Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Korytarze
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 15.04.2014 16:21
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
Dziewczyny czekały na bliźniaków już od dobrych 15 minut. Nigdy się tak nie spóźniali. Widocznie coś musiało ich zatrzymać. - Gdzie oni są?! - niecierpliwiła się Dosia, stukając ręką w zegarek.- Już dawno powinni tu być! - Spokojnie, przyjdą - uspokoiła ją Laura, choć sama tupała nogą z czekania - Nie zawiodą nas. Usłyszały tupot nóg i szepty. Właśnie przyszli Fred i George. - O wilkach mowa! - zawołała Ana. - Co was zatrzymało? - spytała Mon marszcząc czoło. - Och, skrzaty nalegały żebyśmy zostały - wyjaśnił Fred - Częstowały nas ciasteczkami, herbatą i innymi przysmakami. - Paniczu Weasley, proszę jeszcze zostać! Może żelków? - naśladował piskliwy głos skrzata George. Jess zaświeciły się oczy - Żelki - szepnęła jakby sama do siebie. - Szybko, róbmy te kopiie, bo Jess zaraz nie wytrzyma - zażartowała Ewilan. Wszyscy po kolei chwycili za obręcze i zrobili swoje kopie. - Ja nie mogę! - ekscytował się Fred - To jest takie samo jak ja! - No co ty! - Laura przewróciła oczami - Nigdy kogoś takiego nie spotkałeś? - Fred spojrzał na nią nierozumiejącym wzrokiem, co wywołało salwę śmiechu. - Dobra, wchodzimy - powiedziała Padia - Dosia pokaże nam w środku jakie zaklęcia znalazła. Dosia potakująco kiwnęła głową. - Ale wydajmy jeszcze instrukcje naszym sobowtórą - przypomniała. Każdy wydał podobne polecenia kopią i weszli do sali Edytowane przez dobrosia1 dnia 15.04.2014 16:36
![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 24.04.2014 21:06
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
Ana, Dosia, Pad, Mon, Jess i George wybiegli na korytarz rozglądając się dookoła. - Są tam! - zawołała An, wskazując na drugi koniec korytarza. Laura i Fred czerwoni na twarzach patrzyli sobie w oczy jak zahipnotyzowani. - Jak myślicie, ile będą tak stać zanim w końcu się pocałują? - zapytała Ew. - Znając Laurę i mojego brata, to pewnie zdążą wyrosnąć nam brody - odpowiedział George. - Nam? - powtórzyła Padi. - Mów za siebie. Dziewczynom nie wyrastają brody... No, może niektórym, ale nie nam! - Cicho! Patrzcie! - powiedziała Mon wskazując na Laurę i Freda. Całowali się, spleceni tak, że trudno było rozpoznać czyja ręka jest czyja. - Wreszcie! Wyglądają uroczo, nieprawdaż? - zapytała Łapa. - Ble... wyglądają jakby chcieli się nawzajem zjeść - odpowiedział George udając odruch wymiotny. - Widzę, że Ron brak wrażliwości ma po tobie - powiedziała Ana. - Co ja niby będę teraz robił, gdy oni będą się miziać po kątach? - zapytał George. - No nie mów mi, że nie możesz czegoś porobić bez Freda - odpowiedziała Dosia. - Zaraz... a może ty jesteś zazdrosny, bo twój brat ma dziewczynę, a ty nie? - zapytała podejrzliwie. - Ee... - George nie wiedział co powiedzieć, takiego pytania się nie spodziewał. Edytowane przez Ana_Black dnia 24.04.2014 21:25
![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 25.04.2014 10:36
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
- Po prostu Fred nie będzie miał czasu dla mnie - odpowiedział po długim namyśle. - Co ty bredzisz! - oburzyła się Jess - Fred miałby nie mieć dla ciebie czasu?! To przecież twój brat bliźniak, w dodatku Weasley! Tylko odrobinę więcej czasu będzie spędzał z nią niż poprzednio, a tak to nic się nie zmieni. - I jeszcze będą się całować na każdym kroku - parskęła Dosia zasłaniając usta ręką. George zrobił się zielony na twarzy. - No co ty! Ewilan żartuje, jak wszyscy Ślizgoni ma w sobie odrobinę złoślowości - wyjaśniła George'owi Ana George sprawiał wrażenie uspokojonego. - To może zrobimy im wielki kawał - zaproponował z właściwą sobie werwą - Dla chrztu ich związku! Spojrzeli po sobie. To była dobra myśl. ![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 25.04.2014 12:00
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
- Ma ktoś jakiś pomysł? - zapytała Ana. - Ja mam! - odpowiedziała Łapa. - Ty zmieniasz się w psa przypominającego Ponuraka, więc... możesz ich trochę postraszyć, w ramach żartu oczywiście - wyszczerzyła. - Tak, bo Laura i Fred przecież nie wiedzą, że jestem animagiem i w co się zmieniam - powiedziała An, kręcąc głową z dezaprobatą. - Może wykorzystamy jakieś dow**** Weasleyów? - zaproponowała Dosia. - Tylko jakie? - zapytała Padi. - Hm... jest dużo fajnych... detonatory pozorujące, łajnobomby... Albo niech George zdecyduje, które najlepiej użyć i w jaki sposób - powiedziała Mon. Wszyscy popatrzyli się na George'a. Edytowane przez Ana_Black dnia 25.04.2014 12:08
![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 25.04.2014 15:54
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
- Hmm, mam parę pomysłów, ale najpierw przejdźmy do sali i dajmy im trochę prywatności - zauważył George odwracając się do drzwi. Gołąbeczki nadal trwały przytulone do siebie utami. (Teraz napiszę w Salach) W Hogwarcie piszę się raczej dłuższe posty. Przyjęło się, że takie minimum to 5 linijek, więc proszę trzymaj się tego ;] Penelope, wiem, ale resztę napisałam w Salach, bo tu już nie dało się nic dopisać. Tak to piszę dłuższe. Edytowane przez dobrosia1 dnia 29.04.2014 17:05
![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 28.04.2014 22:47
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Johnson szła korytarzem, jak zwykle odprowadzana przez zawistne spojrzenia koleżanek. Przyzwyczajona do tego nawet napawała się nienawiścią w ich wzroku. W końcu nie po to przez pięć lat budowała sobie taką reputację, żeby teraz uciekać. Przeszła obok Irytka, który właśnie rozrzucał balony z różnokolorową farbą. Na jej widok ściągnął czapkę z głowy, zadzwonił dzwoneczkami u butów i rzucił balonik wprost pod jej nogi. Tylko dzięki wprawie Christina zdążyła odbić pocisk i uratować swoje czarne trampki. Nie zwracała uwagi na to, że oberwał jakiś drugoroczniak. Nie jej wina, że nie potrafi się bronić. - Iryt, wynoś mi się stąd. - warknęła. - Jak sobie życzysz. I zanurkował w dół, udając, ze ma zamiar odlecieć. Jednak tym razem uzbroił się w dwa baloniki i cisnął nimi. Znowu je odbiła, ale tym razem lateksowa broń przeleciała przez poltergeista i trafiła w obraz. Usłyszała tylko szyderczy śmiech, bo już pokonywała kolejne metry korytarzy. Skręciła w boczny korytarz i prawie wpadła na siedzącego na podłodze Puchona. - Uważaj jak... siedzisz - burknęła. Potknęła się o szkicownik, który wypadł mu z ręki. - Ooo, rysujesz - podniosła rysunki i aż otworzyła usta ze zdziwienia. - Narysuj mnie. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 28.04.2014 23:01
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
Chris znudzony minionymi zajęciami postanowił znaleźć sobie spokojny kąt, by odpocząć od uczniowskiego zgiełku. Usiadł pod jedną ze ścian zamku, otworzył swój wysłużony rysownik. Wyjął zaostrzony kawałek węglą, zarysował szkic zbroi znajdującej się niedaleko niego, po czym w spokoju oddał się rysowaniu. Wprawdzie minęło go kilkoro uczniów, ale nikt na szczęście nie zwracał na niego większej uwagi. Jako ze wszystko co dobre, szybko się kończy, spokój zagłuszył Irytek buszujący w sąsiednim korytarzu. Nagle z za rogu wyszła jakaś dziewczyna i prawie na niego wpadła. - Uważaj jak... siedzisz - burknęła. Spojrzał na jej szaty. Ślizgonka, jeszcze tego mi brakowało pomyślał. Sięgnął po swój rysownik, jednak dziewczyna go uprzedziła. - Ooo, rysujesz - podniosła rysunki i aż otworzyła usta ze zdziwienia. - Narysuj mnie - powiedziała - Słucham? - zapytał zdziwiony i odrobine speszony. "Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 28.04.2014 23:06
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
- Naaryysuuuj mniee. - powiedziała przeciągając głoski, jakby mówiła do dziecka albo niepełnosprawnego umysłowo. - Yyeee, tak wiem, zrozumiałem. Ale dlaczego ja? - rozejrzał się, jakby szukając kogoś, o kim mówiła Christina. - Bo siedzisz i bazgrzesz węglem po pergaminie? - Uniosła brew - I całkiem nieźle ci to idzie. A ja nie mam co powiesić nad łóżkiem. Plakaty mi się znudziły. Kris siedział i patrzył na nią, jakby była duchem. Właśnie w tym momencie Ślizgonka wymaga od niego rysunku. - Dobra, bo widzę, że bez zachęty sie nie obejdzie. Ile? ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 28.04.2014 23:16
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
To było podejrzane, nawet bardziej niż bardzo. Zlustrował ją wzrokiem od góry do dołu i z powrotem. Okej, coś było nie halo. Atrakcyjna ślizgonka poprosi go o narysowanie jej portretu. Albo to nie była prośba? Mniejsza o to. Okej, ale gdzie jest haczyk? Zmarszczył czoło. Myśl, myśl. - To może... - zaczął nieśmiało - Na początek spacer, wspólny obiad, wypad nad jezioro... - zawahał się - a potem się zobaczy? Dziewczyna wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia, po czym zaczęła się śmiać. Kris wstał, oparł się o ścianę i z niepokojem czekał na odpowiedź. "Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 28.04.2014 23:23
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
- Mam chłopaka. Więc romantyczne spacery i obiadki odpadają. - uśmiechnęła się. Zniknęła jej cała pycha. Lubiła takich bezpośrednich chłopaków, którzy nie marnowali czasu na głupie i przydługawe podchody. Na jego policzki wpłynął delikatny rumieniec. - Mogę zaproponować wszelakie używki, zapas tabletek na kaca, alkohole z każdej części świata, albo jakąś przysługę. Wiesz, ma się wtyki tu i tam. Puściła mu oczko. W trakcie rozmowy próbowała sobie przypomnieć jego twarz, widzianą gdzieś w tłumie. O dziwo szybko go zlokalizowała. Chodził z bliźniakami na zielarstwo i transmutację. Ostatnia klasa, OWUMENTY w tym roku. - Zawsze też mogę poratować pomocami naukowymi do testów. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 28.04.2014 23:38
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
- Romantyczne sprawy odpadają? - podsumował pytająco - A jak się maja niezobowiązujące...? - nie dokończył specjalnie pytania. Dziewczyna uniosła brew, zastanawiając się co jej rozmówca ma namyśli. - No dobra, mniejsza o to - rzekł po chwili namysłu. Wsunął ręce do kieszeni i przechylił lekko głowę, zerkając na dziewczynę. Godło Slytherinu znajdujące się na jej szacie, nie dawało mu spokoju. A może przez to, ze znajdowało się na całkiem miłych dla oka... no nieważne. Wyrzucił wszelkie zbędne myśli z głowy i skupił się na jednej sprawię. - Jako, ze ostatnio nie ma głowy do nauki, a test z transmutacji zbliża się wielkimi krokami... - tu zamilkł na chwilę - Nie pogardziłbym wiedzą na temat pytań, które z pewnością znajda się na nim. Pomijając te najbardziej oczywiste, jeśli wiesz o co chodzi. Nie prosze o gotowca, ale drobna pomoc by nie zaszkodziła. Dziewczyna zerkała na niego, nadal się nie odzywając. Wiedziała, ze z Mcgonagall, nie ma żartów. Ale też nie ma rzeczy niemożliwych. - Załatw pewniaka, a później pomyśle o rysunku - Kris podsumował zaistniałą sytuację. - A teraz byłbym wdzięczny, gdybyś zwróciła mi moja własność... - chciał się zwrócić do niej po imieniu, ale zorientował się że go nie zna. Edytowane przez TenKtoregoNickuPisacNieMozna dnia 28.04.2014 23:44
"Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 28.04.2014 23:53
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Zatkało ją, że nie zna jej imienia. Spojrzała na niego... Zaspany, może wręcz trochę naćpany. W okularach skrywających brązowe oczy. Pomięta szata i szkicownik. No tak, żył własnym życiem, nie interesował się plotkami z Hogwartu. Ciężko było jej to zrozumieć i nie zamierzała mu ułatwiać zadania. Uśmiechnęła się tylko tajemniczo i oddała mu szkicownik. - O dwudziestej, w tym samym miejscu. Odwróciła się na pięcie i z tym samym uśmieszkiem udała się w stronę dormitorium Gryfonów. *** - Lee dobrze wiem, że je masz, nie ściemniaj mi tutaj. Christina napastowała swojego kuzyna. - Nie mam. To są poważne egzaminy, OWUMENTY za progiem, postanowiłem się uczyć i nie ściągać. Jego ciemnobrązowe dredy zafalowały, gdy próbował ukryć uśmiech odwracając się od dziewczyny. - Nie wciskaj mi tu kitu, dobrze. Nie uwierzę w twoje nagłe zmiany planów co do nauki. Dawaj mi ten test. Pociągnęła go za jednego z dredów, bo zaczynał ją denerwować. Syknął głośno i tym razem zamiast uśmiechu zobaczyła grymas złości. - A po co ci to? Jesteś w piątej klasie, a George już go ma, więc dla niego też nie bierzesz. - spojrzał na nią przenikliwie - Zapomnij, nie dam tego Malfoyowi i Flintowi. Przewróciła oczami. - To nie dla nich. To dla... Puchona. W sumie nie wiem jak ma na imię. - No teraz, to mnie przestraszyłaś. Kto to? - Oj rysownik. Test za rysunek. Nic wielkiego. Znowu zlustrował ją uważnie. - Jeżeli okaże się, że robisz coś przeciwko Georgowi, będe pierwszą osobą, która go poprze przy mordzie. - powiedział przywołując jednocześnie test. - Głupiś. Po prostu chcę rysunek. Pocałowała go w policzek i uciekła z czerwonego Pokoju Wspólnego. *** Czekał. Oczywiście, że to on czekał, bo to ona się spóźniła. Tradycyjnie. - Proszę. Podała mu ciasno zwinięty rulonik z pytaniami na najbliższy test z transmutacji. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 29.04.2014 00:15
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
Ze znudzeniem zerkał na stary zegarek. Było kilka minut po dwudziestej, a dziewczyny nadal nie było. Kobiety, jeśli chodzi o punktualność, potrafiły być naprawdę irytujące. Rozejrzał się po korytarzu. Nie było widać żywej duszy. Zrezygnowany postanowił wrócić do swojego dormitorium, kiedy w ostatniej chwili usłyszała kroki na korytarzu. Dziewczyna wyszła z za zakrętu z tajemniczym uśmieszkiem na twarzy. - Proszę. Z niedowierzaniem rozwinął rulonik, który mu podała. Coś przewróciło mu się w brzuchu po przeczytaniu kilku linijek tekstu. Natychmiast zwinął go z powrotem. No tak, mógł się tego spodziewać. Dziewczyna chrząknęła, przypominając mu o swojej obecności. - Mam czas jutro, po kolacji... - oznajmił - Piąte piętro, przed pokojem życzeń. Dziewczyna skinęła głową. Chyba, ze znasz lepsze miejsce - dodał po chwili. - Skoro taka twoja wola, niech że i będzie - stwierdziła Christina. - Ale jeśli mnie wystawisz, to.. - Tak, wiem, wiem - wpadł jej w słowo. - Nie ręczysz za siebie. To powiedziawszy minął dziewczynę i udał się w swoją stronę. - I jeszcze jedno - zawołał do ślizgonki. - Zastanów się czy chcesz zwykły portret, czy może wolisz akt. Christina zerknęła na niego z osłupieniem. Tego się nie spodziewała. Nie po puchonie. "Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 29.04.2014 00:31
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
[Przed Pokojem Życzeń] Znowu czekał. Faceci są durni. Jakby nie mogli przyjść pięć minut później. Mniejsze upokorzenie i mniej pęcherzy na stopach. Za mniejsze móżdżki trzeba płacić, ot co. - Jestem. - Widzę - burknął nieco poirytowany. Ciężkie, drewniane drzwi były już zmaterializowane, czekały tylko, żeby przez nie przejść. Popchnął je i nie przepuścił dziewczyny. Zanotowała to, zamierzając się potem zemścić za ten brak taktu. Pomieszczenie było surowe, niewielkie. Na środku stał stolik, a na nim kilka płacht pergaminu i różnej wielkości i grubości węgielki. Zaostrzone, tępe, półokrągłe. - Dość pusto. - zauważyła zgryźliwie - Taki mistrz wyobraźni, a nie potrafi wymyślić krajobrazu? - Nie wiem czego oczekujesz, więc nie wiem co stworzyć. - odparł rzeczowo. Usadowił się na krześle stojącym obok stołu i zaczął przyglądać się narzędziom pracy. - A więc? - A więc portret. Zwykły - uściśliła - Jeżeli spodoba mi się to co zobaczę, możemy popracować nad prezentem dla mojego chłopaka. Co ty na to? ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 29.04.2014 00:53
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
Zastanawiał się ile można jeść kolacje. W sumie była kobietą. A te najpierw jedzą, a potem narzekają. Chociaż ona nie miała na co narzekać. Stop. ochłoń. To tylko ślizgonka. W końcu zaszczyciła go swoja obecnością. Bez zbędnych ceregieli, jako pierwszy wszedł do Pokoju Życzeń. Po krótkiej wymianie zdań ustalili, że dzisiejszym jego dziełem będzie jej portret. - Usiądź - powiedział Kris, wskazując jej wygodny fotel. Christina rozsiadła się wygodnie w miękkim fotelu, którego kolory i wzór przypominały godło Slytherinu. - Spójrz w moją stronę, głowa nieco wyżej, wyprostuj się - zaczął ją instruować, przyglądając się jej z uwagą. niechętnie wykonywała jego polecenia. jakby po prostu nie mogła usiąść i zostać przeniesiona na papier. - Twarz nieco w prawo, oczy na mnie - powiedział spokojnie. - A teraz się nie ruszaj - poprosił. Chwycił cienki rysik, i kreśląc nim na papierze, stworzył szkic jej popiersia. - Długo to będzie trwało? - zapytała - Aż skończę - stwierdził spokojnie, po czym wziął jedne z grubszych węgli, by zarysować jej włosy. - Masz zamiar tak milczeć? - zapytała go po chwili, widząc że całkowicie skupił się na swojej pracy. - To zależy. - Od czego? - Od tego, czy masz mi coś do powiedzenia. Edytowane przez TenKtoregoNickuPisacNieMozna dnia 29.04.2014 01:03
"Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 29.04.2014 01:11
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Sekundy zamieniały się w minuty, minuty w godziny, a godziny w bolące mięśnie. Bolało ją wszystko od czubka głowy aż po koniuszki palców u stóp, które co prawda nie były obiektem rysowanym, ale jakoś łatwiej jej było utrzymać sztywność całego ciała, niż tylko połowy. Była wyćwiczona. To oczywiste, że musiała być. Jej "praca" wymagała sprawności fizycznej. Ale wielogodzinne zmagania w ruchu były czymś zupełnie innym tkwienie w jednej pozycji. Do tego jej rysownik milczał jak zaklęty. - Masz zamiar tak milczeć? - zapytała go po chwili, widząc że całkowicie skupił się na swojej pracy. - To zależy. - Od czego? - Od tego, czy masz mi coś do powiedzenia. Jej wzrok z tępego wgapiania się w chłopaka zmienił się w wredny. - Sugerujesz, że nie jestem ciekawą osobą? - Sugeruję - westchnął odrywając się na chwilę od pracy, aby rozmasować nadgarstek. jego spojrzenie przypadkowo spoczęło na jej długich nogach - że nawet nie wiem jak masz na imię. - Christina. Christina Johnson. Ścigająca w drużynie Ślizgonów. Ale ty i tak pewnie nie chodzisz na mecze. - Nie ruszaj się! - zganił ją, gdy głęboko odetchnęła - Fakt, jakoś nie kręci mnie 14 ludzików na miotłach. Szukacie piłeczki. - No tak, lepiej siedzieć z nosem w szkicowniku i odseparować się od ludzi. - odparowała. - Dobra, twoja kolej. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 29.04.2014 01:27
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
- Powiedzmy, że czasem męczy mnie ten cały zgiełk - skwitował jej wypowiedź. - Wole spokój i cisze. Ot cały ja... Christopher Belle, jeśli już musisz to wiedzieć. - Wcale nie muszę - stwierdziła - No nie wiem, nie wiem. Zerknęła na niego pytająco. - No wiesz... Gdybyś chciała sprezentować coś swojemu chłopakowi - powiedział spoglądając jej prosto w oczy. Trwali tak przez dłuzsza chwilę. - Proszę, proszę. Czyżby cicha woda brzeg rwała? - zapytała unosząc brew. Chris zarumienił się i wrócił do swojej pracy, jak gdyby nigdy nic. Przynajmniej starał się. - Nie ruszaj się, chyba że wolisz bym cie spetryfikował na ten czas - dodał uśmiechając się pod nosem. Chłopak zręcznymi ruchami prowadził węglem kreski na papierze, nadając portretowi coraz wyraźniejszy kształt. Mijały minuty. W końcu mógł rozpoznać osobę znajdującą się na portrecie, chociaż do końcowego efektu jeszcze trochę brakowało. - Nie bądź taks spięta - rzekł do dziewczyny, która miała dosyć tej nieruchomej pozy. "Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 29.04.2014 01:36
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Prychnęła. - Dobre sobie. Siedzę już tak ze dwie godziny. Zresztą, zdecyduj się. Nie ruszaj się. Nie bądź spięta. - przedrzeźniała go. - Masz się nie ruszać, ale rozluźnić. Czy to takie trudne? Owszem było. Każdy twój mięsień błaga wręcz o ruch, jakikolwiek. Z drugiej strony, gdy pozwolisz, aby lekko się poluzowały, już nie wrócisz co pierwotnej pozycji. - Nie możemy następnym razem najpierw zrobić zdjęcia, a potem ty zaszyjesz się w cichym kąciku i skończysz beze mnie? Uśmiechnął się pod nosem. Znowu. Chyba zaczyna wychodzić ze skorupki, pomyślała. - Chcesz mieć portret, czy odrysowane zdjęcie? - A to jakaś różnica? - zapytała zrezygnowana. Zaczął swędzieć ją podbródek. Naniósł na papier ostatnie poprawki. Spojrzał na nią. Coraz bardziej się garbiła, coraz bardziej miała dość. Ale postanowił nacieszyć się tą chwilą. W końcu nie co dzień ma się Ślizgonkę na swoje własne rozkazy. Odsunął lekko węgielek od pergaminu i zaczął mazać w powietrzu. - Więc mówisz, że będzie następny raz? - Jak mi się spodoba to co tam tworzysz. Jeżeli tak, to myślę, że będzie to idealny prezent. Jego oczy lekko rozbłysły. Zauważyła to i od razu się uśmiechnęła. - Nie nakręcaj się. Żadnego aktu nie będzie. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 29.04.2014 01:51
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
- Ja się nie nakręcam. Sama to uczynisz - odpowiedział jej znudzonym głosem. - Albo i nie. Jesteś dziewczyną jakich wiele w tej szkole. Chyba się przesłyszałam, pomyślała Christina. - Ty... - Okej, skończyłem. - Oznajmił Kris, wpisując datę i swój podpis w rogu kartki. Usłyszawszy słowa, na których jej tak zależało, została na chwilę zbita z tropu. W końcu mogła odetchnąć. Chłopka zdmuchnął z kartki nadmiar węgla i położył ją z boku stolika. Złożył swoje przybory do kupy, po czym razem z rysownikiem włożył je do torby. - Normalnie zaproponowałbym masaż ramion, ale szczerze powiedziawszy jestem zmęczony i nie mam na to zbytniej ochoty - powiedział, puszczając do niej oko. - Możesz już się ruszać - powiedział podchodząc do osłupiałej dziewczyny i wręczając jej portret. Że niby co on powiedział? Jestem jakich wiele? Wypraszam sobie. Oburzyła się w myślach, ale same słowa nie mogły jej przejść przez gardło. - Nie przyjmuję reklamacji, żeby była jasność - poinformował Christinę, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. patrzeli na siebie przez chwile. W dziewczynie aż się gotowało. Chłopak uśmiechnął się jeszcze raz, po czym życząc dobrej nocy opuścił Pokój Życzeń, pozostawiając dziewczynę samej sobie. Edytowane przez TenKtoregoNickuPisacNieMozna dnia 29.04.2014 14:40
"Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 05.05.2014 00:26
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Zobaczyła Krisa gdy wychodziła z Wielkiej Sali i udawała się w stronę sowiarni. Jak zwykle trzymał w ręku szkicownik, ale tym razem nie rysował. Stał i rozmawiał z jakimś chłopakiem. Pewnym krokiem podeszła do niego. - Cześć. Jak poszedł egzamin z transmutacji? - zapytała prosto z mostu, ignorując Krukona, który stał obok. - Eee... dobrze. - Powiedział to takim tonem, że od razu wyczuła, że chce uciec od rozmowy na ten temat. - To dobrze. Jest sprawa, ja się jednak zdecyduje na ten prezent dla Georga. Ile tym razem będzie mnie to kosztowało? ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |


Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 





Slytherin




Gryffindor





























































































































Hufflepuff