Przez niemal ca³y rok po bitwie, Harry pisze krótkie listy do Severusa.
Niemal.
- subtelne ss/hp -
Mia³am wielk± potrzebê co¶ takiego kiedy¶ napisaæ. Enjoy.
06.05.1998
Gdy tylko otworzy³em oczy, poczu³em ulgê. O¶lepia³a mnie biel, a w tle s³ysza³em weso³e pie¶ni ptaków i mia³em wra¿enie, ¿e ¿ycie naprawdê jest cudowne. Uda³o mi siê, w koñcu mi siê uda³o i jestem wolnym cz³owiekiem. Obaj jeste¶my.
Gdy do mnie przyszed³ i o¶wiadczy³ mi, ¿e... Mia³em wra¿enie, ¿e ¿artuje. Nienawidzili siê latami, a tak mocne uczucia sk³aniaj± cz³owieka do wszelkich kroków. A jednak nie móg³ k³amaæ, nie móg³by ok³amaæ mnie w tak okrutny sposób. Pamiêtam, ¿e co¶ we mnie pêk³o. Zrobi³o siê niesamowicie zimno i przesta³em s³yszeæ cokolwiek – jego dziecinne wyja¶nienia, jej puste s³owa pocieszenia. Ty nigdy nie upad³e¶ tak nisko, by karmiæ mnie fa³szywymi obietnicami, zawsze to w tobie ceni³em. Nie by³e¶ jak wszyscy. Czasem my¶lê, ¿e zbyt wiele lat zajê³o mi odnalezienie ciebie po¶ród bezbarwnego t³umu.
Ich s³owa odbija³y siê od ¶cian jak wojenne pociski, lecz moja wojna dobieg³a koñca zaledwie kilka dni temu i to w³a¶nie dzi¶ mia³em ¶wiêtowaæ moje zwyciêstwo.
Zamkn±³em oczy, niezdolny uformowaæ ani s³owa.
10.06.1998
My¶lê, ¿e ty, jako jedyny, zna³e¶ mnie najlepiej. Spodziewa³em siê wiêcej po ludziach, z którymi spêdza³em niemal ka¿dy dzieñ, którzy dumnie nazywali siê moj± rodzin±. Nigdy przecie¿ jej nie mia³em i po có¿ mia³bym zamykaæ siê w mydlanej bañce? Ty by³e¶ inny. Nie zwa¿a³e¶ na cudze opinie, nawet je¶li przebicie siê przez uprzedzenia tak wiele ciê kosztowa³y. Myli³em siê co do ciebie tak bardzo, ¿e czujê wstyd za ka¿dym razem, gdy przypominam sobie swój pierwszy rok w Hogwarcie. Któ¿ wtedy móg³ przypuszczaæ, ¿e staniemy po tej samej stronie na wojnie, ¿e bêdziemy siê wspieraæ do koñca?
Mam górê pieniêdzy i ocean chwa³y, jednak czujê siê niezwykle ma³y i nieistotny. Zapewne by¶ mnie wy¶mia³, gdyby¶ tylko móg³.
31.07.1998
Postanowi³em zrealizowaæ nasze plany. Kupi³em ma³y domek w Devonshire i codziennie napawam siê melodi± natury. Wiem, i¿ gdyby¶ by³ tu ze mn±, sadzi³by¶ zio³a w ogrodzie i w koñcu cieszy³ siê ¿yciem. Brutalnie odebrano mi ten widok.
Urodziny zawsze s± dla mnie trudne. Spêdzi³em je w Dover, wpatruj±c siê we wzburzone fale oceanu, zazdroszcz±c im wolno¶ci, z jak± rozbija³y siê o ¶nie¿nobia³e klify. Bezkresne równiny i turkus szalej±cych wód przynosz± mi wiêksze ukojenie ni¿ czyjekolwiek s³owa. Ludzie zawsze nimi szastaj±, nie bacz±c na tre¶æ, któr± pragn± przekazaæ, nie patrz±c, czy jakikolwiek przekaz jest w nich obecny. Z tob± móg³bym milczeæ godzinami, zyskuj±c wiêcej, ni¿ s³uchaj±c wszystkich jêzyków ¶wiata.
Wiedzia³em, ¿e mogê powiedzieæ ci o wszystkim, a ty nie odwrócisz siê i nie zatrza¶niesz za sob± drzwi. Nie wiem, czy wiesz, jak wielk± mia³em w sobie wtedy wiarê. W ciebie. W ¶wiat. We mnie samego. Pamiêtam nasze dyskusje i urywane rozmowy, pamiêtam nawet k³ótnie i to, ¿e zawsze robi³e¶ herbatê z b³awatkiem, a ja by³em w stanie wybaczyæ ci wszystko. Nie wiedzieæ, za spraw± jakiej magii.
Powiniene¶ dzi¶ tu ze mn± byæ.
01.09.1998
Przygarn±³em kota. Jest czarny i sprytny, ma zielone oczy zupe³nie jak moje. My¶lê, ¿e by¶ go polubi³, nawet je¶li nigdy nie przepada³e¶ za zwierzêtami. Wiem, ¿e nie móg³bym siê zdobyæ na kupno kolejnej sowy, zreszt± nie potrzebujê jej; nie wysy³am i nie odbieram listów, a dla okolicznych mieszkañców jestem enigmatycznym „panem H”, dziwakiem bez przyjació³, za to z brzydkimi, potarganymi w³osami. Wiem, ¿e u¶miechn±³by¶ siê krzywo na tak ewidentn± ironiê.
Veritas, bo tak go nazwa³em, dzieli z tob± wiele nawyków. Uwielbia przesiadywaæ w twoim fotelu i jest niezwykle cichym stworzeniem. Jednak zawsze potrafiê rozszyfrowaæ jego spojrzenie. Gdy zaparzam wieczorn± herbatê, siedzi na blacie, wpatruj±c siê we mnie, przechylaj±c lekko g³owê, jakby zna³ my¶li, które mn± targaj±. Przywyk³em do naszych przedwojennych rozmów tak bardzo, i¿ wymieniam z nim bezs³owny dialog na tyle d³ugo, a¿ herbata stanie siê zimna i gorzka jak moja rzeczywisto¶æ.
Mo¿esz siê ¶miaæ, ale naprawdê nie jestem w stanie nazwaæ tego, co wyros³o w moim sercu tamtego dnia i pnie siê po dzi¶, owija wokó³ wa¿niejszych organów i d³awi, gdy stajê sam na sam z ciemno¶ci±. Jestem jak kawa³ek szk³a – idealnie b³yszcz±cy i pe³en ostrych krawêdzi. Idealna broñ. A jednak spróbuj cisn±æ nim o posadzkê, a przekonasz siê na ile gwiezdnych kawa³ków potrafi siê roztrzaskaæ.
Veritas wskoczy³ mi na kolana, a ja ¿a³ujê, ¿e nigdy nie bêdziecie mieli okazji siê poznaæ.
10.10.1998
Zauwa¿y³em, i¿ obraz cz³owieka, który odszed³, jest zawsze bardziej barwny, ni¿ tego któremu zatrzasnêli¶my drzwi. Grabiê jesienne li¶cie i nie mogê przestaæ my¶leæ o feerii barw, które nosi³e¶ w swojej duszy, choæ skrywa³e¶ je wszystkie pod grub± warstw± czerni. U¶miecham siê do siebie na tê my¶l, po raz pierwszy od miesiêcy. Widzia³em wszak w twych oczach mro¼ny oddech gniewu, ale i pal±cy, spragniony blask. Widzia³em brunatny smutek i blady cieñ nadziei. Mo¿e gdybym by³ lepszym obserwatorem, zobaczy³bym wiêcej. Chcia³bym mieæ pewno¶æ, ¿e ty zobaczy³e¶ w mych wszystko to, co chcia³em ci przekazaæ.
20.11.1998
Veritas odszed³. Otruli go, bo krzywo na nich spojrza³em. Mo¿esz mieæ wszystkie pieni±dze ¶wiata, chwa³ê i uznanie milionów ludzi, mo¿esz wygraæ wojnê i przej¶æ przez piek³o z lekko tylko ugiêtym krêgos³upem, lecz to nigdy nie uchroni ciê przed ogniem cierpienia.
Opiekuj siê nim.
09.01.1999
Urodziny zawsze by³y dla mnie trudne. Bo có¿ mog³em ci daæ, skoro mia³e¶ ju¿ wszystko? Pamiêtasz Zielnik Hahna? Szuka³em go miesi±cami, zap³aci³em za niego fortunê, lecz to wszystko by³o nieistotne, gdy ujrza³em w twych oczach rado¶æ. Dwa miesi±ce pó¼niej znalaz³em w twej bibliotece identyczny egzemplarz. Stwierdzi³em wiêc, i¿ nastêpnym razem bêdê bardziej kreatywny; bowiem có¿ wiêcej mo¿esz oddaæ drugiej osobie, ni¿eli cz±stkê siebie? Musisz przyznaæ, ¿e w³asnorêcznie wykonany zestaw fiolek z kolorowego szk³a to do¶æ ambitny, jak na mnie, projekt. Twoja zaskoczona twarz ucieszy³a mnie bardziej, ni¿ mog³e¶ przypuszczaæ.
Có¿, nigdy nie rozumia³e¶ mi³o¶ci.
¦nieg skrz±cy siê na twym grobie, Severusie, wygl±da czysto i przynosi mi ukojenie. Nie mam serca go odgarniaæ, zatapiam wiêc bia³e kwiaty w zimnym puchu, nie mog±c oprzeæ siê wra¿eniu, i¿ robiê co¶ niezwykle wa¿nego.
A ja wci±¿ pali³em moje listy.
Jeju, to jest przecie¿ straszne... jakie¶ subtelne li¶ciki do Severusa od Haryy'ego, wspominanie prezentów, jakich¶ rozmów przed wojn± czarodziejów, nazwanie kota Veritas. To wszystko brzmi jakby Harry by³ zakochany w Snape'ie, a przecie¿ nie by³. Do tego to takie gejowskie, a ja nie lubiê gejowskich ficków. Fajnie piszesz, ale tematyka mi siê w ogóle nie podoba... czekam na co¶ hetero