Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
14.05.2026 12:27
Jejku to moje ma prawie 11 lat, ponad pół życia xD

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
13.05.2026 11:32
niesamowite, nie? a dopiero tu życie tętniło i spędzało się tu naprawdę dużo czasu.

Nedelle, poważnie? ja zawsze myślałam, że to Ty jesteś ode mnie dużo starsza HPnetowo

Potęga Krwistego Steka!
08.05.2026 20:03
Konta na HPnecie starsze od dorosłych ludzi

Harrych świąt!
01.05.2026 21:32
u mnie 19 w lipcu. chora akcja

Harrych świąt!
29.04.2026 10:56
Shanti Black, naprawdę mamy podobny staż? Wydawało mi się, że jesteś HPnetowo znacznie starsza ode mnie Wstydniś

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix użytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjęcie
Zobacz temat
Drukuj temat
Dyskryminacja ze względu na płeć
Prefix użytkownikafuerte
Dla Weinsteina pracowali agenci związani z Mosadem, którzy śledzili kobiety, które molestował i czuwali nad tym, żeby się przypadkiem nie dogadały. Nie wspominając o tym, ilu z nich Weinstein zapłacił krocie za milczenie.
To wszystko nie jest jakieś zero jedynkowe, że jak ktoś nie powiedział trzydzieści lat temu, to jak teraz mówi, to jest kłamcą. Myślę, że warto się trochę wczuć w syndrom ofiary i postarać się zrozumieć, że mówienie o pewnych rzeczach nie jest łatwe, zwłaszcza, kiedy osoba, która robiła ci krzywdę jeszcze ci groziła. Albo w ogóle zdawałaś sobie sprawę, że ma o wiele więcej kasy i wpływów niż ty. Być może znajdą się ludzie, którzy będą wykorzystywali tę akcję jako próbę wypłynięcia i zaistnienia. Ale przez jakieś tam jednostki nie warto chyba burzyć sobie obrazu tego, że Hollywood jest pełne zwyroli. Bo przepraszam, na jakiej podstawie przymykamy oczy na to, co robił Woody Allen czy Roman Polański?

A co do zachowania wszystkich wytwórni, czy wstrzymywania filmów - bardzo dobrze. Właśnie o to chodzi, żeby nie było przyzwolenia na takie zachowania. Jeżeli ktoś już o tym mówi głośno, to bardzo dobrze, że teraz wytwórnie i inne firmy producenckie, czy nawet stacje telewizyjne odcinają się od osób, które molestują. Szkoda, że dopiero teraz przestaje się akceptować takie zachowanie względem słabszych. Bo nie chodzi tu przecież o płeć, tylko o władzę. Ja też jestem zszokowana tym, co robił Spacey. To był jeden z moich ulubionych aktorów, którego bardzo ceniłam i uważałam, że to super, że stroni od skandali i chroni prywatność i w ogóle. A tu się okazuje, że facet jest zboczeńcem, no cóż. Zwłaszcza, że chociaż bezpośrednio nie powiedział "tak, zrobiłem to", to i tak się przyznał, poprzez wydawanie oświadczeń o swojej orientacji (wtf w ogóle, co to miało być) i o tym, że idzie na leczenie. Także nie ma co się zastanawiać, czy on ma coś za uszami, czy nie, bo sam przyznał, że ma. I tak sobie myślę, że gdyby rzeczywiście była sprawiedliwość na tym świecie i gdyby wsadzili tych wszystkich zwyroli, to świat byłby lepszy.

zapodaj.net/images/d147bde5b4314.png


media.giphy.com/media/WS6ABEVwTwWew89CHo/giphy.gif



www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzab2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najart2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladrym2020.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najnewsfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladcarymowfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzabawniejfuer.jpg
 
http://lastfm.pl/user/justyskag
Prefix użytkownikaKHZP
Osobiście wolę się na tematy jak dyskryminacja, światopogląd, polityka i tum podobne nie wypowiadać, ale uważam, że skoro trafiłem na ten temat, to jakiś facet (może i nie z prawdziwego zdarzenia, ale jednak) powinien się wypowiedzieć. Tutaj okazuję również szacunek losiovsky i losiek13 za nie bagatelizowanie tematu i podjęcie rozmowy.

Jako, że podejmuję się tego również, a mam obawy, że powiem coś w sposób niestosowny, niezrozumiały, pominę lub ujmę sam dwojako przez co źle mnie zrozumiecie, skupię się na cytowaniu i przedstawianiu swojego stanowiska w oparciu o wypowiedzi, do których się odnoszę.

fuerte:
Pojawiły się głosy, że takie sytuacje mają miejsce często; że osoby o tych samych tytułach, czy stanowiskach, są traktowane ze względu na płeć inaczej. Mężczyźni zwracają się do siebie oficjalnie, używając sformułowań "panie dyrektorze, panie kierowniku" itd, a do kobiet zaczyna używać się form luźnych, zwracając się po imieniu, czy w ogóle zdrobniając je.

Dlatego mam pytanie, czy spotykacie się z tego typu sprawami? I czy przeszkadza Wam takie traktowanie? Bo z jednej strony to wydaje się jakaś błahostka, ale z drugiej... Dwójka ludzi odmiennej płci jest traktowana na dwóch innych poziomach, i w jakiś sposób pozycje kobiety się marginalizuje.

Teraz chciałabym przejść do niego poważniejszych kwestii. Chodzi mi głównie o różnicę w zarobkach, czyli o sytuacje, kiedy kobieta zajmująca to samo stanowisko, co mężczyzna zarabia mniej. Wiem, że raczej niewiele osób tutaj czynnie pracuje, bo jest szkoła, studia, itd. Ale może kiedyś spotkaliście się z czymś takim, albo słyszeliście o podobnych sytuacjach od Waszych znajomych. To samo tyczy się postrzegania kobiet w kategoriach "matka, żona" i nie traktowania jej w kontaktach zawodowych jako równej sobie.


Troszkę nie po kolei, ale zacznę od tego, że osobiście nie miałem styczności z takim zachowaniem, wyrzutami, czy jakby to nazwać. Oczywiście w internecie hordy "anonimów" dają jasno znać, że chcą się tylko wykląć, wyhateować (jeśli można tak powiedzieć) lub wykpić i całkowicie coś, kogoś lub jakąś sprawę wyśmiać, albo nawet podejść do niej surrealistycznie - bo "anonimowo" można. Facepalm

Odnośnie form i wszelkich zwrotów, podpisuję się pod stanowiskiem Angeliny Johnson:
Szczerze mówiąc, uważam, że na wizji powinno się jednak zwracać tytułami. Takie spoufalanie są dobre, ale w swoim gronie, nie na oczach, albo w tym przypadku uszach, szerszej, nieznanej im publiczności.

Dodam jednak, nawiązując do stronki (a nie sądzę, że tylko fani HP są ludźmi trzeźwo myślącymi i ogólnie rzecz ujmując ogarniętymi - normalnymi), że sami często zwracamy się do was, Drogie Panie, zdrobnieniami. Ang, Al, fuer... Możliwe, że to jest już spoufalanie, ale widzę to (już w tej sferze pozaantenowej) jako przyjmowanie zwrotów stosowanych przez was same. Tak się przyjęło, tak mówią inni, ja też tak będę mówił. Sam raczej zwracam się tak do was z sympatii (po mimo mojej znanej i lubianej przez was skłonności do oficjalności). Takie zwracanie się do was, kobiet, nawiązując do wspomnianego na początku tytułowania w Jakimś Tam FM mogło też wyniknąć z bezmyślności (tej samczej cechy), a że rozmówca nie dostał jakiejkolwiek sugestii (dla własnego opamiętania) to odnosił się z takim samym szacunkiem do rozmówczyni, jak ona do niego używając tytułu. (Nie bronię gościa, ale potem tłumaczył się znajomością, co takie łagodne spekulacje mogłoby poprzeć.)

Kwestie zarobków i szacunku w pracy... No rzeczywiście jest to trudna kwestia. Trzeba zwrócić uwagę na kilka wariantów. Prawo prawem, ludzie ludźmi, a głupota głupotą i wiernie trwa w każdym aspekcie naszego życia. (Nie ważne czy własna, czy cudza.)
Prawo broni KAŻDEGO pracownika przed nękaniem, molestowaniem i każdą formą wyrządzania krzywdy. (Przynajmniej tak mi się wydaje i mam nadzieję, że z zasady tak jest.)
Zasady wewnętrzne firm, jakiś zakładów pracy, (czy gdzie tam można pracować,) a regulacje nadrzędne, które można obejść (zwłaszcza w polskim prawie), to zupełnie co innego.
Płaca minimalna MUSI być zachowana, warunki pracy przynajmniej odpowiednie, a relacje (w wiadomym znaczeniu) ograniczone. To, że facet dostanie większą pensję i jakieś premie może wynikać z jego ingerowania w te kwestie. (Uczciwie żebrząc. ;)) Biznes woman myślę, że też sobie dają z tym radę. Kobiety zaś milczące lub zaganiane sprawunkami domowymi. (Do tego nawiążę niżej, a jeśli pominę to mnie kopnąć w tyłek, że zapomniałem.)
Jeżeli pracodawca, czy tam jakiś kolo z rangą "myślę, że mogę" jest k***sem myślącym, to trzeba zgłaszać takie sprawy i... I tu problem strachu przed groźbami się kłania. No trzeba zawsze walczyć, a przynajmniej szukać pomocy, bo na pewno kiedyś, gdzieś, nawet taka pośrednia, a nie od razu służby, zawsze coś/ktoś się znajdzie. (Oj, bardzo chcę wierzyć w utopię. Przejdźmy dalej...)


Angelina Johnson:
Ogólnie uważam, patrząc po mojej uczelni chociażby (chemia, przypominam, jakby to było istotne), że kobiety, by były szacowane w tym środowisku, muszą się narobić bardziej niż mężczyźni. U mnie wszyscy faceci na luzie, spokojnie robią swoje, pracują w laboratoriach. Kobiety - doktorzy mają 3x więcej zadań i obowiązków, plus do tego muszą znaleźć czas na wykładanie. W ogóle co jest śmieszne, żadna u mnie kobieta nie jest szefem żadnego instytutu. One są tylko podwładnymi. Nie mam pojęcia skąd się to bierze, ale na pewno nie z braku ambicji, bo widzę jak harują, podczas gdy koleś, który całe dnie sobie siedzi i pije kawkę dostaje tytuł profesora uczelni.

Do całego posta mogę odnieść się następująco: Ludzie są różni i każdy przypadek trzeba rozpatrywać osobno.
Co do cytatu natomiast... To już jest polityka wewnętrzna uczelni. Czy głównym szefem jest jakiś d***ek, czy ktoś, kto wszystko olewa... Nie wiem. To już ty Ang możesz nam przybliżyć, ewentualnie.
Pytanie tylko, czy walczą o swoje pozycje jawnie, czy po prostu dają z siebie wszystko i cicho-sza. Przepraszam za porównanie, ale mysz pod miotłą nic nie zdziała. Jeżeli jednak jest na prawdę tak, jak się to prezentuje, to należy to zmienić. Obowiązują na studiach jakieś zrzeszenia od strajków, czy coś takiego? Instytucja, która rozważa takie sprawy obiektywnie lub udziela wsparcia w razie czegoś takiego? (Niesprawiedliwość prawdopodobnie zostanie wspomniana niżej.)


fuerte:
No na dobrą sprawę trudno wyrobić jakiś jeden schemat. Chociaż szczerze mówiąc to, że na kobiety nakłada się więcej obowiązków jest już samo w sobie irytujące. Samo założenie, że kobieta ma się zajmować tysiącem spraw, bo "facet ma ważny projekt". A to, że dają (czy dajemy) na siebie nałożyć tyle obowiązków znowu wynika z tego, że mimo wszystko jesteśmy niedoceniane. Bo kobieta musi coś udowodnić. Bo musi się bardziej postarać w pracy, żeby dostać podwyżkę, albo awans.

Wszystko zależy od podejścia. Trzeba walczyć o swoje prawa. Facet, który jest cichy, też nie dostanie premii lub awansu ot! Chyba, że na zapas, z powodu szefa, który obawia się problemów w przyszłości. Może kobiet się nie boi, bo to one najczęściej są ciche. Często STŁAMSZONE, wiem. Jednak "stereotyp" takiej postawy może prowokować do stosowania go..
Z względnie własnych doświadczeń wiem, że szef pewnej osoby był pod wrażeniem postawy, którą wspominam i popieram (walka o swoje prawa), a przez to uznanie o równouprawnieniu mówić nie trzeba było nawet. Wyszło w naturalnym szacunku i relacjach w pracy, takich jakie być powinny.

Miałam kiedyś takiego profesora, jeszcze na starej uczelni, który zdanie kobiet miał za nic. I kobiety miał za nic. Miałyśmy jednego faceta w grupie, i on się ze wszystkimi pytaniami i sprawami zwracał do niego. A jak któraś z nas odpowiedziała na pytanie, które zadawał odnośnie tematu zajęć, to był wręcz rozczarowany. Wkurzała mnie ta jego pogarda strasznie, bo wysłuchiwał naszego zdania na zasadzie "tak, tak, pogadaj sobie, mnie interesuje, co kolega ma do powiedzenia".

Każdy przypadek trzeba niestety rozważać osobno.
Takie przykłady nakłaniają do myślenia o ogóle mężczyzn jak o świniach, a tak nie jest.
Zła i dobra jest tyle samo, a może i nawet więcej jest ludzi dobrych, jednak dobro jest starannie przez zło przykrywane, a ono samo krzyczy jak najgłośniej, by zwrócono na nie uwagę.
Niestey robi to skutecznie.

Jeszcze odnośnie tej dyskusji przeze mnie wspomnianej, to oczywiście pojawiły się ironiczne teksty, pojazd, że się feministki odzywają i nie mają co robić. I o ile jedni uznali, że problem istnieje i jest istotny, to drudzy zupełnie wyśmiali sprawę. Jakby kobiety nie miały prawa być traktowane na równi z mężczyznami.

Ważna różnica w moich poglądach. Te "feministki" od siedmiu boleści tylko sprawę pogarszają, a siebie przedstawiają w złym świetle. Dla mnie postawę feministki (takiej PRAWDZIWEJ) przyjmują (nie te drące się na statystyki Korwina baby, które są częścią zła, o którym mówiłem w cytacie oznaczonym kursywą, a) SUFRAŻYSTKI! Mam nadzieję, że mnie dobrze rozumiecie, bo sam popieram równouprawnienie i idiotyzmem jest dla mnie sama POTRZEBA walki o to...



losiovsky:
WTF!? twój profesorek jest wielkim szowinistą.

Racja, ale to właśnie konkretny przypadek. Nie mylmy z ogółem.
Inaczej nie powstawały by te romanse o wrażliwych facetach. Jakiś archetyp musiał być. Coś o tym wiem. ;)



ulka_black_potter:
Dyrektorem szkoły był nauczyciel historii, który był zjebem. Dziewczyny uważał za sto razy głupsze niż chłopaków.

Dodaję cytat, ale odnoszę się już do mojego zdania wyrażonego nieco wyżej.
Pojedynczy przypadek. A trzeba nad każdym stanąć osobno.
Wtedy można komuś robić wyrzuty z JEGO win.



losiek13:
Osobiście z dyskryminacją kobiet się jeszcze nie spotkałem, poza milionami tekstów w internetach. Ale prawda jest taka, że kobiety nie nadają się wszystkich zadań, do których nadają się mężczyźni. Jeśli chodzi o sprawy fizyczne, wiadomo, że jesteśmy zupełni różni i natury nie da się oszukać. Co innego jeśli chodzi o intelekt i zaradność. W kwestii wiedzy jesteśmy na równi, a jeśli chodzi o zaradność, to kobiety są w tym zdecydowanie lepsze niż faceci.

Oczywiście, w kwestii zaradności bym polemizował... Ale pod resztą spokojnie się podpisuję.
Wracając do pierwszego zdania cytatu, jak widać, jawnie tego nie widać. Tylko media się czymś takim nakręcają i karmią. Pasożytują na efekcie "BUM!".
W ogóle termin dyskryminacji jest beznadziejny. To kobieca (z męskim poparciem) walka kobiet o naturalne prawa, które każdemu człowiekowi przysługują tak samo.



Anciol:
A ja szczerze mówiąc sie nie spotykam. Na mojej uczelni babki są traktowane bardzo w porządku. Mamy szefowe wydziałów i w ogólę. I co istotne nie dyskryminuje się też mężczyzn!!!
A wbrew pozorom z ich dyskryminacją spotykałam się dawniej bardzo czesto, jeszcze w szkole. Niektóre panie nauczycielki traktowały chłopców jak kretynów i skaranie.
Ale też miałam przykłady kobiet, które nienawidziły innych kobiet i je dyskryminowały ;p

No właśnie. Różnie to bywa. Faceci też sprawie udzielają poparcia, a kobiety również mogą same siebie, inne, a także facetów (co jest najbardziej oczywiste) traktować w taki sposób.




Alette:
Ktoś chyba musi stanąć po przeciwnej stronie barykady ;p

Co do tej całej akcji z profesorem - po prostu padłam ze śmiechu. Nie ma to jak dorabiać teorię do jakiejś zwykłej ludzkiej sytuacji. Jak kogoś znasz dobrze to mówisz tej osobie po imieniu. A może ta kobieta była jego doktorantką i on się nią opiekował? Zazwyczaj osoby niższe stopniem są traktowane gorzej - trudno. Może nawet ten profesor traktował ją w ten sposób, bo była kobietą. Pojawia się tylko pytanie - w jaki sposób niby miało jej to uwłaczać?

Właściwie, to przytaczam ten fragment z dwóch względów. Po pierwsze szukam tu wsparcia. Po drugie, warto na niego zwrócić uwagę.
Cieszy mnie, że Al (której teraz w cale nie obrażam - Al! :hug:) pokazuje odmienny punkt widzenia. Tak się tematem można nakręcić, że nie widać jak ta sprawa może być błaha, no i właśnie - komiczna!

Denerwują mnie te wszystkie feministyczne gadki, bo jeśli chodzi o te zarobki to faktycznie można walczyć. Ale już określenie każdego wydarzenia jako dyskryminację to moim zdaniem przesada. No stop - ustąpił mi miejsca, uznaje mnie za słabszą. Chce, żebym zajmowała się dzieckiem, co za szowinista. W sejmie nie ma połowy kobiet, co za dyskryminacja!
No sorry... w końcu dojdzie do sytuacji, w której kobieta faktycznie zacznie być traktowana jak facet, a facet jak kobieta i wtedy wynoszę się z tego świata. A teraz co do innych wypowiedzi...

Pozostaje mi zgodnie przytakiwać.
A "kobiecy instynkt macierzyński"? Niby stereotyp, ale naturalny "tryb troska" to coś jak dla mnie oczywistego. I chyba każdy (nie zniekształcony genetycznie, khy khy...) facet potwierdzi, że ma "syndrom dziecka" - woli się do kobiety przytulić. Tak po prostu.
Z sejmu się ubawiłem, a co do przepuszczania i takich codziennych ustępstw, sam praktykuję, bo tak mam. Ale tak na prawdę wiąże się to ze średniowieczem. Rycerz puszczał damę przodem, bo nikt się z jego wrogów nie ośmieli targnąć na niewiastę. (Bądźmy szczerzy - tchórzostwo. Obecnie przerobione na zasady savoir vivre i "wielkie okazywanie szacunku". Ja tak robię, bo chcę być miły i każdego przepuszczam, o co nie raz się z nauczycielami "zamykającymi kolejkę do klasy" prawie że kłóciłem. Śmiech )


(Przepraszam jeśli zbyt dużo pomijam treści, do których ktoś chciałby, abym się odniósł. Przejdę do tego, przy czym chcę coś napisać, a tak to zachęcam do czytania całej rozmowy.)



fuerte:
W kontekście wczorajszej dyskusji na sb na temat molestowania seksualnego wrzucam screen z fejsbuka, na którym doskonale widać jakie mężczyźni mają podejście do sprawy.
ZDJĘCIE Z FB

To co pisałem na początku. W internecie nie każdy jest tak ogarnięty jak ludzie z naszej stronki.
"Anonimowych" cymbałów nie brak. Nie zmienimy tego. (Chyba, że zalegalizują robienie "czystki".)




Katherine_Pierce:
Post postem, ale te komentarze są okropne. Ja jestem przeciwna uogólnianiu i wrzucania wszystkich do jednego worka, bo znam facetów, którzy tym trzem panom skopaliby dupy za takie komentarze. Tak samo jak istnieją kobiety, o których pisze ta trójka, czyli które "za modne" uważają używania tego #. Jednak to nie tworzy całej społeczności.

To jest dokładnie to, o czym od początku wałkuję.
Na fb nie przesiaduję tako jako, ale dobrze wiem, że "#" o każdej tematyce są strasznie nadużywane.
A że nastolatkowie nie rzadko (tja... obrażam rówieśników) nie podchodzą do wielu tematów poważnie, to robi się syf, spam i takie tam bzdury, jak to często w sieci bywa...





Alette:
Ja mam co do tego mieszane uczucia. Z jednej strony zawsze staram się unikać wyrabiania sobie opinii na podstawie postów w Internecie - w większości przypadków na fejsie piszę przygłupy, a idioci mają zidiociałe poglądy. Tylko jest jeszcze druga strona, że na takie posty i komentarze w ogóle się pozwala. Bo jeśli chodzi o tak okropne rzeczy jak molestowanie, to nawet skrajni debile powinni się zachować.

Dokładnie tak! Nic nie poradzi... Facepalm





ulka_black_potter:
Wszyscy pewnie już kojarzą akcję #me too, więc nie będę tłumaczyć. Ogólnie to popieram cały ten szum, bo dobrze jest mówić głośno o rzeczach złych, które przez lata były uważane za tabu i coś wstydliwego. Jestem przeciwko molestowaniu, pedofilii czy gwałtom. Nie wiem w sumie po co to pisze... Chciałam tylko powiedzieć, że trochę mnie odrzuca ta nagonka na te wszystkie sławne osoby. Nie wiem czy Spacey, Westwick czy ktokolwiek inny ma coś za uszami. Nie znam ich przecież. Jednak jeżeli ktoś po 20 latach mówi, że ktoś komuś dotknął uda i teraz akcja #me too sprawiła, że odważył się o tym mówić, to sorry, ale jestem na nie. Tajemnicą poliszynela jest, że w Hollywood kiedyś i teraz też w sumie, karierę robiło się poprzez łóżko. Chore, ale tak jest. Młode dziewczyny i chłopaki robili wiele byle by się wybić. A po 30 latach czują się poszkodowani. No nie czaję tego, serio.

Różne decyzje mają różne konsekwencje. Homo homini lupus - Człowiek człowiekowi wilkiem. To jest PARSZYWE zachowanie, kiedy ktoś rzeczy powstałe z dobrych intencji wykorzystuje z powodu egoizmu (i własnej głupoty). (Tak było z gilotyną. Zachęcam do zapoznania się z historią ulubionego narzędzia kata w czasie wielkiej rewolucji francuskiej.) Strasznie to zło się pcha w każdy zakamarek. Przez coś takiego prawdziwie pokrzywdzone osoby, ofiary, dla których taka akcja miała być wsparciem dostają rykoszetem... Byle było głośno. Wiecie o co chodzi...
Wkurza mnie po prostu, że ktoś się kiedyś na coś zgodził, a teraz wybija się na zniszczeniu człowieka. Jednak cięzko mi uwierzyć, że te wszystkie osoby pojawiające się znikąd są poszkodowane. Może jestem dziwnym człowiekiem, ale gdyby mnie coś takiego spotkało, nie ukrywałabym się z tym przez x lat. Kończąc, jeśli te osoby są winne, to niech idą za kratki, ale nie róbmy szopki z tak poważnych tematów, bo niestety to wszystko co raz bardziej taką szopkę przypomina.




fuerte:
A co do zachowania wszystkich wytwórni, czy wstrzymywania filmów - bardzo dobrze. Właśnie o to chodzi, żeby nie było przyzwolenia na takie zachowania. Jeżeli ktoś już o tym mówi głośno, to bardzo dobrze, że teraz wytwórnie i inne firmy producenckie, czy nawet stacje telewizyjne odcinają się od osób, które molestują. Szkoda, że dopiero teraz przestaje się akceptować takie zachowanie względem słabszych. Bo nie chodzi tu przecież o płeć, tylko o władzę.

Zgadzam się, ale tutaj kłania się nam znów problem, czy ktoś rzeczywiście był/jest winny.
Teraz mówi się o Deppie, prawda? Nie znamy każdej sprawy z pierwszej ręki. A domysły gubią. Ja wolę wierzyć w ludzi i mieć nadzieję na czasy utopii.
A tu się okazuje, że facet jest zboczeńcem, no cóż. Zwłaszcza, że chociaż bezpośrednio nie powiedział "tak, zrobiłem to", to i tak się przyznał, poprzez wydawanie oświadczeń o swojej orientacji (wtf w ogóle, co to miało być) i o tym, że idzie na leczenie. Także nie ma co się zastanawiać, czy on ma coś za uszami, czy nie, bo sam przyznał, że ma.

A może poszedł z kimś na ugodę? "Leczenie" daje mu święty spokój? Nagmatwane toi wszystko...
Także nie ma co się zastanawiać, czy on ma coś za uszami, czy nie, bo sam przyznał, że ma. I tak sobie myślę, że gdyby rzeczywiście była sprawiedliwość na tym świecie i gdyby wsadzili tych wszystkich zwyroli, to świat byłby lepszy.

Prawda, ale najpierw trzeba wiedzieć kto zwyrolem jest, a kto na takiego tylko wygląda.
Bo o sprawiedliwość ciężko z wielu powodów. Ale gdzieś tam jest, choćby w nas - ludziach kierujących się moralności, zgadza się?




Myślę, że moje poglądy w tej materii są czytelne i nikt mnie nie zrozumiał źle. Sądzę też, że przyjętą formą odpowiadania na fragmenty, wyczerpałem temat ze swojej strony.
Stereotypy, niesformalizowane i sformalizowane role społeczne, ludzie, prawo... ble. To po prostu zbita masa, która nadaje się do śmieci.
niestety, świat trzeba naprawiać, bo innego nie stworzymy (przynajmniej chwilowo).
Pozdro, Puchon KHZP


/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
Dawno mnie tu nie było. Trochę śmiesznie.
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\

i58.tinypic.com/30tq9n8.jpg





i61.tinypic.com/531hle.jpg



Ja i HPnet: od 14.06.2013 10:41 - na zawsze!


i66.tinypic.com/fymvk1.jpg


Olśniewający swym uśmiechem KHZP

i64.tinypic.com/xgktat.png


Love Dziękuję! Love



Moje arcydzieła:

FF:
1. Na plaży.
2. Cukierki.
3. Wróżba z przeszłości

Artystycznie:
1. Borsuk - wyszywanka.












*************************************************************


NAJMROCZNIEJSZY OBSZAR MOJEGO PODPISU



i63.tinypic.com/2ia8lmv.png


<p align="justify"> </p>


*************************************************************
 

Podziel się z innymi: Delicious Facebook Google Live Tweet This Yahoo

Przejdź do forum:
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.14