Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 38
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[Z] W poszukiwaniu zakoñczenia
Lord Voldemort sieje zamêt w¶ród czarodziejów, kiedy m³ody mê¿czyzna otrzymuje zadanie, którego sam nie rozumie. Zagubiony w¶ród lasów Leonoscars próbuje odpowiedzieæ na pytania, których nikt nie zada³, by skoñczyæ co¶, co siê nawet nie zaczê³o.
Autor: Prefix u¿ytkownikaAlette
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 76496 razy.
Rozdzia³y: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20], [21], [22], [23], [24], [25], [26], [27], [28], [29].
W poszukiwaniu zakoñczenia 3/29
Lord Voldemort sieje zamêt w¶ród czarodziejów, kiedy m³ody mê¿czyzna otrzymuje zadanie, którego sam nie rozumie. Zagubiony w¶ród lasów Leonoscars próbuje odpowiedzieæ na pytania, których nikt nie zada³, by skoñczyæ co¶, co siê nawet nie zaczê³o.

Na pocz±tku chcia³abym bardzo podziêkowaæ Penelope, która po raz kolejny przegl±da moje wypociny przed publikacj±, oraz Raven za Leonoscars ; )
Tê czê¶æ dedykujê Angie (powinna¶ wiedzieæ dlaczego haha)


***


Wpadaj±ce przez konary drzew promyki s³oñca ¶wieci³y wprost na jego twarz. Nie móg³ otworzyæ oczu, chocia¿ bardzo chcia³. Wci±¿ krêci³o mu siê w g³owie i zbiera³o siê na wymioty. Le¿a³ na wilgotnej ziemi, jednak bior±c pod uwagê, ¿e i tak by³ ca³y mokry, nie przeszkadza³o mu to w znacz±cym stopniu. Co¶ ewidentnie urz±dzi³o sobie spacer po jego brzuchu. Paj±k?
Poczu³ bolesne uk±szenie. Nieprzyjemne pieczenie rozesz³o siê po ca³ym organizmie.

– Chyba nic mu siê nie sta³o, jak my¶licie? – us³ysza³ s³odki, kobiecy g³os. Otworzy³ jedno oko.

Wpatrywa³a siê niego grupa osobliwie wygl±daj±cych ludzi. Na przedzie sta³ mê¿czyzna o gêstej, brunatnej brodzie i jasnych, niebieskich oczach. W jednej rêce trzyma³ wid³y, w drugiej kosz wype³niony nieznan± mu ro¶linno¶ci±. Nie sprawia³ wra¿enia sympatycznego: jego twarz szpeci³ sporej wielko¶ci siniec pod okien, na jego ubraniu mo¿na by³o dostrzec widoczne ¶lady krwi. Dla kontrastu zaraz za nim chowa³a siê m³oda kobieta o d³ugich ciemnoblond w³osach, zwi±zanych w lu¼ny warkocz. Mia³a ma³y, lekko zadarty nos i delikatnie ró¿owe usta, które w tamtym momencie u³o¿y³y siê w promienny u¶miech. Nieco dalej sta³a grupa wymalowanych b³otem ludzi, gdzie ka¿dy nosi³ p³aszcz wyposa¿ony w poka¼ny kaptur, który skutecznie zakrywa³ ich twarze.
– Ian! – zawo³a³ jeden z nich, wyra¼nie podenerwowany.
Kiedy spojrza³ w drug± stronê, dostrzeg³ siedz±c± na jednym z kamieni Linê, a obok niej... ch³opca...

Zaraz...

Podniós³ siê, uwa¿nie obserwuj±c zachowanie otaczaj±cej go grupy. Nikt jednak nie zareagowa³, z wyj±tkiem dziewczyny stoj±cej na przedzie, która zatrzepota³a obsesyjnie rzêsami.

– IAN! – powtórzy³ wo³anie cz³owiek, a wtedy ch³opiec wsta³ i najwolniej jak tylko móg³, podszed³ do niego. Pod wp³ywem gro¼nego spojrzenia od osoby, która najprawdopodobniej by³a jego opiekunem, wyra¼nie straci³ rezon. Ju¿ nie przypomina³ tego dzielnego i pewnego siebie wojownika. W tamtym momencie wygl±da³ po prostu jak dziecko, które najwyra¼niej co¶ przeskroba³o. Przez krótk± chwilê wbija³ spojrzenie w mê¿czyznê o gêstej brodzie, jednak ten, poch³oniêty obserwowaniem Syriusza i Liny, w ogóle nie zwraca³ na niego uwagi. Nieufno¶æ od niego bij±ca, by³a niemal namacalna.

– Co tutaj robicie?
– A gdzie jeste¶my? – zapyta³ wci±¿ zamy¶lony Syriusz. Nie potrafi³ zrozumieæ, jakim cudem znalaz³ siê na polanie, skoro by³ pewny, ¿e wpad³ do wody.
– Nie wiedz±, gdzie s±! - za¶mia³ siê jeden z mê¿czyzn. Doda³ co¶ ju¿ po cichu do osoby stoj±cej obok niego, która zarechota³a z³o¶liwie.
– Przyprowadzi³am was do Leonoscars, jak chcieli¶cie – rzuci³ ch³opiec, nazywany Ianem. Jego opiekun spojrza³ na niego ostrzegawczo, wiêc szybko cofn±³ siê kilka kroków i schowa³ za jedn± z zakapturzonych postaci.
– To jest Leonoscars? – Lina by³a wyra¼nie zszokowana. Rozgl±da³a siê na boki, próbuj±c odnale¼æ jakiekolwiek domy czy uprawiane pola. Jednak z ka¿dej strony otacza³ ich gêsty las.
– Tato, to niegrzeczne tak zachowywaæ siê wobec go¶ci – powiedzia³a dziewczyna, akcentuj±c ostatnie s³owo. Mê¿czyzna z brod± spojrza³ na ni± pytaj±co, wiêc doda³a - Stoicie nad nimi z wid³ami i ³opatami. Na pewno czuj± siê nieswojo. Zapro¶my ich do gospody.
– Natalie, przecie¿ to s± OBCY – rzek³ jej ojciec naciskaj±c na ostatnie s³owo. - Mog± byæ niebezpieczni.
– To czarodzieje tato, czym mog± nam tutaj zagroziæ? – Dziewczyna pos³a³a Syriuszowi czaruj±cy u¶miech, jednak ten w odpowiedzi skrzywi³ siê i zmarszczy³ brwi.
– Ona ma racjê, Raphael – rzek³ inny mê¿czyzna z grupy zakapturzonych postaci. – Czarodzieje nie radz± sobie bez magii, a tutaj ich ró¿d¿ki trac± moc. Nie s± dla nas ¿adnym niebezpieczeñstwem.
Pozostali pokiwali g³owami. Tylko jeden z nich jakby siê wy³ama³ i kompletnie niezainteresowany s³owami towarzyszy ¶ci±gn±³ kaptur z g³owy i spojrza³ w niebo. Ró¿ni³ siê od pozosta³ych: by³ niski i wyj±tkowo blady. Na jego twarzy mo¿na by³o dostrzec tajemnicze, czarne znaki, których Syriusz nie móg³ sobie z niczym skojarzyæ. Jednak nie wierzy³, ¿e cz³owiek wytatuowa³ je dla ozdoby. Mê¿czyzna mamrota³ co¶ do siebie, ale nikt oprócz Syriusza nie zwraca³ na to uwagi.
– Czujê siê, jakby nas s±dzili – szepnê³a cicho Lina i chwyci³a Syriusza za rêkaw kurtki. Nie odpowiedzia³. Wpatrywa³ siê w wytatuowanego mê¿czyznê, jakby jego obecno¶æ mia³a byæ dla niego wskazówk±.

– Przestañcie ju¿ – odezwa³a siê jedna z zakapturzonych osób. - Nie wiedzia³am, ¿e od dzi¶ wzbraniamy komukolwiek wstêpu do wioski.
Mê¿czyzna o gêstej brodzie, nazwany przez swoich Raphalelem, nachmurzy³ siê.
– Ale...
– Dosyæ! – Kobieta ¶ci±gnê³a kaptur z g³owy. Podobnie jak reszta mia³a d³ugie i popl±tane w³osy, jednak w przeciwieñstwie do dziewczyny stoj±cej za Raphaelem, jej twarz naznaczona by³a wieloma zmarszczkami wokó³ ust i oczu. – Nie bêdziemy tutaj staæ. Jestem g³odna, zas³u¿y³am na obiad.
– A co z naszymi go¶æmi? – zapyta³a Natalie. Wci±¿ spogl±da³a k±tem oka na przybyszów, pe³na niezdrowej ekscytacji.
– Chcieli¶my tylko dostaæ siê do Leonoscars – wtr±ci³a szybko Lina. – mamy tutaj spotkanie z... kim¶.
– TUTAJ? – Mê¿czyzna o gêstej brodzie spojrza³ na nich zdziwiony. Mia³ bardzo silny i dono¶ny g³os, pod wp³ywem którego reszta grypy jakby zmala³a. - A dlaczego akurat w Leonoscars?
– Tutaj chcia³ siê zobaczyæ, to tutaj jeste¶my – rzek³ Syriusz, staraj±c siê nie okazywaæ zdenerwowania. Nie mówi³ prawdy i obawia³ siê, ¿e ludzie w kapturach to wyczuj±. – Jak go spotkamy, to na pewno wam objawi swoje motywy. My ich nie znamy.
Mê¿czyzna wymieni³ zdziwione spojrzenie z jedn± z zakapturzonych postaci. Widaæ wci±¿ mia³ w±tpliwo¶ci i szuka³ odpowiedzi w¶ród pozosta³ych towarzyszy. Nikt jednak siê nie poruszy³, dlatego po d³ugiej chwili wzruszy³ ramionami i rzuci³:
– Osada jest za starym kasztanowcem. Je¶li ruszycie z nami, wkrótce znajdziecie siê na miejscu. Ale nie chcê tu widzieæ ¿adnego burdelu...
– Tato! – zapiszcza³a dziewczyna.

Grupa ludzi zaczê³a pod±¿aæ w kierunku lasu, a Syriuszowi i Linie nie pozosta³o nic innego, jak ruszyæ za nimi. Obydwoje byli wyj±tkowo zmêczeni, nie tylko fizycznie, ale równie¿ psychicznie. Wyprawa, która powinna trwaæ zaledwie godzinê, okaza³a siê wyj±tkowo d³uga i nu¿±ca. Nie mieli czasu na zwiedzanie, a samo dotarcie do wioski przypomina³o bardziej wycieczkê krajoznawcz± ni¿ cokolwiek innego. Przeszkoda goni³a przeszkodê, a czas ucieka³. W koñcu mieli znale¼æ Gibbona i dowiedzieæ siê, w jakim celu uda³ siê do Leonoscars. W obecnym czasie nie potrafili nawet okre¶liæ, któr± czê¶æ lasu aktualnie przemierzaj±.
– Sk±d jeste¶cie? – Nie wiadomo sk±d przed Syriuszem wyros³a drobna blondynka, która kilka minut wcze¶niej chowa³a siê za plecami mê¿czyzny zwanego Raphaelem.
– Z Londynu – rzek³a powoli Lina, obserwuj±c dziewczynê, która uwiesi³a siê na ramieniu jej towarzysza. Syriusz mia³ g³upi± minê: by³a to wybuchowa mieszanka zdziwienia, irytacji i rozbawienia. Lina pos³a³a mu z³o¶liwy u¶miech.
– Rzadko mamy tutaj go¶ci. Nikt nie lubi chodziæ po lesie. A szkoda, bo to bardzo fajne zajêcie. Mo¿na spacerowaæ i wpatrywaæ siê w niebo...
– Zaiste, bardzo ciekawe – wymamrota³ Syriusz, próbuj±c odczepiæ od siebie dziewczynê.
– ... albo zbieraæ grzyby czy zio³a. Ojciec chodzi te¿ do kopalni, ale ja to nie lubiê takich zajêæ. S± takie... ciê¿kie. Wolê jednak polowaæ. Znaczy ja nie zabijam zwierz±t, ale polujê na nich ogl±danie. Raz widzia³am stado saren i tak siê przestraszy³am, ¿e zobaczê zaraz jakiego¶ jelenia! Ma³a jestem, taki potwór móg³by zrobiæ mi krzywdê. Ale na ca³e szczê¶cie...

Westchn±³. ¯a³owa³, ¿e nie mia³ pilota, którym móg³by wy³±czyæ be³kot dziewczyny. Jej barwa g³osu by³a co najmniej irytuj±ca. Sama Natalie przyt³acza³a swoim zachowaniem, s³owami, piskiem i zapachem. Cuchnê³o od niej lasem, zio³ami i czym¶ jeszcze, czego w ¿aden sposób nie potrafi³ zidentyfikowaæ. Zmarszczy³ nos.

– No i wtedy ja mu powiedzia³am...
– W³a¶ciwie jak siê tutaj znale¼li¶my, Natalie? – Monolog dziewczyny przerwa³a Lina. – Domy¶lam siê, ¿e to jaki¶ rodzaj z³udzenia albo teleportacji.
Blondynka spojrza³a na ni± zdumiona. Najprawdopodobniej w ogóle nie rozumia³a, co kobieta do niej mówi³a.
– ¯eby dostaæ siê tutaj, skoczyli¶my z ogromnego urwiska - t³umaczy³a cierpliwie Lina. – Ale nie mam pojêcia, jak to siê sta³o. Technicznie...
– To portal – powiedzia³ ch³opiec, który najwyra¼niej uwolni³ siê od gro¼nego spojrzenia swego opiekuna. – Tu¿ nad wod±. Przenosi nas do wioski, któr± chroni magia. W inny sposób nie mo¿na siê tu dostaæ. – Zamilk³ na chwilê, jakby pogr±¿aj±c siê w zadumie. Jednak zaraz u¶miechn±³ siê z³o¶liwie i doda³: - Poza tym nie pytajcie o takie rzeczy Natalie. Ona nigdy nie opuszcza wioski.
– Opuszczam, kiedy chcê – odpowiedzia³a dziewczyna, w ogóle nie przywi±zuj±c wagi do niezbyt uprzejmego tonu ch³opca - Ale rzadko chcê. W koñcu co tam mo¿na robiæ w tym Londynie? Nic tylko gwar, ha³as, krzyki. Raz, kiedy pojecha³am tam z matk±...

Szli tak z kilkana¶cie minut, a nikt oprócz dra¿ni±cej Natalie nie przemówi³ do nich ani razu. Od czasu do czasu m³ody Ian odwraca³ siê, jakby chcia³ siê upewniæ, ¿e wci±¿ za nimi id±. Starca dalej nie by³o widaæ, jakby zapad³ siê pod ziemiê.

W koñcu ich oczom objawi³a siê wioska, chocia¿ takie okre¶lenie raczej nie oddawa³o klimatu tego miejsca. Na samym ¶rodku ogromnej polany widoczne by³o otoczone kamieniami miejsce na ognisko. Doko³a niego poustawiano pieñki, na których w tamtym momencie siedzia³o trzech mê¿czyzn ubranych w poobdzierane, zielone kombinezony. Nieco dalej mo¿na by³o dostrzec d³ugi stó³ z zadaszeniem w postaci siatki, a obok stos pouk³adanych kawa³ków drewna. Pod kilkoma niewielkimi drzewami roz³o¿ono namioty wojskowe, a na przywi±zanych do drzew sznurach suszy³o siê pranie. Wszystko wygl±da³o jak jedno wielkie obozowisko, a nie wie¶: mimo usilnych starañ Syriusz nie móg³ dostrzec ani jednego domu czy chaty. Jednak kiedy bli¿ej przyjrza³ siê namiotom, móg³ doj¶æ do wniosku, ¿e z pewno¶ci± nie by³y to mugolskie kawa³ki pozszywanego materia³u. W tym przypadku ka¿dy z namiotów unosi³ siê lekko nad ziemi±. Nie trzeba by³o byæ geniuszem, by wyczuæ magiczn± aurê wydobywaj±c± siê z tamtego miejsca. By³a jednak to aura o tyle dziwna, ¿e ze zwyk³ymi zaklêciami mia³a niewiele wspólnego.

– Sypiacie wszyscy razem? – zapyta³a dziewczynê Lina. Ta tylko zachichota³a cicho i odpar³a:
– Oczywi¶cie, ¿e nie. Tutaj ka¿dy ¶pi sam. Nikt obcy nie ma wstêpu do pokoju. Ja te¿ nie mog³abym was zaprosiæ do swojego. To niemo¿liwe. Gdyby¶cie weszli do namiotu najprawdopodobniej rozp³ynêliby¶cie siê w tej no... pró¿ni. – Ponownie zachichota³a, ale tym razem o wiele g³o¶niej. Syriusz zachodzi³ w g³owê, gdzie¿ znajduj± siê te ich "osobne pokoje", jednak ¿adne rozwi±zanie nie przysz³o mu dog ³owy. Zak³ada³, ¿e byæ mo¿e w namiotach dochodzi³o do specyficznego rodzaju teleportacji w inne miejsce. W koñcu z jednym portalem mieli ju¿ do czynienia.

Dziewczyna ci±gnê³a Syriusza w kierunku jednego z namiotów. Poczu³ lekkie rozdra¿nienie, ale i tak nie wiedzia³, gdzie mia³by siê udaæ, dlatego zda³ siê na przewodnika. Nawet je¶li tym przewodnikiem mia³a byæ kobieta o dosyæ w±tpliwej inteligencji. Lina sz³a obok niego, rozgl±daj±c siê dooko³a.
– Zapraszam – powiedzia³a do dwójki Natalie, wskazuj±c na wej¶cie.
– A co z pró¿ni±...? – zapyta³a Lina, ale dziewczyna ju¿ nie zd±¿y³a odpowiedzieæ. Sama wkroczy³a do ¶rodka namiotu i zniknê³a im z oczu.
– Skoro nie zabi³ nas skok z urwiska, to w±tpiê, by mia³o nas za³atwiæ wej¶cie do kilku pozszywanych szmat – rzek³ Syriusz do Liny. Ta wci±¿ siê waha³a, ale w koñcu kiwnê³a g³ow± i pod±¿y³a ¶ladem Natalie.

Znale¼li siê w du¿ym pomieszczeniu, które od ¶rodka przypomina³o drewnian± chatê. Mogliby przysi±c, ¿e wkroczyli do zwyk³ej gospody. Drewniane sto³y, ogromne ³awki, kilka skórzanych foteli tworzy³o specyficzny klimat londyñskiego "Dziurawego Kot³a". Brakowa³o tylko siedz±cych w k±tach goblinów. Na ¶cianach przywieszono ³by dzikich zwierz±t i to zarówno tych niemagicznych, jak w³adaj±cych niespotykanymi mocami. Niezbyt mi³e wra¿enie na Syriuszu robi³a wypchana g³owa jelenia. ¦lepia zwierzêcia niemal¿e wpatrywa³y siê w niego z wyrzutem znad baru, przy którym sta³ krótko ostrzy¿ony mê¿czyzna. Podobnie jak reszta mieszkañców Leonoscars nie wygl±da³ nazbyt czysto, chocia¿ w porównaniu do takiego Iana czy Raphaela wydawa³ siê chocia¿ w minimalnym stopniu schludny. Przemywa³ szklanki po piwie przy blaszanej misie z wod±.
W pomieszczeniu nie znajdowa³o siê zbyt wiele osób. Przy kominku siedzia³y dwie kobiety robi±ce na drutach, jedna z nich klepa³a siê po rozdêtym, ciê¿arnym brzuchu. W k±cie mo¿na by³o dostrzec zarys dwóch mê¿czyzn, pij±cych w milczeniu piwo. Przy samym barze jad³ wyj±tkowo poobijany cz³owiek. Mia³ podbite oko i spor± ilo¶æ zadrapañ na policzkach i rêkach. Wygl±da³, jakby walczy³ z rozw¶cieczonym zwierzêciem.

Natalie podbieg³a do barmana ze s³odkim u¶miechem na ustach. Uca³owa³a go w oba policzki i wskaza³a na Syriusza rêk±. Ten tylko co¶ odburkn±³ i znikn±³ za zapleczu.
– To nasza gospoda. Tutaj sobie siedzimy, jak czujemy siê samotni - powiedzia³a Natalie, odgarniaj±c z czo³a kosmyki blond w³osów. – To jest Bertram. A raczej by³, zanim znikn±³. – Ponownie zachichota³a, co Syriusz skwitowa³ uniesieniem brwi. – Teraz nikogo nie ma, bo obiady zazwyczaj jadamy samotnie. To ma nas sk³oniæ do przemy¶leñ o ¿yciu, mi³o¶ci, przysz³o¶ci, rodzinie pracy i... czego¶ jeszcze, ale zapomnia³am.
– Wszystkich obcych tak oprowadzasz, Natalie? – zapyta³a grzecznie Lina, chocia¿ w jej g³o¶nie mo¿na by³o dostrzec nutkê zgry¼liwo¶ci.
– No jasne – rzek³a z entuzjazmem dziewczyna. Niemal¿e podskoczy³a w miejscu z ekscytacji. – Tak tutaj nudno...
Wtedy z zaplecza wyszed³ barman, nios±c blaszany czajnik z wod±. Wyci±gn±³ spod lady dwa kubki, do których bez s³owa wla³ wrz±tku. Potem bez s³owa zacz±³ ponownie czy¶ciæ kufle z misy.
– Herbata dla was – zapiszcza³a Natalie.



***


Niewiele mo¿na by³ siê dowiedzieæ od Natalie, chocia¿ ta mówi³a bez przerwy. Wiêkszo¶æ to jednak by³ rzut s³ów bez ³adu i sk³adu i dotyczy³ codziennych, niczym siê nie wyró¿niaj±cych siê czynno¶ci takich jak zbieranie jagód w lesie latem, czy rozpoznawaniem zwierz±t po ¶ladach. Lina s³ucha³a jej cierpliwie, staraj±c siê wyci±gn±æ jakiekolwiek informacje z jej przemowy, natomiast Syriusz pi³ herbatê pogr±¿ony we w³asnych my¶lach.

Wiedzia³, ¿e jest ju¿ pó¼no i je¶li nie wyrobi± siê do wieczora, to bêd± musieli spêdziæ w wiosce noc. Pomijaj±c oczywi¶cie sam problem zwi±zany ze spaniem w lesie, on po prostu nie móg³ sobie na to pozwoliæ. Ceni³ w³asne ¿ycie, a je¶li los zatrzyma go w Leonoscars, to najpewniej je straci. Zostanie zamordowany ze szczególnym okrucieñstwem i zapewne, co najgorsze, bez pomys³u.

Powoli pub zacz±³ zape³niaæ siê lud¼mi. Nikt nie zwraca³ uwagi na Syriusza czy Linê, jakby widok obcych ludzi by³ dla nich codzienno¶ci±. Kontrastowa³o to z pocz±tkow± niechêci± miejscowych w kapturach jak i z sam± ide± ukrycia wioski w ¶rodku lasu blokuj±cego magiê. Natalie sprawia³a wra¿enie, jakby by³a w weso³ym miasteczku, a aktualnie bawi³a siê w najlepszej z karuzeli. Nieustannie wierci³a siê na krze¶le, a podniecenie niemal¿e rozsadza³o j± od ¶rodka.

Syriusz zerkn±³ w stron± baru. Mê¿czyzna z poobijan± twarz± znikn±³ w k±cie wraz z innym cz³owiekiem, który nosi³ poka¼ny, ciemnoszary kaptur. Jaka¶ grupa weso³ych kobiet podbieg³a do baru i ze ¶miechem zaczê³a zagadywaæ barmana. Zachowywa³y siê podobnie jak Natalie, z tym ¿e ich rado¶æ by³a o wiele mniej s³odka ni¿ w przypadku blondynki. Przez moment Syirusz by³ pewien, ¿e ich towarzyszka wstanie i pójdzie przywitaæ siê z kole¿ankami, bo spogl±da³a w tamtym kierunku ze zmarszczonymi brwiami. Jednak po chwili siêgnê³a po stoj±c± na stole fili¿ankê i zaczê³a s±czyæ herbatê, wpatruj±c siê uwa¿nie w Syriusza. Poczu³ siê co najmniej nieswojo.
– ¦ciemnia siê – rzuci³a Lina, patrz±c przez okno.
Jedna z dziewczyn stoj±cych przy barze rozla³a piwo na swoj± kole¿ankê. Ta tylko za¶mia³a siê weso³o i zaczê³a wycieraæ dekolt szmat± podan± przez barmana, który uwa¿nie obserwowa³ ruch jej d³oni z lekko rozchylonymi ustami. Jeden z mê¿czyzn wchodz±cych do namiotu potkn±³ siê o stoj±ce na ¶rodku wiadro, przez co wpad³ na poobijanego mê¿czyznê, który w³a¶nie w tym momencie podawa³ jakim¶ kamieñ do rêki swojego towarzysza.

Mê¿czyzna uderzy³ o ¶cianê. Jego towarzysz w ostatniej chwili zd±¿y³ uskoczyæ. Przedmiot spad³ na ziemiê i przeturla³ siê pod jedn± z szafek. Zdenerwowany towarzysz rzuci³ siê w jego kierunku i ze z³o¶ci± zacz±³ na kolanach przeszukiwaæ pod³ogê.
– Hej! – krzykn±³ Syriusz, wstaj±c. Siêgn±³ po ró¿d¿kê ukryt± w tylnej kieszeni spodni, chocia¿ wiedzia³, ¿e i tak mu siê nie przyda.
Klêcz±cy mê¿czyzna wsta³ z grafitowym kamieniem w rêku. Kaptur spad³ mu z g³owy, obna¿aj±c kwadratow± szczêkê i malutkie, czarne oczy.

Przed nimi sta³ Gibbon.

Zanim ktokolwiek zd±¿y³ choæby pisn±æ, ¦miercio¿erca rzuci³ siê w kierunku wyj¶cia z pubu. Syriusz pobieg³ za nim, rozpychaj±c ³okciami grupê stoj±cych ludzi. Jedna z chichocz±cych kobiet wpad³a na kole¿ankê i obie przewróci³y siê na ziemiê. Black jednak nie zwróci³ na nie uwagi. Przeskoczy³ przez wiadro stoj±ce na ziemi i wypad³ z namiotu.

O¶lepi³ go blask zachodz±cego s³oñca. Próbowa³ zlokalizowaæ Gibbona, ale lekko sko³owany nie dostrzega³ niczego. Chwilê pó¼niej pojawi³a siê obok niego Lina.
– Gdzie on jest? – wysapa³a.
– Tam! – krzykn±³ Syriusz i rzuci³ siê w po¶cig na uciekaj±cym mê¿czyzn±.

Nigdy nie mia³ problemów z kondycj±, jednak niekoñcz±cy siê bieg przez lasy Leonoscars by³ o wiele bardziej wyczerpuj±cy ni¿ jakakolwiek przebie¿ka po londyñskim parku. Ciê¿ko mu by³o utrzymaæ równowagê na ¶liskiej nawierzchni utworzonej z gnij±cych li¶ci. W dodatku skupiony na umykaj±cej postaci w ogóle nie zwraca³ uwagi na wystaj±ce spod ziemi korzenie drzew. Nie raz, nie dwa wyl±dowa³ na ziemi, mimo to w ogóle nie zastanawia³ siê nad ewentualnym bólem. Zanim zd±¿y³ chocia¿by pomy¶leæ, zaraz wstawa³ i bieg³ dalej. Powoli brakowa³o mu tchu, ale na ca³e szczê¶cie Gibbonowi najwyra¼niej równie¿. Lina zosta³a w tyle.
Przed nimi objawi³ siê ogromny staw o ponurym wygl±dzie, jednak ¦miercio¿erca nie zwalnia³. Kiedy Syriuszowi ju¿ siê wydawa³o, ¿e droga ucieczki dobieg³a koñca, Gibbom wskoczy³ do wody i w niej znikn±³.

Nie deliberuj±c siê nad konsekwencjami, Syriusz równie¿ rzuci³ siê do wody. Nie zd±¿y³ nawet poczuæ jej zapachu: ju¿ po chwili znalaz³ siê na ¶rodku polany. Tym razem nie by³ zadziwiony teleportacj±. W oczu rzuci³ mu siê g³az, który spotkali z Lin± na samym pocz±tku swojej wyprawy do Leonoscars, jednak nie mia³ czasu na dalsze obserwacje. Nie zastanawiaj±c siê zbyt d³ugo, rzuci³ w kierunku Gibbona urok o czerwonym promieniu. Ten b³yskawicznie go odbi³ i próbowa³ siê teleportowaæ, natomiast wtedy Syriusz powali³ go na ziemiê. Przez d³u¿sz± chwilê szarpali siê nawzajem bez u¿ycia czarów. Ró¿d¿ka jednego i drugiego le¿a³a prawie stopê od nich. Walka wydawa³a siê byæ wyrównana: Gibbon nale¿a³ zdecydowanie do osób silnych, które jednym ciosem powalaj± przeciwnika na ziemiê. Mimo to Syriusz by³ o wiele zwinniejszy od teoretycznie wiêkszego ¦miercio¿ercy, wiêc z ³atwo¶ci± unika³ jego ataków. Liczy³ na to, ¿e Gibbon w koñcu siê zmêczy, poza tym nie móg³ zrobiæ nic.

Jeden z ciosów trafi³ go prosto w nos. Poczu³ jak krew zalewa mu twarz, ale stara³ siê zignorowaæ ból. Chwyci³ ¦miecio¿ercê za skraj szaty, by ten nie zdo³a³ siê teleportowaæ, co najpewniej zamierza³ uczyniæ. W odpowiedzi Gibbon próbowa³ go kopn±æ, ale w ostatniej chwili Syriusz zmieni³ swoj± pozycjê, wiêc ogromna stopa wyl±dowa³a w bagnie. Szybkim ruchem siêgn±³ po swoj± ró¿d¿kê i wycelowa³ ni± w mê¿czyznê.

– Nie ruszaj siê, ¶mieciu – warkn±³. Gibbon zamar³. Prawdopodobnie analizowa³, jak zamiary mia³ jego przeciwnik. Nigdy wcze¶niej go nie widzia³, nie móg³ przewidzieæ, czy za chwilê niezostanie zamordowany. Sk±d niby móg³ wiedzieæ, ¿e Syriusz nie odwa¿y³y siê u¿yæ któregokolwiek z zaklêæ niewybaczalnych. – A teraz oddaj mi to, co trzymasz w rêce... Powoli!

Gibbon rzuci³ siê w kierunku swojej ró¿d¿ki. Urok, który Syriusz wyrzuci³ w jego stronê, trafi³ go, przez co ciemny kamieñ w jego rêce uton±³ w li¶ciach lasu Leonoscars. Kilka sekund, które Syriusz przeznaczy³ na obserwacjê ów przedmiotu, ¦miercio¿erca wykorzysta³ na teleportacjê. Nim Syriusz zd±¿y³ zrobiæ cokolwiek, Gibbon znikn±³.

Zakl±³ g³o¶no. Podszed³ do miejsca, w którym przed chwil± sta³ mê¿czyzna i wymaca³ kamieñ, którego Gibbon tak nieudolnie pilnowa³. Przyjrza³ mu siê. Dopiero teraz zda³ sobie sprawê, ¿e przedmiot powieszony jest na cienkim rzemyku, by³ wiêc swego rodzaju ozdob±. Na kamieniu wyryto jakie¶ dziwne, nieznane mu znaki. Nie by³y to z pewno¶ci± staro¿ytne runy, chocia¿ musia³y siê w ten czy inny sposób z nimi wi±zaæ.

– Gdzie on jest? – us³ysza³ g³os za sowimi plecami. Na polanie pojawi³a siê Lina. Trzyma³a w rêku ró¿d¿kê. By³a ca³a brudna i roztrzepana, nie prezentowa³a siê zbyt korzystnie. Oddycha³a ciê¿ko, trzymaj±c siê za bok.
– Uciek³ – rzek³ niedbale, wci±¿ przypatruj±c siê swojej zdobyczy.
– Jak to uciek³? – spanikowa³a. – Pozwoli³e¶ mu siê teleportowaæ?!
– Tak, Lina – rzuci³ zirytowany. – Stali¶my sobie na polanie, rozwiali¶my o pogodzie, kiedy on zapyta³ mnie "Syriuszu, czy móg³bym teraz pój¶æ do diab³a?", a ja do niego "Nie ma sprawy, pozwalam ci siê teleportowaæ".
– Kiepski czas do ¿artów – powiedzia³a. Rozejrza³a siê dooko³a. - Spartaczyli¶my zadanie. Mieli¶my go pods³uchaæ, ale oczywi¶cie ty musia³e¶ go ³apaæ – spojrza³a na niego z wyrzutem.
– Powiedzia³a kobieta, która zamiast zostaæ w gospodzie i otoczyæ jego towarzysza, pobieg³a za mn± - wycedzi³ przez zaci¶niête zêby. – Nie widzê sensu rozgrzebywania tego. Powiemy Zakonowi, ¿e uciek³ i koniec. Ka¿demu mo¿e wymkn±æ siê ¦miercio¿erca. Poza tym chcia³bym ci co¶...

Na polanie teleportowa³a siê trójka czarodziejów. Ka¿dy z nich ubrany by³ w identyczny strój: ciemne spodnie, sweter, czarne ciê¿kie buty i rêkawice. Jeden z nich, krótko obciêty szatyn z szarymi oczami otoczonymi przez gêste, czarne rzêsy u¶miecha³ siê z wy¿szo¶ci±. Teoretycznie by³ drobniejszy od pozosta³ych, ale bi³a od niego niesamowita magiczna aura, która parali¿owa³a nawet najodwa¿niejszych. Jego towarzysze stali jakby w jego cieniu, gotowi wykonywaæ rozkazy.
– Kurwa – wypali³ Syriusz, nim zd±¿y³ ugry¼æ siê w jêzyk.

Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 04.04.2014 19:48
¦pieszê siê niesamowicie, wiêc skomentuje jutro. Ale BOMBA!

***


Jestem absolutnie zachwycona. Nie wiem, co Ci siê w tej czê¶ci nie podoba³o, bo dla mnie ka¿de zdanie pasowa³o idealnie. Serio. Wiem ile czasu nad jedn± czê¶ci± siedzisz i efekt jest naprawdê niesamowity. Zazdroszczê. Piszesz jak zawodowa autorka.
Natalie jest prze¶mieszna. Wprowadzi³a do opowiadania trochê przerysowanej komedii, ale w dobrym gu¶cie. Jest taka nieco karykaturalna, ale jednak jednocze¶nie ciê¿ko jej nie lubiæ. Mam nadziejê, ¿e jeszcze siê pojawi (i to wcale nie z tego powodu o jakim pewnie pomy¶lisz).
Portale strasznie przypominaj± mi cykl powie¶ci "¦wiat Czarownic". W±tpiê, aby¶ siê na tym wzorowa³a, bo to ma³o znana w Polsce i stara seria, ale jednak normalnie jakbym siê przenios³a na moment w akcjê z tamtych ksi±¿ek. W sumie mog³aby¶ wspó³pracowaæ z ich autorem, poziom pisarski masz ju¿ odpowiednio wysoki.

Chcia³abym zakoñczyæ jakim¶ kontrastem, ale nie potrafiê znale¼æ nic z³ego w tej czê¶ci. Wiêc bêdzie to cukierowy komentarz, oh nie ;/ I bardzo dziêkujê za dedykacjê, czujê zaaaaszczyt!
avatar
Prefix u¿ytkownikaBarlom  dnia 04.04.2014 20:49
D³uuga ta czê¶æ, ale nie narzekam.
Okaza³o siê, ¿e wcale nie zabawili zbyt d³ugo w wiosce, niemniej jednak uda³o ci siê wymy¶liæ co¶ oryginalnego. ;)
Ci±gle mia³em wra¿enie, ¿e Natalie to ma³a dziewczynka. xD
By³o kilka literówek, ale przy tak d³ugim tek¶cie to nic z³ego.
Akcja siê rozkrêca, ciekawe jak Nasza para wywinie siê tym... ¶miercio¿ercom? A mo¿e i samemu Voldkowi?
No có¿, oka¿e siê to na pewno w nastêpnej czê¶ci, na któr± czekam. ;) Brawo
avatar
Prefix u¿ytkownikaPenelope  dnia 04.04.2014 23:23
Zgadzam siê, ¿e d³uga, ale ja osobi¶cie przelecia³am przez to tak szybko, ¿e tej d³ugo¶ci nie czu³am. Widzê, ¿e masz g³owê pe³n± pomys³ów, co bardzo zachêca do czytania. Wygl±d wioski jest po prostu przewspania³y, a pomys³ z portalami wewn±trz... nie mam pojêcia jak na to wpad³a¶, ale to jest genialne :D Ju¿ nie mogê siê doczekaæ nastêpnej czê¶ci, a przekomarzania Liny i Syriusza s boskie, wiêcej ich proszê :D

¦pieszê siê niesamowicie, wiêc skomentuje jutro. Ale BOMBA!


No niestety bêdziesz musia³a poczekaæ d³u¿ej ni¿ my¶la³a¶ :D
avatar
Prefix u¿ytkownika_raven_  dnia 04.04.2014 23:37
Cholibka, no! Mia³am nie komentowaæ ficków, ale czego¶ takiego:
Na pocz±tku chcia³abym bardzo podziêkowaæ Penelope, która po raz kolejny przegl±da moje wypociny przed publikacj±, oraz Raven za Leonoscars ; )

nie mo¿na przemilczeæ :(
Wykorzystanie Leonoscars do nazwania Leonoscars w³a¶nie Leonoscars jest dla mnie zaszczytem. Tzn zaszczytem jest to, ¿e mog³am mieæ udzia³ w tworzeniu nazwy. My pleasure. Serio.
Ale Ian nie powinien byæ Ianem, tylko Jaredem!

Dobra, nie, mia³am lizaæ d***, to wyli¿ê. Kolejna fantastyczna czê¶æ fantastycznej opowie¶ci. Koniec lizania.

Kilka literówek Ci siê zdarzy³o, ale w sumie nic gro¼nego. Jakie¶ "nich" zamiast "ich" i co¶ tam jeszcze, podejrzewam, ¿e to niedopatrzenia.
Ale jest jeden b³±d, który mnie osobi¶cie zawsze bardzo denerwuje i warto ¿eby¶ go nie powtarza³a w przysz³o¶ci.

Syriusz przeznaczy³ na obserwacjê ów przedmiotu

Zaimek ów siê odmienia. Wiêc nie obserwacjê ów przedmiotu, tylko owego.
avatar
Prefix u¿ytkownikaAlette  dnia 05.04.2014 07:56
Jest mi bardzo mi³o, ¿e tak pozytywnie przyjêli¶cie tê czê¶æ, które mnie osobi¶cie trochê zgrzyta. Zastanawia³am siê dlaczego i ju¿ wiem - za krótko j± trzyma³am w swoich objêciach. Dlatego pewnie na nastêpn± trochê poczekacie (w sumie pewnie wyjdzie na to samo, zale¿y od weny), bo lubiê pobawiæ siê tekstem i ci±gle go zmieniam.

Akcja siê rozkrêca, ciekawe jak Nasza para wywinie siê tym... ¶miercio¿ercom? A mo¿e i samemu Voldkowi?


He he he he - nie mog³am siê powstrzymaæ. Mam nadziejê, ¿e kolejna czê¶æ siê spodoba.

pomys³ z portalami wewn±trz... nie mam pojêcia jak na to wpad³a¶, ale to jest genialne Szczerzy zêby


Pomys³ z portalami raczej nie jest mój autorski, bo w sporej liczbie ksi±¿ek fantasy pojawia siê takie co¶. Ja tylko trochê to hm... dostosowa³am do mojej historii ; )

Zaimek ów siê odmienia. Wiêc nie obserwacjê ów przedmiotu, tylko owego.


Dziêki, na pewno zwrócê na to uwagê w przysz³o¶ci ; )

W ogóle dziêkujê za mi³e s³owa, chyba ju¿ tradycyjnie. A teraz lecê na poci±g ; )
avatar
Prefix u¿ytkownikamonciakund  dnia 05.04.2014 18:25
Czyta³am ju¿ poprzednie czê¶ci twojego ff i szczerze mówi±c, ten kawa³ek jest najlepszy :D Widaæ, ¿e masz pomys³, nie piszesz na si³ê. Czekam na kolejne z wielga¶n± niecierpliwo¶ci±.
avatar
Prefix u¿ytkownikaTenKtoregoNickuPisacNieMozna  dnia 09.04.2014 22:16
Okej, twór ten lepszy jest, albo byæ wydaje siê... od poprzedniego lepszy oczywi¶cie. W momencie pewnym, d³u¿yæ strasznie zaczê³o mi siê to, nie wiem dlaczego. A potem nagle koniec. Ech... ¯e te¿ zakoñczyæ w momencie takim musia³a¶.
Podejrzewa³em, ¿e z urwiska w skoku tym haczyk jaki¶ znajdowa³ siê, no i masz. Na jedno z lepszych na tej stronie opowiadañ zanosi siê to. To znaczy... wydaje mi siê tak.

Przepraszam
avatar
Prefix u¿ytkownikaSann  dnia 10.04.2014 23:51
Nazwa³a¶ ch³opca Ianem, cudownie! <3 Czy mo¿emy odstrzeliæ Natalie? Prooooszê!

Znalaz³am do¶æ sporo literówek, je¶li mamy mówiæ o b³êdach. Osobi¶cie dra¿ni± mnie niemi³osiernie, wiêc bêdê po stokroæ wdziêczna, jak ograniczysz je do minimum.

Koñcówka zdecydowanie najlepsza. Bo wiesz, ja chyba lubiê przekleñstwa :D Czekam na wiêcej, po prostu.
avatar
Prefix u¿ytkownikalosiek13  dnia 22.04.2014 12:14
Przy kominku siedzia³y dwie kobiety robi±ce na drutach, jedna z nich klepa³a siê po rozdêtym, ciê¿arnym brzuchu.
Nie wiem dlaczego, ale mega mnie to roz¶mieszy³o xD

Jaa, to siê czyta jak prawdziw± ksi±¿kê, tylko "rozdzia³y" mega krótkie ;D Zapowiada siê na kolejny cukierkowy komentarz, wiêc zbytnio rozpisywaæ siê nie bêdê. Chcê wiêcej ;]
avatar
Prefix u¿ytkownikadobrosia1  dnia 25.10.2014 17:56
Kolejny raz "co¶" powali³o mnie na kolana. Choæ nie ukrywam, wiele rzeczy tak ze mn± robi. Nie mogê siê nadziwiæ, jak mo¿na tak dobrze pisaæ. To bardziej przypomina rozdzia³ ze S£AWNEJ ksi±¿ki, ni¿ zwyk³e (niezwyk³e) ff. Podziwiam, ¿e masz pomys³ na stworzenie zupe³nie nowej historii. Sk±d bierzesz inspiracjê? Mi przychodzi do bardzo trudno. Ten rozdzia³ dotychczas najbardziej mi siê podoba³, mo¿e dlatego, ¿e najwiêcej siê dzieje. Praktycznie brak jakichkolwiek intów lub ortów. Jestem pod wielkim wra¿eniem. (Tak, wiem, kadzê)
avatar
Prefix u¿ytkownikaChristina  dnia 23.01.2015 18:40
Ha Ha! Masz powtórzenie "ostatnie s³owo". Ha Ha!
Wreszcie siê do czego¶ przyczepi³am. Jestem z siebie taka dumna.
I nastêpne! Oj Alu¶, kiepsko, kiepsko...

Oczywi¶cie ¿artujê! Jak zwykle genialnie, piêknie i cudownie.

- No i wtedy ja mu powiedzia³am...

Dok³adnie to mówiê, gdy na¶ladujê jakie¶ g³upie blondynki. Bo¿e, to jest tak pró¿ne i g³upie, ¿e a¿ boli. A¿ czasem chce siê podej¶æ i zaoferowaæ dziewczynie jaki¶ kurs z bycia inteligentn±.
Ale wracaj±c... jak mnie ta dziewczyna irytowa³a, a nawet nie s³ysza³am jej g³osu. Nie dzier¿ê, jak kto¶ mi tak nawija nad uchem. Grr...

Jak ja ci zazdroszczê bohaterów i ich autentyczno¶ci. S± tacy prawdziwi.
Pomys³ów te¿ ci zazdroszczê. Moje s± takie p³ytkie...
avatar
Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce  dnia 29.01.2015 19:36
NO GENIALNE. Sk±d Ty bierzesz takie pomys³y? No cudo. Nie wiem jak to inaczej wyraziæ. Zdziwi³am siê tylko, ¿e zaraz po powrocie z wioski mogli u¿ywaæ czarów... czy zanim siê do niej dostali ju¿ wcze¶niej nie mogli u¿ywaæ czarów? Jak szli za Ianem (boskie imiê xD mam nadziejê, ¿e jeszcze siê pojawi), przed wskoczeniem do wody to te¿ nie mogli u¿ywaæ magii? Od bramy jako¶...
No nic, ciekawe na kogo siê tam nadziali.
avatar
Prefix u¿ytkownikaSam Quest  dnia 16.12.2015 13:47
Dziwne... ale zaczynam lubiæ Linê, Syriusz dalej, nie jest moim ulubieñcem. Generalnie d³ugi rozdzia³, jest akcja co¶ siê dzieje, ale no nadal siê nie mogê wczuæ w tê historiê i niestety dalej Huncwotów nie lubiê. Bynajmniej nie ma w tym Twojej winy, bo piszesz bardzo dobrze, no ale pomimo fajnego stylu nie pokocha³am tego ff, mo¿e siê to zmieni. Spróbuje dalej i zobaczymy czy mi siê to zmieni, czy nie.
avatar
Prefix u¿ytkownikaAlette  dnia 07.04.2016 16:10
Komentowania starych czê¶ci ci±g dalszy :D

Mona, pomys³ by³ rozpisany na kilku stronach w wordzie i jeszcze w zeszycie ;d

Nick to trochê jak Yoda :D wiadomo, ¿e w urwisku musia³ byæ haczyk, dziwnie by by³o, gdybym zabi³a bohaterów w trzeciej czê¶ci haha

Sann, literówek nie widzia³am i wci±¿ nie widzê, bo jestem ¶lepa. No ale Natalie nie zostanie zastrzelona (TAKI SPOILER)

Ciemku, nie wiem, dlaczego ciê to roz¶mieszy³o, samo ¿ycie ;p

Dosia, nie pamiêtam ju¿, co mnie zainspirowa³o do napisania tego ff, ja wiele rzeczy biorê z kosmosu... w tym sensie, ¿e nie ma jakiej¶ jednego, konkretnego ¼ród³a inspiracji... chyba

Chris, stara³am siê porz±dnie na¶ladowaæ dziewczynê, która potrzebuje kursu inteligencji :D

Kath, w lesie po prostu by³a granica, po której przekroczeniu nie mogli ju¿ u¿ywaæ magii. Natomiast z Leonoscars przenie¶li siê ju¿ w inne miejsce, gdzie tej blokady ju¿ nie by³o ; )

Sam, do Liny chyba ludzie maj± niejednoznaczny stosunek, bo niektórzy jej nie cierpi±, a inni uwa¿aj±, ¿e jest fajna ;p

Dziêki za komentarze!! ; ))
avatar
Prefix u¿ytkownikaKrnabrny  dnia 25.05.2019 11:47
Ciekawe, wreszcie po d³ugiej i wspania³ej literackiej podró¿y wraz z Syriuszem i Lin± dotarli¶my do Leonoscars. Wioska wydaje siê mieæ niepowtarzalny klimat, jest bardzo ciekawa - zdziwi³o mnie, ¿e Ian wydaje siê bardziej pewny siebie wobec obcych poza wiosk± ni¿ wobec swoich opiekunów w niej (aczkolwiek mo¿e to tylko kwestia jednego starca). A gdy ju¿ dotarli¶my wyrywasz nas, w bardzo realistycznym i hmm ¿ywo, obrazowo po prostu ¶wietnie opisany po¶cig za Gibbonem i pokazujesz walkê z nim. Takie sceny mi siê ciê¿ko pisze, wiêc tym bardziej doceniam kunszt, bo ci wysz³y wrêcz znakomicie - zreszt± jak ca³o¶æ, ró¿norodno¶æ tej historii jest idealna. A koñczysz w momencie, który podsyca apetyt na wiêcej - s³owem brawo!
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Wybitny! Wybitny! 100% [3 g³osy]
Powy¿ej oczekiwañ Powy¿ej oczekiwañ 0% [0 g³osów]
Zadowalaj±cy Zadowalaj±cy 0% [0 g³osów]
Nêdzny Nêdzny 0% [0 g³osów]
Okropny Okropny 0% [0 g³osów]
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.37