Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 44
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[Z] W poszukiwaniu zakoñczenia
Lord Voldemort sieje zamêt w¶ród czarodziejów, kiedy m³ody mê¿czyzna otrzymuje zadanie, którego sam nie rozumie. Zagubiony w¶ród lasów Leonoscars próbuje odpowiedzieæ na pytania, których nikt nie zada³, by skoñczyæ co¶, co siê nawet nie zaczê³o.
Autor: Prefix u¿ytkownikaAlette
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 76503 razy.
Rozdzia³y: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20], [21], [22], [23], [24], [25], [26], [27], [28], [29].
W poszukiwaniu zakoñczenia 10/29
Lord Voldemort sieje zamêt w¶ród czarodziejów, kiedy m³ody mê¿czyzna otrzymuje zadanie, którego sam nie rozumie. Zagubiony w¶ród lasów Leonoscars próbuje odpowiedzieæ na pytania, których nikt nie zada³, by skoñczyæ co¶, co siê nawet nie zaczê³o.
***

To nie by³o mieszkanie ani piêkne, ani przestronne, ani przytulne. Sk³ada³o siê z zaledwie czterech ciasnych pomieszczeñ – zagraconych i od dawna niesprz±tanych. Na ¶cianie w ³azience rozwija³ siê nowy mieszkaniec przez wiêkszo¶æ nazywany wstrêtnym grzybem. W k±cie le¿a³ stos brudnych ubrañ i rêczników, których nikt nie mia³ czasu praæ. Niewiele lepiej przedstawia³a siê kuchnia, w której ju¿ od bardzo dawna brakowa³o czystych naczyñ. Na jasnobr±zowych p³ytkach widoczne by³y plamy po rozlanym sosie, na stole le¿a³a otwarta kilka dni wcze¶niej konserwa - w tamtym momencie wydziela³ siê z niej niezbyt przyjemny zapach.

Nic dziwnego, ¿e Syriusz Black zamkn±³ siê w sypialni. Byæ mo¿e nie by³o tam ³adnie i schludnie, ale chocia¿ powietrze by³o nieska¿one. W ka¿dym razie gospodarz nie wyczuwa³ zapachów, które w ten czy inny sposób mog³y mu przeszkadzaæ.

W tamtym momencie zawin±³ siê szczelnie w bordow± po¶ciel, przykrywaj±c twarz poduszk±. Otwartymi d³oñmi próbowa³ zakryæ uszy, by chocia¿ w minimalnym stopniu odsun±æ siê od koszmarnych d¼wiêków, które zsy³ali na niego s±siedzi. By³ ju¿ przyzwyczajony do k³ótni, krzyków, wiercenia, wstrz±sów, ale p³aczu dzieciaków po prostu nie znosi³. Za ka¿dym razem ten rozdarty g³os wyprowadza³ go z równowagi, znacz±co podnosz±c ci¶nienie. Czu³ przyspieszone bicie serca, ale stara³ siê skupiæ na w³asnych my¶lach.

Nie potrafi³. Wsta³.

Spojrza³ w rozbite lustro, wisz±ce na ¶cianie. Spogl±da³ na niego zmêczony m³ody mê¿czyzna, którego oczy wyra¿a³y ¿±dzê mordu. Za jego plecami dostrzeg³ okrutny rozgardiasz i przypomnia³y mu siê s³owa Liny: "Chlew, nie mieszkanie". Tak mówi³a o jego samotni. Mia³a racjê. To by³ chlew i dlatego nikogo nie zaprasza³.

Siêgn±³ po le¿±c± na po³amanym krze¶le koszulkê. Naprawa mebla zajê³aby mu raptem kilka sekund, ale Syriusz nie mia³ ochoty siê za to zabieraæ. Przy³o¿y³ materia³ do twarzy i zmarszczy³ nos. Wyrzuci³ koszulkê w k±t i siêgn±³ do szafy po ¶wie¿±. Zosta³a mu ostatnia. Musia³ siê wybraæ do sklepu po now±... albo zrobiæ pranie. Jedna i druga propozycja nie by³a kusz±ca. Z dwojga z³ego wola³ zakupy.

Wpad³ do kuchni, drapi±c siê po brzuchu. Krzywi³ siê pod wp³ywem nieprzyjemnych zapachów. Wyci±gn±³ z szafki p³atki kukurydziane i nie troszcz±c siê o mleko, zacz±³ spo¿ywaæ je prosto z paczki.

Wtedy dostrzeg³ sowê, wpatruj±c± siê w niego zza szyby. Do jej nó¿ki przyczepiony by³ niezbyt wielki list z piecz±tk± Ministerstwa Magii. Westchn±³ ciê¿ko i otworzy³ okno, pozwalaj±c listonoszce wlecieæ do pomieszczenia. Sowa zatrzyma³a siê na jego stole i zaczê³a wyjadaæ nie¶wie¿± konserwê.
– Czuj siê jak u siebie – powiedzia³ Syriusz i zabra³ jej przesy³kê.

W zwi±zku z wydarzeniami, które mia³y miejsce w maju 1979 roku wzywa siê Pana na przes³uchanie do Ministerstwa Magii w celu z³o¿enia koniecznych wyja¶nieñ. Proszê siê stawiæ w Biurze Aurorów 20 stycznia roku 1980 o godzinie 11.

Z wyrazami szacunku
Idylla Chorun
Departament Przestrzegania Prawa


Kolejne przes³uchanie. W dodatku kolejne przes³uchanie dotycz±ce tej samej sprawy. Ju¿ mia³ tego do¶æ. Zostawi³ na stole list i ruszy³ w kierunku sypialni. Zatrzyma³ siê w po³owie drogi i rzuci³ na kanapê. Zakry³ twarz obrusem, który pospiesznie zdj±³ ze sto³u i próbowa³ zasn±æ. W salonie by³o odrobinê ciszej ni¿ w sypialni, jako ¿e pomieszczenie nie graniczy³o z patologiczn± i rozdart± rodzin±, a jedynie z jak±¶ staruszk±, która tylko w nocy mia³a maniê na punkcie s³uchania g³o¶nej muzyki typu gospel.

Us³ysza³ skrzypienie otwieranych drzwi, ale nawet nie chcia³o mu siê spojrzeæ, któ¿ go uraczy³ swoj± wizyt±. Móg³ to byæ ¦miercio¿erca, a wtedy Syriusz zgin±³by tak g³upio, jak to tylko mo¿liwe. Pewnie po drugiej stronie przez nastêpne kilka tysiêcy lat nazywaliby go oferm±, która zdaj±c sobie sprawê z zagro¿enia, wci±¿ trzyma³a kawa³ szmaty na twarzy.
– Jaki masz tu poziom ska¿enia? – us³ysza³ znajomy g³os. – Tysi±c jednostek Gurna?
– Gdyby¶ s³ucha³ uwa¿nie naszej zacnej nauczycielki od eliksirów, to wiedzia³by¶, ¿e wystarczy dziesiêæ jednostek Gurna i ju¿ jeste¶ pó³-cz³owiekiem – odpowiedzia³, otwieraj±c oczy.
– Gdyby¶ s³ucha³ uwa¿nie naszej cudownej nauczycielki od eliksirów, £apo, wiedzia³by¶, ¿e je¶li stê¿enie poni¿ej piêciu tysiêcy jednostek mo¿e objawiæ siê po kilku miesi±cach, latach, a nawet dopiero w przysz³ym pokoleniu.
– Czyli?
– Czyli bierzesz odpowiedzialno¶æ za moje zmutowane dzieci, idioto...

Podniós³ siê i spojrza³ w twarz przyjacielowi. James nie by³ okazem schludnego wygl±du, ale odk±d zacz±³ spotykaæ siê ze swoj± obecn± ¿on± i tak wydawa³ siê o wiele bardziej zadbany ni¿ kilka lat wcze¶niej. Przynajmniej ubrania nosi³ w miarê czyste i dopasowane, bo je¶li chodzi o jego w³osy, to ju¿ nie by³o ratunku.

– Wstawaj, dziadku – za¶mia³ siê i siêgn±³ po le¿±c± na kominku kopertê. Obejrza³ j± z ka¿dej strony i wyci±gn±³ ukryty w niej pergamin. – Aileen?
– Taaa – westchn±³ Syriusz. Przeczesa³ sobie rêk± w³osy i zabra³ le¿±c± na stoiku ró¿d¿kê.
– Lily powiedzia³a mi ostatnio, ¿e jeste¶my doro¶li i powinienem przestaæ grzebaæ ci w korespondencji – powiedzia³, siadaj±c na kanapie, któr± przed chwil± opu¶ci³ przyjaciel.
– Nie ma sprawy. Gdyby to by³o co¶ wa¿nego, ukry³bym to przed tob±.
– Gówno by¶ ukry³.
– Masz racjê. Ale czytaj, nie przeszkadzaj sobie.

Wyszed³ do kuchni i wywali³ kilka ¶mierdz±cych produktów do kosza na ¶mieci. Ten tylko prze¿u³ odpadki i bekn±³ g³o¶no. "Na zdrowie" pomy¶la³ Black i wycelowa³ ró¿d¿k± w chodz±cego po ¶cianie paj±ka. Jednak po chwili postanowi³ nie likwidowaæ swojego domowego zwierz±tka i zadowolony z samego siebie wróci³ do salonu.
– Ju¿ posprz±ta³e¶? – zapyta³ James, nie podnosz±c wzroku znad listu. W tamtym momencie le¿a³ na kanapie w dosyæ dziwnej pozycji, której Syriusz ani nie rozumia³, ani nie mia³ ochoty komentowaæ.
– Wystarczaj±co - odpar³, skopuj±c w k±t le¿±cy na ziemi stary, szkolny podrêcznik.
– Brudas z ciebie. Nasraj jeszcze na ¶rodku, a pobijesz rekord syfu.
– Wolê to ni¿ twoje falbaniaste firanki – prychn±³ pod nosem, zak³adaj±c czarny p³aszcz.
– Wolê Lily i falbanki ni¿ brak Lily i falbanek, ale ty tego nie zrozumiesz, bo masz wypaczon± osobowo¶æ. – Westchn±³ ciê¿ko.

Nie myli³ siê. Syriusz na my¶l o ¿onie mia³ odruchy wymiotne. Samo s³owo "rodzina" by³o dla niego jak±¶ niesamowicie oddalon± abstrakcj±. Przez lata wychowywa³ siê w domu, gdzie wiêzi traktowane by³y niesamowicie powa¿nie, a jednak jego napawa³y odraz±. Kiedy tylko przywo³ywa³ we wspomnieniach matkê ¶ciskaj±c± z dum± jego brata albo ojca, który wraz ze swym bratem pi³ przed kominkiem brandy, rozmawiaj±c o wy¿szo¶ci czarodziejów czystej krwi nad szlamami, by³ pewien, ¿e prêdzej Peter o¿eni siê z miss ¶wiata, ni¿ on zdecyduje siê na takie ¿ycie. Obserwowanie rodziny Jamesa sprawia³o mu ogromn± rado¶æ, ¶wietnie siê z jego najbli¿szymi dogadywa³, jednak to wci±¿ by³ obrazek, na który Syriusz móg³ tylko patrzeæ. Podziwiaæ, ale nie tworzyæ.

– My¶lisz, ¿e co¶ jej siê sta³o? – zapyta³ James, ale dostrzegaj±c niezrozumienie na twarzy Syriusza doda³. – Aileen.
– Nie, chyba nie. Wtedy by nie napisa³a, nie lubi u¿alaæ siê nad sob± – powiedzia³, marszcz±c brwi. – Ale nigdy nie wysy³a³a do mnie listów tego typu.

Przypomnia³ sobie, jak piêkna sowa ¶nie¿na wlecia³a do jego salonu i jakby od niechcenia przekaza³a mu wiadomo¶æ od Aileen. Kobieta wyj±tkowo niestarannie napisa³a krótko, ¿e chce siê z nim zobaczyæ. Syriusz domy¶la³ siê, có¿ j± motywowa³o, ale nie móg³ byæ pewien. W ka¿dym razie mia³ swoje podejrzenia, z którymi nie chcia³ siê dzieliæ z nikim... no mo¿e poza Jamesem, który w tamtym momencie odrzuci³ bordow± kopertê na stó³ i zastuka³ kilka razy w swój zegarek.
– Musimy siê pospieszyæ, bo noc nas zastanie – rzuci³, po czym zerkn±³ znacz±co na Syriusza. Ten tylko wzruszy³ ramionami, ale jako ¿e nie mia³ ¿adnych rozs±dnych argumentów przemawiaj±cych za pozostaniem w jego domu, postanowi³ siê podporz±dkowaæ.

Wyszli razem z mieszkania i teleportowali siê do Dziurawego Kot³a, który jak zwykle oferowa³ im niezbyt ró¿norodn± ilo¶æ trunków. Tam te¿ przeszli na Ulicê Pok±tn±, by jak najszybciej znale¼æ siê w tamtejszej bibliotece. James kroczy³ z u¶miechem na twarzy, bo podró¿ obok magicznych sklepów zawsze napawa³a go entuzjazmem. Syriusz nie wyra¿a³ rado¶ci tego rodzaju, jednak bior±c pod uwagê jego niechêæ do postanowionego przed nim zadania, wydawa³ siê i tak neutralny.
– Nie wierzê, ¿e nas w to wkopa³a – mrukn±³, kiedy ich oczom objawi³a siê ma³a kamieniczka, która, nie licz±c skromnej wywieszki, niczym nie ró¿ni³a siê od pozosta³ych budynków.
– Pojecha³a do swojej siostry. Gdyby zosta³a tutaj, pewnie sama by siê za to zabra³a – powiedzia³ James, ³api±c za z³ot± klamkê w kszta³cie jaszczurki. Drzwi uchyli³y siê przed nimi, a w recepcji przywita³ ich m³ody, szczerbaty czarodziej. Pokazali swoje karty wstêpu, które zosta³y dok³adnie zbadane pod dziwnego kszta³tu lamp±.
– Bez ciebie? Nie jeste¶ zaproszony? – za¶mia³ siê z³o¶liwie Syriusz.
– Jej m±¿ chyba mnie nie lubi. Pewnie boi siê, ¿e zara¿ê czym¶ ich dziecko. – rzuci³, udaj±c zmartwienie. Widz±c jednak pytaj±ce spojrzenie Syriusza, doda³: – Petunia jest w ci±¿y... i to dosyæ poka¼nej.
– Strasznie du¿o siê dzieciaków teraz rodzi.
– Co ty nie powiesz...

Skierowali siê do w³a¶ciwiej czê¶ci biblioteki, gdzie czeka³y na nich setki pó³ek wype³nionych ksi±¿kami. Przy licznych stolikach siedzieli czarodzieje studiuj±cy opas³e tomy. Dooko³a nich kr±¿y³y skrzaty domowe ubrane w bia³e togi przewi±zane br±zowym sznurem. Niektóre z nich trzyma³y na rêkach stosy przeró¿nych ksi±g, by po³o¿yæ je na stolikach czarodziejów. Jeden podszed³ do Syriusza i Jamesa, po czym sk³oni³ siê z gracj±, której czêsto brakowa³o innym skrzatom domowym.

– W czym mo¿na pomóc, sir?
– Potrzebujemy informacji na temat magicznych plemion zamieszkuj±cych Afrykê... byæ mo¿e Azjê – powiedzia³ uprzejmie James, zdaj±c sobie sprawê, ¿e rozmawia ze skrzatem p³ci ¿eñskiej.
– Przecie¿ to równie dobrze mo¿e byæ Ameryka Po³udniowa, a nawet Oceania. Stare legendy nie wykluczaj± nawet Europy - wtr±ci³ Syriusz.
– Od czego¶ trzeba zacz±æ.

Skrzatka wskaza³a im miejsce przy jednym ze stolików, po czym sama zniknê³a za rega³ami. Nie musieli d³ugo czekaæ. Ju¿ po chwili przed nimi zaczê³y siê pojawiaæ stosy ksi±¿ek. Stare i wyj±tkowo grube tomy sprawia³y wra¿enie niezwykle delikatnych, jakby mia³ zniszczyæ je lekki podmuch wiatru. James siêgn±³ po jeden z nich i otworzy³ na pierwszej stronie. Syriusz opad³ na krzes³o zmêczony samym widokiem tylu materia³ów do przeszukania.
– Ludy Surgów – wymamrota³ pod nosem James, marszcz±c brwi. – Je¶li opowie¶æ tej dziewczyny jest prawdziwa...
z ... a nie jest na pewno – wtr±ci³ Black, bujaj±c siê na krze¶le. Wsadzi³ sobie w zêby o³ówek i zacz±³ wpatrywaæ siê w sufit. Przepiêkne freski robi³y wra¿enie, chocia¿ przedstawia³y g³ównie figury geometryczne.
– Je¶li opowie¶æ dziewczyny jest chocia¿ w czê¶ci prawdziwa – poprawi³ siê James – to powinni¶my zacz±æ od jaki¶ ludów afrykañskich. Z tego co wiem, sztylety ze smoczych k³ów robione by³y w³a¶nie tam, dopóki nie zakazano ich przez Trybuna³ Magów w... którym¶ tam roku.
– Sztylet ze smoczych k³ów – wymamrota³ pod nosem Syriusz, my¶l±c o pokrêconej historii opowiedzianej przez Natalie. – Chcia³bym taki mieæ.

***


– Nikt nie zdawa³ sobie sprawy z wagi zaistnia³ych wydarzeñ – mówi³o wspomnienie Natalie, odgarniaj±c z czo³a swoje jasne w³osy. Wpatrywa³a siê rozmarzonym wzrokiem w tañcz±ce po niebie p³omienie. Jaka¶ piêciolatka usiad³a jej na kolanach i wyjê³a z w³osów le¶ny kwiat. – T³um wiwatowa³, ¿ycz±c szczê¶cia za¶lubionym. Z ust mieszkañców wydobywa³y siê s³owa starej pie¶ni. Zacz±³ siê czas muzyki i tañca, chocia¿ spora czê¶æ go¶ci liczy³a na smaczny posi³ek i litry wina cytryjskiego. Niebieski p³omieñ otoczy³ nowo¿eñców, tworz±c wokó³ nich b³yszcz±cy wir, po czym rozp³yn±³ siê w powietrzu. Poubierane w z³ote szaty dziewczyny sypa³y kwiaty pod nogi zakochanych, którzy wkrótce powinni ruszyæ w kierunku domu, by uzyskaæ b³ogos³awieñstwo od rodziców panny m³odej. Cashile, którego zamieszanie wybi³o trochê ze znanego rytmu funkcjonowania, modli³ siê w duchu, by ceremonia jak najszybciej dobieg³a koñca...

...W koñcu kap³an uniós³ wysoko rêce, a m³odzi mogli udaæ siê powolnym krokiem w stronê udekorowanego kwiatami domu. Go¶cie udali siê w przeciwnym kierunku, gdzie ju¿ czeka³y na nich nie bez wysi³ku przygotowane potrawy. Cashile trzyma³ d³oñ m³odej kobiety, staraj±c siê ukryæ rozdra¿nienie.

Kiedy przekroczyli próg domu, powita³a ich Lungile z tajemniczym naparem, który wedle panuj±cego zwyczaju mieli wypiæ. Nikt nie u¶wiadomi³ Cashile, jakie skutki wywo³aæ mia³ eliksir, jednak odmówiæ i tak nie móg³. Niezbyt zadowolony siêgn±³ po ceramiczne naczynie i zerkn±³ na Nyah, która sta³a wyprostowana i dumna, jakby w³a¶nie zwyciê¿y³a w bitwie. W koñcu nadszed³ moment, w którym Cashile mia³ objawiæ twarz swojej wybranki, a on staraj±c siê zignorowaæ dziwne uczucie, które powoli siê w nim rozp³ywa³o, ¶ci±gn±³ jej z twarzy bia³± chustkê.

Nie by³ zdziwiony, kiedy przed oczami stanê³a mu najstarsza córka Boipelo. Oczywi¶cie móg³ zak³adaæ, ¿e wszystkie dzieci zielarza s± do siebie niezwykle podobne, ale jego nowa ¿ona by³a nie tylko o wiele starsza ni¿ powinna wedle zawartej umowy, ale te¿ u¶miecha³a siê w charakterystyczny, bezczelny sposób.

– Co...? – wyj±ka³ Boipelo, dla którego widok najstarszej by³ szokuj±cy. W oczach Lungile mo¿na by³o dostrzec przera¿enie. Szybkim krokiem podesz³a do wej¶cia domu, ale nie zd±¿y³a zamkn±æ drzwi - do izby wkroczy³ kap³an w towarzystwie przewodnicz±cego wioski i wo³chwa.
Z pocz±tku na twarzach nowoprzyby³ych widnia³o szczere zadowolenie, ale ju¿ wkrótce zmieni³o siê ono w oburzenie. Cashile niespecjalnie rozumia³ sens problemu, który w³a¶nie siê obok niego rozwija³. Nie by³ z reszt± na tyle bieg³y w tutejszym jêzyku, aby poprawnie interpretowaæ k³ótniê, która wybuch³a kilka minut pó¼niej. Poza tym czu³ siê jakby spiêty i potrzebowa³ wy³adowania - niewiele interesowa³ go spór o córkê.

– To hañba, Boipelo! – krzykn±³ przewodnicz±cy wioski, a ¶lina z jego ust obryzga³a stoj±c± kilka kroków dalej Lungile. – Oszuka³e¶ nowoprzyby³ego i zmusi³e¶ do o¿enku z t± niewdziêcznic±!
– Gdzie jest twoja siostra, dziewczyno? – zwróci³ siê do Nyah kap³an, który jako jedyny zachowa³ spokój. Mimo to, ton jego g³osu wskazywa³ na niezadowolenie.
– Ukry³am j± – rzek³a bez cienia pokory. – Zas³uguje na szczê¶cie, a nie umieraj±cego obcego.

Cashile uniós³ wysoko brwi, bo wcale nie czu³ siê bliski ¶mierci. Z drugiej strony nikt nie raczy³ mu objawiæ tajemnic zwi±zanych z jego zdrowiem.
– Czyli sprzeciwi³a¶ siê woli swego ojca – powiedzia³ kap³an i roz³o¿y³ ramiona w ge¶cie bezradno¶ci. – Czy zdajesz sobie sprawê, co ciê teraz czeka? Twój ojciec ciê wygna...
– Mój ojciec nie mo¿e ju¿ nic zrobiæ, bo jestem mê¿atk±. Nie do niego nale¿y wymierzanie mi sprawiedliwo¶ci ani do ¿adnego z was.

Wszystkie g³owy zwróci³y siê w stronê Cashile, który czuj±c siê obiektem zainteresowania, chrz±kn±³ cicho. Doskonale wiedzia³, ¿e s³owo w plemieniu Surgów traktowane jest jak ¶wiêto¶æ i nale¿y go u¿ywaæ z rozwag±. W³a¶ciwie nie mia³ ochoty wdawaæ siê w ¿adn± dyskusjê, czu³ tylko rozrastaj±c± siê w nim frustracjê. Z reszt± niewiele go interesowa³a wybranka, chcia³ tylko uczyniæ zado¶æ wymaganiom prawa ratunku.
– W danych okoliczno¶ciach, mo¿esz odwo³aæ swoj± przysiêgê, Cashile – rzek³ przewodnicz±cy i pokiwa³ g³ow± w uznaniu nad w³asn± wypowiedzi±. – ¯adne ma³¿eñstwo nie mo¿e opieraæ siê na oszustwie, a tobie obiecano najm³odsz± córkê, która urodzi³aby ci zdrowych synów.

Cashile zmarszczy³ brwi, a potem za¶mia³ siê cicho. Nigdy nie rozumia³ przywi±zania ludzi do p³odzenia mê¿czyzn.
– Je¶li odwo³am tê przysiêgê, bêdê móg³ odej¶æ? – zwróci³ siê do kap³ana.
– Mam chyba prawo do wyja¶nieñ – wycedzi³a przez zaci¶niête zêby córka.
– Nie masz ¿adnych praw – krzykn±³ do niej Boipelo.
– Nie ty o tym decydujesz... nie dzi¶.
– To prawda – wtr±ci³ kap³an. Boipelo chyba chcia³ protestowaæ, ale na widok powa¿nej twarzy mê¿czyzny, wycofa³ siê. – Cashile, musisz sam podj±æ decyzjê.
– Niby dlaczego mam jej s³uchaæ? Z³o¶nica niech idzie do diab³a, ja chcê mieæ ¶wiêty spokój.

Nie zaszczycaj±c spojrzeniem nikogo z obecnych, skierowa³ siê w stronê drzwi. Nie zd±¿y³ jednak opu¶ciæ domu, bo drogê zagrodzi³a mu dziewczyna.
– Powiem ci, dlaczego masz mnie s³uchaæ – powiedzia³a, a w jej g³osie tli³a siê gro¼ba. – Bo gdyby nie ja, nie móg³by¶ nawet ruszyæ palcem, a có¿ dopiero wysy³aæ mnie do diab³a.
– Z tego co wiem, dowody wdziêczno¶ci nale¿± siê Boipelo, a nie jego smarkatej córeczce. Tylko dlatego pojawi³em siê dzisiaj na tym przeklêtym placu, by wzi±æ ¶lub z twoj± cudown± siostrzyczk±. Ja d³ug sp³aci³em. O swój martw siê sama – powiedzia³ powoli, akcentuj±c ka¿de obra¼liwe s³owo.

Odsun±³ j± na bok i po³o¿y³ d³oñ na stole. Przez chwilê wpatrywa³ siê w oczy dziewczyny, ale po kilku sekundach straci³ zainteresowanie. Odwróci³ siê w stronê wyj¶cia.
– W takim razie przy nastêpnej chorobie mo¿esz byæ pewny, ¿e zamiast zió³ leczniczych dostaniesz truciznê!
– A kiedy niby ta choroba ma siê pojawiæ nastêpnym razem? Zaatakujesz mnie na dzieñ przed wygnaniem ciê z wioski? – zakpi³.
- Po co czekaæ tyle czasu, skoro mogê zrobiæ to teraz... – powiedzia³a i w tym samym momencie Casgile dostrzeg³ w jej rêku sztylet. Narzêdzie wygl±da³o wyj±tkowo niebezpiecznie, chocia¿ mê¿czyzna nie potrafi³ w kilka sekund oceniæ jego magicznych w³a¶ciwo¶ci. Nie zd±¿y³ zareagowaæ. Bia³e jak ¶nieg ostrze Nyah wbi³a mu w sam ¶rodek d³oni, któr± opiera³ o drewniany stó³. Poczu³ okropny ból, zdecydowanie przerastaj±cy to, co dzia³o siê z nim do tej pory. Ju¿ wiele razy otrzymywa³ rany zadawane mieczem czy strza³±, ale tym razem wydawa³o mu siê, ¿e kto¶ do skóry przyk³ada mu rozpalone kawa³ki wêgla. Z trudem powstrzyma³ krzyk.

Kap³an i Boipelo zaatakowali dziewczynê, ale ta z dziecinn± ³atwo¶ci± uniknê³a ich czarów. Jeden i drugi uderzy³ o ¶cianê, kiedy Nyah chwyci³a sztylet i wyci±gnê³a go z cia³a Cashile. Ten przez d³u¿sz± chwilê wpatrywa³ siê w ni± zszokowany i w¶ciek³y, jednocze¶nie czuj±c, jak gor±ca krew wydobywa siê z jednej z jego d³oni. W tamtym momencie najchêtniej zrówna³by ca³y dom z ziemi±, zamiast tego bezceremonialnie z³apa³ za w³osy Nyah niezranion± rêk± i wywlek³ j± z pomieszczenia. Nie krzycza³a, nie szarpa³a siê. Trzyma³a tylko sztylet, ¿eby w razie czego móc siê broniæ.

Dom Boipelo z ka¿dej strony otoczony by³ ogrodem, ale tylko jedna jego czê¶æ przeznaczona by³a dla go¶ci. Gdyby opu¶ciæ budynek tylnymi drzwiami, co w tamtym momencie zrobi³ Cashile, ci±gn±c za sob± Nyah, rodzinie mo¿na by zarzuciæ okrutne wrêcz lenistwo. Ka¿de drzewo, trawa, krzew czy jakakolwiek inna ro¶lina – wszystko ¿y³o wedle w³asnych zasad, podporz±dkowuj± siê tylko kapry¶nej naturze.

Rzuci³ j± na ziemiê. Widzia³ zimne jak lód oczy i lekko rozchylone usta. Przez chwilê nie ruszy³ siê z miejsca, ale kiedy Nyah odgarnê³a z twarzy kosmyk czarnych w³osów, przygryzaj±c mocno doln± wargê, nie wytrzyma³. Nie zdawa³ sobie sprawy z w³asnych pragnieñ, dopóki nie znalaz³ siê kilka centymetrów od jej skóry. Zrobi³ z ni±, co chcia³, a trwa³o to znacznie d³u¿ej, ni¿ przypuszczali. Przez prawie pó³ godziny nie wypowiedzieli ani s³owa, prze¿ywaj±c te chwile w ca³kowitym milczeniu... Nie u¶miechali siê, nie zachêcali. Po prostu pozwolili, by emocje ca³kowicie nimi zaw³adnê³y.


Komentarze
avatar
Prefix u¿ytkownikaFinnigan  dnia 23.08.2014 13:40
Tutaj widaæ ciekawe rzeczy, fajnie pomy¶lane opisy dialogów, choæ trochê zbyt d³ugi fragment pisany kursyw±, ta pierwsza czê¶æ lepiej wygl±da ni¿ druga, ale to jedno opowiadanie, wiêc i tak jest ciekawe, tylko zauwa¿y³em, ¿e zdarza ci siê przeinaczyæ nazwy bohaterów lub krajów, ale tylko miejscami. Rozbroi³ mnie dialog Syriusza z Jamesem. Nie mam do czego siê przyczepiæ
avatar
Prefix u¿ytkownikaBarlom  dnia 23.08.2014 22:32
Nigdy nie przestaniesz mnie zadziwiaæ, prawda? :D

Pierwsza po³owa mnie rozbroi³a. Ca³a akcja z Syriuszem, jego "cudnym" M4 i wymarzonymi s±siadami mocno mnie rozbawi³a.
A potem przyszed³ James. xD Ich dialog by³ idealny. Te dopowiedzenia, jak "Na zdrowie" które pomy¶la³ Syriusz w odpowiedzi na bekniêcie ¶mietnika i wiele innych nie pozostawi³y mi wyboru.
Dalej wzmianka o relacji James - Dursleyowie. :D ¦wietna komedia wysz³a.

No i druga czê¶æ. Te¿ ¶wietna, tylko, ¿e ju¿ bardziej powa¿na. Nie do koñca pamiêta³em o jak± chorobê i umowê chodzi, ale na szczê¶cie moja pamiêæ wróci³a. Ca³a akcja tocz±ca siê tam budowa³a napiêcie, które... no có¿, przynajmniej bohaterowie jako¶ wy³adowali. Trochê mnie to zszokowa³o, ale w pozytywnym tego s³owa znaczeniu.

Nie wiem, czy by³bym w stanie doszukaæ siê w tej czê¶ci czegokolwiek, do czego móg³bym siê przyczepiæ, naprawdê. ;)
No i nie ka¿ nam czekaæ tak d³ugo na nastêpn± czê¶æ. jezyk Proszê.
avatar
Angelina Johnson  dnia 24.08.2014 13:12
A mi siê niezbyt podoba sytuacja z M4. Syriusz mi ogólnie coraz bardziej zacz±³ przypominaæ takiego "dobrego" glinê z filmów amerykañskich, który jest ponad prawem dla wiêkszego dobra i którego dzia³añ nie rozumiej± prze³o¿eni, wiêc wiecznie musi im siê t³umaczyæ. Nie lubi siê z nikim wi±zaæ na sta³e, "to tylko seks", ma zniszczone, brudne mieszkanie, bo nie ma czasu ani ochoty doprowadziæ je do stanu u¿ywalno¶ci... No amerykañski glina jak siê patrzy. Tylko p±czka z dziurk± mu brakuje ;>
Jak dot±d podoba³ mi siê Twój Syriusz (nie tak jak s³odki James, ale jednak podoba³), to teraz mi siê ju¿ powoli przestaje podobaæ. Zaczyna byæ irytuj±co zblazowany. Tego mu siê nie chce, to mu nie pasuje, tak on by nie móg³. To nawet g³upia sytuacja w tej bibliotece - nie chce mu siê ksi±¿ki otwieraæ. Niby wie, ¿e sprawa stoi w miejscu, ¿e ¦miercio¿ercy, ¿e nie wiadomo co siê dzieje, ale nie ma w sobie ducha walki, by sprawê jak najszybciej zrozumieæ i rozwi±zaæ. Nie, bo on ksi±¿ek nie czyta i tyle. On siê pojedynkuje. I jest brudasem. Okropne.
Poza tym wydaje mi siê, ¿e ca³kowicie odciê³a¶ go od wychowania w szlachectwie i czysto¶ci krwi. A mimo ¿e on tego nienawidzi³, to jednak z pewno¶ci± musia³ nabyæ kilka zachowañ i manier, bêd±c dzieckiem. Wiêc w ogóle brud, ki³a, mogi³a i syf mi kompletnie do niego nie pasuj±.

No i nienawidzê wrêcz tych przerw miêdzy dialogiem, a wiêkszym opisem, ale to akurat moje widzimisiê.

Tak naprawdê podoba mi siê dopiero ostatni fragment, czyli ta opowie¶æ Natalie. Fajnie, ¿e nam j± porcjujesz, dziêki temu wydaje siê ciekawsza. Bardzo zainteresowa³a mnie postaæ dziewczyny. Ogólnie wiesz, ¿e uwielbiam bajki i historyjki, a ta jest tak dobrze opisana, ¿e musi mi siê podobaæ ;D
Polubi³am te¿ wtr±cenie o Dursleyach, taki ciekawy smaczek.

I dodawaj prêdzej te rozdzia³y!
avatar
Prefix u¿ytkownikaAlette  dnia 25.08.2014 09:43
Okej, czas co¶ napisaæ ; )

Je¶li idzie o Syriusza, to nie mogê specjalnie go t³umaczyæ... postaæ mo¿e siê podobaæ lub nie, nie mam na to wp³ywu. Jego zachowanie jest przyczyn± czy te¿ skutkiem wydarzeñ, które opisujê (lub jeszcze-nie-opisujê) i zmieniaj±c jego, musia³abym zmieniæ ca³± historiê. Wiem, ¿e oceniam go zupe³nie inaczej ni¿ wy, ale... có¿. Ka¿dy ma w³asn± wizjê. Mo¿e z kolejnymi rozdzia³ami bêdê w stanie wyja¶niæ, z czego jego frustracja i ca³kowite oderwanie od rodziny (ale te¿ innych ludzi) wynika i do czego doprowadzi.


Odstêpy miêdzy poszczególnymi czê¶ciami tekstu bêd±, bo tak po prostu ³adniej mi siê patrzy ;p. W Wordzie mogê ustawiæ sobie interliniê, automatycznie robi± siê odstêpy i wszystko wygl±da cacy. Tutaj cacy nie jest, wiêc staram siê, ¿eby tekst nie tworzy³ jakiego¶ klocka.

Ca³a akcja tocz±ca siê tam budowa³a napiêcie, które... no có¿, przynajmniej bohaterowie jako¶ wy³adowali.


³adnie to podsumowa³e¶, podoba mi siê ;p
avatar
Prefix u¿ytkownikaPenelope  dnia 28.08.2014 11:43
No to teraz ja :D

Co do Syriusza mam podobne odczucia jak Ang i ciekawa jestem jak dalej potoczy siê jego zmiana psychiki. Historia któr± tworzysz jest po prostu niesamowita, mo¿e Ty zacznij bajki pisaæ, co? Chêtnie bym co¶ takiego przeczyta³a, nie zwi±zanego z t± histori± ;]
Jak zwykle wszystko jest na najwy¿szym poziomie, utrzymujesz napiêcie i humor w jednym co jest bardzo trudno uzyskaæ, a jednak wychodzi Ci idealnie.
Al serdecznie gratuluje talentu :D
avatar
Prefix u¿ytkownikaCzarna Wdowa  dnia 29.08.2014 23:38
Przyznam siê szczerze, ¿e tak naprawde nwm o co chodzi bo dawno nie czyta³am twoich ff czego teraz ¿a³uje. Stanê³am mo¿e na 4 cze¶ci cos takiego xD ale w najbli¿szym czasie mam zamiar to nadrobiæ ;)
I od teraz na nowo sta³am sie wierna czytelniczka twoich ff!
Tav cze¶æ zrobila na mnie ogromne wrazenie :)
Syriusz Black tutaj jest taki jakiego sobie go zawsze wyobra¿a³am jak nie lepszy :)
Czyta³o mi siê bardzo przyjemnie, nie mog³am siê wrecz oderwac!
Czekam na dalsze czesci, zycze weny i ide czytac wczesniejsze czesci :)
avatar
Prefix u¿ytkownikalosiek13  dnia 09.11.2014 03:33
A mi siê taki Syriusz podoba! ;d Ma fajny styl bycia i normalnie a¿ mu zazdroszczê... Dialogi s± mistrzowskie, podobnie jak te wtr±cenia, o których napisa³ Barlom. Jak pad³ tekst "mo¿e jeszcze nasrasz na ¶rodku", to my¶la³em, ¿e wykitujê xD Opisy s± takie rzeczywiste. Wszystko mo¿na zobaczyæ swoimi oczami, po raz kolejny bijê Ci wiêc pok³ony.
Opowie¶æ Natalie rozkrêci³a siê jeszcze bardziej i to na plus, tylko jedno ale, odno¶nie tego wy³adowania... On tak z t± rêk±? xD haha No nic, dowiem siê pewnie w kolejnej czê¶ci.
avatar
Prefix u¿ytkownika_raven_  dnia 10.12.2014 23:49
Dialog miêdzy Syriuszem a Jamesem, te wszystkie docinki, z³o¶liwo¶ci - super! Uwielbiam tego Syriusza i nie kumam, jak mo¿na go nie lubiæ. Wed³ug mnie wszystkie te narratorskie opisy jego zachowañ i my¶li bardzo dobrze wpisuj± siê w tê postaæ. Jest idealny, trafia do mnie na tyle, ¿e gdyby Rowling zechcia³a napisaæ dla Blacka jak±¶ historiê na Pottermore, to bardzo zdziwi³abym siê, gdyby to wygl±da³o inaczej ni¿ Twój Syriusz. Jest tak naturalny, tak prawdziwy i tak idealnie wplatasz jego historiê, pogl±dy i my¶li w to, co wiemy z ksi±¿ek, ¿e nietrudno uwierzyæ, ¿e to ta sama postaæ.

To o kupce na ¶rodku pokoju i falbankach - <3 Kocham ich obu, nawet Jamesa, którego w HP nie znosi³am ;)

Bardzo lubiê te fragemty Twojego ficka, które dotycz± zwyczajnego codziennego ¿ycia bohaterów. Bardziej do mnie trafia ten syf w mieszkaniu Syriusza i wyprawa na Pok±tn± ni¿ Leonoscars - wci±¿ tajemnicze i wci±¿ dla mnie niezrozumia³e. I Petunia? Serio, Lily pojecha³a do Petunii? Awww <3 No. Pomys³ z bibliotek± te¿ jest bardzo fajny, skrzaty w bia³ych togach, James uprzejmy w rozmowie ze skrzatk± - wszystko jest po prostu bajeczne.

On tak z t± rêk±?

To raz. Dwa - tak przy ludziach, którzy w ka¿dym momencie mogliby wylec z domu? Okkkeeeej...
avatar
Prefix u¿ytkownikaAlette  dnia 10.12.2014 23:57
On tak z t± rêk±? xD haha No nic, dowiem siê pewnie w kolejnej czê¶ci.

Dwa - tak przy ludziach, którzy w ka¿dym momencie mogliby wylec z domu? Okkkeeeej...


Musz± na to odpowiedzieæ, ostatecznie dotyczy to tylko szczegó³u, który pewnie i tak nie zostanie okre¶lony w przysz³o¶ci.
Nie wiem, czy ktokolwiek dostrzeg³, ¿e Cashile musia³ wypiæ napar, który potem stopniowo go hm... nakrêca³. Tak czy inaczej ¿ona niekoniecznie musia³a siê podobaæ (ostatecznie jej nie widzia³), a dziecko trzeba zrobiæ xD
avatar
Prefix u¿ytkownikaChristina  dnia 09.09.2015 17:21
Dalsza czê¶æ, dalsza cze¶æ !!

Ale tym razem Ci ponarzekam, bo jak widzê, wiêkszo¶ci podoba siê lu¼ny dialog miêdzy Syriuszem i Jamesem, to mi ¶rednio. Znaczy wszystko okey, ale wzmianka o "sraniu na ¶rodku" jako¶ mnie zniesmaczy³a.
Takze no, wreszcie ponarzeka³am xD

A dalsza czê¶æ legendy <3
avatar
Prefix u¿ytkownikaSam Quest  dnia 20.12.2015 08:39
No i to by³ naprawdê dobry rozdzia³, który niesamowicie szybko mi min±³. Mi tam opis mieszkania Syriusza pasuje, bo taki chlew jak siê jest ba³aganiarzem i mieszka samemu ³atwo zrobiæ xD. Moment z relacj± James - Dursleyowie bardzo fajny i u¶mia³am siê momentami. Legenda Natalie podoba mi siê coraz bardziej i jestem ciekawa jej rozwiniêcia xD idê wiêc czytaæ dalej.
avatar
Prefix u¿ytkownikaAlette  dnia 15.04.2016 10:00
Chris, no wiesz, w rozmowie miêdzy przyjació³mi rzadko u¿ywa siê piêknej mowy. W literaturze w sumie i tak zawsze jest za ³adnie, bo nie ma powtórzeñ, zdania s± odpowiednio posk³adane i w ogóle... ;p

Sam, no mo¿na zrobiæ, zw³aszcza jak siê przechodzi jaki¶ kryzys ¿yciowy, który z pewno¶ci± mo¿na dostrzec w tym Syriuszu ;p Co wiêcej, on ma dosyæ stare, zrujnowane mieszkanie, w którym z zasady syf pojawia siê czê¶ciej

Dziêki za komentarze!
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Wybitny! Wybitny! 100% [5 g³osów]
Powy¿ej oczekiwañ Powy¿ej oczekiwañ 0% [0 g³osów]
Zadowalaj±cy Zadowalaj±cy 0% [0 g³osów]
Nêdzny Nêdzny 0% [0 g³osów]
Okropny Okropny 0% [0 g³osów]
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.24