Z pocz±tku mia³a byæ miniaturka, koniec koñców postanowi³am stworzyæ lekk± seriê, opieraj±c± siê na parringu Remusa Lupina oraz Syriusza Blacka.
Remus sykn±³, zaciskaj±c d³onie w piê¶ci.
- Syriusz... boli... - jêkn±³, odwracaj±c wzrok.
- Jeszcze tylko trochê Luniaczku, wytrzymasz - mrukn±³, nie odrywaj±c oczu od powstaj±cego dzie³a.
Black zanurzy³ koñcówkê ig³y w czarnym p³ynie, starannie wype³niaj±c kontury tuszem.
Minê³o sporo czasu odk±d James zacz±³ spotykaæ siê z Lily Evans. Peter zazwyczaj zamyka³ siê w sobie lub po prostu b³±ka³ siê po szkole. Relacje pomiêdzy Syriuszem a Remusem siê bardzo zacie¶ni³y. Wiêkszo¶æ czasu spêdzali razem, siedz±c w dormitorium, spaceruj±c po b³oniach. Mimo to Syriusz nieustannie próbowa³ zorganizowaæ grupê by wyj¶æ gdzie¶ w czwórkê, jak za dawnych lat. Jednak coraz trudniej by³o to zorganizowaæ, szczególnie ze wzglêdu na ukochan± Pottera.
- Gotowe. - M³ody Black wytar³ koñcówkê ig³y o szmatkê, u¶miechaj±c siê szeroko.
Remus wyprostowa³ rêkê, przygl±daj±c siê widniej±cemu na przedramieniu drobnemu kwiatuszkowi. Przeniós³ wzrok na Gryfona i uniós³ pytaj±co brwi.
- Fio³ek - wyt³umaczy³ szybko.
- Czemu fio³ek? - U¶miechn±³ siê. - Spodziewa³em siê po tobie czego¶ bardziej... odjechanego. A tu proszê.
Syriusz za¶mia³ siê pod nosem i poprawi³ opadaj±cy mu na czo³o kosmyk kruczoczarnych w³osów.
- Fio³ek symbolizuje... A sam nie wiem. - Odwróci³ wzrok, przygl±daj±c siê trzaskaj±cemu w kominku ogniu. Iskierki weso³o skaka³y nad pal±cym siê ogniskiem a ¿ar delikatnie muska³ cia³o.
- Zaskoczy³e¶ mnie - przyzna³ Lupin, przygl±daj±c siê tatua¿owi.
- Te¿ czêsto zaskakuje sam siebie.- mrukn±³. - Ej, Luniak! Przyniosê nam po czekoladowej ¿abie, ostatnio kupi³em parê sztuk w Hogsmeade. - Poruszy³ znacz±co brwiami i podniós³ siê z wiklinowego krzes³a.
- Pójdê z Tob±, mam ochotê na drzemkê - wymamrota³ blondyn, pod±¿aj±c za przyjacielem.
~*~
- Znowu Helga Hufflepuff.- b±kn±³ niezadowolony Syriusz, opadaj±c na wy¶cielone kocami ³ó¿ko Lupina.
- Nie marud¼ - upomnia³ go Lupin, wgryzaj±c siê w czekoladê.
- Dobrze mamoooo. - Przeci±gn±³ teatralnie Black, rzucaj±c siê Remusowi na barki.
Ch³opak wzdrygn±³ siê.
- Syriusz!
Czarnow³osy wplót³ smuk³e palce w gêste, sko³tunione w³osy przyjaciela. Poczu³ pod opuszkami ¶wie¿± ranê, mniej wiêcej na ¶rodku g³owy.
Wszyscy zd±¿yli siê przyzwyczaiæ, ¿e Remus czêsto powraca³ z Wrzeszcz±cej Chaty wraz z nowymi pami±tkami w postaci ran czy zadrapañ. Ostatnio jednak Syriusz zaczyna³ powa¿nie martwiæ siê o ch³opaka. Wiedzia³, ¿e Gryfon jest z pewno¶ci± bardziej odpowiedzialny i rozs±dny ni¿ on sam, ale nie móg³ dopu¶ciæ do siebie my¶li, ¿e po ukoñczeniu nauki w Hogwarcie Lupin bêdzie zdany sam na siebie. Oczywi¶cie, nie mia³ zamiaru ¿egnaæ siê z nikim z Huncwotów po ukoñczeniu nauki. Ale Remus nie bêdzie mia³ ju¿ ani Bij±cej Wierzby ani jakiejkolwiek innej kryjówki, gdzie móg³by w osamotnieniu przej¶æ przez przemianê. Ta my¶l ostatnio bardzo drêczy³a Syriusza. James znalaz³ alternatywê w postaci wys³ania pro¶by do Dumbledora, czy Lupin nie mia³by mo¿liwo¶ci ukrywania siê w chacie po zakoñczeniu szko³y. Dyrektor odmówi³, informuj±c Pottera, ¿e m³ody wilko³ak powinien pogodziæ siê ze swoj± nadprzyrodzon± przypad³o¶ci± i nauczyæ siê stawiaæ jej czo³a.
- Remus...? - zacz±³ ostro¿nie, wiedz±c jak temat wilko³actwa wp³ywa na jego samopoczucie.
- Hm? - ch³opak wpakowa³ nogê ¿aby do buzi.
Black przegryz³ wargê.
- Wiesz... Jak skoñczy siê Hogwart... Jak ty sobie z tym wiesz czym poradzisz? - zawin±³ kosmyk w³osów Lupina na palec.
Remus opu¶ci³ rêce i westchn±³.
- Dam radê - odpar³ bezbarwnym g³osem.
- Luniek - mrukn±³ Syriusz. - To wilko³actwo, nie gor±czka.
Lupin uwolni³ siê z objêcia Blacka i rzuci³ mi gniewne spojrzenie.
- Nadal musisz na si³ê widzieæ we mnie potwora? - fukn±³.
- To nie tak... - zacz±³ Gryfon. - Ja... - Wyci±gn±³ d³oñ ku Remusowi.
Ten odtr±ci³ j±, wstaj±c z ³ó¿ka.
- To nie tak? - zmarszczy³ brwi. - A jak niby? Wszyscy widz± we mnie tylko bestiê. Jestem te¿ cz³owiekiem. Dam sobie radê. Sam.
Remus odwróci³ siê na piêcie i wymaszerowa³ z dormitorium.
Syriusz poderwa³ siê gwa³townie, doganiaj±c ch³opaka.
- Remus! - Z³apa³ go za ramiê i obróci³ w swoj± stronê.
W oczach Remusa zab³ys³y ³zy. Widok ten by³ dla Syriusza nie do zniesienia. Bez zastanowienia obj±³ przyjaciela.
- Martwiê siê - b±kn±³, zaciskaj±c d³onie na szacie Gryfona. Wyczu³ jego zapach: orzechów, miodu i pergaminu.
Czu³ siê taki bezradny. On. Syriusz Black. Pierwszy raz czu³ tak± cholern± bezradno¶æ, pustkê. Czu³ siê odpowiedzialny za Remusa, musia³ o niego zadbaæ. To koniec beztroskich zabaw. Nie bêdzie móg³ budziæ siê codziennie rano i patrzeæ, jak dopiero co przebudzony ze snu Lupin pociera zmêczon± twarz.
Kto opatrzy jego rany, gdy siê skaleczy? A kto go ochroni przed wrednymi zaczepkami czarodziei?
Remus zdrêtwia³, pozostaj±c w bezruchu.
- W±chacz? - Ostro¿nie obj±³ Syriusza. - Dam radê. Dziêkuje.
Black pu¶ci³ Lupina z kleszcz±cego uci¶niêcia.
Nagle do pokoju wpad³ niczym burza James z szerokim u¶miechem na twarzy.
- Kocham ¿ycie! - rzuci³ szalik na kanapê i rozsiad³ na fotelu. - Co tak stoicie?
~*~
Remus jak co dzieñ uda³ siê do szkolnej biblioteki w celu odrobienia pracy domowej zadanej przez nauczycielkê Zielarstwa.
Kwiaty i zio³a - magiczne interpretacje i zastosowanie.
Zacz±³ kartkowaæ strony w poszukiwaniu ¿onkila. Przypadkiem natrafi³ na fio³ka.
"Mami±cy pozór, kaprys krwi gor±cej;
Jako fio³ek m³odocianej wiosny,
Wczesny, lecz w±t³y, luby, lecz nietrwa³y,
Woñ, kilka tylko chwil upajaj±c±, nic wiêcej."
Zmarszczy³ brwi.
Fio³ek - symbol nieszczê¶liwej, nieodwzajemnionej mi³o¶ci.
D³onie ch³opaka zadr¿a³y. Ostro¿nie odsun±³ rêkaw koszuli i spojrza³ na drobnego kwiatka widniej±cego na przedramieniu.
Czy Syriusz...?
W tek¶cie znajduje siê fragment zaczerpniêty z Williama Szekspira "Hamlet".