Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Slytherin
|
|
Xeri |
Dodany dnia 31.05.2013 21:31
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Xeri natomiast dobrze znała Musę. Często grywała z nią w szachy i dawała korepetycje z różnych przedmiotów, z których była dobra. Były na tym samym roku i spały w jednym dormitorium. Szybko się zakumplowały. Teraz szły obok siebie śmiejąc się Gryfonów i ich słabych nerwów. Musa miała bardzo miły dla ucha śmiech. W pewnym momencie dogoniła je Angelina, tak bezczelnie zostawiona w Sali Wejściowej. - Jakiś Gryfon zemdlał, nie ma co sobie zawracać głowy - zaczęła i dodała nieco urażonym tonem -Dlaczego na mnie nie poczekałyście? - Tak wyszło, sorry- odpowiedziała Xeri uśmiechając się uspokająco. Dopiero teraz Angelina zauważyła Musę - Cześć, ty jesteś Musa, tak?- zwróciła się do niej - Tak, a ty to pewnie Angelina? - Mhm. Starsza siostra Christiny, pewnie ją znasz, jesteście, bodajże, na tym samym roku. Edytowane przez Christina dnia 07.06.2013 21:16
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 31.05.2013 23:15
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
1 września. Pierwszy dzień szkoły. Dryyyyń! Uciążliwy dźwięk przeciął niczym szpada leniwy poranek, zwiastując godzinę szóstą trzydzieści. Pięć rozczochranych, dziewczyn zaklęło głośno, wypełniając przekleństwem całe dormitorium. Nie udało im się wczoraj uzgodnić w jakiej kolejności będą się podnosiły z łóżek i zajmowały łazienkę, wobec czego aktualnie żadna nie kwapiła się do rozpoczęcia tego ponurego dnia. Gdy budzik zadzwonił po raz kolejny, zwiastując niechybne spóźnienie, pełna irytacji wstała Lily. Powolnym krokiem chwyciła świeżo wyprany mundurek i poczłapała w kierunku zimnej łazienki. Minusem mieszkania w Lochach był przejmujący chłód i wieczna wilgoć. Zmora dla włosów. Oczywiście, by pozostałym dziewczynom nie było za lekko, przechodząc w kierunku łazienki włączyła różdżką głośno radio na ulubioną stację wszystkich mam i starszych pań - Magiczny Kociołek Pani Pomponik. Każda mama uwielbiała zawodzenia Pani Pomponik. Któż by tego nie kochał? - Boże! - jęknęła Musa, przeciągając się jak kotka na łóżku. Miała łóżko naprzeciwko Angeliny i zaczęła obserowować, jak jej ręka na ślepo poszukiwała różdżki, zapewne w celu wyłączenia magicznego radia (gdyż jak wiadomo zwykłe urządzenia elektryczne w Hogwarcie nie działały). Pomyślała wrednie, że to całkiem zabawnie i postanowiła jej nie pomagać. Wtem niczym piorun pokój przecięła jakaś czarna smuga, która z dzikim miauknięciem wylądowała na szperającej po szafce nocnej ręce Angeliny. Ta wrzasnęła przeciągle, budzą przy okazji przysypiające ponownie Christinę i Xeri. - Co do... - ODYN! Czarny, szalony kot Angeliny syknął, zsuwając się powoli z ręki swojej właścicielki na zimną podłogę, po czym zaczął lizać tylną łapę. Xeri zawsze z podziwem patrzyła na to, jak ogromną cierpliwością wykazywała się Angelina w stosunku do tego wariata. Słyszała historię Odyna. Każda z nich ją znała. Odyn był dzikim kociakiem, porzuconym przez matkę w piaskownicy mugoli. Znaleźli go trzynastoletni chłopcy, którzy postanowili się zabawić. Wynikiem tego był ucięty kawałek prawego uszka i przeciągła blizna od druta kolczastego biegnąca wzdłuż wychudzonego ciałka zwierzątka. Traf chciał, że siostry Johnson zapuściły się na te tereny, by szukać zagubionego Śmierciożercy, który nieopodal miał do wykonania jakąś ważną dla Czarnego Pana misję. Angelina zareagowała bardzo szybko. Ciał obu chłopców nigdy nie odnaleziono. - Po co Ty przywiozłaś ze sobą tą wywłokę? - droczyła się Christina, przecierając zaspane oczy r11; swoją drogą, która godzina? - Siódma dziesięć - oznajmiła Lily, wychodząc z łazienki. Pierwszego dnia szkoły, jako Pani Prefekt postanowiła wyglądać zabójczo i taki też efekt udało jej się uzyskać. Xeri szybko się podniosła i skierowała do łazienki. Ranki w dormitorium numer siedemnaście bywały naprawdę długie. Edytowane przez Christina dnia 07.06.2013 21:17
Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 31.05.2013 23:34
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
- No ruszać dupy! - krzyknęła Lily do Christiny i Angeli. - Dziś lekcje cnie? Jako Prefekt nie chcę aby ktoś z mojego domu opuszczał zajęcia! - wyraziła słowa w bardzo głośny sposób. - Zamknij się w końcu! - krzyknęła Angela rzucając w Cordiale poduszką, pozbawiając się przy tym pierza pod głowę. - Spać chcemy! - No właśnie, spieprzaj - dodała Christina zakrywając się całkowicie pod kołdrą. Mason zmierzyła wzrokiem każdą z sióstr po czym kolejno podeszła do nich ściągając koce. - Wstajemy, wstajemy kochani... Wstajemy, wstajemy... Szkoda takiego dnia... POBUDKA, POBUDKA, kto rano wstaje temu co?! WSTAWAJ NO WSTAWAJ! Ssiesz kciuka? - zaczęła słodkim głosem a skończyła na wrzasku. Musa - dziewczyna, o której Lily pojęcia zielonego nie miała, wstała chwilę po drastycznej pobudce i szerokim łukiem mijając Panią Prefekt oddaliła się za Xeri do łazienki. - Serio jestem taka straszna? - Cordi zapytała zdziwiona samą siebie, po czym wzruszyła ramionami. "Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 31.05.2013 23:55
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Xeri kończyła właśnie prysznic, gdy rozległo się pukanie do drzwi łazienki. - Kto tam? - krzyknęła i zakręciła kurek. - To ja, Musa. Mogę wejść? - Zaraz, poczekaj chwilkę - dziewczyna szybko ubrała się w szaty i otworzyła przyjaciółce drzwi. - Czemu mnie nie uprzedziłaś, że będę spała w jednym pokoju z terrorystką? - spytała z wyrzutem patrząc Xeri prosto w oczy. Ta druga wybuchnęła natomiast głośnym śmiechem i sięgnęła po pastę do zębów i szczoteczkę leżące na półce - Przyzwyczaisz się - stwierdziła - one wszystkie są naprawdę fajne jak się je lepiej pozna. Możesz mi wierzyć. - przystąpiła do zabiegu mycia zębów, podczas gdy Musa intensywnie myślała nad nowymi znajomymi. Czy się dogadają? Czy ją zaakceptują? Na razie musiała jeszcze poczekać z udzielaniem odpowiedzi... Edytowane przez Christina dnia 07.06.2013 21:18
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 02.06.2013 23:26
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Damska część elity Slytherinu, wyszykowana i odpicowana udała się Lochami w kierunku Wielkiej Sali. Większość uczniów uwielbiała nocne powitanie kolejnego roku szkolnego, gdy Tiara przydzielała do domu pierwszoroczniaków a Dumbledore przemawiał zabawnie i pouczająco. Wówczas rozpalano zaklęciami tysiące żółtych świec, które krążyły nad stołami i głowami uczniów. A dach... dach był wtedy najpiękniejszy ze wszystkich obecnych dekoracji. Spowity czernią i granatem, rozświetlany małymi, złotymi gwiazdkami wokół których krążył tajemniczy, zacieniony księżyc. Jednak Angelinę zdecydowanie satysfakcjonowało bardziej powitalne śniadanie. Wtedy nie trzeba było czekać godzinami aż pierwszoroczniaki zasiądą na swoich miejscach przerażone początkiem nowego życia i aż dyrektor poinformuje, że należy szanować pracę Flicha. Rankiem stoły były udekorowane swoimi barwami a dach zaczarowany w bezchmurny poranek. I nie było tych cholernych świeczek, które tak ją drażniły. - Zobaczcie, Parvati zrobiła sobie kolczyk w języku - zachichotała Christina, wskazując na siedzącą przy stole Gryfonów dziewczynę. Patil była właśnie w trakcie manifestacji swojej ozdoby, wystawiając język do każdej napotkanej koleżanki. Xeri przekręciła oczami. Jakie to było puste. - Boże, oby tylko była jajecznica na boczku - Lily wzniosła ręce w błagalnym geście, siadając przy stole Slytherinu, po czym rozejrzała się czujnie. Musiała mniej więcej zobaczyć ilu jej uczniów wstało na pierwsze, szkolne śniadanie. - Hej kochanie! - zawołała Angelina, sadowiąc się po drugiej stronie stołu i obejmując swojego czarnoskórego chłopaka, Blaisa Zabiniego - Czemu z Draco dopiero dzisiaj przylecieliście? - Jego starzy się spili i nie wstali by nas odwieźć. Angelina spojrzała na niego zaskoczona. Państwo Malfoy zawsze byli dystyngowaną rodziną i choć większość wakacji panny Johnson spędzały w ich dworku Malfoy Manor, tylko kilka razy widziały ich w stanie nietrzeźwości. Choć same rzadko bywały tam trzeźwe. - Ciocia Bellatrix u nich była - dodał szeptem Blaise, po czym wziął się łapczywie za pieczone kiełbaski. Siostry Johnson wymieniły spojrzenia nad stołem. Coś było na rzeczy. - Patscie! - zawołał jakiś szczerbaty Krukon wskazując palcem na zaczarowany dach. Z najwyższych poziomów okien wlatywało tysiące sów. Trzepot ich skrzydeł zagłuszył wszelkie rozmowy. Niektórzy z pierwszych klas zakrywali ze strachem swoje talerze z jedzeniem, inni z niecierpliwością oczekiwali na list. Sowia poczta, codzienność. Choć pierwszego dnia szkoły zawsze było ich najwięcej. -Hej - Xeri przywitała brunatną sowę, gładząc ją po grzbiecie i odczepiając zawinięty pergamin. Co roku pierwszego września mama wysyłała jej list, by ten dzień minął jej szybko i szczęśliwie. - Co dziś mamy jako pierwsze? - zapytał Draco, siadając obok Lily. Dziewczyna spojrzała na niego z naganą. - Wiesz, że nie akceptuje spóźnień PIERWSZEGO DNIA SZKOŁY?! - Co dziś mamy jako pierwsze? - powtórzył niestrudzenie Ślizgon, kierując tym razem pytanie do Christiny. - Kiedy Ty się nauczysz, że jestem rok młodsza? - Czy ja się kiedyś dowiem z czego mam zwagarować?! - Zapraszam Prefektów Domów po plany lekcji na ten semestr - odezwał się Albus Dumbledore, mrugając porozumiewawczo do Percy'ego, który gdy tylko usłyszał głos dyrektora zerwał się ze stołu, wylewając na siebie talerz płatków owsianych. Beeek! - Na zdrowie - syknęła Xeri, spoglądając na Marcusa. Edytowane przez Angelina Johnson dnia 03.06.2013 00:09 Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 04.06.2013 17:05
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Marcus uśmiechnął się lubieżnie i zerknął tęsknie na napełniającą się miseczkę Christiny. Ta widząc jego wzrok zatrzymała się w połowie nalewania mleka. - Czego? - Jak ty się do mnie zwracasz? Ja tylko podziwiam jak seksownie wyginasz nadgarstek wlewając odżywczy płyn do tej ceramicznej miseczki. Cała elita, łącznie z Lily zamarła i patrzyła z ogłupiałą miną na chłopaka. Draco zamarł z widelcem skierowanym w stronę Xeri, bo właśnie kłócili się o ostatni mecz. - No co? - zapytał głupio, gdy Cordi odeszła od stołu i podążyła w stronę Dumbledora, wciąż kręcąc głową. - Skąd ty znasz takie trudne słowa? - chciał wiedzieć Blaise. - Jakie trudne? - No chociażby odżywczy - stwierdziła Christina - Albo nadgarstek - dodała szeptem Angelina, ale najbliżej siedzący i tak ją usłyszeli i zachichotali. Flint obrzucił ich wszystkich nienawistnym spojrzeniem, wyrwał młodszej Johson'ównie dzbanek z mlekiem i zaczął napełniać swoje naczynie. Nie zauważył nawet, że część pozostała na dłoniach dziewczyny. Wytarła je w serwetkę w kolorze trawiastej zieleni. Do stołu Gryfonów właśnie dosiadali się bliźniacy. Pomachała do nich, gdy tylko spojrzeli w jej kierunku. Właściwie codziennym rytuałem było publiczne okazywanie sobie uczuć, ale w tym roku postanowili trochę wydorośleć i pozostawić związek tylko im samym. Żadnych szkolnych parad miłości. Tymczasem do elity zbliżała się już Cordiale z niewesołą miną. Angelina od razu podjęła jej minę, chociaż jeszcze nie dostała swojej karteczki. - Aż tak źle? Pokiwała tylko głową i zaczęła rozdawać innym plany zajęć. Cała grupa jęczała i klęła na McGonagall za układnie tak durnego planu oprócz Xeri i Christiny. Te siedziały z szerokimi uśmiechami na twarzach, wyraźnie rozluźnione. - Z czego szczerzycie? - zapytał Malfoy, a w jego słowach ukryte były sztylety z lodu. - Mamy zajęcia dopiero za dwie godziny. Eliksiry. Edytowane przez Christina dnia 04.06.2013 17:56
![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 04.06.2013 17:06
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
- Och, Draco! Czy to nie cudowne?! - zapiszczała uradowana Lily. - Mamy taki sam plan! Mogę Cię codziennie pilnować abyś chodził na każde zajęcia! Młody Malfoy spojrzał na nią ze strachem i ogłupieniem. W czasie gdy Christina, Angela i Xeri się z niego śmiały, ten wciąż wpatrywał się w Cordiale. - Taki sam plan? - przełknął głośno ślinę. - Ta-ak, e-e-ekstra.. - jąkał się, po czym wysłał sztuczny uśmiech do prefekta. - Jak tam w ogóle się czujecie pierwszego dnia? - zapytała podekscytowana. Xeri, która właśnie gryzła bułkę oddaliła ją od ust i zaczęła gestykulować: - Bardzo fajnie, nie spodziewałam się, że będą jeszcze pyszniejsze dania niż zwykle! - powiedziała z pełną buzią. Lily patrząc na nią ze złością w oczach, zrzuciła jej łokieć ze stoły i ręką przytrzymała szczękę aby była zamknięta. - Taa... Tak, masz rację - powiedziała powstrzymując się od śmiechu Christi. Edytowane przez Cordiale dnia 04.06.2013 17:18
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 04.06.2013 18:17
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Xeri i Christina wyszły z Wielkiej Sali zostawiając rozgniewanego Dracona i przyjaciółki przy stole. Zaraz jak wyszły na korytarz Xeri zaczęła sobie nucić jakąś piosenkę zasłyszaną ostatnio w radiu. Odwróciła się do Christi, która przyglądała się jej z rozbawieniem w oczach. - Tak się cieszę, że mamy teraz wolne... - powiedziała z uśmiechem od ucha, do ucha. -Mam zamiar przez całe dwie godziny zająć się nicnierobieniem. - westchnęła teatralnie. - Mhm... Ja też mam taki zamiar - przeciągnęła się jak kotka wyglądając przy tym tak seksownie, że niejeden chłopak, którego mijały się za nimi obejrzał. Xeri już nie pierwszy raz pozazdrościła jej powodzenia u płci przeciwnej. - Lily tak nas dzisiaj szybko obudziła, że muszę odespać. - dokończyła ziewając. Szły przez chwilę w milczeniu, aż nagle Xeri przypomniała sobie o pewnej informacji, którą gdzieś zasłyszała. - Wiesz, że dzisiaj jest impreza? Organizuje ją jakaś Black Potter - wzdrygnęła się wymawiając drugi człon nazwiska. - Nie może nas tam zabraknąć. - Hm... A gdzie będzie to party? - W kiblu. Idziemy? Edytowane przez Xeri dnia 04.06.2013 18:31
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 04.06.2013 18:50
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Spojrzała na nią zaskoczona. Właściwie to stanęła jak wryta przez co dziewczyna idąca z tyłu prawie na nią wpadła. Chciała coś powiedzieć, ale widząc szare oczy, które powoli zamieniały się w morderczą stal zrezygnowała. Christina pokręciła głową z dezaprobatą. - Czy oni się nie nauczą z kim mają do czynienia? Odeszła by cicho, to nawet bym jej nie zapamiętała. A teraz... No cóż, trzeba będzie zniszczyć jej dzień. Wzruszyła beztrosko ramionami podczas gdy Xeri przyglądała się jej z trwogą w oczach. - Wracając do tematu. Kibel? Serio? Myślisz, że powinnyśmy się zniżać do takiego poziomu? Kasztanowe włosy zalśniły, gdy niższa z dziewczyn odwróciła głowę zaskoczona. - Myślałam, że lubisz imprezy. - No jasne, lubię. Ale kibel... i Potter. - Ona nie jest z nim spokrewniona. - Całe szczęście dla niej. Ale.. no... nie wiem. - Christi!! Rudzielec wypadł z Wielkiej Sali i dopadł je przy schodach do lochów. Pocałował ją pospiesznie w policzek i cały podekscytowany zaczął pytać. - Idziecie na imprezę? Będzie niezła akcja. Wszystko dzieje się w kiblu, czaisz? Wywróciła teatralnie oczami. - Czaję. Ale jakoś niespecjalnie widzi mi się picie w toalecie. Chociaż ma to swoje dobre strony. Para uśmiechnęła się lekko, natomiast Xeri zmarszczyła brwi i zaczęła gorączkowo myśleć. Po chwili pacnęła się w głowę. - No tak. Picie. Kibel. Wymioty. Łapię. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 04.06.2013 21:56
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
Lily oglądała plecy swoich przyjaciółek do czasu, póki nie zniknęły w tłumie przepychającym się do drzwi. - Ta Potter - wzdrygnął się Malfoy wymawiając jej nazwisko. - Ponownie coś knuje, pilnuj ją - zwrócił się do Cordiale wcinającej ze smakiem tosty. - Co ona znowu? - zapytała tłumiąc w sobie złość. - Chodzi o tę imprezę? - wtrąciła się Ang. - Po co pilnować? Będzie alkohol! - krzyknęła nachylając się nad stołem do Draco. - A-L-K-O-H-O-L! - przeliterowała wyraz. - Skoro za darmo to jak taką biedną duszyczkę ukarać? - Ang - wytrzeszczała oczy prefekt. - Ty chyba tam nie chcesz iść! - rzuciła grzanką na talerz. - Nie ma szans! zakazuję Ci! - dopowiedziała widząc minę Ślizgonki. - Nie możesz... "Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 04.06.2013 22:57
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Xeri cieszyła się na myśl o zbliżającej się imprezie. Zastanawiała się w co się ubrać, jak umalować... Takie typowe przedimprezowe babskie problemy. Rozmyślała o ludziach, którzy tam będą, wymyślała błyskotliwe teksty, którymi mogłaby się popisać. Doszły do ściany, tajnego przejścia do dormitorium Slytherinu. Christina powiedziała hasło i ukazał im się piękny, zielony pokój wspólny. Xeri zawsze czuła zachwyt nad jego pięknem. Teraz wydawał się jej jeszcze przytulniejszy. Dziewczyny usiadły w swoich ulubionych fotelach przy kominku. Christina przerzucając nogi przez podłokietnik, a Xeri po turecku opierając kolana na podłokietnikach, łokcie na kolanach, a brodę na nadgarstku. Wpatrywała się przez chwilę w ogień, a potem niespodziewanie powiedziała: - Idę do kibla - wstała zwinnym ruchem i spojrzała na przyjaciółkę. - Po co? - zapytała tamta bezbłędnie odczytujàc jej spojrzenie. - Mam nadzieję, że spotkam tam tą Black Potter. Zapytam, czy możemy przyjść. Christina natychmiast zerwaławsię z fotela. - Oszalałaś?! - wykrzyknęła - Chcesz się zapytać? My nie potrzebujemy zaproszenia na żadną imprezę! Żeby mi to było ostatni raz! Xeri opadła na fotel z miną niesprawiedliwie zbitego psa. Edytowane przez Christina dnia 07.06.2013 21:19
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 05.06.2013 00:26
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Tymczasem szósty rok Hogwartu udawał się na historię magii prowadzoną przez prof. Binnsa. Angelina wchodząc po schodach na pierwsze piętro, nie mogła opanować ziewania. Skoro ten przedmiot wynudzał ją już przed dojściem na zajęcia, obawiała się co zrobi siedząc w ławce. Zacznie chrapać? - Opanuj się, Johnson - skrzywiła się zniesmaczona Lily, wpatrując plan, jakby zamierzała znaleźć w nim coś pozytywnego. Powodzenia, pomyślała Angelina. Na pewno Ci się uda. - Kurwa, po co my tam idziemy - marudził Draco, łypiąc stalowymi oczami na Panią Prefekt. - Przecież ten duszek nawet nie wie o naszym istnieniu... - Profesor Binns jest bardzo wykwalifikowanym nauczycielem! Nikt tak nie zna historii magii jak on! - oburzyła się Lily, choć sama do końca nie wierzyła swoim słowom. - Może dlatego, że... no nie wiem... jest duchem? - sprzeczał się Malfoy, mając z tego widoczną satysfakcję. Rozbudziło to nieco starszą pannę Johnson, która wyszczerzywszy zęby do przyjaciela, odkaszlnęła zwracając na siebie uwagę. - Myślę, że stary Binns sam ma nas za umarlaków, więc wystarczy po prostu, że popełnimy teraz zbiorowe samobójstwo. Może wtedy te zajęcia staną się odrobinę ciekawsze. Nawet Cordiale się uśmiechnęła. Spojrzała na wystające jej z torby czyste pergaminy. Samobójstwo było całkiem pocieszającą myślą na nadchodzące dwie godziny. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 05.06.2013 18:41
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
- Dobra, chyba pora się zbierać na eliksiry. Johnson ocknęła się jakby z transu. W rzeczywistości mierzyła się wzrokiem z trytonem, który uparcie uderzał trójzębem w szybę. Przeniosła oczy na koleżankę. - Co? - Eliksiry. Musimy iść na zajęcia. Blondynka zerknęła na zegarek. - Przecież mamy jeszcze... o. Mamy pięć minut spóźnienia. - No właśnie wiem. Trzeba się efektownie spóźnić na pierwszą lekcję, ale chyba nie powinnyśmy przeginać. Oczy Christiny rozbłysły. - A może by tak w ogóle nie iść, co? Xeri poderwała się z fotela i wyciągnęła dłoń do dziewczyny. Pomachała palcami wyczekująco. Johnson w końcu ustąpiła i dała się podnieść. Co prawda złorzeczyła przyjaciółce po drodze, ale doszła do sali. Otworzyły cicho drzwi i wemknęły się. Przysiadły w ostatniej ławce. Snape zauważył ich wejście, ale zignorował. Przecież nie mógł sobie pozwolić na kompromitację własnego Domu przed Gryfonami. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 05.06.2013 18:55
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Historia magii ciągnęła się jak wyjątkowo wyrzuta guma do żucia firmy Żuj i Pękaj!. Binns, jakby zupełnie zapominając, że dzisiaj jest pierwszy dzień nowego semestru wykładał po raz kolejny ten sam temat. Palenie czarownic na stosie. Angelina była wściekła. Szanowna Pani Prefekt wystawiła ją dla bliżej nieokreślonych celów i teraz biedna musiała siedzieć z Pansy Parkinson. Mimo, że Ślizgoni raczej trzymają się wszyscy razem, dziewczyny nie znosiły się nawzajem. Co niebywale bawiło siedzącego za nimi Malfoy'a. - Możesz przestać się wiercić? Próbuje notować - upomniała Angelinę Pansy, patrząc z irytacją na wielką, czarną linię biegnącą przez środek pergaminu. - Nie moja wina, że Twój tyłek rozlewa się po moim krześle. - Przynajmniej nie mam ramion jak zawodowy woźny... - A teraz chciałbym opowiedzieć Wam o bardzo ciekawym przypadku Marcissy van den Hussar - ciągnął nieco podniesionym już głosem profesor Binns. Ślizgonki umilkły, patrząc na siebie z nienawiścią. Angelina miała dość tej lekcji i tego głupiego dnia. I tej idiotki, Parkinson, niech wypadną jej wszystkie włosy a brzuch pokryją pryszcze. Miała przez moment szczerą ochotę wydłubać sobie różdżką oko. Albo jej. W końcu podjęła decyzję. - Miłego wykładu - rzuciła w stronę zacieszającego Draco. Na oczach całej klasy ostentacyjnie wstała, spakowała pergamin oraz pióro do torby i swobodnym krokiem wyszła z sali. Dopiero tam oparła się lekko zestresowana o drzwi, starając się uspokoić przyśpieszone bicie serca. Boże, tego jeszcze nie robiłam. Uśmiechnęła się wrednie. Czas iść do Pokoju Wspólnego, poszukać czekoladowych żab Christiny. A potem... no cóż. Trzeba się będzie wprosić na imprezę. Edytowane przez Christina dnia 07.06.2013 21:19
Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 06.06.2013 06:53
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Profesor Snape rozpoczął lekcję słowami: - W tym roku zdajecie SUMy. Wiecie, że aby uczyć się dalej eliksirów musicie zdać na Wybitny. Większość z was jednak może już teraz o tym zapomnieć. - spojrzał znacząco na stoliki Gryfonów. - Jednakże w niektórych pokładam wielkie nadzieje - zerknął na Ślizgonów. - A więc, wracając do tematu. Dzisiaj będziecie robić eliksir Słodkiego Snu, który być może pojawi się na egzaminach - Machnął różdżką, a na tablicy pojawił się przepis. Xeri zapytała przyjaciółkę wyciągając jednocześnie składniki. - Byłaś dziś z George'mj - Tak, a skąd o tym wiesz - Do mnie wszystko dochodzi. - uśmiechnęła się - Irytek nam powiedział. To znaczy, mi i Lily. Mówił, że nasłał na was Flictwicka. - Nie zdążył. Szybko się ulotniliśmy. A ty byłaś u tej Black Potter? - na jej twarz wstąpił niezbyt powabny grymas - Tak, zgodziła się chociaż z niechęcią ale zawsze. Przesunęła imprezę na jutro. - No, moje panie. Zobaczymy co tu namieszałyście - usłyszały za plecami głos Snape'a Edytowane przez Christina dnia 07.06.2013 21:20
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 06.06.2013 13:23
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Spojrzały w górę i zobaczyły parę czarnych jak smoła oczu, które wpatrywały się w nie w wyczekiwaniu. - A więc my... ten tego... - zaczęła Xeri. - A wie pan, że dziś w nocy tryton próbował wybić okno? - Johnson, chcesz stracić punkty za gadanie głupot? Do roboty. Gryfoni was wyprzedzają. I odszedł naśmiewać się z zawartości kociołków. Dziewczyny wzruszyły ramionami i zabrały się do pracy. Niespecjalnie podobało im się rozcinanie i miażdżenie poszczególnych składników, gdyż soki pryskały we wszystkie strony. Pal chochlika szatę, można założyć inną, ale te piękne bluzki które kupiły sobie w wakacje? - Nie. Robię. Tego. Nigdy. Więcej. - szeptała pod nosem Xeri naciskając na fasolkę, która wybuchła i idealnie pokryła jej nos miąższem. Christina zachichotała cicho, ale zaraz potem jej część fasoli wylądowała na przykrótkiej spódniczce. Wzrok stalowych oczu mógł zabić teraz każdego, kto zerkał w jej kierunku, żeby się pośmiać. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 06.06.2013 14:54
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Po wpakowaniu w siebie trzech czekoladowych żab (wiadomo, cudze smakują najlepiej) i uzupełnieniu kolekcji nowymi Kartami Czarodziejów, Angelina zarządziła sobie czas na herbatkę. To było jedno z jej dziwactw. Po zjedzeniu czegoś za dużo, lub za tłusto musiała wlać w siebie wielki kubek zielonej herbaty. Do następnych zajęć (zaklęcia) zostało jej jeszcze pół godziny, więc szybkim krokiem ruszyła w stronę kuchni. Na parterze natknęła się na dwie, brudne i lepkie od jakiejś mazi Ślizgonki. - Miałyście zajęcia w... szambie? - zapytała wrednie Angelina, naśmiewając się z przyjaciółek. Spojrzały na nią oburzone. - Zobaczymy jak wrócisz po swoich eliksirach - Po SUMach robimy poważniejsze rzeczy niż rozgniatanie - zbliżyła się do Xeri, biorąc na palec troszeczkę miąższu z jej nosa - fasolki? - Ha-ha, bardzo śmieszne. Spieprzaj na zajęcia. - Czas na herbatkę - rzuciła ze śmiechem Angelina, omijając je i przyśpieszając kroku. Dopiero po chwili Christina skojarzyła fakty. Herbatka. Dużo jedzenia. MOJE SŁODYCZE! Rzuciła się w kierunku Lochów, starając się jednocześnie przypomnieć ilość swoich zapasów. Xeri stała samotnie, zdezorientowana. O co tu chodzi? Edytowane przez Christina dnia 07.06.2013 21:20
Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 06.06.2013 15:15
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Xeri stała przez chwilę bez ruchu analizując sytuację. Już chciała iść do biblioteki, gdy przypomniała sobie, że jest cała umazana bardzo oślizgłą, śmierdzącą mazią. Jako, że właśnie była przerwa na lunch, postanowiła szybciutko się umyć i przebrać w czyste szaty, a dopiero później pójść na posiłek. Zanim jednak wstąpi do Wielkiej Sali musi wypożyczyć książkę o eliksirach, a konkretniej o eliksirze Słodkiego Snu. Nie może przecież dopuścić do podobnej porażki jaka zdarzyła się dziś. Pognała do lochów za przyjaciółkami. Doszła do tajnego przejścia do pokoju wspólnego, krzyknęła hasło i wskoczyła do zielonego pomieszczenia. Od razu rzuciły jej się w oczy dwie blondynki kłócące się zawzięcie. No tak: Angelina i Christina. - Ile razy mam ci powtarzać? Wara od moich słodyczy! - krzyczała Christi, tak, że aż włoski na rękach się jeżyły. Ang zrobiła obrażoną minę. Xeri podeszła do nich zaaferowana. Chciała zapytać o co chodzi, jednakże od razu zaczaiła. W końcu znała je nie od dziś. - Och, Christi, powinnaś podziękować Ang, że zjadła twoją czekoladę. Przyjęła zabójczą dawkę kalorii na siebie. Wypadałoby podziękować. - wyraziła swoją opinię i od razu pomknęła do łazienki, gdyż raczej rówieśniczki nie przekonał ten argument, a ona nie chciała narażać na jej gniew. Szybko wzięła prysznic i odświeżona umknęła do biblioteki, podczas gdy przyjaciółki zniknęły w dormitorium, by tam dokończyć swoją kłótnię. Edytowane przez Xeri dnia 06.06.2013 15:37
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 06.06.2013 22:56
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
Wyczyszczone z lepkiej mazi i pachnące wspaniałymi perfumami stawiły się na zajęcia z transmutacji. Mimo wielkiej niechęci do prowadzącej usiadły na końcu sali i posłusznie otworzyły książki na podanych stronach. Christina jak zwykle nie uważała na lekcji. Tym razem zaczytywała się w książce pt."Córka nocy". Na nocnym niebie w kolorze rozlanego atramentu migocą miliony gwiazd. Jedna z nich właśnie zaczyna bezładnie opadać. Tysiące nowojorczyków spoglądają w górę i patrzą na ten spektakl bez najmniejszych emocji. Dla nich nie liczą się cuda przyrody tylko wieczna pogoń za pieniędzmi. Nie mają czasu na takie przyziemne rzeczy jak rodzina, a co dopiero mówić o podziwianiu rgaśnięciar1; jednej z miliona gwiazd. Pośród niekończących się korków ulicznych przemykają pojedynczy ludzie. O tak późnej porze lepiej siedzieć w samochodzie, który co prawda praktycznie się nie porusza, ale przynajmniej daje jakąś namiastkę bezpieczeństwa. W Nowym Jorku całkowicie normalną sprawą jest kilka morderstw w ciągu jednej nocy. Już nikt nie zwraca uwagi na zamieszczane w porannej gazecie ogłoszenia o zaginionych osobach. Pod betonowym chodnikiem słychać cichy wystrzał. Ze stacji metra wypadają spanikowani ludzie. Codzienność... Na obrzeżach rmiasta, które nigdy nie śpir1; znajduje się mały zapomniany park. Kiedyś tętnił życiem... Dzieci bawiły się na placu zabaw, od czasu do czasu wypuszczając ze swoich niezdarnych rączek kolorowe baloniki, które leciały w górę wśród akompaniamentu głośnego płaczu i wrzasku. Niestety, park został zamknięty, kiedy dowiedziano się, że aligatory zamieszkujące kanały lubią czasami wyjść na powierzchnię, właśnie nieopodal placu zabaw. Przerażeni rodzice zaalarmowali burmistrza i sprawa została załatwiona. Pośrodku parku stoi stary zapuszczony dworek. Otaczający go ogród, składał się z martwych drzew i uschniętych kwiatowych rabat. Na temat tego domu krążyły legendy. Mówiono, że mieszkają tam ludzie, którzy boją się słońca i piją krew. Ale kto by tam słuchał bajeczek dla dzieci. Miejscowa młodzież zapuszczała się tam często, ale rzadko wracała. Ci, którym udało się uciec trafiali na resztę życia do szpitala psychiatrycznego. Mimo to odważnych nie brakowało. Zwłaszcza w Halloween, kiedy to wszystkie historie o duchach, wampirach i wilkołakach wydają się tylko wyssanymi z palca głupotami, wymyślonymi przez dorosłych, żeby dzieci jak najszybciej wracały do domu. Bezchmurne, spokojne dotychczas niebo zasnuły burzowe chmury. Ciemne krople deszczu spadały na ziemię nawilżając spragnione wody rośliny. Pojedyncze źdźbła trawy od razu zaczęły się prostować i zielenieć. Przyroda odzyskiwała swoje dawne piękno, mimo później już pory. Niestety, tę magiczną chwilę przerwał grzmot poprzedzony oślepiającym błyskiem. Zerwał się porywisty wiatr, który wyrywał słabsze drzewa i rozrzucał je po okolicy. Peryferie Nowego Jorku z marzenia sennego stały się koszmarem w zaledwie klika sekund. Deszcz nasilił się i przemienił w ulewę. Pobliski strumyk szybko wystąpił ze swego płytkiego koryta i sukcesywnie zalewał park. Niektóre drzewa zajmowały się ogniem, trafione przez piorun, po czym zostawały gaszone przez zimne strugi. - Na pytanie odpowie może panna Johnson! - zagrzmiał głos McGonagall. Dziewczyna oczywiście nie miała pojęcia o co pytała nauczycielka. Z opresji wyratował ją dźwięk dzwonka. Zerwała się z miejsca i nie patrząc na Xeri wyszła, a właściwie wybiegła z sali. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 06.06.2013 23:21
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina po wypitej herbatce szybkim krokiem zmierzała w kierunku sali zaklęć. Flictwick może i był w porządku, ale nie tolerował żadnych spóźnień. A nie miała ochoty na żadne opieprze. Nie dzisiaj. Po drodze starała się szybko zjeść marcepanowe ciasteczko, podarunek od skrzatki Rose. Za każdym razem bawiło ją dźwięczna imię skrzata, które kompletnie nie pasowało do tego rodzaju stworzeń. Jednak polubiła Rose na tyle na ile można było polubić uczynnego sługę i za każdym razem przy odwiedzinach była obdarowywana marcepanowym ciastkiem. Gryząc myślała o tym, co zrobi gdy Lily opuści kolejne zajęcia. Nie miała ochoty znów unikać tłustego dupska Parkinson, ale poza nią wszystkie ławki były pozajmowane. Przez moment zrobiło jej się niedobrze na samą myśl o kolejnych dwóch godzinach z mopsikiem. Trudno. To pierwszy dzień. Jakoś dam radę. Z zamkniętymi oczami wyłoniła się zza zakrętu wpadając na kogoś. - Uważaj! Upadła, momentalnie otwierając oczy. Przed nią stała średniej wysokości dziewczyna z burzą kasztanowych loków i zadartym nosem. Na jej mundurki widniał znak Gryffindoru. - Granger... - Co się tu dzieje? - zapytał zatroskany Harry Potter, podchodząc do przyjaciółki. Tak, ten Harry Potter. Obrońca biednych i uciśnionych. Pogromca Czarnego Pana. Angelina miała ochotę splunąć. Zamiast tego szybko się podniosła, wyjmując zza pazuchy różdżkę. Wycelowała w Gryfonkę. - Uważaj lepiej gdzie chodzisz, Granger, bo nawet Potter może nie być w stanie Ci pomóc. - Przecież to Ty na nią wpadłaś! - zawołał oburzony Ron, chwytając Hermionę za rękę i odciągając na bok - zostaw ją w spokoju! - Ach, a więc zdrajca krwi również zgrywa bohatera! No proszę, w tym Domu sami herosi! Drzwi otworzyły się na oścież i uczniowie obu Domów roku szóstego usłyszeli piskliwy głos profesora zapraszającego na zajęcia. Johnson schowała różdżkę patrząc z krzywym uśmieszkiem na Wielką Trójcę. - Szkoda tylko, że jesteście tacy łatwi do pokonania Nie czekając na na kontynuacje ich sprzeczki wślizgnęła się do sali. Przez jedno bicie serca rozglądała się z nadzieją na ujrzenie Lily. Gdy już już miała wątpić (Pani Prefekt jako wzór do naśladowania miała w zwyczaju siadać z przodu) zobaczyła przyjaciółkę machającą z jednego z ostatnich rzędów. Angelina szybko pomaszerowała w jej stronę. Miała wielką ochotę podzielić się z nią tym, co przed chwilą miało miejsce. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |


Krnabrny





Slytherin




































