Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej
Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej
Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej
W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej
Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej
Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej




[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
Valerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
Valerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
Valerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
Valerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
Valerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
ZireaelSpokojny poranek. Za oknem ¶piewaj± ptaki, s³oneczko delikatnie przedziera siê przez zas³ony okien, a gdzie¶ zza drzwi s±czy siê delikatna melodia ulubionej piosenki. Przy ³ó¿ku stoi kubek z ciep³± czekolad±, której zapach delikatnie ³askocze nozdrza. Usta wyginaj± siê w u¶miechu, rêce powoli, jakby nie¶mia³o, wynurzaj± siê spod po¶cieli…
A gdzie tam. Emily niechêtnie otworzy³a oczy, zbudzona nag³ym powiewem ch³odu. Za oknem dzieñ dopiero budzi³ siê do ¿ycia, zimnym blaskiem o¶wietlaj±c skuty lodem ¶wiat. Skrzypienie starego domu potrafi³o wywo³aæ gniew, frustracjê czy inne skutki uboczne ju¿ od samego rana, stukanie okiennic budzi³o nieliczne ptaki, które stara³y siê znale¼æ choæby najdrobniejsz± szparkê, by skryæ siê na noc przed nieub³agan± zim±.
Dziewczyna z jêkiem opad³a na poduszkê i przys³oni³a twarz ko³dr±. Dzieñ zapowiada³ siê nadzwyczaj mêcz±co, a dobrowolne wyrzekanie siê lenistwa nie le¿a³o w jej naturze. Tak skryta w po¶cieli, w ciemno¶ci, w jako takim cieple przymknê³a powieki i u¶miechnê³a siê z lubo¶ci±. Jeszcze tylko piêæ minut, tylko chwilka…
I najpewniej by zasnê³a, gdyby nie nag³e i brutalne zderzenie z zimnem. W jednej chwili ko³dra jakby zniknê³a, a wystawiona na ch³ód Emily skuli³a siê w sobie z jêkiem cierpienia i niezadowolenia. Któ¿ móg³by dopu¶ciæ siê tak pod³ego czynu, by pozbawiæ jej jedynej rzeczy, która mog³a uchroniæ j± przed z³em tego ¶wiata? Dziewczyna uchyli³a powiekê i skrzywi³a siê. No tak. To by³o do przewidzenia.
Obok ³ó¿ka sta³a jej fioletowow³osa wspó³lokatorka, która niecierpliwie stuka³a nog± o pod³ogê i wpatrywa³a siê we Wright z wyrzutem. Wiedzia³a, co zaraz us³yszy. W pierwszej chwili przesz³o jej przez my¶l czy nie wyrzuciæ dziewczyny przez okno.
- Wstawaj, leniu! - krzyknê³a Violet i cisnê³a ko³drê na pod³ogê. By³a na nogach ju¿ od rana, w koñcu to ten dzieñ. Nie mo¿na by³o sobie pozwoliæ na ¿adne niedopatrzenia.
Omiot³a spojrzeniem pokój przyjació³ki i a¿ za³ama³a rêce. To nawet nie przypomina³o ba³aganu. To by³ po prostu burdel. Nie by³o siê w stanie stwierdziæ, gdzie w³a¶ciwie jest góra, a gdzie dó³. Jakby przeszed³ têdy huragan.
- Mia³a¶ to przecie¿ ogarn±æ - jêknê³a Horde, próbuj±c przy tym nie wybuchn±æ. Emily ziewnê³a i u¶miechnê³a siê delikatnie.
- Przecie¿ to jest porz±dek. Wiem, gdzie co le¿y.
- Ale ja nie wiem! Mia³a¶ wyprasowaæ sukienkê na dzisiejszy wieczór, a ty co?
Wright skrzywi³a siê. No tak, zupe³nie zapomnia³a.
Wigilia Bo¿ego Narodzenia przysz³a zdecydowanie szybciej, ni¿ by sobie tego ¿yczy³a. To nie tak, ¿e ma co¶ przeciwko ¶wiêtom, ale wi±¿e siê z tym mnóstwo pracy. I tak dobrze, ¿e to one bêd± go¶æmi w czyimi¶ domu. Inaczej naprawdê musia³aby sprz±tn±æ w pokoju, co na dobr± sprawê wydawa³o jej siê absurdalne.
W tym roku gospodyniami mia³y byæ Wioletta oraz Angelina - wspó³lokatorki, które niedawno naby³y nowy dom i zaprosi³y tam wiêkszo¶æ ludzi z ich rodziny (w koñcu HPnet to jedna, wielka rodzina). Dziewczyny mia³y siê tam stawiæ ko³o czwartej po po³udniu, ¿eby pomóc w ewentualnych przygotowaniach i potem wspólnie zasi±¶æ do sto³u. Emily szybko zerknê³a na zegarek. By³a dopiero ósma.
- Nie musisz budziæ mnie tak wcze¶nie, przecie¿ wychodzimy dopiero za kilka godzin - ¿achnê³a siê Wright i chcia³a siêgn±æ po ko³drê, jednak Violet kopnê³a j± na drug± stronê pokoju.
- Nie ma mowy, nie pójdziesz teraz spaæ. Takie wydarzenie wymaga specjalnych przygotowañ!
Tak wiêc chc±c nie chc±c, Emily zosta³a zmuszona do wyj¶cia z ³ó¿ka i powolnego przygotowywania siê do opuszczenia domostwa. Nie robi³a jednak nic konkretnego. To siedzia³a w salonie z czasopismem, to szuka³a czego¶ do jedzenia w pustej zwykle lodówce, to zasypia³a gdzie¶ w k±cie ³azienki. Ot, zwyczajny dzieñ z ¿ycia dziewczyny. Za prawdziwe przygotowania wziê³a siê dopiero na godzinê przed wyj¶ciem. Umy³a siê, uczesa³a w³osy i przebra³a w swoj± ulubion± b³êkitn± sukienkê. Jej d³ugie do ³okci rêkawy ozdobione by³y cekinami, dekolt raczej niewyeksponowany, a d³ugi do ziemi materia³ sukni marszczy³ siê tam, gdzie powinien i wyg³adza³ te¿ w odpowiednich miejscach. Na piêæ minut przed wyj¶ciem spojrza³a jeszcze szybko do lustra i poprawi³a niewielki czarny wisiorek z krukiem. Ku chwale Ravenclaw!
- Jeste¶ ju¿ gotowa? - Zza drzwi ³azienki us³ysza³a g³os Violet. Szybko wiêc zgarnê³a brudne ubrania z pod³ogi i wysz³a na korytarz. Jej przyjació³ka prezentowa³a siê nie mniej zjawiskowo. Mia³a na sobie sukienkê na rami±czkach w kolorze stonowanego ró¿u, koñcz±c± siê nieco za kolanem. Fioletowe w³osy by³y zgrabnie upiête, a na uszach dynda³y kolczyki, przypominaj±ce kszta³tem borsuka Hufflepuffu.
- Mo¿emy i¶æ. - U¶miechnê³a siê Emily i zarzuci³a na ramiê niewielk± torebkê. Violet wziê³a swoja w d³oñ i razem zesz³y na dó³. Horde ubra³a szpilki, na co Emily spojrza³a z pewnym dystansem.
- Nie zabijesz siê w tym?
- Nie martw siê o mnie, tylko siê pospiesz. Jakby¶ nie zauwa¿y³a, to spó¼ni³y¶my siê ju¿ pó³ godziny.
Faktycznie. Wszystkie przygotowania zabra³y Krukonce wiêcej czasu, ni¿ na pocz±tku my¶la³a. Szybko ubra³a siê niebieskie buciki na p³askim obcasie i wysz³a za przyjació³k± z domu. Na dworze akurat pada³ ¶nieg, którego p³atki osadza³y siê na p³aszczach dziewczyn. Obie ju¿ po kilku krokach mia³y ochotê wróciæ do ciep³ego domu, to jednak nie wchodzi³o w grê.
Miasto, w którym mieszka³y, zwa³o siê HPnet. Liczy³o razem ponad dwana¶cie tysiêcy mieszkañców i dzieli³o siê na piêæ dzielnic, nosz±ce osobne nazwy: Gryffindor, Rawenclaw, Hufflepuff, Slytherin oraz Ziemia Niczyja, zamieszkana przez ludzi, którzy nie chcieli do ¿adnego dystryktu byæ kwalifikowani. Emily pochodzi³a z dzielnicy Rawenclawu, sk±d wywodzi³a siê wiêkszo¶æ prawników, ksiêgowych, nauczycieli i ludzi, którzy swoj± wiedz± pomagali innym w potrzebach. Violet natomiast urodzi³a siê w Hufflepuffie - ma³ej ojczy¼nie lekarzy, ale równie¿ kucharzy i ogromnych ³akomczuchów. Dom, do którego zmierzali, znajdowa³ siê w Slytherinie, wylêgarni bankierów i polityków (nic w tym jednak dziwnego). Nie by³o to daleko, nie musia³y nawet zamawiaæ jakiejkolwiek podwózki czy t³oczyæ siê w ¶rodkach publicznego transportu.
Sz³y wolno ulic± na pograniczu Gryffindoru i Rawenclawu, przyspieszaj±c nieco kroku, by do reszty nie zmarzn±æ. Co chwilê pociera³y swoje ramiona czy poprawia³y szaliki na szyjach. D³onie chowa³y w kieszeniach, ¿eby choæ trochê je ogrzaæ, z marnym jednak skutkiem.
- A kogo ja widzê?
Violet i Emily zatrzyma³y siê, wlepiaj±c spojrzenia w przechodnia przed nimi. Ch³opak z czarnymi, stercz±cymi na wszystkie strony w³osami b³ysn±³ zêbami w u¶miechu i odchyli³ siê na piêtach, patrz±c na dziewczyny z góry.
Emily fuknê³a pod nosem i odwróci³a wzrok.
- Alex! - Violet u¶miechnê³a siê szeroko i zbli¿y³a do ch³opaka. - Co tu robisz? Przecie¿ impreza jest w zupe³nie innym kierunku.
- Nie idê na ni± - wzruszy³ obojêtnie ramionami, udaj±c ¿e o wiele bardziej interesuje go walaj±cy siê po ziemi papierowy kubek po kawie.
- Dlaczego?
- Tym lepiej, tylko by przeszkadza³ - wciê³a siê Emily, nie daj±c ch³opakowi doj¶æ do s³owa. - Idziemy, Violet. I tak jeste¶my spó¼nione.
Dziewczyny szybko wyminê³y ch³opaka, który obserwowa³ je z rozbawieniem. Kiedy ju¿ trochê siê oddali³y, postanowi³ jeszcze im co¶ przekazaæ.
- Weso³ych ¦wi±t! - krzykn±³ za nimi z wrednym u¶mieszkiem i ruszy³ chodnikiem dalej przed siebie.
- Nie musia³a¶ byæ taka niemi³a - stwierdzi³a Violet po d³u¿szej chwili milczenia. – Na dobr± sprawê to nic nie zrobi³.
- To moja sprawa dla kogo jestem wredna, a dla kogo nie – warknê³a nadal zdenerwowana Emily, przyspieszaj±c jeszcze kroku.
Mimo próby pogodzenia z Alex’em, trudno by³o jej zakopaæ topór wojenny. Zna³a go ju¿ jaki¶ czas. By³ z Gryffindoru, wiêc czeka³a go przysz³o¶æ odkrywcy, przewodnika lub wysoko postawionego wojskowego. Chocia¿ jak dla niej, bardziej pasowa³by do opisu urodzonych pod symbolem Wê¿a.
Dziewczyny po czasie w koñcu dotar³y na miejsce. Oddalony nieco budynek nie przyci±ga³ wzroku przypadkowych gapiów i niczym szczególnym siê te¿ nie wyró¿nia³.
- My¶lisz, ¿e to naprawdê tutaj? – Emily zmarszczy³a nos, widz±c dwupiêtrow± ruderê. Ogrodu nawet nie by³o widaæ pod warstw± wymieszanych ze ¶niegiem zgni³ych li¶ci, od ¶cian odpada³ tynk, a dach zwyczajnie siê sypa³. To bardziej by³ skansen ni¿ dom.
- Tak, to tu – stwierdzi³a pewnie Violet, przekraczaj±c furtkê i ruszaj±c ¶cie¿k± w kierunku drzwi. Emily z westchnieniem pod±¿y³a za ni±. Przesz³a jednak tylko kilka kroków, bo nag³y szelest w krzakach obok zmusi³ j± do zatrzymania siê. Przez jej cia³o przeszed³ niezidentyfikowany dreszcz, kiedy zerknê³a w tamt± stronê. Z torebk± w pogotowiu zbli¿y³a siê do nagich ga³êzi, próbuj±c cokolwiek wypatrzyæ w mroku. Ju¿ chcia³a siê zamachn±æ, gdy nagle skulona na ziemi postaæ gwa³townie siê wyprostowa³a. W nik³ym blasku ksiê¿yca b³ysnê³y czerwone w³osy.
- Julia? - spyta³a z niedowierzaniem Wright, chowaj±c szybko torebkê za plecami. - Co ty tutaj robisz?
- Chcia³am z³apaæ królika, ale obcas utkn±³ mi w ¶niegu - odpar³a swobodnie dziewczyna, zerkaj±c na ca³kiem przemoczone buty.
- No tak, to wiele wyja¶nia. Te¿ idziesz na imprezê do Ang i Wiolki?
- W³a¶ciwie, to wystroi³am siê tak - tu wskaza³a na mieni±c± siê cekinami czerwon± sukniê - na nocny spacer po lesie, ale mogê wpa¶æ, czemu nie.
Po chwili dziewczyny do³±czy³y do Violet, która by³a zaskoczona obecno¶ci± Julii chyba nawet bardziej ni¿ Emily.
- Szuka³a¶ tu królików? Serio? - spyta³a Horde po wys³uchaniu historii, wpatruj±c siê w dziewczynê jak w kompletn± idiotkê.
Ferras jednak nie zd±¿y³a odpowiedzieæ, bo drzwi nagle siê otworzy³y, a w o¶lepiaj±cym ¶wietle stanê³a u¶miechniêta szeroko Angelina w niesamowitej, zielonej kreacji.
- No nareszcie! Zaczynali¶my siê niepokoiæ! - Zaprosi³a dziewczyny do ¶rodka, po krótkim czasie zostawiaj±c je i znikaj±c gdzie¶ w kuchni. Emily i Violet rozebra³y siê i rzuci³y p³aszcze na stos innych ubrañ. Zaczê³y wolno przedzieraæ siê przez duszne powietrze w kierunku salonu. Julia zniknê³a nawet nie wiadomo kiedy.
W salonie siedzia³o ju¿ parê osób. Kanapa by³a w pe³ni okupowana przez Mikasê, która zdawa³a siê ju¿ przysypiaæ z tych nudów, które dzia³y siê wokó³. No tak, trudno siê dziwiæ, skoro tu¿ obok Marcus wykorzystywa³ ka¿d± okazjê, by wyci±gn±æ zza pleców jemio³ê i ca³owaæ ca³kowicie ju¿ zarumienion± Paulê. W k±cie natomiast siedzia³a Shanti, przegl±daj±c w po¶piechu jakie¶ papiery. Nawet w tak specjalnym dniu nie potrafi³a oderwaæ siê od newsów, eh.
Dziewczyny przywita³y siê i ruszy³y dalej, w korytarzu niemal wpadaj±c na Klaudiê. Biega³a w³a¶nie po ca³ym domu i wszêdzie wiesza³a ozdoby.
- Jadalnia jest na piêtrze! - krzyknê³a do nich z u¶miechem, rzucaj±c ³añcuch z lampkami na ¶pi±c± ju¿ Mikasê.
Violet i Emily zaczê³y wspinaæ siê po schodach, ch³on±c duszn± i pachn±c± barszczem oraz grzybami atmosferê w domu. Na schodach spotka³y ¶miej±c± siê Lilianê, która w³a¶nie dopad³a szalej±cego kota i odci±gnê³a go od paruj±cych potraw na stole.
Po d³ugiej podró¿y dotar³y w koñcu do jadalni. Stó³ zajmowa³ wiêksz± jego czê¶æ, jednak i tak najwiêcej uwagi przyci±ga³ wisz±cy nad kominkiem portret A., który nad wszystkim czuwa³ i wszystko czujnym okiem ¶ledzi³.
- Violet! Emi! - Siedz±ca przy stole Rue pomacha³a do nich energicznie i zaprosi³a do siebie ruchem rêki. Dziewczyny minê³y pogr±¿onych w dyskusji Adersa i KHZP, w koñcu siadaj±c po obu stronach znajomej.
- D³ugo ju¿ tu jeste¶? - zagadnê³a Violet, wyg³adzaj±c d³oñmi sukienkê.
- Tylko ko³o pó³ godziny. Kazali mi tu siedzieæ i nie pomagaæ po tym, jak wyrzuci³am z miski ca³± sa³atkê na pod³ogê.
Violet poklepa³a Rue pocieszaj±co po ramieniu, a Emily si³± powstrzymywa³a siê od ¶miechu.
Po kilku minutach w jadalni zebrali siê ju¿ wszyscy. Sarahis ju¿ dobiera³a siê do rozstawionych na stole potraw, natomiast Gordian przysiad³ siê do Eru i zacz±³ z ni± swobodn± rozmowê, co jaki¶ czas b³yskaj±c u¶miechem. Nawet Julia siê pojawi³a - nikt jednak nie wiedzia³ jakim cudem znalaz³a siê na ¿yrandolu i sk±d mia³a ze sob± flaszkê z wódk±.
Na koñcu do pokoju w koñcu wesz³y gospodynie z talerzami pe³nymi op³atków. Zaczê³y siê rozmowy, ¶miechy i sk³adanie ¿yczeñ. Julka jednak nie planowa³a schodziæ na ziemiê, tylko ze zmarszczonymi brwiami wpatrywa³a siê w stó³.
- Mo¿e nie jestem najlepsza z matmy - zaczê³a pomiêdzy czkniêciami – ale wydaje mi siê, ¿e brakuje kilku osób.
I siê nie myli³a. Cztery miejsca by³y wolne. Jedno by³o zostawione dla zb³±kanego wêdrowca, to jasne, ale co z pozosta³ymi trzema? Wszyscy zaczêli siê wiêc zastanawiaæ, kto mia³ byæ, a siê nie zjawi³. Patrzyli po sobie, wykluczali kolejne osoby. A¿ w koñcu, w nag³ym przyp³ywie ol¶nienia twarz Rue nieco siê roz¶wietli³a.
- Hermionki nie ma! Mia³a mi przynie¶æ ciasteczka, menda jedna.
- Dlaczego jej nie ma? - Violet zmarszczy³a brwi, jakby intensywnie g³owi±c siê nad problemem wszech¶wiata.
- Zaspa³a? - rzuci³a Emily, ale zosta³a jedynie zgromiona par± w¶ciek³ych oczu.
Kiedy wszyscy siê przepychali i starali siê ustaliæ, dlaczego Hermionka nie zjawi³a siê w tak wa¿nym dniu, Liliana niby przypadkiem przesz³a siê ko³o okna i wyjrza³a na zewn±trz. Z wra¿enia a¿ wypu¶ci³a z ramion kota.
- Ej, chod¼cie! Patrzcie na to!
Przy oknie b³yskawicznie wszyscy siê st³oczyli, staraj±c siê cokolwiek zobaczyæ. Na o¶wietlonej przez latarniê pokrytej ¶niegiem przestrzeni co¶ siê znajdowa³o. Co¶ jakby napis.
- Oddajcie nam jedzenie albo nigdy nie zobaczycie Hermionki - przeczyta³a ze zgroz± Emily. - Napisane krwi±.
- To ketchup.
Wszyscy jednoznacznie spojrzeli na Violet, która zdawa³a siê nie rozumieæ, o co w³a¶ciwie im chodzi.
- No co? Nie by³o go na stole.
- Kto normalny u¿ywa ketchupu podczas Wigilii? - Rue pokrêci³a z niedowierzaniem g³ow±.
W tym momencie wybuch³a ¿arliwa dyskusja na temat istnienia ketchupu, jego najlepszej konsystencji, smaku, a tak¿e ca³ej jego historii bez pomijania pikantnych w±tków.
Julia w tym czasie zd±¿y³a zej¶æ na ziemiê i zostawiaj±c pust± butelkê na swoich krze¶le, ruszy³a w kierunku wyj¶cia.
- A ty dok±d? - us³ysza³a za sob± g³os Wioletty.
- Jak to? Idê znale¼æ Hermionkê. Wracam za piêæ minut!
- Czekaj! - Violet b³yskawicznie znalaz³a siê obok przyjació³ki. - Idê z tob±!
Ostatecznie w ekipie ratunkowej znalaz³y siê Julka, Violet, Rue, Emily i Liliana, które mia³y wróciæ przed pó³noc± z Hermionk± ¿yw± b±d¼ martw±... Ale bardziej ¿yw±.
- Gdzie zaczynamy? - spyta³a podekscytowana Rue. Nigdy jeszcze nie bra³a udzia³u w czym¶ tak du¿ym.
- Mo¿e pójdziemy za ¶ladami ketchupu na ziemi? - zaproponowa³a Emily, wpatruj±c siê w czerwone plamy na ¶niegu. Wszystkie po d³ugich dyskusjach w koñcu na to przysta³y i ruszy³y na ty³y domu. Znajdowa³a siê tam sporych rozmiarów stodo³a, która w ¶wietle ksiê¿yca wygl±da³a przera¿aj±co. Violet schowa³a siê niepewnie za ramieniem Julki, która po alkoholu by³a odwa¿na bardziej ni¿ zwykle. Pierwsza wiêc wysz³a przed szereg i nacisnê³a na umazan± ketchupem klamkê.
- Uwa¿aj - wyszepta³a Liliana, zaciskaj±c d³oñ na ramieniu Emily. - Jeszcze co¶ ciê zje.
Po chwili drzwi stodo³y sta³y otworem. ¦wiat³o wpada³o jedynie przez dziurê w dachu, idealnie o¶wietlaj±c le¿±c± na ziemi postaæ - bez w±tpienia Hermionkê.
- Co jej siê sta³o? - spyta³a z przejêciem Violet i ju¿ chcia³a do niej podej¶æ, kiedy z mroku za ni± wy³oni³y siê dwie postacie. Postacie tak przera¿aj±ce, ¿e ten, kto je stworzy³, musia³ umrzeæ, gdy to zrobi³.
- Oddajcie nam barszcz, a zwrócimy wam tê nieszczêsn± dusze - odezwa³a siê jedna z postaci, chowaj±c twarz za br±zowymi, potarganymi w³osami.
- I pierogi - dopowiedzia³a druga postaæ, b³yskaj±c w mroku zêbami.
Pierwsza z postaci odwróci³a siê do drugiej i d³ugo jakby siê jej przygl±da³a.
- Oszala³a¶? Jakie pierogi?
- No co? Te¿ chcê co¶ z tego mieæ!
- Umawia³y¶my siê na barszcz, nie pamiêtasz?!
- Barszcz to ty masz w g³owie!
Kiedy postacie zaczê³y siê tak spieraæ, Emily podesz³a do Violet najciszej, jak tylko mog³a.
- Czy to s± Sam i Kath? - zapyta³a niepewnie, nie bardzo wiedz±c, jak siê w takiej sytuacji zachowaæ.
- Tak mi siê wydaje - skinê³a g³ow± fioletowow³osa, przygryzaj±c wargê. - I co teraz?
- Dlaczego po prostu nie przyjdziecie do nas na Wigiliê?
G³os Julki wszystkich b³yskawicznie uciszy³. Dwie postacie przyjrza³y siê dziewczynie, zastanawiaj±c siê intensywnie.
- Mamy barszcz z pierogami.
I wtedy dokona³ siê bo¿onarodzeniowy cud. Z postaci jakby zosta³a zdjêta przera¿aj±ca kl±twa i wreszcie wygl±da³y tak, jak dawniej. Na ich twarzach go¶ci³y u¶miechy, kiedy szybko wybieg³y ze stodo³y. Hermionka wsta³a bez najmniejszych problemów. Zaspa³a - kto by siê spodziewa³.
Wszystkie wysz³y na zewn±trz i zaczê³a siê... bitwa na ¶nie¿ki! W czystym chaosie dziewczyny zaczê³y obrzucaæ siê to ¶niegiem, to zgni³ymi li¶æmi.
Emily wycelowa³a ¶nie¿k± w Julkê, zamachnê³a siê i rzuci³a. ¦nie¿ka ju¿ mia³a w ni± trafiæ, kiedy pewna postaæ odepchnê³a j± na bok i razem z ni± wyl±dowa³a na ziemi. Zdezorientowana Julka otworzy³a oczy i u¶miechnê³a siê szeroko.
- Alex… Uratowa³e¶ mnie…
- Bez przesady, to tylko ¶nie¿ka - odpar³ ch³opak. - Ale mog³aby¶ przytyæ trochê, mia³bym chocia¿ miêkkie l±dowanie.
Nikt ju¿ nawet nie pyta³, sk±d Black znalaz³ siê w ogrodzie. Wszyscy mokrzy, ale szczê¶liwi ruszyli do domu: Violet wspólnie z Rue wypytywa³y Hermionkê o jej samopoczucie, Emily i Kath wda³y siê w dyskusjê o istocie istnienia ¿ab, a Sam przytula³a do piersi wyimaginowany przez ni± talerz z pierogami.
Na koñcu szli Alex oraz Julia. Ch³opak chwyci³ jej rêkê, ona natomiast niepewnie odda³a u¶cisk.
- Julia?
- Tak?
- Weso³ych ¦wi±t - powiedzia³ Black i u¶miechn±³ siê szeroko do dziewczyny.
Po chwili oboje stanêli w ¶wietle ksiê¿yca, wpatruj±c siê w bezmiar gwiazd. Alex spojrza³ na Juliê, na jej mieni±ce siê w ¶wietle oczy i ju¿ poza tym nie dostrzega³ innego ¶wiata. Ferras w koñcu skrzy¿owa³a z nim swoje spojrzenie, u¶miechaj±c siê nie¶mia³o.
- Alex?
Ch³opak prze³kn±³ ¶linê, staraj±c siê ukryæ zdenerwowanie.
- Tak?
Zarumieniona Julia spu¶ci³a wzrok, jakby zbieraj±c siê w sobie i w koñcu ponownie na niego spojrza³a, rozchylaj±c wargi.
- Masz strasznie spocon± d³oñ.
Neterin dnia 06.01.2018 22:28
Nikt nie powinien robiæ drugiej osobie takiego ¶wiñstwa jak Violet...
KHZP dnia 07.01.2018 01:01





Scarllet dnia 13.01.2018 11:14
Liczê, ¿e napiszesz wiêcej ff z bohaterami z HPneta
Koriola dnia 24.01.2018 17:24
Krnabrny dnia 03.11.2018 18:24
Liliana2194 dnia 26.02.2019 19:28
Có¿, zdarza siê. FF ogólnie ca³kiem fajne, ciekawe, bo wystêpuj± w nim u¿ytkownicy tej strony... Niestety w kwestii Julii zgadzam siê z Ang, nie lubiê takich przerysowanych postaci :/
Postaæ Violet mia³a fioletowe w³osy, Julia by³a szalona, a Alex Black w niej zakochany, ale to tylko takie szczególiki, ¿adnego z tych dialogów nie czyta³am w Hog ani przed ani po publikacji ficka. | Wybitny! | 100% | [1 g³os] | |
| Powy¿ej oczekiwañ | 0% | [0 g³osów] | |
| Zadowalaj±cy | 0% | [0 g³osów] | |
| Nêdzny | 0% | [0 g³osów] | |
| Okropny | 0% | [0 g³osów] |
Alette
fuerte
Katherine_Pierce
Sam Quest
Shanti Black
A.
monciakund
ania919
ulka_black_potter
Klaudia Lind
kocham to