Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej
Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej
Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej
W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej
Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej
Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej




[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
Valerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
Valerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
Valerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
Valerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
Valerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
Harry przetar³ oczy. Ziewn±³ dono¶nie i usiad³ na brzegu ³ó¿ka. Przeci±gn±³ siê i siêgn±³ po okulary le¿±ce na szafce nocnej. U³o¿y³ je na swoim nosie, podrapa³ siê i wsta³. Zauwa¿y³, ¿e obok miejsca, sk±d zabra³ okulary, le¿a³a jaka¶ koperta. Ods³oni³ okno zakryte grubymi zas³onami, podniós³ list i roztarga³ krawêd¼, aby wydobyæ zawarto¶æ.
Na jego rêkê wysunê³a siê karteczka. Roz³o¿y³ j± i odczyta³.
- Wiesz, jaki dzi¶ dzieñ? Lepsza jajecznica czy tort?
Przetar³ jeszcze raz oczy i odpowiedzia³ ziewaj±c:
- Jajecznica. Tort zostawiê go¶ciom.
Za¶mia³ siê sam do siebie.
Od³o¿y³ kartkê z kopert± na ³ó¿ko i stan±³ przed lustrem, równym jego wysoko¶ci. Przejecha³ d³oni± po w³osach. Nie przeszkadza³ mu nie³ad na g³owie, jednak chcia³ siê ³adnie ubraæ na urodzinowe ¶niadanie.
Zrzuci³ z siebie koszulê nocn± i bokserki. Zerkn±³ na lustro i, po kilku wyj±tkowo oryginalnych pozach oraz wymownym mruganiu do odbicia, ubra³ siê jak na aurora przysta³o.
Sztruksowe spodnie do kostek, rozci±gniête skarpety i bia³a koszula zapiêta na nagim torsie nie spotka³y siê z aprobat± ¿ony. Mimo to, zobaczywszy Harry'ego w drzwiach, podesz³a do niego z dzbankiem pe³nym gor±cej kawy w jednej i no¿em kuchennym w drugiej rêce.
- Witaj przystoj... - Ginny potknê³a siê na w³asnej nodze.
Harry przeci±gaj±c siê sztucznie, aby obj±æ ukochan±, w ostatniej chwili z³apa³ j± w pasie i obróci³ w rêkach. Nó¿ wyl±dowa³ na pod³odze, jednak dzbanek tkwi³ w nieustêpliwym u¶cisku Ginny.
- Dziêki!
Kobieta objê³a woln± rêk± mê¿a za szyjê i próbowa³a siê na niej podci±gn±æ, by go poca³owaæ, jednak widok jego purpurowej twarzy zatrzyma³ j± w po³owie drogi.
Harry zacisn±³ zêby i wstrzyma³, jak na mê¿czyznê przysta³o, wszystkie d¼wiêki, jakie próbowa³y wyrwaæ siê z jego gard³a. Od kolana a¿ do pod³ogi oblany by³ gor±cym napojem. Zacisn±³ wargi, pomóg³ ¿onie stan±æ prosto, resztkami si³ podniós³ z pod³ogi nó¿ i od³o¿y³ go na blat.
- Ojej! Wszystko w porz±dku? - Ginny wyrazi³a swe zaniepokojenie, jednak Harry bez s³owa uda³ siê prosto do ³azienki, by ostudziæ obola³± koñczynê zimn± wod±.
Kiedy tylko znikn±³ w drzwiach, Ginny zaczê³a ¶cieraæ kawê, nie kryj±c d³u¿ej u¶miechu wywo³anego sukcesem misji pod kryptonimem "Potterowie ubior± siê przyzwoicie".
S³ysz±c st³umione jêki mê¿a, na³o¿y³a gotowe ¶niadanie na talerze, wrzuci³a patelniê do zlewu, aby ta sama siê wymy³a i wysz³a na zewn±trz domu zawo³aæ dzieci, które od ¶witu biega³y, wspina³y siê na drzewa, a czasami nawet z nich spada³y.
Gdy tylko otworzy³a drzwi frontowe, stan±³ przed ni± nie kto inny jak sam, wielki i olbrzymi oraz kolosalnych rozmiarów Rubeus Hagrid, który mia³ dzi¶ wyj±tkowo ³adnie rozmierzwion± brodê oraz dwóch kompanów siedz±cych mu równolegle na ramionach.
- Ch³opcy! Do kuchni! Migiem! - Ginny krzyknê³a na synów, którzy pos³usznie, dok³adnie jak kaza³a mama, schowali siê pod sto³em, by po kryjomu robiæ sobie kuksañce.
Kobieta spojrza³a na radosnego przybysza przepraszaj±cym wzrokiem, jednak ten rozgl±da³ siê za niesfornymi m³odzianami i nie zwróci³ na ni± wiêkszej uwagi.
- Witaj, Hagridzie!
Mê¿czyzna zagarn±³ j± wielk± rêk± i przytuli³.
- Cze¶æ, Ginny! Ale¿ ja Ciê dawno nie widzia³em, cholibka! Jak siê wam z Harry'm wiedzie? - zapyta³ rozpromieniony pó³olbrzym wyswabadzaj±c kobietê z u¶cisku.
- Wejd¼, proszê!
Ginny zaprosi³a go gestem do ¶rodka domu.
Wszystkie pomieszczenia by³y na tyle du¿e, ¿e kolos móg³ poruszaæ siê w nich swobodnie.
- Wszystko dobrze. Harry'emu czasem doskwiera nuda, bo nie mo¿e znale¼æ sobie sta³ego zajêcia, ale James i Albus nieustannie wyrywaj± go z tego letargu. Ostatnio podj±³ siê tworzenia lataj±cych miote³, jednak zabroni³am mu tego kiedy jedna z nich samoistnie przelecia³a mi tu¿ obok g³owy.
- Ha ha! A to urwis! Na pewno masz przy nich du¿o pracy - powiedzia³ Hagrid przygl±daj±c siê jej nieco uwa¿niej ni¿ dotychczas.
- A czwarte dziecko w drodze. Jak ja sobie z nimi poradzê? - za¶mia³a siê.
- Cholibka! Ale¿ ten czas leci...
Rozleg³o siê pukanie do drzwi. Ginny podsunê³a Hagridowi miskê z ciasteczkami i pobieg³a otworzyæ.
Gdy tylko w przej¶ciu pojawi³a siê szczelina, drzwi wyrwa³y siê jej z r±k, a przed ni± eksplodowa³a armatka konfetti.
- Niespodzianka!
- Cze¶æ, siostra!
- Gdzie Harry?
- Mamy dla niego kilka wyj±tkowych...
- ... prezentów naszej roboty!
Bli¼niacy Weasley wtargnêli do domu ignoruj±c zszokowan± siostrê i udali siê ze wszystkimi przyniesionymi pakunkami do salonu, w którym Hagrid wpatrywa³ siê w pust± miskê.
- Witaj, Hagridzie! - krzyknêli jednocze¶nie.
Przed nimi, w magiczny sposób, pojawili siê James i Albus, których wbite w przybyszów oczka mieni³y siê ¿±dz± psikusów.
- A panowie Potterowie byli grzeczni?
- Bo mamy co¶, na co tylko prawdziwe ³otrzyki zas³uguj±!
Dzieci energicznie zaczê³y kiwaæ g³owami, a Fred wyj±³ z krwisto czerwonej torby dwie kolorowe tuby.
- Strzelcie tym tatusiowy prosto w twarz.
- Byle z zaskoczenia!
Magiczne zabawki zniknê³y wraz z dzieæmi, które wybieg³y z zawrotn± prêdko¶ci±, by spotkaæ siê z kochanym, niczego nie ¶wiadomym tatkiem.
Ginny sta³a w przej¶ciu opieraj±c siê o ¶cianê i nie chc±c wiedzieæ w jakim stanie zobaczy Harry'ego. Postanowi³a wiêc pój¶æ ubraæ mê¿a w co¶ od¶wiêtnego.
Drzwi frontowe nie zosta³y zamkniête. Z tego powodu Hermiona wesz³a powoli i rozejrza³a siê za gospodarzami. Za ni± szed³ Ron nios±cy siatkê z kilkoma butelkami Ognistej Whisky i z entuzjazmem opowiada³ Neville'owi o swoich najciekawszych klientach w Magicznych Dowcipach. Jego kompan jednak milcza³, skupiony na tym, co trzyma³ w zaci¶niêtych razem d³oniach.
- Dzieñ dobry? - Hermiona powita³a obecnych przekraczaj±c próg salonu.
- Mia³e¶ go nie przyprowadzaæ!
Ron wparowa³ do pomieszczenia rzucaj±c siê George'owi do gard³a.
Fred odci±gn±³ go si³± i usadowi³ w fotelu.
- Co tak nerwowo?! Powiniene¶ zdawaæ sobie sprawê z tego, ¿e nie przepuszczê takiej okazji jak urodziny Harry'ego.
- Z reszt±... - zacz±³ George. - I tak musieliby¶my kiedy¶ im powiedzieæ.
- CO POWIEDZIEÆ?! - wrzasnê³a Hermiona, przez któr± Neville cofn±³ siê kilka kroków i schowa³ za ¶cian±.
- Razem z Ronem postanowili¶my przywróciæ Freda do ¿ywych - odpowiedzia³ z doz± obojêtno¶ci jednouchy bli¼niak, drapi±c siê po g³owie w miejscu z blizn±.
Hermiona zblad³a, usiad³a na oparciu kanapy i b³agalnie spojrza³a na Hagrida.
- Hagrid...? A ty nic nie powiesz?
Pó³olbrzym zwróci³ g³owê w jej kierunku.
- Ale o co chodzi? Hyp! - Mê¿czyzna czkn±³ dono¶nie. - To bardzo ³adnie, ¿e jeste¶my wszyscy razem.
- Hagridzie... - zacz±³ Ron. - Gdzie jest ta beczka Mózgotrzepa, któr± obieca³e¶ przynie¶æ?
- By³a ciê¿ka. - Otworzy³ szeroko oczy. - I my¶la³em, ¿e jak wypijê, bêdzie l¿ejsza. Hyp! Ale nie by³a...
Brodacz spu¶ci³ wzrok.
- Wypi³em wszystko, ¿eby siê nie zmarnowa³o, a beczkê zostawi³em... Hyp!
- Och! - Ron podniós³ siê momentalnie na nogi i z³apa³ rêkami za g³owê.
- Nie ma siê czym przejmowaæ - rozleg³ siê znajomy g³os, dobiegaj±cy znik±d. - Potter i tak ma s³ab± g³owê. Chocia¿ mo¿e, gdyby szybko zasn±³, nie musia³bym tu d³ugo tkwiæ...
Hermiona, Hagrid i Fred zaczêli siê rozgl±daæ. Neville zbli¿y³ siê do drzwi wej¶ciowych, w celu wyj¶cia.
- Co jest?! S³yszeli¶cie Snape'a?! - pisnê³a Hermiona.
- Panno... Pani Weasley, stojê tu ca³y i prawie ¿ywy - powiedzia³ Severus, którego wci±¿ nikt nigdzie nie widzia³.
- Spokojnie Hermiono - próbowa³ uspokoiæ j± m±¿. - Kiedy próbowali¶my wskrzesiæ Freda, napotkali¶my na pewne trudno¶ci i...
- Nie wierzê...
- I wskrzesili¶my Snape'a.
- Tylko ¿e, jak na kretynów przysta³o, zapomnieli zapewniæ mi cia³o i stojê tu ca³y i niewidoczny, uwiêziony w pobli¿u Weasleya... Eya... Eya... - doda³ Severus udaj±c echo.
Hermiona wlepi³a przepe³nione ob³êdem spojrzenie w pod³ogê, jednak zerwa³a siê na d¼wiêk t³uczonych talerzy.
Ginny upu¶ci³a tacê z poczêstunkiem i patrzy³a to na Rona, to na Hermionê, to na ¶cianê, w pobli¿u której prawdopodobnie sta³ Snape oraz na Neville'a, który kuli³ siê pod drzwiami dalej trzymaj±c zaci¶niête rêce.
Harry z ¿on± stali zszokowani w korytarzu naprzeciw salonu.
- Eee... S³yszeli¶cie wszystko? - zapyta³ Ron, który wsta³ by móc czym prêdzej powierzyæ gospodarzowi przyniesiony alkohol.
Harry kiwn±³ g³ow±, a Ron przewiesi³ siatkê z trunkami przez jego znieruchomia³e ramiê.
Niespodziewanie, zza pleców rodziców wyskoczyli Albus i James wyekwipowani w magiczne tuby, którymi wystrzelili prosto w od¶wiêtnie ubranych ma³¿onków.
Garnitur, krawat, sukienka, buty, a nawet skarpetki i rajstopy - ca³e ich odzienie zaczê³o zmieniaæ kolory, to z jaskrawo ró¿owego na pistacjowy zielony i wiele innych mêcz±cych oczy odcieni, aby ostatecznie ka¿da z barw znalaz³a swoj± ulubion± czê¶æ garderoby i pozosta³a na niej ju¿ na zawsze.
- Przepraszam! - rozleg³ siê g³os z daleka. - Czy wszystko w porz±dku skarbeczku? Harry, wygl±dasz jak ¶ciana! Bardzo kolorowa ¶ciana... - doda³a Pani Weasley, matka wszystkich przyby³ych rudzielców.
Za ni± sta³a ca³a reszta rodziny Weasley, która do tej pory nie przysz³a oraz trzymaj±ca Billa za rêkê Fleur.
Neville podszed³ do Harry'ego i z przera¿eniem w oczach zacz±³ powoli swoje przemówienie.
- Je-jestem... szczê¶liwy... bêd±c twoim... przyjacielem. - Mê¿czyzna rozejrza³ siê, ale widz±c spojrzenia wszystkich skierowane teraz na niego, skupi³ siê na jubilacie. - Chcê okazaæ ci... Eee... Wy... - przerwa³, ca³y spocony i energicznie wysun±³ zaci¶niête rêce w kierunku Harry'ego, zahaczaj±c o jeden z guzików garnituru, który odpad³ pod wp³ywem si³y.
Guzik upad³ wydaj±c cichy stukot, wyj±tkowo g³o¶ny w tej chwili.
- Neville? - Harry zwróci³ siê do przyjaciela niepewnie.
- Mam nadziejê, ¿e... - mê¿czyzna podj±³ siê kontynuacji. - ¯e zwierz±tko domowe nie bêdzie dla ciebie trudno¶ci±, a wspomnieniem o przyjacielu!
Nieustêpliwie zaci¶niête rêce rozwar³y siê delikatnie, aby ukazaæ ¶wiatu piêkno natury, które zosta³o powierzone jubilatowi.
Ma³a ropucha, która poczu³a ¶wie¿e powietrze, zaczê³a siê ruszaæ. Czasy ciemno¶ci i mroku, jakie prze¿y³a, okaza³y siê byæ niczym, w porównaniu do tego, co j± czeka³o. Gdy poczu³a do¶æ si³, odwróci³a siê w stronê Harry'ego i wskoczy³a mu na g³owê.
Dzieci, przygl±daj±ce siê ca³emu zaj¶ciu z bliska, zaczê³y siê ¶miaæ.
Harry upu¶ci³ ostatni talerz z przek±skami, który nie zosta³ jeszcze zbity, próbuj±c pochwyciæ zwierz±tko, które dozna³o chwili wolno¶ci.
Ropucha odbi³a siê od grzbietu jego d³oni.
Neville zemdla³ z powodu zbyt du¿ego stresu i zacz±³ upadaæ na plecy, gdy p³az pofrun±³ za niego, gwarantuj±c mê¿czy¼nie miêkkie l±dowanie.
Spod g³owy nieprzytomnego zaczê³a wyp³ywaæ krew.
- Za zmar³± ¿abê! - wydar³ siê g³os Severusa.
Jedna z trzech butelek, które Snape zawin±³ Ronowi, unios³a siê w powietrze, aby jej zawarto¶æ sta³a siê równie niewidzialna, jak bezcielesny czarodziej.
Hagrid ponownie czkn±³, przez co zgromadzeni w salonie zauwa¿yli, ¿e zacz±³ flirtowaæ ze stoj±cym nieopodal barku wieszakiem.
- Barek!
Harry i Ron pomy¶leli jednocze¶nie o tym samym. Wymienili spojrzenia, jednak by³o ju¿ za pó¼no.
Kto¶ wykrzykn±³ "Accio alkohol", a butelki, kieliszki, flaszki, a nawet puszki zaczê³y lataæ po ca³ym domu.
George i Fred zaczêli polowaæ na co lepsze napitki. Artur Weasley stan±³ na stoliku pod ¶cian±, podniós³ d³ugopis i zacz±³ adorowaæ mugolsk± pomys³owo¶æ. Wszyscy rudzielcy rozeszli siê po domu, aby znale¼æ sobie jakie¶ zajêcie. Harry i Ginny wymienili wymowne spojrzenia. Hagrid zrzuci³ z siebie marynarkê, która wyl±dowa³a na g³owie Hermiony, z której zacz±³ ¶miaæ siê Ron. Pijany Severus zacz±³ miotaæ na lewo i prawo losowymi kl±twami. Bill zacz±³ wyæ i drapaæ ¶ciany paznokciami.
Na ¶rodku pomieszczenia wyl±dowa³ Zgredek z pasiast± skarpetk± na g³owie.
- Harry Potter! - skrzat rzuci³ siê na jubilata z u¶ciskami i pocz±³ ca³owaæ jego d³onie.
Ron spojrza³ na przyjaciela przepraszaj±cym wzrokiem i zacz±³ odci±gaæ niespodziewanego go¶cia si³±, jednak ten zacz±³ gry¼æ go po palcach.
- Na NA! Lala la! - Hagrid wy¶piewywa³ melodiê tylko jemu znanej piosenki, tañcz±c w jej rytm z wcze¶niej poznanym wieszakiem, a¿ do momentu, gdy jedna z butelek uderzy³a go w g³owê i zemdla³.
- Absynt! - wykrzyknêli jednocze¶nie bli¼niacy, widz±c winn± ataku na Rubeusa butelkê.
Rzucili siê w kierunku zielonego szk³a, po czym wyskoczyli przez okno ze swoj± zdobycz±.
Mo¿ecie tutaj znale¼æ ró¿ne szalone pomys³y pobrane z prac turniejowych, których autorami byli nasi uczestnicy V TFF. Mam nadziejê, ¿e taka satyra wywo³a³a u Was nostalgiczny u¶mieszek!
BumSzakalaka dnia 26.08.2018 15:17
Alette dnia 02.10.2018 15:03
nie jest to mo¿e tekst wysokich lotów, ale gdyby znalaz³ siê w turnieju, pewnie bym odda³a na niego g³os. Niekoniecznie tej najwy¿ej punktowany, ale jednak. Podoba³o mi siê to echo Severusa i to wskrzeszenie Freda, bo fajnie doda³e¶ charakter bli¼niaków. O wiele mniej przemawiali do mnie pozostali. Mo¿e to przez to, ¿e tekst widaæ, ¿e w za³o¿eniu mia³ bawiæ i osobowo¶ci zosta³y jednak wykrzywione (jestem fank± komedii, gdzie osobowo¶æ jest szczególnie widoczna).
Livka dnia 02.10.2018 15:18
Zw³aszcza, ¿e równie¿ pisa³am na ten temat i có¿... nie by³o to proste zadanie
u¶miechnê³a siê kilka razy.
Aneta02 dnia 04.10.2018 16:46
Scarllet dnia 06.10.2018 16:08
Roksolana Delakur dnia 07.10.2018 11:46
Lilyatte dnia 06.12.2018 23:41
Hanix082 dnia 28.03.2021 13:19


| Wybitny! | 50% | [1 g³os] | |
| Powy¿ej oczekiwañ | 50% | [1 g³os] | |
| Zadowalaj±cy | 0% | [0 g³osów] | |
| Nêdzny | 0% | [0 g³osów] | |
| Okropny | 0% | [0 g³osów] |
Alette
fuerte
Katherine_Pierce
Sam Quest
Shanti Black
A.
monciakund
ania919
ulka_black_potter
Klaudia Lind
Wyobrazi³am to sobie, hahahahahha, genialne
Natomiast nie brakuje niedoci±gniêæ. Szczególnie to jak budujesz zdania jest co najmniej dziwne (tzn. bardzo niepoprawne, "sztuczne" ).* Podrzucam przyk³ady, ale tego jest multum, chocia¿ to krótki tekst.
To jest jaka¶ gwara? Pytam z ciekawo¶ci, nie z³o¶liwie
Mia³e¶ go nie przyprowadzaæ!
Ron wparowa³ do pomieszczenia rzucaj±c siê George'owi do gard³a.
Fred odci±gn±³ go si³± i usadowi³ w fotelu.
- Co tak nerwowo?! Powiniene¶ zdawaæ sobie sprawê z tego, ¿e nie przepuszczê takiej okazji jak urodziny Harry'ego.
- Z reszt±... - zacz±³ George. - I tak musieliby¶my kiedy¶ im powiedzieæ.
- CO POWIEDZIEÆ?! - wrzasnê³a Hermiona, przez któr± Neville cofn±³ siê kilka kroków i schowa³ za ¶cian±.
- Razem z Ronem postanowili¶my przywróciæ Freda do ¿ywych - odpowiedzia³ z doz± obojêtno¶ci jednouchy bli¼niak, drapi±c siê po g³owie w miejscu z blizn±.
Dlaczego wcze¶niej nikogo nie zdziwi³ zmartwychwsta³y Fred? Do tego momentu my¶la³am, ¿e przyj±³e¶ po prostu, ¿e ¿yje :v.
Harry z ¿on± stali zszokowani w korytarzu naprzeciw salonu.
Dwie Ginny? ;x
Podsumowuj±c, momentami ciê¿ko by³o siê po³apaæ kto, co i gdzie, bo dosyæ chaotycznie te dialogi by³y (ale to w koñcu impreza, mog± byæ chaotyczne
*Z ciekawo¶ci przeczyta³am fragment twojego FF Stan Umys³u, bo nie wiedzia³am, czy ty masz ogólnie problem z konstrukcj± zdañ, czy tylko tutaj to tak kulawo wysz³o i dosz³am do wniosku, ¿e ty po prostu tworzysz za d³ugie zdania i zaczynasz siê w tym gubiæ. Bo piszesz dobrze, po tamtym ficku to widaæ, ale za du¿o niepotrzebnych s³ów próbujesz wple¶æ, co wcale nie dodaje jako¶ci pracy.