Przygody mugolki Kamy oraz Huncwotów wed³ug mojego pomys³u.
W jednym z londyñskich parków gdzie ¶wiat³a lamp ulicznych nie dociera³y, zwykle panowa³ mrok. Jednak tamtego wieczoru ksiê¿yc ¶wieci³ wyj±tkowo jasno, co by³o spowodowane tym, ¿e znajdowa³ siê on bardzo blisko Ziemi - po raz pierwszy w dziejach ¶wiata. Astrologowie zastanawiali siê czym by³o to spowodowane, natomiast wró¿bici i centaury próbowali odgadn±æ czy nie ma to jakiego¶ g³êbszego sensu.
Para nastolatków przebywaj±ca w parku, w ogóle nie zaprz±ta³a sobie tym g³owy. Siedzieli we dwoje nad brzegiem niewielkiego, ale obficie zaro¶niêtego stawu. Jego brzeg pokryty by³ du¿± ilo¶ci± kamyków, których u¿ywali do puszczania kaczek. W pewnym momencie ch³opak wsta³ i podszed³ do upatrzonego wcze¶niej kamienia maj±c nadziejê, ¿e dziêki niemu pokona swoj± rywalkê. Gdy pochyli³ siê ¿eby go podnie¶æ, z jego tylnej kieszeni spodni wysunê³o siê co¶ o pod³u¿nym kszta³cie. Dziewczyna, która przygl±da³a mu siê z uwag±, szybko wsta³a, podbieg³a do niego i zabra³a mu wystaj±cy przedmiot. Ch³opak podskoczy³ jak oparzony i szybko siê do niej odwróci³.
- Proszê ciê, oddaj mi j±. To nie jest zabawka - powiedzia³, a w jego g³osie mo¿na by³o us³yszeæ nutkê gniewu. Jego towarzyszka nie zareagowa³a na te s³owa i w dalszym ci±gu bawi³a siê kawa³kiem patyka. Po chwili siê odezwa³a:
- Nie rozumiem po co j± nosisz skoro nie mo¿esz jej u¿ywaæ.
- Tyle razy ci t³umaczy³em - ¿achn±³ siê m³odzieniec - Gdyby grozi³o nam niebezpieczeñstwo móg³bym jej u¿yæ. - rozejrza³ siê dooko³a z niepokojem. Znowu zapad³o miêdzy nimi milczenie, a napiêcie wzros³o. Nagle dziewczyna skierowa³a ró¿d¿kê w stronê najwiêkszego kamienia, machnê³a ni± i wypowiedzia³a jakie¶ s³owo.
- Accio!
Nic siê nie wydarzy³o, jednak nie zra¿ona tym, krzyknê³a ponownie.
- Drêtwota!
I ta próba nie odnios³a sukcesu. Zasmucona odda³a przedmiot swojemu koledze. On szybko schowa³ ró¿d¿kê z powrotem do kieszeni, a nastêpnie przytuli³ dziewczynê. Napiêcie miêdzy nimi opad³o.
- Dobrze wiesz, ¿e nic z tego nie bêdzie. Próbowali¶my tyle razy, ale ¿adne zaklêcie, którego chcia³em ciê nauczyæ nie zadzia³a³o. Eliksiru te¿ nie uda³o ci siê uwarzyæ, nawet przepowiadanie przysz³o¶ci nie wysz³o, ale temu akurat siê nie dziwiê, to ma³o ¶cis³a dziedzina magii... - zacz±³ jej szeptaæ do ucha, ale ona go odepchnê³a. Z powrotem przysiad³a na brzegu stawu, po kilku minutach on tak¿e do niej do³±czy³. Zapatrzyli siê w delikatne fale bij±ce o brzeg.
- Czasami gdy przez d³ugi czas ciê nie widzê. Kiedy sowa nie przynosi nowego listu od ciebie, zaczynam w to wszystko w±tpiæ. W istnienie magii... Czasami nawet ty wydajesz siê nierealny... - jej szept by³ ledwie s³yszalny - Potem jednak wyjmuje wszystkie listy, przypominam sobie to co mi pokaza³e¶ oraz to co siê dzia³o zanim poszed³e¶ do Hogwartu i wtedy wiem, ¿e chod¼ wielu rzeczy nie widzê to one s±, a magia i czarodzieje istniej±. Zazdroszczê ci tego wszystkiego.
Smêtnie spu¶ci³a g³owê, ale ch³opak chwyci³ j± i zmusi³, ¿eby na niego spojrza³a. On równie¿ nie mia³ radosnej miny.
- My¶lisz, ¿e to takie fajne, ¿e to tak u³atwia ¿ycie - pos³a³a mu znacz±ce spojrzenie - No dobrze trochê u³atwia, ale nie wiesz jak siê czuje nie mog±c siê tym z tob± podzieliæ. Mia³em nadziejê, ¿e to tak naprawdê kwestia wyæwiczenia, a nie krwi czy czego¶ tam. Dobrze wiesz tak¿e, ¿e magia to wielka odpowiedzialno¶æ, tak ³atwo kogo¶ skrzywdziæ, a tak trudno uratowaæ. Przypomnij sobie co ci mówi³em o ¦miercio¿ercach i Voldemorcie!
Chwyci³ ca³± gar¶æ kamieni i rzuci³ je najdalej jak móg³. W ka¿dym miejscu gdzie woda zosta³a zruszona pojawi³y siê nie wielkie krêgi, które siê na siebie na³o¿y³y. Towarzyszy³o temu cichutkie plum.
- Za tydzieñ znów bêdê w Hogwarcie. Chcia³bym ciê tam zabraæ - m³ody czarodziej znów zacz±³ mówiæ. - Oficjalnie to nie mo¿liwe, bo zaraz by wykryli, ¿e jeste¶ mugolk±, ale gdybym przemyci³ ciê do poci±gu, a potem jako¶ do zamku to mog³aby¶ zamieszkaæ w naszej sypialni. Jako¶ by¶my z ch³opakami temu zaradzili, znale¼li zaklêcie albo eliksir, który ukry³by ciê. Przynosi³bym ci jedzenie z Wielkiej Sali lub kuchni, a noc± zwiedza³aby¶ zamek.
- Zróbmy to, zabierz mnie tam ! - krzyk dziewczyny sprowadzi³ jej towarzysza z powrotem na ziemiê.
- Ile razy mam ci powtarzaæ: TO NIE TAKIE PROSTE. Owszem na peron 9 i 3/4 mog³aby¶ wej¶æ, wiele razy widzia³em jak mugolscy rodzice odprowadzali swoje dzieci, nawet siostra Evans mog³a tam wej¶æ, wiêc ty te¿ ale co dalej. Jakby kto¶ z doros³ych czarodziejów zobaczy³, ¿e wsiadasz do poci±gu mieliby¶my powa¿ne k³opoty. Wymazaliby ci pamiêæ i nie zobaczyliby¶my siê ju¿ nigdy wiêcej. Nie warto a¿ tak ryzykowaæ.
- To mo¿e napisz do Jamesa, on nam co¶ podpowie - w momencie gdy dziewczyna skoñczy³a wypowiadaæ s³owa, ch³opak skoczy³ na równe nogi i krzykn±³ z rado¶ci. Spojrza³a na niego z ogromnym zdziwieniem. A on chwyci³ j± za rêce i zmusi³ by skaka³a razem z nim.
- Przecie¿ James ma pelerynê niewidkê. Gdyby j± nam po¿yczy³, ukry³aby¶ siê pod ni± i niezauwa¿ona przez nikogo wsiad³a do wagonu, a gdy poci±g ruszy to mog³aby¶ j± zdj±æ i udawaæ now± uczennicê, potem w ten sam sposób przemyci³bym ciê do zamku. To jest genialna my¶l - lecz nagle przera¿ony tym co w³a¶nie powiedzia³ znieruchomia³ niczym pos±g. W tym samym czasie w oczach jego przyjació³ki pojawi³a siê ¿±dza przygód. U¶miechaj±c siê rado¶nie przytuli³a go do siebie.
- Chyba siê nie wycofujesz. Pomy¶l, to przebi³oby wszystko co do tej pory robili¶cie z Jamesem.
Odsun±³ j± od siebie na tyle, ¿eby móc widzieæ jej twarz na której w dalszym ci±gu widoczna by³a ogromna rado¶æ. Od dawna nie widzia³ jej takiej radosnej i chêtnej do dzia³ania.
- Móg³bym napisaæ do Rogacza i poprosiæ o po¿yczenie peleryny. ALE TO NIE TAKIE PROSTE. Zamek jest chroniony zaklêciami antymugolskimi, które uniemo¿liwi± ci wej¶cie - widz±c, ¿e szczê¶cie opuszcza dziewczynê, szybko doda³. - Ale móg³bym o tym pogadaæ z Remusem, on na pewno zna na to radê.
- Ja napiszê do Potterra, wyja¶niê ca³y plan. Na bank siê zgodzi, on uwielbia takie akcje. Jak po¿yczysz mi swoj± sowê, to bêdzie znacznie szybciej, bo nie wiem czy dochodzi do niego normalna poczta.
- Lepiej ni¿ ty znam mojego przyjaciela, ale co z twoimi rodzicami? Jak im wyja¶nisz, ¿e chcesz znikn±æ na parê miesiêcy lub nawet rok?
- Oni siê wcale mn± nie przejmuj±, przecie¿ normalni rodzice ju¿ dawno kazaliby mi wróciæ. Zrobiê tak jak moja siostra, zostawiê im li¶cik, w którym napiszê, ¿e uciekam z gwiazdorem rocka i ¿e bêdziemy je¼dziæ po ca³ym kraju oraz ¿e czasem siê do niech odezwê. Ewentualnie mo¿esz rzuciæ na nich jaki¶ urok, ale widz±c twoj± minê ta opcja chyba nie wchodzi w grê. Proszê ciê, zróbmy to. ZRÓBMY!
M³odzieniec jeszcze przez chwilê siê waha³, ale ostatecznie kiwn±³ g³ow± na znak zgody. Zachwycona nastolatka chwyci³a go w objêcia i obdarzy³a d³ugim, namiêtnym poca³unkiem. Po kilku sekundach, w ich odczuciach po up³ywie wieczno¶ci, ich usta siê rozdzieli³y. Nim on zd±¿y³ jakkolwiek zareagowaæ, ona szepnê³a mu, ¿e widz± siê jutro w tym miejscu o tej samej porze i oddali³a siê w stronê wyj¶cia z parku. Pierwszy raz w swoim prawie piêtnastoletnim ¿yciu Syriusz Black nie wiedzia³ co zrobiæ. Dopiero gdy dziewczyna zniknê³a mu z oczu zerwa³ siê do biegu i krzykn±³:
- Kama! Czekaj Kama! Chcê ciê odprowadziæ!
Przepraszam, ale to zdanie totalnie mnie rozwala
Trochê mi ten Syriusz nie pasuje do kanonicznego, ale masz przecie¿ prawo do zmian charakteru. Ciekawa jestem w jaki sposób Kama zostanie przemycona do Hogwartu;p