Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Stadion Quidditcha
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 10.06.2013 21:27
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
![]() Wchodzisz na stadion Quidditcha, zewsząd witają Cię głośne oklaski widzów. Stajesz na środku boiska, czekasz na gwizdek sędziego i startujesz. Odbijasz się stopami od ziemi, wznosisz się w powietrze. Wykonujesz widowiskowe zwody, uniki, pikujesz w dół, szybujesz od bramki do bramki, pilnując by nie strącił Cię żaden z tłuczków. Regulamin stadionu Quidditcha. 1. Stadion zostaje otwarty jedynie na specjalne okazje. Zgodnie z grafikiem odbywają się tutaj mecze pomiędzy Domami oraz treningi, jeśli uzyska się pozwolenie. 2. Żeby stadion został otwarty na trening, musisz uzyskać specjalne pozwolenie w dziale "Pokój Nauczycielski". Stadion zostaje wtedy otwarty na kilka dni, jednak wpisy mogą dotyczyć tylko i wyłącznie treningów! 3. Stadion będzie otwierany co jakiś czas odgórnie i wtedy będą odbywać się na nim mecze. W postach mogą znaleźć się wtedy tylko opisy meczów. 4. Mecz nie może zakończyć się w poście jednego użytkownika, jego opis musi zostać rozłożony na wpisy kilku osób (co najmniej dwóch, z różnych domów). 5. Po zakończeniu treningu/meczu, stadion zostaje zamknięty do czasu uzyskania kolejnego pozwolenia na trening lub następnego w kolejce meczu. 6. Wpływ na przebieg gry mają tylko uczniowie domów, których aktualnie dotyczy rozgrywany mecz. 7. Uczniowie pozostałych domów stawiają się w roli obserwatorów. 8. Wynik meczu zostaje ustalony na podstawie specjalnej punktacji, która zostanie podana wraz z otwarciem stadionu na mecz. Wygląda ona następująco: Puchar Domów: * aktualne I miejsce - 5 punktów * aktualne II miejsce - 4 punkty * aktualne III miejsce - 3 punkty * aktualne IV miejsce - 2 punkty. Punkty za rozgrywanie treningów między meczami: * największa ilość treningów w porównaniu z resztą Domów - 2,5 punkty * prawie największa - 2 pkt * mniejsza - 1,5 pkt * najmniejsza - 1 punkt. * żadna - 0 punktów. Z tym, że: a) jeśli Domy będą miały taką samą ilość treningów, dostaną po tyle samo punktów w zależności od ilości treningów reszty Domów, b ) po każdym meczu danego Domu licznik jego treningów się zeruje, c) nie można zamówić więcej niż jednego treningu jednorazowo, d) limit treningów to dwa treningi na tydzień. 9. Opis treningów i meczów nie może znaleźć się w innym temacie niż ten. Posty, które pojawią się w innych tematach będą usuwane! 10. Nieprzestrzeganie powyższego regulaminu będzie skutkowało usuwaniem niezgodnych z nim postów. * Regulamin może ulec zmianom. Grafik najbliższych meczów: 1. Gryffindor vs. Slytherin 18.01! 2. Ravenclaw vs. Hufflepuff 3. Slytherin vs. Ravenclaw 4. Gryffindor vs. Hufflepuff Edytowane przez Angelina Johnson dnia 12.01.2014 20:49 ![]() Always ![]() |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 12.06.2013 19:06
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Krukoni wyszli z szatni ściskając w dłoniach swoje wyścigowe miotły. Na czele szedł ich kapitan - Roger Davies. Tuż za nim pozostała dwójka ścigających: Abhorsen i Bradley, pałkarze: Duncan Inglebee i Jason Samuels, obrońca: Michael Corner i szukająca: Katerina Collotye. Naprzeciwko nich, po środku boiska, stanęła drużyna Ślizgonów. Ich kapitan, Angela Johnson stanęła przed Rogerem. - Kapitanowie, uściśnijcie sobie ręce! - zabrzmiał głos sędziny, pani Hooch. Angela uśmiechnęła się kpiąco i podała rękę kapitanowi Krukonów. - Zmieciemy Was z boiska - powiedziała. - Jeszcze zobaczymy kto kogo zmiecie. - Na mój gwizdek - zabrzmiała kolejna komenda. - Trzy.. dwa... jeden... - Iiiiii, wystartowali! - rozległ się głos komentatora, Lee Jordana. - Skład drużyn wystawionych w tym roku zarówno przez Krukonów jak i Ślizgonów, jest dosyć zaskakujący. Oba zespoły uformowały się zaledwie na kilka dni przed tym meczem. Kto spodziewałby się powrotu do drużyny Akkarina Abhorsena, po incydencie z ostatniego meczu zeszłego roku. - Ooo, ale spójrzcie, to właśnie Abhorsen jest teraz w posiadaniu kafla! Zmierza ku obręczom... pałkarz Ślizgonów uderza w niego tłuczkiem, ale... nie, nie trafił. Abhorsen jest sam na sam z obrońcą iii... tak! Jest pierwszy gol dla Ravenclawu! Brawa! Z sektora zajmowanego przez uczniów Ravenclawu rozległy się głośne okrzyki i oklaski. Ślizgoni jednak nie próżnowali i już po chwili było 10:10. - Och, spójrzcie jaka to była szybka odpowiedź Slytherniu! Zapowiada się niesamowity mecz... *********** 15 minut, to maksymalny czas zajęcia kolejki w trakcie meczu! Edytowane przez losiek13 dnia 12.06.2013 19:18
![]() Always ![]() |
|
|
|
monciakund |
Dodany dnia 12.06.2013 19:06
|
![]() Pochwały: 31 Postów: 2334 Dom: GryffindorPunkty: 43236 Ranga: halo, regulamin! Data rejestracji: 11.03.13 |
Amanda weszła spóźniona na boiska. Usiadła na wolnym miejscu, koło jakieś innej dziewczyny ubranej w kolory Slytherinu. Musiała być wielkim kibicem, bo co chwilę pokrzykiwała wspierające hasła. Amanda nie wiedziała, jaki jest wynik, jak i nie wiedział komu kibicować. Usiadła wiec spokojnie czekając na rozwój wypadków. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 16:14
|
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 12.06.2013 21:16
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Angelina Johnson - ścigająca i zarazem kapitan drużyny Slytherinu szybko przejęła kafla od Daviesa i śmigała ze zdumiewającą szybkością ku bramkom Krukonów, gdy niespodziewanie w nogę trafił ją tłuczek wybity przez Samuelsa. Jęknęła i upuściła piłkę, co skrzętnie wykorzystał Abhorsen. Już, już wydawało się, że zdobędzie gola, lecz na scenę wkroczyła Silencio popisując się zjawiskową obroną. W tym momencie szukająca Domu Węża - Lily Mason - zapikowała w dół, najwyraźniej dostrzegając znicza. Collotye poleciała za nią usiłując dostrzec złoty błysk. Mason tuż przy ziemi poderwała się do góry. Katerina wykazała się nie lada refleksem niemal w tym samym momencie się podrywając. - Zwód Wrońskiego! - poinformował publiczność Lee Jordan. - O! Ślizgoni, nie wiadomo kiedy i jak, zdobyli gola. Musieli wykorzystać chwilę nieuwagi Krukonów... Chytrze. Jak na razie sytuacja wygląda następująco - 20:10 dla Slytherinu. ![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 12.06.2013 22:08
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
Lily śmigała na swojej błyskawicy ponad rozgrywającym się meczem próbując dostrzec małą, złotą piłeczkę - złotego znicza. Tam jest, krzyknęła w myślach Cordiale szybko szarpiąc trzonek miotły w kierunku uskrzydlonej piłeczki. Szukający drużyny przeciwnej również ją zauważył i szybko dosięgnął Pani Prefekt lecąc z nią ramię w ramię. Mason skupiła się z całych sił na wygranej meczu - pozostało niewiele, jeszcze trochę a ją dosięgniesz, pocieszała się w myśli. Wystawiła rękę nie zwracając uwagi na otoczenie. Ból i trzask - tłuczek uderzył ją w prawy nadgarstek. Ledwo utrzymała się na miotle podczas gdy cel uciekł. - A niech to szlag - zaklęła pod nosem. - 20 do 20! - skomentował Jordan oglądając Krukonów wbijających kolejnego gola. Lily z bólem ręki latała dalej, oglądała jak kolorowe smugi migają gdzieniegdzie rozgrywając ważny mecz. Edytowane przez Cordiale dnia 12.06.2013 22:15
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 12.06.2013 22:08
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina patrzyła z nienawiścią na ścigających z Ravenclawu. Czekając na wybicie kafla, wirowała między Christiną a Marcusem Flintem. Posadzenie swojej siostry na pozycji ścigającej było jednym z jej najlepszych pomysłów. Krukoni byli zdezorientowani i przez zaskoczenie dali Ślizgonom wbić w zatrważającym tempie 20 pkt. Jednak najbardziej zdziwiony był George Weasley, którego szczęka sięgała już linii trawy z trybun. Biedny, nie grał dzisiaj więc musiał jedynie biernie się przyglądać jak jego dziewczyna wywija na miotle. A wywijała nieźle. - Kafel w górze iiii ruszyyyli! Pierwsza przecisnęła się Johnson, podała do Johnson, która manewrując między pałkarzami Ravenclowu leci prosto w lewy słupek Krukonów. Już, już podlatuje coraz bliżej gdy... - Ach! Kibice jęknęli. Abhorsen próbując ratować swoją drużynę wykonał nagły zwrot i podlatując z dołu wyrwał niczego nie spodziewającej się Christinie kafel, jednocześnie popychając ją tak, że zapikowała w powietrzu. - TO JEST FAUL! - krzyczy kapitan Ślizgonów, lecz nie ma czasu na kłótnię. Krukoni po zdobyciu kafla próbują szybko przebić się w kierunku skupionej przy słupkach Silenco. Byli już bardzo blisko gdy.. - Barry trafia tłuczkiem prosto w Bradley'a! Angelina przejmuje piłkę i z połowy boiska... TAK, TAK! PUNKT DLA SLYTHERINU! Edytowane przez Angelina Johnson dnia 12.06.2013 22:28 Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 12.06.2013 22:11
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
- 50:20 dla Slytherinu - krzyknął Lee. - No, Krukoni, weźcie się w garść! - JORDAN, MASZ BYĆ BEZSTRONNY! - krzyknęła do mikrofonu McGonagall. - Ależ jestem, pani profesor! - rzucił Lee. - Ooo, chyba pomogło, teraz szybka akcja pomiędzy ścigającymi Ravenclawu. Davies podaje do Abhorsena, Abhorsen do Bradleya... przemknęli pomiędzy ścigającymi Ślizgonów z taką łatwością i pędzą ku bramce... JEST! GOOOL! Davies poprawia wynik swojej drużyny! Ścigający Krukonów wrócili na swoją połowę, jednak wtedy z trybun dał słyszeć się zduszony okrzyk. Znowu pojawił się znicz. Katerina i Mason leciały łokieć w łokieć. - Która będzie lepsza, która pierwsza dopadnie znicza?! - przekrzykiwał widzów Lee. - Samuels! Przywal jej tłuczkiem - ryknął w kierunku pałkarza kapitan Krukonów. Tłuczek uderzył tam, gdzie miał trafić, jednak Mason spadając z miotły zahaczyła o miotłę Collotye i ta zupełnie zmieniła kierunek. Szukająca Ślizgonów spadła na ziemię, znicz znikną, a Abhorsen korzystając z zamieszania, wyrwał kafla dla Johnson, pomknął ku słupkom Ślizgonów i zdobył gola. - Jakie zamieszanie! Znicz przepadł, a wynik to 50:40, nadal dla Ślizgonów... Krukoni już nie próżnowali, szaleli na boisku jak tylko się dało. Musieli wygrać. Po kolejnej widowiskowej akcji był już remis, a pani Hooch właśnie podyktowała rzut wolny dla Krukonów za faul na ich bramkarzu, który został trafiony tłuczkiem w polu bramkowym, gdy nie było w nim kafla. - Do rzutu podchodzi Davies... No! Musisz trafić! Nie daj się! Rzuca w pętle po prawej, obrońca Ślizgonów mylnie obiera kierunek... i JEST, 60:50 dla Ravenclawu! Edytowane przez losiek13 dnia 12.06.2013 22:45
![]() Always ![]() |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 12.06.2013 22:16
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
- Nie, nie i nie! - krzyknęła Lily wsiadając pośpiesznie na podniszczoną miotłę. Wzbijając się w górę nie była do końca w stanie opanować latającego kija - prawdopodobnie w wyniku zderzenia z ziemią stało się coś, czego nikt nie oczekiwał. - Aaa! - wydała z siebie okrzyk szukająca Ślizgonów podobnie spadając z miotły. Nie była na szczęście wysoko, a na nieszczęście jednego z Krukona spadła właśnie na niego. Akkarina pozbawiła miotły oraz ponownie kafla, który sprytnie złapała Angelina Johnson. - Co robisz?! - z oburzeniem fuknął na Ślizgonkę. - Abhorsen, tak? - zapytała z dezaprobatą. - Dobry jesteś, jednak za słaby na nas - powiedziała do chłopca ponownie dosiadając błyskawicy. - Kolejny gol dla Slytherinu! - donośnym głosem oświadczył Lee. - 60:60. Kolejny błysk złotego światła mignął Pani Prefekt tuż koło głowy. Lily szybko zrobiła obrót o 360 stopni i pędziła za zniczem. Blisko, znowu blisko... myślała przeraźliwie wyciągając stłuczoną bądź złamaną rękę. - Angelina zdobyła kolejny punkt dla Domu Węża! - usłyszała dźwięczny głos. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 16:15
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 12.06.2013 22:20
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Ulka wdrapał się na sam szczyt trybun skąd nie widziała zbyt wiele. Skuliła się na swoim krzesełku i patrzyła co prezentują dzisiaj obie drużyny. Sheeby co chwilę podskakiwała. Nie mogła usiedzieć w miejscu kiedy ktoś trafił w pętle. - Weź się ogarnij dziewczyno! Nie wiem czemu mnie tu zaciągnęłaś... Ty jesteś kapitanem drużyny... Ja tam walę tylko tłuczkami... - rzekła Ulka smętnie pocierając palcami o skronie. - Och, nie marudź. Zobacz jak to ciacho z Ravenclawu lata. Ten Abhorsen jest naprawdę niezły. - Tja, ciacho... Taki pleśniak, nie? - Sheeby zmierzyła ją morderczym spojrzeniem. - Masz się przyłożyć do meczu z Gryfonami, a nie głupie żarty się ciebie trzymają... Zainteresuj się grą. - Ok ok. - Ulka nagle podskoczyła i zaczęła wymachiwać swoją chustą_- Goool! Gol dla Ślizgonów. - Sheeby spojrzała na niż z dezaprobatą i usiadła na swoje miejsce. Nie wiedziała jak przekonać Black Potter do większego zaangażowania w losy swojej drużyny. Była nowa i Julie nie wiedziała do końca czego się po niej spodziewać. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 16:16
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 12.06.2013 22:22
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Christina wyrwała kafla pędzącemu w jej kierunku Krukonowi. Zrobiła szybki zwód, gdy tłuczek pomknął w jej kierunku. - Angie, łap! Rzuciła piłkę w kierunku siostry. Angelina tymczasem zgrabnie złapała ją w dłonie i pognała do przodu. Tłuczek mignął jej nad uchem ze świstem. Nawet nie zrobiła uniku. Lata grania nauczyły ją precyzyjnie oceniać tor lotu. Szybkim ruchem oddała kafla siostrze, a ta poleciała w stronę obręczy. Nagle poczuła gwałtowny ból w dole pleców. Krzyknęła zdezorientowana, gdy dłonie zsunęły się jej z miotły i zaczęła spadać. W ostatniej chwili złapała się dłonią. Wszystko działo się tak szybko, że zdążyła odbić kafla nogą. Obrońca zajęty był cieszeniem się z jej upadku i nie zdążył zareagować. Piłka gładko weszła w bramkę. - 80:60 dla Slytherinu po przypadkowym wbiciu Johnson - oznajmił Jordan, a ton jego głosu wyraźnie sugerował, że wolałby odwrotny wynik. Johnson przybiła szybką piątkę z siostrą i pomknęła na drugi koniec boiska. Przeleciała nad trybunami Gryffindoru, aby zobaczyć minę Georga. A minę miał ciągle tą samą - pokazującą szok. Lily tymczasem ciągle goniła za zniczem. Ręka bolała ją coraz bardziej, ale nie mogła przecież zejść z boiska, co to to nie. - Barry, do cholery! Broń ją! - darła się Angelina Dziewczyna poczuła jak obok niej przelatuje pałkarz i odbija tłuczek w zupełnie inną stronę. Edytowane przez Christina dnia 12.06.2013 23:27
![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 12.06.2013 22:49
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Gra Ślizgonów zaczęła się sypać. Wszystko w momencie, gdy z gry wypadł jeden z ich zawodników. - Zmiana pozycji Malfoya, z szukającego na ścigającego, to chyba nie była najlepsza decyzja kapitana drużyny. Ślizgon został ugodzony tłuczkiem przez pałkarza Krukonów prosto w twarz i właśnie został zniesiony z boiska. - niósł się po stadionie komentarz Jordana. - Widzę, że w Krukonów wstąpiły nowe siły... I tak się właśnie stało, Krukoni w oka mgnieniu zaczęli odrabiać stary, a po kilkunastu minutach przegonili Ślizgonów o całe 100 punktów! Siostry Johnson nie nadążały za trójką ścigających z Ravenclawu. - Po raz kolejny pojawił się znicz! - wrzasnął do mikrofonu Lee. Mason i Collotye pomknęły w kierunku bramek Ślizgonów, jednak to Krukonka wychodziła na prowadzenie. Z miotłą tej drugiej coś było nie tak. - Katerina już prawie ma znicza, to chyba musi być zwycięstwo Krukonów... - FAUL! - rozległ się gwizdek pani Hooch. Jedna ze Ślizgonek zablokowała swoją miotłą drogę szukającej Krukonów. Z trybun rozległy się głośne gwizdy. - No nie! Co to miało być?! Dwa rzuty wolne dla Krukonów! - poinformował komentator. Do wybicia piłki znowu podszedł kapitan Kurkonów. - Goool! Udane pierwsze podejście! - zapiał Lee. Jednak drugi rzut nie okazał się już tak celny i obrońca Slytherniu nie miał problemów z obroną. - 190:80 dla Ravenclawu! - dodał Lee. - Już chyba nic nie uratuje Ślizgonów od klęski w tym meczu... Edytowane przez losiek13 dnia 12.06.2013 23:45
![]() Always ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 12.06.2013 22:55
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina z furią pokazała pani Hooch przerwę. Ślizgoni okręcając się na miotłach stanęli na murawie. Miny mieli zacięte a pot spływał z ich czół. - Co się do cholery z Wami dzieje? Ich pałkarze raz za razem sprzątają nas po kolei! Barry, Goyle! Macie grać AGRESYWNIE, zrozumiano? Wasze tłuczki mają trafiać nie w brzuchy a w twarze i ręce. Macie uszkodzić mi Collotye i tego zarozumiałego Abhorsena! - Tak jest! - Xeri, skup się na lewej pętli, zauważyłam że Krukoni mają niepokojący pociąg do tej strony... - Robi się! - Christina, musimy panować nad kaflem. Jak będą chcieli Cię wziąć z dwóch stron, pokaż im łokcie! - Pożałują! - I Lily, na Merlina! Przestań się lenić i złap ten cholerny znicz! - Uspokój dupke mała, znicz należy do Slytherinu. - KONIEC CZASU - zawołała pani Hooch, gwiżdżąc w stronę drużyny Węży. Zdążyli jeszcze tylko podać sobie ręce i wydać swój okrzyk, gdy znów musieli wzbić się w powietrze. A wszyscy mieli wyraz determinacji na twarzy. - Iiii taak! Znów zaczął się mecz! Ślizgoni po krótkiej przerwie zaczęli grać agresywniej. Krukoni, strzeżcie się! Johson podchodzi do kafla, podaje do Johnson, ta przelatując między Abhorsonem a Davisem mknie w kierunku środkowej pętli i... ALEŻ TO BYŁ FAUL! Christina wirując między Davisem a Abhorsonem zdezorientowała chłopców a Barry odbił tłuczka prosto w twarz Akkarina. Nos rozkwasił mu się, zalewając brodę i strój Krukona fontanną krwi. Hooch nakazała mu zejść z boiska, lecz Abhorsen wytarł twarz w koszulę i polecił kontynuować mecz. Angelina uśmiechnęła się wrednie. Jeden z głowy. - Znów startują, Johnson leci w kierunku Davisa, skręca na lewo, podaje do Johnson, Corner, uwaaa ACH. PUNKT DLA ŚLIZGONÓW! Tłuczki odbijały się od pałek Goyle;a i Barrego z taką szybkością, że mało kto zdążył je zauważać. Krukoni byli coraz bardziej zmęczeni. Nie nawykli do tak agresywnej gry. Za to Węże dopiero teraz zaczynały zabawę. - Patrzcie, patrzcie! Koło Inglebee'go! ZNICZ! - wołał Jordan, prawie wyskakując z trybun. Lily pomknęła szybko w kierunku pałkarza Krukonów. Na ogonie siedziała jej Collotye. Warknąła przelatując obok Goyle'go, lecz chłopak nie trafił tłuczkiem w dziewczynę. Krukonce udało się zrównać ze Ślizgonką, lecieli łeb w łeb... - 210:190 dla Slytherinu! Kto złapie znicz, KTO ZŁAPIE ZNICZ?! Edytowane przez Angelina Johnson dnia 13.06.2013 00:07 Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 12.06.2013 23:46
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
Z całej sytuacji z Abhorsonem, Lily śmiała się przez dobre kilka minut. Choć starała się wypatrzeć znicz, twarz chłopaka oblanego krwią pojawiała się jej w głowie. Znicz, tam jest znicz, rusz się, tam jest znicz, powtarzała sobie to w myślach. Mimo tego nie ruszyła się z miejsca. - Mason! Leć! - dopiero głos Angeliny wyrwał ją ze stanu paraliżu. Pomknęła kierując miotłę w stronę złotego punkty. Leciała łeb w łeb z szukającą Krukonów. Akkarin wiedział, że koleżanka sobie nie poradzi więc leciał aby spowolnić Mason i dać szanse swojej drużynie. Udało mu się. Lily w ostatnim momencie go ominęła co skutkowało pozostawieniem z tyłu. Starała się, dziewczyny nadal próbowały strzelać gole, co im jako tako wychodziło. Liczba punktów Slytherinu się podnosiła. Przewaga Domu Węża równa była 40. Już mam znicz, powiedziała czując lekki dotyk metalu na koniuszkach palców. Chcąc być bohaterem domu odbiła się od latającego kija zawieszonego dobre 4 stopy nad ziemią. Wylądowała na ziemi ponownie zrzucając tego samego Krukona z miotły. Wylądowała bez znicza na piasku. Tuż pod nią jęknąć z bólu Akkarin. Chciała się zaśmiać ale przetoczyła się obok niego i ponownie dosiadła miotły chcąc dogonić znicza. Edytowane przez Cordiale dnia 13.06.2013 00:20
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 12.06.2013 23:47
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Akkarin nie wytrzymał, tego było już za wiele! W locie wyciągnął różdżkę, zatamował nią krwotok z nosa i ruszył w pościg za szukającą Ślizgonów. - Abhorsen, co Ty wyrabiasz?! - krzyknął Roger lecący z kaflem w kierunku bramek, ale Ab go nie słuchał. Widział tylko Ślizgonkę, która już po raz drugi zrzuciła go z miotły. Był już co raz bliżej, pochylił się więc płasko na rączce swojej Błyskawicy, wyciągną ręce i złapał za ogon jej miotły. Po raz kolejny rozległ się gwizdek pani Hooch. - Nieprzepisowe zagranie na szukającego Ślizgonów! Rzut wolny! Johnson nie chybiła. - Przerwa! - ryknął wściekły Davies. - Co wy wyprawiacie? - zapytał, kiedy wylądowali. - Rozłożą nas na łopatki. Katerina musi złapać znicza. A wy chłopaki bierzcie się do gry! Zwalić z miotły jedną z sióstr Johnson! Do roboty! Po chwili wrócili na swoje pozycje, Davies błyskawicznie przechwycił kafla i strzelił kolejną bramkę dla Ravenclawu. Ślizgoni rozpoczęli, a Christina była w posiadaniu kafla. Samuels zareagował błyskawicznie. Posłał tłuczek prosto w jej plecy, który po raz drugi w tym meczu trafił ją dokładnie w to samo miejsce. Dziewczyna krzyknęło głośno i zaczęła spadać na miotle ku ziemi wypuszczając kafla. Ab tylko na to czekał, porwał piłkę i poszybował w kierunku obręczy przeciwników. - Chriss! - krzyknęła Angela. - PRZERWA! Pani Hooch wstrzymała grę, a tymczasem Ślizgoni zebrali się przy swojej zawodniczce. - Nie dam rady... - wychrypiała dziewczyna. - Nic nie szkodzi Christi, rozniesiemy ich. Mason, bierz się za tego cholernego znicza! Gra znowu ruszyła. Ślizgoni pozbawieni drugiego ścigającego byli bezradni w ataku. Ich przewaga stopniała w przeciągu pięciu minut. Ich pałkarze miotali tłuczkami we wszystkie strony, ale było to na nic. - Krukoni znowu na prowadzeniu! - wrzeszczał Lee. - Co za mecz! Co za mecz! Po kwadransie było już 340:230 dla Ravenclawu i zanosiło się na ich wygraną. Wtedy znowu, pokazał się znicz. - Jest znicz! Szukający już pędzą ku piłce, to będzie chyba decydujące starcie! 360:230 dla Ravenclawu! Mason i Collotye ponownie ruszyły za złotą piłeczką. To decydujący moment meczu. Znicz zabłysną wysoko w górze i to Ślizgonka miała przewagę nad Kateriną, która chociaż nabierała większej prędkości, nie miała szans. - To koniec! Mason złapała znicza! Ostateczny wynik 380:360 dla Slytherniu! Długo będzie się mówiło o tym meczu... Edytowane przez losiek13 dnia 13.06.2013 00:53
![]() Always ![]() |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 13.06.2013 18:30
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
Ponownie to samo uczucie - skrzydełka trzepoczące w jej bolącej ręce. Uniosła wysoko w górę rękę. Trzymając się na miotle podziwiała, jak po raz pierwszy w ważnym meczu złapała znicza. Radości nie było końca. Tłum na trybunach podniósł odgłosy szczęścia jak i również złości oraz zaskoczenia. Koniec meczu, Lily może lądować. Zapatrzona w piłeczkę opadała zwinnie w dół z szybką dość prędkością. Uderzyła w kogoś, ponownie. 3 stopy nie były wcale małą wysokością. Syknęła z bólu ponownie uderzając o chłodniejszą ziemię. - Auć - syknęła ledwo mogąc mówić. Zniczu nie puściła - to był jej triumf. Ślizgoni jak i Krukoni na miotłach bili brawo oraz krzyczeli z uciechy bądź smutku. Lily w końcu odwróciła głowę chcąc zobaczyć kogo znowu zrzuciła. - Mogłam się tego spodziewać - powiedziała z trudem usiłując wstać. - Tak, ja też - powiedział podnosząc się na nogi. Już chciał odejść gdy Cordiale krzyknęła za nim: - Przepraszam! - była Ślizgonką ale również miała w sobie tolerancje i szacunek. W głębi duszy jednak pękała ze śmiechu. Edytowane przez Cordiale dnia 13.06.2013 01:02
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
Seferyn Collotye |
Dodany dnia 13.06.2013 18:32
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 7 Postów: 1060 Dom: RavenclawPunkty: 19293 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 20.04.10 |
Seferyn, przecisnąwszy się przez motłoch, doszedł w końcu do drzwi szatni Ravenclawu, uchylił je lekko i wśliznął się do pomieszczenia. W środku zastał lekko zdołowaną drużynę Krukonów. - Hej, uszy do góry! - odezwał się, nie mogąc patrzeć na smutne miny kolegów. Odpowiedziała mu cisza - ponura cisza. - Ej!! - Sef... - Katerina, przygnębiona, spojrzała na brata. Collotye uniósł brew, podszedł do siostry i poklepał ją po ramieniu. - Prrrr... hrrrr... uff! - wyjątkowo dziwne odgłosy doszły Seferyna zza pleców. De Collotye odwrócił się, spojrzał na cień człowieka i uświadomił sobie, że widzi.... Abhorsena! Widać było, że czuje się bardzo nędznie. - Chert! - Seferyn zaklął pod nosem i przetarł oczy. - Nieźle się poturbowałeś! Lepiej przejdźmy się do Skrzy... - urwał w pół zdania, dyskretnie odwrócił się w stronę Kateriny i dokończył: - Kat, pomożesz mu? Katerina ożywiła się, spojrzała na Aba i doskoczyła do niego, niczym lwica broniąca swoje młode. - Eee... no dobra... - Sef nie wiedział, co powiedzieć. W końcu coś mu zaświtało: - W takim razie idźcie tam... ja i tak muszę... porozmawiać z Flitwickiem... Zawinął się w swoją wściekle fioletową szatę, uśmiechnął pod nosem i opuścił szatnię. Następnie skierował się w stronę Zamku, gdzie miał coś do zrobienia... Edytowane przez Seferyn Collotye dnia 13.06.2013 19:32
|
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 13.06.2013 18:32
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
- Uff, nie spodziewałam się, że Ślizgoni wygrają... - rzekła Ulka do Julie przeciskając się przez tłum uczniów wychodzących ze stadionu. - Są mocni, nie ma co... - odrzekła zamyślona Sheeby. - Wiesz, przydałoby się trening jakiś zrobić. Musimy sprawdzić te nowe manewry. - Taaak, wiesz co, pogadamy później bo muszę lecieć. - Ulka przystanęła na chwilkę. Zdziwiona była tym, że Sheeby cały dzień jest taka nieobecna. Co jej chodziło po głowie? Nie zastanawiając się długo Ulka ruszyła do zamku. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 16:17
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 16.06.2013 22:32
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Stadion otwarty na czas treningu drużyny Hufflepuffu. Tylko uczniowie tego Domu mają wpływ na przebieg sytuacji na stadionie. Uczniowie z innych Domów, mogą postawić się w roli obserwatorów treningu. Edytowane przez losiek13 dnia 16.06.2013 22:32
![]() Always ![]() |
|
|
|
Sheeby |
Dodany dnia 16.06.2013 23:08
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 512 Dom: HufflepuffPunkty: 5239 Ranga: Osiedlowy szarlatan Data rejestracji: 24.02.13 |
Julie jako pierwsza weszła do szatni. Przyprowadziła ze sobą Barta z nadzieją, że spiszę się jako dobry obrońca w drużynie. Sheeby przeżywała to wszystko, bo była pierwszy raz kapitanem. Szybko się przebrała, aby być gotowa na prawienie kapitana. De la Luna Roja też się już przebrał. W międzyczasie do szatni weszła Ulka Black Potter, a zaraz za nią Christian Helfley, czyli sami pałkarze. Potem zebrała się reszta drużyny i Julie wstała. - No to czas na moje kapitańskie przemówienie. Jak wiecie, zbliża się mecz z Gryffindorem. Musimy oczywiście wygrać, bo to nas wyprowadzi na prostą. Gryfoni to ciężki orzech do zgryzienia, ale chyba nie zrzucają z mioteł jak Ślizgoni, więc nie poniesiemy większych obrażeń. - powiedziała i spojrzała znacząco na Ulkę. - Nie wiem co tu jeszcze dodać, bo nie jestem dobra w tych sprawach, ale się nauczę. Jak zawsze. Dziś wyciskamy z siebie wszystkie poty. Musicie pokazać na co was stać i przy okazji się świetnie bawić, bo w końcu to jest Quidditch! Więc do roboty, starać się. Ktoś chcę coś dodać? Śmiało. Sheeb spojrzała po wszystkich. Miała ogromną nadzieję, że wszystko pójdzie pięknie, ładnie wyśmienicie. Edytowane przez Christina dnia 17.06.2013 13:24
|
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 16.06.2013 23:17
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Ulka właśnie wsadziła sobie różdżkę do wewnętrznej kieszeni szaty kiedy Sheeby skończyła przemawiać. Dziewczyna pomyślała, że Julie jest za miła na kapitana, ale nie wypowiedziała na głos swoich wątpliwości. Nikt inny kapitanem zostać nie mógł. A już zwłaszcza Ulka, ze swoją tendencją do nie ogarniania sytuacji. Wszyscy wyszli na boisko za Sheeby. Niebo było zachmurzone i wiał południowy wiatr. Drużyna ustawiła się w szeregu przed kapitanem. Najpierw wysoki obrońca - Bart w swoich niezniszczalych okularach, potem KubeN(później napisze prawdziwe imię bo teraz nie chce mi się szukać, a Sheeby jest śpiąca), Davis i Smitch - ścigający. Na samym końcu stanęła Ulka i zamulony do granic możliwości Christian. Black Potter zawsze się zastanawiała jak takiego tępego rumaka można było do drużyny wybrać i do tego zrobić z niego pałkarza! - A więc drużyno! Najpierw zrobimy 400 pajacyków, żeby rozgrzać nasze ręce i nogi. No. dalej. Wśród członków drużyny dało się usłyszeć pomruk niezadowolenia, jednak nic nie powiedzieli tylko zabrali się do ćwiczeń. Sheeby już wcześniej wytłumaczyła im co to pajacyki na specjalnym schemacie. - Jeden, dwa, trzy... - Shebby liczyła każdego wykonanego pajaca z uśmiechem na twarzy. 243 i pół pajacyka później... - No.. Ekhm, ekhm! - Ulka nie mogła złapać już oddechu i czuła jak po jej skroni spływa pot. Nie mogła być zlana potem przy Zachariaszu Smitch'cie! - Ufff! Może już wystarczy, co Julie? Drużyna spojrzała błagalnie na kapitana. Wszyscy wykorzystali tę krótką wymianę zdań do odpoczynku. Wszyscy prócz Barta. Ten dalej zawzięcie pajacykował. - Skakać dalej. Moje mięśnie nie są jeszcze dostatecznie rozgrzane! - krzyknęła Sheeby, - Umrę tu prędzej niż zrobię te 400 pajaców. - mruknęła Ulka do Zachariasza. - Tja, mogą na wykopać wspólną mogiłę. - odrzekł Puchon po czym zaczął ponownie skakać. "Taaak, wspólna mogiła to by było coś, prawie jak... Hahah!". 399 pajacyków później... - A teraz wskakujemy na miotły i zaczynamy trening powietrzny.- krzyknęła w ogóle nie zmęczona Sheeby. Zanim ktoś się obejrzał już wisiała na miotłę jakieś 10 stóp nad ziemią omawiając z Bartem taktykę. Reszta drużyny powlokła się smętnie do swoich mioteł. Ulka nie miała siły odepchnąć się od ziemi, a Christian leżał na ziemi śpiąc sobie w najlepsze. Ulka pomyślała, że Sheeby to prawdziwy tyran. Jak w ogóle mogła sądzić, że jest za miła na stanowisko kapitana... Edytowane przez Christina dnia 17.06.2013 13:27
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Ravenclaw



Gryffindor
Slytherin


























Hufflepuff













