowę, Znad ksiąg w pozłacanych ramach. I wiesz, że jest jedna odpowiedz, Na wszystko co masz dziś w planach. I chociaż chcesz się zatrzymać, Nie możesz, gdy już go posiadasz, I chociaż stroisz nim głowę, Na nic nie odpowiadasz. Czy możesz być lepsza od innych? Jak dorównać ideałowi? Dlaczego nikt nie dostrzega, Tego rodzaju niedoli? Jak masz się czuć dumna, Gdy czujesz się gorsza lub inna. Jak dusza Twa dużo słabsza, Ma zostać ciągle niewinna? Czy można Ci wybaczyć Że kochasz to co nie Twoje? Choć masz ogromną urodę Nie nią chcesz czynić podboje. Słabość do przedmiotów, Tak dobrze wszystkim jest znana. Lecz ciągle nosi piętno, Dla wielu jest zakazana. Porzuć więc swoje marzenia, Gdy jeszcze nie jest za późno. Kochaj to co masz od losu, Nikt nie dał Ci nic na próżno." ~ Anciol z dedykacją dla mnie <3 ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 22.01.2014 18:50
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Sef usiadł na sofie obok Ann, a ona odwracając się żeby na niego spojrzeć, musnęła swoim stłuczonym przedramieniem poduszkę. Jęknęła cicho gdy zabolało. Seferyn popatrzył na nią lekko zaskoczony. - Noo tak, to prawe ramię! - powiedział sam do siebie po chwili i wyciągnął różdżkę. Mruknął coś pod nosem i po sekundzie siniak całkiem zniknął. Kat popatrzyła na niego zdziwiona. Odpowiedział spokojnie na to spojrzenie: - Uderzyła prawą ręką. Nie mogła sama się uleczyć - Jego ton brzmiał jakby rozgryzł najważniejszą zagadkę wszechświata. - Mogłaś powiedzieć - Mruknęła Kat. - Bez przesady, nic się nie stało - powiedziała Ann patrząc na Sefa z wdzięcznością i zdecydowanie za dużą czułością. Krukon rozparł się wygodniej na kanapie z taką miną jakby właśnie otrzymał Order Merlina I klasy. - Ale chyba tego tak nie zostawicie co? - Podpuszczał Ab głaszcząc rude kocisko, które zdążyło mu się już wpakować na kolana. - Niby czego nie zostawimy? - Zdziwiła się szczerze Kat. - Nie sądzę żeby odpuścił po tym jak Ann rozwaliła połowę biblioteki. No i Ty też przypuszczam nie byłaś za miła - westchnął Akkarin. Dziewczyny popatrzyły na siebie. Ann wyraźnie wyglądała na zmartwioną tym, że Ab może mieć rację. Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
Seferyn Collotye |
Dodany dnia 23.01.2014 22:33
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 7 Postów: 1060 Dom: RavenclawPunkty: 19293 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 20.04.10 |
Seferyn wstał, przeszedł kilka kroków w stronę kominka, potem skręcił w lewo, przeszedł kolejne kilka kroków i znowu skręcił, tym razem w prawo. Powtórzył tę czynność jeszcze kilka razy. - Planujesz wydeptać tam ścieżkę? - zażartował Abhorsen. De Collotye przystanął, zerknął na kolegę z miną zziębniętego gargulca i mruknął coś niezrozumiale. - Ernie nie da im spokoju... - stwierdził, chociaż nikt i tak go nie słuchał. Kat rzuciła bratu podejrzliwe spojrzenie, ale zaraz stwierdziła, że Sef nie zachowuje się wcale dziwniej niż zwykle, więc przymknęła oczy. Seferyn chodził w kółko jeszcze przez kilka chwil. W końcu stanął w miejscu, zrobił dziwną minę, zmarszczył brwi i uśmiechnął się sam do siebie. Wyglądało to co najmniej komicznie. - Gdzie idziesz? - usłyszał zza pleców de Collotye. - Hmm... muszę coś sprawdzić - mruknął, nieodwracając się w stronę przyjaciół i ruszył w stronę drzwi wyjściowych. Otworzył je i zniknął w ciemnościach. - Chyba za nim pójdę... - stwierdził Ab, zdziwiony zachowaniem Seferyna. Złapał Vlada, podał go delikatnie Katerinie i ruszył w ślad za blondynem. Katja i Ann wymieniłu zdumione spojrzenia. Witaj, przybyszu, w przedsionku mojego umysłu, lecz strzeż się! Dla tych, którzy zagubią się w jego zakamarkach, nie ma ratunku. Przekraczaj więc jego bramy na własną odpowiedzialność. ![]() Happiness can be found even in the darkest of times, if one only remembers to turn on the light... ![]() Of course it is happening inside your head, Harry, but why on earth should that mean that it is not real? ![]() Praca na rzecz HPnetu: listopad - grudzień 2011 - moderator grudzień 2011 - listopad 2014 - administrator lipiec 2016 - luty 2017 - administrator techniczny ![]() Studnia przeznaczenia W studni przeznaczenia Na wysokim szczycie Pośród bezistocia Błyszczą gwiezdne oczy ![]() W studni przeznaczenia Dźwięczą bezustannie Echa próśb i modlitw Smętne treny wiatru ![]() W studni przeznaczenia Świecą wraz z księżycem Srebrnych monet stosy Puste zabobony W studni przeznaczenia Woda krwawi złotem Diament krzesi ogień Srebrem tętnią żyły ![]() W studni przeznaczenia Iskrzą się marzenia Myśli jak kryształy Krzyczą z bezsilności ![]() W studni przeznaczenia Plączą się warkocze Zdobne pantofelki Słychać jęk cierpienia ![]() ![]() Hall of Fame "I'd really like to be in closer contact with life. I'm a little too distant, I guess. I like to place myself outside." Yves Saint Laurent ![]() "I don't care if people I admire criticize me because their opinion is valuable to me." Karl Lagerfeld ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 24.01.2014 01:26
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Katja i Ann wymieniły zdumione spojrzenia. - Gdzie on poszedł? - Zapytała Ann po chwili. W jej głosie słychać było dziwne wahanie. - Nie mam pojęcia. - Westchnęła Kat - To jest mój brat. Nie zdziwię się jak wróci za dwa miesiące i powie, że był w Norwegii. A równie dobrze może przyjść za chwile bo potrzebował pilnie do łazienki. Ann uśmiechnęła się. Wypowiedz przyjaciółki może nie była podnosząca na duchu czy wyjaśniająca cokolwiek, ale chociaż w miarę zabawna. - Dobrze, że Ab z nim poszedł - powiedziała po chwili milczenia Anneli. - Dobrze? - Zaśmiała się z kpiną szukająca krukonów - Jesteś pewna tego co mówisz? Ann westchnęła i skuliła się na sofie jak kotka. Kat głaskała Vlada i patrzyła w kominek. Milczały i czekały. Annieli chciała zaproponować grę w szachy na umilenie czasu, ale Kat nie była w nastroju. Co chwila tylko krzywiła się i mruczała coś pod nosem. Obydwie więc wpatrywały się tylko sennym wzrokiem w ogień w oczekiwaniu na powrót chłopców. Po prawie dwóch godzinach Kat nie wytrzymała. Wstała z fotela odstawiając kota na podłogę i poprawiła swoją szatę. - Gdzie on do cholery jest?! - wybuchła - Co sobie myślą tak nas straszyć! Idę ich poszukać. Zostajesz? - Zapytała wpatrując się w Ann, która była bardzo blada. Krukonka wstała jednak szybko i miękko. Jej sukienka była już strasznie pognieciona, co zauważyła z dużym smutkiem. Bardzo nie chciała źle wyglądać. Przerzuciła swoje długie włosy przez ramię i kiwnęła głową to Kat. Nim jednak zdążyły podejść do drzwi, stanęły one otworem. A otworzyły się z takim hukiem, że niemal wypadły z zawiasów. Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Ravenclaw




































