
Korneliusz Oswald Knot (ang. Cornelius Oswald Fudge) by³ do¶æ kontrowersyjn± osob± w powie¶ci "Harry Potter" pani Rowling. Wszyscy, którzy przeczytali choæ jeden tom tej sagi, powinni wiedzieæ, kim on by³. Korneliusz Knot pe³ni³ funkcjê Ministra Magii. Przez kilka pierwszych lat swojego urzêdowania codziennie pyta³ o radê dyrektora szko³y Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Albusa Dumbledore'a, w koñcu jednak dostrzeg³ zalety swojego stanowiska i z dnia na dzieñ oddala³ siê od Albusa. Jego decyzjê przyspieszy³ równie¿ fakt, ¿e mieli ró¿ne zdania na temat powrotu Lorda Voldemorta i nie tylko. Zanim Knot przej±³ stanowisko Ministra po czarownicy o nazwisku Milicenta Bagnold, pracowa³ w Departamencie Magicznych Katastrof. By³ tam zastêpc± dyrektora.
W szóstym tomie zatytu³owanym "Harry Potter i Ksi±¿ê Pó³krwi" Knot spotyka siê z premierem Wielkiej Brytanii. Mugol opisa³ go wtedy w s³owach: "[...] korpulentny jegomo¶æ. [...] Po chwili ów mê¿czyzna wyszed³ z kominka, [...] otrzepuj±c popió³ z rêkawów d³ugiej, pr±¿kowanej peleryny. W rêku trzyma³ cytrynowozielony melonik". Melonik ów jest czym¶ na kszta³t znaku rozpoznawczego, atrybutu Korneliusza. Gdy by³ zdenerwowany lub zaniepokojony, obraca³ melonik w d³oniach.
Knot by³ osob± nieco fa³szyw±. Poznajemy go ju¿ w pierwszej czê¶ci sagi o Harrym Potterze, kiedy Hagrid opowiada tytu³owemu bohaterowi o ca³ym ¶wiecie magii, jednak o Ministrze dowiedzieli¶my siê wiêcej dopiero w drugim tomie, "Komnacie Tajemnic", kiedy oskar¿y³ Rubeusa o ró¿ne dziwne przypadki chodz±ce po uczniach i nie tylko, takie jak napa¶æ na Hermionê Granger, Pani± Norris, kotkê wo¼nego Filcha czy Dracona Malfoya, który ponoæ zosta³ powa¿nie okaleczony przez hipogryfa nale¿±cego do Hagrida - Hardodzioba. Lucjusz Malfoy, maj±cy "dobre kontakty" z Knotem, interweniowa³ w sprawie swojego syna i zwierzêcia Hagrida. W ostateczno¶ci Minister skaza³ hipogryfa na ¶mieræ, co jak wiemy, nie do koñca siê odby³o.
Osoba Korneliusza Knota pojawia siê tak¿e w trzecim tomie "Harry'ego Pottera". Wówczas wciela siê on w rolê mê¿czyzny, który twardo st±pa po ziemi i jest pewien swojego zdania. Có¿, przy takiej ilo¶ci ¶wiadków, zarówno mugoli, jak i czarodziejów, i przy takim nieszczê¶liwym zbiegu okoliczno¶ci nie dziwi mnie to, i¿ uwierzy³ w winê Syriusza Blacka. Wszyscy my¶leli, ¿e jest on czarnym charakterem tej ksi±¿ki, sprzymierzeñcem Lorda Voldemorta. Jednak nawet wtedy, gdy Harry t³umaczy³ Korneliuszowi, ¿e Black jest niewinny, ten nie uwierzy³. ¦wiadczy to o jego uporze, o dumie, której w ¿aden sposób nikt nie móg³ uraziæ. Trzyma³ siê kurczowo k³amstwa, nawet nie analizuj±c go z innych stron.
To, co zaczê³o siê w "Wiê¼niu Azkabanu", ci±gnê³o siê a¿ do koñca tomu zatytu³owanego "Zakon Feniksa". Sami-Wiecie-Kto rós³ w si³ê, z dnia na dzieñ pojawia³o siê wiêcej dowodów na to, ¿e on naprawdê istnieje. Korneliusz nie móg³ uwierzyæ w tê prawdê, wywiera³ wiêc naciski na Proroka Codziennego, by wmawia³ ludziom k³amstwa. Osoba, bez której rad wcze¶niej nie móg³ siê obyæ, teraz za bardzo mu przeszkadza³a. Zaczê³o siê od zwyk³ej k³ótni z Dumbledore'em nad ³ó¿kiem Harry'ego w Skrzydle Szpitalnym. Ci±gnê³o siê ponad rok. Przez ca³y rok Knot wmawia³ czarodziejom, ¿e Harry i Albus s± pomyleni, tak samo jak wszyscy, którzy my¶l±, ¿e Lord Voldemort wróci³. Gardzi³ tymi lud¼mi. Dodatkowo, by mieæ w Hogwarcie czujkê, zaproponowa³ niejak± Dolores Umbridge na stanowisko nauczyciela Obrony Przed Czarn± Magi±. Dolores przez ca³y swój czas w szkole pracowa³a nad tym, by Ministerstwo kontrolowa³o jak najwiêksz± liczbê osób, w tym Pottera i Dumbledore'a. Jak wiemy, mia³a na to tylko rok czasu. Pod koniec ksi±¿ki Voldemort pojawia siê w Ministerstwie Magii i widzi go nawet Korneliusz Knot. Po takim dowodzie nie mo¿e ju¿ utrzymywaæ, ¿e wszystko jest w porz±dku. Przyznaje, ¿e Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiaæ wróci³.
Po wszystkich tych zdarzeniach spo³eczno¶æ czarodziejów domaga³a siê dymisji Knota, co te¿ uczyni³. Jego zastêpc± zosta³ Rufus Scrimgeour.
Korneliusz by³ osob± s³ab±, któr± da³o siê manipulowaæ. Wierzy³ we wszystko, co by³o mu powiedziane. Na pocz±tku ufa³ Albusowi Dumbledore'owi, co na pewno by³o lepszym pomys³em ni¿ ufanie Lucjuszowi Malfoyowi. Jak ka¿demu na takim wysokim stanowisku, prêdzej czy pó¼niej, woda sodowa uderzy³a mu do g³owy. Mia³ to nieszczê¶cie, ¿e powrót Lorda Voldemorta przypad³ akurat na czasy jego rz±dów, wszyscy jednak wiemy, ¿e móg³ w tej sprawie post±piæ inaczej. Na pewno ocali³by wiele dusz przed ¶mierci±, i, b±d¼ co b±d¼, sam lepiej by na tym wyszed³.


Nicram_93



[P]Louise Lainey
Ginny_Weasley12
Mademoiselle_Ginger
Episkey


Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku 

A.
Dobra, jedziemy z tym koksem...
Nie zauwa¿y³am, ¿eby¶my siê czego¶ konkretniejszego dowiedzieli z Komnaty - tyle, ¿e Knot jest szefem Artura Weasleya. A Hagrida oskar¿ono na podstawie tego, co dzia³o siê w przesz³o¶ci, a by³o nieprawd±...
Poza tym, z Twojego zdania wynika, ¿e Malfoy zosta³ zaatakowany przez hipogryfa na drugim roku, a jestem w stu procentach pewna, ¿e sta³o siê to w Wiê¼niu Azkabanu, bo ca³kiem niedawno skoñczy³am go czytaæ. To b³±d rzeczowy.
To, ¿e Voldemort istnieje, by³o wiadome od samego pocz±tku. Knot nie wierzy³ w jego odrodzenie siê.
Z tego, co pamiêtam, nawet w HP by³o powiedziane, ¿e dusza jest nie¶miertelna.
No có¿, to chyba jest Twój pierwszy artyku³ i, szczerze powiedziawszy, do najlepszych nie nale¿y. Jêzyk jest dosyæ s³aby, przez co ciê¿ko siê to czyta - dodatkowym minusem jest blok tekstu, który mo¿na by³o po prostu rodzieliæ enterem. Informacje s± rozsiane po ca³ym tek¶cie, w ogóle nie uporz±dkowane.
To jest chyba zdanie, które najbardziej podoba mi siê w ca³ym artykule.
Nie pope³niasz b³êdów ortograficznych, co ju¿ uwa¿am za spory plus