Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 37
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Fanowski ósmy tom przygód Harry'ego Pottera, bezpo¶rednia kontynuacja Insygniów ¦mierci. Hermiona Granger wraca na ostatni rok nauki w Hogwarcie. Harry i Ron podejmuj± pracê w Ministerstwie Magii.
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +13
Przeczytano 155353 razy.
Rozdzia³y: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19].
Rozdzia³ 2 cz.2 - Propozycja Ministra Magii
W Hogwarcie trwaj± ostatnie prace maj±ce na celu przywrócenie zamku do dawnej ¶wietno¶ci. Nowy minister magii ma dla Harry'ego, Rona i Hermiony bardzo ciekaw± propozycjê.
Prace trwa³y a¿ do popo³udnia, nim nowa dyrektor Hogwartu og³osi³a, ¿e na dzisiaj ju¿ wystarczy i zaprosi³a wszystkich obecnych na poczêstunek do Wielkiej Sali. Nim jednak siê tam udali mogli spojrzeæ, na to co uda³o im siê zrobiæ. W ci±gu kilku godzin g³ówny dziedziniec zmieni³ siê nie do poznania. Znik³y zniszczone pos±gi, pêkniête okna, wal±ce siê kawa³ki ¶cian i murów, jak równie¿ fontanna znajduj±ca siê w samym centrum, wygl±da³a jak w latach swojej ¶wietno¶ci. W tym momencie nikt by nie pozna³, ¿e jeszcze kilka tygodni temu miejsce to zosta³o doszczêtnie zniszczone, po walkach, jakie siê tu toczy³y. Harry, Ron, Hermiona i Ginny podczas prac, byli przede wszystkim pod wra¿eniem tego, jak ¶wietnie radzi³ sobie profesor Flitwick, którego pomoc z pewno¶ci± pozwoli³a przyspieszyæ wszystko o parê dobrych godzin. Po skoñczonym poczêstunku w Wielkiej Sali, podczas którego atmosfera w niczym nie przypomina³a relacji, do jakich zwykle by³a przyzwyczajona trójka przyjació³ w stosunku do nauczycieli, podczas posi³ków w Hogwarcie, profesor McGonagall zaprosi³a ich do lochów. Ginny obieca³a, ¿e na nich poczeka. Profesor McGonagall pokierowa³a ich schodami na dó³, minêli klasê eliksirów, gdzie przez wiele lat naucza³ ich tam profesor Snape, a pó¼niej profesor Slughorn. W lochach jak zwykle by³o du¿o ch³odniej i ciemniej ni¿ w pozosta³ych miejscach w zamku, zw³aszcza ¿e by³a opiekunka Gryfonów, poprowadzi³a ich zdecydowanie dalej, gdzie Harry, Ron i Hermiona nigdy do tej pory nie byli. Co by³o warte uwagi, poniewa¿ podczas ich pobytu w szkole, s³ynêli z tego, ¿e zagl±dali do takich miejsc, gdzie noga uczniów nigdy nie powinna stan±æ, wliczaj±c w to Zakazany Las czy korytarz na trzecim piêtrze, podczas ich pierwszego roku nauki w Hogwarcie. Stanêli przed dobrze ukrytymi drzwiami, które mo¿na by³o z ³atwo¶ci± przeoczyæ, bo bardzo dobrze komponowa³y siê ze ¶cianami lochu. ¦lady pajêczyn i kurzu sugerowa³y, ¿e miejsce to by³o rzeczywi¶cie rzadko odwiedzane.

– To tutaj – wyszepta³a w koñcu profesor McGonagall, wskazuj±c na drzwi. – Je¶li nie bêdziecie nalegaæ, to wola³abym tam nie wchodziæ, gdy¿ drzwi zosta³y zabezpieczone odpowiednimi zaklêciami, nikt niepowo³any nie mo¿e siê tu dostaæ. Dajê wam moje s³owo, ¿e u¿yli¶my naprawdê silnych zaklêæ, a poza mn±, profesorem Flitwickiem, profesor Sprout, profesorem Slughornem i Hagridem, a teraz tak¿e wami, nikt wiêcej nie wie o tym miejscu – doda³a, patrz±c na drzwi, za którymi znajdowa³o siê cia³o Voldemorta.

– Chce pani profesor powiedzieæ, ¿e ministerstwo nie wie o tym miejscu? – spyta³a czujna jak zwykle Hermiona.

– Nie – odpowiedzia³a dyrektor, na co oni spojrzeli na ni± ze zdumieniem. – Nie wie o tym nawet Kingsley. Oczywi¶cie ministerstwo wie, ¿e cia³o Sami–Wiecie–Kogo spoczê³o w Hogwarcie, tak jak wam mówi³am, wyrazili w koñcu na to zgodê, ale uznali¶my, ¿e im mniej osób o tym wie, tym lepiej, Kingsley nie protestowa³. – Spojrza³a na nich, widaæ by³o, ¿e chce co¶ dodaæ, ale siê waha³a. – Pewnie nie muszê wam tego mówiæ… Mam jednak nadziejê, ¿e wy równie¿ post±picie podobnie i ¿e ta sprawa zostanie miêdzy nami? Sami chyba wiecie jakie to wa¿ne?

– Oczywi¶cie, pani profesor – odpowiedzia³ Harry. – Ma pani zdecydowanie racjê, lepiej niech o tym miejscu nie wie za wiele osób. Dziêkujê, ¿e zajê³a siê pani t± spraw± – doda³ po chwili namys³u. – Wiele to dla mnie znaczy.

– Wiem, panie Potter. Dla mnie równie¿, mo¿e pan wierzyæ. – Po chwili wrócili wszyscy na górê, gdzie Harry, Ron, Hermiona i Ginny po¿egnali siê ze wszystkimi i udali siê w drogê powrotn± do Hogsmeade, sk±d mieli teleportowaæ siê z powrotem do Nory.

Nazajutrz rano czeka³a na nich znów wczesna pobudka. Tym razem ze wzglêdu na wyprawê do Ministerstwa Magii, a bior±c pod uwagê, ¿e chcieli siê zabraæ razem z Panem Weasleyem, który udawa³ siê do pracy do¶æ wcze¶nie, nie mieli innego wyj¶cia jak podnie¶æ siê na d¼wiêk s³ów pani Weasley dobywaj±cych siê zza drzwi ich sypialni, która robi³a im wczesn± pobudkê.

Tym razem wiedzieli, ¿e nie ma co zwlekaæ, wiêc ca³a trójka do¶æ szybko pojawi³a siê w kuchni, gdzie przywita³ ich ju¿ zza sto³u pan Weasley.

– Dzieñ dobry, wyspani? – zapyta³, a nie czekaj±c na odpowied¼, doda³ szybko. – Zjedzcie szybko ¶niadanie i udajemy siê do ministerstwa, teleportujemy siê, Harry ty teleportujesz siê z którym¶ z nas.

– Naprawdê to konieczne, panie Weasley? Teleportowa³em siê ju¿ sam wiele razy, a za nied³ugo zdam egzamin na prawo teleportacji. – spyta³ zmêczony ju¿ tym ci±g³ym problemem, Harry.

– Wiem, Harry, ale wypada sprawiaæ dobre wra¿enie, przede wszystkim mi, takie mamy prawo. Zdajê sobie sprawê, ¿e nikt by ciebie raczej za to nie ukara³, ale to przecie¿ ¿aden problem dla ciebie, by u¿yæ teleportacji ³±cznej?

– Oczywi¶cie, ¿e nie, panie Weasley – odpowiedzia³, Harry, koñcz±c je¶æ p³atki z mlekiem na ¶niadanie. Hermiona i Ron równie¿ koñczyli ju¿ swoje ¶niadanie i nie minê³o piêtna¶cie minut, nim pani Weasley ich po¿egna³a i wyszli na zewn±trz przed Norê.

Hermiona i Ron deportowali siê sami, natomiast pan Weasley z³apa³ Harry'ego za ramiê i nim siê obejrzeli, znale¼li siê przed budk± telefoniczn±, któr± tak dobrze pamiêtali, kiedy wyruszyli tutaj razem z Nevillem, Lun± i Ginny, aby ratowaæ Syriusza. Pan Weasley zaprosi³ ich gestem do ¶rodka i sam wszed³ za nimi, by³o do¶æ ciasno. Tata Rona wykrêci³ odpowiedni numer i po chwili z aparatu doby³ siê g³os.

– Witamy w Ministerstwie Magii, proszê podaæ swoje imiê i nazwisko oraz sprawê.

– Artur Weasley, przyprowadzam Harry'ego Pottera, Hermionê Granger oraz Ronalda Weasleya na spotkanie z ministrem magii – o¶wiadczy³ spokojnym g³osem pan Weasley. Ledwo skoñczy, z urz±dzenia wysunê³y siê trzy plakietki z ich nazwiskami, Hermiona spojrza³a na swoj±:

Hermiona Granger

Spotkanie z ministrem magii


Nim siê obejrzeli, zjechali na dó³ do atrium. Hermiona z ulg± stwierdzi³a, ¿e pomieszczenie nie przypomina³o ju¿ tego, jak wygl±da³o jeszcze w zesz³ym roku, kiedy w³amywali siê do ministerstwa, aby wykra¶æ medalion Slytherina z r±k Dolores Umbridge. G³ównym elementem wystroju, który rzuca³ siê w oczy, by³o ponowne pojawienie siê na ¶rodku atrium Fontanny Magicznego Braterstwa, znikn±³ za to tron z mugoli, na którym siedzieli czarodziej i czarownica. Poza tym zachowanie ludzi przybywaj±cych do ministerstwa by³o zgo³a odmienne. Zniknê³o uczucie strachu, przygnêbienia, które mo¿na by³o do¶wiadczyæ podczas ich ostatniej wizyty, zast±pi³ je spokój. Ministerstwo znów przypomina³o miejsce, jakim by³o sprzed przejêcia go przez Voldemorta i jego ludzi. Pan Weasley poprowadzi³ ich do windy, weszli do ¶rodka, nad nimi unosi³y siê trzy „samolociki" z listami. Ojciec Rona wcisn±³ guzik i winda unios³a ich w górê.

– Pierwsze piêtro – rozleg³ siê g³os dochodz±cy zza urz±dzenia, kiedy drzwi rozsunê³y siê na kolejnym piêtrze. – Biuro Ministra Magii i Personelu Pomocniczego.

– To nasze piêtro – o¶wiadczy³ Pan Weasley, czekaj±c, a¿ wyjd± na korytarz. Poprowadzi³ ich wzd³u¿ ró¿nych drzwi, a¿ zatrzyma³ siê nad tymi, które by³y na samym koñcu. Na tabliczce znajduj±cej siê nad drzwiami, znajdowa³ siê nastêpuj±cy napis:

Kingsley Shacklebolt

Minister Magii


– No, jeste¶my – o¶wiadczy³ zadowolony Pan Weasley, po czym zapuka³ do drzwi. Nie czekali d³ugo, po chwili drzwi otworzy³y siê, a ich oczom ukaza³ siê dobrze im znany postawny czarodziej o ciemnoskórej karnacji. – Mi³o pana widzieæ, panie ministrze – przywita³ siê oficjalnym tonem ojciec Rona.

– Witajcie, cieszê siê, ¿e jeste¶cie, dziêkujê ci, ¿e ich przyprowadzi³e¶, Arturze, mo¿e do nas do³±czysz? – zapyta³ Kingsley, wyra¼nie ciesz±c siê na ich widok.

– Dziêkujê ci, ale muszê lecieæ, ju¿ powinienem byæ u siebie, zostawiam ci m³odzie¿. No, zobaczymy siê po po³udniu w Norze – doda³ Pan Weasley, spogl±daj±c na Harry'ego, Rona i Hermionê, ¿egnaj±c siê z nimi.

– Dziêkujemy, panie Weasley – odpowiedzia³a Hermiona, po czym po¿egnali siê z nim i weszli do gabinetu Kingsleya, który zaprasza³ ich do ¶rodka. Gabinet nie by³ zbyt du¿y. Oprócz biurka samego ministra, kilku krzese³, a tak¿e kilku pó³ek z ró¿nymi ksiêgami oraz stosem papierów znajduj±cymi siê na stoliku z boku, by³o kilka obrazów, zapewne w wiêkszo¶ci by³ych osób, które kiedy¶ piastowa³y to stanowisko. Sam gabinet bardzo przypomina³ zwyczajne pomieszczenie jakich wiele w samym ministerstwie.

– Cieszê siê, ¿e jeste¶cie, si±d¼cie, proszê – doda³, wskazuj±c na krzes³a przed swoim biurkiem. Poczeka³, a¿ usi±d±, po czym sam zaj±³ swoje miejsce.

– Chcieliby¶my ci oficjalnie pogratulowaæ – zacz±³ Harry, w koñcu w ostatnich dniach nie mieli jeszcze takiej okazji. Hermiona i Ron równie¿ u¶cisnêli d³oñ nowemu ministrowi i ciep³o siê do niego u¶miechnêli.

– Dziêkujê wam, mam tyle na g³owie, ¿e nie mia³em, nawet kiedy do was zajrzeæ. Jest mnóstwo pracy, po tym jak przez ostatni rok pieczê nad ministerstwem sprawowali ludzie Sami–Wiecie–Kogo – oznajmi³ Kinsgley, na którego twarzy mo¿na by³o dostrzec oznaki zmêczenia. Od³o¿y³ na bok jakie¶ dokumenty i spojrza³ na nich. – Nie bêdê was trzyma³ w niepewno¶ci, bo na pewno zastanawiacie siê, w jakim celu was tutaj wezwa³em, nie mylê siê?

– No… tak – odpowiedzia³a niepewnie Hermiona.

– Kinsgley, czy to ma co¶ wspólnego ze ¶miercio¿ercami? – zapyta³ bez ogródek, Harry.

– Przykro mi, Harry, ale niestety w tej sprawie na ten moment nie posunêli¶my siê ani o krok – odpowiedzia³ Shacklebolt z zatroskan± min±.

– ¦miercio¿ercy naprawdê tak ³atwo zniknêli, nikt ich nie widzia³? – do³±czy³ do dyskusji Ron.

– Tak, ale nie ma siê co dziwiæ – o¶wiadczy³ Kingsley. – W koñcu ich ¶wiat siê zawali³, ich Pan nie ¿yje, a dobrze wiedz± co im grozi, gdyby siê objawili. Czeka³, by ich Azkaban, tak jak innych, wiêc wol±, póki co siê ukrywaæ przed ca³ym ¶wiatem, gdzie na swój sposób mog± czuæ siê wzglêdnie bezpieczni.

– Nie mamy jednak gwarancji, ¿e to siê kiedy¶ nie zmieni – zauwa¿y³ Harry. – Z reszt±, za to, czego siê dopuszczali, zas³uguj± na pobyt w Azkabanie jak nikt inny.

– Tak, szukamy ich, ale to nie bêdzie ³atwe. Nie ukrywam, ¿e wezwa³em was tutaj poniek±d z tego powodu. – W¶ród trójki zaproszonych osób mo¿na by³o wyczuæ nag³e napiêcie, na d¼wiêk tych s³ów, które ich zaskoczy³y. Milczeli, wiêc Kinsgley kontynuowa³ – My¶leli¶cie mo¿e, czym bêdziecie chcieli siê teraz zaj±æ? – zapyta³. Harry, Ron i Hermiona spojrzeli po sobie zaskoczeni tym pytaniem.

– No wiêc, w sumie jeszcze ¿e¶my siê tak do koñca nad tym nie zastanawiali, mo¿e trochê – odpowiedzia³a niepewnie Hermiona, patrz±c na przyjació³, którzy równie¿ kiwnêli nie¶mia³o g³ow±.

– Z tego, co wiem Harry, zawsze marzy³e¶ o karierze aurora? – zapyta³ minister magii wprost.

– Ja… oczywi¶cie, zw³aszcza bior±c pod uwagê zbieg³ych ¶miercio¿erców – doda³, bo tak jak ju¿ wspomina³ profesor McGonagall, chcia³by doprowadziæ sprawê popleczników Voldemorta do koñca. – Chcia³bym podj±æ kursy w tym kierunku, je¶li to mo¿liwe.

– Moi drodzy, bêdê z wami szczery. Ze wzglêdu na moje stanowisko i ze wzglêdu na dalsze niebezpieczeñstwo, które mimo wszystko nam grozi poniek±d ze strony zbieg³ych ¶miercio¿erców, bardzo chcia³bym was widzieæ w gronie aurorów ministerstwa. W ostatnim czasie dokonali¶cie takich rzeczy, walczyli¶cie z ciemnymi mocami, ¿aden z moich aurorów nie mo¿e siê pochwaliæ takimi osi±gniêciami, byliby¶cie dla nas nieocenion± pomoc±. – Kingsley mówi³ to z zupe³n± powag±, patrz±c na ich zszokowane miny, jakby nie wierzyli, w to co s³ysz±. – To naprawdê szczera propozycja, mam nadziejê, ¿e j± rozwa¿ycie.

– Ale… – zaczê³a Hermiona, nie wiedz±c co powiedzieæ, na ten niespodziewany okaz zaufania ze strony Kingsleya. – Przecie¿ ka¿dy musi przej¶æ szkolenia, je¶li planuje tak± karierê – zauwa¿y³a trze¼wo, przywracaj±c rozmowê na dobrze sobie znane tory.

– W normalnym trybie postêpowania, owszem. Mówimy jednak o was, którzy przeszli tyle, co nikt z ¿yj±cych czarodziejów, my¶lê, ¿e w waszym przypadku ¿adne kursy i szkolenia nie s± potrzebne, a wasza pomoc by³aby mile widziana.

– To znaczy, ¿e ja i Hermiona równie¿? – pyta³ z niedowierzaniem Ron, który s±dzi³, ¿e taka propozycja mo¿e dotyczyæ tylko ewentualnie Harry'ego.

– Tak, mile powita³bym w¶ród aurorów ca³± wasz± trójkê – o¶wiadczy³ Kinsley, rozwi±zuj±c w ten sposób wszelkie w±tpliwo¶ci. Odczeka³ chwilê i dopiero potem zada³ im pytanie. – Czy byliby¶cie chêtni przyj±æ tak± ofertê? Wiem, ¿e pewnie was zaskoczy³em, je¶li potrzebujecie czasu, mo¿ecie mi odpowiedzieæ za parê dni. – W g³owach trójki przyjació³ k³êbi³y siê ró¿ne my¶li, Kinsgley widz±c to, nie chcia³ ich pospieszaæ, chcia³ im daæ tyle czasu ile bêd± potrzebowaæ. Pierwszy po paru minutach odezwa³ siê Harry.

– Je¶li chodzi o mnie, zaskoczy³a mnie twoja propozycja, doceniam j± i my¶lê, ¿e mogê ci daæ odpowied¼ ju¿ dzisiaj. Tak, chcia³bym pomóc odnale¼æ zbieg³ych ¶miercio¿erców, lepszego stanowiska nie móg³bym sobie wymarzyæ i je¶li twoja propozycja jest naprawdê aktualna, to chêtnie przyjmê to stanowisko. – Kinsgley i Harry wstali i u¶cisnêli sobie d³onie. Minister magii wygl±da³ na bardzo zadowolonego.

– Jestem zaszczycony Harry i bardzo siê cieszê. Co ty o tym s±dzisz, Ron? – zapyta³.

– Có¿… – zacz±³ nie¶mia³o, patrz±c to na Kingsleya, to na Harry'ego, jakby dalej nie wierz±c, ¿e równie¿ jego spotyka taki zaszczyt. – Je¶li Harry jest gotów spróbowaæ, to ja równie¿ chêtnie do niego do³±czê – o¶wiadczy³ u¶miechniêty. – A ty Hermiono? – doda³, ale dostrzeg³ na jej twarzy spore zak³opotanie, co go trochê zaniepokoi³o. – Hermiono? – Dziewczyna spojrza³a na nich nie¶mia³o, widaæ by³o, ¿e wewn±trz niej toczy siê jaka¶ wewnêtrzna walka. W koñcu postanowi³a, ¿e musi im powiedzieæ, co postanowi³a.

– Kinsgley, ja bardzo dziêkujê za twoj± propozycjê, bardzo j± doceniam… – zaczê³a, próbuj±c za wszelk± cenê unikaæ wzroku Harry'ego i w szczególno¶ci Rona. – Ale muszê za ni± podziêkowaæ. – doda³a.

– Co? – zapyta³ zaskoczony Ron. – Hermiono!

– Sk±d taka decyzja, Hermiono? – spyta³ równie zaskoczony Harry.

– Ja od jakiego¶ czasu d³ugo nad tym my¶la³am, wiem, ¿e wy tego nie chcecie, ale ja jednak chcia³abym wróciæ na ostatni rok do Hogwartu – doda³a nie¶mia³o.

– Hermiono, ale po co? – zapyta³ zaskoczony Ron. – Mo¿emy pracowaæ ju¿ teraz, sama nie raz mówi³a¶, ¿e mog³aby¶ co¶ dobrego zrobiæ w ministerstwie, Hermiono?

– Oczywi¶cie ¿a³ujê, Hermiono – w³±czy³ siê do tej wymiany zdañ Kinsgley. – Szanujê jednak twoj± decyzjê, je¶li jest ona ostateczna?

– Tak… jest. – o¶wiadczy³a Hermiona, tym razem pewniejszym g³osem. – Bardzo ci dziêkujê, je¶li bêdzie taka mo¿liwo¶æ, to chêtnie wróci³abym do tej rozmowy za rok, gdy ukoñczê szko³ê, nawet je¶li bêdzie chodzi³o o inne stanowisko. Chcia³abym jednak najpierw dokoñczyæ naukê.

– Oczywi¶cie, Hermiono, jak uwa¿asz. Z chêci± wrócê do tej rozmowy za rok w takim razie, na pewno znajdzie siê tutaj w ministerstwie miejsce dla ciebie – zapewni³ j± minister magii. Harry sprawia³ wra¿enie trochê zaskoczonego decyzj± Hermiony, ale widaæ by³o, ¿e j± szanowa³, zdecydowanie bardziej niezadowolon± minê mia³ Ron. Nie chc±c jednak k³óciæ siê przy Kingsleyu, prawdopodobnie czeka³ z dalsz± czê¶ci± rozmowy na ten temat na pó¼niej. Harry, Ron i Hermiona spêdzili jeszcze chwilê w gabinecie, rozmawiaj±c o pocz±tkach Kingsleya na stanowisku ministra i pracach, jakie od pocz±tku kadencji na niego czeka³y, po czym po¿egnali siê z nim, zapraszaj±c go w pierwszej wolnej chwili na kolacjê w Norze.

Opu¶cili gabinet Kinsgleya i skierowali siê z powrotem do windy, Harry ewidentnie mia³ ochotê porozmawiaæ na temat propozycji ministra, ale widz±c niepewn± minê Hermiony i nerwowe spojrzenia Rona na ni±, stwierdzi³, ¿e ta rozmowa mo¿e poczekaæ. Jak siê okaza³o s³usznie, bo tu¿ po tym, jak znale¼li siê w windzie, Ron nie móg³ siê ju¿ d³u¿ej powstrzymaæ i zwróci³ siê do Hermiony.

– Hermiono, jak mog³a¶ odmówiæ Kinsgleyowi?! Nie skoñczyli¶my szko³y, mamy siedemna¶cie lat, a on proponuje nam takie stanowiska, a ty odmawiasz? – pyta³ natarczywie, patrz±c na ni±. Hermiona ewidentnie zebra³a siê w sobie, bo spojrza³a na niego wyzywaj±cym wzrokiem.

– Tak, Ron, odmawiam. Doceniam jego propozycjê, chcê jednak skoñczyæ Hogwart, je¶li nie zrobiê tego teraz to nigdy, bardzo mi na tym zale¿y.

– Wiêc nauka jest wa¿niejsza? A co z nami? – Nie dawa³ za wygran± Ron.

– Jak to, co z nami? – dziwi³a siê Hermiona. – Co to zmienia?

– Ty bêdziesz w Hogwarcie, a ja tutaj.

– Damy sobie radê, to tylko rok. Zreszt± przy ka¿dej okazji bêdziemy siê spotykaæ, bêdziemy do siebie pisaæ – o¶wiadczy³a Hermiona, jakby to by³a oczywista sprawa. Harry, chc±c nie chc±c w³±czy³ siê do rozmowy, wola³ unikn±æ niepotrzebnej k³ótni.

– Ron, skoro Hermiona chce skoñczyæ Hogwart, to my¶lê, ¿e powiniene¶ to uszanowaæ. Ma do tego prawo, poradzicie sobie.

– Dziêkujê ci, Harry. Dla mnie to te¿ nie bêdzie ³atwe – doda³a po namy¶le, a na jej twarzy wyra¼nie pojawi³ siê smutek. Kontynuowa³a bardzo przygnêbionym tonem, a w jej oczach mo¿na by³o dostrzec ³zê. Winda zjecha³a do atrium i pod±¿yli w stronê kominków. – Ciê¿ko mi wyobraziæ sobie powrót do Hogwartu bez was. – Harry i Ron dopiero po chwili zrozumieli sens tych s³ów. Od kiedy pojawili siê w Hogwarcie, od przygody z trollem, zawsze trzymali siê razem. Prze¿ywali ró¿ne chwile, ale finalnie zawsze umieli przezwyciê¿yæ wszystkie trudno¶ci, wspieraj±c siê w wielu chwilach. Teraz Hermiona mia³a powróciæ do zamku bez nich. Nic dziwnego, ¿e czu³a siê z tym dziwnie, ba³a siê, ¿e nie bêdzie ju¿ tak jak kiedy¶, a jednak chcia³a ukoñczyæ naukê. Zapanowa³a cisza, Harry i Ron spojrzeli na ni± ze zrozumieniem. Kiedy wyszli z ministerstwa, kontynuowali dalej rozmowê.

– Hermiono… ja… my… – zacz±³ Harry.

– Harry, nie… Nie musicie mi siê t³umaczyæ – odpowiedzia³a szczerze i z pe³nym zrozumieniem. – Rozumiem wasz± decyzjê, propozycja Kingsleya by³a naprawdê warta uwagi i cieszê siê, ¿e siê zgodzili¶cie. Ty Harry zawsze o tym marzy³e¶, dla ciebie Ron to te¿ wiele znaczy, a nie oszukujmy siê, to zawsze mi najbardziej zale¿a³o na nauce – u¶miechnê³a siê przez chwilê. – Naprawdê rozumiem was i nie mam wam tego za z³e, ale zrozumcie te¿ mnie, dla mnie to te¿ nie bêdzie ³atwy powrót.

– Przepraszam, Hermiono – powiedzia³ Ron i przytuli³ Hermionê, która jeszcze bardziej siê rozklei³a. – Masz racjê, damy sobie radê, to tylko rok. – Harry równie¿ poklepa³ nie¶mia³o dziewczynê po ramieniu.

– Bêdziemy do ciebie regularnie pisaæ, Hermiono – obieca³ Harry. – Z reszt± bêdziesz mieæ Ginny, Lunê, nie bêdziesz tam sama.

– Wiem, Harry, ale to i tak nie to samo. Dziêkujê jednak, ¿e mnie zrozumieli¶cie. No… chod¼my, bo pani Weasley zacznie siê o nas zamartwiaæ – doda³a, próbuj±c wzi±æ siê w gar¶æ.

Kiedy wrócili do Nory, pani Weasley od razu zasypa³a ich pytaniami, o to czego chcia³ od nich nowy minister magii. Do rozmowy szybko przy³±czy³a siê równie¿ Ginny. Kiedy opowiedzieli im o propozycji pracy i o tym, ¿e Ron i Harry j± przyjêli, pani Weasley zasypa³a ich pro¶bami, by jeszcze raz przemy¶leli sw± decyzjê i mo¿e lepiej wziêli przyk³ad z Hermiony i wrócili do Hogwartu. Widz±c jednak po paru minutach, ¿e nie da rady ich przekonaæ, musia³a siê poddaæ i uszanowaæ ich decyzjê. Ginny za to poza satysfakcj± z docenienia brata i jej ch³opaka, nie mog³a ukryæ rado¶ci z faktu, ¿e Hermiona wraca do Hogwartu.

– Hermiono, tak siê cieszê, bêdziesz z nami na roku w takim razie. Ciekawe ile osób we¼mie przyk³ad z ciebie?

– Sama siê nad tym zastanawiam, czy kto¶ jeszcze z naszego rocznika wróci do zamku. Profesor McGonagall powiedzia³a, ¿e przyjmie ka¿dego na ten ostatni rok, je¶li kto¶ tylko by tego chcia³. I równie¿ cieszê siê, ¿e mimo braku Rona i Harry'ego, bêdê tam mia³a chocia¿ ciebie – doda³a z u¶miechem, wy¶ciskuj±c rudow³os± przyjació³kê.

Minê³y trzy dni od wizyty trójki przyjació³ w Ministerstwie Magii. Stali na b³oniach Hogwartu w otoczeniu grupy innych czarodziejów, na twarzach których widnia³y do¶æ powa¿ne miny. W¶ród nich mo¿na by³o dostrzec wszystkich nauczycieli z zamku, grupê czarodziejów z Ministerstwa Magii z Kinsgleyem Shackleboltem na czele. Nie brakowa³o te¿ grupki uczniów, równie¿ tych, którzy ukoñczyli ju¿ Hogwart, zw³aszcza tych powi±zanych z domem Salazara Slytherina. I mimo niema³ej ilo¶ci osób Hermiona wróci³a pamiêci± ponad rok wstecz, gdzie tu¿ obok równie¿ odbywa³ siê pogrzeb by³ego dyrektora Hogwartu, jednak tamta uroczysto¶æ odby³a siê na nieporównywalnie wiêksz± skalê. Mimo zapewnieñ wielu osób, w szczególno¶ci Harry'ego i jego ¶wiadectwie o tym, jak± rolê Severus Snape odegra³ w upadku Lorda Voldemorta, liczba osób oraz donios³o¶æ pogrzebu by³a zgo³a odmienna od tej, gdy pochowany zosta³ tutaj Albus Dumbledore.

Zarówno Hermiona, Harry i Ron byli niezmiernie wdziêczni profesor McGonagall, która przyrzek³a Harry'emu, ¿e do³o¿y wszelkich starañ, aby przekonaæ ministerstwo do tego, by cia³o Severusa Snape'a spoczê³o na b³oniach Hogwartu w pobli¿u Albusa Dumbledore'a. Mia³ byæ to rodzaj odwdziêczenia siê i uczczenia pamiêci osoby o dwóch twarzach, która zwiod³a wiele osób, wype³niaj±c wolê Dumbledore'a, która po¶wiêci³a swoje ¿ycie, przyczyniaj±c siê wymiernie do odniesionego zwyciêstwa nad si³ami z³a.

– Liczy³am na to, ¿e jednak przybêdzie wiêcej osób – zauwa¿y³a Hermiona. – Podczas pogrzebu Dumbledore'a by³o ich znacznie wiêcej.

– Zrobili¶my, co mogli¶my – zauwa¿y³ Harry, obserwuj±c jak cia³o Snape'a owiniête w ca³un, spoczê³o na postumencie, znajduj±cym siê niedaleko pomnika Albusa Dumbledore'a. Harry nie móg³ powstrzymaæ siê od wspomnieñ o cz³owieku, którego przez tak d³ugi czas nienawidzi³ z wzajemno¶ci±, a jednak który w g³êbi duszy z mi³o¶ci do jego matki stara³ siê go chroniæ i zado¶æuczyniæ ¶mierci jego rodziców poprzez zdradê Czarnego Pana i opowiedzeniu siê po stronie dobra. Harry wiedzia³, ¿e mimo zas³ug, Severus Snape nie by³ osob±, któr± móg³by polubiæ, zbyt wiele ich ró¿ni³o. Docenia³ jednak wk³ad i po¶wiêcenie Severusa Snape'a oraz jego rolê podwójnego agenta, któr± zaplanowa³ z Dumbledorem, dziêki czemu móg³ wykonaæ swoje zadanie, zwodz±c nie tylko samego Harry'ego, ale przede wszystkim samego Voldemorta.

Cia³o Severusa Snape'a spoczê³o w pomniku, którego ciemny odcieñ kontrastowa³ z pomnikiem Albusa Dumbledore'a. Pogrzeb dobieg³ koñca, czarodzieje zaczêli siê rozchodziæ, ka¿dy w swoj± stronê. Harry, Ron, Ginny oraz pozostali Weasleyowie czekali na Hermionê, która uda³a siê w stronê profesor McGonagall, aby powiadomiæ j± o swojej decyzji dotycz±cej powrotu do Hogwartu na ostatni rok nauki. Nie czekali d³ugo, po chwili u¶miechniêta i zadowolona Hermiona, wróci³a do nich, po czym wszyscy udali siê w stronê bramy g³ównej Hogwartu.

– Poinformowa³am profesor McGonagall, by³a równie¿ bardzo zadowolona z powodu mojej decyzji – poinformowa³a przyjació³. – Ron, mog³abym ciê prosiæ na s³ówko? – spyta³a z pewn± min±.

– Oczywi¶cie, Hermiono. – Harry i Ginny pozwolili im pozostaæ nieco w tyle, pozostawiaj±c im trochê prywatno¶ci, samemu udaj±c siê za pozosta³ymi Weasleyami. – O co chodzi?

– Ron, podjê³am decyzjê i chcia³abym udaæ siê do Australii, powinnam ju¿ to dawno zrobiæ, ale nie by³o kiedy, a muszê to za³atwiæ przed powrotem do szko³y. – Ron zacz±³ siê domy¶laæ, o co chodzi i wcale nie dziwi³o go, ¿e Hermiona chce to zrobiæ. – Muszê odszukaæ rodziców – doda³a zdecydowanym tonem. – Odszukaæ ich i przywróciæ im pamiêæ. Nie wiem, jak zareaguj±, pewnie nie bêd± zadowoleni, po tym co zrobi³am, ale muszê ich odzyskaæ. – Oczy Hermiony nape³ni³y siê ³zami.

– Wiem, Hermiono i obiecujê, ¿e nie udasz siê tam sama. Pomogê ci, pojadê z tob±. – Zapewni³ swoj± dziewczynê, Ron, który nie mia³ ¿adnych w±tpliwo¶ci, ¿e to w³a¶nie powinien uczyniæ.

– Ron, nie musisz, dam sobie radê…

– Hermiono, ju¿ postanowi³em, nie zostawiê ciê z tym sam±, znajdziemy twoich rodziców. – Ron obj±³ dziewczynê, która poca³owa³a go w policzek, doceniaj±c jego wsparcie. Tak objêci, dogonili pozosta³ych Weasleyów oraz Harry'ego, po czym wszyscy, poza murami Hogwartu deportowali siê do Nory.
Komentarze
avatar
Prefix u¿ytkownikaSam Quest  dnia 05.06.2024 21:44
Rozdzia³ podobny do poprzedniego, pewnie potrzebny jako pomost do kontynuacji, ale dla mnie trochê na przeczekanie. Na pewno pierwszy podoba³ mi siê zdecydowanie bardziej, z drugiej strony tutaj ju¿ by³am trochê wczuta w historiê i w Twój styl, wiêc czyta³o mi siê ca³kiem nie¼le i na pewno szybko mknê³am przez ten rozdzia³.

Mam jednak wra¿enie, ¿e s± u Ciebie drobne problemy z dialogami, po prostu sposób w jaki niektóre zdania s± formu³owane s± trochê nienaturalne. Czytam je i przychodzi mi do g³owy "nikt tak nie mówi". Du¿o tam jest wznios³o¶ci, mo¿e ³atwiej by siê to odnajdowa³o w jakim¶ ff z okresu regencji, ale w Potterze oni dosyæ normalnie siê wypowiadali (poza s³owem balanga).

Mo¿e taki Twój styl, trochê siê do niego przyzwyczajam nie bêdê ¶ciemnia³a, mo¿e te¿ fakt, ¿e jestem w trakcie czytania ksi±¿ek sprawia, ¿e mam lekki zgrzyt, ale idê czytaæ dalej, a to chyba du¿o mówi o tym jak mi siê to czyta ;)
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Brak ocen. Mo¿e czas dodaæ swoj±?
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.18