Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje napra...

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór±...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym ...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz...

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ dec...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz...

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ dec...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej noc...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej noc...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêc...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêc...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 39
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] W stronê magii
***
Gatunek: Inne
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 10502 razy.
Rozdzia³y: [1], [2], [3], [4], [5].
4
W stronê magii, rozdzia³ 4.

Nie by³a pewna, co dzia³o siê potem, chocia¿ czas wydawa³ siê p³yn±æ zdecydowanie wolniej ni¿ zwykle. Czu³a pieczenie twarzy, ból w plecach i przebywaj±cych wokó³ ludzi. S³ysza³a ich krzyki, szum wody i buczenie, jednak wszystko wydawa³o siê dobiegaæ zza kilkumetrowej ¶ciany betonu. Albo z innego ¶wiata.

Otworzy³a oczy i od razu po¿a³owa³a tej decyzji, bo przez g³owê przesz³a fala bólu. Aniel unios³a rêce do twarzy, ale kto¶ chwyci³ j± za nadgarstki, blokuj±c ich ruch. Krzyknê³a. Zupe³nie zapomnia³a, gdzie siê znajduje. Jedyne, co wiedzia³a, to to, ¿e jaki¶ cz³owiek krêpuje jej ruchy, nie pozwala wstaæ. Le¿a³a na pod³odze i traci³a kontrolê nad w³asnym cia³em. Przez my¶l przesz³y jej wspomnienia, gdy nieznajomy mê¿czyzna chwyta j± za d³onie i splata je za plecami, ¿eby nie mog³a nic zrobiæ. ¦wiat toczy³ siê swoimi torami, a trzynastoletnia dziewczyna sta³a, zaciskaj±c powieki. Ba³a siê otworzyæ oczy. Gdy w koñcu to zrobi³a, by³o ju¿ za pó¼no. Jedyne, co wtedy czu³a, to wyrzuty sumienia. Gdyby zareagowa³a, nie da³a siê z³apaæ... czy wszystko potoczy³oby siê inaczej? Nie wiedzia³a. Nawet nie widzia³a, co siê wtedy sta³o. Mog³a ujrzeæ jedynie skutki, których nie chcia³a ogl±daæ.

Tym razem mia³o byæ inaczej. Chocia¿ nadal czu³a pieczenie, postanowi³a stan±æ oko w oko z tym, co j± czeka. Rozchyli³a powieki, ale zanim zd±¿y³a cokolwiek zrobiæ, przez jej twarz przeszed³ przyjemny ch³ód, przypominaj±cy zimn± m¿awkê w gor±cy dzieñ. Z pocz±tku rozmazany obraz zacz±³ siê wyostrzaæ, a¿ An zdo³a³a rozpoznaæ w niewyra¼nej plamie twarz profesora Sterminsa. Klêcza³ nad ni± z wyci±gniêt± ró¿d¿k±. Mia³ opanowane oczy, jednak pod nimi usta dr¿a³y, jakby ¿yj±c w³asnym ¿yciem. Wokó³, w chmurze dymu, gromadzili siê uczniowie. Niektórzy rozbawieni, inni przera¿ani, jak zwykle w takich sytuacjach, pokazywali co¶ palcami, szepcz±c miêdzy sob±.

By³a w lochach, w sali eliksirów. Warzy³a eliksir oczyszczaj±cy, ale co¶ posz³o nie tak. ¦wist, eksplozja... Spiête miê¶nie rozlu¼ni³y siê, ciê¿ar spad³ z klatki piersiowej, a Gryfonka znowu zamknê³a oczy. Nic jej nie grozi³o, nic nie grozi³o nikomu w jej otoczeniu. Cokolwiek ³upa³o j± w krzy¿u, cokolwiek sta³o siê z jej uszami, ¿e s³ysza³a wszystko jak przez ¶cianê wody, nie musia³a siê tym martwiæ.

Poczu³a kolejn± ch³odn± falê na twarzy i otworzy³a oczy. Trzymaj±ce j± d³onie, pomog³y siê podnie¶æ do pozycji siedz±cej, a wtedy zda³a sobie sprawê, ¿e widownia ciekawskich czarodziejów zamieni³a siê w brygadê sprz±taj±c±. Chmura dymu stawa³ siê coraz mniejsza, Tania próbowa³a odkleiæ stopiony kocio³ek od po³amanego sto³u, a le¿±ce na ziemi ingrediencje wzlecia³y w powietrze i zniknê³y z pola widzenia rannej Gryfonki. Wtedy spojrza³a na profesora. Wpatrywa³ siê w jej oczy. Mia³ przenikliwe spojrzenie, godne aurora na przes³uchaniu seryjnego mordercy. Gdy nauczyciel upewni³ siê, ¿e Aniel jest w pe³ni przytomna, bardzo powoli wypowiedzia³ kilka s³ów. Dla dziewczyny by³y jedynie niewyra¼nym buczeniem, ale mimika mê¿czyzny wystarcza³a, ¿eby przekazaæ sens wypowiedzi.

- Prawie nic nie s³yszê – odpowiedzia³a trochê za g³o¶no, bo nauczyciel drgn±³, a jeden z Puchonów spojrza³ w jej stronê – poza tym chyba wszystko w porz±dku. - Chcia³a dodaæ co¶ jeszcze, jednak profesor Stermins wsta³, machn±³ ró¿d¿k±, potem d³oni± i skupi³ na sobie uwagê uczniów. Wyda³ kilka poleceñ, a na koñcu podszed³ do Gryfonki i wraz z Mari± pomóg³ jej wstaæ. Chwilê pó¼niej przed twarz± Aniel wyl±dowa³a kartka z pytaniem, czy jest w stanie i¶æ. Spojrza³a na nauczyciela z krzywym u¶miechem, a gdy unios³a kciuk, ten wskaza³ na drzwi i poprowadzi³ rann± ku wyj¶ciu.

Zanim opu¶cili pomieszczenie, przez u³amek sekundy wzrok An znalaz³ w¶ród sprz±taj±cych uczniów Malcolma. Nie by³a pewna, czy to jej wyobra¼nia namalowa³a na jego twarzy u¶miech, ale w jednej kwestii nie mia³a w±tpliwo¶ci. Puchon musia³ maczaæ palce w tym, co wydarzy³o siê na lekcji.

Nie by³o czasu na dok³adn± analizê sytuacji. W eskorcie profesora i przyjació³ki ruszy³a do skrzyd³a szpitalnego, czuj±c coraz mocniejsz± si³ê naciskaj±c± na bêbenki uszne. Aniel mia³a wra¿enie, ¿e nurkuje coraz g³êbiej w otch³ani Atlantyku. Z ka¿dym krokiem robi³o jej siê zimniej, g³owa opada³a, gdy miêk³y miê¶nie karku, a niezdecydowany rekin to zaciska³ szczêki na jej ramieniu, to rozlu¼nia³ u¶cisk. Mary musia³a byæ jeszcze bardziej przera¿ana od rannej Gryfonki, bo jej palce rzeczywi¶cie pracowa³y z si³± godn± paszczy morskiego potwora. Nawet kiedy doszli ju¿ do skrzyd³a szpitalnego, a profesor Stermins zostawi³ dziewczyny same, trzyma³a kole¿ankê za rêkê, do czasu a¿ ta nie wyszarpnê³a siê z jej objêcia.

Po chwili wróci³ nauczyciel eliksirów, a tu¿ za nim drepta³a pani Mckensi. Pielêgniarka rzuci³a okiem na poszkodowan±, po czym zwróci³a siê do pozosta³ej dwójki. Dopiero gdy ci opu¶cili pomieszczenie, kobieta zasunê³a parawan i zajê³a siê Gryfonk±. Gestami przekaza³a, ¿e dziewczyna ma po³o¿yæ siê na jednym z ³ó¿ek w pozycji embrionalnej, a dr¿eniem, po³±czonym z paskudnym skrzywieniem twarzy u¶wiadomi³a pacjentkê, ¿e najbli¿sze minuty nie bêd± najmilsze. Aniel poczu³a jak serce jej przyspiesza. Chuda pielêgniarka z nienaturalnie d³ug± twarz± i krótkimi siwymi w³osami na co dzieñ wygl±da³a jak pomocnik kostuchy. Kiedy zwykle przyczepiony do jej twarzy krzywy u¶miech zmieni³ siê w cierpiêtniczy grymas, dziewczyna mia³a wra¿enie, ¿e jest to przepowiednia ¶mierci.

W rzeczywisto¶ci nie by³o tak ¼le, przy za³o¿eniu, ¿e koniec ¿ycia jest tak straszny, jak siê o nim mówi. An czu³a dotyk drewna na uchu, a gdzie¶ na granicy s³yszalno¶ci doszed³ do niej nawet szum wypowiadanego zaklêcia. Potem mia³a wra¿enie, ¿e w g³owie odezwa³ siê wodospad, g³o¶niejszy nawet, ni¿ prze¿yta niedawno eksplozja. Na koñcu nast±pi³o najgorsze - przez czaszkê przesz³a fala bólu, jednak zniknê³a tak szybko, jak siê pojawi³a, pozostawiaj±c po sobie jedynie pustkê.

- Przez jaki¶ czas mo¿esz s³yszeæ zbyt dobrze – szepnê³a pielêgniarka, a Gryfonka wzdrygnê³a siê, bo rzeczywi¶cie s³ysza³a doskonale. Jakby kobieta mówi³a przez megafon w odleg³o¶ci zaledwie kilku centymetrów od jej uszu. Równie s³yszalne by³o tykanie zegara, jak równie¿ ¶piew oraz trzaski, znajduj±cego siê w innym pomieszczeniu, radia.
- To mo¿e potrwaæ kilka godzin i lepiej, ¿eby¶ siê przespa³a. Zaraz wrócê.

An po³o¿y³a siê wygodniej i siêgnê³a rêkoma do uszu, ¿eby sprawdziæ, czy nikt nie w³o¿y³ jej w czaszkê kilkucalowej rury. Zamiast tunelu wydr±¿onego w g³owie znalaz³a tylko uszy, jednak nawet gdy próbowa³a je zas³oniæ, s³ysza³a szuranie butów pani Mckensi, brzmi±ce jak alarm przeciwpo¿arowy.

Gdy pielêgniarka wróci³a do ³ó¿ka i zaczê³a nalewaæ eliksir do kubka, dziewczyna otworzy³a usta. Chcia³a siê poskar¿yæ. Powiedzieæ, ¿e jej s³abo, ¿e nag³y powrót zmys³u doprowadza j± do sza³u, jednak nadal by³a oszo³omiona, a siwow³osa kobieta nie pozwoli³a jej siê odezwaæ.

- Wypij to. Za kilka godzin poczujesz siê lepiej.

Aniel waha³a siê chwilê, a gdy trzepot skrzyde³ sowy, która akurat przelecia³a za oknem, doszed³ do jej uszu jakby wzmocniono go kilkunastokrotnie, westchnê³a. Wypi³a eliksir i zasnê³a tak szybko, ¿e nie zapamiêta³a niczego, poza jego gorzkim smakiem.

* * *


Zanim siê obudzi³a, b³±dzi³a miêdzy snem, a jaw±. Mia³a wra¿enie, jakby spêdzi³a w tym stanie ca³e godziny. Czu³a, ¿e przykryte pod ko³dr± i nadal odziane w szatê cia³o próbuje po³±czyæ siê z duchow± czê¶ci± jej jestestwa. Doskonale widzia³a, co dzieje siê wokó³. Pani Mckensi odprowadza³a akurat jakiego¶ m³odego ucznia do drzwi. Wracaj±c zajrza³a do Aniel, a widz±c, ¿e dziewczyna nadal jest nieprzytomna, odesz³a w stronê gabinetu. Potem kilka razy przechodzi³a od jednego koñca pomieszczenia do drugiego, jednak poza tymi krótkimi chwilami ¶wiat wydawa³ siê byæ jedynie mugolskim zdjêciem. Obrazem bez ruchu i bez ¿ycia, przedstawiaj±cym jedynie przera¿aj±co pusty pokój. Ustawiony po prawej stronie parawan oddziela³ Gryfonkê od drzwi wej¶ciowych i potencjalnych gapiów. Po lewej, podobnie jak na tle wysokich okien naprzeciwko, sta³ rz±d ³ó¿ek. Tylko jedno z nich, znajduj±ce siê najbli¿ej pokoju pielêgniarki sprawia³o wra¿enie zajêtego, jednak by³o one ukryte za zas³on±.

An mia³a do¶æ tego stanu, a gdy kto¶ chwyci³ j± za rêkê, obudzi³a siê z uczuciem ulgi i wdziêczno¶ci. Potrz±snê³a g³ow±, rozejrza³a siê i spojrza³a prosto na blad± twarz Marii. Chocia¿ pada³o na ni± wyj±tkowo jasne, jak na tê porê roku, ¶wiat³o s³oñca, Gryfonka wiedzia³a, ¿e skóra kole¿anki naprawdê ma inny odcieñ, ni¿ zwykle.

- Jak siê czujesz?
- ¦wietnie – odpar³a An, u¶miechaj±c siê. Dopiero po chwili zaczê³a siê zastanawiaæ, czy nic jej nie dolega, ale wszelkie niepokoj±ce objawy zniknê³y. Od pieczenia twarzy, przez ból pleców, a¿ do nieprzyjemnego uczucia w uszach.
- Uf! Martwi³am siê! W pewnym momencie mia³am wra¿enie, ¿e nie ¿yjesz.
- Naprawdê? - Skrzywi³a siê, gdy usiad³a. - Z mojej perspektywy nie wygl±da³o to a¿ tak ¼le. Szczerze mówi±c, nie za bardzo pamiêtam, co siê sta³o.

Mary otworzy³a szerzej oczy, a jej d³oñ, po raz kolejny tego dnia, wyl±dowa³a na ramieniu kole¿anki.

- To by³o okropne. Nawet nie wiesz, jak siê cieszê, ¿e nic ci nie jest. Gdy ten kocio³ek eksplodowa³... - dziewczyna pokrêci³a g³ow± – widzia³am ju¿ eksploduj±ce kocio³ki, sama nie raz wysadza³am je w powietrze, ale nigdy... nigdy a¿ tak. Nagle huknê³o i jedyne, co zobaczy³am poza dymem, to to jak lecisz w ty³, uderzasz g³ow± w ³awkê Anda i opadasz na ziemiê. Nadal nie wiem, co narobi³o wiêcej ha³asu. Wybuch, czy twoja czaszka uderzaj±ca o drewno.
- Oberwa³am w ³eb? - Aniel zdziwi³a siê i pomaca³a ty³ g³owy. Nie poczu³a nic niepokoj±cego, ale Mary by³a pewna swego.
- Mocno oberwa³a¶. Masz nawet kropelkê krwi na ko³nierzyku. Przez moment wszyscy my¶leli¶my, ¿e ju¿ nie wstaniesz, ale potem zaczê³a¶ wrzeszczeæ...
- Wrzeszczeæ?
- Tak. To by³o chyba nawet gorsze, ni¿ le¿enie bez ruchu. Zaczê³a¶ machaæ ³apami i bulgotaæ. - Dziewczyna zaczê³a gestykulowaæ i wyrzucaæ z siebie niewyra¼ne d¼wiêki, ale gdy zobaczy³a, ¿e An ukry³a twarz w d³oniach, przesta³a. - Ale wiesz, najwa¿niejsze, ¿e nic ci siê nie sta³o.
- Wiem, wiem, to najwa¿niejsze. Jednak trochê mi wstyd – mruknê³a rozmasowuj±c skronie. Po chwili jej ruchy sta³y siê wolniejsza, a¿ w koñcu zrozumia³a, ¿e co¶ jest nie tak. Dotknê³a skóry nad oczami, a potem nad czo³em i poczu³a dreszcz na plecach. - Nie mam brwi – szepnê³a, spogl±daj±c spomiêdzy palców na przyjació³kê, ale ta unika³a jej wzroku. - Nie mam brwi!
- Niestety – wtr±ci³a siê pani Mckensi wychodz±c zza parawanu. - Opary ¼le przygotowanego eliksiru oczyszczaj±cego s±... dos³ownie oczyszczaj±ce. Wypali³y ci równie¿ trochê w³osów nad czo³em, jednak to nic powa¿nego, w ci±gu czterdziestu o¶miu godzin wszystko powinno wróciæ do normy. Kilka lat temu mia³am identyczny przypadek. Jeden ¦lizgon...
- Teddy Baryls – wtr±ci³a Aniel p³aczliwym tonem – by³am na tej lekcji.
- Dok³adnie! Teodor... zaraz, zaraz... by³a¶ na tej lekcji? Mog³abym przysi±c, ¿e ten rocznik ju¿ skoñczy³ szko³ê.... - Kobieta zmarszczy³a brwi, ale po chwili otrz±snê³a siê z zamy¶lenia i wróci³a do tematu. - Có¿ moja droga, tak czy inaczej, poza brakiem w³osów powinna¶ byæ ju¿ zdrowa. Po ranie na g³owie nie ma ¶ladu, tak samo jak po problemach z uszami, jednak wola³abym, ¿eby¶ zosta³a tutaj do rana. Nie wygl±dasz najlepiej, a chcê mieæ na ciebie oko.

Dziewczyna chcia³a zaprotestowaæ, jednak druga z Gryfonek by³a o u³amek sekundy szybsza.

- Wie pani, to bardzo dobry pomys³. Aniel ju¿ jaki¶ czas skar¿y³a siê na jak±¶ dziwn± wysypkê na rêkach, ale nigdy nie mia³a czasu, ¿eby to z pani± skonsultowaæ.
- Nie mia³a czasu, ¿eby zaj±æ siê swoim zdrowotnym problemem? - Pielêgniarka spojrza³a na pacjentkê, która pod ciê¿arem rozczarowania w jej oczach mia³a ochotê zapa¶æ siê pod ziemiê.
- To nie tak, ¿e nie mia³am czasu! - zaczê³a siê broniæ. - Nie zamierza³am nawet tego zg³aszaæ, bo doskonale wiem sk±d ta ca³a wysypka. - Ostatnie s³owo wycedzi³a przez zêby i spojrza³a spode ³ba na Mary. Ta musia³a siê powstrzymaæ, ¿eby nie parskn±æ ¶miechem. Zwykle straszny wyraz twarzy Aniel ani trochê nie spe³nia³ swojej roli, gdy zosta³ pozbawiony brwi.
- Mimo wszystko, wola³abym to sprawdziæ. Na jedn± rzecz w ¿yciu zawsze trzeba mieæ czas i pieni±dze. Na zdrowie, moje drogie! Na zdrowie! - Pogrozi³a obu uczennicom palcem, po czym wyci±gnê³a ró¿d¿kê. - Gdzie ta wysypka?

Aniel nadal zaciska³a zêby we w¶ciek³ym grymasie, jednak zdawa³a sobie sprawê, ¿e walka nie ma sensu. Zdjê³a bi¿uteriê, ods³oni³a plamy na skórze i pozwoli³a pielêgniarce na oglêdziny.

- Moja mama ju¿ to bada³a – sk³ama³a, gdy kobieta zbli¿y³a siê i skupi³a na skórze dziewczyny. - Pracowa³a w Mungu. Twierdzi³a, ¿e to uczulenie, prawdopodobnie na jakie¶ czynniki zewnêtrzne, bo pojawia siê mniej wiêcej w tym samym okresie co rok. Nie zagra¿a ¿yciu, ani zdrowiu...
- Interesuj±ce. Skoro i tak zostajesz pod moj± opiek±, chcia³abym to zbadaæ.
- Oczywi¶cie. Chocia¿ kilku uzdrowicieli ju¿ mnie bada³o.
- Mimo wszystko powinnam siê tym zaj±æ. A z twoimi aktami na pewno siê zapoznam - odpowiedzia³a. Schowa³a ró¿d¿kê i ruszy³a w stronê swojego gabinetu.
- Jest tylko ma³y problem – zawo³a³a za ni± Aniel. - Moje dane zdrowotne s± utajnione.

Kobieta przystanê³a i powoli odwróci³a siê do Gryfonki. Zmierzy³a j± zdziwionym wzrokiem, a po kilku sekundach jeszcze bardziej zmarszczy³a brwi, gdy zda³a sobie sprawê z kim ma do czynienia i dlaczego Aniel pamiêta³a wypadek Teddy'ego sprzed siedmiu lat. Wtedy odwróci³a siê, chocia¿ nie mówi³a g³o¶no, do obu dziewczyn dosz³y s³owa o g³upich urzêdasach, którzy za nic maj± czyje¶ zdrowie.

- Mam wra¿enie, ¿e spiskujesz z Coltem – zaczê³a An, gdy straci³a z oczu kobietê.
- Co?
- Rano mówi³a¶, ¿e pójdê do skrzyd³a szpitalnego po eliksirach, pamiêtasz? - Aniel pokrêci³a g³ow± i opad³a na poduszkê. - Czy tego chcê czy nie. I proszê, uda³o ci siê. A kto ci w tym pomóg³? Malcolm Idiota Colt.
- Jak to Malcolm?
- Nie rozumiesz? To na pewno on wysadzi³ mój kocio³ek. Kto inny?
- Kto wie – dziewczyna wzruszy³a ramionami – mo¿e sta³o siê to samo z siebie? Wypadki chodz± po ludziach... i po kocio³kach.
- Nic siê nie dzieje samo z siebie. Nie znam nikogo innego, kto chcia³by mnie upokorzyæ, a uwierz mi, widzia³am twarz Colta zaraz przed i zaraz po tym, co siê sta³o. To nie by³ niewinny u¶mieszek.
- My¶lisz, ¿e doda³ ci czego¶ do eliksiru?
- Oczywi¶cie! Musia³ siê jako¶ dowiedzieæ o wypadku Teddy'ego i dzia³aniu mysich w±sów na ten przeklêty wywar. Was jeszcze wtedy nie by³o w Hogwarcie, ale kilka osób pamiêta³o tê historiê. Sama tobie o niej opowiada³am. Colt te¿ musia³ siê jako¶ o tym dowiedzieæ, a wtedy wystarczy³o tylko poczekaæ a¿ na moment odejdê od kocio³ka... Na Merlina, jak ja tego ch³opaka nie cierpiê! Zemszczê siê na nim, tylko jeszcze nie wiem jak. - Zacisnê³a piê¶ci oraz zêby. Czeka³a na reakcjê kole¿anki, ale zamiast wyzwisk skierowanych w stronê Puchona, us³ysza³a jedynie skrobanie po pergaminie. - Zaraz, zaraz, czy ty zapisujesz moje s³owa?

Mary przesta³a pisaæ i chwyci³a mocniej niewielki notatnik, jakby ba³a siê, ¿e bêdzie musia³a o niego walczyæ.

- W takim momencie jedyne, co ci chodzi po g³owie, to notowanie moich s³ów tylko po to, ¿eby napisaæ o tym ksi±¿kê? Naprawdê? - Aniel przewróci³a oczami i przykry³a siê ko³dr±.
- Przecie¿ wiesz, ¿e ciê wspieram. Chcia³am po prostu wykorzystaæ okazjê...
- Jasne, rozumiem. S³uchaj... mog³aby¶ mnie zostawiæ sam±? Pani Mckensi ma racjê, muszê odpocz±æ.

Nasta³a chwila ciszy. An wiedzia³a, ¿e jej s³owa zabrzmia³y sztucznie i na pewno nie nale¿a³y do najmilszych, ale chcia³a zostaæ sama, a fakt robienia zapisków przez Mary by³ ¶wietnym pretekstem do wyproszenia jej z pokoju. Pacjentka wpatrywa³a siê w sufit, chocia¿ k±tem oka bacznie obserwowa³a przyjació³kê, która nie wiedzia³a, co ma ze sob± zrobiæ. Siedzia³a chwilê bez ruchu, dwa razy zadr¿a³a, jakby chcia³a co¶ powiedzieæ, a¿ w koñcu wsta³a, rzuci³a kilka s³ów otuchy i opu¶ci³a pomieszczenie.

Dopiero gdy zosta³a sama, Aniel mog³a wszystko przemy¶leæ. Chocia¿ nadal czu³a wstyd i w¶ciek³o¶æ za to, co sta³o siê kilka godzin wcze¶niej, to lekcja eliksirów odesz³a na dalszy plan. Najwa¿niejsza by³a szkolna pielêgniarka oraz jej reakcja na dolegliwo¶æ Gryfonki. Dziewczyna ba³a siê sprzeciwiæ badaniom, wtedy od razu wyda³oby siê, ¿e ma co¶ do ukrycia. Pocz±tkowo zas³oniêcie siê tajnymi aktami sprawia³o wra¿enie ¶wietnego pomys³u, jednak pani Mckensi nie nale¿a³a do osób, które tak ³atwo siê poddaj±. Prawdopodobnie w³a¶nie pisa³a do Munga z pro¶b± o udostêpnienie dokumentacji Aniel Timby, a je¿eli poda³a dok³adn± przyczynê, dla której chce mieæ w nie wgl±d, to An nie by³a w najlepszej sytuacji. W³adze szpitala od razu dowiedzia³yby siê o nowym dziwnym „czym¶” w jej organizmie. Powiadomiono by Ministerstwo Magii, a stary koszmar rozpocz±³by siê na nowo. Istnia³a te¿ mo¿liwo¶æ, ¿e pielêgniarka uzna wy¿szo¶æ urzêdniczych przepisów albo postanowi nie wtr±caæ siê w co¶, co nie jest dla niej przeznaczone, jednak ta nadzieja szybko prysnê³a.

- Zupe³nie tego nie rozumiem – mówi³a kobieta, smaruj±c rêce An czerwon± ma¶ci± – dlaczego banda biurokratów odmawia mi dostêpu do twoich akt? Rozumiem potrzebê trzymania pewnych rzeczy w tajemnicy, ale na brodê Merlina! Jestem uzdrowicielem! Powinnam móc wiedzieæ, co moim pacjentom, nawet takim jak ty, a nawet szczególe takim jak ty, dolega i jak im pomóc! Za nic to ca³e Ministerstwo ma wasze zdrowie. Muszê porozmawiaæ na ten temat z dyrektorem. To niedopuszczalne, ¿eby osoba, która pierwsza bêdzie zajmowaæ siê waszymi dolegliwo¶ciami, nie mia³a dostêpu do historii waszych chorób! To po prostu nieodpowiedzialne!
- Czyli nie zamierza pani pisaæ do Munga? Nie chce pani prosiæ o udostêpnienie papierów?
- Ju¿ napisa³am! - Prawie krzyknê³a, poci±gaj±c mocniej za banda¿, tak ¿e An skrzywi³a siê, a czerwona ma¼ wyp³ynê³a spod jasnego materia³u. - Ale szanse na uzyskanie czegokolwiek s± marne. Kolejny z g³upich przepisów zabrania mi informowaæ o dolegliwo¶ciach w korespondencji, o ile nie jest zagro¿one niczyje ¿ycie. A jak pewnie wiesz, ¿eby cokolwiek wskóraæ u tych biurokratów, trzeba mieæ konkretne argumenty. Obawiam siê, ¿e troska o zdrowie mo¿e do nich nie przemówiæ...

Kolejne s³owa nie dociera³y do dziewczyny. Po g³osie pielêgniarki, jej prychniêciach i krêceniu g³ow± mo¿na by³o siê domy¶liæ, ¿e nadal wyra¿a dezaprobatê dla panuj±cych przepisów, ale to siê dla Aniel nie liczy³o. Najwa¿niejsze, ¿e jej ma³y sekret nadal by³ tajemnic±. Chocia¿ czu³a, ¿e to tylko kwestia czasu, mia³a nadzieje, ¿e nadejdzie on jak najpó¼niej. Tym razem siê uda³o i czeka³o j± kilka dni stosunkowego spokoju. Mog³a od³o¿yæ na pó¼niej najwiêkszy z drêcz±cych j± problemów, a wraz z nim odesz³y równie¿ te mniejsze, jak w¶ciek³o¶æ na Malcolma i strach przed pokazaniem siê uczniom.

Przez kilka sekund czu³a siê wolna.

Komentarze
avatar
Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce  dnia 22.02.2017 10:36
Kurde podoba mi siê, ale mam tyle pytañ... i tyle rzeczy, które chcia³abym wiedzieæ, a na które pewnie przyjdzie mi poczekaæ a tego nie lubiê.
Po pierwsze jakim cudem An pamiêta³a tamten wypadek i by³a wtedy na lekcji? Jej wiek siê cofa co jaki¶ czas? xD A mo¿e "przenie¶li" j± do innego cia³a? :o

Dwa, co to za wysypka? xD
Trzy, czy ten puchon to serio taki upierdliwiec? A mo¿e po prostu cieszy³ siê, ¿e Aniel nic powa¿nego siê nie sta³o?
Cztery... kiedy kolejny rozdzia³?
avatar
Angelina Johnson  dnia 23.02.2017 20:53
Bardzo podoba³ mi siê ten rozdzia³. Czyta³am niemal z wypiekami na twarzy, haha.

Bardzo lubiê, gdy takie du¿e tajemnice bohaterów s± dozowane delikatnie, tak jak Ty nam to pokazujesz. Niby co¶ mówisz, ale to nie jest takie wielkie BUM, a jedynie zmusza nas do zastanowienia, ¿e "zaraz, zaraz... co¶ tutaj nie pasuje..." Fragment o tym uczniu, któremu wcze¶niej ju¿ wybuch³ kocio³ek, czyta³am dwa razy, bo nie by³am pewna czy na pewno dobrze zrozumia³am ;) I szczerze mówi±c, mimo prób odgadniêcia JAK TO, nie wiem. Przychodzi³y mi do g³owy takie hardcorowe pomys³y jak to, ¿e matka testowa³a na niej jeszcze inne rzeczy (np. eliksir hamuj±cy starzenie), ale to by³oby nieprawdopodobne, bo pielêgniarka doskonale rozumia³a co siê dzieje, a raczej takie testowanie na w³asnej córce by³oby ukryte w tajemnicy. Podejrzewam wiêc, ¿e to musi byæ jaki¶ efekt uboczny tego "odhar³aczenia", pewnie podobnie jak wysypka? W ogóle wysypka pojawiaj±ca siê tylko o szczególnych porach roku przypomina mi nieco kl±twê wilko³aka, który zamienia siê w dzikie zwierzê tylko w pe³niê ksiê¿yca. Ciekawe, czy to celowy zabieg maj±cy nas nakierowaæ na co¶, czy tylko tak wysz³o, a mo¿e tylko mi siê tak skojarzy³o ;D

Jak ju¿ wspomnia³am, rozdzia³ jest bardzo ciekawy i dostarczy³ nam coraz wiêcej pytañ, teraz wrêcz nie mogê siê doczekaæ kolejnego. Bardzo podoba mi siê silnie nakre¶lona postaæ pielêgniarki - porównanie jej do kostuchy jest mega! ¯yczê du¿o weny na nastêpn± czê¶æ Love
avatar
Prefix u¿ytkownikaWioletta  dnia 23.02.2017 22:11
Wilena, Wilena.. oj Wilena. jestem oczarowana Twoim stylem, wiesz? dawno nie czyta³am czego¶ tak ³adnie napisanego. nie chodzi o sam± fabu³ê, a o to w jaki sposób piszesz. piêkne opisy!

zastanawiam siê nad relacj± dziewczyn, i co¶ mi w niej nie pasuje, mam wra¿enie, ze co¶ siê w tym g³êbszego kryje, i na t± chwilê nawet nie wiem któr± lubiê bardziej, i z któr± chcia³abym siê zaprzyja¼niæ. bardzo przyjemnie siê to czyta³o, i czyta³am w wielkim napiêciu. ci±gle nie wiem dlaczego An to pamiêta, ale czuje, ¿e lada moment siê o tym dowiemy, i to bêdzie wielkie BUM.

ogólnie wole czytaæ FF zwi±zane bardziej z seri±, i o tamtym bohaterach, jednak to mi siê podoba.
avatar
Prefix u¿ytkownikaAlette  dnia 05.03.2017 13:40
Ten rozdzia³ podoba³ mi siê o wiele bardziej. Przede wszystkim dlatego, ¿e uwa¿am, ¿e jeste¶ niesamowita w tworzeniu opisów. One nie s± nudne ani przegadane. Pokazujesz otoczenie i uczucia bohaterów i wydarzenia jednocze¶nie, nie zamêczaj±c natê¿eniem jednej czê¶ci ; ) Mam nadziejê, ¿e napisa³am to zrozumiale.
Gubiê siê natomiast w dialogach. Ale mo¿e to wynika z tego, ¿e s³abo dla mnie zobrazowa³a¶ osobowo¶ci tych kole¿anek, w ogóle nie potrafiê ich sobie wyobraziæ. Dlatego kiedy ona z nimi rozmawia, to czujê siê trochê tak jakbym sta³a w t³umie, gdzie kto¶ co¶ gada za moimi plecami i nie wiem kto, co, do kogo i po co. Ale to te¿ mo¿e byæ tylko moje wra¿enie.

Sama akcja ze stanem g³ównej bohaterki mi siê podoba, chocia¿ rozwija siê bardzo powoli - pewnie s³usznie :D Pocz±tek by³ pe³en napiêcia, teraz trochê tak lu¼niej tylko z rzuconymi szcz±tkami, ¿e jednak nie wszystko jest okej.

No to bêdê czekaæ, co tam dalej jest nie okej.
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Brak ocen. Mo¿e czas dodaæ swoj±?
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.18