Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Sale lekcyjne
|
|
Portugas |
Dodany dnia 17.07.2013 19:53
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
Patryk napisał już podyktowane mu zdanie 20 razy kiedy opiekunka Gryffindoru opuściła pomieszczenie pod pretekstem załatwienia pewnej sprawy z profesorem Sneapem. Jessica rozpuściła swoje różowe włosy i zaczarowała swoje pióro, żeby samo pisało za nią po czym zapytała go. - Powiedz mi. Czemu jesteś w Hufflepuffie? - A czemu pytasz? - No wiesz... masz cechy gryfona i ślizgona według mnie nie pasujesz do Hufflepuffu, jesteś dobry w pojedynkach, wymyślasz naprawdę dziwne i pokręcone pomysły. - Tutaj gryfonka zaczęła bawić się swoimi różowymi włosami. - Czasem jesteś miły, a czasem wredny, jakbyś miał w sobie dwie różne osobowości. - Weź, Tiara Przydziału miała dość duży dylemat, gdzie mnie przydzielić. Na początku do Gryffindoru, potem do Slytherinu. A zostałem puchonem. - Powiedział Patryk kończąc pisać po raz 250 zadanie "Nie będę robić na złość innym uczniom", najwyraźniej pióro jego współtowarzyszki niewoli także skończyło, ponieważ opadło na ziemię żółwim tempem. Dwójka uczniów rozmawiała jeszcze przez chwilę, kiedy do sali weszła profesor McGonagall wiążąc sobie kok na głowie i poprawiając swoje nakrycie głowy. - O widzę, że już skończyliście możecie iść. - Powiedziała pośpiesznie pani profesor nie patrząc nawet nawet nie patrząc na ich kartki. Kiedy słyszeli co mówi opiekunka Gryffindoru czuli w jej tonie głosu nić podekscytowania, ale bez sprzeciwu wyszli i skierowali się w stronę swoich dormitoriów. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 17:30
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
KubeN |
Dodany dnia 05.08.2013 14:40
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 124 Dom: HufflepuffPunkty: 999 Ranga: Wzór do naśladowania Data rejestracji: 19.04.13 |
- O Jezu - myślał Chris - znowu eliksiry. Gdy wszedł do sali tym razem usiadł nie z Davidem, ale z Patrykiem Szarcem. - Cześć - powiedział Christian - mogę z tobą usiąść ? - Jasne - odpowiedział Patryk. To pewnie była nowość dla niego. - Na dzisiejszej lekcji... - zaczął Snape, ale Christian go nie słuchał. Co jakiś czas zerkał na Davida. - To co mamy robić? - spytał Chris. - Nie słyszałeś? - odpowiedział Patryk. - Zagapiłem się. - Tak jak zwykle... Patrz na tablice to się dowiesz. Chris spojrzał na tabliczkę i zaczął ważyć eliksir. W końcu do niego podszedł David. - Czego on chce? - pomyślał Chris - zresztą zaraz się przekonam. Guess who back(again)?? The Majne podpis ludziu właśnie czytasz Siemka! Jestem KubeN, a raczej Kuba(właściwie to Jakub, ale wszyscy mówią Kuba) Konieczkowicz. Mam 13 lat. Mieszkam w Kielcach. Co tu dużo mówić ( a raczej pisać )lubię reggae, rap i hip hop. Jestem raczej człowiekiem spokojnym ( choć nie zawsze ). Chciałbym być mentalistą lub iluzjonistą ( jak nie wiecie co to jest to zawsze można liczyć na pomoc cioci wikipedii ). Dobra o mnie tyle. A, i tu macie link do mojego "przedstaw się": http://www.harry-...d_id=13971 ![]() " Magia nie istnieje dopóki jej nie stworzymy " By KubeN ![]() ![]() "Ból jest najlepszym nauczycielem. Tylko nikt nie chce być jego uczniem." Bruce Lee KAKAŁO ![]() C.D.N... [/b] |
|
|
|
losiovsky |
Dodany dnia 05.08.2013 14:54
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 539 Dom: GryffindorPunkty: 1800 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 21.05.13 |
Micheal jest w szpitalu - szepnął Christianowi na ucho David. - Co się stało? - Malfoy walczył z nim tyle że Crabbe zabrał różdżkę Micheal'owi. - Zabije go! - Cisza! co ty robisz Moose to ławki już Gryffidnor stracił przez ciebie właśnie 2 punkty! - Obyś zdechł - powiedział David - co?! minus 10 punktów dla Gryffindoru! - Powiedział Snape - do ławki ale już! David był już czerwony na twarzy gdy przypomniał sobie o proszku który dał mu Fred - Zobaczmy co ty na to tłusta żmijo!- pomyślał David i rozsypał proszek i w chwilę potem nastała ciemność. - mmm jak to było och tak! Levicorpus -pomyślał znów David i za chwilę cała klasa usłyszała głos : AAA kto to zrobił zdjąć mnie już!! gdy proszek przestał działać David zobaczył Snape'a wiszącego do góry nogami. - Co się tutaj dzieje?! - Do klasy weszła McGonagall - och Severusie co się stało? już cię ściągam. McGonagall machnęła różdżką i w tedy przemówił głos Snape'a - Ktoś mnie zaczarował i rozsypał coś i nastała ciemność to pewnie Moose i Helfley tak to wasza sprawka!! - zaczął wydzierać się Snape'a - Severusie nie masz żadnych dowodów że zrobił to David i Christian!- powiedziała stanowczo McGonagall - Ale znajdę je - odpowiedział Snape i wyszedł z sali - No już migiem na obiad! - odpowiedziała opiekunka Gryffindoru i David wraz z Christianem udali się w stronę wielkiej sali. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 17:31
" z tobą nie da się nudzić łosiu"
Łapa15 Sir Łosiu David I - Przydomek który nadała mi Sir Łapa Szlachetna "Nic nie daję zapatrzenie się w marzenia i zapominanie o życiu" - A.Dumbledore ![]() Dziekuję Łapsonie ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 06.08.2013 21:40
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Lekcja transmutacji przebiegała nadzwyczaj nudno. Przemienianie węża w ołówek nie było raczej niczym ani fascynującym, ani niestety prostym. Transmutacja ta, jak w sumie każda, wymagała nienagannego akcentowania zaklęcia, odpowiedniego machnięcia różdżką i ogromnego skupienia. Niestety, nocne imprezy i kac nie sprzyjały temu. - Boże, Angelina. Zaraz zdechnę - złapała się za głowę Narcissa, patrząc z obrzydzeniem na wijącego się, malutkiego wężyka. - Trzeba było tyle nie chlać, jak jakiś głupi wilkołak - rzekła z ironią Johnson, machając bezwiednie różdżką nad zwierzęciem. Jego ogon latał za końcówką magicznego patyka to tu to tam. - Wilkołaki tak dużo piją? - Nie słyszałaś nigdy kawału o pijących wilkołakach? - zdziwiła się Ślizgonka. - Nie, opowiedz! - poprosiła stanowczym szeptem Cyzia. - No więc, do barku wchodzi wilkołak, wiedźma i hokeista... - Co tam robi hokeista? Co to w ogóle jest?! - Zamknij się, opowiadam... - Panno Johnson! Panno Balckshot! Minus dziesięć punktów dla Slytherinu! - zawołała profesor McGonagall z końca swojego długiego stołu - I lepiej bym zaraz na Waszych stołach znalazła ołówki! Narcissa zamamrotała pod nosem przekleństwo i spojrzała nieprzytomnie na węża. Wąż, wąż, wąż. Symbolizuje jej Pana. Slytherin ma w godle węża. Nie powinna mieć problemów z opanowaniem tego zwierzęcia. - Eddiculompus - warknęła Angelina, po raz kolejny uderzając w węża różdżką. Zwierzę z sykiem podskakiwało na ławce. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Narcissa |
Dodany dnia 06.08.2013 21:44
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 647 Dom: SlytherinPunkty: 8673 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 29.06.13 |
Dzisiejszego dnia Transmutacja była okropna, nie żeby kiedy indziej była fajna. Ale dziś było okropnie.Narcissa czuła się źle, bolała ją głowa i śmierdziała niczym górski troll. I do tego MacGonagall kazała im przemieniać węża w ołówek - jak by im było to do czegoś potrzebne.Mogła nauczać nas zamiany wody w wino - pomyślała i uśmiechnęła się do samej siebie.Obok niej siedziała Angelina i "bawiła " się swoim wężem, który co chwila wylatywał w górę i trafiał na ławkę. - Ang jakie było to zaklęcie zmieniające - spytała cicho Cyźka. Rozglądając się czy profesorka nie patrzy. Nie chciała stracić kolejne 10 pkt. - Eddiculompus -odpowiedziała, nawet nie patrząc na koleżankę z ławki. - A dzięki, Eddiculompus ! - szepnęła dziewczyna, a wąż wyleciał w powietrze i spadł wprost na głowę dziewczyny, która zaczęła krzyczeć. - Zabierzcie go z mojej głowy! - prosiła. Reszta uczniów wybuchnęła śmiechem.Jedynie Ang zachowała zimą krew. - Nie ruszaj się to go usunę. - I już miała wypowiedzieć zaklęcie, lecz do klasy wszedł opiekun Slytherinu, wyraźnie nie w humorze. Edytowane przez Narcissa dnia 06.08.2013 22:12
Od cnót Gryfonów kretynizmu Puchonów i wiedzy-o-własnej-wszechwiedzy Krukonów chroń nas Slytherinie
**** ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 06.08.2013 22:34
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
- Minerwo - odezwał się postrach tej szkoły, Severus Snape, i ukłonił sztywno. - Snape? - wyraziła swoje zdziwienie nauczycielka, patrząc z nie mniejszym strachem na ciemną postać. Jednak Mistrz Eliksirów nie zwracał już uwagi na prowadzącą transmutację. Jego krzywy wzrok skierował się w stronę Angeliny i Cyzi, które zaaferowane lataniem swoich węży, bawiły się w najlepsze. - Panno Blackshot, panno Johnson - odezwał się cicho, lecz stanowczo. Dziewczyny momentalnie podniosły głowy - za mną. - Ale Snape, tak nie można... one się teraz uczą! - zawołałą McGonagall, patrząc się tym razem z iskierkami złości na Severusa. - Są mi teraz potrzebne, pani profesor - zaironizował ostatnie dwa zdania Snape. Zwracając się do Ślizgonek znów powtórzył - powiedziałem, za mną! Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 09.08.2013 21:50
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
Po lekcji transmutacji Ana i Harry poszli do lochów mając przy tym minę jakby szli na ścięcie. - Dzień dobry. - powiedzieli krótko - Siadajcie. - odparł chłodno Snape Usiedli na dwóch krzesłach. - Najpierw muszę wyjaśnić pannie Black na czym polega oklumencja. A patrząc na brak efektu nauki pana Pottera jemu też muszę to znowu wyjaśnić. - powiedział jadowicie Snape. -Oklumencja polega na oczyszczeniu umysłu z wszystkich myśli i emocji, co uniemożliwia penetrację z zewnątrz. Wszystko jasne? - zapytał Ana i Harry przytaknęli. - Black, oczyść swój umysł! Raz... dwa... trzy... Legilimens! Ana poczuła okropny ból w szyi. Całą silą woli próbowała wyrzucić Snape'a ze swojego umysłu, ale na nic się to zdało. W końcu Snape opuścił różdżkę. - Tak jak myślałem. Słaba tak jak Potter! - prychnął Snape - Nawet nie dał mi pan czasu na przygotowanie się! - odparła Ana - Voldemort nie da ci czasu na przygotowanie się! - warknął Snape - Właściwie po co mamy uczyć się tej oklumencji? Przecież dzięki wglądowi w umysł Voldemorta Harry uratował pana Weasleya, a ja panią Finnigan. - Bo jeśli Voldemort zdaje sobie sprawę z więzi jakie łączą wasze umysły, może to wykorzystać do własnych celów i pokazać wam fałszywe wizje, żeby was gdzieś zwabić. Ana już się nie odezwała. Snape znienacka zaatakował Harry'ego, któremu oczywiście nie udało się obronić umysłu. Do końca lekcji Ana i Harry na zmianę próbowali wyrzucić Snape'a z umysłu, ale bez skutecznie. Gdy wyszli z klasy byli tak zmęczeni, że od razu skierowali się do wieży Gryffindoru. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 17:31
![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
Anulka18 |
Dodany dnia 17.08.2013 21:06
|
![]() Postów: 4 Dom: HufflepuffPunkty: 70 Ranga: Uczeń Hogwartu Data rejestracji: 19.07.13 |
Gdy Harry dotarł do pokoju spotkał tam Rona siedzącego na kanapie . Ron jakoś dziwnie wyglądał więc spytał co się stało . Nagle Ron wstał i powiedział że gdy szedł do Hagrida zobaczył coś dziwnego . Gromada pająków kierowała się w stronę Hagrida . Harry powiedział no i co było dalej , a Ron odpowiedział że jeden z największych pająków porwał Hermione . Harry z przerażeniem pobiegł zawiadomić Dumbeldora lecz jego nie było w pokoju . Szybko pobiegł z Ronem do Hagrida lecz jego tam nie było . Nagle zobaczyli stado małych pająków kierujących się w stronę lasu . Harry wiedział że Ron boi się pająków więc Ron wziął się w garść i poszedł razem z Harrym . Po drodze spotkali Dracona , a on powiedział : słyszałem że robiliście imprezę dość głośną ?Harry odpowiedział , tak ale to nie twoja sprawa i pobiegli w stronę Zakazanego Lasu szukać Hermiony . Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 17:32
|
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 04.10.2013 19:21
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
W lochach było okropnie zimno, jeszcze zimniej niż na dworze. Fuer, Ab i Vicki biegli do klasy eliksirów. - Znowu się przez was spóźnię! - krzyknął Akkarin. - Hola, hola to nie nam zachciało się kurzyć. - odparowała MoMo. - Skończyliście? Tak, wspaniale! Wystarczy, że Snape się na nas wydrze. - odrzekła Krukonka. W końcu dotarli do celu. Ab jak prawdziwy dżentelmen otworzył drzwi dziewczynom. - Panie przodem - powiedział, a jeden z kącików jego ust uniósł się. - Dżentelmen od siedmiu boleści. - mruknęła Victoria i weszła do środka. - Och, kogo ja widzę? Panna Fuertianiakis, panna de Vries Speranza i pan Akkarin raczyli pojawić się na moich zajęciach. Ciekawe cóż tak... ważnego was zatrzymało? - odrzekł profesor Snape. |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 13.10.2013 18:31
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
- Fajowo - mruknął pod nosem Akkarin. - Zatrzymał nad dyrektor i... - NIE KŁAM MI W ŻYWE OCZY, ABHORSEN! - wrzasnął Snape. - Tak się składa, że to ja rozmawiałem z nim przez ostatni kwadrans. Jak to mi wyjaśnisz? - Może się teleportował albo rozmawiał z pan z jego sobowtórem - zakpił Akkarin. - Ravenclaw traci pięćdziesiąt punktów! A ty masz kolejny szlaban i to przez następne dwa tygodnie... - powiedział Snape mściwym tonem. - Ale panna Fuertianiakis oraz panna de Vries Speranza również dotrzymają Ci towarzystwa. - Co? - zapytała Vicki, zanim Fuer zdążyła uderzyć ją w bok. - Ah, tak, dobrze, że mi przypomniałaś... Gryffindor traci 20 punktów i Ravenclaw traci 20 punktów, nie toleruję spóźnialstwa tak samo jak kłamstwa. Możecie usiąść. Cała trójka powlokła się na swoje miejsca obrzucana zgorszonymi spojrzeniami koleżanek i kolegów. Jednak nikt nie śmiał już się odezwać w obawie o utratę kolejnych punktów. ![]() Always ![]() |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 20.10.2013 16:44
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
Victoria nie pierwszy i z pewnością nie ostatni raz straciła punkty. Cała trójka już siedziała na swoich miejsca, a profesor Snape rozpoczął swój wykład. MoMo ciałem może i była w klasie eliksirów, jednak myślami była zupełnie gdzie indziej. Ręka Gryonki powędrowała do kieszeni, gdzie była jej różdżka... Nagle zauważyła, że ktoś stoi nad nią... - Ekhem - zakaszlną ktoś nad nią, lecz nie reagowała. - Panno... de Vries! - wrzasnął ktoś jej prosto do ucha. - Jaaa... p-przepraszam... - jąkała się Vicki. - Co pani wyprawia? - wrzasnął na nią. - Czy pani, panno de Vries, nie powinna być obecna na zajęciach i wykonywać moje polecenia? - Tak, panie profesorze. - powiedziała, ale tym razem nie spuszczała głowy. Zawsze ją zastanawiało, dlaczego Snape nigdy nie mówi jej drugiego nazwiska. - Radził bym zabrać się do pracy, bo nie mam zamiaru spędzić reszty swojego życia czekając na pani eliksir pieprzowy... - syknął - mamy do pogadania po zajęcia - odrzekł bardzo cicho, prawie szeptem. Victoria w odpowiedzi jedynie kiwnęła głową i zabrała się za krojenie składników. Spojrzała w stronę Aba i Fuer, którzy się kłócili. |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 26.10.2013 15:51
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
- Trzeba było wolniej toczyć się na te zajęcia - warknął Akkarin, próbując podpalić ogień pod kociołkiem. - Przestań skiałczeć, bo ci zaraz przyfasolę - fuknęła Fuerte. - Nie tylko ty dostałeś opieprz, więc się z łaski swojej zamknij i zabieraj do pracy, bo stracimy kolejne punkty. - Gdybyś nie kazała mi śledzić Snape'a, pewnie byłby na nas mniej cięty - mruknął Ab. - Jasne, kurna, bo Snape to anioł wcielony, a my jesteśmy jedynymi uczniami, których nienawidzi. - Fuerte zaczęła koślawo kroić składniki do Eliksiru Pieprzowego. - Posługujesz się tym nożem, jak sierota. - Powiedz jeszcze jedno słowo, a zobaczysz, gdzie ci wsadzę ten nóż - warknęła Krukonka, obrzucając Akkarina morderczym spojrzeniem. Obydwoje zajeli się przygotowywaniem eliksiru, nie chcąc się narażać po raz kolejny Staremu Nietoperzowi. Dwie ławki dalej, Victoria starała się, żeby jej wywar nabrał właściwej barwy, ale Fuer zauważyła, że dziewczyna chyba nie do końca może się skupić. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 31.10.2013 03:30
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
- No to się do igrałaś. - powiedział siedzący obok MoMo Gryfon po czym spojrzał na nią, a na jego twarzy pojawiła się mina w stylu 'a nie mówiłem'. - Ech, weź mnie nawet nie denerwuj! - fuknęła na chłopaka Vicki. - Miał być zielony... - odrzekł Hipo spoglądając na wywar dziewczyny. - Lepiej spójrz do swojego kociołka - odparowała Gryfonka i zaczęła się śmiać. Eliksir przybrał kolor czerwony i zaczął kipieć... Nie wspominając o iskrach. Gryfon doprowadził do jakiegoś stanu swój wywar. Lekcja dobiegała już końca, a wywar Victorii nareszcie wydawał się być dobrze uważony. Położyła swoją fiołek na biurku profesora. W tym samym momencie.zobaczyła jak obrażona Fuer idzie ze swoim wywarem, a za nią maszeruje, który z pewnością do łagodnych baranków nie należy, z miną zbitego psa. Kiedy wszyscy wyszli z klasy, prawie wszyscy... Została MoMo, która czekała jak na ścięcie i profesor Snape. - Ciesz, naprawdę ciesz się, że zostałem wezwany przez dyrektora. Ale nie licz, że używanie takich zaklęć ujdzie ci na sucho. Porozmawiamy sobie na ten temat innym razem. Teraz żegnam. - Dowidzenia profesorze. - odrzekła zdziwiona dziewczyna i wyszła z sali. Na korytarzu czekała na nią Fuer i Ab, którzy dzięki Merlinowi chyba już się nie kłócili albo woleli nie dobijać Vicki. - Co chciał? - zapytał Akkarin. - Szczerze powiedziawszy nie dokonać wiem... Ale nic mi się nie oberwało, więc możemy się radować i myśleć o nadchodzącym wyjściu do Hogsmeade. ; ) Krukoni byli w szoku, ale żadne z nich nie zadawało, więcej pytań na ten temat. Za to przez całą drogę dyskutowali o tym co będą robić w magicznej wiosce. |
|
|
|
Padida |
Dodany dnia 13.11.2013 23:24
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: GryffindorPunkty: 7287 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 13.07.13 |
Alice weszła do pierwszej lepszej wolnej klasy. Ustawiła kilka ławek pod bok żeby na środku zrobilo się miejsce. W końcu do sali niepewnie weszły dwie dziewczyny i dwóch chłopaków. - Śmiało, śmiało - zachęcała ich Padi. - A więc... wiecie po co tu jesteście? Odezwała się jakaś blondynka. - Nie wiemy, profesor Dumbledore kazał nam tu przyjść. - Mam dawać Wam korepetycje z obrony przed czarną magią i transmutacji. - Al poczuła się jak nauczycielka. - Bo... tylko nie rozpowiadajcie nikomu, jestem animagiem. Grupka wytrzeszczyła oczy i otworzyła buzie. - Zacznijmy od tego, z jakich jesteście domów? - Wszyscy z Gryffindoru. - powiedziała mała blondynka. - Jak się nazywacie? - spytała Alice. - Ja to Jim - odrzekł jeden chłopiec. - On to Ben. A te dziewczyny to Emily i Kate. Zapanowało milczenie, Pad zamyśliła się chwilę. - Dobra, czy mieliście już zaklęcie rozbrajające? Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 17:32
![]() hej |
|
|
|
Portugas |
Dodany dnia 17.11.2013 22:33
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
- Już jestem! - Powiedział Patryk wbiegając do sali, w której odbywały się zajęcia wyrównawcze. - Coś przegapiłem? - Nie! - Odpowiedzieli chórem uczniowie. - Ile was tu jest? Dwa... Cztery... tylko cztery?! A gdzie Jessica? - Ona też miała przyjść? Dobra nie ważne, zacznijmy bez niej. - No dobra. - Patryk odwrócił się do uczniów. - Witam was moje... ee... z jakiego jesteście domu? - Gryffindor... - Podpowiedziała Alice. - Aha... Dobra... Witajcie uczniowie z domu lwa - Gryffindoru. Ja jestem Patryk Szarc i będę pomagał Alice w prowadzeniu tych zajęć. Wiecie czemu tu jesteście, więc nie ma sensu wam tego tłumaczyć. Widzicie tę oto przepiękną szafę? Kto mi powie z jakiego wykonana jest drewna dostanie nagrodę. - Ja wiem! Ja wiem! - Krzyknęła Jessica Collet wbiegając do sali jeszcze bardziej zbiegana niż Patryk. - To jest ten no... dąb! Tak dąb! - W sumie to na serio nie mam pojęcia z jakiego drewna jest ta szafa... ale niech ci będzie masz. - Powiedział Patryk podając Łapie czekoladową żabę. Jessica w spokoju usiadła, a Ben od razu do niej "Psst... ty rozczochraniec... podzielisz się?", a ona na to: "Wara ode mną z tą łapą nieuku! Moja żaba! Nie dam!". - Dobra. W tej szafie jest Bogin. Ktoś wie coś o Boginach? - Psst... Patryk niemoto może dasz mi coś powiedzieć? Przecież to moje zajęcia! - Powiedziała Alice ciskając puchona na fotel. Edytowane przez Portugas dnia 18.11.2013 17:46
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Padida |
Dodany dnia 18.11.2013 17:49
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: GryffindorPunkty: 7287 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 13.07.13 |
- Psst, Patryk, to pierwszaki, my boginy mieliśmy w trzeciej klasie! - syknęła Alice. - Dobra, ten pan - rzuciła spojrzenie w stronę Puchona masującego obolałe plecy. - chciał Wam dać coś zbyt trudnego, więc wróćmy do tego co mówiłam. Uczyliście się już zaklęcia Expelliarmus? - Nie, a co to jest? - zdziwiła się Emily. Jessica właśnie skończyła jeść czekoladową żabę i rzuciła papierek w stronę Porta, który odwrócił się i spojrzał pytająco na Jess. - A nic. Szarc zwęził podejrzliwie oczy. - Expelliarmus! - krzyknęła Łapa. - Piękny pokaz Jessy. - Alice odrzuciła Puchonowi różdżkę. - Expelliarmus to zaklęcie rozbrajające, czyli osobie na którą je rzucicie wypadnie różdżka. Spróbujcie. Nie, wy nie. - zwróciła się do dwóch starszych uczniów stojących nad fotelem. Edytowane przez Padida dnia 18.11.2013 18:20
![]() hej |
|
|
|
Lapa15 |
Dodany dnia 18.11.2013 18:18
|
![]() Pochwały: 19 Postów: 2670 Dom: GryffindorPunkty: 20150 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 01.12.12 |
- A nie można by... - zaczęła Jess żując mandarynkę. - pokazać im czegoś przydatnego? Psinka wypluła ziarenko patrząc na Padidę i Porta. - Na przykład? - spytała lekko urażona Padi i nie czekając na odpowiedź dodała - przecie to jest przydatne. Podobna Harry Potter... - Trele-mele Harry Potter! - wykrzyknął Patryk. - Łapa ma rację. - dodał uśmiechając się szeroko. - Co wy na to? Głosujemy! Kto jest za!? - Jess zaczęła przeprowadzać głosowanie. Wszyscy podnieśli ręce. Padida zrobiła "faceplam". - Ok! Bardzo przydatne jest zaklęcie usypiające... - zaczęła Collet. - Pst, Padi, jest takie zaklęcie? - Yyyy... Chyba... - Dobra nie ważne! Nauczmy ich Avady! - wykrzyknął Port. - Nie! Pokażmy im pojedynki! - Padida zaprezentowała swój pomysł. I tak stworzyli prawdziwe forum dyskusyjne; każdy się przekrzykiwał, a potem pierwszaki biły się z portem na książki... - Cichajta! - wrzasnęła nagle Jess. Ktoś szedł. Uchyliła drzwi. - Cholera... Gorzej być nie mogło... Sprzątać to! - syknęła. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 17:33
![]() *** Moje wewnętrzne oko tu cierpi *** |
|
|
|
Portugas |
Dodany dnia 18.11.2013 19:05
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
Do klasy wszedł profesor Snape, machając swoją głową w taki sposób jakby miał nowy szampon, który nadawał jego jedwabistym włosom blask i połysk, i chciałbym się nim pochwalić przed grupką uczniów. - A co wy tutaj robicie? - Uczymy? się? Prowadzimy korepetycje z OPCM, panie profesorze. Z rozkazu pana dyrektora. - Dodała szybko Jessica mając nadzieję, że to sprawi, że dzięki tym słowom uniknie kary. - A ten bałagan? - Spytał profesor Snape. - To... bogin! Ben zamienił go w tańczącego rumbę słonia indyjskiego i podczas swojego tańca zrobił tu taki bałagan. - Wytłumaczył Patryk. - Ale czy oni nie są za młodzi na boginy? Z tego co pamiętam to boginy są poznawane dopiero podczas trzeciego roku nauki... - No, bo oni nam nie uwierzyli, że zaklęcie "Ridikullus" jest trudne, więc uwolniliśmy bogina, aby im udowodnić. I tylko Benowi się udało. - Skłamał puchon. - Kto jest tutaj korepetytorem? - Wszyscy wskazali Alice. - Tak więc pani zostanie tutaj i posprząta, a potem przyjdzie do mojego gabinetu. - Ale za co? - Spytała wściekła gryfonka. - Pani powinna ich uczyć, a nie się z nimi przekomarzać, które zaklęcie jest trudne, a które nie. A teraz do łóżek! - Wszyscy wyszli. Tylko Alice została sama w klasie. Wściekła i śpiąca, mająca posprzątać zdemolowaną klasę. Edytowane przez Portugas dnia 18.11.2013 19:24
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Emille _Tonks |
Dodany dnia 11.12.2013 15:50
|
![]() Postów: 10 Dom: SlytherinPunkty: 72 Ranga: Uczeń Hogwartu Data rejestracji: 10.12.13 |
Emilly siedziała w klasie eliksirów, zastanawiając się nad eliksirem miłosnym. - To takie trudne! - mruknęła. Wyraźnie była zła. - Emilly, wysil się trochę. Jest sprawa - usłyszała głos Draco - Nawijaj, może coś mi wpadnie do głowy, bo ten eliksir to kompletna porażka - szepnęła zrezygnowanym tonem. - Dobra. Kawał dotyczy... - Harry'ego Pottera - zakończyła znudzonym tonem - Tonks, Malfoy - rozległ się zimny głos profesora Snape'a - Zapomnieliście o czymś! - Szczypta sproszkowanego kła smoka - rzekła głośno - Już naprawiam błąd! Wrzuciła składnik do kociołka. - Może być, ale starajcie się bardziej, zamiast rozmawiać o tym jak zrobić kawał, obecnemu tu Potterowi - powiedział Snape, a wszystkie oczy zwróciły się na Harry'ego. Emilly i Draco obrzucili go nienawistnymi spojrzeniami. - Dobra, postarajmy się. Nie chcę być gorsza od niego - wskazała palcem na Pottera |
|
|
|
MityaKazurro |
Dodany dnia 22.01.2014 10:42
|
![]() Postów: 20 Dom: SlytherinPunkty: 1161 Ranga: Prefekt Naczelny Slytherinu Data rejestracji: 18.01.14 |
Mitya wpatrywała się w przestrzeń za oknem. Rozmyślała o dzisiejszym wieczorze. Znów miała tam iść. W pewnym sensie cieszyła się z tego. Pożywi się jak należy. Nagle usłyszała chrząknięcie. Odwróciła się przodem do osoby próbującej od dziesięciu minut zwrócić jej uwagę. Czarne oczy wpatrywała się w nią złośliwie. - Panno Kazurro, co takiego ciekawego jest za tym szkłem? - Spytał z przekąsem profesor Snape. - Nie ma tam pana... - mruknęła pod nosem wiedząc, że nie spodoba się to czarnowłosemu mężczyźnie. - Slytherin traci 30 punktów, a pani, panno Kazurro zostaniu w tej sali dopóki nie zrobi swojego eliksirów - Rozkazał, a dziewczyna dopiero teraz zrozumiała, że nawet nie zaczęła warzyć. Popatrzyła się na niego z chęcią zemsty i wzięła się do roboty. Profesor odszedł od niej i zaczął przechadzać się po klasie. Po wrzuceniu przez dziewczynę paru składników lekcja dobiegła końca. Uczniowie wyszli, a ona nadal warzyła. *Jeszcze tylko trzy składniki* mówiła do siebie i po piętnastu minutach skończyła. Zadowolona z siebie zaczęła kierować się do wyjścia w czasie, gdy Snape sprawdzał jej dzieło. - Dziesięć punktów dla Slytherin'u - usłyszała zdenerwowany pomruk i obróciła się z wyzywającym uśmiechem w stronę profesora. - Do widzenia profesorze. Miłego dnia - uwielbiała drażnić tego nauczyciela. - Wynocha Kazurro! Alex Xis
|
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Hufflepuff












Gryffindor


Slytherin










































































































































Ravenclaw











