Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Błonia i Zakazany Las
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 02.02.2014 17:51
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
- Hagrid zajmuje się teraz dziewczynami. Mamy szansę! - zawołała z radością Ulka. - Słuchaj, mam skrzeloziele. Nie uwierzysz, ale moja kumpela Fuerte jest blisko z Potterem. Takie tam wiesz. Załatwiła nam trochę tych chwastów, a ja cięgle nosiłam je w swoje skarpetce. - Puchonka zachwiała się lekko próbując ściągnąć sobie buta. W końcu udało jej się i wyciągnęła ze skarpetki zmiętolone skrzeloziele. Penelope skrzywiła się patrząc na to co robi koleżanka. - Masz, zjedz. - rzekła Ula podając kawałek ziela Pene. ![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 02.02.2014 18:27
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Penelope wzięła roślinę do ręki, wyglądało okropnie. Już miała wyrazić swój sprzeciw co do połykania tego świństwa, ale było za późno. Ulka właśnie włożyła skrzeloziele do ust i połknęła. "Nie zostawię jej samej" pomyślała Pene i zrobiła to samo. Po chwili zaczęła się zmieniać. Po obu stronach szyi poczuła ból i nagle nie mogła nabrać powietrza, wiedząc jak działa skrzeloziele szybko zanurzyła głowę pod wodę. Popatrzyła na Ulkę, która na szyi miała skrzela, a ręce i nogi wyglądały jak płetwy. "Pewnie wyglądam tak samo" pomyślała. Ulka machnęła na nią i wskazała kierunek, w którym będą płynąc. Z uśmiechem na twarzy i różdżkami w rękach zbliżały się do kałamarnicy. Edytowane przez Penelope dnia 02.02.2014 18:36
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Sann |
Dodany dnia 02.02.2014 19:25
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 843 Dom: RavenclawPunkty: 16701 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 12.11.10 |
Katerina, Seferyn i Ab z niedowierzaniem przyglądali się poczynaniom Ulki i Penelope. - Co im ostatnio odbiło? To chyba te ferie - mruknęła Katerina do chłopaków. Sef wzruszył ramionami, a Akkarin znów odpalił papierosa. Obaj wpatrzyli się w miejsce na jeziorze, gdzie zniknęła Puchonka z Krukonką. Katerina odrzuciła warkocz na plecy, zebrała trochę śniegu i ulepiła z niego kulkę. Chwilę później śnieżka wylądowała na potylicy Akkarina. Chłopak podskoczył, a papieros wypadł mu z ręki, gdy część śniegu dostała się za jego kołnierz. Kat i Seferyn wybuchnęli śmiechem. - I czego się cieszysz? - kolejna śnieżka Kat dosięgnęła twarzy brata. Teraz to Ab zaczął śmiać się z kolegi. - Dostaniesz za to, panno de Collotye - Ab rzucił jej groźne spojrzenie. - Ha, już to widzę, Abhorsen. Najpierw będziesz musiał mnie złapać! Kat rzuciła się do ucieczki - na wszelki wypadek nie w stronę, gdzie stał Seferyn. Jej brat starł już śnieg z twarzy, a końcówki jego włosów zaczęły zabarwiać się na czerwono. Ten to nie potrafi się bawić, pomyślała. Jeden z pocisków Akkarina świsnął jej koło ucha i rozbił się o pień wielkiego dębu. Katerina odwróciła się, pokazała mu język i zaśmiała się głośno. - Pudło, panie Abhorsen! Jeśli będziesz tak grał w meczu przeciwko Puchonom, to... - dziewczyna nie dokończyła, gdy kolejna śnieżka trafiła ją w twarz. - To wygramy - zarechotał Akkarin, patrząc jak de Collotye wypluwa śnieg. Katerina ulepiła kolejną kulkę i udała, że zamierza się na Seferyna, który omal nie stracił równowagi, tak się śmiał. Szła w jego stronę, a gdy dostatecznie zbliżyła się do nic niepodejrzewającego Abhorsena, rozpłaszczyła mu śnieżkę na twarzy. - Dwa do jednego! - wykorzystując jego zdziwienie, podstawiła mu nogę i z triumfalnym uśmiechem patrzyła, jak kolega upada w zaspę. - Hm, chyba już trzy! Edytowane przez Sann dnia 02.02.2014 19:51
British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3 "All that is gold does not glitter, Not all those who wander are lost; The old that is strong does not wither, Deep roots are not reached by the frost. From the ashes fire shall be woken, A light from the shadows shall spring; Renewed shall be blade that was broken, The crownless again shall be king." ~ J.R.R. Tolkien "All we have to decide is what to do with the time that is given to us..." ![]() "Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne." "Moja Mistrzyni Tłumaczeń" ~ Łoś :* "Moja Guru angielskiego" ~ Sef :* ![]() ![]() "Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy. ~ Alette :* Do Heleny "Przebiegasz palcami po stronach, Co niosą oświaty kaganek. Spoczynek Ci obcy jest nocą, Twój wieczór to dla innych ranek. Boleśnie odrywasz głowę, Znad ksiąg w pozłacanych ramach. I wiesz, że jest jedna odpowiedz, Na wszystko co masz dziś w planach. I chociaż chcesz się zatrzymać, Nie możesz, gdy już go posiadasz, I chociaż stroisz nim głowę, Na nic nie odpowiadasz. Czy możesz być lepsza od innych? Jak dorównać ideałowi? Dlaczego nikt nie dostrzega, Tego rodzaju niedoli? Jak masz się czuć dumna, Gdy czujesz się gorsza lub inna. Jak dusza Twa dużo słabsza, Ma zostać ciągle niewinna? Czy można Ci wybaczyć Że kochasz to co nie Twoje? Choć masz ogromną urodę Nie nią chcesz czynić podboje. Słabość do przedmiotów, Tak dobrze wszystkim jest znana. Lecz ciągle nosi piętno, Dla wielu jest zakazana. Porzuć więc swoje marzenia, Gdy jeszcze nie jest za późno. Kochaj to co masz od losu, Nikt nie dał Ci nic na próżno." ~ Anciol z dedykacją dla mnie <3 ![]() |
|
|
|
Padida |
Dodany dnia 02.02.2014 20:14
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: GryffindorPunkty: 7287 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 13.07.13 |
Alice wybiegła na Błonia, ale dostawszy śnieżką w twarz przewróciła się na śnieg. Wstała i zobaczyła Amandę uśmiechającą się figlarnie. - Spóźniłaś się na wywabianie kałamarnicy. Chociaż jeśli chcesz możesz iść... Ulka i Penelope przed chwilą zanurkowały. - powiedziała. - Nie dzięki. Wolę bitwę. - odrzekła i wycelowała prosto w nos Monci. Zaczęły się rzucać. - Eee... też mogę? - odezwał się jakiś głos z boku. - Jasne. - rzekła Pad. - Ale... jak się nazywasz? Nie widziałam cię tu. - Kamil, Kamil Mclean. Mówcie mi Kamyk. - przedstawił się Puchon. - Spoko, Kamyk. A co powiecie potem na rozgrzewający poczęstunek w Kuchni? Skrzaty zrobią jakieś kakao, kawę, herbatę czy coś, może ciastka itepe. - zaproponowała Alice. Dwoje uczniów się zgodziło i rozpoczęli bitwę. Po jakim czasie dołączyli do Kateriny, Seferyna i Abhorsena. Potem doszła też Ana i w siódemkę bawili się śniegiem. Edytowane przez Padida dnia 02.02.2014 20:35
![]() hej |
|
|
|
monciakund |
Dodany dnia 02.02.2014 20:14
|
![]() Pochwały: 31 Postów: 2334 Dom: GryffindorPunkty: 43236 Ranga: halo, regulamin! Data rejestracji: 11.03.13 |
- A co powiecie, by zbudować gigantycznego bałwana?- zagadnęła do reszty zgromadzonych Amanda.- Takiego w iście hogwarckim stylu. Z różdżką w ręku oraz podręcznikiem pod pachą.- zaczęła mówić bez opamiętania dziewczyna. -Jak będzie potrzeba, mogę poświęcić swoją książkę. - Jest zimno. Budując bałwana zamarzniemy. - To może chociaż jakieś forty, barykady czy coś?- znowu zapytała Amanda. - Same rzucanie śnieżkami jest nud.. Nie zdążyła dokończyć. Tuzin śnieżek poleciał prosto w jej osobę. Edytowane przez monciakund dnia 02.02.2014 20:41
![]() - - - The human life is made up of choices. Yes or no. In or out. Up or down. And then there are the choices that matter. Love or hate. To be a hero or to be a coward. To fight or to give in. Live or die. - - - ![]() - - - Don't let what he wants eclipse what you need. He's very dreamy but he's not the sun, you are. - - - ![]() --- Nad przepaścią, tegoż roku Żyraf masa się w amoku Rodzi. Pamięć ludzka jest Zawodna, mimo tego fiest Tysiące, z tej okazji, Ku jej chwale od Abchazji Aż po Nordkapp wspominacie. "Czyjej chwale?", się spytacie. Jak to czyjej? Monci* naszej. Gryfa córce, redakcyjnej Na tym świecie ambitniejszej Od niej nie ma. Tu rysunek, Tam malunek i do tego Social media. Wizerunek Hp-neta tam kreuje, ego Strony reperuje. Szczerze, Bardzo, bardzo szczerze mówiąc Człek orkiestra, żywa gwiazda. Żyj nam wiecznie, twórz i kreuj. Koniec, basta - taki mus i Żyraf pasta. --- ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Ana_Black |
Dodany dnia 02.02.2014 20:17
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 8 Postów: 4391 Dom: GryffindorPunkty: 24016 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 06.02.10 |
Amanda runęła w zaspę, ale szybko się odegrała i w stronę Kamyka poleciała śnieżka, która trafiła go prosto w czoło. - No ej, zbudujmy chociaż coś małego... No nie wiem... Hagrida ze śniegu. - poprosiła Amanda - Tak, Hagrid jest naprawdę malutki, taki tyci. - powiedziała Ana i parsknęła śmiechem, za co oberwała śnieżką - Dobra, jak już mamy coś budować to może zbudujemy Igloo? - zaproponował Kamyk - Igloo? Ee tam, nuda. - odparła Mon. - Jakieś inne propozycje? - zapytała - Ja mam, zbudujmy lwa, nasze godło. - odpowiedziała Ana - Ekhm... - zakaszlał Kamyk - Ee... borsuka też możemy ulepić. - speszyła się Ana - Ulepić? Mamy BUDOWAĆ, nie lepić. - zauważyła Amanda - A to jakaś różnica? - zapytała Ana - Wiem, co zrobimy! - powiedziała Padi. - Wielką Wojnę na Śnieżki. We wszystkich kierunkach zaczęły lecieć śnieżki. Edytowane przez Ana_Black dnia 12.02.2014 22:48
![]() Loki: Dość tego! Wszyscy stoicie niżej ode mnie! Patrzysz na boga, szkaradny stworze! I nie godzę się, aby pomiatał mną... Hulk: Wielki mi bóg. ![]() ![]() Hulk ziewać ~ Łapa ![]() Uwielbiam też jak dostajesz szału i zamieniasz się w tę wielką zieloną bestię.. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Zdradzę ci moją tajemnicę. Zawsze jestem zły. ![]() ![]() Nieźle. Chcą mnie zamknąć w metalowym pudle i zanurzyć w wodzie. Nie. Jest gorzej niż myślałem. ![]() No bo czym jesteśmy? Zespołem? Nie, nie, nie. Mieszanką wybuchową niosącą chaos. *** ![]() Nie bądź jeleń, nie fikaj. ![]() Matka wie że ukradłeś jej szaty? ![]() - Jarvis, znasz przypowieść o Jonaszu? - Traktowałbym ją raczej jako metaforę. - Thor walczy na 6. - Nie zaprosił mnie? ![]() Co, stawaliście na siusiu? ![]() Niech wyskakuje z ciuchów. Przenoszę imprezę do was. ![]() Weź mnie nie strasz. Co to było, robił mi usta usta? ![]() Phil? Ale on ma na imię Agent! ![]() J.A.R.V.I.S: Dostępne 400% mocy. Iron-Man: Dzięki. ![]() Nie gniewam się, pączuszku. Masz niezły prosty. ![]() Ta wiedźma miesza ci w głowie. Jesteś od niej silniejszy, mądrzejszy. Jesteś Banner. ![]() On jest szefem. Ja tylko za wszystko płacę, wszystko buduję i dbam żebyśmy byli cool. ![]() Stark! Potrzebny jest plan ataku! Mam plan: atakować! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() - Ja bym sobie odpuściła, to faceci nie z tego świata, bogowe czy coś. - Bóg jest tylko jeden! I głowę dam, że tak się nie ubiera. ![]() - No jasne. Złoty chłopiec w złotej zbroi. Co zostanie jak ją zdejmiesz? - Geniusz, miliarder, playboy, filantrop. A co? (...) A kto jest [prawdziwym bohaterem]? Ty? Jesteś wynikiem eksperymentów na ludziach. Tyle w tobie bohatera, ile zmieściło się do probówki. *** Zabijesz mnie? Ustaw się w kolejce. ![]() Kto znajdzie ten młot i okaże się go godny posiądzie moc Thora. ![]() Thor: Loki może i jest nieobliczalny, ale jest Asgardczykiem i moim bratem. Natasha: Zabił 80 ludzi w ciągu dwóch dni. Thor: Był adoptowany. - Nie będę z tobą walczył bracie. - Nie jesteśmy braćmi. ![]() Piekło rozbrzmiewa jękami jego ofiar. ![]() - O, kontratakują. - No wiesz, młodzi są. - Do stu piorunów, szanuj mowę ojczystą - Długo mi tego nie wybaczą. ![]() To bardzo, bardzo ciekawa teoria, ale ja mam prostszą. Nie jesteście godni. ![]() - A jakby wsadzić młot do windy? Uniesie ją. - Winda nie jest godna. ![]() Zobaczyłem coś we śnie. Muszę to wyjaśnić. Tutaj się nie da. ![]() - Jak tam kosmos? - Kosmos ma się dobrze. ![]() - I myślisz, że możesz mi zaufać? - Nie ufam ci. Matka ci ufała. W przeszłości. Nawet mimo naszych ciągłych sporów. Zawsze miała nadzieję, że gdzieś w tobie nadal jest iskierka mojego brata. Ta nadzieja już nie istnieje i już cię nie chroni. ![]() Mojego życia... Tato, nie nadaję się na króla. Będę bronić Asgardu i innych światów do ostatniego tchu... ale nie mogę tego robić z tronu. Mimo swego szaleństwa Loki rozumiał władzę w taki sposób, jakiego ja nigdy nie osiągnę. *** ![]() O nie, będę żył wiecznie i będę cały z plastiku. ![]() ![]() Kto okaże się godzien moc młota posiądzie. Bez jaj, stary, to sztuczka. ![]() Rekalibracja kognitywna... Zdzieliłam cię w czaszkę ![]() Mam go spowolnić? Czy wyślesz mu więcej sparingpartnerów? ![]() Lepiej wydaj rozkaz, bo zaczynam mu kibicować. ![]() Have you ever had someone take your brain and play? Pull you out and stuff something else in? Do you know what it's like to be unmade? ![]() Przerabiałem hipnozę. Nie lubię. *** Stoimy w obliczu globalnej katastrofy. ![]() Hej malutki. Słonko już zachodzi. ![]() Cicho blaszak, ja nie mam rakiety w tyłku. ![]() - Steve nie lubi takiego słownictwa. - A kopnąć cię w tą... ![]() Nie jest taki zły, tylko trochę nerwus. Drugiego takiego nie ma na całym świecie. Wszyscy lubią wygrywać, a ten mój facet robi co może by walki uniknąć, bo wie że walkę wygra. ![]() - Co ci się śniło? - Że jestem Avengersem, że jestem kimś więcej niż tylko posłuszną maszynką do zabijania. ![]() Kocha to się dzieci, ja mam u niego dług. *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Wstąp do T.A.R.C.Z.Y, poznaj dalekie kraje, niezwykłych ludzi... i zabij ich. ![]() ![]() Ja się nie pocę. Ja błyszczę. ![]() Thor mógłby choć raz przysłać boga sprzątania po sobie. Na pewno ma jakąś magiczną miotłę. ![]() ![]() Zawsze nosisz whisky? ![]() Ten dom miał wytrzymać siłę Hulka. ![]() - Jak nas znaleźli? - Zaprosiłem ich. ![]() Nie poddam się. Odzyskam Skye i T.A.R.C.Z.Ę, ale jeep od Eddiego to za mało. ![]() Nasza kiepska opcja. Grant Ward. *** ![]() Bez ciebie nie ma T.A.R.C.Z.Y. ![]() - Służysz Coulsonowi czy T.A.R.C.Z.Y? - To to samo. ![]() Kogo jak kogo, ale Coulsona nie zlikwidujesz. ![]() Dyrektor T.A.R.C.Z.Y zawsze ma tajemnice. *** Nie wierzę w strach. Wierzę w zaufanie. ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() I was able to hack S.H.I.E.L.D. from my van. You're gonna show me something new. ![]() Nie byłam w waszym durnym "S.H.I.E.L.D. Hogwarcie". ![]() ![]() *** ![]() ![]() Nie jestem dobrym człowiekiem, Skye. ![]() Long time to see. ![]() Jestem Agent Grant Ward. ![]() *** ![]() ![]() ![]() *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Jeśli to jeszcze aktualne, to poproszę tego drinka. ![]() - Żołnierzyk. Postać nie z tej epoki. Ale za to z tej planety. ![]() Nigdy nie chciałem tronu. Chciałem być równym tobie. ![]() - A ty co? Błyskawic się boisz? - Nie darzę miłością tego, co zwiastują. - Chcesz zabrać mi ukochaną planetę w odwecie za rzekomą zniewagę? Nie. Sprawuję nad nią opiekę. - No rzeczywiście, wspaniale się nią opiekujesz. Ludzie wyżynają się milionami, a ty palcem nie kiwniesz. Zaprowadzę tu porządek. Kto mnie powstrzyma? ![]() - Jesteś potworem. - O nie. Potwór jest wśród was. - A, Banner. To twój plan. ![]() Że urodziłem się by zostać królem. ![]() No dobrze. To może wolisz kogoś ze swoich nowych przyjaciół? Wydaje się, że jesteś do nich podobny. No i to jest o wiele lepsze! Mój strój jest taki sobie. Ale ile niesie ze sobą cnót! Jakiż to wielki zaszczyt! Czuję, że aż szaleję od sprawiedliwości. Chcesz usłyszeć mowę o prawdzie, honorze i patriotyźmie? Boże chroń Amer... Zaufaj mojemu gniewowi. Nie zrobiłem tego dla niego. Uuuu. A była już na wyciągnięcie ręki. Dzięki Tesseractowi mogliście mieć władzę, nieograniczoną moc. A wy co? Ciepło i światło dla wszystkich ludzi? Dopiero przekonacie się, co znaczy prawdziwa władza. ![]() Przynoszę wam dobrą nowinę. Czeka was wyzwolenie. *** ![]() ![]() ![]() ![]() *** ![]() Nie miałem prawa cię winić. Wiem, że chciałeś mi pomóc, chronić mnie. Od tego są przyjaciele. Możemy żyć z godnością - nie możemy z nią umrzeć. Człowiek jest najgorszym źródłem prawdy o sobie. Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi. |
|
|
|
_Kamyk_ |
Dodany dnia 02.02.2014 21:18
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Postów: 314 Dom: HufflepuffPunkty: 4043 Ranga: Fascynat Czarnej Magii Data rejestracji: 23.07.13 |
Przypadkiem usłyszeli to strach siejący ślizgoni. A lider Bangu to Angelina Johnson już rzuciła śnieżkę prosto na Ann, która jako kolejna runęła w zaspę. - Hahaha! Widzieliście to! - zaśmiała się Angelika. Amanda otrząsa Ana, która spadła w zaspę. - Hej halo? Ana! Obudź się!- krzyknęła Amanda. - Oo.- powiedział wystraszony kamyk. Grupa ślizgonów już podchodzi do nich z już gotowymi śnieżkami, a wtedy... Edytowane przez _Kamyk_ dnia 02.02.2014 21:50
OTO NAJPRZYSTOJNIEJSZY HPNETOWICZ ![]() CUD! Toph? ![]() ![]() ![]() W Hufflepuffie możesz być kim chcesz, A nie kim musisz być. ![]() jestem Puchonem, więc jestem tylko sobą. Tyle w temacie. Czy to złe? Że jestem sobą? Że nikogo nie udaję? Jestem sobą, a to sztuka. ![]() ![]() "I got my feet kicked up and it's a quarter to four Nothin' to do so I just stare at the floor Well maybe I will try to sneak into the Ravenclaws' place for once 'Cause it seems like such fun and they're just so uptight and I could make excuses But the truth is they'd all probably just blow 'Cause after all I'm just a Hufflepuff, Just a Hufflepuff I try to keep a low profile during the war I'll leave the fighting up to the Gryffindors 'Cause man they sure like to be heroes But not me, you see 'Cause it don't seem like fun and it just seems crazy man, I could make excuses But the truth is they'd all probably just blow 'Cause after all I'm just a Hufflepuff Just a Hufflepuff It's hard to be the outside lookin' in through glass When everyone is praisin somebody else, some other class. And even though I may not have the brains or the brawn I'm loyal to the ones that matter to me, 'cause it's just the right thing and, it's just how I am and I won't make excuses, 'cause the truth is that I'll do just enough, 'cause after all I'm just a Hufflepuff. I am just a Hufflepuff" I nie mówcie jakiej jesteście płci kiedy nie chcecie pokazać swojej mordy ~ ulka_black_potterKurde...No coś na pewno umiesz UMIESZ NIC NIE UMIEĆ! ~ Mist_Kamyk_, chyba Ci zakosze zdjęcie z podpisu (do własnego podpisu :3)~ Syriusz32BLANCO, CHCĘ BYĆ MINISTRANTEM, ciul z tego, że jestem niewierząca. ~ Cookie Wykorzystywanie chłopca w łazience jest nie na miejscu ;< ~Alette [center]Kamyk = Amber Hufflepuff(żółć w godle)=Gold ~ Blanco _Kamyk_, szkoda mi Cię Przepraszam Mam podobno serce z kamienia, ale mi tak smutno :< Ale może to dlatego, że z kamienia^^~ gne Jestem dumny, że jestem Puchonem. You might belong in Hufflepuff, where they are just and loyal, those patient Hufflepuffs are true and unafraid of toil. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Ziemia, Ogień, Powietrze, Woda ![]() "Każdy ma jakąś fobie." Hufflepuff <3 ![]() |
|
|
|
monciakund |
Dodany dnia 02.02.2014 21:24
|
![]() Pochwały: 31 Postów: 2334 Dom: GryffindorPunkty: 43236 Ranga: halo, regulamin! Data rejestracji: 11.03.13 |
- Późno się już robi.- odetchnęła mon wstając z zaspy. - Nie wiem jak wy, ale ja idę do Zamku. Jutro już są lekcje, a ja chcę być w miarę przytomna.- uśmiechnęła się do znajomych. -Idzie ktoś ze mną? - Amanda, zostań jeszcze chwileczkę. Długo to na pewno nie potrwa.- próbowała przekonać ją Padi.- My też już zamarzamy. - Przykro mi, ale mam już dosyć.- dodała jeszcze Amanda i odwróciła się w stronę Hogwartu. Dostał śnieżką w plecy. -Tacy jesteście?!- wykrzyknęła Mon chwytając w ręce sporą ilość śniegu.- Czemu wy zawsze musicie mnie przekonywać?- Uśmiechnęła się i z powrotem dołączyła do zabawy. Edytowane przez monciakund dnia 02.02.2014 21:31
![]() - - - The human life is made up of choices. Yes or no. In or out. Up or down. And then there are the choices that matter. Love or hate. To be a hero or to be a coward. To fight or to give in. Live or die. - - - ![]() - - - Don't let what he wants eclipse what you need. He's very dreamy but he's not the sun, you are. - - - ![]() --- Nad przepaścią, tegoż roku Żyraf masa się w amoku Rodzi. Pamięć ludzka jest Zawodna, mimo tego fiest Tysiące, z tej okazji, Ku jej chwale od Abchazji Aż po Nordkapp wspominacie. "Czyjej chwale?", się spytacie. Jak to czyjej? Monci* naszej. Gryfa córce, redakcyjnej Na tym świecie ambitniejszej Od niej nie ma. Tu rysunek, Tam malunek i do tego Social media. Wizerunek Hp-neta tam kreuje, ego Strony reperuje. Szczerze, Bardzo, bardzo szczerze mówiąc Człek orkiestra, żywa gwiazda. Żyj nam wiecznie, twórz i kreuj. Koniec, basta - taki mus i Żyraf pasta. --- ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 02.02.2014 22:03
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
"Pogięło mnie chyba. Chciałam tylko, wkręcić Gryfonów i Ślizgonów, a wyszło jak zwykle. Boże, urodziłam się chyba pod jakąś pechową gwiazdą. No ale w sumie może wywabimy tę kałamarnicę i jakieś jej kawałek dostanie mi się na kolację." - Bul, bul, bul. - Penelope zapewne chciała coś przekazać Ulce, ale ta widziała tylko powietrze wydobywające się z jej ust. - Bululululu, bul bllbulubblu bul, bul! - Puchonka ze zirytowaniem krzyknęła, że przecież nie mogą rozmawiać pod wodą, ale z jej ust również wydobyły się tylko bąbelki. W pewnym momencie porozumiewania się przez bąbelki Ulka dostrzegła coś ohydnego tuż przed jej nosem. Jakaś wijąca się jak robal macka krążyła wokół dziewcząt. - O cholera! - pomyślała Black Potter. - Przecież to wygląda jak obślizgły robal. Ja nienawidzę robali. Jezu, fuuuuuuuuuuuuj. To dotknęło Penelkę, a ta się uśmiechnęła. Ona jest obłąkana!!! Zwijam się stąd! Ulka zaczęła płynąć jak najszybciej ku górze, machając do Krukonki by ta podążyła za nią. Dziewczyna spojrzała z żalem na kałamarnicę i popłynęła za Ursusem. Kałamarnica skierowała na nie wzrok i jak gdyby nigdy nic popłynęła za nimi. Gdy Ulka to zobaczyła odkryła w sobie niesamowite pokłady energii i złapała za szaty Penelope, po czym w mgnieniu oka wypłynęła na powierzchnię i wskoczyła na gałąź ogromniastego drzewa, które pochylało się daleko w głąb jeziora. Kałamarnica zatrzymała się tuż pod powierzchnią i jakby czytając w myślach Ulki, wychyliła ku niej jedną ze swych macek i maznęła ją po twarzy. - Obudź się, Ulka! Już po wszystkim. - Nigdy. Więcej. Nie. Wejdę. Do. Tego. Przeklętego. Jeziora. - powiedziała Ulka, któa zemdlała na 20 minut, dzięki kałamarnicy. Dokończcie;p ![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 03.02.2014 10:53
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Ulka i Penelope grzały się przy płomieniu, który wcześniej rozpaliła Puchonka. Obie były przemoknięte. Hagrid wciąż coś krzyczał. - Zwariowałyście? Wchodzić do jeziora w zimie! I jeszcze do tego szukać kałamarnicy, dobrze że nic się wam nie stało! Na prawdę tak szalonych uczniów to jeszcze w Hogwarcie nie było! Przebiłyście nawet Freda i Georga ze swoją.... Tak na prawdę nikt go nie słuchał. Penelope miała już dość tych wrzasków. Reszta uczniów zdążyła się już rozejść, nikt nie chciał słuchać gajowego. Pene podeszała do leżącej Ulki i powiedziała szeptem: - Skoro już się ocknęłaś to może się już zmyjemy? - Tak to świetny pomysł. Spojrzały na Hagrida, który był tak pochłonięty swoją przemową, że nawet nie zauważył jak dziewczyny odeszły w stronę zamku. Przeciskanie się przez zaspy w mokrych ubraniach było straszne, ale w końcu udało im się dotrzeć do drzwi zamku. - Ulka jakbyś miała jeszcze kiedyś jakieś głupie pomysły to mów, ale niech to nie będzie zimą i w zimnym jeziorze ok? - Powiedziała na pożegnanie Krukonka. - Jasne moja głowa jest pełna pomysłów, jeszcze się do ciebie zgłoszę. - Odpowiedziała śmiejąc się Ulka i obie pomaszerowały do swoich dormitoriów. ![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 03.02.2014 14:58
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Witaj, nowy semestrze! ![]() Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Padida |
Dodany dnia 03.02.2014 16:18
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: GryffindorPunkty: 7287 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 13.07.13 |
Padi ze śmiechem wstała po bitwie strzepując śnieg z ciała. - Chyba już wystarczy, nie? - zapytała. - Chodźmy do Kuchni! - Dobra, ale ja najpierw muszę się przebrać, szata mi przemokła - powiedziała Amanda wyciskając wodę z ubrania. Kilkoro uczniów poparło Moncię. - Spoko, ja pójdę powiedzieć skrzatom, żeby szykowały jedzenie. - odparła Alice. ![]() hej |
|
|
|
monciakund |
Dodany dnia 04.02.2014 20:48
|
![]() Pochwały: 31 Postów: 2334 Dom: GryffindorPunkty: 43236 Ranga: halo, regulamin! Data rejestracji: 11.03.13 |
Minął dzień od ostatniego wypadu na błonia. -Alice, rusz swój tyłek.- odezwała się Mon- Jest piękna pogoda, a śnieg długo jeszcze nie poleży. -Znowu chcesz urządzić bitwę? To już nudne. -Nie rozumiem cię kobieto. To co chcesz robić? -Ostatnio przecież chciałaś budować te swoje ''malutkie'' rzeźby śnieżne... -Na śmierć zapomniałam. Padi, ubieraj się, biegniemy na błonia. Nie czekając na swoją Gryfońską koleżankę, już poderwała się z fotela. -Czekam na powietrzu. Tylko się nie zdziw, bo przyprowadzę jedną osobę. Amanda biegła przez korytarze. Niechcący potraciła jakiegoś Puchona. -Ej, widziałeś gdzieś Portiego- zapytała przepraszającym tonem.- Jak go zobaczysz, to powiedz, że czekam na błoniach. Przy Zakazanym lesie już czekała Alice. -Co tak długo? Ile można iść. I gdzie ten twój kolega?- ostatnie słowo wypowiedział z nutką złośliwości. -Powinien zaraz się zjawić. ![]() - - - The human life is made up of choices. Yes or no. In or out. Up or down. And then there are the choices that matter. Love or hate. To be a hero or to be a coward. To fight or to give in. Live or die. - - - ![]() - - - Don't let what he wants eclipse what you need. He's very dreamy but he's not the sun, you are. - - - ![]() --- Nad przepaścią, tegoż roku Żyraf masa się w amoku Rodzi. Pamięć ludzka jest Zawodna, mimo tego fiest Tysiące, z tej okazji, Ku jej chwale od Abchazji Aż po Nordkapp wspominacie. "Czyjej chwale?", się spytacie. Jak to czyjej? Monci* naszej. Gryfa córce, redakcyjnej Na tym świecie ambitniejszej Od niej nie ma. Tu rysunek, Tam malunek i do tego Social media. Wizerunek Hp-neta tam kreuje, ego Strony reperuje. Szczerze, Bardzo, bardzo szczerze mówiąc Człek orkiestra, żywa gwiazda. Żyj nam wiecznie, twórz i kreuj. Koniec, basta - taki mus i Żyraf pasta. --- ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
|
Dodany dnia 12.02.2014 22:37
|
|
![]() You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MariaDB server version for the right syntax to use near '' at line 1You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MariaDB server version for the right syntax to use near '' at line 1 Postów: Dom: Brak przydziału Punkty: You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MariaDB server version for the right syntax to use near '' at line 10 Ranga: Mugol Data rejestracji: 01.01.70 |
A co ci uczniowie robią przy Zakazanym Lesie? Cholibka, chyba nie chcą tam wejść. Hagrid wyszedł spiesznie ze swojej chatki. Kieł pobiegł za nim, myśląc, że wybierają się na długi spacer. - A co wy tutaj robicie? Nie wolno wam wchodzić do Zakazanego Lasu. Alice i Amanda wiedziały, że nie trzeba bać się gajowego, ale jego wielki pies budził lekką grozę. Chociaż oczy miał jakby nieobecne. - Więc? |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 13.02.2014 18:09
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Fuerte widziała z daleka sylwetki koleżanek z Ravenclawu, ale nie miała siły dłużej biec. Gwizdnęła więc głośno, a Ann i Kat zatrzymały się w połowie drogi do chatki Hagrida i zaczekały na Fuertianakis. - Co tak długo? - zapytała podejrzliwie Ann. - Nienawidzę... biegać... - wydyszała Fuer i schyliła się, opierając ręce na kolanach. - Co z tym Irytkiem? - Nie ma go - powiedziała krótko Pen. - Chyba nikt nie spodziewał się, że będzie sobie fruwał nad polaną. Ann zrobiła minę, odwróciła się w stronę Zakazanego Lasu i krzyknęła: - Hej, tam jest Hagrid! Na pewno widział gdzieś Irytka! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Penelope |
Dodany dnia 13.02.2014 18:17
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1729 Dom: RavenclawPunkty: 17625 Ranga: Poraniona Data rejestracji: 27.02.08 |
Dziewczyny podeszły do gajowego powoli, ponieważ Fuer była tak zdyszana, że nie mogła iść szybciej. - Witaj Hagridzie! - Krzyknęły na raz, na co pół olbrzym uśmiechnął się serdecznie. - Witajcie urwisy - odpowiedział pogodnie. - Co wy tu robicie? Chyba nie macie ochotę znów polować na kałamarnice? - Spytał patrząc wymownie na Pene. - Nie, to była jednorazowa akcja. Szukamy Irytka, nie widziałeś go może? - Pene miała nadzieję, że w końcu czegoś się dowiedzą. - Nie niestety nie, a po co go szukacie? - Akcja poszukiwawcza, bo nikt go nie widział już od kilku dni, a wiesz jaki Irytek może być kłopotliwy, zwłaszcza jak nie wiadomo co robi. - Ann miała już powoli dość poszukiwań, więc dodała. - Chodźmy do zamku, zimno się robi. Dzięki Hagridzie, miłego dnia. - Trzymajcie się dzieciaki - Odparł na pożegnanie gajowy, a dziewczyny ruszyły do zamku. Edytowane przez Penelope dnia 13.02.2014 22:09
![]() ![]() W kategorii Najlepsza Seria Obyczajowa, wygrywa Penelope - Trudny Wybór ![]() Wiersz mojej ulubionej poetki i to jeszcze o mnie ![]() Sonet Dziękczynno-pochwalny Jest taka osoba, co pięknie słowa plecie. Entuzjazmu pełna, w każdej chwili miła, Z potoku błahych słów się przy mnie wynurzyła I pomaga mi przetrwać w liter srogim świecie. Któż to taki? To Pene! Wszyscy dobrze wiecie! Cóż ja bym kochana bez Ciebie zrobiła? Co tu dużo gadać... Pewnie wciąż bym żyła. Ale żyłabym tutaj jak zgubione dziecię. Bezczynnie bym siedziała w beznamiętnej toni. Czy cokolwiek bym zrobiła gdyby nie Twa głowa? Czy cokolwiek bym stworzyła bez Twej boskiej dłoni. Więc dziękuję Ci Królowo, za Twe wielkie słowa, Że jesteś tutaj, że piszesz, chociaż czas Cię goni, I że dzięki Tobie, znowu zaczęłam od nowa... I love Smaug ![]() ![]() ![]() - O czym marzysz?- zapytał w końcu. - Marzę o lepszym życiu. O tym, by ludziom bardziej zależało na ludziach, niż na pieniądzach, by mieli honor i nie łamali obietnic. Marzę o tym, by przyjaźń była prawdziwa, a miłość nie bolała. - Odpowiedziała bez zastanowienia. - A jeśli ci powiem, że mogę ci to dać, pójdziesz ze mną? - Wyraz jego twarzy nie zdradzał uczuć, ale w oczach tliła się iskierka nadziei. - Pójdę. Dlatego, że będę chciała uwierzyć w to, że mówisz prawdę. Szkoda tylko, że taki świat nie istnieje. - Istnieje, a ja ci go pokażę, jeżeli tylko zechcesz otworzyć oczy. - Nieznajomy wyciągnął do niej rękę, a ona ją ujęła, po raz pierwszy wierząc, że może być szczęśliwa.[/color] Dedykacja dla mnie od pewnej bardzo sympatycznej osoby ;] Jest takie miejsce na oceanie, gdzie pewna wyspa się mieści, nierzadko kto się na niej pojawia, bo zwą ją wyspą boleści. Zamek potężny na niej góruje, co w dawnych czasach wzniesiony przez władcę wyspy Odysa, dla Penelopy - żony. Wiele już lat w domu nie bywał, a ona tęskni wciąż szczerze, co dzień wychodzi w bezkres spoglądać, czy wraca na swej galerze. Smutek w jej sercu, samotność w duszy, kiedy to wreszcie ustanie, rozmyśla nieustannie czy jeszcze szansa będzie ujrzeć go w żywym stanie. Odys na krańcach lądów przebywa, tułaczka go bowiem czekała na długie lata, przez boską karę ta sytuacja się stała. Wspomnienie żony cierniem mu w sercu się stało, ach jakże trudne bez niej życie być musiało. ![]() ![]() Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. Wiersz Anciol, mój ulubiony ![]() Syrenka z łazienki prefektów Pośród szklanej toni, Uśmiecham się skromnie. Stoję tu na straży, Wielu ludzkich wspomnień. O czym chcesz bym śpiewała? Znam historii wiele. Wiem czym jest wierność, I kim są przyjaciele. Potrafię powiedzieć, O morskich przygodach. Strasznych wodnych stworach, Walecznych załogach. Do skarbów sekretnych, Jedyne znam drogi. Do wysp tych magicznych, I przełęczy trwogi. Poproś mnie o słowa, Od dawna tu czekam... Nie znam swoich braci, I serce mam człowieka. Nie zapominaj o mnie! Nie chcę być tu sama! Utrwalona na szkle... A całkiem zapomniana... Robak gne ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 01.04.2014 21:44
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
- Gdzie Ty mnie prowadzisz? - zapytał George niepewnie. Od ponad dziesięciu minut miał na oczach chustkę i potykał się co chwila, ponieważ Christina nie zadawała sobie trudu i nie ostrzegała go przed przeszkodami. Raz nawet uderzył się w głowę. - Oj nie marudź, już niedaleko. Potknął się o kolejny próg. Tym razem było jednak coś innego. Powiało świeżym, mroźnym powietrzem. - Gdzie... - Och zamknij się. Uważaj, schody. Sprowadziła go bezpiecznie na dół. Ściskająca ją dłoń coraz bardziej się pociła. Zaśmiała się. - Czy ty się boisz, że zabieram cię do Zakazanego? - Tak trochę. Zatrzymała się. Czuł jak staje przed nim i wspina się na palce, żeby być jak najbliżej ust. - Wiesz... w lesie można robić różne, przyjemne rzeczy. Oblizał wargi i chciał przytulić ją do siebie, ale zwinnie uciekła. - Na razie przygotowałam dla ciebie TO. Z tymi słowami zsunęła z jego oczu opaskę. Na błoniach stał ogromny namiot. Widocznie był wyciszony, bo żaden dźwięk nie przerywał otaczającej, nocnej ciszy. A po szalejących światłach i cieniach ludzi, było wyraźnie widać, ze w środku trwa impreza. - Wszystkiego najlepszego - wspięła się ponownie na palce i pocałowała w policzek. ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 01.04.2014 22:16
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina zakradała się nucąc pod nosem Szła dzieweczka do laaaseczka do ogromnego, kolorowego namiotu. Christina nie mogła się zdecydować, czy namiot ma być w kolorach ślizgońskich, czy gryfońskich, więc je połączyła. Wyglądało to na kolorową kupę, o czym raczyła nawet wspomnieć jej siostra. Spotkała się jedynie ze zdaniem: - Zasuwaj po alkohol. Więc zasunęła. Wymykając się tajemnym przejściem, o którym coraz więcej uczniów wiedziało, ruszyła do Hogsemade. W Miodowym Królestwie udało jej się dostać miód pitny (towar spod lady, "nie dla uczniów" a w Świńskim Ryju zakupiła całą resztę. Wiedziała, że urodziny George'a mają być totalnie wyrąbiste, więc wzięła whisky, polską wódkę, brandy, likiery, piwa kremowe (dla lam), a nawet skrzacie wino (zawsze chciała spróbować). Schowała wszystko do powiększonej odpowiednim zaklęciem torebki i taaa dam - > znalazła się przed Kolorową Kupą. Słodko. Muzyka już grała, goście szaleli na parkiecie. Niektórzy jednak z wyrazem głodu w oczach oczekiwali na alkohol. Udając, że tego nie widzi, weszła ze śpiewem na ustach do środka. Powoli zaczęła wypakowywać butelki. Gdy przy okazji ogarniała wzrokiem potrawy z Hogwarckiej Kuchni, przygotowane przez skrzaty, dostrzegła wyłaniającą się zza rogu postać. - Akbhorsen. Chwyciła pierwsze co miała z brzegu - pieczoną kiełbaskę. Zmrużyła oczy. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 01.04.2014 23:01
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Akkarin nieoczekiwanie dołączył to potajemnej imprezy, którą urządzono na błoniach. Z braku lepszej perspektywy na spędzenie wieczoru, postanowił się urżnąć. Nieoczekiwanie, przy stole z jedzeniem zauważył, Angelinę ze Slytherinu, która przeszywała go wzrokiem. - Chcesz mnie zabić tą parówką? - zapytał Ab, parskając śmiechem, na widok jej śmiertelnie poważnej twarzy. - Zaraz ci pokażę co z nią zrobię... ![]() Always ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 01.04.2014 23:08
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
- Weź się nie ośmieszaj, Johnson. Angelina spojrzała na niego rozeźlona, czując w lewej dłoni ciężar kiełbaski. Z jednej strony miała ogromną ochotę wsadzić mu ją tam, gdzie światło nie dochodzi, z drugiej jednak szkoda było dobrej kiełbaski na tak ohydny czyn. Jednak jej myśli pracowały jak szalone. Co można zrobić komuś kiełbaską? Mogłaby go pacnąć nią w ucho, ale był dużo od niej wyższy, więc musiałaby podskoczyć. Nieco głupio. - Zaraz zobaczysz! - krzyknęła, wpadając na pomysł i nim Abhorsen zdążył się spostrzec, wsadziła mu ją do tej jego parszywej gęby (moja postać Cię nie lubi, więc to są jej subiektywne odczucia^^). A jako, że kiełbaska była upieczona i cała w tłuszczu, Krukon cały się nią umorusał. - No teraz wyglądasz tak jak powinieneś. Jak kretyn! - zawołała, wyraźnie zachwycona. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |


Krnabrny





Hufflepuff




Ravenclaw

















Gryffindor

































































































































~ 













Slytherin








































a w Świńskim Ryju zakupiła całą resztę. Wiedziała, że urodziny George'a mają być totalnie wyrąbiste, więc wzięła whisky, polską wódkę, brandy, likiery, piwa kremowe (dla lam), a nawet skrzacie wino (zawsze chciała spróbować). Schowała wszystko do powiększonej odpowiednim zaklęciem torebki i taaa dam - > znalazła się przed Kolorową Kupą. Słodko. 
