Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Harry Potter w życiu codziennym
|
|
Moony Alex |
Dodany dnia 21.05.2007 21:55
|
![]() Postów: 1059 Dom: HufflepuffPunkty: 3278 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.07 |
Przypomniało mi się coś jeszcze z wycieczki .Jesteśmy sobie w Krynicy, czas wolny, kupujemy pamiątki. Podchodzę do jednego stoiska i oglądam pierdoły. Mój wzrok spoczywa na czarnych figurkach smoków. Nie szczędząc decybeli informuję Karolinę: - KARCIA! Ty patrz, testrale mają! Chwilę później obie podniecałyśmy się figurkami "testrali". Sprzedawczyni popatrzyła na nas dziwnie, jakaś inna wycieczka również... Ale niestety, nie kupiłyśmy ich, bo nie miałyśmy na tyle kasy^^. A kilka minut wcześniej kupiłam sobie taką drewnianą podkówkę z jelonkiem i napisem KRYNICA ZDRÓJ. Ze względu na jelenia, oczywiście. Nazwałam go Rogacz. (Być może jeszcze coś z wycieczki mi się przypomni )Nie pamiętam czy pisałam o akcji sprzed kilku dni pt. GŁÓG. Idę sobie z Iwoną i Karoliną ze szkoły. Nagle mój wzrok pada na drzewo obsypane ciemnoróżowymi kwiatami. Znowu nie szczędzę decybeli: - GŁÓG! Z tego jest zrobiona różdżka Draco Malfoy'a! Muszę mieć gałązkę! Urwałam i dumnie zaniosłam do domu. A dzisiaj miałam nieco potterowy dzień w szkole. Powycieczkowa choroba dopadła Iwonę, Olkę i Kaśkę. Więc siedziałam z Karoliną. Pierwsza lekcja- polski. DoPEŁNIEnie doPEŁNIA... Nieposkromiony chichot. Rozbiory zdań. Przyszło mi zrobić rozbiór gramatyczny, więc jęknęłam: O Jezu! Karolina mnie upomniała, że nie wyzywa się imienia Pana Boga swego na daremno. Popatrzyłam na nią i jęknęłam ponownie. "O wielki Salazarze!". Później pani zaczęła tłumaczyć co poniektórym te całe składnie. Że niektórym się w głowach rozjaśni, może. Skomentowałam to następująco: - Lumos maxima! Później zmordowana nauczycielka powiedziała, że to chyba nie jest takie trudne, to nie taka czarna magia. A ja szepnęłam do sąsiadki, że to Snape macza palce w czarnej magii. Uroki siedzenia w drugiej ławce i posiadania dość głośnego szeptu są takie, że nauczyciel wszystko słyszy. Później na matmie malowałam sobie ołówkiem Mroczny Znak na lewym przedramieniu. Został ołówkowo-czerwony ślad. Wychodząc z sali popatrzyłam na niczego nie podejrzewającą Sylwię i zachowując powagę powiedziałam: Voldemort mnie wzywa! Popatrzyła na mnie z lekką dezaprobatą... Ano i niedawno. Rozmawiam z moim bratem. Nagle słyszę wycie. Psa jakiegoś, zapewne. Poinformowałam o tym Jędrka, który upewnił się mnie, czy wilkołaków na 100% nie ma. Ja na to błysnęłam oczami i zębami i powiedziałam: - No jak to? Przecież profesor Lupin siedzi u mnie w pokoju! Moja mama popatrzyła bezradnie na swoją pierworodną córkę, które zaiste, poprzewracało się w głowie. Później konsumowałam kromkę Wasy z szynką. Jędrek przyszedł i spytał czy to mięso z wilkołaka. Nie kryjąc łez w oczach spytałam z wyrzutem, jak on może mnie o takie rzeczy posądzać... Na dzisiaj tyle ^^. edit. Czarnoksiężnik, rzeczywiście nieco dużo czytania^^. A piszemy tutaj o naszych Potterowskich odchyłach w życiu codziennym ^^. Tia... Dzisiaj też się zdarzało ^^. Najpierw na w-fie. Najpierw kilka wyczerpujących okrążeń boiska. Później rozgrzewka polegająca na gadaniu. I jakoś temat zszedł na ksiażki. Gośka zachwycała się Dave'm Jajcarzem ze Zwierzeń Georgii Nicolson. Ja powiedziałam, że on mnie nie pociaga. Na co połowa dziewczyn: BO CIEBIE OLKA, POCIĄGA HARRY POTTER! Ja zrobiłam się czerwona (ZAWSZE robię się czerwona. Czasami z błahego powodu, a czasami nawet bez powodu) i powiedziałam, że to nie Harry mnie pociąga. Ale utonęło to we wzdychaniach Gośki... W końcu skomentowałam to: Gośka, Ty się zakochałaś w postaci z ksiażki? Po chwili jednak dodałam cicho, aczkolwiek słyszalnie: I kto to mówi? Kiedy jednak ktoś się zapytał, czy ja się zakochałam w książkowej postaci, odparłam: nie... Jakoś tak bez przekonania... Dobra, później była historia. Niby nic ciekawego, oprócz tego, że z Karcią szczerzyłyśmy się jak głupie. Wyprawy krzyżowe, ZAKONY... Matematyka minęła po mugolsku... Na angielskim odkryłam, że przy słowie "order" dopisałam "of the Phoenix". Później Karolina narysowała mi Mroczny Znak na lewym przedramieniu (?). Kilka chwil później zaczął piec... Przed polskim pokazałam go Kaśce i Ance. Popatrzyły się na mnie z lekką dezaprobatą... Anka spytała czy mają na mnie mówić Hermiona czy Ginny. Zaświeciłam oczami i powiedziałam uradowana: REMUS! Ale jakoś przeminęło z wiatrem i zwracają sie do mnie per Olka... Ano, chyba na tyle z dnia dzisiejszego- czyli nic ciekawego. Edit. 2 A więc. Pierwsza godzina lekcyjna. Ja i Iwona siadamy na naszym stałym miejscu. Drzwi do sali otwarte, więc widok na korytarz... Następna lekcja to fizyka, ma przyjsć praktykant. Nagle Iwona mnie informuje, że praktykant właśnie szedł korytarzem. Ja na to cała "podekscytowana": - Aha. - Taki podrapany jakiś. - Aha. Ułamek sekundy później spojrzałam na Iwonę rozmarzonym wzrokiem, oparłam podbródek na dłoni, a z moich ust, wydobyły się słowa: - Podrapany, powiadasz...? Iwona dostała histerii ze smiechu, ja kiedy ochłonęłam z mojej wizji Lupina wkraczającego do sali od fizyki, również. Może to nie jest takie śmieszne jak się opisuje, ale na żywo, to wyglądało maniakalnie . Później nadeszła wyczekiwana fizyka. Praktykant- ładny i miły. Ja, Iwona i Karolina maniakalnie chichotałyśmy. Jak zwykle, na lekcjach z praktykantami. Z Karoliną ciągle wymieniałam milimetrowe karteczki, zawierające treści: "Ma ładny uśmiech" "Fajnie się ubiera" A także: "Karcia! Ja Ci to mówię. To jest James Potter!" No bo tak: czarne, krótkie włosy, aczkolwiek potargrane. Przystojny. Po prostu MÓJ James Potter. Ostatnio na informatyce. Mieliśmy zrobić plan lekcji. Taki w tabelce i takie tam bajery. Jednym z ulepszaczy był rysunek wykonany własnoręcznie w Paincie. Jak odrabiałam tą pracę, to zaczęłam rysować Remusa, ale wyszedł mi jak dziewczyna. Więc przerobiłam na dziewczynę, ubrałam ją po krukońsku, wlepiłam różdżkę w rękę i jeszcze zrobiłam logo "Hogwart: Ravenclaw House". Kiedy informatyczka (wyglądem STRASZNIE przypominająca panią Hooch) sprawdzała moją pracę, powiedziałam jej z uśmiechem numer 394, że to motyw z Harry'ego Pottera. Wybuchnęła dzikim śmiechem i przy moim seksownym numerze 14 wylądowała 5 ^^. Edytowane przez Alette dnia 10.05.2013 23:43
|
|
|
|
| Smierciojadek |
Dodany dnia 28.05.2007 19:38
|
![]() Pochwały: 14 Postów: 6913 Dom: GryffindorPunkty: 60618 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 22.04.07 |
Moony jak zwykle masz jakieś fajne odchyły...Uwielbiam czytac twoje posty... Ja to tam nic nie mam =/ Może to nie jest odchył, ale zalamanie psychiczne, bo ostatnio jak byłam na zielonej szkole zaczął padać deszcz. Byliśmy nad Morskim Okiem wtedy. Wszyscy zaczęli się zwijać, a ja darłam sie w niebogłosy -Do szopy hipogryfy Oczywiście do ludków, których nawet nie znałam no i jakiś się do mnie doczepił...trochę się posprzeczliśmy i sobie poszedł. Wszyscy z mojej klasy się lali, bo to nawet śmiesznie wyglądało. Ja taka mała, on taki wielki, a ja tu go od Hipogryfa wyzywam nie dałam za wygraną, na końcu krzyknęłam mu-Do Graupa poczwaro. Myślałam, ze mnie zabije Ale przynajmniej ubaw był ;D ![]() Nie można zapłacić za coś, co nie ma ceny. Niektórzy twierdzą, że każda, absolutnie każda rzecz na świecie ma swoją cenę. To nieprawda. Są rzeczy, które ceny nie mają, są bezcenne. Najłatwiej poznać takie rzeczy po tym, że raz utracone, są utracone na zawsze. ![]() Nie wiesz, co pamiętasz, dopóki nie spróbujesz tego opowiedzieć. I nie wiesz, co tak naprawdę sądzisz na dany temat, dopóki nie zaczniesz się o to z kimś kłócić. W samotności nie jesteś nawet świadomy swoich sprzeczności. ![]() Pamiętaj. W śnie nie da się szeptać. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Moony Alex |
Dodany dnia 28.05.2007 20:09
|
![]() Postów: 1059 Dom: HufflepuffPunkty: 3278 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.07 |
Nieźle, Jadek . Muszę wyćwiczyć sobie taką łatwość nawiązywania kontaktów z obcymi ludźmi... Bo ja tego kurczę blade, nie umiem -.-Bratek, to wszystko moje życie ^^. Nieco szalone, nieco pokopane ^^. Bo kim byłabym ja bez moich odchyłów? Poza tym uwielbiam humor sytuacyjny i staram się wytwarzać jak najwięcej takich sytuacji ^^. |
|
|
|
| Pan Nocy |
Dodany dnia 28.05.2007 20:24
|
![]() Postów: 396 Dom: Brak przydziału Punkty: 640 Ranga: Prefekt Data rejestracji: 27.04.07 |
Ja kiedyś na ulicy spotkałem Harry'ego Pottera, który wyjawił mi miejsca wszystkich horkruksów. Miałem potem przesrane u Voldemorta, przed którym do tej pory się ukrywam. Aha i jeszcze, w Tesco ukradłem z koszyka Bellatrix świeży jogurt i po cichu włożyłem przeterminowany. Czyli nic specjalnego |
|
|
|
Moony Alex |
Dodany dnia 03.06.2007 10:26
|
![]() Postów: 1059 Dom: HufflepuffPunkty: 3278 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.07 |
No dobrze wiec, nadszedł czas na kolejną serię przygód Moony Alex .A więc wybrałam się wczoraj z Iwoną do Galerii Ostrowiec. Czyli sklep Tesco i spóła (House, Reporter, Kolporter, itd). Najpierw normalna przechadzka po sklepach. Ale gdy dotarłyśmy do Tesco, ja rzuciłam się na filmy. Zaczęłam przekopywać pudełka z DVD, w poszukiwaniu wszelakich wystąpień moich ulubionych aktorów ^^. Z wielką przykrością muszę stwierdzić, że nie znalazłam NIC! ZERO! NULL! Później znowu normalka. Ale zawitałyśmy do Kolportera z zamiarem poczytania gazet. Nie znalazłam nic ciekawego, więc zgodnie z tradycją, wziełam Więźnia Azkabanu w oryginale. Poszłyśmy na siedzonka... ale wszystkie zajęte. Wtedy doznałam olśnienia i usadowiłam się na podłodze. Iwona popatrzyła na mnie z politowaniem, ale w końcu i ona usiadła. Siedziałyśmy pod półeczką i czytałyśmy. Ja męczyłam tą III część. Ochroniarze przechodzą, gapią się, ludzie przechodzą, gapią się... A ja sobie czytam scenki z Lupinem . Później wzięłam Księcia Półkrwi, również w oryginale. Z wypiekami na twarzy zaczęłam czytać Scenę Szpitalną, co skończyło się łzami w oczach. A później wpadłam na genialny pomysł. Przyniosłam sobie dla ułatwienia polską wersją KP i zaczęłam szukać tego co miał powiedzieć Dumbledore do Draco, że "nikt się nie zdziwi, jeśli zginiesz próbując mnie zabić". Emocje wzięły górę i zaczęłam szukać. Tyle, że nic nie znalazłam -.- Później odstawiłam HP i przeglądałyśmy inne książki. Kątem oka widziałam jakąś dziewczynę, również oglądającą angielskie wersje HP. A ja właśnie chciałam tam wrócić! Dobrze, z braku laku i kit dobry. Poszłam do stoiska z mapami. Znalazłam mapę Anglii. I wtedy się zaczęło.- Iwona! Mam mapę Angli! Pomóż mi szukać Hogwart! Ludzie się patrzą. Iwona podchodzi. Szukamy Hogwartu. Nie ma (wiadome). - To poszukamy Hogsmeade! Ludzie się patrzą. Szukamy Hogsmeade. Nie ma (wiadome). - Olka, daj mi spokój, nie ma. - To Blackpool! To na pewno jest, bo to prawdziwe! Szukamy Blackpool. - Jest Blackpool! Tutaj się Tencały urodził! Później miałyśmy wielki problem ze składaniem mapy. No bo nie wiedziałyśmy, jak złożyć . I się męczyłyśmy. Dobrze więc. Połka z książkami się uwolniła. Więc uklęknęłam przed nią i zaczęłam zawodzić. - Iwoooonaaa... - Co? - Kuuup mi Harry'ego Pottera po angielsku! - Spadaj! - Kup mi! - Olka, obciach robisz. - Jestem tego świadoma w pełni oraz podczas innych faz ksieżyca. Kup mi, bo będę płakać. - To se płacz. Stanęłam i zaczęłam udawać że płaczę. I naprawdę się popłakałam, ale ze śmiechu. Ludzie się gapią. - Iwona, czemu mi nie chcesz kupić, ty zgniły gumochłonie? - Bo nie jestem twoją mamą. I nie będę kasy na ciebie tracić. Kup se sama. - Za co? - Za wszy. Opuściłam głowę do dołu i zaczęłam przeczesywać włosy. - Iwona, ja nie mam wszy. - Twój problem. - Wyślij sowę Hermionie, ona ma stowarzyszenie Walki o Emancypację Skrzatów Zniewolonych! - Olka... Dobra, koniec kina pod ksiażkami. Poszłyśmy na filmy. Ja tak jak w Tesco, zaczęłam przeczesywać wszystkie pudełka z filmami. - Olka, czego znowu szukasz? - Filmu. - Jakiego? - Nie wiem. Chwila milczenia. - Jakiegoś z aktorem z Harry'ego Pottera. - Skąd ja to wiedziałam. Chwila milczenia. - Z jakim aktorem szukasz? - Nie wiem jeszcze. Jak znajdę to ci powiem. - Aha. A jak się ten twój Lupin nazywa? - David. - Jaki? - David Tencały. Dziwna mina Iwony. - Jaki???? - No... Nazywa się T-H-E-W-L-I-S, ale ja nie umiem tego wypowiedzieć. Więc mówię Tencały. Z pełnym szacunkiem. - Aha. - Ładny jest. - KTO ZNOWU! - Tencały. To znaczy Thewlis. - Olka, on jest w wieku twojego ojca. - Wiem. To nie może być ładny? Milczenie. Znalazłam "Królestwo Niebieskie" i "Czas Przemian" z Thewlisem, a także "Angielskiego Pacjenta" z Fiennesem. I wystawiłam na początek. Później poszłyśmy na dział dla dzieci. Taki tam kącik jest, gdzie dzieci sobie rysują. Rzuciłam się na filmy. - JEST! - Co znowu. - HARRY POTTER! Więzień Azkabanu i Kamień Filozoficzny. Iwon, kup mi. - Spadaj! Żal w moich oczach. Jakieś dziecko się patrzy, jakaś dziewczyna może 12 letnia się patrzy... Usiadłyśmy przy stoliku. Wzięłam kartkę i zaczęłam pisać. "Uwaga, tutaj była wielka maniakalna fanka Harry'ego Pottera! tzw. Muniek REMUS LUPIN i SEV SNAPE SĄ NIESAMOWICIE SEKSOWNI! DRACO I SYRIUSZ TEŻ! Proszę o niezabijanie Ich w VII tomie (opróćz Siriego )"i serduszko Później narysowałam Pottera pod rękę z Voldemortem. Przychodzi ochroniarz. Ja się na niego popatrzyłam i wyszczerzyłam (tak idiotycznie). - Ehm... Co tu robicie? - Rysujemy. Harry'ego Pottera, proszę pana. - Aha. Rysujcie, rysujcie, tylko wiecie, bez żadnych sprośnych rzeczy. - Dobrze, proszę pana! I tu zaczęło się wielkie zamazywanie rąk Harry'ego i Volda. I zamiana słowa "Seksowni" na "cudowni" .To by było na tyle. Podziwiam tego, kto przeczyta. |
|
|
|
| Smierciojadek |
Dodany dnia 03.06.2007 21:09
|
![]() Pochwały: 14 Postów: 6913 Dom: GryffindorPunkty: 60618 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 22.04.07 |
wow, Moony to jest cudowne Nie no, ta akcja z twoją koleżanką, aby kupiła ci książkę była genialna, robaczkami w głowie też:lol: czytaj wszy ![]() Moony, nie moge przestać się śmiać:lol: ![]() Nie można zapłacić za coś, co nie ma ceny. Niektórzy twierdzą, że każda, absolutnie każda rzecz na świecie ma swoją cenę. To nieprawda. Są rzeczy, które ceny nie mają, są bezcenne. Najłatwiej poznać takie rzeczy po tym, że raz utracone, są utracone na zawsze. ![]() Nie wiesz, co pamiętasz, dopóki nie spróbujesz tego opowiedzieć. I nie wiesz, co tak naprawdę sądzisz na dany temat, dopóki nie zaczniesz się o to z kimś kłócić. W samotności nie jesteś nawet świadomy swoich sprzeczności. ![]() Pamiętaj. W śnie nie da się szeptać. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Dzikimmzpl |
Dodany dnia 04.06.2007 09:58
|
![]() Ostrzeżenia: 5 Postów: 146 Dom: Brak przydziału Punkty: 538 Ranga: Prefekt Data rejestracji: 08.05.07 |
często mi się śni, że ganiają mnie wilkołaki... grrr.... później spać przez pół nocy nie mogę, bo mi się wydaję, że coś za oknem stoi ( a nie podejde do okna, bo się boję i nie wiem czy coś tam jest czy nie )śnią mi się też wampiry, oraz to, że latam na miotle... ![]() zresztą to cały czas śnią mi się jakieś koszmary: ciemne postaci, jakieś potwory, a to spadam z jakiegoś zamku i się zabijam, a to ktoś mnie topi.. brrr Od cnót Gryfonów, kretynizmu Puchonów i wiedzy-o-własnej-wszechwiedzy Krukonów, chroń nas Slytherinie! Ślizgon i Śmierciożerca Buntownik z wyboru Alchemik Twórca Kamienia Filozoficznego Animag-Irbis(Pantera Śnieżna) Czysta krew. Nienawidzę mugoli! Dziki siedział przed komputerem, i zastanawiał się, co tu sensownego napisać. Nagle, i to bardzo niespodziewanie na klawiaturę spadł mu pająk. Chłopak odskoczył od biurka z krzykiem. Pająk zaczął pełznąć w jego stronę. Mając pod ręką tylko talerzyk, Dziki lekko przykrył nim pająka. Zadowolony Dziki wyszedł z pokoju, aby znaleźć coś, co by się nadawało na przedmiot paskudnej zbrodni. Gdy znalazł wreszcie packę na muchy i wrócił do pokoju, z przerażeniem zauważył, że przebiegła bestia zniknęła. Pająk znalazł jakiś sposób, aby wydostać się spod talerza. Dziki rzucił się pod biurko, i na oślep zaczął machać packą po podłodze. Dostrzegł jakiś ruch przy biurku, ale było już za późno. Koszmar senny Dzikiego zdążył wejść pod kaloryfer. Dziki machał pod i za kaloryferem, ale zdawało się to bez sensu. Zaniepokojony Dziki dał sobie spokój, ale na wszelki wypadek zostawił włączone wszystkie światła. Po jakimś czasie jego przezorność została nagrodzona. Gdy tak ciągle siedział i dumał nad jakimś kolejnym bzdurnym fickiem, dostrzegł, że przerażający pająk- potworna bestia, szedł sobie spokojnie po ścianie nad monitorem. Widok ten nie przeraził już tak bardzo Dzikiego. Chwycił za przygotowaną packę i rzucił się z nią na pająka. Walił w pająka z taką zawziętością, aż z pająka została tylko mokra plama. - To za moje lęki, ku*wo!- Syknął i usiadł przed komputerem. Kliknął dwa razy na Mr Night'a, i wyskoczyło mu okienko rozmowy. Dziki pochylił się nad klawiaturą. Oto rozmowa Dzikiego i Pana Nocy: Dziki 23:10:24 hehe Mr. Night 23:10:37 ? Dziki 23:10:58 ku*wa pająk mi chodził po ścianie.... Mr. Night 23:11:11 zaj*bales gnoja? Dziki 23:11:15 a jak ;d Mr. Night 23:11:32 oz ty morderco smiley Mr. Night 23:11:33 ;p Dziki 23:11:56 boisz sie pająków? Mr. Night 23:12:10 niee Mr. Night 23:12:16 boje sie detystów Dziki 23:12:20 ;d Mr. Night 23:12:21 dentystów Mr. Night 23:12:21 ;p Dziki 23:12:23 ja tez Mr. Night 23:12:25 <lol2> Mr. Night 23:12:36 jak każdy chyba Dziki 23:13:04 ja nie cierpię pająków... brr Mr. Night 23:13:24 zabijam jak widzę Dziki 23:13:57 ja tez... ta mała ku*wa spadła mi nie dawno na klawiaturę Mr. Night 23:14:06 <lol2> Mr. Night 23:14:17 krew na klawiszach.... nowy horror Powyższa rozmowa jest prawdziwa, tak samo opis sytuacji. |
|
|
|
Moony Alex |
Dodany dnia 05.06.2007 14:47
|
![]() Postów: 1059 Dom: HufflepuffPunkty: 3278 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.07 |
^^ Co ja bym zrobiła bez tego tematu. Przecie ja się muszę gdzieś wygadać. Dzisiaj może nie było tak ciekawie, ale zawsze ^^. Pierwszą wtorkową katorgą dla mojej szanownej klasy jest w-f. Oczywiście nasza nauczycielka nas nie oszczędzała i ochoczo wykrzyknęła: Na stadion! I poszłyśmy. A tam oczywiście: truchcik, marsz, truchcik! Czyli trzy okrążenia, osiemset metrów truchtu, czterysta marszu. Okrążenie pierwsze, wykonane, odhaczyć. Moony Alex wraz Kasiem oraz Wkurzającą Kaśką (dwie osoby, to samo imię, a jak się różnią XD) wleką się ("maszerują"). Kaś opowiada swój chytry plan na dwie dziewoje z szanownej szkoły. Plan pełen wdzięku, sprytu i doświadczeń chemicznych, dosłownie i w przenośni. Wkurzająca Kaśka idzie obok i słucha. Kaś skończyła swój plan, Moony Alex pokiwała głową, próbując powstrzymać śmiech. Autorka planu zwróciła się do towarzyszki Wkurzającej: - Kaśka, ty słuchałaś!? - Eee... no tak, słyszałam. - Masz to wszystko wymazać z pamięci! Nic nie slyszałaś. Moony Alex pochyliła się z wdziękiem, podniosła patyk i z szaleństwem w oczach wycelowała go w Kaśkę Wkurzającą. - Obliviate! Skutek był wręcz zadziwiający. Zaatakowana popatrzyła na nią z góry (to jak najbardziej przenośnia, bo popatrzyła jak najbardziej z dołu), z politowaniem w oczach. Moony i Kaś zaniosły się dzi... wariackim śmiechem. Później zaczęły rozprawiać o biegach, zaliczanych jakieś 2 tygodnie temu, z miernym efektem (dosłownie). W pewnym momencie równocześnie powiedziały: - Sam fakt, że pojawiłyśmy sie na bieżni jest Powyżej Oczekiwań! Kolejny napad szaleńczego śmiechu. Odhaczyć. Później nastąpiła historia. Nauczycielka, uśmiechając się historycznie oddawała komuś klasówkę. - Nie napisałaś na przykład o tym, że matką REMUSA i Romulusa była Rea Sylwia. Moony Alex siedząca w drugiej ławce od ściany, szczerze nienawidząca tego umiejscowienia dostała spazmów ze śmiechu. A raczej z tego, że próbowała go ukryć. Matematyka upłynęła iście mugolsko, na przerwie było nieco ciekawiej. - Musimy znaleźć panią Żurkową, Migotkę i Smerfetkę (pseudonimy nauczycielek, używane częściej lub rzadziej)- zakomunikowała Olka (nie chodzi tu o mnie). Ruszyłyśmy więc na poszukiwania. W końcu bezradnie stanęłyśmy pod pokojem nauczycielskim. Dialog mój z Karcią. - Karcia? *Odchrząknięcie* - Co? - Pukaj do pokoju. - *Odchrząknięcie* Dlaczego ja? - *teatralne odchrząknięcie* Bo tak. Ty masz sprawę. - *teatralne odchrząknięcie* - *teatralne odchrząknięcie* - Karcia, dlaczego my porozumiewamy się w języku trollańskim? Trójosobowy atak śmiechu. Spojrzenia innych uczniów i nauczycieli, pełne politowania i dezaprobaty. Reszta przerwy upłynęła na porozumiewaniu się językiem trollańskim (odchrząkiwanie + pokazywanie palcami), atakach śmiechu i dziwnych spojrzeniach reszty społeczności. Angielski. Cudowna klasa dostała polecenie nakazujące robienie ćwiczeń w ćwiczeniówce. Trąciłam Olkę. - Co chcesz, Muńku (moje przezwisko, bardziej oficjalne)? - Tu pisze Nelly Furtado. Moja koleżanka jest/była (nie znam obecnego stanu) fanką tejże wokalistki. - Wiem. *skreśla Nelly Furtado i pisze "No Doubt"* E, Nelly to już komercha. - Aha. *skreśla "No Doubt" i pisze "Mika"* E... Mika jeszcze większa komercha. *skreśla i pisze Harry Potter* - Mozart, napisz, Muńku. - *dopisuje "Harry Potter and Mozart- część VII* Ach. No i Karci dopisałam nazwisko pewnej sławnej osoby, po angielsku. Zamordowała mnie, z przyczyn osobistych. Reszta dnia minęła na wrzaskach Anki ("BUDYŃ! KAWAKAWAKAWA! BUUUUUUUUUUUUUUUUDYYYYYŃ!"). I tym podobnych. Edytowane przez Moony Alex dnia 05.06.2007 14:48
|
|
|
|
Slayerka |
Dodany dnia 12.06.2007 19:27
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 4328 Dom: SlytherinPunkty: 12788 Ranga: Wielki Mag Data rejestracji: 27.03.07 |
Hmm... Ja też coś mogę napisać ^_^ Głupiutka, malutka historyjka ^_^ Szłam sobie parkiem z mamą, gadamy o głupotach... Przy jednym z drzew, patrzę, coś lata. Jakiś owad lata... Malutka kuleczka... Jasnobrązowa chyba... I dwa skrzydełka. Tak szybko machało tymi skrzydełkami... Latało podobnie jak złoty znicz w filmie. Ja więc mądra, bezmyślnie wykrzyknęłam: -Złoty znicz! Ludzie w parku się popatrzyli na mnie jak na niewiadomo kogo... A ja zaczęłam mamie opowiadać o Harry'm Potterze, o quiddithu... |
|
|
|
| Piratka |
Dodany dnia 12.06.2007 21:39
|
![]() Postów: 17 Dom: Brak przydziału Punkty: 0 Ranga: Mugol Data rejestracji: 30.05.07 |
No niby krótka, ale śmieszna. Ja ostatnio jechałam z wujkiem i mamą do kliniki w szczecinie na badania. Kiedy już byliśmy jakieś 70 km od miasta ja zaczęłam się śmiać jak opętana, a powodem tego była rejestracja na samochodzie przed nami. Otóż rejestracja zaczynała się literami GD. Mama uspokajała mnie pół godziny..., kiedy w końcu przestałam się śmiać minęło troche czasu, a dojechaliśmy do wyżej wymienionego miasta. Tam jak zwykle przez szybę przyglądałam się witrynom sklepów i znów napadł mnię śmiech. Na jednym z budynków widniał napis BIURO MATRYMONIALNE REMUS |
|
|
|
| Essi |
Dodany dnia 12.06.2007 21:46
|
![]() Postów: 1298 Dom: Brak przydziału Punkty: 1356 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 04.03.07 |
A więc ja ostatnio wracając z mojegu ukochanego karate i zajadając drożdżówke (Sensei umie nas wymęczyć ) Zatrzymałam się na chwile. Po podjęciu marszu stwierdziłam, że drożdżówka zwiała z foliowego woreczka. Od razu wrzasnęłam coś w rodzaju:-E! Zgredek, jeszcze nie skończyłam! ponieważ to od razu skojarzyło mi się z WS, więc ze skrzatami domowymi, więc ze Zgrekiem Rewolucja wariatek jest już blisko... strzeżcie się wszyscy normalini!!!
I'm back... |
|
|
|
Moony Alex |
Dodany dnia 13.06.2007 17:16
|
![]() Postów: 1059 Dom: HufflepuffPunkty: 3278 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.07 |
Biuro matrymonialne REMUS... *podnosi się z podłogi i ociera łzy śmiechu* LOL Dobra, ja też myślę, że mogę coś napisać. Wczoraj o godzinie 22:40, mimo zakazów mojej mamy, rozsiadłam się na podłodze, włączyłam w kompie TVP2 i zaczęłam oglądać film "Ale jazda" z Garym Oldmanem. Cała w skowronkach zaczęłam oglądać i raz po raz pojękiwać "Gaaaaruuuś" i "CZEMU TAK MAŁO GARUSIA!?" XD. (Na "Siedem lat w Tybecie" ciągle jęczałam "Daaaaviiiiś", "Daaaviiiś, jak ty się słodko drzesz...", "ZA MAŁO DAVIDA!!" itp. XD) Ogólnie rzecz biorąc, filmem byłam zachwycona. Do czasu. Godzina 23:40. ŁUP! Komputer się wyłączył. Dziękuję. Włączam jeszcze raz. Ten się wyłącza. Najpierw chciałam go wyrzucić przez okno, potem się mało nie popłakałam ze złości, ale w końcu znalazłam idealne rozwiązanie- poszłam spać. I filmu nie dokończyłam, a taki fajny byyył :(... Z tego powodu, dzisiaj rano w szkole miałam bardzo zły humor. Który praktycznie rzecz biorąc bardzo szybko minął, bo z zachwytem opowiadałam koleżankom fabułę filmu. Anka i Iwona uznały mnie za zboczeńca, bo dany film był od lat szesnastu i miał czasami lekkie scenki o tematyce perwersyjnej. - Olka, weź ty, ile lat ma ten cały Gar? - GARY OLDMAN! Nie wiem ile ma lat, po czterdziestce. - Matko. - Tencały też jest po czterdziestce i jest jeszcze ładniejszy. Westchnięcie Iwony. - No co, jak facet po czterdziestce to od razu brzydal? Rickman też jest ładny jak na swój wiek, a po sześćdziesiątce gość. - Olka, co ja z tobą mam. Zamknijże się kobieto. Lekcja pierwsza, język polski. Jak się okazało, mamy oglądać film. Ja oczywiście niewtajemniczona, nie dane było mi znać tytuł filmu. Później dowiedziałam się, że ma być to "Romeo i Julia" ta nowsza wersja. Mało mnie to zainteresowało, ale cóż. Pewien idiota z mojej klasy włącza telewizor i ustawia odtwarzanie. Na ekranie pojawia się Leonardo DiCaprio. Zawał. Moja dolna szczęka przywitała się z ławką. Dlaczego? DiCaprio kojarzy mi się tylko z jedną filmową rolą. Mianowicie postacią Artura Rimbauda z "Całkowitego zaćmienia" Agnieszki Holland. Filmu nie widziałam, jedynie co, to oglądałam jakieś screeny, urywki na YouTube i czytałam o nim. Mam ogromną chęć na ten film... Kto jest ciekawy, to zapraszam na YouTube, ale za uszczerbki na psychice nie odpowiadam. W każdym bądź razie, główną rolę, obok Leosia grał David Thewlis (w Całkowitym Zaćmieniu) <3. No i mnie od razu się przemknęły scenki, które widziałam. Wczoraj miałam przyjemność oglądać jedną z brutalniejszych scen filmu pani Holland- w której to Rimbaud rani Verlaine'a (którego grał Thewlis) [po obejrzeniu miałam ochotę go wyrzucić przez okno, DiCapria tzn, ale przypomniałam sobie, że a) jest za daleko i ma ochronę. A ja nie mam. b) nie udźwignęłabym go c) i tak by mu się nic nie stało d) to był tylko film i ogólny montaż- NO JA MYŚLĘ] Dobra, ale wracając do lekcji polskiego. Z Romea i Julii glądaliśmy scenę śmierci Tybalta i tego całego Mercutio. Zaczęłam lubić Leosia. I przez cały film z ostatniej ławki słychać było "Leoś, zabij go (Tybalta)! Zabij go! Zabij, zabij! Kiedy on go zabije? Zabijże go, no! Kurczę ten DiCaprio to jednak taki zły nie jest!" Na trzeciej lekcji był w-f, jako że oceny wystawione, nie było "truchcik, marsz, truchcik" tylko dostałyśmy piłkę. Reszta dziewczyn siedziała, a ja z Kaśką i Anką kompromitowałyśmy się. Z racji, że wszystkie z siatkówki jesteśmy BARDZO słabe, grałyśmy w kolory XD. Później przerodziło się to w chemię (podawanie pierwiastków, ich symboli, wartościowości, ilości unitów itp XD), a także w ulubione książki (Mój okrzyk "HARRY POTTER" słyszeli chyba w Australii). Później dołączyły sie do nas Iwona, Olka (kolezanka-moja imienniczka, zeby nie bylo) i Karolina. Ale zrezygnowałyśmy i najpierw ja zerwałam jakieś źdźbło trawy i się darłam Drętwota, Expelliarmus, Reparo, Alohomora i Avada Kedavra, a później siadłyśmy w piachu. Najpierw zbudowałyśmy Hogwart, ale nam nie wyszedł i przemieniłyśmy go na Wrzeszczącą Chatę. Dla ubarwienia, siadałam z tyłu "budowli" i zaczęłam wyć (AUU). Była nawet Wierzba Bijąca (patyk), słusznie nazwana, bo koleżanki nie wierzyły, że będzie biła. Pomogłam drzewku trochę, ale nikt nie ucierpiał za bardzo XD. A nauczycielka zapytała, czy nie kupić nam foremek i zabawek do piaskownicy XD. Jutro na wychowawczej będziemy gadać o ulubionych ksiażkach. Muniek (ja, to moje przezwisko) zabierze głos, oj zabierze XD Edytowane przez Moony Alex dnia 13.06.2007 17:23
|
|
|
|
| Her-mio-na 13 |
Dodany dnia 14.06.2007 16:30
|
![]() Postów: 1494 Dom: Brak przydziału Punkty: 1650 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 20.03.07 |
Dobra, to ja tak na pozegnanie: Zbieramy z mamą truskawki na polu... No i nie ma wokół żywej duszy. Mama (M) mówi: M- Patrycja (P), idź zanieś te koszyki pod samochód Na to ja, jakze inteligentnie odpowiadam: P- A jak ktoś ukradnie? M- No co ty, przecież tu nikogo nie ma... P- Nigdy nic niewiadomo... A jak się ktoś teleportuje? Mama patrzy na mnie szeroko otwartymi oczami. P- No, mamo, ty sie ciesz, że Avadą jeszcze nie dostałaś Mama ledwo powstrzymuje śmiech P- To co, wolałabyś Cruccio? Mama śmieje się jak idiotka. Bo trzeba wiedzieć, że moja rodzicielka Harry'ego Pottera przeczytała i wiedziała o co chodzi. |
|
|
|
Ginny_Weasley12 |
Dodany dnia 14.06.2007 18:13
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 5671 Dom: SlytherinPunkty: 7696 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 13.02.07 |
Susan, a czego cie nie bedzie na stronce?? co ja bez ciebie zrobie?! a, to masz szczescie, ze przynajmniej twoja mama przeczytala HP, bo moj tata mowi, ze jak mam kompa to sie nie moge od niego oderwać i ze caly czas Potteruje :/ ![]() Draco&Hermiona - mówię NIE! Dołącz. Być może istnieją czasy piękniejsze, Ale te są nasze. Ciąg dalszy w profilu. Jestem fanką Kurzego Wylotu oraz Brudnego Odbytu. Wiedzcie, że to jedna i ta sama osoba. ;D [O]ld [G]ood [S]tyle of H-P.net *Angela *Angelina *Mimid *Christina *Śmierciojadek *Lestrange *Essi *Adzilla *Wera *Lenne *Hemcia *Nacia *filis ![]() Od cnót Gryfonów, Kretynizmu Puchonów, Wiedzy-o-wlasnej-wszechwiedzy Krukonów, chroń nas Slytherinie! ![]() Śmierciożerca ![]() Trzeba żyć, a nie tylko istnieć. ![]() Mój ulubieniec, a siatkówka to moje życie! |
|
|
|
| Serea |
Dodany dnia 17.06.2007 21:17
|
![]() Postów: 1400 Dom: Brak przydziału Punkty: 3927 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 17.06.07 |
Mi odruchy nie zdażają się często ale: Młoda dziewczyna(Ja) wchodzi na podwurko swojej starej szkoły. Na parkanie siedzi jej rywalka. Omijam ja szerokim łukiem. Siadam na ławce i zaczynam czytać HPiWA. Pochodzi Ola zatrzaskuje mi ksiażke i pyta czy skoro czytam takie bajeczki chce dostać na urodziny smoczek. Powoli wstaje, chwile na nią patrze a potem wale w nos. Ta przez chwilę stoi cicho a potem wrzeszczy: -Coś ty zrobiła. -To samo co Hermi Draconowi dzieciaku.- majtam jej przed oczami książką i odchodzę. ![]() Tak. On ocieka cholernym seksem i jest cholernie cudowny. A jego francuski to marzenie. ![]() FAN CLUB SoLL pod patronatem Trio: Sol, Villemo i Ingrid ![]() * Io ![]() * Sarahis! (dopisałam się sama, sorry )Esey * losiek13 * E-Vaire * Kyinra Zapisy czynne ; P OBSESYJNA FANKA STEPHANA LAMBIELA. I odrobinę mniej obsesyjna kwartetu, który wraz z nim tworzą Brian Joubert, Johnny Weir i Evgeni Plushenko. PseudoBETA do wynajęcia -> Sarahis poleca Wielbicielka palantowatych tworów wyobraźni Serei i Sarahis ![]() ![]() |
|
|
|
ginny-potter |
Dodany dnia 17.06.2007 23:55
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 1 Postów: 1109 Dom: RavenclawPunkty: 1953 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 08.02.07 |
No to ja też opowiem coś... Tak więc...wracałam z moją matulą z Serocka (taka wieś koło bydgoszczy) autobusem. Ja jak zwykle przysypiałam. W pewnym momencie AUTOKAR (zawsze dobijałam mnie ta nazwa hihi) zatrzymał się na którymś z kolei przystanku. Patrzę jak zwykle na drzwi i w pewnym momencie doznaje szoku. Do autobusu wlazł facet koło 17 do 20 lat. Wysoki, chudy, czarny nieład na łbie i blizna na czole. Normalnie wykapany Potter. Wtedy zaczęłam gadać do mamy (teraz przedstawię dialog) Ja: Mamooo..., tam siedzi Harryy(perfidny szept) M: Baśka jaki Harry? Ja: Mamuś no weź przestań..., mogę iść po autografff? M: hahha.. Ja: Mamo czy ty się aby przypadkiem ze mnie nie śmiejesz? Ja chcęę tyylkoo autograff... M: Hahahahaha! Ja: Mamoo! Nie będę prowadziła dalej dialogu bo mieściły się w nim zdania "ale mamuś zobacz on ma bliznę, to harrrry!" "Baśka!" i "hahahahahahaha!" Koniec końcem nie dostałam Autografu :lol: tylko facet wszystko usłyszał i miał straszną polewkę i po chwiłi wylazł z AUTOKARU (haha)...:smilewinkgrin:
|
|
|
|
| Kathrina Shingo |
Dodany dnia 18.06.2007 18:29
|
![]() Postów: 10 Dom: Brak przydziału Punkty: 721 Ranga: Prefekt Data rejestracji: 08.05.07 |
Moony, niektóre wypowiedzi były super :lol: ( BUDYŃ! KAWAKAWAKAWA! ) U mnie w domu nie ma nikogo kto by HP przeczytał Niby mam szczęście? Buuu!!! U mnie w domu to na ten temat się w ogóle nie gada! No czasami.... raz na miesiąc.... się o tym kilka słów wymieni..... a mój brat to się nawet śmiać nie potrafi. Np. bardzo chciał wiedzieć, co ja czytałam takiego śmiesznego na onecie. Przeczytał i mówił że to wcale nie śmieszne. A mój śmiech słyszano w całym mieście :/ Tylko 2 z moich koleżanek się HP interesują. Jedna z nich to woli o Władcy Pierścieni paplać, druga to jest strasznie poważna i pośmiać się z nią nie da :/edit. sklejanie postów aaaa coś mi się przypomniało Oczko Jade z mamą do centrum by stawić czoło butom. Dokładnie japonkom. No i oczywiście, nic na mnie nie pasowało :/ Dobra jedziemy do Tesco (które jest tuż obok) no i idziemy przez parking. I co widzę? Samochody. Dużo samochodów. Przechodze koło jednego.... i widze normalnie RODZINKĘ DURSLEYÓW! (Sory, nie wiem jak się pisze ale mam nadzieje że dobrze) Przy kierownicy Pan Dursley, z tyły Dudley. Petuni wśród nich nie było Smutny Normalnie byli oszałamiająco podobni. Wytrzeszczyłam ślepia. Niestety szybko ich mineliśmy, a ja nie miałam przy sobie aparatu Edytowane przez Christina dnia 08.08.2013 13:10
http://spica.jestmistrzem.pl/
![]() Gryfonka ![]() ![]() "Banany kiedyś opanują świat!" ![]() |
|
|
|
| Aevenien |
Dodany dnia 18.06.2007 19:53
|
![]() Postów: 435 Dom: Brak przydziału Punkty: 1588 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 07.04.07 |
Dzisiaj przebiję Was wszystkich, no dobra może Monny jest niepokonana, ale przynajmniej spróbuję. Oto, co mi się dzisiaj przytrafiło. Na wstępie zaznaczę jeszcze, że ja mam 17 lat - nie mam pojęcia, kiedy ten czas minął - i z reguły zachowuję się w miarę normalnie ( taa w miarę, wrzeszczę na telewizor jak jest mecz piłki nożnej i moja drużyna przegrywa...). Załóżmy jednak, że jakiś większych odchyłów nie mam. Jestem wielką fanką HP, ale chyba mieszczę się w granicach normalności. Choć zdarza mi się zobaczyć Harry'ego, lub innego bohatera na ulicy. No dobra, do rzeczy. Dzisiaj rano obudził mnie mało przyjemny, jak zwykle z resztą, kiedy musze wstać, krzyk mojej mamy - "Kaśka wstawaj natychmiast!"Powoli otworzyłam oczy. Rozejrzałam się dookoła nieprzytomnie. Moje pierwsze zdanie wypowiedziane na głos, w sumie dwa zdania, brzmiały tak: "Kurczę, fajnie by było mieć numer gg Draco. Muszę go dzisiaj o niego poprosić". Po długiej chwili nadeszła taka mała konkluzja, to już na szczęście tylko pomyślałam a nie powiedziałam - "Zaraz przecież w Hogwarcie nie mamy komputerów!"A po chwili, - "Jaki Draco Malfoy?? Przecież to tylko postać z książki!!". Kiedy sobie to uświadomiłam, zaczęłam się dziko śmiać. Co zaowocowało natarczywym i lekko zaniepokojonym krzykiem mojej mamy, czy wszystko w porządku. Tak to jest jak się do drugiej w nocy czyta opowiadania z Draco w roli głównej. Nie pamiętam, co mi się śniło, ale pewnie, że chodziłam do Hogwartu. Nie muszę chyba wspominać, że kiedy zeszłam na dół, mama obrzuciła mnie bardzo dziwnym spojrzeniem o wydźwięku - "Boże, co jej znowu odbija". No i to by było na tyle. Edytowane przez Aevenien dnia 18.06.2007 19:57 ________________________
Jestem kobietą, do cholery! Promises, like pie-crust, are made to be broken |
|
|
|
| Serea |
Dodany dnia 19.06.2007 21:13
|
![]() Postów: 1400 Dom: Brak przydziału Punkty: 3927 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 17.06.07 |
Boże mi aż wstyd się przyznać...ale oki. Na religii dziś luz(co za niespodzianka) każdy siada gdzie chce. Kamil o zgrozo przy moim stoliku. 10 minut jestem czerwona ze zlości...20 minut sciekam się ..30 minut wybucham. -KAMIL MOŻESZ BYĆ CICHO! BO TWOJE GADANIE JEST NUDNIEJSZE OD WYKŁADÓW BINNSA! Wszyscy co byli w klasie ( jakieś 10 osób bo reszta była na prubie) zaczyna zanosić sie ze śmiechu(nawet pani). Ja natomiast siadam czerwona jak burak. ![]() Tak. On ocieka cholernym seksem i jest cholernie cudowny. A jego francuski to marzenie. ![]() FAN CLUB SoLL pod patronatem Trio: Sol, Villemo i Ingrid ![]() * Io ![]() * Sarahis! (dopisałam się sama, sorry )Esey * losiek13 * E-Vaire * Kyinra Zapisy czynne ; P OBSESYJNA FANKA STEPHANA LAMBIELA. I odrobinę mniej obsesyjna kwartetu, który wraz z nim tworzą Brian Joubert, Johnny Weir i Evgeni Plushenko. PseudoBETA do wynajęcia -> Sarahis poleca Wielbicielka palantowatych tworów wyobraźni Serei i Sarahis ![]() ![]() |
|
|
|
Ginny_Weasley12 |
Dodany dnia 19.06.2007 21:20
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 5671 Dom: SlytherinPunkty: 7696 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 13.02.07 |
To ja wam opowiem swoja historię Otóż chyba w niedziele szlam razem z rodzicami na miasto w ramach spaceru. mama byla gdzies z przodu, ja z tatą o czyms rozmawialismy Nagle jakiegoś balkony wyszedł olbrzymi czarny pies. ja krzyknelam: O Boże! To przecież Syriusz Black! Tata popatrzył na mnie dziwnie. Bąknęłam coś w stylu przepraszam, a potem zaczęłam mu opowiadać, że w książke jest taki Animag, Syriusz i ze on jest wlasnie takim psem, i ze był w Azkabanie i w ogole. A znana jestem z tego, ze gdy ja coś opowiadam, to powiadam tak bez ladu i skladu, ze nikt mnie nie moze zrozumieć. Wiec i tata co jakiś czas przytakiwał, ale w sumie wiedzialam o tym, ze mnie nie słcha. krzyknęłam: Tato, ty mnie nie słuchasz! i pobiegłam szybko do mamy. to by było na tyle* ![]() Draco&Hermiona - mówię NIE! Dołącz. Być może istnieją czasy piękniejsze, Ale te są nasze. Ciąg dalszy w profilu. Jestem fanką Kurzego Wylotu oraz Brudnego Odbytu. Wiedzcie, że to jedna i ta sama osoba. ;D [O]ld [G]ood [S]tyle of H-P.net *Angela *Angelina *Mimid *Christina *Śmierciojadek *Lestrange *Essi *Adzilla *Wera *Lenne *Hemcia *Nacia *filis ![]() Od cnót Gryfonów, Kretynizmu Puchonów, Wiedzy-o-wlasnej-wszechwiedzy Krukonów, chroń nas Slytherinie! ![]() Śmierciożerca ![]() Trzeba żyć, a nie tylko istnieć. ![]() Mój ulubieniec, a siatkówka to moje życie! |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |









Hufflepuff
Gryffindor












. I się męczyłyśmy. Dobrze więc.
Slayerka
Slytherin









Ravenclaw
Niby mam szczęście? Buuu!!! U mnie w domu to na ten temat się w ogóle nie gada! No czasami.... raz na miesiąc.... się o tym kilka słów wymieni..... a mój brat to się nawet śmiać nie potrafi. Np. bardzo chciał wiedzieć, co ja czytałam takiego śmiesznego na onecie. Przeczytał i mówił że to wcale nie śmieszne. A mój śmiech słyszano w całym mieście :/ Tylko 2 z moich koleżanek się HP interesują. Jedna z nich to woli o Władcy Pierścieni paplać, druga to jest strasznie poważna i pośmiać się z nią nie da :/
