Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Stadion Quidditcha
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 30.05.2014 22:15
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
- Szykuje się niezła zabawa - powiedziała Malwka z makabrycznym uśmiechem. Stała na obronie. Jednak nie wiedziała, czy śmiać się czy płakać. - Angelino, czy to konieczne? - spytała Bella rozmyślnie używając imienia Kapitan spojrzała na nią piorunując wzrokiem. - Po treningu 10 pompek! - krzyknęła gwiżdżąc ile sił w płucach. Bella odwróciła się i przewróciła oczami. Podleciała do bramek i walnęła trzonkiem miotły w słupek. Angelina wzniosła oczy do nieba. Nie miała już do nich siły. - Wszyscy na pozycjach? - nie czekając na odpowiedż dokończyła - Gramy! - Sama zajęła miejsce ścigającej, obok Christiny. Ta bała się, że grają na tej samej pozycji. Była dobra jako ścigająca. Kafel poszedł w górę, a Angelina natychmiast go złapała. Odrzuciła go w bramki, a Malwka, która nie spodziewając się tego, uchyliła się przed piłką, aby jej nie uderzyła. - LEĆ PO TO - wrzasnęła kapitan. Deszcz właśnie lunął z całą mocą. Malwka oklapła na ziemię i podniosła kafla. W tym momencie, Dosia, która nie widziała przez tą ulewę zbyt dobrze, odbiła w jej stronę tłuczek. Malwka dostała w plecy. Upadła na błoto spadając z miotły. Na szczęście szybko się podniosła, bo Ewilan, nie miała dużej wprawy w uderzaniu pałką. Mia tylko lekko się zatoczyła i już była gotowa do dalszej gry, nie licząć tego, że od stup do głów była pokryta grubą warstwą błota. Rzuciła z całą mocą w[/i], nie [i]do Angeliny. Jednak ta z łatwością złapała kafla i zaczęła lecieć do pętel. Mia wsiadała na miotłę i wzbiła się w powietrze Edytowane przez dobrosia1 dnia 30.05.2014 22:21
![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Bellatrix_Black-Lestrange |
Dodany dnia 30.05.2014 22:27
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 316 Dom: SlytherinPunkty: 2460 Ranga: Fascynat Czarnej Magii Data rejestracji: 22.06.13 |
Ewilan wkurzona usiadła na miotle i zaczęła grać. Jednak ze śmiechem spojrzała na Bellę, a później na Christinę. Pomimo tego co się wydarzyło one nadal były w świetnych humorach. - I czemu dalej nic nie robicie ! Ruszcie się wreszcie ! - wrzasnęła Ang. - A ty może przestań się wreszcie na nas wyżywać ! W **** mam twoje humory ! Przestań wrzeszczeć na nas i sama też weź się do roboty ! - krzyknęła rozwścieczona już Christina. Angelina spojrzała na nią zdezorientowana. Myślała, że po jej wybuchu wezmą się do roboty, a tymczasem wszystkie zaczęły wyrzucać swoje żale w jej stronę. Nie mogła sobie na to pozwolić. Przecież była "panią kapitan". ''Trzecia strzyga rzuciła się na Dymitra. Od chwili, kiedy go poznałam, nie widziałam, by przegrał jakąś walkę. Zawsze okazywał się szybszy i silniejszy od przeciwnika. Lecz tym razem było inaczej. (...) Wpatrywałam się w tę scenę szeroko otwartymi oczami. Rozpoznałam jasnowłosego strzygę. Rozmawiałam z nim podczas bitwy na dziedzińcu.
Chwycił Dymitra o cisnął nim o ziemię. Starli się w uścisku i nagle ujrzałam kły bestii zatapiające się w szyi strażnika. Czerwone oczy błyszczały, zwrócone w moją stronę. Usłyszałam krzyk. Wydobył się z moich ust. (...) Chciałam mu pobiec na ratunek, ale ktoś mnie zatrzymał. To był Stan. - Co robisz, Rose? Jest ich coraz więcej. Czy on nie rozumiał? Tam został Dymitr, musiałam po niego iść. (...) - Musimy uciekać, Rose! - On tam został!- krzyczałam najgłośniej, jak mogłam. Jak to możliwe, że pokonywałam strzygi, a nie miałam siły się wyrwać dwojgu strażnikom?- Dymitr tam jest! Musimy po niego wrócić! Nie możemy go zostawić! Kopałam na oślep, krzycząc, by go ratowali. Matka potrząsnęła mną i zbliżyła twarz do mojej twarzy. - On nie żyje, Rose! Nie możemy po niego wrócić. Słońce zajdzie za piętnaście minut, a strzygi tylko na to czekają. Nie wolno nam marnować ani sekundy. Musimy znaleźć się za osłoną, zanim zrobi się ciemno. Możemy nie zdążyć. Widziałam bestie tłoczące się przed wyjściem. Czerwone ślepia lśniły żądzą krwi. (...) Mimo to nie była w stanie się poruszyć. Wciąż wpatrywałam się w czeluść jaskini. Tam jest mój Dymitr. Razem z nim moja dusza. Nie wierzyłam, że zginął. Wtedy i ja musiałabym umrzeć. Matka wymierzyła mi policzek. Otrzeźwiałam. - Pędź!- krzyknęła- On nie żyje! Nie pozwolę ci zginąć razem z nim! Zobaczyłam w jej oczach strach. Bała się o mnie. Usiłowała ratować córkę. Przypomniałam sobie słowa Dymitra, który wolał zginąć, niż ujrzeć mnie martwą. Jeśli nadal będę tu tkwić, zawiodę ich oboje. - Dalej!- usłyszałam krzyk matki. Pobiegłam, a łzy spływały mi po policzkach.'' ~ Richelle Mead + "Pocałunek cienia" str. 400, 401, 402 "- Pewnego dnia oboje zostaniemy strażnikami Lissy. Moim obowiązkiem będzie ją chronić za wszelką cenę. Gdyby zaatakowały nas strzygi, musiałbym zasłonić ją swoim ciałem. - Wiem. Rozumiem to. - Przed oczami znów roztańczyły mi się czarne plamki. Byłam bliska omdlenia. - Nie w tym rzecz. Jeśli pozwolę sobie pokochać ciebie, nie będę chronił Lissy. Bo to ciebie bym zasłonił." ~ Richelle Mead + "Akademia wampirów" str. 329 "- Wow. Dyskusja o twarzy którą tylko matka mogłaby kochać. Ha. Słodko. Gdyby ten żart pochodził od kogokolwiek innego, oklaskiwałabym go. - Dobrze, że jesteś znawczynią w zakresie urazów twarzy - powiedziałam - Jak twój nos? Lodowaty uśmiech Mii drgnął nieznacznie, ale nie zniknął. Złamałam jej nos we wszystkich miejscach jakiś miesiąc wcześniej - podczas szkolnych tańców - i po leczeniu pozostała mała krzywizna. Prawdopodobnie chirurgia plastyczna mogłaby to poprawić, ale z moja wiedzą o stanie finansowym rodziny Mii, wiedziałam, że to nie byłoby możliwe w najbliższym czasie. - Jest lepiej - odparła sztywno - Na szczęście był tylko rozbity przez psychopatyczną dziwkę i właściwie, to nikt nie odnosi tego do mnie. Obdarzyłam ją moim najlepszym psychopatycznym uśmiechem. - Jaka szkoda. Członek własnej rodziny uderzył cię przez przypadek. Psychopatyczne dziwki mają skłonności do sięgania po więcej." ~ Richelle Mead + "W szponach mrozu" str. 55 ''- Auu! (..) Coś dużego i silnego przygwoździło mnie do twardej ziemi, a liście i gałęzie poraniły mi twarz i ręce. Dymitr unieruchomił mnie i nachylił się do mojego ucha. - Powinnaś była ukryć się w miasteczku- szepnął z rozbawieniem.- To było ostatnie miejsce, w którym bym cię szukał. Tymczasem bezbłędnie odgadłem twój plan. - Nie bądź z siebie taki dumny- wycedziłam przez zęby, starając się uwolnić. Szlag. Był cwany. W dodatku znów oszołomiła mnie jego bliskość. (...)- Miałeś szczęście i tyle. - Nie potrzebuję szczęścia, Roza. Zawsze cię znajdę. Od ciebie zależy, jak bardzo chcesz utrudnić nam życie.'' ~ Richelle Mead + "Ostatnie poświęcenie" str.100 "To ja zawsze będę jego najwierniejszą! On sam Lord Voldemort uczył mnie czarnej magii!" |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 30.05.2014 22:52
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Wzięła się pod boki i spojrzała na nie groźnym wzrokiem. - Wy nie zamieniłyście się miejscami dla mojego widzimisię - zaczęła mówić niemal szeptem, jednak bardzo złowieszczo. - Czy którakolwiek z Was czytała Dzieje Qudditcha? A może Trenerzy najlepszych drużyn w Anglii? Nie? A szkoda, bo widzicie... Tam jest napisane, że przynajmniej raz na kwartał trzeba przeprowadzić takie przemieszanie, aby odświeżyć Wasze spojrzenie na Qudditcha, inaczej każda będzie grała tak samo, zawsze i przez to stanie się przewidywalna. Co więcej, przypominam, że profesor Snape wywarł na nas ogromny nacisk, by zdobyć tegoroczny Puchar, więc jeżeli nie chcecie narazić się na jego gniew... Dziewczyny spojrzały po sobie i bez słowa wzbiły się w powietrze. W końcu, w deszczu i błocie, zaczął się prawdziwy trening. - Za bardzo schodzisz w lewo! - krzyknęła pośród ulewy Angelina, patrząc jak Dosia łapie kafla. - Bella, masz mocniejszą prawą dłoń, więc dzisiaj poćwicz lewą! - Nienawidzę pałek - jęknęła w międzyczasie Christina, niemrawo odbijając tłuczek. - Jeśli dobrze nam teraz pójdzie, za pół godziny przerwa, a potem wracamy do swoich pozycji! Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 30.05.2014 23:10
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
Dziewczyny przez te pół godziny grały dobrze, tak dobrze, jak mogły na nowych pozycjach. Co prawda, nadal czasem narzekały, ale po przemowie Angeliny starały się jak mogły. Angelina już dawno odmieniła pozycje Dosi i Christiny, teraz Dosia była ścigająca, a Christina pałkarką. Dosia właśnie odebrała kafla od Pottermaniaczki, która grała na pozycji trzeciej ścigającej. Dosia odegrała do Angeliny, ale Johnson z powrotem podała do Ewilan zachęcając ją, aby sama spróbowała trafić. Dosia podleciała do pętli, ale mokra grzywka spadła jej na oczy i rzuciła kafla zupełnie w inną stronę. Angelina rozwiązała ten problem machnięciem różdżki ścinając jej grzywkę. Dosia oburzona tym czynem poleciała po kafla, który znowu spadł na ziemię. Cisnęła go do Pottermaniaczki, a ona po raz pierwszy trafiła przez obręcz bramkową. Kapitan bardzo zadowolona krótko gwizdnęła i przywołała je do siebie. Schowane pod daszkiem przy trybunach zaczęły się naradzać. Całe były w błocie, z markotnymi minami, jednak kapitan zaskoczyła ich pozytywnie. - Możecie na resztę treningu wrócić na swoje prawowite pozycje - oznajmiła ![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Bellatrix_Black-Lestrange |
Dodany dnia 30.05.2014 23:34
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 316 Dom: SlytherinPunkty: 2460 Ranga: Fascynat Czarnej Magii Data rejestracji: 22.06.13 |
- No nareszczcie Ang. Myślałam, że nigdy tego nie zrobisz, bo przynajmniej mnie dlprowadzałaś już do skrajnej rozpaczy. - powiedziała Christina. - Dobra Christina, nie przesadzaj. Drużyno moja, chyba nie byłam aż taka wredna, bo kazałam grać na innych pozycjach. - powiedziała Ang. - No dobra. Nie było znowu tak koszmarnie. A czy możemy mówić do ciebie Angelino a nie "pani kapitan" ? - rzuciła Bella. - No możecie. Przepraszam...trochę mnie poniosło. - powiedziała z żalem Ang. - My ciebie też przepraszamy. To nie było w porządku z naszej strony, że tak się na ciebie rzuciłyśmy. To co jest już w porządku ? - powiedziała i zapytała Bella. - No jasne że jest. - rzuciła z uśmiechem Ew. - No to może, żeby trochę rozluźnić atmosferę wrócimy do gry na swoich pozycjach, co Ang ? - zapytała Bella. - No dobra. Gramy !! - rzuciła Ang. ''Trzecia strzyga rzuciła się na Dymitra. Od chwili, kiedy go poznałam, nie widziałam, by przegrał jakąś walkę. Zawsze okazywał się szybszy i silniejszy od przeciwnika. Lecz tym razem było inaczej. (...) Wpatrywałam się w tę scenę szeroko otwartymi oczami. Rozpoznałam jasnowłosego strzygę. Rozmawiałam z nim podczas bitwy na dziedzińcu.
Chwycił Dymitra o cisnął nim o ziemię. Starli się w uścisku i nagle ujrzałam kły bestii zatapiające się w szyi strażnika. Czerwone oczy błyszczały, zwrócone w moją stronę. Usłyszałam krzyk. Wydobył się z moich ust. (...) Chciałam mu pobiec na ratunek, ale ktoś mnie zatrzymał. To był Stan. - Co robisz, Rose? Jest ich coraz więcej. Czy on nie rozumiał? Tam został Dymitr, musiałam po niego iść. (...) - Musimy uciekać, Rose! - On tam został!- krzyczałam najgłośniej, jak mogłam. Jak to możliwe, że pokonywałam strzygi, a nie miałam siły się wyrwać dwojgu strażnikom?- Dymitr tam jest! Musimy po niego wrócić! Nie możemy go zostawić! Kopałam na oślep, krzycząc, by go ratowali. Matka potrząsnęła mną i zbliżyła twarz do mojej twarzy. - On nie żyje, Rose! Nie możemy po niego wrócić. Słońce zajdzie za piętnaście minut, a strzygi tylko na to czekają. Nie wolno nam marnować ani sekundy. Musimy znaleźć się za osłoną, zanim zrobi się ciemno. Możemy nie zdążyć. Widziałam bestie tłoczące się przed wyjściem. Czerwone ślepia lśniły żądzą krwi. (...) Mimo to nie była w stanie się poruszyć. Wciąż wpatrywałam się w czeluść jaskini. Tam jest mój Dymitr. Razem z nim moja dusza. Nie wierzyłam, że zginął. Wtedy i ja musiałabym umrzeć. Matka wymierzyła mi policzek. Otrzeźwiałam. - Pędź!- krzyknęła- On nie żyje! Nie pozwolę ci zginąć razem z nim! Zobaczyłam w jej oczach strach. Bała się o mnie. Usiłowała ratować córkę. Przypomniałam sobie słowa Dymitra, który wolał zginąć, niż ujrzeć mnie martwą. Jeśli nadal będę tu tkwić, zawiodę ich oboje. - Dalej!- usłyszałam krzyk matki. Pobiegłam, a łzy spływały mi po policzkach.'' ~ Richelle Mead + "Pocałunek cienia" str. 400, 401, 402 "- Pewnego dnia oboje zostaniemy strażnikami Lissy. Moim obowiązkiem będzie ją chronić za wszelką cenę. Gdyby zaatakowały nas strzygi, musiałbym zasłonić ją swoim ciałem. - Wiem. Rozumiem to. - Przed oczami znów roztańczyły mi się czarne plamki. Byłam bliska omdlenia. - Nie w tym rzecz. Jeśli pozwolę sobie pokochać ciebie, nie będę chronił Lissy. Bo to ciebie bym zasłonił." ~ Richelle Mead + "Akademia wampirów" str. 329 "- Wow. Dyskusja o twarzy którą tylko matka mogłaby kochać. Ha. Słodko. Gdyby ten żart pochodził od kogokolwiek innego, oklaskiwałabym go. - Dobrze, że jesteś znawczynią w zakresie urazów twarzy - powiedziałam - Jak twój nos? Lodowaty uśmiech Mii drgnął nieznacznie, ale nie zniknął. Złamałam jej nos we wszystkich miejscach jakiś miesiąc wcześniej - podczas szkolnych tańców - i po leczeniu pozostała mała krzywizna. Prawdopodobnie chirurgia plastyczna mogłaby to poprawić, ale z moja wiedzą o stanie finansowym rodziny Mii, wiedziałam, że to nie byłoby możliwe w najbliższym czasie. - Jest lepiej - odparła sztywno - Na szczęście był tylko rozbity przez psychopatyczną dziwkę i właściwie, to nikt nie odnosi tego do mnie. Obdarzyłam ją moim najlepszym psychopatycznym uśmiechem. - Jaka szkoda. Członek własnej rodziny uderzył cię przez przypadek. Psychopatyczne dziwki mają skłonności do sięgania po więcej." ~ Richelle Mead + "W szponach mrozu" str. 55 ''- Auu! (..) Coś dużego i silnego przygwoździło mnie do twardej ziemi, a liście i gałęzie poraniły mi twarz i ręce. Dymitr unieruchomił mnie i nachylił się do mojego ucha. - Powinnaś była ukryć się w miasteczku- szepnął z rozbawieniem.- To było ostatnie miejsce, w którym bym cię szukał. Tymczasem bezbłędnie odgadłem twój plan. - Nie bądź z siebie taki dumny- wycedziłam przez zęby, starając się uwolnić. Szlag. Był cwany. W dodatku znów oszołomiła mnie jego bliskość. (...)- Miałeś szczęście i tyle. - Nie potrzebuję szczęścia, Roza. Zawsze cię znajdę. Od ciebie zależy, jak bardzo chcesz utrudnić nam życie.'' ~ Richelle Mead + "Ostatnie poświęcenie" str.100 "To ja zawsze będę jego najwierniejszą! On sam Lord Voldemort uczył mnie czarnej magii!" |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 30.05.2014 23:47
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina była dumna ze swojej drużyny. Dziewczyny spisywały się naprawdę nieźle. Każda poprawiła już swoją kondycję na poziom powyżej zadowalającego. Zaczęły też coraz odważniej podchodzić do przeróżnych zwodów i taktyk, które pokazywała im nauczona z książek i z testowań (na sobie) Angelina. Latały wyśmienicie. Dosia już dwa razy złapała znicza, Bella obroniła ponad połowę bramek, niektóre naprawdę ciężkie. Christina latała jak dzikus, lawirując między tłuczkami i przeszkadzającą jej Angeliną. - No drużyno, jednak się nam udaje z odrobiną chęci - powiedziała Angelina, szczerząc zęby. - Chyba czas na przerwę. Zapraszam do szatni! Dziewczyny rzuciły się przemęczone na murawę, a następnie niosąc w obolałych rękach miotły, ruszyły zgodnie do szatni. Latały tak długo, że ledwo były w stanie ustać na nogach, były też mokre od deszczu i spocone z wysiłku. - Ale wycisk, ledwo czuję cokolwiek - powiedziała Bella, zdejmując mokre skarpetki i wkładając zdrętwiałe stopy do miski z parującą wodą. - Ja za to czuję absolutnie WSZYSTKO - pomarudziła Ew, siadając ciężko na ławce. Angelina po niedługim czasie dołączyła do nich, przynosząc świeżo zrobiony przez skrzaty talerz kolorowych kanapek oraz gorącą herbatę w termosie. - Pół godziny i wracamy - rzuciła dziewczynom, patrząc na nie z dumą. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Bellatrix_Black-Lestrange |
Dodany dnia 31.05.2014 10:07
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 316 Dom: SlytherinPunkty: 2460 Ranga: Fascynat Czarnej Magii Data rejestracji: 22.06.13 |
- No to chociaż tyle dobrego, że mamy przerwę. - pomarudziła zirytowana Christina. - Dobra Christi, nie marudź już, bo idzie nam coraz lepiej. - powiedziała Ewilan. - Właśnie poćwiczymy jeszcze i będziemy sto razy lepsze niż inne drużyny. - rzuciła Bella. Dziewczyny posiedziały jeszcze kilkanaście minut, pojadły kanapki i napiły się, ale wszystko to robiły już na spokojnie, bez agresji. No, ale czas mijał szybko. - Dobra dziewczyny wracamy na trening. - powiedziała Angelina. - Nie no, chociaż jeszcze dziesięć minut... - zaczęła Christi. - Christi, proszę cię, nie chcę znowu się drzeć na was. - odpowiedziała jej Ang. - Ej, jest dobrze. Nie marudzimy i wracamy na trening, bo im szybciej zaczniemy, to szybciej skończymy. - pogodziła je Bella. - Okej, to co idziemy moje drużyno ? - zapytała Ang. - Idziemy ! - krzyknęły wszystkie naraz oprócz Christiny. - A ty nie idziesz ? - zapytała ją Ew. - No idę, idę... - powiedziała Christi. - No to idziemy wreszcie. - powiedziała z uśmiechem Bella. ''Trzecia strzyga rzuciła się na Dymitra. Od chwili, kiedy go poznałam, nie widziałam, by przegrał jakąś walkę. Zawsze okazywał się szybszy i silniejszy od przeciwnika. Lecz tym razem było inaczej. (...) Wpatrywałam się w tę scenę szeroko otwartymi oczami. Rozpoznałam jasnowłosego strzygę. Rozmawiałam z nim podczas bitwy na dziedzińcu.
Chwycił Dymitra o cisnął nim o ziemię. Starli się w uścisku i nagle ujrzałam kły bestii zatapiające się w szyi strażnika. Czerwone oczy błyszczały, zwrócone w moją stronę. Usłyszałam krzyk. Wydobył się z moich ust. (...) Chciałam mu pobiec na ratunek, ale ktoś mnie zatrzymał. To był Stan. - Co robisz, Rose? Jest ich coraz więcej. Czy on nie rozumiał? Tam został Dymitr, musiałam po niego iść. (...) - Musimy uciekać, Rose! - On tam został!- krzyczałam najgłośniej, jak mogłam. Jak to możliwe, że pokonywałam strzygi, a nie miałam siły się wyrwać dwojgu strażnikom?- Dymitr tam jest! Musimy po niego wrócić! Nie możemy go zostawić! Kopałam na oślep, krzycząc, by go ratowali. Matka potrząsnęła mną i zbliżyła twarz do mojej twarzy. - On nie żyje, Rose! Nie możemy po niego wrócić. Słońce zajdzie za piętnaście minut, a strzygi tylko na to czekają. Nie wolno nam marnować ani sekundy. Musimy znaleźć się za osłoną, zanim zrobi się ciemno. Możemy nie zdążyć. Widziałam bestie tłoczące się przed wyjściem. Czerwone ślepia lśniły żądzą krwi. (...) Mimo to nie była w stanie się poruszyć. Wciąż wpatrywałam się w czeluść jaskini. Tam jest mój Dymitr. Razem z nim moja dusza. Nie wierzyłam, że zginął. Wtedy i ja musiałabym umrzeć. Matka wymierzyła mi policzek. Otrzeźwiałam. - Pędź!- krzyknęła- On nie żyje! Nie pozwolę ci zginąć razem z nim! Zobaczyłam w jej oczach strach. Bała się o mnie. Usiłowała ratować córkę. Przypomniałam sobie słowa Dymitra, który wolał zginąć, niż ujrzeć mnie martwą. Jeśli nadal będę tu tkwić, zawiodę ich oboje. - Dalej!- usłyszałam krzyk matki. Pobiegłam, a łzy spływały mi po policzkach.'' ~ Richelle Mead + "Pocałunek cienia" str. 400, 401, 402 "- Pewnego dnia oboje zostaniemy strażnikami Lissy. Moim obowiązkiem będzie ją chronić za wszelką cenę. Gdyby zaatakowały nas strzygi, musiałbym zasłonić ją swoim ciałem. - Wiem. Rozumiem to. - Przed oczami znów roztańczyły mi się czarne plamki. Byłam bliska omdlenia. - Nie w tym rzecz. Jeśli pozwolę sobie pokochać ciebie, nie będę chronił Lissy. Bo to ciebie bym zasłonił." ~ Richelle Mead + "Akademia wampirów" str. 329 "- Wow. Dyskusja o twarzy którą tylko matka mogłaby kochać. Ha. Słodko. Gdyby ten żart pochodził od kogokolwiek innego, oklaskiwałabym go. - Dobrze, że jesteś znawczynią w zakresie urazów twarzy - powiedziałam - Jak twój nos? Lodowaty uśmiech Mii drgnął nieznacznie, ale nie zniknął. Złamałam jej nos we wszystkich miejscach jakiś miesiąc wcześniej - podczas szkolnych tańców - i po leczeniu pozostała mała krzywizna. Prawdopodobnie chirurgia plastyczna mogłaby to poprawić, ale z moja wiedzą o stanie finansowym rodziny Mii, wiedziałam, że to nie byłoby możliwe w najbliższym czasie. - Jest lepiej - odparła sztywno - Na szczęście był tylko rozbity przez psychopatyczną dziwkę i właściwie, to nikt nie odnosi tego do mnie. Obdarzyłam ją moim najlepszym psychopatycznym uśmiechem. - Jaka szkoda. Członek własnej rodziny uderzył cię przez przypadek. Psychopatyczne dziwki mają skłonności do sięgania po więcej." ~ Richelle Mead + "W szponach mrozu" str. 55 ''- Auu! (..) Coś dużego i silnego przygwoździło mnie do twardej ziemi, a liście i gałęzie poraniły mi twarz i ręce. Dymitr unieruchomił mnie i nachylił się do mojego ucha. - Powinnaś była ukryć się w miasteczku- szepnął z rozbawieniem.- To było ostatnie miejsce, w którym bym cię szukał. Tymczasem bezbłędnie odgadłem twój plan. - Nie bądź z siebie taki dumny- wycedziłam przez zęby, starając się uwolnić. Szlag. Był cwany. W dodatku znów oszołomiła mnie jego bliskość. (...)- Miałeś szczęście i tyle. - Nie potrzebuję szczęścia, Roza. Zawsze cię znajdę. Od ciebie zależy, jak bardzo chcesz utrudnić nam życie.'' ~ Richelle Mead + "Ostatnie poświęcenie" str.100 "To ja zawsze będę jego najwierniejszą! On sam Lord Voldemort uczył mnie czarnej magii!" |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 31.05.2014 10:52
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
- Dobra, na miotły! - krzyknęła Angelina w wyśmienitym humorze. Miała powód do dumy Dziewczyny zgodnie usiadły na sprzętach i wzbiły się w powietrze. - Zastosujemy nieco inną taktykę! - oznajmiła im kapitan. Spojrzały po sobie przerażone. Znowu jakaś zmiana? - Spokojnie, to nic strasznego - uspokoiła je Angelina - Po prostu zrobimy inne ćwiczenie z szukającą. Dosia zbladła. - Będę wyrzucać w powietrze w różne strony piłeczki od tenisa - zaczęła kapitan nieco uspokajając Ewilan. Wiedziała o tych piłeczkach sportu mugoli, Dosia jej opowiadała. - Musisz je łapać, a Pottermaniaczka będzie w ciebie miotać tłuczkami. Ewilan głośno przełknęła ślinę. Ćwiczenie rzeczywiście, nie jest złe, ale jeszcze nie całkiem dobrze unikała tłuczków. To zadanie miało ją w tym podszkolić. Jednak było duże prawdopodobieństwo, że jednak jeden z tłuczków ją trafi. Nie miała tego za złe Angelinie. Po prostu chciała, żeby Dosia się tego nauczyła. Edytowane przez dobrosia1 dnia 31.05.2014 11:03
![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Bellatrix_Black-Lestrange |
Dodany dnia 31.05.2014 11:49
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 316 Dom: SlytherinPunkty: 2460 Ranga: Fascynat Czarnej Magii Data rejestracji: 22.06.13 |
-Eee....no dobra. Możemy spróbować, ale wydaje mi się że to nie jest dobre rozwiązanie. - powiedziała Ew. - No to próbujemy. Dosia wypuszczam piłki, a ty Pottermaniaczka wprowadź tłuczki w ruch. - rzuciła Ang. -No dobra. - powiedziała Pottermaniaczka. Po dziesięciu minutach przekonywania przez Bellę i Christinę, że taki układ Angelina zauważyła, że mają rację. -No dobra skoro tak wam się to nie podoba, to teraz poćwiczymy naszą obrończynię. -Ale czemu ja ! Nie możemy po prostu pograć ? - zapytała wkurzona Bella. -Nie. Teraz ćwiczymy ciebie i koniec. No dalej ! - powiedziała Ang. -No dobra. Idę. - rzuciła Bella. ''Trzecia strzyga rzuciła się na Dymitra. Od chwili, kiedy go poznałam, nie widziałam, by przegrał jakąś walkę. Zawsze okazywał się szybszy i silniejszy od przeciwnika. Lecz tym razem było inaczej. (...) Wpatrywałam się w tę scenę szeroko otwartymi oczami. Rozpoznałam jasnowłosego strzygę. Rozmawiałam z nim podczas bitwy na dziedzińcu.
Chwycił Dymitra o cisnął nim o ziemię. Starli się w uścisku i nagle ujrzałam kły bestii zatapiające się w szyi strażnika. Czerwone oczy błyszczały, zwrócone w moją stronę. Usłyszałam krzyk. Wydobył się z moich ust. (...) Chciałam mu pobiec na ratunek, ale ktoś mnie zatrzymał. To był Stan. - Co robisz, Rose? Jest ich coraz więcej. Czy on nie rozumiał? Tam został Dymitr, musiałam po niego iść. (...) - Musimy uciekać, Rose! - On tam został!- krzyczałam najgłośniej, jak mogłam. Jak to możliwe, że pokonywałam strzygi, a nie miałam siły się wyrwać dwojgu strażnikom?- Dymitr tam jest! Musimy po niego wrócić! Nie możemy go zostawić! Kopałam na oślep, krzycząc, by go ratowali. Matka potrząsnęła mną i zbliżyła twarz do mojej twarzy. - On nie żyje, Rose! Nie możemy po niego wrócić. Słońce zajdzie za piętnaście minut, a strzygi tylko na to czekają. Nie wolno nam marnować ani sekundy. Musimy znaleźć się za osłoną, zanim zrobi się ciemno. Możemy nie zdążyć. Widziałam bestie tłoczące się przed wyjściem. Czerwone ślepia lśniły żądzą krwi. (...) Mimo to nie była w stanie się poruszyć. Wciąż wpatrywałam się w czeluść jaskini. Tam jest mój Dymitr. Razem z nim moja dusza. Nie wierzyłam, że zginął. Wtedy i ja musiałabym umrzeć. Matka wymierzyła mi policzek. Otrzeźwiałam. - Pędź!- krzyknęła- On nie żyje! Nie pozwolę ci zginąć razem z nim! Zobaczyłam w jej oczach strach. Bała się o mnie. Usiłowała ratować córkę. Przypomniałam sobie słowa Dymitra, który wolał zginąć, niż ujrzeć mnie martwą. Jeśli nadal będę tu tkwić, zawiodę ich oboje. - Dalej!- usłyszałam krzyk matki. Pobiegłam, a łzy spływały mi po policzkach.'' ~ Richelle Mead + "Pocałunek cienia" str. 400, 401, 402 "- Pewnego dnia oboje zostaniemy strażnikami Lissy. Moim obowiązkiem będzie ją chronić za wszelką cenę. Gdyby zaatakowały nas strzygi, musiałbym zasłonić ją swoim ciałem. - Wiem. Rozumiem to. - Przed oczami znów roztańczyły mi się czarne plamki. Byłam bliska omdlenia. - Nie w tym rzecz. Jeśli pozwolę sobie pokochać ciebie, nie będę chronił Lissy. Bo to ciebie bym zasłonił." ~ Richelle Mead + "Akademia wampirów" str. 329 "- Wow. Dyskusja o twarzy którą tylko matka mogłaby kochać. Ha. Słodko. Gdyby ten żart pochodził od kogokolwiek innego, oklaskiwałabym go. - Dobrze, że jesteś znawczynią w zakresie urazów twarzy - powiedziałam - Jak twój nos? Lodowaty uśmiech Mii drgnął nieznacznie, ale nie zniknął. Złamałam jej nos we wszystkich miejscach jakiś miesiąc wcześniej - podczas szkolnych tańców - i po leczeniu pozostała mała krzywizna. Prawdopodobnie chirurgia plastyczna mogłaby to poprawić, ale z moja wiedzą o stanie finansowym rodziny Mii, wiedziałam, że to nie byłoby możliwe w najbliższym czasie. - Jest lepiej - odparła sztywno - Na szczęście był tylko rozbity przez psychopatyczną dziwkę i właściwie, to nikt nie odnosi tego do mnie. Obdarzyłam ją moim najlepszym psychopatycznym uśmiechem. - Jaka szkoda. Członek własnej rodziny uderzył cię przez przypadek. Psychopatyczne dziwki mają skłonności do sięgania po więcej." ~ Richelle Mead + "W szponach mrozu" str. 55 ''- Auu! (..) Coś dużego i silnego przygwoździło mnie do twardej ziemi, a liście i gałęzie poraniły mi twarz i ręce. Dymitr unieruchomił mnie i nachylił się do mojego ucha. - Powinnaś była ukryć się w miasteczku- szepnął z rozbawieniem.- To było ostatnie miejsce, w którym bym cię szukał. Tymczasem bezbłędnie odgadłem twój plan. - Nie bądź z siebie taki dumny- wycedziłam przez zęby, starając się uwolnić. Szlag. Był cwany. W dodatku znów oszołomiła mnie jego bliskość. (...)- Miałeś szczęście i tyle. - Nie potrzebuję szczęścia, Roza. Zawsze cię znajdę. Od ciebie zależy, jak bardzo chcesz utrudnić nam życie.'' ~ Richelle Mead + "Ostatnie poświęcenie" str.100 "To ja zawsze będę jego najwierniejszą! On sam Lord Voldemort uczył mnie czarnej magii!" |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 31.05.2014 12:27
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Bella miała pecha, gdyż pozycją Angeliny była ścigająca. Więc gdy doszło do ćwiczeń bramkarza, Johnson czuła się w swoim żywiole. W końcu ona też mogła poćwiczyć. Skinęła głową na Christinę, drugą ścigającą, i usiadła pewniej na miotle. Chwyciła kafla, wzbijając się w powietrze. - Musisz działać szybko i przewidywać ruchy! - rzuciła, jak zwykle zresztą, główną formułkę bramkarza. Okręciła się wokół przeciwległej, środkowej bramki, pochyliła się ku trzonowi i przyśpieszyła lot. Christina próbowała jej przeszkadzać z każdej strony, jednak Angelina była nie do zatrzymania. Leciała coraz szybciej i szybciej, aż łzy naleciały jej do oczu. Z delikatnym uśmieszkiem skierowała się w kierunku lewej pętli. Bella, widząc to, przełknęła głośno ślinę, jednak nadal stała na środku. Znała zasady - do ostatniej chwili nie może się ruszyć, bo nie wiadomo gdzie naprawdę kafel zostanie wyrzucony. Ew przerwała na moment szukanie znicza, Potteromaniaczka złapała pod pachę tłuczka. Wszystkie oczy skierowane były teraz na Bellę. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Bellatrix_Black-Lestrange |
Dodany dnia 31.05.2014 15:16
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 316 Dom: SlytherinPunkty: 2460 Ranga: Fascynat Czarnej Magii Data rejestracji: 22.06.13 |
Bella wiedziała, że musi to obronić. Gdyby tego nie zrobiła to nawet sama na siebie byłaby zła. Ewilan sama stresowała się tą sytuacją. Chciała żeby Bella obroniła. Jednocześnie wiedziała, że gdyby się jej to udało to Angelina dawałaby im jeszcze większy wycisk, ponieważ wtedy sama byłaby zła na siebie, że nie terafiła i, że nie jest wystarczająco dobra. Christina za to chciała, żeby Belli udało się obronić, bo miała nadzieję, że dzięki temu, iż Angelina by nie trafiła, to może zrozumiałaby swoje dotychczasowe błędy. Angelina była zaś bardzo zdeterminowana. Chciała trafić, by pokazać Belli i reszcie dziewczyn, że muszą się jeszcze wiele nauczyć, bo nie są wystarczająco dobre. Wszystkie czekały tak w napięciu, nie wiedząc co się wydarzy. Wreszcie Angelina oddała naprawdę mocny i dobry rzut, i nagle... -Wow !! Brawo Bella !! - krzyknęła Christina podlatując do niej. - To było naprawdę dobre. -powiedziała Ewilan, która przyleciała za Christi. W końcu podleciała do nich Angelina. - No było naprawdę dobrze. Nie spodziewałam się, że to obronisz. Jestem z ciebie dumna. - powiedziała z uśmiechem Ang. - Dzięki, ale i tak musimy jeszcze poćwiczyć, to wtedy będziemy najlepsze. - podziękowała i dodała szczęśliwa Bella. - To co, ćwiczymy cię dalej, tak ? - zapytała Christina. - No jesne, że ją ćwiczymy. Bynajmniej my trochę sobie odpuścimy. - powiedziała Dosia do Christi. - Ej, to nie fair. - powiedziała z udawanym uburzeniem Bella. - Nie przejmuj się Bells. Odegramy się później na nich. - szepnęła Angelina do Belli. - Dobra, to WSIADAĆ NA MIOTŁY !! - krzyknęła już teraz Angelina. ''Trzecia strzyga rzuciła się na Dymitra. Od chwili, kiedy go poznałam, nie widziałam, by przegrał jakąś walkę. Zawsze okazywał się szybszy i silniejszy od przeciwnika. Lecz tym razem było inaczej. (...) Wpatrywałam się w tę scenę szeroko otwartymi oczami. Rozpoznałam jasnowłosego strzygę. Rozmawiałam z nim podczas bitwy na dziedzińcu.
Chwycił Dymitra o cisnął nim o ziemię. Starli się w uścisku i nagle ujrzałam kły bestii zatapiające się w szyi strażnika. Czerwone oczy błyszczały, zwrócone w moją stronę. Usłyszałam krzyk. Wydobył się z moich ust. (...) Chciałam mu pobiec na ratunek, ale ktoś mnie zatrzymał. To był Stan. - Co robisz, Rose? Jest ich coraz więcej. Czy on nie rozumiał? Tam został Dymitr, musiałam po niego iść. (...) - Musimy uciekać, Rose! - On tam został!- krzyczałam najgłośniej, jak mogłam. Jak to możliwe, że pokonywałam strzygi, a nie miałam siły się wyrwać dwojgu strażnikom?- Dymitr tam jest! Musimy po niego wrócić! Nie możemy go zostawić! Kopałam na oślep, krzycząc, by go ratowali. Matka potrząsnęła mną i zbliżyła twarz do mojej twarzy. - On nie żyje, Rose! Nie możemy po niego wrócić. Słońce zajdzie za piętnaście minut, a strzygi tylko na to czekają. Nie wolno nam marnować ani sekundy. Musimy znaleźć się za osłoną, zanim zrobi się ciemno. Możemy nie zdążyć. Widziałam bestie tłoczące się przed wyjściem. Czerwone ślepia lśniły żądzą krwi. (...) Mimo to nie była w stanie się poruszyć. Wciąż wpatrywałam się w czeluść jaskini. Tam jest mój Dymitr. Razem z nim moja dusza. Nie wierzyłam, że zginął. Wtedy i ja musiałabym umrzeć. Matka wymierzyła mi policzek. Otrzeźwiałam. - Pędź!- krzyknęła- On nie żyje! Nie pozwolę ci zginąć razem z nim! Zobaczyłam w jej oczach strach. Bała się o mnie. Usiłowała ratować córkę. Przypomniałam sobie słowa Dymitra, który wolał zginąć, niż ujrzeć mnie martwą. Jeśli nadal będę tu tkwić, zawiodę ich oboje. - Dalej!- usłyszałam krzyk matki. Pobiegłam, a łzy spływały mi po policzkach.'' ~ Richelle Mead + "Pocałunek cienia" str. 400, 401, 402 "- Pewnego dnia oboje zostaniemy strażnikami Lissy. Moim obowiązkiem będzie ją chronić za wszelką cenę. Gdyby zaatakowały nas strzygi, musiałbym zasłonić ją swoim ciałem. - Wiem. Rozumiem to. - Przed oczami znów roztańczyły mi się czarne plamki. Byłam bliska omdlenia. - Nie w tym rzecz. Jeśli pozwolę sobie pokochać ciebie, nie będę chronił Lissy. Bo to ciebie bym zasłonił." ~ Richelle Mead + "Akademia wampirów" str. 329 "- Wow. Dyskusja o twarzy którą tylko matka mogłaby kochać. Ha. Słodko. Gdyby ten żart pochodził od kogokolwiek innego, oklaskiwałabym go. - Dobrze, że jesteś znawczynią w zakresie urazów twarzy - powiedziałam - Jak twój nos? Lodowaty uśmiech Mii drgnął nieznacznie, ale nie zniknął. Złamałam jej nos we wszystkich miejscach jakiś miesiąc wcześniej - podczas szkolnych tańców - i po leczeniu pozostała mała krzywizna. Prawdopodobnie chirurgia plastyczna mogłaby to poprawić, ale z moja wiedzą o stanie finansowym rodziny Mii, wiedziałam, że to nie byłoby możliwe w najbliższym czasie. - Jest lepiej - odparła sztywno - Na szczęście był tylko rozbity przez psychopatyczną dziwkę i właściwie, to nikt nie odnosi tego do mnie. Obdarzyłam ją moim najlepszym psychopatycznym uśmiechem. - Jaka szkoda. Członek własnej rodziny uderzył cię przez przypadek. Psychopatyczne dziwki mają skłonności do sięgania po więcej." ~ Richelle Mead + "W szponach mrozu" str. 55 ''- Auu! (..) Coś dużego i silnego przygwoździło mnie do twardej ziemi, a liście i gałęzie poraniły mi twarz i ręce. Dymitr unieruchomił mnie i nachylił się do mojego ucha. - Powinnaś była ukryć się w miasteczku- szepnął z rozbawieniem.- To było ostatnie miejsce, w którym bym cię szukał. Tymczasem bezbłędnie odgadłem twój plan. - Nie bądź z siebie taki dumny- wycedziłam przez zęby, starając się uwolnić. Szlag. Był cwany. W dodatku znów oszołomiła mnie jego bliskość. (...)- Miałeś szczęście i tyle. - Nie potrzebuję szczęścia, Roza. Zawsze cię znajdę. Od ciebie zależy, jak bardzo chcesz utrudnić nam życie.'' ~ Richelle Mead + "Ostatnie poświęcenie" str.100 "To ja zawsze będę jego najwierniejszą! On sam Lord Voldemort uczył mnie czarnej magii!" |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 31.05.2014 15:17
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
Nagle zauważyły samotnego Ślizgona wchodzącego na trybuny. Angelina podleciała bliżej, żeby mu się przyjrzeć. Wytrzeszczyła oczy i krzyknęła do Dosi - To twój chłoptaś, Horus! Ewilan rozpromieniła się. Jej chłopak przyszedł ją oglądać! Napotkała jego wzrok i pomachała. On przesłał jej buziaka. Dosia zebrała się w sobie i z jeszcze większą determinacją zaczęła grać. Chciała zaimponować swojemu chłopakowi. Jednak teraz wróciła myślami do Belli i kolejnej akcji Angeliny. Tym razem robiła zwody, kluczyła i kręciła się próbując zdekoncentrować Bellę i czegoś ją nauczyć. Bella nadal się nie ruszała. Wiedziała, że musi czymś zaskoczyć Angelinę. Kapitan wycelowała i rzuciła. Kafel ewidentnie kierował się do prawej pętli, jednak Bella nawet nie kiwnęła palcem tylko śledziła wzrokiem kafla. Dziewczyny patrzyły na sytuację zastygnięte w powietrzu. Wszystkie były pewne, że Bella nie obroni, Angelina również uśmiechała się pewna gola. Kiedy kafel był ok 5 metrów od bramki, Bella zanurkowała i poderwała się w górę. Edytowane przez dobrosia1 dnia 31.05.2014 15:25
![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 31.05.2014 16:12
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina wstrzymała na moment powietrze, a potem szybko zanurkowała w drugim kierunku. Zdezorientowana Bella poleciała w jej stronę, nie zauważając wyrzuconego wcześniej kafla. -Musisz patrzeć na kafla, nie na ścigającego. Ciebie obchodzi tylko kafel! - krzyknęła Angelina, pokazując przy pętli, że nie ma w rękach piłki. Bella jęknęła głośno. - I tak Ci idzie wyśmienicie - dodała Johnson, klepiąc przyjaciółkę po plecach. - Już mamy osiągnięty naprawdę niezły poziom.... Dosia! Bez tych umizgów mi tam! Wracaj do znicza! Ewilan odleciała niechętnie od chłopaka i podleciała do góry. Szczerze mówiąc, nudziła się. Szukanie znicza na treningach było mało ciekawym zajęciem. Bolały ją już oczy od ciągłego wypatrywania małej kulki, krążąc wokół boiska. Całe szczęście, chmury powoli przelatywały, ukazując promienie słońca. Ślizgonka zastanawiała się ile godzin już ćwiczą tak morderczo, ale wolała chyba nie wiedzieć. - Wszyyyscy na dół! - zawołała Angelina, robiąc zbiórkę na ziemi. Wymęczona drużyna Slytherinu wylądowała obok niej i ustawiła się w szeregu. Ich twarze były przemęczone, ale wyrażały zdeterminowanie - muszą wygrać i wygrają. - Czas na ostatnią część naszego treningu. Czas na zwody. - Och daj spokój! - jęknęła Christina, wiedząc, co je zaraz czeka. - O co Ci chodzi? Zwody są super! - krzyknęła podekscytowana Bella, układając na szybko niesforne włosy. - O ile już minęła cię część... - Czas na teorię! - przerwała Christinie w pół słowa Angelina i zaklęciem Accio przywołała drewniany trójnóg z mnóstwem zapisanych kartek do przewijania. Christina mruknęła tylko Belli a nie mówiłam i usiadła na mokrej murawie. - Zanim przejdziemy do wykonywania zwodów, musimy najpierw zrozumieć ich działanie. Pomoże to nam wyeliminować część błędów i zwiększy nasze bezpieczeństwo, zmniejszając szansę na upadki - zaczęła kapitan, pokazując wskaźnikiem na pierwszą kartkę. - Dzisiaj nauczymy się Zwodu Kirchoffa, Zwodu Kruma i Zwodu Wooda... Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 31.05.2014 16:23
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
Wskazywała długim i cienkim patykiem na różne części rozkładu stadionu. - Pierwszy będzie zwód Wooda - zaczęła Angelina - Chodzi o taktykę opracowaną przez naszego byłego ucznia, Olivera Wooda. Polega na współpracy jednej ścigającej i dwóch pałkarek. Aktualnie mamy tylko jedną, Pottermaniaczkę, więc Malwka zajmie na ten zwód miejsce drugiej na zmianę z Christiną. Wymienione dziewczyny wydały pełen rozpaczy jęk. - Nie jęczeć! - upomniała je Kapitan - To konieczne, bo obie musicie się tego nauczyć, a ja będę was instruować. Jedna zawsze będzie wolna, więc czemu nie miałaby zająć miejsca pałkarki? Przecież dobrze wam szło! Na to Christina i Mia nie znalazły odpowiedzi. - Wróćmy do zwodu - kontynuowała Angelina - Jedna ze ścigających, załóżmy, Christina, dostaje kafla. Podczas mówienia, energicznie i w skupieniu pokazywała rozkład na tablicy - Może odegrać do innej ścigającej, to bez znaczenia, ważne, żeby miała na końcu kafla w przeciągu 30 sekund. Rzuca w pałkarkę, weźmy Pottermaniaczkę, a ta zamiast się uchylić odbija pałką do kolejnej pałkarki, weźmy Malwkę. Kiedy one podają, Christina przemieszcza się jak najbliżej bramki. Uwaga obrońcy skupiona jest na kaflu, więc w tym czasie może cię nie zauważyć. Kiedy Malwka dostanie kafla, musi odbić go z powrotem do Christiny, a ta przygotowana na to rzuca do bramki! Angelina z energią i nieco za mocno dźgnęła słupek bramkowy na tablicy, aż zrobiła się dziura. Była podekscytowana, lecz dziewczyny nie były przekonane. - Przecież coś takiego uda się tylko raz! potem już będą wiedzieli - zaoponowała Ewilan Edytowane przez dobrosia1 dnia 01.06.2014 20:52
![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 13.06.2014 21:21
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
Nowy trening! Ewilan weszła do szatni parę minut wcześniej. Chciała w spokoju się przebrać, bez hałasu zawsze towarzyszącemu. Niestety, w środku była już przebrana kapitan. - Dzień dobry Ewilan! - powiedziała, gdy Dosia tylko weszła do szatni - Dobrze, że jesteś wcześniej. Chciałam porozmawiać o pewnej nowej taktyce szukania znicza. Dosia jęknęła w duchu. Że też pokusiło ją na wyrwanie się wcześniej. - E, słucham Angelino - odrzekła wbrew sobie. - A więc... Czemu się nie przebierasz? - zmarszczyła brwi. Dosia rozdziawiła usta. Miała się teraz przebierać? Przy kapitan? - Ojej, Ewilan! - Ang wyrzuciła ręce w górę - Przed chłopakiem się nie wstydzisz być naga, a przed kapitan nawet przebrać się nie chcesz? Dosia jeszcze szerzej otworzyła usta i spłonęła rumieńcem. Od odpowiedzi wybawiła ją wchodząca właśnie drużyna. (Nie chciałam znowu ustalać pogody ) Edytowane przez Angelina Johnson dnia 14.06.2014 11:17 ![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Mistkey250 |
Dodany dnia 13.06.2014 21:32
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 334 Dom: SlytherinPunkty: 4354 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 31.05.14 |
Mist wszedł do szatni razem z całą drużyną. Dosia zaczęła się przebierać z resztą jak cała reszta drużyny. - Poznamy dziś jakąś nową taktykę - rzekła Ewilan - szykujcie się na niezły wycisk - stwierdziła. - Już nie mogę doczekać się przerwy - odpowiedział jej Mist. Kapitan chyba to usłyszała, ponieważ spojrzała znacząco na nowego pałkarza. Ten oczywiście się zaczerwienił i zakończył rozmowę z członkami drużyny. Kiedy wszyscy się przebrali kapitan zaczęła wstępną przemowę. ![]() Od cnoty Gryfonów, kretynizmu Puchonów i wszechwiedzy Krukonów, chroń nas Slytherinie. ![]() Always. ![]() Jeżeli zastanawiasz się czy przegrasz, przegrasz na pewno ![]() - A więc niech zwycięży lepszy - zawołał szyderczo Deparnieux, a tym razem Halt odezwał się: - Owszem, zamierzam zwyciężyć. |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 13.06.2014 21:37
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
- A więc na tym treningu poznamy nowe taktyki - zaczęła Angelina świdrując drużynę wzrokiem - Nawiasem mówiąc, dzięki za tę książkę, Ew. Dosia już zapomniała, że na siłę wcisnęła Angelinie książkę o Quidditchu. - Nie ma sprawy - odpowiedziała automatycznie, ale drużyna posłała jej mordercze spojrzenia. Oznaczało to nowe, męczące treningi. - Dokończymy ostatni trening, bo nie omówiliśmy taktyk. Pierwszą była Zwód Wooda, o ile się nie mylę - kontynuowała Kapitan. Nagle, jak w przedszkolu zgłosił się Mist. Wszyscy parsknęli śmiechem. - Nie musisz się zgłaszać - wyjaśniła Ang - Każdy ma prawo do głosu. Mist spuścił głowę speszony. Zapomniał, co miał powiedzieć. - Za to ja mam prośbę i pytanie - Dosia naśladowała Mist podnosząc rękę. Wzbudziło to salwę śmiechu, włączając nowego Pałkarza. Nawet kapitan pozwoliła sobie na uśmiech. - Tak? - spytała wskazując na Dosię. - Możemy odpuścić sobie nowości? Pozwolić sobie na trochę zwyczajny, luźny trening? Angelina już chciała się nie zgodzić, ale zawahała się. Drużyna zaczęła usilnie prosić. Co mi szkodzi? - pomyślała - Raz można zrobić taki trening - No dobrze, zgadzam się - ustąpiła wreszcie Angelina Edytowane przez dobrosia1 dnia 13.06.2014 21:48
![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Mistkey250 |
Dodany dnia 13.06.2014 21:59
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 334 Dom: SlytherinPunkty: 4354 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 31.05.14 |
Cała drużyna nagle uśmiechnęła się, a z ust Mist'a wyrwał się cichy okrzyk - JEST! Kapitan podeszła do niego. - Ty chyba nie chcesz mieć u mnie taryfy ulgowej, co? - nakrzyczała na niego. Biedny chłopak nie wiedział co miał zrobić. Uśmiech na jego twarzy zniknął i pojawiło się przerażenie. Bał się, że wyleci z drużyny. - 10 pompek i do roboty, bo zaraz nasz luźny trening zastąpi poznawanie najtrudniejszej taktyki z książki od Ew - powiedziała pani Kapitan patrząc na Dosię. Nowy pałkarz, grzecznie wykonał zadane mu ćwiczenie. - Co już się zmęczyłeś? No to jeszcze dyszka - uwzięła się Angelina - Przepraszam - powiedział młody Snape. - No dobra koniec tego dobrego, wychodzimy na boisko. A ty lepiej uważaj - powiedziała z uśmieszkiem na twarzy, Angelina. ![]() Od cnoty Gryfonów, kretynizmu Puchonów i wszechwiedzy Krukonów, chroń nas Slytherinie. ![]() Always. ![]() Jeżeli zastanawiasz się czy przegrasz, przegrasz na pewno ![]() - A więc niech zwycięży lepszy - zawołał szyderczo Deparnieux, a tym razem Halt odezwał się: - Owszem, zamierzam zwyciężyć. |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 14.06.2014 13:09
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
- Uwaga! Na miotły! - zakomenderowała Angelina. Drużyna posłusznie wzniosła się w powietrze. Kapitan dmuchnęła w gwizdek. - Czy ja powiedziałam "w powietrze"?! - ryknęła. Spojrzała w górę. Niebo było bezchmurne, a słońce mocno świeciło, co mogło być niekorzystne dla szukającej. No, trudno. Musi nauczyć się grać w takich warunkach. Zawodnik i zawodniczki posłusznie zleciały na ziemię. - Ej, Ania! - krzyknęła - To, że jesteś rezerwowa, nie znaczy, że możesz robić sobie lajcik! Ania powlokła się do drużyny. ![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Mistkey250 |
Dodany dnia 14.06.2014 13:32
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 334 Dom: SlytherinPunkty: 4354 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 31.05.14 |
Kiedy Ania zasiadła na swojej miotle, Angelina zaczęła mówić. - Słuchajcie mnie teraz! Na początek chciałabym zobaczyć naszego nowego pałkarza w akcji. Cała drużyna niech wykona rozgrzewkę, a Mist za mna. Ślizgon grzecznie poszedł za panią Kapitan. Kiedy odeszli trochę od drużyny, Angelina poleciała w górę, a Mist poszedł za nią. Podała mu pałkę i powiedziała: - Zaraz wypuszczę tłuczek. Twoim zadaniem będzie pokazanie mi, że nadajesz się do naszej drużyny. Dosiu! - zawołała. Dziewczyna podeszła do Kapitana - Pomożesz mi ocenić jego umiejętności - powiedziała. - Ale ja nie znam się na pałkarzach - odpowiedziała. - Zrób 10 pompek, ogarnij się i zrób to co ci kazałam. Mist, zaczynaj - wykrzyczała. Chłopak zręcznie wykorzystywał różne techniki lotu, by tylko jak najwięcej razy odbić tłuczek. Pokazał, że dobrze panuje nad miotłą i potrafi mocno odbć tłuczek. - Zlatuj i pomóż mi przymocować tłuczek z powrotem - rozkazała Kapitan - Było nienajgorzej, pokazałeś jakieś małe sztuczki, ale przed tobą dużo treningu. Wróćmy do drużyny - zakomendowała Angelina. ![]() Od cnoty Gryfonów, kretynizmu Puchonów i wszechwiedzy Krukonów, chroń nas Slytherinie. ![]() Always. ![]() Jeżeli zastanawiasz się czy przegrasz, przegrasz na pewno ![]() - A więc niech zwycięży lepszy - zawołał szyderczo Deparnieux, a tym razem Halt odezwał się: - Owszem, zamierzam zwyciężyć. |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Slytherin


























)


