Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Błonia i Zakazany Las
|
|
Nightmare15 |
Dodany dnia 26.08.2013 15:18
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 5 Dom: SlytherinPunkty: 62 Ranga: Uczeń Hogwartu Data rejestracji: 16.08.13 |
Dobra, jestem tu nowa, więc proszę o wyrozumiałość, Zioooomy. Nie za bardzo ogarniam o co b..cóż, chyba piszecie tu opowiadania, więc wetnę się bezczelnie pomiędzy wasze dzieła z moim ścierwem. heheszki. - Czy Ty uważasz, że jestem idiotką? Skończoną, bezmózgą idiotką, która wierzy w przepowiednie obłąkanej, starej baby, która prawdopodobnie jest pod wpływem jakiegoś mocnego... ziela? - wyrzuciłam z siebie na jednym tchu. Felix potrafił doskonale grać mi na nerwach, ale miarka się przebrała. Co on sobie wyobraża?! - Effy, nie denerwuj się tak, przecież to żarty. - ciemno kasztanowata grzywka opadła mu na czoło, a bezczelny uśmiech nadal nie znikał z jego ust. Miałam ogromna ochotę mu przyłożyć...ale tak z pięści, żeby bolało. Odwróciłam się na pięcie, szybko przemierzając błonia z podręcznikiem do Wróżbiarstwa w dłoniach. Cóż za stek bzdur! Spojrzałam na książkę i rzuciłam nią za siebie. Usłyszałam jęk bólu, obróciłam się. Lix masował obolałe czoło, u jego stóp leżało opasłe tomiszcze. Parsknęłam niepohamowanym śmiechem, podchodząc do niego. No, podręcznik jednak do czegoś się przydał, plus dla niego. Zarówno przed, jak i po "-" należy wstawić spację. Ch Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:38
Serdecznie zapraszam na mojego bloga, ziooomsy.
http://www.zoe-hunter.blogspot.com/ |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 26.08.2013 18:46
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Lał deszcz. Zazwyczaj deszcz ma w zwyczaju padać. Robi to z różną intensywnością ale tym razem burza zerwała się nagle. Wszystkie pergaminy i pióra, które trzymała Ann, wyrwały się jej i poszybowały gdzieś ponad głowami kłębiących się uczniów. Zaklęła tak szpetnie, że kilka puchonek popatrzyło na nią z odrazą. - Jak ja to teraz znajdę? - zaburczała pod nosem Spróbowała kilkakrotnie Accio ale wiatr i woda powstrzymywały jej pracę domową z eliksirów przed powrotem do rąk właścicielki. Rozejrzała się szybko. Może znajdzie się ktoś kto jej zechce pomóc? Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:38
Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
Portugas |
Dodany dnia 07.09.2013 21:56
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
Patryk przechadzał się po błoniach Hogwartu. Wszystko wracało do normy Jessica już nie miała różowych włosów, tylko pasemka, Patrykowi się udało uniknąć kary od profesora Dumbledora, a mogła być bardzo mógł zostać nawet wyrzucony ze szkoły. Teraz chciał się skupić na nauce, żadnych szlabanów, żartów i wybryków. Ujrzał w górę zobaczył tam swoją sowę - Bogusię. - Cześć maluchu! - Wyciągnął rękę ku swojej małej sówce ta wiedząc, że jej pan nic jej nie zrobi przysiadła na dłoni puchona. Do nóżki miała przywiązaną małą zwiniętą karteczkę. Spotkajmy się w nad jeziorem wieczorem. Jessica Patryka nieco zaintrygowała ta wiadomość, ale pomyślał sobie - Co się może stać? - Więc uznał, że spotka się z Jessiacą wieczorem nad jeziorem. Teraz chciał odwiedzić Hagrida w jego chatce. *** Patryk podszedł Hagrida machającego swoją parasolką nad marchewkami. - Co robisz? - Kiedy Patryk zadał pytanie Hagrid niemal się przewrócił ze strachu. - J-ja?! NIC! - Rzucił swoją parasolkę do domu rozbiją tym samym okno. - Hagridzie...? - Tak? - Rozbiłeś okno. - Poinformował go Patryk wskazując rozbite okno w chatce pół olbrzyma. - Spokojnie wymienię je, a ty czego tu u mnie szukasz? - Hagrid powiedział to takim tonem jakby był profesorem Sneapem. - Aaa, chciałem do ciebie wpaść na pogawędkę. - No to na co czekasz? - Gajowy od razu się rozweselił, bo lubił takie pogawędki z uczniami. - No mów jak ci idzie w szkole? - Dobrze, ostatnio Sneape nawet nam trochę odpuszcza, żebyśmy mieli trochę czasu na naukę. - Profesor Sneape, Patryk - Poprawił go Hagrid. - No tak, profesor Sneape. Przepraszam. Tak więc, profesor McGonagall w poniedziałek robi nam bardzo duży egzamin sprawdzający czy pamiętamy materiał na SUMy z jej przedmiotu... - Patryk wymieniał Hagridowi wydarzenia z ostatnich dni, ten co chwila przytakiwał lub go poprawiał, ale zachowywał się bardzo nerwowo. - Hagridzie? Coś się stało? - Nie, nic mi nie jest. - Przecież widzę, że coś ci jest. - Patryk podszedł do Hagrida zmywającego naczynia, podniósł w górę i jego rękę i wskazał palcem wielką ranę. - A to tylko nie wielkie zadrapanie. - Powiedział gajowy wyrywając dłoń z uścisku patyka. - Ta jasne, założę się, że takich "zadrapań" masz więcej. - - Nie musisz wszystkiego wiedzieć wiesz. Jeśli chcesz się kłócić to znajdź sobie kogoś innego, bo ja mam ręce pełne roboty. - Wskazał na drzwi, najwyraźniej był już zmęczony jego obecność, więc puchon wyszedł. Pomyślał, że to pewnie bardzo boli i potrzebuję odpoczynku, dlatego Patryk nie obraził się na niego, pomyślał też, że nie jadł już bardzo długo, niemal godzinę temu. Tak więc następnym celem chłopca była kuchnia. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:38
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Diana12384 |
Dodany dnia 09.09.2013 17:13
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 86 Dom: HufflepuffPunkty: 808 Ranga: Wzór do naśladowania Data rejestracji: 14.06.13 |
Diana pod koniec ostatniej lekcji nie mogła usiedzieć na swoim miejscu. Dzisiaj, po długiej przerwie, znów czekała ją lekcja z KHZP w Zakazanym Lesie. Kiedy wreszcie nauczyciel Historii Magii oznajmił koniec lekcji Diana jednym sprawnym ruchem zgarnęła książki do torby jednocześnie zasuwając zamek błyskawiczny i zarzucając ją na ramię. Gdy tylko wbiegła do dormitorium rzuciła ją obok łózka. Sprintem zbiegła po schodach i ruszyła w stronę Błoni. Kiedy dotarła do wyjścia z Hogwartu zobaczyła, że zaraz przy drzwiach stoi grupka Ślizgonek, które wiecznie jej dokuczają. Powoli wycofała się do środka, gdyż usłyszała kawałek rozmowy: - Tak, to będzie świetne! - mówiła jedna Ślizgozka - No pewnie! W życiu się nie pozbiera ze wstydu! - przytaknęła druga, a trzecia, ze złośliwym uśmieszkiem gorąco im potakiwała. Diana ruszyła ku ciemnemu rogu holu, gdzie NIKT nie mógł jej zobaczyć i zmieniła się w brązowego psa. Pod tą postacią wesoło merdając włochatym ogonem przebiegła obok "mini zebrania Slytherinu" i wbiegła na Błonia. Rozejrzała się dookoła i pod jednym z drzew zobaczyła KHZP. Nie mogła się teraz zmienić, bo zdradziła by się ze swoją animadzką mocą. Niektórzy szeptali podejrzliwie - Pies? Skąd tu się wziął Mugolski pies? Ale i tak większość nie zwracała uwagi pochłonięta pracami domowymi. Jedną z tych osób był również KHZP. Diana podbiegła do niego i oparła przednie łapy na jego kolanach. - Co się stało? Pies?! Co ty ode mnie chcesz futrzaku??? Rdzawo brązowy "futrzak" jedynie przekrzywił głowę pokazując końcem swojego czarnego nosa w stronę Zakazanego Lasu. - Las...O co ci chodzi? Diana przewróciła niebieskimi, psimi oczami, zaskoczyła z nóg przyjaciela i podbiegła bliżej Lasu, po czym znacząco się popatrzyła na kolegę. - Chcesz, żebym za tobą poszedł? Co piesku?- Powiedział KHZP wstając i kierując się w stronę już biegnącego w stronę drzew czworonoga. - No nareszcie! - pomyślała Diana i w biegu obejrzała się za psie ramię. KHZP pędził za nią ledwie nadążając więc trochę zwolniła. Po 20 minutach dotarli na Polanę Diany. Wtedy KHZP naprawdę mocno się zdziwił: - Hej! Na tej polance mieliśmy się spotkać z D...Diana?! - zdziwił się widząc jak pies powoli sumienia się w jego koleżankę. - Tak... - Jesteś animagiem! - Ne, jestem wytworem twojej wyobraźni... KHZP trochę się zgniewał na tą odpowiedz, ale ciekawość szybko zwyciężyła gniew. Po chwili namysłu powiedział... Zarówno przed, jak i po "-" należy wstawić spację. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:42
HARRY POTTER
Mamusiu kochana , Weź mnie na kolana, Książkę mi poczytaj, W świat magii zawitaj. Harry Potter, to czarodziej, co ma wielką moc. A rodziców stracił dawno, w halloweenu noc. Od tej pory, mieszkał z ciotką, co magii nie umie, Wernon i ich syn Dudziaczek, też jej nie rozumie. Harry uczy się w Hogwarcie, szkole czarodziejów. Transmutacji, eliksirów oraz magii dziejów, Już na miotle latać umie, w Gryffindoru jest drużynie Szukającym, od lat wielu najmłodszym, bo trzyma Bardzo dobrze się na miotle, no więc gra w Quidditha, A gra wtedy się zakończy, kiedy złapie znicza. W czasie wolnym, u Hagrida herbatkę wypije. I przyjaźni się z Hermioną i Ronem Wesleyem Lecz morderca jego bliskich, na niego też czycha. Lord Voldemort, tak się zowie, to jest wielka szycha W świecie magii bardzo znany, choć zły i okrutny. Ma swych zwolenników dużo, bogatych i butnych Już w Hogwarcie się pojawił w turbanie Quirrella Bo usłyszał o kamieniu i już go chęć zżera Żeby kamień dostać, kamień zalet licznych To bogactwa no i życia, bo filozoficzny Harry też się zorientował, ktoś kamienia pragnie Wie, że kamień jest w Hogwarcie, pod podłogą, na dnie No więc trzeba mu przeszkodzić, w planach niecnych bardzo A Ron oraz panna Granger przygodą nie wzgardzą Idą więc tam pod podłogę, choć jej Puszek strzeże Harry zagrał na fujarce, psisko śpi, nie wierzę Dalej również droga trudna, strzeżona przez czary Jest diabelskie ziele, klucze, szachy, eliksiry Dotarł wreszcie na sam koniec tam gdzie lustro stoi Quirrell trzęsie się ze strachu, bo się pana boi Już odzyskał kamień Harry czuje go w kieszeni I nie dostał go Voldemort, lecz czy coś to zmieni? Dziś w noc duchów, ktoś zapisał ścianę krwią koguta Przy łazience dla dziewczynek rOTWARTA KOMNATAr1; I powiesił kota Filtcha na haku za ogon Żeby zwiększyć efekt grozy? No tak chyba po to Strach padł na społeczność uczniów w całym już Hogwarcie Kilku już zamienił w kamień bazyliszek co zażarcie Usiłuje komuś z uczniów wzrokiem zabrać życie lecz nie może, no bo wszyscy widzieli odbicie Tylko Lockhart się nie boi gra wielkiego zucha Chodzi ciągle uśmiechnięty od ucha, do ucha Lecz gdy przyszło do komnaty zejść już, mu samemu Stchórzył i już chciał uciekać, nie uciekł Harremu Ron i Harry go zabrali w Tajemnic Komnatę Lockhart już chciał użyć, swego OBLIVATE Lecz w tym celu użył różdżki, złamanej przez Rona Zadziałała, lecz na odwrót i pamięć skończona Nie u Rona i Harrego, ale u Lockharta Czy użycie starej różdżki było tego warte? Gdy huknęło rozdzieliło, chłopców to zaklęcie, Harry poszedł dalej, a Ron został przy Lockharcie, Kiedy dotarł do Komnaty leżała tam Ginny Stał tam również rosły chłopak, ale trochę dziwny Jestem Tom Riddle się przedstawił, tak się nazywałem Ale teraz inne imię, lepsze sobie dałem Lord Voldemort, to jest imię, które mówi o mnie Czy słyszałeś już to imię? Spytał niby skromnie Wtedy wezwał Bazyliszka, ogromnego węża Lecz i jego Harry również wkrótce już zwycięża Węża zabił wielkim mieczem, Mieczem Gryffindora Bo na pomoc mu przyleciał Feniks Dumbledorer17;a Feniks przyniósł w dziobie, mu Tiarę Przydziału Z Tiary Miecz wyciągnął sobie, chociaż nie pomału No i zabił węża mieczem, co go Tiara dała Ale Ginny coraz słabsza, jakby sobie spała Riddle się wkurzył na Harrego, o to co ten zrobił Bazyliszka mu wiernego, przecież Harry zabił A gdy dziennik Toma Riddler17;a kłem już przedziurawił Tej namiastki swego życia, szybko go pozbawił I wrócili bardzo szybko, do Hogwartu w górę Feniks wszystkich ich tam zaniósł, trzymali za pióra Oj, nie lubi Lucjusz Malfoy, swego skrzata Zgredka. Ale Harry mu pomoże, przyda się skarpetka. Lucjusz dał Zgredkowi dziennik, dziennik Riddler17;a Toma, A w dzienniku dał skarpetkę i służba skończona. Zwolnił Malfoy niewolnika, całkiem nieświadomy, Dał Zgredkowi część ubrania, uczynił go wolnym. Zgredek cieszy się z wolności i chwali Pottera. Teraz mieszka tu, w Hogwarcie, tu u Dumbledorer17;a Ale wieść się straszna taka, przez świat cały niesie Z Azkabanu zwiał morderca, najgroźniejszy w świecie Ten morderca się nazywa również bardzo groźnie Syriusz Black już samo imię, brzmi aż tak poważnie Wszyscy wiedzą już dlaczego, ten morderca uciekł On Harrego też chce zabić, nim Voldemort wróci Lecz się później okazało, że nie o to chodzi Syriusz chce Harrego chronić, a nie jego zabić Syriusz chrzestnym jest Harrego, znał rodziców jego Wytłumaczył także wszystko, jak doszło do tego, Że Voldemort znał kryjówkę, Harrego i bliskich I dlaczego lord Voldemort pozabijał wszystkich I wyjawił tajemnicę szczura, już bardzo starego To Glizdogon ich przyjaciel i zdrajca do tego. Już chciał zabić Glizdogona prawdziwego zdrajcę, Ale Harry jest przeciwny bezsensownej walce Choć po drodze do Hogwartu Peter uciec zdołał Jednak Harry jest szczęśliwy i chrzestnego woła Harry jednak ma też kogoś, kogoś tak bliskiego Kto jak Harry zna też czary i rozumie jego A w Hogwarcie trwa już turniej, Turniej Trójmagiczny Biorą udział w nim uczniowie, trzech szkół, a więc śliczna Fleur i Cedrik, walczy również Wiktor sławny, No i Harry (wybór czary był tu niepoprawny), Tutaj mają trzy zadania, wykonać samemu, A zwycięży tylko jeden, uda się jednemu. Już po labiryncie chodzą, szukając pucharu. Cedrik z Harrym go znaleźli, lecz nie znają czaru. Puchar szybko ich przenosi, na cmentarz daleko, A Voldemort ze swym sługą ,czeka na Harrego, To Glizdogon, ta fajtłapa no i mało męski. Wierny sługa Voldemorta, teraz w czasach ciężkich. Ale warzy już eliksir, dla swojego pana, Kości ojca, ciało sługi i krew wroga dana I odrodził się Voldemort, ma duszę i ciało. I chce zabić znów Harrego, lecz się nie udało. W związku z tym się aktywował już Zakon Feniksa W nim zrzeszeni są od dawna, czarodzieje wszyscy Którzy walczą z czarną magią i sługami czarta Cicha wojna się zaczęła z światem Voldemorta Ministerstwo jednak głuche jest, na znaki wszelkie Że Voldemort znowu wrócił i jest znowu wielki Więc do szkoły już wysłali, okrutną Dolores W szkole ma być teraz spokój, ta wprowadzi mores Lecz Voldemort na Harrego szykuje zasadzkę Ściągnie jego tutaj na dół, ściągnął całą paczkę Tu w podziemiach ministerstwa taki departament Gdzie są wszystkie tajemnice. No i wielki zamęt Się wprowadził gdy zaczęła się zażarta walka Co powodem tego było? Przepowiedni kulka Dzieciom już na pomoc spieszy teraz Zakon cały Zaklęciami walą wszyscy i duży i mały W walce Syriusz dzielny zginął gdy bronił Harrego Więc Harry sam został, nie ma już chrzestnego I znów spotkał Voldemorta, który chce go zabić Znów nie zdołał i minister tutaj się pojawił. Więc Dumbledore już, Harrego uczy po zajęciach O horkruksach, ale także co jest owych częścią. I dlaczego musi zniszczyć, wszystkie te przedmioty. Gdzie ich szukać, nie powiedział, zginął.. Harry potem, Wraz z Hermioną, no i Ronem horkruksów szukają, Chociaż miejsca ich ukrycia, jak dotąd nie znają. Lecz znaleźli wszystkie części, duszy Voldemorta. Trudna misja, ale dla nich dużo była warta. I zniszczyli już horkruksy, nie ma części duszy, Ten Voldemort, który teraz, umrzeć przecież musi, Zginął w końcu, właśnie teraz, upadł już na ziemię, Sam się zabił, od zaklęcia odbitym promieniem. "wszystko dobre, co sie dobrze konczy" ... nie dotyczy Harrego! chcemy 8 czesc! ( 9, 10, 11 .... ewentualnie 40 tez chcemy)Moja postac to Diana Wolf, ktora chodzi do 2 klasy. Jest to wysoka brunetka o niebieskich oczach, ktore zdobia ciemno-bordowe okulary. Uwielbia ona zaklecia i obrone przed czarna magia. Wieksza czesc swojego wolnego czasu spedza w bibliotece, gdzie lubi czytac ksiazki do jej ulubionych przedmiotow, lub odsypia noce, ktore zerwala zawziecie uczac sie eliksirow. Ze wszystkich przedmiotow ma albo W albo; PO, jedynie z eliksirow ma ledwo Z. Nie cierpi ona tego przedmiotu, poniewaz wydaje jej sie, ze Snape sie na nia szczegolnie uwzial. Zarywa noce uczac sie, ale na niewiele sie to zdaje, bo profesor zawsze znajdsie jakis blad w jej wywarze. Bardzo lubi ona rowniez przesiadywac na bloniach, gdzie albo marzy pod rozlozystym debem, albo chlodzi stopy w jeziorze. Czasem odwiedza Hagrida, zeby pomoc mu przy "zupelnie niegroznych stworzonkach" lub po prostu wypic z nim herbatke i milo porozmawiac, lubi ona tez niepostrzezenie zamienic sie w psa imieniem Dark i bez potrzeby narazania sie na szlaban poprzechadzac sie po zakazanym lesie. Jest ona raczej samotniczka, moze dlateg, ze nie jest najadniejsza i caly czas chodzi w "niemodnych ciuchach", oraz w jednej fryzurze, tak zwanym kucyku, a moze dlatego, ze sama unika tlumow i nie za bardzo lubi imprezy. Jej samej samotnosc nie przeszkadza, bo ma wtedy duzo czasu na cwiczenie eliksirow, oraz zaklec i na jej ulubione zajecie, czyli zupelne pograzanie sie w marzeniach. A teraz troche pospiewamy: Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Ciesza sie Puchoni! Ciesza sie Puchoni! Bo tu u nas wszyscy kibicuja swemu domowi! Bo tu u nas wszyscy Kibicuja swemu domowi! HEJ! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Nasi dzielni gracze to sa czarno-zloci, wygrac im sie uda! tu nie grozi nuda! Wygrac im sie uda! tu nie grozi nuda! HEJ! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy!!!! Dalej Puchoni!!! Mam tez pare fajnych cytatow: "Może jest, a może go nie ma, ale pozostaje faktem, że potrafi poruszać się szybciej niż Severus Snape, gdy mu się zagrozi szamponem, więc nie liczcie na to, że zabawi gdzieś dłużej, gdy wy planujecie coś ryzykownego." Nie wiem kto to powiedzial, bo znalazlam ten cytat przypadkiem patrzac po internecie, ale usmialam sie jak nigdy ![]() Udało się, dostali w kość, niech żyje Potter nam! A Voldek gnije w piekle, za którym tęsknił sam! r11; Irytek Wielkie szczęście, że jest ciemno. Nie zarumieniłem się tak od czasu, kiedy pani Pomfrey powiedziała, że podobają się jej moje nauszniki. r11; Albus Dumbledore Blizny mogą się przydać. Sam mam jedną nad lewym kolanem, jest doskonałym planem londyńskiego metra. r11; Albus Dumbledore r11; Czy pamiętasz, jak mówiłem, że ćwiczymy zaklęcia NIEWERBALNE, Potter? r11; Tak. r11; Tak, proszę pana. r11; Nie ma potrzeby zwracania się do mnie per pan, profesorze. - Severus Snape i Harry Potter r11; Jestem nauczycielem! r11; ryknął. r11; Nauczycielem, Potter! Jak śmiesz grozić, że wywalisz mi drzwi?! r11; Przepraszam, panie profesorze r11; powiedział Harry, wymawiając z naciskiem dwa ostatnie słowa, po czym schował różdżkę za pazuchę. Hagrid wytrzeszczył oczy. r11; A od kiedy to mówisz do mnie rpanie profesorzer1;? r11; A od kiedy mówisz do mnie rPotterr1;? r11; Hagrid i Harry Potter Harry, zabiję cię, jeśli przez nich zginiemy! r11; Ron Weasley Różdżka nadal w dżinsach? Oba pośladki jeszcze całe? W porządku, idziemy. Locomotor kufer. r11; Nimfadora Tonks Wiesz co, gdybyś jeszcze trochę wolniej myślał, to zacząłbyś się cofać. r11; Draco Malfoy Trzeba być bardzo dzielnym, by stawić czoło wrogom, ale tyle samo męstwa wymaga wierność przyjaciołom. r11; Albus Dumbledore [color=#996600]Wmawiali mi, że Hogwart nie istnieje..... No niestety nie przeżyli Avady Kedavry... Czy wiesz czemu wilk wyje do księżyca? On na prawde nie wyje, on woła. Woła swoich braci. Woła cały świat. Lecz nie wszyscy rozumieją tą tajemniczą mowę. Dla niektórych to tylko przeciągłe jęczenie wróżące coś niedobrego. Tylko niektórzy wiedzą, że w ten sposób wilk wyraża swoje wszystkie przeżycia, emocje. Tylko raz w miesiącu może się ze wszystkiego zwierzyć księżycowi w pełni. Ma tylko jedną szanse na miesiąc. Tak samo ludzie mają niewiele szans, aby wyrzucić z siebie wszystko co w sobie duszą. Księżyc jest jak brat. Starszy, opiekuńczy brat pilnujący każdego w potrzebie. Księżyc jest, tak jak wszystko, tworem Największego Boga, ale jest on tworem, którego zrozumią tylko wilki i ludzie, którzy mają czas, by raz w miesiącu usiąść, tak po prostu i zapatrzeć się w tę srebrną tarczę. Wilki są w większości zwierzyną łowną, więc nigdy nie wiedzą kiedy kłusownicy zabiorą im życie. Dlatego korzystają z każdej chwili. Wilki są mocno powiązane z księżycem. Dlatego wyją, aby dać znać innym, by jak one cieszyli się z pięknej księżycowej nocy i żyli prawdziwym życiem. By Diana12384, czyli Joanna. Fikcja Moje życie to fikcja, nie istnieje w nim nikt. Tylko świat magii, pozwala mi odetchnąć. Dla mnie real nie istnieje, mój świat należy do czarodziei. Jestem Wybrańcem losu, zmierzę się z każdym przciwnikiem. Moje serce bije bardzo mocno, zemsty zew się budzi. Jestem panem świata, moja moc jest potęgą całego świata[/color] Hymn na cześć bohaterów książki Harry Potter który konkuruje z Malofyem, Ginny która zmienia chlopaków jak rękawiczki I znów Harry co otwiera w snach dzwiczki Hermiona co zakuwa dzień w dzień Zgredek, co nie myśli o czymś takim jak sen Tylko pracuje jak Pan Weasley, który mugoli kocha Lavender, co tylko strzela focha I ten wielki Dumbledore, co magii zna rzecz Zwierzęta Hagrida, potrafi pogonić precz Cóż za dziwy, Pan Malfoy co łapówki rozdaje Jego syn, co z zazdrosci o bliznę szaleje I Ron, co zawsze o oceny walczył Jak rycerz na balu tańczył Krzywołap, kot Syriusza, co do niego, wciąz, i wciąż wyrusza Gilderoy Lochart, niezapomniany zbir co kopiował i wklejał swoje zdjęcia w Fotoshopie Nie zapomniając o ucięciu milimetra swojej stopie I McGonagall, we wszystkim kamienna we wszystkim sumienna, ostra jak brzytwa Że nawet ten Neville, mały Ze strachu wciąż pozieleniał Jak Szalonooki zabił pająka Szukając choć dymku jego bąka Wciąż nie znalazł, bo spotkał Tonks Tonks, ta która włosy miała wciąż inne co nie powinno być dziwne I pani Weasley, ciągle uparta a jednak dobroduszna i otwarta Fleur, pięknośc narodu, swoim łyżeczkom zawdzięcza życie O Potterze można wiele jednak nie usłyszysz tego w kościele Więc pamiętaj Harry Potter, rządzi a nie szkodzi W każdym z nas jest magiczna moc. Tylko u jednych jest ona ledwo widoczna, gdyż jest przytłumiona codziennymi obowiązkami, sprawami zmartwieniami. Tylko u mniejszości ta moc jest tak silnie widoczna, że aż społeczeństwo ich odrzuca, wyśmiewa i odpycha. Tacy ludzie nie mogą się zaprzyjaźnić ani dogadać z nikim innym, jak tylko z osobami, które mają równie wielką moc. Owa moc w takich ludziach nie może znaleźć ujścia w zwykłym szarym świecie, więc przeobraża się w prymitywnie nazywane "marzenia". W Marzeniach owa moc wykonuje niesamowite rzeczy - dzięki niej możemy zostać super bohaterami, możemy zmieniać się w zwierzęta albo być wspaniałymi czarodziejami w niezwykłym magicznym świecie. Marzenia zawsze mogą stać się rzeczywistością, lecz czekają one na odpowiedni moment, gdy ta szara i bezbarwna, a jednocześnie bardzo silnie przygnębiająca pozbawiona Marzeń rzeczywistość będzie trochę słabsza i przestanie "czuwać" aby moc się nie wydostała z magicznych umysłów, aby właśnie wyrwać się z tego małego więzienia i zacząć działać: pokolorować tą rzeczywistość i wsączyć się w małe umysły szarych ludzi, aby pokolorować również i ich myśli. Więc pamiętajcie: każde wielkie marzenie, każda mocna wiara w ich spełnienie osłabia Szarość, a wzmacnia Marzenie. Nie bójcie się marzyć i udowadniać tego, że Marzenia mogą się spełnić! Kiedy będziemy w nie wierzyć, to rzeczywiście się spełnią! Napisała: Diana12384 Jak mnie ktoś wkurzy, to wpi***** w gąbkę i nogi za pas zanim ktoś się zorientuje, że to ja. Jakby co, to jestem "bardzo nieśmiała", a złamany nos to przypadek! "Oda do Księżyca" Do Ciebie pieśń wznoszę o piękny księżycu Tyś przy mnie zawsze czym rad czy w trudach Ty za dnia leniwie spoczywasz w ukryciu by nocą zawstydzić wszystkie ziemskie cuda Gdy się wyłaniasz zza nocnej kurtyny na czas określony, pozornie krótki ubrany w lśniące odzienie z satyny w mroku ciemnościach ukrywasz me smutki Gdy ziemskie plony zbiore już wszystkie spichlerze życia zapełnie dostatnio na niebie spocznę w twym towarzystwie Twa bliskość uwieńczy mą podróż ostatnią Ja na ogół jestem miła, pogodna, przyjacielska, nieśmiała ale są takie dni, że bez kija to człowieku nie podchodź. Cicha, cichutka noc, Ktoś twarz wtula w koc, A wilcze srebrne oczy Lśnią jak gwiazdy tej nocy. Zmierzch zapada znów, Zza drzew wychyla się księżyca nów. Jak srebro księżyc lśni By upiększyć wilcze sny. Wataha na łowy wyrusza, A wokół niej zupełna cisza. Co jakiś czas jedynie świerszcz zagra coś, By umilić te łowy i przenieść czasu oś, O pare minut chociaż, Dla wilków to wieczność będzie aż. Srebrny księżyc pilnuje snów, Choć uchyla się już jego nów. Wilki zmęczone do groty swej gnają, I zdobycz swą z chęcią pożerają. Teraz byle do pełni, A każde marzenie się spełni. Dowodem odwagi nie jest umrzeć, lecz żyć. A na koniec: ![]() Mniam, mniam ![]() |
|
|
|
KHZP |
Dodany dnia 09.09.2013 18:33
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 400 Dom: HufflepuffPunkty: 4582 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 14.06.13 |
- O kurcze! Nieźle. Moja ,,nauczycielka''animagiem. Sup... To temat następnej lekcji ?... - powiedział KHZP z nieco przedwczesnym zapałem i nutą goryczy . - Zgadza się - powiedziała Di - Dokładnie to chcę z tobą poćwiczyć materiały z tematu: ,,Jak odróżnić zwierzaka od animaga''. Poczułeś jakiś nietypowy zapach, gdy podbiegłam? - Wiesz... Zdziwiło mnie trochę, gdy poczułem zapach perfum a nie psa. Ale muszę przyznać że nie zwróciłem na to szczególnej uwagi. - Zaczniemy od odróżniania człowieka od psa. Jaki jest pierwszy szczegół? Oczy... (...) Po dobrych dwóch godzinach nauki KHZP zaproponował: - Wiesz Di. Może zrobimy przerwę? Co myślisz o poćwiczeniu pojedynków? - Zgoda. Ale warunek. Używamy tylko ,,Aquamenti '. Ok? - Dobrze. Już cie widzę mokrutką. Hahaha! - Ejjj ... Jeszcze zobaczymy. - powiedziała z uśmiechem. Po chwili ukłonili się do siebie i... - ,,Aquamenti''- krzyknął KHZP - ,,Aquamenti''- krzyknęła Diana (...) Po walce skierowali się w stronę zamku. Nie obeszło się bez śmiechów i wytykania palcami skierowanych na dwoje mokrych Puchonów. - Więc jutro po lekcjach w tym samym miejscu? - zapytała Di gdy doszli do dormitorium. - Zgadza się . - powiedział KHZP z uśmiechem I rozeszli się do swoich sypialni . Zarówno przed, jak i po "-" należy wstawić spację. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:46
Pozdro, Puchon KHZP /\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\ Dawno mnie tu nie było. Trochę śmiesznie. /\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\ ![]() ![]() Ja i HPnet: od 14.06.2013 10:41 - na zawsze! ![]() Olśniewający swym uśmiechem KHZP ![]() Dziękuję! ![]() Moje arcydzieła: FF: 1. Na plaży. 2. Cukierki. 3. Wróżba z przeszłości Artystycznie: 1. Borsuk - wyszywanka. ************************************************************* NAJMROCZNIEJSZY OBSZAR MOJEGO PODPISU ![]() <p align="justify"> </p> ************************************************************* |
|
|
|
Diana12384 |
Dodany dnia 11.09.2013 17:44
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 86 Dom: HufflepuffPunkty: 808 Ranga: Wzór do naśladowania Data rejestracji: 14.06.13 |
Diana znowu zarwała noc nad książką do Eliksirów, choć dobrze wiedziała, że to nic nie da. Przez to od rana męczy ją okropny ból głowy. Leniwie zwlekła się po schodach dążąc na błonia na już 3 lekcję z jej kolegą KHZP. Zupełnie nie zwracała uwagi na śmiech i obelgi rzucane w jej stronę, kiedy to szła przez błonia w rozczochranych włosach i dwóch różnych skarpetkach. Rozglądając się po Błoniach doszła do wniosku, że jej kolega albo jeszcze nie przyszedł, albo już dawno jest na polanie. Di westchnęła ciężko na myśl o długiej wędrówce przez las, gdzie nic tylko strasznie głośno gwiżdżą ptaki, liście za głośno szumią, a sarny zbyt mocno uderzają raciczkami o ziemię, przynajmniej tak się jej wydawało. Narzekając pod nosem na trzaskające z hukiem gałązki pod jej nogami Diana zastanawiała się jakim sposobem aż tak ją boli głowa. Już nie raz zarywała noce, nie jedną ale nawet trzy, i nic takiego jej się nie działo. Przez moment rozważała możliwość kaca, ale przecież nic nie piła, oprócz herbaty z cytryną. Zanim zaczęła się zastanawiać nad innym rozwiązaniem tajemniczego bólu głowy zobaczyła pod stopami już nie twarde i suche patyki, lecz miękki i wilgotny mech w jasnozielonej trawie. Nim jej obolała głowa załapała, że doszła na polankę przywitał ją głośno KHZP: - Diana! Wreszcie jesteś! - Ciszej, błagam, ciszej... - szepnęła Di kładąc rękę na czole. - Co? Kac morderca nie ma serca, nie? - Zaśmiał się chłopak. Widać było, że jest w dobrym humorze. - Ha, ha, bardzo śmieszne. Wiesz dobrze, że ja nie piję. Słuchaj, nie mam głowy do prowadzenia lekcji. Jedynie dam ci jedną radę: lepiej nie drażnij swojej nauczycielki, jeżeli wiesz, że jest świetna w pojedynkach. - Sorki, ale tak śmiesznie wyglądasz z tymi gałązkami we włosach - KHZP ledwo powstrzymywał śmiech. - No dobra, skoro ja nie mogę prowadzić lekcji, to może ty poprowadzisz ją za mnie? - Jak to? - Na twarzy chłopaka widać było zaciekawienie i ekscytację. - Pamiętasz jak kiedyś zaproponowałeś mi, że nauczysz mnie przemawiać patronusem? Patronus zawsze mi pomaga na każdy ból, ale czekałam z wyczarowaniem go do tej chwili. Więc zaczynamy? - W porządku. Niezły pomysł. Expecto Patronum! - krzyknął KHZP, a z końca jego różdżki wyleciał duży, srebrny feniks, który poszybował trochę w nieba, aby zaraz potem opaść na ramie chłopaka. - Piękny... - Cicho zachwyciła się Diana i zaraz potem krzyknęła: - Expecto Patronum !- Z jej różdżki wyskoczył srebrno-szary wilk, który podbiegł na środek polany, zawył, dostojnym krokiem podszedł do dziewczyny i usiadł obok jej stóp. - Nieźle! - Zawołał KHZP - Pierwszy raz w życiu widzę, żeby patronus wydawał sam jakiekolwiek dźwięki, a to wycie było wprost piękne! - Dobra, to co teraz? - Spytała Diana, której ból głowy już całkowicie przeszedł. - W porządku, mamy już patronusy, więc teraz musimy... Zarówno przed, jak i po "-" należy wstawić spację. Pozwoliłam sobie poprawić jeden fragment, ponieważ nie da się "dostojnym krokiem usiąść Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:50
HARRY POTTER
Mamusiu kochana , Weź mnie na kolana, Książkę mi poczytaj, W świat magii zawitaj. Harry Potter, to czarodziej, co ma wielką moc. A rodziców stracił dawno, w halloweenu noc. Od tej pory, mieszkał z ciotką, co magii nie umie, Wernon i ich syn Dudziaczek, też jej nie rozumie. Harry uczy się w Hogwarcie, szkole czarodziejów. Transmutacji, eliksirów oraz magii dziejów, Już na miotle latać umie, w Gryffindoru jest drużynie Szukającym, od lat wielu najmłodszym, bo trzyma Bardzo dobrze się na miotle, no więc gra w Quidditha, A gra wtedy się zakończy, kiedy złapie znicza. W czasie wolnym, u Hagrida herbatkę wypije. I przyjaźni się z Hermioną i Ronem Wesleyem Lecz morderca jego bliskich, na niego też czycha. Lord Voldemort, tak się zowie, to jest wielka szycha W świecie magii bardzo znany, choć zły i okrutny. Ma swych zwolenników dużo, bogatych i butnych Już w Hogwarcie się pojawił w turbanie Quirrella Bo usłyszał o kamieniu i już go chęć zżera Żeby kamień dostać, kamień zalet licznych To bogactwa no i życia, bo filozoficzny Harry też się zorientował, ktoś kamienia pragnie Wie, że kamień jest w Hogwarcie, pod podłogą, na dnie No więc trzeba mu przeszkodzić, w planach niecnych bardzo A Ron oraz panna Granger przygodą nie wzgardzą Idą więc tam pod podłogę, choć jej Puszek strzeże Harry zagrał na fujarce, psisko śpi, nie wierzę Dalej również droga trudna, strzeżona przez czary Jest diabelskie ziele, klucze, szachy, eliksiry Dotarł wreszcie na sam koniec tam gdzie lustro stoi Quirrell trzęsie się ze strachu, bo się pana boi Już odzyskał kamień Harry czuje go w kieszeni I nie dostał go Voldemort, lecz czy coś to zmieni? Dziś w noc duchów, ktoś zapisał ścianę krwią koguta Przy łazience dla dziewczynek rOTWARTA KOMNATAr1; I powiesił kota Filtcha na haku za ogon Żeby zwiększyć efekt grozy? No tak chyba po to Strach padł na społeczność uczniów w całym już Hogwarcie Kilku już zamienił w kamień bazyliszek co zażarcie Usiłuje komuś z uczniów wzrokiem zabrać życie lecz nie może, no bo wszyscy widzieli odbicie Tylko Lockhart się nie boi gra wielkiego zucha Chodzi ciągle uśmiechnięty od ucha, do ucha Lecz gdy przyszło do komnaty zejść już, mu samemu Stchórzył i już chciał uciekać, nie uciekł Harremu Ron i Harry go zabrali w Tajemnic Komnatę Lockhart już chciał użyć, swego OBLIVATE Lecz w tym celu użył różdżki, złamanej przez Rona Zadziałała, lecz na odwrót i pamięć skończona Nie u Rona i Harrego, ale u Lockharta Czy użycie starej różdżki było tego warte? Gdy huknęło rozdzieliło, chłopców to zaklęcie, Harry poszedł dalej, a Ron został przy Lockharcie, Kiedy dotarł do Komnaty leżała tam Ginny Stał tam również rosły chłopak, ale trochę dziwny Jestem Tom Riddle się przedstawił, tak się nazywałem Ale teraz inne imię, lepsze sobie dałem Lord Voldemort, to jest imię, które mówi o mnie Czy słyszałeś już to imię? Spytał niby skromnie Wtedy wezwał Bazyliszka, ogromnego węża Lecz i jego Harry również wkrótce już zwycięża Węża zabił wielkim mieczem, Mieczem Gryffindora Bo na pomoc mu przyleciał Feniks Dumbledorer17;a Feniks przyniósł w dziobie, mu Tiarę Przydziału Z Tiary Miecz wyciągnął sobie, chociaż nie pomału No i zabił węża mieczem, co go Tiara dała Ale Ginny coraz słabsza, jakby sobie spała Riddle się wkurzył na Harrego, o to co ten zrobił Bazyliszka mu wiernego, przecież Harry zabił A gdy dziennik Toma Riddler17;a kłem już przedziurawił Tej namiastki swego życia, szybko go pozbawił I wrócili bardzo szybko, do Hogwartu w górę Feniks wszystkich ich tam zaniósł, trzymali za pióra Oj, nie lubi Lucjusz Malfoy, swego skrzata Zgredka. Ale Harry mu pomoże, przyda się skarpetka. Lucjusz dał Zgredkowi dziennik, dziennik Riddler17;a Toma, A w dzienniku dał skarpetkę i służba skończona. Zwolnił Malfoy niewolnika, całkiem nieświadomy, Dał Zgredkowi część ubrania, uczynił go wolnym. Zgredek cieszy się z wolności i chwali Pottera. Teraz mieszka tu, w Hogwarcie, tu u Dumbledorer17;a Ale wieść się straszna taka, przez świat cały niesie Z Azkabanu zwiał morderca, najgroźniejszy w świecie Ten morderca się nazywa również bardzo groźnie Syriusz Black już samo imię, brzmi aż tak poważnie Wszyscy wiedzą już dlaczego, ten morderca uciekł On Harrego też chce zabić, nim Voldemort wróci Lecz się później okazało, że nie o to chodzi Syriusz chce Harrego chronić, a nie jego zabić Syriusz chrzestnym jest Harrego, znał rodziców jego Wytłumaczył także wszystko, jak doszło do tego, Że Voldemort znał kryjówkę, Harrego i bliskich I dlaczego lord Voldemort pozabijał wszystkich I wyjawił tajemnicę szczura, już bardzo starego To Glizdogon ich przyjaciel i zdrajca do tego. Już chciał zabić Glizdogona prawdziwego zdrajcę, Ale Harry jest przeciwny bezsensownej walce Choć po drodze do Hogwartu Peter uciec zdołał Jednak Harry jest szczęśliwy i chrzestnego woła Harry jednak ma też kogoś, kogoś tak bliskiego Kto jak Harry zna też czary i rozumie jego A w Hogwarcie trwa już turniej, Turniej Trójmagiczny Biorą udział w nim uczniowie, trzech szkół, a więc śliczna Fleur i Cedrik, walczy również Wiktor sławny, No i Harry (wybór czary był tu niepoprawny), Tutaj mają trzy zadania, wykonać samemu, A zwycięży tylko jeden, uda się jednemu. Już po labiryncie chodzą, szukając pucharu. Cedrik z Harrym go znaleźli, lecz nie znają czaru. Puchar szybko ich przenosi, na cmentarz daleko, A Voldemort ze swym sługą ,czeka na Harrego, To Glizdogon, ta fajtłapa no i mało męski. Wierny sługa Voldemorta, teraz w czasach ciężkich. Ale warzy już eliksir, dla swojego pana, Kości ojca, ciało sługi i krew wroga dana I odrodził się Voldemort, ma duszę i ciało. I chce zabić znów Harrego, lecz się nie udało. W związku z tym się aktywował już Zakon Feniksa W nim zrzeszeni są od dawna, czarodzieje wszyscy Którzy walczą z czarną magią i sługami czarta Cicha wojna się zaczęła z światem Voldemorta Ministerstwo jednak głuche jest, na znaki wszelkie Że Voldemort znowu wrócił i jest znowu wielki Więc do szkoły już wysłali, okrutną Dolores W szkole ma być teraz spokój, ta wprowadzi mores Lecz Voldemort na Harrego szykuje zasadzkę Ściągnie jego tutaj na dół, ściągnął całą paczkę Tu w podziemiach ministerstwa taki departament Gdzie są wszystkie tajemnice. No i wielki zamęt Się wprowadził gdy zaczęła się zażarta walka Co powodem tego było? Przepowiedni kulka Dzieciom już na pomoc spieszy teraz Zakon cały Zaklęciami walą wszyscy i duży i mały W walce Syriusz dzielny zginął gdy bronił Harrego Więc Harry sam został, nie ma już chrzestnego I znów spotkał Voldemorta, który chce go zabić Znów nie zdołał i minister tutaj się pojawił. Więc Dumbledore już, Harrego uczy po zajęciach O horkruksach, ale także co jest owych częścią. I dlaczego musi zniszczyć, wszystkie te przedmioty. Gdzie ich szukać, nie powiedział, zginął.. Harry potem, Wraz z Hermioną, no i Ronem horkruksów szukają, Chociaż miejsca ich ukrycia, jak dotąd nie znają. Lecz znaleźli wszystkie części, duszy Voldemorta. Trudna misja, ale dla nich dużo była warta. I zniszczyli już horkruksy, nie ma części duszy, Ten Voldemort, który teraz, umrzeć przecież musi, Zginął w końcu, właśnie teraz, upadł już na ziemię, Sam się zabił, od zaklęcia odbitym promieniem. "wszystko dobre, co sie dobrze konczy" ... nie dotyczy Harrego! chcemy 8 czesc! ( 9, 10, 11 .... ewentualnie 40 tez chcemy)Moja postac to Diana Wolf, ktora chodzi do 2 klasy. Jest to wysoka brunetka o niebieskich oczach, ktore zdobia ciemno-bordowe okulary. Uwielbia ona zaklecia i obrone przed czarna magia. Wieksza czesc swojego wolnego czasu spedza w bibliotece, gdzie lubi czytac ksiazki do jej ulubionych przedmiotow, lub odsypia noce, ktore zerwala zawziecie uczac sie eliksirow. Ze wszystkich przedmiotow ma albo W albo; PO, jedynie z eliksirow ma ledwo Z. Nie cierpi ona tego przedmiotu, poniewaz wydaje jej sie, ze Snape sie na nia szczegolnie uwzial. Zarywa noce uczac sie, ale na niewiele sie to zdaje, bo profesor zawsze znajdsie jakis blad w jej wywarze. Bardzo lubi ona rowniez przesiadywac na bloniach, gdzie albo marzy pod rozlozystym debem, albo chlodzi stopy w jeziorze. Czasem odwiedza Hagrida, zeby pomoc mu przy "zupelnie niegroznych stworzonkach" lub po prostu wypic z nim herbatke i milo porozmawiac, lubi ona tez niepostrzezenie zamienic sie w psa imieniem Dark i bez potrzeby narazania sie na szlaban poprzechadzac sie po zakazanym lesie. Jest ona raczej samotniczka, moze dlateg, ze nie jest najadniejsza i caly czas chodzi w "niemodnych ciuchach", oraz w jednej fryzurze, tak zwanym kucyku, a moze dlatego, ze sama unika tlumow i nie za bardzo lubi imprezy. Jej samej samotnosc nie przeszkadza, bo ma wtedy duzo czasu na cwiczenie eliksirow, oraz zaklec i na jej ulubione zajecie, czyli zupelne pograzanie sie w marzeniach. A teraz troche pospiewamy: Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Ciesza sie Puchoni! Ciesza sie Puchoni! Bo tu u nas wszyscy kibicuja swemu domowi! Bo tu u nas wszyscy Kibicuja swemu domowi! HEJ! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Nasi dzielni gracze to sa czarno-zloci, wygrac im sie uda! tu nie grozi nuda! Wygrac im sie uda! tu nie grozi nuda! HEJ! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy!!!! Dalej Puchoni!!! Mam tez pare fajnych cytatow: "Może jest, a może go nie ma, ale pozostaje faktem, że potrafi poruszać się szybciej niż Severus Snape, gdy mu się zagrozi szamponem, więc nie liczcie na to, że zabawi gdzieś dłużej, gdy wy planujecie coś ryzykownego." Nie wiem kto to powiedzial, bo znalazlam ten cytat przypadkiem patrzac po internecie, ale usmialam sie jak nigdy ![]() Udało się, dostali w kość, niech żyje Potter nam! A Voldek gnije w piekle, za którym tęsknił sam! r11; Irytek Wielkie szczęście, że jest ciemno. Nie zarumieniłem się tak od czasu, kiedy pani Pomfrey powiedziała, że podobają się jej moje nauszniki. r11; Albus Dumbledore Blizny mogą się przydać. Sam mam jedną nad lewym kolanem, jest doskonałym planem londyńskiego metra. r11; Albus Dumbledore r11; Czy pamiętasz, jak mówiłem, że ćwiczymy zaklęcia NIEWERBALNE, Potter? r11; Tak. r11; Tak, proszę pana. r11; Nie ma potrzeby zwracania się do mnie per pan, profesorze. - Severus Snape i Harry Potter r11; Jestem nauczycielem! r11; ryknął. r11; Nauczycielem, Potter! Jak śmiesz grozić, że wywalisz mi drzwi?! r11; Przepraszam, panie profesorze r11; powiedział Harry, wymawiając z naciskiem dwa ostatnie słowa, po czym schował różdżkę za pazuchę. Hagrid wytrzeszczył oczy. r11; A od kiedy to mówisz do mnie rpanie profesorzer1;? r11; A od kiedy mówisz do mnie rPotterr1;? r11; Hagrid i Harry Potter Harry, zabiję cię, jeśli przez nich zginiemy! r11; Ron Weasley Różdżka nadal w dżinsach? Oba pośladki jeszcze całe? W porządku, idziemy. Locomotor kufer. r11; Nimfadora Tonks Wiesz co, gdybyś jeszcze trochę wolniej myślał, to zacząłbyś się cofać. r11; Draco Malfoy Trzeba być bardzo dzielnym, by stawić czoło wrogom, ale tyle samo męstwa wymaga wierność przyjaciołom. r11; Albus Dumbledore [color=#996600]Wmawiali mi, że Hogwart nie istnieje..... No niestety nie przeżyli Avady Kedavry... Czy wiesz czemu wilk wyje do księżyca? On na prawde nie wyje, on woła. Woła swoich braci. Woła cały świat. Lecz nie wszyscy rozumieją tą tajemniczą mowę. Dla niektórych to tylko przeciągłe jęczenie wróżące coś niedobrego. Tylko niektórzy wiedzą, że w ten sposób wilk wyraża swoje wszystkie przeżycia, emocje. Tylko raz w miesiącu może się ze wszystkiego zwierzyć księżycowi w pełni. Ma tylko jedną szanse na miesiąc. Tak samo ludzie mają niewiele szans, aby wyrzucić z siebie wszystko co w sobie duszą. Księżyc jest jak brat. Starszy, opiekuńczy brat pilnujący każdego w potrzebie. Księżyc jest, tak jak wszystko, tworem Największego Boga, ale jest on tworem, którego zrozumią tylko wilki i ludzie, którzy mają czas, by raz w miesiącu usiąść, tak po prostu i zapatrzeć się w tę srebrną tarczę. Wilki są w większości zwierzyną łowną, więc nigdy nie wiedzą kiedy kłusownicy zabiorą im życie. Dlatego korzystają z każdej chwili. Wilki są mocno powiązane z księżycem. Dlatego wyją, aby dać znać innym, by jak one cieszyli się z pięknej księżycowej nocy i żyli prawdziwym życiem. By Diana12384, czyli Joanna. Fikcja Moje życie to fikcja, nie istnieje w nim nikt. Tylko świat magii, pozwala mi odetchnąć. Dla mnie real nie istnieje, mój świat należy do czarodziei. Jestem Wybrańcem losu, zmierzę się z każdym przciwnikiem. Moje serce bije bardzo mocno, zemsty zew się budzi. Jestem panem świata, moja moc jest potęgą całego świata[/color] Hymn na cześć bohaterów książki Harry Potter który konkuruje z Malofyem, Ginny która zmienia chlopaków jak rękawiczki I znów Harry co otwiera w snach dzwiczki Hermiona co zakuwa dzień w dzień Zgredek, co nie myśli o czymś takim jak sen Tylko pracuje jak Pan Weasley, który mugoli kocha Lavender, co tylko strzela focha I ten wielki Dumbledore, co magii zna rzecz Zwierzęta Hagrida, potrafi pogonić precz Cóż za dziwy, Pan Malfoy co łapówki rozdaje Jego syn, co z zazdrosci o bliznę szaleje I Ron, co zawsze o oceny walczył Jak rycerz na balu tańczył Krzywołap, kot Syriusza, co do niego, wciąz, i wciąż wyrusza Gilderoy Lochart, niezapomniany zbir co kopiował i wklejał swoje zdjęcia w Fotoshopie Nie zapomniając o ucięciu milimetra swojej stopie I McGonagall, we wszystkim kamienna we wszystkim sumienna, ostra jak brzytwa Że nawet ten Neville, mały Ze strachu wciąż pozieleniał Jak Szalonooki zabił pająka Szukając choć dymku jego bąka Wciąż nie znalazł, bo spotkał Tonks Tonks, ta która włosy miała wciąż inne co nie powinno być dziwne I pani Weasley, ciągle uparta a jednak dobroduszna i otwarta Fleur, pięknośc narodu, swoim łyżeczkom zawdzięcza życie O Potterze można wiele jednak nie usłyszysz tego w kościele Więc pamiętaj Harry Potter, rządzi a nie szkodzi W każdym z nas jest magiczna moc. Tylko u jednych jest ona ledwo widoczna, gdyż jest przytłumiona codziennymi obowiązkami, sprawami zmartwieniami. Tylko u mniejszości ta moc jest tak silnie widoczna, że aż społeczeństwo ich odrzuca, wyśmiewa i odpycha. Tacy ludzie nie mogą się zaprzyjaźnić ani dogadać z nikim innym, jak tylko z osobami, które mają równie wielką moc. Owa moc w takich ludziach nie może znaleźć ujścia w zwykłym szarym świecie, więc przeobraża się w prymitywnie nazywane "marzenia". W Marzeniach owa moc wykonuje niesamowite rzeczy - dzięki niej możemy zostać super bohaterami, możemy zmieniać się w zwierzęta albo być wspaniałymi czarodziejami w niezwykłym magicznym świecie. Marzenia zawsze mogą stać się rzeczywistością, lecz czekają one na odpowiedni moment, gdy ta szara i bezbarwna, a jednocześnie bardzo silnie przygnębiająca pozbawiona Marzeń rzeczywistość będzie trochę słabsza i przestanie "czuwać" aby moc się nie wydostała z magicznych umysłów, aby właśnie wyrwać się z tego małego więzienia i zacząć działać: pokolorować tą rzeczywistość i wsączyć się w małe umysły szarych ludzi, aby pokolorować również i ich myśli. Więc pamiętajcie: każde wielkie marzenie, każda mocna wiara w ich spełnienie osłabia Szarość, a wzmacnia Marzenie. Nie bójcie się marzyć i udowadniać tego, że Marzenia mogą się spełnić! Kiedy będziemy w nie wierzyć, to rzeczywiście się spełnią! Napisała: Diana12384 Jak mnie ktoś wkurzy, to wpi***** w gąbkę i nogi za pas zanim ktoś się zorientuje, że to ja. Jakby co, to jestem "bardzo nieśmiała", a złamany nos to przypadek! "Oda do Księżyca" Do Ciebie pieśń wznoszę o piękny księżycu Tyś przy mnie zawsze czym rad czy w trudach Ty za dnia leniwie spoczywasz w ukryciu by nocą zawstydzić wszystkie ziemskie cuda Gdy się wyłaniasz zza nocnej kurtyny na czas określony, pozornie krótki ubrany w lśniące odzienie z satyny w mroku ciemnościach ukrywasz me smutki Gdy ziemskie plony zbiore już wszystkie spichlerze życia zapełnie dostatnio na niebie spocznę w twym towarzystwie Twa bliskość uwieńczy mą podróż ostatnią Ja na ogół jestem miła, pogodna, przyjacielska, nieśmiała ale są takie dni, że bez kija to człowieku nie podchodź. Cicha, cichutka noc, Ktoś twarz wtula w koc, A wilcze srebrne oczy Lśnią jak gwiazdy tej nocy. Zmierzch zapada znów, Zza drzew wychyla się księżyca nów. Jak srebro księżyc lśni By upiększyć wilcze sny. Wataha na łowy wyrusza, A wokół niej zupełna cisza. Co jakiś czas jedynie świerszcz zagra coś, By umilić te łowy i przenieść czasu oś, O pare minut chociaż, Dla wilków to wieczność będzie aż. Srebrny księżyc pilnuje snów, Choć uchyla się już jego nów. Wilki zmęczone do groty swej gnają, I zdobycz swą z chęcią pożerają. Teraz byle do pełni, A każde marzenie się spełni. Dowodem odwagi nie jest umrzeć, lecz żyć. A na koniec: ![]() Mniam, mniam ![]() |
|
|
|
KHZP |
Dodany dnia 12.09.2013 17:09
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 400 Dom: HufflepuffPunkty: 4582 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 14.06.13 |
...więc teraz musimy się w nie wczuć, wejść w nie. - Wejść w patronusa!? Nie rozumiem - powiedziała z głupkowatą miną Di. - No wiesz, gdy patronus przemawia to to działa jak mugolski dyktafon, nagrywa. Nagrywa twoje myśli, te które chcesz przekazać. To tak jak super szybka sowa z cichym wyjcem - wyjaśniał koleżance KHZP - ale to nie takie łatwe jak wysłać sowę. Dla tego najpierw wejdziemy w patronusa. Będziemy nim patrzeć, bo to wstęp do mówienia . Powiedz do patronusa ,,Winegra Filcharmonium ''. - ,,Winegra Filcharmonium ''- powiedziała Diana. - I co poczułaś ? - No... taką więź z patronusem. - Naprawdę?... Bo ja bym nic nie poczuł... - Jak to! - przerwała mu Di - A tak to, że sprawdzałem czy mi powiesz prawdę. - Diana lekko się zarumieniła - Dobra poczuj patronusa, daj mu siebie, jak raz ci się uda to potem łatwizna . - Okej - i się mocno skoncentrowała - Widzisz mnie ? - Tak, ale mam zamknięte oczy. - Ile palców widzisz. - Trzy, ale jakby rozmazane. - To normalne, ale gdy oderwiesz się od patronusa będzie ci słabo więc cię odprowadzę do dormitorium. - I po chwili poszli, a Di położyła się spać. Zarówno przed, jak i po "-" należy wstawić spację. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:53
Pozdro, Puchon KHZP /\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\ Dawno mnie tu nie było. Trochę śmiesznie. /\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\ ![]() ![]() Ja i HPnet: od 14.06.2013 10:41 - na zawsze! ![]() Olśniewający swym uśmiechem KHZP ![]() Dziękuję! ![]() Moje arcydzieła: FF: 1. Na plaży. 2. Cukierki. 3. Wróżba z przeszłości Artystycznie: 1. Borsuk - wyszywanka. ************************************************************* NAJMROCZNIEJSZY OBSZAR MOJEGO PODPISU ![]() <p align="justify"> </p> ************************************************************* |
|
|
|
Portugas |
Dodany dnia 14.09.2013 10:10
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 6 Postów: 1255 Dom: HufflepuffPunkty: 6535 Ranga: Pomocnik Filcha Data rejestracji: 08.03.13 |
Był wieczór, a Patryk był już nad jeziorem. Co chwila nerwowo spoglądał na słońce, nie chciał dostać szlabanu za błąkanie się po zamku, a przecież jeziorko było dobrze widać z gabinetu Dumbledora. - No gdzie łazi. Już niedługo 22. - CZEEEEEŚĆ PAAAAATRYYYYK! - Patryk szybko się odwrócił z nadzieją, że w końcu Jessica dotarła na miejsce spotkania, ale to wcale nie była wyczekiwana gryfonka, lecz Xerissa Silencio. - Eeee, cześć? - No co tak stoisz jak słup soli?! Nie przywitasz się ze mną jak mężczyzna?! - Ślizgonkę najwyraźniej bawiła ta sytuacja. Patrykowi nie było do śmiechu sięgnął po różdżkę, ale znów nie było jej na miejscu. - Szukasz tego? - Patryk osłupiał. Xeri trzymała w ręce jego różdżkę. - Oddasz mi ją? - Chciałbyś. - No chciałbym. - Uśmiech zniknął z twarzy Xeri. Uniosła swoją różdżkę i powiedziała: - Imperio! - Patryk zesztywniał. - No dobrze, a teraz wskakuj do jeziora! - Patryk jak marionetka wskoczył do wody. Nie wynurzał się. - XERI! CO TY ROBISZ!? - Xeri odwróciła się na pięcie. - O cześć Jess. A co ty tu robisz? - Och, przestań. Pozwoliłam ci na zemstę, ale to co teraz robisz!? To niedopuszczalne! Przecież on się topi! Przykro mi. - Jessica wycelowała różdżką w przyjaciółkę. - Drętwota! - Obie różdżki wypadły dziewczynie z ręki, a Patryk wyskoczył z wody. - Dzięki. - Powiedział ciężko dyszał. - Może pójdziesz do pani Ponfrey? - Nieee, wystarczy, że się przebiorę i wyschnę. - No dobra. Na razie. - Powiedziała do puchona odchodzącego w stronę zamku. Edytowane przez Portugas dnia 14.09.2013 10:41
kocham juliettę115 Przez pomyłkę zrobiłem to specjalnie. ![]() Ach, ta Łapka ![]() ![]() ![]() Portugas - jedyny użytkownik, na którego ma oko nawet Krico ![]() Wszyscy jesteśmy żyrafami, które urodziły się nad przepaścią :zyrafa: ~ Nior ^^ ![]() ![]() |
|
|
|
Anciol |
Dodany dnia 14.09.2013 13:45
|
![]() Pochwały: 10 Postów: 1288 Dom: RavenclawPunkty: 21527 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 11.08.13 |
Ann poszukiwała swoich notatek. Nagle poślizgnęła się na mokrej trawie i ŁUUUP!. Wylądowała na ziemi. Wszystko co pozbierała wyleciało ponownie w powietrze a większość wpadła do jeziora. Zaklęła bardzo brzydko pod nosem. - Kto do cholery kąpie się w taką pogodę tuż przed zmrokiem?! Nagle zauważyła na ziemi dziewczynę. Miała na sobie szatę szkolną która przy upadku podwinęła się i zasłoniła jej twarz. Wyglądało na to, że straciła przytomność. Krukonka pochyliła się nad nią. - Enervate! - krzyknęła celując swoją różdżką w dziewczynę. Nieznajoma powoli usiadła i poprawiła szatę oraz włosy. Po czole spływała jej stróżka krwi. - Kim Ty niby jesteś ? - rzuciła niezbyt przyjemnym tonem ślizgonka. - Ann-Mia Morta. Daj pomogę Ci, powinnaś pójść do skrzydła szpitalnego - Może i tak - odpowiedziała ślizgonka nieco pogodniejszym tomem - Zaraza, ja to mam pecha. Żeby tak się dać rozłożyć i to do nieprzytomności. - A co się stało? - Eeee - bąknęła dziewczyna - W sumie nic takiego. Wiesz jak to jest, szkoła, trochę się ze sobą droczymy, kogoś poniesie czy coś... - W sumie to nie wiem, jestem nowa. - Nowa? Nie wyglądasz na pierwszaka. - Bo i nim nie jestem - uśmiechnęła się Ann - zmieniałam szkołę. Byłam w Beauxbatons - Co Ty gadasz?!! To tak można? - zdziwiła się ślizgonka. Włosy miała już całe zlepione krwią. - Jestem Xeri - dodała po chwili namysłu - Wiem - odpowiedziała krukonka - widywałam Cię już wcześniej, tylko jakoś nikt mnie nie zauważa. - Żartujesz? Jesteś śliczna, na pewno zauważa Cię masa chłopców. - Jasne jasne, może pójdziemy już do szpitala? Xeri skrzywiła się z bólu, ale dumnie podniosła głowę i wstała. Pozbierały z mokrej trawy swoje rzeczy, a Xeri pomogła wyłowić większą część notatek z jeziora i nauczyła Ann sprytnego zaklęcia, dzięki któremu w kilka sekund były suche i zwinięte w idealne ruloniki. Kontynuowały jeszcze rozmowę przemierzając błonia. Dziwne, ale rozmawiało im się bardzo dobrze. Miały ze sobą całkiem dużo wspólnego. - Chyba powinnam sama zacząć atakować uczniów od tyłu, a potem im troszkę pomóc - pomyślała Ann idąc u boku Xeri. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:55
Jeg elsker Seferyn fordi han også elsker norsk ^^ <3 Wiersz autorstwa łośka <3 Anciolu, piękny i wspaniały, kimże ja przy Tobie jestem, taki niedojrzały... Spójrz w oczy me, jak lekki wiatr, pieszczą Cię. Odpowiedz na to pytanie, czy życie razem nam dane? Oddaj mnie rentę swę*, a szepnę Ci do ucha, Kocham Cię! *rentę swę - użyte tu celowo ,,Twój artykuł został odrzucony przez administratora Sann dnia 22.01.2014 16:43. Powód odrzucenia: Nie będę tego sprawdzać. I ch*j! ;D" ![]() ![]() |
|
|
|
Padida |
Dodany dnia 28.09.2013 18:18
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: GryffindorPunkty: 7287 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 13.07.13 |
Alice usiadła na trawie mokrej od deszczu. Nie przejmowała się tym, że właśnie brudzi nową szatę. Zaczęła się zastanawiać. Dlaczego nikt się z nią nie przyjaźni? Dlaczego wszyscy ją ignorują? Czy to przez to, że jest zamknięta w sobie? Tak, chyba to to. Zdjęła gumkę z włosów i poprawiła kucyka. Gryfonka zaczęła ćwiczyć zaklęcie Accio przywołując kwiaty i źdźbła trawy. Powoli zaczęło kropić. Zbytnio się tym nie przejęła, więc ułożyła się wygodnie i poszła spać. Śniło jej się, że lata na miotle i że nagle spada... ![]() hej |
|
|
|
Lily050 |
Dodany dnia 28.09.2013 21:28
|
![]() Postów: 103 Dom: GryffindorPunkty: 429 Ranga: Nieustraszony Gryfon Data rejestracji: 25.07.13 |
Następnego dnia był mecz Quidditcha - gryfoni przeciwko ślizgonom. Na nieszczęście pogoda była okropna. Deszcz lał jak z cebra, w powietrzu wisiała gęsta mgła, wiał silny wiatr. Gryfoni przegrali ze ślizgonami dużą różnicą punktów. Emma wlokła się po błoniach cała przemoczona i ubłocona. Co ciekawe już kilka minut po meczu przestało padać i wyszło słońce, a mgła powoli zaczęła się rozwiewać. To się nazywa pech. Em westchnęła. Ze złością rzuciła miotłę na ziemię i nie zważając na to, że trawa była mokra usiadła na ziemi. - Ten dzień nie jest dla ciebie najlepszy, co? ^^ - Usłyszała rozbawiony głoś za swoimi plecami. - Daj mi spokój - odparła ze złością do nieznajomego. - Wiem, że przegrałaś mecz, ale to nie powód, żeby użalać się nad sobą. - Skąd taka pewność? - spytała drwiąco. Zaczęła przyglądać się swoim paznokciom, żeby zmusić ją lub jego do zaniechania prób rozmowy z nią. Wciąż jednak czuła na sobie wzrok rozmówcy, więc udała, że poleruje miotłę własną szatą, co akurat było kompletnie bez sensu biorąc pod uwagę, że szata była cała ubłocona. Nie wchodzę już na tę stronę.
|
|
|
|
Padida |
Dodany dnia 29.09.2013 09:27
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: GryffindorPunkty: 7287 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 13.07.13 |
Alice obudziło dziobanie w szyję. - A, to ty, hej Shioanne. - przywitała sowę. - Co tam masz? Shio była w towarzystwie dwóch innych sów, pewnie dlatego, że pakunek był podłużny i dosyć duży. Gryfonka przeczytała liścik: "Witaj Alice, właśnie znalazłam wspaniale płatną pracę, więc pomyślałam, że zrobię Ci taką "małą" niespodziankę. Mama" - Co to takiego może być? - myślała głośno. Pospiesznie rozdarła papier i przetarła oczy. Mama chyba znalazła naprawdę świetnie płatną pracę, bo na trawie leżała... Błyskawica. Dziewczynę zatkało. - Fajna miotła - usłyszała za plecami. - też taką mam. Alice się odwróciła i zobaczyła Davida, kapitana szkolnej drużyny Quidditcha. - Och, cześć - Mam nadzieję, że umiesz na niej latać? - spytał chłopak - No... chyba, na razie latałam tylko na szkolnych miotłach - odpowiedziała - A czemu pytasz? - Szukam pałkarzy do drużyny. Pozwoliłam sobie wyśrodkować liścik. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:56
![]() hej |
|
|
|
losiovsky |
Dodany dnia 29.09.2013 09:44
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 539 Dom: GryffindorPunkty: 1800 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 21.05.13 |
- I jak znalazłeś kogoś? - Zapytała Alice. David nie odpowiedział od razu tylko przez chwilę wpatrywał się w miotłę. - Tak mam jedną osobę - powiedział łosiu i chwilkę się zamyślił - hmm...a może ty byś chciała być w drużynie? - Ja? - odpowiedziała Alice lekko przestraszona.. - Tak ty, przecież nie ma tu nikogo więcej oprócz nas i twojej sowy - odpowiedział David z uśmiechem na twarzy. - No więc jak chcesz być naszym pałkarzem? Zarówno przed, jak i po "-" należy wstawić spację. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 15:57
" z tobą nie da się nudzić łosiu"
Łapa15 Sir Łosiu David I - Przydomek który nadała mi Sir Łapa Szlachetna "Nic nie daję zapatrzenie się w marzenia i zapominanie o życiu" - A.Dumbledore ![]() Dziekuję Łapsonie ![]() ![]() |
|
|
|
Padida |
Dodany dnia 29.09.2013 09:56
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 412 Dom: GryffindorPunkty: 7287 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 13.07.13 |
- No... J-assn-e że ch-chcę... - Alice zaczęła się jąkać - Fajnie - uśmiechnął się David Alice spojrzała w niebo. Chmury się rozpływały i wychodziło słońce. - Spróbuję się przelecieć. - powiedziała Gryfonka. Usiadła na miotle i odepchnęła się stopami ziemi. Poleciała trochą w górę i ostro skręciła w lewo. Robiła beczki, fikołki i różne sztuczki. Po dziesięciu minutach poleciała w dół. - Rozumiem już, że wszyscy tak tą miotłę chwalą. ![]() hej |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 02.10.2013 23:19
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
W końcu nadeszła jesień. Zimny wiatr zaciągał ze wszystkich stron, co jednak nie zniechęciło grupki uczniów do wyjścia na błonia. - Akkarin, kiedy Ty w końcu sięgniesz po rozum do głowy i rzucisz to palenie? Zaraz tyłek mi zamarznie - narzekała Fuer. - Może jak skończy mi się kasa? - zapytał znudzony Ab. - Przecież potrafisz wyczarować ten śmieszny ogień, który można zamknąć w słoiku... - Dobra, dobra, już tak się nie mądrz... - Gdybym chciał się mądrzyć, to powiedziałbym, że nasz dyro potrafi ogrzać swoje szaty. Sam widziałem jak zrobił to w Hogsmeade, podczas ulewy. - Nie jestem Dumbledorem! - zaperzyła się dziewczyna i wykonała kilka skomplikowanych ruchów różdżką, po czym wypłynął z niej fioletowy płomyk. - A wy co tak stoicie? - zapytała resztę grupy. - Przysuńcie się bliżej... ![]() Always ![]() |
|
|
|
YourSmile |
Dodany dnia 02.10.2013 23:35
|
![]() Pochwały: 13 Postów: 1328 Dom: GryffindorPunkty: 29744 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 13.01.13 |
Momo należała do tego dziwnego grona osób, którym zawsze było ciepło, a raczej tak twierdziły nawet, gdy naprawdę było im zimno. Włożyła ręce do kieszeni spodni i podeszła do dwójki Krukonów. Ab wyciągał właśnie kolejną fajkę. - Ab, co Cię tak zdenerwowało? Zaraz wypalisz całą paczkę. - powiedziała Vicki z chytrym uśmieszkiem. - Nie Twój intetes. - odrzekł Ab. Fuer zakryła rękami usta, żeby ukryć swój śmiech. - No co? - zapytał chłopak. - Nie, nic... - odpowiedziała Krukonka starając się przestać.śmieć. - Faktycznie nie jest Ci zimno? - zapytał Momo Ab. - Mi nigdy nie jest zimno. - I dlatego masz cały czerwony nos? - zapytała Fuer. Edytowane przez YourSmile dnia 02.10.2013 23:45
|
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 02.10.2013 23:50
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34217 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
- Naprawdę? - zapytała zaskoczona Gryfonka. - Będziesz chora - stwierdziła tonem znawcy Fuer. - Nie, ja nie mogę być teraz chora! W końcu zbliża się mecz! - Ja również radziłbym Ci nie chorować, bo musicie zgnieść Ślizgonów, żebyśmy my, mogli mieć jakieś nadzieje na Puchar. - Postaramy się, ale chodźcie już, bo lepiej nie ryzykować... - Już, już - powiedział Ab, wyrzucając peta. - To co, dzisiaj wspólne zajęcia z eliksirów? - Niestety... - rzucił Ab. Grupka uczniów ruszyła żwawym krokiem w stronę zamku, pogrążając się w rozmowie o tym co rozdrażniło Abhorsena. ![]() Always ![]() |
|
|
|
KHZP |
Dodany dnia 11.10.2013 09:44
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 400 Dom: HufflepuffPunkty: 4582 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 14.06.13 |
KHZP kończąc lekcje udał się na błonia, lecz po drodze głupio się czuł, bo wszyscy go obserwowali i szeptali: "Patrz. To ten krewny Lestrange." Niestety zbyt głośne były te rozmowy bo Kahomo wszystko słyszał. - Skąd oni o tym wiedzą - pomyślał - Przecież wie o tym tylko ... O! Jak mogła ...! - zdenerwowany KHZP przyśpieszył kroku - Zdradziecka żmija! - syknął. Gdy wyszedł z zamku zobaczył Dianą plotkującą z jakimś chłopakiem. Po chwili poznał obcego. To był Reno Tokai. KHZP od razu podszedł do zdrajczyni, która śmiało przyznała się do zdrady i wyśmiała go. - Jak mogłaś mi to zrobić! A ja ci zaufałem! - Jak widać mogłam - zakpiła Di. - Tyyy... NIE WSTYDZĘ SIĘ POKREWIEŃSTWA Z LESTRANGE'AMI!!! JESTEM Z TEGO DUMNY, ALE WSTYDZĘ SIĘ ŻE NA KOLEŻANKĘ WYBRAŁEM CIEBIE... - Tak, tak, mam w nosie co powiesz... - WOLF,WYZYWAM CIĘ NA POJEDYNEK W ZAKAZANYM LESIE NA POLANIE. POJEDYNEK O HONOR. Po chwili Diana z złośliwym uśmieszkiem zaczęła pojedynek pięknie odbitym przez KHZP Expeliarmusem. Przez kilka chwil Kahomo odbijał pociski kiedy z zaskoczeniem krzyknął: - Crucjo !!! Diana puściła różdżkę i przewróciła się. Zegar szkolny wybił dziewiętnastą. Diana wstała i patrzyła z lękiem na KHZP. On się odwrócił i odszedł w stronę zamku. Zarówno przed, jak i po "-" należy wstawić spację. Na terenie Hogwartu nie można używać zaklęć NIEWYBACZALNYCH, ale przemilczę. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 16:01
Pozdro, Puchon KHZP /\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\ Dawno mnie tu nie było. Trochę śmiesznie. /\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\ ![]() ![]() Ja i HPnet: od 14.06.2013 10:41 - na zawsze! ![]() Olśniewający swym uśmiechem KHZP ![]() Dziękuję! ![]() Moje arcydzieła: FF: 1. Na plaży. 2. Cukierki. 3. Wróżba z przeszłości Artystycznie: 1. Borsuk - wyszywanka. ************************************************************* NAJMROCZNIEJSZY OBSZAR MOJEGO PODPISU ![]() <p align="justify"> </p> ************************************************************* |
|
|
|
Diana12384 |
Dodany dnia 11.10.2013 11:21
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 86 Dom: HufflepuffPunkty: 808 Ranga: Wzór do naśladowania Data rejestracji: 14.06.13 |
Diana po chwili otrząsnęła się - Co ja tu robię? Jest już dziewiętnasta? Nic nie pamiętam... Niedaleko zobaczyła Tokai'a. - Hej! Czekaj! - Co się stało? - Miałam się spytać o to samo... - KHZP z tobą walczył - Na prawdę? Nie mam pojęcia co się stało... - Hmmm, mnie się nie pytaj - Syknął i poszedł do zamku - Nie idę dziś na lekcję - szepnęła do siebie Diana i poszła w stronę jeziora. Kiedy wybiła północ Diana poszła do zamku okryta zaklęciem kameleona. Popędziła do biblioteki... Do działu Ksiąg Zakazanych. Podeszła do jednej z półek i sięgnęła po grube tomisko. Otwarła na jednej ze stron i przeczytała co tam pisało. - Tak, ktoś mną sterował, tak jak przewidywałam... I chyba to był ktoś z Slytherinu... Zarówno przed, jak i po "-" należy wstawić spację. Edytowane przez Christina dnia 29.01.2014 16:02
HARRY POTTER
Mamusiu kochana , Weź mnie na kolana, Książkę mi poczytaj, W świat magii zawitaj. Harry Potter, to czarodziej, co ma wielką moc. A rodziców stracił dawno, w halloweenu noc. Od tej pory, mieszkał z ciotką, co magii nie umie, Wernon i ich syn Dudziaczek, też jej nie rozumie. Harry uczy się w Hogwarcie, szkole czarodziejów. Transmutacji, eliksirów oraz magii dziejów, Już na miotle latać umie, w Gryffindoru jest drużynie Szukającym, od lat wielu najmłodszym, bo trzyma Bardzo dobrze się na miotle, no więc gra w Quidditha, A gra wtedy się zakończy, kiedy złapie znicza. W czasie wolnym, u Hagrida herbatkę wypije. I przyjaźni się z Hermioną i Ronem Wesleyem Lecz morderca jego bliskich, na niego też czycha. Lord Voldemort, tak się zowie, to jest wielka szycha W świecie magii bardzo znany, choć zły i okrutny. Ma swych zwolenników dużo, bogatych i butnych Już w Hogwarcie się pojawił w turbanie Quirrella Bo usłyszał o kamieniu i już go chęć zżera Żeby kamień dostać, kamień zalet licznych To bogactwa no i życia, bo filozoficzny Harry też się zorientował, ktoś kamienia pragnie Wie, że kamień jest w Hogwarcie, pod podłogą, na dnie No więc trzeba mu przeszkodzić, w planach niecnych bardzo A Ron oraz panna Granger przygodą nie wzgardzą Idą więc tam pod podłogę, choć jej Puszek strzeże Harry zagrał na fujarce, psisko śpi, nie wierzę Dalej również droga trudna, strzeżona przez czary Jest diabelskie ziele, klucze, szachy, eliksiry Dotarł wreszcie na sam koniec tam gdzie lustro stoi Quirrell trzęsie się ze strachu, bo się pana boi Już odzyskał kamień Harry czuje go w kieszeni I nie dostał go Voldemort, lecz czy coś to zmieni? Dziś w noc duchów, ktoś zapisał ścianę krwią koguta Przy łazience dla dziewczynek rOTWARTA KOMNATAr1; I powiesił kota Filtcha na haku za ogon Żeby zwiększyć efekt grozy? No tak chyba po to Strach padł na społeczność uczniów w całym już Hogwarcie Kilku już zamienił w kamień bazyliszek co zażarcie Usiłuje komuś z uczniów wzrokiem zabrać życie lecz nie może, no bo wszyscy widzieli odbicie Tylko Lockhart się nie boi gra wielkiego zucha Chodzi ciągle uśmiechnięty od ucha, do ucha Lecz gdy przyszło do komnaty zejść już, mu samemu Stchórzył i już chciał uciekać, nie uciekł Harremu Ron i Harry go zabrali w Tajemnic Komnatę Lockhart już chciał użyć, swego OBLIVATE Lecz w tym celu użył różdżki, złamanej przez Rona Zadziałała, lecz na odwrót i pamięć skończona Nie u Rona i Harrego, ale u Lockharta Czy użycie starej różdżki było tego warte? Gdy huknęło rozdzieliło, chłopców to zaklęcie, Harry poszedł dalej, a Ron został przy Lockharcie, Kiedy dotarł do Komnaty leżała tam Ginny Stał tam również rosły chłopak, ale trochę dziwny Jestem Tom Riddle się przedstawił, tak się nazywałem Ale teraz inne imię, lepsze sobie dałem Lord Voldemort, to jest imię, które mówi o mnie Czy słyszałeś już to imię? Spytał niby skromnie Wtedy wezwał Bazyliszka, ogromnego węża Lecz i jego Harry również wkrótce już zwycięża Węża zabił wielkim mieczem, Mieczem Gryffindora Bo na pomoc mu przyleciał Feniks Dumbledorer17;a Feniks przyniósł w dziobie, mu Tiarę Przydziału Z Tiary Miecz wyciągnął sobie, chociaż nie pomału No i zabił węża mieczem, co go Tiara dała Ale Ginny coraz słabsza, jakby sobie spała Riddle się wkurzył na Harrego, o to co ten zrobił Bazyliszka mu wiernego, przecież Harry zabił A gdy dziennik Toma Riddler17;a kłem już przedziurawił Tej namiastki swego życia, szybko go pozbawił I wrócili bardzo szybko, do Hogwartu w górę Feniks wszystkich ich tam zaniósł, trzymali za pióra Oj, nie lubi Lucjusz Malfoy, swego skrzata Zgredka. Ale Harry mu pomoże, przyda się skarpetka. Lucjusz dał Zgredkowi dziennik, dziennik Riddler17;a Toma, A w dzienniku dał skarpetkę i służba skończona. Zwolnił Malfoy niewolnika, całkiem nieświadomy, Dał Zgredkowi część ubrania, uczynił go wolnym. Zgredek cieszy się z wolności i chwali Pottera. Teraz mieszka tu, w Hogwarcie, tu u Dumbledorer17;a Ale wieść się straszna taka, przez świat cały niesie Z Azkabanu zwiał morderca, najgroźniejszy w świecie Ten morderca się nazywa również bardzo groźnie Syriusz Black już samo imię, brzmi aż tak poważnie Wszyscy wiedzą już dlaczego, ten morderca uciekł On Harrego też chce zabić, nim Voldemort wróci Lecz się później okazało, że nie o to chodzi Syriusz chce Harrego chronić, a nie jego zabić Syriusz chrzestnym jest Harrego, znał rodziców jego Wytłumaczył także wszystko, jak doszło do tego, Że Voldemort znał kryjówkę, Harrego i bliskich I dlaczego lord Voldemort pozabijał wszystkich I wyjawił tajemnicę szczura, już bardzo starego To Glizdogon ich przyjaciel i zdrajca do tego. Już chciał zabić Glizdogona prawdziwego zdrajcę, Ale Harry jest przeciwny bezsensownej walce Choć po drodze do Hogwartu Peter uciec zdołał Jednak Harry jest szczęśliwy i chrzestnego woła Harry jednak ma też kogoś, kogoś tak bliskiego Kto jak Harry zna też czary i rozumie jego A w Hogwarcie trwa już turniej, Turniej Trójmagiczny Biorą udział w nim uczniowie, trzech szkół, a więc śliczna Fleur i Cedrik, walczy również Wiktor sławny, No i Harry (wybór czary był tu niepoprawny), Tutaj mają trzy zadania, wykonać samemu, A zwycięży tylko jeden, uda się jednemu. Już po labiryncie chodzą, szukając pucharu. Cedrik z Harrym go znaleźli, lecz nie znają czaru. Puchar szybko ich przenosi, na cmentarz daleko, A Voldemort ze swym sługą ,czeka na Harrego, To Glizdogon, ta fajtłapa no i mało męski. Wierny sługa Voldemorta, teraz w czasach ciężkich. Ale warzy już eliksir, dla swojego pana, Kości ojca, ciało sługi i krew wroga dana I odrodził się Voldemort, ma duszę i ciało. I chce zabić znów Harrego, lecz się nie udało. W związku z tym się aktywował już Zakon Feniksa W nim zrzeszeni są od dawna, czarodzieje wszyscy Którzy walczą z czarną magią i sługami czarta Cicha wojna się zaczęła z światem Voldemorta Ministerstwo jednak głuche jest, na znaki wszelkie Że Voldemort znowu wrócił i jest znowu wielki Więc do szkoły już wysłali, okrutną Dolores W szkole ma być teraz spokój, ta wprowadzi mores Lecz Voldemort na Harrego szykuje zasadzkę Ściągnie jego tutaj na dół, ściągnął całą paczkę Tu w podziemiach ministerstwa taki departament Gdzie są wszystkie tajemnice. No i wielki zamęt Się wprowadził gdy zaczęła się zażarta walka Co powodem tego było? Przepowiedni kulka Dzieciom już na pomoc spieszy teraz Zakon cały Zaklęciami walą wszyscy i duży i mały W walce Syriusz dzielny zginął gdy bronił Harrego Więc Harry sam został, nie ma już chrzestnego I znów spotkał Voldemorta, który chce go zabić Znów nie zdołał i minister tutaj się pojawił. Więc Dumbledore już, Harrego uczy po zajęciach O horkruksach, ale także co jest owych częścią. I dlaczego musi zniszczyć, wszystkie te przedmioty. Gdzie ich szukać, nie powiedział, zginął.. Harry potem, Wraz z Hermioną, no i Ronem horkruksów szukają, Chociaż miejsca ich ukrycia, jak dotąd nie znają. Lecz znaleźli wszystkie części, duszy Voldemorta. Trudna misja, ale dla nich dużo była warta. I zniszczyli już horkruksy, nie ma części duszy, Ten Voldemort, który teraz, umrzeć przecież musi, Zginął w końcu, właśnie teraz, upadł już na ziemię, Sam się zabił, od zaklęcia odbitym promieniem. "wszystko dobre, co sie dobrze konczy" ... nie dotyczy Harrego! chcemy 8 czesc! ( 9, 10, 11 .... ewentualnie 40 tez chcemy)Moja postac to Diana Wolf, ktora chodzi do 2 klasy. Jest to wysoka brunetka o niebieskich oczach, ktore zdobia ciemno-bordowe okulary. Uwielbia ona zaklecia i obrone przed czarna magia. Wieksza czesc swojego wolnego czasu spedza w bibliotece, gdzie lubi czytac ksiazki do jej ulubionych przedmiotow, lub odsypia noce, ktore zerwala zawziecie uczac sie eliksirow. Ze wszystkich przedmiotow ma albo W albo; PO, jedynie z eliksirow ma ledwo Z. Nie cierpi ona tego przedmiotu, poniewaz wydaje jej sie, ze Snape sie na nia szczegolnie uwzial. Zarywa noce uczac sie, ale na niewiele sie to zdaje, bo profesor zawsze znajdsie jakis blad w jej wywarze. Bardzo lubi ona rowniez przesiadywac na bloniach, gdzie albo marzy pod rozlozystym debem, albo chlodzi stopy w jeziorze. Czasem odwiedza Hagrida, zeby pomoc mu przy "zupelnie niegroznych stworzonkach" lub po prostu wypic z nim herbatke i milo porozmawiac, lubi ona tez niepostrzezenie zamienic sie w psa imieniem Dark i bez potrzeby narazania sie na szlaban poprzechadzac sie po zakazanym lesie. Jest ona raczej samotniczka, moze dlateg, ze nie jest najadniejsza i caly czas chodzi w "niemodnych ciuchach", oraz w jednej fryzurze, tak zwanym kucyku, a moze dlatego, ze sama unika tlumow i nie za bardzo lubi imprezy. Jej samej samotnosc nie przeszkadza, bo ma wtedy duzo czasu na cwiczenie eliksirow, oraz zaklec i na jej ulubione zajecie, czyli zupelne pograzanie sie w marzeniach. A teraz troche pospiewamy: Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Ciesza sie Puchoni! Ciesza sie Puchoni! Bo tu u nas wszyscy kibicuja swemu domowi! Bo tu u nas wszyscy Kibicuja swemu domowi! HEJ! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Nasi dzielni gracze to sa czarno-zloci, wygrac im sie uda! tu nie grozi nuda! Wygrac im sie uda! tu nie grozi nuda! HEJ! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy! Ko ko ko ko Quidditch spoko! Kafel leci hen wysoko! Wszyscy razem zaspiewajmy: Hufflepuff wspierajmy!!!! Dalej Puchoni!!! Mam tez pare fajnych cytatow: "Może jest, a może go nie ma, ale pozostaje faktem, że potrafi poruszać się szybciej niż Severus Snape, gdy mu się zagrozi szamponem, więc nie liczcie na to, że zabawi gdzieś dłużej, gdy wy planujecie coś ryzykownego." Nie wiem kto to powiedzial, bo znalazlam ten cytat przypadkiem patrzac po internecie, ale usmialam sie jak nigdy ![]() Udało się, dostali w kość, niech żyje Potter nam! A Voldek gnije w piekle, za którym tęsknił sam! r11; Irytek Wielkie szczęście, że jest ciemno. Nie zarumieniłem się tak od czasu, kiedy pani Pomfrey powiedziała, że podobają się jej moje nauszniki. r11; Albus Dumbledore Blizny mogą się przydać. Sam mam jedną nad lewym kolanem, jest doskonałym planem londyńskiego metra. r11; Albus Dumbledore r11; Czy pamiętasz, jak mówiłem, że ćwiczymy zaklęcia NIEWERBALNE, Potter? r11; Tak. r11; Tak, proszę pana. r11; Nie ma potrzeby zwracania się do mnie per pan, profesorze. - Severus Snape i Harry Potter r11; Jestem nauczycielem! r11; ryknął. r11; Nauczycielem, Potter! Jak śmiesz grozić, że wywalisz mi drzwi?! r11; Przepraszam, panie profesorze r11; powiedział Harry, wymawiając z naciskiem dwa ostatnie słowa, po czym schował różdżkę za pazuchę. Hagrid wytrzeszczył oczy. r11; A od kiedy to mówisz do mnie rpanie profesorzer1;? r11; A od kiedy mówisz do mnie rPotterr1;? r11; Hagrid i Harry Potter Harry, zabiję cię, jeśli przez nich zginiemy! r11; Ron Weasley Różdżka nadal w dżinsach? Oba pośladki jeszcze całe? W porządku, idziemy. Locomotor kufer. r11; Nimfadora Tonks Wiesz co, gdybyś jeszcze trochę wolniej myślał, to zacząłbyś się cofać. r11; Draco Malfoy Trzeba być bardzo dzielnym, by stawić czoło wrogom, ale tyle samo męstwa wymaga wierność przyjaciołom. r11; Albus Dumbledore [color=#996600]Wmawiali mi, że Hogwart nie istnieje..... No niestety nie przeżyli Avady Kedavry... Czy wiesz czemu wilk wyje do księżyca? On na prawde nie wyje, on woła. Woła swoich braci. Woła cały świat. Lecz nie wszyscy rozumieją tą tajemniczą mowę. Dla niektórych to tylko przeciągłe jęczenie wróżące coś niedobrego. Tylko niektórzy wiedzą, że w ten sposób wilk wyraża swoje wszystkie przeżycia, emocje. Tylko raz w miesiącu może się ze wszystkiego zwierzyć księżycowi w pełni. Ma tylko jedną szanse na miesiąc. Tak samo ludzie mają niewiele szans, aby wyrzucić z siebie wszystko co w sobie duszą. Księżyc jest jak brat. Starszy, opiekuńczy brat pilnujący każdego w potrzebie. Księżyc jest, tak jak wszystko, tworem Największego Boga, ale jest on tworem, którego zrozumią tylko wilki i ludzie, którzy mają czas, by raz w miesiącu usiąść, tak po prostu i zapatrzeć się w tę srebrną tarczę. Wilki są w większości zwierzyną łowną, więc nigdy nie wiedzą kiedy kłusownicy zabiorą im życie. Dlatego korzystają z każdej chwili. Wilki są mocno powiązane z księżycem. Dlatego wyją, aby dać znać innym, by jak one cieszyli się z pięknej księżycowej nocy i żyli prawdziwym życiem. By Diana12384, czyli Joanna. Fikcja Moje życie to fikcja, nie istnieje w nim nikt. Tylko świat magii, pozwala mi odetchnąć. Dla mnie real nie istnieje, mój świat należy do czarodziei. Jestem Wybrańcem losu, zmierzę się z każdym przciwnikiem. Moje serce bije bardzo mocno, zemsty zew się budzi. Jestem panem świata, moja moc jest potęgą całego świata[/color] Hymn na cześć bohaterów książki Harry Potter który konkuruje z Malofyem, Ginny która zmienia chlopaków jak rękawiczki I znów Harry co otwiera w snach dzwiczki Hermiona co zakuwa dzień w dzień Zgredek, co nie myśli o czymś takim jak sen Tylko pracuje jak Pan Weasley, który mugoli kocha Lavender, co tylko strzela focha I ten wielki Dumbledore, co magii zna rzecz Zwierzęta Hagrida, potrafi pogonić precz Cóż za dziwy, Pan Malfoy co łapówki rozdaje Jego syn, co z zazdrosci o bliznę szaleje I Ron, co zawsze o oceny walczył Jak rycerz na balu tańczył Krzywołap, kot Syriusza, co do niego, wciąz, i wciąż wyrusza Gilderoy Lochart, niezapomniany zbir co kopiował i wklejał swoje zdjęcia w Fotoshopie Nie zapomniając o ucięciu milimetra swojej stopie I McGonagall, we wszystkim kamienna we wszystkim sumienna, ostra jak brzytwa Że nawet ten Neville, mały Ze strachu wciąż pozieleniał Jak Szalonooki zabił pająka Szukając choć dymku jego bąka Wciąż nie znalazł, bo spotkał Tonks Tonks, ta która włosy miała wciąż inne co nie powinno być dziwne I pani Weasley, ciągle uparta a jednak dobroduszna i otwarta Fleur, pięknośc narodu, swoim łyżeczkom zawdzięcza życie O Potterze można wiele jednak nie usłyszysz tego w kościele Więc pamiętaj Harry Potter, rządzi a nie szkodzi W każdym z nas jest magiczna moc. Tylko u jednych jest ona ledwo widoczna, gdyż jest przytłumiona codziennymi obowiązkami, sprawami zmartwieniami. Tylko u mniejszości ta moc jest tak silnie widoczna, że aż społeczeństwo ich odrzuca, wyśmiewa i odpycha. Tacy ludzie nie mogą się zaprzyjaźnić ani dogadać z nikim innym, jak tylko z osobami, które mają równie wielką moc. Owa moc w takich ludziach nie może znaleźć ujścia w zwykłym szarym świecie, więc przeobraża się w prymitywnie nazywane "marzenia". W Marzeniach owa moc wykonuje niesamowite rzeczy - dzięki niej możemy zostać super bohaterami, możemy zmieniać się w zwierzęta albo być wspaniałymi czarodziejami w niezwykłym magicznym świecie. Marzenia zawsze mogą stać się rzeczywistością, lecz czekają one na odpowiedni moment, gdy ta szara i bezbarwna, a jednocześnie bardzo silnie przygnębiająca pozbawiona Marzeń rzeczywistość będzie trochę słabsza i przestanie "czuwać" aby moc się nie wydostała z magicznych umysłów, aby właśnie wyrwać się z tego małego więzienia i zacząć działać: pokolorować tą rzeczywistość i wsączyć się w małe umysły szarych ludzi, aby pokolorować również i ich myśli. Więc pamiętajcie: każde wielkie marzenie, każda mocna wiara w ich spełnienie osłabia Szarość, a wzmacnia Marzenie. Nie bójcie się marzyć i udowadniać tego, że Marzenia mogą się spełnić! Kiedy będziemy w nie wierzyć, to rzeczywiście się spełnią! Napisała: Diana12384 Jak mnie ktoś wkurzy, to wpi***** w gąbkę i nogi za pas zanim ktoś się zorientuje, że to ja. Jakby co, to jestem "bardzo nieśmiała", a złamany nos to przypadek! "Oda do Księżyca" Do Ciebie pieśń wznoszę o piękny księżycu Tyś przy mnie zawsze czym rad czy w trudach Ty za dnia leniwie spoczywasz w ukryciu by nocą zawstydzić wszystkie ziemskie cuda Gdy się wyłaniasz zza nocnej kurtyny na czas określony, pozornie krótki ubrany w lśniące odzienie z satyny w mroku ciemnościach ukrywasz me smutki Gdy ziemskie plony zbiore już wszystkie spichlerze życia zapełnie dostatnio na niebie spocznę w twym towarzystwie Twa bliskość uwieńczy mą podróż ostatnią Ja na ogół jestem miła, pogodna, przyjacielska, nieśmiała ale są takie dni, że bez kija to człowieku nie podchodź. Cicha, cichutka noc, Ktoś twarz wtula w koc, A wilcze srebrne oczy Lśnią jak gwiazdy tej nocy. Zmierzch zapada znów, Zza drzew wychyla się księżyca nów. Jak srebro księżyc lśni By upiększyć wilcze sny. Wataha na łowy wyrusza, A wokół niej zupełna cisza. Co jakiś czas jedynie świerszcz zagra coś, By umilić te łowy i przenieść czasu oś, O pare minut chociaż, Dla wilków to wieczność będzie aż. Srebrny księżyc pilnuje snów, Choć uchyla się już jego nów. Wilki zmęczone do groty swej gnają, I zdobycz swą z chęcią pożerają. Teraz byle do pełni, A każde marzenie się spełni. Dowodem odwagi nie jest umrzeć, lecz żyć. A na koniec: ![]() Mniam, mniam ![]() |
|
|
|
losiovsky |
Dodany dnia 18.10.2013 13:25
|
![]() Pochwały: 3 Postów: 539 Dom: GryffindorPunkty: 1800 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 21.05.13 |
Był piękny dzień David i Chris wyszli na błonia. Przyjaciele usiedli pod swoim ulubionym drzewem, David rozejrzał się czy nikogo nie ma na szczęście wszyscy uciekli na lekcje. - Ej wszyscy poszli na lekcje my też musimy łosiu-Powiedział Chris. - Nie Snape musiał odwołać lekcję - Odpowiedział mu David z szerokim uśmiechem - Ja muszę ci coś powiedzieć. - Masz nową dziewczynę?! - Powiedział z radością Christian. - Nie. - To co? - Ja.... - No co? - Ja..... jestem śmierciożercą. Chris popatrzył się przez chwilę na Przyjaciela a potem wybuchł głośnym śmiechem. - Niezły żart David hehehe - Powiedział kolega łosia wciąż się śmiejąc. - Ale to prawda zobacz - David podwinął rękaw u lewej ręki a Chris zobaczył tam Mroczny Znak. - A a ale David Tego Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać nie ma on zginął przed twoimi narodzinami to jest nie możliwe! - Możliwe, mój Pan odzyskał siłę. - Twój Pan?! zgłupiałeś David - powiedział ze strachem Christian. - Jeżeli piśniesz słowo obiecuję zabiję cię jak psa rozumiesz! - Krzyknął David wyciągając różdzkę i przystawiając Chrisowi do gardła. - słuchaj stary weź to schowaj okej? David posłuchał Chrisa i schował ją za szatę za szatę gdy zza drzewa wyszedł Snape. - Dzień Dobry. - Dzień Dooobbry Panie Profesorze - Odpowiedział Christian i popatrzył na Davida który się uśmiechnął. - No Helfley wynocha stąd a ty Moose porozmawiasz sobie ze mną. Chris odszedł czując że gdy dowiedział się o tym Snape dowie się także Dumbledore, i co Davida czeka Azkaban? - No Moose po jaką cholerę mu to powiedziałeś? masz to odwrócić powiedzieć że to był żart!- powiedział Snape. - Chcesz mi rozkazywać Severusie? pamiętaj że to mi Czarny Pan zlecił zadanie do wykonania a ty nie wtrącaj swoje długiego kinola w nie swoje sprawy - powiedział David i odszedł w stronę zamku. Snape stał tam przez chwilę a potem skierował się także do zamku. " z tobą nie da się nudzić łosiu"
Łapa15 Sir Łosiu David I - Przydomek który nadała mi Sir Łapa Szlachetna "Nic nie daję zapatrzenie się w marzenia i zapominanie o życiu" - A.Dumbledore ![]() Dziekuję Łapsonie ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Slytherin
Ravenclaw

Hufflepuff







( 9, 10, 11 .... ewentualnie 40 tez chcemy)







Gryffindor





