Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 35
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
Nie odchod¼
Podstawowe informacje:
Autor: Prefix u¿ytkownikaLunatyczka
Gatunek: Miniaturka
Ograniczenie wiekowe: +7
Parring: Inne
Przeczytano 3368 razy.
Moja w³asna miniaturka zaczerpniêta z powie¶ci: "Nie opuszczaj mnie" - Kazuo Ishiguro.
Bohaterowie: w³asna postaæ.
Miniaturka jest przeróbk± powie¶ci Kazuo Ishiguro "Nie opuszczaj mnie"


¯ycie ka¿dego z nas wyrzuca na inny brzeg. Jedni le¿± na hamaku i popijaj± drinki kokosowe, a inni trafiaj± na wyspê, na której musz± walczyæ o najmniejszy kawa³ek jedzenia. Najgorsza jest jednak zawi¶æ, która czêsto nami kieruje. Zazdro¶cimy innym nawet wtedy, gdy nie maj± oni nic, a jednak s± szczê¶liwi. Dlaczego? Bo my nie umiemy cieszyæ siê z ma³ych rzeczy? Nie umiemy doceniæ tego, czym obdarowuje nas los? Mamy wiele i wiele mo¿emy wykorzystaæ, pamiêtajmy o tym, inaczej nigdy nie dojdziemy do w³asnego celu. Co gorsza, cel, który ma po drodze raniæ innych, nigdy tak naprawdê nas nie uszczê¶liwi....


By³o ju¿ pó¼no, s³oñce przechodzi³o pod horyzont, a ja sz³am powoli przez pusty las. Wydawa³ mi siê jaki¶ inny, jakbym pierwszy raz widzia³a to miejsce. Drzewa niczym pozbawione li¶ci ga³±zki, niektóre z nich po³amane lub wyrwane z korzeniami, tworzy³y przera¿aj±c± atmosferê, czego dope³nia³a s³aba mg³a, unosz±ca siê w powietrzu. Mia³am na sobie tylko bia³± sukienkê. Przypomina³a obrus i by³a zrobiona z delikatnego materia³u. Za³o¿y³am j± z okazji przyjêcia, na które siê wybiera³am, zanim ona siê zjawi³a. Nadal nie mog³am poj±æ dlaczego, dlaczego chcia³a mojego wybaczenia, dlaczego zrozumia³a wszystko tak pó¼no, za pó¼no. Lydia, moja przyjació³ka, a mo¿e powinnam powiedzieæ - by³a przyjació³ka, ale wbrew pozorom ja nigdy o niej nie zapomina³am, a nawet gdybym to zrobi³a, ona nie da³a mi zapomnieæ.

Miota³am siê w ciemno¶ci, dos³uchuj±c jej g³osu. Z obawy przed tym, ¿e zaraz potknê siê i wyl±dujê na pod³odze, tym samym budz±c innych, sz³am powoli. Przesuwa³am stopy, jedna po drugiej, czekaj±c na moment upadku. Nagle poczu³am u¶cisk na przedramieniu, wzmocni³ siê i poci±gn±³ mnie w swoj± stronê.
- Rusz siê! - krzyknê³a pó³szeptem i wci±gnê³a mnie do pomieszczenia, w którym dostrzeg³am wreszcie ¶wiat³o.
- Dlaczego wyci±gnê³a¶ mnie z ³ó¿ka o tak pó¼niej porze? - zapyta³am znudzona.
- Jak to dlaczego? Chcia³am ciê pocieszyæ i znale¼æ rozwi±zanie. - Dziewczynka o du¿ych, ciemnych oczkach chwyci³a mnie obiema rêkami za ramiona i u¶miechnê³a siê. Zaraz potem jakby na rozkaz usiad³am równo z ni± na kocu roz³o¿onym pod nami.
- Nie rozumiem. - Czu³am siê g³upio, mówi±c Lydii kolejny raz, ¿e nie mam pojêcia o co jej chodzi.
- Och Juliet, jak widaæ, musisz siê jeszcze wiele nauczyæ - powiedzia³a, tonem rodzica t³umacz±cego co¶ dziecku: - Trafi³a¶ do Gryffindoru....
- I co z tego? - oburzy³am siê. - Ty jeste¶ w Slytherinie, a o ile wiem nikt ze Slytherinu nie walczy³ przeciw czarnoksiê¿nikom.
Nie pojmowa³am czemu Lydia dogryza³a mi z powodu mojego przydzia³u. Przyby³y¶my do Hogwartu zaledwie dwa dni temu, a ona ju¿ skazywa³a mnie na poni¿enie w jej oczach. Przez jej s³owa i sposób w jaki siê do mnie odnosi³a mia³am wra¿enie, ¿e Gryffindor to najgorszy ze wszystkich Domów.
- Przykro mi, ale nie martw siê, ja zawsze bêdê przy tobie, mimo tego, ¿e jeste¶ Gryfonk±. - Przytuli³a mnie do siebie, ale ja wcale nie poczu³am siê lepiej, przeciwnie, czu³am, ¿e Tiara podzieli³a mnie z najwa¿niejsz± osob± w moim ¿yciu.


Ch³ód przenika³ moje cia³o, ale nie pozwala³am mu sob± zaw³adn±æ. Nie wiedzia³am dok±d zmierzam, ale wiedzia³am, ¿e znajdê tu odpowied¼. Chcia³am siê uspokoiæ i zrozumieæ. By³a osob± dla której mog³am po¶wiêciæ ¿ycie, zawsze tak by³o, a potem zjawi³ siê on. Nie zmieni³ mojego stosunku do Lydii, nie, raczej sta³ siê kim¶ równie wa¿nym.

Siedzia³am przy ³awce i majta³am niespokojnie nogami, a moje oczy mimowolnie zwraca³y siê ku niemu. Próbowa³am przestaæ, ale nie mog³am. Spojrza³ na mnie, spanikowa³am i odwróci³am g³owê, moje rozpuszczone w³osy zakry³y mi twarz. Odgarnê³am je lekko i zerknê³am znowu.
- Ej! Katermoy! - Ch³opak z czarnymi, l¶ni±cymi w³osami, z g³upim u¶mieszkiem na twarzy pos³a³ do niego papierowy samolocik, który roz³o¿y³ siê przed nim i opad³ na ksi±¿kê.
Will przez d³u¿sz± chwilê wgapia³ siê w li¶cik. Gdy zadzwoni³ dzwonek ze z³o¶ci± pogi±³ go i wrzuci³ do torby.
Patrzy³am jak odchodzi i nie wiadomo dlaczego mia³am ochotê z nim porozmawiaæ. By³ taki tajemniczy i mimo tego, ¿e wszyscy mu dokuczali, nie czu³am siê w obowi±zku pos±dzaæ go o to jaki jest, chcia³am go poznaæ.

Sta³y¶my przy murku, ja, Lydia i kilka kole¿anek, które czesa³y sobie w³osy nawzajem. Pogoda by³a piêkna, s³oñce jasno ¶wieci³o i wia³ ciep³y wietrzyk. Patrzy³am w stronê boiska, z daleka widzia³am k³ótnie Williama z Kaspianem i jego band±. Wy¶miewali siê z niego, dokuczali mu i popychali, a¿ w koñcu odeszli, a ten odczeka³, a¿ znikn± mu z oczu i zacz±³ krzyczeæ na ca³y g³os. Dziewczyny zaczê³y chichotaæ.
- On jest taki niem±dry - roze¶mia³a siê Lydia.
- Katy mówi³a, ¿e on jest chory psychicznie i podobno nie ma rodziców.
Dziewczyna skrzywi³a siê i udawa³a, ¿e tego nie s³ysza³a. Ja i Lydia nie mia³y¶my rodziny, mieszka³y¶my w domu dziecka, tam siê pozna³y¶my, ale nie lubi³a o tym rozmawiaæ, twierdzi³a, ¿e jej rodzice zginêli honorowo, mimo tego, ¿e nigdy ich nie widzia³a, ani praktycznie nic o nich nie widzia³a. Wszystkie zdecydowa³y siê "obrzuciæ go b³otem" i pój¶æ w ¶lady ¦lizgonów, którzy uwa¿ali to za swój obowi±zek. Nie wytrzyma³am, ruszy³am na przód, chcia³am go pocieszyæ i w jaki¶ sposób mu pomóc.
- Juliet gdzie ty idziesz! Zostaw go! On nie jest normalny! - wykrzykiwa³a Lydia.
By³am coraz bli¿ej i coraz bardziej bi³o mi serce, ale nie mog³am go tam zostawiæ. Nadal wrzeszcza³ z ca³ych si³ i wygl±da³ jakby walczy³ z duchem.
- Will - szepnê³am. - Will, wszystko w porz±dku? Czy oni ci co¶ zrobili? - dopytywa³am ze strachem w g³osie, ale on mnie nie s³ysza³, nie przestawa³ krzyczeæ i miotaæ siê na wszystkie strony. Rozczochra³ swoje blond w³osy, rzuci³ sweter w kolorze zgni³ej zieleni na ziemiê, w jego jasnych oczach zobaczy³am ³zy.
Podesz³am do ch³opca, wcale siê go nie ba³am, ba³am siê, ¿e zrobi sobie krzywdê.
- Will, przestañ - dotknê³am jego ramienia, a on odtr±ci³ mnie, uderzaj±c mnie rêk± w twarz. To sta³o siê tak szybko, poczu³am ból w okolicach policzka i oka, odruchowo przykry³am twarz, a gdy podnios³am g³owê, jego ju¿ nie by³o. Uciek³.

Nastêpnego ranka, gdy zesz³am do Wielkiej Sali na ¶niadanie, on tam siedzia³, sam.W okó³ niego by³y wielkie pustki, a niektórzy pokazywali go sobie palcami. Nie zrazi³o mnie to wcale i mimo tego, ¿e profesor McGonagall pyta³a mnie sk±d wzi±³ siê siniak na mojej twarzy, mia³am ochotê pokazaæ mu, ¿e nie musi siê przejmowaæ innymi. Podesz³am do sto³u Gryfonów i usiad³am naprzeciwko niego.
- Cze¶æ. - U¶miechnê³am siê i przyci±gnê³am do siebie pó³misek.
Przesta³ bawiæ siê jedzeniem i spojrza³ na mnie zdziwionym wzrokiem. Jeszcze przez moment gapi³ siê z niedowierzaniem, a¿ w koñcu siê odezwa³.
- Przepraszam, ¿e ciê uderzy³em - zacz±³: - Nie chcia³em tego, ju¿ nigdy siê tak nie zdenerwujê, obiecujê. - U¶miechn± siê szeroko.
- Nic siê nie sta³o, zagoi siê.


Dosz³am do rzeki, a raczej potoku, który rozci±ga³ siê od lewej do prawej strony, koñca nie by³o widaæ, ale by³ bardzo p³ytki. Zobaczy³am swoje odbicie, moje jasne oczy i w³osy, grzywkê i niemal¿e pomarañczowe usta. Nigdy nie przywi±zywa³am wielkiej wagi do wgl±du, zawsze my¶la³am, ¿e Lydia jest ³adniejsza ode mnie, mia³a piêkne br±zowe, d³ugie w³osy, wielkie ciemne oczy i g³adk± skórê, mo¿e dlatego Will zosta³ z ni±. ¦ci±gnê³am buty dopasowane do mojej sukienki, wziê³am je do rêki i wsadzi³am stopê do lodowatej wody, siêgaj±cej mi ponad kostki. Przesz³y mnie dreszcze, ale nie mog³am zrezygnowaæ.

Od momentu wspólnej rozmowy przy ¶niadaniu z Williamem Katermoy, spêdza³am z nim ka¿d± woln± chwilê, uczyli¶my siê wspólnie, chodzili¶my po Hogwarcie, przesiadywali¶my na b³oniach i rozmawiali¶my nieustannie. Mieli¶my swoje ulubione miejsce, kamienn± ³awkê na skraju Zakazanego Lasu, ros³y przy niej ¿onkile, a co najciekawsze, zawsze, gdy je zrywa³am, w niezwykle szybkim i nienaturalnym tempie, w ich miejscu pojawia³y siê nowe.

Wyszli¶my w³a¶nie z klasy, gdy jedna z uczennic powiadomi³a nas o tym, ¿e wszyscy kupuj± gad¿ety Robkinsów. Will pobieg³ ogl±daæ z innymi imponuj±ce, magiczne sprzêty Anthony'ego, Arthura i Alastora, tym razem zrobili naprawdê niez³± wystawê. Po korytarzu poustawiali w³asnego projektu rzeczy, których jeszcze nigdy nie widzia³am. Robi³y ogromne wra¿enie i wszyscy byli ciekawi jakie maj± zastosowanie, ale ja nie chcia³am niczego, ani mieæ, ani ogl±daæ, wszystko wydawa³o mi siê niepotrzebne. Chodzi³am w oko³o, a¿ w koñcu zmêczy³o mnie to i wysz³am na ¶wie¿e powietrze. Dosz³am do kamiennej ³awki i usiad³am na niej, wietrzyk porusza³ moimi w³osami i czu³am wspania³y zapach, którego nie potrafi³am rozpoznaæ. Mog³y to byæ magicznych ¿onkile.
- Nic nie kupujesz? - us³ysza³am g³os za sob± i odwróci³am siê.
Will usiad³ obok mnie.
- Nie, nic nie chcê. - U¶miechnê³am siê niemrawo.
- Nie masz pieniêdzy, je¶li chcesz to po¿yczê ci moje.
- Nie o to chodzi, nic nie chcê - powtórzy³am.
- Mam co¶ dla ciebie, mo¿e to bêdziesz chcia³a. - Wyci±gn±³ z kieszonki kremowych spodni ma³e pude³eczko i poda³ mi je.
- Co to jest?
- Kaseta, widzia³em twój magnetofon i pomy¶la³em, ¿e ci siê przyda. - Podrapa³ siê po g³owie.
Will naprawdê mnie zaskoczy³, a jednocze¶nie poprawi³ mi humor. Tym ma³ym, a jednak bardzo istotnym dla mnie gestem, poczu³am, ¿e jest kim¶ wiêcej, ni¿ przyjacielem.
Zbli¿y³am siê do niego i musnê³am go delikatnie w policzek, zobaczy³am iskierki w jego niebieskich oczach, czu³am siê ogromnie szczê¶liwa i chcia³am by ta chwila trwa³a wiecznie.

Wieczorem mia³a spotkaæ siê z Lydi±, umówi³y¶my siê na wspóln± naukê, wiêc zostawi³am Willa i pobieg³am do biblioteki. Lydia siedzia³a przy jednym ze stolików, skrobi±c co¶ na kartce/ Uczesana by³a w d³ugi warkocz, a na sobie mia³a zielon± sukienkê i czarny sweterek.
- Spó¼ni³a¶ siê. - Spojrza³a na mnie spode ³ba.
- Przepraszam, musia³am pomóc Willowi, co robisz? - Usiad³am obok niej i zerknê³am na li¶cik, który trzyma³a w rêku.
- Nic, to praca na eliksiry, niewa¿ne, wiedzia³a¶, ¿e Bella ma ch³opaka? - Schowa³a kartkê do torby i spojrza³a na mnie z zainteresowaniem.
- Nie - odpowiedzia³am krótko. Nie mia³am ochoty znowu rozmawiaæ o tym, kto bêdzie ich pierwsz±, klasow± par±.
- Podobno spotyka siê z Kaspianem, on jest taki przystojny, podoba siê wszystkim dziewczynom, a ona go ju¿ ca³owa³a. - Ekscytowa³a siê.
Wywróci³am oczami, Lydia to zauwa¿y³a, bo zaraz siê opanowa³a i zmarszczy³a brwi.
- No, pomijaj±c ciebie.
- Co? - zapyta³am zdziwiona.
- Wszystkim siê podoba, ale nie tobie - wyja¶ni³a.
Przemilcza³am to i jeszcze przez chwilê ¿adna z nas siê nie odezwa³a.
- Will siê zmieni³ - powiedzia³a w koñcu.
- Jak to siê zmieni³? - Teraz faktycznie mnie zaciekawi³a.
- Po prostu, zmieni³ siê. - U¶miechnê³a siê do siebie i poda³a mi ksi±¿kê do transmutacji.

Nastêpnego dnia, po po³udniu, wszyscy zebrali siê w Wielkiej Sali, by wys³uchaæ og³oszenia dyrektora. Nikt nie wiedzia³ o co chodzi, wiêc i ja by³am ciekawa jakie informacje ma dla nas profesor Dumbledore.
- Nie mam dla was dobrych wie¶ci. Niestety, nasza nauczycielka obrony przed czarn± magi±, pani Derbleine Rizott, musia³a zrezygnowaæ ze swojego stanowiska i wyjecha³a wczoraj wieczorem....
Zrobi³o mi siê przykro, Rizott by³a moj± ulubion± nauczycielk±, osob±, która sta³a mi siê bliska, sta³a siê pewnego rodzaju autorytetem w moich oczach, kim¶ kogo podziwia³am. A teraz odesz³a, bez po¿egnania.
Dyrektor jeszcze przez d³u¿sz± chwilê t³umaczy³ nag³e znikniêcie profesorki, chocia¿ tak naprawdê prawdziwego powodu nie us³ysza³am, dosta³am tylko zapewnienie, ¿e nic jej nie jest. Zaraz po tym uczniowie zaczêli siê rozchodziæ, rozgl±da³am siê, by znale¼æ Williama i wtedy zobaczy³am ich razem. Trzymali siê za rêce, stali do mnie ty³em i patrzyli sobie w oczy. Poczu³am uk³ucie w sercu, nie wiedzia³am co siê dzieje, zapomnia³am ju¿ o nauczycielce, która sprawia³a, ¿e siê u¶miecha³am, zaczê³o mi siê krêciæ w g³owie i straci³am ich z oczu. W Wielkiej Sali zrobi³o siê pusto, sta³am jak ko³ek i nie mog³am zrozumieæ, co siê sta³o. Potar³am oczy do których nap³ywa³y mi ³zy i pobieg³am do naszego ulubionego miejsca, chocia¿ mia³am nadziejê, ¿e mogê go dalej nazywaæ "naszym".
Dochodzi³am do celu, gdy dostrzeg³am dwie postacie siedz±ce na kamiennej ³awce. Poczu³am siê gorzej ni¿ kiedykolwiek w ¿yciu, Lydia siedzia³a z Williamem i dalej ¶ciska³a jego d³onie. Opar³am siê o murek obok mnie, a raczej schowa³am siê za nim i patrzy³am na nich. Ka¿da sekunda dawa³a mi do zrozumienia, ¿e ju¿ nigdy nie bêdzie tak jak kiedy¶. A potem moja przyjació³ka przekre¶li³a mój zwi±zek z Williamem, poca³owa³a go. To by³ d³ugi i mocny poca³unek w usta i nie móg³ równaæ siê z moim. Nie mog³am na to patrzeæ, zostawi³am ich i ba³am siê, ¿e ju¿ nigdy nie usi±dê obok niego, ¿e ju¿ nigdy z nim nie porozmawiam, ¿e ju¿ nigdy nie zaznam tego uczucia, jakie by³o we mnie, gdy on by³ obok. Nie chcia³am i nie mog³am zrozumieæ Lydii, nie umia³am poj±æ jej postêpowania. Nagle pokocha³a Willa? Nie uwa¿a³a go ju¿ za fajt³apê i dziwad³o?
Lydia zdo³a³a mnie znowu pokonaæ, ale tym razem zabra³a mi co¶, co by³o wa¿niejsze od niej samej.


Przesz³am przez ca³± d³ugo¶æ potoku, moje stopy by³y lodowate i mia³am gêsi± skórkê. S³oñce zasz³o ju¿ ca³kowicie i zrobi³o siê jeszcze ch³odniej, ¿a³owa³am, ¿e nie wziê³am ze sob± kurtki, albo chocia¿ kocyka, którym zazwyczaj owija³am siê w domu. Za³o¿y³am buty, mimo bólu jaki odczuwa³a ju¿ przez d³u¿szy czas nosz±c je, i ruszy³am na przód, jednak zaraz siê zatrzyma³am, gdy moim oczom ukaza³a siê ³ania. Sta³a nieruchomo i wgapia³a siê we mnie swoimi ciemnymi oczkami, ba³am siê poruszyæ, a nawet gdybym chcia³a, nie mog³am siê powstrzymaæ od patrzenia na ni±, czu³am jakby mnie hipnotyzowa³a. Przez kilka chwil mia³am wra¿enie, ¿e ju¿ j± kiedy¶ widzia³am, mog³a to byæ zwierzê, które pewnego dnia zobaczy³am pod oknem, ale te oczy by³y inne. W koñcu zamknê³a swoje patrza³ki i w jednym momencie znik³a, tak samo jak siê pojawi³a, niczym duch.

Minê³o tyle lat, a ja nadal marzy³am o Willu, marzy³am o tym, by wróciæ do tych kilku miesiêcy spêdzonych razem, o tym, by z nim zostaæ. Lydia podporz±dkowa³a go sobie i stworzy³a zwi±zek, który by³ dla mnie katorg±. Znosi³am ich "mi³o¶æ" mimo wszystko, bo wierzy³am, ¿e jest prawdziwa, a je¶li nie, sama siê rozejdzie.
- Idziesz?
Wyrwa³am siê z zadumy i skrêci³am w ich stronê.
- Tak, ju¿ idê.
Wybierali¶my siê do Hogsmeade, chcieli¶my odetchn±æ od szko³y i napiæ siê piwa kremowego. Sz³am obok nich, a Lydia jak zwykle wiesza³a siê po Willu i ca³owa³a go. Czasami mia³am wra¿enie, ¿e przesadza, byæ mo¿e chcia³a mi pokazaæ, ¿e jest lepsza. Will spogl±da³ w takich chwilach na mnie z lekkim za¿enowaniem i robi³ siê czerwony, a ja udawa³am, ¿e mnie to nie interesuje.
Gdy ju¿ siedzieli¶my z kuflami przy stoliku, razem z Japerem i Kristen, Krukonami, którzy byli nie roz³±czni, "Pod Trzema Miot³ami" pojawi³a siê jaka¶ dziewczyna.
- Lydia! - zawo³a³a i zaczê³a machaæ do brunetki.
- Christina przysz³a, obieca³am jej w czym¶ pomóc, wrócê nied³ugo. - Poca³owa³a Williama w policzek, zabra³a p³aszcz i wysz³a z zielonook±.
- My te¿ ju¿ idziemy, trzymajcie siê. - Ch³opak w krêconych, blond w³osach zabra³ swoj± towarzyszkê i odszed³ razem z ni±.
U¶wiadomi³am sobie, ¿e zosta³am z Williamem sama, ju¿ tak dawno nie siedzieli¶my bez Lydii, ¿e poczu³am siê niezrêcznie.
- Idê siê przej¶æ - rzuci³am.
- Idê z tob±. - Wsta³ natychmiast.
Prze³knê³am ¶linê i za³o¿y³am czapkê, otworzy³ mi drzwi i opu¶cili¶my pub.
Sz³am tak szybko, ¿e ledwie mnie dogania³, zatrzyma³am siê dopiero przy Wrzeszcz±cej Chacie i usiad³a zdenerwowana na pniu.
- Nie jest ci zimno? - zapyta³.
- Nie, jest w porz±dku, dziêkujê.
Przez moment panowa³a niezrêczna cisza, a potem on zacz±³ znowu rozmowê:
- Zosta³em zaproszony do Klubu ¦limaka - zacz±³. - To elitarny klub uczniowski, a w czwartek Slughorn organizuje przyjêcie.
- Gratulujê - powiedzia³am bez ¿adnych emocji.
- Na przyjêcie mogê zabraæ osobê towarzysz±c±.
Nie wiedzia³am do czego d±¿y, je¿eli chcia³ mnie zaprosiæ, to dlaczego ob¶ciskiwa³ siê z Lydi±.
- Pewnie we¼miesz ze sob± Lydiê - wymsknê³o mi siê.
- Nie - powiedzia³ cicho i kiwn±³ przecz±co g³ow±.
- Wiêc? - zapyta³am z nadziej± w g³osie.
- Pomy¶la³em o Kristen, Slughorn j± lubi i mnie o to prosi³a.
Z oka polecia³a mi ³za i patrz±c na niego mia³am wra¿enie, ¿e on te¿ powstrzymuje siê od p³aczu, "zrób co¶!"- my¶la³am.
- Will.. - wydusi³am i d¼wignê³am siê szybko, by uciec jak najszybciej.

Spód mojej sukienki by³ ju¿ ca³y dobrudzony b³otem i traw±, nieco wy¿ej malowa³y siê podobne plamy, buty te¿ nie by³y ju¿ takie bia³e, raczej ¿ó³te. Sz³am pod górkê, by³am ju¿ zmêczona, traci³am si³y, w rêkach nios³am kwiaty, które nazbiera³am po drodze. Nie by³o ich tutaj sporo, ale liczy³am kroki wraz z odrywaniem p³atków. Zbli¿a³am siê do celu.

Nadchodzi³ koniec, koniec szko³y, koniec nauki i pocz±tek innego, nowego ¿ycia. Nie wiedzia³am co bêdê robi³a, gdzie bêdê pracowa³a, chcia³am pomagaæ ludziom i my¶la³am o karierze uzdrowiciela, ale w g³owie siedzia³ mi ci±gle Will. Zauwa¿y³am jak±¶ zmianê, od pobyt w Hogsmeade czêsto s³ysza³am wrzaski i k³ótnie, nie zgadzali siê ze sob± tak jak kiedy¶, mo¿e Will zrozumia³, ¿e Lydia nim manipulowa³a, ja zrozumia³am to zbyt pó¼no.
Siedzia³am na murku ze s³uchawkami w uszach, s³ucha³am kasety Willa, ten podarunek by³ dla mnie taki wa¿ny i mog³am s³uchaæ jej bez koñca, dodatkowo mog³am zobaczyæ co siê dzieje podczas piosenki, dziêki wynalazkowi braci Robkinsów. Nuci³am j± sobie, skulona, gdy co¶ wyprowadzi³o mnie z transu.
- Will, mówiê do ciebie! Przestañ natychmiast, musimy porozmawiaæ!
D¼wignê³am g³owê i nie zobaczy³am ma³ego ch³opca w sweterku, ze spuszczon± g³ow±, lecz przystojnego i dojrza³ego mê¿czyznê z pewnym siebie wzrokiem. Zatrzyma³am piosenkê i nadstawi³am uszu.
- Nie mam ochoty rozmawiaæ. - Stan±³ i spojrza³ na zdruzgotan± Lydiê.
- Will, to nie twoja wina, po prostu jeste¶ zmêczony. - Podesz³a do niego i mówi³a ju¿ spokojniejszym tonem: - Mo¿e co¶ zjemy? - Dotknê³a jego w³osów, w zwyczaju mia³a poprawianie jego czupryny i g³adzenie jego twarzy, lecz tym razem zareagowa³ inaczej.
- Nie dotykaj mnie, powiedzia³em, ¿e nie chcê z tob± rozmawiaæ. - Odsun±³ j± od siebie i zawróci³, teraz dopiero zwróci³ na mnie uwagê.
- Cze¶æ, Juliet. - U¶miechn± siê s³abo i znikn±³ nam z oczu.
Lydia spogl±da³a na mnie ze w¶ciek³o¶ci± w oczach, podesz³a szybkim krokiem w moj± stronê i wyrwa³a mi magnetofon z r±k, rzucaj±c go nastêpnie za siebie.
- Co ty wyprawiasz?! - krzyknê³am.
- Siadaj. - Popchnê³a mnie z powrotem na murek, gdy próbowa³am wstaæ.
- My¶lisz, ¿e nie wiem co knujesz? - prychnê³a.
Spojrza³am na ni± z poirytowaniem i zdziwieniem, tym razem przesadzi³a.
- Wyobra¿asz sobie, ¿e Will mnie zostawi i wtedy nadejdzie twoja kolej.
Nigdy tak o tym nie my¶la³am, nie chcia³am skrzywdziæ Lydii, dlatego te¿ nie miesza³am siê w to, co zwyk³a nazywaæ "ich sprawami". Patrzy³am na jej za³zawione i czerwone oczy, by³a naprawdê zdenerwowana i nie zamierza³a odpu¶ciæ.
- Zazdro¶cisz mi jak zwykle, ale Will mnie kocha i nie zostawi mnie dla ciebie, nie pozwolê na to! - Mia³am wra¿enie, ¿e zaraz mnie uderzy, ale na szczê¶cie pohamowa³a siê i odesz³a. Odetchnê³am g³êboko, zabrzmia³o to trochê jak gro¼ba, ale nie chcia³am siê czuæ winna za co¶, co ona sama zniszczy³a. Podesz³am do magnetofonu, obawia³am siê najgorszego, na szczê¶cie kaseta nie zosta³a uszkodzona, magnetofon jednak nie nadawa³ siê ju¿ do u¿ytku.

Wraz z zakoñczeniem roku nasze drogi siê rozesz³y. Nie tylko moje i Lydii, Will wyjecha³ i nie wiedzia³am, czy jeszcze kiedy¶ go spotkam. Nie liczy³am na to, ¿e Lydia mnie przeprosi, mia³am tylko nadzieje, ¿e nie pos±dzi³a mnie o to przed czym tak siê broni³am przez tyle lat, dla niej.


Dosz³am na wzgórze. W koñcu mi siê uda³o pokonaæ drogê i znale¼æ siê tutaj, teraz musia³am go tylko znale¼æ. Otworzy³am ma³± bramkê przy ogrodzeniu i rozejrza³am siê. Ogarn±³ mnie smutek, tyle grobów, tyle ¶mierci, a w¶ród nich by³ Will. Woko³o ci±gnê³y siê ¶cie¿ki wydeptane przez "odwiedzaj±cych". Zrobi³am kilka kroków w przód i trzês±c siê podesz³am w stronê tabliczki, przetar³am j± rêk± i ujrza³am napis:


WILLIAM KATERMOY
(1960 - 1988)


Uklêknê³am przy grobie i zamknê³am oczy, dobrze pamiêta³am nasze ostatnie spotkanie, kilka tygodni temu...

Podawa³am w³a¶nie leki jednemu z pacjentów, gdy do Szpitala przywieziono rannego mê¿czyznê. Nie mia³am pojêcia kim on jest, ani co mu siê przytrafi³o, ale po oko³o dwóch godzinach mia³am zanie¶æ mu potrzebne lekarstwa i wodê.
Wesz³am na IV piêtro i nie spodziewaj± siê niczego, podesz³am do ³ó¿ka, na którym kto¶ le¿a³. Gdy dostrzeg³am jego twarz, nie mog³am uwierzyæ, ¿e go widzê, pu¶ci³am butelkê "Syropu z nargwi", by zatkaæ usta ze zdziwienia, a ta rozbi³a siê wylewaj±c ca³± zawarto¶æ.
Podniós³ swoj± g³owê owiniêt± banda¿em rozci±gaj±cym, tak samo jak rêkê. Jego twarz by³a zmasakrowana jakby kto¶ go pobi³ albo przejecha³, ale nie mog³am nie rozpoznaæ tych oczu.
Oddycha³am g³êboko, nie mog±c wydusiæ s³owa.
- Juliet - szepn±³.
Usiad³am delikatnie na ³ó¿ku obok niego i chwyci³am jego rêkê, poczu³am ulgê, by³ blisko, by³ ze mn±, ju¿ tak dawno chcia³am to zrobiæ, ju¿ tak dawno chcia³am nie my¶leæ o Lydii, bêd±cej jego cieniem.
- Jeste¶ tu - powiedzia³ ochryp³ym g³osem. - Ty tu naprawdê jeste¶. - D¼wign±³ zdrowsz± rêkê i dotkn±³ mojego policzka.
Chwyci³am j± swoj± i zamknê³am oczy. Jak wspania³e uczucie mnie ogarnê³o, gdy mog³am wreszcie dotkn±æ go bez obaw.
- Co ci siê sta³o? - zapyta³am w koñcu.
- To nic, niewa¿ne, nie mówmy o tym. - Próbowa³ udawaæ, ¿e nic mu nie jest, ale wygl±da³ s³abo i ju¿ na pierwszy rzut oka mo¿na by³o siê domy¶liæ, ¿e nie jest to "nic".
- Potrzebujesz czego¶? Mo¿e pójdê przynie¶æ nowy syrop i pozbieram to szk³o?
- Nie, zostañ ze mn±.

Spêdza³am nastêpne dni z Williamem, by³ w bardzo z³ym stanie, ale nie poddawa³ siê. W koñcu mogli¶my porozmawiaæ, opowiedzia³ mi o tym jak zajmowa³ siê wa¿n± misj±, jak walczy³ z czarnoksiê¿nikami i o tym jak g³odowa³ przez kilka dni, ale ja chcia³am wiêcej i wiêcej. W istocie moja têsknota za nim trwa³a ju¿ od momentu, gdy zobaczy³am go z Lydi± na kamiennej ³awce, ale teraz by³ ze mn± i tylko ze mn±, chcia³am, by by³ tu ju¿ zawsze. Moje szczê¶cie nie trwa³o jednak zbyt d³ugo.
Bieg³am w³a¶nie na kolejne spotkanie z nim, ale Tasha zagrodzi³a mi drogê i próbowa³a mnie zatrzymaæ.
- Nie id¼ tam, proszê - powtarza³a dziewczyna w czarnych, pofalowanych w³osach.
Zaczyna³am siê baæ o Willa, a zaraz potem us³ysza³am krzyki, przera¿aj±ce wrzaski, jego wrzaski.
- Co siê dzieje, przepu¶æ mnie! - krzyknê³am, gdy dziewczyna po raz który¶ zablokowa³a mi przej¶cie.
- Juliet, to koniec, on nie ma szans, uzdrowiciele zrobili wszystko co w ich mocy, ale to kwestia czasu zanim.. - przerwa³a.
Do oczu nap³ywa³y mi ³zy, on da radê - powtarza³am sobie.
- Puszczaj! - Odepchnê³am j± i jak najszybciej znalaz³am siê w pomieszczeniu, w którym by³ William.
Znowu to samo, nie wytrzyma³, zachowywa³ siê jak opêtany, krzycza³ z ca³ych si³ i turbowa³ wszystko. Domy¶li³am siê, ¿e dowiedzia³ siê prawdy i nie potrafi³ jej znie¶æ. Dwóch mê¿czyzn próbowa³o go powstrzymaæ, ale on rzuca³ siê po pokoju i wszystko niszczy³, musia³am to przerwaæ.
- Will, przestañ. - Chwyci³am go za rêkê, tym razem jednak nie poczu³am bólu, ale nie mog³am oddychaæ. Will odwróci³ siê i przytuli³ mnie do siebie mocno. Po³o¿y³am g³owê na jego ramieniu, odwzajemni³am u¶cisk i poczu³am ciep³o p³yn±ce z jego cia³a i jego mokr± od ³ez twarz na karku.
- Nie odchod¼ - powiedzia³ mi do ucha, a potem odchyli³ siê i poca³owa³ mnie. Wreszcie wiedzia³am, ¿e on jest mój, ¿e mnie kocha i ¿e ja czujê to samo.
Gdy tylko siê pu¶cili¶my, uzdrowiciele chwycili go za rêce i zaczêli wlec do ³ó¿ka.
- Juliet, wyjd¼, jego stan jest ju¿ zbyt powa¿ny, nie ma czasu - krzykn±³ starszy mê¿czyzna z którym czêsto dyskutowa³am na temat dziwnych zaklêæ stosowanych w Szpitalu ¦wiêtego Munga.
Will siê uspokoi³, ale to by³o co¶ wiêcej, on nie móg³ siê ruszyæ, podda³ siê im i spogl±da³ na mnie oczami, które siê powoli zamyka³y. Patrzy³am na niego za szyb± w korytarzu i czu³am jak umiera. Wyci±gn±³ do mnie rêkê w ostatniej chwili, a potem sama opad³a bezw³adnie i ju¿ nikt nie umia³ mu pomóc. Zgin±³ na moich oczach, to by³ najgorszy widok jaki dane mi by³o ujrzeæ. Ostatnie chwile z nim by³y dla mnie najcenniejsze i nigdy o nich nie zapomnê.


Patrzy³am na imiê wyryte na grobie i zastanawia³am siê dlaczego stracili¶my tyle czasu, dlaczego nie mogli¶my siê cieszyæ sob± wcze¶niej. Lydia zawsze sta³a po¶rodku nas, a dzisiaj sama przyzna³a, ¿e wyrz±dzi³a sobie krzywdê w ten sposób. Zrozumia³a jak wielki b³±d pope³ni³a, przez zazdro¶æ, która j± opêta³a. Mo¿e gdyby zdo³a³a daæ nam szansê nie le¿a³abym teraz przy jego martwym, pochowanym ciele. Jednak gdybym zachowa³a uraz, jaki do niej ¿ywi³am, post±pi³abym jak ona i nie mog³abym siê cieszyæ z tego co mam. Têsknotê za nim zawsze bêdê nosiæ ze sob± i nie chcia³abym by zniknê³a, ona jest moim paliwem do spe³nienia.
Komentarze
avatar
Prefix u¿ytkownikaAlette  dnia 28.05.2014 00:09
Obieca³am, ¿e przeczytam, to tak siê stanie x)

tak powinna siê zaczynaæ miniaturka ;p Nie przechodzisz od razu de sedna, ale tworzysz jaki¶ wstêp.

No i w sumie dawno nie czyta³am historii o mi³o¶ci, która by mnie tak wkurzy³a i poruszy³a jednocze¶nie. Mo¿e to bana³, ale to przecie¿ w³a¶nie bana³ najbardziej wzrusza. Bardzo denerwowa³a mnie g³ówna bohaterka - taka ciapa, w ogóle do mnie nie trafia jej brak charakteru. To samo tyczy siê jej przyjació³ki. Ciekawy w tym wszystkim by³ Will i jego zachowanie najbardziej do mnie trafi³o.... chyba wydaje siê najbardziej ludzkie.

W ka¿dym razie ca³o¶æ jest bardzo ³adnie napisana i chocia¿ wiem, ¿e w bardzo du¿ym stopniu siê inspirowa³a¶, to i tak uwa¿am za sukces to, ¿e zachêci³a¶ mnie do siêgniêcia po ksi±¿kê.

Ekstra ; )
avatar
Prefix u¿ytkownikaLotta  dnia 28.05.2014 09:52
Bardzo podoba mi siê sam pomys³ nawi±zania do powie¶ci Kazuo Ishiguro, nie pomy¶la³abym nawet, ¿e mo¿na tak zgrabnie adaptowaæ tê historiê i przenie¶æ do ¶wiata magii.

Czyta³o mi siê dobrze. Dostrzeg³am, co prawda, sporo literówek, poza tym dwa razy w l. poj. czasu przesz³ego zosta³o Ci "u¶miechn±", "w oko³o" zamiast "woko³o", dwukrotnie napisa³a¶ te¿ "na przód" tam, gdzie powinno byæ "naprzód". ;)

Jedyne moje powa¿niejsze zastrze¿enie dotyczy jednak przedstawienia relacji Juliet - Lydia. Trochê zbyt jednoznacznie to wysz³o. Ta druga diaboliczna, jej zachowanie jest powodowanie niemal wy³±cznie zazdro¶ci±. Wtedy postawa Juliet wydaje siê niezrozumia³a - dlaczego tak mocno trzyma³a siê Lydii, czemu nic nie robi³a, nie walczy³a o Willa?
Tragiczna sytuacja w ksi±¿ce Ishiguro t³umaczy dramatyczne, czêsto sprzeczne z logik± postêpowanie bohaterów. U Ciebie zabrak³o mi tego wyja¶nienia, czego¶, co determinowa³oby ich zachowania.

Co nie zmienia faktu, ¿e miniaturka mi siê bardzo podoba³a (przede wszystkim jej pocz±tek). Ten ch³ód i klimat, jakby co¶ wisia³o w powietrzu - ach!
avatar
Smierciojadek  dnia 29.05.2014 22:10
Powiem szczerze, ¿e by³am niezbyt chêtnie nastawiona do tego FF - z wiadomych przyczyn. No ale póki nie spróbujesz, to siê nie przekonasz - tak wiêc zabra³am siê do czytania. I muszê przyznaæ, ¿e to kawa³ dobrego tekstu. Przede wszystkim dawno nie czyta³am tak klimatycznej i nastrojowej miniaturki. Trudno to okre¶liæ jednym s³owem, to jest bardziej mieszanka lekko¶ci, nostalgii, melancholii, czu³o¶ci, po¶wiêcenia, mi³o¶ci i pewnie jeszcze kilku innych. Trafi³o to do mnie, raz poczu³am nawet ma³y dreszczyk. Jedyne, co mi wadzi³o, to g³ówna postaæ - jaka¶ taka za bardzo pierdo³owata. Wiem, ¿e kto¶ mo¿e byæ szar± myszk± i nie mieæ zdania, ale ¿eby daæ siê tak traktowaæ przez tyle lat? Nie widzê wyt³umaczenia na takie zachowanie.

Ze strony technicznej - niestety jest mnóstwo b³êdów z nieuwagi, szczególnie zjadasz koñcówki. Musisz nad tym bardziej popracowaæ.
avatar
Prefix u¿ytkownikaPenelope  dnia 30.05.2014 16:03
Mnie ta miniaturka ujê³a w pe³ni. Jest to piêkne i romantyczne. Piszesz ¶wietnie i umiesz stworzyæ klimat. Bardzo podoba mi siê ta historia i my¶lê, ¿e przekona³o mnie to do przeczytania "orygina³u". Ode mnie wielkie W i wiêcej miniaturek proszê;]
avatar
Angelina Johnson  dnia 30.05.2014 19:12
ardzo podoba mi siê ta historia i my¶lê, ¿e przekona³o mnie to do przeczytania "orygina³u".

Miêdzy innymi dlatego postanowi³am j± jednak zamie¶ciæ. Mam nadziejê, ¿e ta miniaturka sk³oni niektórych do siêgniêcia do ksi±¿ki ;)

Ja na nieszczê¶cie autorki czyta³am "Nie opuszczaj mnie" ca³kiem niedawno. Jednak muszê pochwaliæ mimo wszystko Lunkê, poniewa¿ nie skopiowa³a g³ównego w±tku ksi±¿ki, a jedynie poboczny i to tylko do pewnego momentu.
Jedyne co mi przeszkadza, to to, ¿e tak szybko przesz³a¶ ze szko³y do spotkania w szpitalu. Tak naprawdê ma³o wiemy co siê wtedy dzia³o z bohaterami, jakie by³y ich relacje (o ile jakie¶ by³y) itd... tego mi tutaj zabrak³o. Za to ca³kiem zgrabnie wyszed³ Ci Will. Powiem wiêcej, Twój Will podoba mi siê bardziej ni¿ ishigurowski Tommy. Za to niemal ca³kowicie pominê³a¶ Lydiê, co bardzo zubo¿y³o tekst. Brakuje mi tutaj jakiego¶ pokazania, ¿e Lydia nie by³a z³± dziewczyn±, a jedynie egocentryczn±, z czego sobie nie zdawa³a nawet sprawy. I ¿e na swój egoistyczny sposób kocha³a Juliet...
Na plus za to zakoñczenie - nie jest takie same jak w ksi±¿ce.

Za to b³êdów by³o co niemiara. Mia³a¶ jakie¶ pokrêcone s³owa, ale to akurat kwestia niestaranno¶ci - nastêpnym razem odrzucê za co¶ takiego do poprawki ;> Za to co¶ nad czym powinna¶ siê koniecznie skupiæ - d³ugo¶ci zdañ. Niekiedy ca³y akapit sk³ada³ siê z 1-3 zdañ, co jest bardzo, bardzo malutko i utrudnia czytanie. Musisz tego pilnowaæ i koñczyæ gdzie¶ jedn± my¶l, a zaczynaæ drug±. Niekoniecznie one musz± siê zawsze ³±czyæ ;)

i wiêcej miniaturek proszê;]

Ja te¿ proszê, ale ju¿ bez tak dos³ownych wzorowañ ;D
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Wybitny! Wybitny! 100% [2 g³osy]
Powy¿ej oczekiwañ Powy¿ej oczekiwañ 0% [0 g³osów]
Zadowalaj±cy Zadowalaj±cy 0% [0 g³osów]
Nêdzny Nêdzny 0% [0 g³osów]
Okropny Okropny 0% [0 g³osów]
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.30