Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 38
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
Zas³ona.
Podstawowe informacje:
Gatunek: Miniaturka
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 2337 razy.
Praca publikowana równie¿ na Wattpadzie (@poruta_)
Dzieciñstwo malowa³o siê w ch³odnych barwach od momentu, kiedy ch³opiec spojrza³ po raz pierwszy na swoj± prywatn± nauczycielkê, któr± zatrudni³a Walburga. Czu³, ¿e gdy na ni± patrzy, brzuch zwija siê w kulkê, a gard³o zaciska siê bole¶nie. Jakby dosta³ same ciemne, nieprzyjemne kolory na palecie i mia³ namalowaæ ci±g dalszy swojego ¿ycia. Pêdzel niemi³o dra¿ni³ p³ótno swoim w³osiem, uk³adaj±cym siê w pasmo pora¿ek. Los prowadzi³ jego d³oñ, która kurczowo trzyma³a siê narzêdzia, jakby zaraz mia³o wypa¶æ i upa¶æ na pod³ogê pracowni, plami±c kafelki szar±, gêst± plakatówk±, jak± mugolskie dzieci tworzy³y swoje szkolne dzie³a.

Madame Anastasia Moonre by³a powa¿n±, dystyngowan± czarownic±. Zawsze nosi³a szmaragdowe rêkawiczki z koronk±, stworzonymi z jedwabnego materia³u i ¶mia³o porusza³a siê na swoich wysokich szpilkach. Emanowa³a od niej gracja, porusza³a siê, jakby p³ynê³a, ni piêkny smuk³y ³abêd¼, ni d³ugonoga czapla, ukryta w¶ród gêstej trzciny. Posiada³a niesamowicie delikatne rysy twarzy, dono¶ny g³os i bardzo du¿± si³ê w rêce. O ostatnim Syriusz dowiedzia³ siê, gdy zosta³ spoliczkowany po raz pierwszy, za po³o¿enie ³okci na stole. Mocno piek³o. Kilka dni pó¼niej ka³amarz wyla³ mu siê na najlepsz± szatê wyj¶ciow± matki i zosta³ zdzielony w potylicê tomiskiem ksiêgi. Zabola³o. Jeszcze w tym samym tygodniu dosta³ po d³oniach magiczn± miar±, która rozciê³a skórê na jego d³oniach. Tylko dlatego, ¿e nie nauczy³ siê na pamiêæ kilku sentencji w jêzyku ³aciñskim. Krew p³ynê³a powoli po jego kostkach i sp³ywa³a na pergamin, a on zaciska³ zêby. Nie chcia³ przy niej p³akaæ.

Po siedmiu dniach pobierania nauk od Madame Moonre Syriusz by³ ca³y obola³y, a ba³ siê prosiæ rodziców o rzucenie jakichkolwiek leczniczych zaklêæ. Za³zawionymi oczami patrzy³ na puste ¶ciany w swoim pokoju. Ba³ siê kolejnego ciosu, dotyku ze strony kobiety. Nienawidzi³ jej. Nie cierpia³ ka¿dego cala jej obrzydliwego cia³a - jej upiêtych ciasno jasnych w³osów, perfekcyjnie pomalowanych czerwon± szmink± ust i przenikliwie b³êkitnych oczu, na których widok mia³ ochotê skuliæ siê w k±cie. Opuchniête od p³aczu oczy, fioletowe ¶lady na ciele i kr±¿±cy po g³owie g³uchy odg³os uderzenia. Zakry³ d³oñmi uszy i zagryz³ od ¶rodka policzki. Zacisn±³ powieki, zaciskaj±c mocniej palce na ciemnych kosmykach. Rozp³aka³ siê raz jeszcze. Ciemne w³osy przylega³y mu do zaczerwienionych, mokrych od ³ez policzków. Szorstka, bia³a po¶ciel ociera³a nieprzyjemnie jego chude, posiniaczone nogi. Wskazówki zegara goni³y siê w wiecznym wy¶cigu, a gwar ulicy Grimmuald Place próbowa³ przebiæ siê przez grube okiennice, schowane przed oczami mugoli. Dzieci gra³y w pi³kê, biega³y i rado¶nie krzycza³y, dopinguj±c siê nawzajem. Tymczasem Syriusz Black skuli³ siê na twardym materacu i ca³y dygocz±c, zasn±³ z nadmiaru emocji. Wszystko ucich³o. Czu³, jakby odci±³ siê od wszystkiego, unosi³ siê pomiêdzy niebem a piek³em. By³ wiecznym wiê¼niem w³asnego ¿ycia.

Walburga i Orion nie zauwa¿ali kar, jakie dostawa³. Mia³ staæ siê godnym reprezentantem ich domu, w szkole dostawaæ same Wybitne oraz pod koniec roku najlepiej zostaæ uhonorowanym przez dyrektora Orderem Merlina pierwszej klasy. Mia³ siê dostaæ do dru¿yny Quidditcha i byæ obowi±zkowo w Slytherinie. W d³ugiej li¶cie oczekiwañ nie by³o podpunktu na temat bicia przez nauczycielkê. Nie by³o miejsca na przemoc w idealnej rodzinie.

Kolejnego dnia wykrzycza³ jej wszystko, co o niej my¶la³. Ciê¿ko dysz±c, dosta³ w twarz z otwartej d³oni. Poczu³ jedwabn± rêkawiczkê na skórze i metaliczny posmak krwi w ustach. Kilka sekund pó¼niej le¿a³ na posadzce. Kobieta patrzy³a na niego kpi±co, góruj±c nad nim. Po chwili Madame Moonre nachyli³a siê jeszcze nad ch³opakiem nisko i tu¿ przy uchu szepnê³a mu kilka s³ów o tym, ¿e nie wygra. Z tym ¶wiatem nikomu nie uda³o siê zwyciê¿yæ.

Nie bola³y ju¿ rany ani zbita ko¶æ ogonowa - prawda rzucona mu w twarz by³a gorsza. Syriusz by³ ju¿ na straconej pozycji czarnej owcy w szanowanym rodzie. Nie nosi³ mentalnie nazwiska wpisanego w Nienaruszaln± Dwudziestkê Ósemkê. Nie by³ Blackiem, jakiego oczekiwano.

Od tamtego momentu, tylko kiedy jego nauczycielka wchodzi³a do domu, a jej obcasy odbija³y siê od ch³odnej tafli marmuru, chowa³ siê za zas³on±, maj±c nadziejê, ¿e go nie zauwa¿y. Ciê¿ka kotara w salonie, z której przy ka¿dym najmniejszym ruchu, podnosi³a siê chmura kurzu, by³a idealn± kryjówk±. Drobinki opada³y z gracj± na hebanowe panele niczym rosyjskie baletnice wiruj±ce na scenie, z promieniami nie¶mia³o przebijaj±cymi siê zza chmur i brudnej okiennicy jako reflektorami, b³yskami fleszy.

Syriusz Black mia³ zaledwie siedem lat.

***


Do¶æ istotn± kwesti± w jego ¿yciu by³a rodzina, a raczej jej teoretyczny brak. Brakowa³o mu matczynego ciep³a, ojcowskiej rady i ciotecznych u¶cisków na powitanie. Zamiast tego mia³ osch³e wypowiedzi, arystokratyczne bale i piêknie zdobione szaty wyj¶ciowe, których szorstki materia³ tar³ skórê.

Syriusz nie lubi³ ¿adnej z tych rzeczy. Przyjêcia jawi³y mu siê jako sztywne bankiety dla czarodziejskiej elity odzianej w drogie ubrania. Bra³o go na md³o¶ci, gdy o tym my¶la³ w pó¼niejszych latach. Czarownice w piêknych sukniach, których materia³ opina³ ich szczup³e cia³a, o wyprostowanych nienagannie plecach i zadartej ku górze brodzie, z fa³szywie uprzejmymi u¶miechami. B±belki najdro¿szego szampana mi³o dra¿ni³y gard³a go¶ci, a skrzaty domowe uwija³y siê pomiêdzy t³umem z tacami, donosz±c ponczu w poz³acanych kieliszkach i kawa³ków ciasta, nastêpnie uk³adanych w estetyczne piramidy na salaterkach.

Sta³ w¶ród t³umu, jednak czu³ siê samotny. Czystokrwiste rodziny mia³y to do siebie, ¿e ka¿dy by³ ze sob± spokrewniony. Nawet je¶li pierwszy raz widzia³e¶ danego jegomo¶cia przed sob±, nagle okazywa³o siê, ¿e jest twoim ciotecznym kuzynem od strony matki. Wielkimi, szarymi oczami patrzy³ na wystrój bogato zdobionych sal, nerwowo poprawiaj±c spinki do mankietów chudymi palcami. Bezszelestnie porusza³ siê pomiêdzy osobami, z którymi by³ z w i ± z a n y niewidzialnymi nitkami. Czy¿ rodzin± nie s± osoby, wspieraj±ce ciê, troszcz±ce siê o twoje dobro...? W takim razie, Syriusz Black nie mia³ rodziny.

Przestali go braæ na przyjêcia, gdy trafi³ do Gryffindoru. Wcze¶niej potrafili zatuszowaæ lub wyt³umaczyæ zachowanie swojego syna. Nie mogliby znie¶æ tych pogardliwych spojrzeñ. Zbyt wp³ywa³y na ich pozycje. Walburga zdawa³a siê nie zauwa¿aæ oburzonych szeptów za plecami i dalej siê u¶miecha³a swoim najlepszym u¶miechem, wbijaj±c paznokcie w ramiê Regulusa - ch³opca równie przera¿onego, co jego starszy brat. Orion ¶mia³ siê z ¿artów, popijaj±c drogi trunek, staraj±c zachowaæ dobr± minê do z³ej gry. Byæ mo¿e nikt nie zauwa¿y³ nerwowego poprawiania pier¶cienia rodowego.

Syriusz Black mia³ jedena¶cie lat, gdy przesta³ udawaæ odnajduj±cego siê w ogromnej sali nastolatka.

***


- Udawaj, skoro nie potrafisz byæ taki, jakiego ciê chcieli¶my - stwierdzi³a kiedy¶ matka podczas k³ótni. - W Hogwarcie nie powiniene¶ przedstawiaæ siê naszym nazwiskiem, gdy¿ twoje wybryki s± szkodliwe dla naszej reputacji, Syriuszu. W tym domu nie bêdê dopuszcza³a do twoich wybryków!

S³owo ,,Hogwart" smakowa³o s³odko. Obraz zamku wype³nia³ jego serce przyjemnym ciep³em, które rozchodzi³o siê mozolnie po ca³ym ciele. Wie¿e, nad którymi okrêgi zatacza³y sowy i sze¶æ bramek na boisku Quidditcha, sprawia³y, ¿e twarz m³odego ch³opca promienia³a szczê¶ciem. Majestatycznie szczytuj±ca nad jeziorem i rozleg³ymi B³oniami budowla by³a jego pierwszym prawdziwym domem.

Pocz±tkowo przera¿a³a go wizja wyjazdu na tak d³ugo. Nie têskni³ jednak za zas³on±, za gobelinem, z którego chcia³ znikn±æ i z podziwem patrzy³ na wszystkie wypalone osoby przez jego matkê, porcelanow± zastaw±, du¿ym, wiecznie niezapalonym kominkiem, a roz³±ka z wiecznie rozgniewanym na niego Stworkiem, cieszy³a go, jak nic innego. Wszelkie w±tpliwo¶ci rozp³ynê³y siê wraz z wydobywaj±c± siê z komina Hogwart Express gêst±, bia³± par±. Wej¶cie do poci±gu by³o jak rozpoczêcie nowego rozdzia³u. Wyrzucenie wszystkich planów i zaczêcie spontanicznego tworzenia w przyp³ywie natchnienia. Wenê dawa³a mu nowa, nieznana mu dot±d energia, która wype³ni³a ca³e jego cia³o. Poczu³ niesamowit± wolno¶æ, która obezw³adni³a go do tego stopnia, ¿e przez moment sta³ ze swoim kufrem, patrz±c zachwycony na opalcowane szyby przedzia³ów, poplamion± wyk³adzinê i t³um uczniów na peronie.

Od razu pokocha³ swoje dormitorium. By³o du¿e, przestronne i ciep³e. Czerwieñ i z³oto bi³o w oczy przyjemnym poczuciem wype³nienia. Pokój na Grimmauld Place 12 sprawia³ wra¿enie opuszczonej celi. Ch³ód bi³ od ka¿dej ze ¶cian, hebanowe meble tylko przyt³acza³y swoimi zdobieniami. Z ma³ej lampy gazowej u sufitu prawie nie otrzymywa³ ¶wiat³a. W nowym miejscu czu³ siê cudownie, bez nakazów, niewykonalnych zadañ.

Jego wspó³lokatorzy szybko z³apali z nim ¶wietny jêzyk, a James Potter okaza³ siê osob±, z któr± Syriusz móg³ porozmawiaæ na ka¿dy temat. By³ gotowy za nim wskoczyæ w ogieñ. Peter, mimo ¿e momentami szalenie go irytowa³, sprawia³, ¿e u¶miecha³ siê sam do siebie, gdy znowu pod ³ó¿kiem znajdowa³ pude³ka po czekoladowych ¿abach. Remus sta³ siê jego g³osem rozs±dku, oparciem w najgorszych momentach i pocieszycielem w chwilach kryzysu. Zale¿a³o mu na nich. Byli jego pierwszymi i ostatnimi przyjació³mi. Siedzia³ na skraju Wie¿y Astronomicznej, z t± czwórk± u boku i cieszy³ siê chwil±. Bieg³ ile si³ w nogach, uciekaj±c przed wo¼nym, a James ¶mia³ siê do rozpuku, dorównuj±c mu kroku. Wys³uchiwa³ Jamesa w jego beznadziejnym zakochaniu siê, a pó¼niej tañczy³ z nim na ¶lubie, stwierdzaj±c, ¿e odbijany podczas pierwszego tañca na weselu bêdzie niesamowicie zabawny. Pi³ kremowe piwo, a pó¼niej wrzuca³ puste butelki pod kanapê w Pokoju Wspólnym. Wys³a³ wyjce, tak, ¿eby ca³a Wielka Sala us³ysza³a o tym, ¿e Peterowi podoba siê Pauline z Hufflepuffu. Podkrada³ sk³adniki z klasy eliksirów tylko po to, ¿eby zmieniæ siê w profesor McGonagall i móc poprowadziæ lekcjê o prawid³owym korzystaniu z kuwety. Oddawa³ Marlene swoj± skórzan± kurtkê, gdy by³o jej zimno, ¿eby s³yszeæ, jak mówi, ¿e tego siê nie spodziewa³a. Robi³ zadania domowe na kolanie przed klas±. Podrywa³ Jêcz±c± Martê, ¿eby zobaczyæ czy rozp³ynie siê, je¶li wyjdzie poza teren zamku. Chowa³ siê pod Pelerynê Niewidkê i przegl±da³ Dzia³ Ksi±g Zakazanych, ¿eby znale¼æ co¶ na temat likantropii. Przemienia³ siê co pe³nie, by wspieraæ Remusa w jego bolesnej przemianie. Gra³ w Quidditcha i spada³ z miot³y, a potem u¶miecha³ siê przepraszaj±co do Poppy Pomfrey, która bluzga³a na niego, opatruj±c kolejne st³uczenie. U¿ywa³ Mapy Huncwotów do ¶ledzenia Petera, ¿eby pó¼niej udawaæ jego matkê w drzwiach, pytaj±c, gdzie siê szlaja³ po nocach. ¦piewa³ o trzeciej marne arie operowe w akompaniamencie Grubej Damy. Bywa³ u Dumbledore'a i w po³owie rozmowy potrafi³ zapytaæ o to, czy kiedy¶ co¶ zgubi³o mu siê w brodzie. W Walentynki rzuca³ papierem toaletowym i szczotkami do mycia ubikacji w zakochanych, niemal wylatuj±c z okna na dziedziniec. Urz±dza³ imprezy i siê upija³. Tañczy³ - na parkiecie, na stole, na szafkach nocnych, przeskakuj±c w glanach na ³ó¿ka. Czesa³ swoje w³osy, ca³uj±c swoje lustrzane odbicie, tylko po to, ¿eby ujrzeæ bezcenn± minê Lupina. Gra³ z Irytkiem w karty. Wymyka³ siê z Remusem i Jamesem do Miodowego Królestwa, ¿eby ukra¶æ trochê s³odyczy, gdy Peter by³ chory. Celowa³ w powa¿ne portrety brukselk±. Podlewa³ ro¶liny w szklarni Ognist±, a pó¼niej t³umaczy³ siê Pomonie Sprout, ¿e chcia³ zobaczyæ, jak wygl±da fotosynteza na haju. Obklei³ ca³y swój pokój plakatami mugolskich dziewczyn w bikini oraz rockmanów, patrz±c, jak Walburga niemal umiera na zawa³ i wachluje siê nerwowo d³oni±. Na nastêpny dzieñ, przyprowadzi³ Jamesa i przedstawi³, go jako James Potter I, cz³onek czystokrwistego rodu, spadkobierca firmy Ulizanna oraz jego ch³opak. Zorganizowa³ pierwszy koncert Orkiestry Skrzaciej, która gra³a ³y¿kami na garnkach i trzês³a widelcami w rytm wystukiwany na pokrywkach. Wi±za³ krawat na g³owie, ¿eby udawaæ samuraja. Porównywa³ Pelerynê Niewidkê do zas³ony, za któr± chowa³ siê w dzieciñstwie. Dramatycznie wspomina³ przed o³tarzem Pottera, tak jakby ten umar³, mówi±c, ¿e by³ dobrym przyjacielem, po czym zdziwiony zauwa¿y³, ¿e s± tylko dwie obr±czki, a przecie¿ to Lily mia³a byæ ¶wiadkiem tej piêknej ceremonii.

Syriusz skoñczy³ swój siódmy rok. Wraz z rozpoczêciem wojny.

***


Weszli do knajpki, w której niemal wszystkie stoliki, schowane w boksach by³y puste. Ró¿ bi³ po oczach. Lokal niesamowicie przypomina³ mu Herbaciarnie u Pani Puddifoot. Jedyn± ró¿nic± by³ brak ma³ych, okr±g³ych stolików, niezwykle obleganych, rzecz jasna, i wst±¿ek. Nie by³o te¿ tak duszno. Mimo to w swojej skórzanej kurtce, ciemnych spodniach, glanach i rêkawiczkach bez palców czu³ siê okropnie niedopasowany, wiêc skrzywi³ siê lekko, gdy Marlene rzuci³a mu co¶ o ³adnym wystroju. Nie wy³apa³ czy nie by³o to, aby ironiczne stwierdzenie, wiêc skupi³ siê na tym, ¿eby wy³apaæ kogo¶, kto w ogóle obs³uguje.

Kelnerka zerknê³a na niego zdziwiona znad kasy, przesuwaj±c zszokowana wzrokiem po jego ciele, wêdruj±c spojrzeniem ku kaskowi na motocykl, a nastêpnie objê³a jego twarz i kilkudniowy zarost. U¶miechn±³ siê do niej lekko, ukazuj±c delikatne do³eczki w policzkach, dok³adnie w tym momencie, w którym dziewczyna szarpnê³a go za ramiê i posadzi³a przy stoliku. Poda³a mu menu, sama k³ad±c ³okcie na stó³, na jednej z r±k opieraj±c rumiany policzek.

- Co podaæ? - spyta³a po chwili brunetka w fartuchu, ¿uj±ca gumê. Zanim Syriusz zd±¿y³ siê odezwaæ, Marlene odwróci³a gwa³townie g³owê w stronê pracownicy, tak, ¿e tu¿ przed jego szarymi oczami przelecia³ jasny koñski kucyk.

- Slushie wi¶niowe. - Zmierzy³a j± ch³odnym spojrzeniem. - A dla ciebie, skarbie? - spyta³a ch³opaka, podkre¶laj±c ostatnie s³owo. Nigdy go tak nie nazywa³a, a on nie nazywa³ jej s³oñcem. Chocia¿ pasowa³o do niej to s³owo. Potrafi³a sparzyæ, tak, ¿e p³aczesz z bólu, jednak cieszysz siê z wiosennych promieni przebijaj±cych siê przez szpary w ¿aluzji. Marlene by³a jego s³oñcem.

- Ja brzoskwiniowe. - Chrz±kn±³ i odda³ kartê pracownicy, k³ad±c swój kask.

- Oczywi¶cie - odpar³a sucho i wsunê³a notes z d³ugopisem do obszernej kieszeni. Ruszy³a ku ladzie.

Syriusz przepada³ za towarzystwem Marlene. Lubi³ jej podej¶cie do ¶wiata, gust i grê na gitarze. Uwielbia³, gdy opowiada³a o muzyce, swoich przekonaniach i lepszym ¶wiecie za trzydzie¶ci lat. Kocha³, gdy siê ¶mia³a, narzeka³a na swoje piegi, ledwo widoczne za grub± warstw± zbyt jasnego pudru, i czochra³a jego w³osy. Mówi³a za ich dwoje, ale, nawet je¶li mówi³a o majonezie w kanapkach, czu³, jak rozp³ywa siê nad jej g³osem. Nawet gdy przepe³niona jadem mówi³a, ¿e s± g³upimi bachorami rzuconymi w ¶rodek wojny o trzeciej nad ranem przy stacji benzynowej, nie potrafi³ siê nie u¶miechn±æ. Du¿o gestykulowa³a, by³a energiczna i potrafi³a siê ¶wietnie bawiæ. Cieszy³a siê deszczem i ka¿dym dniem, jakby by³ b³ogos³awieñstwem odk±d dowiedzia³a siê, ¿e Voldemort wyruszy³ na swoje ³owy. Mówi³a o swoich problemach tylko po pó³nocy, jakby po przekroczeniu tej magicznej bariery czasowej schodzi³ z niej stres. Wygl±da³a w jego kurtce lepiej ni¿ on sam i za nic w ¶wiecie nie odda³by jej nikomu innemu ni¿ Marlene.

Kelnerka przynios³a zamówienie na tacy i po³o¿y³a przed nimi pokruszony lód polany s³odkimi sosami. Blondynka niewiele my¶l±c, nachyli³a siê nad sto³em i zamieszawszy s³omk±, wziê³a ³yk.

- Wi¶niowe lepsze. - Zmarszczy³a nos i opad³a na swoje miejsce. Wziê³a do rêki plastikowe opakowanie i poci±gnê³a zimny napój.

- Przeziêbisz siê, je¶li bêdziesz tak szybko pi³a, Marlie. - Uniós³ k±ciki ust ku górze.

- £apo, jaki¶ ty troskliwy siê zrobi³. Obecno¶æ tego malucha u Potterów chyba dobrze na ciebie wp³ywa. - Obliza³a usta, nie zostawiaj±c na nim ani b³yszczyka, ani polewy, cmoknê³a w jego kierunku ironicznie, po czym skrzywi³a siê i przytknê³a dwa palce do skroni. - Zapomnia³am, jak to mrozi mózg!

Za¶mia³ siê szczerze i spontanicznie na widok jej miny. Spojrza³ przez okno w momencie, gdy auto przejecha³o szos±, zas³aniaj±c na moment zachodz±ce s³oñce.

- Fatalne Jêdze dzisiaj graj± - poinformowa³, a Marlene prawie siê zakrztusi³a. Wziê³a g³êboki oddech i odstawi³a z si³± slushie na blacie.

Jej twarz powoli nabiera³a czerwonego odcienia, przez o¶wietlaj±cy j± neon. Podci±gnê³a z nieskrywan± ekscytacj± rêkawy ciemnozielonej, za du¿ej koszuli do ³okci. Spojrza³a na niego wielkimi, niebieskimi oczami spod pomalowanych cienk± warstw± s³abej jako¶ciowo maskary firanki rzês.

- Chcia³abym zobaczyæ na ¿ywo Myrona! Posiadanie takiego g³osu powinno byæ nielegalne! - Westchnê³a z rozmarzeniem. - Ich koncert musi byæ niesamowity! Taki kontakt ze swoim idolem! Tylko pomy¶l! Co¶ cudownego! - Przymknê³a powieki na moment.

- Mam bilety - mrukn±³ i wypu¶ci³ powietrze, a dziewczyna gwa³townie otworzy³a oczy i prawie przewróci³a napoje na stoliku.

- Nie ¿artuj sobie ze mnie, £apo! - Syriusz pokiwa³ g³ow± przecz±co na ten zarzut.

Unios³a brwi ku górze. Kiedy zobaczy³a powagê w jego oczach, pisnê³a i schowa³a twarz w d³oniach. Poderwa³a siê z miejsca i wcisnê³a siê na jego kolana. Przez ma³± ilo¶æ miejsca czu³a na plecach blat, który wbija³ jej siê w skórê i odbiera³ swobodê oddechu, jednak szybko wtuli³a siê w ch³opaka, co wynagrodzi³o chwilowy ból.

- Mój Merlinie, chyba jeszcze nigdy siê tak nie cieszy³am. - Syriusz poczu³ ³zy dziewczyny na koszulce i delikatnie zdezorientowany przez moment wstrzyma³ oddech, jakby ba³ siê, ¿e je¶li j± dotknie, zgniecie jej drobne cia³o. Ostatecznie delikatnie zacz±³ g³adziæ w³osy dziewczyny.

- Hej, Marlie, musimy siê zbieraæ, je¶li chcemy zd±¿yæ. Exeter jest trochê drogi st±d... - zauwa¿y³.

- Jak za³atwisz mi jeszcze autograf od Orsino, to chyba ci siê o¶wiadczê. - Poci±gnê³a nosem. Ch³opak wywróci³ oczami.

- W takim razie czeka mnie godzinne przepychanie przez fanki Thrustona, hm?

- Jeste¶ cudem. - Unios³a g³owê ku górze i poca³owa³a go d³u¿ej ni¿ zwykle, hamuj±c ³zy rado¶ci. Dotyk jego warg na jej ustach by³ ukojeniem dla jej szaleñczo bij±cego serca, który ju¿ wygrywa³ rytm Do The Hippogriff.

Dwudziestojednoletni Syriusz Black by³ szczê¶liwy jak nigdy.

***


Pada³ deszcz. Przeszywaj±ce do szpiku ko¶ci, ogromne krople odbija³y siê rytmicznie od parapetu, a radosne gaworzenie Harry'ego nadawa³o niesamowity kontrast do granego na dworze marszu ¿a³obnego. Syriusz siedzia³ na krze¶le i patrzy³ na dziecko, le¿±ce na kolorowym kocyku z gryzakiem w malutkiej r±czce. Ciemne w³osy ch³opca opada³y mu na czo³o, a zielone têczówki pod±¿a³y za nerwowo kr±¿±cej po salonie mam±.

- Jak to od tygodnia nie ma z nimi kontaktu? Mówi³am, ¿e to g³upie, ¿eby jecha³a na tê misjê! Alastor nic nie pisa³? ¯adnej sowy? - pyta³a co chwilê, a szablon odpowiedzi dawany przez Remusa Lupina pozostawa³ bez zmian. Syriusz westchn±³ ciê¿ko.

- Mo¿esz przestaæ, Lily? Wystarczaj±co siê wszyscy martwimy - syknê³a Dorcas, wymownie wskazuj±c brod± na Blacka, patrz±cego bez wyrazu na swoje rêce, po czym wróci³a spojrzeniem do przyjació³ki. - My¶l o Harrym! Dzieciak ma dzisiaj urodziny, powinni¶my ¶wiêtowaæ! Zosta³o jeszcze tego tortu? Jest przepyszny! - U¶miechnê³a siê dla rozlu¼nienia atmosfery, któr± da³o siê ci±æ no¿em.

- Powinno byæ jeszcze trochê w lodówce - odpowiedzia³a i wziê³a na kolana czarnego kota. Zaczê³a go delikatnie g³askaæ, przesuwaj±c wolno od g³owy wzd³u¿ krêgos³upa. Zwierzê zamrucza³o cicho, czym wzbudzi³o zainteresowanie rocznego dziecka. - Harry, nie ci±gnij Oprysi za ogon! J± to boli, kochanie! Nie mo¿na biæ zwierz±tek!

Dorcas wywróci³a oczami, widz±c, jak dziewczyna poucza synka i wyci±gnê³a talerz z ciastem. Wbi³a w czekoladow± zastyg³± polewê widelczyk i w³o¿y³a kawa³ek do buzi. W pokoju trwa³a napiêta cisza. Remus czyta³ Proroka Codziennego, James próbowa³ z³o¿yæ zabawkow± miote³kê, któr± Harry dosta³ w prezencie od swojego ojca chrzestnego, Lily g³aska³a machinalnie Oprysiê, Peter kuli³ siê w k±cie na fotelu, przy czym macha³ nogami, Syriusz siedzia³ przygarbiony i robi³ m³ynek kciukami.

Na d¼wiêk pukania do drzwi, Black poderwa³ siê z miejsca, szybciej ni¿ ktokolwiek inny. Otworzy³ je, nawet nie patrz±c przez wizjer, kto stoi za drzwiami. Nie s±dzi³, ¿eby najwiêkszy czarnoksiê¿nik lub który¶ z jego wys³añców puka³ do drzwi. Poza tym byli chronieni zaklêciem. Kiedy zamiast Marlene McKinnon, na ganku zobaczy³ czarownicê o d³ugiej, smuk³ej szyi, ubran± w podart± u do³u eleganck± szatê, uchyli³ usta, ¿eby co¶ powiedzieæ, jednak kobieta go prze¶cignê³a.

- Dobry wieczór, Syriuszu. - Ch³opak w odpowiedzi zawiedziony potrz±sn±³ g³ow±.

- Witaj, Emmelino! - W drzwiach pojawi³a siê Lily z dzieckiem na rêkach. - Dwa tygodnie ciê nie widzia³am! Wejdziesz? Powinno byæ jeszcze trochê tortu - spyta³a szybko. Vance zaprzeczy³a niemal natychmiast, nie przestaj±c, przestêpowaæ nerwowo z nogi na nogê. Rzuci³a smutne spojrzenie solenizantowi, który przekrzywi³ jedynie g³owê i wsadzi³ pi±stkê do buzi.

- Misja zakoñczy³a siê powodzeniem, ale... - zaczê³a i ju¿ mia³a dodaæ co¶ do swojej wypowiedzi, jednak m³odsza dziewczyna wesz³a jej w s³owo.

- Wspaniale! Przeka¿ Marlene, ¿e na ni± czekamy, gdy ju¿ dostaniesz siê siedziby! - U¶miechnê³a siê ciep³o. Emmelina chrz±knê³a i zwiesi³a wzrok, jakby zastanawia³a siê, jak uj±æ swoj± wiadomo¶æ w s³owa. Syriusz wiedzia³, co jest na rzeczy. Cofn±³ siê gwa³townie o krok do ty³u.

- Ona nie ¿yje. Marlene nie ¿yje - wychrypia³, a Lily spojrza³a na niego wielkimi oczami. Przenios³a wzrok na cz³onkiniê Zakonu. Remus, s³ysz±c jego s³owa, rzuci³ gazetê na stó³, tu¿ obok pud³a z instrukcj± obs³ugi miote³ki i razem z James szybko skierowa³ siê do drzwi.

- To prawda? - spyta³a g³o¶no Dorcas, ca³a czerwona od wstrzymanego szlochu.

- Bardzo mi przykro - odpowiedzia³a szatynka ³ami±cym siê g³osem. Syriusz odwróci³ siê na piêcie szybko i bez s³owa poszed³ do ³azienki.

Gdy siedzia³ na kafelkach z ³zami sp³ywaj±cymi po policzkach, szlochaj±c, doszed³ go d¼wiêk g³o¶nego p³aczu Harry'ego. Ca³y siê trz±s³. Nie wierzy³, ¿e kolejny raz zobaczy Marlene na jej pogrzebie. Sprzeczne uczucia i destrukcyjne my¶li targa³y nim jak jeszcze nigdy. Skaka³ z ni± pod scen± i u¶miecha³ siê kolejnego dnia, gdy poplami³a jego za du¿± koszulkê z logo zespo³u keczupem. Nie potrafi³ przyj±æ do wiadomo¶ci, ¿e jedyne kwiaty, jakie bêdzie móg³ jej daæ to te na p³ycie cmentarnej, ¿e poca³uje j± w czo³o, dopiero podczas mszy, gdy otworz± trumnê na czas po¿egnañ, ¿e ju¿ nigdy nie zatañczy z ni± do This is The Night. Chcia³ znów zobaczyæ, jak marszczy nos, jak nak³ada du¿ym pêdzlem puder, ¿eby zamaskowaæ piegi na policzkach, jak przeczesuje swoimi palcami jego w³osy. Nie zabierze jej ju¿ nad jezioro, nie zawstydzi swoimi komplementami, nie us³yszy, jak jej d³onie przesuwaj± siê po strunach gitary. Pier¶cionek do wyrzucenia. Plany do zmiany. Serce do naprawy. ¦wiat stan±³ na g³owie i g³ucho upad³ na twardy beton.

W¶ciekle uderzy³ piê¶ci± w drzwi i zwiesi³ g³owê. Opad³a na niego podomka Lily. W fakturze by³a taka sama jak zas³ona w salonie na Grimmauld Place 12. Mia³ dwadzie¶cia dwa lata i znów chowa³ swoje uczucia za materia³em.

***


Pogrzeb Marlene odby³ siê zaledwie dzieñ pó¼niej. Sta³, pusto patrz±c na trumnê powoli spuszczan± na dno do³u. Gdy grabarze zaczêli przesypywaæ ziemiê, mia³ ochotê skoczyæ za ni±. Nie s³ucha³ pastora i jego mowy. Ten cz³owiek jej nie zna³. Nic o niej nie wiedzia³. Jego modlitwy nie uczyni± jej szczê¶liwszej, nie wskrzesz± jej. To puste s³owa. By³a ju¿ tylko wspomnieniem, zimnym trupem, którego krew zatrzyma³a siê w ¿y³ach. Mia³ mokre policzki od desperackiego p³aczu, a obraz rozmazywa³ siê do tego stopnia, ¿e widzia³ jedyne kolorowe plamy. S³ysza³ kolejne kondolencje, czu³ klepanie po ramieniu i niepewne przytulenia. Nie chcia³ patrzeæ na wi±zankê bia³ych go¼dzików z przewi±zan± szarf±. Dr¿a³y mu rêce, a serce podesz³o gard³a. Nie móg³ swobodnie z³apaæ oddechu, a ka¿dy kolejny wydech sprawia³, ¿e mia³ wra¿enie miliona ma³ych igie³ wbijaj±cych siê w jego pier¶. S³oñce przebijaj±ce siê przez konary drzew razi³o go w oczy. Bola³o go, ¿e nie wyryto jej ulubionego cytatu na p³ycie i to, ¿e gdy szli do miejsca jej pochówku, nie zagrano Magic Works. Marlene by tego chcia³a.

Zosta³ wrêcz wepchniêty do taksówki przez Jamesa. Nie wiedzia³, co siê dzieje. Twarze zlewa³y siê w jedn± masê, zlepek s³ów dochodzi³ do niego, jak przez mg³ê. Jego ¶wiat run±³, a on nie potrafi³ dopu¶ciæ do tego zniszczonego muru osób z zapraw± i nowymi ceg³ami. Nie jad³, nie spa³, nie dawa³ sobie spokoju. Gdyby tylko nie pu¶ci³ j± na tê misjê. Gdyby tylko wymy¶li³ co¶, dlaczego mia³aby zostaæ. Gdyby tylko poczu³, ¿e odpowiedni moment na zarêczyny jednak by³ wtedy na koncercie w Londynie. Gdyby spêdza³ z ni± wiêcej czasu.

Zamêcza³ siê prawie trzy miesi±ce, do momentu, gdy nie znalaz³ w swoich rzeczach plik kart z Czekoladowych ¯ab. Sam nie zbiera³ ich od drugiego roku, jednak wiedzia³, ¿e Peter Pettigrew nadal odnosi³ siê do swojej sporej kolekcji z du¿ym sentymentem. Ubra³ siê, umy³ w³osy, wsadzi³ do kieszeni starych, przetartych jeansów prezent. Ruszy³ w koñcu w innym kierunku ni¿ na cmentarz.

Zapuka³ do drzwi. Zas³ona w kuchni niespokojnie siê poruszy³a. Us³ysza³ schodzenie po schodach i nerwowe, szybkie ruchy przy zamku.

- Syriusz! Dziecko, jak ja ciê dawno nie widzia³am! - Deidre Pettigrew przytuli³a do siebie ch³opaka, po czym odsunê³a go, nadal trzymaj±c d³onie na jego ramionach. By³a ni¿sza od ch³opaka, wiêc musia³a zadrzeæ brodê, ¿eby widzieæ jego twarz. - Ale¿ mi wymizernia³e¶! S³ysza³am o tym, co sta³o siê z Marlene McKinnon! To straszne, musia³e¶ to prze¿yæ. - Pokiwa³a smutno g³ow±.

- Jest Peter? - spyta³ bez emocji w g³osie. Czu³, ¿e kobieta porusza dra¿liwy temat i chcia³ go wymin±æ.

- Nie, nie. Niestety, jako¶ trzy godziny temu wyszed³ bez s³owa. Ostatnio nie ma go coraz czê¶ciej w domu. - Wziê³a rêce do siebie i siêgnê³a z powodu zimna po narzutê, która wisia³a przy drzwiach. Okry³a ramiona i przesunê³a siê w przej¶ciu. - Wejdziesz, Syriuszu? Upiek³am dzisiaj rano strudel, a w tamtym tygodniu kupi³am herbatê...

- To bardzo mi³e, proszê pani, ale siê spieszê. Do widzenia i dziêkujê! - po¿egna³ siê, sil±c siê na grzeczny ton i zbieg³ szybko z ganku, po czym wszed³ na swój motor.

Nie spodziewa³ siê tego, co zasta³ w Dolinie Godryka. Nie s±dzi³, ¿e los tak go ukarze. Widok cia³a najlepszego przyjaciela, towarzysza w ka¿dym kawale, powiernika tajemnic, kompana i druha w tu³aczce zwanej ¿yciem, który wyci±gn±³ go na prost±, wyry³ mu siê w pamiêci. P³aka³. Nie potrafi³ siê uspokoiæ, wezwaæ pomocy. W pokoiku Harry rozpaczliwe stara³ siê obudziæ szlochem mamê. To w³a¶nie ten d¼wiêk przypomnia³ Syriuszowi o tym, ¿e partnerka Rogacza, te¿ by³a w domu. £apczywie wdychaj±c powietrze, wzi±³ chrze¶niaka na rêce i próbuje go bujaæ, tak, jak uczy³a go Lily. Przytuli³ go do piersi, by poczu³ jego, choæ nerwowe i chaotyczne, bicie serca. Syriusz spojrza³ na blady policzek dziewczyny, który by³ widoczny w¶ród rudych w³osów rozrzuconych w nie³adzie na pod³odze. Nachyli³ siê nad ni± i za³o¿y³ jej pasmo za ucho. Poczu³ pod palcami zimno jej skóry, które przypomnia³o mu o poca³unku, jaki z³o¿y³ na czole Marlene, gdy ta le¿a³a ju¿ w trumnie. Wzdrygn±³ siê mimowolnie i wyprostowa³. Poprawi³ ch³opca, tak, ¿eby nie spad³ i ruszy³ w stronê schodów. Musia³ byæ teraz silny. Dla Harry'ego. Zas³ugiwa³ na normalny dom, rodzinê, szczê¶liwe dzieciñstwo... Nie móg³ zajmowaæ siê sob± w tej sytuacji. James mówi³ mu przecie¿, ¿e to on w razie jego ¶mierci zajmie siê dzieckiem.

Zszed³ na dó³. Zasta³ w salonie zgarbionego Hagrida, który uwa¿a³, by nie zbiæ przypadkowo lampy.

- Tak my¶la³em, ¿e tu jeste¶! Motocykl, jednak to twój znak rozpoznawczy, cholibka! - Syriusz u¶miechn±³ siê smutno. Nastêpnie gajowy chwyci³ siê za pas i spojrza³ za³zawionymi oczami na Jamesa, le¿±cego na pod³odze obok ostrych od³amków ulubionego wazonu Lily, który dosta³a na urodziny od Dorcas. - Szkoda ich obu. Dobrzy ludzie byli. Uwielbia³em ich! Byli zawsze tacy pe³ni ¿ycia! - Poci±gn±³ nosem. - Ale! Nie mo¿na siê ³amaæ, no nie? Musimy i¶æ do przodu. Pewnie ludzie Sam-Wiesz-Kogo tylko czyhaj±, aby z³apaæ tego, co im zabi³ przywódcê.

- Tak - odpowiedzia³ Syriusz, przytulaj±c mocniej dziecko, które zainteresowane patrzy³o na pó³-olbrzyma. - Do czego zmierzasz, Rubeusie?

- Muszê wzi±æ Harry'ego.
Komentarze
avatar
Prefix u¿ytkownikaLilyatte  dnia 24.02.2019 15:28
To jest ¶liczne i poruszaj±ce. Nie widzia³am nigdzie b³êdów, bo poch³onê³am to od razu.
Podoba mi siê opisywanie etapami ¿ycia Syriusza. Pocz±wszy od jego nauczycielki a¿ po ¶mieræ Potterów.
Jestem ciekawa kiedy wrzucisz dalsz± czê¶æ ;)
avatar
Angelina Johnson  dnia 24.02.2019 18:57
Ja akurat widzia³am kilka dziwnych przecinków i dziwne konstrukcje zdañ. Szczególnie pocz±tek by³ dla mnie dosyæ toporny. Mia³am wra¿enie, ¿e chcesz bardzo ³adnie i wrêcz lirycznie opisaæ nam uczucia ma³ego Syriusza, ale wyszed³ dla mnie, wybacz za te s³owa, wydumany be³kot. Trochê przerost formy nad tre¶ci±. Przytoczê przyk³ad:
Jakby dosta³ same ciemne, nieprzyjemne kolory na palecie i mia³ namalowaæ ci±g dalszy swojego ¿ycia.

albo to:
Syriusz Black mia³ jedena¶cie lat, gdy przesta³ udawaæ odnajduj±cego siê w ogromnej sali nastolatka.


Dalej ju¿ by³o coraz lepiej. Nauczycielka te¿ tak naprawdê mnie zaciekawi³a, choæ nie do koñca zrozumia³am, czego ona go mia³a uczyæ, poza nabijaniem mu siniaków ;D Brakowa³o mi jakiego¶ wspomnienia zwyk³ej lekcji z ni±, choæ rozumiem, ¿e to nie by³o istotnym wspomnieniem.

I tak by³o dobrze, dobrze, dobrze, a nagle BUM - opis przygód Syriusza w Hogwarcie. Znów jako¶ tak mi nie pasowa³y te pomys³y na jego akcje, nie wydawa³y mi siê ani ¶mieszne, ani przyjemne. Mam wra¿enie, ¿e nie polubi³abym siê z Twoimi Huncowtami, a przecie¿ jako rowlingowskich bohaterów po prostu ich uwielbiam. Przyk³ad:

Podkrada³ sk³adniki z klasy eliksirów tylko po to, ¿eby zmieniæ siê w profesor McGonagall i móc poprowadziæ lekcjê o prawid³owym korzystaniu z kuwety.

Nie wyobra¿am sobie, by kto¶ odwa¿y³ siê zrobiæ co¶ takiego profesor McGonagall, totalny brak szacunku i... brak mózgu.

A potem znów s± mocne momenty, gdy poznajemy mi³o¶æ Syriusza, Marlene. Podoba³ mi siê opis ich pierwszego spotkania, urodziny Harry'ego i zamartwianie siê Blacka. To by³o naprawdê dobre. Pod koniec jedynie zabrak³o mi jakiego¶ g³êbszego opisu emocji, gdy Syriusz znalaz³ martwych Potterów. Tutaj mam wra¿enie, ¿e trochê ten w±tek zosta³ potraktowany po macoszemu, tak jakby Marlene by³a wa¿niejsza, a Potterowie? Ojej, oni te¿ zginêli? Ech, co za ¿ycie - co¶ w tym stylu ;DD

Ca³o¶æ oceniam jako Z+ albo PO-. Nie mêczy³am siê czytaj±c, miniaturka jest d³uga i te kilka b³êdów nie powoduje, by du¿o traci³a. My¶lê, ¿e jeszcze trochê, a bêdziesz pisaæ fan ficki na poziomie gwiazd z mirriel Hug
avatar
Prefix u¿ytkownikamarywitcher  dnia 26.02.2019 09:13
Czyta³am ten shot ju¿ na Wattpadzie i mogê spokojnie stwierdziæ, ¿e od¶wie¿enie go nie zaszkodzi³o mi. Pouk³ada³am sobie jeszcze raz niektóre rzeczy, przeanalizowa³am oraz przemy¶la³am. Mo¿esz byæ spokojna r12; nadal to uwielbiam. Wiem, ¿e to brzmi do¶æ okrutnie, ale najbardziej podoba³y mi siê sceny po ¶mierci Marlene. Mog³am wtedy wczuæ siê w Syriusza i aua! To bola³o. Czekam, a¿ napiszesz jakiego¶ fluffa o Huncwotach, wtedy bêdê w pe³ni usatysfakcjonowana Buziak
avatar
Prefix u¿ytkownikaAlette  dnia 16.03.2019 11:41
Uwa¿am, ¿e to dobra miniaturka. Przeczyta³am, bêd±c ciekawa zakoñczenia, a to du¿o. Co jaki¶ czas przeszkadza³y mi jakie¶ zdania, pewne sytuacje czy, a mo¿e zw³aszcza, dialogi. W ogóle wydaje mi siê, ¿e dialogi to najs³absza czê¶æ tego ff, bo potraktowane s± dla mnie po macoszemu. Tak jakby¶ za bardzo skupi³a siê na podnios³ym i takim dramatycznym klimacie, ¿e niektóre wypowiedzi potraktowa³a w³a¶nie jako ¶rodek do celu. Przyk³ad to s³owa matki Syriusza czy koñcówka z Hagridem.
Natomiast najmocniejsza czê¶æ to relacja Syriusza i Marleny, no a tego siê nie spodziewa³am, serio. Bardzo ³adnie uchwyci³a¶ uczucie - wci±¿ m³ode, a jednak nie szczeniackie.

Tak czy inaczej bardzo ³adnie.
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Wybitny! Wybitny! 0% [0 g³osów]
Powy¿ej oczekiwañ Powy¿ej oczekiwañ 100% [2 g³osy]
Zadowalaj±cy Zadowalaj±cy 0% [0 g³osów]
Nêdzny Nêdzny 0% [0 g³osów]
Okropny Okropny 0% [0 g³osów]
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.46