Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej
Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej
Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej
W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej
Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym ...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ dec...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ dec...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej noc...
>> Czytaj Wiêcej
Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej noc...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêc...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêc...
>> Czytaj Wiêcej




[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
Valerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
Valerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
Valerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
Valerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
Valerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
- Aniel!
- Ukhm...
- Aniel! Wstawaj!
- Daj mi spaæ! - odpowiedzia³o zawini±tko pod ko³dr±.
- An, na brodê Merlina! Wstawaj, spó¼nimy siê na opiekê nad magicznymi stworzeniami!
Postaæ w ³ó¿ku zaczê³a siê wierciæ, a po chwili spod po¶cieli wy³oni³a siê, otoczona jasnymi i popl±tanymi w³osami, twarz o jasnej cerze.
- Stworzenia? Przecie¿ dzisiaj jest ¶roda! - odpowiedzia³a Aniel, wytrzeszczaj±c niebieskie oczy na stoj±c± obok przyjació³kê. Ta potrz±snê³a g³ow±, a starannie u³o¿ony warkocz zako³ysa³ siê na jej plecach.
- Jest czwartek, moja kochana. A za piêtna¶cie minut powinny¶my byæ ju¿ na lekcji...
Nie musia³a koñczyæ. Zaspana Gryfonka wyskoczy³a z ³ó¿ka. Jeszcze zanim na dobre wypl±ta³a siê z po¶cieli, chwyci³a spodnie i próbowa³a ubraæ je na koszulê nocn±. Gdy jedna noga wyl±dowa³a na przeznaczonym dla niej miejscu, druga zapl±ta³a siê w nogawkê, a Aniel runê³a na pod³ogê tu¿ pod stopami Marii.
- Wszystko w porz±dku? - Druga z dziewczyn od razu chwyci³a rêkê przyjació³ki i pomog³a jej wstaæ. - Tak naprawdê k³ama³am. Jest ¶roda, za nieca³± godzinê mamy eliksiry, wiêc skoro ju¿ wsta³a¶... chod¼my na ¶niadanie... Nie patrz tak na mnie i id¼ przodem, bo bojê siê odwracaæ do ciebie plecami.
- Co? - An spojrza³a na Mery przekrzywiaj±c g³owê. W koñcu jednak spu¶ci³a wzrok, usiad³a na materacu i zaczê³a rozmasowywaæ nogê, z której zd±¿y³y spa¶æ spodnie. - Czyli jaki w koñcu mamy dzisiaj dzieñ? Zgubi³am siê – doda³a, po czym ziewnê³a.
- ¦roda. Za czterdzie¶ci minut mamy eliksiry.
- Nie idê na eliksiry. Idê spaæ. Dobranoc.
- O nie! - Maria wyci±gnê³a ró¿d¿kê i przywo³a³a do siebie ko³drê, zanim kole¿anka zd±¿y³a pod ni± znikn±æ. - Wstajesz i to teraz. Aguamenti! - powiedzia³a, zdejmuj±c z szafki nocnej szklankê, a po chwili wyla³a jej zawarto¶æ na twarz Anieli. Ta krzyknê³a i po raz drugi wyskoczy³a z ³ó¿ka, tym razem o nic siê nie przewracaj±c.
- Co ci odbi³o?
- Troska. O ciebie. Niestety. Uwierz, dla mnie jest w tym tyle samo udrêki, co dla ciebie.
- Nie potrzebujê twojej troski.
- I w³a¶nie dlatego siê troszczê.
- Co? - Aniel zmarszczy³a brwi. Sta³a chwilê próbuj±c przetrawiæ co siê dzieje, a gdy kosmyk w³osów opad³ jej na twarz, otrz±snê³a siê i roztar³a zaspane oczy. – Wiem, ¿e uwielbiasz bredziæ, ale b³agam, nie rób tego z samego rana. Nie zrozumia³am po³owy.
- Jest dziewi±ta! To nie jest samo rano. Wszyscy ju¿ wstali, wiêc ty te¿, na Merlina, rusz ty³ek. Jeste¶ na szóstym roku. Zaraz koñczysz edukacjê, a tobie siê nie chce i¶æ nawet na lekcje. Mia³a¶ ju¿ czas na olanie szko³y, teraz nie masz wyboru. Ubieraj portki, zak³adaj szatê i leæ na eliksiry. A potem idziemy do skrzyd³a szpitalnego.
- O nie! Co to, to nie! Nigdzie po eliksirach nie idê – odpowiedzia³a ju¿ w pe³ni wybudzona, gestykuluj±c rêk±, w której trzyma³a pasiaste majtki.
- Czyli jednak wybierasz siê na eliksiry. - Mary ucieszy³a siê i nie pozwoli³a sobie przerwaæ, chocia¿ Aniel wygl±da³a na bardzo chêtn± do rozmowy. Najlepiej takiej zawieraj±cej wrzaski. - A do skrzyd³a pójdziesz, czy ci siê to podoba, czy nie. Choæbym mia³a cie zaprowadziæ si³±. Twoje zachowanie ostatnimi czasy nie jest normalne. Ca³ymi dniami ¶pisz, prawie nic nie jesz, a ¿adne rêkawy nie ukryj± twojej skóry na przedramionach. Uwierz, to do¶æ dziwne, nawet jak na ciebie. S³aby z ciebie mistrz kamufla¿u. Tyle siê grzebiesz, ¿eby w dzieñ nikt tego nie zauwa¿y³, a w nocy ukazujesz wszystko co masz.
- Czy ty siê na mnie gapisz jak ¶piê? - warknê³a dziewczyna, ale na wszelki wypadek narzuci³a na plecy szatê i odwróci³a siê bokiem do rozmówczyni. - Nic mi nie jest. Mam jesiennego do³a i tyle. A te plamy? Te plamy mam regularnie, jaka¶ alergia czy co¶, przynajmniej tak twierdzi³a moja mama. Nie kamuflujê ich, tylko ukrywam, ze wzglêdów estetycznych. To ca³kiem normalne. Za to wiesz, co jest nienormalne? Wywalanie osoby, o któr± podobno siê troszczysz, z ³ó¿ka i wydawanie jej rozkazów. To podpada pod jakie¶ niezdrowe zainteresowanie drug± osob±. Tak samo jak gapienie siê na ni± podczas snu.
- Czasami mam wra¿enie, ¿e masz depresjê.
Aniel w³a¶nie schyla³a siê po spodnie, ale gdy to us³ysza³a unios³a g³owê. Jej pozycja by³a równie g³upia, co mina, ale na pewno nie przebi³a s³ów przyjació³ki.
- Jak ostatnim razem podra¿ni³a¶ sobie skórê, by³a¶ pewna, ¿e to pocz±tek smoczej ospy - mówi³a An. - Ale to jeszcze nic! Przypomnieæ ci jak panikowa³a¶, gdy spad³a¶ z miot³y, kiedy Danny poprosi³ ciê o pomoc w treningu?
- Nie. Daruj...
- Ale jednak przypomnê. Spad³a¶ z wysoko¶ci metra. – Wyprostowa³a siê, i zmieni³a ton g³osu, jakby opowiada³a historiê o duchach. Mery tylko na³o¿y³a rêce na piersi i patrzy³a w sufit. - Wyl±dowa³a¶ na patyku i nagle... TRACH! Co¶ pêk³o! Wszyscy to s³yszeli¶my. A ty w dodatku poczu³a¶. Krzycza³a¶ trzymaj±c siê za rêkê. Zaprowadzi³am ciê do skrzyd³a szpitalnego, wys³uchuj±c co chwilê „na Merlina! Z³ama³am rêkê! Czy jeszcze kiedy¶ zagram na skrzypcach?!”. A¿ w koñcu pani Mckensi u¶wiadomi³a ci, ¿e to tylko obita rêka, a jedyne co z³ama³a¶ to patyk, na który spad³a¶. A¿ dziw, ¿e po takiej masakrycznej przygodzie grasz w quidditcha.
An pokrêci³a g³ow±, a Mery przewróci³a oczami.
- Je¿eli bêdziesz mieæ kiedy¶ dzieci – kontynuowa³a Aniel – chêtnie im opowiem, jak spotka³a¶ ciociê An. „Tak dzieci, to ja na pierwszym roku w Hogwarcie prowadzi³am wasz± matkê - hipochondryczkê i panikarê - do skrzyd³a szpitalnego.”
- A ja im opowiem, jakim to ciocia An by³a wtedy mi³ym dzieckiem. Chêtnym do pomocy, uczynnym, zaanga¿owanym w naukê... A¿ nagle, sama nie wiem kiedy, sta³a siê wrednym gorylem!
Nasta³a chwila ciszy. Blondynka odchyli³a nieco g³owê do ty³u i unios³a brwi, a Mary wytrzeszczy³a oczy. Potem przez chwilê udawa³a ¶wie¿o z³owion± rybê, a¿ w koñcu zdecydowa³a siê przemówiæ.
- Przepraszam... Cholera, przepraszam. Nie chcia³am tego powiedzieæ. Wcale nie uwa¿am cie za goryla. An... – zrobi³a krok w stronê kole¿anki i zatrzyma³a siê, jakby jej foch tworzy³ wokó³ co¶ na kszta³t pola si³owego – przepraszam.
- Goryla? Naprawdê?
Mary wygl±da³a jak w dniu, kiedy otrzyma³a wyniki SUMów. Z jednej strony czu³a, ¿e zawali³a, z drugiej, chcia³a mieæ za sob± moment za³amania. Jej d³onie powêdrowa³y do góry sk³adaj±c siê do b³agalnego gestu. Nie zd±¿y³y jednak siê zetkn±æ, bo na twarzy Aniel pojawi³ siê krzywy u¶miech, a miê¶nie drga³y jej, jakby za wszelk± cenê próbowa³a go powstrzymaæ. Nie da³a rady, musia³a siê zdemaskowaæ.
- Porównanie mnie do goryli to przesada. Z³o¶liwo¶ci± jestem bardziej podobna do szympansów. Albo nie! Do kapucynek! To s± dopiero wredne ma³py.
- B³agam, nie strasz mnie wiêcej w ten sposób – poprosi³a Mary, a jej wnêtrzno¶ci, wcze¶niej skamienia³e i ci±gn±ce j± w dó³, jak kula u jelita, nagle sta³y siê lekkie. - Ani w ¿aden inny. Najlepiej to w ogóle mnie nie strasz. Przez moment mia³am wizjê koñca naszej znajomo¶ci, przez nazwanie ciê gorylem.
- Jak ju¿ mówi³am, jeste¶ panikar±. I tutaj mamy ¶wietny tego dowód. - Blondynka d¼gnê³a kole¿ankê palcem w brzuch. - A teraz wybacz. Je¿eli tak bardzo chcesz i¶æ ze mn± na eliksiry, to daj mi chwilê, ¿ebym doprowadzi³a siê do porz±dku – doda³a, pokazuj±c na rzucone na ³ó¿ko rzeczy.
- Jasne. Czekaæ na ciebie?
- Jak chcesz. A tak na marginesie – An odwróci³a siê w stronê kole¿anki – czy czarodzieje miewaj± depresjê?
- Dlaczego nie? - Mary wzruszy³a ramionami. - Przypad³o¶æ, jak ka¿da inna. Niby czarodzieje maj± byæ gorsi i nie chorowaæ na co¶ takiego?
- Nie, nie, ale¿ sk±d – zaprzeczy³a – wrêcz przeciwnie. My¶la³am, ¿e jeste¶my na tyle lepsi, ¿e s± na to jakie¶ specjalne eliksiry, czy inne uzdrowicielskie sztuczki.
- Nie ma, niestety. Chocia¿ mój wujek co¶ tam ³yka³.
- Tak? Co dok³adnie?
- Ognist± Whisky.
An zachichota³a i puknê³a siê w g³owê. Potem przez moment patrzy³a na plecy kole¿anki, a¿ ta nie zniknê³a za drzwiami prowadz±cymi do pokoju wspólnego. Wtedy spojrza³a na swoje rêce. Plamy rozci±ga³y siê na wewnêtrznej stronie przedramion i ci±gnê³y od nadgarstków, a¿ po ³okcie. Mia³y jasnozielony kolor, a w kilku miejscach na ich powierzchni pojawia³y siê br±zowe kropki, przypominaj±ce pieprzyki. W s³abym ¶wietle ta anomalia by³a ledwie widoczna, ale po bli¿szym kontakcie mo¿na by³o dostrzec zrogowacenia na skórze, co upodabnia³o rêkê Aniel do skóry wê¿a.
Tym razem plamy by³y zdecydowanie wiêksze, a technika maskowania ich jedynie za pomoc± rêkawów, ewidentnie kula³a. An podesz³a do kufra, wyci±gnê³a ró¿d¿kê i wycelowa³a w jego zawarto¶æ.
- Accio szkatu³ka! - krzyknê³a i obserwowa³a, jak z baga¿u wydostaje siê niewielki mahoniowy klocek. By³ wielko¶ci ceg³y, mia³ nienaturalnie g³adkie powierzchnie i jak na co¶, co nazwano szkatu³k±, by³ bardzo zamkniêty. Nie by³o tak widocznych elementów jak zamek, k³ódka i zawiasy, ale brakowa³o równie¿ rozdzia³u pude³ka od wieczka.
An u¶miechnê³a siê na wspomnienie ojca, który pewnego dnia si³owa³ siê z „tym przeklêtym pude³kiem”, kiedy ¿ona poprosi³a go o przyniesienie kolczyków. By³ pewny, ¿e skoro otrzyma³ takie zadanie, musia³o ono byæ wykonalne dla kogo¶, kto nie dysponowa³ ró¿d¿k±, inaczej Margaret sama by siê tym zajê³a. Jednak kiedy kobieta, po kilku minutach czekania, zrozumia³a swoj± gafê i z u¶miechem ruszy³a na pomoc mê¿owi, nie by³o mu do ¶miechu. Przez ca³e przyjêcie, na które siê wybierali chodzi³ nad±sany, nie podzielaj±c weso³o¶ci czarodziejów, którzy us³yszeli tê historiê, a ka¿de spojrzenie na bi¿uteriê ma³¿onki wywo³ywa³o wypieki na jego policzkach.
Na szczê¶cie Gryfonka doskonale wiedzia³a, jak nale¿y dzia³aæ w zetkniêciu z pami±tk± po uzdrowicielce i jednym zaklêciem o¿ywi³a drewno. Na górnej powierzchni zaczê³y pojawiaæ siê rowki. Uk³ada³y siê w s³owa „Marg Timby” oraz, znajduj±cego siê ni¿ej, jamnika. Nastêpnie nale¿a³o pog³askaæ psa przez ca³± jego d³ugo¶æ, od pyska a¿ do ogona i cienka drewniana pokrywka by³a gotowa do odsuniêcia.
W ¶rodku znajdowa³a siê ca³a kolekcja bi¿uterii, posegregowana i oklejona odpowiednimi etykietami. Dziewczyna bez wahania wyjê³a pude³ko z napisem „bransolety”. Chocia¿ mia³o ono wielko¶æ ca³ej szkatu³ki, wydostanie go ze ¶rodka nie sprawia³o problemu. Po kilku minutach poszukiwañ An zdo³a³a znale¼æ jedn±, spe³niaj±c± kryteria, rzecz. Czarn± opaskê o grubo¶ci prawie piêciu centymetrów. Zrobiono j± ze sztywnego i ciemnego materia³u, co pozwala³o na zas³oniêcie fragmentu plam bez obawy o przesuniêcie materia³u. Reszta ukrytych w pude³ku rzeczy by³a zbyt warto¶ciowa, zarówno je¿eli chodzi³o o pieni±dze, jak i wspomnienia, ¿eby ubraæ j± na zwyk³y szkolny dzieñ. Prawa rêka, na której dziwny kolor wydawa³ siê mniej widoczny, musia³a zadowoliæ siê jedynie gumk± do w³osów.
I to wystarczy³o. Gdy Aniel by³a ju¿ gotowa i przygl±da³a siê sobie w lustrze, musia³a przyznaæ, ¿e nawet przy aktywnej gestykulacji, jej najnowszy kamufla¿ spe³nia³ zadanie. Dziwi³a siê tylko, jak co¶, czego nie widaæ, mo¿e tak bardzo j± dra¿niæ. Czu³a nierówno¶æ skóry na koszuli, a ¶wiadomo¶æ, ¿e musi co¶ ukrywaæ, sprawia³a, ¿e co chwilê zagl±da³a pod rêkawy szaty, jakby chcia³a sprawdziæ, czy jej dolegliwo¶æ nie zosta³a w cudowny sposób uleczona.
Gdyby to od niej zale¿a³o, nie wychodzi³aby z ³ó¿ka, a¿ po plamach nie pozostanie nawet ¶lad. Zwykle znika³y po tygodniu, jednak tym razem by³y znacznie wiêksze ni¿ kiedykolwiek. Mia³a nadziejê, ¿e to nic nie oznacza. W koñcu od ostatniego ataku minê³o dziesiêæ miesiêcy, a kiedy¶ by³y znacznie czêstsze. Najmniejszy odstêp miêdzy dwoma takimi epizodami, to szesna¶cie dni. Skoro tym razem czeka³a niemal rok, mo¿e oka¿e siê, ¿e nieprzyjemna dolegliwo¶æ zniknie ju¿ na zawsze?
Mia³a tak± nadziejê. Liczy³a równie¿ na to, ¿e skóra lada dzieñ wróci do dawnych barw.
Katherine_Pierce dnia 15.01.2017 10:14
tak liczy³am na jak±¶ akcjê, a tutaj po prostu ¶rodowy poranek uczennicy. Takie rozdzia³y s± fajne i potrzebne, ale trochê dalej. Nie mniej jednak przez to rozbudzi³a¶ jeszcze bardziej moj± ciekawo¶æ i ja siê pytam GDZIE 3 ROZDZIA£?
Sam Quest dnia 18.01.2017 20:21

Penelope dnia 09.02.2017 15:03
Krnabrny dnia 22.02.2017 20:25
) Mo¿e nie buchn±³em ¶miechem, ale na mojej twarzy pojawi³ siê u¶miech. Mo¿e gdyby napisa³ to kto¶ inny czu³bym, ¿e straci³em czas (pobudka uczennicy - ciê¿ko to ciekawie opisaæ), ale dziêki twojemu dobremu stylowi i wielu "pobocznym historyjkom" uwa¿am, ¿e fajnie by³o przeczytaæ ten ¶wietny rozdzia³.
Alette dnia 23.02.2017 17:29
Nedelle dnia 08.05.2017 10:49
Alette
fuerte
Katherine_Pierce
Sam Quest
Shanti Black
A.
monciakund
ania919
ulka_black_potter
Klaudia Lind
Ja osobi¶cie trochê siê zawiod³am tym rozdzia³em. Poprzedni by³ naprawdê dobry i potrafi³ zaciekawiæ, dlatego bardzo du¿o oczekiwa³am od rozdzia³u drugiego i... có¿. Napisany jest okej, ale je¶li chodzi o to, co siê w nim dzieje, to jak dla mnie ma³o. Za ma³o. Rozumem, ¿e czasami potrzeba takich rozdzia³ów "przej¶ciowych", ale tutaj mamy tak naprawdê poranne wstawanie bohaterki, koniec. Takie co¶ kiedy¶ ludzie pisali bawi±c siê w Hogwart. Nawet je¿eli wiele nie mia³o siê tutaj dziaæ, to oczekiwa³am chocia¿ poznania jak obecnie funkcjonuje szko³a, kto czego uczy, co lubi bohaterka, a czego nie, jakie ma kontakty z rodzicami, no cokolwiek. A dowiedzia³am siê tylko, ¿e ma³a by³a char³aczka jest ju¿ na szóstym roku i ma co jaki¶ czas plamy na skórze. I akcja nie ruszy³a siê o centymetr poza jej dormitorium.
Liczê, ¿e kolejny rozdzia³ poka¿e nam co¶ wiêcej ;D