Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Biblioteka
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 17.11.2013 16:25
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
- Ależ oczywiście, że nie - uśmiechnęła się złośliwie Xeri, zastanawiając się jednocześnie nad dogodnym momentem do podania eliksiru - Sprawdźcie, czy można go mieszać z płynami? Ann Mia spojrzała na nią podejrzliwie, jeszcze nie do końca wiedząc, czy może im zaufać. Angelina jednak szybko wzięła się za kartkowanie księgi, rozsypując kurz na koleżanki. W końcu, po dość chaotycznym poszukaniu, znalazła odpowiednią stronę. - Eliksir małej stopy nie może być absolutnie mieszany z żadną inną płynną substancją, gdyż po spożyciu takiego napoju spowoduje on nieodwracalne skutki w strukturze tkanek. Znane są przypadki do dzisiaj będące w Szpitalu Św. Munga, gdzie osoby, które zażyły ten specyfik są całkowicie pozbawione skóry, jak również niekiedy nawet tkanek otaczających ich organy - przeczytała na głos Ślizgonka - Ugh, przerażające zdjęcie. Człowiek bez skóry jest paskudny. - Aż tak się mścić nie chce... - szepnęła niepewnie Ann, patrząc z przerażeniem na Xeri. Dziewczyna machnęła ręką. - Musi być inny sposób, spokojnie. Angelina? Johnson znana była wśród Domu Węża z ekspresowego czytania, więc szybko przelatywała wzrokiem kolejne kartki księgi. Czasami wzdrygała się z obrzydzenia, innym razem mruczała pod nosem coś, co brzmiało jak coś nieprawdopodobnego, no patrzcie, hmm ciekawe. - Mam! - zawołała nagle, wskazując palcem na znaleziony fragment. - Czytaj, ale cicho. Prince się kręciła gdzieś tutaj - powiedziała podekscytowana Ann, mając tylko nadzieję, że to co wymyślą Ślizgonki nie będzie niczym strasznym. - Słuchajcie. Eliksiru małej stopy nie można łączyć z żadnymi napojami, ani produktami żywnościowymi. Działa on przede wszystkim po kontakcie z rogowaciałą skórą. - Rogowaciałą? Że co? - Cisza! Dlatego nie należy go też wlewać do produktów higieny ani środków czystości. Rozpylenia także nie odniosą skutku. Jednym sprawdzonym i bezpiecznym sposobem jest nasączenie skarpetek eliksirem. Okres noszenia tak przygotowanej skarpetki wynosi 12 godzin. Po tym czasie zrogowaciały naskórek na pięcie odpowiednio przejdzie substancją i uruchomi efekt eliksiru. - Chyba zgupiałaś do reszty - pierwsza odezwała się zniesmaczona Xeri - mamy nasączać skarpetki jakiejś laski, która całowała się w bibliotece? Jednak Ann Mia miała już cały plan ułożony w głowie. - Och tak, zróbmy to! Proszę, proszę, proszę! Angelina podrapała się po głowie. W końcu zamknęła z hukiem książkę i wstała. - To do roboty. Może być przednia zabawa. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 19.11.2013 14:02
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
Ana siedziała w bibliotece i przeglądała książki o Czterech Założycielach w poszukiwaniach wskazówek dotyczących tego kto może być dziedzicem Helgi Huffllepuff, a kto Roweny Ravanclaw. Gdy odłożyła kolejną książkę z niezadowoloną miną podszedł do niej Zachariasz Smith. - Słyszałem, że szukasz dziedzica Helgi Hufflepuff. - powiedział Puchon - Skąd o tym wiesz? - zapytała Ana - Plotki w Hogwarcie szybko się rozchodzą. - odpowiedział Zachariasz. - Mówią że jesteś dziedzicem Gryffindora. - No... jestem... Wiesz kto jest dziedzicem Hufflepuff? - Myślę, że ja nim jestem. - Co?! Na jakiej podstawie? - Moja cioteczna babka, Chefsiba Smith, była potomkiną Hufflepuff. Miała nawet jej czarkę, ale została skradziona. - Hm... gdzie mieszka ta twoja cioteczna babka? - Od dawna nie żyje. - Przykro mi. - Nie szkodzi, nawet jej nie znałem. Umarła przed moimi narodzinami. - Powiedzmy, że z tego wynika że możesz być dziedzicem. Jakiej jesteś krwi? - Półkrwi. Ojciec czystej krwi, matka mugolak. - Czyli tak jak ja. Czy Voldemort lub jego słudzy zabili kogoś z twojej rodziny. - Nie. Gryfonka poważnie powątpiewała by największy palant w szkole, poza Draco Malfoyem i Cormaciem McLaggenem mógł być dziedzicem Helgi Hufflepuff. - Tiara od razu chciała cię przydzielić do Hufflepuffu? - zapytała - Nie... wahała się między Hufflepuffem a Slytherinem, ale ostatecznie stanęło na Hufflepuffie. - odpowiedział Smith - Nie uważasz, że jeśli byłbyś dziedzicem Hufflepuff to tiara nie miałaby wątpliwości? - Ee... - Jeśli chcesz wiedzieć nie ma nic fajnego w byciu dziedzicem założyciela. No chyba że marzysz o tym, żeby polował na ciebie Voldemort, dziedzic Slytherina. - Nie wypowiadaj tego imienia! - A bo co? Uważasz się za dziedzica jednej z najpotężniejszych czarownic swoich czasów, a boisz się głupiego imienia! - Nie jestem Dumbledore'em, którego on się jako jedynego boi! - Ja też nie jestem Dumbledore'em, a się nie boję imienia Voldemorta. I nie tylko ja. Strach przed imieniem wzmaga strach przed samą rzeczą. - Dlaczego w ogóle rozmawiamy o trupie. - O jakim trupie? - O Sa... Vo-vo-vol-volde-volde-morcie. - On żyje. On nawet nigdy nie umarł. Bo niby co miało w nim umrzeć skoro nie jest człowiekiem? - No tak, Potter twierdzi że się odrodził. - Smith, Voldemort kazał zabić Cedrika Diggory'ego, który był w twoim domu i jak mniemam kolegowaliście się. Nie sądzisz że obrażasz jego pamięć wątpiąc czy Voldemort naprawdę się odrodził? Puchon zwiesił głowę i opuścił bibliotekę bez słowa. Ana wróciła do przeszukiwania książek. Wzięła do ręki Biografię Helgi Hufflepuff. W trakcie czytania jeden fragment przykuł jej uwagę: Od Helgi Hufflepuff wywodzą się dwa czarodziejskie rody - Smith i mniej znany Black Potter. Ród narodził się w w Wielkiej Brytanii, ale w XIX wieku przeniósł się do Polski. Jego założycielem jest Joseph Black (nie mający nic wspólnego ze starożytnym i szlachetnym rodem Blacków wbrew nazwisku), który poślubił mugolkę (późneij poślubianie mugolek stało się tradycją w tym rodzie) Mary Potter (nie miała ona nic wspólnego z rodem czystej krwi o tym nazwisku, chociaż nic nie wiadomo, bo każdy czarodziej ma przynajmniej jednego mugola w rodzinie). Jako że nie mogli się czyje nazwisko będą nosić zdecydowali się użyć obydwóch i tak Joseph nazywał się Black Potter, a Mary - Potter Black. Po przeniesieniu się do Polski ród zmienił nazwisko na Czarny Garncarz. Uważa się, że to w tym rodzie narodzi się dziedzic Helfii Hufflepuff. Ana zamknęła księgę z szybko bijącym sercem. Wyglądało na to, że znalazła dziedzica Hufflepuff. Z księgą pod w rękach wybiegła z biblioteki, żeby poszukać Ulki Black Potter. Pani Pince krzyknęła za nią, że trzeba zapisać się na liście jeśli chce się wynieść książkę poza obręb biblioteki, ale Gryfonka ją zignorowała. Edytowane przez Ana_Black dnia 21.11.2013 23:34
![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
Sann |
Dodany dnia 21.01.2014 23:00
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 843 Dom: RavenclawPunkty: 16701 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 12.11.10 |
*** Po zajęciach Katerina udała się do biblioteki, żeby w spokoju napisać wypracowanie na obronę przed czarną magią. Lubiła pisać, ale tym razem naprawdę cieszyła się na wypracowanie, bo obejmowało jej obszar zainteresowań - wampiry. Choć wymagano od nich ledwie pół rolki pergaminu, Kat miała już półtorej rolki i wcale nie zbliżała się do końca. Usiadła przy wolnym stoliku przy oknie, odłożyła Echa Kaukazu na bok, wyciągnęła wypracowanie i pochyliła się nad nim, z koniuszkiem pióra między zębami. - Hej, Katija - usłyszała po chwili, gdy ktoś przysiadł się do jej stolika. Nie musiała podnosić wzroku, żeby poznać przesłodzony ton Ernie'ego McMillana. - Katerina - poprawiła go przez zęby. Tylko jej brat używał tej wersji jej imienia. Ernie już zaglądał jej do wypracowania. Był zdecydowanie zbyt blisko, co nie tyle ją peszyło, co raczej odrzucało. - Katerino - powiedział grzecznie. - Nie powinnaś pisać takich bzdur...wiesz, w sumie trochę się na tym znam - napuszył się chłopak. - Słucham!? Czego nie powinnam robić!? - Pisać takich... - Bzdur?! McMillan, kretynie, jeżeli myślisz, że poderwiesz mnie, wytykając mi "bzdury" w moim wypracowaniu i zgrywając ważniaka, to grubo się mylisz! Jak masz zamiar okazywać wyższość, to rób to w obecności kogoś innego! Przeczytałam KILKADZIESIĄT książek na temat wampirów. Książek, o których istnieniu nie masz pojęcia, więc błagam cię, przymknij jadaczkę i znajdź sobie inny obiekt do testowania taniego podrywu! Wybuch Kat, co oczywiste, sprawił, że pani Pince zjawiła się obok z prędkością światła. Wystarczyło jedno jej spojrzenie, żeby Katerina wiedziała, co chce powiedzieć bibliotekarka: WYNOCHA! Dziewczyna zebrała swoje rzeczy, warknęła coś Ernie'emu na odchodne i wyszła, kierując się do pokoju wspólnego Krukonów. *** British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3 "All that is gold does not glitter, Not all those who wander are lost; The old that is strong does not wither, Deep roots are not reached by the frost. From the ashes fire shall be woken, A light from the shadows shall spring; Renewed shall be blade that was broken, The crownless again shall be king." ~ J.R.R. Tolkien "All we have to decide is what to do with the time that is given to us..." ![]() "Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne." "Moja Mistrzyni Tłumaczeń" ~ Łoś :* "Moja Guru angielskiego" ~ Sef :* ![]() ![]() "Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy. ~ Alette :* Do Heleny "Przebiegasz palcami po stronach, Co niosą oświaty kaganek. Spoczynek Ci obcy jest nocą, Twój wieczór to dla innych ranek. Boleśnie odrywasz głowę, Znad ksiąg w pozłacanych ramach. I wiesz, że jest jedna odpowiedz, Na wszystko co masz dziś w planach. I chociaż chcesz się zatrzymać, Nie możesz, gdy już go posiadasz, I chociaż stroisz nim głowę, Na nic nie odpowiadasz. Czy możesz być lepsza od innych? Jak dorównać ideałowi? Dlaczego nikt nie dostrzega, Tego rodzaju niedoli? Jak masz się czuć dumna, Gdy czujesz się gorsza lub inna. Jak dusza Twa dużo słabsza, Ma zostać ciągle niewinna? Czy można Ci wybaczyć Że kochasz to co nie Twoje? Choć masz ogromną urodę Nie nią chcesz czynić podboje. Słabość do przedmiotów, Tak dobrze wszystkim jest znana. Lecz ciągle nosi piętno, Dla wielu jest zakazana. Porzuć więc swoje marzenia, Gdy jeszcze nie jest za późno. Kochaj to co masz od losu, Nikt nie dał Ci nic na próżno." ~ Anciol z dedykacją dla mnie <3 ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 21.01.2014 23:43
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Ann siedziała spokojnie przy stoliku, ukryta za działem zielarstwa. Co i raz ściągała różdżką kolejne tomy z półek i dopisywał coś do swojej pracy domowej. Bardzo chciała wypaść perfekcyjnie. No i wiedziała, ze połowa klasy będzie chciała to odpisać. Miała na prawdę luźny dzień, jedynie za godzinę musiała udać się na Opiekę Nad Magicznymi Stworzeniami, co było przerażające ze względu na pogodę. Nagle usłyszała wrzask. Podskoczyła i rozlała na wszystkie otaczające ją książki czarny atrament. Przerażona zaczęła wywabiać plamy zaklęciem zanim zaschną. Po chwili drgnęła. Bardzo dobrze znała ten głos, który krzyczał bo należał do jej przyjaciółki Kat. Dziewczyna wstała i zgarnęła szybko do torby swoje rzeczy. Na miejscu zdarzeń nie zastała jednak Kateriny tylko jakiegoś puchona. Przyjrzała mu się unosząc brwi, a on szybko do niej podszedł. - Van Morta. Co tu robisz? - Zapytał przyglądając się jej uważnie. Ann nie podobał się jego ton głosu. - Odrabiam lekcje - odpowiedziała wyniośle - Gdzie jest Kat? Teraz już sobie przypomniała co to za puchon. McMillan. - Zachowała się jak kompletna wariatka! - Odpowiedział na jej pytanie lekko piskliwym głosem - Chciałem jej pokazać gdzie popełniła błędy w pracy domowej, a ona na mnie nawrzeszczała! - Pewnie ci się należało - odpowiedziała Ann i odwróciła się do wyjścia z biblioteki aby dogonić i uspokoić Kat. - Pewnie jest nienormalna - syknął McMillan parodiując ton Ann. Trzask i głośne łup to były kolejne dźwięki, które rozległy się w cichej bibliotece. Puchona podrzuciło w górę po czym runął w stojący za nim regał z książkami. Ann stała wściekła z różdżką w ręku. - CO TO MA ZNACZYĆ! - Krzyknęła Pani Pince wbiegając między półki. - TO JEST BIBLIOTEKAAA!!! Spojrzała na McMillana, który gramolił się z podłogi i na Ann, która już opuściła różdżkę i zrobiła skruszoną minę. - Ja na prawdę przepraszam, sprowokował mnie... ja posprzątam... - Posprzątasz ojjj posprzątasz - Syknęła przez zęby bibliotekarka. - Nazwisko i dom... - Van Morta z Ravenclaw - Powiedział szybko McMillan - Zaatakowała mnie bez potrzeby! Ja się tylko uczyłem. - Obydwoje się wynoście! - wrzasnęła rozedrganym głosem Pani Pince - Opiekun domu o wszystkim się dowie! Ann wściekła na siebie i swój wybuch ruszyła w stronę drzwi. McMillan dogonił ją zanim wyszła. - Pożałujesz tego krukonko i to bardzo. - Syknął i odepchnął ja mocno. Uderzyła boleśnie ramieniem o futrynę, ale zacisnęła zęby i pognała przez szkolny korytarz. Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 22.01.2014 09:36
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Penelope weszła do biblioteki, chcąc znaleźć Ann. "W jakim dziale mogła by teraz być?" Zastanawiała się dziewczyna i skierowała się do działu zielarstwa, wiedząc że Ann ma do odrobienia pracę domową z tego przedmiotu. To co zobaczyła, trochę ją przeraziło. Jeden regał był cały połamany, a książki porozrzucane dookoła. Pani Pince czerwona na twarzy starała się to jakoś posprzątać. "Co tu się stało?" Pomyślała dziewczyna i jak najszybciej opuściła bibliotekę, aby nie kazano jej pomóc sprzątać. ![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 02.02.2014 23:03
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Anneli i Katerina wpadły do biblioteki kłócąc się szeptem. - Jak mogłaś! - jęczała Kat - Wiem, że się denerwujesz, ale on się zaraz znajdzie, a prawie mnie wydałaś... - Z czym Cię prawie wydała ? - Rozległ się z pobliskiego stolika znany im głos. Miranda siedziała w dziale eliksirów i przyglądała im się bacznie. Towarzyszyła jej znana im z widzenia Majka Starsin. Ann zignorowała jej pytanie i usiadła smętnie na wolnym krześle. - Szukamy pamiętnika Ann - Powiedziała Kat szybko zmieniając temat - A wy? Dopiero co skończyły się ferie! Już coś macie do odrobienia? - Andrea i Penelope miały się tu z nami spotkać. - Odpowiedziała Miranda zmęczonym głosem. - Ale przepadły. - Zabawiają się z kałamarnicą - Odpowiedziała Katerina uśmiechając się do krukonek - Nie widziałyście tu może pamiętnika? - Pamiętnika? - Zdziwiła się Majka - Czyjego pamiętnika? - Mojego - Jęknęła Ann. - Jest mi bardzo potrzebny... - Nie wątpię. - Westchnęła Miranda opierając łokcie na stoliku - A gdzie miałaś go ostatni raz? - Jejku... - Ann zaczęła się zastanawiać - Byłam w Wielkiej Sali, potem w łazience no i na końcu wpadłam tutaj na chwilę. No i w pokoju wspólnym. - Na pewno jest w pokoju wspólnym. - Uśmiechnęła się pocieszająco Majka. - Nie ma - Burknęła Kat. - Tam już patrzyliśmy, my, Sef, Fuer i Ab. - To chyba masz spory problem nie? - Powiedziała Miranda przeciągając się lekko. Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
gne |
Dodany dnia 03.02.2014 09:36
|
![]() Pochwały: 24 Postów: 3001 Dom: RavenclawPunkty: 23582 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 29.08.07 |
- To mówisz, że twój pamiętnik może gdzieś tu być? - Powiedziała Miranda z lekką ironią omiatając wzrokiem rzędy regałów z książkami. - Dobre miejsce na zgubienie książki. Ann jęknęła i opadła zrezygnowana na krzesło. - Nigdy go nie znajdę. - westchnęła Ann ze łzami w oczach. - Znajdzie się... - pocieszała Majka. - A co jeżeli ktoś go znajdzie przede mną? Jestem skompromitowana. Nie chcę mi się żyć. Kat położyła rękę na ramieniu załamanej Ann i spojrzała na Mirandę, z twarzy której nadal nie zniknął cień uśmiechu. Skarciła młodszą koleżankę spojrzeniem. - Ok, już bez żartów, bierzmy się do roboty - próbowała zrehabilitować się Miranda. - Rozdzielmy się praca a na pewno się znajdzie. Pewnie leży na którymś stoliku, albo Pani Pince gdzieś go odłożyła. - Pewnie tak - wydukała elokwentnie Majka. - Ja lecę sprawdzić w dziale Romans - kontynuowała Gne - wy sprawdźcie Miłość w XIX wieku. Powiedziawszy to Miranda zwiała bojąc się, że Kate zrobi jej coś złego. Po sekundzie wyłoniła się jednak zza regału i spojrzała ostatni raz w stronę koleżanek. - Majka, a ty idź do Pani Pince. Jak wchodziłyśmy do biblioteki strasznie rumieniła się czytając jakąś książkę... Może to dobry trop? - Powiedziała Miranda zastanawiając się czy własnie nie przegięła przysłowiowej pałki. - Mam przeje...... - powiedziała Ann patrząc z niedowierzaniem na oddalającą się Mirandę. Sann w końcu nie wytrzymała i ryknęła śmiechem. - Chyba masz rację, ale głowa do góry. Chodź, przeszukamy tą Miłość w XIX wieku. - Ty też przeciwko mnie? - Jęknęla Ann i powlekła się z niedowierzaniem za Kat. Edytowane przez gne dnia 03.02.2014 11:15
![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 03.02.2014 11:10
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Penelopa zła jak osa zachowaniem Aba weszła do biblioteki. Miała się spotkać z Mirandą, Majką i Andreą, ale była już sporo spóźniona. Miała nadzieję, że jeszcze tu są. Najchętniej krzyknęłaby i oszczędziła sobie szukania, ale wiedziała że Pani Pince by tego nie przeżyła. W poszukiwaniu koleżanek natknęła się na Ann i Kat. Dziewczyny spojrzały na nią, Kat ledwie powstrzymywała uśmiech. - Jak tam kałamarnica? - Spytała, udając powagę. Penelope zmrużyła oczy i postanowiła ie odpowiadać na głupie zaczepki. - Widziałyście może Mirandę? - Spytała krótko. Kat już chciała coś powiedzieć, ale Ann szturchnęła ją w ramię i szybko odpowiedziała. - Jest pewnie gdzieś w dziale Romans. Dobrze, że nic ci nie jest! - Dodała jeszcze za oddalającą się koleżanką. ![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 03.02.2014 11:50
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Ulka wysuszywszy swoje ubrania stwierdziła, że też się jeszcze pouczy. W końcu przygoda z kałamarnicą zapewniła jej rozrywkę na cały następny tydzień, więc mogła poświęcić się pracy na mugoloznawstwo. Szła sobie prawie pustymi korytarzami rozmyślając o niebieskich migdałach gdy nagle z hukiem przewróciła się na twardą podłogę. - CHOLERA JASNA! - w oczach dziewczyny pojawiły się łzy, bo upadła wprost na kolano. Czuła, że zaraz znowu zemdleje, lecz w tym momencie ujrzała coś co przykuło jej uwagę. Niewielka książeczka leżąca tuż przed drzwiami do biblioteki. Ulka podczołgała się do niej by sprawdzić co to. Nie była to książka, lecz coś w rodzaju notatnika. Ulka zerknęła na pierwszą lepszą stronę, a tam... Dziewczyna gnająca na mugolskim kucyku Pony, od której biło takie samozadowolenie, że Ulka wytrzeszczyła oczy. - Pamiętnik? Ale nie kojarzę tej buźki... Trzeba będzie go chyba przestudiować, haha. - Puchonka uśmiechnęła się do siebie i stwierdziła, że straciła całą chęć do nauki, po czym pognała do dormitorium. Edytowane przez ulka_black_potter dnia 03.02.2014 12:08
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 03.02.2014 11:57
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
- Miranda! - Szepnęła Pen zagłębiając się w dział Romans. - Ooo jesteś już? - Gne podniosła głowę znad jakieś małej oprawione w czarną skórę książeczki. Na twarzy miała rumieńce. - Gdzie Andrea? - Zapytała Kate koleżankę. - Jeszcze jej nie ma. Zresztą i tak robi się późno. No i trzeba by pomóc Ann - Mruknęła Miranda. - A w czym jej trzeba pomoc? - Powiedziała Pen, otwierając szeroko oczy. - Zgubiłam pamiętnik - Odpowiedziała Ann, która weszła właśnie między półki działu. - Pamiętnik? Było tam coś ważnego? - Zapytała Pen z troską w głosie. - Było wiele rzeczy... Sef mnie zabije - Wyburczała dziewczyna - Sef? A co on ma do tego? - Zapytała Miranda z ożywieniem śmiejąc się pod nosem. Ann postanowiła zignorować jej zachowanie. - Nic nie znalazłaś? Miranda pokręciła przecząco głową. Po chwili dołączyła do nich Majka. Konspiracyjnym szeptem ogłosiła: -Pani Pince coś znalazła... Ann, aż drgnęła i zwróciła się w jej stronę. Dziewczyna podała jej małą niebieską książeczkę. - Twój ? - Zapytała ożywiona Majka - Nieee... - Westchnęła Ann otwierając pamiętnik - Ten jest jakiejś puchonki... O kurde ona pisze, że Oliwer Wood miał wielkiego... Miranda zaczęła głośno chichotać i Kate musiała ją szturchnąć żeby przestała. Kiedy dołączyła do nich Kat z miną nie oznajmiającą niczego dobrego Gne ciągle się trzęsła. Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 03.02.2014 14:33
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina wkroczyła do biblioteki pewnym krokiem. Odkładała napisanie eseju o smokach już tak długo, że aż sama miała ochotę dać sobie kopa w tyłek. Jednak w końcu nadszedł ten dzień, kiedy już nie mogła się dłużej oszukiwać, że przecież jeszcze ma czas. Jutro esej musiał zostać odłożony na biurko nauczyciela od OPCM. Szlag by to trafił. Machnęła głową na przywitanie pani Prince i czym prędzej oddaliła się w kierunku działu o niebezpiecznych stworzeniach. Minęła rozmawiające szeptem Krukonki, jednak nie zwróciła na nie szczególnej uwagi. Może gdyby miała więcej czasu, pokusiłaby się o podsłuchanie tego i owego, ale niestety, nie tym razem. Zbliżając się do regału "Miłostki sławnych czarodziejów", dostrzegła jakiś ruch. Szybko umknęła za półki i wytężyła słuch. - Mmm... Ty tygrysie! - usłyszała dziewczęcy głos. Starała się nie parsknąć śmiechem. Spokojnymi palcami zdjęła cicho dwie księgi i wcisnęła nos wraz z jednym okiem w szparkę. To co zobaczyła, wprawiło ją w osłupienie. Będę musiała odwiedzić sowiarnię, pomyślała uśmiechając się. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 03.02.2014 14:57
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Witaj, nowy semestrze! ![]() Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
gne |
Dodany dnia 03.02.2014 22:01
|
![]() Pochwały: 24 Postów: 3001 Dom: RavenclawPunkty: 23582 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 29.08.07 |
Kat wyglądała jakby ktoś właśnie puścił z dymem jej domową bibliotekę. Jej nietęga mina sprawiła, że nawet Miranda przestała chichotać. - Co jest? - spytała Ann patrząc z przerażeniem na koleżankę. - Twój pamiętnik się znalazł. - Odpowiedziała Kat. - A właściwie to ktoś go znalazł, a z nami podzielił się jego częścią. - Mówiąc to wyciągnęła w stronę Ann wymiętoszoną kartkę papieru. - Boże! To przecież z mojego pamiętnika! - Wiemy, Ab rozpoznał Twoje pismo jak... - zaczęła Kat, ale przerwał jej wrzask Ann. - Co ma do tego Ab? Skąd to masz, skąd ON to ma?! - Daj jej skończyć, to może się dowiesz. - rzuciła Miranda udając obojętny ton i puszczając do Ann oko dla większego efektu. Po wszystkim odeszła kilka kroków próbując okazać swoją wyższość, ale już po chwili stała najbliżej jak mogła, chłonąc każde słowo Kat. - Sprawa wygląda słabo - wyjaśniała Krukonka. Ab znalazł to na korytarzu. Kartka wisiała na jednej z tablic ogłoszeń, ktoś musiał ją tam specjalnie przypiąć. Pewnie nie zwróciłby na nią uwagi, gdyby nie grupa Gryffonów, która płakała ze śmiechu, cytując coś o układających się w fale, lśniących włosach pachnących bzem, o nieprzeniknionym spojrzeniu na widok którego moje serce przyśpiesza swe bicie oraz o skórze tak jedwabistej jak... jedwab. Ann słuchała tego z niedowierzaniem. Jej twarz zastygła w nieokreślonym grymasie, a z otwartych ust wydobywały się przypadkowe dźwięki, w których próżno byłoby szukać jakiegokolwiek sensu. Z otępienia wyrwał ją krzyk Pani Pince, która, jak wynikało z jej wrzasków, przyłapała właśnie jakąś parkę na mizdrzeniu się do siebie kilka działów dalej. Ann otrząsnęła się i zaczęła chodzić wzdłuż regału z książkami. - Kto do cholery mógł zrobić mi takie świństwo - spytała cicho, chowając twarz w dłoniach. - Nie martw się. Znajdziemy tą świnię. - Odparła Kat, a w jej głosie dało się wyczuć determinację. - Mam tylko nadzieję, że to żaden Ślizgon. Te małpy są najgorsze. - A może to ta Ślizgonka, na którą wpadłaś dzisiaj w Wielkiej Sali? - Zapytała Majka, o obecności, której już wszyscy zapomnieli. - Widziałam jak wysypały Ci się wszystkie książki i... - Jasna cholera! - Przerwała jej Ann, ruszając w stronę wyjścia //Nie chcielibyście wrzucić do swoich podpisów imion swoich postaci? Nie łapię się w tym. Majka to chyba wymyślona postać? ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 03.02.2014 22:05
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Ann tak szybko dobiegła do drzwi, że reszta dziewczyn nawet nie zdążyła ruszyć się z miejsca. Kat od razu ruszyła za przyjaciółką. - Może powinniśmy iść za nimi? Znając ich temperament może dojść do jakiejś bójki, jak znajda tą ślizgonkę. - Rzuciła Penelope, patrząc na oddalające się dziewczyny. - Dobra to chodźmy za nimi - powiedziała Miranda i razem ruszyły w stronę drzwi. Edytowane przez Penelope dnia 03.02.2014 22:14
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 03.02.2014 22:34
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Fuerte szła chwiejnym krokiem w stronę biblioteki, popijając co jakiś czas rum z piersiówki ukrytej w kieszeni płaszcza. Kiedy dotarła pod wejście, zobaczyła jak wychodzą z niej Penelope i Miranda. - H-halo - powiedziała trochę zbyt głośno. - Pamiętniczek znaleziony? - Nie, Ann pobiegła załatwić jakąś Ślizgonkę, podobno to ona go gwzidnęła - odparła Penelope. - Właśnie miałyśmy za nią iść. - A, spoko - mruknęła Fuer i czknęła głośno. - Bo tak się składa, że znalazłam jedną kartkę. Ze mnie, to jest, kurna, detektyw - dodała po chwili i zaśmiała się pod nosem. Miranda rzuciła krótkie spojrzenie Penelope i zapytała: - Gdzie to znalazłaś? - Ktoś przy-kleił tę kartkę na czole Zygfryda V, tego posągu przy wejściu na szóste piętro. - Lepiej chodźmy, może znajdziemy jeszcze jakieś brakujące stronice - powiedziała Miranda. - Swoją drogą, Fuer, czy ty się zerwałaś z jakiejś meliny? - E, nie. - Fuerte machnęła ręką, a na jej twarzy pojawił się głupi uśmiech. - Widzisz, Mirando, zapach rumu, to najpiękniejsze perfumy, jakimi mogłam się dziś spryskać. - Ta, spryskać... - mruknęła Penelope i po chwili dodała: - Ruszmy się, musimy znaleźć ten pamiętnik! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 04.02.2014 10:34
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Idąc do biblioteki Bart zauważył grupę krukonek gadających o jakimś pamiętniku. Wydawało mu się że gdzieś słyszał o tym, ale ostatnio był tak zajęty, że nie ogarniał nawet własnego życia, nie mówiąc już o wydarzeniach spoza niego. Ferie minęły zbyt szybko. Nie zdążył zrobić połowy prac domowych, i dlatego każdą wolną chwilę spędzał albo w bibliotece albo w kuchni. Do tego dochodził jeszcze quidditch. Miał już dość ciągłego powtarzania mu o zbliżających się egzaminach. Nie rozumiał czemu nauczyciele robiąc tego aż takie mecyje, skoro to dopiero za cztery miesiące. Zagłębił się w dział poświęcony transmutacji. Musiał opisać działanie zaklęć zmieniających wygląd człowieka z przykładami. Wziął pierwszą książkę z brzegu i usiadł z westchnięciem przy stole, próbując zrozumieć zawiłe tabelki. Nawet nie udało mu się wydłużyć własnej brody, nie mówiąc o zmianie koloru oczu, lub wydłużaniu nosa, które to profesor McGonagal uznała za jedne z prostszych. Na samą myśl, o tym, że spędzi tu najbliższe dwie godziny, zrobił się głodny. Pani Pince nie pozwalała mu już wynosić książek z biblioteki od kiedy oddał jedną upaćkaną w lukrze. |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 06.04.2014 17:09
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
Dziewczyny weszły do biblioteki i pod wpływem sennej atmosfery biblioteki, zaczęły mówić szeptem. - No dobra, laski - powiedziała Ana - To od czego zaczynamy? - Hmm, myślę, że najpierw możemy rozdzielić się w poszukiwaniach - Laura podeszła do regału - Niech każda szuka w innym przedziale. Zaczęły poszukiwania. Po prawie godzinnych poszukiwaniach, Ewilan zdała sobie sprawę, że nie tak łatwo znaleźć coś o animagach. Nagle, pewien tytuł przykuł jej wzrok. "Skomplikowana magia". Hmm, może tu znajdzie to, czego tak usilnie szukają. Spojrzała na spis treści i zobaczyła rozdział pt. "Zamiana w animaga - podstawy". Przekartkowała na odpowiednią stronę i czytając wygięła usta w triumfalnym uśmiechu. To jest to! Zawołała dziewczyny. Edytowane przez dobrosia1 dnia 06.04.2014 17:18
|
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 06.04.2014 17:23
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
- O super - powiedziała Ana. - Ja znalazłam to - pokazała dość grubą książkę zatytulowaną Tajniki animagii. - Ja mam to - dodała Laura, pokazując książkę zatytułowaną Animagia od A do Z - Świetnie. To chyba tyle nam wystarczy, co? - zapytała Dosia - Myślę, że tak - odpowiedziała Laura. - Ana, może wyślesz sowę do tego Syriusza czy da nam parę wskazówek? - zasugerowała Ew - Zwariowałaś? Ministerstwo przechwytuje sowy. Zakon zabronił mi i Harry'emu takiego kontaktowania się z Wąchaczem. Kominki też są kontrolowane, a nie będę ryzykować szlabanu, żeby zapytać go o wskazówki przez jej kominek. Nie mam jak się z nim skontaktować - powiedziała Ana. - Będziesz widziała się z Syriuszem na Wielkanoc? - zapytała Laura - Jeszcze nie wiem, ale jak będę się z nim widzieć, to zapytam go o wskazówki. I nazywajcie go Wąchaczem. - Ok, musimy tylko ustalić, o której i na ile będziemy się spotykać na lekcji animagii - powiedziała Laura. - Może codziennie po kolacji, tak na dwie-trzy godziny? - zaproponowała Ana. -W piątej klasie za dużo wolnego czasu nie ma, a ja chcę zostać aurorem, więc nie mogę zaniedbać nauki. Jakby mi wypadł trening albo... coś innego, to dam wam znać i zrobimy dzień wolnego od nauki animagii. Co wy na to? - zapytała. Edytowane przez Ana_Black dnia 06.04.2014 17:51
![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
Czarna Wdowa |
Dodany dnia 06.04.2014 19:15
|
![]() Postów: 387 Dom: GryffindorPunkty: 4058 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 12.12.13 |
-Spo...-Laura nie dokończając swej wypowiedzi ruszyła w strone półek bibliotecznych. Dziewczyny od razu ruszyły za nią. -Co wy tu robicie?!-powiedziała Laura do dwóch rudych dziewczyn. Rudowłose popatrzyły na nią dziwnym spojrzeniem. -Siedzimy-powiedziała jedna z nich. -Znasz je?!-zapytała Ana. -Tak,przecież to przebrani bliźniacy-wytłumaczyła Laura. Ana roześmiała się. Dosia dalej stała nie wiedząc o co chodzi. -Oszalałaś?!-powiedział roześmiana Ana. -Nie przecież to oni!-dalej przekonywała Laura. -Raczej nie Lauro. Bliźniacy są chłopakami ,a one są dziewczynami-tłumaczyła Dosia. -Jak ty nas dobrze znasz Lauro Fick-powiedziała jedna z rudowłosych dziewczyn. Ana przestała się śmiać i wpatrywała się w ślicznotke. -Tak faktycznie jesteśmy bliźniakami tylko, że w przebraniu, bardzo dobrym przebraniu. -Czemu się przebraliście?-zapytała Ana. -No po ostatniej akcji mamy zakaz wstępu do biblioteki to się przebraliśmy. Bo szukamy pewnej książki. -A Wy po co tu jesteście?-zapytał przebrany George. -Nie ważne-odpowiedziała Laura. -I tak już idziemy-dodała Dosia. -Nie nigdzie nie idziecie opowiadajcie jak było na straszeniu Filcha -powiedział Fred. Dziewczyny opowiedziały bliźniakom całą sytuacje następnie ruszyły do swoich dormitoriów obiecując sobie że w noc się spotkają pod dormitorium Gryffonów. |
|
|
|
Salambe |
Dodany dnia 11.04.2014 17:50
|
![]() Postów: 33 Dom: SlytherinPunkty: 658 Ranga: Prefekt Slytherinu Data rejestracji: 10.04.14 |
Salambe codziennie odwiedzała bibliotekę. Nie musiała odrabiać żadnych zadań domowych, miała aż za nadto wolnego czasu na lekcje pracę domowe i zajęcia po za lekcyjne, była typem samotnika. Chodziła do biblioteki ponieważ uwielbiała czytać książki, odkrywać magię. Właśnie natknęła się ciekawy rozdział o zastosowaniach smoczej krwi gdy znów zobaczyła pewną dziewczynę. - hmmm to ta Gryfonka Ana Black jak dobrze pamiętam - powiedziała na głos Salambe. - Ciiiiii!!!! W bibliotece obowiązuje cisza! - skarciła ją pani Pince. Ślizgonka często mówiła na głos, nie przejmowała się tym że nie którzy patrzą na nią jak na wariatkę. Salambe chciała wrócić do lektury ale nie mogła przestać myśleć o Anie Black. Ostatnio często spotykała ją w towarzystwie innych Gryfonek oraz jednej Ślizgonce o imieniu Ew. -hmm co te dziewczyny planują, wyglądają jakby coś ukrywały zamyśliła się Salambe. Dziewczyna jeszcze chwilę rozmyślała o tajemnicy dziewczyn po czym wróciła do swojej lektury. ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Slytherin





















Gryffindor



















































































































Ravenclaw



















Hufflepuff















