Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Slytherin
|
|
Malwkaaa |
Dodany dnia 02.05.2014 14:28
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: SlytherinPunkty: 6376 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 15.07.13 |
- Co to za piski? - spytała Angelina, wchodząc do pokoju. Widząc Dosię odsuwającą się od jakiegoś chłopaka, przesłała Christinie i Malwce pełne rozbawienia spojrzenie. - Ej, ty - dodała wskazując na chłopaka - wynocha. - Jakie pis... co? - spytała Ewilan, odprowadzając wzrokiem niechętnie wychodzącego z dormitorium chłopaka. - Ktoś piszczał - powiedziała Christina. - Myślałyśmy, że to ty. - Ale z tego co widziałyśmy to... chyba miałaś lepsze zajęcie - dodała ze śmiechem Malwka. Dosia zarumieniła się lekko i rzuciła w koleżankę poduszką. "Ten, któremu starczy odwagi i wytrwałości, by przez całe życie wpatrywać się w mrok, pierwszy dojrzy w nim przebłysk światła."
Slytherin przyjmuje takich, Co mają czystą krew. Co mają więcej sprytu Od uczniów domów trzech. ![]() Sé onr sverdar sitja hvass! |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 02.05.2014 16:44
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
Malwka spojrzała na nią z udawanym oburzeniem i odrzuciła poduszkę. Niestety, Dosia się schyliła, od Mii oberwała w twarz Angelina. Kapitan wzięła pierwszą lepszą poduszkę z łóżka i trafiła w Christinę, myśląc, że to ona. Rozpętała się bitwa na poduszki. Po całym dormitorium latało pierze i strzępki materiału z poduszek. Dziewczyny śmiejąc się, opadły na swoje łóżka. - O rany - powiedziała wyraźnie szczęśliwa Ewilan - Jak dobrze urządzić czasem taką małą bitwę. - Faktycznie, to bardzo odmładza - odpowiedziała poważnym tonem Malwka To zdanie wywołało jeszcze jedną salwę śmiechu. - No co? - spytała Mia - Chyba jesteś za młoda, żeby tak mówić! Mamy 15 lat - odpowiedziała Angelina - Ja mam prawie 16 - oburzyła się Malwka, jakby to robiło dużą różnicę. - Ech, lepiej idźmy na śniadanie! *** Dosia wbiegła w podskokach do pokoju wspólnego Slytherinu. Pod pachą trzymała pakunek. - Horus! - zawołała. Brak odpowiedzi - Horus! Horus! Rozejrzała się po kątach, ale nikogo nie było. Tylko w fotelu siedziały jakieś Ślizgonki, nie widziała ich, były odwrócone plecami do niej. - Szukałaś mnie kochana? - znikąd pojawił się Horus i czule ją pocałował. - Patrz co dla ciebie mam! - odezwała się Dosia w przerwie na oddech Podała mu paczuszkę a on zaciekawiony odwinął papier. W środku znajdowała się plansza i nowe pionki do Gargulków! - Dziękuję ci! Są idealne! - zachwycił się i znowu pocałował Ewilan - Tak się składa, że ja też mam coś dla ciebie! Wyciągnął z kieszeni pudełeczko. - Zamknij oczy - poposił Dosia zrobiła co kazał. Poczuła jego delikatne dłonie za szyi, których dotyk tak dobrze pamiętała na każdym skrawku jej ciała... - Dobrze, otwórz oczy. Ujrzała światło i spojrzała na szyję. Wisiał na niej naszyjnik! Srebrny z czerwonym sercem jako zawieszka. - Ale śliczny! - szepnęła mu do ucha i przytuliła do niego. - Zaraz zaraz! - zaśmiał się łagodnie odpychając - Otwórz serduszko. W środku znajdowały się dwa zdjęcia, jego i jej. Nad nimi pisało "forever" - Och! - Dosi zabrakło słów. - Zaskakujesz mnie cały czas! - Nie ma za co - odpowiedział i chwycił za rękę. - Idziemy do Wielkiej Sali? - spytał - Dobrze, możemy iść - Ewilan cały czas była szczęśliwa - Tylko odłożę prezencik i wychodzimy - obiecał Dosia westchnęła głęboko. Jakie to szczęście mieć takiego chłopaka! Edytowane przez Lapa15 dnia 04.06.2014 17:39
![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Bellatrix_Black-Lestrange |
Dodany dnia 14.06.2014 23:54
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 316 Dom: SlytherinPunkty: 2460 Ranga: Fascynat Czarnej Magii Data rejestracji: 22.06.13 |
Dziewczyny weszły do pokoju. - Musimy porozmawiać później też o chłopcach. Albo oni się nie lubią albo chcą nas sprawdzić. - powiedziała Dosia. - No tylko spróbowaliby nas sprawdzać to by po prostu tego nie przeżyli. - odpowiedziała jej Bella. - Wtedy to my byśmy ich popróbowały. - rzuciła Ew. Obie zaczęły się śmiać. Przestały chyba gdzieś po dziesięciu minutach. - A wracając do tematu, kiedy pierwszy raz to zrobiliście ? -zapytała Ew. - Bo my gdzieś po piątej randce. - dodała. - No, ten...nieważne... - powiedziała speszona Bella. - Nie wierzę ! Od razu ?! - powiedziała naprawdę zdziwiona i zaskoczona Dosia. - No tak jakoś samo tak wyszło jakoś tak... - powiedziała zarumieniona i nadal speszona Bella. - Ale jeżeli chcemy to przecież możemy, tak ? - dodała jednak wzburzona. - No możecie. Cieszę się, że wreszcie znalazłaś kogoś, kto ci odpowiada. - powiedziała spokojnie Ew. - Tak, tak, wiem, że do tej pory byłam wybredna. Chociaż z Cato długo byliśmy razem i było całkiem dobrze. - powiedziała Bella. - To teraz powiedz mi Bells, który z nich jest lepszy. - zasugerowała będąca w coraz lepszym humorze Dosia. - No mówiąc szczerze to wydaje mi się, że jednak Gale. - odpowiedziała jej Bella. - No widzisz ! Coraz więcej powodów, żeby być z Gale'm. Jest dobrze. Ale teraz musimy. - pomyśleć nad naszym wypadem do Hogsmeade, który jest jutro. - powiedziała dość zdenerwowanie, jak na taką sytuację Ewilan. - No musimy wymyślić coś super, a dzisiaj możemy ich trochę uspokoić. - powiedziała Bella. - Oj Bello, jaka ty mądra. I dobrze. - powiedziała śmiejąc się Ew. - Oj dobrze, dobrze. - potwierdziła jej słowa panna Black. Edytowane przez Bellatrix_Black-Lestrange dnia 15.06.2014 15:41
''Trzecia strzyga rzuciła się na Dymitra. Od chwili, kiedy go poznałam, nie widziałam, by przegrał jakąś walkę. Zawsze okazywał się szybszy i silniejszy od przeciwnika. Lecz tym razem było inaczej. (...) Wpatrywałam się w tę scenę szeroko otwartymi oczami. Rozpoznałam jasnowłosego strzygę. Rozmawiałam z nim podczas bitwy na dziedzińcu.
Chwycił Dymitra o cisnął nim o ziemię. Starli się w uścisku i nagle ujrzałam kły bestii zatapiające się w szyi strażnika. Czerwone oczy błyszczały, zwrócone w moją stronę. Usłyszałam krzyk. Wydobył się z moich ust. (...) Chciałam mu pobiec na ratunek, ale ktoś mnie zatrzymał. To był Stan. - Co robisz, Rose? Jest ich coraz więcej. Czy on nie rozumiał? Tam został Dymitr, musiałam po niego iść. (...) - Musimy uciekać, Rose! - On tam został!- krzyczałam najgłośniej, jak mogłam. Jak to możliwe, że pokonywałam strzygi, a nie miałam siły się wyrwać dwojgu strażnikom?- Dymitr tam jest! Musimy po niego wrócić! Nie możemy go zostawić! Kopałam na oślep, krzycząc, by go ratowali. Matka potrząsnęła mną i zbliżyła twarz do mojej twarzy. - On nie żyje, Rose! Nie możemy po niego wrócić. Słońce zajdzie za piętnaście minut, a strzygi tylko na to czekają. Nie wolno nam marnować ani sekundy. Musimy znaleźć się za osłoną, zanim zrobi się ciemno. Możemy nie zdążyć. Widziałam bestie tłoczące się przed wyjściem. Czerwone ślepia lśniły żądzą krwi. (...) Mimo to nie była w stanie się poruszyć. Wciąż wpatrywałam się w czeluść jaskini. Tam jest mój Dymitr. Razem z nim moja dusza. Nie wierzyłam, że zginął. Wtedy i ja musiałabym umrzeć. Matka wymierzyła mi policzek. Otrzeźwiałam. - Pędź!- krzyknęła- On nie żyje! Nie pozwolę ci zginąć razem z nim! Zobaczyłam w jej oczach strach. Bała się o mnie. Usiłowała ratować córkę. Przypomniałam sobie słowa Dymitra, który wolał zginąć, niż ujrzeć mnie martwą. Jeśli nadal będę tu tkwić, zawiodę ich oboje. - Dalej!- usłyszałam krzyk matki. Pobiegłam, a łzy spływały mi po policzkach.'' ~ Richelle Mead + "Pocałunek cienia" str. 400, 401, 402 "- Pewnego dnia oboje zostaniemy strażnikami Lissy. Moim obowiązkiem będzie ją chronić za wszelką cenę. Gdyby zaatakowały nas strzygi, musiałbym zasłonić ją swoim ciałem. - Wiem. Rozumiem to. - Przed oczami znów roztańczyły mi się czarne plamki. Byłam bliska omdlenia. - Nie w tym rzecz. Jeśli pozwolę sobie pokochać ciebie, nie będę chronił Lissy. Bo to ciebie bym zasłonił." ~ Richelle Mead + "Akademia wampirów" str. 329 "- Wow. Dyskusja o twarzy którą tylko matka mogłaby kochać. Ha. Słodko. Gdyby ten żart pochodził od kogokolwiek innego, oklaskiwałabym go. - Dobrze, że jesteś znawczynią w zakresie urazów twarzy - powiedziałam - Jak twój nos? Lodowaty uśmiech Mii drgnął nieznacznie, ale nie zniknął. Złamałam jej nos we wszystkich miejscach jakiś miesiąc wcześniej - podczas szkolnych tańców - i po leczeniu pozostała mała krzywizna. Prawdopodobnie chirurgia plastyczna mogłaby to poprawić, ale z moja wiedzą o stanie finansowym rodziny Mii, wiedziałam, że to nie byłoby możliwe w najbliższym czasie. - Jest lepiej - odparła sztywno - Na szczęście był tylko rozbity przez psychopatyczną dziwkę i właściwie, to nikt nie odnosi tego do mnie. Obdarzyłam ją moim najlepszym psychopatycznym uśmiechem. - Jaka szkoda. Członek własnej rodziny uderzył cię przez przypadek. Psychopatyczne dziwki mają skłonności do sięgania po więcej." ~ Richelle Mead + "W szponach mrozu" str. 55 ''- Auu! (..) Coś dużego i silnego przygwoździło mnie do twardej ziemi, a liście i gałęzie poraniły mi twarz i ręce. Dymitr unieruchomił mnie i nachylił się do mojego ucha. - Powinnaś była ukryć się w miasteczku- szepnął z rozbawieniem.- To było ostatnie miejsce, w którym bym cię szukał. Tymczasem bezbłędnie odgadłem twój plan. - Nie bądź z siebie taki dumny- wycedziłam przez zęby, starając się uwolnić. Szlag. Był cwany. W dodatku znów oszołomiła mnie jego bliskość. (...)- Miałeś szczęście i tyle. - Nie potrzebuję szczęścia, Roza. Zawsze cię znajdę. Od ciebie zależy, jak bardzo chcesz utrudnić nam życie.'' ~ Richelle Mead + "Ostatnie poświęcenie" str.100 "To ja zawsze będę jego najwierniejszą! On sam Lord Voldemort uczył mnie czarnej magii!" |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 15.06.2014 21:25
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
- Hm, może nie pójdziemy do Hogsmeade, tylko na prawdziwą randkę? - zaproponowała Dosia. - Ale gdzie? - Nie wiem, może wieczorem nad jezioro? Albo do pokoju życzeń? - poddawała pomysły Ewilan - Pokarze nam to, czego będziemy chcieli. - Czyli? - dopytywała się Bella - Na pewno dwa łóżka oddzielone ścianką, lub namioty dwa. - I najpierw dwie romantyczne kolacje przy świecach - Bells zapalała się do tego pomysłu - Oczywiście oddzielnie. To będą takie dwa pokoje. - Tak! A wcześniej ładny krajobraz nad morzem! I piknik! - Dosia z ekscytacją o tym mówiła. Może uda jej się naprawić stosunki z Horusem! (zrobiłam w Pokoju Życzeń, bo nie ma wypadu do Hogsmeade, a możemy o tym pisać na Korytarzu, wiele osób tak robi) ![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Bellatrix_Black-Lestrange |
Dodany dnia 16.06.2014 17:28
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 316 Dom: SlytherinPunkty: 2460 Ranga: Fascynat Czarnej Magii Data rejestracji: 22.06.13 |
- Musimy tylko pomyśleć jak to dobrze rozegrać. - powiedziała Bella. - A kiedy byśmy to zorganizowali ? - zapytała Dosia. - No jutro, tylko o której ? - zastanawiała się Bells. - No nie wiem, może o 19 ? - zaproponowała Ew. - Tak, to chyba dobry pomysł. - powiedziała Bella. - Tylko musimy powiedzieć chłopcom. - stwierdziła Dosia. - Dobrze, dobrze. - rzuciła Black. ''Trzecia strzyga rzuciła się na Dymitra. Od chwili, kiedy go poznałam, nie widziałam, by przegrał jakąś walkę. Zawsze okazywał się szybszy i silniejszy od przeciwnika. Lecz tym razem było inaczej. (...) Wpatrywałam się w tę scenę szeroko otwartymi oczami. Rozpoznałam jasnowłosego strzygę. Rozmawiałam z nim podczas bitwy na dziedzińcu.
Chwycił Dymitra o cisnął nim o ziemię. Starli się w uścisku i nagle ujrzałam kły bestii zatapiające się w szyi strażnika. Czerwone oczy błyszczały, zwrócone w moją stronę. Usłyszałam krzyk. Wydobył się z moich ust. (...) Chciałam mu pobiec na ratunek, ale ktoś mnie zatrzymał. To był Stan. - Co robisz, Rose? Jest ich coraz więcej. Czy on nie rozumiał? Tam został Dymitr, musiałam po niego iść. (...) - Musimy uciekać, Rose! - On tam został!- krzyczałam najgłośniej, jak mogłam. Jak to możliwe, że pokonywałam strzygi, a nie miałam siły się wyrwać dwojgu strażnikom?- Dymitr tam jest! Musimy po niego wrócić! Nie możemy go zostawić! Kopałam na oślep, krzycząc, by go ratowali. Matka potrząsnęła mną i zbliżyła twarz do mojej twarzy. - On nie żyje, Rose! Nie możemy po niego wrócić. Słońce zajdzie za piętnaście minut, a strzygi tylko na to czekają. Nie wolno nam marnować ani sekundy. Musimy znaleźć się za osłoną, zanim zrobi się ciemno. Możemy nie zdążyć. Widziałam bestie tłoczące się przed wyjściem. Czerwone ślepia lśniły żądzą krwi. (...) Mimo to nie była w stanie się poruszyć. Wciąż wpatrywałam się w czeluść jaskini. Tam jest mój Dymitr. Razem z nim moja dusza. Nie wierzyłam, że zginął. Wtedy i ja musiałabym umrzeć. Matka wymierzyła mi policzek. Otrzeźwiałam. - Pędź!- krzyknęła- On nie żyje! Nie pozwolę ci zginąć razem z nim! Zobaczyłam w jej oczach strach. Bała się o mnie. Usiłowała ratować córkę. Przypomniałam sobie słowa Dymitra, który wolał zginąć, niż ujrzeć mnie martwą. Jeśli nadal będę tu tkwić, zawiodę ich oboje. - Dalej!- usłyszałam krzyk matki. Pobiegłam, a łzy spływały mi po policzkach.'' ~ Richelle Mead + "Pocałunek cienia" str. 400, 401, 402 "- Pewnego dnia oboje zostaniemy strażnikami Lissy. Moim obowiązkiem będzie ją chronić za wszelką cenę. Gdyby zaatakowały nas strzygi, musiałbym zasłonić ją swoim ciałem. - Wiem. Rozumiem to. - Przed oczami znów roztańczyły mi się czarne plamki. Byłam bliska omdlenia. - Nie w tym rzecz. Jeśli pozwolę sobie pokochać ciebie, nie będę chronił Lissy. Bo to ciebie bym zasłonił." ~ Richelle Mead + "Akademia wampirów" str. 329 "- Wow. Dyskusja o twarzy którą tylko matka mogłaby kochać. Ha. Słodko. Gdyby ten żart pochodził od kogokolwiek innego, oklaskiwałabym go. - Dobrze, że jesteś znawczynią w zakresie urazów twarzy - powiedziałam - Jak twój nos? Lodowaty uśmiech Mii drgnął nieznacznie, ale nie zniknął. Złamałam jej nos we wszystkich miejscach jakiś miesiąc wcześniej - podczas szkolnych tańców - i po leczeniu pozostała mała krzywizna. Prawdopodobnie chirurgia plastyczna mogłaby to poprawić, ale z moja wiedzą o stanie finansowym rodziny Mii, wiedziałam, że to nie byłoby możliwe w najbliższym czasie. - Jest lepiej - odparła sztywno - Na szczęście był tylko rozbity przez psychopatyczną dziwkę i właściwie, to nikt nie odnosi tego do mnie. Obdarzyłam ją moim najlepszym psychopatycznym uśmiechem. - Jaka szkoda. Członek własnej rodziny uderzył cię przez przypadek. Psychopatyczne dziwki mają skłonności do sięgania po więcej." ~ Richelle Mead + "W szponach mrozu" str. 55 ''- Auu! (..) Coś dużego i silnego przygwoździło mnie do twardej ziemi, a liście i gałęzie poraniły mi twarz i ręce. Dymitr unieruchomił mnie i nachylił się do mojego ucha. - Powinnaś była ukryć się w miasteczku- szepnął z rozbawieniem.- To było ostatnie miejsce, w którym bym cię szukał. Tymczasem bezbłędnie odgadłem twój plan. - Nie bądź z siebie taki dumny- wycedziłam przez zęby, starając się uwolnić. Szlag. Był cwany. W dodatku znów oszołomiła mnie jego bliskość. (...)- Miałeś szczęście i tyle. - Nie potrzebuję szczęścia, Roza. Zawsze cię znajdę. Od ciebie zależy, jak bardzo chcesz utrudnić nam życie.'' ~ Richelle Mead + "Ostatnie poświęcenie" str.100 "To ja zawsze będę jego najwierniejszą! On sam Lord Voldemort uczył mnie czarnej magii!" |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Slytherin




