Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje napra...

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór±...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym ...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz...

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ dec...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz...

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ dec...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej noc...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej noc...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêc...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêc...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 35
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] W stronê magii
***
Gatunek: Inne
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 10501 razy.
Rozdzia³y: [1], [2], [3], [4], [5].
5
W stronê magii, rozdzia³ 5.

Przej¶ciowe dolegliwo¶ci Aniel by³y niegro¼ne dla jej ¿ycia, a nawet zdrowia – przynajmniej fizycznego. Oszpecenie r±k i problemy magiczne, chocia¿ uci±¿liwe, nie nios³y za sob± tylu problemów, co sen oraz to, co nastêpowa³o po nim. Koszmary nie pozwala³y na odpoczynek dla umys³u - nale¿a³y do tego rodzaju mar, gdzie nie ma potworów, ¶mierci i bezpo¶redniego zagro¿enia. Zamiast tego przepe³nia³a je pustka, ciemno¶æ, szepty, krzyki, a szczególnie wynikaj±cy z nich strach. Spa³a z uczuciem, ¿e jest w pe³ni przytomna, po czym budzi³a siê i dopiero wtedy u¶wiadamia³a sobie, ¿e to wszystko nie dzia³o siê naprawdê.

Z deszczu pod rynnê.

Ka¿dego ranka czu³a, jakby kto¶ zrzuci³ na ni± p³ytê nagrobkow±, która przygwo¼dzi³a jej cia³o do miêkkiego materaca. Ka¿dy ruch, nawet uniesienie powiek, wydawa³ siê wyczynem godnym mistrza gimnastyki. Czy to z sennego strachu, niewyspania, czy innych zmian zachodz±cych w jej organizmie, Aniel mia³a nadziejê nigdy wiêcej nie wstawaæ z ³ó¿ka. Mog³aby le¿eæ na nim do ¶mierci, a gdyby postanowiono zostawiæ w tym miejscu jej zw³oki, nie mia³aby nic przeciwko. Wiedzia³a jednak, ¿e to niemo¿liwe, a w dzieñ po wypadku na lekcji eliksirów stara³a siê opanowaæ leniwe ¿±dze jeszcze bardziej, ni¿ zwykle.

Przede wszystkim ze wzglêdu na opiekê nad magicznymi stworzeniami, chocia¿ dociekliwo¶æ pielêgniarki równie¿ dorzuci³a swoje trzy grosze. Na szczê¶cie Gryfonki, pani Mackensi by³a przyzwyczajona do ¶piochów i bardzo lubi³a na nich narzekaæ.

- Kiedy¶ jeden Krukon zasn±³ ze szklank± eliksiru w d³oni – opowiada³a kobieta, kiedy Aniel wpatrywa³a siê mêtnym wzrokiem w naczynie i zastanawia³a siê, co w³a¶ciwie ma z nim zrobiæ. Gdy wreszcie uda³o jej siê wypiæ lekarstwo, opad³± na poduszkê.
- Nie ¶pimy! - us³ysza³a, a powieki unios³y siê gwa³townie tylko po to, ¿eby zaraz znowu zakryæ oczy. - Na pewno dobrze siê czujesz? - G³os pielêgniarki znowu wyrwa³ j± z odrêtwienia, ale tym razem inaczej. Nie tylko zmusi³ dziewczynê do spojrzenia na star± kobietê, równie¿ wp³yn±³ na jej umys³. Ile czasu minê³o? Sekunda, a mo¿e pó³ godziny?
- Nic mi nie jest. Po prostu lubiê spaæ.
Jakby na potwierdzenie tych s³ów, st³umi³a ziewniêcie.
- Ten eliksir powinien ciê nieco pobudziæ...

Zanim Gryfonka zd±¿y³a co¶ odpowiedzieæ, pielêgniarka wyjê³a z kieszeni niewielki sze¶cian i przy³o¿y³a pacjentce do czo³a. Urz±dzenie zaczê³o syczeæ, a po chwili dr¿eæ, co spowodowa³o, ¿e kobieta wzruszy³a ko¶cistymi ramionami.

- Co¶ jest nie tak? Umieram? - zapyta³a dziewczyna sil±c siê na rozbawiony i pewny siebie ton. W rzeczywisto¶ci dociekliwo¶æ uzdrowicielki j± przera¿a³a, zmuszaj±c tym samym do jeszcze wiêkszego starania o opanowanie senno¶ci i os³abienia, które by³o jeszcze silniejsze, ni¿ w ostatnich dniach. Przez moment rozwa¿a³a nawet, czy nie przyznaæ siê do ukrywania dolegliwo¶ci, wszystko po to, by móc siê znowu zrelaksowaæ.

Pielêgniarka zwleka³a z odpowiedzi± przygl±daj±c siê magicznemu sze¶cianowi.
- Nie umierasz – powiedzia³a w koñcu. Przyci±gnê³a do siebie taboret, usiad³a na nim, po czym zaczê³a odwijaæ banda¿e na rêku Aniel. - Ale dziwi mnie ta wysypka oraz brak reakcji na eliksir pobudzaj±cy. Twój organizm jest ca³kowicie ustabilizowany.
- To chyba dobrze, prawda? Stabilny organizm... i takie tam.
- Z jednej strony tak. Tergeo! - Z ró¿d¿ki wydoby³a siê iskierka, a czerwona ma¼, która przez noc zd±¿y³a nieco ¶ciemnieæ, zniknê³a ukazuj±c na skórze Aniel, równie wyra¼n± co dzieñ wcze¶niej, plamê. - Chocia¿ po ¶rodku, który wziê³a¶, powinien przyspieszyæ ci puls, w dodatku ca³kiem wyra¼nie, a u ciebie wszystko w normie... Jeste¶ okazem zdrowia. Mo¿e twoje cia³o jest po prostu odporne na jaki¶ ze sk³adników, jednak wola³abym, ¿eby¶ stawi³a siê u mnie wieczorem. Mam nadziejê, ¿e do tego czasu uda mi siê, skontaktowaæ z uzdrowicielami z Munga.

Aniel równie¿ wyrazi³a tak± nadziejê i przez kolejne pó³ godziny pozwala³a badaæ siê, wyra¼nie zaintrygowanej pani Mackensi, co przychodzi³o jej z trudem. Zbli¿a³a siê godzina ósma, a potrzeby organizmu Gryfonki dawa³y o sobie znaæ. Postanowi³a poprosiæ pielêgniarkê o przyspieszenie badania, ale ta tylko prychnê³a i zaczê³a rozwodziæ siê nad nieposzanowaniem zdrowia przez m³ode pokolenie karierowiczów.

- Zapomnia³abym – powiedzia³a, gdy ju¿ pozwoli³a An skorzystaæ z ³azienki. - By³a tutaj twoja kole¿anka, zostawi³a ci paczkê.
Gryfonka podziêkowa³a, po czym rozwinê³a br±zowy papier pakunku. W ¶rodku znajdowa³a siê czekoladowa ¿aba i nale¿±ca do Mary chusta.
- Po co mi ta szmatka? - pomy¶la³a dziewczyna, ogl±daj±c znalezisko z ka¿dej strony, jakby mia³ z niego wyskoczyæ królik. Gdy nie znalaz³a nic wartego uwagi, od³o¿y³a prezenty od kole¿anki i wesz³a do ³azienki. Dopiero zerkaj±c na siebie w lustrze po³±czy³a fakty. Zupe³nie zapomnia³a o braku brwi, a na skórze nad oczami nie by³o widaæ nawet plamek odrastaj±cych w³osów. Aniel opu¶ci³a ramiona. Wygl±da³a g³upio, nie tylko ze wzglêdu na rêce przypominaj±ce skórê wê¿a, ale te¿ na wy³ysia³± twarz.

Dobrze, ¿e Mary nie zapomnia³a.

***


Gdy opuszcza³a skrzyd³o szpitalne, z chust± naci±gniêt± niemal na oczy i w biegu zajadaj±c siê czekoladow± ¿ab±, obieca³a sobie, ¿e pierwsze co zrobi na lekcji, to przeprosi kole¿ankê. Mimo ¿e nigdy nie traktowa³y siê tak, jak bohaterki ksi±¿ek, to ³±czy³a je wiê¼, której mo¿na by pozazdro¶ciæ. Przynajmniej je¿eli jest siê niestabiln±, emocjonalnie osob±. Mary nie zas³ugiwa³a na takie traktowanie, jakim uraczon± j± poprzedniego dnia i chocia¿ An wiedzia³a, ¿e Gryfonka, przynajmniej na d³u¿sz± metê nie bêdzie mia³a ¿alu, to co¶ ku³o j± w sumieniu.

Biegn±c przez b³onia z trudem ³apa³a powietrze, a wzrok mia³a tak wpatrzony w Schronisko, ¿e nie zauwa¿y³a id±cego w tamt± stronê pierwszoroczniaka, którego niemal staranowa³a. Po chwili uda³o jej siê dotrzeæ do ogrodzonego metrowym p³otkiem obszaru i otworzyæ równie niewysok± furtkê.

Gdy by³a ma³a, uwa¿a³a ¿e nie ma to jak w domu, jednak po trzecim roku nauki w Hogwarcie musia³a zmieniæ swoje ¿yciowe motto. Lub zacz±æ inaczej pojmowaæ s³owo dom. Je¿eli mia³aby wybieraæ miejsce, w którym przyjdzie jej ¿yæ i umrzeæ, wybra³aby w³a¶nie Schronisko. By³ to niewielki obszar b³oni, od ty³u granicz±cy z Zakazanym Lasem, a z boku ³±cz±cy siê murkiem z zielarni±. Wewn±trz znajdowa³y siê dwa budynki. Jeden z nich s³u¿y³ kiedy¶ za stajniê, lecz pó¼niej zamiast koni i pegazów sta³ siê domem dla wszelkiej ma¶ci stworzeñ, które znajdowa³ jeden z najs³ynniejszych gajowych w dziejach Hogwartu. Potem kontynuowano jego dzie³o, z mniejszym lub wiêkszym zaanga¿owaniem, jednak Aniel nie wyobra¿a³a sobie nikogo tak bardzo kochaj±cego i dbaj±cego o zdrowie innych istot, jak profesor Bugson.

Gryfonka od zawsze kocha³a zwierzêta, przynajmniej te znane mugolom. Do stworzeñ znanych czarodziejom podchodzi³a z dystansem, a w wieku jedenastu lat by³a niemal pewna, ¿e nigdy nie zdo³a tej odleg³o¶ci pokonaæ. Jednak na trzecim roku nauki, gdy by³a ju¿ oswojona z faun± i flor± tego miejsca, na planie zajêæ znalaz³ siê nowy przedmiot, traktuj±cy tylko o zwierzêtach. Wtedy wszystko siê zmieni³o. Nie mo¿na powiedzieæ, ¿e by³a to zas³uga jedynie Alfreda Bugsona, ale m³ody nauczyciel bez w±tpienia mia³ du¿y wp³yw na zmianê my¶lenia Aniel. Mê¿czyzna pokaza³ jej co¶, co pozwoli³o dziewczynie spojrzeæ na ¶wiat z innej perspektywy, pokochaæ ¶wiat magii, a nawet staæ siê jego czê¶ci±. Prowadzone przez niego lekcje nie raz pomaga³y An wzi±æ siê w gar¶æ i przezwyciê¿yæ sam± siebie, tak samo jak tamtego dnia.

By³a spó¼niona ju¿ dziesiêæ minut. Wiêkszo¶æ uczniów na jej miejscu zosta³aby w dormitorium lub skrzydle szpitalnym, zas³aniaj±c siê z³ym samopoczuciem po wypadku. Nie mog³a sobie na to pozwoliæ. Nie tego dnia. Nie je¿eli mog³o j± omin±æ co¶ tak cudownego, jak opieka nad rannym smokiem, karmienie m³odych wilczykonów lub obserwacja dziêdzidów, które - jak utrzymywa³ nauczyciel - zagnie¼dzi³y siê w dziupli na skraju Zakazanego Lasu.

Podwórze Schroniska, jak i okolice lasu by³y puste, a to oznacza³o, ¿e lekcje tym razem mia³y odbywaæ siê w budynku. Tam w³a¶nie skierowa³a siê dziewczyna.

„¯eby to by³y wilczykony” - poprosi³a w my¶lach, przypominaj±c sobie m³ode, podobne do wilków szczeniaki, które profesor Bugson niedawno znalaz³ w Zakazanym Lesie i które zapowiada³, jako jeden z przysz³ych tematów lekcji. Pozbawione matki by³y na skraju wycieñczenia i gdyby nie interwencja nauczyciela, zginê³yby w przeci±gu kilkunastu godzin. Z ka¿dym dniem psiaki stawa³y siê coraz silniejsze, jednak nadal potrzebowa³y karmienia i ogólnej opieki, co nape³nia³o Gryfonkê falami ekscytacji. W wyobra¼ni przechodzi³a przez niewielk± klasê z rzêdem ma³ych okien po prawej stronie, otwiera³a dêbowe drzwi i wchodzi³a do wielkiej, wype³nionej dziesi±tkami boksów hali, w której przeró¿ne zwierzêta dochodzi³y do zdrowia, lub te bardziej oswojone, zamieszka³y na sta³e. Ta my¶l tak bardzo j± poch³onê³a, ¿e gdy naprawdê znalaz³a siê w sali pe³nej ³awek i ludzi, bez zastanowienia skierowa³a siê do przeciwleg³ej strony pomieszczenia. Dopiero po kilku krokach us³ysza³a chrz±kniêcie. Przystanê³a i spojrza³a na stoj±cego przy biurku mê¿czyznê.

By³ ledwie kilka lat starszy od Aniel, mia³ kozi± bródkê, krótkie, br±zowe w³osy oraz ciemne oczy. U¶miecha³ siê, doskonale wiedz±c, dlaczego Gryfonka zapomnia³a o bo¿ym ¶wiecie, a spod czarnej szaty, niczym materia³y odblaskowe, wystawa³y czerwone trampki.

- Dzisiaj zajmujemy siê czê¶ci± teoretyczn±, panno Timby – powiedzia³, podchodz±c do dziewczyny. - Proszê do³±czyæ do tamtej grupy. Koledzy wyt³umacz±, na czym polega zadanie.
- Oczywi¶cie, profesorze – zawaha³a siê, po czym doda³a – a jak siê maj± wilczykony?
- Choruj±. Maj± jaki¶ rodzaj psiej gor±czki, dlatego zajmiemy siê nimi w przysz³ym tygodniu. Mam nadziejê, ¿e do tego czasu wyzdrowiej±.

Spojrza³ na ni± wyczekuj±c, a¿ do³±czy do dwójki ¦lizgonów i Gryfona, a gdy nie ruszy³a siê nawet o milimetr, ponagli³ j± gestem. Dopiero wtedy otrz±snê³a siê z kolejnego zamy¶lenia. By³a z³a. Nie po to odby³a tak trudn± bataliê z sam± sob±, ¿eby spêdziæ dwie godziny przy ksi±¿kach i nie mieæ kontaktu z ¿adnym nowym stworzeniem. W dodatku mia³a tego nie robiæ z trójk± najwiêkszych wyznawców nieposzanowania zwierz±t, jakich zna³a. Szczególnie dziwi³a siê takiemu podej¶ciu ze strony Apesa – wielkiego ch³opaka o ciemnej cerze, który mia³ twarz tak samo ma³pi±, jak imiê, a po szkole zamierza³ zatrudniæ siê w hodowli smoków. To by³o niepojête.

Gdy usiad³a przy za¶mieconym lupami oraz kasetkami pe³nymi badanych próbek stole, czu³a na sobie spojrzenia jej chwilowych kompanów. I nie tylko ich, w ka¿dej chwili niewidzialny, wypuszczany z ciekawskich ga³ek, promieñ trafia³ j± w g³owê, a z kilku k±tów sali dobiega³y st³umione szepty i chichoty.

- Co robimy? - zapyta³a, poprawiaj±c chustê. Mimo ¿e ca³a klasa wiedzia³a, ¿e Gryfonka zosta³a pozbawiona brwi, wola³a nie pokazywaæ tego bardziej, ni¿ musia³a. Chocia¿ zakrycie czo³a a¿ po powieki zwraca³o na ni± uwagê równie mocno, co ¶wiec±ca na skroni ³ysina.
- Mamy dopasowaæ sier¶æ do jakich¶ tam zwierz±t – odpowiedzia³a ¦lizgonka, po czym nachyli³a siê do Aniel i doda³a pó³szeptem – naprawdê wysadzi³a¶ ca³± salê eliksirów?
- Nie – odpowiedzia³a i westchnê³a. Przelecia³a wzrokiem po wszystkich zgromadzonych w poszukiwaniu wspieraj±cej twarzy Mary, ale dziewczyna siedzia³a odwrócona do niej plecami. Ani razu przez dwie godziny zajêæ, nie odwróci³a siê, nie spojrza³a porozumiewawczo i zapewne nie robi³a nic, poza pilnym notowaniem cech sier¶ci wilko³aka. Aniel za to czu³a, jak z ka¿d± chwil± wyrzuty sumienia przestaj± byæ jedynie pêkaj±c± pestk±, a zaczynaj± rosn±c do rozmiaru Wierzby Bij±cej. Jednocze¶nie usi³owa³a zmusiæ swoj± niezbyt zaanga¿owan± w pracê grupê do jak najszybszego zakoñczenia tej ¿a³osnej w ich wykonaniu lekcji. To jednak nie by³o ³atwym zadaniem, mo¿e nawet graniczy³o z niemo¿liwym, bo ca³a trójka by³a zajêta dyskusj± na temat meczu quidditcha miêdzy swoimi domami. Dopiero gdy dwie grupy odda³y sprawozdania i mog³y opu¶ciæ salê lekcyjn±, niewy¿yci fanatycy sportu przypomnieli sobie o zadaniu, a raczej o mo¿liwo¶ci szybszego opuszczenia tej „zapchlonej przez futrzaki kanciapy”. Gor±czkowo zabrali siê do pracy, chocia¿ dla Aniel, która wesz³a w rytm samodzielnego rozwi±zywania napotkanych problemów, by³o to znacznie bardziej irytuj±ce, ni¿ wspieraj±ce.

Rozczarowanie. Rozczarowanie pe³n± gêb±. Zamiast wilczykonów – k³êbki sier¶ci, zamiast dyskusji z profesorem – próba wyt³umaczenia Apsowi, ¿e wilko³ak to nie pies, a zamiast szybkich, bezbolesnych przeprosin – ci±gn±ca siê coraz d³u¿ej mêka z wyrzutami sumienia, wobec Mary, która nawet nie zaszczyci³a spojrzeniem swojej chwilowo by³ej przyjació³ki.

- Dobrze czarodzieje! Koniec pracy, oddajcie swoje notatki i pamiêtajcie, ¿eby na nastêpne zajêcia przygotowaæ siê na pracê z wilczykonami!

Grupa Aniel wsta³a, jakby od ich szybko¶ci zale¿a³o to, kto bêdzie siê t³umaczy³ nauczycielowi. By³o w tej my¶li trochê prawdy, bo jedyn± osob±, która zosta³a na pergaminowym polu bitwy by³a w³a¶nie Gryfonka, próbuj±ca w kilka sekund dokoñczyæ sprawozdanie.

- Skoñczy³ siê wam czas – us³ysza³a nad g³ow±, a w po¶piechu, zamiast ostatnich kilku s³ów nakre¶li³a na kartce szlaczek. Poda³a swoj± pracê profesorowi, a ten rzuci³ okiem na wypunktowane wnioski. - Tylko siedem próbek? Zd±¿yli¶cie zrobiæ ledwie po³owê zadania?
- Tak w³a¶ciwie, to ja zrobi³am tê po³owê zadania... resztê mo¿e pan przypisaæ do ich kont. - Nie mog³a siê powstrzymaæ przed wypowiedzeniem tych s³ów, chocia¿ powinna. A nauczyciel, chocia¿ w pe³ni j± rozumia³, musia³ na to zareagowaæ.
- To wasza wspólna praca. Powinni¶cie siê za ni± zabraæ razem...
- Tak wiem... - odpar³a, próbuj±c odgarn±æ w³osy z czo³a. Gdy to jej siê nie uda³o, poprawi³a materia³ na g³owie i zarzuci³a torbê na ramiê. - Przepraszam.
- Dobrze siê czujesz? - Profesor przekrêci³ g³owê i przygl±da³ siê swojej najlepszej uczennicy wzrokiem zaintrygowanego szczeniaka.
- Tak, dziêkujê, po prostu liczy³am dzisiaj na trochê inn± lekcjê.
- Ja równie¿ – odpowiedzia³, po czym westchn±³, a dziwna atmosfera ulecia³a z dziel±cego ich powietrza. - Mam nadziejê, ¿e za tydzieñ oboje bêdziemy zadowoleni. Nie wiem, czy koledzy ci przekazali, ale je¿eli komu¶ nie posz³o dzisiejsze zadanie – tutaj machn±³ pliczkiem prac z lekcji – zapraszam w poniedzia³ek rano. Bêdzie mi potrzebna pomoc z m³odymi wilczykonami, oczywi¶cie o ile wyzdrowiej±, a wy mo¿ecie podci±gn±æ sobie oceny.

Chwilê pó¼niej Aniel opu¶ci³a Schronisko nie mog±c zdecydowaæ siê, czy jest bardziej zawiedziona, czy zadowolona. Od dawna nie pomaga³a Bugsonowi w zajmowaniu siê zwierzêtami. W ostatnich miesi±cach pod opiekê mê¿czyzny trafia³y jedynie jednostki zbyt chore, jak na anga¿owanie w to uczniów, lub takie, które niemal natychmiast nale¿a³o przetransportowaæ do innej placówki. Tym razem na horyzoncie poza kolejnym nudnym tygodniem by³o widaæ jeszcze co¶ ciekawego, co nape³nia³o dziewczynê niezbyt du¿±, ale jednak niezerow±, dawk± ekscytacji. Mo¿e gdyby jedyna drêcz±c± j± rzecz± by³a tylko nieudana lekcja, Aniel z zapasem optymizmu uda³aby siê na numerologiê, jednak w jej umy¶le k³êbi³a siê jeszcze jedna my¶l. Niepojête przeczucie, wzbudzaj±ce uk³ad krwiono¶ny w niekorzystne dr¿enie. Nie mia³a pewno¶ci, sk±d ono pochodzi. Z wyrzutów sumienia wobec Marii, które drêczy³y j± jak nigdy? Z w¶ciek³o¶ci na Malcolma? Równie¿ wiêkszej ni¿ kiedykolwiek? Czy mo¿e strachu przed niecodzienn± dociekliwo¶ci± pani Mckensi? Albo ze wszystkich tych rzeczy naraz.

Jedna z nich uderzy³a j± ju¿ w po³owie drogi do zamku.
Wy³oni³a siê zza drzwi wej¶ciowych i wype³z³a na b³onia - sk±pane w zbyt jasnych, jak na tê porê roku, promieniach s³oñca.

Colt wraz z Tani± i dwójk± Puchonów skierowa³ siê w stronê jeziora. Na nieszczê¶cie Aniel, dziewczyna jej wroga by³a jedyn± Gryfonk± w zasiêgu wzroku, a co wa¿niejsze, opuszcza³a salê opieki nad magicznymi stworzeniami w tym samym czasie, co Mary. Walcz±c z si³± wzajemnego odci±gania, skierowa³a siê w stronê weso³ej ha³astry i zawo³a³a rudow³os± wspó³lokatorkê. Gdy ca³a czwórka spojrza³a w jej stronê, usi³owa³a ignorowaæ u¶miech Puchona i tr±canie siê ³okciami w wyra¼nym rozbawieniu.

- Widzia³a¶ Mary?
- Posz³a do biblioteki, mówi³a co¶ o pracy domowej z mugoloznawstwa – odpowiedzia³a Tania ze szczerym u¶miechem. Aniel równie szczerze jej podziêkowa³a i ma³o brakowa³o, a bez zbêdnego s³owa ruszy³aby w stronê zamku. Jednak kolejnego prowokuj±cego gestu Malcolma nie potrafi³a znie¶æ. Gdy ch³opak przy³o¿y³ dwa palce do brwi, a potem przeczesa³ je, puszczaj±c jednocze¶nie oczko do k³êbka lwiej w¶ciek³o¶ci, zatrzyma³a siê.
- Mogê ciê poprosiæ na s³owo?
- Skoro musisz – odpowiedzia³, wskazuj±c przyjacio³om, ¿eby na niego nie czekali. Pos³usznie odeszli w stronê jeziora, chocia¿ co jaki¶ czas zerkali, przestraszeni mo¿liwo¶ci± przegapienia rozrywki.

- Dlaczego to zrobi³e¶?
- S³ucham? - Puchon wyprostowa³ siê i zaczesa³ ciemny kosmyk za ucho. W jego zdziwieniu zabrak³o zwyk³ej dla takich sytuacji teatralno¶ci. - Co zrobi³em?
- Wysadzi³e¶ mój kocio³ek. Nikt inny nie za³o¿y³ sobie za cel pozbawienie mnie godno¶ci. Nie udawaj, ¿e to nie ty.
- Nie zamierzam, bo to najzwyczajniej w ¶wiecie nie by³em ja. - U¶miecha³ siê, a po chwili wykrzywi³ usta i cmokn±³. - Sama siê pozbawiasz godno¶ci. Nie umiesz przyznaæ siê do pora¿ki? Daj spokój! Ka¿demu mog³o siê zdarzyæ, a char³akom takie rzeczy wybacza siê o wiele ³atwiej...
- Nie mydl mi oczu. Dobrze wiesz, ¿e nie pope³niam takich b³êdów...
- Spójrz lepiej w lustro...
- Nie wysadzam kocio³ków, nie mieszam sk³adników. Przyznaj, jaki¶ starczy uczeñ opowiedzia³ ci historiê Teddy'ego i postanowi³e¶ to powtórzyæ, co?
- Kogo? - Ch³opak pokrêci³ g³ow±.
- Nie udawaj, ¿e nie wiesz o czym mówiê. Ale wiedz co innego – wycelowa³a palcem w jego pier¶ – ¿e kiedy¶ ci odp³acê.
- Jeste¶ urocza jak siê pieklisz – w tym momencie twarz dziewczyny rzeczywi¶cie przybra³a koloru demonicznej czerwieni, a Colt nachyli³ siê w jej stronê – tylko pozwól mi wyja¶niæ jedn± rzecz. Nie zbli¿y³em siê na krok do twojego kocio³ka. Chêtnie przypisa³bym sobie tê zas³ugê, ale nie jestem tak zdesperowany, ¿eby szczyciæ siê czyimi¶ czynami. Je¿eli kto¶ rzeczywi¶cie wysadzi³ ten kocio³ek za ciebie, u¶ci¶nij mu ode mnie d³oñ. - Poklepa³ dziewczynê po ramieniu, a gdy ta odepchnê³a jego rêkê, u¶miechn±³ siê jeszcze szerzej. - Teraz lepiej pomó¿ swojej kole¿ance w mugoloznawstwie. To chyba jedyna dziedzina, w której co¶ potrafisz.
- Potrafiê o wiele wiêcej od ciebie – krzyknê³a w stronê pleców oddalaj±cego siê Puchona – i to w prawie ka¿dej dziedzinie!
- Tak? Mo¿e chcesz siê zmierzyæ? - Zatrzyma³ siê i za³o¿y³ rêce na piersi, a kilku zaaferowanych uczniów zbli¿y³o siê do ¼ród³a ha³asu. - Podaj tylko datê i godzinê.

Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 07.05.2017 23:05
Bardzo ciekawy rozdzia³, chocia¿ trochê mnie jednak dziwi, ¿e dziewczyna a¿ tak mocno nie przejê³a siê swoimi brwiami. W ogóle mam wra¿enie jakby ona nie przejmowa³a siê niczym wa¿nym, a jedynie - za przeproszeniem - pierdo³ami. Jak np. obra¼liwym gestem Puchona. I w ogóle mo¿e za du¿o tego typu ksi±¿ek, ale czy czasem nie powstanie p³omienny romans miêdzy Aniel a Coltem? ;D "Jeste¶ urocza jak siê pieklisz", wróg na ¶mieræ i ¿ycie by raczej tak nie powiedzia³. Prawdziwy wróg by³by, przynajmniej dla mnie, jak Draco Malfoy dla Hermiony, który przecie¿ traktowa³ j± jak szlamê, osobê drugiej kategorii i absolutnie nie zauwa¿a³ ¿adnych ich zalet. Colt niby wyzywa Aniel od char³aczek, które umiej± tylko mugolznastwo, ale jednak potrafi przyznaæ, ¿e jest urocza. Nawet je¶li robi to z przek±sem.

Bardzo zainteresowa³ mnie sze¶cian pielêgniarki. Lubiê takie smaczki. Jestem ciekawa jak on dzia³a i czy rzeczywi¶cie mo¿na z niego wyczytaæ, czy kto¶ umiera. Natomiast mi osobi¶cie zupe³nie nie podoba siê przebudowa Hogwartu poprzez dodawanie do niego jakiego¶ Schroniska. Moim zdaniem trochê zamek traci na warto¶ci, poniewa¿ Hagrid owszem, opiekowa³ siê zwierzêtami, ale trzymaj±c je w przydomowym ogródku, a nie buduj±c du¿y kompleks na dwa budynki. Tym bardziej, ¿e szko³a to nie schronisko ani obiekt weterynaryjny dla magicznych stworzeñ - ile tak naprawdê chorych zwierzaków móg³by spotkaæ ten nauczyciel w Zakazanym Lesie? I jak czêsto?

Bardzo polubi³am t± kole¿ankê Aniel, Mary ;) Ale w³a¶nie dopiero po tym przys³aniu chustki. Mimo z³o¶ci chocia¿ ona pamiêta³a, by oszczêdziæ dziewczynie niepochlebnych spojrzeñ, tak w³a¶nie robi prawdziwa przyjació³ka.

Podsumowuj±c - masz fajn± historiê, denerwuj±c± g³ówn± bohaterkê i naprawdê interesuj±ce postacie drugoplanowe i epizodyczne. Jest te¿ w tej historii nutka tajemniczo¶ci, a to chyba lubiê najbardziej!
avatar
Prefix u¿ytkownikaAlette  dnia 08.05.2017 18:49
Ej, chyba nie bêd± siê pojedynkowaæ? I sk±d on wie, ¿e ona jest char³aczk±?

Rozdzia³ mi siê podoba³, szybko mi min±³, chocia¿ ja chyba ju¿ utonê³am je¶li chodzi o czê¶æ damsk±. Tego Malcolma to jeszcze kojarzê, ale ani jego laski ani przyjació³ki Anielki.. wiadomo. Ale chyba po prostu zakopa³am sobie mo¿liwo¶æ naturalnego ich zrozumienia ;p
Zastanawiam sie natomiast, kto dosypa³ cu¶ do jej kocio³ka, bo ciê¿ko mi uwierzyæ, ze to Malcolm. To by znaczy³o, ¿e chcia³ jej zrobiæ krzywdê brak brwi to brak brwi, ale mog³o skoñczyæ siê gorzej.
Fajnie wypad³a ta lekcja opieki, bo ona jest taka inna ni¿ j± znamy z ksi±¿ek JKR.

I chyba tyle :D
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Brak ocen. Mo¿e czas dodaæ swoj±?
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.18