Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 40
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[Z] W poszukiwaniu zakoñczenia
Lord Voldemort sieje zamêt w¶ród czarodziejów, kiedy m³ody mê¿czyzna otrzymuje zadanie, którego sam nie rozumie. Zagubiony w¶ród lasów Leonoscars próbuje odpowiedzieæ na pytania, których nikt nie zada³, by skoñczyæ co¶, co siê nawet nie zaczê³o.
Autor: Prefix u¿ytkownikaAlette
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 76502 razy.
Rozdzia³y: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20], [21], [22], [23], [24], [25], [26], [27], [28], [29].
W poszukiwaniu zakoñczenia 29/29
Lord Voldemort sieje zamêt w¶ród czarodziejów, kiedy m³ody mê¿czyzna otrzymuje zadanie, którego sam nie rozumie. Zagubiony w¶ród lasów Leonoscars próbuje odpowiedzieæ na pytania, których nikt nie zada³, by skoñczyæ co¶, co siê nawet nie zaczê³o.
Rozdzia³ VII KONIEC

Mo¿e nie powinien tego robiæ – podró¿owanie przez ró¿ne krainy w towarzystwie osoby, która przecie¿ kilka miesiêcy wodzi³a go za nos, wygl±da³o co najmniej nierozwa¿nie. Jednak choæby Syriusz zaprzecza³ przez kilka dni i nocy, i tak nie by³by w stanie udawaæ, ¿e nie lubi³ towarzystwa Natalie. Która swoj± drog± na pewno nie mia³a tak na imiê, ale postanowi³ nie rozpraszaæ tym swojej uwagi.

Nigdy nie s±dzi³, ¿e ¶wiat móg³by byæ tak piêkny i straszny jednocze¶nie. Z ka¿dej strony otacza³y ich zjawiska równie fascynuj±ce jak niebezpieczne, a Natalie ze swoj± niecodzienn± urod± idealnie wpasowywa³a siê w ten obrazek. Z ka¿dym kolejnym dniem wydawa³o mu siê, ¿e rozumie j± trochê bardziej, ale chwilê potem dziewczyna rozmazywa³a to wra¿enie, robi±c co¶ kompletnie irracjonalnego. Dla innych pozostawa³a ch³odna, ale jego zawsze obdarza³a u¶miechem prosto z Leonoscars.

Najbardziej podoba³y mu siê zachody s³oñca w górach Shira. Promienie wtedy odbija³y siê od tafli jezior i strumyków, tworz±c na niebie grê ¶wiate³, która w po³±czeniu ze z³otem nieba dawa³a niesamowity efekt. Siedzia³ wtedy zafascynowany i zapomina³ o tym, ¿e tak naprawdê nie mia³ pojêcia, w jakim kierunku Natalie go prowadzi i czy faktycznie znajd± jak±kolwiek stronê. Ona opiera³a g³owê na jego ramieniu, czasami bawi±c siê palcami jego d³oni. Pozwala³ jej na to, bo w zasadzie wcale mu to nie przeszkadza³o. Tak jak i kilka innych rzeczy, na których wspomnienie tylko siê u¶miecha³.

Pozna³ garstkê ludzi Synjys, ale ci wydawali siê zupe³nie inni ni¿ blondynka, z któr± spêdza³ tyle czasu. Wygl±dali na nieufnych i lekko zirytowanych jego obecno¶ci±. Jakby odbiera³ im co¶, co nale¿a³o do nich. Tylko jeden mê¿czyzna wydawa³ siê przyja¼nie nastawiony i chocia¿ nie chcia³ mu zdradziæ zbyt wielu szczegó³ów, to w³a¶nie dziêki niemu dowiedzia³ siê, ¿e Natalie jest jedyn± ¿yj±c± osob±, bêd±c± w prostej linii potomkiem Nyah oraz Cashile. Po us³yszeniu tej informacji Syriusz przesta³ siê dziwiæ, ¿e dziewczyna potrafi w³adaæ mocami na tym poziomie. Na swój sposób przera¿a³a go jej obecno¶æ, ale te¿ przyci±ga³a jak magnes.
– Powiedzia³a¶, ¿e ju¿ kiedy¶ siê widzieli¶my – powiedzia³ pewnego dnia, kiedy siedzia³ niedbale rozparty na krze¶le w gospodzie niedaleko tybetañskiej ¶wi±tyni. – Jeszcze zanim przyby³em do Leonoscars.
Spojrza³a na niego z lekkim zdumieniem, ale po chwili u¶miechnê³a siê lekko i wypi³a ³yk herbaty.
– To prawda.
– Dlaczego tego nie pamiêtam? – zapyta³, marszcz±c brwi. – Strasznie by¶ siê w¶ciek³, gdyby¶ siê dowiedzia³ – rzek³a, na¶laduj±c swój niewinny ton, ale tym razem nieszczególnie jej to wysz³o.
– Rzuci³a¶ na mnie zaklêcie zapomnienia?
– Nie musia³am – odpar³a. – To jest nasza zdolno¶æ, Syriuszu. Ta, któr± æwiczymy przez lata.
Kiwn±³ g³ow± ze zrozumieniem, chocia¿ nie mia³ pojêcia, o czym mówi³a. Domy¶li³a siê chyba chaosu, który mia³ miejsce w jego g³owie, bo po chwili doda³a:
– Zdolno¶æ kreowania rzeczywisto¶ci za pomoc± umys³u. Mo¿emy j± dostosowywaæ do w³asnych wymagañ, planów i celów. W ten sposób uda³o mi siê stworzyæ Leonoscars: moja wyobra¼nia uzna³a, ¿e takie co¶ istnieje, wiêc siê pojawi³o. – Oczy Syriusza rozszerzy³y siê w zdumieniu. To, o czym ona mówi³a, wyda³o mu siê nie tylko nieprawdopodobne, ale równie¿ przera¿aj±ce. – Jednak im wiêcej finezji wymaga dana my¶l, tym wiêcej energii nas kosztuje. Ja... chyba posiadam trochê wiêksze zdolno¶ci ni¿ pozostali Synjys. Dlatego mog³am wybudowaæ ca³± wioskê, nie wzbudzaj±c podejrzeñ czarodziejów w Anglii. Jednak tak naprawdê wszystko mo¿na prze³amaæ, niektóre zmiany pozostawiaj± równie¿ ¶lady, k³óc± siê z prawami logiki. To bardzo delikatna dziedzina.
– Czyli spotkali¶my siê, a ty uzna³a¶, ¿e to nigdy nie mia³o miejsca i... tyle? – Chcia³ ukryæ z³o¶æ we w³asnym g³osie, ale nie potrafi³.
– Nie, zamiast tego postanowi³am, ¿e po prostu o tym zapomnisz. Jednak twój umys³ nie potrafi³ sobie z tym poradziæ, widzia³am to... – Teraz na jej twarzy pojawi³o siê poczucie winy. Syriusz domy¶la³ siê, o czym mówi³a, ale odrzuca³ od siebie t± niewygodn± my¶l. – Tamtego dnia wyruszy³am z kilkoma swoimi do was, ¿eby dowiedzieæ siê o planach tego Lorda Voldemorta. Ca³o¶æ zakoñczy³a siê walk±, zgin±³ twój kolega. Nie mog³am pozwoliæ, ¿eby¶ o nas wiedzia³, wiêc zapieczêtowa³am to w tobie. Jednak chyba nie do¶æ dok³adnie. By³am chyba wykoñczona, ja...
– Nic ju¿ nie mów - powiedzia³ cicho. – Po prostu nic ju¿ nie mów...
Dotknê³a jego czo³a i u¶miechnê³a siê niewyra¼nie, próbuj±c udawaæ, ¿e w jej oczach wcale nie b³yszcza³y ³zy. Nie powinna teraz p³akaæ, to nie by³ odpowiedni moment. Chcia³ jej powiedzieæ, ¿eby da³a sobie z tym spokój, ale wtedy w jego g³owie pojawi³ siê obraz, który zamaza³ wszystko.



***


Bieg³ przez las, próbuj±c znale¼æ Caradocka. Wiedzia³, ¿e ten musia³ walczyæ gdzie¶ tutaj, ale nie potrafi³ dok³adnie wskazaæ miejsca. By³ g³upi, ¿e nie trzyma³ go przy sobie. Teraz musia³ zap³aciæ za to wysok± cenê.

¦miercio¿ercy rzucali morderczymi urokami w ka¿d± stronê, pozbawiaj±c ¿ycia drobne, le¶ne stworzenia. Nie trafili do tej pory w ¿adnego cz³owieka. Ich przeciwnicy jakby rozp³ywali siê w powietrzu.
Gdyby by³ tu James, wszystko potoczy³oby siê inaczej. Tylko, ¿e ta my¶l nie teleportowa³a przyjaciela w miejsce wydarzeñ, wci±¿ pozostawa³ tak samo nieobecny jak wcze¶niej. Syriusz musia³ sobie radziæ bez niego. Rzuca³ urokami w zwolenników Voldemorta, staraj±c siê jednocze¶nie utrzymywaæ dystans i zbli¿aæ siê do Caradocka. Tylko czy ten faktycznie tam by³?

Jeden z zamaskowanych zaatakowa³ go od ty³u i gdyby w porê nie zareagowa³, ju¿ pad³by martwy na ziemiê. Wtedy zobaczy³ jak zielony promieñ, który mia³ pozbawiæ go ¿ycia trafia w plecy ¦miercio¿ercy. Dla niego znaczy³o to tylko tyle, ¿e walcz± teraz w pop³ochu, bez planu, histerycznie. Taki rozwój wypadków móg³ skoñczyæ siê tragicznie dla ka¿dego z nich.

Wtedy to zobaczy³. Nieruchome cia³o przyjaciela le¿a³o tu¿ pod drzewem, na jego twarzy nie mo¿na by³o dostrzec ni cienia koloru, zupe³nie jakby by³...
– O Bo¿e, nie...
Pobieg³ w jego kierunku, czuj±c, jak ogarnia go przera¿enie. Zdrêtwia³y mu palce, zabrak³o tlenu w p³ucach, oczy zasz³y mg³±... ale par³ przed siebie, nie zwracaj±c uwagi na szalej±ce w powietrzu zaklêcia, które w ka¿dej chwili mog³y go zniszczyæ.

Zapewne tak by siê sta³o, bo na jego drodze stanê³o kilku zamaskowanych, gotowych do ataku. By³o mu wszystko jedno. Wcale nie chcia³ wyj¶æ st±d ¿ywy. Nie bez Caradocka.

Kiedy ¦miercio¿ercy wycelowali swoje ró¿d¿ki, ¿eby wypu¶ciæ z nich mordercze uroki, nagle krajobraz jakby siê zmieni³, a oni upadli na ziemiê, ³api±c siê za g³owy.

Tu¿ obok niego pojawi³a siê nieznajoma mu dziewczyna, o jasnych w³osach zwi±zanych w przedziwny warkocz. Nosi³a strój, który z pewno¶ci± nie pasowa³ do europejskich czarodziejów, ale nie mia³ czasu d³u¿ej siê nad tym zastanawiaæ. Chcia³ jak najprêdzej dostaæ siê do Caradocka.
– Chod¼! – Dziewczyna poci±gnê³a go za rêkê, ale on wyrwa³ siê z jej u¶cisku.
– Nie zostawiê go tu! – krzykn±³, nie ukrywaj±c ju¿ rozpaczy we w³asnym g³osie.
– Wrócisz po niego – jêknê³a i chwyci³a go mocno za rêkaw szaty. – Teraz uciekaj ze mn±.
Pobiegli wg³±b lasu, unikaj±c morderczych zaklêæ, co skutecznie ich spowalnia³o. Mo¿e i by im siê uda³o wyrwaæ paskudnym szponom ¦miercio¿erców, gdyby wybrali inn± drogê. Ta, któr± kroczyli, zaprowadzi³a ich na sam kraniec klifu, sk±d nie by³o ju¿, dok±d siê udaæ.

Syriusz odwróci³ siê i ¶cisn±³ w d³oni ró¿d¿kê, bo je¶li przysz³o mu zgin±æ, to w³a¶nie tak – walcz±c.

Pomy¶la³ o Jamesie, którego bêdzie musia³ tu zostawiæ i zrobi³o mu siê sucho w gardle. Nagle przed jego oczami zaja¶nia³ obraz tych wszystkich rzeczy, dla których warto ¿yæ. Teraz mia³ umrzeæ, a ta dziewczyna razem z nim. Nawet jej nie potrafi³ obroniæ.
Spojrza³ na ni±, ale ona klêcza³a na ziemi i mrucza³a co¶ do siebie. Z jej czo³a sp³ywa³y kropelki potu, w k±cikach ust pojawi³a siê krew. By³a wykoñczona.

Naprzeciw niego stan±³ ¦miercio¿erca, ale nie zaatakowa³, dopóki nie do³±czyli do niego jego dwaj koledzy. Wtedy dopiero skierowali swoje ró¿d¿ki w dziewczynê. Widaæ postanowili pozbyæ siê najpierw jej. Nie móg³ im na to pozwoliæ. Zaatakowa³ pierwszy.

Rzuca³ urokami jak w¶ciek³e zwierzê, nawet nie zauwa¿y³, kiedy grunt pod jego nogami zacz±³ siê waliæ. Dopiero kiedy uderzy³ plecami o tward± powierzchniê tafli wody, dotar³o do niego, ¿e ju¿ nie walczy ze ¦miercio¿ercami, ale silnymi falami morza. Nie zdo³a³ nawet wyp³yn±æ na powierzchniê, kiedy zrobi³o mu siê s³abo z powodu zimna, które zapewni³a mu lodowata ciecz. Ko¶ci, miê¶nie, p³uca... po prostu wszystko zaczê³o go boleæ jak nigdy w ¿yciu. Nie chcia³ umieraæ w tak ¿a³osny sposób.

Uda³o mu siê wydostaæ na powierzchniê, ale wtedy zda³ sobie sprawê, ¿e nie ma z nim tajemniczej dziewczyny. Zanurkowa³, próbuj±c j± znale¼æ, ale w takim szaleñstwie fal nie mia³ na to szansy. Wci±¿ ¶ciska³ w rêce ró¿d¿kê, wiêc spróbowa³ zaklêcia przywo³ania i chocia¿ za pierwszym razem w jego rêce znalaz³a siê zdech³a ryba, zaraz potem trzyma³ w ramionach roztrzêsion± blondynkê.

Przetransportowa³ ich na pla¿ê i chyba tylko cud ich uratowa³ przed ¦miercio¿ercami, którzy z pewno¶ci± musieli ich szukaæ... bo przecie¿ by nie odpu¶cili, prawda?

Wci±¿ szumia³o mu w g³owie, kiedy obserwowa³, jak blondynka wyci±ga ze swoich d³ugich w³osów wodorosty.
– Z tej perspektywy wygl±dasz nawet uroczo – powiedzia³ bez cienia u¶miechu, a ona podskoczy³a pod wp³ywem jego g³osu. Po chwili jednak na jej policzkach pojawi³ siê rumieniec, a ona u¶miechnê³a siê do niego.

Wtedy wszystko znik³o.

***


D³ugo nie rozmawiali. Kilka dni zajê³o mu przetrawienie tego, czego siê dowiedzia³. Dopiero wtedy zrozumia³, co Natalie mia³a na my¶li kiedy mówi³a o braku, jak o ranie, której nie mo¿na wyleczyæ. Przypomnia³ sobie te wszystkie bezsenne noce wywo³ane ubytkiem tej jednej cz±stki jego samego. Dotar³o te¿ do niego, jak potworn± zdolno¶ci± dysponowali ludzie Synjys i zacz±³ siê zastanawiaæ, czy nie skoñczy siê to tragicznie dla zwyk³ych ludzi.
– My¶lisz, ¿e Voldemort przestanie was ¶cigaæ? – zapyta³ w koñcu, siadaj±c obok niej na ³±ce.
- Je¶li straci wszelki dostêp do informacji o nas, nie bêdzie mia³ wyboru – odrzek³a spokojnie. – Noran ju¿ nam nie zagra¿a, Tchnienie nie zapewni mu tego, czego oczekuje. Leonoscars przesta³o istnieæ, my jeste¶my tutaj.
– A James i Lina?
- Wymaza³am to z ich pamiêci. Tym razem tak, jak nale¿y.
– Nie lepiej by by³o po prostu sprawiæ, ¿eby to ON o was zapomnia³?
- To nie jest takie proste. Nie ka¿dy umys³ jest dla mnie dostêpny, na pewno nie z takiej odleg³o¶ci. – Zerwa³a kilka rosn±cych chabrów i zaczê³a ple¶æ z nich wianek. – Wiem, ¿e nie bêdê mog³a trzymaæ ciê przy sobie przez wieczno¶æ, chocia¿ to by³oby...
– Wiem. Od samego pocz±tku gdzie¶ w mojej g³owie siedzia³a my¶l, ¿e ta cala misja nie ma sensu, ¿e i tak nie jestem w stanie jej wykonaæ.
– My¶lê, ¿e siê spisa³e¶. W gruncie rzeczy wszystko te¿ dobrze siê skoñczy³o...
– Na razie. Woja trwa. Muszê wracaæ do przyjació³, do ich problemów. Nie mogê ¿yæ w ¶wiecie marzeñ.
– Jestem twoim ¶wiatem marzeñ? To by³o naprawdê...
– Denne, wiem, dziêkujê – za¶mia³ siê i obj±³ j± ramieniem. Wtuli³a siê w niego, a on przygarn±³ j± jeszcze bli¿ej, jakby boj±c siê, ¿e za chwilê zniknie i ju¿ nigdy jej nie odzyska.
– Natalie... – zacz±³. – Ta ostatnia strona, ona... nie istnieje, prawda?
Przesunê³a palcami wzd³u¿ jego klatki piersiowej, a przez jego cia³o przeszed³ przyjemny dreszcz.
– Kr±¿y³y legendy o istnieniu lekarstwa na zranion± duszê, ale czego¶, co dawno temu zosta³o po¶wiêcone, nie da siê ju¿ naprawiæ. Mo¿e wiêc Cashile tak naprawdê nigdy nie istnia³, by³ tylko czê¶ci± snów Nyah. Tylko ¿e wtedy ja te¿ musia³abym pozostaæ z³udzeniem. My¶lê, ¿e po prostu na tym ¶wiecie nie istnieje co¶ takiego, jak zakoñczenie. Ka¿da ostatnia strona, mo¿e byæ równie dobrze pierwsz± zupe³nie innej opowie¶ci.
– Czyli Voldemort szuka czego¶, co nigdy nie powsta³o. Mo¿e ta ca³a misja nie by³a wcale tak bezsensowna. W ka¿dym razie szukanie sposoby na po³±czenie duszy mo¿e zaj±æ go przez jaki¶ czas...

Podró¿owali jeszcze przez jaki¶ czas, odk³adaj±c w czasie to, co by³o nieuniknione. Zdawali sobie z tego sprawê, kiedy mijali kolejne góry, wkraczali na szlaki, przep³ywali jeziora, odwiedzali osady. Jaka¶ czê¶æ Syriusza wcale nie chcia³a wracaæ do Anglii, wola³a pozostaæ w tym miejscu ju¿ na zawsze. Ta druga dawa³a mu znaæ, ¿e przecie¿ bêdzie mia³ czas siê obijaæ... po ¶mierci.
– Mam co¶ dla ciebie – powiedzia³a pewnej nocy, kiedy le¿eli razem, wpatruj±c siê w ozdobione gwiazdami niebo. Wyci±gnê³a z torby co¶ przypominaj±cego kiepsko ociosany kamieñ na rzemyku i wrêczy³a mu. – To na pami±tkê.
– My¶lisz, ¿e jej potrzebujê...? Bez tego równie¿ nie zapomnê o tym szaleñstwie...
Nie odpowiedzia³a. Zamiast tego pog³aska³a go po policzku z delikatnym u¶miechem.
– My¶l, co chcesz, mam to gdzie¶ – burkn±³. – Ale niech ci bêdzie, wezmê ten g³az, ale nawet nie licz na to, ¿e bêdê go nosi³. Pamiêtam, co o nim mówi³a¶.
Zachichota³a g³o¶no, przypominaj±c mu te dra¿ni±ce chwile, które spêdzili razem w wiosce.
– Nie ¶mia³abym o to prosiæ.
Wyci±gn±³ kamieñ przed siebie i przyjrza³ mu siê z bliska. By³ nieco inny od tego, który uda³o mu siê odebraæ Gibbonowi, mniejszy, bardziej nierówny, z wiêksz± ilo¶ci± przedziwnych znaków.
– Sama go zrobi³a¶? – zapyta³, chocia¿ zna³ odpowied¼. Natalie kiwnê³a g³ow±, uderzaj±c podbródkiem o jego klatkê piersiow±. – Ech, zdolno¶ci rze¼biarskich to ty nie masz.
– Nie rób takiej miny – powiedzia³a, patrz±c mu prosto w oczy. – Jakby by³o ci przykro, widzê to. To przecie¿ nie jest tak, ¿e ju¿ nigdy siê nie zobaczymy. Ostatecznie prêdzej, czy pó¼niej zawsze znajdujemy osoby, na których nam zale¿y...
Pewnie mia³a racjê, jak zawsze. Jednak on i tak jej nie rozumia³. ¯yli w kompletnie ró¿nych ¶wiatach, które nie mia³y szans siê po³±czyæ, przynajmniej nie dzi¶. Tylko czy warto zaprz±taæ sobie tym g³owê? W tej chwili mogli le¿eæ obok siebie, wpatruj±c siê w przeró¿ne uk³ady gwiazd i rozpoznaj±c te najbardziej charakterystyczne.

Tyle musia³o wystarczyæ.



***

EPILOG


Ma³y ch³opczyk skrzywi³ siê, wyra¿aj±c niezadowolenie z pozycji, w której aktualnie siê znalaz³. Syriusz stara³ siê nie wyra¿aæ irytacji, kiedy Lily poprawi³a u³o¿enie jego r±k. Wiedzia³ bowiem, ¿e ona równie¿ dawa³a z siebie wszystko, ¿eby nie zabraæ swojego synka z powrotem w jej kochaj±ce ramiona.
– Oby nie wyrós³ z ciebie mami synek, Harry – powiedzia³. – To by³oby bardzo ¼le. Szkoda tylko, ¿e jeste¶ taki brzydki, jak twój ojciec.
– Mów tak dalej, d³ugo nie po¿yjesz – powiedzia³ James, u¶miechaj±c siê weso³o. Syriusz zerkn±³ na Lily, w której zielonych oczach tli³a siê ¿±dza mordu.

Nowe ¿ycie to zawsze powód do rado¶ci, nawet je¶li by³o kruche. Syn jego przyjaciela by³ tak ma³y, ¿e wydawa³o mu siê, ¿e zaraz siê rozpadnie w jego rêkach. Jakby ju¿ samo to nie przera¿a³o go dostatecznie, nad t± ma³± istotk± ci±¿y³a jaka¶ kl±twa, któr± Dumbledore niejasno t³umaczy³. Nie wiedzieli, o co mu chodzi, ale jego twarz nie zwiastowa³a niczego dobrego. Postanowili jednak nie martwiæ siê na zapas.

Harry ziewn±³ potê¿nie i otworzy³ swoje malutkie oczka, ¿eby spojrzeæ na Syriusza z wyrazem sympatii tak szczerej, ¿e a¿ go zmrozi³o. To przecie¿ niemo¿liwe, ¿eby taki maluch móg³ wyraziæ cokolwiek, na pewno nawet go nie lubi³, w koñcu nie by³ jego mam±.
– W³a¶ciwie, co to jest? – powiedzia³ James, wskazuj±c na krzywo ociosany kamieñ na szyi Syriusza.
– Pami±tka z podró¿y, ka¿dy jak±¶ ma... – odpar³ zniecierpliwiony, kiedy Lily momentalnie znalaz³a siê tu¿ przy nim, ¿eby asekurowaæ bobasa.

Harry James Potter urodzi³ siê 31 lipca 1981 roku i tego samego dnia jego ojciec wraz ze swoim najlepszym przyjacielem wypili wiêcej ognistej whiskey ni¿ przez ca³e swoje ¿ycie. James postanowi³ ka¿demu spotkanemu cz³owiekowi na ulicy zakomunikowaæ, ¿e mia³ syna, a Syriusz sta³ zawsze kilka kroków dalej i ¶mia³ siê z tego durnia. Wszyscy musieli wiedzieæ.

Musia³ wiedzieæ Remus, z którym od dawna siê nie kontaktowali. Ich przyjaciel od wielu miesiêcy przebywa³ z nieznanym nikomu miejscu, ale na wie¶æ o narodzinach Harry'ego przys³a³ list z gratulacjami. Musia³ wiedzieæ Peter, który zjawi³ siê w Dolinie Godryka ju¿ kilka dni pó¼niej. Musia³a wiedzieæ siostra Lily i jej g³upi m±¿, chocia¿ Syriusz nie mia³ zielonego pojêcia, z jakiego powodu. Patrzy³, jak ci mugole zatrzaskuj± im drzwi przed nosem i nie rozumia³, dlaczego James zaczyna siê ¶miaæ. Musia³a wiedzieæ Lina, któr± Syriusz powiadomi³ osobi¶cie. W³a¶ciwie ka¿dy cz³onek Zakonu Feniksa musia³ wiedzieæ, równie¿ Frank Longbottom, który tak¿e cieszy³ siê w³asnym synkiem.

To by³o totalnie irracjonalne, ale James zachowywa³ siê tak, jakby chcia³, ¿eby ca³y ¶wiat siê dowiedzia³ o istnieniu jego syna. Niewiele mu brakowa³o do wys³ania sowy do ministra magii i profesora Slughorna ("zawsze lubi³ Lily!"). Syriusz uwa¿a³, ¿e w takim tempie informacja o istnieniu tego dzieciaka dotrze do ca³ej populacji magicznej.

Byæ mo¿e to by³o nawet dobre rozwi±zanie. Przyj¶cie na ¶wiat ma³ego Harry'ego tak znacz±co siê ró¿ni³o od wszystkiego, co ich otacza³o.
Dzia³ania Voldemorta zyska³y na sile i nic nie wskazywa³o na poprawê sytuacji. Mimo to przez ostatnie tygodnie Syriusz wpad³ w prawdziw± obsesjê spacerowania po lesie. Nie mia³ pojêcia, z czego to wynika³o, ale nie móg³ siê powstrzymaæ, jakby mia³o tam kryæ siê co¶ cennego. K³ad³ siê najczê¶ciej na znalezionej polanie i ch³on±³ specyficzne powietrze, które wydawa³o siê dziwnie znajome.
– Na podró¿e mu siê wziê³o – prychn±³ James z niezadowoleniem, wyrywaj±c tym samym Syriusza z zamy¶lenia. – Mam nadziejê, ¿e ju¿ siê nigdzie nie wybierasz...
Przez d³u¿sz± chwilê nie odpowiedzia³, tkniêty niejasnym przeczuciem. Zacisn±³ d³oñ na kamieniu, który z kompletnie niezrozumia³ego dla niego powodu znajdowa³ siê ca³y czas przy nim, niczym jaki¶ talizman przynosz±cy szczê¶cie. Nie wierzy³ w takie czary.
Mo¿e to i s³usznie, bo przecie¿ kamieñ ten nie uchroni go przed tym, co ma nast±piæ ju¿ wkrótce. Nie powstrzyma przyjaciela, zdrajcy ani wroga. Nie odwróci miejsc, czasu ani porz±dków. Nie ze¶le prawdy, nie uspokoi sumienia, nie oczy¶ci duszy.
Jednak tego Syriusz teraz nie wiedzia³. Nie zdawa³ sobie sprawy, ¿e kiedy Rogers zabierze mu tê ostatni± rzecz, która nale¿y tylko do niego, zacznie siê ¶miaæ. Nie widzia³ przysz³o¶ci, ale to dobrze. Nikt nie powinien znaæ swojej ostatniej godziny, najwiêkszej straty ani przysz³ych nieszczê¶æ. Te obecne by³y wystarczaj±ce.
– Zostanê pod jednym warunkiem – powiedzia³ w koñcu, odsuwaj±c od siebie Lily i u¶miechaj±c siê do ch³opca, który ju¿ zd±¿y³ zasn±æ w jego ramionach. Spojrza³ na Jamesa z pewn± doz± niepewno¶ci, ale prychn±³, bo przecie¿ i tak zna³ jego odpowied¼. – Chcê byæ ojcem chrzestnym.



KONIEC


Poniewa¿ to ju¿ ostatnia czê¶æ, ostatni rozdzia³ i jednocze¶nie ostatnie FF jakie napisa³am, wycisnê kilka s³ów od siebie... bo tak.

Dziêkujê wszystkim tym, którzy dotarli do tego momentu teraz i kiedy¶ w przysz³o¶ci, a tak¿e tym, którzy nigdy tu nie dotr±, bo zaginêli gdzie¶ w po³owie. Ka¿dy komentarz, ciep³e s³owo jak i krytyka mocno mnie podbudowywa³y, a warto wspomnieæ, ¿e pewno¶æ siebie u mnie le¿y i p³acze. Przez te 2 lata (tak, DWA lata! Kupa czasu, co? xd) du¿o siê nauczy³am.

Nie mogê jednak nie wymieniæ kilku osób, które dotar³y a¿ do teraz (z w³asnej lub nie woli haha) i którym jestem okropnie (potwornie) wdziêczna. Przede wszystkim Pene, która dzielnie sprawdza³a te moje wypociny, zw³aszcza pod k±tem "czy to siê trzyma kupy". Równie¿ Angie, która mocno mnie wspiera³a na moim starcie (pamiêtam!), kiedy by³am jeszcze tak± nie¶mia³±, przestraszon± kulk±. Nie zapomnê o Wilenie i Sam, które pojawi³y siê nie tak dawno, ale kurcze, dotar³y a¿ tutaj, a to tak du¿o stron, jestem mega wdziêczna. Wilena nie cacka³a siê z krytyk±, ale dziêki temu czujê siê teraz lepszym... autorem(?). Sam rozsiewa wokó³ mnóstwo pozytywnej energii, co niezwykle motywowa³o do dzia³ania.

Dziêkujê ; ))

"Poszukiwanie zakoñczenia" liczy tak mniej wiêcej 225 stron i (o dziwo) w wiêkszo¶ci sz³o torem, które mu wyznaczy³am ponad dwa lata temu. Mimo wielu braków (buraków), które z pewno¶ci± s± widoczne, jestem zadowolona. Nigdy nie napisa³am jeszcze niczego tak d³ugiego, z tak rozbudowanym w±tkiem. Gdziekolwiek siê nie potknê³am, jakiekolwiek b³êdy nie pope³ni³am, cokolwiek nie zawali³am po drodze - czujê siê twórczo spe³niona i mam cich± nadziejê, ¿e wy równie¿ nie ³kacie nad straconym czasem.

Mi³o by³o z tym walczyæ przez taki czas, ale zakoñczenie zosta³o znalezione... chocia¿ id±c tropem Natalie, to nie do koñca.

Koniec be³kotu.
Kropka.
Komentarze
avatar
Prefix u¿ytkownikaPenelope  dnia 08.04.2016 20:28
Po pierwsze:
Przede wszystkim Pene, która dzielnie sprawdza³a te moje wypociny, zw³aszcza pod k±tem "czy to siê trzyma kupy".


To by³a dla mnie przyjemno¶æ i te¿ ¿a³uje, ¿e to ju¿ koniec, chocia¿ id±c tropem Natalie nie do koñca... xD

Po drugie:
Nie wierzê, ¿e ju¿ nie napiszesz ¿adnego ff, to po ptrostu niemo¿liwe i ju¿... xD No tak¿e teraz nie masz wyj¶cia napiszesz co¶ prawda? Jak±¶ ma³± miniaturkê? Dla mnie?> I nawet Ci j± zbetujê xD hahaha

Po trzecie:
Skupmy siê na fabule xD Uwielbiam takie zakoñczenia, a to by³o i¶cie magiczne ;];] Bardzo podoba mi siê jak opisa³a¶ to co zosta³o w Syriuszu po tym wszystkim. Niby takie nic, a jednak tak bardzo znacz±ce. My¶lê, ¿e ka¿dy z nas ma w sobie taka têsknotê do czego¶, piêknie to opisa³a¶. No i bardzo siê cieszê, ¿e Syriusz zebra³ siê na odwagê i zosta³ z Natalie, choæ tego nie pamiêta.

No i koñcówka genialna, zw³aszcza to chwyci³o mnie za serce:

Mo¿e to i s³usznie, bo przecie¿ kamieñ ten nie uchroni go przed tym, co ma nast±piæ ju¿ wkrótce. Nie powstrzyma przyjaciela, zdrajcy ani wroga. Nie odwróci miejsc, czasu ani porz±dków. Nie ze¶le prawdy, nie uspokoi sumienia, nie oczy¶ci duszy.


To takie chwytaj±ce za serce...

Po czwarte:
Gratulujê napisania tak wspania³ej opowie¶ci i wytrwa³o¶ci ;] Jeste¶ cudown± autork±, pamiêtaj o tym Love
avatar
Prefix u¿ytkownikaWilena Romus  dnia 08.04.2016 21:02
mo¿e najpierw o samym rozdziale. Bardzo fajnie napisany. O ile bardzo znielubi³am Natelie w ostatnim rozdziale o tyle tutaj wyda³a mi siê o wiele przyjemniejsz± postaci±. Lubiê j± jako tak± niewinn±, g³upiutk± i lekko kiczowat± (jak na przyk³ad ten taniec bez muzyki). W ogóle, chyba najciekawsza postaæ ca³ej serii. Tutaj podoba³a mi siê ta jej gadka o zakoñczeniu. Nie wiem, czy dobrze j± zrozumia³am, ale sposób w jaki to zrobi³am mi siê podoba i nawet sobie porozmy¶la³am o tym, wiêc jak dla mnie to dobrze. Super. Ca³o¶æ idealnie pasuje na spokojny epilog. Takie opisanie wszystkiego jak po ¶rodkach usypiaj±cych, z dystansem, bardzo refleksyjne mi siê wydaje, jak odpoczynek po maratonie, ale...
Teraz o ca³o¶ci
Ca³o¶æ by³a jak maraton, by³y wzloty i upadki, musia³am siê czasami napiæ, ¿eby ogarniaæ temat, ale na koñcu zamiast mety i wielkiego powitania od kibiców, jest tylko facet z tabliczk± "KONIEC" i strza³k± prowadz±c± do punktu odpoczynku. Patrz±c na ca³o¶æ, brakuje mi czego¶ w koñcówce, czujê siê jakby ten epilog trwa³ od poprzedniego rozdzia³u. Nie wiem czy to chêæ szybkiego skoñczenia, czy tak mia³o byæ, ale gdyby chocia¿ podkrêciæ emocje na tym wyja¶nieniu z poprzedniego rozdzia³u, to mo¿e ta koñcówka by³aby jednak ciekawsza. Jako¶ tak brakuje mi punktu kulminacyjnego.
Mimo to przeczyta³am ca³o¶æ, wiêc historia na pewno jest dobra i gratulujê napisania jej. Dla czego¶ przeciêtnego nie czyta³abym dwudziestu rozdzia³ów na raz, wiêc nie wa¿ mi siê pisaæ, ¿e mi siê nie podoba³o, bo siê podoba³o.

No i jak potrzebujesz kogo¶ kto ponarzeka, to oczywi¶cie wiesz gdzie mnie znale¼æ :D. Jestem do us³ug!
W kwestii ficków zgadzam siê z Pene. Olej pisanie serii, a przynajmniej takich trzydziestorozdzia³owych, ale miniaturkê chyba mo¿esz jeszcze jak±¶ napisaæ :D

Jeszcze podoba³o mi siê to, ¿e James siê wszystkim chwali³ dzieciakiem, bardzo fajnie to opisa³a¶ jezyk
avatar
Prefix u¿ytkownikaBarlom  dnia 09.04.2016 22:13
No i dotar³em do koñca.
Nie powiem, by³a to dla mnie fascynuj±ca podró¿. Cieszê siê, ¿e przez te dwa lata nie podda³a¶ siê i dokoñczy³a¶ t± opowie¶æ. Zakoñczenie usatysfakcjonowa³o mnie kompletnie. Czujê ¿e ta historia zatoczy³a pe³ne ko³o i sta³a siê ca³o¶ci±. (Chyba udzieli³a mi siê teoria Natalie jezyk)
Jeste¶ ¶wietn± autork± i masz talent, o czym nigdy nie przestanê ci przypominaæ. jezyk Niech twoja pewno¶æ siebie w tej kwestii ro¶nie.
Dodam jeszcze moj± teoriê spiskow± xD lud Natalie podró¿owa³ za pomoc± antycznych bram. Syriusz dosta³ swój specjalny klucz/amulet. A co je¿eli ten "prezent" mia³ siê okazaæ kluczem do pewnego ³uku w Ministerstwie Magii? Chcia³bym uwierzyæ w to, ¿e niesamowita magia tej dziewczyny spowodowa³a, ¿e ich losy splot³y siê nierozerwalnie po drugiej stronie tego ³uku.
Tyle ode mnie. Gratulujê wspania³ego opowiadania i liczê ¿e kiedy¶ zobaczê twoje nazwisko na pó³kach w ksiêgarni ;)
avatar
Prefix u¿ytkownikaSam Quest  dnia 12.04.2016 08:42
Na pocz±tku, muszê zacytowaæ mój ulubiony fragment ca³ego rozdzia³u i jeden z moich TOP10 tej serii:

Mo¿e to i s³usznie, bo przecie¿ kamieñ ten nie uchroni go przed tym, co ma nast±piæ ju¿ wkrótce. Nie powstrzyma przyjaciela, zdrajcy ani wroga. Nie odwróci miejsc, czasu ani porz±dków. Nie ze¶le prawdy, nie uspokoi sumienia, nie oczy¶ci duszy.
Jednak tego Syriusz teraz nie wiedzia³. Nie zdawa³ sobie sprawy, ¿e kiedy Rogers zabierze mu tê ostatni± rzecz, która nale¿y tylko do niego, zacznie siê ¶miaæ. Nie widzia³ przysz³o¶ci, ale to dobrze. Nikt nie powinien znaæ swojej ostatniej godziny, najwiêkszej straty ani przysz³ych nieszczê¶æ. Te obecne by³y wystarczaj±ce.

Wiem, ze d³ugi, ale musia³am bo to jest tak piêkne, ¿e a ból. Szczerze mówi±c uroni³am kilka ³ez nad tym rozdzia³em, bo to koniec, bo juz wiêcej nie bêdê mog³a Ci pisaæ, ¿e czekam na "Zakoñczenie" bo niedlugo Syriusz przestanie byæ wzglednie szczê¶liwy, bo Harry straci rodziców... Ten fragment, jest jednym z tych smaczków, gdzie puszczasz do Nas oko, bo My wiemy, co sie wydarzy.
Nawi±zanie do Rogersa bardzo na plusie, no i zabawny fragment z Jamesem, który wszystkim sie chwali synem, to takie... prawdziwe :D
Co do pierwszej czê¶ci to podró¿ z Natalie i wyja¶nienie tej historii z pocz±tku serii.. fajnie, ze to wszystko siê tak trzyma kupy i jest logiczne, bo widaæ, ¿e faktycznie mia³a¶ wszystko zaplanowane. Ja osobiscie uwielbiam Natalie i te jej nieprzewidywalno¶æ... w sumie bardzo mi siê pdooba, ¿e u Ciebie jest kto¶ na kim zale¿a³o Syriuszowi i wyja¶ni³a¶ czemu pó¼niej jej nie ma i jakby nikt o niej nie wspomina... Mo¿e to zagmatwane o czym teraz pisze, ale chodzi mi o to, ¿e dla mnie ten ff jest tak kanoniczny, ze móg³by byæ prequelem do Harry'ego Pottera i wszystko by gra³o.

Co do ca³o¶ci gratuluje Ci napisania tak z³o¿onej i d³ugiej historii gdzie wszystko ma sens, a ja nie wiedzia³am czego siê spodziewaæ po kolejnych rozdzia³ach. Jestem z Ciebie dumna, ¿e tak dobrze Ci to posz³o i bynajmniej dla mnie czytanie "Zakoñczenia", ani przez moment nie by³ czasem straconym.

Dzieki za docenienie mojego czytania, to bardzo mi³e :D Ale nadal tak szkoda trochê, ¿e to ju¿ koniec... zawsze s± jeszcze Rycerzyki. Chocia¿ co¶ :D
avatar
Prefix u¿ytkownikaAlette  dnia 12.04.2016 13:01
Dziêkujê wam za tak piêkne komentarze ; ) Mi³o siê koñczy seriê, kiedy jest ta ¶wiadomo¶æ, ¿e WOW, kto¶ j± przeczyta³. A to jednak kupa stron.

Pene, nie planujê ¿adnej miniaturki, ale ju¿ kiedy¶ napisa³am, ¿e nie bêdê obiecywaæ, bo kto wie, co mi strzeli do g³owy za pó³ roku. Po prostu nie chcê ju¿ pisaæ FF i o. Tyle mi wystarczy.
Co do Syriusza to wydaje mi siê, ¿e bez wzglêdu na to, co mu usunêli z pamiêci, to jaka¶ pamiêæ emocji zawsze zostanie. On w³a¶nie to mia³ i o.

Wilena, bo przedostatni rozdzia³ nie mia³ byæ punktem kulminacyjnym, tylko w³a¶nie rozwi±zaniem akcji, czyli wyja¶nieniem wszystkiego i tam takie. Pewnie zabrak³o jakiego¶ takiego mocniejszego uderzenia w tym wszystkim, ale uzna³am, ¿e tak bêdzie dobrze ;p
Gadka Natalie o zakoñczeniu by³a jednym z pierwszych rzeczy, które wymy¶li³am w tej historii, w³a¶nie dlatego nazwa³am j± "w poszukiwaniu zakoñczenia" : )

Barlom, nie spodziewa³am siê, ¿e tak szybko nadgonisz, dziêki :D
Co do teorii spiskowej, to jak ju¿ napisa³am, kamieñ zosta³ Syriuszowi odebrany przez Rogersa - przed tym, gdy wys³ano Syriusza do Azkabanu, uznaj±c, ¿e ten amulet nie bêdzie mu ju¿ potrzebny. Tak ¿eby mu dowaliæ jeszcze na odchodnym. Ale chyba nie by³ zadowolony, jak Syriusz go wy¶mia³. Tylko, KTO WIE, mo¿e Black go odzyska³. A nawet jak nie - Natalie wyra¼nie powiedzia³a, ¿e jak nam na kim¶ zale¿y, to prêdzej czy pó¼niej go spotkamy. Ja bym jej uwierzy³a ; )

Sam, z tym ulubionym fragmentem rozdzia³u to ¶mieszna sytuacja, bo hm... napisa³am go tu¿ przed wys³aniem na stronê. Wiesz, ¿e "poszukiwanie zakoñczenia" by³o gotowe ju¿ jaki¶ czas temu, potem posz³o do Pene do sprawdzenia, potem skopiowa³am to w "dodaj ff" i... jako¶ tak mnie natchnê³o. Widaæ, s³usznie :D
Nigdy nie mog³am sobie wyobraziæ Syriusza z normaln± dziewczyn± w normalnym zwi±zku. Dla mnie takie ulotne chwile o wiele bardziej do niego pasuj±.


Jeszcze raz dziêki za wasz czas i uznanie, to wiele dla mnie znaczy, bo jestem bardzo nie¶mia³a haha. Poza tym, co ju¿ napisa³am pod którym¶ z rozdzia³ów, ka¿dy autor karmi siê komentarzami, nabiera wtedy si³, ¿eby napisaæ co¶ nowego ; ))
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Brak ocen. Mo¿e czas dodaæ swoj±?
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.44