Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 35
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
Szczê¶liwe zakoñczenie
Podstawowe informacje:
Autor: Prefix u¿ytkownikaSam Quest
Gatunek: Miniaturka
Ograniczenie wiekowe: +7
Przeczytano 2713 razy.
Z dedykacj± dla genialnej Wileny Romus, dziêki której zaczê³am my¶leæ o szczê¶liwym zakoñczeniu.
Bohaterowie: w³asna postaæ.

Czasem s³yszê, ¿e co Nas nie zabije to nas wzmocni. Gówno prawda. To jeden z tych truizmów, którymi karmi± Nas od urodzenia, by¶my czuli siê lepiej, by¶my budowali nowe i lepsze ¿ycie, na wraku starego. Znam tuziny ludzi takich jak ja. Nikogo nie wzmocni³o cierpienie, otarcie siê o ¶mieræ i niewyobra¿alne dla postronnych rozdarcie duszy. To nie wzmacnia, to tylko dobija coraz bardziej i bardziej.
Jest taki klub, klub osób, które prze¿y³y. Bycie w takim klubie nie jest niczym fajnym, a najgorsze jest to, ¿e nikt postronny Nas nie zrozumie. Ca³y czas Nas karmi± g³upstwami, ¿e czas leczy rany, ¿e bêdzie lepiej. Gówno prawda. Nie bêdzie lepiej, ka¿dej nocy budzê siê zlana potem, bo znowu ich widzê, ludzi których kocha³am i tych których zabi³am, widzê ich rodziny p³acz±ce na pogrzebach. By³am na pochówku ka¿dej mojej ofiary. Tak, jestem masochistk±, porypan± i lubi±c± siê do³owaæ ¶wirusk±.
Je¶li to czytacie, powiod³o mi siê. Ja, Amelia Wilson umar³am, a wy mo¿ecie i¶æ na ostatni pogrzeb z moim udzia³em. By³am córk±, wnuczk±, siostr±, przyjació³k± i dziewczyn±, teraz gdy wszyscy mnie opu¶cili, jestem nikim. Nie bêdê siê na nowo definiowa³a, lepiej odej¶æ. Przyszed³ mój czas, na ka¿dego przyjdzie. Nie mam ostatnich ¿yczeñ poza jednym.
Pozwólcie mi odej¶æ.

Amelia Wilson



***


Deszcz pada³ nieprzerwanie od kilku dni, to nie by³o nic nowego dla Thomasa Alfiego. Urodzi³ siê i wychowa³ w Brighton, i to tutaj obecnie mieszka³ oraz pracowa³. Jedyna rzecza, której brakowa³o mu w jego rodzinnym mie¶cie, to odrobinê wiêcej magii.
Odwróci³ siê od okna i spojrza³ na swoj± pacjentkê.
- Gdy by³a¶ w szkole, mia³a¶ sporo znajomych, prawda? – zacz±³ przygl±daj±c siê wnikliwie m³odej kobiecie, która obserwowa³a swoje paznokcie.
By³a dla niego zagadk±, dopiero na trzeciej sesji terapeutycznej zaczê³a z nim rozmawiaæ, teraz bêd±c na szóstej znowu zamilk³a.
Minuty ci±gnê³y siê w nieskoñczono¶æ, a Tom nie wiedzia³ co ma ze sob± zrobiæ. Ostatecznie usiad³ naprzeciwko niej w wygodnym fotelu i opar³ d³onie o oparcie.
- Tak – us³ysza³ jej szept i pochyli³ siê w stronê dziewczyny, która przygryza³a wargê. Po chwili zaczê³a mówiæ dalej. – Mia³am bardzo du¿o znajomych, ale przyjació³kê tylko jedn±. Wychowywa³y¶my siê razem, by³y¶my w jednym domu i w tym samym pokoju, z An±… z ni± wszystko by³o ³atwiejsze. A potem odesz³a. – Zapowietrzy³a siê na chwilê a w jej oczach pojawi³y siê ³zy, przetar³a oczy d³oni± i spojrza³a na Toma. – By³y¶my cholernie szczê¶liwymi nastolatkami, a ona sobie umar³a... - przerwa³a i schowa³a twarz w d³oniach.
- By³a¶ przy tym? – zapyta³, przesuwaj±c w jej stronê szklankê z wod±.
- Zawsze by³a tak cholernie bohaterska, kiedy¶ stanê³a w obronie jakiego¶ ¦lizgona z pierwszego roku, bo dwóch starszych Gryfonów siê z niego na¶miewa³o. Nie umia³a patrzeæ na krzywdê innych. – Wziê³a do rêki szklankê i upi³a ³yk, zapatrzy³a siê w tafle wody i po chwili wróci³a do urwanego w±tku. – Nie chcia³am zostawaæ w szkole, gdy McGonagall da³a nam wybór, ale ona siê upar³a. Powiedzia³a, ¿e mogê sobie i¶æ... - Odstawi³a szklankê ze stukotem i wsta³a. – Nie bêdê o tym gada³a.
- Amelio, przed nami jeszcze sporo pracy, ale czasu te¿ mamy sporo.
- Nie mo¿esz mi podpisaæ tego ¶wistka i daæ spokój? – Oddycha³a ciê¿ko, a jej pier¶ falowa³a.
- Wiesz, ¿e nie jeste¶ gotowa.
- Dobrze. – Zrezygnowana usiad³a na kanapê i ponownie wziê³a do rêki szklankê, obracaj±c j± powoli. - Zosta³y¶my, nie wiem kiedy zaczê³a siê walka. W jednej chwili sta³a obok mnie i walczy³a. Widzia³am tego ¦miercio¿ercê, pos³a³ Avadê w stronê Matta. - Wziê³a g³êboki oddech i wypi³a resztê napoju. Tom zaklêciem nape³ni³ jej szklankê wod± z karafki. – Muszê o tym mówiæ?
Kiwn±³ g³ow±, Amelia otar³a ³zy i wróci³a do swojej historii. Mia³a wra¿enie, ¿e znowu tam jest. W murach szko³y, która mia³a j± chroniæ. Wygl±da³a tak bardzo bezbronnie, ¿e musia³ pokonaæ siln± chêæ przytulenia jej.
- Ana nie by³aby sob±, gdyby nic nie zrobi³a. Zas³oni³a go swoim cia³em. Wiesz co jest najgorsze? Cholernie niesprawiedliwe? – Spojrza³a na niego wyczekuj±co.
- Nie wiem.
- On umar³ chwilê po niej. – Mówi³a o tym tak wiele razy, ¿e pomimo ³ez jej g³os nie wyra¿a³ za wiele emocji. Uderzy³o go w jej postawie zmêczenie bij±ce z ca³ej jej postawy. – Po¶wiêci³a siê dla jakiego¶ Puchona. Zostawi³a mnie sam±, bez skrupu³ów mnie zostawi³a, a wiedzia³a jak siê bêdê czu³a. Najpierw Adam, potem ona…
- Adam? Czy to by³ twój ch³opak? – Tom bardzo dobrze zna³ odpowied¼, ale chcia³ wydobyæ j± z Amelii.
- Nie bêdziemy o nim rozmawiali, on umar³ rok wcze¶niej, da³ siê zabiæ w wakacje... Zawsze powtarza³, ¿e jest nie¶miertelny... – Zauwa¿y³ dziwn± zmianê w jej zachowaniu, ju¿ nie by³a zmêczona, a raczej zdeterminowana i zaniepokoi³a go ta zmiana nastroju.
- Wiesz ile osób po tym zabi³am? – zapyta³a, a w jej oczach pojawi³ siê dziwny b³ysk.
- Ile? – Ponownie zna³ odpowied¼, ale wiedzia³, ¿e chce to powiedzieæ.
- Cztery. W tym TEGO ¦miercio¿ercê, zafundowa³am mu szczê¶liwe zakoñczenie.
Tom spojrza³ zdezorientowany na swoj± pacjentkê i po raz pierwszy pomy¶la³, ¿e ta dwudziestoletnia dziewczyna jest w jaki¶ sposób ponad jego si³y.

***


- Wypiszesz mi nareszcie ten cholerny papierek?
- Nie bêdziesz za mn± têskni³a? – Tom nigdy tak nie ¿artowa³ z pacjentami, ale Amelia by³a tak d³ugofalowym projektem, ¿e po ponad roku terapii pozwala³ sobie na podroczenie siê z ni±.
- Nie, nie têskniê za lud¼mi, którzy ¿yj±. – Po jej twarzy przemkn±³ cieñ, lecz szybko siê u¶miechnê³a by to zamaskowaæ.
- Dobrze, oficjalnie jeste¶ wolna – powiedzia³ t³umi±c w sobie niepokój i podpisuj±c formularz za¶wiadczaj±cy, ¿e Amelia Wilson po pó³tora roku terapii jest zdrowa i zrównowa¿ona psychicznie na tyle, by nie musieæ stawiaæ siê w ka¿dy pi±tek w Mungu na kontroli.
- Odwiedzê ciê czasem.
- Mam nadziejê, czekam na twoje szczê¶liwe zakoñczenie.
- Tom – powiedzia³a, powoli patrz±c na niego zdezorientowana. – Mia³o byæ po terapii.
- I jest, dlatego bêdê czeka³ a¿ przyjdziesz i opowiesz mi o...
- Nie ma czego¶ takiego jak szczê¶liwe zakoñczenie – przerwa³a mu, siadaj±c na oparciu kanapy. – Zawsze jest co¶ po, mo¿e ci siê wydawaæ, ¿e ksi±¿ka siê skoñczy³a, ale tam jest drugie dno.
- A Harry Potter? Pokona³ Voldemorta, uratowa³ nas przed ¦miercio¿ercami, da³ nam wolno¶æ. – Tom czeka³ na reakcje ze strony Amelii, lecz ona milcza³a przez d³ugi czas.
- One nie istniej±, doktorze Alfie. A Harry Potter? Sami te wolno¶æ wywalczyli¶my, Potter jest ikon±, ale gdy na niego patrzê, widzê tylko têsknotê za tymi, którzy siê za te nasze szczê¶liwe zakoñczenie po¶wiêcili. – Amelia kiwnê³a g³ow± na po¿egnanie i wysz³a z gabinetu.
Tom spojrza³ w miejsce, w którym jeszcze przed chwil± sta³a dziewczyna i opar³ siê wygodnie na fotelu. Czu³, ¿e tê bitwê przegra³, ¿e ca³a ta terapia, dwie¶cie osiemna¶cie godzin, które spêdzi³a w jego gabinecie, nie wiele zmieni³y. Mia³ nadziejê, ¿e wystarczaj±co, by umia³a znale¼æ cel w ¿yciu, by uwierzyæ, ¿e i j± czeka szczê¶liwe zakoñczenie.
Przetar³ zmêczone oczy i wsta³, podszed³ do drzwi i otworzy³ je szeroko.
- Proszê wej¶æ – powiedzia³, a ju¿ po chwili do jego gabinetu wszed³ kolejny pacjent.
- Witaj Dean, usi±d¼.


***


- Pozna³am kogo¶.
- Zakocha³a¶ siê?
- Jeszcze nie, ale s± na to widoki.
- Bêdzie szczê¶liwe zakoñczenie?
- One nie istniej±, Tom.

***


Tom od dwóch lat by³ w szczê¶liwym ma³¿eñstwie ze swoj± szkoln± mi³o¶ci±. Wiedzia³, ¿e daj±c Penny sto procent siebie, dostanie jeszcze wiêcej w zamian. Teraz jedyne czego potrzebowa³, to przytuliæ siê do ¿ony i przez kilka minut móc nie my¶leæ. Oderwaæ siê od rzeczywisto¶ci.
Powita³a go jak zawsze, ciep³ym u¶miechem i pytaniem jak mu min±³ dzieñ. Usiad³ naprzeciwko niej w ich przestronnej kuchni, która zawsze by³a królestwem Pen i opar³ g³owê na d³oniach.
- Widzia³em siê z Ameli± – powiedzia³ zrezygnowanym tonem. Nic nie wykañcza³o go tak bardzo jak te spotkania, ale wiedzia³, ¿e gdyby nie powiedzia³ o tym ¿onie, by³aby na niego z³a. Bynajmniej nie chodzi³o o zazdro¶æ, a o dziwn± czu³o¶æ, któr± przejawia³a wobec jego by³ej pacjentki.
- Co u niej? Uk³ada siê im ze Stewartem? – zapyta³a jak zawsze zainteresowana losem tej pary.
- O¶wiadczy³ siê jej, mamy zaproszenie na ¶lub, ale Penny, co¶ mi nie pasuje w tym wszystkim. – Tom postanowi³ podzieliæ siê z ¿on± swoimi obawami. – Ona nie jest szczê¶liwa, jest jakby obok tego wszystkiego.
- Tom, powiedz mi, ile lat temu skoñczy³a u ciebie terapie? – Bardzo dobrze zna³ ten ton. S³ysza³ go zawsze, gdy chcia³a mu daæ do zrozumienia, ¿e ¿yje prac±.
- Wiem, co chcesz powiedzieæ, trzy lata temu, ale to nie zmienia faktu, ¿e siê o ni± martwiê. Czujê siê odpowiedzialny. – Wiedzia³, ¿e Penny nie zrozumie jego uczuæ. Nie zna³a Amelii tak dobrze jak on, nie widzia³a w niej tej bezbronnej istoty, która czeka na kolejny cios.
- To jej ¿ycie, daj jej nim ¿yæ, a zobaczysz, wszystko siê u³o¿y.
Tom podszed³ do ¿ony i obj±³ j± w pasie ca³uj±c w czo³o.
- Oby¶ mia³a racjê kochanie.

***


- Jestem poprana. – Amelia wypi³a kolejny kieliszek tequili i spojrza³a zrezygnowana na Toma. – Na moim wieczorze panieñski jestem ja i mój psychoterapeuta.
- Ostro siebie oceniasz – próbowa³ j± pocieszyæ, ale sam przyznawa³ jej trochê racji
- Ostro to powinno byæ – mruknê³a, pij±c kolejn± kolejkê. – Moja matka zmar³a przed wojn±, ojca nie zna³am, jestem jedynaczk±, która straci³a przyjació³kê i niektórych znajomych. Reszta siê odsunê³a ode mnie gdy mi odbi³o. – Tym razem siêgnê³a po szklankê z sokiem i upi³a trochê. – Zosta³e¶ mi tylko ty i twoja ciê¿arna ¿ona. No i Stu, ale go nie zaproszê na wieczór panieñski. Jestem ¿a³osna – mówi³a powoli, Tom doskonale zna³ tê reakcje na pierwsze symptomy upojenia alkoholowego. Jeszcze wzglêdnie panowa³a nad tym co mówi, zwolni³a, by wszystko rozumia³.
- Amelio, nie jeste¶ ¿a³osna. Pozna³a¶ kogo¶ wyj±tkowego i za tydzieñ wychodzisz za m±¿. Doczeka³a¶ siê swojego szczê¶liwego zakoñczenia.
- Pieprze je Tom. Szczê¶liwe zakoñczenia, s± zawsze okupione cholernym cierpieniem. Jakby g³upi ¶lub mia³ mnie zmieniæ. Jakby przesz³o¶æ zniknê³a. Bo kto¶ napisa³ KONIEC i nie ma ci±gu dalszego. – Nakrêca³a siê coraz bardziej, a on ba³ siê jej przerwaæ. – Jest Tom, jest i nic siê nie zmienia. Od ¶mierci Adama, Any, mojej matki, tamtego Puchona Matta, mojej s±siadki Emmy i tych wszystkich innych cholernych bohaterów. Ja nie zapomnia³am, nikt nie zapomnia³, a wszyscy zachowuj± siê, jakby by³o dobrze. By³am na zbyt wielu pogrzebach bliskich mi osób.
- Amelia, ka¿dy kogo¶ straci³, ale my musimy ¿yæ dalej. Wojna siê skoñczy³a, jeste¶my wolni. Zrozum, ¿e to jest co¶, z czego warto siê cieszyæ.
- Nie Tom, cena jest za wysoka.

***

- Musisz tu przyjechaæ.
- Teraz? Jest druga w nocy.
- Przyjed¼.

***


Tom sta³ w sypialni Amelii i wpatrywa³ siê w zapisany pergamin od dobrych piêtnastu minut. Czu³, ¿e przegra³, przegra³ wszystkie bitwy i ca³± wojnê. Najwa¿niejsz± wojnê jej ¿ycia.
Nie chcia³ siê odwracaæ i patrzeæ na ³ó¿ko, które nadal by³o takie, jakim je zasta³, z jednym wyj±tkiem. Jej ju¿ tu nie by³o.
Po raz kolejny przebiega³ wzrokiem po pergaminie zastanawiaj±c siê, gdzie pope³ni³ b³±d, by³ przecie¿ takim przyjacielem, jakim potrafi³.
Spojrza³ na post scriptum i od³o¿y³ list na pobliski fotel. Wyszed³ z pokoju i skierowa³ siê do salonu, z którego dobiega³y g³osy.
- Wróci³em trochê wcze¶niej ni¿ planowa³em. – Us³ysza³ g³os Stewarta i zatrzyma³ siê by po raz kolejny go wys³uchaæ. – By³o tak cicho w ca³ym domu. My¶la³em, ¿e ¶pi, wygl±da³a jakby spa³a, poogl±da³em telewizjê...
- Telewizjê? – przerwa³ mu Auror, który go przes³uchiwa³.
- Takie mugolskie ustrojstwo – powiedzia³ Tom wtr±caj±c siê do rozmowy.
- Nie jestem przecie¿ czarodziejem. – Stu odszuka³ spojrzeniem Toma, dziêkuj±c mu za pomoc. – Wiêc obejrza³em powtórkê meczu i poszed³em siê po³o¿yæ. Wtedy znalaz³em ten list. – G³os mu siê za³ama³. – By³a taka zimna...
Tom nie chcia³ tego d³u¿ej s³uchaæ. Wyszed³ na ¶wie¿e powietrze i usiad³ na ³awkê stoj±c± na ganku. Amelia mieszka³a na bardzo zadbanym osiedlu domków jednorodzinnych. To miejsce tak bardzo do niej nie pasowa³o, ¿e Tom niejednokrotnie zastanawia³ siê jak ona tam wytrzymywa³a. Spojrza³ w niebo, by³o gwie¼dziste jak rzadko kiedy.
- Wygra³a¶ Amelio, udowodni³a¶ mi, ¿e mia³a¶ racje. Zawsze czu³em, ¿e jeste¶ przegranym przypadkiem. – Wsta³ i odszed³ powoli w stronê centrum. Marzy³ tylko o ³ó¿ku i ciep³ych objêciach Penny.



P.S. Odnalaz³am moje szczê¶liwe zakoñczenie.


Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 26.04.2016 20:36
Na pocz±tku czeka Ciê sowity opieprz, bo dawno tak niesprawdzonego i niechlujnego fan ficka nie dosta³am. Nie trzeba by³o go nawet czytaæ, by zobaczyæ czerwone szlaczki pod niektórymi s³owami, wiêc chocia¿ na tyle przejrzeæ go mog³a¶ ;> Gdyby nie to, ¿e nie ogarnê³am go ca³ego wzrokiem, a zaczê³am czytaæ i na bie¿±co poprawiaæ (w po³owie osiwia³am od tego), to z rêk± na sercu oznajmiam Ci, ¿e bym odrzuci³a. Ale ju¿ szkoda mi by³o po³owy mojej pracy. Liczê wiêc, ¿e nastêpnym razem chocia¿ przejrzysz kolejny fan fick przed wys³aniem, bo naprawdê, nie potrzeba by³o do tego nawet bety.

Co do samego opowiadania, hm. Pomys³ jest naprawdê ciekawy, czêsto poruszany w filmach, dramatach i tak dalej, a mimo wszystko zawsze chwyta za serce. Tylko ¿e jest to te¿ pomys³ niebezpieczny, bo bardzo ³atwo uderzyæ tutaj w przesadê, przedramatyzowaæ, s³owem - przesadziæ. Moja wra¿liwo¶æ jest tak wielka jak u Rona Weasleya, wiêc mo¿e dlatego, ale wydaje mi siê, ¿e w³a¶nie nieco przesadzi³a¶. Kompletnie nie kupuje tej Amelii. Jej stêkania mnie irytowa³y, po prostu nie mogê uwierzyæ, ¿e tak ³atwo mo¿na siê poddaæ. Oczywi¶cie rozumiem, ¿e wojna wszystko zmienia, ¿e s± rany nie do zabli¼nienia i wspomnienia, które ju¿ zawsze zostaj± w g³owie, ale Amelia zachowuje siê po prostu niedorzecznie. Z³o¶ci siê na przyjació³kê, ¿e zachowa³a siê bohatersko, jest egoistyczna. Nastêpnie "udaje, ¿e ¿yje", by pod koniec zniszczyæ mê¿czy¼nie z którym bierze ¶lub ¿ycie. Robi mu dok³adnie to samo, co w jej mniemaniu zrobi³a Ana. Nienawidzê takich bohaterek.
A lekarz to pipka, przepraszam za okre¶lenie. Wiedzia³, ¿e ona to beznadziejny przypadek, to by³a kwestia czasu. Nawet ja, a nie jestem wcale super domy¶lna, jako czytelnik wiedzia³am jak to siê skoñczy.

Zgadzam siê co do jednego. Zakoñczenie jest szczê¶liwe, nie bêdzie nam wiêcej psuæ tlenu wiecznie nieszczê¶liwa, skrzywdzona (jakby by³a jedyna taka!) Amelia. Brr.

Chocia¿ w sumie fajnie jest siê powkurzaæ na wyimaginowan± bohaterkê Eyebrows
avatar
Prefix u¿ytkownikaAlette  dnia 26.04.2016 21:03
Wydaje mi siê, ¿e to ten typ ff, który po prostu nie mo¿e siê ka¿demu podobaæ. Nie przekazuje jakiej¶ uniwersalnej my¶li, a bardziej tak± zale¿n± od cz³owieka... je¶li wiesz, o czym ja mówiê. Osobi¶cie nie podoba³a mi siê postawa Amelii, uwa¿am, ¿e u¿ala³a siê nad swoim losem, al to wcale nie ¶wiadczy na niekorzy¶æ FF. Bo w gruncie rzeczy takie ¿ycie nie? Ludzie s± g³upi, egocentryczni i skupieni na sobie. Ona w³asnie taka mi siê wyda³a. Zrani³a ludzi w swoim otoczeniu, bo nie mia³a odwagi, by dalej ¿yæ. A ka¿dy powód do ¿ycia jest dobry. Czyta³am w³a¶nie nawet ostatnio opowiadanie (zreszt± wys³a³am ci link, wiêc to nawet nie jest tajne haha), gdzie by³o trochê o ¶mierci i dlaczego nie mo¿na siê zabiæ. Mo¿e dlatego trochê mocniej prze¿ywam wszystko, co zwi±zane z tym tematem. Bo samobójstwa, jakkolwiek beznadziejne by nie by³y, s± problemem realnym. Dla mnie w swojej miniaturce pokaza³a¶, ¿e je¶li cz³owiek sam nie chce sobie pomóc, to nikt mu nie pomo¿e.

Podoba³o mi siê to, co przeczyta³am :D Oby tak dalej ; )
avatar
Prefix u¿ytkownikaElizabeth_  dnia 27.04.2016 19:05
Jestem zdziwiona komentarzem Angeliny, gdy¿ osobi¶cie betowa³am t± piêkn± miniaturkê i nachodzi mnie my¶l, ¿e mo¿e Sam wys³a³a nie ten plik. Smuteczek. Co do samego pomys³u, ja widzê wielk± traumê dziewczyny/kobiety, która nie potrafi sobie poradziæ ze strat± bliskich ludzi i my¶lê, ¿e pod tym wzglêdem jest to opisane dobrze, choæ oczywi¶cie tragicznie. ¯ycie takich osób z pozoru wygl±da normalnie, o czym ¶wiadczy chocia¿by tak wstawka o zakochaniu, ale nadchodzi taki dzieñ lub taka noc, ¿e nie daj± rady...
Amelia /*
avatar
Prefix u¿ytkownikaSam Quest  dnia 21.02.2017 21:42
Pomy¶la³am, ¿e w sumie to mogê siê odnie¶æ do Waszych komentarzy po takim czasie od premiery :D

Wiêc chcia³am tylko napisaæ, ¿e Amelia nie mia³a byæ postaci± do lubienia, te¿ jej nie lubiê. :D Chcia³am pokazaæ to o czym napisa³a Al, ¿e ona po prostu nie chcia³a pomocy, podda³a siê zanim zaczê³a walczyæ. Pewna trauma j± przeros³a, a ona nie mia³a odwagi by ¿yæ. Przeczyta³am sobie tê miniaturkê i z perspektywy miesiêcy nic bym w niej nie zmieni³a, w³a¶nie tak± mia³a byæ. Tak± do której sama nie umiem siê ustosunkowaæ bo taka te¿ w mojej g³owie by³a Amelia.

Dziêki za przeczytanie i komentarze, jeste¶cie kochane <3
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Brak ocen. Mo¿e czas dodaæ swoj±?
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.44