Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje napra...

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór±...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym ...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz...

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ dec...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz...

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ dec...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej noc...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej noc...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêc...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêc...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 40
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
Dom i Kilka Pomy³ek
Podstawowe informacje:
Gatunek: Inne
Ograniczenie wiekowe: b/o
Parring: Harry Potter/Hermiona Granger
Przeczytano 3344 razy.
Harry po wojnie wraca na Grimmuald Place i postanawia odbudowaæ stary dom. Z czasem okazuje siê, ¿e to mog³a byæ jego najlepsza decyzja. W tym domu przyznaj± siê do pope³nionych b³êdów i próbuj± je naprawiæ.
UWAGA! Opowiadanie jest skopiowane z mojego profilu na FanFiction.net

***


W rêku trzyma³ swój kufer, powiêkszony zaklêciem. By³ strasznie ciê¿ki, ale na pewno nie ciê¿szy ni¿ to, co nosi³ w sobie jego w³a¶ciciel. Ciemnow³osy ch³opak o posturze w sam raz na stanowisko szukaj±cego w dru¿ynie Quiddicha. Zielone oczy spogl±da³y zza okr±g³ych okularów na ten dom. Dom, z którym wi±za³o siê tyle wspomnieñ. Dom, który opu¶ci³ w po¶piechu, nawet nie wiedz±c dok³adnie kiedy. Teraz do niego wraca³. Po tych wszystkich wydarzeniach wraca³ do niego jako doros³y, dojrza³y mê¿czyzna, og³oszony zwyciêzc±. Chocia¿ wcale nie czu³ siê wygrany. Nie czu³ siê nawet doros³y. Niemal ca³e dzieciñstwo minê³o mu na toczeniu tej bezsensownej wojny. Zbyt du¿o ¿yæ ulecia³o, zbyt wiele istnieñ ucierpia³o, by móc nazwaæ to, co siê sta³o tryumfem.

Sam nie wiedzia³, dlaczego tak sta³, wpatruj±c siê w stare ceg³y i powybijane okna. Wspomina³. Nadal wspomina³ przesz³o¶æ. Cz³owieka, który zostawi³ mu ten dom jako znak, ¿e pomimo braku pokrewieñstwa krwi byli rodzin±. Powoli otworzy³ niemi³osiernie skrzypi±c±, star± furtkê, z uwielbieniem ws³uchuj±c siê w ten irytuj±cy d¼wiêk. Wydawa³o mu siê, ¿e przedmiot po prostu próbowa³ podzieliæ z nim rozpacz. U¶miechn±³ siê blado do w³asnych my¶li i przekroczy³ j± niepewnym krokiem. Tak samo jak wtedy, gdy robi³ to po raz pierwszy. Tylko ¿e wtedy by³ z nim Moody, by³a Tonks, a gdzie¶ za drzwiami budynku czeka³ na niego jego ojciec chrzestny. No i oczywi¶cie Weasleyowie. Teraz nie by³o ju¿ ani dwóch dzielnych Aurorów, ani niewinnego uciekiniera Azkabanu. Zginêli przez niego. Wojna poch³onê³a wiele niepotrzebnych ofiar. A on czu³ siê bole¶nie zwi±zany z ka¿d± ze ¶mierci. Nie potrafi³ wyraziæ swojego ¿alu. Ka¿de s³owo wydawa³o mu siê zbyt ma³e, niewystarczaj±ce.

W koñcu z wahaniem wcisn±³ klamkê frontowych drzwi. Ust±pi³y niemal natychmiast. Wchodz±c do ¶rodka, czarodziej poczu³ jaki¶ dziwny zapach, którego nie potrafi³ dok³adnie zidentyfikowaæ. Na pod³odze pe³no by³o brudu, strzêpków papierów, a nawet tapet ze ¶cian. Obrazy wisz±ce na ¶cianach mia³y przeciête p³ótna i nic nie wskazywa³o na to, ¿eby ich dotychczasowi mieszkañcy mieli zamiar kiedykolwiek do nich wróciæ. Czeka³o go du¿o pracy, ale nie ba³ siê tego. Chcia³ na nowo w³o¿yæ w to miejsce serce. Chcia³, ¿eby by³o tak jak wtedy na pi±tym roku. Wszyscy Weasleyowie zgromadzeni przy stole, których ¶miech roznosi³ siê echem po ca³ym domu. Hermiona pomagaj±ca pani Weasley w kuchni, pomimo braku umiejêtno¶ci gotowania. Kingsley, Moody, Tonks, Lupin i inni cz³onkowie Zakonu Feniksa odwiedzaj±cy ich nawet poza terminami zebrañ. Wiecznie narzekaj±cy Stworek, usi³uj±cy ratowaæ stare pami±tki rodzinne Blacków. No i on. Syriusz. Uwiêziony w tym miejscu dla w³asnego dobra. Osoba, której móg³ siê zwierzyæ, która doskonale go rozumia³a. Chcia³, ¿eby zamieszkali razem, jak tylko wszystko siê wyja¶ni. Kiedy tylko siê skoñczy. Czêsto o tym rozmawiali. A potem zdarzy³o siê to. I straci³ go na zawsze. Sta³ siê powodem ¶mierci kolejnego cz³onka swojej rodziny. Chcia³ to teraz odbudowaæ, ale wiedzia³, ¿e nigdy nie bêdzie tak jak dawniej. W¶ród rudych czupryn zabraknie tej jednej, najweselszej. Nigdy ju¿ nie zbierze siê Zakon Feniksa. Nie w pe³nym sk³adzie. W progu natomiast nie stanie Syriusz z lampk± wina w rêce. Stworek zamieszka w Hogwarcie. Ju¿ teraz pomaga w przygotowaniach do nastêpnego roku. To w sumie dobry skrzat, tylko przyzwyczajony do jednej rodziny, której linia zosta³a ju¿ dawno przerwana.

Rozmy¶laj±c o tym wszystkim kroczy³ powoli zdemolowanym korytarzem. ¦miercio¿ercy nie zwracali uwagi na to, jakiego ba³aganu narobili, ile cennych rzeczy zniszczyli, przeszukuj±c dom. Teraz to by³a prawie ruina. Wiedzia³ jednak, ¿e potrzeba tylko czasu. Czasu i pracy. I by³ gotów po¶wiêciæ go tak du¿o, jak tylko bêdzie trzeba. Postawi³ kufer w do¶æ sporym salonie. Trzeba bêdzie przeprowadziæ gruntowny remont. Zamierza³ siê za to zabraæ najszybciej, jak tylko siê da. Najlepiej od razu.

***


Mija³y dni, tygodnie, miesi±ce... Przez czas pracy opuszcza³ dom przy Grimmuald Place tylko po jakie¶ zakupy i inne sprawunki. Pisa³ równie¿ listy do Rona i Hermiony. Ka¿de z nich by³o zajête czym¶ innym. Ron pomaga³ rodzicom w pracach nad Nor±, Hermiona szuka³a swoich rodziców, ¿eby przywróciæ im pamiêæ.

Pewnego z ostatnich ciep³ych wieczorów ciemnow³osa dziewczyna postanowi³a odwiedziæ przyjaciela. Zajrza³a wcze¶niej do Rona pytaj±c, czy nie chcia³by wybraæ siê do Harry'ego razem z ni±. Ten jednak stanowczo odmówi³.

- Mamy tutaj jeszcze masê pracy, dziewczyno. Sam do niego pójdê, jak znajdê czas - powiedzia³. Stoj±ca za nim Ginny tylko wzruszy³a ramionami. Sama widzia³a Pottera tylko kilka razy na Pok±tnej lub na ulicy Londynu i za ka¿dym razem nie koñczy³o siê to zbyt dobrze, z czego oczywi¶cie nie omieszka³a siê zwierzyæ pannie Wiem-To-Wszystko. T± nieco mêczy³a ca³a ta sytuacja. Wojna zbli¿y³a do siebie wiele osób. A jeszcze wiêcej rozdzieli³a. Mo¿liwe, ¿e podczas ca³ego tego zamieszania pope³nili kilka b³êdów. Pospieszyli siê. Po prostu chcieli mieæ obok siebie kogo¶ bliskiego, a Ron zdawa³ siê byæ dla niej naprawdê kim¶ wspania³ym. Tak samo jak Ginny dla Harry'ego. Mo¿e i by³o to przej¶ciowe, nie mniej szkoda, ¿e nie mog± siê dogadaæ.

Pojawi³a siê przed drzwiami domu przy Grimmuald Place dok³adnie o godzinie 16:00. Musia³a po raz drugi sprawdziæ, czy aby na pewno nie pomyli³a adresu. Wszystko by³o wyremontowane. Nowa furtka, odmalowany p³ot, idealnie skoszony trawnik z drzewem, rzucaj±cym cieñ na wysypan± ¿wirem dró¿kê, prowadz±c± do nowych, dêbowych drzwi. Mo¿na by³o zauwa¿yæ, ¿e wstawiono nowe okna, w których od ¶rodka wisia³y firany w barwach Gryffindoru. U¶miechnê³a siê delikatnie pod nosem. No tak, a czego innego mog³a siê spodziewaæ. Chwyci³a mocniej butelkê i pokona³a odleg³o¶æ dziel±c± j± od budynku. Po chwili wahania wcisnê³a dzwonek, który do z³udzenia przypomina³ jej hogwardzki dzwon rozpoczynaj±cy i koñcz±cy lekcje. Tak, ten d¼wiêk budzi³ w niej tyle wspomnieñ...

Zanim jednak zd±¿y³a na powrót siê zamy¶liæ, drzwi otworzy³ jej ch³opak o rozczochranych, ciemnych w³osach, ubrany w lu¼n±, odrobinê pogniecion± koszulê, jeansy i widocznie stare trampki. W pierwszym momencie stan±³ jak wryty, ale po chwili u¶miechn±³ siê szeroko.

- Hermiono! Co za niespodzianka! - powiedzia³ i u¶ciska³ j± mocno, a ona uca³owa³a go delikatnie w policzek.

- Cze¶æ. No wiem. Pisa³e¶ ostatnio, ¿e skoñczy³e¶ remont i uzna³am, ¿e trzeba to jako¶ uczciæ - odpar³a i wyci±gnê³a w jego stronê trzymane w rêce wino. Harry przyj±³ prezent i wpu¶ci³ j± do ¶rodka, zamykaj±c za ni± drzwi. Gdy tylko przekroczy³a próg stanê³a jak wryta. Korytarz mia³ szare ¶ciany, z wymalowanym na nich z³otym wzorem ga³±zek drzewa wi¶niowego z drobnymi kwiatuszkami. Po obu stronach wisia³y zdjêcia znanych im poleg³ych w II Bitwie o Hogwart. Cedric, Colin, Moody, Tonks, Lupin, Fred, Syriusz, Dumbledore, Zgredek, rodzice, a nawet Snape. Pod ka¿dym z nich widnia³ herb domu, do którego dana osoba przynale¿a³a w Hogwarcie i krótka notka o ¶mierci i tym, co Harry'ego z ni± ³±czy³o. Dziewczyna dotknê³a delikatnie wzorku, patrz±c z podziwem na otoczenie.

- Rany... Sam to zrobi³e¶? - spyta³a. Jej przyjaciel skin±³ g³ow±, wyra¼nie z siebie zadowolony.

- Nie potrafi³em inaczej. To takie miejsce ku czci ich pamiêci. ¯ebym nie zapomnia³ - powiedzia³. Spojrza³a na niego z uznaniem. Zawsze wiedzia³a, ¿e jest niezwyk³ym czarodziejem. Odwa¿nym i uczciwym, a tak¿e wyj±tkowo silnym psychicznie cz³owiekiem. Nie spodziewa³aby siê jednak takiego kroku.

- Jest wspania³e - przyzna³a, na co Harry u¶miechn±³ siê tylko przelotnie.

- Nie mia³em miejsca na zdjêcia wszystkich poleg³ych. Na koñcu korytarza wisi lista z nazwiskami, któr± sam przepisa³em. Dla pamiêci.

Odruchowo po³o¿y³a mu rêkê na ramieniu. ¯eby wiedzia³, ¿e nie jest sam. Dopiero po d³u¿szej chwili ruszyli dalej.

- Mo¿e zaparzê ci herbaty? - spyta³, kieruj±c siê w stronê kuchni. Hermiona u¶miechnê³a siê.

- Dobra, ale zaraz potem wszystko mi poka¿esz - powiedzia³a. Harry za¶mia³ siê weso³o.

- Zgoda.

Weszli do kuchni. Tutaj równie¿ wiele siê zmieni³o. Urz±dzona by³a w elegancki, na pierwszy rzut oka nieco staro¶wiecki sposób. ¦ciany mia³y kolor skórki ciemnej pomarañczy. Po¶rodku sta³ do¶æ spory, jasny stó³ z sze¶cioma krzes³ami do kompletu. Pozosta³e meble równie¿ wykonane by³y z jasnego drewna. Niektóre mia³y oszklone drzwiczki, przez które widaæ by³o now±, eleganck± zastawê. Do tego oczywi¶cie zlewozmywak, nowiutka lodówka, kuchenka i piekarnik. Wszystko l¶ni³o czysto¶ci±, a¿ dziw bra³, ¿e mieszka tu samotny facet. I to w dodatku czarodziej!

- O rany... - wydusi³a tylko. Harry za¶mia³ siê cicho i postawi³ na stole talerzyk z ciasteczkami. No tak, zawsze gotów na ka¿d± okoliczno¶æ.

- Daj spokój. W spokoju zostawi³em tylko dwa pomieszczenia. Jedno z drzewem genealogicznym Blacków. Stawiam tam tylko co jaki¶ czas bukiet kwiatów. Tak dla czystej zasady. Mo¿e i wyparli siê Syriusza, ale byli jego rodzin±. W pewnym sensie.

- A drugie pomieszczenie? - spyta³a. Jej przyjaciel nieco spochmurnia³.

- Pokój Syriusza. Nie potrafi³bym w nim nic zmieniæ. Tylko trochê posprz±ta³em - wyja¶ni³. Hermiona obesz³a dziel±cy ich stó³ i po³o¿y³a mu obie d³onie na ramionach.

- Rozumiem, Harry. Chcesz zatrzymaæ chocia¿ jak±¶ jego cz±stkê - odgad³a. Ciemnow³osy u¶miechn±³ siê s³abo, patrz±c na ni± uwa¿nie.

- Jak ty mnie dobrze znasz - powiedzia³. Dziewczyna wzruszy³a ramionami, unosz±c minimalnie k±ciki ust.

- Wiem. Oboje dobrze siê znamy - odpar³a. Ch³opak obj±³ j± delikatnie w pasie i przycisn±³ do siebie. Po prostu ¿eby poczuæ, ¿e jest blisko.

- Cieszê siê, ¿e tu jeste¶, Hermiono. ¯e poznali¶my siê wtedy w pierwszej klasie.

- Ja te¿, Harry.

Stali tak przez kilka minut, dopóki woda w czajniku nie zaczê³a siê gotowaæ, oznajmiaj±c to g³o¶nym, przeci±g³ym gwizdem. Na ten d¼wiêk odsunêli siê od siebie niemal natychmiast. Potter zala³ kubki wrz±tkiem i zamiesza³.

- A co tam u ciebie i Rona? - spyta³, ¿eby przerwaæ ciszê, która normalnie nigdy by im nie przeszkadza³a, ale tym razem wyda³a siê dziwnie inna. Jakby kto¶ przy³apa³ ich na czym¶ niegrzecznym.

- Wiesz... trochê... inaczej - odpar³a. Harry spojrza³ na ni± zaskoczony. Po raz pierwszy jego przyjació³ka nie mia³a pojêcia, co powiedzieæ. No proszê.

- To znaczy? - Postawi³ kubki na stole i zaj±³ jedno z krzese³. Hermiona usiad³a obok niego, wzdychaj±c.

- Nie wiem. Nie dogadujemy siê. Bojê siê, ¿e przez tê ca³± wojnê podjêli¶my jedn± z najgorszych decyzji w naszym ¿yciu - wyzna³a. Harry parskn±³ wymuszonym, ponurym ¶miechem.

- Wiem, co czujesz. Ze mn± i Ginny jest tak samo. A w ka¿dym razie podobnie.

Opowiedzia³ jej o ich ostatnim spotkaniu na Pok±tnej, podczas którego porz±dnie pok³ócili siê o... o ich zwi±zek. O to, czy on w ogóle ma jakikolwiek sens. W sumie to nawet nie by³ pewien, czy nadal s± razem, czy ju¿ raczej nie. Hermiona przyzna³a, ¿e Ginny ju¿ mówi³a jej o ca³ej sytuacji i okaza³o siê, ¿e dziwnym trafem wszystko, co do niego czu³a od lat, jakby zaczê³o znikaæ. Polubi³a go, bo by³ bohaterem, wybrañcem. Kim¶, o kim mówi³y legendy. Podziwia³a go. A kiedy zobaczy³a, ¿e wszystko siê koñczy, a on, pomimo ¿e wreszcie odwzajemni³ jej uczucia, jest jaki¶... inny, sama nie wiedzia³a co robiæ. Nie potrafi³a zaakceptowaæ tego, ¿e on nie potrafi³ zachowywaæ siê jak inni faceci w jego wieku. Potrafi³ byæ podejrzliwy, nawet w stosunku do poznanych wcze¶niej osób. Wszystko dok³adnie bada³ i nadal uwielbia³ æwiczyæ, trenowaæ, byleby tylko nie wyj¶æ z wprawy. Chcia³ nadal trenowaæ m³odych, ¿eby zawsze byli w pogotowiu, ale ona uwa¿a³a, ¿e to ju¿ niepotrzebne. W koñcu wojna siê skoñczy³a. Wygrali.

Hermiona opowiedzia³a mu te¿ o tym, ¿e jej stosunki z Ronem nagle znów wróci³y do punktu wyj¶cia, czyli ci±g³ych k³ótni, sprzeczek. Nie mogli siê po prostu dogadaæ. Pewnie rzeczywi¶cie pope³nili powa¿ny b³±d, próbuj±c wmówiæ sobie, ¿e chêæ blisko¶ci, któr± odczuwali, to prawdziwa mi³o¶æ.

W koñcu skoñczyli piæ herbatê i Harry oprowadzi³ j± po domu. Zaczêli od salonu, który urz±dzony by³ niemal identycznie, jak Pokój Wspólny Gryffindoru. Doda³ tylko jedno mugolskie udogodnienie - telewizor. Jako¶ wyj±tkowo go do niego ci±gnê³o. Odremontowane schody ju¿ nie skrzypia³y, a porêcze by³y mocne i solidne. ¦ciany klatki schodowej i pó³piêter mia³y kolor ciemnoz³oty, przypominaj±cy nieco jasny br±z. Wprowadzi³ j± do wszystkich pokoi (a by³o ich do¶æ sporo) i ka¿dy by³ urz±dzony niemal identycznie. Jasne ¶ciany, kilka trochê ciemniejszych mebli, ³ó¿ko z po¶ciel± w kolorach wszystkich domów w Hogwarcie. Na firanach królowa³y barwy Gryfonów w ja¶niejszym lub ciemniejszym odcieniu. Pokaza³ jej nawet swój pokój, umiejscowiony na pierwszym piêtrze. Patrz±c na niego, nie by³o w±tpliwo¶ci, do jakiego domu nale¿a³. Tylko gdzieniegdzie mo¿na by³o natkn±æ siê na barwy Ravenclawu, Slytherinu b±d¼ Hufflepuffu. Na meblach sta³y zdjêcia i inne pami±tki. Na magicznych fotografiach widzia³a wszystkich Weashley'ów, rodziców Harry'ego, a nawet sam± siebie. Niedaleko ustawionego w pobli¿u okna ³ó¿ka sta³o biurko zawalone ró¿nymi wydaniami Proroka Codziennego, listami i kilkoma drobiazgami. W nogach ³ó¿ka sta³ jego kufer z Hogwartu, a na pod³odze le¿a³ miêkki dywan w ciemno¿ó³tym kolorze.

Na koniec zaprowadzi³ j± przez tylne drzwi do ogrodu (o którym istnieniu nikt nie mia³ zielonego pojêcia, dopóki Harry nie odkry³ tego wyj¶cia). Tutaj przyda³o siê na co¶ ¿ycie w domu Dursley'ów i pielêgnowanie ogrodu ciotki Petunii. Ziemiê przy ogrodzeniu ozdabia³y ró¿nokolorowe kwiaty ró¿nych gatunków. Ró¿owe, czerwone, niebieskie, bia³e, a nawet pomarañczowe ró¿e, fioletowe i ¿ó³te bratki, kilka s³oneczników, go¼dzików, lilii oraz kilka krzaczków z porzeczkami, czarnymi i czerwonymi. Równo skoszona trawa prezentowa³a siê zdrowo i elegancko, a do¶æ blisko domu sta³ stó³ z dwiema ³awkami po obu jego stronach i dwoma krzes³ami na koñcach. Trochê dalej sta³a ³awka ogrodowa typu hu¶tawki. Dalej, nieco schowany w razie deszczu, sta³ do¶æ spory, zamykany grill. Najbardziej jednak zdziwi³o dziewczynê to, ¿e pomimo wszystkich wprowadzonych zmian dom nadal mia³ ten swój charakter, który oboje pamiêtali z momentu, w którym przybyli do niego po raz pierwszy. Przysiedli na bujanej ³awce, rozkoszuj±c siê najprawdopodobniej ostatnim ciep³ym wieczorem.

- A tak w ogóle to co u twoich rodziców? - spyta³ ni st±d ni zow±d. Hermiona u¶miechnê³a siê.

- Jeste¶my na dobrej drodze. Ju¿ nied³ugo zwrócê im pamiêæ - powiedzia³a. Harry uniós³ minimalnie k±ciki ust.

- Cieszê siê - przyzna³. - No i... nie mia³em okazji ci podziêkowaæ. Naprawdê wiele po¶wiêci³a¶, ¿eby ze mn± pój¶æ na poszukiwanie horkruksów, mimo, ¿e wcale nie musia³a¶. Dziêkujê.

Czarownica chwyci³a delikatnie jego rêkê, jakby to by³a najnormalniejsza rzecz na ¶wiecie, po czym spojrza³a mu prosto w oczy.

- Nie masz za co, Harry. Ka¿dy na moim miejscu zrobi³by to samo. Poza tym... nawet gdybym nie posz³a z tob± nie mog³abym prowadziæ normalnego ¿ycia. Sam chyba wiesz, dlaczego - przypomnia³a mu. Ch³opak skin±³ g³ow±.

- Wiem. Ale to nie zmienia faktu, ¿e nie musia³a¶.

- No dobra, nie musia³am. Ale zrobi³am to i nie ¿a³ujê.

Po tych s³owach tak po prostu siê w niego wtuli³a. I siedzieli tak, rozmawiaj±c, ¶miej±c siê i ¿artuj±c jak za dawnych czasów. Szczerze i od serca. Nawet nie zauwa¿yli, ¿e zrobi³o siê pó¼no, nie zwrócili uwagi na zmêczenie. Zasnêli na ³awce, przytuleni do siebie, z u¶miechami na twarzach. Jakby nie by³o w tym nic dziwnego. Nie mieli przed sob± ¿adnych tajemnic ani ograniczeñ, których trzymali siê przy swoich partnerach.

Obudzili siê do¶æ pó¼nym rankiem, nieco zesztywniali i obolali. Po¶miali siê chwilê, zaskoczeni miejscem, w którym zmorzy³ ich sen, po czym poszli do kuchni. Oczywi¶cie to Harry zabra³ siê za przygotowywanie ¶niadania, chocia¿ Hermiona pomaga³a, jak tylko potrafi³a. Ustawi³a sztuæce, talerzyki, pó³miski i kubki z kaw± na stole, a czarodziej usma¿y³ im jajecznicê na boczku. Co¶, co wyj±tkowo czêsto robi³ w domu wujostwa. O dziwo nawet przy ¶niadaniu nie zabrak³o im tematów do rozmów. Kiedy skoñczyli razem posprz±tali i usiedli na kanapie w salonie z kubkami kawy w rêkach.

- Wiesz, ¿e chyba powinnam ju¿ pój¶æ? - spyta³a. Harry wzruszy³ ramionami.

- Masz jakie¶ wa¿ne sprawy do za³atwienia?

Dziewczyna zamy¶li³a siê.

- Nie, w sumie nie. Ale nie chcê ci siê narzucaæ...

- Daj spokój - przerwa³ jej przyjaciel, machaj±c lekcewa¿±co rêk±. - Jak mo¿esz mi siê narzucaæ? Jeste¶ moj± przyjació³k±, mo¿esz tu siedzieæ jak d³ugo tylko chcesz. A poza tym wiesz, jak mi siê tu czasami nudzi?

Czarownica za¶mia³a siê.

- Oj, domy¶lam siê. Dziêki.

- Nie ma za co.

W tym samym momencie w domu rozleg³ siê dzwonek do drzwi, który ponownie przypomnia³ jej hogwardzki dzwon lekcyjny. Harry zerkn±³ na zegarek. Prawie po³udnie. Uniós³ minimalnie brwi.

- Ciekawe kto to - powiedzia³ i ruszy³ do drzwi. Hermiona z czystej ciekawo¶ci posz³a za nim.

- Niespodzianka! - rozleg³ siê okrzyk, gdy tylko m³ody Potter otworzy³ drzwi. Oboje u¶miechnêli siê szeroko na widok licznej rodziny z rudymi czuprynami stoj±cymi za progiem.

- O rany, jak mi³o was zobaczyæ! - powiedzia³ Harry ze ¶miechem, pozwalaj±c siê wy¶ciskaæ pani Weasley, która znów powiedzia³a co¶ o tym, ¿e Harry jest stanowczo za chudy.

- Ciebie równie¿, kochaneczku, ciebie równie¿! - krzyknê³a przy tym weso³o. Przywita³ siê ze wszystkimi, ca³uj±c Ginny w policzek.

- O, Hermiono! Co ty tu robisz? Nie mia³a¶ przyj¶æ do Harry'ego wczoraj? - spyta³ Ron, patrz±c na swoj± dziewczynê. Ta wzruszy³a ramionami.

- By³am wczoraj, ale zagadali¶my siê do pó¼na i spa³am tutaj, w jednym z pokoi - odpar³a Hermiona. Ron jednak nadal mierzy³ j± uwa¿nym spojrzeniem. Nie by³o w tym ani krzty tego uczucia, co wcze¶niej. W sumie pomiêdzy Harrym i Ginny równie¿ nieco przygas³o.

Czeka³a go kolejna oprowadzka po domu. I tym razem posypa³o siê wiele pochwa³ pod jego adresem. Wszystkim podoba³ siê g³ównie korytarz wej¶ciowy. Pani Weasley a¿ siê pop³aka³a, widz±c na ¶cianie zdjêcie swojego syna. Na koniec wynie¶li na zewn±trz jeszcze kilka krzese³ i urz±dzili sobie obiadowego grilla. By³o du¿o ¶miechu, ¿artów i rozmów na ró¿norakie tematy. W pewnym momencie Harry wszed³ do domu po kolejny zapas kie³basek i us³ysza³ krzyk Hermiony. Nie, ¿eby by³ w¶cibski, ale odruchowo siê napi±³ i nadstawi³ uszu.

- Dobra! Skoro tak to widzisz, to rzeczywi¶cie nie ma sensu ci t³umaczyæ, ¿e miêdzy mn± a Harrym nic nie by³o! Nic siê nie wydarzy³o! - krzycza³a.

- Daj spokój, widzê, jak na siebie patrzycie! - tym razem to by³ Ron. Harry uniós³ brwi. Czy¿by on s±dzi³, ¿e on i Hermiona... co?!

- Wiesz co? Id¼ ty sobie zbadaæ wzrok! Mam dosyæ tej twojej ci±g³ej zazdro¶ci! To koniec!

Po tych s³owach us³ysza³ g³o¶ny tupot i trzask zamykanych drzwi frontowych. Przez chwilê sta³ tak bez ruchu, po czym powoli ruszy³ w kierunku kuchni, gdzie zobaczy³ swojego przyjaciela, stoj±cego przy stole. Jego uszy przypomina³y dwa plasterki dojrza³ych pomidorów.

- Ron? Co jest? - spyta³, jakby nie s³ysza³ ca³ego zaj¶cia. Jego przyjaciel spojrza³ na niego gniewnie.

- Co jest? Co jest? Przyznaj siê, ¿e ty i Hermiona...

- Ron! - przerwa³ mu, zanim ten zd±¿y³by powiedzieæ cokolwiek wiêcej. - Jeste¶my przyjació³mi. S±dzisz, ¿e zrobi³bym ci co¶ takiego?

Te s³owa nieco go uspokoi³y, ale nadal wygl±da³ na w¶ciek³ego.

- Mo¿e nie. Nie teraz. Ale przyznaj, ¿e was do siebie ci±gnie. Chcecie tego, ale Ginny i ja was powstrzymujemy. Jak d³ugo zamierzasz jeszcze ok³amywaæ moj± siostrê, Harry? Udawaæ, ¿e co¶ was ³±czy, skoro wasz zwi±zek jest tak± sam± pomy³k±, jak mój i Hermiony?

Harry przez chwilê nic nie mówi³, nie mog±c dobraæ odpowiednich s³ów.

- Nie ci±gnie nas do siebie, Ron. Jeste¶my tylko przyjació³mi.

Rudzielec prychn±³ pogardliwie.

- Ta, jasne. Tak wam siê wydaje. Ale to widaæ. Widaæ, ¿e jeste¶cie zakochani po uszy. Wiesz, ¿e kiedy jeszcze chodzili¶my do Hogwartu robiono zak³ady o to, kiedy oficjalnie zostaniecie par±?

Harry'ego wmurowa³o. Naprawdê? Naprawdê to tak wygl±da³o? No nie¼le. Tego siê nie spodziewa³. Nigdy nie my¶la³ o Hermionie w ten sposób, chocia¿ musia³ przyznaæ, ¿e bardzo mu na niej zale¿a³o. Lubi³ z ni± rozmawiaæ, spêdzaæ z ni± czas. Ale to chyba jeszcze nie znaczy, ¿e musz± byæ par±? Ron patrzy³ na niego jeszcze przez chwilê, po czym wyszed³ z kuchni, zostawiaj±c w niej Harry'ego sam na sam ze swoimi przemy¶leniami. Czy to mo¿liwe, ¿e on i Hermiona mogliby?... Nie. To znaczy, do tej pory naturalne by³o dla nich to, ¿e siê przytulili, ¿e czasami trzymali siê za rêce i tym podobne.

- Harry.

A¿ podskoczy³, kiedy poczu³ czyj±¶ d³oñ na ramieniu. Odwróci³ siê i stan±³ twarz± w twarz z Ginny.

- O, hej. No tak, kie³baski - powiedzia³, nagle przypominaj±c sobie, po co tak w³a¶ciwie przyszed³ do kuchni. Ginny u¶miechnê³a siê.

- S³ysza³am twoj± rozmowê z Ronem. Znaczy, urywek, ale zawsze - przyzna³a. Harry pokrêci³ g³ow±.

- Nie wa¿ne. Nie my¶l o tym. Przejdzie mu - zbagatelizowa³ sprawê, jednak ona powtórzy³a jego gest, nadal siê u¶miechaj±c.

- Nie, Harry. On ma racjê. Mo¿e rzeczywi¶cie pope³nili¶my b³±d.

Potter odwróci³ siê zaskoczony.

- O czym ty mówisz? - spyta³. Panna Weasley unios³a brew.

- Och, daj spokój. Oboje wiemy, ¿e to, co miêdzy nami by³o, ju¿ wygas³o. Mo¿e lepiej, ¿eby¶my skoñczyli to teraz, ni¿ niepotrzebnie siê ranili i pó¼niej rozstali siê w gniewie. Wolê, ¿eby¶my zostali przyjació³mi.

Harry patrzy³ na ni± przez chwilê w zdumieniu. Czy ona w³a¶nie z nim zerwa³a?

- Jeste¶ tego pewna, Ginny? Wszystko mo¿e siê jeszcze naprawiæ...

- Nie. Tak bêdzie lepiej.

Oboje siê u¶miechnêli, mo¿e nawet po trochu z ulg±. To wszystko naprawdê wcze¶niej ich mêczy³o. Czas odpocz±æ. Podeszli do siebie i u¶cisnêli siê, jak przyjaciele, po czym Ginny ruszy³a do wyj¶cia z kuchni.

- Ach, no i jeszcze jedno. Ty i Hermiona naprawdê do siebie pasujecie - mrugnê³a do niego porozumiewawczo. - I nie zapomnij tych kie³basek!

U¶miechn±³ siê sam do siebie, wyj±³ z lodówki paczkê kie³basek i ruszy³ w kierunku ogrodu.

***


Przypadek? Nie s±dzê. Dok³adnie sze¶æ lat pó¼niej wszyscy znów spotkali siê w domu przy Grimmuald Place 12 z okazji trzecich urodzin ma³ej Lily Potter - córki Harry'ego i Hermiony. Zjechali siê wszyscy Weasley'owie - Molly i Artur, Ron ze swoj± narzeczon±, Emm±, któr± pozna³ dwa lata po zerwaniu z Hermion± w sklepie, który prowadzi³ razem z Georgem, Ginny ze swoim mê¿em, Henrym, kapitanem dru¿yny Quiddicha, do której nale¿a³a jako ¶cigaj±ca i w dodatku spodziewali siê razem dziecka. Przyjecha³ te¿ wiecznie samotny Charlie, George ze swoj± ¿on± i dwójk± dzieci, Percy, jak zwykle zbyt zabiegany, ¿eby o¶wiadczyæ siê swojej dziewczynie - Felicity, która pracowa³a w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Zjawili siê równie¿ rodzice Hermiony, którzy, pomimo i¿ przypomnieli sobie, kim s± i ¿e maj± córkê, nadal uczyli siê j± poznawaæ i pracowali nad wspólnymi wspomnieniami. Hermiona czêsto zabiera³a ich w miejsca, w których razem byli i pomaga³a im odbudowaæ tamt± relacjê. Wszystko by³o na dobrej drodze. Byli jedn± wielk± rodzin±. Harry i Hermiona wspólnie uznali, ¿e Ron i Ginny powinni byæ rodzicami chrzestnymi Lily, z czego wszyscy byli wyj±tkowo zadowoleni.

Historia mo¿e i nie zakoñczy³a siê tak, jak wszyscy s±dzili, ¿e siê skoñczy. Wojna by³a b³êdem i b³êdy zasia³a w ich sercach i poczynaniach. Niektóre uda³o im siê naprawiæ, inne zostawi³y ¶lady. Zdarza siê, ¿e czasami przypominaj± sobie we ¶nie tamte wydarzenia, a wtedy nie mog± zasn±æ. Harry ma na to swój sposób. Zaszywa siê w pokoju swojego ojca chrzestnego i tam po prostu próbuje zapomnieæ, przepraszaj±c i dziêkuj±c tym, którzy oddali ¿ycie za to "zwyciêstwo". On znalaz³ swój dom. Swoje miejsce. I szczerze ¿yczy³ tego samego innym, którzy prze¿yli. ¯eby potrafili siê po tym pozbieraæ.

KONIEC

Komentarze
avatar
Prefix u¿ytkownikaMargaret Black  dnia 22.03.2016 08:24
W rêku trzyma³ swój kufer, powiêkszony zaklêciem. By³ strasznie ciê¿ki, ale na pewno nie ciê¿szy ni¿ to, co nosi³ w sobie jego w³a¶ciciel.

Cz³owieka, który zostawi³ mu ten dom jako znak, ¿e pomimo braku pokrewieñstwa krwi byli rodzin±.

Wojna zbli¿y³a do siebie wiele osób. A jeszcze wiêcej rozdzieli³a.

Chcia³ nadal trenowaæ m³odych, ¿eby zawsze byli w pogotowiu, ale ona uwa¿a³a, ¿e to ju¿ niepotrzebne. W koñcu wojna siê skoñczy³a. Wygrali.

Wojna by³a b³êdem i b³êdy zasia³a w ich sercach i poczynaniach.

Moje pere³ki.

Bardzo dobry tekst i bardzo d³ugi. Przyjemnie siê go czyta³o.
Harry zawsze pasowa³ mi do Hermiony, wiêc parring szczególnie mnie nie zrazi³. Piszesz ¶wietnie. Pocz±tek i koniec s± mistrzowskie. Bardzo dobre opisy uczuæ i miejsc.
Kilka zgrzytów oczywi¶cie by³o.
Jedno tylko zwróci³o moj± uwagê. Kto chcia³by mieszkaæ w takim domu? Zaraz po wej¶ciu do ¶rodka napotykamy aleje zmar³ych. Trochê to depresyjne, no ale to w koñcu Harry.
Ca³o¶æ zas³uguje na Wybitny.
avatar
Prefix u¿ytkownikaElizabeth_  dnia 22.03.2016 17:04
Miniaturki, w których dochodzi do zmiany pogl±dów, czy te¿ zmiany zachowania s± dla mnie zawsze zagwozdk±. Bo czy da siê w jednym tek¶cie przedstawiæ proces zmiany? Zasadniczo wydaje mi siê, ¿e do tego lepiej napisaæ ff w seriach i z Twoim stylem ³adnie by Ci to wysz³o.

Co do samego pomys³u przypad³ mi do gustu. Po prostu ten dom, to drzewo, te b³êdy - s± bardzo trafione.

Je¶li za¶ chodzi o wybrany paring... Nie jest moim ulubionym, ale nie skre¶lam go. Mówimy tutaj o ff, a nie o kanonie (bo w kanonie akceptujê stworzone przez Rowling zwi±zki) i ten pomys³ ma sens.

¯yczê weny!
avatar
Prefix u¿ytkownikaEmilyWright  dnia 22.03.2016 20:44
Ooo, ciekawy ff :D

Po pierwsze, napisa³a¶ duuu¿y kawa³ tekstu, ale lekko mi siê czyta³o i nie czu³am tej d³ugo¶ci, a to jest zdecydowanie na plus :D W ogóle mi siê podoba³o Wrozka Paring Harry&Hermiona mnie nie razi, odetchnê³am z ulg±, gdy zobaczy³am, ¿e nie spróbujesz nam wcisn±æ par z kosmosu ;p
Mogê siê doczepiæ tylko tego, ¿e na koniec to chyba trochê za szybko posz³o. Nie by³o nic napisane, ¿e zostali par±, a na koniec BUM i dziecko. No ale to moje osobiste odczucia.

I gdzie¶ tam chyba jeszcze znalaz³am powtórzenie, ale nie chce mi siê tego znowu szukaæ xD

ogólnie jest jak najbardziej na plus, weny na nastêpne! Wrozka
avatar
Prefix u¿ytkownikaHermiona Jean Granger  dnia 23.03.2016 07:23
Kurcze, chyba zapomnia³am napisaæ, ¿e niektóre rzeczy s± poza kanonem ^^ tak to jest, jak co¶ siê kopiuje.
Co do powtórzeñ - czytaj±c opowiadanie po raz n-ty przyznajê siê bez bicia, ¿e owszem, zdarzy³y siê, ale momentami ju¿ nie mia³am pomys³ów na synonimy, wiêc niestety musicie mi to wybaczyæ ^^
To mój pierwszy FF tutaj od... no od d³u¿szego czasu i bardzo siê zdziwi³am, widz±c tak mi³e komentarze :) Dziêkujê Wam :D
avatar
Prefix u¿ytkownikaAneta02  dnia 16.04.2018 23:07
Muszê przyznaæ, ¿e miniaturka naprawdê mi siê spodoba³a :D Wed³ug mnie Harry i Hermiona powinni byæ razem w g³ównej serii, napisanej przez pani± Rowling. Pasuj± do siebie i mogliby byæ naprawdê dobr± par±...ma³¿eñstwem...rodzicami...a mo¿e i dziadkami? Natomiast Ron wyda³ mi siê burakiem i nieczu³ym draniem jezyk
To ff to klasa sama w sobie. Faktycznie wyst±pi³y jakie¶ powtórzenia, ale zanik³y w czelu¶ciach cudowno¶ci tej pracy! Masz lekki styl pisania i mimo ogromnej ilo¶ci tekstu - czyta³o siê naprawdê przyjemnie i szybko. Dajê Wybitny :)
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Wybitny! Wybitny! 100% [5 g³osów]
Powy¿ej oczekiwañ Powy¿ej oczekiwañ 0% [0 g³osów]
Zadowalaj±cy Zadowalaj±cy 0% [0 g³osów]
Nêdzny Nêdzny 0% [0 g³osów]
Okropny Okropny 0% [0 g³osów]
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.24