Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Harry Potter i Czara...

Kategoria: Streszczenia
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Streszczenie czwartej części przygód Harry'ego.
>> Czytaj Więcej

Hufflepuff

Kategoria: Hogwart
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

Jeden z czterech domów w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, założony przez Helgę Huflepuff.
>> Czytaj Więcej

Lily Luna Potter

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

Opis jedynej córki Ginny i Harry'ego Potterów.
>> Czytaj Więcej

Ravenclaw

Kategoria: Hogwart
Autor: Prefix użytkownikarozaiestrange9

Jeden z czterech domów w Hogwarcie - inteligencja, kreatywność oraz spryt - to cechy mieszkańców ...
>> Czytaj Więcej

Lily Evans Potter

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Matka Harry'ego Pottera, czarownica pochodząca z mugolskiej rodziny, wybitnie uzdolniona.
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Co tym razem kryje się na stronach naszego magicznego czasopisma?
>> Czytaj Więcej

Rita Skeeter

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Redaktorka Proroka Codziennego, animag, autorka kontrowersyjnych książek.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Rozdział II

Tytuł: Rozdział II
Seria: Tam, gdzie śpiewają umarli
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikajulietta115

Podczas rozgrywającego się w Hogwarcie Turnieju Trójmagicznego kilkoro uczniów wybiera się poza t...
>> Czytaj Więcej

Spotkanie

Tytuł: Spotkanie
Gatunek: Inne
Autor: Alette

Myślisz, że to normalne, że jednego dnia jesteś najlepszym przyjacielem, a następnego to wszystko...
>> Czytaj Więcej

To wszystko na nic

Tytuł: To wszystko na nic
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Moja praca na eliminacje III Turnieju Fan Fiction z 2016 r.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Fabryka snów

Tytuł: Fabryka snów
Seria: Fabryka snów
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikadreamistru

Gorzka historia w powojennej rzeczywistości, gdzie nic nie potoczyło się tak, jak powinno, rzucaj...
>> Czytaj Więcej

[NZ]6. Spisek

Tytuł: 6. Spisek
Seria: Polska Szkoła Magii
Gatunek: Inne
Autor: Prefix użytkownikaCitheronia

Nie pozwól innym decydować za Ciebie...
>> Czytaj Więcej

Przeżycia Draco...

Tytuł: Przeżycia Draco Malfoy'a
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

Zapraszam do czytania
>> Czytaj Więcej

[NZ]5. Fałszywa umowa

Tytuł: 5. Fałszywa umowa
Seria: Polska Szkoła Magii
Gatunek: Inne
Autor: Prefix użytkownikaCitheronia

Wykorzystaj cudze spiski do własnych celów...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 39
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 3 osoby
Prefix użytkownikaViolet-Horde (Sklepikarz w Hogsmeade)
Prefix użytkownikakrnabrny (Minister Magii)
Prefix użytkownikaHermionka78 (Wybitny uzdrowiciel)
Łącznie na portalu jest
41,851 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 816
Było: 26.07.2017 10:16:04
Napisanych artykułów: 953
Dodanych newsów: 8,869
Zdjęć w galerii: 19,774
Tematów na forum: 3,148
Postów na forum: 293,659
Komentarzy do materiałów: 208,627
Rozdanych pochwał: 2,947
Wlepionych ostrzeżeń: 4,133
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  HUFFLEPUFF!

Gryffindor
Punktów: 350
uczniów: 2500
Hufflepuff
Punktów: 611
uczniów: 2636
Ravenclaw
Punktów: 272
uczniów: 3717
Slytherin
Punktów: 341
uczniów: 2922

Ankieta
Wyjeżdżasz na wakacje nad morze. Kogo wybierzesz na swojego opiekuna?

Severusa Snape'a - w końcu nie będę musiał/a się myć!
5% [9 głosów]

Molly Weasley - nigdy nie jadłem/am zupy cebulowej, wakacje z tą kobietą to marzenie każdego żołądka!
3% [5 głosów]

Hagrida - oby przyjechał ze sklątką tynowybuchową, nauczymy ją pływać!
6% [11 głosów]

Ginny Weasley - ciekawe, jak wygląda w bikini, hmm?
8% [15 głosów]

Hermionę Granger - wakacje bez nauki to nie wakacje!
5% [9 głosów]

Harry'ego Pottera - latanie na miotle od rana do wieczora, to jest to!
12% [23 głosy]

Bliźniacy Weasley - te wakacje na długo pozostałyby w mojej pamięci!
46% [85 głosów]

Artura Weasleya - jak to się mówi w młodzieżowym slangu... Na przypale albo wcale!
5% [9 głosów]

Voldemort - czym by były wakacje bez odrobiny ryzyka? Kto by się przejmował śmiercią czy torturami
11% [20 głosów]

Ogółem głosów: 186
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 15.08.17

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorMiranda Wolfin ostatnio widziano 23.10.2017 o godzinie 18:05 w Stadion Quidditcha
Personel Albus Dumbledore ostatnio widziano 23.10.2017 o godzinie 14:34 w Sala Numerologii
Personel Albus Dumbledore ostatnio widziano 23.10.2017 o godzinie 14:31 w Klasa Starożytnych Run
Personel Albus Dumbledore ostatnio widziano 23.10.2017 o godzinie 14:28 w Klasa Historii Magii
Personel Albus Dumbledore ostatnio widziano 23.10.2017 o godzinie 14:25 w Sala transmutacji
Personel Albus Dumbledore ostatnio widziano 23.10.2017 o godzinie 14:24 w Sala Mugoloznawstwa
[NZ] W stronę magii
***
Gatunek: Inne
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 1270 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5].
3
W stronę magii, rozdział 3.

Lekcje eliksirów były najmniej lubianym przez An fragmentem całej edukacji w Hogwarcie. Szczególnie od drugiej klasy, kiedy to Gryfoni mieli te zajęcia razem z uczniami Hufflepuffu. Najgorsze dla dziewczyny wcale nie było samo tworzenie wywarów, czy sposób w jaki profesor Stermins prowadził zajęcia. Do szału doprowadzało ją natomiast przebywanie w tym samym pomieszczeniu, co pewien szóstoroczny Puchon.

Dotyczyło to również Wielkiej Sali.
- No nie – powiedziała Aniel, gdy razem z przyjaciółką stanęły w przejściu i ujrzały przed sobą cztery długie stoły. Przy tym poświęconym Gryfonom od razu zauważyły niepasujący do reszty żółty kolor. Bił po oczach, jak olbrzym na dziecięcym przyjęciu. - Ktoś znowu podrywa Tanię.

Ruszyły w stronę Puchona. An zaciskała zęby, żeby nic nie powiedzieć i powtarzała w myślach, że potrafi przejść obok niego obojętnie, ale gdy była dostatecznie blisko, nie wytrzymała.

- O! Malcolm, chyba się trochę pomyliłeś, nieprawdaż?
- To tak jak dyrektor, kiedy postanowił wpuścić cię do Hogwartu – odpowiedział chłopak, odwracając się w jej stronę. Miał brązowe oczy i czarne, sięgające ramion włosy, które zawsze odgarniał za prawe ucho. Pokazywał w ten sposób znamię, kształtem przypominające literę C. Zawsze chwalił się, że to dowód na pochodzenie z rodu Coltów, czasami dodając, jakoby podobne znaki na policzku charakteryzowały w jego rodzinie czarodziejów ze szczególnymi zdolnościami. Gdy Gryfonka mierzyła się wzrokiem ze swoim wrogiem, myślała o niecodziennej cesze, która dotyczyła akurat jego. Była niemal pewna, że chodzi o nadprzyrodzoną głupotę.

Po chwili chłopak rozluźnił się i odwrócił do rudowłosej Tanii. Szepnął jej coś na ucho, wywołując chichot, potem cmoknął w policzek i pożegnał się. Gdy wracał do kolegów, Aniel nie zeszła mu z drogi, a on nie zamierzał o to prosić ani omijać przeszkody. Przeszedł na tyle blisko, że szturchnięcie jej łokciem, było niewidoczne dla nikogo, ale odczuwalne dla Gryfonki. Była na siebie zła. Czuła, jakby chłopak uderzył ją w twarz, a ona nie potrafiła mu oddać. Bolało, w końcu sama była sobie winna.

Z zamyślenia wyrwał ją głos Tanii.
- Możecie przestać się zachowywać jak gówniarze? - Patrząc na An ze złością, założyła ręce na piersi. - Ile ty masz lat, że nie pozwolisz mu nawet podchodzić do naszego stołu? - Prychnęła, chwyciła kanapkę i wstała, zarzucając rudymi włosami.
- Ma trochę racji – podsunęła Maria, która już zajęła miejsce i nakładała jajecznicę na dwa talerze. - Tylko że Malcolm wcale nie jest lepszy od ciebie.
- Dzięki, to pocieszające. I dzięki za troskę, ale nie jestem głodna.
- Wyglądasz, jakbyś miała za chwilę stracić przytomność. Musisz coś zjeść - powiedziała, a gdy An zajęła miejsce obok niej, dodała - mam pewną myśl. Wiesz, że zawsze chciałam napisać książkę, prawda?
- Tak, mówisz o tym co najmniej raz dziennie. Co nowego tym razem, następczyni pani Rowling?
- Chyba właśnie dostałam znak od świata, jak spełnić moje marzenie. Napiszę o tobie.
- O mnie? - zapytała Gryfonka, spoglądając na koleżankę z uniesionymi brwiami. - O mnie?
- Tak... I Malcolmie. Czekaj, czekaj, daj mi dokończyć – powiedziała, widząc że Aniel próbuje dojść do głosu. - To może być całkiem niezłe. Przede wszystkim, jesteś uzdrowicielskim ewenementem. Czyli mamy tutaj ciekawego bohatera. Po drugie Colta, który... tego w tobie nie lubi. Mogłabym z tego zrobić jakiś długoletni konflikt. O! Powiedzmy, że razem będziecie starali się o jakieś stanowisko w Ministerstwie Magii. Jedno z was je dostanie – najlepiej ty, w końcu nie jesteś zwykłym czarodziejem - drugie będzie wściekłe... Może jeszcze wkręciłoby się w to miłość do Tanii? Albo morderstwo. Czekaj jeszcze chwilę. A wiesz, co jeszcze byłoby fajne? Mogłabyś pomóc mi w pisaniu, wyładować przy tym agresję i nie miałabyś potrzeby przenosić jej na Malcolma. Co o tym myślisz?

Aniel ukryła twarz w dłoniach, potem udawała, że chce ją zanurzyć w dzbanku z mlekiem, a w końcu zwróciła się do talerza.
- Dlatego nie należy przyjaźnić się z artystami. Jajecznico, co robić?!
- Nie wygłupiaj się. To naprawdę mógłby być ciekawy pomysł. Zawsze mi powtarzasz, że konflikty, które opisuję, nie mają za grosz autentyczności. Tutaj autentyczność, aż bije po oczach!
- Po pierwsze – An odetchnęła i chwyciła koleżankę za dłoń – nie życzę sobie pisania czegokolwiek o mnie. Szczególnie, jeżeli mam być uzdrowicielskim ewenementem. ŻADNYCH uzdrowicielskich ewenementów! Po drugie, Malcolm też nie będzie sobie tego życzył. No chyba, że powiesz mu, że ja sobie tego nie życzę. - Przez chwilę analizowała własne słowa, a potem wzruszyła ramionami. - Po trzecie, Tania będzie miała takie samo zdanie na ten temat. Po czwarte, to głupi pomysł. - Odwróciła się do talerza, ale po chwili uniosła widelec i dodała - i żadnych morderstw.
- Dlaczego?
- Bo jak go kiedyś zabiję, to będę pierwszym podejrzanym.
- Oj nie naśmiewaj się z tego. - Obie wróciły do jedzenia, ale Mary nie dawała za wygraną. - To naprawdę dobry pomysł. I nie będę pisać o tobie. Zmienię imię. Bohaterką będzie... powiedzmy Anna, może być?
An nie odpowiedziała, była zbyt zajęta rozgrzebywaniem jajecznicy.
- Nie? To może Angelika? Dobra, wygrałaś – dodała, gdy usłyszała prychnięcie. - Żadne imię, które można zdrobnić do An.
- Podziwiam twój talent do czerpania inspiracji z dennych rzeczy, ale proszę, nie wciągaj mnie w żadną sztukę. Pisz o czym chcesz, ale nie o mnie, ani o niczym, co mnie dotyczy, dobrze? A przynajmniej zmień to tak, żeby nikt się nie domyślił o kogo ci chodzi. Zostaw długoletni konflikt. I wymyśl jakiś lepszy powód tego konfliktu. Może dwóch facetów kłócących się o dziewczynę w szkole? A potem rywalizujących o pracę. To by było niezłe.
- To by było genialne! - Dziewczyna poderwała się i ucałowała koleżankę w policzek. Ta również podskoczyła w równym stopniu zdziwiona, co przestraszona. - Mogę opisać kilka twoich sprzeczek z Malcolmem?
- Nie, nic co się wydarzyło między mną, a Malcolmem, koniec kropka.
- Nawet to, jak ze swędzącym proszkiem dobrałaś się do jego stroju do quidditcha i przez cały mecz drapał się i przeklinał?
- Dobra – odpowiedziała Aniel po chwili. - To możesz wykorzystać. Akurat z tego jestem cholernie dumna.
- Wiesz co? - Mary oparła się o stół i wpatrzyła w lekko zachmurzone niebo na suficie. - Już widzę, jak wysyłam tę książkę... nie, to arcydzieło do wydawcy. Jak w Esach i Floresach stoi na wystawie, z moim nazwiskiem na okładce. Jak ludzie przychodzą na moje spotkania autorskie...

Aniel była zafascynowana. Zawsze tak wyobrażała sobie Romea wzdychającego do Julii. Podpierającego się na ręce w dziwnej pozycji - zapewne niewygodnej, ale dla kogoś w takim stanie emocjonalnym, ból fizyczny nie miał znaczenia. Z rozmarzonym wzrokiem wpatrywał się w dal i powtarzał słowa przepełnione miłosnymi obietnicami. Mary wyglądała tak samo. Tylko, że ona wzdychała do siebie, jako niedoszłej pisarki.

- Nie dość, że jesteś hipochondryczką i panikarą – zaczęła An z rozbawieniem - to jeszcze marzycielką z niepoprawnym spojrzeniem na świat. Wydaje mi się, że to nie ja z naszej dwójki mam problemy z głową.
- Może - odparła Mary, wyrywając się z marzeń na jawie. - Ty na pewno powinnaś przestać grzebać widelcem w talerzu. Nie do tego on służy.


* * *


Plotka krążąca po szkole mówiła, że profesor Stermins to hazardzista. Nawet jeżeli nie było to prawdą i chudy mężczyzna w znoszonych, porozciąganych rzeczach nie obstawiał wyników na meczach quidditcha, to uwielbiał rywalizację. Często opowiadając o eliksirach zdarzało mu się zabłądzić w anegdotki związane ze światem sportu, czy innych gier. Wydawało się, że o rodzajach dopingu i stymulacji poszczególnych zdolności wiedział więcej, niż niejeden zawodnik, który stosował tego typu środki. Lubił przyglądać się każdej możliwej rozgrywce. Od turniejów szachowych, przez międzydomowe mecze w Hogwarcie, aż po mugolskie wyścigi konne i piłkę nożną. Nawet niektóre jego lekcje przypominały konkursy.

- Dobrze moi drodzy! Dzisiaj oszczędzę wam mojego gadania – powiedział wyciągając z biurka pliczek kartek, a pod cienkim wąsem zagościł delikatny uśmiech. Słabo oświetlona i pozbawiona okien sala sprawiała, że An poczuła dreszcz. Jakby gra toczyła się o jej życie. - Tę lekcję poświęcimy na praktyczne wykorzystanie waszej wiedzy z poprzednich lat. Każdy z was dostanie do uwarzenia prosty eliksir. Proszę nie podglądać! - Machnął różdżką, a karteczki z jego dłoni rozproszyły się po sali i każda wylądowała przy innym kociołku. - Te zadania są tak proste, że powinny zająć wam najwyżej pół godziny. Dzisiaj macie znacznie więcej czasu... ALE! - Zrobił pauzę, a w klasie dało się dostrzec dwa rodzaje reakcji. Jedni prostowali się i trzymali ręce blisko karteczek, gotowi w każdej chwili odwrócić je i przeczytać treść zadania. Pozostali wzdychali, błagając w myślach, żeby kolejna z wspaniałych gierek profesora dobiegła już końca.
- ALE... - powtórzył – nie wszystkie składniki, których zwykle się używa, są dla was dostępne. Pamiętając to, co mówiłem wam w zeszłych latach na temat właściwości poszczególnych ingrediencji oraz ich zamienności, musicie wybrnąć z tej sytuacji. Na przykład w eliksirze Morfesza, którego oczywiście nikt z was dzisiaj nie będzie robił, zamiast skrzydeł ważki można równie dobrze użyć szczurzego ogona nasiąkniętego wyciągiem z wierzby, o ile wcześniej pozwoli się wywarowi odpocząć przez dobę. Wasze zadania są znacznie prostsze, w razie problemów możecie skorzystać z podręczników, ale za każde ich użycie zdobywacie dziesięć minut karnych. Cztery osoby, które najszybciej przyniosą mi dobrze uwarzony eliksir, zdobywają najwyższe oceny i po dziesięć punktów dla swojego domu. Są jakieś pytania?

Aniel spojrzała na chłopaka stojącego ławkę dalej. Puchon co chwilę prostował i zginał palce, jakby od refleksu zależała jego ocena z przedmiotu.
- Nie ma pytań? W takim razie, kto pierwszy, ten lepszy!

Dało się słyszeć odgłosy wyginanego pergaminu, kilka jęków i prychnięć. Gryfonka nie wydała z siebie żadnego dźwięku, ale gdy ujrzała napis „eliksir oczyszczający”, uśmiechnęła się od ucha do ucha. Nawet nie spojrzała na widniejące niżej składniki, których nie mogła używać.

- To dobry moment, żeby dopiec Malcolmowi – powiedziała do stojącej za nią Mary. - Mam banalne zadanie.
- To odwal je szybko i potem mi pomóż. Nie chcę znowu dostać O! – odpowiedziała płaczliwym tonem. Nie podzielała ogólnej ekscytacji tymi lekcjami. Potrafiła warzyć proste eliksiry, ale kombinowanie nad składnikami, a co gorsza, presja współzawodnictwa ją przytłaczały. Szczególnie, że nie mogła liczyć na pomoc przyjaciółki – ta była zbyt zajęta swoim zadaniem, a pocierający czoło Malcolm tylko pobudzał ją do działania.
- Mam eliksir oczyszczający – ciągnęła An. - Uwarzę go z zamkniętymi oczami. Mogę nie być od niego lepsza, ale z tak prostym zadaniem na pewno będę szybsza. Żebym tylko niczego nie wysadziła w powietrze. - Zaśmiała się na myśl pierwszego roku w Hogwarcie, kiedy to właśnie ten eliksir był tematem lekcji. Mimo zapewnień nauczyciela, że jest to wywar, którego zepsuć nie można, Teddi Baryls postanowił udowodnić, że jest inaczej. Brwi odrastały mu przez dwie doby.

Mając to na uwadze, Aniel zabrała się do pracy. Ogień strzelał pod kociołkami, noże cięły, a profesor Stermins przechadzał się po pracowni, co jakiś czas wracając do biurka, żeby udostępnić podręcznik i z przerażającym uśmiechem dopisać ujemne punkty do odpowiedniego nazwiska.

Aniel nie mogła skupić się w stu procentach na swojej pracy. Część uwagi koncentrowała na tym, jak idzie Coltowi. Jak zwykle więcej myślał, niż robił. Rozpisywał coś na kartce, kreślił, dopisywał i drapał się po nosie. Na jego stole nie działo się zbyt wiele, w porównaniu do stołu Gryfonki, która obeszła już trzy z pięciu składników, których nie mogła używać. Problem zaczął się przy czwartym.

- Cholera... - An odwróciła się – chyba wszystko zepsułam.
- Ja chyba też – odparła Mary. - Wiesz jak pozbyć się tego krwistoczerwonego koloru albo przynajmniej wiru?

Dziewczyna uniosła brwi i zajrzała do kociołka koleżanki. Nie mogła uwierzyć własnym oczom, ale w środku znajdowała się czerwona ciecz, która na środku tworzyła lej. Wyglądało to tak, jakby ktoś wykrwawił się do wanny, a potem wyciągnął korek z jej dna.

- Możesz dodać...
- Ej! Panno z trzeciego rzędu. Proszę zając się własnym eliksirem!

An odwróciła się i spojrzała w stronę biurka. Nie była pewna, czy profesor zwracał się do niej. Przez ścianę pary, wydostającej się z kociołka przy pierwszej ławce nie widziała niczego, co stało w odległości większej niż cztery metry. Wolała nie ryzykować. Na kawałku pergaminu napisała krótką notatkę, którą podrzuciła koleżance, po czym wróciła do swojego zadania.

Zbyt się pośpieszyła. Wiedziała to. Świadomość błędu uderzyła ją jak piorun, pozostawiając na kilka sekund w stanie paraliżu. Dopiero wtedy do niej dotarło dlaczego Malcolm robił notatki. Patrzył na eliksir jak na całość, a nie jak na zadanie, z którego trzeba odhaczyć kolejne punkty. Zwykle też tak robiła. Czemu akurat tego jednego dnia musiała o tym zapomnieć?

Uderzyła pięścią w stół i spojrzała na niebieski płyn w kociołku. Starała się skupić na rozwiązaniu problemu, na przekuciu złości w motywację. Planowo powinna użyć teraz nóżek chrabąszcza, ale widniały one na liście zakazanych składników. Idealnym zamiennikiem byłyby łuski węża północnego, jednakże akurat w tym jednym przypadku, pomysł ten nie miał racji bytu. W zestawieniu z wcześniej użytymi składnikami, łuski zabiłyby wszelkie właściwości oczyszczające.

Miała dwa wyjścia. Albo rozpocząć warzenie od nowa i ugryźć problem z zupełnie innej strony albo zaryzykować. Spojrzała na zegarek. Nie było mowy o podjęciu nowej próby, nie zdążyłaby wyrobić się do końca lekcji, a co dopiero przed innymi. Musiała postawić wszystko na jedną kartę. Postanowiła, że oszczędzi czas nawet na myśleniu. Zamiast przeszukiwać zakamarki pamięci, wyskoczyła z ławki i podeszła do biurka.

- Chciałabym skorzystać z książki – powiedziała do nauczyciela, gdy ten wyłonił się z chmury dymu.
- Proszę bardzo. Timby, prawda? Wielka szkoda, całe dziesięć minut w plecy.

Wcale nie żałował. Wręcz cieszył się, bo gra powoli wchodziła na decydujący, najlepszy do oglądania, etap.

A Aniel mogła jeszcze wygrać. Chwilę później wróciła na swoje stanowisko z oczami traszki i nadzieją, że jednak się nie myliła. Odłożyła ingrediencje na stół, a w drodze po nóż jej ręka zastygła. Nagle wszelki ruch w klasie ustał, bo wszyscy doskonale słyszeli świst dobiegający ze środka sali. Dokładnie z kociołka jednej z Gryfonek. Aniel zaczerwieniła się i spojrzała na kolegów. Malcolm akurat stał w przejściu zmierzając do nauczyciela, ale jak wszyscy, zatrzymał się i patrzył w stronę dziewczyny. Nawet Mary stanęła na palcach, próbując zajrzeć do kociołka przyjaciółki. Z punktu widzenia, Aniel czas się zatrzymał. Chociaż wszystko trwało zaledwie ułamek sekundy, czuła na sobie spojrzenia kolegów i przechodzący po plecach dreszcz. Świst narastał. Musiał być słyszalny nawet na korytarzu.

An zbliżyła się do kociołka, ale zanim zdała sobie sprawę, co jest nie tak, jego zawartość eksplodowała.

Komentarze
avatar
Katherine_Pierce  dnia 22.01.2017 18:23
NIE MA JESZCZE KOMENTARZA? WSTYD.

Więc tak, ten rozdział jest genialny :D podoba mi się w nim postać An oraz jej przyjaciółki. Nie mamy idealnych bohaterek a takie normalne nastolatki. Jestem też ciekawa tego wątku z Malcolmem i książką Mary.

Czekam na rozdział 4 bo intryguje mnie co stało się z eliksirem że doszło do wybuchu xD
avatar
Prefix użytkownikaAdersYooo  dnia 31.01.2017 12:14
Bardzo dlugi ten ff :D z poczatku cos tanmbylo o sztutchaniu sie lokciem :D faktycznie ciekawe do ktorej klasy chodzily te osoby, czy jest to napisane w poprzednich rozdzialach?jezyk Mysle, ze ten ff jest dobrze napisany i przyjemnie sie go czyta, takze jak dla mnie na plus :D
avatar
Prefix użytkownikaMarcus Clinton  dnia 31.01.2017 12:36
Czytałem pierwszy rozdział i bardzo mi się podobał. Drugi rozdział mi gdzieś uciekł, ale zaraz go znajdę. Jednak zapewne część trzecia nie jest gorsza od tej początkowej. Jestem troszkę zaintrygowany i czekam na kolejny rozdział. Lekcja eliksirów jak zawsze skończyła się (nie)wypałem xD
avatar
Prefix użytkownikaPenelope  dnia 09.02.2017 16:20
Masz świetne pomysły na fabułę ;) eliksiry tak dokładnie opisane. I ten pomysł na bycie pisarką, no świetne ;)
Oczywiście też jestem zaciekawiona tym całym głupim puchonem. Fajnie że nie umieściłas go w Slytherinie.
Brakuje mi tylko wzmianki o tych plamach na rękach, ale na pewno jeszcze nam to wyjaśnisz ;)
avatar
Alette  dnia 27.02.2017 21:43
Ej, a mi się akurat rozdział nie podobał, dla mnie był najsłabszy ze wszystkich. Jakiś taki mało płynny jak na ciebie, te dialogi w wielu momentach brzmiały mi topornie, nie do końca ogarniałam kto co mówi, a konflikt z tym Malcolmem w ogóle... o co chodzi? Nie wiem, bo nie czytałam jakoś szybko ani przed snem, więc powinnam normalnie wszystko zrozumieć. Fajnie wyszło to mieszanie w kociołku i nieco inne podejście do eliksirów niż mieliśmy pokazane w serii, ale dialog między koleżankami strasznie mnie znudził.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Pan Śmierci
23.10.2017 20:10
Mikasa, no chce pogadac, ale jak obejrzę wszystko;p

Żywa legenda
23.10.2017 20:09
ulka_black_potter,
możemy potem pogadać o HoC :D pa!

Pan Śmierci
23.10.2017 20:08
Ok, lece bo house od cards oglądam. Co za serial xD nienawidzę claire

Żywa legenda
23.10.2017 20:08
ulka_black_potter,
taak,widziałam to kiedyś w necie, jedno wielkie NOPE

Pan Śmierci
23.10.2017 20:08
W Szanghaju jest jakaś tam góra i jest na niej szklany most. Widać wszystko co pod spodem. Straszny widok

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 35474 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 34147 punktów.

3) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

4) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 31527 punktów.

5) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 30321 punktów.

6) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 29012 punktów.

8) Limonka

Avatar

Posiada 28147 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 27352 punktów.

10) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 25780 punktów.

Facebook
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.14