Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Błonia i Zakazany Las
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 03.06.2013 17:31
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Fuerte i Abhorsen wyszli z cieplarni cali uwalani potem i nawozem. - Fuj, zielarstwo z każdym rokiem staje co raz bardziej "brudnym" przedmiotem. Muszę lecieć do Dormitorium i wziąć prysznic... - powiedziała Fuer. - Gdzie Ty leziesz? - zapytała zdziwiona, widząc, że Ab kieruje się za cieplarnie. - Muszę zapalić. - odpowiedział. - Nie patrz tak na mnie. Wytrzymasz te parę minut i pójdziemy. Mam stresa przed tym szlabanem u Snape'a... - Faktycznie jest czym się stresować. Tak jakby to był Twój pierwszy. - Możesz się nie nabijać? Powiedz lepiej co tam wymyślił sobie Dumbledore. - Hmm... w sumie to nikt nic nie wie. Szczegóły poda chyba dopiero wieczorem, przed kolacją. - Aha, spoko. - odrzekł Akkarin, zaciągając się papierosem. - A Ty nadal potwierdzasz swój udział w spotkaniu w przyszłym tygodniu? - Tak, nie zmieniłam zdania. - powiedziała stanowczo Fuer. - W porządku. Postaram się przygotować coś specjalnego. - rzucił Ab z chytrym uśmieszkiem. - Możemy już iść. - A nie wiesz gdzie podziewa się Seferyn? Czemu nie było go na lekcji? - zapytała dziewczyna. - Oh, poszedł do dyra, a teraz pewnie siedzi w bibliotece. - W takim razie, po kąpieli, pójdziemy go tam zdybać i wypytać o ten cały Turniej. - Turniej? Nie mówiłaś, że to będzie jakiś turniej... - odparł zaskoczony Abhorsen. - Mówiłam Ci kołku, że jeszcze nic nie wiadomo. Pierwsze słyszę o wewnątrzszkolnym turnieju... - Dobra, dobra, spokojnie, Fuer. Wchodź - powiedział, zatrzymując się przed drzwiami wejściowymi. - Jaki Ty jesteś uprzejmy! Chyba gdzieś to sobie zapiszę... - zaśmiewała się Fuerte wchodząc do Sali Wejściowej. ![]() Always ![]() |
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 05.06.2013 15:08
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
Karina szła do zamku pogwizdując wesoło. Była już po lekcji zielarstwa i znów okazała się jedna z najlepszych. Najlepsze w tym wszystkim jest, że Fred cały czas ją meczy o partnerstwo w Turnieju. Na twarzy Kariny pojawił się mimochodem złośliwy uśmieszek. Lubiła gdy chłopcy walczą o nią. A Fred walczy cały czas by ONA była jego partnerką w Turnieju, a nie inna dziewczyna. Rozmyślając tak wpadła na Deana Thomasa. - Ała! Fuj!_- krzyknęła z obrzydzeniem. - Bleee! Kujonka mnie dotknęła!- krzyknął Dean. Oboje spiorunowali się wzrokiem i odeszli z godnością. Karina była wzburzona. Jak on śmiał tak wyrazić się o mnie?!, pomyślała rozgoryczona. W tym całym zamieszaniu zapomniała całkiem o tym, że ma jeszcze lekcję Runów i dwie godziny zaklęć. Zła na siebie odwróciła się na pięcie i pobiegła na lekcje. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 15:11
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 05.06.2013 16:57
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Xeri i Lily wybiegły z łazienki na korytarz. Zbiegły po schodach w na prawdę niezłym czasie. Już dobiegały do końca, gdy Lily efektownie się przewróciła. Xeri przez chwilę stała jak wryta, a potem podbiegła pomóc wstać przyjaciółce. - Ty fajfusie - zaśmiała się wyciągając ku niej rękę. Lily uśmiechnęła się mimo bólu w nodze. Spojrzała niepewnie na bolące miejsce. - Mam nadzieję, że nic sobie nie złamałam... - zaniepokoiła się wstając. - Oj tam, oj tam. Pomfrey wszystko poskłada. - Ruszyły w dalszą drogę już nie biegnąc. W pewnym momencie drogę zagrodził im Irytek wznosząc się podejrzanym chichotem. Dziewczyny zmrużyły oczy, bowiem nie od dziś znały tego wkurzającego poltergeista. Nachylił się ku nim i szepnął teatralnie: - Zdradzę wam sekret. W jednej z sal Weasley całuje się z jakąś blondynką. - zachichotał jeszcze raz i mówił dalej - już to powiedziałem Flictwickowi. - zaśmiał się lubieżnie i odpłynął. - Kur... Chyba chodzi o Christi. - zauważyła Xeri. - Później się tym zajmiesz! - dodała szybko widząc minę Lily. - Teraz zasuwamy na błonia! - Nie drzyj się tak, jeszcze ktoś się zainteresuje, dlaczego nie ma mnie na lekcji. - zganiła ją i zaczęła biec. Najwidoczniej już ból minął. Wyszły na Błonia i zauważyły pewnego Puchona imieniem Patryk, który właśnie wypuszczał sowę. - Hej, widziałeś może gdzieś tu Ulkę Black Potter? - zapytały, gdyż nie było jej teraz nigdzie widać. Puchon zastanowił się chwilę. - Chyba jest u Hagrida. - Och... Trudno, zaczekamy. - usiadły pod drzewem właśnie w momencie, gdy Julie z Hufflepuffu wpadła do jeziora. Edytowane przez Xeri dnia 05.06.2013 17:42
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 05.06.2013 17:31
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Po godzinnej lekcji Opieki nad magicznym stworzeniami Ulka Black Potter ze smętną miną ruszyła do zamku. Hagrid dał się przeprosić więc wydawałoby się, że wszystko powinno być w porządku. Ursi była przygnębiona z innego powodu. Fuer, Ab i Blondas przeprosili Hagrida już wcześniej i nic jej nie powiedzieli. Jak mogli jej nie powiedzieć? Dziewczyna stwierdziła, że musi z nimi pogadać. W połowie drogi Ulka zobaczyła Ślizgonki, które ewidentnie wpatrywały się w Puchonkę. - Czego one ode mnie chcą..._- ostatnim na co miała ochotę Ulka to kłótnia ze ślizgonami. - Ej ty, Black Potter! Chodż no tu!_- zawołała dziewczyna z brązowymi włosami. Ulka zatrzymała się i zmierzyła Lily Manson wzrokiem od góry do dołu. - Jeżeli twój ślizgoński zadek jest za ciężki żeby tu podejść to bardzo mi przykro. Ja nie mam do ciebie żadnej sprawy więc wiesz..._- Ulka domyślała się czego mogą chcieć od niej dziewczyny. - Ok, ok. Już idziemy. Mamy do ciebie sprawę._- Cordiale była widocznie zdeterminowana skoro nie obraziła ją ta uwaga. - Yhm, słucham. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 15:14
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 05.06.2013 18:28
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
Puchonka nie cieszyła się z takiej wizyty - jej mina wszystko zdradzała. - A no więc... - zaczęła Xeri. - Chciałyśmy się zapytać.. - O imprezę - dokończyła starsza Ślizgonka słuchając jąkania Xerissy. - Tak, no właśnie - dodała z wymownym spojrzeniem. - Bo co by to była za impreza bez Ślizgonów, cnie? - uśmiechnęła się niepewnie. - Chcemy zrobić niespodziankę dziewczyną i pomimo zakazów Prefekta - tu Lily się ukłoniła dumna ze swojego stanowiska - pójść na tą bibę. Mason nic więcej nie miała do powiedzenia. Wymowny wzrok Uli był bardzo podejrzliwy i widać w nim było - przynajmniej według Lily - wielką i głośną odpowiedź: nie!. Dziewczyna spuściła wzrok pozostając z nadzieją. Edytowane przez Cordiale dnia 05.06.2013 18:36
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 05.06.2013 23:02
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Ulka spojrzała z rezygnacją na Cordiale i jej koleżankę. Co miała im powiedzieć? Że są zbyt dumne i butne jak na imprezę w kiblu? A może, że nie mogą przyjść bo nikt nie lubi Ślizgonów? Black Potter nie należała do osób, które osądzają innych stereotypowo. Po wyglądzie to tak, ale nie stereotypowo. - Hmm, no wiecie. Nie będziecie źle się tam czuły? Oprócz was będzie tylko jeszcze jedna ślizgonka. Xeri prychnęła. - My się wszędzie dobrze czujemy. My tworzymy atmosferę wiec jak miałybyśmy sie źle gdzieś czuć? Ursula wywróciła oczami i powiedziała. - Dobra, wbijajcie. Zmieniłam jednak termin. Jutro w kiblu o 18._- Ulka chciała już odejść, ale coś się jej przypomniało. - Te Johnson'ki z wami będą, tak? - Christi i Angelina, tak będą z nami._- odparła Cordiale. Ulka pokręciła głowa i odeszła. Jak powie reszcie, że "elita" będzie na wixsie. Mało kto przepadał za Ślizgonami, a te dziewczyny trzymają się z dupowatym Malfoyem... Ursi stwierdziła nagle, że odechciało jej się organizować cokolwiek._- A tam, to już i tak żyje swoim życiem. Połowa Hogwartu wie o tym party więc po co ja mam się w to mieszać._- pomyślała._- Wpadnę jutro i zobaczę jak to się wszystko rozkręciło i tyle. Postanowiwszy to Ulka ruszyła żwawiej do Zamku. Myśl, że zaraz znajdzie się w przytulnym dormitorium napawała ja takim szczęściem, że gdyby nie to, że nie potrafi latać, unosiłaby się kilka cali nad ziemią. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 15:19
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
TheWarsaw1920 |
Dodany dnia 07.06.2013 14:59
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 4 Postów: 134 Dom: SlytherinPunkty: 1850 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 06.06.13 |
Szedłem w wielkim zamyśleniu do Hagrida z paczką gumochłonów (prezent od Irytka). Nagle wpadł na mnie jakiś puchon. - Patrz jak łazisz!!! - zawarczałem niczym wkurzony wilk. - Prze - Przepraszam... - mówił łagodnie chłopaczyna. - Nie wkurzaj mnie!!! Już miałem wyciągnąć różdżkę i puścić coś niecoś kiedy... - Nie denerwuj się... Proszę. - Nie ma problemu, to moja wina. Mówią na mnie Barry, a na Ciebie? - spytałem. - Na.. na mnie mówią Porcio. - odrzekł. - Może kiedyś zagramy w szachy? - Chętnie! - rozpromienił się. Poszliśmy w swoje strony. Nie wiem co to było, ale na pewno było to bardzo dziwne uczucie. Nie wiem czy tak po prostu mam, czy to taka "aura" puchonów. Nie da się ich nie lubić. Zauważyłem, że odkąd tutaj jest mam słabość do tych ludzi są po prostu pogodni i przemili. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 15:21
|
|
|
|
Portugas |
Dodany dnia 07.06.2013 15:04
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
Patryk szedł do kibla kiedy zauważył, że w jego kieszeni nie ma różdżki. Wrócił się tą samą trasą, którą teraz szedł wpatrując się w ziemię. Nigdzie jej nie było z nadzieją, że ją znajdzie poszedł do Hagrida. Zapukał, a po chwili zabrzmiał głos Hagrida. -_Otwarte!_- Patryk wszedł do małej chatki z kilkoma mebelkami. -_O! To ty Patryk przepraszam już mam jednego gościa znasz już może Jana?_- zapytał serdecznie półolbrzym. -_Tak_- odpowiedzieli Patryk i Jan jednogłośnie. Patryk niechcący przebiegając wzrokiem dom Hagrida zobaczył w kieszeni Jana dwie różdżki. -_Po co ci dwie różdżki?_- spytał Patryk z nadzieją i przekonaniem, że jedna z różdżek należy do niego. -_Po nic. Znalazłem ją kiedy tu szedłem. Twoja?_- odpowiedział ślizgon -Tak! Wielkie dzięki. Ale teraz lecę śpieszę się. Na_razie!_- podziękował szybko Patryk i wybiegł tak szybko, że się za nim kurzyło. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 15:23
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 08.06.2013 13:30
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
Pogoda była dziś słoneczna, więc wielu uczniów wyszło na błonia. Karina i jej wierna przyjaciółka Violetta rozłożyły koc i położyły się na nim. Gawędząc wesoło i żartując nie zauważyły pewnego rudzielca chowającego się za drzewem. Violetta jednak spostrzegła czuprynę chłopaka i ostrzegła szeptem przyjaciółkę: - Uważaj, Weasley na dziewiątej! - Który?_- Karina wyszczerzyła zęby. Była przekonana, że za drzewem ukrywa się Fred Weasley. Wstała i wyciągnęła mimochodem różdżkę. Już ją wycelowała, gdy usłyszła za sobą szept: - W kogo celujesz? Dziewczyna krzyknęła przeraźliwie. Odwróciła się i zobaczyła Freda Weasley'a. Zdezorientowana spojarzała w stonę drzewa za którym rzekomo ukrywał się Fred, ale ruda czupryna wciąż tam była. Karina znów wycelowała różdżkę. Wypowiedziała w myślach zaklęcie i z końca różdżki wyleciał strumień wody. Zza drzewa rozległ się krzyk i ukazał się Percy Weasley. Była cały mokry i rozwścieczony. Fred i Karina zwijali się ze śmiechu. Violetta była wzburzona, bo Percy był obiektem jej westchnień. Ona i Percy odeszli, a Karina i Fred zostali. Karina zrobiła niepewną minę, lecz Fred okazywał pełen entuzjazm. Patrzyli na siebie przez parę minut, aż wreszcie Fred się odezwał: - Wiesz, pewnie zastanawia się czemu Percy cię szpiegował. - Tak bardzo mnie to zastanawia. Więc? - Bo ja założyłem się z nim, że zaproszę cię na ślub mojej kuzynki i... Nie wyszło.... Karina stała tak i analizowała słowa Freda. Wiedziała, że Fred chce ją gdzieś zaprosić, lecz nie wiedziała ,że na jakiś ślub. - Fred to miłe ,że akurat mnie chcesz zaprosić, ale nie jestem jakimś obiektem, o który możesz się zakładać, bo to wygląda jakbyś tak z przymusu mnie zaparaszał. To byłoby milsze jakbyś zaprosił mnie tak po prostu. A teraz cześć!- po tych słowach odeszła. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 15:36
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 11.06.2013 18:17
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Sobotni dzień rozpoczął się dla Barta dosyć późno. Dochodziło południe, kiedy to z wielkim bólem głowy wydostał się z pokoju wspólnego. Nadal był zestresowany jednak poimprezowy kac skutecznie blokował niespokojne myśli. Bart uznał, że odwiedzi prof. Sprout, która swój czas wolny spędzała zapewne w cieplarni numer 3. Zamek sprawiał wrażenie opustoszałego. "Pewnie wszystkie domy ostro wczoraj imprezowały", pomyślał wychodząc na słoneczne błonia. Wkrótce znalazł opiekunkę swojego domu utaplaną jak zwykle w smoczym łajnie, użyźniającą świeżo posadzone czyrakobulwy. - Ah, to ty Luna Roja. Właśnie zastanawiałam się kiedy uznasz za słuszne by mnie odwiedzić. Mam nadzieję że całą noc myślałeś tylko i wyłącznie o wskazówce dotyczącej zadania. - Eeee... tak pani profesor, myślałem i eee... może przydałoby mi się spędzić trochę czasu w cieplarni numer jeden, tak. - wydukał Bart siląc się na szczerość w głosie. - Och, no tak. Oczywiście, na pewno dobrze zrobi ci praktyczna powtórka, pamiętaj tylko że rośliny tam rosnące są wysoce niebezpieczne i omawiam je dopiero z ostatnim rokiem. Najlepiej jak razem tam będziemy. Będę czekała na ciebie w cieplarni numer jeden w poniedziałek po twoich popołudniowych zajęciach. Masz tu także pozwolenie na korzystanie z działu ksiąg zakazanych. Słyszałam, że inni opiekunowie zapewnili już ten przywilej swoim reprezentantom. A teraz zmykaj, mam trochę roboty, a tobie zaleciłabym jak najszybciej powrócić do przygotowań. Mamy niewiele czasu. Po tych słowach wygoniła Barta na zewnątrz wciskając mu w rękę kawałek pergaminu. Edytowane przez Barlom dnia 11.06.2013 18:35
|
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 11.06.2013 20:53
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
W tym dniu pogoda była pochmurna. Karina jednak postanowiła wyjść na świerze powietrze. Violetta przyjeła tą wiadomość z mniejszym entuzjazmem niż się tego spodziewała, ale jednak się zgodziła. Obie spacerowały tak sobie po błonich. Na skraju Zakazanego Lasu spotkały Hagrida i podeszły się z nim przywitać: - Witaj Hagridzie! Pogoda trochę nie ciekawa co?- zawołała Violetta. - Ano trochę nie ciekawa, ale jak dla mnie moze być.- odpowoedział obojetnie Hagrid. Violetta wzruszyła ramionami i spojrzała na Karinę, która patrzyła się w inną stronę. Tam gdzie się patrzyła spacerował sobie Bart. Dziewczyna traciła przyjaciółkę, a ta wymramrotała tylko: -Eche.... Tak.... Violetta wywróciła tearalnie oczami i pociahneła Karinę do zamku. W drodze spytała: - Czemu się tak przypatrujesz Bartowi? - Yyyyy.... Co? Nie jak tak sobie..... Kiedyś mi pomógł i nawet się zaprzyjaźnilismy. - Aha, dobra. Chodźmy szybciej, bo w każdej chwili może się rozpadać. Dziewczyny szybszym krokiem skierowały się ku zamkowi. Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
losiovsky |
Dodany dnia 13.06.2013 08:05
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 539 Dom: GryffindorPunkty: 1800 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 21.05.13 |
Christian i David spacerowali po błoniach ciesząc się piękną pogodą. Przy ich ulubionym drzewie, na którym często siadali zmęczeni, zobaczyli Snape'a -_Coś się szykuje_-_powiedział Christian a David kiwnął głową. -_Dzień dobry_-_powiedział Snape odwracając się i patrząc na przyjaciół śmiertelnym wzrokiem. -_Dlaczego pytam, slaczego zaatakowaliście moich uczniów!!_-_krzyknął Snape. Pierwszy odezwalłsię David. -_Panie profesorze oni zabrali mój dziennik, chciałem go odzyskać, ale oni mi go nie zwrócili._-_powiedział David. -_I co zrobiłeś?_-_powiedział Snape. -_No..._oni chcieli już na nas rzucać zaklęcia, to ja rozbroiłem drugiego i...._-_powiedział Christian, ale Snape nie pozwolił mu skończyć. -_Nie obchodzi mnie to! Zaatakowaliście moich uczniów. Każdemu z was odejmuje po 20 punktów!!_-_krzyknął Snape i odszedł. -_Co za żmija._-_powiedział Chris. -Jak skończę Hogwart to przyjdę tu i mu nakopie._-_powiedział David i razem usiedli pod drzewem. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 15:43
" z tobą nie da się nudzić łosiu"
Łapa15 Sir Łosiu David I - Przydomek który nadała mi Sir Łapa Szlachetna "Nic nie daję zapatrzenie się w marzenia i zapominanie o życiu" - A.Dumbledore ![]() Dziekuję Łapsonie ![]() ![]() |
|
|
|
Portugas |
Dodany dnia 13.06.2013 20:27
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
Patryk przechadzał się po błoniach myśląc jak zlokalizuje krukonkę, która zniesławiła jego przyjaciela Jana. Kiedy zaczepiła go jakaś trójka ślizgonów. Jeden z nich był barczysty i miał jajowatą twarz z bliną na poliku, wyglądał dosyć groźnie. Dwóch pozostałych wyglądało nie mniej strasznie. - Ej, Szarc jak to jest zadawać się ze złodziejem? Planujecie jakiś skok może na gabinet dyrektora co? - krzyknął największy z uśmieszkiem na twarzy. - Chodź Patryk nie słuchaj ich. - Patryk odwrócił się, a za nim stał Bart puchon, który stale podpadał Snape'owi. - Jeśli szukają zadymy to zadymę dostaną. - powiedział spokojnie Patryk wyciągając z kieszeni różdżkę, to samo zrobili trzej ślizgoni i Bart. Dopiero kiedy banda olbrzymów wyciągnęła różdżki błysnęło czerwone światło. - Bart! Co to miało być!? - krzyknął Patryk w stronę partnera. - No co trzeba było przyśpieszyć to by nie oberwał - odpowiedział z wielkim uśmiechem na twarzy Bart. - Drętwota! - rzucił pierwsze zaklęcie jeden z pozostałych dwóch ślizgonów. - Protego! Petryficus Totalus - powiedział spokojnie Patryk i zaklęcie ślizgona odbiło się w niego, drugie zaklęcie skierowane do tego największego ugodziła go prosto w pierś. - Wow, jesteś naprawdę dobry w pojedynkach - powiedział Bart z nie dowierzaniem co przed chwilą się stało cichy i nieśmiały puchon właśnie sam powalił dwóch wielkich jak góra ślizgonów. Rozejrzał się, a Patryka nigdzie nie było zastanawiał się jak to zrobił i gdzie poszedł. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 15:46
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 13.06.2013 20:51
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
Błonia Hogwartu były pełne uczniów. Była piękna pogoda, wprost wspaniała by wylegiwać się na kocu. Karina, Violetta, bliźniacy Weasley i Missa wyszli na Błonia. Wesoło rozmawiając, żartując i śmiejąc się rozłożyli koc i położyli się na nim. Bliźniacy chcieli wcisnąć Missie Wymiotki Grylażowe, ale Karina w porę zainterweniowała: - Ej, chłopaki! Jak zaraz się nie ogarniecie to napiszę do waszej matki!_- zagroziła. Bliźnacy od razu się uspokoili i pozostali tylko przy dowcipach. Nagle w powietrzu zawisła dziewczyna. Rozległ się wrzaski i harmider. Profesor Sprout i McGonagall na_szczęście ściągnęły dziewczynę na dół i zabrały do Skrzydła Szpitalnego. Karina mocno roztrzęsiona od_razu pobiegła w kierunku zamku. Okazało się, ze dziewczyna, która zawisła w powietrzu to była jej siostra_- Amelia. Bliźniacy i Violett też za nią ruszyli. Została tylko Missa, która trzymając w ręku różdżkę uśmiechała się złośliwie. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 15:50
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 13.06.2013 21:01
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Po zakończonym pojedynku Bart podszedł do spetryfikowanego ślizgona mówiąc: - Zaraz cofnę zaklęcie. Nie próbuj żadnych sztuczek bo to może się skończyć źle tylko dla ciebie. Ach i radziłbym, byś zajął się twoimi dwoma... hmm... kompanami. Wyglądają na nieco sponiewieranych. Po tych słowach Bart lekkim smagnięciem różdżki cofnął zaklęcie rzucone przez Patryka. Obserwował chwilę jak wychowanek domu węża ociężale podnosi swoje cielsko na dosyć mocno chwiejące się nogi. Bart ciągle miał różdżkę w pogotowiu. Nigdy nie wiadomo co takiemu typkowi może strzelić do głowy. Prawie w tym samym momencie Bart usłyszał jakieś krzyki dobywające się z okolic wielkiego dębu. Nie myśląc zbyt wiele zostawił nieszczęsną trójkę i pobiegł w stronę, z której dobywał się hałas. Kiedy dotarł na miejsce, zastał tylko jedną uczennicę. - Hej co tu się działo? - Och, zupełnie nic. - powiedziała Missa z lekko drwiącym uśmieszkiem. - To była tylko Amelia Meadows. Nagle uniosła się w powietrze i stąd tyle krzyku... ale nie masz się o co martwić, nauczyciele już się nią zajęli. Missa w wyraźnie dobrym nastroju przyglądała się jak Bart nieco przerażony beztroską w jej głosie odsuwa się od niej, po czym szybkim krokiem znika za bramą prowadzącą do zamku. Edytowane przez Barlom dnia 13.06.2013 21:26
|
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 13.06.2013 23:50
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina wyszła leniwym krokiem z Hogwartu. Zadanie polecone jej przez Snape'a tym razem okazało się wyjątkowo przyjemne. Miała zwiedzić Zakazany Las dniem a po następnym dniu nocą. Oczywiście była to wielka tajemnica, więc musiała udawać, że po prostu idzie na spacer. Podejrzewała, że było to dla niej swoistą nagrodą za to, jak profesor wymęczył ją po skończonym meczu Quidditch'a. Nie zapomni chyba nigdy, jak Snape wchodzi z zaciętą miną do szatni i zamiast gratulować wygranej (Lily złapała znicza!) najpierw wyraził swoje niezadowolenie wynikiem meczu - Powinniście ich zmiażdżyć, a zamiast tego padaliście jak muchy od ich tłuczków! Weźcie się w końcu do roboty, przynosicie tylko wstyd Slytherinowi. by następnie zaznaczyć, że Angelina Johnson ma dwadzieścia minut by stawić się w jego gabinecie na zajęciach wyrównawczych. Ćwiczyli do pierwszej w nocy. Ślizgonka ledwo dowlokła się do swojego dormitorium i mówiąc kolokwialnie - padła na pysk. Nie zdążyła się nawet przebrać w piżamkę. Następnego dnia po śniadaniu Lily przyniosła jej wiadomość od Snape'a. Zostaje zwolniona z lekcji, by zapoznać się dogłębnie ze wskazówką Dumbledore'a. Tylko jak można zapoznać się dogłębnie z lasem, do cholery? Minęła już pierwsze drzewa dzielące Błonia z Zakazanym Lasem. Im dalej szła, tym gwar na Błoniach stawał się cichszy a odgłosy lasu głośniejsze. Po paru krokach słyszała już tylko siebie i śpiew ptaków. Postanowiła spróbować iść bezgłośnie, kto wie co tak naprawdę ją tu będzie czekać podczas Turnieju. Było to bardzo trudne. Wszędzie znajdowały się gałązki, które pękały pod ciężarem jej ciała. Postanowiła chodzić tylko po tych grubszych. Hałas był mniejszy, lecz nadal nie była bezgłośna. Idąc, zastanawiała się nad tym problemem. Jakaś jej część podpowiadała jej, że to bardzo ważne by iść bezgłośnie. - Daleko panienka zawędrowała... Angelina szybko podniosła oczy. Spojrzała w czarne paciorki. Twarz i tors przystojnego mężczyzny, tułów konia. Cofnęła się wyciągając różdżkę. - Ach, no tak - wzdychnął centaur, wznosząc oczy ku niebu - nie dość, że uczennica Hogwartu to na dodatek Ślizgonka. Schowaj tą różdżkę młoda damo, na nic Ci się nie przyda. Cyt, cyt, po co ten strach... Johnson przełknęła ślinę, patrząc się z przerażeniem na potwora. Snape'a uczył ją o nich. Bardzo łatwo je obrazić, a wtedy... Boże! - No? Nic nie powiesz? Ta dzisiejsza młodzież.. Powiedz mi, Angelino Johnson, jaki jest cel Twojej wyprawy? Czemu zakłócasz nasz spokój? - Skąd znasz moje imię?! - Nie krzycz, nie przystoi to damie! Nawet jeśli jest człowiekiem... Myślałem, że Severus Snape dobrze uczy swoich pupilków. Powinnaś wiedzieć skąd to wiem... Swoją drogą to dziwna przypadłość u waszego gatunku, to wywyższanie części z was ponad innymi. - Jesteś centaurem i czytasz z gwiazd. Powinieneś wiedzieć co ja tu robię - odparła trochę za bezczelnie Angelina, mając już dość biadolenia tego stwora. - Wy, ludzie, macie niezwykłą przypadłość do uważania się za lepszych. Myślicie, że postradaliście wszystkie rozumy. A tak naprawdę jesteście tylko pionkami... Dziewczyna, puszczając mimo uszu uwagi centaura oglądała się niepewnie na boki. Rzeczywiście, Snape dużo nauczył ją na temat tych stworzeń. Przełknęła ze strachem ślinę. Musi jak najszybciej stąd zwiewać. - Szukasz mojego stada, człowieku? Nie znajdziesz go. - Dlaczego? - zapytała Angelina, nie ufając w ani jedno jego słowo. Centaur, milcząc, odwrócił się pokazując dziewczynie głęboką ranę na lewym boku. Spojrzał na nią, zmęczony. - Co Ci się stało? - szepnęła, choć zaraz po zadaniu tego pytania wiedziała. Wiedziała. Przywódca stada musiał go pogonić. Wyłączyć z ich grupy, naznaczając to. Możliwe nawet, że chciał go zabić. Zacisnęła usta. Nie miała prawa pytać o powód. Zrobiło jej się trochę żal centaura. - Mogę spróbować Ci pomóc. - Mi już nic nie pomoże, Angelino Johnson. Są rany, które się nie zabliźniają, rany, których nie da się wyleczyć. Wiem, po co tu przyszłaś, tak samo jak wiem, co tu się będzie działo za dwa tygodnie. Okazałaś mi współczucie, tak dalekie od cech Twojego Domu i Twojego wychowania. Jednak nie mogę zdradzić Ci zadania turniejowego. Jednak poproś o każdą inną prawdę, a ofiaruję Ci ją. - Ja-ja... - przestraszyła się, nie mogąc zebrać myśli. Nigdy się nie spodziewała takiego daru. - To prezent, który dostało niewielu. Wykorzystaj go mądrze. Angelina zastanowiła się, patrząc na centaura badawczo. Mogła go spytać o wszystko. O to, co zapisały jej gwiazdy w przyszłości - czy będzie z Blaisem. Czy jej siostra zawsze będzie przy niej. Czy zda OWUTemy. Czy zostanie zawodowym graczem Quiddtich'a. Czy Abhorsena spotka coś złego. Czy Harry Potter zginie... - Chciałabym wiedzieć... czy Czarny Pan będzie wieczny? Centaur zdziwił się, zatuptał kopytami i w zatrważającym tempie znalazł się o cal od Angeliny. Dziewczyna przestraszona cofnęła się, opierając o drzewo. Jej towarzysz był wściekły. - Ofiarowałem Ci drzewo prawdy a Ty poprosiłaś tylko o liść! Dobrze Angelino Johnson, odpowiem Ci! Spojrzała z rosnącym przerażeniem na centaura, którego wzrok wiercił jej dziurę w głowie. Nie wiedziała już gdzie jest, czy jest noc czy dzień, w uszach dźwięczała jej tylko odpowiedź: - Czarny Pan będzie wieczny. Straciłaś swoją szansę. Gdy Angelina ocknęła się z szoku, centaur był już daleko od niej. Stał tyłem, odwracając się tylko na moment. - Przekaż Severusowi Snape'owi, że się udało! Nazywam się Rebis, Angelino Johnson! Pobiegł swoim prawdopodobnie ostatnim galopem znikając wśród drzew. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 15:50
Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
KubeN |
Dodany dnia 15.06.2013 15:34
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 124 Dom: HufflepuffPunkty: 999 Ranga: Wzór do naśladowania Data rejestracji: 19.04.13 |
Była noc. Christian i jego przyjaciel David wyszli na dwór z niewiadomego Christianowi powodu. - Cicho - powiedział Christian do Davida - bo nas ktoś usłyszy. - Przecież jest noc - odpowiedział David - kto jeszcze może mieć pelerynkę niewidkę? - Nie wiem,ale może gdzieś jest pani Norris. - A co ona by robiła na dworze? - Może łapała dla siebie myszy? - Przecież u Filcha w gabinecie jest spora kolekcja - Powiedział David, a potem się roześmiali. - Dobra, żarty żartami, ale po co tu przyszliśmy? - zapytał Christian. - Chcę ci coś pokazać - odpowiedział David idąc w stronę zakazanego lasu. - Daleko to? - Trochę. Szli w milczeniu aż David się zatrzymał. - Spójrz tam - Powiedział David wskazując palcem polankę - Tam centaury odprawiają swoje rytuały - powiedział. Przez dłuższy czas przyglądali się centaurom. - Dobra - powiedział Christian - pora już iść. - Fakt. Szli ścieżką aż wyszli na błonia. Księżyc wyszedł zza chmur, był w pełni i w tym samym czasie David upadł na ziemię. - David co ci jest? - zapytał Christian pochylając się nad kolegą. - Uciekaj! - krzykną David - Już! - krzyczał. - Nie zostawię cię choćby nie wiem co._Wiesz dobrze że... Ale w tym czasie David zamienił się w wilkołaka._Chris chciał wyciągnąć różdżkę, ale David skoczył na niego i wbił pazury w ramię Christiana._Christian zawył z bólu i upadł na ziemię. David odbiegł w stronę zakazanego lasu._Chris nie dał rady się podnieść i zemdlał... Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 15:51
|
|
|
|
Sharingan |
Dodany dnia 16.06.2013 13:21
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 5 Postów: 75 Dom: GryffindorPunkty: 1393 Ranga: Dorosły czarodziej Data rejestracji: 08.01.13 |
- Ach! Jaka cudowna pogoda! Uwielbiam taką!_- zawołała Violetta. Karina parsknęła śmiechem. Mogła przysiąść,_że wczoraj Violetta zachwycała się nad deszczem i pomstowała na upały. Zaśpiewała: - Ach, jak przyjemnie.....!(resztę znacie) - Bardzo śmieszne, po prostu pękam ze śmiechu!_- powiedziała obrażona Viola. Karina zrobiła minę przepraszającego psiaczka i Violetta od_razu się uśmiechnęła. Dziewczyna potrafiła manipulować innymi emocjonalnie. Często mówiono,_że to jej dar, a niektórzy ,że to jest klątwa. Karina nie rozumiała co ludzie mieli na myśli,_że to jest klątwa. Przecież nic tym nikomu nie robiła krzywdy. Jak na_razie..... - Hej, a może pozaczepiamy Percy'ego?_- spytała Karina. - No coś ty! Percy jest bardzo zapracowany! Nie wolno go rozpraszać!- wykrzyknęła oburzona Violetta. Karina znowu soczyście parsknęła śmiechem. Oj ta Viola.... - No to może pójdziemy i obejrzymy co to za towarek znowu sprowadzili bliźniacy? - Nieee.... Lepiej rozkoszować się słońcem..... Karina wywróciła teatralnie oczami. Czasami trudno zrozumieć innego człowieka. Dziewczyna machnęła ręką i poszły do zamku na kolację. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 15:55
Trzymam się raczej na uboczu, nikomu nie zawadzam i mam spokojny charakter. Przepadam za czekoladą i książkami (zresztą jak większość nas, nie?).
Lubię oglądać anime, czytać mangi i ogólnie poznawać Wschodnią kulturę =) ![]() ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; Niech żyje Gryfindor~!!! b35;▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬b35; |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 17.06.2013 23:53
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
Był słoneczny dzień. Lekki wietrzyk mierzwił trawę pod stopami Any i jej przyjaciółki, Julie. -_Opowiedz mi o mugolskiej szkole podstawowej!_-_poprosiła Julie Julie pochodziła z rodu czarodziejów czystej krwi i bardzo interesowali ją mugole. Chodziła oczywiście na mugoloznawstwo. -_Nic ciekawego. Jedna lekcja twa 45 minut. Między nimi są przerwy 5-10 minutowe i jedna 20 minutowa przeznaczona na zjedzenie drugiego śniadania bądź obiadu na stołówce - jeśli masz je wykupione. Można też kupić coś sobie w sklepiku szkolnym. Młodsze dzieciaki, tzn. w trzech pierwszych klasach mogą na przerwie bawić się na dywaniku w klasie, który ma wzór ulicy. Są na nim zwykłe budynki, jakie można spotkać w mieście. Lekcji jest od 4 do 8._-_powiedziała Ana -_Tylko 45 minut?! Ach, gdyby tu tak było, a nie... półtorej godziny siedzieć w klasie. -_Tylko się nie zesraj z zachwytu. Może i są krótsze, ale piekielnie nudne. W 1-3 klasie jakoś da się znieść, bo to głownie nauka przez zabawę. W 4-6 klasie zaczyna się koszmar. Więcej przedmiotów i więcej nauki. I ten egzamin na koniec szóstej klasy. Koszmar. Cieszę się, że dostałam ten list z Hogwartu, bo bym chyba zwariowała w mugolskim gimnazjum. -_Ale przecież twoi dziadkowie wiedzieli, że jesteś czarodziejką. Dlaczego więc posłali cię do podstawówki? -_Żeby nie wzbudzić podejrzeń sąsiadów. -_Ja bym chciała spędzić jeden dzień w mugolskiej szkole. -_Jesteś wariatką. -_Jaki według ciebie jest najgorszy przedmiot w mugolskiej szkole? -_Matematyka. Zdecydowanie. -_Matematyka... czego na niej uczą? -_Dodawania, odejmowania, dzielenia, ułamków, procentów i ogólnie liczenia. -_Trochę jak numerologia? -_Nie, jedyne podobieństwo to to, ze tu i tu są cyfry. -_A jaki był twój ulubiony przedmiot? -_Nie miałam takiego. Weź przestań mnie już męczyć z tą mugolską szkołą. Wiesz, że twoje zafascynowanie mugolami można już nazwać fanatyzmem? -_Bardzo śmieszne! -_Może pójdziemy odwiedzić Hagrida? -_Dobry pomysł! Ana i Julie ruszyły w stronę chatki Hagrida. Edytowane przez Christina dnia 18.06.2013 12:29
|
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 18.06.2013 23:20
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Akkarin i Seferyn wylegiwali się właśnie na słońcu. Korzystali z tego, chyba już ostatniego w tym roku, słonecznego dnia. Ab oddawał się swojemu paskudnemu nałogowi - pali papierosa, a Seferyn wertował ostatnią książkę o zaklęciu Zwodzącym, zadaną im przez Flitwicka. Abhorsen już z daleka dostrzegł wędrujące przez błonia Fuer i Ulkę, które wyraźnie kierowały się w ich stronę. Kiedy były już zupełnie blisko, wydało mu się, że dostrzega wymalowane na twarzy Fuer zmartwienie, Ulka wydawała się niewzruszona, cała ona. - Cześć, chłopaki! - przywitały się. - Musimy o czymś porozmawiać - dodała od razu Fuer. - Nie ukrywam, że widzę, że coś cię musiało poruszyć - odparł Ab. - Co się stało? Seferyn odłożył książkę i z zainteresowaniem przyglądam się dziewczynom. - Chodzi o list, który dostałam, zobacz... - powiedziała wyciągając ku nim zwitek pergaminu. Akkarin pochwycił go natychmiast i wpatrywał się weń z coraz większym zdumieniem. Brwi Seferyna schowały się pod jego bujną czupryną, ze zdziwieniem podniósł wzrok z nad listu. - Mężczyzna w czarnej pelerynie? - zapytał. - W Grecji?! - Och, czy to nie oczywiste - rzekł Abhorsen. - Mi czarna peleryna kojarzy się tylko ze... - ... ze Śmierciożercami. Jasne, też tak pomyślałam - wpadła mu w słowo Fuerte. - Co?! - teraz to Ulka wyglądała na zaskoczoną. - Chyba nie myślicie, że interesuje się nami jakiś poplecznik Sami-Wiecie-Kogo! - No, a czy to nie jest oczywiste? Czarna peleryna, groźby... To trochę mówi samo za siebie. - rzucił Ab. - A co taki Śmierciożerca miałby robić w Grecji?! Nie powinien odwalać jakiejś roboty w kraju... - Ulka, chyba wiesz, że rodzina Fuerte posiada jeden z najpokaźniejszych zbiorów ksiąg magii w świecie czarodziejów... - No, tak, jasne. Słyszałam o tym, ale nie widzę związku... - W takim razie może Fuer rzuci nam na ten wątek jakieś światło - dodał Akkarin spoglądając na dziewczynę. - Voldemort nigdy nie okazał zainteresowania tymi zbiorami? ![]() Always ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Ravenclaw


Gryffindor

Slytherin



Hufflepuff





































