Harry Potter rozwodzi siê ze swoj± ¿on± i przeprowadza siê do Nowego Yorku z rozkazu MM pilnowaæ postaci z bajek i ba¶ni.
Dedykujê ten FF wszystkim, którzy pomagali mi w pisaniu wszystkim tego co zaraz [prawdopodobnie] przeczytacie.
Rozdzia³ zawiera du¿o przekleñstw
Fan fick jest inspirowany gr± komputerow± Wolf Among Us - w jej fabule zosta³ osadzony ¶wiat Harry'ego Pottera
Dawno, dawno temu, w mie¶cie znanym jako Nowy Jork,
¿y³a spo³eczno¶æ czarodziejów. Pewnego dnia spokój spo³eczno¶ci zosta³ zak³ócony, gdy¿ ze swoich ¶wiatów zosta³y wygnane postacie z bajek i ba¶ni.
Szybko oni siê wmieszali w magiczn± spo³eczno¶æ.
U¿ywaj±c magicznego zaklêcia, zwanego Urod± Maskuj±c±,
ukrywa³y swoj± naturê i wygl±d przed mugolami.
Szeryf Harry Potter czuwa, aby tak pozosta³o.
Ksiêga I: Ja¶min
Rozdzia³ I: Zak³ócanie spokoju
Harry wszed³ do kamienicy, a w ¶rodku zasta³ ¿abê stoj±c± na schodach. Nie by³a to ma³a ¿abka, jak± mo¿na spotkaæ w stawie czy gdzie indziej, by³a to metrowa, ubrana w dres, mówi±ca ¿aba. - Panie Ropuch...
K*rwa - Wyszepta³ Ropuch. - Harry, pos³uchaj. Wiem, ¿e nie wygl±dam jak cz³owiek. Rozumiem, to k³opot, ale wyszed³em z mieszkania tylko na sekundê, ¿eby zobaczyæ jakie szkody wyrz±dzi³ ten ochlajtus. Odpu¶æ mi tym razem, dobra? Z samego rana za³atwiê Urodê Maskuj±c±.
- Mam ju¿ do¶æ twoich wymówek, Ropuch. Je¶li nie staæ ciê na ludzki wygl±d, to jedziesz na farmê.
- Nie mo¿esz mnie wys³aæ do tych zwierz±t... - Harry zmierzy³ ¿abê wzrokiem. - Wiesz o co mi chodzi. Wied¼my oga³acaj± mnie z pieniêdzy! Jako¶æ zaklêcia spada, a koszty rosn±! Masz mo¿e pojêcie ile kosztuje zapewnienie tego cholernego zaklêcia dla ca³ej rodziny?! - Wykrzykn±³ Ropuch.
- Przykro mi, ale to nie ja ustalam zasady - odpowiedzia³ Harry z nut± uspokajaj±cego wspó³czucia w g³osie.
- Racja, racja... - Po tych s³owach z okna na pierwszym piêtrze wypad³ telewizor, l±duj±c na masce samochodu Ropucha.
- Chuj by to strzeli³! Widzisz? Dlatego ciê wezwa³em, Szeryfie. Zrób co¶ zanim kompletnie rozwali to miejsce! - krzykn±³ Ropuch ³api±c siê za g³owê.
- Co go tak wkurzy³o? - rzek³ rzeczowo Potter, nie wracaj±c uwagi na zniszczenia wyrz±dzone przez mugolski wynalazek.
- Kto wie co tym razem? Facet jest porywczy. Unikam go na ile to mo¿liwe.
- Kiedy zacz±³ piæ?
- A w ogóle przesta³? - Nagle z góry dobieg³ kobiecy krzyk. Harry s³ysz±c to pobieg³ na górê. Gdy znalaz³ odpowiednie drzwi, uniós³ ró¿d¿kê na wysoko¶æ zamka i wypowiedzia³ zaklêcie "Alohomora". Kiedy drzwi siê otworzy³y, szeryf ujrza³ obskurne mieszkanie, w którym zielona tapeta schodzi³a ze ¶cian. £ó¿ko pod lew± ¶cian±, przy którym sta³a lampa i szafka na ksi±¿ki, nie mia³o materaca, a zlew, zwykle bêd±cy na ¶cianie przeciwleg³ej do ³ó¿ka, teraz le¿a³ w kawa³kach na ma³ym stoliczku z przyborami higienicznymi. W takim w³a¶nie mieszkaniu zobaczy³ Drwala policzkuj±cego sk±po ubran±, ¶redniego wzrostu, czarnow³os± kobietê ca³± w siniakach. Harry odruchowo podbieg³ do niego i przygniót³ go do ¶ciany.
- Masz co¶ na twarzy - powiedzia³a kobieta pochodz±c do Drwala.
- O czym ty kurwa gada... - Kobieta oplu³a twarz Drwala, a Harry zada³ pytanie:
- Dobra, co tu siê dzieje?
Jedyn± odpowiedzi±, jak± otrzyma³, by³ cios g³ow± Drwala skierowany w jego stronê. Uderzenie by³o tak silne, ¿e Harry przewróci³ siê na ziemiê, upuszczaj±c tym samym swoj± ró¿d¿kê, która poturla³a siê pod ³ó¿ko. Szeryf szybko wsta³ na nogi i zacz±³ gor±czkowo rozgl±daæ siê za swoj± broni±.
- I co teraz, kurwa, zrobisz? - zapyta³ Drwal.
- Rozjebiê ci czachê go³ymi rêkami - odpowiedzia³, cedz±c gniewnie przez zêby, Harry.
- Czy¿by?
- Jak najbardziej.
- Masz chujow± pamiêæ, Potter. Inaczej siê to potoczy³o ostatnim razem.
- By³o minê³o. - Drwal uniós³ piê¶æ, ale szeryf szybko zrobi³ unik i kopn±³ go w brzuch. Mia³ ju¿ wprawê w bójkach bez ró¿d¿ek, gdy¿ ostatnio wola³ w³a¶nie tak za³atwiaæ konflikty. Drwal podszed³ do stoliczka obok urwanego zlewu i podniós³ brzytwê. Harry szybko unikn±³ serii ataków, ale potkn±³ siê o jedn± z butelek. Drwal podniós³ go i wzi±³ zamach, ale Harry by³ szybszy i wymierzy³ mu cios w podbródek. Korzystaj±c z okazji, kiedy przeciwnik z³apa³ siê za niego, Harry popchn±³ go na szafê, niszcz±c spróchnia³y mebel.
- Nie zbli¿aj siê, dupku - powiedzia³a bita przez niego wcze¶niej kobieta, a Drwal, nie zwracaj±c na ni± uwagi, wzi±³ do rêki lampê i uderzy³ ni± Harry'ego. Szeryf po raz kolejny upad³ na pod³ogê, wzniecaj±c wokó³ tumany kurzu niesprz±tanego chyba od lat, przekrêci³ g³owê w lewo i ujrza³ swoj± ró¿d¿kê. Szybko j± chwyci³, wycelowa³ w Drwala siêgaj±cego po swoj± siekierê i trafi³ go Drêtwot±. Mê¿czyzna upad³ na pod³ogê, a Harry wsta³ i podszed³ do kobiety.
- Powinna¶ st±d ju¿ i¶æ - powiedzia³.
- Nie pójdê, dopóki nie odzyskam tego, co moje.
- Nic nie dostaniesz, dziwko - powiedzia³ Drwal.
- B±d¼ mi³y, albo poczekasz na zewn±trz - zagrozi³ Harry.
- Jebany chuju. Z³ama³e¶ mi szczêkê - odpowiedzia³ mu Drwal, próbuj±c wstaæ.
- A mimo to gadasz - wyszepta³ Harry. - Co siê sta³o? - powiedzia³ do kobiety.
- Ma³e nieporozumienie, które przerodzi³o siê w rozpierduchê. Nie przejmuj siê. Najlepsze ciê nie ominê³o - odpowiedzia³a, przegl±daj±c siê w lusterku kosmetyczki.
- Nie pokaza³em wszystkiego, dziewczynko - wtr±ci³ Drwal.
- Daj sobie spokój - powiedzia³ do Drwala, a nastêpnie do nieznajomej. - Wszystko w porz±dku?
- Wy¶mienicie. Dziêki, ¿e pytasz.
- Dlaczego ciê bi³?
- Sam powiniene¶ go o to spytaæ.
- Najpierw pytam ciebie - odpowiedzia³ poirytowany Harry, a kobieta, widz±c to, zaczê³a mówiæ do rzeczy.
- Zapyta³ mnie, czy go rozpoznajê... Czy wiem, kim by³. Odpowiedzia³am, ¿e nie. Zacz±³ mnie biæ, pojawi³e¶ siê ty i skoczy³e¶ na niego z piê¶ciami. Chcesz co¶ dodaæ, s³onko? - powiedzia³a kobieta patrz±c z u¶miechem na Drwala i jego nieudolne próby wstania z pod³ogi.
- Jestem bohaterem, dziwko... Uratowa³em Czerwonego Kapturka z r±k wilka... Rozpru³em skurwiela i nape³ni³em jego brzuch... kamieniami. A potem wrzuci³em go do pierdolonej rzeki - powiedzia³ dumnie Drwal stoj±c ju¿ na nogach i nastawiaj±c sobie szczêkê.
- Tak, wszyscy znamy te historiê Drwalu - powiedzia³ Harry. Te s³owa tak zdenerwowa³y osi³ka, ¿e podbieg³ do niego i wyrzuci³ go przez okno, a Harry poci±gn±³ go za sob±. Szeryf upad³ na auto Ropucha, a Drwal le¿a³ tu¿ za samochodem, na którym le¿a³ Harry. Szeryf otworzy³ oczy i obróci³ g³ow±, zobaczy³ Ropucha ³api±cego siê za g³owê.
- Cze¶æ, Ropuch.
- Mój samochód...
- Tak, daj mi chwilê...
- Jasne, ¶mia³o. Nie ¶piesz siê.
- Przepraszam za samochód...
- Nie mogê byæ na ciebie z³y... Zadzwoni³em po ciebie i przyszed³e¶ pomóc... Nie mogê byæ na ciebie z³y... - powtarza³ w¶ciekle Ropuch. - Nawet je¶li próbujesz pomóc... wprowadzasz jeszcze wiêksze zamieszanie. - Metrowa ¿aba obróci³a g³owê i powiedzia³a szyderczo:
- Przynajmniej ciê nie zajeba³.
Harry natychmiast podniós³ g³owê i ujrza³ do¶æ mocno poobijanego Drwala ³api±cego go za nogê. Harry próbowa³ siê broniæ, ale mê¿czyzna by³ za silny i zaci±gn±³ go do przystanku autobusowego, znajduj±cego siê kilka kroków dalej, po czym przypar³ do jego ¶cianki i zacz±³ dusiæ. Szeryf próbowa³ siê wyswobodziæ z u¶cisku Drwala, ale dla niego by³o to niemo¿liwe. Kiedy Harry'emu zaczê³o brakowaæ powietrza, zacz±³ my¶leæ, ¿e to koniec, ¿e zostanie zabity przez pijanego si³acza, a jego jedyn± nadziej± teraz by³ Ropuch. W tej w³a¶nie chwili kto¶ wbi³ Drwalowi jego siekierê w g³owê, po czym ten upad³ na asfalt. Ku zdziwieniu g³ównego bohatera jego wybawc± nie by³ Ropuch, a prostytutka z mieszkania Drwala.
- Dziêki - powiedzia³ Harry, a kobieta podesz³a do mê¿czyzny z siekier± w g³owie, przykucnê³a i zaczê³a przeszukiwaæ jego kieszenie.
- Nie ma sprawy. Po prostu zabieram co moje - powiedzia³a, t³umacz±c to, co robi³a. Po sprawdzeniu wszystkich kieszeni mia³a w rêce tylko 25 centów. - ¦wietnie. - Zdenerwowana rzuci³a garstk± monet o ziemiê, wsta³a i zaczê³a kopaæ Drwala.
- Kole¶ dosta³ siekier± w g³owê. Nawet tego nie czuje.
- Ale mnie ul¿y. Jemu nic nie bêdzie.
- Zabijê ciê, jebana dziwko - powiedzia³ Drwal, nadal le¿±c na ziemi. Niedziwne by³o, ¿e Drwal nadal ¿yje, postacie z ba¶ni nazywane ba¶niowcami lub ba¶niami by³y bardzo wytrzyma³e je¶li chodzi o odnoszone przez nich obra¿enia. Jednym s³owem, mogli dostaæ seriê strza³ów w g³owê z pistoletu maszynowego, a oni nadal by ¿yli. Szczê¶liwie, dla nich proces leczenia ran trwa³ znacznie krócej ni¿ dla mugoli.
- Pozwól, ¿e pomogê - powiedzia³a nieznajoma nastêpuj±c na siekierê, wdeptuj±c j± jeszcze g³êbiej w czaszkê mê¿czyzny, tym samym powoduj±c, ¿e z jego g³owy zaczê³y laæ siê strumienie krwi. Harry z³apa³ j± za ramiê mówi±c:
- Ma ju¿ do¶æ.
- Jest Ba¶niowcem... skurwysyn wytrzyma wiêcej! - Prostytutka podesz³a do wej¶cia kamienicy i usiad³a na schodach, po czym zaczê³a grzebaæ w swojej ró¿owej torebce. Harry z niema³ym wysi³kiem wyj±³ siekierê z g³owy Drwala i rzuci³ j± na przeciwn± stronê ulicy, po tym podszed³ do kobiety. Nieznajoma próbowa³a zapaliæ papierosa, ale jej zapalniczka odmówi³a jej pos³uszeñstwa, wiêc Harry po¿yczy³ jej swoj±. Ostatnio du¿o pali³, dlatego mia³ zapalniczkê.
- Dziêki...
- Dla kogo tak naprawdê pracujesz? - Kobieta od razu posmutnia³a i odpowiedzia³a mu tonem pe³nym ¿alu:
- Te usta milcz± jak grób... Przykro mi. - Prostytutka spojrza³a na Harry'ego. - Podoba ci siê moja wst±¿ka? - spyta³a, wskazuj±c rêk± ró¿ow± wst±¿kê zawi±zan± na szyi.
- Nie zmieniaj tematu. Je¶li nie odpowiesz na moje pytania, nie bêdê móg³ ci pomóc.
- Odpowiadam najlepiej, jak mogê - powiedzia³a przygnêbiona kobieta.
- Mam wra¿enie, ¿e ciê znam...
- W pewnym sensie du¿o osób mnie zna, w koñcu jestem ba¶ni±...
- No tak... - Harry odwróci³ siê i w miejscu, którym le¿a³ Drwal, by³a ju¿ tylko plama krwi. Harry chcia³ tam podej¶æ, ale nieznajoma go zatrzyma³a.
- Stój. Nie chcemy robiæ z tego jeszcze wiêkszej afery.
- Nie mogê pozwoliæ mu biegaæ po mie¶cie w takim stanie.
- Dobrze, bo zaczyna³am siê martwiæ, ¿e chodzi tu tylko o mnie - powiedzia³a ¿artobliwie.
- Nie to mam na my¶li. - Po s³owach Harry'ego spu¶ci³a g³owê w dó³ i ujrza³a, ¿e trzyma go za rêkê. Natychmiast go pu¶ci³a i odwróci³a siê w przeciwn± stronê kontynuuj±c palenie papierosa. - Ile by³ ci winny? - spyta³, ¿eby przerwaæ niezrêczn± ciszê.
- Stówê...
- I pewnie ¼le by siê to dla ciebie skoñczy³o, gdyby¶ wróci³a z pustymi rêkami?
- Dam sobie radê - odpowiedzia³a kobieta rzucaj±c papieros na chodnik i przydeptuj±c go butem.
- Zobaczmy ile mam... - powiedzia³ Harry, grzebi±c w kieszeniach spodni. - 20, 40... 58. To wszystko, co mam. We¼ je.
- W porz±dku, poradzê sobie. I tak du¿o ju¿ dla mnie zrobi³e¶.
- Po prostu je we¼, dobra?
- Wyci±gn±³e¶ mnie z niez³ych tarapatów. Dziêki - powiedzia³a kobieta wk³adaj±c pieni±dze do torebki.
- Bêdziesz musia³a z³o¿yæ zeznania.
- Muszê tylko i¶æ w jedno miejsce...
- W takim razie spotkajmy siê w moim biurze.
- Trochê na to za pó¼no, Szeryfie. Odwiedzê ciê w domu.
- Sk±d wiesz, gdzie...
- Mieszkasz w najmniejszym mieszkaniu w Woodlands - przerwa³a mu prostytutka. - Wszyscy to wiedz±.
- Dobrze wiedzieæ.
- Doprowad¼ siê do porz±dku. Marnie wygl±dasz. Mówiê powa¿nie. Niektóre rany wygl±daj± do¶æ kiepsko... - powiedzia³a troskliwie, dok³adnie przygl±daj±c siê twarzy Harry'ego. Mia³a racjê. Po bójce z takim kim¶ jak Drwal, upadku z piêtra na samochód, a potem próbie jego uduszenia, ka¿dy wygl±da³ by kiepsko.
- Do wesela siê zagoi.
- Uwierzê jak zobaczê. - Ponownie nasta³a cisza, któr± przerwa³ jad±cy ulic± motor. Kobieta poczeka³a a¿ odjedzie i zaczê³a mówiæ. - Hej... Muszê ci co¶ powiedzieæ.
- O co chodzi? - Nieznajoma podesz³a do Harry'ego i powiedzia³a mu na ucho.
- Nie jeste¶ taki z³y, jak mówi±. - Po tych s³owach poca³owa³a go w policzek na po¿egnanie i odesz³a mówi±c:
- Do zobaczenia... Potter.
O ³aa³. Brakuje mi s³ów, szczerze mówi±c. To jest... jedna z dziwniejszych rzeczy, jakie czyta³am. I szczerze mówi±c, wci±gnê³o mnie.
Ogólnie uwielbiam czytaæ opowiadania w których s± postacie przemieszane z ró¿nych ksi±¿ek i bajek. Harry po¶rodku tego wygl±da zupe³nie przekomicznie, zmieni³e¶ te¿ totalnie jego charakter. Ale nie przeszkadza mi to, o dziwo.
Jedynie trochê za du¿o jak dla mnie jest przekleñstw. Ale rozumiem, ¿e Drwal po prostu mia³ byæ takim chamem i prostakiem. Tylko nie wiem czemu nazwa³e¶ go Drwalem, w mojej wersji bajki o Czerwonym Kapturku, Kapturka i babciê uratowa³ my¶liwy. Nie pasuje mi te¿ do tego wszystkiego postaæ prostytutki. W ogóle prostytutka, bajki i Harry Potter mi siê nie ³±cz± i nieco przeszkadza mi ta bohaterka. Mimo ¿e podobno jest Ba¶niowcem...
Masz te¿ ogromny problem z dialogami. Nie wiem, czy kto¶ Ci pomaga³ je poprawnie zapisaæ, ale je¶li tak, to zrobi³ to ¼le. Ty dla odmiany wszystkie dialogi koñczy³e¶ kropk± i zaczyna³e¶ zdanie od wielkiej litery. Tak siê robi tylko w przypadku, gdy zdanie po wypowiedzeniu dialogu nie odnosi siê typowo do mówienia. Czyli przy takich s³owach jak "rzek³, krzykn±³, powiedzia³, odpowiedzia³, zawo³a³, wycedzi³" itd. nie koñczysz dialogu kropk± i nie zaczynasz tych s³ów od wielkich liter.
Ale ogólnie jestem niesamowicie ciekawa dalszej czê¶ci. Ma³o który ff mnie tak wci±gn±³ ;D