Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Slytherin
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 25.06.2013 00:23
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina siedząc na fotelu w Pokoju Wspólnym wpatrywała się tępo w swoje notatki na temat Najczęstszych zaklęć ofensywnych używanych w ostatnich Turniejach Czarodziejów. Miała w głowie tysiące wizji, nie mogła zebrać myśli. Miała wrażenie, jakby znajdowała się w chłodnym, białym pokoju. Zamiast mebli, obrazów czy bibelotów z sufitu zwisało tysiące odłamków szklanych. Na długich, białych sznurkach. Kiwały się, obracały przy najlżejszym podmuchu powietrza. Świeciły w różnokolorowe barwy, gdy tylko słońce musnęło któryś z nich. Mamiły swoim dźwiękiem i pięknem. Tysiące małych szkiełek. A Angelina między nimi, patrząca z przerażeniem co pokazują. Nie zostaje mistrzem Qudditch'a. Musi oddać się pracy w Ministerstwie Magii, by być szpiegiem dla Czarnego Pana. Czarny Pan wysyła Christinę w szaleńczą misje. Ginie ona gdzieś daleko, zapomniana. Blaise zostaje wsadzony do Azkabanu, gdy próbuje zabić rodzinę Granger'ów. Czarny Pan atakuje Hogwart, Angelina musi stanąć w szeregach przeciwko swoim znajomym i nauczycielom. Angelina umiera z rąk jednego z byłych uczniów, próbując dopaść Dumbledor'a. Jej imię zostaje całkowicie wymazane z historii Śmierciożerców Im bardziej próbuje uciec od tych szkiełek, tych wizji, tym bardziej je ranią. Zostawiają wąskie, głębokie rany na plecach, ramionach, dekolcie, twarzy. W głowie ma tylko jedno - Czarny Pan będzie wieczny. Straciłaś swoją szansę. -Angelina? Angelina! Ktoś wstrząsnął nią mocno, wyrywając z transu. Spojrzała nieprzytomnie na Blaisa. - Co z tobą? - zapytał zaniepokojny. Zamrugała oczami. - Muszę... Muszę iść do Snape'a. Zobaczymy się za godzinę! Posłała mu całusa i pędem ruszyła w kierunku gabinetu Mistrza Eliksirów. Mijając ostatni zakręt z impetem uderzyła we własną siostrę. - Ouu, uważaj idiotko! - wrzasnęła Christina, wstając z posadzki. Spojrzała ze zdziwieniem na Ślizgonkę. - Muszę... Snape... - Co się tutaj dzieje? Severus Snape słysząc za rogiem zamieszanie, niezadowolony ruszył w tą stronę. Za nim dreptała przerażona Xeri. Angelina zarumieniła się lekko. - Panie profesorze ja... hmm... chyba muszę z Panem porozmawiać... - O czym, panno Johnson? - zapytał ponuro Mistrz, patrząc uważnie w oczy Angeliny. Chodzi o Zakazany Las - przekazała dzięki legilimencji Ślizgonka. Co prawda jej przyjaciółki wiedziały o wszystkim, jednak Snape nie mógł przecież zdawać sobie z tego sprawę. Severus skrzywił się - co prawdopodobnie miało być uśmieszkiem - i ruszył w stronę swojego gabinetu. Gestem zaprosił Angelinę. Drogę przecięła mu Argel, mając niepokojąco wybrzuszoną szatę. Mrugnęła zadowolona do Xeri. Będą musiały wyśpiewać mi wszystko, bo chyba niechcący uratowałam im dupska pomyślała Angelina z nutką złośliwości. Wchodząc do gabinetu Snape'a przełknęła ślinę. Możliwe, że przepowiednia Rebisa właśnie się spełniała. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 27.06.2013 15:24
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Gdy wróciły do pokoju wspólnego, Argel rzuciła: - Zaraz wracam. - Mrugnęła do nich porozumiewawczo i zniknęła w swoim dormitorium. Christina usiadła w fotelu zarzucając nogi na oparcie, a Xeri usiadła obok niej wpatrując się w płomienie. - Jak myślisz, co kombinuje Arg? - spytała. Jej rówieśniczka wzruszyła ramionami. - Najprawdopodobniej jakiś eliksir. - roześmiały się obie. - A tak serio to nie mam pojęcia. Pewnie coś zakazanego. - oczy jej zabłyszczały, gdy to mówiła. Nagle Xeri poczuła czyjeś dłonie na swoich ramionach. Odwróciła się i zobaczyła twarz Barry'ego niebezpiecznie blisko jej twarzy. Uśmiechał się. Dziewczyna poczuła na sobie wzrok Christiny, ale nie odwróciła się. Dobrze wiedziała, że ta unosi brwi ze zdziwieniem i jednocześnie z samozadowoleniem. Dobrze przypuszczała, Xeri z kimś kreci. - O co chodzi? - spytała Silencio. - Mogłabyś mi pomóc w zadaniu na zaklęcia? Kompletnie nie rozumiem tego Patronusa... - Mogę. - odwzajemniła uśmiech i wstała z fotela. - Gdzie chcesz to ćwiczyć? - Może na Bloniach? Jest teraz taka ładna pogoda... Wyszli z pokoju wspólnego pod czujnym okiem Christiny. Edytowane przez Christina dnia 18.07.2013 21:49
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 05.07.2013 19:12
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
- Nie lepiej ICH zaatakować kiedy będą bezbronni? - zapytała Mason marszcząc czoło. - Co to za frajda będzie? Jak ponawalają zaklęciami i ślepoty trafiać nie będą to dopiero będzie zabawa! - Angelina z satysfakcją klasnęła dłońmi. - Racja, racja - zapiszczała podekscytowana Lily. Kiedy Ślizgonki stanęły przy kamiennej ścianie, Ang wypowiedziała hasło do dormitorium i im oczom ukazały się drzwi. Pchnęły je i wkroczyły do komnaty zalanej zielonkawym światłem. Uczniowie przekrzykiwali się radośnie śmiejąc się, odrabiając wspólnie zadania domowe, grając w magiczne gry czy objadając się słodyczami. Angie i Cordiale z uśmiechem mijając młodych czarodziei czystej krwi przysiadły się do Christiny. - No hej. Barry i Xerissa już są razem czy jeszcze udają, że między nimi nic nie ma? - zapytała ze śmiechem Pani Prefekt wyjmując zza pazuchy różdżkę i bawiąc się nią. Twarz szybko wykrzywił jej grymas bólu. - Ang... - zaczęła błagalnym tonem spoglądając na przyjaciółkę. - Nic się nie stało - blondynka odpowiedziała ze szczerym uśmiechem szybko łapiąc o co chodzi. - Odwalimy szlaban u Snape'a i wszystko wróci do normy. - Łatwo Ci mówić... - odparła smutnie znowu przenosząc wzrok na magiczny przedmiot trzymany w dłoniach. - Cordi... - zaczęła wywracając teatralnie oczyma. - Co było to było. Chcesz żebym robiła Ci teraz tutaj scenę złości? - uniosła brwi. - Nie wiedziałaś co to jest, czując się w opałach wszystko powiedziałaś, nie wywalili nas ze szkoły więc nie ma o czym mówić, serio. Mimowolnie kąciki ust Mason uniosły się ku górze. Wysyłając starszej Johnson spojrzenie pełne radości wróciła do zabawy przekładając patyk między palcami. Edytowane przez Cordiale dnia 05.07.2013 22:59
"Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 08.07.2013 15:51
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Xeri siedziała na swoim ulubionym fotelu przy kominku w swój ulubiony sposób i czekała na Barry'ego. Chciała go przeprosić za zamienienie w tchórzofretkę. Zrobiła to niechcący, bo, po pierwsze; chciała transmutować Patryka z Hufflepuffu, po drugie; nie w tchórzofretkę, tylko w świnkę morską. najwidoczniej, jeżeli nie zna się na czymś zbyt dobrze to lepiej nie eksperymentować. Sama się zdziwiła jak udało jej się dokonać pełnej transmutacji. Pomimo tego "małego" niepowodzenia była z siebie dumna. Z drugiej strony jednak czuła wyrzuty sumienia z powodu Barry'ego. Bardzo go lubiła i nie chciała aby był na nią zły. Chciała go przeprosić już wczoraj, ale nie mogła go znaleźć a potem poszła spać. Coś dziobnęło ją w ramię. Odwróciła się i zamarła. Na ramieniu stał jakiś zmutowany ptak. Był bardzo duży, chociaż lekki, miał duży różowy dziób, niebieską główkę i czerwony tułów. Do nóżki miał przywiązany kawałek papieru. Odwiązała go i przeczytała kilkanaście razy zanim dotarł do niej sens tych słów. Oto twoja Mimoza, mam nadzieję, że ci się podoba Nie mogła w to uwierzyć. Kto to mógł zrobić? Do głowy przyszła jej tylko jedna myśl. Patryk i Barry. - Zamorduję - powiedziała głośno. Kilka głów odwróciło się w jej stronę z pytającym spojrzeniem. Nie zwracała na nie uwagi. - Jak oni mogli? Moja biedna, mała Mimoza. - mówiła do siebie. Pragnęła udusić Patryka gołymi rękami. Była pewna, że to on namówił Barry'ego do tego czynu. On sam by czegoś takiego nie zrobił. Nie jej. Pogłaskała Mimozę po główce zapewniając ją, że wszystko będzie dobrze, a potem odesłała ją do sowiarni na odpoczynek. Cisnęła liścik w ogień i podniosła się z fotela z zamiarem odrobienia szlabanu i przy okazji pogrążenia Patryka. Edytowane przez Xeri dnia 08.07.2013 16:22
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 04.08.2013 23:58
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Angelina, obładowana opasłymi tomiskami z biblioteki, weszła do Pokoju Wspólnego. Szybkim krokiem podreptała do stolika naprzeciw posrebrzanego kominka i rzuciła księgi. Spojrzała ostro na plotkujące w fotelach obok Ślizgonki. Drugoklasistki wzruszyły ramionami, spakowały lakiery do paznokci i przeniosły się w inne miejsce. Ślizgoni znali swoją hierarchię, całe szczęście. Dziewczyna rozsiadła się w fotelu i położyła nogi na stoliku. Rzuciła brązową teczkę na podłogę i zamknęła oczy. Tyle pracy, tyle pracy. Zbliżały się Standardowe Umiejętności Magiczne, czyli bardzo trudne testy podsumowujące semestr. Angelina raczej nie uczyła się w ciągu roku szkolnego, jednak przed samymi SUMami starała się ostro zasuwać, by mieć jak najlepsze wyniki. Wolała włożyć maksimum pracy w najmniejszym możliwym czasie, niż męczyć się cały semestr. Jednak teraz, widząc górę książek, zdała sobie sprawę z ogromu pracy. Cholera. Jestem w dupie. W zajebiście czarnej, wielkiej jak Hagrid dupie - Siema! Xeri wpadła z hukiem do Pokoju Wspólnego. Poleciała od razu w kierunku Angeliny i brudna od błota, usiadła na kanapie. - Xer, gdzieś Ty była? - zawołała Ślizgonka, patrząc oniemiała na podarty, ubłocony strój przyjaciółki. - A no wiesz, byłam z Loss na spacerku po Błoniach i spotkałyśmy tego Gryfona, Maxxiego Prouda. Bardzo brzydko spojrzał się na Lossi, więc musiałyśmy mu dać nauczkę. Chciałyśmy go zakopać w Zakazanym Lesie, no ale jednak stwierdziłyśmy, że nawet tą marną kreaturę ktoś może zechcieć szukać. Więc puściłyśmy go wolno i biegłyśmy za nim, strasząc zaklęciami. Ten las jest taki brudny... - A gdzie jest... - Hej! Loss wyglądała nie wiele lepiej. Uroku dodawały jej jedynie liście wplątane w jej piękne, grube włosy. Na policzku natomiast majaczyła mała szrama, zapewne od jakiś kolców. Jednak obie Ślizgonki wyglądały na bardzo zadowolone i zupełnie nie zwracały uwagi na to jak wyglądają i czy coś ich nie boli. - Boże, patrząc na Was już mi się humor poprawia - uśmiechnęła się Angelina, zwalając nogami księgi ze stolika. - Wiecie, na co mam ochotę? - zapytała Loss, a w oczach pojawiły jej się ogniki - na.. - Dziewczyny! Mam ognistą! Na horyzoncie, wychodząc z dormitorium pokazała się Narcissa, nosząc w rękach dwie butelki złocistego trunku. Zaraz za nią szła Christina, a za jej różdżką majaczyło pięć kryształowych szklanek. - Kilka kielichów i od razu nauka lepiej wejdzie, przysięgam! Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Lossiril |
Dodany dnia 05.08.2013 00:11
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1040 Dom: SlytherinPunkty: 9322 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 30.04.13 |
- Ang, zdejmij kopytka ze stolika - powiedziała Christina brzęcząc kieliszkami w zniecierpliwieniu. Johnson niechętnie postawiła nogi na podłodze i przesunęła nieco, by zrobić miejsce dla koleżanki. Wszystkie ślizgonki rozsiadły się wygodnie, a Cyzia polała Ognistej każdej z nich i podała. Na kolana Argel wskoczył jej czarny kot Maglor i wbił pazury w uda. Dziewczyna syknęła z bólu i podskoczyła zrzucając zwierzę. - Loss... - Co jest, Xer? Silencio tylko wskazała podbródkiem na swój kieliszek, w którym teraz pływał mały liść. - Nie trzep się, bo jesień robisz. - Mniej gadania, więcej picia! Pod te SUMy! - rzuciła zniecierpliwiona Narcissa wypijając whisky jednym haustem. Pozostałe poszły za jej przykładem. Nagle Argel wstała i, strzepując resztkę liści z włosów, podeszła do grupki drugoklasistek siedzącej nieopodal. - Moje drogie panie, to jest impreza zamknięta. Zapraszam do łóżek - powiedziała nie znoszącym sprzeciwu tonem. Młodsze ślizgonki westchnęły teatralnie i, powolnym krokiem, udały się schodami na górę. - Noo - Ang klasnęła w ręce z zadowoleniem. - Może kogoś jeszcze by tutaj sprowadzić? Edytowane przez Lossiril dnia 05.08.2013 01:15
"You could be great, you know, and Slytherin will help you on the way to greatness, no doubt about that." ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() tumblr klik 'We must take a hard road, a road unforeseen. There lies our hope, if hope it be.' 'The world is indeed full of peril, and in it there are many dark places; but still there is much that is fair, and though in all lands love is now mingled with grief, it grows perhaps the greater.' ![]() 'Deserves it! I daresay he does. Many that live deserve death. And some that die deserve life. Can you give it to them? Then do not be too eager to deal out death in judgment. For even the very wise cannot see all ends.' ![]() It is not our part here to take thought only for a season, or for a few lives of Men, or for a passing age of the world. We should seek a final end of this menace, even if we do not hope to make one. ![]() |
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 05.08.2013 01:24
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Xeri oderwała wzrok od jeziora za oknem i spojrzała na przyjaciółkę z zaskoczeniem. - Jak to? - spytała. - Jedyna osoba, której brakuje to Lily, ale ona przecież wyjechała. - Chyba przydałoby nam się męskie towarzystwo - zaśmiała się Narcissa. Pozostałe przytaknęły zastanawiając się kogo można by zaprosić. - Ej, a gdzie twój Blaise? - rzuciła Christina w kierunku Angeli. Ta uśmiechnęła się ironicznie. - On jest na moją wyłączność. - zastanawiła się chwilę - A Barry? - zwróciła się do Xeri. - Ostatnio rzadko go widuję - odrzekła, nonszalanco kręcąc szklanką i obserwując poruszający się w niej napój. Milczenie się przedłużało i w końcu Cyzia wypaliła: - A gdzie się tak w ogóle wszyscy podziali? - Przed chwilą zostały wygonione dwie ostatnie osoby, które siedziały w Pokoju Wspólnym, nie pamiętasz? W tym momencie drzwi jednego z dormitoriów otworzyły się z hukiem i ich oczom ukazała się najmniej spodziewana osoba... Borze, chyba mój najgorszy post w Hogwarcie... Edytowane przez Xeri dnia 05.08.2013 01:49
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Narcissa |
Dodany dnia 05.08.2013 16:12
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 647 Dom: SlytherinPunkty: 8673 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 29.06.13 |
Pansy Parkinson wzrokiem pełnym pogardy spojrzała na siedzące ślizgoni. Obok niej stała, jej najlepsza przyjaciółka Dafne, dziewczyny poprawiły krawaty i zeszły na dół do pokoju wspólnego. Angelina nie zważając na intruzów dolałam wszystkim Ognistej. Pansy nie była lubiana w szkole, nawet przez uczniów Slytherinu. Razem z koleżanką usiadła w drugim końcu pokoju, i co chwilkę obie wybuchały śmiechem. - Nie pasuje Ci coś mopsie - warknęła Lossiril, odpalając papierosa - Chce ktoś ? - spytała koleżanek, lecz wszystkie pokręciły głową - Mam swoje - odpowiedziała Cyzia i również odpaliła fajkę. - O co ci chodzi - spytała Parkinson - Nie mówiłam do Ciebie, opowiadałam tylko Dafne, jak ja i Draco byliśmy na romantycznej randce - po tych słowach uśmiechnęła się wrednie i poprawiła czarne włosy. - Na randce! - wykrzyczały chórem pijące ślizgoni. - Ciebie ktoś zaprosił? - zdziwiła się Xeri, spoglądając na współtowarzyszki. - Ona kłamie, Malfoy nigdy by jej nie zaprosił, no chyba że do łóżka - odpowiedziała Angelina, podnosząc kryształowy kielich do góry - Do dna ! Przyjaciółki poszły za jej radą i wypiły kolejny kielich alkoholu. - Po prostu mi zazdrościsz Johnson, bo nikt się tobą nie interesuje, nawet twój chłopak ma na boku kogoś innego. Nie dziwie się uroda to ty nie grzesznych. Christina która do tej pory siedziała cicho, wstała ze swojego miejsca - Uważaj co mówisz Parkinson - syknęła, wyjmując różdżkę z kieszeni spodni. - Och jakie to urocze, siostrzyczki, jedna brzydsza od drugiej - Do rozmowy wtrąciła się Dafne. - Christina nie tutaj, chyba nie chcesz szlabanu - Narcissa spojrzała na zdenerwowaną dziewczynę. - Ktoś tu idzie... Edytowane przez Narcissa dnia 05.08.2013 17:35
Od cnót Gryfonów kretynizmu Puchonów i wiedzy-o-własnej-wszechwiedzy Krukonów chroń nas Slytherinie
**** ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 05.08.2013 18:11
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
Ściana wejściowa usunęła się, wpuszczając do zimnego, kamiennego Pokoju Wspólnego głośno zachowujących się uczniów płci męskiej. Wraz z nimi, wpuszczony został duszący zapach fajek i alkoholu. Widocznie Draco z chłopakami także postanowili nie być dzisiaj abstynentami. - Łooo, laski czytają nam w myślach! - zawołał Marcus Flint, zwalając się dupskiem na kolana Christiny i wypijając z jej szklanki ognistą. - Zjeżdżaj Flint! - dziewczyna zepchnęła go i prychając, nalała sobie kolejną porcję. - Gdzie piliście - zapytała Xer, obserwując niezadowoloną minę Pansy. Uśmiechnęła się pod nosem. Randka z Draco, chyba w jej snach. - A no wiesz, było się tu i tam... - Gadaj, albo wytargam Ci te blond kudły! - krzyknęła pijackim głosem Narcissa, rozlewając po stoliku whisky. - Dobra, dobra, nie tak ostro... No to ten... Blaise dostał z transmutacji eee... - Draco spojrzał ze strachem na Angelinę, której oczy momentalnie się zwęziły. Spojrzała ze złością na swojego chłopaka. - Tak? Co dostał Blaise z transmutacji? - Oj poprawę skarbie przecież... - CO?! - Cisza! - wrzasnęła Loss, zatykając Angelinie usta. Ta spojrzała na przyjaciółkę z nieukrywaną nienawiścią, odepchnęła jej rękę i naburmuszona odwróciła się do Zabiniego plecami. - Zajebie Cię Draco... - Kontynuujcie, boże. Bo nigdy się nie dowiemy! - zawołała Christina, odganiając błądzącą po jej kolanie rękę Marcusa. - Więc trzeba było pocieszyć kumpla, co nie? - zakończył z pijackim uśmiechem Malfoy, szczerząc zęby. - I to wszystko? - Xeri zrzedła mina, więc postanowiła dolać sobie trochę więcej alkoholu. - Piliśmy ze skrzatami. Mówię Wam, jakie one mają głowy! - powiedział Blaise, siadając obok Angeliny i łapiąc ją za rękę. - To wy chyba nie wiecie jakie my mamy głowy! - rzekła Cyzia, zaklęciem przywołując kolejne szklaneczki. ... Pieerd Angelina otworzyła oczy. Spojrzała z niesmakiem na połowę gołej dupy Teodora Notta. Miała tylko nadzieję, że nie będzie capiło. Potoczyła zamglonym wzrokiem po pobojowisku. Na środku stołu spały przytulone do siebie Argel i Cyzia. Pośród rozbitego szkła, ułożona na księgach przyniesionych tu wczoraj z biblioteki położyła się Christina. Obok niej leżał pół nagi Draco, trzymający jeszcze niedopałek papierosa. Xeri, skulona na parapecie, trzęsła się przez sen. W kominku zasnął Flint. Ślizgonka zepchnęła z siebie potężne łapska Blaisa i wstała z fotelu. Z głośnym jękiem oparła się o stolik. Miała ogromnego kaca. Miau Spojrzała w kierunku śpiącej Xeri. Szalony kot Angeliny, Odyn, wylizywał łapy na brzuchu dziewczyny, patrząc się z naganą na swoją właścicielkę. Johnson wzruszyła ramionami. Kot nie będzie jej wchodził na sumienie. Spojrzała na wiszący na ścianie zegarek. Piąta dwadzieścia. To będzie ciężki dzień. - Wstawiać i ogarniać się na lekcje! Edytowane przez Angelina Johnson dnia 05.08.2013 18:37 Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Narcissa |
Dodany dnia 05.08.2013 19:05
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 647 Dom: SlytherinPunkty: 8673 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 29.06.13 |
Ktoś wrzeszczał to była Angelina. Narcissa otworzyła jedno oko, obok niej leżała pijana Argel, chrapiąc cichutko, znajdowały się na stole. Dlaczego na stole - pomyślała i delikatnie wstała, tak by nie budząc koleżanki. Lossiril w ręku ściskała kawałek kartki, Cyźka wyrwała jej i spojrzała na nią, były to teksty mugolskich piosenek disco polo. Popatrzyła na słowa piosenki "Ona tańczy dla mnie.." Uśmiechnęła się do siebie i sięgnęła pamięcią wstecz. Po kolejnej butelce alkoholu, Xeri zachciało się śpiewać, więc Lossiril wygrzebała jakąś kartkę z piosenkami... Spojrzała po pokoju wspólnym - istny burdel. Każdy z uczestników imprezy spał w dziwnych miejscach. - Angelina co się stało - spytała patrząc na pobojowisko. - Lepiej nie pytaj, było ostro - skwitowała z uśmiechem ślizgonka, związując swoje piękne włosy w warkocz - A teraz budź ich, czas się ogarniać. Snape nie będzie zadowolony. Narcissa odpaliła papierosa i spojrzała w stronę śpiącej Christiny i Dracona. Uśmiechnęła się głupkowato na widok ślizgona, wyglądał ładnie. Można powiedzieć, że trochę wyprzystojniał. Ale dlaczego spał obok Christiny? Czy oni razemr30;? Nie myśląc nic już więcej, podeszła do Lossiril, której najwidoczniej spodobało się spanie na stole. - Wstawaj ciotka, czas na lekcje - I zaczęła ja szturchać różdżką. W tym samym czasie wyszykowana już Angelina próbowała dobudzić chłopaków, lecz z marnym skutkiem. Teodor Nott tylko podciągnął gacie i przewrócił się na drugi bok. A Zabini nie reagował na krzyki dziewczyny tylko zakrył się kawałkiem peleryny. - Eee nie chce mi się, daj mi spokój - wybełkotała Argel otwierając jedno oko. - Jest jeszcze noc... Edytowane przez Narcissa dnia 05.08.2013 19:50
Od cnót Gryfonów kretynizmu Puchonów i wiedzy-o-własnej-wszechwiedzy Krukonów chroń nas Slytherinie
**** ![]() |
|
|
|
Lossiril |
Dodany dnia 05.08.2013 19:41
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1040 Dom: SlytherinPunkty: 9322 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 30.04.13 |
- Boszsz... Umarłam i jestem w piekle... - wyjęczała Lossiril łapiąc się za bolącą głowę i chcąc wstać przekręciła się na bok. BUM! Argel wylądowała z hukiem na podłodze. Podniosła się wdrapując na leżącego nieopodal Notta i rozejrzała dookoła. Burdel, to eufemizm w porównaniu ze stanem pokoju wspólnego ślizgonów. - Śmierdzi trollem - zauważył Zabini. - To pewnie dlatego, że dupa Notta wietrzyła się goła przez całą noc - rzuciła Ang zjadliwie. - Trzeba tu ogarnąć, bo jeszcze Snape wparuje. Wszyscy zerwali się z miejsc jak na zawołanie wyobrażając sobie konsekwencje gniewu opiekuna. Jedynie Xeri wciąż spała, dygocąc nieznacznie. - Budzić? Nie budzić? - zastanawiała się Narcissa patrząc na Silencio. - Ładnie wczoraj szalała. - Jak wszyscy - rzekł Draco. Podszedł do Xeri i szarpnął za ramię budząc. Ta, zdezorientowana, spojrzała na chłopaka, a on wybuchnął niekontrolowanym śmiechem i zatoczył się na pobliski filar. Dziewczyna spojrzała na niego z dezaprobatą i skierowała wzrok w stronę reszty towarzystwa. Przez pokój przelała się kolejna fala śmiechu. Ślizgonka miała wąsy! Edytowane przez Lossiril dnia 05.08.2013 20:01
"You could be great, you know, and Slytherin will help you on the way to greatness, no doubt about that." ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() tumblr klik 'We must take a hard road, a road unforeseen. There lies our hope, if hope it be.' 'The world is indeed full of peril, and in it there are many dark places; but still there is much that is fair, and though in all lands love is now mingled with grief, it grows perhaps the greater.' ![]() 'Deserves it! I daresay he does. Many that live deserve death. And some that die deserve life. Can you give it to them? Then do not be too eager to deal out death in judgment. For even the very wise cannot see all ends.' ![]() It is not our part here to take thought only for a season, or for a few lives of Men, or for a passing age of the world. We should seek a final end of this menace, even if we do not hope to make one. ![]() |
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 05.08.2013 19:41
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
- Co jest? - spytała zdezorientowana Xeri Lossi, która stała najbliżej. Ta szepnęła jej do ucha z czego wszyscy się tak brechtają, a młoda Ślizgonka natychmiast zakryła usta, i przy okazji nieszczęsne wąsy, dłonią, po czym pobiegła do łazienki w dormitorium. Przyjrzała się sobie w lustrze. Nawet pomijając ten niecodzienny defekt urody wyglądała jak koszmar z ulicy Wiązów. Włosy miała potargane, oczy zapuchnięte i otoczone ciemnymi obwódkami, wory i mętny wzrok. Wąs był sumiasty, brązowy i rzucający się w oczy. Na dodatek niemiłosiernie bolała ją głowa. Bach! Lustro pękło i na dziewczynę poleciały niezliczone odłamki szkła. Musiała wyglądać naprawdę koszmarnie, skoro nawet lustra przed nią pękały. Chciała wyciągnąć zza paska różdżkę, żeby posprzątać szkło, ale nie było jej na swoim miejscu. Xeri zalała fala gorąca. - Gdzie moja różdżka? - krzyknęła z przerażeniem. Na pewno ją usłyszeli, czuła, że chłopacy się śmieją, a któryś z nich właśnie bawi się jej własnością. Zacisnęła pięści i nie zważając na swój wygląd wyszła z łazienki trzaskając drzwiami i wparowała do Pokoju Wspólnego. Widząc ją tak wściekłą, nikt się nie śmiał. - Kto mi to zrobił? - wydarła się wskazując na wąsa. - I gdzie moja różdżka? - dodała jeszcze głośniej. Edytowane przez Xeri dnia 05.08.2013 20:18
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 05.08.2013 20:00
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
- Na Merlina, nie drzyj się tak. Niektórzy - spojrzała po zebranych - wszyscy mają kaca. Litości dziewczyno. Złap różdżkę i się odczaruj. Chociaż jakiś czas temu wstała, nadal siedziała na ziemi, obok pół nagiego Draco. Spojrzała po sobie mętnym wzrokiem i zauważyła, że ona ma wszystkie części ubioru na swoim miejscu. Wzruszyła ramionami. - Eeee, Chris, ale ona właśnie zgubiła różdżkę. - zauważyła Angelina - A. To stanowi problem. - stwierdziła nieprzytomnie Wszyscy zaczęli szukać zagubionego patyczka. Niektórzy bardzo się zaangażowali, inni udawali że szukają, podnosząc leniwie poduszki. W końcu Loss stanęła na środku i zaczęła się głupkowato śmiać. Spojrzeli na nią zaskoczeni. - Serio? Nikt na to nie wpadł? Accio różdżka Xeri. Owa różdżka wyskoczyła spod popiołów w kominku. Tym razem oczy skierowały się na Marcusa, który ja wiadomo spędził tam część nocy. Podniósł ręce w obronnym geście. - Na mnie nie patrzcie, nie pamiętam nic, co działo się po... właściwie nic nie pamiętam. - To jeszcze bardziej cię obarcza - stwierdził Blaise mrużąc oczy. Nadmiar światła go drażnił. - Niech mi ktoś pomoże - pisnęła cichutko Silencio, stojąc za plecami wszystkich i dotykając nowej "ozdoby". Edytowane przez Christina dnia 05.08.2013 20:27
![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 05.08.2013 20:34
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Xeri miała różdżkę, ale to nie rozwiązywało jej nieprzyjemnego problemu. Spojrzała po zebranych. Nikt za bardzo nie wiedział jakiego zaklęcia użyć, żeby pozbyć się wąsa. - Kto ci to tak w ogóle zrobił? - spytała Lossi. - A żebym to ja wiedziała... - odpowiedziała, wzdychając. - Spojrzała znacząco na Marcusa Flinta, który uniósł ręce w obronnym geście. - Ja nic nie zrobiłem! - zarzekał się. - Nic nie pamiętam. Czemu zawsze wszystko na mnie? - Oj, przestań marudzić. Nikt cię nie oskarża - żachnęła się Ang, tonem mówiącym cos dokładnie odwrotnego. - Chyba musisz iść do pani Pomfrey... - zasugerowała Narcissa, marszcząc brwi. - Szczęściara, nie będzie cię na pierwszej lekcji. - Zastanowiła się chwilę. - Pierwsze jest zielarstwo z Puchonami. - Xeri, jako że nie znosiła tego przedmiotu, uśmiechnęła się i powiedziała: - Kto chce mnie odprowadzić? Edytowane przez Xeri dnia 05.08.2013 20:44
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 05.08.2013 20:58
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
- Ja! - wyrwała się blondynka wstając z podłogi. Zachwiała się nieco, ale dzięki Zabiniemu nie klapnęła z powrotem na tyłek. - Dzięki. Ja Pójdę. Nie jestem w stanie wdychać zapachu ziemi. - Okey, no to wszyscy mają zajęcie. A teraz dupki w troki i na lekcje. Raz, raz. Angelina zachowywała się jak kwoka, niańcząca swoje kurczaczki. Zdecydowanie lubiła mieć wszystko pod kontrolą i uwielbiała, gdy się jej słuchało. Ociągając się niemiłosiernie zorganizowali się i wyszli na zajęcia. - Doooobra, w drogę - ziewnęła Christina. Ruszyły w kierunku skrzydła szpitalnego. Xeri cały czas trzymała dłoń przy ustach, przez co wiele osób się na nich gapiło. Gdyby jednak tego nie robiła... no cóż, pośmiewisko gwarantowane. - Czuję się jak kretynka. - mruknęła dziewczyna niewyraźnie - Serio nie możesz nic z tym zrobić? - Mogę - odparła wesoło, machając do Smaile, która stała przy schodach - ale nie obiecuję, że będziesz miała nos. Albo usta. Albo cokolwiek innego. Silencio spojrzała na nią ze ukosa i stwierdziła, że już nie będzie o nic pytać, bo może dostać odpowiedź. Westchnęła głośno i zaczęła wspinaczkę po stopniach. Po pięciu minutach Johnson pchnęła ciężkie drzwi i znalazły się w obszernym, jasnym pomieszczeniu, o specyficznym zapachu. Pani Pomfrey zerknęła w stronę wejścia, ale nie zaprzestała nakładania bandażu młodemu Krukonowi. Gdy wreszcie skończyła, wytarła ręce i podeszła do dziewczyn. - Co się stało moje kochane? Niższa dziewczyna odsłoniła usta. Christina uśmiechnęła się pod nosem. To był bardzo ładny okaz. Edytowane przez Christina dnia 05.08.2013 21:08
![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
Narcissa |
Dodany dnia 05.08.2013 20:59
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 647 Dom: SlytherinPunkty: 8673 Ranga: Praktykant w Św Mungu Data rejestracji: 29.06.13 |
Pielęgniarka dobrotliwie uśmiechnęła się do niższej ślizgoni - Kto Ci to zrobił dziecko? - Nie wiem, ale uda się to zmyć - spytała Xeri, zasłaniając "wąsy". W tym czasie Christina przyglądała się młodemu Krukonowi. - Ale oczywiście - po tych słowach, skierowała się do gablotki z różnymi eliksirami. Wyjęła mała szklaną buteleczkę z jakiś płynem, który po otwarciu śmierdział niemiłosiernie. Nalała kilka kropel na wacik i podała Silencio, która energicznym ruchem zaczęła ścierać malowidło.Po kilku sekundach nie było po niczym śladu. *** - Mamy sprzątać, nie lubię tego - burknął Malfoy rozwalając się na fotelu - Niech to skrzaty zrobią. Kilka osób od niechcenia, zaczęło sprzątać, lecz nikt nie miał na to ochoty. - Rusz dupę Malfoy - krzyknął Nott rzucając w przyjaciela poduszką - Ty też przyczyniłeś się do tego syfu. Teodor był wyraźnie zdenerwowany. - No dobra już wstaje. A właśnie gdzie jest Argel i Cyźka ? - spytał Malfoy, rozglądając się po pokoju. Dwóch dziewczyn nigdzie nie było. - A to leniwe babska - oburzyła się Angelina. Energicznym krokiem, zaczęła okrążać cały pokój wspólny. Młode ślizgoni ukryły się za fotelem i postanowiły dokończyć resztki alkoholu z wczorajszej imprezy. - No dobra Loss to po malutkim - szepnęła Cyzia, wyraźnie zadowolona z siebie, że nie musi sprzątać tego bałaganu, podała koleżance kieliszek. - No to zdrówko, za Slytherin - odpowiedziała i szybciutko opróżniły zawartość karawaki.Obie zachichotały. - Tak w ogóle to chciałam Ci coś powiedzieć, wiesz bo jar30; - Nie dokończyła zdania, bo przed nimi stanęła rozwścieczona Angelina. - Jak możecie, leniwce już do roboty! - krzyknęła z całych sił.Wszyscy obecni ślizgoni podeszli do swoich koleżanek. - To co znowu pijemy? - zapytał Marcus, wyraźnie zadowolony z takiego obrotu sprawy. Edytowane przez Narcissa dnia 05.08.2013 21:44
Od cnót Gryfonów kretynizmu Puchonów i wiedzy-o-własnej-wszechwiedzy Krukonów chroń nas Slytherinie
**** ![]() |
|
|
|
Lossiril |
Dodany dnia 05.08.2013 22:07
|
![]() Pochwały: 7 Postów: 1040 Dom: SlytherinPunkty: 9322 Ranga: Żywy worek treningowy Data rejestracji: 30.04.13 |
- Nie, nie, nie! - Loss szybko podniosła się z miejsca. - To był tylko taki bonusik i tylko dla nas, a poza tym nie ma już co pić. I NIE! - krzyknęła, widząc Flinta otwierającego usta. - Nikt nie idzie do skrzatów po wino. Coś mi się widzi, że lekcje się zaczęły, a my śmierdzimy jak stado zapitych trolli. - dodała, wąchając włosy. - Wezwijmy skrzaty do sprzątania i sami się ogarnijmy - rozkazał Draco i ruszył w stronę dormitorium. Nagle w pokoju pojawiły się 3 skrzaty domowe i ukłoniły się półprzytomnym ślizgonom w pas. Ci odetchnęli z ulgą i skierowali kroki do łazienek. *** - Chodźmy, bo Snape powsadza nas do kociołków, jeśli opuścimy kolejną godzinę zajęć - ponaglała ich Narcissa, gdy tylko grupa zebrała się ponownie w pokoju wspólnym. - Mhm... Przydałby się jakiś specyfik na kaca, nie powiem, że nie. - Lepiej paszczy nie otwieraj, Nott, bo wciąż capisz przetrawionym alkoholem - Ang zatkała nos z obrzydzeniem. Ten spojrzał na nią spode łba, ale więcej nie otwierał już ust, nie chcąc narazić się na kolejne uwagi. Wszyscy skierowali się w stronę wyjścia i powlekli się na lekcje. "You could be great, you know, and Slytherin will help you on the way to greatness, no doubt about that." ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() tumblr klik 'We must take a hard road, a road unforeseen. There lies our hope, if hope it be.' 'The world is indeed full of peril, and in it there are many dark places; but still there is much that is fair, and though in all lands love is now mingled with grief, it grows perhaps the greater.' ![]() 'Deserves it! I daresay he does. Many that live deserve death. And some that die deserve life. Can you give it to them? Then do not be too eager to deal out death in judgment. For even the very wise cannot see all ends.' ![]() It is not our part here to take thought only for a season, or for a few lives of Men, or for a passing age of the world. We should seek a final end of this menace, even if we do not hope to make one. ![]() |
|
|
|
Xeri |
Dodany dnia 11.10.2013 15:49
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1380 Dom: SlytherinPunkty: 9223 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 26.05.13 |
Xeri wyszła z dormitorium, zamykając drzwi tyłkiem. W rękach miała bowiem stosik książek z szafki nocnej. Były to jej ulubione powieści z domu, które lubiła czytać do poduszki. Zerknęła znad woluminów i przeczesała wzrokiem pokój wspólny. Pełen był rozgadanych pierwszaków i drugoklasistów, którzy tak strasznie ją irytowali. Trajkotali głośno i przeszkadzali w nauce. Dziewczyna przewróciła oczami, zaskakując z ostatniego stopnia schodów. Zlokalizowała siedzącą przy kominku Argel i podeszła do niej żwawym krokiem, uważając, by nie upuścić książek. - Hej - powiedziała, rzucając się na fotel, po czym sapnęła, przygnieciona powieściami, które spoczęły na jej przeponie, uniemożliwiając przez chwilę oddychanie. - Cześć - odpowiedziała Lossi, przyglądając się koleżance rozbawionym wzrokiem. - Po co ci to? - spytała, wskazując na książki. Xeri odłożyła je na stolik, stojący tuż obok i otarła czoło. Ciężkie są, skubane, pomyślała. - Pomyślałam, że pożyczę je Jessice - wyjaśniła. - Ja na razie mam co czytać, bo wypożyczyłam z biblioteki trochę, a ona ich jeszcze nie czytała, to pomyślałam, że może jej się spodobają. - Zrobiła pauzę, wpatrując się przez chwilę w kominek i rozmasowując brzuch. - Co tam u ciebie? Masz ochotę może na imprezę? Ostatnia była... niech pomyślę... tydzień temu. Jestem złakniona tańca i alkoholu, a dziś przecież piątek... Oczy jej błyszczały, co świadczyło o tym, że już zapomniała jak na ostatniej imprezie międzydomowej w kuchni potwornie się upiła. - Nie dość ci imprez na jakiś czas? - spytała sceptycznie Lossiril. - No co ty? - Xeri energicznie potrząsnęła głową. - Ja mam na drugie imię biba - zarzekała się. - Xerissa Biba Silencio? No nieźle - zaśmiała się Loss. - Nie mów do mnie pełnym imieniem - wysyczała Xeri groźnie. - Nie znoszę go. Nie wiem co moim rodzicom strzeliło do głowy, żeby mnie tak nazwać. Ponoć to jakaś starożytna mitologiczna bogini, ale nie pociesza mnie ten fakt wcale. - Oj przestań - próbowała ją uspokoić. Cała Argel, zawsze bezsporna. Nasza Szwajcaria. - Dobra, nieważne. To co ty na to, aby urządzić tu wieczorem imprezę? Albo lepiej... w kiblu! Nie mam nic przeciwko kolejnej międzydomowej imprezie. - Tylko czy ktokolwiek chciałby przyjść? Rozmowę dwóch Ślizgonek przerwało niespodziewane pojawienie się Angeliny. - No wiesz ty co? - obruszyła się Xeri. - Oczywiście, że będą chcieli. Nie ma przecież nic lepszego niż imprezka ze Ślizgonami. Aby udowodnić prawdziwość swoich słów, Xeri poderwała się z fotela, na którym siedziała i, nucąc takty Bałkanicy zespołu Piersi, odtańczyła taniec-połamaniec. Angie i Lossi spojrzały na nią jak na wariatkę, po czym ta pierwsza powiedziała: - Jako wasza nowa pani prefekt mówię, że się zastanowię nad tym pomysłem i później cię poinformuję, dobrze? Xeri uznała, że nie jest to zła opcja. Pobiegła do Łapy dać jej książki i przy okazji powiedzieć o bibie, która być może się odbędzie. Edytowane przez Xeri dnia 11.10.2013 16:26
![]() Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się? Tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. Czy chcesz, czy chcesz pod drzewem skryć się też? W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy. Dziwnie już tutaj bywało, nie dziwniej więc by się stało, gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy. ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
Christina |
Dodany dnia 29.01.2014 20:55
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
- Tak, tak. Wiem. Christina szła obok profesora już od Wielkiej Sali i miała go stanowczo dość. - Nie powtarzaj ciągle, że wiesz, bo zdaję sobie sprawę, że i tak zrobisz po swojemu i będą tylko kłopoty. - To po co mi o tym mówisz - warknęła - profesorze. - Bo takie mam zadanie. - Chyba przegapiłam moment, kiedy zostałeś moją niańką. Do widzenia. Przeszła przez wejście i bardzo chciała trzasnąć drzwiami, jednak ściana idealnie wpasowała się w swoje miejsce z cichym pomrukiem. Pozostało jej tylko teatralnie rzucić torbą o stół i czekać na reakcję przyjaciół siedzących przy kominku. Książki uderzyły o blat stołu, ale jakoś nikt nie kwapił się do pytań. Zdenerwowana jeszcze bardziej rozglądała się po znajomych. - Nikt nie ma zamiaru zapytać się co się stało? - Nie. - odparła Angelina poprawiając poduszkę, na której się opierała. - Merlinie... żadnych oznak przyjacielstwa? - Nie - tym razem to Lorassil sprowadziła Johnson na ziemię. - Cudownie. Po co ja was w ogóle mam? ![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
| Angelina Johnson |
Dodany dnia 29.01.2014 21:07
|
![]() Pochwały: 23 Postów: 8024 Dom: SlytherinPunkty: 32803 Ranga: Komentuj FF, to się uśmiechnę Data rejestracji: 13.05.07 |
- Przestań pieprzyć i usiądź w końcu - Kazurro właśnie malowała paznokcie na kolor wściekłej malinki i potrzebowała dużej ilości światła, by niczego nie zepsuć. Niestety, Pokój Wspólny Slytherinu zupełnie się do takich spraw nie nadawał. - Jezu, co za bojowy nastrój - Christina posłusznie usiadła na kanapie, przewracając teatralnie oczami. Zaraz jednak zwiększyła swoją czujność, spięła ciało i wycelowała palcem wskazującym w kierunku dziewczyny - zaraz, zaraz. Kim Ty do diabła jesteś?! - Weź ten palec może, co?! - CISZA! Angelina oderwała wzrok z nad książki z miną prawdziwego zabójcy. Ups... Christina zupełnie zapomniała, że jej siostrze nie należy przerywać lektury. - Christi, to jest nasza nowa Ślizgonka, nowa Ślizgonko, to Christi - powiedziała na jednym wydechu Loss, odgarniając niesforny kosmyk włosów z nad czoła. - Boże, taka duża, a jak dziecko - podsumowała młodszą siostrę Angelina, zatrzasnęła książkę i wstała ze swojego ukochanego fotela. - Może kieliszek ognistej? - zapytała. Pamiętaj chemiku młody, komentuj ficki lub zmień się w odchody made by Mikasa, Butelka 31.07.2020r. ![]() ![]() ![]() ![]() Slytherin! Sss.. Nigdy nie pozwoliłem aby szkoła przeszkadzała mi w edukacji. Zawsze miałam szczęście. I znów będę je mieć. Krew na twoich rękach, Falka, Krew na twej sukience Płoń, płoń, Falka, za twe zbrodnie Spłoń i skonaj w męce! Trochę wstyd, ale cóż, zasłużyłam ;D ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |


Krnabrny





Slytherin















































