FF moje i £apy o tym jak nasze hogwarckie postacie spêdzaj± ¶wiêta na Grimmauld Place 12. Kolejne czê¶ci bêdziemy pisaæ i wysy³aæ na zmianê.
Ten rok nie by³ szczê¶liwy dla Hogwartu. W szkole zapanowa³ re¿im Dolores Umbridge, nowej nauczycielki Obrony Przed Czarn± Magi± i Wielkiego Inkwizytora. Ró¿owa Ropucha, jak zwali j± uczniowie, wprowadzi³a ju¿ chyba ze sto dekretów edukacyjnych, którymi ogranicza³a wolno¶æ nie tylko adeptów magii, ale i personelu szko³y. By³a jednak szóstka uczennic, których nawet Korneliusz Knot nie móg³ powstrzymaæ przed robieniem czego¶ wbrew jego przepisom. Huncwotki, bo tak siê nazwa³y, na cze¶æ s³ynnych Huncwotów, by³y nielegalnymi animagami, a jedna z nich skrywa³a mroczny sekret - by³a wilko³akiem. I to w³a¶nie po to, ¿eby ul¿yæ przyjació³ce w cierpieniach podczas pe³ni, reszta dziewczyn postanowi³a jej za ka¿dym razem towarzyszyæ. Prawie wszystkie Huncwotki by³y w Gryffindorze, tylko jedna nale¿a³a do Domu Wê¿a. I to w³a¶nie dziêki temu Umbridge nie mia³a odwagi zabroniæ im dzia³alno¶ci. Ba³a siê, ¿e je¶li sprzeciwi siê Ewilan Dylan, straci sprzymierzeñców ze Slytherinu, a tego nie chcia³a. Dosia (b±d¼ Ellie) nie by³a typow± ¦lizgonk±. Je¶li akurat nie ob¶ciskiwa³a siê ze swoim ch³opakiem, Mistem Snape'em (tak, Snape'em, dlaczego nosi³ to samo nazwisko co Mistrz Eliksirów, by³o tajemnic±, o której wiedzieli chyba tylko oni dwaj), co robi³a niemal bez przerwy, potrafi³a byæ mi³a, oczywi¶cie tylko dla tych, którzy na to zas³u¿yli. K³amstwem by by³o stwierdzenie, ¿e w ogóle nie mia³a cech Slytherinu. Posiada³a ich ca³kiem du¿o. Bywa³a cyniczna, nie brakowa³o jej sprytu i przebieg³o¶ci. Nawet jej wygl±d by³ "¶lizgoñski" - by³a blondynk± o bardzo jasnej cerze i nieco ostrych rysach twarzy. Nie ka¿dy o tym wiedzia³, ale Ew by³a pó³krwi (matka mugolka), co by³o rzadko spotykane w Domu Wê¿a. Dosia posiada³a orle pióro, które wygl±da³o jak zwyk³a ozdoba do w³osów, lecz w rzeczywisto¶ci potrafi³o pisaæ charakterem pisma osoby, o której pomy¶la³ ten, kto je trzyma³. Dziewczyna zmienia³a siê w³a¶nie or³a. Jej zadaniem podczas wypraw w Zakazanym Lesie by³y zwiady, czyli ostrzeganie reszty Huncwotek, gdyby kto¶ siê zbli¿a³.
Drugim zwiadowc± by³a Laura Defons, która zmienia³a siê w feniksa. Nie posiada³a oczywi¶cie wszystkich zdolno¶ci tego niezwyk³ego ptaka. Potrafi³a teleportowaæ siê w tej formie tam, gdzie cz³owiek nie móg³, przenosiæ ciê¿ary, a jej ³zy uzdrawia³y. To ostatnie zosta³o dobrze wykorzystane. P³omyk, bo takie mia³a przezwisko, nosi³a na szyi czerwon± fiolkê w kszta³cie p³omyczka, w której trzyma³a niekoñcz±cy siê zapas ³ez feniksa, dziêki czemu nie musia³a siê przemieniaæ, by kogo¶ uzdrowiæ. Gryfonka jednak prawdopodobnie (bo Huncwotki nie chcia³y ryzykowaæ, ¿eby to sprawdziæ), nie odrodzi³aby siê z popio³ów, gdyby zosta³a zabita bêd±c przemienion± w feniksa. Je¶li kto¶ mia³by opisaæ Laurê jednym zdaniem, by³oby to "Piekielnie zazdrosna dziewczyna Freda Weasleya.", bo Defons na ka¿dym kroku przypomina³a, ¿e "przystojniejszy z bli¼niaków", jest jej ch³opakiem. Gdy poznawa³a now± osobê, zw³aszcza dziewczynê, od razu zaznacza³a z kim chodzi. Fred te¿ by³ zazdrosny o Laurê, choæ nie w takim stopniu jak ona o niego. Nie by³o to nic dziwnego, gdy¿ brunetka by³a uwa¿ana za jedn± z naj³adniejszych dziewcz±t w szkole. Charakterem dorównywa³a Umbridge, chocia¿ potrafi³a byæ naprawdê mi³a i nie s³odzi³a tak, ¿e powodowa³a u innych odruch wymiotny. I, co najwa¿niejsze, z ca³ego serca nienawidzi³a ró¿owego.
Pomys³odawczyni± i pierwszym dowódc± bandy Huncwotek by³a Ana Black. Nazwisko nie by³o przypadkowe. Gryfonka by³a krewn± s³ynnego zbiega z Azkabanu, Syriusza Blacka. Konkretniej mówi±c, córk± jego dalekiego kuzyna, Procjona Blacka. Mordka (b±d¼ Ogonek) nie kry³a siê z tym faktem, ale tylko nieliczni wiedzieli, ¿e utrzymywa³a kontakt z W±chaczem. Do czasu, gdy ministerstwo magii zaczê³o kontrolowaæ sowy i kominki. Z Syriuszem ³±czy³o j± co¶ jeszcze. Zmienia³a siê bowiem w takiego samego wielkiego, czarnego psa przypominaj±cego ponuraka, jak on. By³y oczywi¶cie drobne ró¿nice. Ana w swojej psiej formie by³a nieco mniejsza, m³odsza, mia³a zadban± i l¶ni±c± sier¶æ, któr± Black po dwunastu latach w Azkabanie nie móg³ siê poszczyciæ. W ludzkiej formie mia³a tak¿e szare oczy, tak jak Syriusz. By³o to typowe dla mê¿czyzn z rodu Blacków, a dziewczyna odziedziczy³a to po swoim ojcu. I tylko to, bo ogólny wygl±d, ciemnoblond w³osy, urodê, mia³a po matce. Jej charakter jednak by³ ca³kowicie... blackowski. By³a dumna, z³o¶liwa dla wrogów, a gdy kto¶ nadepn±³ jej na odcisk, stawa³a siê wredna. Czasami czu³a dumê z pochodzenia od Blacków, na co zwykle nie zwraca³a uwagi, poniewa¿ nie zgadza³a siê z polityk± czystej krwi, której sama nie posiada³a bêd±c córk± mugolaczki. Gryfonka szczerze nienawidzi³a nazywania Syriusza morderc±. Od zabójstwa jej rodziców, gdy mia³a piêæ lat, by³ jej jedynym czarodziejskim krewnym. Dziewczynê i jej starsz± siostrê, Emê, wychowali mugolscy dziadkowie. Ogonek ledwie pamiêta³a rodziców. W³a¶nie dlatego traktowa³a i kocha³a Syriusza jak w³asnego ojca. Ana w ¿adnym wypadku nie gardzi³a mugolami, w koñcu sama zosta³a wychowana przez parê niemagicznych ludzi, którzy byli wspaniali, lecz zawsze bêd±c u nich czu³a siê obco. Nie nale¿a³a przecie¿ do ich ¶wiata. Mordka posiada³a obro¿o-bransoletkê - gdy by³a cz³owiekiem, by³a to czerwono-zielona bransoletka spleciona z cienkich paseczków, a kiedy by³a psem - zmienia³a siê w zwyczajnie wygl±daj±c± skórzan± obro¿ê. Nie by³a ona jednak zwyk³a, poniewa¿ potrafi³a przenie¶æ tego, kto j± nosi³ albo dotyka³ nosz±cego, w czasie o kilka godzin wstecz. Z racji swojej wielko¶ci zadaniem Mordki by³o uspokajanie wilko³aka w razie potrzeby. Nie robi³a tego sama, pomaga³a jej w tym Amy Padias, która przemienia³a siê w wilka. Gwarantowa³o to Huncwotkom, ¿e gdyby Anie nie uda³o siê uspokoiæ przyjació³ki z "futerkowym problemem", Padi (tak by³a nazywana) zrobi to na pewno.
Amy jako pierwsza z pi±tki, nauczy³a siê nielegalnie animagii, jeszcze zanim dziewczyny dowiedzia³y siê, ¿e jedna z nich by³a wilko³akiem. To w³a¶nie id±c w ¶lad za Padi, Ana, Laura i Ew potajemnie nauczy³y siê przemieniaæ w zwierzêta. Blondynka by³a zaskakuj±co cicha i spokojna jak na Huncwotkê, choæ nie mo¿na by³o powiedzieæ, ¿e by³a grzeczna. Kocha³a robiæ kawa³y, choæ raczej widzia³a w nich umiar, w przeciwieñstwie do reszty. Na szyi Amy wisia³ dzwoneczek, który usypia³ ka¿dego, któremu zadzwoni³ przed twarz±.
Najmniejsz± z pi±tki animagów i drugim dowódc± bandy by³a Jessica Collet, w skrócie nazywana Jess lub Jessy. Ksywek mia³a kilka - Psinka, £aps, £apson, £apciuch i wiele innych przekszta³ceñ jej g³ównego i ulubionego przezwiska - £apy. Dok³adnie tak, dziewczyna by³a najwiêksz± fank± Syriusza Blacka w Hogwarcie i na jego cze¶æ nada³a sobie ten pseudonim. W³a¶nie ona wymy¶li³a ksywki Any, któr± czêsto wypytywa³a o W±chacza. Mog³o to wydawaæ siê zaskakuj±ce, jednak £apa wola³a koty ni¿ psy. Sama posiada³a jednego, potajemnie przemyconego do Hogwartu, a tak¿e zmienia³a siê w bia³o-rudego kotka. Jej funkcj±, z racji niewielkiego rozmiaru i zwinno¶ci, by³o naciskanie naro¶li na pniu Bij±cej Wierzby. Choæ by³o to równie wa¿ne zadanie co zwiady czy pilnowanie wilko³aka, Jess nie by³a z tego powodu zbytnio zadowolona, poniewa¿ t± sam± funkcjê spe³nia³ Peter Pettigrew, przez którego zakoñczy³a siê Era Huncwotów. £apa by³a wielk± optymistk±. Podczas gdy wiêkszo¶æ stawa³a siê coraz bardziej ponura wraz z kolejnymi dekretami edukacyjnymi, ona nadal siê u¶miecha³a. Jednak ka¿dy kto siê do niej zbli¿y³, musia³ pamiêtaæ, ¿e mia³a nie tylko hiszpañsk± urodê (ciemnobr±zowe, wrêcz czekoladowe w³osy i takie same oczy), ale i temperament. Biada temu, który j± zdenerwowa³. Podobnie jak Ana nienawidzi³a jak kto¶ nazywa³ Syriusza Blacka morderc± i nigdy nie wierzy³a, ze nim by³, mimo ¿e jeszcze go nie zna³a. Je¶li kto¶ go obrazi³, to móg³ uciekaæ gdzie pieprz ro¶nie, a nawet dalej, a £apa i Mordka i tak go dorw± i ukarz±. Nie by³o oczywi¶cie dnia, w którym Jess nie pyta³aby Anê o Syriusza, choæ ona ostatnio nie mog³a za wiele odpowiedzieæ, bo sama mia³a z nim ograniczony kontakt. Przedmiot Jessici by³ typowo koci, a mianowicie posiada³a kolorow± w³óczkê. Dzia³a³a ona jak niæ Ariadny dla tego, który trzyma³ jej koniec - nie mo¿na by³o siê z ni± zgubiæ. Dodatkowo zosta³o rzucone na ni± Zaklêcie Zmniejszaj±co-Zwiêkszaj±ce, dlatego Jess mog³a trzymaæ j± w kieszeni tak, ¿e nikt nie widzia³, ¿e co¶ w niej mia³a. W tajemnicy przed innymi Huncwotkami zaczarowa³a swoj± w³óczkê, ¿eby odbija³a siê jak pi³ka. Gryfonka nauczy³a siê animagii jako ostatnia z ich grupy, gdy ju¿ powsta³ pomys³ utworzenia Huncwotek.
Ostatni± z bandy by³a Jean Wolpert, daleka krewna Remusa Lupina. Tak jak on bêd±c ma³ym dzieckiem zosta³a ugryziona przez wilko³aka. Nie by³ to jednak Fenrir Greyback, lecz jego dobry znajomy, Myron Donovan. Lunciak, bo tak± mia³a ksywkê, by³a mi³a, pracowita i nie stroni³a od nauki (czego nie mo¿na powiedzieæ o reszcie Huncwotek), ale lubi³a te¿ dobr± zabawê. Po jej wygl±dzie ciê¿ko by³o zauwa¿yæ mêcz±ce noce pe³ni ksiê¿yca. Zawsze by³a tak samo radosna i ¿wawa, choæ nieco mniej. Jedynym ¶ladem by³o to, ¿e jej br±zowe w³osy stawa³y siê lekko matowe, a niebieskie oczy traci³y blask. Gdy kole¿anki odkry³y jej sekret, by³a za³amana, lecz one nie tylko siê od niej nie odwróci³y, ale zrobi³y to samo co Huncwoci dla Lupina. Jean podobnie jak Laura, nosi³a na szyi fiolkê, tylko czarn± w kszta³cie pazura. W ¶rodku trzyma³a niekoñcz±cy siê zapas Wywaru Tojadowego, dziêki któremu przewa¿nie by³a spokojna jako wilko³ak. Wiêkszo¶æ Huncwotek by³a na pi±tym roku, a co za tym idzie, czeka³y je sumy. Jedynie Laura, szóstoklasistka, by³a ju¿ na poziomie OWUTEMów. Z kolei Jean by³a w czwartej klasie, wiêc jeszcze nie musia³a martwiæ siê egzaminami.
Dzi¶ by³ dwudziesty trzeci grudnia, zaczyna³y siê ferie ¶wi±teczne i wszystkie Huncwotki siedzia³y w przedziale Express Hogwart. Gwar rozmów by³ przerywany przez prychanie Zgubusia, kota Jess, i jego skrobanie pazurkami po kratkach transportera, którego nie lubi³. S³ychaæ by³o tak¿e pohukiwanie niezadowolonych sów, zw³aszcza ¦nie¿ka, ¶nie¿nej sowy Any oraz puchacza £apy, Mateusza, którym ha³as nie dawa³ siê zdrzemn±æ. Najg³o¶niejsza by³a jednak sama Jess. By³ to bowiem najszczê¶liwszy dzieñ w jej ¿yciu. Jecha³a na ¶wiêta do Syriusza Blacka.
- Mordko, Ogonku ty mój, czy ja ci ju¿ dziêkowa³am, ¿e mogê spêdziæ ¶wiêta u Syriuszka? - zapyta³a Jess.
- Tak, £apko, milion razy odk±d ci o tym powiedzia³am - odpowiedzia³a Ana. - Ale b±d¼ ju¿ cicho. Nie chcê, ¿eby kto¶ siê dowiedzia³ gdzie jedziemy. I pamiêtaj, ¿eby nazywaæ go W±chaczem.
- Dobra, a kto tam jeszcze bêdzie? - spyta³a ju¿ nieco spokojnie Collet, lecz na twarzy nadal mia³a rumieñce.
- No, Alex, Ema, Harry i Ron. Hermiona leci z rodzicami na Karaiby, a reszta Weasleyów bêdzie tylko na chwilê, a potem wracaj± do Nory, bo przyjecha³ Charlie. A, no i my¶lê, ¿e bêdzie te¿ Lupin. Reszta Zakonu Feniksa te¿ mo¿e siê przewinie - odpowiedzia³a Black.
- Kurczê, chcia³abym choæ jeszcze raz go spotkaæ. By³ najlepszym nauczycielem obrony jakiego mieli¶my - powiedzia³a Jean.
- Dziewczyny, musimy kiedy¶ wszystkie sze¶æ pojechaæ do W±chacza - stwierdzi³a Laura. - My¶lê, ¿e nie mia³by nic przeciwko, prawda Ana? - zapyta³a.
- No tak, ale... ee... widzicie... ja mu nie powiedzia³am, ¿e jedna z nas jest ¦lizgonk±. My¶li, ¿e jeste¶my szóstk± Gryfonek. Wiecie, W±chacz nie przepada za Slytherinem, wiêc wola³am mu o tym na razie mu o tym nie mówiæ - odpowiedzia³a Ogonek udaj±c nag³e zainteresowanie swoimi palcami.
- Na pewno nie bêdzie z³y, jak dowie siê, ¿e Do¶ka nie jest jak inni ¦lizgoni - powiedzia³a Jess. - A w³a¶nie, Ana, twoi dziadkowie te¿ bêd± u Syriusza? - zapyta³a.
- ¯artujesz? Jedziemy do domu przez wieki zamieszkiwanego przez przeciwników mugoli. Nawet nie chcê wiedzieæ, co by mog³o siê staæ, gdyby który¶ tam wszed³ - odpowiedzia³a Mordka.
- Kto nas odbierze? - zapyta³a £apa. - W±chacz? - doda³a z nadziej±.
- Mówi³am ci ju¿, ¿e on nie mo¿e wy³aziæ z domu. Nawet jako pies. Nas i Alexa odbior± Moody i Lupin. Na Harry'ego i Rona maj± czekaæ Kingsley Shacklebolt i Tonks... znaczy Nimfadora Tonks, ale ka¿e mówiæ do siebie po nazwisku, bo nie znosi swojego imienia. Resztê Weasleyów odbior± ich rodzice - odpowiedzia³a Ana.
- Je¶li ju¿ jeste¶my w temacie Weasleyów, Laura, jak ty wytrzymasz tyle bez Freda? Nie maj±c mo¿liwo¶ci pilnowania go? - zapyta³a Amy.
- Potrafiê bez niego wytrzymaæ i wcale go nie pilnujê - odpar³a czerwieniej±c siê P³omyk.
- Owszem, wy przynajmniej nie ca³ujecie siê niemal non stop, a raczej nie próbujecie siê nawzajem wessaæ jak Do¶ka i Mist - za¿artowa³a Jean.
- Wcale siê nie ca³ujemy bez przerwy - zaprzeczy³a Ew oblewaj±c siê rumieñcem.
- Tak, wiemy co robicie, gdy my¶licie, ¿e jeste¶cie sami - powiedzia³a Ana. - To kiedy mo¿emy siê spodziewaæ ma³ej Dosi albo ma³ego Mista? - zapyta³a, na co Ellie jeszcze bardziej siê zarumieni³a, a reszta Huncwotek zachichota³a.
- Zabezpieczamy siê, je¶li chcecie wiedzieæ - odpar³a Ewilan. - Jeste¶cie zazdrosne, bo ja i Laura mamy ch³opaków, a wy nie - doda³a.
- Ja jadê poznaæ mojego przysz³ego mê¿a, wiêc na pewno nie o mnie mowa - odpar³a Jess.
- No, widzê, ¿e ju¿ zaplanowa³a¶ wspóln± przysz³o¶æ z W±chaczem - powiedzia³a Ogonek.
- Jak tylko skoñczê szko³ê... i oczyszcz± go z zarzutów... we¼miemy ¶lub. Zamieszkamy w domku na wsi, a ty razem z nami - odpar³a £apa z rozmarzon± min±.
- Dziêki, ¿e o mnie pomy¶la³a¶. Nie zapominaj o Harrym, nie ma opcji, ¿eby W±chacz nie zamieszka³ z nim, gdy te pacany z ministerstwa naucz± siê wykonywaæ swoj± robotê jak nale¿y - zauwa¿y³a Ana. - Rozumiem, ¿e swoj± córkê nazwiecie po mnie i zrobicie mnie chrzestn±? - zapyta³a.
- No oczywi¶cie, bêdziemy mieæ piêæ córek, ka¿da bêdzie mieæ imiê po której¶ z was, a pierwsza po tobie - odpowiedzia³a Jess. - Hej, a mo¿e my spróbujemy znale¼æ i z³apaæ tego Glizdogona? I przyprowadziæ do Knota? - spyta³a.
- Plan ciekawy, tylko nie zapominaj, ¿e nam nie wolno czarowaæ poza szko³±. No i szybko by siê zorientowali, ¿e wysz³y¶my z Kwatery G³ównej - odpowiedzia³a Ogonek.
Podró¿ minê³a zaskakuj±co szybko. Gdy poci±g zatrzyma³ siê na peronie 9 i 3/4 by³ ju¿ zmierzch. Huncwotki po¿egna³y siê ¿ycz±c sobie weso³ych ¶wi±t i pobieg³y do swoich rodzin. Jedynie Ana i Jess nadal sta³y obok Hogwart Express.
- Gdzie Moody i Lupin? - zapyta³a £apa.
- Maj± czekaæ na nas po mugolskiej stronie - odpowiedzia³a Mordka. - Znowu to samo. Ten Alex nie móg³by choæ raz zjawiæ siê punktualnie? - zapyta³a bardziej siebie ni¿ Psinkê.
- Jestem. - Us³ysza³y za sob± g³os czarnow³osego ch³opaka.
- No wreszcie - powiedzia³a Jess, która mia³a ochotê skakaæ ze szczê¶cia.
- Chod¼my - doda³a Ana.
We trójkê ruszyli ku barierce. Nie odzywali siê do siebie ani s³owem, nie chc±c zwracaæ na siebie uwagi. By³o to jednak niemo¿liwe, bo jastrz±b Alexa, Endrju, nawet na chwilê nie zamyka³ dzioba.
- Do cholery, ucisz to ptaszysko! Wszyscy siê na nas gapi±! Nie mog³e¶ sobie kupiæ sowy jak normalny cz³owiek? - zapyta³a zirytowana Ana.
- Sowy s± nudne - odpowiedzia³ jej kuzyn. - Endrju wcale nie jest tak bardzo g³o¶ny. Po prostu nie lubi t³umów, jak nie bêdzie tylu ludzi, to przestanie - doda³.
- Wypraszam sobie, mój Mateuszek nie jest nudny - oburzy³a siê Jess.
- Mój ¦nie¿ek te¿ nie - powiedzia³a Ana.
Dziewczyny pierwsze przesz³y przez barierkê do ¶wiata mugoli, a Alex pocz³apa³ za nimi jak cieñ. Mimo ¿e t³um siê przerzedzi³, jastrz±b Alexa ani trochê siê nie uciszy³. Musieli szybko znale¼æ Lupina i Moody'ego, zanim Endrju zwróci uwagê osoby, która nie powinna ich zobaczyæ.
- S± przy bramie! - zawo³a³a Mordka.
Remus Lupin by³ ubrany w swoje zwyk³e, po³atane ubrania. Szalonooki ubrany by³ w d³ugi p³aszcz, a jego kapelusz by³ ¶miesznie przekrzywiony, by zas³ania³ magiczne oko.
- Dzieñ dobry, profesorze Lupin i profesorze Moody - przywita³a siê Jess, a Ana i Alex zrobili to samo.
- Witajcie, Jessica, Ana i Alex - odpowiedzia³ uprzejmie Lupin.
- Collet, Black i Black, macie wszystko? - zapyta³ Szalonooki grzmi±cym g³osem. - Czy ten ptak nie mo¿e byæ cicho? Silencio - powiedzia³ celuj±c ró¿d¿k± w jastrzêbia. Natychmiast zapad³a b³oga cisza.
- Jak siê dostaniemy na miejsce, profesorze Moody? Mugolskim metrem? - zapyta³a Ana.
- Nie, to zbyt ryzykowne. U¿yjemy ¶wistoklika - odpowiedzia³ Szalonooki.
- Dlaczego? - spyta³a Jess.
- Podejrzewamy, ¿e nasze ministerstwo magii mo¿e mieæ wtyki w hiszpañskim. Obawiam siê, ¿e kto¶ móg³ przeczytaæ twój list do twoich rodziców albo ich do ciebie - wyja¶ni³ Lupin.
- Nie napisa³am gdzie konkretnie jadê - zauwa¿y³a £apa.
- I bardzo dobrze, ale napisa³a¶ kto ciê zaprosi³ na ¶wiêta, wiêc mogli przys³aæ kogo¶, kto mia³by nas ¶ledziæ. Sta³a czujno¶æ! - zagrzmia³ Moody.
- Kto¶ nas ¶ledzi? - zapyta³a Ana.
- Nie widzê na razie nikogo podejrzanego, ale musimy byæ ostro¿ni. Idziemy, ¶wistoklik odlatuje za kwadrans - odpowiedzia³ Szalonooki.
Wyszli na ulice Londynu. Moody i Lupin zaprowadzili ich do jakiej¶ brudnej ¶lepej uliczki. W k±cie sta³o pêkniête wiadro, któremu brakowa³o uchwytu.
- Z³apcie za to wiadro, szybko, za minutê odlatuje - nakaza³ Lupin.
Wszyscy dotknêli wiadro, po chwili poczuli szarpniêcia w okolicach pêpków. Moody i Remus wyl±dowali na nogach, ale Ana, Jess i Alex nie mieli tyle szczê¶cia. Gdy podnie¶li siê z ziemi, zobaczyli przed sob± dwa domy z numerem jedena¶cie i trzyna¶cie.
- Collet, podejd¼ tu - powiedzia³ Szalonooki. - Przeczytaj i zapamiêtaj - doda³ podaj±c £apie karteczkê.
Jess nie musia³a czytaæ dwa razy, bo od Any zna³a ju¿ nazwê tego miejsca. Odda³a ¶wistek Moody'emu, który natychmiast go spali³.
- A teraz pomy¶l o tym, co przeczyta³a¶ - nakaza³ Szalonooki.
- Grimmauld Place 12 - £apa powtórzy³a w my¶lach to, co by³o napisane na karteczce.
Pomiêdzy domem numer jedena¶cie, a trzyna¶cie, wyrós³ brakuj±cy dom z numerem dwana¶cie. Rado¶æ i ekscytacja Jess siêgnê³a zenitu. Ju¿ za chwilê pozna Syriusza Blacka.
Na wstêpie powiem, ¿e by³am ciekawa co wyjdzie z podwójnego autorstwa. I szczerze mówi±c jestem rozczarowana, bo by³o kilka drobnych b³êdów, których nie powinno byæ, bo w koñcu piszecie to we dwie. Moim ulubionym by³o "³zów feniksa"
Wasza praca jest nieco chaotyczna. Mimo, ¿e robicie akapity i niby wszystko jest po kolei to jest chaos. I gdybym nie zna³a Was z Hogwartu by³o by jeszcze gorzej. Za du¿o bohaterów na raz.
Fabularnie na razie nudno, ale piszcie dalej. Zobaczymy co tam ciekawego wykombinujecie.