Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Biblioteka
|
|
Hermiona Justysia |
Dodany dnia 11.04.2014 18:05
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 947 Dom: HufflepuffPunkty: 25374 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 10.09.08 |
Justina wstała z krzesła i rozejrzała się po bibliotece. Zamyślona wyjrzała zza wielkiego regału, zaciekawiło ją któż może tak głośno się zachowywać. To była Salambe. Pani Pince skarciła dziewczynę i odeszła do swoich zajęć. Dziewczyny nie znały się prawie wcale, czasami widywała ślizgonkę w Wielkiej Sali, albo bibliotece. Niezdarna puchonka oparła się ręką o stolik i przewróciła wazon. Nie zdążyła w żaden sposób zareagować, bo z wielkim trzaskiem rozbił się na małe kawałeczki. Bibliotekarka zawróciła i szybkim krokiem podeszła do dziewczyny. -No nieźle! - mruknęła pod nosem. -Co tu się wyprawia? Jesteśmy w bibliotece, proszę o ciszę. - skarciła. Machnęła różdżką i kawałeczki wazonu posklejały się na nowo. -Przepraszam. - zawstydziła się. To nie był pierwszy raz kiedy zdarzyło jej się narobić hałasu w bibliotece. Pani Pince wzięzła głęboki oddech i odwróciła się. -Nie umieją się zachować w BIBLIOTECE! - powiedziała do siebie. Justina dalej zawstydzona usiadła przy stoliku i zaczęła coś notować w swoim pamiętniku. Edytowane przez Hermiona Justysia dnia 11.04.2014 19:56
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Salambe |
Dodany dnia 11.04.2014 19:46
|
![]() Postów: 33 Dom: SlytherinPunkty: 658 Ranga: Prefekt Slytherinu Data rejestracji: 10.04.14 |
Salambe właśnie czytała o tym iż Albus Dumbledore jest znany z prac alchemicznych z Nicolasem Flamelem i wynalezienia dwunastu sposobów wykorzystania smoczej krwi. Gdy nagle dostała nagłego ataku serca. -Brzdęk !!! Bibliottekarka zawróciła i szybkim krokiem podeszła do dziewczyny -No nieźle! - mruknęła pod nosem. -Co tu się wyprawia? Jesteśmy w bibliotece, proszę o ciszę. - skarciła. Machnęła różdżką i kawałeczki wazonu posklejały się na nowo. -Przepraszam. - zawstydziła się To była Puchonka. Salambe nazywała ją rozpraszacz. Nie raz udało jej się zdenerwować Pince. - Więcej refleksu młoda i proszę nie rób już więcej hałasu - Powiedziała Salambe puszczając przy tym oczko. - Tak refleksu, ehh. - westchnęła Puchonka - I nie jestem młoda tylko Maggy i postaram się już więcej nie narobić hałasu. - Po czym odeszła. Ślizgonka odprowadziła ją wzrokiem, i spostrzegła znaną jej tylko z widzenia Puchonke . Salambe często widywała ją w bibliotece, ale nigdy nie miała okazji jej poznać. - A co mi tam. - szepnęła pod nosem i wstała.- Cześć jestem Salambe - uśmiechnęła się Ślizgonka i zapytała się zuchwało - piszesz wiersze czy pamiętnik? Edytowane przez Salambe dnia 11.04.2014 19:55
![]() |
|
|
|
Hermiona Justysia |
Dodany dnia 11.04.2014 20:07
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 947 Dom: HufflepuffPunkty: 25374 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 10.09.08 |
- A co mi tam. - szepnęła pod nosem i wstała.- Cześć jestem Salambe - uśmiechnęła się Ślizgonka i zapytała się zuchwało - piszesz wiersze czy pamiętnik? Puchonka wstała z krzesła i zamknęła zeszyt, lekko drżącą dłonią poprawiła na nosie okulary. - Siema. Jestem Justina - podała rękę nowo poznanej koleżance. - To takie... ehm. - spojrzała na lekko podniszczony zeszyt i już bardziej pewna siebie odpowiedziała. - To mój pamiętnik. Nigdy się z nim nie rozstaję. Salambe odwzajemniła uśmiech. - Zawsze Cię z nim widywałam, więc ciekawość mnie zżerała. - ślizgonka usiadła no krześle przy stoliku. Justina zadowolona z siebie, że poznała nową osobę i przy tym nawet się nie jąkała usiadła na drugim stołku. W rękach cały czas trzymała zeszyt, aż pobielały jej palce. Nigdy z nikim o nim nie rozmawiała. |
|
|
|
Salambe |
Dodany dnia 11.04.2014 20:22
|
![]() Postów: 33 Dom: SlytherinPunkty: 658 Ranga: Prefekt Slytherinu Data rejestracji: 10.04.14 |
-Pamiętnik, świetny pomysł aby dać odpocząć myślom, nie myśl o mnie źle ale widzę że wolisz nie magiczne sposoby? - Odpowiedziała Salambe. Nigdy nie miała uprzedzeń czysta krew, była jedynym wyjątkiem w jej rodzinie. - Co masz na myśli? - Zainteresowała się Justina - Chodzi mi o Myśl Odsiewnię, na pewno o tym słyszałaś. - No jasne, jednak wolę przychodzić tu do biblioteki gdzie jest cisza i spokój. - Czasami - przerwała jej Ślizgonka patrząc na rozpraszacza Maggy. - Nie ważne, jak długo piszesz pamiętnik? - Jedyną wadą Salambe była ciekawość, ciekawość poznawania wszystkiego co jest jej nowe, no cóż a Justina taka właśnie była, ktoś nowy. Edytowane przez Salambe dnia 11.04.2014 22:50
![]() |
|
|
|
smok7 |
Dodany dnia 11.04.2014 22:31
|
![]() Postów: 11 Dom: HufflepuffPunkty: 3554 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 07.03.14 |
Percy wszedł do biblioteki i od razu podszedł do wybranego regału. Wyjął książkę i zanurzył nos w lekturze. Uwielbiał tę książkę i mógł czytać ją na okrągło. Nagle, powieść przerwał mu znajmy głos. - A ty znowu w bibliotece? - zdziwiła się Dosia - Też cię miło widzieć, siostruś - odpowiedział z przekąsem - Jest piękna pogoda! - zawołała - Wyjdź na zewnątrz! - Cicho! - fuknęła na nią pani Pince - Nie, dziękuję. Tu mi dobrze - szepnął Nico do siostry - Jak wolisz - zrezygnowała - A co czytasz? Percy widział, że na siłę usiłowała okazać zainteresowanie. - Och, tylko lekką lekturę. Historia Hufflepuffu - powiedział - Bardzo ją lubię. Jest o mnie i o całym naszym domu! - Tak, tak - znudziła się Ewilan - Domyśliłam się. Na pewno nie wyjdziesz z nami? Nico rozważał to przez chwilę. - Nie, podziękuję i zostanę tutaj. Dzięki za propozycję i fatygę. - Okej - odparła i wyszła do koleżanek, tych Gryffonek. Nadal nie rozumiał, jak to możliwe, że ktoś z Slytherinu przyjaźni się z kimś z Gryffindoru! Nie miał im tego za złe, ale te dwa domy są odwiecznymi wrogami. Przerwał rozmyślania i na powrót zagłębił się w lekturze. "A może w Hufflepuffie, gdzie sami prawi mieszkają, gdzie wierni i sprawiedliwi Hogwarta szkoły są chwałą" |
|
|
|
Hermiona Justysia |
Dodany dnia 12.04.2014 10:41
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 947 Dom: HufflepuffPunkty: 25374 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 10.09.08 |
Justina także spojrzała na drugą Puchonkę. - No, czasami bywa tutaj zbyt głośno - uśmiechnęła się do nowo poznanej dziewczyny. Po chwili zastanowienia postanowiła kontynuować rozmowę na temat jej tajemniczego zeszytu. - Wiesz - zaczęła dość niezdarnie. - Ten pamiętnik nie jest zwykłym, rozwalającym się zeszytem. On jest w mojej rodzinie od wieków. Salambe przyjrzała się co dziewczyna ma w rękach. Był to stary, lekko naderwany zeszyt, okładka jak ze starych ksiąg skórzana, lecz kartka, która lekko wystawała była bardzo cieniutka. - To nie jest zwykły przedmiot? - Nie. - Justina zawsze bała się o tym rozmawiać, ale jednak Ślizgonka miała tak sympatyczny uśmiech, że nie mogła odmówić. - Jest on przekazywany z pokolenia na pokolenie. Co w nim zapiszę tylko ja mogę odczytać, dla Ciebie tak jak i dla innych wydałby się on pusty, a kryje w sobie wiele tajemnic. Salambe uśmiechnęła się po nosem. - Daj zobaczyć. - powiedziała i od razu wyciągnęła rękę. Puchonka z przerażeniem w oczach szybko schowała przedmiot za plecy. Jednak to była reakcja obronna, po chwili zastanowienia doszła do wniosku, że i tak nic nie odczyta. Wzięła głęboki oddech i podała koleżance pamiętnik. |
|
|
|
Salambe |
Dodany dnia 12.04.2014 15:02
|
![]() Postów: 33 Dom: SlytherinPunkty: 658 Ranga: Prefekt Slytherinu Data rejestracji: 10.04.14 |
- Daj zobaczyć - Powiedziała Salambe wyciągając przy tym rękę lecz nagle zobaczyła strach w oczach dziewczyny która najwyraźniej nie była chętna do dzielenia się jej sekretem. Ślizgonka chciała cofnąć rękę lecz nagle Justina podała jej pamiętnik. Stary skórzany i lekko naderwany zeszyt wyglądał jak śmieć lecz krył w sobie tajemnicę rodziny Justiny. Najbardziej intrygujące było to iż wszystkie kartki były czyste. Salambe mogłaby przysiąc że jej nowo poznana koleżanka przez chwilą w nim coś pisała. - Pierwszy raz widzę takie coś, słyszałam o magicznych przedmiotach które kryją jakieś tajemnice i tylko właściciele mogą je zobaczyć, ciekawe - zainteresowała się - Mówisz że jest on w Twojej rodzinie od pokoleń. Czyli możesz zobaczyć co pisali w nim Twoi przodkowie? - wypytywała się Ślizgonka. - Nigdy tego nie sprawdzałam, nie interesowałam się nigdy wspomnieniami mojej rodziny. - Odparła Justina - Aha.. - westchnęła Salambe, nie usatysfakcjonowała ją ta odpowiedź. - A ty? Piszesz pamiętnik - pytanie Justiny troszkę ją zdziwiło. - Yyy... nie, nie miałabym co w nim zapisywać - odparła nieco zmieszana Ślizgonka. - Jak to? Nie rozumiem? - Teraz to Puchonka prowadziła wywiad. - Nie mam zbyt wielu znajomych, cały swój wolny wykorzystuje na czytanie książek i naukę, gdybym miała pamiętnik każda strona wyglądała by tak samo " Drogi pamiętniku dziś nauczyłam się tego , przeczytałam to i dowiedziałam się o tym". - odpowiedziała. - Gdybyś miała pamiętnik dziś była by w nim jakaś nowość " Drogi pamiętniku dziś poznałam Justine " - powiedziała Justina uśmiechając się do Salambe. ![]() |
|
|
|
Majka11 |
Dodany dnia 12.04.2014 18:37
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 131 Dom: RavenclawPunkty: 1830 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 24.06.13 |
Majka weszła do biblioteki i zaczęła przechadzać się między regałami. -Gdzie jest ta książka?- Pomyślała. -Czego szukasz?- Powiedziała bibliotekarka. - Książki o magicznych stworzeniach.-Odparła Majka. - Regał 4 najniższa półka. - Acha, dziękuję. Majka od razu podeszła do wskazanego przez bibliotekarkę miejsca.Przeglądała kilka ciekawych książek i już wybrała książkę ,,Hipogryfy od A do Z", gdy nagle z najwyższej półki spadła mała czarna książka. Majka powoli podeszła do niej i przeczytała tytuł ,, Najczarniejsza czarna magia, zaklęcia niewybaczalne i inne klątwy. Wszystko o Horkruksach i nie tylko." Majka powoli otworzyła ksiazkę.... -Majka, co robisz, co się z tobą dzieję?!-Ktoś krzyknął. ,,Somewhere, between the sacred silence and sleep, Disorder, disorder, disorder." -System of a Down ,,Toxicity" ![]() |
|
|
|
Hermiona Justysia |
Dodany dnia 12.04.2014 18:57
|
![]() Pochwały: 2 Postów: 947 Dom: HufflepuffPunkty: 25374 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 10.09.08 |
W miedzy czasie gdy Majka przeglądała zakazane księgi Justina i Salambe rozmawiały kawałek dalej. - Gdybyś miała pamiętnik dziś była by w nim jakaś nowość " Drogi pamiętniku dziś poznałam Justine " - powiedziała Justina uśmiechając się do Salambe. Ślizgonka spojrzała na dziewczynę, zmieszało ją to jednak w głębi duszy poczuła sympatię. powoli uśmiechnęła się i pokiwała głową. - Tak, myślę, że mogłabym tak napisać. Justina jeszcze promienniej się uśmiechnęła. - Wiesz, u mnie mama jest wielkiej sławy znaną zielarką, więc wszyscy na mnie patrzą, że odziedziczyłam talent po niej. Dlatego siedzę w bibliotece często. Czuję presję, że muszę być najlepsza. Puchonka siedziała na krześle już coraz mniej spięta. Poczuła, że znalazła wspólny język z nowo poznaną dziewczyną. Obydwie dążyły do jak najlepszych wyników, nauka była dla nich ogromnie ważna. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Salambe |
Dodany dnia 12.04.2014 19:19
|
![]() Postów: 33 Dom: SlytherinPunkty: 658 Ranga: Prefekt Slytherinu Data rejestracji: 10.04.14 |
- Tak, myślę, że mogłabym tak napisać. - Te słowa uświadomiły Salambe że coś się zmienia. Dziś odważyła się na coś nowego i zyskała nową znajomość, pierwszą od dłuższego czasu. - Wiesz, u mnie mama jest wielkiej sławy znaną zielarką, więc wszyscy na mnie patrzą, że odziedziczyłam talent po niej. Dlatego siedzę w bibliotece często. Czuję presję, że muszę być najlepsza. - Zazdroszczę Ci, moi rodzice nie żyją, ale za to mam dwie siostry. Każdy w mojej rodzinie miał słabość do zdobywania wiedzy, może jest to genetyczne? - zażartowała Salambe, dziwiąc się że tak łatwo jej przychodzi mówienie o swojej rodzinie komuś kogo przed chwilą poznała. Ta laska miała coś w sobie co mówiło " Spoko nie gryzę! ", i ten godny zaufania uśmiech. Nagle rozmowę przerywa podniesiony głos: -Majka, co robisz, co się z tobą dzieję?! - Cisza! W bibliotece obowiązuje cisza!! -Surowo krzyknęła pani Pince. - Jaki tu ruch dzisiaj. - Zażartowała Salambe. Edytowane przez Salambe dnia 12.04.2014 23:37
![]() |
|
|
|
monciakund |
Dodany dnia 13.04.2014 15:40
|
![]() Pochwały: 31 Postów: 2334 Dom: GryffindorPunkty: 43236 Ranga: halo, regulamin! Data rejestracji: 11.03.13 |
Po bardzo emocjonalnej imprezie powitalnej, Amanda postanowiła odpocząć. Wszędzie panował zgiełk oraz zamieszanie. Głowa dziewczyny pulsowała bólem. -Chyba jednak za dużo wypiłam...- marudzi pod nosem. Podeszła do drzwi od biblioteki i otworzyła je z impetem. Zwróciło się na nią kilkanaście par oczu, ale jakoś szczególnie się tym nie przejęła. Podeszła do najbliższego regału i pochwyciła przypadkową książkę. Usiadłszy przy stoliku otworzyła ją i pogrążyła się w błogiej lekturze. ![]() - - - The human life is made up of choices. Yes or no. In or out. Up or down. And then there are the choices that matter. Love or hate. To be a hero or to be a coward. To fight or to give in. Live or die. - - - ![]() - - - Don't let what he wants eclipse what you need. He's very dreamy but he's not the sun, you are. - - - ![]() --- Nad przepaścią, tegoż roku Żyraf masa się w amoku Rodzi. Pamięć ludzka jest Zawodna, mimo tego fiest Tysiące, z tej okazji, Ku jej chwale od Abchazji Aż po Nordkapp wspominacie. "Czyjej chwale?", się spytacie. Jak to czyjej? Monci* naszej. Gryfa córce, redakcyjnej Na tym świecie ambitniejszej Od niej nie ma. Tu rysunek, Tam malunek i do tego Social media. Wizerunek Hp-neta tam kreuje, ego Strony reperuje. Szczerze, Bardzo, bardzo szczerze mówiąc Człek orkiestra, żywa gwiazda. Żyj nam wiecznie, twórz i kreuj. Koniec, basta - taki mus i Żyraf pasta. --- ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Majka11 |
Dodany dnia 13.04.2014 20:15
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 131 Dom: RavenclawPunkty: 1830 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 24.06.13 |
Majka nie zważając na to, że ktoś krzyczy i że większość osób przygląda się jej z zaciekawieniem podniosła książkę i usiadła przy najbliższym stoliku. Otworzyła książkę. Rozdział pierwszy miał tytuł ,, Jak rzucić zaklęcie niewybaczalne?". -Chyba nic mi się nie stanie jak przeczytam kilka zdań.-Pomyślała. Dziewczyna tak się zaczytała, że nie zauważyła jak koło niej usiadła jakaś wyraźnie zmęczona dziewczyna. ,,Somewhere, between the sacred silence and sleep, Disorder, disorder, disorder." -System of a Down ,,Toxicity" ![]() |
|
|
|
dobrosia1 |
Dodany dnia 15.04.2014 14:01
|
![]() Postów: 764 Dom: SlytherinPunkty: 9768 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 07.03.14 |
Dosia weszła do biblioteki z markotną miną. Znowu ominie ją zapraszanie! A ono będzie musiała siedzieć w bibliotece i przeglądać książki. Podeszła do pierwszego lepszego regału. - Pomóc ci w czymś, dziecko? - spytała pani Pince. Ewilan zdała sobie sprawę, że od paru minut gapi się na półkę rozmyślając o Scorpiusie i o randce z nim, jutro wieczorem. - Eee, tak - odpowiedziała Ew - Szukam książki z zaklęciami zabezpieczeniowymi i chroniącymi. A i najlepiej jeszcze kamuflującymi. - Jasne, już szukam - zapewniła bibliotekarka. Po chwili przyszła z trzema grubymi tomami. Podała je Dosi. - Dziękuję bardzo, dziękuję - powiedziała grzecznie Ewilan. Zaczęła przeglądać księgi. Natrafiła na parę fajnych zaklęć i przepisała je na kartkę. Naprzykład Hearius - pozwalało na wyciszenie całego pomieszczenia. Albo Campies - drzwi do danego pomieszczenia znikały od zewnątrz i tylko wtajemniczeni mogli je zobaczyć. Nagle ciszę przerwał głos wołający ją po imieniu. No tak, to jej brat. - A ty znowu w bibliotece? - mścił się na niej - Jest piękna pogoda, wyjdź na zewnątrz! - Och, daj spokój - żachcęła się Ew - Muszę tu siedzieć. - Jasne, jasne - zadrwił Percy - W takim razie ci nie przeszkadzam. I wybiegł pędem z biblioteki. - Ci bracia - westchnęła Dosia ![]() MÓJ RUDZIELEC! [img] ![]() [/img] Slytherin górą! ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 07.05.2014 20:26
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Zatrzasnęła książkę zdecydowanie za głośno, co oczywiście wzbudziło zainteresowanie sępowatej pani Prince. Przewróciła oczami i machnęła ręką. - Tak, tak wiem. Jestem za głośno. Zaraz mnie pani stąd wyprosi. Znam zasady i reguły panujące w tej świątyni ciszy i spokoju. Dobrze, już wychodzę. Zerwała się z krzesła i z wściekłością zaczęła pakować rzeczy do torby. Zmrużone oczy bibliotekarki śledziły ją do momentu, aż w drugim końcu biblioteki nie runęła wielka szafa, w której gromadzone były najcenniejsze dzieła o kociołkach. - Na Merlina, moje księgi! Bibliotekarka jakoś specjalnie nie przejęła się pierwszoroczną dziewczynką, która leżała pod wielkimi tomiskami i popiskiwała cicho. Christina postanowiła nie udzielać się i ruszyła ku wyjściu. Chwyciła za klamkę w momencie, gdy ciężkie skrzydło otworzyło się i zaatakowało jej nos. - Ojejku, przepraszam, przepraszam. Laura przyskoczyła do wysokiej dziewczyny i próbowała jakoś załagodzić sytuacje. Johnson jednak rzuciła wściekłe spojrzenie nie jej, a Fredowi, jakby to on był sprawcą całego zamieszania. - Chriss, nic ci nie jest? - zapytał George, podchodząc i sprawdzając zakrwawiony nos swojej dziewczyny. - Niee, codziennie krwawię z nosa. Ironia aż biła od jej słów. Chłopak skrzywił usta i wyciągnął różdżkę. Po chwili zgrabny nosek panny Johnson znowu był zgrabny i czysty. - Dzięki. - Nie ma sprawy - mruknął. - Przepraszam, nie chciałam. Laura zawisła u boku Freda i patrzyła ze współczuciem na koleżankę. - Nic się nie stało. Widocznie te drzwi na mnie lecą. Próbowała obrócić wszystko w żart. W końcu miała być miła dla Gryfonki. - Nie tylko drzwi - burknął George. - Co? - Nic. Chodźcie, musimy zacząć się w końcu uczyć do tych egzaminów. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
Czarna Wdowa |
Dodany dnia 07.05.2014 20:30
|
![]() Postów: 387 Dom: GryffindorPunkty: 4058 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 12.12.13 |
- Co to miało niby znaczyć? - zapytała Christina nie ruszając się z miejsca. - Już mówiłem nic - odpowiedział George odwracając się tylko na chwilę do dziewczyny. Laura poczuła się dziwnie. Doskonale wiedziała, że sytuacja jest napięta. Dziwiło ją tylko to, że George jest zazdrosny. On zazdrosny, pytała samą siebie. Spojrzała na Freda. Odczuła dziwne wrażenie, że strasznie się powstrzymuje od wypowiedzenia się w tym temacie... Edytowane przez Christina dnia 07.05.2014 20:48
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 07.05.2014 20:57
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
- George? Nie chciała ustąpić. Nie znosiła takich niewyjaśnionych sytuacji. - Powiedziałem, że nic. Której części tego zdania nie rozumiesz? Usiadł z impetem na krześle i wziął leżącą nieopodal książkę. nie zwracał uwagi, że czyta tekst do góry nogami. Christina tymczasem aż otworzyła usta e zdziwienia. George po raz pierwszy w życiu był dla niej opryskliwy i niemiły. - Czy mi się wydaje, czy starasz się być wredny? Usiadała naprzeciw niego. Torba z książkami głucho stuknęła o podłogę. Laura i Fred usiedli po cichu na dwóch kolejnych krzesłach. Rzucali sobie od czasu do czasu znaczące spojrzenia. - Nie jestem wredny. Jestem po prostu... nieważne. - Zazdrosny - wyrwało się Gryfonce. Szybko zakryła usta ręką. Wszystkie oczy spoglądały teraz na nią. Policzki zaróżowiły się lekko. W koncu George odwrócił głowę i wrócił do książki. Fred dobrodusznie odwrócił bratku tom, na właściwą pozycję. Wymienili przy tym tajemnicze spojrzenia. - Biegnący hipogryfie! Chodzi o HogwartGirl, prawda? O jej głupią plotkę. Nie odpowiedział. Wpatrywał się uparcie w pergamin. - Accio najbliższa plotka HogwartGirl o bliźniakach. Po chwili niewielka karteczka, oderwana z tablicy ogłoszeń w Gryffindorze znalazła się na stole pośród nich. Chłopak zerknął na nią jakby była czymś obrzydliwym. - Dokładnie o to chodzi - Christina westchnęła głośno. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
Czarna Wdowa |
Dodany dnia 07.05.2014 21:54
|
![]() Postów: 387 Dom: GryffindorPunkty: 4058 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 12.12.13 |
- Słuchaj George jak dla mnie nie masz być o co zazdrosny - wtrącił Fred. - No właśnie przecież Christina tylko z nim rozmawiała - tłumaczyła Laura. Christina próbowała się uśmiechnąć do Laury. Fick postanowił dalej bronić Christine: - No weź! Ty zazdrosny... o to, że gadała z innym. Namalował ją straszne... Myślę, że ona - tu wskazała na Christine - byłaby w stanie wymyślić coś lepszego na podryw. - Proszę - powiedziała Christina wręczając chłopakowi rysunek - To prezent dla Ciebie. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 07.05.2014 22:07
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
Kris zmierzał spokojnym krokiem w stronę biblioteki. Książki na egzamin z Transmutacji nie były mu już przydatne, wiec mógł się pozbyć zbędnego balastu. Przekroczył próg pomieszczenia i stanął jak wryty. W środku znajdowali się bliźniaki, Christina, oraz inna gryfonka, której nie znał z imienia. Żywo o czymś rozmawiali, co niewątpliwie irytowało pannę Pince, która tak kochała ciszę, która zwykle panowała w bibliotece. Chyba mam zły dzień przemknęło mu w myśli. Starając się nie zwracać na siebie zbytniej uwagi, podszedł do biurka bibliotekarki. Z przewieszonej przez ramię torby wyjął dwa opasłe tomy. Pod czujnym okiem bibliotekarki położył je na drewniany blat, po czym podpisał się na liście oddanych książek. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, ze w pomieszczeniu nastała cisza. Zamknął torbę, westchnął i ruszył w stronę wyjścia jak gdyby nigdy nic. - Ekem... - usłyszał chrząknięcie. "Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 07.05.2014 22:15
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
George wstał i wpatrywał się w Puchona wyczekująco. - Cześć? - na wpół się przywitał, na pół zapytał. - Chodź tu. Przejmująca cisza, która zapadła w bibliotece aż dzwoniła. Pani Pince rzucała wzrokiem we wszystkich kierunkach, ale nikt nie miał zamiaru się odezwać. Nawet zraniona dziewczynka przestała chlipieć nad swoimi zadrapaniami. Kris powoli podszedł do stołu. Christina udawała, że jej tam nie ma. Że jej ciało magicznie przetransportowało się na wieżę astronomiczną. Albo jeszcze dalej. - Ty to narysowałeś? - zapytał ostro George. Jego brat siedział cały spięty, gotowy w każdej chwili go wesprzeć. Laura natomiast podzielała zachowanie Christiny. Puchon potaknął i zerknął na Johnson. Nie zaszczyciła go spojrzeniem. Uparcie wpatrywała się w pozostawioną przez rudzielca książkę. Edytowane przez Christina dnia 07.05.2014 22:28
![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
TenKtoregoNickuPisacNieMozna |
Dodany dnia 07.05.2014 22:29
|
![]() Postów: 154 Dom: HufflepuffPunkty: 4141 Ranga: Wróg ciemnej strony Data rejestracji: 04.05.11 |
Najważniejsze to nie panikować pomyślał puchon. Dobrze, ze różdżkę miał pod ręką. Dosłownie. - Zastanawiam się co powinienem zrobić - powiedział Gorge. - Na wstępie wypadałoby, byś podziękował dziewczynie za prezent - odpowiedział mu Kris, jakby to była najabardziej oczywista rzecz na świecie. - W końcu nie każda odważyłaby się na takie poświecenie dla własnego chłopaka. George nie spuszczał z niego oczu. Puchon również nie zamierzał uciekać wzrokiem. - Taka dziewczyna to istny skarb. Powinieneś się cieszyć - oznajmił. Albo zakopać dodał w myślach. Christina spojrzała na niego ze zdziwieniem. - Popieram - odezwała się gryfonka. - Powinieneś się cieszyć, a nie dramatyzować. W końcu to tylko portret. - Przyznaje - rzekł George. - jest naprawdę dobry. "Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika."
Kiedy najbliższa Ci kiedyś osoba staje się obcą, to chyba jedna z najokrutniejszych kar od życia. |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |






Christina


Hufflepuff






Slytherin

Ravenclaw

Gryffindor




























